Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

14.10.2013
poniedziałek

Kto następny?

14 października 2013, poniedziałek,

Jednym z podstawowych warunków niezbędnych do rozwijania biznesu jest stabilność. Jeśli jej brak przedsiębiorcy nie inwestują bo obawiają się tego co może się niebawem wydarzyć. U nas niestety z tą stabilnością kiepsko. O niestabilności prawnej przejawiającej się legislacyjną biegunką pisałem już wielokrotnie. Niezwykle to przykre i utrudniające życie przedsiębiorcom. Co gorsza sprzyja korupcji i urzędniczej wszechwładności – plag z których bardzo wolno się leczymy.

Jednak w ostatnich latach da się zaobserwować przypadki jeszcze gorsze. Rząd wybiera sobie jakąś grupę ludzi – najczęściej przedsiębiorców i zmienia reguły gry w trakcie jej trwania. Całość najczęściej poprzedza medialna nagonka mająca zohydzić tych ludzi w oczach opinii publicznej. Wszystko po to by osiągnąć ściśle polityczne cele. Nie ważne czy chodzi o pokazanie się w lepszym świetle, czy zasypanie dziury budżetowej – na pewno nie chodzi o rozwiązanie problemu. Bardzo mi się to nie podoba, bo choć część, czy nawet większość, podnoszonych zarzutów jest słuszna to zasadniczo przy takim podejściu na celowniku może znaleźć się dowolna grupa ludzi. Także gotów jestem bronić tych, z którymi wcale mi nie po drodze.

Zaczęło się od ustawy hazardowej faktycznie likwidującej automaty wrzutowe. Miało to chronić młodzież przed hazardem, faktycznie przyspieszyło jedynie upadek automatów o kilka lat. Dziś hazard odbywa się w Internecie i zlikwidować się go nie da. Młodzieży łatwiej dokonywać zakładów przez strony niż wrzucać pieniądze w automaty. Problem uzależnienia od hazardu w żadnym stopniu nie został rozwiązany za to rząd pokazał się jako dobry szeryf. Gdzie systemowe podejście do edukacji mające uświadomić ludziom, że hazard to droga do nikąd?

Potem była akcja antydopalaczowa. Doplacze były przedstawiane jako największy problem w zakresie używek w Polsce – podawany łącznie z liczbą ofiar. Problem niewątpliwie poważny – szkoda jednak, że nikt nie zestawił tej liczby z liczbą zgonów spowodowanych alkoholem. Widać by było czym się należy zająć w pierwszej kolejności. Czy zakazy coś dały? Sytuacja zasadniczo się pogorszyła – w wyścigu z lista substancji zakazanych pojawiają się coraz to nowe środki o coraz bardziej nieprzewidywalnych skutkach dla organizmu. A naród dalej zapija się na śmierć. No ale rządzący mogą powiedzieć, że problem rozwiązali. W końcu jak się czegoś zakaże to sprawa załatwiona prawda?

Teraz dla odmiany finanse publiczne ostatecznie się sypią więc rolę dyżurnego chłopca do bicia zajęły OFE. Nie sympatyzuję z nimi, tak jak nie sympatyzuje z bukmacherami i dystrybutorami podejrzanych substancji, ale poziom i zajadłość ataku napawa mnie przerażeniem. Są one podobno winne wszelkiemu złu łącznie z suszą i wysypką i straszliwie się upasły na krwawicy polskiego pracownika (roczne koszty ZUS wystarczą by pokryć prowizje wszystkich OFE na 6 lat to drobiazg niewart uwagi). Należy zatem je pogonić zerwać z ustalonym systemem w imię sprawiedliwości. Dwie pieczenie na jednym ogniu – jedocześnie politycy mogą pokazać jak to pogonili niedobre korporacje i na kilka lat kupić sobie budżetowy spokój.

Pozostaje pytanie – kto następny? Sieci handlowe? Banki? Firmy informatyczne? Każdy musi mieć świadomość, że może stać się ofiara kolejnej rządowej krucjaty.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 66

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Kasprowicz.
    Jednego Pan nie dodał. Że wszystkie te ruchy wzorowane są na teoriach i praktyce amerykańskiego neoliberalizmu w wydaniu Tea Party, która ciągle jest w PL wzorem. Podsumuję to określeniem, że chodzi o każdy rodzaj „Walki z..” z walką o pokój w wydaniu PZPR również (konik polskich rencistów walczących tu o dowartościowanie swojego przegranego życia). Od kilkunastu lat żyjemy w atmosferze „walki z narkotykami, terrorem, bezdomnymi, zero tolerancji” i inne brednie. Polski rząd akurat rozwija twórczo to, o czym marzy przeciętny polski mieszczanin z klasy dolnej średniej. Akurat Pan Panie Kasprowicz ma niewiele powodów do narzekania bo jako przedsiębiorcy macie silne i dobrze zorganizowane Związki Zawodowe Pracodawców (mój konik na forum), które nie bronią równowagi społecznej tylko waszych przywilejów. Ale co mają robić pracownicy najemni, którym takie związki niszczycie?
    Ma Pan rację pisząc o posunięciach histerycznych i nieodpowiedzialnych. Ale to jest problem z zakresu psychologii społecznej a nie ekonomii. Ale tego ekonomicznie nie da się rozwiązać. Wystarczy poczytać reakcje na jakąkolwiek patologię. Tylko kary i baty. Długa dyskusja. Najpierw niech Pan pogodzi dyskutantów na tym forum a potem zastanowimy się, jak systematycznie rozwijać dyskusję w stylu harmonijnej współpracy. Możliwe? Tak, ale to nie moje forum.

  2. A czy właściwie działalność gospodarcza i próba utrzymania się na powierzchni i ewentualnego rozwoju nie jest właśnie taką grą? Z tym, że jej reguły określa konkurencja i te potrafią się zmieniać równie często jak przepisy?

    ps.: porównanie rocznych kosztów ZUS do 6-letnich prowizji OFE jest nieuzasadnione- ZUS ma większy zakres obowiązków niż OFE.

  3. Rzad sie miota. Nie ma ani kierunku, ani strategii, ani planow, ani ideologi.

    Co nie dziwi. Premierem jest historyk, bez doswiadczenia, nawet koskiem Ruchu nie kierowal. Ale skoncentrowal wladze i to on ustala dozwolony poziom inteligencji na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Co do OFE, powinny byc znacjonalizowane natychmiast i bez rekompensaty. Pozyskane fundusze powinny zasilic ZUS.

    Gospodarzu, nie narzekajcie na koszty ZUS, zaproponujcie naprawe ZUS w tym poprawe efektywnosci.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Kasprowicz
    Te różne dziwne „ruchy” władzy (w Polsce, USA i praktycznie wszędzie na tzw. Zachodzie) to jest przeciez wynik tego, że kapitalizm się zwyczajnie już dawno temu przeżył, tak samo jak feudalizm przeżył się już pod koniec XVIII wieku a niewolnictwo pod koniec starożytności (co przecież spowodowało upadek, opartego na niewolnictwie, Imperium Rzymskiego). Interwencjonizm państwowy, np. ten oparty na teoriach Keynesa, może bowiem jedynie przedłużyć agonię kapitalizmu, ale nie jest on w stanie jej zapobiec. A przecież tak samo, jak upadek niewolnictwa oznaczał koniec Starożytnego Rzymu, tak samo upadek kapitalizmu oznaczać musi upadek USA, a co za tym idzie upadek kapitalizmu na całym świecie. Takie, a nie inne, są bowiem prawa rządzące gospodarka i społeczeństwem. Walka z tymi prawami jest zaś tak samo skuteczna, jak walka z prawami fizyki. 😉
    Zajmijmy się więc lepiej powodami, a nie skutkami tego upadku kapitalizmu. A Pan Kasprowicz, jako doktor ekonomii, powinien coś chyba wiedzieć na ten temat?

  6. Na rany Chrystusa!!!!! Gdzie p. trasat???? Gdzie p. trasat??? 😉

  7. Panie Axiom,
    Doświadczenie z prowadzenia kiosku z gazetami przydać się może najwyżej na szczeblu gminy, podobnie jak doświadczenie z kierowania supermarketem może się przydać najwyżej na szczeblu powiatu, a doświadczenie z kierowania centrum handlowym może się przydać najwyżej na szczeblu województwa. Do kierowania całym państwem, to trzeba mieć zaś doświadczenie co najmniej z kierowania np. ogólnokrajową siecią hipermarketów. A poza tym, to zgoda co do tego, że prywatyzacja emerytur za (nie)rządów Buzka i Krzaklewskiego była jednym wielkim błędem, albowiem chodziło w niej nie o to, aby emerytury były wyższe, ale aby skierować składki emerytalne do sektora prywatnego. OFE to jest wręcz rozbój w biały dzień, gdyż ludzie zostali w ten sposób zmuszeni do przekazywania części swoich zarobków prywatnym firmom, ale tylko tym, które otrzymały od polityków (na pewno nie za darmo) licencję na pobieranie tego haraczu. A to przecież nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem!

  8. @ZWO
    Zgoda, że patologii społecznych nie zlikwiduje się karami, nawet najbardziej surowymi, gdyż trzeba je zwalczać u źródła, a nie koncentrować się, jak dziś, na walce z ich skutkami.. Przecież w USA za zabójstwo grozi w większości stanów kara śmierci, a mimo to Amerykanie wciąż siebie na wzajem mordują. Podobnie jest też np. z narkotykami – handel nimi kwitnie wręcz w krajach muzułmańskich, pomimo, iż tam można dostać karę śmierci za samo ich posiadanie. Tak samo jest też z terroryzmem – w Wielkiej Brytanii istnieją od dawna doskonale wyszkolone i doskonale wyposażone oddziały antyterrorystyczne, a mimo tego wciąż tam wybuchają bomby podkładane przez różne tajne organizacje – do niedawna przez bojowników o wolność Irlandii Północnej, a dziś także przez bojowników reprezentujących inne interesy, ale zawsze będące w konflikcie z interesami władców Zjednoczonego Królestwa.
    Tak więc terroryzm zlikwidować można tylko eliminując jego przyczyny, np. dominację jednego narodu nad innym, jednej rasy nad inną, jednej religii nad inną czy też wreszcie (last but not least) jednej klasy nad inną. Podobnie można też usunąć przyczynę olbrzymiej większości przestępstw, w tym i morderstw, legalizując handel narkotykami, jako iż to delegalizacja narkotyków jest dziś powodem olbrzymiej większości przestępstw – od kradzieży, nawet po zabójstwa. Precedensy przecież już są, i to od dawna, np. legalny handel środkami antybólowymi i nasennymi, alkoholem oraz papierosami! Niestety, ale w delegalizacji narkotyków zainteresowani są przecież najbardziej tzw. stróże porządku publicznego, którzy od dawna de facto kontrolują ten handel, czerpiąc z tej kontroli olbrzymie profity, a politycy udają, że tego nie widzą. Oni wolą robić ruchy pozorne, np. dzieląc się na dwie partie, praktycznie z tym samym programem, ale udające walkę między sobą, aby zająć tą pozorną walką pospólstwo czyli inaczej lud. W Polsce więc mamy PO i PiS, w Niemczech CDU/CSU i SPD, w W. Brytanii torysów i lejburzystów, a w USA republikanów (GOP) i demokratów, choć tak naprawdę, to wszystkie w/w partie mają praktycznie ten sam program, a różnią się one od siebie głównie składem osobowym.

  9. Nacjonalizacja OFE skończy się w Trybunale Konstytucyjnym za 2-3 lata i w międzynarodowych trybunałach arbitrażowych. Rząd będzie zwracał te pieniądze z odsetkami.

  10. @KrzysztofMazur
    To nie jest żadna nacjonalizacja, a tylko likwidacja złodziejskiego procederu, polegającego na zmuszaniu Polaków do wpłacania części swych dochodów na konto prywatnych, na ogół zagranicznych firm. OFE były zresztą od początku niezgodne z Konstytucją RP, która wyraźnie zakazuje zmuszania obywateli RP do płacenia haraczu prywatnym firmom – np. art. 76: Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.
    Nie ma więc szans na żadne odszkodowania dla właścicieli OFE. Równie dobrze można by podać do Trybunału Konstytucyjnego czy też do innego np. międzynarodowego trybunału rząd RP za to, że zamknął on Amber Gold, czyli piramidę finansowa w stylu OFE, tyle, że dobrowolną.

  11. OFE to niby inwestucja na starość lecz ja nie znam lepszej inwestycji jak inwestycja w następne pokolenie czyli w nasze dzieci.
    Przekazanie składek do OFE to tak, jak oddanie dziecka obcemu na wychowanie, ponoszenie kosztów jego utrzymania nie mając żadnego pojęcia na kogo to dziecko wyrośnie.
    Powierzanie pieniędzy „obcemu” ma sens jedynie wtedy, gdy zagwarantuje on, iż z tych pieniedzy pobuduje np. nowa fabryka, która da pracę iluś tam tysiacom ludzi aby mogli dla siebie i emerytów wytworzyć to co jest potrtzebne.
    Obecna zaś sytuacja przypomina powierzenie swego losu hazardziscie – jak mu się poszczęści to i nam coś skapnie a jak nie, to dupa …
    A tak ogólnie to podzielam zdanie przedmówców.

  12. Szanowny Kaesjocie,
    W dzieci to „inwestują”, i to od wielu, wielu pokoleń, Hindusi, z reguły ci najbiedniejsi. Skutek jest taki, że bieda jest tam przekazywana z pokolenia na pokolenie. „Inwestowanie” w dzieci ma bowiem sens tylko wtedy, kiedy się jest bogatym, jako iż wtedy przekazuje się dzieciom swoje bogactwo, a nie swoją biedę. Ale, niestety, bogaci stanowią tylko małą oraz malejącą część ludności, a więc najwięcej dzieci rodzi się dziś w biednych rodzinach. Tak więc sens ma tylko zbiorowe inwestowanie w następne pokolenia, ale to wymaga, z definicji, planowania, a tymczasem planowanie zostało w Polsce zlikwidowane na początku lat 1990tych.
    A co do OFE to zgoda – OFE to jest powierzenie swej przyszłości przypadkowi, czyli że jest to tak, jakbyśmy grali w totolotka, licząc, iż jeśli wygramy, to będziemy mieli zaopatrzenie na starość. Ale co, jak nie wygramy?

  13. Miły Panie Andrzeju,
    Sam Pan napisał, że trasat ma zaległości w opłaceniu dostępu do sieci. Ale chyba przecenił Pan jego zdolność do uregulowania tych zaległych rachunków.

  14. Ekonom
    16 października o godz. 9:10
    Prawa przyrody stanowią, że liczebność potomstwa jest odwrotnie proporcjonalna do szansy dorosniecia do zdolności rozrodczej.
    To tyle w kwestii ilosci ale ja miałem na myśli inwestowanie w jakość ( wykształcenie – choć mam watpliwości czy te 24 lata niszczenia szkolnictwa zawodowego jeszcze da się nadrobić ) , potencjał wytwórczy a nie w ilość.
    Sam jestem zdanie iż w temacie ” rozrodczości” należy ograniczyć się do reprodukcji prostej a nie rozszerzonej a w niektórych karajach wrecz podjąc działanie w celu zmniejszenia liczby ludności – oczywiście nie poprzez eksterminację czy wojnę !!!
    Ale to zadanie na dziesiatki lat i wymaga zgodnego działanie CAŁEGO świata.

  15. @Kaesjot
    Tyle, że te prawa odnoszą się głównie do zwierząt, a nie do ludzi, którzy od dość dawna żyją w konflikcie z przyrodą, a więc np. w Indiach, mimo że szansa owego dorośnięcia do zdolności rozrodczej się nawet tam znacznie poprawiła, to biedacy dalej mają mnóstwo dzieci, gdyż tam dzieci traktuje się jako siłę roboczą przynoszącą zysk rodzicom (głównie ojcu). Poza tym, to bogaci mają na ogół spore oszczędności (w formie kapitału), a więc ich własne dzieci nie są im potrzebne ani do tego, aby je wyzyskiwać ani też po to, aby utrzymywały one rodziców na starość, tak więc trend jest taki, że najbardziej rozmnaża się dziś na świecie biedota, a to niczego dobrego raczej nie wróży.
    A co do Polski, to oczywiście, że trudno będzie odbudować szkolnictwo zawodowe, tak samo, jak trudno będzie odbudować polski przemysł. Prawa natury (głównie termodynamiki) są bowiem nieprzychylne ludziom, jako iż w naszym Wszechświecie to łatwiej jest niszczyć, niż odbudowywać to, co zostało zniszczone.
    A na koniec to obawiam się, że obecna eksplozja ludności w najbiedniejszych krajach świata może być zatrzymana tylko albo przez wojnę, albo klęskę głodu czy też jakąś zarazę. Po prostu nie ma dziś możliwości zmniejszenia ilości ludności, szczególnie w najbiedniejszych krajach świata, metodami łagodnymi („pokojowymi”), gdyż po prostu jest już na nie dziś zdecydowanie za późno.

  16. Najwiekszym zagrozeniem dla swiata nie jest zbyt szybko rosnaca populacja. Ja bym po postawil na drugim miejscu.

    Najwiekszym zagrozenie dla swiata jest blazenska polityka USA. Czego USA naprawde chce tego nie widac, to jest poza awanturnictwem i nabijaniem kasy dla przemyslu zbrojeniowego.

    Obama nie posiada elementarnych zdolnosci przywodczych. Na arenie miedzynarodowej dal sie poznac jako morderca (drony) i judasz. Bez kierunku, bez ideologi , bez wizji dla swiata. A w kraju nawet nie potrafi dogadac sie w sprawie budzetu. Ale, zaledwie miesiac temu rwal sie do wojny w Syrii podczas gdy kasa juz byla pusta.

    Popieram stanowisko republikanskie. W kampani prezyudenckiej 2008 Obama obiecal zbalansowac budzet po Bushu. Bush zadluzal Ameryke w tepie $250 mld co roku.

    Ale Obama po przejeciu wladzy zadluza Ameryke w tepie $1.2 tryliona rocznie. To jest prawie 5 razy szybciej od Busha. W ciagu swej prezydentury Obama dodal do amerykanskiego dlugu publicznego $6 trillionow. Obama jest odpowiedzialny za 36% dlugu publicznego USA !!! To jest wiecej niz szalenstwo.
    Dlatego mam nadzieje ze republikanie nie ustapia.

    Wojny nie sa zadnym rozwiazaniem nadmiaru populacji. Zaluzmy ze jedna bomba atomowa zabije 1 milion ludzi. 100 bomb zabije 100 milionow. A 100 milionow zabitych nic nie poprawi. Natomist 100 bomb, niezaleznie gdzie wybuchna, zniszczy atmosfere, spowoduje epoke lodowcowa i zaglade zycia na Ziemi. Daltego wyscig zbrojen nie ma sensu.

    Rozwiazaniem jest tylko odpowiedzialna polityka. Jak w Chinach. Jedno dziecko na rodzine w krajach gdzie warunki zycia sa ponizej ustalonego kryterium.

  17. axiom1
    16 października o godz. 18:24
    Sądzisz, że to wszystko wina Obamy ?
    Mnie się wydaje, że prezydenci USA to marionetki a pociągający za sznurki nie bardzo się z tym afiszują.
    To raczej sprawa systemu a nie jednostki.
    Irytujące jest to, że Amerykanie uważają, że wszystko co najlepsze to tylko amerykańskie i wszystkich chcą tym swoim, amerykańskim szczęściem uszczęsliwić.

  18. kaesjot
    16 października o godz. 19:26
    Obama zajmuje oficjalne stanowisko i oficjalnie jest odpowiedzialny za budzet i polityke.

  19. Axiom.z tym zadluzeniem Obamy 100% racji.
    Ale Chiny.strzeliles wedle,jak mowia Czesi.Jest 1,53 a wiec wiecej niz w wielu krajach swiata-takze KW ,Korea Pld,RFN.Przyrost ludnosci swiata ,gl.w Afryce,to najw.niebezpieczenstwo dla pokoju w swiecie.
    USA-pytanie:jestes tak naiwny,zeby stwierdzic ,ze np. w jakimkolwiek systemie socjalistycznym moglbys tak bezkarnie podskakiwac.To,ze to mozesz,gwarantuje USA.Wg.ciebie ludzie z marsa ,albo Armia Ludowa Chin,co????

  20. Kaesjot-przeczytaj 10x to co napisalem axiomowi.
    Wy obydwaj zyjecie w wimaginowanym ,przez siebie i czesc glupawej prasy,swiecie.

  21. Andrzej 52-przeczytalem tylko 1 wypocine Ekonom,a i juz wiedzialem ,ze to ten sam ktorego nie czytam od lutego-szkoda futru!

  22. Luap
    16 października o godz. 20:06
    Choć bym przeczytał x 100 to i tak nie pojmę.
    Naucz się pisać składnie i z sensem to może zrozumiem o co Ci chodzi.

  23. Kaesjot-to ze mozemy swobodnie pisac i myslec co chcemy zawdzieczamy USA.Dorosle przezylem komune i dla mnie ludzie krytykujacy Amerykanow sa smieszni i tak zbrodniczo naiwni jak przed 2-ga wojna sw,Pacyfisci.O ile nie wiesz o co chodzi to nie odzywaj sie.Za komuny za krytyke rzadzacych dostalbys 1x w czape i milczal bys do konca swego krytykanckiego i opluwajacego zywota.

  24. @Luap
    Wolności słowa (zresztą mocno ograniczonej) w Polsce nie zawdzięczamy USA, a ZSRR, a dokładnie Gorbaczowowi. Gdyby nie jego decyzja rozwiązania Związku Radzieckiego i powrotu do kapitalizmu rynkowego w Rosji, to w Polsce byłoby wciąż jak za czasów PRLu, czyli umiarkowana ce-nz-ura prewencyjna w masowych mediach. Ale internetu nie dało by się całkowicie oce-nz-uro-wać, nawet mając do dyspozycji taką władzę, jaką PZPR miała w PRLu. Nie było bowiem w PRLu wcale tak, że likwidowano w niej opozycjonistów, a wręcz przeciwnie, obchodzono się z nimi bardzo łagodnie, stąd też umożliwiono im przejęcie władzy w roku 1989.
    Poza tym, to w momencie wybuchu II Wojny Światowej prezydent USA (FDR) wygłosił słynną mowę, w której zapewnił on obywateli USA o całkowitej neutralności Stanów Zjednoczonych w konflikcie pomiędzy Niemcami a Polską, a o czym dziś się w szkołach nie uczy.

  25. @Pan Kasprowicz
    Może nam Pan łaskawie wyjaśnić, dlaczego nie można tu umieścić tekstu z wyrazem „c-e-n-z-u-r-a”? Czyżby na zasadzie, że jeśli o czymś nie można pisać, to tego po prostu nie ma?

  26. @Axiom
    Niestety, ale likwidacja deficytu budżetu USA w zgodzie z wymogami partii republikańskiej oznaczała by początek olbrzymiej recesji w Ameryce, a więc także i praktycznie na całym świecie (nawet w Chinach, a to ze względu na olbrzymi eksport z Chin do USA). Powód jest prosty – republikanie chcą ograniczenia wydatków, głównie tych na emerytury, renty, zasiłki oraz leczenie biedniejszych, a to oznaczało by nie tylko, ze dziesiątki milionów Amerykanów popadły by w skrajną biedę oraz odcięte zostały by od jakiejkolwiek opieki medycznej, ale także drastyczny spadek popytu, co oczywiście zmniejszyłoby jeszcze bardziej produkcję oraz zwiększyło, już i tak dziś w USA wysokie, bezrobocie.
    Oczywiście, można budżet zrównoważyć tak, jak to zrobił minister Grabski w Polsce, czyli zwiększając opodatkowanie najbogatszych, ale na to z kolei republikanie się nie zgodzą. Tak wiec USA są skazane na upadek, gdyż drastyczne obcięcie wydatków państwowych musi się tam skończyć bardzo poważnym kryzysem gospodarczo-społecznym, a podwyżka podatków, w celu zrównoważenia budżetu państwa nie jest tam możliwa ze względu na wyznawaną tam, szczególnie przez republikanów (GOP), ideologię liberalno-wolnorynkową.
    Poza tym, to broń masowego rażenia nie jest tylko atomowa (właściwie jądrowa). Istnieje przecież także broń chemiczna, a szczególnie biologiczna, i ta może być skutecznie użyta do redukcji ludności naszej planety już nie tylko o setki milionów, a wręcz o miliardy.

  27. @Kaesjot
    Ja też uważam, że prezydenci USA (przynajmniej od Kennedy’ego) to są dziś już tylko marionetki a pociągający za sznurki (czyli głównie finansiści z Wall Street), a więc kierujący ruchami tych marionetek, nie bardzo się z tym afiszują, aby zachować pozory demokracji w USA. To jest więc zdecydowanie sprawa systemu a nie jednostki, chyba, że do władzy doszła by w USA jakaś silna jednostka, która ogłosiła by się dyktatorem, jako iż w obecnym systemie parlamentarno-prezydenckim, to Stany są skazane na zagładę ze względu na niemożliwość kierowania nimi, jako iż ani prezydent, ani też parlament (kongres i senat) nie posiadają tam pełnej władzy, a więc państwo, które do niedawna było najbogatsze oraz najsilniejsze militarnie na świecie, jest dziś praktycznie pozbawione władzy wykonawczej, a więc przypomina ono aż za bardzo Szlachecką Rzeczpospolitą Obojga Narodów w momencie tuż przed rozbiorami.
    I dla mnie także irytujące jest to, że Amerykanie uważają, że wszystko co najlepsze to tylko amerykańskie i wszystkich chcą tym swoim, amerykańskim szczęściem uszczęśliwić, a nie widzą oni, że ich system sypie się dziś w gruzy.

  28. Ameryka oczywiscie jest eksporterem liberalizmu. To tam zaszczuty zostal Tomasz Kasprowicz. I jak widac jest to zaszczucie skuteczne i dozywotnie.

    Jednym z glownych doktryn lineralow jest ‚nie pomagac’. Jak cos nie jest w stanie stac na wlasnych nogach to niech zdechnie. Tak ajk to bylo w epoce kamienia.
    I dlatego liberaly wrzeszcza gdziekolwiek biznes lub osoba prywatna dostanie jakas pomoc.

    Ale w dziwny sposob to nie dotyczy liberalnych rzadow. Rzady liberalne dostaja pomoc i co roku i przez ostanie 30-40 lat. To sa dlugi ktore zaciagaja. Nie znam kraju z liberalnym rzadem ktory nie zaciagal by dlugow. Co jest bardzo niebezpieczne. Np deficyty Obamy $1.2 triliona co roku sa szalenstwem nieslychanym i zagrozeniem dla swiata. I oczywiscie brutalnym gwaltem na teorii liberalnej.

    Dlatego nie rozumiem dlaczego Tomasz Kasprowicz wsparty Balcerowiczem i Parkerem nie protesuja przed ambasada amerykanska. Ich religia liberalna jest wiecej niz poniewierana.

  29. Ekonom
    17 października o godz. 1:42
    Jako istocie stadnej, nastawionej na współdziałanie w grupie i uważającej nadrzędność interesu grupy nad interesem jednostki szczególnie obca jest mi amerykańska mentalnośc „twardziela-zdobywcy” i zasada ” zwycieżca bierze wszystko”.
    Sam powtarzam swym dzieciom stale – ” szanuj każdego, nie odmawiaj pomocy, jesli tylko możesz. Gdy sam się znajdziesz w potrzebie oni pomogą tobie

  30. Kto nastepny? Ostatnio była mafia rytmiczek i innych nauczycieli komercyjnie działających w przedszkolach. Ten sam schemat, opluwanie i likwidacja sektora, tyle, że w odwrotnej kolejności.

  31. LSY
    17 października o godz. 10:36
    Rodzice mieli mozliwość dodatkowych zajęć za 1/3 ceny rynkowej, w czasie, gdy dziecko jest pod nadzorem opiekunek.
    Zatem sama wygoda dla rodziców, korzyść dla dzieci jak i prowadzacych dodatkowe zajęcia.
    Wszyscy byli zadowoleni tylko, k…a komu to przeszkadzało ?
    O co wiec chodzi ?
    O to, by rozp…ć państwowe i samorzadowe przedszkola – prywatne nie zwiazane tymi przepisami poradza sobie same.

  32. Europejski Sąd Socjalny, czy jak mu tam, rozpatrywał skargę portalu estońskiego na karę za pozwolenie na publikowanie szkalujących komentarzy. Skargę odrzucił. Czyli w zasadzie w przypadku szkalowania na forum można oskarżyć portal, nie tylko Polityki, o odszkodowanie. GW bardzo to krytykowała bo to rzekomo ograniczanie swobody wypowiedzi. A ja odczuwam wielką ulgę. Może nareszcie polskie portale zostaną zmuszone do stosowania netykiety. Bo jak na razie Polak rozumie tylko bat i pałę. Nie tylko indywidualny Polak, media także.
    Ekonom-Trasat do roboty. Już nie musisz oskarżać komentatorów. Łatwiej Politykę.
    W tym komentarzu jest mniej ironii niż się wydaje.

  33. @ZWO
    Rozumiem, ze w zwiazku z cytowanym przez Ciebie orzeczeniem Europejskiego Trybunalu, to wydawca POLITYKI jest odpowiedzialny za publikowanie na tym blogu komentarzy szkalujących np. trasata. I masz racje – wiekszosc ludzi (nie tylko Polakow!) rozumie tylko bat i pałę, gdyz tak zostali oni wychowani przez dom, szkole oraz (zbyt czesto) przez kosciol. Niemniej autorzy takich szkalujacych komentarzy oraz gospodarze blogow czy tez forow internetowych, tolerujacych takie niezgodne z prawem szkalowanie, sa wciaz odpowiedzialni za naruszanie prawa na blogach czy tez forach.

  34. Wczoraj SPD i CDU dogadały się w sprawie koalicji. Niemcami będą rządzić 2 kobiety Merkel i Kraft. Sprawą zasadniczą było wprowadzenie płac minimalnych 8,50. Miało być 11, ale i tak dobrze. Dyskusje takie same jak z Kasprowiczem: płacz i obrona cwaniaków, a państwo wydało 15 mld euro na dopłaty do zbyt niskich pensji. W dyskusji wygrywa zdanie, że stracone zostaną miejsca i tak nie warte utrzymania i subwencjonowane. A wyższe pensje tutaj nie idą do rajów podatkowych tylko zwiększą obroty właśnie piekarzy czy fryzjerów. Zwiększy też poczucie odpowiedzialności i zadowolenie pracowników, co podnosi jakość pracy. Ciekawe, że nawet właściciele małych firm występowali za podniesieniem płac. Ale to rozsądne firmy a nie cwaniacy ani „inwestorzy”.
    @Andrzej
    Czy mogę prosić o wyjaśnienie jak się to ma do związków zawodowych?
    Bo ja ciągle myślę, że tu chodzi o średniowieczną mentalność Polaków. Ludzie w Średniowieczu egzystowali w nicości, a kiedy im coś kapnęło hulali i świętowali aż do przepicia i potem wracali do starej formy. Tylko dzisiejsi ludzie oszczędzają na 30 lat naprzód. Przyczyną wielu problemów w PL jest właśnie takie myślenie, brak odpowiedzialności.
    @trasat
    Bardzo mi przykro, że nie chce mi się tłumaczyć nazwy. Ale Sąd Socjalny to nie Trybunał Europejski.

  35. „Zakład Stolarski Andrzej Szymczyna to firma działająca w branży meblarskiej. Rodzaj świadczonej przez nią działalności został w Europejskiej Klasyfikacji Działalności sklasyfikowany jako: Produkcja krzeseł i siedzeń. Forma prawna firmy Zakład Stolarski Andrzej Szymczyna to przedsiębiorstwo prywatne. Firma posiada numer NIP 6340068224 i numer REGON 272515377, a jej siedziba mieści się pod adresem: Rysia 7, 40-141 Katowice, województwo śląskie. Z firmą Zakład Stolarski Andrzej Szymczyna skontaktujesz się telefonicznie pod numerem 502-204-334.”

  36. @ZWO
    O jakim sądzie pisałeś więc? Europejski Sąd Socjalny nie istnieje, ale istnieje Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka.
    I co z tą Kraft? Ona przecież jest tylko premierem krajowego rządu (Nadrenii Północnej-Westfalii), a nie szefem SPD! Przecież koalicja z Merkelową oznacza w praktyce koniec SPD, ostateczną zdradę interesów ludzi pracy przez tą, niegdyś socjalistyczną partię, gdyż nie sądzę, aby Merkelowa ustąpiła w kwestiach socjalnych.

  37. Dobranoc, Panie Szymczyna! U mnie właśnie wybiła północ! 😉

  38. P. Ekonom, jest pan chorym czlowiekiem.

  39. kaesjot
    18 października o godz. 16:01
    mniej niż 1/2 niemieckiej stawki indywidualnej.
    Oczywiscie powinno być : 1/2 stawki MINIMALNEJ.

  40. kaesjot 18 października o godz. 16:01
    „Podobno a USA stawianej tu przez wielu za wzór w kazdej chwili może powiedzieć :
    – szef – pracownikowi – ” zwalniam cię”
    – pracownik – szefowi – ” zwalniam sie ”
    ze skutkiem natychmiastowym. Dobrze tak, czy nie ?”
    @kaesjot – ty udajesz gupiego czy o drogę pytasz?
    Jak ktoś ci zaserwuje w taki sposób, że ci wieżę przewróci to o co będziesz miał do niego pretensje?
    Że za mocno serwuje?
    Że złośliwie serwował w taki sposób, aby wieżę przewrócić?
    Czy że miesza reguły gry w siatkówkę i w szachy?

    Chyba jasne jest, że najważniejszym jest przestrzeganie reguł gry.

    A co do zwyczajów w USA, to jak zwykle lepiej jest znać je z życia a nie z opowiadań.
    Jak jesteś na dole drabiny zawodowej to rzadko ktoś tutaj przestrzega jakichś umów. Jest chamem, durniem i ma wszystko w *upie.
    Ale jak tylko ktoś coś sobą reprezentuje to natychmiast zauważa, że jego opinia jest bardzo ważna. I nie porzuci pracy bez minimalnego i zwyczajowo wymaganego 2-tygodniowego wypowiedzenia. Odejście w krótszym niż 2 tyg. terminie jest uważane za chamstwo i tak też jest traktowane. Odejście inżyniera po 2 tygodniowym zawiadomieniu szefa też jest uważane za chamstwo, gdyż inżyniera obowiązują wyższe normy postepowania. Nikt do niego formalnych pretensji mieć nie będzie, w końcu prawo nie wymaga żadnego zawiadamiania no a on dał 2 tyg. zawiadomienie, ale będzie to potraktowane jako demonstracja. Facet, który tak odchodzi ma coś na wątrobie i właśnie tak to demonstruje.

    A więc każdy, który jest świadom, iż następny pracodawca może zawsze zadzwonić do poprzedniego i zapytać o opinię – stara się i wyłazi ze skóry, aby dać jak najdłuższe wypowiedzenie. Miesiąc jest uważany za przyzwoity termin dla inżyniera.
    Tak samo jak z urlopem. Jeden z moich szefów np. miał taką prośbę, aby prosić go o urlop z wyprzedzeniem równym czasowi trwania planowanego urlopu. Ja – prosząc o 6 tygodni urlopu – nigdy nie zrobiłem tego z wyprzedzeniem mniejszym niż pół roku.

    A ze strony pracodawcy? Jeden z moich pracodawców – wielka firma, w której zwolnienia zaczęły się wiele lat temu i trwały też przez wiele lat, w sumie „za moich czasów” zwolniła około 60 tys. pracowników a niewielu mniej „sprzedała” w postaci swoich oddziałów sprzedanych innym firmom, robiła to np. w taki sposób.

    Płaciła odprawę:
    Inżynierowie: 3 tygodni płacy za każdy rok pracy
    technicy: 2 tygodnie
    robotnicy: 1 tydzień

    Płaciła za niewykorzystany urlop
    Opłacała 6 miesięcy ubezpieczenia zdrowotnego
    Opłacała kursy przygotowujące do szukania pracy oraz 1 rok usług firmy doradczo-poszukującej pracy

    Kolega, inż. mechanik ze stażem 35 laty pracy też został zwolniony. Nie posiadał się z radości! Zamierzał w 6 miesięcy później przejść na emeryturę, o czym wiedzieli (tak gdzieś od 5 lat) wszyscy w jego dziale. Ile wyniosła jego odprawa? Jego roczna pensja (52 tygodnie – przypominam) to było wtedy około 90-100 tys.

    Nastepny pracodawca, kilka lat później.

    Wysokość odprawy zmalała do 1 tygodnia płacy za 1 rok pracy. Bez różnicy, dla każdego.
    Fachowcom potrzebnym w utrzymaniu ruchu dano do podpisania umowy obiecujące 1 rok wynagrodzenia za pozostanie do czasu, do kiedy firma uzna, że ciebie potrzebuje, maksymalnie 1 rok.
    Oczywiście w dodatku do normalnego wynagrodzenia. Taka premia za pozostanie do końca.
    Plus te wszystkie usługi szukania pracy, komputer za darmo, usługi sekretarskie, opłacona firma szukająca dla ciebie pracy, ubezpieczenie zdrowotne.

    W USA prawo nie gwarantuje nikomu żadnej z tych rzeczy. A jednak.

    Podobnie przy zatrudnianiu. Jakeś cieć to sam się dowieź do firmy na rozmowę kwalifikacyjną. Jak masz jakieś kwalifikacje to firma cię zaprosi, bilet na samolot przysle i hotel opłaci. Jak masz doktorat to bilety dostaniesz dwa. Dla ciebie i dla żony. I hotel ładniejszy „nieco” będzie. Limuzyna odbierze z lotniska a potem z hotelu. Ciebie do firmy a żonę jedna z sekretarek „na miasto” zabierze, aby pokazać jej szkoły, sklepy, szpitale, domy na sprzedaż. Czyli wszystko to, o czym żona decyduje. I omówi z nią wysokość i sposób zwroty kosztów przeprowadzki, jaki zapewani firma. Włącznie z pomocą w sprzedaniu i w kupnie nowego domu.

    I gdzie prawo tego wymaga? Nigdzie. A jednak.

  41. Co za nonsensy. W USA obowiazuje inne prawo dla pracownika w zaleznosci od tego jaka pozycja? B.sheet. Jak jestes inzynierem to dostajesz zwolnienie tym bardziej natychmiastowe i zaplate za urlop abys przypadkiem nie namieszal w systemie komputerowym. Nagle zamykaja ci komputer i nie pozwalaja nic wiecej zabrac z firmy jak tylko swoje rzeczy. To standart. Odprawy?
    Kop w 4 litery.

  42. „A więc każdy, który jest świadom, iż następny pracodawca może zawsze zadzwonić do poprzedniego i zapytać o opinię – stara się i wyłazi ze skóry, aby dać jak najdłuższe wypowiedzenie.”
    Nastepny b.sheet. Ktory pracodawca sie bedzie narazal na sad wydajac zwalnianemu zla opinie? Chyba tylko zza kaluzy ktory z USA ma tyle zwiazku
    jak widzial to z placowki polskiej i z opowiadan idiotow.

  43. Marcin 18 października o godz. 19:41
    Polecam historyjkę o dotykaniu słonia.

    **http://en.wikipedia.org/wiki/Blind_men_and_an_elephant

    Nie jest moja winą, że ty dotknąłeś amerykańskiego słonia pod ogonem.

  44. „Ktory pracodawca sie bedzie narazal na sad wydajac zwalnianemu zla opinie?”
    Następny kwiatek z azbestowej łączki. Ale ciekawostka warta @kaesjotowej uwagi, gdyż znowu widac tu jak na dłoni, jak funkcjonuje kraj w warunkach bardzo ograniczonych regulacji prawnych oraz przeszczepiania na grunt zdrowej gospodarki przyzwyczajeń z dzikiego kraju nieuczciwych krętaczy.

    Otóż pracodawca – takjak ktokolwiek na świecie – zawsze może być fałszywie oskarżony i pozwany do sądu. Narazić się na przegraną sprawę może tylko wtedy, gdy wydając opinię o pracowniku skłamie. Jak pozbyli się ciebie gdyż kradłeś i mają na to niezbite dowody to oczywiście, że mogą powiedzieć żeś złodziej.

    Jest zupełnie oczywiste, że od decyzji pracodawcy zależy, co o tobie powie. On nie wie, czy pyta dział zatrudnienia rzeczywistego przedsiębiorstwa czy wynajęty prawnik, udający następnego zatrudniającego. Przygotowujący pozew i zbierający materiały przeciwko tobie.

    W skrócie w tzw. „życiu” kończy się na tym, że niektóre zakłady mają wewnętrzne ustalenia, zabraniające działowi personalnemu udzielanie innych informacji poza datami zatrudnienia, nazwą stanowiska i (czasami) zarobkami.
    Ale jak dzwonisz i gość po drugiej stronie zaczyna się sam z siebie rozpływać w pochwałach to chyba to coś znaczy, prawda?

    O jednym kandydacie usłyszałeś tylko suche dane (daty, stanowisko, zarobki) a jak próbowałeś „nakłuć dalej” to sucho i formalnie odmówili ci informacji a drugiego kandydata jego poprzednia firma nie mogła się nachwalić.
    Na pytanie, czy „znowu by go zatrudnili” odpowiedzieli, że „w każdej chwili, oczywiście.”

    Kogo zatrudnisz?

    A ludzie z przyzwyczajeniami z kraju krętaczy i złośliwców nie są w stanie nawet sobie wyobrazić, że informacją o nich nie tylko mogą być negatywne wiadomości, ale że także brak pozytywnych. Albo duża ilośc tych pozytywnych.
    Oni mają inną skalę. Całe życie przeżyli po negatywnej stronie skali, to co się dziwić?

  45. @ kaesjot
    Zza kaluzy nie wie o czym pisze. Real w USA jak zreszta podobnie w kazdym kraju ktory przeszedl droge ewolucji kapitalizmu do jego formy 21 wiecznej obowiazuje zasada: rownosc praw pracownika i pracodawcy. Jest zasada w tym systemie ze nie istnieje zasada awansu w firmie. Jestes dobry na danym stanowisku to tam ciebie beda trzymali tak dlugo jak firma bedzie ciebie potrzebowac, o awansie zapomnij. Gdy chcesz zmienic swoja sytuacje musisz starac sie caly czas o nowa prace na wyzszym stanowisku. Tak robia wszyscy, zarowno pracodawcy jak i pracownicy. Gdy pracodawca potrzebuje nowego pracownika bo kto sie zwolnil albo on go zwolnil, to nie zawraca sobie glowy kims z firmy lecz szuka go na zewnatrz. Nie oplaca mu sie naruszac rownowagi w firmie robiac lancuszek awansow. Bo jak przeniesie jedna osobe wyzej, uruchamia w ten sposob lancuszek kolejnych przesuniec. Zatem jest zasada to o czym pisale Ty jak tez pisze ja. To co pisze zza kaluzy to sa wypociny kogos kto zna zycie w USA z pozycji outsidera. Pracownik nie ma zadnych zobowiazan wobec pracodawcy, i wice wersa. Jak kon ciagnie to dostaje owies, gdy przestaje ciagnac wyprzega sie go z wozu i zaprzega innego. Co konia obchodzi ze woz sie moze przewrocic? Od tego jest woznica. Pozdrawiam.

  46. kaesjot 18 października o godz. 20:42
    „Czy takie postępowanie wynika z obowiazujacych przepisów”
    Trochę dziwię się tobie, ale powtórzę jeszcze raz, przepisując moje słowa z wcześniejszego wpisu:
    >W USA prawo nie gwarantuje nikomu żadnej z tych rzeczy.<
    Teraz nie ma wątpliwości? NIE GWARANTUJE. KONIEC KROPKA.
    Są szczególne wypadki, zupełnie jednostkowe, gdy masz kontrakt. Dla najwyższego kierownictwa albo tak jak w przypadku mojego ostatniego zwolnienia, czyli wtedy, gdy firma chcąc sobie zabezpieczyć kadrę do pewnego terminu a nie mogąc zachować w tajemnicy terminu zamknięcia jest "na musiku".

    Jaki z tego wniosek? Czy taki, do czego pewnie dążysz, że w socjaliźmie lepiej? W europejskim czy w sowieckim czy w skandynawskim? Otóż pomijając skrajny przypadek sowiecki, to nie, nie jest lepiej ani w europejskim ani w nieco bardziej szczegółowym wariancie, czyli w skandynawskim. W USA praktycznie nie masz żadnych gwarancji a jednak bezrobocie masz niższe. Łatwiej cię zwolnić ale i łatwiej cię zatrudnią. Pracodawca się nie boi tych wszystkich odpraw, zwolnień, urlopów macierzyńskich. W USA nie masz wogóle urlopu macierzyńskiego a w Europie i owszem i popatrz sobie na dzietność kobiet.

    "i czy takie zasady są w kazdej firmie"
    Oczywiście, że na takie "zasady" jak piszesz, (biorę w cudzysłów, bo ja je bardziej uważam za aktualne widzimisię aktualnego kierownictwa w aktualnej sytuacji rynkowej firmy) mogą sobie pozwolić tylko bardzo bogate firmy. Bogate oraz takie, których kierownictwo – w wypadku pierwszej opisanej przez mnie firmy był to wnuk założyciela, świadomie chce rozstać się z pracownikami we właściwy sposób. Facet wyraźnie pisał to w listach do załogi i zresztą był za to opieprzany przez radę dyrektorów. No ale imię tej firmy to ikona przemysłu światowego, nie tylko amerykańskiego i czuł się zobowiązany.

    "czy też jest tak jak pisze Marcin ?"
    Nie znasz angielskiego albo nie chciało ci się przeczytać wpisu w Wikipedii o dotykaniu słonia przez niewidomego.
    Marcinowi wcale nie zarzucam mijania się z prawdą. On po prostu pisze na podstawie swoich doświadczeń a ja swoich. Amerykański słoń jest wielki i @Marcin dotykał obesranego ogona a ja gładkiej i pięknej kości słoniowej.
    Ten sam słoń, różne wrażenia.
    I tyle.

    "A może i tak i siak – zależnie od firmy. Całkowita dowolność .
    Masz takie zacięcie analityczne, to może zaprezentujesz kompleksowe, wiarygodne dane statystyczne jaką część pracowników obejmują opisane przez Ciebie zasady a jaką podane przez Marcina."

    A to jest akurat bardzo proste, gdyż dochodzimy wreszcie do najważniejszego. A mianowicie, że w socjaliźmie masz prawa pracownicze, które NALEŻĄ się KAŻDEMU PRACOWNIKOWI. Jak psu miska i buda.

    NIEZALEŻNIE OD TEGO, CZY JEST LENIEM CZY JEST DOBRY.
    i NIEZALEŻNIE OD TEGO, CZY JEGO PRACODAWCA MA OLEJ W GŁOWIE I UMIE ROBIĆ BIZNES CZY NIE.

    A w USA, w braku prawnych regulacji, decyduje KONKURENCJA.
    Jak jesteś dobry to żądasz więcej za swoją pracę i WYMUSZASZ NA PRACODAWCY LEPSZE WARUNKI PRACY DLA SIEBIE. Pracodawca – wcale nie z dobroci serca ale zmuszony perspektywą twojego odejścia do konkurencji – da ci te odprawy i te super-traktowanie. Podobnie BIEDNA firma, firma NIE MAJĄCA SUKCESÓW RYNKOWYCH, nie będzie miała ŚRODKÓW na te benefity.

    Słabi fachowcy trafiają do słabeuszy i wtedy przepracują całe życie i nie usłyszą o żadnych rzeczach, o których ja pisałem. Z ich perspektywy, bo na podstawie tego, jak oni sami zostali potraktowani – kop w tyłek to jest wszystko, czego pracownik może się spodziewać.

    A więc Ameryka marnych fachowców, obijaków i byle jakich firemek to Ameryka wilczego, XIX-wiecznego kapitalizmu. Ameryka wielkich, sławnych i osiągających powodzenie firm to jest proszę ja pana, Wersal. Z własnego doświadczenia to mówię.
    Oczywiście tylko wtedy, gdy biznes hula i piekła nie ma. Jak interesy rynkowe lecą na pysk to i traktowanie pracowników leci na pysk. Chyba, że było tak jak w przypadku tego wnuczka.

  47. wpis czeka na moderację ciekaw jestem z jakiego powodu tym razem?

  48. @zza kałuży
    1.W USA, a ogólnie na tzw. Zachodzie, to każdy szef, wydając opinię swemu podwładnemu, musi bardzo uważać, co w niej napisze. Oczywiście, jeśli danego pracownika skazano PRAWOMOCNYM wyrokiem sądowym za okradzenie firmy, to może on ten fakt wspomnieć w opinii. Ale najczęściej firmy nie przyznają się na piśmie do tego, że zostały one okradzione przez pracowników, szczególnie zaś firmy z sektora finansów (banki, ubezpieczenia etc.), gdyż oznaczało by to, że pieniądze klientów nie są w nich bezpieczne, skoro pracownik mógł się dobrać do nich. Dochodzą do tego ustawy o zakazie dyskryminacji, a więc w praktyce, to w USA, Kanadzie czy też np. w Australii albo w „starej” UE nie da się wystawić złej opinii murzynowi czy też przedstawicielowi jakiejś innej mniejszości (etnicznej czy też np. religijnej).
    2. Marcin ci już wyjaśnił, że w USA wypowiedzenie dostajesz natychmiast, dosłownie z minuty na minutę, po czym to najczęściej musisz zaraz opuścić, pod eskortą ochrony firmy, swoje stanowisko pracy, abyś czegoś w nim nie uszkodził. Dotyczy to głównie pracowników obsługujących klientów albo drogi sprzęt, a szczególnie pracowników mających dostęp do systemów komputerowych, stąd też często programiści czy też inżynierowie zabezpieczają się przed taką dymisją umieszczając w systemach komputerowych tzw. bezpieczniki, czyli np. wymóg podania co pewien czas specjalnego hasła, aby ów system mógł dalej poprawnie pracować. Co więcej, to pytanie o hasło nie jest zazwyczaj podawane wprost, ale ukryte pod komunikatem o błędzie. Stąd też mądrzy szefowie dbają tam o programistów czy też inżynierów.
    3. Nic nie ma dziwnego w tym, że w USA (i ogólnie na tzw. Zachodzie) to na ogół dobrze traktują najlepiej wykwalifikowanych fachowców, gdyż bez tych fachowców, to firma jest niczym. Ich więc prawo nie musi chronić, ale musi ono chronić olbrzymią większość pracowników, którzy mogą być łatwo zastąpieni – czy też przez inne osoby, albo też przez maszyny.

  49. @Bartek
    Chory, to jest Pan A. Szymczyna, który napisał o mnie dnia 18 października b.r. o godz. 6:06: „ekonom/trasat/kagan/etyk/Lech Keller, czy jak mu tam, nigdy nie skieruje sprawy do sądu, gdyż wtedy sąd skierował by go na przymusowe leczenie na oddziale zamkniętym”.
    Tak więc P. Andrzej Szymczyna ma podwójną moralność, gdyż oburza się, kiedy ktoś napisze o nim prawdę na tym blogu, ale sam oczernia na nim innych, np. stwierdzając publicznie, iż L. Keller jest chory psychicznie, ale bez podania jakiegokolwiek dowodu na tą rzekomą chorobę. A dobrze przecież wie, że nie wolno jest podawać publicznie informacji o czyimś stanie zdrowia, szczególnie bez zgody osoby, o której zdrowiu się pisze, i to na publicznym blogu czy też forum!

  50. @kaesjot
    Zapytaj @Marcina jak po angielsku jest „odprawa”. Gwarantuję ci, że będzie protestował, iż takiego słowa w USA nie znają. Logiczne – nikt nie dostaje odprawy tylko kopa w zadek, a więc nie mają potrzeby takiego słowa.

  51. @zza kałuży
    Dzisiejsze USA to jest przecież państwo (neo)feudalne, a więc są w nim inne prawa dla arystokracji (np. tzw. golden handshake dla dyrektorów firm), inne dla fachowców (np. porządne odprawy czyli severance payments dla inżynierów) a jeszcze inne dla pospólstwa (czyli wspomniany przez Cię ów „kop w zadek” dla ponad 90% pracowników). Ot, i to jest właśnie cały sekret tej dzisiejszej Hameryki! 😉

  52. Ekonom 19 października o godz. 3:02
    „Dzisiejsze USA to jest przecież państwo (neo)feudalne, a więc są w nim inne prawa dla arystokracji (…) a inne dla pospólstwa (czyli wspomniany przez Cię ów „kop w zadek” dla ponad 90% pracowników).
    Wpisz sobie @Ekonom w google „buyout” albo „early retirement” i dodaj jakąś nazwę firmy, którą znasz. Zacznij od samochodowych, bo oni oferowali, oferują i zapewne będą oferować to nie dla setek ale dla dziesiątek tysięcy ludzi. Ale nie tylko samochodowe, spróbuj praktycznie każdą firmę, jaka ci przyjdzie do głowy. Oczywiście poza Mum and Dad Tool Sharpening Shop.

    I żeby nie było, iż ja jestem jakiś idiota, któremu podoba się zamykanie fabryk, ograniczanie zatrudnienia czy wysyłanie roboty do Azji. Nie podoba mi się. Nie podoba mi się też próba pozbycia się firmy swoich zobowiązań emerytalnych wobec pracowników, z którymi kilka czy kilkanaście lat temu zawierano umowy (znowu – nie formalne, nie w formie kontraktu o pracę, ale obiecano im emerytury pracownicze po przepracowaniu minimum 5 lat) a teraz firmy proponują (jak ostatnio Chrysler czy GM) np. 100k gotówką plus talon za 25k na samochód w zamian za zrzeczenie się praw do swojej emerytury z zakładu pracy.
    Wedlug mnie jest to kurestwo, tym bardziej, że wiele osób – tak przypuszczam – się na to skusi.
    Ale mówienie, że te wszystkie oferty i zachęty do przejścia na wcześniejszą emeryturę czy wykupu za gotówkę emerytury to jest „kop w zadek” są niepoważne.
    Prosze wziąć pod uwagę, że zamiast oferować tę forsę i te talony na auta firma mogłaby zbankrutować i uwolnić się od wszystkich zobowiązań.
    I nie robi tak tylko sektor samochodowy, ale bardzo dużo firm z bardzo wielu sektorów.
    A że ciężko o takie oferty na samym dole, na poziomie firemek zatrudniających 10-50-200 pracowników? Ależ oczywiście, że to prawda. Im mniejsza firma tym mniej przywilejów. Przecież sam o tym wielokrotnie @kagan czy @trasat pisaliście. 😉

  53. Andrzej 52-szczylosz bez prochu.Strasznie malo znasz mentalnosc Niemcow,mimo ze ich od czasu do czasu ich widzisz. Kawal:jak sie 2 Polakow spotka to maja 3 zdania=to znasz.Ale nie znasz:jak sie 2 Niemcow spotka,to kombinuja cos do jedzenia!!Ja znam n takich przykladow.I tj.jest ten autobus.Jo ci to napisze po slasku:srosz po krajach!!
    A o dobrobycie w RFN nie pisz:tez srosz po krajach.Tj.temat rzeka.
    Pamietaj,Goethe:Wer den Dichter will verstehen ,muss in Dichters Lande gehen.Tego nie kapuje 100% mieszkancow Krolestwa Warszawskiego.

  54. Jeszcze jedno:nie robcie z siebie blaznow:porownanie cen i wyciaganie z tego szybkich wnioskow……nie che Was obrazac,ale wezcie cos na wstrzymanie!

  55. Andrzej 52- o tych 2 Niemkach w Alpach.Jade Twoim rozumowaniem:spotkalem na Gliwickiej w Rybniku 2 wariatow ,uciekli z zakladu.Cytuje Ciebie:tak wygladaja Polacy!Chyba kapnales co chce powiedziec!

  56. Andrzej moze pochodzic z okolic Mikolowa, ale swoj warsztat to ma on jednak w Katowicach. A to bylo potrzebne, aby wiedzial on, ze nikt nie jest dzis anonimowy w sieci.

  57. @Luap
    Pochodze z Warszawy, a jednak rozumiem, ze kto chce zrozumiec poete, ten musi sie wybrac do jego ojczyzny (Wer den Dichter will verstehen ,muss in Dichters Lande gehen). Podobnie jesli ktos chce zrozumiec Chopina, ten musi sie wybrac do Polski, a konkretnie musi poznac Mazowsze.

  58. @zza kaluzy
    Ja pisalem o osobach przymusowo zwalnianych z pracy przed osiagnieciem wieku emerytalnego (tzw. redundancy), a nie o osobach przechodzacych na emeryture. A z reszta sie oczywiscie zgadzam, szczegolnie z tym, ze im firma jest mniejsza, tym gorsze sa (z reguly) w niej warunki pracy i placy, co jest oczywista prawda praktycznie dla kazdego poza Gospodarzem tego blogu. 😉
    I chyba juz bylo na tym blogu o tym, ze europejskie firmy maja te przewage na amerykanskimi, ze nie musza one prowadzic tych, jakze kosztownych, programow emerytalnych czy tez ubezpieczenia na wypadek choroby dla swych pracownikow, gdyz w Europie to panstwo zapewnia te emerytury oraz opieke medyczna dla swych obywateli. I to jest zrodlo ogromnej przewagi Europy nad Ameryka, ale tez jest to temat, na ktory sie zastanawiajaco malo pisze.

  59. Ekonom
    19 października o godz. 12:32
    Różnica między Europą a USA polega na tym, że w tej pierwszej wielkie wędrówki ludów zakończyły się ponad 1,5 tys. lat temu. Wędrowały całe plemiona i osiedlały się na podbitych lub wolnych terytoriach. A więc społeczności europejskie są społecznościami stadnymi. Podbój Dzikiego Zachodu zakończył się niewiele ponad 100 lat temu i dokonywany był przez doraźnie zorganizowane grupy obcych sobie wcześniej ludzi preferujących interes własny nad interesem grupowym.
    Dlatego uważam, że przenoszenie wprost amerykańskich rozwiązań do Europy jest sprzeczne z mentalnością społeczeństw europejskich.

  60. kaesjot 19 października o godz. 14:27
    „doraźnie zorganizowane grupy obcych sobie wcześniej ludzi preferujących interes własny nad interesem grupowym.”
    Doktrynerstwo jest najgorszym doradcą. W liceum (schyłkowy Gierek) z jakiegoś powodu znudził mnie podręcznik do historii. Podejrzewałem, że musiały być też inne przyczyny różnych wygranych czy przegranych bitew, wojen i „wielkich procesów”. Szukałem przyziemnych danych. I znalazłem w grubym tomie autorstwa jakiegoś radzieckiego historyka. Nazwiska już nie pamiętam, ale był to jakiś rodzaj historii ekonomicznej (materialnej?) czy ekonomii historycznej. Ile kosztowało jajko za czasów rzymskich a ile w czasie szwedzkiego Potopu w Polsce. Na ile jajek, kur czy mięsnych posiłków było stać legionistę a na ile żołnierza Wiśniowieckiego. Jak regularnie, komu i w jakiej postaci wypłacano żołd. Itd. Bardzo mi się taka historia podobała. W skrócie – nie tylko wielkie idee i prądy ale ceny kur i jajek też decydują o ludzkich dziejach.

    Podobnie historia nie tylko była tworzona przez „wędrówki ludów i podbój Dzikiego Zachodu” ale też np. przez 8 gości, którym ich szef tak zalazł za skórę, że postanowili założyć swoją własną firmę. Ich szanse zwiększało 6 doktoratów, energia młodego wieku (najstarszy miał 32 lata) oraz klasa ich lidera, któremu jak się później okazało należały się nie jedna, ale 2 nagrody Nobla. On miał pecha, że tych nagród nie dostał, ale świat miał szczęście, bo powstała Silicon Valley. I zmieniła nasze życie nie do poznania.

  61. @kaesjot
    Poza tym model amerykanski, polegajacy na ciaglej wa;ce wszystkich ze wszystkimi, doprowadzil Ameryke do ruiny, jako iz kiedy skonczyly sie „darmowe” zasoby Dzikiego Zachodu, to model amerykanski stracil cala swoja atrakcje, gdyz sprowadzil sie on do walki pomiedzy dawnymi „zdobywcami” owego Dzikiego Zachodu. Model amerykanski to jest po prostu model kolonialny, oparty na rabunku, a wiec dziala on tylko dotad, dopoki jest mozliwy latwy rabunek.

  62. @zza kałuży
    Nie powtarzaj starych bajek, opowiadanych amerykanskim dzieciom w przedszkolu. Doline Krzemowa stworzyla bowiem Zimna Wojna, a wiec Pentagon, a dokladniej zamowienia marynarki wojennej USA (US Navy). Bez tej Zimnej wojny, a wiec bez tych zamowien ze strony sil zbrojnych USA, to nawet setki geniuszy by do niczego nie doszly.

  63. @zza kałuży
    Tyle, ze cena jajek zalezy od kosztu ich produkcji, a te zaleza od posiadanej technologii oraz organizacji pracy. Zrozumiales wiec sporo z materializmu historycznego, ale jeszcze nie wszystko. Ale poczatki sa zawsze najtrudniejsze, a wiec powodzenia!

  64. Ekonom 20 października o godz. 1:34
    „a dokladniej zamowienia marynarki wojennej USA (US Navy).”
    Znowu wracasz w swoje koleiny? Jednym kluczem nie da się rozkręcić tego maechanizmu. Za skomplikowany. Dlatego komunista prędzej czy później, sfrustrowany tym, że jego próby dbania o maszynę posługując się tylko jednym rozmiarem klucza zawiodły – musi odwołać się do strzału w tył głowy albo śmierci na mrozie przy wyrębie drzew. Tylko tak – przez fizyczną eliminację ludzi, którzy nie zgadzają się na życie w kłamstwie – może „pogodzić” swoje teorie z rzeczywistością.

    „Zamów sobie” w Polsce, teraz i zaraz – tak jak PMW to zrobiła – nowoczesny okręt. „Gawrona” wiemy jak „dało się zamówić”. Spędź trochę czasu na Wikipedii i powiedz mi, kiedy ostatnim razem polskiej stoczni udało się wybudować w miarę nowoczesny i choćby średniej wielkości (według standardów danej epoki) okręt wojenny. Powodzenia.

    Łopatologicznie i dla ciebie – trzeba mieć gdzie i u kogo zamawiać.
    PRL „zamawiał” dziesiątkami tysięcy ton ten zbrojeniowy złom. Zawsze o ileśtam lat do tyłu w stosunku do nowoczesnej broni. Szkoda gadać z kimś, kto nie docenia wykształcenia, intelektu i amerykańskiego zmysłu biznesowego. @Ekonom – żyjesz na koszt tych ludzi i tylko dzięki nim możesz zapełniać blogi nieskończonymi komentarzami.

    Okaż wdzięczność tym, bez których nie było by śladu po tobie.

  65. @Ekonom i materializm historyczny.
    A przypasowuj sobie znowu jeden jedyny rozmiar klucza do wszystkich zdarzeń. I tak i tak rozmijasz się z rzeczywistością w większości przypadków a w przekonaniu o nieomylności utwierdza cię popatrzenie w ściśle określonym momencie na twój kompletnie zepsuty, stojący zegar.

    Zadowolony z siebie @Ekonom obwieszcza całemu światu:
    -Hej, już po raz drugi dzisiaj mój zegar pokazuje dokładną godzinę!

  66. @zza kałuży
    Ja bynajmniej nie stosuje jednego klucza do wszystkich nakretek, a jesli nawet, to jest to klucz uniwersalny, np. tzw. klucz francuski (po angielsku monkey wrench a po francusku clef anglaise, czyli klucz angielski). A dokladniej, to moja metoda polega na wyborze zestawu narzedzi, odpowiedniego do danego zadania. A wiec jesli bede miec zamiar naprawic np. elektryczny ekspres do kawy, to wybiore glownie odpowiednie srubokrety i miernik elektryczny, a jesli bede miec zamiar wyprostowac uszkodzony blotnik samochodowy, to wybiore glownie zestaw mlotkow blacharskich i odpowiednich kopyt (kowadel).
    Ponadto, to ostatnim wazniejszym wynalazkiem zrobionym bez pomocy finansowej wojska byla turbina parowa, ale ona tez znalazla najwieksze zastosowanie w marynarce wojennej. Wszystkie pozniejsze wazniejsze wynalazki, od rakiet i silnikow turboodrzutowych (turbin gazowych) zaczynajac a na komputerach, tranzystorach, ukladach scalonych i mikroprocesorach skonczywszy, zostaly juz sfinasnowane glownie przez wojsko, a to, ze pozniej znalazly one zastosowania cywilne, to jest zupelnie inna sprawa. Tak wiec jesli mam byc komus wdzieczny za to, ze z nich korzystam, to sa to glownie podatnicy: z Niemiec (szczegolnie III Rzeszy), USA, UK i ZSRR oraz innych krajow z rozwinieta technologia na uzytek militarny.
    Poza tym, to najwiecej ludzi zabil kapitalizm (obie wojny swiatowe w tym zydowski holocaust, kleski glodu w Indiach okupowanych przez Brytyjczykow, holocaust murzynow w Kongo Belgijskim etc.), a zaraz za nim religia (tzw. Sw. Inkwizycja w Europie, najazd Hiszpanow na Ameryke Poludniowa i Srodkowa prowadzony pod haslami krucjaty religijnej etc.).
    Poza tym, to w czasach PRLu Polska produkowala bardzo, jak na tamte czasy, nowczesny sprzet wojskowy, z odrzutowymi samolotami wlacznie. Zgoda, poza Iskrami to byly glownie radzieckie licencje, ale polskie mysliwce licencyjne Lim byly o wiele lepsze niz Migi produkowane w ZSRR, a dzis to olbrzymia wiekszosc starych Migow, ktore do dzis lataja bedac w posiadaniu bogatych hobbystow, to sa polskie Limy, tyle, ze na ogol przemalowane w radzieckie barwy. Tak wiec upadek polskiego przemyslu, w tym zbrojeniowego, to jest glownie wynik powrotu do kapitalizmu. A poniewaz Polska byla zawsze uboga w kapital, to kapitalizm w Polsce, z definicji, oznaczac musi ubostwo olbrzymiej wiekszosci Polakow.

css.php