Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

6.05.2015
środa

Reprezentacja

6 maja 2015, środa,

W Polsce mamy prawie 2 miliony firm – w 95 proc. to przedsiębiorstwa małe i średnie. Można zatem bezpiecznie założyć, że mamy przynajmniej 1,5 miliona przedsiębiorców. Wraz z rodzinami to jakieś 5 milionów ludzi – potężna grupa interesu.

Jednocześnie w zupełności pozbawiona reprezentacji politycznej. Rządząca od 8 lat PO – w założeniu partia modernizatorska – nieustannie przykręca przedsiębiorcom śrubę za pomocą agresywnych i przeprowadzanych na granicy (albo wręcz poza granicami) prawa działań służb skarbowych, rozrostu biurokratycznych obciążeń, podnoszenia podatków. I utrąca korzystne dla przedsiębiorców inicjatywy własnego prezydenta.

PiS otwarcie sprzymierza się ze związkami zawodowymi. Porozumienie kandydata Dudy z Solidarnością – jeśli miałoby być wdrożone – jest poważnym zagrożeniem dla wielu firm. Tyle główna partia opozycyjna.

Do tego dochodzi programowo niechętna przedsiębiorczości lewica. Nasza sytuacja jest nie do pozazdroszczenia – przynajmniej z politycznego punktu widzenia. No ale zasadniczo jesteśmy sami sobie winni, skoro nie potrafimy wypracować własnej reprezentacji. Nawet organizacje zrzeszające przedsiębiorców są zwykle rachityczne i oderwane od realiów swojej bazy.

Ciekawe zatem, co przyniesie inicjatywa tandemu Petru-Balcerowicz… Przekaz jest dość jasny i niewątpliwie zgodny z przekonaniami przedsiębiorców. Sukces gwarantowany? Niekoniecznie.

Zdroworozsądkowe argumenty przekonują, ale nie skłaniają do głosowania. UW też miała rację i kompetencje – ale zniknęła, bo nie potrafiła wybudować odpowiedniego ładunku emocjonalnego wśród swych zwolenników i rozeszli się oni do bardziej przemawiających do serca partii. Dziś też do wielu konserwatywnych przedsiębiorców o wiele bardziej przemawia sprzeciw PiS wobec in vitro, niż odrzuca ich bratanie się z solidarnością.

Sukces tej inicjatywy zależy zatem od tego, czy jej przywódcy będą w stanie przetłumaczyć słuszne postulaty na język emocji, nie wpadając w manierę technokratyzmu. Czy to się uda – zobaczymy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 36

Dodaj komentarz »
  1. Rok 1986.
    Po pół roku działalności zawitali do mnie urzędnicy z US z wiadomością, że muszę płacić 25 zamiast 20% podatku obrotowego. Przy rejestracji działalności firmy źle zakwalifikowano moja dzialalność i muszę dopłacić podatek za pół roku.
    Zgłosilem ten problem do mojego cechu, do którego musiałem należeć i płacić skladki.
    Zostałem potraktowany jak intruz.
    „Do tego dochodzi programowo niechętna przedsiębiorczości lewica. ”
    Jakoś tak sie sklada, że największy rozwój mojej firmy przypada na okres rządów SLD z Cimoszewiczem, natomiast najgorzej wspominam rządy AWS.
    A akcje abolicyjne Kołodki to nie lewica ?
    „Ciekawe zatem, co przyniesie inicjatywa tandemu Petru-Balcerowicz… ”
    Nic nie przyniesie, los najmniejszych ich nie interesuje. A co przynioslo schladzanie gospodarki przez Balcerowicza, chyba wszyscy rozsądni wiedzą.

  2. Trzymam kciuki za ten tandem. Balcerowicz jest jak wzorzec metra(jednostka długości) w Sevre pod Paryżem. Mając wzorzec można w rozsądny sposób się odnieść do bredni, które padają z lewa i prawa.
    Jestem pewien, że nie zdradzi swoich przekonań, a przede wszystkim zdrowego rozsądku w imię interesu partyjnego.

  3. Serio? Naprawdę Gospodarz uważa, że przedsiębiorcy i bogaci nie mają w Polsce reprezentacji?!
    – PIS: obniżył składkę rentową (główny zysk dla lepiej zarabiających, w tym przedsiębiorców), zniósł podatek od spadku (zysk dla dobrze sytuowanych w tym przedsiębiorców), zlikwidował najwyższą stawkę PIT (zysk dla najbogatszych w tym przedsiębiorców);
    – SLD: wprowadził możliwość rozliczania się podatkiem liniowym niższym o stawce niższej niż najniższa stawka PIT; przedstawiciele partii non stop proponują dalsze obniżanie kosztów pracy w Polsce;
    – PO: luzowanie przepisów prawa pracy, możliwość rocznego rozliczania czas pracy, totalna swoboda w nazywaniu pracy zleceniem tudzież dziełem, brak kar za łamanie prawa pracy, zaprzestano prac nad klauzulą o unikaniu podatków (!).

    Proszę wybaczyć, ale moim zdaniem Gospodarz niestety bredzi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Gospodarzu,
    1. Ponad 90% tych półtora miliona przedsiębiorców to są, wraz z ich rodzinami, osoby żyjące ze swojej własnej pracy na poziomie pracownika najemnego, a często i gorzej, a więc błędem jest wliczanie tych około miliona 400 tys. formalnych właścicieli firm wraz z ich rodzinami do tzw. klasy wyższej a nawet i średniej. Po prostu te osoby są de facto proletariuszami, a więc ich interesy reprezentować powinna lewica, czyli w naszych obecnych polskich warunkach głównie SLD. To, że tak się nie dzieje, to jest zaś temat na osobną dyskusję.
    2. Prawdziwi przedsiębiorcy, a więc te jakieś 100 tys. Polaków (z rodzinami powiedzmy ze około pół miliona naszej tzw. klasy wyższej i wyższej klasy średniej) ma zaś całkiem dobrą reprezentację we władzach, głównie poprzez rządzące obecnie PO,a także przez PiS, a więc o nich nie musimy się martwić.
    3. Balcerowicz u władzy oznacza zaś tragedię dla polskich przedsiębiorców, jako że ten człowiek od roku 1989 reprezentuje zagraniczny kapitał.

  6. Z grupy mikroprzedsiębiorstw wyłączyć „nanoprzedsiebiorstwa” tj zatrudniające nie więcej niż np. 3 lub 5 pracowników i nie klasyfikować ich właścicieli jako przedsiębiorców.
    Jakby wtedy wyglądałyby statystyki.

  7. kaesjot
    Racja – jak pisałem, „właściciele” najmniejszych firm, czyli jednoosobowych albo zatrudniających 2-3 osoby „nanoprzedsiębiorstw” to są osoby żyjące ze swojej własnej pracy na poziomie pracownika najemnego, a często i gorzej, a więc błędem jest wliczanie tych około miliona 400 tys. formalnych właścicieli firm wraz z ich rodzinami do tzw. klasy wyższej a nawet i średniej. Po prostu te osoby są de facto proletariuszami, a więc ich interesy reprezentować powinna lewica, czyli w naszych obecnych polskich warunkach głównie SLD. To, że tak się nie dzieje, to jest zaś temat na osobną dyskusję.

  8. Co za szalenczy pomysl. Balcerowicz przedstawicielem biznesu !!! Najwiekszy niszczyciel biznesu i zdrajca mialby reprezentowac biznes. Co za absurd nieslychany.
    Tu widac im polak bardziej wydymany tym bardziej to lubi.

  9. Oczywiscie ze polski biznes potrzebuje reprezentacje. Wielokrotnie o tym pisalem. Istniejace instytucje jak bbc i lewatian sa po prostu skurwione.

    Nie rozumiem tylko skad the wrogie nastawienie do zwiazkow zawodowych. Przeciez zdrowie biznessu jest elementarnym wymogiem nie tylko dla przedsiebiorcow, dla proletariatu rowniez. I rowniez dla rezimu ale lekarz pediatra tego nie wie bo skad.

    Gdyby od lekarza pediatry wymagano chociazby 5% tego co K Kakata miala wiedziec.

  10. Może jeszcze (odpukać!!!) przyjdzie na mnie kolej, ale na razie przynajmniej nie uważam systemu podatkowego za najgorsze zło dla przedsiębiorcy. Bezwzględnie ma na to wpływ podatek liniowy, którego wprowadzenie jest, dla mnie, jedną z ważniejszych spraw w całej transformacji. Powiem więcej, prostota i sprawiedliwość rozwiązania odstręcza od jakichkolwiek kombinacji i kantów. Nie mam na ten temat żadnych danych, ale wydaje mi się, że i skuteczność poboru powinna być wysoka. Systemowo przyjmuję to jako rozwiązanie modelowe. Ważne jest również i to, że jest ono parametryczne i nie pozostawia miejsca na interpretacje „życzliwych” w urzędach. Właśnie ta, w innych rejonach, nieokreśloność prawa i różne jego „czucie” na każdym biurku, mnie osobiście daje się we znaki najbardziej. Najtrudniejsza jest dla mnie nieprzewidywalność Rzeczpospolitej Suwerennych Decyzji Urzędniczych. A to skandaliczne nieprawne sformułowania w specyfikacjach przetargowych i dołączanych do nich umowach, a to bezprawna zmiana zakresu przedmiotu zamówienia po przetargu, a to zaskoczenie np komunikatem Prezydenta Miasta Gdańska, że wszystkie(!!!) inwestycje na terenie miasta Gdańska wymagają narady koordynacyjnej (przeciwnie do prawa powszechnie obowiązującego), a to rewelacje w wymysłach Sanepidu, no i przebijające wszystko w swoich ideach-fix wymagania lobby pożarniczo-strażackiego. Ta nieprzewidywalność skutkować może sporymi konsekwencjami kontraktowymi, chyba groźniejszymi niż te skarbowe. Może się zdarzyć w konsekwencji proces sądowy. Jeżeli adwersarzem przedsiębiorcy jest instytucja państwowa z opłacanym z podatków prawnikiem, postępowanie może być przedłużane jak długo się da. Same koszty prawne mogą położyć firmę. Polska w umowie stowarzyszeniowej z UE zobowiązała się wprowadzić ubezpieczenie od zastępstwa prawnego, które to w drobnej choć mierze wyrównywać powinno szanse przedsiębiorcy w potencjalnym sporze z państwem. Niestety lata mijają, a takowego ubezpieczenia na naszym rynku nie ma. Ciągle obowiązuje za to PRL’owskie „urzędniku szablę w dłoń, prywaciarza goń, goń, goń!” na dużo szerszym polu niż podatkowe.

  11. Delfin
    Tyle, że dzięki temu „lobby pożarniczo-strażackiemu” uniknięto zapewne bardzo poważnej katastrofy na budowanym obecnie wielkim międzynarodowym lotnisku pod Berlinem. Ale ty pewnie uważasz, że wszelakie regulacje w zakresie bezpieczeństwa konsumentów czy też podróżnych są zbędne, że rynek sam cudownie wszystko ureguluje?

  12. Leonid
    Absolutnie zgadzam się z Tobą co do meritum. Niech przepisy wszystkich nas jak najlepiej chronią, ale niech również to samo znaczą w Wiśle i Suwałkach, a na razie inaczej „pali się” w Świnoujściu i inaczej w Ustrzykach. Jak masz coś z tym do czynienia to wiesz jaka gigantyczna odpowiedzialność się z tym wiąże, a często dotyczy to po prostu różnej interpretacji tych samych przepisów.

  13. Delfin -piszesz :
    „Ciągle obowiązuje za to PRL’owskie “urzędniku szablę w dłoń, prywaciarza goń, goń, goń!” na dużo szerszym polu niż podatkowe.”
    Rozumiem, że w PRL-u „gonienie prywaciarza” było zgodne z obowiązującą ideologią ale teraz władza promuje ideologię „wspierania prywaciarzy”.
    To teraz urzędnicy, było, nie było przedstawiciele albo chociażby wykonawcy poleceń obecnej działają wbrew jej poleceń ?
    Albo też obowiązuje praktyka: ” Wicie, rozumicie – społeczeństwu mówimy to, co chciałoby słyszeć a robimy swoje!”

  14. Kasejot
    W pewnym sensie masz rację. Ostatnie lata poświęcone były zorganizowaniu państwa jak korporacji działającej dla zysku. Regulacje wewnętrzne są tak ścisłe, że kierownicy jakichkolwiek struktur podrzędnych pozbawieni są jakichkolwiek praw własnej oceny sytuacji. Jeśli dostawca zewnętrzny dostarczy mu towar wyjątkowej jakości, ale na przykład tydzień po terminie, to musi być ukarany. Jeżeli tego nie zrobi, to poniesie dotkliwą karę sam rektor, starosta, prezes lub inny kierownik , bo zbrodnię np opóźnienia wykryje któraś z licznych wewnętrznych lub zewnętrznych kontroli. W systemie nie ma jakiejkolwiek oceny pozytywów, liczy się tylko znalezienie uchybienia i …ukaranie.

  15. ” Ostatnie lata poświęcone były zorganizowaniu państwa jak korporacji działającej dla zysku.”

    25 lat – 25 lat deficytow !!!

  16. delfin
    To są regionalizmy – w takiej Australii w każdym stanie obowiązują n.p. inne przepisy ruchu drogowego, a więc za manewr w 100% prawidłowy w Victorii można dostać mandat w NSW.

  17. delfin
    Gdyby ostatnie lata poświęcone były w Polsce zorganizowaniu państwa jak korporacji działającej dla zysku, to zniesiono by w Polsce senat, większość urzędów i ministerstw, zaprzestano by finansowania kościoła z budżetu i wreszcie ograniczono by wydatki na zbrojenia na poniżej 1% PKB.

  18. Także:
    1. Po co nam tak wielki Sejm z kilkuset posłami – nie wystarczyła by ich setka? Przydało by się też ograniczenie diet poselskich do wysokości minimalnego a przynajmniej średniego wynagrodzenia.
    2. Po co nam Senat – przecież Polska jest państwem unitarnym, a nie federacją, jak n.p. USA czy Niemcy. Przypominam, że w federacjach, to izba wyższa, czyli n.p. senat, reprezentuje interesy poszczególnych krajów czy też stanów wchodzących w skład owej federacji.
    3. Po co nam premier i prezydent – nie wystarczył by, na wzór USA czy też RPA tzw. executive president, czyli osoba łącząca w sobie funkcje prezydenta (głowy państwa) i prezesa rady ministrów?
    4. Po co nam aż tyle ministerstw, w tym zbędne przecież osobne ministerstwa administracji czy skarbu i po co tyle osób w nich zatrudnionych? Ministerstwo Skarbu można przecież połączyć z Ministerstwem Finansów, Ministerstwo Administracji połączyć z MSW, Ministerstwo Infrastruktury połączyć z Ministerstwem Gospodarki, a Ministerstwo Środowiska połączyć z MSW. Prokuratorię Generalną można zaś połączyć z Urzędem Rady Ministrów, a ten z Urzędem Prezydenckim (Kancelarią Prezydenta).
    5. Jaki sens ma finansowanie kościoła oraz prywatnych szkół i uczelni typu KULu przez państwo etc – niech te instytucje utrzymują się ze składek swych członków czy też opłat ich klientów (uczniów czy studentów).
    6. Po co nam też GUS, z jego ogromną a niewydolną biurokratyczną machiną? Nie wystarczył by na jego miejscu ogólnokrajowy naukowy instytut statystyczny, oparty na kadrach SGH i UW (na wzór przedwojennego IGS), używający nowoczesnych metod statystyki matematycznej do szacowania PKB, inflacji, bezrobocia etc, zamiast zbierania danych ze wszystkich przedsiębiorstw – danych, których jakość jest przecież mocno wątpliwa?
    7. Po co nam ten cały, operetkowy wręcz samorząd terytorialny, po co nam te, jakże kosztowne, a mało użyteczne sejmiki wojewódzkie etc? Wystarczy przecież zostawić tylko rady miejskie i gminne, z bardzo ograniczoną ilością radnych, pracujących w 100% społecznie.
    8. Po co nam też aż tyle ambasad, szczególnie w tzw. III świecie i w Europie (UE) – ich ilość i kadrę można by przecież ograniczyć na rzecz znacznie tańszych konsulatów, jakże często dziś potrzebnych Polakom za granicą.
    9. Po co nam też ZUS i KRUS – przecież administrację emerytur i rent można przekazać Urzędom Skarbowym.
    Proponuję także, dla uzdrowienia finansów publicznych:
    1. Likwidację VATu, co obniży ceny a więc zwiększy popyt a tym samym produkcję i zatrudnienie a więc także wpływu do budżetu z podatków ściąganych od firm i pracowników.
    2. Proponuję także stopniowe zniesienie opodatkowania dochodów z pracy, na rzecz opodatkowania dochodów z tytułu posiadania kapitału, posiadania nieproduktywnego majątku i zysków ze spekulacji finansowych, co zwiększy dochody ludzi pracy a tym samym zwiększy popyt a tym samym produkcję i zatrudnienie.
    3. Konstytucyjne ograniczenie wydatków na zbrojenia do 1% PKB, jako że i tak nie mamy szans wydawać na zbrojenia więcej niż Rosja czy Niemcy.
    Powyższe pozwoliło by, mim zdaniem, na likwidację deficytu budżetu a więc tym samym na uzdrowienie finansów państwa.

  19. Withold
    Zrozum, że Balcerowicz od roku 1989 reprezentuje zagraniczny (dokł. zachodni) kapitał, a więc Balcerowicz u władzy oznacza zawsze tragedię dla polskich przedsiębiorców oraz przede wszystkim tragedię dla polskiej gospodarki.

  20. Leonid
    8 maja o godz. 11:26 38790

    Glownym celem pijackich orgii przy Okraglym Stole bylo stworzenie takiej biurokracji aby kazdy z tam pijacych i ich kolesi i kolesie kolesi mieli posadke na koszt podatnika. A dla reszty wolny rynek i otwarty bez granic, bez barrier.

    Lech Kaczynski w pamietnikach napisal tak o dniu obrad; ‚pierwsze 20 kolejek bylo obowiazkowe a pozniej jak kto chcial.’

    Kaesjot
    Rozumiem nie byl bys w stanie zaglowawac w demokratycznych i bezposrednich wyborach. To twoja sprawa. Moglbys np pojsc do prawnika i zorganizowac umowe upowazniajaca twego ulubionego partyjnego dyktatora aby za ciebie postawil krzyzyk.

    Ale dlaczego chcial bys zabrac innym to fundamentalnie demokratyczne prawo do bezposredniego glosowania. Nie spodziewalem sie po tobie tak terrosrystycznych i prowokacyjnych zapedzen.

  21. axiom1 – nie bardzo kontaktuje, do jakiej mojej odpowiedzi się odnosisz, tak więc nie mogę odpowiedzieć.

  22. Kaesjot, napisales;
    ” Nie jestem za JOW-ami, bo nie oddają one rzeczywistych preferencji wyborców. Teoretycznie jest możliwe, ze ugrupowanie, które w skali kraju ma poparcie 49% wyborców nie uzyska ani jednego mandatu a większość absolutną mandatów zyska ugrupowanie mające 26% poparcia w skali kraju. ”

    Widze ze na podstawie wynikow wyborow w Brytani twa teoria jest popierana w polskich publikacjach gdzie oczywiscie pracuja dzieci i bojowkarze Platformy.
    Otuz pisza oni ze na UKIP glosowalo 3.8 mln i zdobyli 1 manadat a na SNP 1.5 miliona i zdobyli 56 mandatow.

    Takimi przykladami maci sie w glowach polakow aby przekonac ich ze polski zabetonowany i skomppromitiwany system jest lepszy.

    Nie jest lepszy. W Brytani taki Kaczynski np nie przetrwal by wiecej niz jedna kadencje tak samo zlodzieje poslowie pomimo ze skorumpwana prokuratura ich do sprawiedliwosci nie pociagnie. Gdzie tam w Brytani Kaczynski i inni polscy partynjni dyktatorzy nie mogli by dozywotnio dyktowac w swych partiach bo obowiazuja tam regularne, bezposrednie i uczciwe wybory na szczeblu partyjnym.

    A podany przyklad i w ten sposb w jaki zostal podany jest po prostu swinstwem. Typowym polskim medialnym przekretem.

    Bo, SNP zdobyla prawie wszystkie mandaty w Szkocji i jest to scisle regionalna partia. A UKIP z koleii walczyl glownie z Conserwatystami i Labour w poludniowej Angli i sa to partie znacznie znacznie wieksze. Wyniki wcale nie sa niespodzianka i nikt w Brytani tego nie krytykuje tym bardziej nie powinny polskie media.

    Gdy sa Jow-y partie musza delegowac najlepszych ludzi do walki w okregach. Bo tylko najlepsi maja szanse. Najlepiej wyksztalceni i najlepiej doswiadczeni. Oczywiscie linia i program partii rowniez sa wazne. Ukip nie mial lepszych ludzi od kandydatow z Conservative i Labour i dlatego przegrali pomimo 3.8 mln glosow bo przeciewnicy dostali tych glosow znacznie wiecej.

    W Polsce glownym zadaniem partyjnego dyktatora jest wyrzucanie z parti kazdego w kim widzi zagrozenie. Dlatego tylko cholota jest w partiach i tylko cholota dostaje sie do Sejmu i nawet nie wybrani przez wyborce tylko przez partyjnego dyktatora. Sam dyktator ‚zwycieskiej partii’ ustala dozwolony poziom inteligencji w parti i na kazdym szczeblu zarzadzania krajem. A partia ‚zwycieza’ tylko dlatego ze istnieje, program sie nie liczy. Ani frekwencja. Gorzej byc nie moze.

    Jest kompromitacja ze niejaki Kowalski rowniez wyjawil swe szalencze opinie na temat Jow-ow. Na podstawie tego co wiemy Kowalski wogole nie powinien miec prawa glosu nawet w dyskusji bo nie wystarczajaco rozgarniety.

  23. No cóż, fakty są takie, że JOW-y „betonują” scenę polityczną powodując, że liczą się na niej tylko dwie a maksimum trzy największe partie polityczne, że w tym systemie może być tak jak to się właśnie stało w UK, ze jakaś partia (tu UKIP) zdobywa prawie 1/5 głosów (16%) a otrzymuje tylko 0,3% mandatów (czyli 2 na 650 zamiast 104) czyli aż 52 razy mniej mandatów niż powinna otrzymać! Jak to nazwać inaczej, jak nie parodią demokracji, że w systemie JOW-ów to 16% wyborców ma mniej niż 1% miejsc w parlamencie?
    JOW-y to są przecież de facto rządy baronów czyli po prostu kacyków partyjnych, czyli inaczej rządy ścisłych kierownictw dwóch czy też trzech największych partii politycznych. Jest to system, w którym poseł jest marionetką, w 100% zależną od szefa swojej partii, który to kontroluje zachowanie się posłów ze swej partii w parlamencie przy pomocy tzw. biczów (whips), czyli najbardziej zaufanych posłów, którzy sprawdzają w parlamencie, jak głosują posłowie z ich partii, a w przypadku, gdy taki poseł wyłamie się z tej dyscypliny, to nie ma on szansy na dalsze poparcie ze strony swej partii, czyli jest w praktyce bez szans w następnych wyborach. A jak to już pisałem, bez poparcia machiny partyjnej, praktycznie nikogo nie jest stać w UK czy też w Australii, gdzie obowiązują owe JOW-y, na sfinansowanie i zorganizowanie skutecznej kampanii wyborczej. Tak więc JOW-y są tylko parodią demokracji – polecam tu doskonały brytyjski serial p.t. „No Job for a Lady” w którym rolę nowo-wybranej posłanki do Izby Gmin gra sama Penelopa Keith.
    JOW-y nie uzdrowią więc polskiej polityki – oznaczają one bowiem, że w praktyce liczyć się będą, tak jak w USA, UK czy Australii, tylko dwie największe partie, które będą się na zasadzie dżentelmeńskiej umowy zmieniać co około 10 lat przy władzy. Poza tym, to w systemie JOW decyduje o znalezieniu się w parlamencie tylko i wyłącznie wola szefa partii, albo też jej najwyższego kierownictwa, które przydzielają swoim najbardziej zaufanym towarzyszom partyjnym tzw. bezpieczne miejsca, czyli w przypadku partii konserwatywnej okręgi bogatsze i wiejskie, a w przypadku partii pracy okręgi z przewagą pracowników najemnych, stąd też w tym systemie (JOW) liczą się tak naprawdę tylko głosy nielicznych wyborców z okręgów marginalnych, czyli takich, które przechodzą „z rąk do rąk”, przy czym w takich okręgach często zamieszkuje nawet mniej niż 10% wyborców, i to oni w praktyce decydują w USA, UK czy Australii o składzie rządu w tym niedemokratycznym z definicji systemie JOW.

  24. axiom1 – o tym pisałem na forum a nie na blogu ale niech będzie.
    Podtrzymuję to co pisałem o JOW-ach jeśli chodzi o wybory parlamentarne. W wyborach do rad gmin, gdzie ludzie znają się bezpośrednio JOW-y się sprawdzają.
    O tym, żeby nie głosować pisałem u red. Żakowskiego i miałem na myśli tylko konkretnie te, najbliższe wybory prezydenckie . Ma to być forma „czerwonej kartki” dla tych, co rządzą w Polsce od ćwierćwiecza.
    Zgadzam się w tej sprawie z Leonidem natomiast proponowałem zmiany w ordynacji, która zmuszałaby partie do desygnowania wartościowych kandydatów a nie wodzowskich „przydupasów” czyniłyby nieprzydatnymi wszelkie chwyty propagandowo – marketingowe.
    To tyle.

  25. kaesjot
    8 maja o godz. 21:10 38796
    Wlasnie tu lezy sendno sprawy. Jow-y zmuszaja partie do wystawiania najlepszych kandydatow a obecny polski system przydupasow partyjnego dyktatora.

    Ponad wszystko Jow-y to demokracja bezposrednia i glosy rzeczywiste ktore wybieraja.

    Niestety wywody Kowalskiego/Leonida sa na poziomie przedszkola nie warte nawet czytania.

  26. axiom1 – załóż hipotetycznie następującą sytuację :
    W każdym JOW-ie startuje po 10-ciu kandydatów głosuje 100 000 wyborców. Wszyscy zdobywają po 9 999 a tylko jeden, akurat z partii A – 10 009.
    I tak partia, która ma poparcie 10% z malutkim hakiem wyborców zyskuje 100% mandatów. 90% wyborców nie ma swego reprezentanta w parlamencie.
    Wg Ciebie to jest demokracja ?
    Oczywiście prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest znikome choć można wyobrazić sobie sytuację jeszcze mniej prawdopodobną gdy jeszcze mniejsza ilość głosów da władzę.
    Okręgi wielomandatowe ( np. 10-mandatowe co odpowiada średnio 0,5 mln wyborców ) daję szanse na większą zgodność podziału mandatów z preferencjami wyborców.
    Niepotrzebnie czepiasz się Leonida – jest „gadułą” co niektórych może irytować ale nie można powiedzieć, że „pieprzy głupoty”

  27. kaesjot
    8 maja o godz. 22:35 38798

    Wiac ze wogole nie rozumiesz zagadnienia. Rezimowa propaganda dziala, robi wode z mozgow.

    Niech bedzie 10 kandydatow w okregu. Jeden z nich wygra. Wygra najlepszy. I wygrany ma obowiazek reprezentowania wszystkich wyborcow w okregu w ktorym wygral. Wszystkich rowniez tych co na niego nie glosowali.

    Skad wziales ze inni ktorzy glosowali na innych kandydatow nie beda mieli reprezentacji. To absurd nieslychany. Szukanie hakow.

    Gdy sa Jow-y kazdy wie i wie doskonale kto go reprezentuje w Parlamencie. To w obecnym systemie nie wiesz i nie masz pojecia kto rzekomo cie reprezentuje.

    Przyklady typu; partia ma poparcie 12.6% (jak Ukip w Brytani) a zdobywa 0.3% manatow swiadcza tylko o tym ze Ukip wystawil dupkow przeciwko lepszym kandydatom z innych partii. Dostali nauczke.

    Tu widac dlaczego w Jow-ach partie musza werbowac i wystawiac najlepszych.

    Jest niemozliwoscia przy Jow-ach aby wybierano absolwentow szkol podstawowych. Tacy rzadzili Polska, tacy moga siedziec tylko w polskim Sejmie. A za blazenstwo tych durniow wszyscy placa.

    Inna sprawa jest finansowanie kampani wyborczych. Dlaczego w tym nie widzisz skandalicznego przekretu w polskim sytemie oszustwa (nie wyborow).
    Partie biora sobie z budzetu; PO 48 mln zl, PIS 47 mln, SLD 8mln, Palikow i PSL po 6 mln, a pozostali NIC.

    To polski system ustala baronow i cemetuje partyjny kartel. Co eliminuje wszelkie nowe partie i na koszt podatnika. To dlatego miedzy innymi Demokracja Bezposrednia na wlasny koszt nie jest w stanie zaistniec w wyborach bo partyjny kartel pieniedzmi podatnika ich zabija.

    Wez Brytanie za przyklad. Partie musza finansowac sie same. I Jow-y pracuja juz przez ponad 300 lat. Kazy moze startowac pod warunkiem ze spelni wymogi prawa. Na kampanie sa ustalone limity i nawet duze partie nie moga pieniedzmi zdobywac wyborcow bo ich kandydaci maja takie same budzety jak bezpartyjni kandydaci. Oczywiscie przynaleznoesc do partii pomaga bo wyborcy widza w tym wieksza skutecznosc.

    Jow-y to rzeczywiscie zla wiadomosc dla blazniw z politycznymi ambicjami. I tylko tacy wrzeszcza. Tylko tacy maja szanse w obecnym systemie oszustwa. Przykladem jest lekarz pediatra. NIE WYBRANA, na zadnym szczblu nie wygrala uczciwych wyborow, nawet na szczeblu partyjnym, ale „””rzadzi””” Polska.

  28. Axiom
    W Australii od początku tamtejszej „demokracji” są JOW-y, a tymczasem do parlamentu wybrano tam, i to nie raz i nie dwa, niejakiego Paula Keatinga, robotnika po podstawówce, który został na antypodach nawet premierem i ministrem skarbu. Jak to jest więc z twym arbitralnym twierdzeniem, że „jest niemożliwością przy Jow-ach aby wybierano absolwentów szkół podstawowych.”?
    Cytuję z Wikipedii: Paul John Keating (born 18 January 1944) is an Australian politician who was the 24th Prime Minister of Australia and the Leader of the Labor Party from 1991 to 1996. Born in a working-class Sydney suburb and having left school at 14, Keating was first elected to the House of Representatives at 25, winning the seat of Blaxland in 1969.
    Jak widzisz, KŁAMSTWO MA KRÓTKIE NOGI! 😉

  29. Leonid
    9 maja o godz. 9:58 38800

    Juz to przerabialismy na tym blogu wiele razy.

    Indywidualna obserwacja nie jest reprezentatywna.

    The fact the Keating was first elected in Blaxland in 1969 indicates that other candidates there in Blaxland in 1969 had even less education and even less experience.

  30. axiom1
    Nieprawda, jako że konkurentem Keatinga był wtedy dobrze wykształcony liberał, niejaki John Ghent.

  31. Axiom1
    Nieprawda, jako że konkurentem Keatinga był wtedy dobrze wykształcony liberał, niejaki John Ghent. Póżniej kandydowali tam przeciwko Keatingowi także lepiej od niego wykształceni liberałowie. Kolejno: Wallace Smallwood ,Joseph Touma, Salvatore Napoli, David Brown, Bob Young, Andrew Thorn, David Voight, Les Osmond i wreszcie na koniec Nick Korovin aka (vel) Nick Kerry. Wszyscy oni przegrali z Keatingem, mającym poparcie machiny partii pracy (Labor), jako że Blaxland jest bezpiecznym okregiem dla lejburzystów w tym niedemokratycznym, zniekształcającym wyniki wyborów systemie JOW-ów.
    Także: http://www.theaustralian.com.au/news/marion-councillor-nick-kerry-changed-his-name-amid-allegations-of-serious-misconduct-at-ato/story-e6frg6n6-1227265365592
    Jest tam o tym, jacy to ludzie kandydują na posłów w tym oszukańczym systemie JOW-ów.

  32. axiom1 – wymieniamy się swymi poglądami, opiniami które mogą pochodzić z badań naukowych ( własnych lub cudzych ) albo też z osobistych doświadczeń , które z natury rzeczy są przypadkami jednostkowymi a zatem nie są próbą reprezentatywną i nie uprawniają do uogólnień. Jednak w życiu częściej kierujemy się się osobistym doświadczeniem niż doświadczeniem innych choć przysłowie mówi, że lepiej uczyć na cudzych błędach choć nie każde doświadczenie jest przypadkiem negatywnym.
    Co do JOW-ów – przyjmijmy, że w każdym wygrywa najlepszy ale każdy z nich jest z innego ugrupowania . Jaką taki parlament będzie realizować politykę, jaki rząd wyłoni. Czy będą zdolni, by sprawnie rządzić czy bez przerwy się kłócić i w każdej sprawie mozolnie budować, często kosztem wielu ustępstw koalicję większościową.

  33. kaesjot
    Tyle, że systemie JOW-ów to praktycznie zawsze eliminowane są z parlamentu mniejsze partie i tworzy się, jak to obserwujemy n.p. w UK, USA czy też Australii, klasyczny wręcz system dwupartyjny, w którym różnice między partiami są tylko powierzchowne ,można rzec kosmetyczne, a więc demokracja staje się w tym systemie już tylko parodią samej siebie…

  34. Pytanie do cenzora:czy moge napisac to co mysle o wyborach,nie uzywajac slow uznanych nad Wisla za obrazliwe????

  35. Luap, cenzura jest najwiekszym osiagnieciem polskiej demorkacji. Kazde slowa nie wyrazajace umilownia dla umilowanej platformy, dezertera donka i lekarza pediatry uznawane sa za obrazliwe. Powinnes juz dawno to wiedziec.

  36. Komorowski zatrudnia ok.400 ludzi,ma Palace+senat
    Gauck,Niemiec,zatr.180 ludzi,niema palacow i senatu,na wczasy jedzie za wlasna forse
    Merkel,Niemka,mieszka od 20 lat w Berlinie w czynszowej kamienicy,za wczasy i czynsz placi z pensji!

  37. Cenzor:nie skonczylem!Wam warszawiakom nie wolno napisac prawdy bo jestescie poprostu tchorzami co charakteryzuje ludzi z wrodzona arogancja=poprostu brakuje wam argumentow!

css.php