Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

2.05.2016
poniedziałek

Skok na kasę

2 maja 2016, poniedziałek,

Z Ministerstwa Finansów płyną kolejne powalające pomysły. Po obniżeniu progu transakcji gotówkowych urzędnicy wpadli na kolejny pomysł totalnej inwigilacji. Jak tak dalej pójdzie, przedsiębiorcy zaczną z rozrzewnieniem wspominać ministra Kapicę.

Idea jest taka, by wymienić wszystkie w Polsce kasy fiskalne na urządzenia zapisujące sprzedaż od razu na serwerach MF. Pełna inwigilacja. Tylko po co? Oto kilka powodów, dlaczego jest to pomysł bez sensu:

1. Już dziś kasy fiskalne posiadają pamięć jednokrotnego zapisu. Urząd w przypadku kontroli może wszelkie dane z niej odzyskać mając pewność, że dane te nie były zmieniane.

2. Koszty. Z 2 milionów przedsiębiorców przytłaczająca większość jest płatnikami podatku VAT. Wymianie podlegałyby zatem miliony urządzeń, a jak uczy doświadczenie, nie są to urządzenia tanie. Do tego zapewne dojdzie abonament za przesył danych. Kto za to zapłaci? My jako przedsiębiorcy czy my jako podatnicy?

3. Szanse na ograniczenie tym sposobem szarej strefy są minimalne, bowiem nie działa ona poprzez zmienianie wydawanych paragonów (choćby dlatego, że to trudne, o ile nie niemożliwe). Po prostu większość szarej strefy nie jest nigdzie zarejestrowana i żadnych kas nie posiada. Superkas łączących się online z MF też posiadać nie będzie. Zaś osoby działające częściowo w szarej strefie i kasy posiadające i tak swojej sprzedaży na kasę nie nabijają. Łączność z MF ich do tego nie skłoni.

4. Faktyczne straty budżetu wynikają z agresywnej optymalizacji podatkowej korporacji oraz karuzel VAT. Ściganie babci z pietruszką na straganie da zwrot mniejszy niż koszt ścigania.

Skoro na pierwszy rzut oka widać, że to głupi pomysł – to o co chodzi? No skoro nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze.

Same kasy fiskalne to bezsensowne rozwiązanie stosowane tylko w kilku krajach Europy i zresztą dające słabe rezultaty, bo właśnie tam szara strefa jest największa. Mają one zapewniać raportowanie sprzedaży do celów podatkowych, ale w żaden sposób nie są w stanie zmusić sprzedawcy, by cokolwiek na nie wbił. Stąd próba budowania presji od strony kupujących – jak choćby kuriozalna loteria paragonowa.

Jeszcze pół biedy, gdyby to były przy okazji urządzenia przydatne i tanie. Tymczasem za bardzo duże pieniądze przedsiębiorcy kupują urządzenia technologicznie archaiczne. Ktoś powie, że na pierwszą kasę przysługuje refundacja. Lepiej dla mnie jako przedsiębiorcy, gorzej dla mnie jako podatnika…

Przymus stosowania kas fiskalnych stworzył zatem lukratywny biznes dla kilku firm, tak by nikt więcej na ten rynek nie wszedł. Ten oligopol, który korzysta dodatkowo z subwencji państwowych, dba o to, by kasy, mimo że niewiele dają, pozostały obowiązkiem. A pomysł na superkasy online to już wymarzony skok na kasę. Naszą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Pomysł kas przesyłających dane do MF w czasie rzeczywistym jest węgierski. Polscy producenci kas fiskalnych już produkują urządzenia na tamtejszy rynek. Jak to działa, miałem przykład w zeszłym roku.
    Przejeżdżałem wieczorem przez Budapeszt i postanowiłem przenocować. Pani w recepcji hotelu podała mi cenę za pokój. Kiedy wyjąłem z portfela kartę kredytową, powiedziała, że musi doliczyć 27% VAT 🙂
    Cóż, poszedłem do najbliższego bankomatu po gotówkę. Oczywiście na kontuarze stała kasa fiskalna.

  2. Najlepiej przy każdym podatniku postawić kontrolera, albo całą komisję. Wtedy będzie „dobra zmiana” przy ściąganiu podatków.

  3. W normalnej demokracji jest tak, że obywatele ustalają warunki gry w jakich chcą żyć i są wraz ze sowimi zrzeszeniami oraz demokratycznie wybranymi przedstawicielami władzą ustawodawczą w państwie. Sami się też z grubsza kontrolują i kontrolują władzę wykonawczą, którą niejako wynajmują do wykonywania swojej woli.

    W ustroju resortowym to urzędnicy ustalają warunki gry w których chcą urzędować i wraz z karłowatym nikogo niereprezentującym aparatem partyjnym są władzą ustawodawczą w państwie. Siłą zatwierdzającą ich decyzje jest Sejm a siłą wykonawczą są obywatele, których urzędnicy w wykonywaniu swoich zaleceń na każdym kroku kontrolują.

    Mówiąc kolokwialnie, w normalnym kraju naród jest władzą ustawodawczą, która władzę wykonawczą rozlicza i kontroluje, a władza wykonawcza lata z Pen Drive’m i GPS w tyłku wykonując wolę narodu. W kraju nienormalnym jest to postawione na głowie. Administracja państwowa jest władzą ustawodawczą, która obywateli rozlicza i kontroluje, a obywatele latają z pen drive-m i GPS-em w tyłku wykonując wolę urzędników.

    Myślę, że w tym przypadku nie chodzi tyle o pieniądze, co o kontynuację powyższej perwersji ustrojowej oraz obsesyjnej skłonności do totalnej kontroli. Sam pomysł może być ekonomicznie bez sensu, ale tu nie chodzi o ekonomię, lecz o rozwijanie spirali obsesyjnej perwersji ustrojowej. To tylko kolejny krok w (nie)właściwym kierunku. W kierunku idealne państwa, które przy każdym biurku, każdym łóżku, każdym rogu ulicy chce mieć przynajmniej jednego kontrolera i policjanta. To zresztą też nie zadziała, bo każdy kontroler i policjant musi być przecież również kontrolowany przez odpowiednią liczbę kontrolerów i policjantów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Gospodarzu,
    Jeżeli Pan aż tak nie lubi podatków, to radzę Panu (zresztą po raz kolejny) wyjazd do Somalii, gdzie nie ma rządu, a więc także i podatków, a więc istnieje tam prawdziwie (neo)liberalny raj. Poza tym, technologie informatyczne, w tym także teleinformatyczne są coraz to tańsze i coraz bardziej niezawodne, a więc nie ma problemu z wdrożeniem rejestracji pobierania podatku VAT w czasie rzeczywistym. Prawdziwy problem jest zaś ten, o którym ja ciągle piszę na tym forum, a mianowicie że VAT jest niesprawiedliwym regresywnym podatkiem ograniczającym popyt, a więc także produkcje, dochody z kapitału (zyski) oraz z pracy (płace robocze) i zatrudnienie, a więc należy zlikwidować VAT i zastąpić go wysoko progresywnym podatkiem od zysków firm (a raczej od tej ich części, która nie jest inwestowana z powrotem w firmę) oraz wysoko progresywnymi podatkami od dochodów nie pochodzących z własnej pracy oraz od luksusowej konsumpcji i majątków wartych ponad milion złotych (odliczywszy od tego pierwszy dom czy mieszkanie na rodzinę o wartości do pół miliona zł oraz jeden samochód na rodzinę o wartości do 100 tys. zł i oszczędności w podobnej wysokości) plus bardzo wysoki podatek od dziedziczenia majątków wartych ponad milion złotych.

  6. Snake
    Gdzie i kiedy ty widziałeś realną demokrację? Ja jej nigdy nie widziałem, a mieszkałem i pracowałem (alfabetycznie) w takich państwach jak na przykład: Australia, Belgia, Cypr, Nowa Zelandia,Portugalia, UK i USA.
    Naprawnik
    Sugerujesz, że węgierscy hotelarze masowo oszukują na podatku VAT?

  7. @snakeinweb – trafiłeś w sedno.

    Dodać tylko należy inne pomysły na tzw. uszczelnienie systemu, czyli Jednolity Plik Kontrolny oraz centralny rejestr faktur. Też w praktyce będą dotyczyć tylko tych co legalnie prowadzą działalność gospodarczą. I znowu ta grupa ludzi dostanie po d… Szara strefa może spać spokojnie.

  8. ” Stąd próba budowania presji od strony kupujących – jak choćby kuriozalna loteria paragonowa.”
    W Austrii i Szwajcarii latem , płacąc opłate miejscową (klimatyczne po polsku), otrzymujemy możliwość korzystania za darmo z lokalnej komunikacji, przejazdy kolejkami , czy wstęp na basen, oraz zniżki na inne atrakcje.
    Kiedyś zapytalem gospodarza, jak gmina na tym wychodzi, jeśli opłata ta wynosi 1,5-2 EUR osoba/dzień.
    Padła odpowiedź, po wprowadzeniu darmowych kolejek, liczba legalnych gości wzrosła o 70%.
    U nas za to, kupujac samochód osobowy jako środek trwały, możemy odliczyć 50% VAT od zakupu, paliwa , napraw, ale sprzedając go po czasie, musimy zapłacic 100% VAT od sprzedaży.
    A 50% odliczenia VAT od napraw powoduje, że każdy umawia sie na cenę netto i wykonuje naprawy bez rachunku.
    Chciwy fiskus zawsze podwójnie traci.
    ” Ktoś powie, że na pierwszą kasę przysługuje refundacja. Lepiej dla mnie jako przedsiębiorcy, gorzej dla mnie jako podatnika…”
    Prawdopodobnie gdyby nie było refundacji, cena kasy była by znacznie niższa.
    Dla przedsiębiorcy wychodzi na to samo, a zyskuje wąskie grono producentów kas.
    A może by tak CBA sprawę zbadało ?

  9. Chcesz zarobić bez podatku? Załóż organizację pozarządową, najlepiej charytatywną, fundację /bo prostsza w obsłudze/. Zajmij się pomocą ubogim dzieciom, poprowadź pobytu dom dla seniorów. Do tego bezczelność i hulaj dusza piekła nie ma! Możesz handlować darami, brać darowizny finansowe od firm. Możesz założyć dom pobytu i trzymać bezdomnych lub dziadków. Zapłacą ci za nich pomoc społeczna, szpitale, teraz komornicy za eksmitowanych. 1 senior to 1000-1500 zł czystego zysku przy niewielkich nakładach. Sprzedaż też żywność UE dla ubogich./tona cukru to 500 zł/ Nie potrzebujesz księgowości, kas fiskalnych, rachunki wystawiasz sam. Znałem stowarzyszenie, które na handlu holenderskim badziewiem sprowadzanym TiR -ami zarabiała 50 -70 tys/ m-c. Znajoma fundacja, prowadzona przez 1 osobę, ma 1,5 mln-2 mln zysku rocznie. Takich biznesów jest co najmniej kilkanaście tysięcy.

  10. To nie jest bez sensu. Mieszkam w Szwecji i Oni też to mają. teraz aby wiedzieć co robił podatnik musi robić wydruki. A w przypadku sprzężenia informacji fiskus od ręki widzi co robi podatnik. Czyli np czy lekarz, adwokat, warszatat samochodowy ma włączona kasę w godzinach pracy gabinetu, kancelarii czy warsztatu. Na Ulicy Kupieckiej we Wrocławiu jest warsztat samochodowy w którym drukarka fiskalna nie była włączona przez kilka lat. rejestrowane były tylko faktury. Urząd skarbowy tego nie widział. Widzi tylko VAT z przychodu. A to tylko 15% całego przychodu. Skoro ciagnik siodłowy musi mieć włączony rejestrator zapisu pracy kierowcy i ITD w PL czy BAG w Niemczech stojac obok widza czy tachograf cyfrowy jest włączony. To samo dotyczy lekarzy. na kilka godzin przyjęć kasa jest włączona na godzinę. W Szwecji pieniądz papierowy praktycznie wychodzi z urzycia. W Telii (operator GSM, biurach podrózy) nie zapłacisz już gotówką. Nawet w handlu obwoźnym gotówka wychodzi z obiegu. To bedzie pierwsze państwo na świecie które w kilka lat ma zamiar zlikwidować gotówkę. W ostatnim roku nie mając terminala czy SWISH traciłem duzo klientów którzy płacili tam gdzie mogli płacić kartą czy SWISH. Więc w tym roku mam już SWISH i widzę jak zyskuje na obrocie. Faktem jest , że tu banki nie okradają mnie jak w Polsce. Za konto prywatne nie płacę nic a za firmowe tylko 350(150zł) SEK za rok. W Handelsbank przy obrocie ponad milion nic nie płaciłem za prowadzenie konta. A w BZWBK za byle co opłata. Jak wpłacałem na konto w BZWBK ze Szwecji to przelew kosztował mnie tylko 1,5 SEK (0,7 zł) ale jak z BZWBK do Szwecji to już minimum 65 zł. Więc konto w PL zamknałem jako zbyt drogie.

  11. „Same kasy fiskalne to bezsensowne rozwiązanie stosowane tylko w kilku krajach Europy i zresztą dające słabe rezultaty, bo właśnie tam szara strefa jest największa.”
    Bylbym bardzo wdzieczny, gdyby swoje stwierdzenia popieral Pan faktami na temat tego, jakie to „kraje Europy”, oraz wg. jakich, konkretnych danych, kasy fiskalne daja „slabe rezultaty”, i wg. jakich danych „tam szara strefa jest najwieksza”.
    Nie twierdze, ze nie ma Pan racji, natomiast tezy bez pokrycia sa zwyklym pustoslowiem.

  12. Jestem przedstawicielem „branży” (od 20 lat prowadzę firmę sprzedającą i serwisująca te urządzenia), więc może mój głos nieco stronniczy. Na pewno głos „z drugiej strony” przyda się (tym bardziej, że znam temat od podszewki).
    Zacznijmy od obalania mitów powielonych przez autora.
    A. Przydatność. W większości sklepów/firm to nie właściciel dokonuje sprzedaży tylko pracownik. Jak ten pierwszy ma rozliczać sprzedawcę bez urządzenia, które zapisuje co i za ile sprzedał pracownik? Zeszyt i zapisywanie każdej sprzedanej bułeczki?
    B. Cena. Najtańsza kasa kosztuje 590zł i starcza na minimum 6 lat. W porównaniu z pensją pracownika (a przecież taka kasa odwala kawał roboty ewidencyjnej) przez 6 lat to chyba nie jest majątek.
    C. Podatki. Jeśli nie kasy fiskalne to co innego? I to właściwie pytanie o cały system podatkowy.
    Jeśli podatki są od wartości sprzedaży to brak kasy fiskalnej oznacza, że tak na prawdę przedsiębiorca jedynie deklaruje ile CHCE w danym miesiącu zapłacić podatku. Co – oprócz oczywiście dziury budżetowej – jest skrajnie niesprawiedliwe i promuje tych, którzy wykażą się złą wolą. Nagradza ich przewagą konkurencyjną.
    Co do wprowadzenia trybu zapisywania każdej sprzedaży w czasie rzeczywistym bezpośrednio na serwerach MF, to jest to pewna logiczna i technologiczna konsekwencja samej idei kas fiskalnych. Wszystko zależy od przepisów szczegółowych, trybu wprowadzania itd. Dla przedsiębiorcy nie wiele się zmieni.
    Rozważając zastrzeżenia autora:
    ad 1. Faktycznie już w tej chwili kasy posiadają niekasowalną pamięć. Minus – z punktu widzenia fiskusa – jest jednak taki, że owa pamięć pozostaje w całkowitym władaniu podatnika. Zawsze może zostać trwale uszkodzona, ukradziona, spalona itp. W przypadku swoich ważnych danych na komputerze staramy się je powielić i przechowywać w kilku miejscach by w razie awarii, straty laptopa ich nie stracić. Tu podobnie by było.
    ad 2. Co do kosztów to jak napisałem powyżej, 590zł to chyba nie majątek. Druga sprawa, że taka wymiana kas na onlinowe nie mogła by się odbyć hurtem na raz wszystkie kasy. Producenci są w stanie wyprodukować tysiąc/dwa kas miesięcznie, więc taka wymiana musiałaby być rozciągnięta na lata. Zapewne odbywałaby się przy okazji „normalnej” wymiany kas (kasa starcza na ok. 6 lat). Dla przedsiębiorcy byłaby zatem neutralna finansowo.
    Także kwestie transmisji nie wydają mi się tutaj problemem. W dzisiejszych czasach trudno sobie wyobrazić sklep bez terminala kart płatniczych czy firmę bez internetu. A więc możliwość transmisji jest i jest już opłacona.
    ad 3 i 4. Nasuwa się tu pewna analogia. To że istnieją dobrze zorganizowane gangi złodziei na wielką skalę i ciężko policji z nimi walczyć, oznacza, że ma ona zaprzestać ścigania grupy nastolatków włamującej się do garażu sąsiada? Oczywiście fiskus powinien intensywnie walczyć z tego typu przejawami uchylania się od płacenia podatków. Ale ma się to nijak do omawianego tematu. Inne instrumenty wprowadzić na tych którzy działają zupełnie poza systemem (bo niszczą konkurencję) a dzięki uzyskanym środkom obniżyć podatki dla tych którzy działają legalnie – przy użyciu kas fiskalnych online 😉

  13. Pozwoli Pan, że odpowiem:
    A. Oczywiście ma Pan rację, ze taki program/urządzenie jest potrzebne. Jednak tym urządzeniem nie musi być kasa fiskalna która kosztuje tyle co komputer a daje marne funkcjonalności.
    B. Właściwie patrz A. Kasa nie robi nic poza rejestracją sprzedaży. Raportowanie jest bardzo marne. Zero prowadzenia magazynu. Przy tym obowiązek serwisu i archiwizowania
    C. Przedsiębiorca zasadniczo i tak deklaruje ile chce. BO to on podejmuje decyzję czy na kasę coś nabić czy też nie. Kasy fiskalne jako takie ma tylko kilka innych krajów (Węgry, Włochy, Grecja) a w pozostałych jakoś system podatkowy nie upada.

  14. Z mojej wiedzy wynika, ze kasy fiskalne w podobnym do naszego wydaniu są w krajach południa Europy.

  15. A zna Pan takich co kochają podatki?
    Ale zasadniczo cO ma piernik do wiatraka? Ja tu nie piszę, ze podatki są złe tylko ich egzekucja idiotyczna.

  16. Ale na innym wątku pisze Pan, że wszystkie podatki są złe…
    Pisze Pan też: przedsiębiorca zasadniczo i tak deklaruje ile chce. Innymi słowy uważa Pan, ze przedsiębiorca z definicji oszukuje na podatku? Uważa Pan, że to jest OK?

  17. Pomijając przypadki skrajne większość ludzi im ma więcej , tym chętniej dzieli się z innymi, tym hojniej dokłada się do wspólnej kasy. Ale też musi widzieć, ze ten jego wkład nie jest marnotrawiony.
    Wóz ciągnie koń a woźnica tylko nim kieruje. Jeśli koń dobrze odkarmiony i silny a na wozie tylko woźnica to więcej przewiozą niż gdy u dyszla wychudzona chabeta a na wozie zamiast woźnicy to lejcowy, batowy, hamulcowy prawego koła , hamulcowy lewego koła, pokrzykiwacz – ‚Wiśta wio !!!” tylko na ładunek miejsca brakuje.
    Nie będzie problemu z podatkami gdy rządzący zadbają o to , by było jak najwięcej miejsc pracy użytecznej, wytwarzającej dobra i usługi ludziom potrzebne.
    Setki miliardów PLN swego czasu trafiły do OFE – miały być zainwestowane by przynosić zyski zapewniające nam dostatnia starość.
    I co – pokaże mi ktoś , co z tych środków zostało pobudowane, jaki powstały nowe zakłady produkcyjne powiększające nasz potencjał gospodarczy pozwalający nam żyć na lepszym poziomie ?

  18. Kaesjot
    OFE to był przekręt dekady a nawet całego okresu po roku 1990. Pieniądze zabrane Polakom przez OFE po prostu wyemigrowały zagranicę, i to jest cały ich sekret.

  19. ” Stąd próba budowania presji od strony kupujących – jak choćby kuriozalna loteria paragonowa.”
    Loteria nie jest taka głupia, proszę przeczytać mój wcześniejszy wpis o opłatach miejscowych w Tyrolu.
    Proszę pomyśleć, ile podatków wpłynęło by do samorządów, do państwa z VAT i PIT, gdyby opisany przeze mnie sposób zastosować w polskich „kurortach”.

css.php