Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

4.07.2014
piątek

A końca nie widać

4 lipca 2014, piątek,

Można się spierać o rolę państwa i o to, co powinno ono zapewniać obywatelom. Ale wszyscy – od wyznawców JKM po wyznawców Lenina – zgodzą się, że państwo ma stanowić prawa i je egzekwować. Nasze państwo stara się robić wszystko, ale nawet swej podstawowej działalności nie jest w stanie wykonywać poprawnie. Ostatnio w modzie jest publiczne przyznawanie się do łamania przepisów i zapowiadania, że nadal będzie się to robić – jednocześnie pełniąc funkcję publiczną. Obraz upadku jest zupełny.

Ale nie zagłębiajmy się w problemy natury publicystycznej i pochylmy się nad losem zwykłego człowieka – konkretnie mnie. Sprawa dość klarowna – wykonano usługę, klient fakturę przyjął, ale płacić nie ma zamiaru. Ten tradycyjny element rozgrywa się w drugiej połowie 2012. W styczniu 2013 rozpoczyna się postępowanie nakazowe przed sądem, w kwietniu 2013 sąd wydaje nakaz zapłaty. Komornik zabezpiecza środki. Dalej wszystko może i powolnie, ale przewidywalnie.

Dalej mamy już prawny rollercoaster. Dłużnik składa zarzuty do nakazu zapłaty razem z wnioskiem o zwolnienie od kosztów sądowych. Sąd Rejonowy zaczyna prowadzić dochodzenie w przedmiocie zwolnienia od kosztów i oddala wniosek pozwanego. Dłużnik składa zażalenie na to postanowienie. Sąd Okręgowy rozpatruje zażalenie i nie zwalania dłużnika z kosztów. Tymczasem podstawowe postępowanie jest wstrzymane. Mamy październik 2013.

W połowie listopada 2013 akta wracają do Sądu Rejonowego. Sąd wzywa dłużnika do złożenia opłaty, z której ten ostatni chciał się zwolnić. Co ciekawe, od dnia wydania zarządzenia przez sędziego do wysyłki mija 10 dni. Na koniec stycznia 2014 Sąd Rejonowy odrzuca zarzuty ze względu na niewniesienie opłaty. Jednak sąd nadal nie nadaje wyrokowi klauzuli wykonalności. Pieniądze dalej lezą na koncie komornika.

Na koniec lutego dłużnik składa zażalenie na postanowienie o odrzucenie zarzutów, składa wniosek u ustanowienie pełnomocnika oraz zwolnienie od kosztów sądowych w wysokości 30 złotych. W uzasadnieniu podnosi, że jego jedyne oficjalne dochody to 1400 złotych pensji żony, a musi ogrzać 480-metrowy dom. Sąd sugeruje, że niewątpliwie dysponując taką nieruchomością, ktoś udzieli mu krótkookresowej pożyczki pod jej zastaw w wysokości 30 złotych i oddala wniosek, ustala też pełnomocnika z urzędu. Mamy koniec marca 2014.

Dłużnik składa zażalenie na postanowienie o oddalenie wniosku o zwolnienie z opłat sądowych. W połowie maja Sąd Rejonowy przekazuje akta Sądowi Okręgowemu. Ten na koniec maja oddala zażalenie dłużnika, akta wracają do Sądu Rejonowego. Na koniec czerwca Sąd rejonowy informuje, że wezwał dłużnika do uiszczenia opłaty od wniesienia zarzutów do nakazu zapłaty… Niewątpliwie ciąg dalszy nastąpi. Mamy nawet podejrzenia jaki on będzie, ale nie chcemy podsuwać przeciwnikowi pomysłów.

Oczywiście mamy tu do czynienia z człowiekiem nie do końca zrównoważonym. Pieniądze i tak są zabezpieczone u komornika i prędzej czy później trafią na nasze konta. Do tego dopłaci słone odsetki (choć i te pewnie po dłuższej walce). Chodzi tu o czyste granie na szkodę drugiej osoby bez żadnej, poza satysfakcją, korzyści własnej. Wśród 2 milionów przedsiębiorców muszą się trafić i psychopaci – statystyka jest nieubłagana. Jednak bardziej przerażające jest to, że jest on w stanie z łatwością wykorzystać system, by przeciągać płatność już prawie dwa lata – a ostateczny dystans jest jeszcze nieokreślony. Dobrze, że w naszym przypadku jest to co najwyżej niedogodność o perspektywie znacznego zwrotu ze względu na karne odsetki. Podejrzewam jednak, że mogą istnieć firmy, które takie zachowanie mogłoby uśmiercić.

Kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy? Bezpośrednio oczywiście dłużnik. Ale pośrednio państwo niepotrafiące chronić podstawowych praw obywateli. A skoro nie potrafi nawet tego, to czegoż się dziwić, że nie potrafi kopać węgla, latać samolotami czy leczyć ludzi. Postuluję program minimum – niech państwo najpierw zajmie się tym, co niewątpliwie leży w jego gestii. Potem niech myśli o kolejnych, fakultatywnych obszarach. Dwa lata (lub więcej) na odzyskanie pieniędzy to właściwie uniemożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej i jeden z głównych powodów, dlaczego znajdujemy się tak nisko w rankingach typu Doing Business.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 21

Dodaj komentarz »
  1. Sądownictwo to chyba najsłabsze ogniwo naszego państwa 🙁 Kilka lat temu procesowałem się z konkurentem z paragrafu „nieuczciwej konkurencji”. Toczyły się dwie sprawy równolegle – jedna w Polsce, druga w Niemczech. Wynik był identyczny (korzystny dla mnie, bo wina konkurenta była oczywista), tyle że sprawa w Niemczech toczyła się 2 tygodnie, a w Polsce 3 lata (!!!) – niezła przepaść cywilizacyjna 🙁

  2. Tak, będę maksymalnie obchodzić prawo, aby minimalnie łożyć do budżetu. Będę, bo to nie ja jestem zdegenerowany, ale ministrowie i urzędnicy Tuska. Gardzący mną jako jednym z przypadkowego społeczeństwa. To się w czerepie nie mieści: szef policji planujący obrabowanie obywatela i nadal spokojniutko rządzący.

    Jak Tusk Kubie, tak Kuba Tuskowi.

    Ps. Pozdrowienia dla paczki dyplomatycznej z kubańskimi cygarami, bo ważniejsza od bezpieczeństwa Polski.

  3. Ministerstwo sprawiedliwośći ma ważniejsze sprawy na głowie, np. jak wprowadzić tylnymi drzwiami zakaz aborcji, albo dać odpór bezbożnej Unii europejskiej, która chce bronić kobiety przed przemocą domową.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dlatego, jeśli ktoś wynajął mieszkanie, a najemca nie płaci i nie chce się wyprowadzić, zamiast iść z tym do sądu, należy wynająć zbirów i sprawę załatwić „we własnym zakresie”.
    Państwo uczy obywateli tego, że prawa są owszem stanowione, ale od nielicznej mniejszości wymaga się ich przestrzegania.
    A są na świecie proste rozwiązania. Np. w Stanach jeśli ktoś nie chce płacić mandatu i odwołuje się do sądu, musi wpierw równowartość mandatu przekazać na konto sądu.
    To tylko przykład skutecznego zabezpieczenia się przed różnymi cwaniakami, którzy mogą coś kombinować.
    U nas sądy, powinny mieć więcej do powiedzenia w sprawach jak opisana i móc nie przyjmować do rozpatrzenia zażaleń, czy innych odwołań których celem jest mataczenie i odwlekanie sprawy.
    Ale tu musiałby być spełniony pewien warunek – sędziemu powinno się ufać; czy tak jest?

  6. @ Gospodarz
    Takie afery w Polsce sa nagminne ze firma robi jakas robote a pozniej musi dochodzic przez sad do swoich pieniedzy. Mielismy budowac druga Japonie a tymczasem tej prostej zasady jaka obowiazuje w Japonii dotad w Polsce nikt nie zaczal lansowac. Na czym polega ta japonska metoda? Jezeli do Pana przyjdzie klient aby mu Pan przyjal zlecenie na projekt: na przyklad program komputerowy, to zanim tego czlowieka nie poleci Panski znajomy, Pan nie powinien nawet przyjmowac w swoim gabinecie. Tak dziala byznes w Japonii. Przypadkowy czlowiek w byznesie jest jak piasek wsypany do trybow skomplikowanej maszyny.
    Zauwaz Pan ze 2 lata firma chodzi po sadach a ile mniej by ja kosztowalo zrobienie malego wywiadu na temat tego czlowieka, albo wrecz odeslanie po referencje? Ja mysle ze ten czlowiek to nawet nie jest psychopata, tylko osoba ktora z racji niskiego morale nie powinna nigdy znalezc sie w byznesie.
    Na zachodzie mowia ze firma nweszla na mine bo nie zrobila homeworku.

  7. sugadaddy
    5 lipca o godz. 10:23
    Powtórzę to co napisałem kiedyś.
    U nas zamiast iść do sądu, lepiej zdać się na rozstrzygnięcie rzutem monetą – szybciej, taniej i ma się 50 % szans na wygraną.

  8. sugadaddy
    5 lipca o godz. 10:23
    Teraz mam więcej czasu zatem trochę szerzej.
    W tym przypadku zgadzam się z Twoją opinią w większości ( oficjalnie nie zgadzam się z treścią pierwszego akapitu )
    Sędzia winien mieć nie tylko kwalifikacje formalne ale przede wszystkim moralne.
    Nie powinien być nominowanym lecz wybieranym.
    Nie wiem jak to było w praktyce ale podoba mi się instytucja Sędziego Pokoju funkcjonująca w II RP. Osoba godna zaufanie, mająca w swym okręgu opinię ( zasłużoną ) uczciwego i sprawiedliwego może tę funkcję sprawować dożywotnio i daje szansę wychowania godnego następcy.
    Uważam, że nie ma przestępstwa, jeśli nie ma szkody.
    Nawet jeśli złamanych zostanie 128 i pół przepisa, bo przepisowi nic nie szkodzi, jeśli przepis został złamany.
    Oczywiście jestem pewien, że zaraz napadną na mnie zwolennicy zasady ” dura lex, sed lex „

  9. Dr Kasprowicz pokazuje brak doswiadczenia. Bo,… problemy z platnoscia sa w Polsce znane. Jako biznesman Kasprowicz powinien miec na to strategie. A on tylko narzeka ze klient nie zaplacil,…

    Panie Kasprowicz do takich sytuacji nie nalezy dopuscic. Z opisanej histori widac panska nieudolnosc. Czy klient byl zbadany ” Jaki kredyt ranking uzyskal ? Widac ze zdolnosci platnicze klienta nie byly oszacowane. Udzielil pan klentowi kredytu (wykonujac robote na swoj koszt) bez oszacowania jego zdolnosci platniczych i teraz pan narzeka. To tak samo jakby banki dawaly pozyczki bez sprawdzania zdolnosci klientow do splaty. Widac ze nie podjal pan rowniez zadnych krokow zapobiegawczych w celu zmniejszenia lub wyeliminowania ryzyka nie platnosci. Powinen pan zadac depozyt przed przystapiniem do pracy. Zadac ‚progress payments’ w czasie implementacji projektu. A w cenie projektu powinien pan uwzglednic premium za ryzyko. Powinien pan zadac ‚leter of credit’ tzn gwarancje banku clienta.
    Obowiazkeim biznesmana jest zarabiac w takiej sytuacji jaka jest. Widac ze nie jest pan do tego przygotowany. Wzial na ryzyko swiadomie i nie wypada teraz narzekac.

  10. @ axiom1
    Pelna zgoda, pan Kasprowicz nie odrobil lekcji (homework). W Japonii ktora chce Polska budowac jak nie przedstawi klienta jakis znajomy, nie ma szans na przyjecie zlecenia. Tego w Polsce „bysnesmeni” jeszcze nie wiedza.

  11. Polscy przedsiebiorcy sa szkoleni tylko w jednym kierunku,.. tj,.. jak dalej wyjebac pracownika. Taka pomoca dla przedsiebiorcow sluzy rowniez ten blog i przedsiebiorcze organizacje. Np kilka lat temu na 360 postulatow poprawy efektywniosci polskiego biznesu opublikowanych przez Lawitian ponad 80% dotyczylo jak dalej wyjebac pracownika.

    A biznes wymaga pracy, tworczosci i zwyklego odrabiania lekcji przez przedsiebiorcow rowniez w innych dziedzinach. W tym sparwdzenia zdolnosci platniczych klientow. Czego Dr Kasprowicz oczywiscie nie zrobil i konsekwentnie narazil swoja firme i swych pracownikow na cierpienia. A podobno prywatny wlasciciel pracuje lepiej bo dla siebie.

    Sprawdzenie zdolnosci platniczej klienta nie jest wielkim wysilkiem. Biura kredytowe robia to za grosze. A w powazniejszych tranzkcjach caly koszt udowodnienia swej zdolnosci platniczej spada na klienta. Gdy np sprzedawca zazada ‚letter of credit’ to kupujacy musi to zaaranzowac. To nic nie kosztuje sprzedawce.

    Tak wiec nie wysilaj sie na usprawiedliwianie nuchlujstwa. Kasprowicz nie dopelnil obowiazku a teraz wylewa swe zale na blogu. Ze to sady, brak sprawiedliwosc, klient, … i pies z kulawa noga sa winni. Nie panie Kasprowicz, to jest zalosne. Niech pan wynajmnie konsultanta aby panu wprowadzil strategie kontroli kredytu.

  12. @ Gospodarz
    „Przeszedłes samego siebie.”
    Znowu atak at persona.

  13. Oczywiscie poza zakontraktowaniem konsultanta w celu wdrozenia strategii kredytowej (oby nie byl po lemologi nie-stosowanej) Kasprowicz ma rowniez opcje pozbycia sie swojej firmy. Opcje uwolnienia sie sie od obowiazku. Opcje wolnosci. Po co sie meczyc panie Kasprowicz. Niech pan te firme podaruje do Skarbu Panstwa. Wtedy znajdzie sie w niej miejsce dla kilkunastu partyjniakow z donkowej parti oczywiscie. Podbuduje sie tym pan, warto to rozwazyc. A panad wszystko problemy z platnoscia przez klinetow znikna. Bo kto by chcial zadzierac ze Skarbem Panstwa. Oni nawet nie musza isc do sadu, wystarczy gdy wysla kontrole.

  14. 8.8.1988:mozesz robic co chcesz,on nie potrafi inaczej,nie moze za siebie,zna sie na szystkim.Przestalem z nim dyskutowac.A ,coz,obrzydliwe slownictwo:nic nie kapuje po ostatnich aferach??!!!!

  15. Hello Luap z bardzo zdecentralizownych Niemiec. Tak zdecentralizowanych ze najwazniejesze decyzja zapadaja po drugiej stronie Atlantyku. W stolicy okupanta.
    Niemcy nie potrzebuja ani Parlamentu ani rzadu. Ameryka zaoszczedzila by na podsluchiwaniu.

  16. Andrzej 52:znam przejscie graniczne z Wloch do Szwajcacii,gdzie przy srednim ruchu sam.celnik sprzedawal pamiatki,plyny i kanapki.To moze jednak miec miejsce tylko w kraju gdzie skrupulatnie liczy sie forse i niema ministrow rzadzacych setki km,od rzadzonego.Tego w KW nie kapuja!
    Tam rzadzacy nie klna!!!!!

  17. @ axiom1
    Na calym cywilizowanym swiecie w byznesie panuje uksztaltowany uklad sil. Do przetargow o kontrakty startuja firmy ktore sa jednoczesnie grupami firm wspolpracujacych. Dla przykladu budowa autostrad wymaga w takim projekcie udzialu szeregu podwykonawcow, czesto dwustopniowych i gdy wygrywa taki team kontrakt wiadomo ze robota bedzie zrobiona w terminie i w budzecie.
    W Polsce nie ma takiego zwyczaju. Firma z ulicy wygrywa kontrakt po czym poszykuje na zasadzie jak Pan Kasprowicz podwykonawcow. Efekt jest taki ze az sejm musial uchwalic/uwalic przepis ktory jest ewenementem na skale swiatowa, ktory z gory zaklada nieuczciwosc generalnego kontraktora bo kilku wyprowadzilo panstwowe pieniadze i zbankrutowalo zostawiajac podwykonoawcow na lodzie.
    Niestety krajowcy ktorzy poza polandia nigdy nie mieli mozliwosci zawodowo zaistniec tego nie wiedza, tym bardziej poslowie. Jak sie w teamie nie sprawdzi jakis podwykonawca to juz idzie o nim fama i praktycznie zostaje na lodzie. Top samo dotyczy kazdej dzialalnosci. Nie sadze aby klient z ulicy zamawial software. Chyba ze bylby to hacker.

  18. Marcin
    W sprawie autostrad to przedewszystkim brak kompetncji rezimu. Wiadomo, dyktator Donek Tusk swa osoba i po przez partyjny nepotyzm ustala dozwolony poziom inteligencji na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Moim zdanien bezposrednimi przyczynami byl brak zdolnosci menadzerskich wsrod partyjniakow na czele Glownej Dyrekcji Drog Krajowych i Autostrad. Oraz niezdolnosc rezimu by placic w terminie.

    Glownym krytetium przetargu byla cena. Te donkowe blazny sugerujac sie tylko cena dawaly kontrakty firma ktorych cena byla nawet ponizej kosztow materialow. Np chinczycy z Covec. Kontrakty dostawaly fimy zagraniczne nie majace zadnego zaplecza w Polsce. A przeciez materialy musialy pochoddzic z Polski. 80% kosztow budowy autostrad to materialy.

    Ale, gdy glownym kryterium jest cena i kompletny brak rozpoznania dla ‚contingency’ to jest nieprzewidzianych negatywnych zjawisk w czasie budowy (ktore zawsze sa w kazdym projekcie) oraz szantaz po przez wstrzymanie platnosci z byle powodu,… bylo to zamierzonym choc moze nieswiadomym (bo glupcy decydowali) celem spowodowania trudnosci.
    Firmy budujace wytracone z rownowagi po przez brak terminowych wplat rezimu tracily interes dalszego zaangazowania i wolaly oglaszac bankrupcje niz dalej ryzykowac.

    To byla orgia szokujacej niekomptencji rezimu. Trudno to zrozumiec. Bo sprawy inwestycji i ‚project magement’, ryzyko i metody rozwiazywania konfliktow sa powszechnie uczone na calym swiecie.

  19. @ axiom1
    Oczywiscie ze element niekompetencji w administracji panstwowej byl obecny w katastrofalnym wyborze wykonawstwa autostrad. Trudno sobie wyobrazic jak moga ludzie typu mnister, wicepremier po iranistyce aby mial pojecie o tym jak prowadzic historycznej klasy inwestycje. Co ciekawe ja podalem autostrady jako jeden z przykladow slabego dzialania panstwa. Wczesniej minister zegarek narobil bigosu i bez uszczerbku dla rzadzacego klanu, nikt nie poniosl konsekwencji za zakup Pendolino, chociaz w kraju mozna bylo zakupic pociagi wystarczajacej klasy na limitowanej klasy infrastrukture kolejowa. Gdzie sie dotknie tam klapa.
    Tusk po raz kolejny powtarza: nic sie nie stalo, biore to na klate.
    Autostrady, kolej, niepotrzebne stadiony najdrozsze z mozliwych, czy afery z ZUS, sluzba zdrowia. Jak musi byc tolerancyjny lud feudalny ze takiego wladcy nie wyniesie na plecach z jego fotela? Ostatni odwazni wyjechali za chlebem, zostal tylko sam chlam.

  20. Tu widac oblakanie polskiego panszczyznianego chlopa. Polski panszczyzniany chlop cieszy sie ze linie autobusową Scuol – Samnaun (CH) obsługuja (polskiej produkcji) Solarisy.
    Jednoczesnie polski panszczyzniany chlop cieszy sue ze w Polsce pozbyto sie majatku narodowego sprzedajac za 1/10 ceny w obce lapy.

  21. Polska jest chujem dupa i kupa kamieni. To oficjalne, akceptowane nazewnictwo i nawet zatwierdzone przez rzad i Sejm.

    Ciekawi mnie co na tem temat ma do powiedzenia ynteligencja w krainie chuja dupy i kupy kamieni. Gdzie jest polski ynteligentny motloch ? Dlaczego ten ynteligentny motloch z krainy chuja dupy i kupy kamieni nie zajmuje stanowiska w tak perfidnym oszkalaniu Polski i to przez rzadowego ministra.

  22. Luap
    12 lipca o godz. 15:18
    Zostawiam tego bloga Tobie na wyłączność.
    Żegnam.

css.php