Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

31.08.2016
środa

Ile za kurs?

31 sierpnia 2016, środa,

Już poprzedni rząd dawno zerwał z wcześniej deklarowanymi liberalnymi ideałami, po cichu wycofując się z obietnic. Sam Donald Tusk w pewnym momencie przyznał, że z czasem stał się socjaldemokratą.

Jednak jego zapędy do etatyzmu były dość niegroźne – zwłaszcza ze względu na nieudolność. Jak zauważył były minister Sienkiewicz, nawet flagowy projekt Polski Fundusz Rozwoju to… i kamieni kupa. Tworzenie „narodowych czempionów” powstałych z konsolidacji państwowych spółek też na szczęście jakoś nie szło.

Jednak to, co ogłasza ten rząd – zwłaszcza ustami wicepremiera Morawieckiego – brzmi znacznie groźniej. Zapowiedzi nie różnią się wiele od planów centralnego zarządzania gospodarką. Już to raz przerabialiśmy – z wiadomym skutkiem. Pozostaje liczyć, że obecna władza okaże się równie nieudolna jak poprzednia – na co są nadzieje.

Jednocześnie daje się jednak wyczuć wyraźnie, że jest wola polityczna, by państwo zajęło się daleko idącymi interwencjami. A co za tym idzie, pojawiają się grupy gotowe z tego skorzystać. Właśnie pojawił się wniosek, by ceny kursu prawa jazdy były urzędowo regulowane. Proponowany poziom to 1300 złotych – ponad dwa razy więcej niż najtańsze obecnie dostępne. To podobno po to, by zapewnić „odpowiednią jakość kształcenia”.

Teraz tylko czekać, aż piekarze powiedzą, że „dobry” bochenek chleba nie może kosztować mniej niż 5 złotych, a „dobre” obcięcie włosów nie mniej niż 60. I tak dalej kolejne grupy dyktujące, ile musi kosztować „dobry” produkt. A doświadczenie pokazuje, że w efekcie wcale nie dostaniemy dobrego produktu. Regulowany w zakresie rynek prowadzi do obniżenia jakości, a jedynym efektem są zyski dostawców – kosztem nas, czyli konsumentów.

Na chwilę obecną ministerstwo przygląda się propozycji, ale w mediach jego przedstawiciele wypowiadają się o niej dość pozytywnie. Najbliższy czas pokaże, czy mamy w Polsce jeszcze gospodarkę rynkową.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. No bo jak sie podniesie cenę kursu, to będzie można zatrudnić urzędnika pilnującego, żeby poziom był odpowiedni. On, oczywiście, mógłby być przekupny, więc utworzy się Inspekcję Dobrej Zmiany, która będzie pilnowała inspektorów pierwszego poziomu.

    Podobnie powinno się zrobić z wypiekiem i sprzedażą chleba, no bo jeżeli urzędnik nie sprawdzi jakości pieczywa, to konsument mógłby być oszukiwany przez imperialistycznych wyzyskiwaczy i kapitalistycznych krwiopijców.

    Najgorsze jest to, że w parlamencie, może z wyjątkiem nielicznych kukizowców, nie ma nikogo, kto by choćby chciał powstrzymać te etatystyczne brednie.

    Czym zawiniliśmy, że od lat rządzą nami ludzie o mentalności z peerelu, i to bynajmniej nie z czasu tworzenia ustawy Wilczka?

  2. ” Zapowiedzi nie różnią się wiele od planów centralnego zarządzania gospodarką.”

    Zarzadzanie centralne gospodarka jest niezbedne. Alternatywa jest balagan. To obca imperialistyczna propaganda stowrzyla tabu centralnego zarzadzania gospodarka ale sami to praktykuja.

    W Polsce partie podchwycily te krytyke centralnego zarzadzania aby uwolnic sie od odpowiedzialnosci. Bo nie maja w swych szeregach ludzi swiatlych i doswiadczonych bo kazdy z takich jest zagrozeniem dla przewodniej roli partyjnego dyktatora.

    W rezultacie Polska miota sie juz przez 27 lat bez kierunku, bez strategii, bez planu tracac wszedzie i w kazdej dziedzinie. A dlugi rosna.

    Rzad ma obowiazek opracowac strategie dla kraju i po przez budzet i zawarte w nim incjatywy sterowac rozwojem. Dr Kasprowicz zapwene wie jak wazna jest strategia dla biznesu. Dla kraju jest jeszcze wazniejsza.

  3. Rozumiem, że w przedsiębiorstwach państwowych Morawiecki może robić co chce, ustalać ceny, zarobki, utrzymywać je na koszt społeczeństa, a nawet fałszować sprawozdania. Taka jest uroda państwowego badziewia i nie ma na to rady. Dla społeczeństw jest to kara za niesprywatyzowanie oprócz tych, którzy w tych firmach mają przywilej, że inni na nich pracują.
    Pan mówi o bastionie prywatnej własności nawet w socjalizmie o „fryzjerach”.
    Tu chcą ceny ustalać. Jeśli tak musieliby ich wziąć na własny garnuszek.
    To już komuna i to ta sowiecka.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Taki kurs na lewo wcale nie dziwi. Ober prezes dobrał sobie na szefa polskiej gospodarki człowieka wywodzącego się z bardzo lewicowego, a wręcz lewackiego środowiska. Kornel Morawiecki, czyli tatuś, od najmłodszych lat prezentował takie poglądy. Bardziej lewicowy w tym środowisku był tylko Macierewicz, wyznawca Che.
    A myślałem, ze umrę w kapitalizmie.

  6. Morawiecki przestanie snuć nierealne projekty, gdy zabraknie pieniędzy, już wkrótce.

  7. Azur
    Czego jak czego, ale pieniędzy to rządowi NIE zabraknie.

css.php