Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

24.07.2013
środa

Anegdotka

24 lipca 2013, środa,

Dziś o tym jak wiele się zmieniło i jak wiele musi zmienić w biurokracji. Będzie o niekończącym się projekcie zwanym „pozwolenie na budowę”.W projekcie oryginalny potrzebne były pewne zmiany, architekt je naniósł, ja zaniosłem dokumenty do starostwa. Starostwo zażyczyło sobie zmian w zmianach. Architekt naniósł zmiany do zmian i znowu przejechałem się do urzędu. Przyjął mnie młody i bardzo miły oraz pomocny człowiek. Podał oryginalne projekty by podmienić problematyczną stronę.

Urzędnik powiedział, że jeszcze musze napisać podanie, po czym stwierdził, że sam je napisze, wydrukuje i tylko da mi je do podpisu. Zamarłem z wrażenia. Nie licząc tego, że sama procedura w mojej opinii jest zbędna to poziom obsługi petenta przerósł moje najśmielsze oczekiwania.

Zatem byłem zupełnie nieprzygotowany na to co nastąpiło dalej. Urzędnik stwierdził, że teraz musze zanieść podanie do okienka podawczego i kiedy ono wróci to on się sprawą zajmie.
Mieszanka dość komiczna i pokazująca jakim przemianom podlega nasza biurokracja. Tak wiele się poprawia – zwłaszcza na szczeblu samorządowym, a jednak mentalność i organizacja pracy pozostają niezmienne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 206

Dodaj komentarz »
  1. Tak jakby prywatne firmy były lepsze. W maju zmieniliśmy operatora (TV, internet, telefon) korzystając ze zmiany regulaminu co pozwala na wypowiedzenie. Razem z umową podpisaliśmy upoważnienie do przeniesienia instalacji. Wszystko odbyło się sprawnie. Tylko parę dni temu otrzymaliśmy 2 faktury od obu firm. Nowy operator stwierdził, że żadnego upoważnienia w systemie niema i nic go to nie obchodzi. Sami mamy sobie wypowiedzieć (wolno było do końca maja). Jego to gówno obchodzi. Oczywiście natychmiast grozi komornikiem i wpisaniem do rejestru dłużników. Stary zresztą też. A neo-państwo i p. Kasprowicz tak bardzo martwią się o los businessu czyli firmy. Biedny przedsiębiorca, taki krzywdzony przez klientów.

  2. @ Pan Gospodarz
    Zaprawdę to nie rozumiem pańskiego zadowolenia. Przecież według świętych i jedynie słusznych zasad ideologii (neo)liberalnej, to nie powinno być wymagane przez państwo żadne pozwolenie, gdyż według tejże ideologii to wszelakie problemy lepiej niż przepisy prawa oraz urzędnicy państwowi rozwiąże niewidzialna ręka rynku! A więc jeśli mnie na to jest stać, to kupuję sobie np. skrzyżowanie Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi i buduję tam sobie co chcę, np. garaż, a jak mam np. działkę na Saskiej Kępie to jeśli mam tam ochotę wybudować hutę czy też spalarnię śmieci, to też jest to wyłącznie moja sprawa, gdyż powodzenie mego przedsięwzięcia zależeć powinno tylko od posiadanych przeze mnie pieniędzy, talentów menedżerskich oraz w/w niewidzialnej ręki rynku!

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. To chyba pokazuje, że mentalność nowych pracowników jest inna od mentalności twórców obowiązujących od dawna procedur.

  5. @ trasat
    „A więc jeśli mnie na to jest stać, to kupuję sobie np. skrzyżowanie Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi i buduję tam sobie co chcę, np. garaż, a jak mam np. działkę na Saskiej Kępie ”
    Obawiam sie ze tak jest chociaz sie o tym nie mowi. W wiekszosci miast cwaniacy wykupili sobie tzw parki industrialne po to by kazdy kto chce otwierac byznes musial u nich czy to kupic czy tez wydzierzawic lokal. Juz pisalem o tym ze te parki industrialne to sa kolejne metody spekulacji ziemia, obok tzw odrolniania. Mysle ze trzeba zrobic male rozgraniczenie pomiedzy sprawnym dzialaniem urzedu a liberalnym prawem budowlanym napedzajacym kapital wybrancom ktorzy maja go na starcie. Nie uwazam ze w PRL-u prawo budowlane bylo zle. Dzieki niemu nie wolno bylo na przyklad w Zakopanem budowac budynkow w stylu rozpaczliwym tylko goralskim. To ze styl rozpaczliwy krolowal we wsiach reszty Polski to juz byla sprawa lokalnych wydzialow gospodarki przestrzennej.
    Okazuje sie jednak ze ten typowy polski szescian jest z punktu widzenia energooszednosci najbardziej racjonalnym ksztaltem. To taki strzal w dziesiatke na intuicje. Polski chlop ma chlopski rozum dlatego czasem warto sie mu przysluchac. Mysle ze nie wolno pozwolic by niewidzialna reka rynku zniszczyla krajobraz w Polsce, chociaz Manhatan zakrolowal juz nawet we Wroclawiu.

  6. „Okazuje sie jednak ze ten typowy polski szescian jest z punktu widzenia energooszednosci najbardziej racjonalnym ksztaltem”
    A nie kula? 😉
    A realnie patrząc optymalniejszy jest pięciościan z dachem kopertowym czy dwuspadowym ;).

  7. @Marcin
    Oczywistą prawdą jest, że kapitalizm naturalnie przechodzi z fazy wolnokonkurencyjnej do monopolistycznej (obecnie to jest zglobalizowany kapitalizm monopolistyczny, z tym, że w biedniejszych, semi-kolonialnych krajach, takich np. Polska, jest to dodatkowo kapitalizm kompradorski), a wiec nie dziwię się, ze jeśli chcesz dziś w Polsce wybudować fabrykę, to nie masz wyboru – musisz ja postawić tam, gdzie monopolista wykupił tereny nadające się na cele przemysłowe.
    A faktem jest też, iż niewidzialna ręka rynku zdewastowała już krajobraz w Polsce, gdyż po roku 1989 to razem z planami rozwoju gospodarczego odrzucono także (przynajmniej w praktyce) plany przestrzennego zagospodarowania kraju. A teraz, likwidując pozwolenia na budowę (zaczyna się to od małych domów, ale skończy na drapaczach chmur), to zamieni się wkrótce Polskę w urbanistyczny koszmar.
    Pozdrawiam
    @MMK
    Kula wielkości budynku jest raczej trudna do wykonania oraz ma tendencję do toczenia się, chyba, że znajduje sie ona w dołku.
    I dlaczego uważasz za optymalny pięciościan, a nie np. sześciościan, i dlaczego dach dwu, a nie np. trój czy czterospadowy? Masz jakieś linki do planów i wizualizacji takich budynków „pięciościanowych z dachem kopertowym czy dwuspadowym”?
    Pozdrawiam

  8. ” uważasz za optymalny pięciościan, a nie np. sześciościan, i dlaczego dach dwu, a nie np. trój czy czterospadowy?”

    Bo obliczenie stosunku objętości (przestrzeń zyciowa) do powierzchni (straty energii) to zadanie poziomu gimazjalnego. 😉

    P.S. Gwoli ścisłości, za „pięciościan” rozumiem szcześcian bez jednej ścianki, czyli mowa o najzwyklejszych domach.

  9. @MMK: „A realnie patrząc optymalniejszy ..”

    Jaki?…

  10. @trasat: „Przecież według świętych i jedynie słusznych zasad ideologii (neo)liberalnej, to nie powinno być wymagane przez państwo żadne pozwolenie, gdyż według tejże ideologii to wszelakie problemy lepiej niż przepisy prawa oraz urzędnicy państwowi rozwiąże niewidzialna ręka rynku!”

    W jakim kraju tak jest? W Australii?

  11. @Marcin: „W wiekszosci miast cwaniacy wykupili sobie tzw parki industrialne po to by kazdy kto chce otwierac byznes musial u nich czy to kupic czy tez wydzierzawic lokal. ”

    To jest zbawienei dla malych firm. Mala firma, zwlaszcza poczatkujaca, nei ma pieneidzy na to zeby sobie od razu postawic gmach. Zwlaszcza ze nei wiadomo jak dlugo pociagnie. Wiec wynajmuje. Gdyby nie bylo „industrial parks” gdzie by sie miala podziac?

    Wszyscy mowia „firma” a mysla Solorz, Kulczyk. Albo „burzuj co spi na pieneidzach”. Wiekszoasc malych firm to pare osob, 5 minut od bankructwa

  12. Miało być o urzędach czy budownictwie a może tylko o urzędach ds. budownictwa ?
    Mój wpis dotyczy urzędu d.s. innych niż budownictwo.
    W radiu słyszę informację, że minister ochrony środowiska nałoży kary na kilkanaście gmin ( m.in. Sopot ) za to, że nie ogłosiły przetargu na wywóz śmieci.
    Pytanie podstawowe – do czego ma służyć ustawa „śmieciowa” ?
    Wydawało mi się, że jej celem jest uporządkowanie gospodarki śmieciami. okazuje się, że nie _ najważniejszy jest przetarg !
    Nieważne, że w niektórych gminach zajmowały się tym z powodzeniem służby komunalne lub jedna lokalna firma i lokalne władze uznały, iż doskonale sobie poradzą z wymaganiami nowej ustawy. Nie – musi być przetarg.
    Nieważne, że w wielu miejscowościach funkcjonowało kilka firm, których własciciele zainwestowali sporo dając przy tym zatrudnienie wielu ludziom a klienci mogli sobie wybrać spośród kilkunastu firm obsługujących ten rejon.- musi być przetarg, który może wygrać jedna firma.Przegrani mogą spróbować szczęscia w innych gminach, zadać się na „łaskę” zwyciężcy – może da podzlecenie na obsługę określonego rejonu lecz na warunkach jakie podyktuje albo też zwinąć firmę.
    MMK
    25 lipca o godz. 16:09
    Zgadza się – kula ma o niecałe 20% mniejszą powierzchnię niż sześcian o tej samej kubaturze. Dla użytkownika podstawowe znaczenie ma powierzchnia użytkowa kubatura zaś mniejszą.
    Kula o średnicy 10 m ma taką samą objętość co sześcian o boku 8,06 m.
    Tyle że w tym sześcianie nasz 3 kondygnacje o łącznej powierzchni prawie 195 m2 podaczas gdy kula da Tobie co prawda 4 kondygnacje ( 3 x 2,5 m + 1 x 2,2 m) ale tylko 160 m2 powierzchni użytkowej ( co prawda może być 200 m2 ale jeszcze nie potrafimy jak muchy chodzić po suficie ). Oczywiście uwzględniłem obowiązujące u nas przepisy dotyczące sposobu naliczania powierzchni użytkowej.
    Pomijam tu aspekt, że wybudowanie graniastosłupa jest prostsze i tańsze niż kuli.
    Proszę tylko – nie pokazuj mi w replice wyrafinowanych brył budynków z Dubaju – mówimy o regule a nie o wyjątkach.

  13. A.L.
    25 lipca o godz. 17:21
    @MMK: „A realnie patrząc optymalniejszy ..”

    Jaki?…
    No – bardziej optymalny….
    Przecież język jest „żywy” – jak człowiek – stale rośnie, zmienia się i rozwija 🙂

  14. kaesjot 25 lipca o godz. 18:20
    „Proszę tylko – nie pokazuj mi w replice wyrafinowanych brył budynków z Dubaju – mówimy o regule a nie o wyjątkach.”

    Jaki Dubaj. Eskimkosi czy jak ich teraz należy nazywać (Inuici?) dawno temu wymyślili realizowalną (pół)kulę jako dom.
    A polski architekt Witold Lipiński taki sobie wybudował pół wieku temu.

    **http://www.bryla.pl/bryla/1,85301,9971403.html

  15. zza kałuży
    25 lipca o godz. 19:14
    Czułem, że ktoś to igloo mi podsunie ale jak bym się uparł nie jest to idealna sfera raczej wielościan bo przecież budowany jest z prostopadłościennych ( dla ścisłości – graniastosłupów o podstawie trapeza a praktycznie z brył nieregularnych ) kostek zmrożonego śniegu ( źródło – „Odarpi, syn Egigwy” – lektura szkolna ) 🙂
    Można do tego dodać wigwamy , jak się uprze to i jurty.
    Ale w końcu jest to tylko półkula. 😉

  16. Racja, „bardziej optymalny”.
    Sypie głowę popiołem. 😉

  17. kaesjot 25 lipca o godz. 19:33
    „Ale w końcu jest to tylko półkula. 😉 ”
    Wybżydzasz to poszukaj sobie kopuł geodezyjnych Fullera. W Montrealu zwiedzałem jedną, na Florydzie masz Epcot.

  18. wybrzydzać

  19. „Tyle że w tym sześcianie nasz 3 kondygnacje o łącznej powierzchni prawie 195 m2 podaczas gdy kula (…) 4 kondygnacje ( 3 x 2,5 m + 1 x 2,2 m) ale tylko 160 m2 powierzchni użytkowej”

    A to jest prawda tylko dla małej ilości kondygnacji, przy wzroście ilości kondygnacji, rachunek powierzchni użytkowej będize dążył do kubatury.

  20. A co do wpisu Gospodarza, to w sumie jest budujący. Młody człowiek ma dobrze w głowie i chce dobrze. Przepisy to źródło władzy i ważności naczalstwa. Podważanie przepisów to zamach na władzę. Jaka władza to lubi?

    W zakładzie pracy inżynier mógł zgłosić swoje wnioski i chcieć cośtam zmienić. Dyrekcja różniena to patrzyła. Operator czy technik mieli nawet finansowe zachęty do zgłaszania wniosków racjonalizatorskich ($50 od zaaprobowanego wniosku plus nagroda 300$ na koniec miesiąca od chyba 5 zatwierdzonych wniosków w danym miesiącu) plus mieli kursy z BHP i ochrony środowiska.

    Wobec tego inżynier, który miał olej w głowie zamiast samemu cośtam próbować zgłaszać a potem wojować długie polityczne wojny „czy pan wie co ja mogę czy pan wie kto ja jestem czy pan wie kto tu rządzi ile pan miał lat jak ja tu proces ustawiałem” szedł do operatora czy do technika i dyktował im swoje pomysły na usprawnienia. Operator zgłaszał NA FIRMOWYM FORMULARZU i w sposób WYMUSZONY REGULAMINEM ZAKŁADOWYM jego wniosek MUSIAŁ być rozpatrzony przez tego-a-tego kierownika i w tym-a-tym, nieprzekraczalnym terminie.

    Operator kochał inżyniera za premie i za rosnącą renomę. Inżynier zyskiwał lojalnego współpracownika, który w razie grubszej awarii najpierw do niego zadzwoni a nie od razu do szefostwa ORAZ pozyskiwał NAJSZYBSZY pas transmisyjny dla swoich pomysłów.

    Operator nie był dla nikogo z dyrekcji zagrożeniem, a więc mógł sobie wnioski zgłaszać co 5 minut.

    Miarą inteligencji jest zdolność dostosowania się do warunków otoczenia. 😉

  21. „W sześcianie masz 3 kondygnacje o łącznej powierzchni prawie 195 m2 ”
    o boku 8,06 m

    A ile powierzchni użytkowej (liczonej wg polskiego prawa) ma dom o dachu dwuspadowym o wysokości ściany 5/6 tego sześcianu 😉 ?
    Przeliczełem tylko przekrój i wyszło mi że więcej, a kubaturę do pow ścian ma na pewno większą. 😉

  22. Czyli summa summarum, dwuspadowiec jest bardziej optymalny od klocka, z wyjątkiem (skrajnych 😉 ) przypadków gdy ma 1 lub 2 kondygnacje i uwzględnia się pow. uż. wg polskiego prawa a nie kubaturę.

  23. „Przecież według świętych i jedynie słusznych zasad ideologii (neo)liberalnej, (…) to wszelakie problemy lepiej niż przepisy prawa (…) rozwiąże niewidzialna ręka rynku!”

    „W jakim kraju tak jest? W Australii?”

    Być może w Somalii, ale trasat ciągle nie przeczytał ze zrozumieniem hasła „liberalizm” z wikipedii i nie odróżnia go od anarchii.

    Ale przynajmnije już od czasu do czasu wrzuci link z wikipedii;)
    Krok po kroczku … 😉

  24. „przetarg na smieci, który wygrala firma (…), a były monopolista zostal podwykonawca”
    A cóż takiego owa firma potrafi wymusić na byłym monopoliście, że doliczając marże potrafi być sumarycznie tańsza 😉 ?

    A były monopolista nie mógł dać takiej oferty jaką ma z firmą i wygrać przetarg;)?

    Może w kolejnym przetargu podszkoli się pod batem firmy i wygra 😉
    Z zyskiem dla wszystkich …
    Cud znienawidzonej liberalnej konkurencji i adaptacji do warunków rynkowych 😉

  25. @MMK ” bardziej optymalny”

    optymalny znaczy „najlepszy z mozliwych” . A wiec z definicji cos nie moze byc „bardziej optymalne”

  26. Racja, optymalny znaczy „najlepszy z mozliwych”.
    Po raz drugi sypię głowe popiołem.

  27. A.L.
    25 lipca o godz. 21:20
    Mogę coś na temat optymalny = najleszy ?
    W wikipedii jest tak jak piszesz.
    Weźmy np. samochód.
    Model A jest najszybszy, model B – pali najmniej, model C – najwygodniejszy, model D -najpakowniejszy a model E ma najmniejsze opory aerodynamiczne a model F jest najtańszy. Tak więc każdy jest najlepszy zatem wszystkie są optymalne ale wszystkie nie mogą być najlepsze bo najlepszy może być tylko jeden – który ?
    Dla mnie opytmalny znaczy posiadający korzystny dla użytkownika zestaw cech a że dla każdego inna jest hierarchia i waga poszczególnych cech tak więc nie ma obiektu obiektywnie optymalnego.
    Upsss – zdaje się , że wkraczam do Twego ogródka, gdzie Ty jesteś fachowcem a ja tylko taki chłopek – roztropek niedouczony, któremu coś dzwoni choć nie bardzo wie, w którym kościele ….

  28. @ A.L.
    Optymalny moze byc w sensie energooszczednosci i wtedy mozemy mowic o ksztalcie kuli, przy czym nie nalezy zapominac ze nie moze to byc pelna kula, bo stojac na ziemii wykorzystuje izolacyjnosc samej ziemii. Wiadomo ze domy energooszczedne nie moga miec odrazajacego ksztaltu, bo wiadomo ze architektura srodowiska nie bedzie tego tolerowala. Zatem gdy sie wezmie wszystkie czynniki pod uwage optymalnym pozostanie ksztalt klocka z dachem w ksztalcie plaskiego ostroslupa. Oczywiscie ze w rejonach gdzie sa duze opady sniegu lepszy jest dach dwuspadowy pod ostrzejszym katem.
    Na temat parkow industrialnych i mozliwosci w nich rozpoczynania byznesu mam inne zdanie. Uwazam ze one sa nie ulatwieniem dla zakladania byznesu ale utrudnieniem. Placenie haraczu na starcie za wynajecie lokum ktorego niestety samemu nie mozna wybudowac (przeciez mozna wziac pozyczke jak sie nie ma gotowki) bo „developerzy” czytaj spekulanci ziemia opanowali wszystkie tereny wokol miast to jest bariera ograniczajaca rozwoj przedsiebiorczosci. Po prostu kolejne ogniwo w lancuchu na ktore musi pracowac ten ktory tworzy realny dochod. Wszyscy ktorzy na tym dochodzie zeruja to hieny tak charakterystyczne dla kompradorskiego kapitalizmu.
    Koniec tego trendu mozna sobie ogladnac w Detroit. Puste obiekty ktorych nikt nie chce wynajmowac. Co ciekawe w tym samym czasie gdy tysiace metrow kwadratowych przestrzeni industrialnej jest wolnej do zagospodarowania w USA, caly czas powstaja nowe parki industrialne, bo jeszcze ciagle sa naiwniacy ktorzy pozwola sie skubac. Polska juz weszla w te koleiny mimo ze przestrzegalem wladcow tego kraju wiele lat temu.

  29. @kasejot, Marcin. Slownik Jezyka Polskiego nie pozostawia watpliwosci: „Optymalny to najlepszy z mozliwych w danych warunkach”. Wiec „bardziej optymalny”, „najbardziej optymalny” czy wrecz „najoptymalniejszy” to niewatpliwie bledy jezykowe.

    Panowie zjechali z kwestii jezykowych na kwestie techniczne. Otoz, z technicznego punktu widzenia, jakosc czegokolwiek – domu, samochodu, czy podobne rzeczy trzeba jakos mierzyc. Kasejot zaproponowal kilka miar: zuzycie paliwa, wygode, ladownosc, opory aerodynamiczne I cene.

    kazdy samochod charakteryzuje sie tymi wszyskimi czynnikami, I kazdy z nich jest optymalny pod wzgledem kazdego z tych czynnikow Z OSOBNA. Tyle tylko, ze nic nie wynika z tego dla kupujacego. Nalezy porownywac ze soba cale grupy (wektory) wskaznikow charakteryzujacych samochody. I tu przychodzimy do optymalziacji wielokryterialnej.

    Z grubsza, ten samodhod jest „najlepszy” ktury ma wartosci wszystkich wskaznikow lepsze od innych samochodow. Jezeli dla samochodu A samochody B, D, I F maja warowsci wszystkich wskaznikow gorsze, to mowimy ze samochod A dominuje samochody B, D, I F. W takiej sytuacji, te samochody sa dla kupujacego nieinteresujace. Pozostaje A

    Pieknie, ale nei wszystkie samochody da sie porownac przy pomocy wskaznika wekltorowego. Gdy mamy tylko jedna ceche, nei ma watpliwosci: wartosc cechy 10 jest lepsza niz wartosc cechy 5 (gdy interesuje nas maksymalizacja). Gdy mamy dwie cechy, to samochod ktory ma (20, 15) jest lepszy niz (1,3). Ale samochodow z cechami (2, 50) oraz (50, 2) nei da sie porownac. Niestety, jest to cena jaka sie placi za wielokrtrerialnosc.

    Praktyczny sposob postepowania jest taki: dla kazdego samochodu okresla sie samochody zdominowane, czyli takie ktore maja wszystkie cechy gorsze od cech tego samochodu I eliminuje sie je z rozwazan. Postepuje sie tak dlugo az niczego nei da sie wyeliminowac. Pozostaja tylko takie samochody ktore maja ta wlasciwosc ze nei da sie polepszyc ich jakiejs cech nie pogarszajac innych cech. Zbior tych samochodow nazywa sie „zbiorem Pareto” a sama optymalizacja ta metoda – optymalizacja w sensie Pareto.

    Kazdy z elementow zbioru Pareto jest w pewnym sensie optymalny – bo nei jest zdominowany. Ale rozwiazanei w sensie Pareto nei musi byc (I na ogol nie jest) jednoznaczne.

    Jezeli podamy kupujacemu zbior Pareto, musi posluzyc sie jakims innym sposobem aby wybrac samochod. Na przykla, zapytac o zdanie zone 🙂

  30. @marcin: „Na temat parkow industrialnych i mozliwosci w nich rozpoczynania byznesu mam inne zdanie. Uwazam ze one sa nie ulatwieniem dla zakladania byznesu ale utrudnieniem. Placenie haraczu na starcie za wynajecie lokum ktorego niestety samemu nie mozna wybudowac (przeciez mozna wziac pozyczke jak sie nie ma gotowki) bo „developerzy” czytaj spekulanci ziemia opanowali wszystkie tereny wokol miast to jest bariera ograniczajaca rozwoj przedsiebiorczosci”

    Pzrepraszam, ale Pan ma pojecie o biznesie takie jak ja o japonskim teatrze Kabuki. Loco USA: ktos chce zalozyc startup, professor na przyklad. Idzie do Venture Capitalist, I po negocjacjach dostaje million dolarow. Albo I dwa. To w zasadzie standard dla startupa w high tech. To niby spora suma, ale czlowiek tu kosztuje okolo 200 tysiecy rocznie. Zalozmy ze na poczatek beda parcowac pol darmo I pobierac polowe pensji. I on sobie za te dwa miliony wybuduje budynek?… jak jeszce w gruncie rzeczy nei wystartowal?

    Industrial Parks sa zbawieniem. Daja local I infrastructure po nei wygorowanuch cenach. Zreszta, nie tylko startupy nei buduja budynkow. Firma w ktorej pracuje, kolo 500 milionow obrotu rocznie, tez nie ma budynku a wynajmuje w Industrial Park. Byly rozwazania czy nei wybudowac. Po dokladnych obliczeniach okazalo sie – nei oplaca sie. Wiec miesci sie gdzie sie meisci

  31. @ A.L.
    Jak analizujemy termin optymalny, nie mozemy zapominac ze on oznacza jednoczesnie dwa terminy: extremalnie maksymalny, albo ekstremalnie minimalny. Dla przykladu jak przejdziemy do samochodu samochod optymalny w zuzyciu paliwa bedzie taki ktory go zuzywa najmniej. Natomiast gdy przejdziemy do predkosci, optymalny bedzie mial w swoim zalozeniu predkosc maksymalna. Tak wiec mam wrazenie ze z tymi wszystkimi opisami ktore napisali moi poprzednicy mozna sie zgodzic i ja nie widze jakiegos zlego pojmowania tego terminu. Gdy natomiast optymalnosc polega na zasieganiu opinii to wtedy mamy do czynienia nie z obiektywna ocena, ale ze statystycznie obliczona opinia wiekszosciowa. Pozdrawiam

  32. @ A.L.
    „Pzrepraszam, ale Pan ma pojecie o biznesie takie jak ja o japonskim teatrze Kabuki.”
    I wice wersa. Byznes nie polega na tym ze pan profesor z uniwersytetu dostaje grunty bo cos wymyslil. Byznes to przede wszystkim rzemioslo ktore w uniwersyteckich katedrach dawno przestalo byc znane. Silniki spalinowe wymyslili slusarze, podczas gdy profesorowie dorobili do nich swoje teorie po czym je opatentowali. Wrocmy do zrodel a nie do akademickich dyskusji.
    Gdyby Henry Ford zaczynal byznes w indusrial parku to do dzisiaj bysmy jezdzili furmankami. Przypominam po raz drugi bez akademickiej arogancji.
    Od pytan zadawania i oceniania sa odpowiednie instytucje ktorych wszyscy nie lubimy. Czyzby to byl dowod czegos?

  33. @Marcin: „Byznes to przede wszystkim rzemioslo ktore w uniwersyteckich katedrach dawno przestalo byc znane. Silniki spalinowe wymyslili slusarze, podczas gdy profesorowie dorobili do nich swoje teorie po czym je opatentowali”

    No. Silicon Valley zbudowali slusarze. Niech Pan nei opwoada bzdur.

  34. @marcin: „Tak wiec mam wrazenie ze z tymi wszystkimi opisami ktore napisali moi poprzednicy mozna sie zgodzic i ja nie widze jakiegos zlego pojmowania tego terminu”

    Z czym konkretnie? Ze „optymalniejszy” lub „najbardziej optymalny” to terminy ktore maja sens? Miby jaki?

    „Gdy natomiast optymalnosc polega na zasieganiu opinii to wtedy mamy do czynienia nie z obiektywna ocena, ale ze statystycznie obliczona opinia wiekszosciowa.”

    Oprymalziacja w sensie Pareto to optymalizacja w sensie Pareto. Neich Pan wezmei ksiazke I sie douczy. Po polsku sa. Nic to nei ma wspolnego ze statystyka

  35. Optymalizację pod względem wielu zmiennych na raz robiłem w praktyce wiele razy w życiu. Mianowicie zakup każdej maszyny jest związany z taką optymalizacją. Bierze się grupę ekspertów technicznych i przyszłych użytkowników i kierowników od zarządzania zespołem, który będzie używał dany sprzęt. Prosi się ich o wypisanie kryteriów ocen, jakie sa dla nich najważniejsze przy wyborze danej maszyny. Potem robi się nasiadówkę, podczas której ustala się zbiorczą listę porządanych cech. Oczywiście w drodze targów i przeciągania liny. Następnie prosi się zebranych o przypisanie określonych wag każdej z cech na finalnej liście. Jak jest pełna demokracja to poszczególne wagi są średnią podanych przez każdego wag dla danej cechy. Jak jest tak, jak w życiu, to w wyniku „powszechnej zgody” najważniejszy szef narzuca swoje zdanie reszcie i koniec.
    Prosty inżynier dostaje zatem w rezultacie zebrania listę cech z wagami kazdej cechy i zaczyna wydzwaniać po różnych producentach maszyn. Potem lista kandydatów na nową maszynę zawęża się do 2-3 możliwości, czyli do takich, których wynik sumy iloczynów cech i wag jest największy i inżynier pakuje walizkę i jedzie do producentów przeprowadzić samodzielnie ostatnie testy, co do których ma wątpliwości … albo w przypadku mniejszej maszyny producent sam ją przywozi na demonstrację.

    Ostateczne na końcowym spotkaniu tabelka z wynikami testów praktycznych, z wagami i z cechami i z finalnym wyliczeniem pojawia się na ekranie i główny szef wali pięścią w stół krzycząc, że on i tak i tak zakupi najtańszą maszynę. 😉

  36. @ A.L.
    „No. Silicon Valley zbudowali slusarze. Niech Pan nei opwoada bzdur.”
    Silicon Valley potrzeba na swiecie dokladnie jedna. Klony polskie to jest mniej wiecej kopiowanie piosenek Beatlesow. Pokaz mi czlowieku industrial parki w Japonii albo w Chinach. Prawdziwy byznes polega na jezuickich dyskusjach o Pareto, ale o tym czy kasa sie zgadza, oraz kto ja skubie.
    A teraz wyruszam kupic sobie produkt z „Silicon Valley” do najblizszego dolar storu w ktorym chinski rzemieslnik nigdy nie slyszal o Pareto, ale wie ze swoj produkt sprzeda, bo jest najtanszy, czyli w jego opinii optymalny, chociaz w ocenie tych ktorzy wszystko mierza wskaznikami tabelarycznymi nie powinien istniec. Problem ludzi zbytnio bujajacych w oblokach i daleko od ziemii jest wirtualna rzeczywistosc. Ludzie chca kupowac produkty tanie tak zreszta jak kiedys samochody Forda. „Kazdy kolor jest dobry pod warunkiem ze jest to kolor czarny”. Im zycie biegnie szybciej, tym mniej sie liczy zywotnosc produktu. Komputery wyrzuca sie srednio po 2-3 latach. Od conajmniej ostatnich 10 lat nie ma innych jak chinskie.

  37. @zza kaluzy: „. Następnie prosi się zebranych o przypisanie określonych wag każdej z cech na finalnej liście.”

    Tak sie bardzo czesto robi. Co nei znaczy ze jest to w 100 procentach prawidlowe. Wagi maja ta wade, ze .. uwaga, technicality… jezlei zbior Pareto jest niewypukly, to metoda wag moze tylko dac elementy z „wypuklej otoczki” (convex hull) zbioru Pareto, byc moze pomijajaqc elementy zbioru Pareto ktore bylyby interesujace.

    Optymalizacja wielokryterialna to jest szacowna dziedzina ktora spenetrowala zastosowanai biznesowe calkiem gleboko; szczegolnie znana jest metoda AHP (Analytical Hierarchy Process) ktora sluzy wlasnie do naukowego dobory wag. Nie eliminuje ona jednak problem wypuklosci. Nad owym problemem (wypuklosci/niewypuklosci) spedzilem spory kawalek zycia, mam nadzieje ze z sukcesem 🙂

    „główny szef wali pięścią w stół krzycząc, że on i tak i tak zakupi najtańszą maszynę.”

    Pewien bardzo znany professor w tej dziedzinie mial kiedys wyklad. I na tym wykladzie omawial metody optymalizacji wielikryterialnej w kontekscie roznych problemow decyzyjnych, miedzy innymi kupna samochodu. Na koncu jakis student neismialo zapytal: „A Pan, Panie Profesorze, jak kupuje samochod, to jaka metode stosuje?” Profesor odpowiedzial bez zajaknienia: „Ja? Jaka metode? ZADNA! To sa w koncu moje pieniadze!”

  38. @marcin: „Silicon Valley potrzeba na swiecie dokladnie jedna”

    KAzDY usiluje zskopiowac Silicon Valley, tylko neispecjalnie to sie udaje. Zreszta, keidys sie udawalo tu I owdzie, na przykald w Bostonie. Ale wszyscy proboja

    „A teraz wyruszam kupic sobie produkt z „Silicon Valley” do najblizszego dolar storu w ktorym chinski rzemieslnik nigdy nie slyszal o Pareto, ale wie ze swoj produkt sprzeda, bo jest najtanszy”

    Podtrzymam moja opinie na temat Panskiej (nie)znajomosci biznesu. Oczywiscie, to Chionczycy wszystko wymyslaja. Silicon Valley niepotzrebne

  39. Marcin 26 lipca o godz. 1:49
    @ A.L.
    „No. Silicon Valley zbudowali slusarze. Niech Pan nei opwoada bzdur.”
    Klony polskie (…) Od conajmniej ostatnich 10 lat nie ma innych jak chinskie.

    **************************************************
    No i widzi pan, panie A.L. z kim ma pan do czynienia? Chłop wykopany z pegeeru uciekł do miasta i we wszystko co mu nalezie przed oczy wali z całej siły kombinerkami. Bo dla chłopa wszytko to gwóźdź a każde narzędzie to młotek. Jedyne zaś co z gwoździem można zrobić to jeb w niego młotkiem.

    „Silicon Valley potrzeba na swiecie dokladnie jedna.”
    Tak jak fabryka odkurzaczy. Ten sam wykwit marcinowego intelektu.
    Jeden odkurzacz, jeden cośtam co uni robiom waląc w to kombinerkami w tej jich sylikonowej dolinie. Nie wim dokładnie w co uni walom ale musi walom bo bez walenia kombinerkami to jak?

    Nigdzie nie był, nic nie wie. Prund bierze siem z kuntaktu, jak pan pstrykniesz to jest. Ślusarz tego prunda w fabryce prundu kombinerkami wali, to jest. Jezuckie profesory słabe w ręcach som, jasne więc, że mało prundu by waleniem wyprodukowały. Nawet na czy zmiany. Nawet po regeneracyjnym mliku od łaciatej.

    Jak tu takiemu chłopu pisać o tysiącach parków na całym świecie, od pół wieku zakładanych w najbardziej i najmniej rozwiniętych państwach świata? Córka pracuje teraz w RTP w Północnej Karolinie. Ale jak ja to chłopu wytłumaczę? Jenzyka wspólnego ni ma przecież.
    Una musi tam jezuicko dyskutuje. Doktor niby jest a bolącego zęba nie chce wyrwać ani spuchniętego palca co w niego kombinerkami walnąłem wyleczyć. To co to za doktor?

    Ile fantastycznych parków technologicznych powstało we Francji, w Irlandii, w Szkocji, w Niemczech, w Belgii, Holandii, Danii, eh, szkoda gadać. Cały nowoczesny Tajwan zaczął się od Hsinchu Science and Industrial Park. A chłop zjadł kapuśniak, otarł wąsy rękawem, beknął zdrowo i wrzeszczy: „Pokaz mi czlowieku industrial parki w Chinach”

    Chłop nalał sobie pyfka, papieroska zapalił, tak, tak, jego wcześniejsze wydzieranie się o zaletach komunistycznej opieki zdrowotnej okradającej niepalących na leczenie palących debili właśnie z tego się wzięło,- zaciągnął się porządnie i wrzeszczy: „Pokaż mi czlowieku industrial parki w Japonii”.
    20 lat temu w Japonii było już 2200 takich parków.
    **http://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1080/10225706.1992.9683972#preview
    Ile ich przybyło przez te 20 lat?

    Pareto by powiedział o takim, że należy do tych 20% chłopów, co to stanowią 80% problemu. Un siem na blogach udziela. Tak go ta wiedza o świecie i duświadczenie życiowe swendzom, że nie utrzyma, musi popuścić.

    Dla niego produktem Silicon Valley jest taka duża, tekturowa tuba z masą uszczelniającą. No przecie stoi jak byk „silicone”. No to mam rację, Jasiek, czy nie mam? Jezuickie gadanie, pewno, że mam!

    Tabelki, obłoki. U nas na zawodzie też jak pierwszy sekretarz pięścią huknął w stół to nawet dyrektorek co to codziennie się kapał i w garniturze chodził spuszczał z tonu i robił jak partia każe. Jezuickie dyskusje…polej Jasiu. I nie zakręcaj, bo się zepsuje. Im życie biegnie szybciej, tym mniej sie liczy żywotnosc produktu więc z pewnością w zakręconej butelce zjełczeje.

    No Jasiek, czas na nas. Trzeba wracać bo jak boss zobaczy, że bafiarka stoi to nas wywali z roboty. A pamietasz jakeśmy te kałachy trzepali na fabryce tysiącami? Dobra, polska broń. Tak jak teraz te komputry. Od conajmniej ostatnich 10 lat nie ma innych jak chińskie.

  40. @Marcin
    1. Zgoda, że obecnie coraz mniej się liczy żywotność produktu. Pół biedy, kiedy chodzi tu o komputery, gdzie rzeczywiście widać jest postęp, ale jaki sens ma np. ciągła wymiana samochodów? Przecież poza elektroniką, w większości zresztą zbędną, to współczesne samochody niewiele się różnią od tych sprzed 10 czy nawet 20 lat. W muzeum techniki w Wiedniu widziałem np. samochód z silnikiem mającym wałek rozrządu w głowicy, a był to przecież eksponat jeszcze z czasów Franciszka Józefa…
    2. Tak, od co najmniej ostatnich 10 lat nie ma na rynku innych komputerów jak chińskie. A nie jest to dobre, gdyż oznacza to, nie ma dziś konkurencji w tej dziedzinie. Dziwię się, że Pan Gospodarz nie bije na alarm z tego powodu.
    3. Zgoda, że biznes NIE polega na tym ze pan(i) profesor z uniwersytetu dostaje ‘na piękne oczy’ kapitał na założenie firmy, gdyż coś on(a) wymyślił(a), gdyż “od pomysłu do przemysłu” to droga jest daleka. Przykładowo – nie jest dziś problemem wymyślić np. nową technologię przechowywania energii elektrycznej, ale ją wdrożyć w praktyce. Pomijając już znany fakt, że to, co się sprawdza doskonale w skali laboratorium, zawodzi często w skali przemysłowej (np. te akumulatory do “Dreamlinera”), to problemem jest też uruchomienie produkcji danego wyrobu na skalę przemysłową, gdyż co innego jest wybudowanie prototypu w warunkach laboratoryjnych, czyli przez wysokowykwalifikowanych rzemieślników pod bezpośrednim nadzorem i z pomocą wynalazców, a co innego produkcja czegoś na skalę przemysłową, która wymaga często niemalże wynalezienia danego produktu “od nowa”, tak, aby był on możliwy do produkcji w skali przemysłowej oraz praktyczny w eksploatacji – dochodzi tu przecież element kosztów produkcji oraz kosztów i łatwości eksploatacji.
    4. Gospodarka USA jest dziś najbardziej nieracjonalną gospodarką świata – nie tylko że marnuje ona co roku na samą tylko reklamę prawie tyle, ile wynosi PKB Szwajcarii, to oparta jest ona na zbrojeniach (tzw. militarny keynesim), a więc nie może ona istnieć bez ciągłego prowadzenia jakichś wojen, czyli bez zabijania ludzi na „przemysłową” skalę. Marnotrawstwo polegające np. na burzeniu całkiem dobrych budynków, aby wybudować na ich miejscu nieco lepsze, pomimo iż tuż obok znajdują się nic nie warte rudery (ta zaraza przyszła zresztą teraz z USA do Polski), to jest więc małe piwo jeśli pomyśli się, ile to setek miliardów dolarów Ameryka wyrzuca co roku na reklamę czy też wojny i zbrojenia.
    Pozdr.

  41. @zza kałuży
    1. Taka ‘optymalizacja’, o której tu piszesz, przypomina mi metodę używaną przez Mariana Krzaklewskiego, byłego szefa „Solidarności”, jak by nie było inżyniera, doktora nauk technicznych w zakresie komputeryzacji hutnictwa, do wyboru swoich współpracowników. On też wypisywał sobie listę kryteriów ocen, jakie były dla niego najważniejsze przy wyborze człowieka na dane stanowisko w Związku i Partii (a także w rządzie, gdyż kierował on przecież rządem Buzka “z tylnego siedzenia”), po czym przypisywał on określone wagi każdej z cech na tej liście i taką listę “ładował” on do komputera, po czym ów komputer “wypluwał” mu nazwisko i imię najlepszego kandydata. Tyle, że Piękny Marian znał to nazwisko już wcześniej, gdyż tak ustalał on arbitralnie wagi poszczególnych kryteriów, aby konkretna osoba została wybrana przez komputer (dokładnie przez program w nim uruchomiony).
    2. Podobną metodę chciałem stosować dawno temu w mojej pracy magisterskiej, gdzie chodziło, w wielkim skrócie, o obiektywne porównywania jakości, a więc o jej kwantyfikowanie/porządkowanie (konkretnie chodziło o części składowe samochodu wykonane z metalu względem ich substytutów wykonanych z tworzyw sztucznych). Już wtedy się zorientowałem, że jakość ma wiele nieporównywalnych ze sobą wymiarów, a więc nie da się ona skwantyfikować. Stąd też owe wybory najtańszej oferty, gdyż ceny wyrażone w tych samych walutach są łatwo porównywalne, a także wybory „intuicyjne”, o których wspomniał AL, a które podejmujemy co chwila w realnym życiu.
    3. Miarą inteligencji NIE jest zdolność dostosowania się do warunków otoczenia, ale zdolność do zmieniania tegoż otoczenia na swoją korzyść (co w dłuższym okresie czasu oznacza także dbanie o dobrobyt swojego otoczenia). Zdolność dostosowania się do warunków otoczenia to jest raczej instynkt, typowy dla zwierząt, ale nie dla człowieka, który tym się różni (na dobre i złe) od zwierząt, że kształtuje on swoje otoczenie.
    4. Daruj siebie te ciągłe ataki na kogoś na tym Blogu. Nie wiem jak jest dziś u ciebie, ale może jest ładna pogoda, a więc proponuję spacer, a jak nie, to może Whisk(e)y? 😉
    Pozdr.

  42. @trasat: „Przecież poza elektroniką, w większości zresztą zbędną, to współczesne samochody niewiele się różnią od tych sprzed 10 czy nawet 20 lat”

    Hamulce tarczowe tez mialy. I mogly jezdzic 200 tysiecy kilometrow bez remontu. I palily tyle benzyny ile pala dzisiaj. I mogly jezdzic tak szybko jak jezdza dzisiaj. Na samochodach zna sie Pan expedite. Parwie jak na matematyce

    „Tak, od co najmniej ostatnich 10 lat nie ma na rynku innych komputerów jak chińskie” naprawde?… A Dell Computers?… Co najmniej dwie lokalizacje o ktorych wiem sa w USA

    „że biznes NIE polega na tym ze pan(i) profesor z uniwersytetu dostaje ‘na piękne oczy’ kapitał na założenie firmy, gdyż coś on(a) wymyślił(a), gdyż “od pomysłu do przemysłu” to droga jest daleka. ”

    Slusznie. zza kaluzy napisal: biznes polega na waleniu kombinerkami. A tak serio, to proponuje postudiowac historie Silicon Valey SPRZED ery kzremu i historie Silicon Valey jak sie krzem zaczal. Pierwsza „krzemowa” fabryka tranzystorow, Farchild Semiconductors zostala zalozona przez profesora krory wynalazl tranzystor. Za ktory to wynalazek dostal potem Nobla. A pieneidze dostal „na piekne oczy” bo cos wymyslil. I tak powstalo wiekszosc Silicon Valley

    „to jest więc małe piwo jeśli pomyśli się, ile to setek miliardów dolarów Ameryka wyrzuca co roku na reklamę czy też wojny i zbrojenia.”

    Nawet gdyby pzrestala wyrzucac, to I tak Pan tych pieneidzy nei dostanie. Poza tym – Panskie pieniadze? Niech Pan sie zajmie marnotrawstwem w Australii. na pewno jest czym sie zajac

  43. @AL
    1. A co Pan powie w temacie tzw. minimaksa? Czy to jest według Pana miejsce optymalne, czy też nie? Podał Pan zresztą przykład samochodu, tyle, że nie wiem, czy znane są Panu takie pojęcia jak ów minimaks czy też punkt siodłowy, w którym niejako znajduje się opisany przez Pana samochód, który jest tam jednocześnie w punkcie maksimum swych osiągów oraz punkcie minimum ekonomii swojej eksploatacji.
    2. Optymalizacja w sensie Pareto jest po prostu taki podział dostępnych dóbr, w którym nie można poprawić sytuacji jednego podmiotu (tzn. dostarczyć mu większej ilości dóbr) nie pogarszając sytuacji któregokolwiek z pozostałych podmiotów. Pomija ona jednak fakt, że dane dobro ma niejednakową użyteczność, a szczególnie tzw. użyteczność krańcową (w uproszczeniu użyteczność następnej jednostki tegoż dobra) dla różnych osób. Tak więc zabierając 99 samochodów temu, kto ma ich setkę i rozdając je 99 osobom, które ich nie miały do tej pory, optymalizujemy podział dóbr w danym społeczeństwie w tym sensie, że strata posiadanej użyteczności przez bogatego będzie mniejsza niż suma użyteczności uzyskanych przez biedaków, tyle, że nie będzie to optymalizacja w sensie Pareto. Innymi słowy: jako iż efektywność w sensie Pareto odwołuje się tylko do indywidualnych preferencji, to nie uwzględnia ona interesu społecznego, gdyż (w skrajnym przypadku) alokacją efektywna w sensie Pareto jest taki podział dóbr, w którym wszystkie dobra są u jednej osoby, a pozostałe nie mają nic. Patrz też tzw. utility monster (‘potwór użyteczności’) Nozick’a – czyli osoba, która (też w uproszczeniu) w danym społeczeństwie osiąga zawsze najwięcej pożytku z posiadanych dóbr, tak więc w teorii to powinien ów ‘potwór’ otrzymać wszystkie dostępne dobra, gdyż w ten tylko sposób osiągnie się maksymalnie możliwą w danym społeczeństwie całkowitą użyteczność posiadanych dóbr. Widzi Pan chyba teraz, jak mało realistyczna jest ta cała gadka o optymalizacji w sensie Pareto, z całym zresztą szacunkiem dla Pareto, jednego z autorów teorii elit, która tak dobrze opisuje obecną polityczną rzeczywistość praktycznie na całym świecie.
    3. Prawdą jest, że silnik parowy oraz spalinowy zrobili ślusarze (Watt, Benz), ale już z silnikiem elektrycznym to było trochę inaczej (zaczęło się to od Faraday’a, który zresztą był samoukiem). Dla przykładu Tesla, czyli “człowiek, który wynalazł wiek XX”, był doskonale wykształconym inżynierem elektrykiem. A z drugiej strony to Watt, mimo że był ślusarzem, to był też prekursorem cybernetyki oraz automatyki (np. jego automatyczny regulator obrotów maszyny parowej) oraz zdolnym naukowcem-fizykiem (np. jego urządzenie do rejestrowania na papierze parametrów pracy silnika parowego). Prawdą też jest, że teoria działania silnika parowego oraz spalania wewnętrznego (‘spalinowego’) powstała wiele lat po ich praktycznym zastosowaniu. A więc racje ma tu i Pan, i Marcin, gdyż nie byłoby Silicon Valley bez Watta oraz bez Tesli, pomijając już, że w sensie fizycznym, to musieli ją wybudować robotnicy.
    4. Bez urazy, ale o biznesie to nie ma Pan pojęcia. Biznes nie polega przecież na tym, że pan(i) profesor na idzie do tzw. Venture Capitalist (czyli lichwiarza, który pożycza na wysoki procent firmom, które obiecują zarówno duże potencjalne zyski jak też i duże ryzyko plajty) i po negocjacjach dostaje on(a) milion dolarów albo i dwa. Po pierwsze, to milion dolarów albo i dwa to są dziś za małe pieniądze, aby wyprodukować działający prototyp (a od niego to droga do masowej produkcji wciąż jest przecież daleka), a po drugie, to najczęściej nie profesor idzie do takiego kapitalisty, a ów kapitalista znajduje projekt, który wydaje mu się obiecujący, wynajmuje wtedy ekspertów, aby ów projekt ocenili, po czym albo zakupuje on prawa do wdrożenia owego projektu i finansuje on dalsze prace nad nim. Ale pamiętajmy, że ryzyko niepowodzenia takiego “startupu” jest bardzo wysokie, stąd też i wysoki musi być procent, na jaki ów kapitalista pożycza, a także wymagane są spore zabezpieczenia owej pożyczki (np. wejście na hipotekę albo żyranci). Bowiem gdyby owe ryzyko było niskie, to pieniądze dał by na ten cel zwyczajny bank komercyjny, na relatywnie niski procent.
    5. A nie wie Pan dlaczego firma w której Pan pracuje i z której pisze Pan na tym Blogu, to nie ma własnego budynku a wynajmuje go w Parku Przemysłowym (Industrial Park)? Po prostu to jest wynik takiego a nie innego prawa podatkowego w USA – bardziej się jej opłaca odliczać czynsz od podatku niż pożyczyć kapitał na zakup bądź budowę budynku, a poza tym, last but not least, to jest firma ‘ptok’, czyli taka, która doskonale wie, że może w każdej chwili splajtować…
    6. Pisałem o założeniach (dogmatach) liberalizmu, a nie o praktycznych zastosowaniach tej chorej ideologii. I naprawdę nie zauważył Pan ironii w mych słowach? A napisałem też, że Australia jest dziś typowym państwem policyjnym z mocno regulowaną gospodarką, a więc z demokracją i liberalizmem ma ona tyle wspólnego, że jest tam (co prawda w opozycji, ale na jej czele) partia liberalna, a była też tam do niedawna partia demokratyczna
    7. Zgadzam się, że optymalny to znaczy “najlepszy” (w danych warunkach), a więc dane rozwiązanie może być ‘lepsiejsze”, ale nigdy “optymalniejsze”. Rozwiązanie bardziej optymalne to jest masło, które ma ponad 100% zawartości masła. Takie zbędne byty, to tniemy, i to od setek lat, brzytwą Ockhama!
    Pozdr.

  44. @trasat: „Już wtedy się zorientowałem, że jakość ma wiele nieporównywalnych ze sobą wymiarów, a więc nie da się ona skwantyfikować”

    Widac wlasnie nei slyszal Pan o optymalziacji wielokryterialnej

  45. @KSJ
    Różni ludzie mają różne uzdolnienia. Poza tym, to bez profesorów uniwersytetu czy też bez wybitnych artystów, to cywilizacja by się długo utrzymała – może po kilku dekadach zauważyło by się zastój a później powolny regres, ale bez osób zajmujących się czyszczeniem, sprzątaniem, śmieciami, odpadkami, kanalizacją etc., to nasza współczesna cywilizacja zawaliła by się najpóźniej po kilku miesiącach, kiedy to zjadły by nas szczury i wykończyły choroby powstające z brudu i z braku higieny. Poza tym, to co to za różnica, czy pieniądz pochodzi z przeróbki śmieci, produkcji nawozu czy też z produkcji perfum albo innych pachnideł? Pecunia non olet!
    Pozdr.
    @MMK
    1. Australia jest dziś typowym państwem policyjnym z mocno regulowaną gospodarką, a więc z demokracją i liberalizmem ma ona tyle wspólnego, że jest tam (co prawda w opozycji, ale na jej czele) partia liberalna, a była też tam do niedawna partia demokratyczna.
    2. Liberalizm styka się z anarchizmem, a także z komunizmem, a tym sensie, że podobnie jak te ideologie, krytykuje on rolę państwa, tyle że komuniści i anarchiści krytykują państwo jako narzędzie ucisku większości przez mniejszość, a liberałowie krytykują rolę państwa jako iż ogranicza ono swobodę najbogatszych w gromadzeniu pieniędzy i władzy w imię utrzymania porządku społecznego. A że likwidacja państwa oznacza anarchię (ale niekoniecznie chaos), to liberalizm ma w zasadzie te same cele to anarchizm, tyle, że różnie interpretowane.
    3. Poza tym, to trasat ma doktorat z nauk politycznych, i to z całkiem kiedyś (to znaczy, wtedy, kiedy trasat tam studiował) dobrego uniwersytetu, położonego na tzw. Zachodzie, a więc nie musi korzystać z Wikipedii, aby wiedzieć, co to jest anarchizm i czym się on różni od liberalizmu. A zainteresowanym polecam na początek podręcznik “Ideologie polityczne” autorstwa Andrew’a Heywood’a.
    4. Strata energii przez budynek zależy nie tylko od jego kształtu, ale także od materiału, z którego go zbudowano, od jego izolacji oraz od jego usytuowania. Poza tym, to w gorącym klimacie, aby zaoszczędzić energię używaną do schładzania budynku, zwiększa się jego powierzchnię np. przez dobudowanie podcieni.
    Pozdr.

  46. @trasat: „Widzi Pan chyba teraz, jak mało realistyczna jest ta cała gadka o optymalizacji w sensie Pareto, ”

    Pan pisze o Pareto to co Pan wie jako ekonomista. Ja pisze o Pareto to co pisze matematyk. Jedyne co oba podejscia maja to nazwe: „Pareto”. Poza tym, zgola nic wspolnego. Rownie dobzre „Pareto optimization” mogloby sie dla mnie nazywac „Pomidor optimization”

    Niech Pan sobie poczyta o optymalizacj iwielokryterialnej

  47. @ trasat
    Najgorzej sie dyskutuje z molami ksiazkowymi ktorzy zamiast wlasnych przemyslen posluguja sie sloganami wyciagnietymi z przeczytanej literatury.
    Znaja sie na wszystkim bo to juz zasada ze profesor wie wszystko lepiej od studentow. Nie rozumieja ze wiedza i madrosc nie ida w parze. Potrafia byc niewolnikami wlasnych teorii i nic co logiczne do nich nie przemawia.
    W nauce tez sa medialne mozgi, to widac na tym blogu. Juz samo zwracanie sie per pan swiadczy o sztywnosci, jestem jasnie pan profesor, prosze mnie nie tykac. Wiesz slabo mi sie robi gdy takich spotykam tu i owdzie. To jest ten rodzaj ktory stara sie srodowiskowe przyzwyczajenia wprowadzac w anonimowej dyskusji. Mnie nie obchodzi kto tutaj cos pisze, mnie obchodzi co pisze. Ja juz sie przyzwyczailem do zza kaluzy, ze on od czasu do czasu musi sobie ulzyc, bo widocznie to mu pomaga. Wracajac do samej dyskusji chce niektorym tutaj otworzyc mozgi. Boeing, tworca lotniczego potentata z wyksztalcenia byl stolarzem. Gdyby pojawil sie na tym blogu, prawdopodobnie na przywitanie bylby opluty, bo przeciez g..no wie. Samochody oczywiscie sa tematem ktory juz walkowalismy tutaj. Ja moge powiedziec tak ze w PRL-u byl ciekawy trend w motoryzacji. Moze nie wszystko bylo dobrze rozpoczete, ale idea byla absolutnie doskonala. Chodzi mianowicie o jednolity rynek samochodowy. Nieszczesciem sie stalo to ze wybrano za Gomulki Fiata 125 jako podstawowy pojazd w tym kraju, zamiast podlaczyc sie do Rosjan i kupic tez Fiata 124. Tan ktory Rosjanie nazwali Lada byl pojazdem takim ktory moglby smialo smigac do dzisiaj. Jednolity rynek bez pospolitego zlomu wszelkiej masci w Polsce mial szanse byc unikalny w swiecie. Niestety to moglo sie nie podobac lobby motoryzacyjnemu, bo przeciez z samochodami jest jak z odzieza, dzisiaj moda na kanciaty, jutro na zaokraglany, a pojutrze znowu na kanciaty. No coz, byly roznego rodzaju pomysly ktore nie znalazly swojego miejsca z racji takich czy innych. W latach poznego Gierka hitem byl pomysl samochodu modularnego w ktorym mialy byc zunifikowane elementy szybko wymienne w formie modulow. Oczywiscie ze takie cos mozna zrobic tylko na poziomie kraju, bo zadna firma nie jest zainteresowana produktem o life garantie. I moglismy byc pierwsi w tym modulowym systemie ktory by pozwalal pojazdy raz zakupione eksploatowac przez cale zycie. Moduly ktore bylyby wymieniane w miare jak wymagala tego koniecznosc, mogly byc w tym samym czasie upgradowane do nowszych rodzajow rozwiazan, takich jak wyposazenie w komputer pokladowy. System modulowy jest stosowany w niektorych pojazdach wojskowych. Sama regeneracja czesci i zespolow w PRL-u byla na poziomie wysoko rozwinietym. Niektorzy nawet nie maja dzisiaj pojecia na czym ta technologia polegala. I co ciekawe ze wtedy sie nie mowilo o tym ze regeneracja jest najbardziej ekologicznym podejsciem do techniki.
    Dobrze zrobiona regeneracja czesto poprawiala oryginalny stan, bo na przyklad technologie natryskowe pozwalaly wprowadzac lepsze materialy w miejsce zuzycia, ale ta metoda miala tylko wtedy sens gdy byla zorganizowana siec na poziomie krajowym i inicjowana przez panstwo. Juz kiedys napisalem ze wytopienie 1 tony zlomu z zezlomowanego samochodu ktory moglby nadal jezdzic jest najbardziej idiotycznym dzialaniem czlowieka. To cos na ksztalt tego ze co 5 lat powinien rozwalac i budowac na nowo swoj dom. Roznica polega na tym ze w domu spedza troche wiecej czasu niz w samochodzie.
    Postep technologiczny w gospodarstwie domowym i samochodzie sa mniej wiecej na tym samym poziomie. Pozdrawiam

  48. @A.L.
    1. Proszę bez ataków ad personam.
    2. Hamulce tarczowe miał już FIAT 125P, i to na wszystkich kołach, Syrenka miała napęd na przednie koła, a Warszawy przejeżdżały bez remontu kapitalnego znacznie więcej niż 200 tysięcy kilometrów, a poza tym, to ja miałem jakieś ponad 30 lat temu FIATA 600D, który zabierał 4 dorosłe osoby z bagażami (w tym z jedną dużą walizką), a który zużywał też niewiele benzyny (mniej niż 6 l na 100 km). Do niedawna miałem też Toyotę Cressidę z roku 1977, którą przejechałem bez remontu setki tysięcy kilometrów, a która miała silnik dostosowany do benzyny bezołowiowej.
    3. Faktem jest, że Chiny praktycznie zmonopolizowały dziś produkcję komputerów, co nie wyklucza, że ktoś je może obecnie produkować nawet w USA.
    4. Pieniądze dostał nie profesor, ale firma, której był on współwłaścicielem/współzałożycielem (jednym z ośmiu, jeśli się nie mylę). Istotne szczegóły finansowania biznesu są zawsze poufne, jak nie tajne, ale dobrze wiem, że w przypadku tej pierwszej fabryki tranzystorów, to decydujące było poparcie, także finansowe, ze strony rządu USA, a szczególnie Pentagonu, gdyż były to przecież czasy Zimnej Wojny. Cytuję: Looking for funding on their own project, they turned to Sherman Fairchild’s Fairchild Camera and Instruments, an Eastern U.S. company with considerable military contracts. en.wikipedia.org/wiki/Fairchild_Semiconductor
    Najlepiej w kapitalizmie zarabia się przecież na wojnie, w tym na dostawach dla wojska!
    5. Boli mnie to marnotrawstwo w USA, gdyż jest ono na największą skalę, a ze USA są wciąż mocarstwem na skalę globalną, to my wszyscy finansujemy (chcąc czy nie chcąc, i na ogół niewiedząc o tym) to amerykańskie marnotrawstwo, co nie umniejsza zresztą problemu z podobnym marnotrawstwem w Australii czy też w Polsce. Tak więc marnotrawstwo w USA oznacza, że ja także mam gorzej, a więc gdyby USA przestało wyrzucać pieniądze na reklamę, spekulację gruntami oraz na wojny i zbrojenia, to polepszył by się także i mój byt, gdyż gospodarki Australii i Polski są ze sobą dziś ściśle połączone a więc stan gospodarki USA dyktuje w dużej mierze stan gospodarki Australii i Polski, tak więc to są także i moje pieniądze! Niech więc Pan się nie kompromituje niezrozumieniem realiów obecnej, zglobalizowanej gospodarki, niech Pan nie myśli jak ten mój sąsiad, który kiedy to wzrosła (jeszcze w PRLu) cena benzyny powiedział mi, że jak to dobrze, iż on nie ma samochodu, to go ta podwyżka cen paliw (w odróżnieniu ode mnie) nie dotyczy, a zapomniał on, że w cenę tego wszystkiego, co on kupuje w sklepie, wliczony jest też koszt transportu, a więc droższe paliwa oznaczają także droższe jedzenie, droższe ubrania, droższe meble etc.
    6. Co ma ta wielokryteriowa optymalizacja do niemożliwości skwantyfikowania, czy też choćby obiektywnego uporządkowania kryteriów oceny – patrz np. problem z obiektywną oceną użyteczności, czyli z ‘cardinal and ordinal measures of utility’. Znów branie krytyki poglądów jako osobistej zniewagi?
    Pozdr.

  49. @Marcin
    1. Racja, że dyskusja z molami książkowymi, którzy zamiast własnych przemyśleń posługują się sloganami wyciągniętymi z przeczytanej literatury, ma raczej mało sensu.
    2. Zgoda, że mamy tu, na tym Blogu, ciekawe przypadki, w tym ludzi, którzy wyładowują tu w formie agresji (na szczęście tylko werbalnej i wirtualnej) swoją frustrację spowodowaną swymi niepowodzeniami życiowymi oraz kompleksami niższości/wyższości, a także np. sztywniaków, którzy do Ameryki zabrali swoje polskie feudalne zwyczaje etc. Wiadomo, o kim mowa, a więc nie muszę tu rzucać nazwiskami czy też nickami.
    3. Mało kto kojarzy dziś upadek Detroit z tym, że produkowano tam latami praktycznie te same samochody, tyle, że zwiększano ich nadwozie oraz ich stylizację. Pamiętam dobrze, jak kolega sprowadził sobie z USA do PRLu Forda Mustanga. Powiedziałem mu – co będzie, jak trzeba będzie coś w nim naprawić, to przecież to jest taki piękny, nowoczesny, amerykański samochód. A on się tylko uśmiechnął, pokazał mi jego „bebechy” i wyjaśnił, że to jest w zasadzie ciągle technologia znana doskonale w Polsce z „Warszaw”, które były przecież oparte na „Pobiedach”, czyli inaczej na samochodach mających rozwiązania skopiowane od Forda (nadwozie częściowo samonośne) oraz Dodge’a (silnik).
    4. System modułowy jest stosowany dziś np. w nadwoziach autobusów SOLARIS, co ma spore znaczenie dla autobusów eksploatowanych w miastach, gdzie łatwo jest o tzw. stłuczki.
    5. Pełna zgoda odnośnie regeneracji oraz marnotrawstwa.
    Pozdr.

  50. @AL
    Znów nie ma Pan racji. Jedynym kryterium poprawności danej teorii naukowej (w tym więc też „optymalizacji w zrozumieniu Pareto”) jest jej praktyczne zastosowanie, a nie jakies tam papierowe, wirtualne dowody, w których z ziarenka grochu możemy uzyskać kulę wielkości Słońca.
    Ale coż, my żyjemy w innych światach – ja w realnym, a Pan w wirtualnym! 😉
    Pozdrawiam z „realu”! 🙂

  51. @ trasat
    Gospodarz zaczal temat budownictwa i z nim zwiazanych barier biurokratycznych. Nie dotknal w tym sedna sprawy: czy jest za pelna dowolnoscia czyli oddaniem spraw wolnej rece rynku, czy tez jest za administracyjna troska o spoleczny krajobraz calego kraju? Bo de fakto pisac o tym ze teraz administracja juz pracuje, bo wczesniej sie obijala nie jest zadna rewelacja. Administracja na calym swiecie jest leniwa, w jednych krajach jest ona wiecej nagabywana przez spolecznie aktywnych przedstawicieli czy organizacji konsumenckich. Naogol jedna jaskolka nie czyni wiosny.
    Najbardziej mnie osobiscie dziwi niekonsekwencja w podejsciu do problemow budownictwa. Z jednej strony zaleca sie dbanie o krajobraz, a z drugiej stawia sie kolonie wiatrakow ktore na dodatek halasuja. Juz szczytem absurdu jest wybudowany w Dubai hotel ktory sklada sie z dwoch wierz postawionych obok siebie miedzy ktorymi na podestach w przetrzeni pomiedzy wierzami zainstalowano wiatraki produkujace prad. Po zakonczeniu budowy uswiadomiono sobie ze oderwanie kilkutonowego smigla moze zabic conajmniej kilka osob. Konstrukcja pozostala, bo przeciez wydano na nia miliony. Mam nadzieje ze ten pomysl nie bedzie sie rozprzestrzenial, bo w koncu chyba zdrowy rozsadek wezmie gore nad pomyslem teoretykow ktorym wirtualnie dobrze sie prezentowal. Przeciez elektrownia na miejscu to idea doskonalej efektywnosci bez strat na opor przesylowy, jednym slowem dom z zero konsumpcji, tylko jakim kosztem? Pozdrawiam

  52. @Marcin
    1. Uważam, że tylko gospodarka planowa ma sens. Niepowodzenia planowania w Polsce w latach PRLu nie oznaczają bowiem, że planowanie jest złe „z gruntu rzeczy”, a tylko, że źle je w Polsce przeprowadzano. Poza tym, to w Polsce Ludowej była nie tyle gospodarka planowa, a centralnie kierowana, gdyż plany były tam ciągle zmieniane, tak jak dziś budżety państw, które, tak jak plany gospodarcze w PRLu, są oraz były niczym inym niż tylko „listą życzeń” („wish list”).
    2. Planowanie przestrzenne jest zas wręcz niezbędne, nie tylko ze względów estetycznych, ale także ekonomicznych. Zresztą ma ono duże znaczenie w Niemczech i Austrii, a więc tu powinni mnie poprzeć, tak zapatrzeni w Niemcy, Ślązacy.
    3. Wiatraki to były dobre w poprzednich stuleciach, ale dziś mamy wiek XXI. One zresztą dawniej upiększały krajobraz, a nie szpeciły go, a poza tym, to były „koła”, a nie turbiny powietrzne, a więc były one także ciche i bezpieczne: dla ludzi oraz dla ptaków oraz były budowane z lokalnie dostępnych materiałów przez lokalnych rzemieślników, a nie, jak dziś, importowane na kredyt z Chin.
    4. Tani dom o zerowej konsumpcji energii to ja też potrafię zaprojektować i wybudować. Tyle, że malo kto chciał by w nim mieszkać, gdyż nie woloo by w nim mieć ani ogrzewania ani też chłodzenia (poza naturalnym, co w polskim klimacie oznacza zamarznięcie na śmierć w zimie) oraz niczego nie wolno było by tam ugotować, a po zmroku musiało by tam być ciemno, chyba, że ktoś by zainstalował w nim dynamo podłączone do stacjonarnego roweru. 😉
    Pozdr.

  53. Planowanie nie jest sztuką samą w sobie i nie ma sensu jeśli nie jest zdefiniowany CEL, na osiągnięcie którego skierowane są działania. Plan to nic innego jak rozpisanie działań służących osiągnięciu celu na zadania dla poszczególnych uczestników procesu. Działaniami już się steruje – sprawdza się efekty poszczególnych prac, ocenia zgodność z planem i to, czy przybliżamy się do wytyczonego celu by w razie odchyleń podjąc stosowane działania korygujące.
    Działanie te winny być elastyczne – stosownie do bieżacej oceny zmienić działania, skorygować plan a nawet i CEL.
    Przedmiotem sporu może być sposób planowania np. czy jest narzucany z góry czy powstaje oddolnie, jak szczegółowy, ile swobody w doborze metod daje podwykonawcom poszczególnych zadań. A to wszystko zależy od fachowości ludzi realizujących zadania. Fachowcowi mówię co, ile i na kiedy ma zrobić a on sam już najlepiej wie jak sie do tego zabrać natomiast niedoświadczonemu muszę dokładnie powiedzieć z czego, jaką metodą, jakimi narzędziami i kolejno jakie czynności musi wykonać.
    Każdy z nas bez przerwy planuje. Nawet udajac się na zakupy powinien zaplanować po co jedzie, jakie sklepy musi odwiedzić i co, w ktorym kupić

  54. @ A.L.
    „Podtrzymam moja opinie na temat Panskiej (nie)znajomosci biznesu.”
    Czy to wynika z Pareto optimization? Pewien „uczony” stwierdzil ze ciastko tortowe spada w ponad 50% kremem na dol. To byl prekursor Pareto, bo on tez znalazl pewna zaleznosc ktora paradoksalnie przeczy teorii prawdopobienstwa. Oczywiscie z tego faktu mozna wyciagac daleko idace wnioski w sprawie byznesu. Powiem tak: sugestia jest dosyc w tym wypadku materializujacym sie czynnikiem. Pareto zasugerowal model 20/80 i tacy jak A.L. go rozpowszechnili. Wielkie firmy nie od dzis w swoich badaniach przyszlej koniunktury posluguja sie jasnowidzami. Wstydza sie do tego przyznac, ale to jest powszechnie znane. Matematyka potrafi udowodnic rozne teorie.
    Nie potrafi jednej rzeczy: wyobrazic sobie nieskonczonosci. Moze Einstein byl bliski wyjasnienia, bo porownal ja do ludzkiej glupoty.

  55. Dużo się musi zmienić w mentalności nas wszystkich, również autora bloga.
    Autor opisuje już któryś raz swoje załatwianie PRAWA do budowy. Z lekkością do sprawy podchodzi, ciekawe, czy tak samo by podchodził, kiedy by od decyzji czy dostanie POZWOLENIE, zależał byt ekonomiczny jego i rodziny, jakby decyzja urzędnicza mogła go do bankructwa doprowadzić?
    A tak się u nas dzieje.
    Odnosi się wrażenie, że tego, żeby czasem ktoś czegoś nie zbudował, strzeże się w Polsce jak niepodległości.
    Dlaczego?
    Wersja oficjalna mówi, że żeby nasz kraj nie zaśmiecały budynki nieładne, za duże albo za małe, żeby stały tam gdzie trzeba. Ogólnie, żeby ładnie było.
    No to my powinniśmy być piękni jak Szwajcaria, a jakoś trudno ten ład przestrzenny dostrzec. Rzekłbym, że brzydszego kraju pod względem ładu przestrzennego, braku gustu i harmonii we współczesnej architekturze nie widziałem, slamsy są ładniejsze często bo maja jakiś styl w porównaniu z niektórymi dworkami szeregowymi.
    Bo tu nie chodzi o żaden ład, tym rządzi mafia, bez herszta, samo organizująca się oddolnie.
    To nie tylko nadzór budowlany, to strażacy, urzędnicy magistratu z burmistrzem na czele jak sprytny, jak mniej, rządzi naczelnik wydziału architektury, współpracują z sanepidem, który mimo że nie leży to w jego kompetencjach, wymaga dokumentów z architektury do odebrania lokalu użytkowego? Na pytanie jakim prawem, odpowiadają, że takie mają wytyczne. Od kogo nie mówią. Na pismo od prawnika lokal odbierają co dowodzi bezprawności działania ale piszę o tym bo pokazuje jak mafia jest zorganizowana.
    I ma potężne wpływy, torpeduje zmianę prawa od dwudziestu lat.
    A dlaczego w mentalności się musi zmienić?
    Żebyśmy nie traktowali ciemiężenia przez urzędników jako zło konieczne.
    Nie jest konieczne, to pasożytnicza grupa, która traktuje nas utrzymujących ich jak poddanych.
    Tu gdzie jestem na wakacjach najlepsze miejsce do łowienia ryb jest na moście, więc wszyscy tam łowią od kiedy most stoi.
    Ale na moście prawo zabrania łowienia, podobnie jak 50 metrów od innych budowli wodnych.
    Dlaczego?
    To z czasów PRL i jej szpiegomani, kiedy każdy obiekt miał znaczenie strategiczne.
    Ale przepis został, więc ci co maja do tego prawo urządzają polowania z nagonką na tych co łowią, ale też ich łachudrów z podatków utrzymują.
    Z dwu stron zajeżdżają, żeby ludzie nie pouciekali i dało się mandaty wlepić wszystkim co łowią, często kilkudziesięciu osobom. Tych co uciekają gonią samochodem po łąkach.
    Jedyny protestowałem, reszta potulnie mandaty przyjmowała i nie rozumiała, o co mi chodzi z tym oburzeniem, wszyscy uważali, że rolą władzy jest gonić, ich ciekać.
    A na moje pytanie, dlaczego nie wolno łowić na moście, pukali się z politowaniem w głowę.

  56. @parker
    Anglosasi, a więc nie cięmiężeni, a ciemiężyciele już dawmo temu stwierdzili, że „prawo jest osłem” („the law is an ass” Charles Dickens, „Oliver Twist”, 1838) co znaczy, że stosowanie prawa oznacza w praktyce obrazę dla ludzkiego rozumu, a jeszcze wcześniej iż porządki w państwie należy zawsze rozpocząć od eliminacji prawników (”the first thing we do, let’s kill all the lawyers” Szekspir ”Henryk VI,”, 1591).

  57. @ parker
    „To nie tylko nadzór budowlany, to strażacy, urzędnicy magistratu z burmistrzem na czele jak sprytny, jak mniej, rządzi naczelnik wydziału architektury, współpracują z sanepidem, który mimo że nie leży to w jego kompetencjach, wymaga dokumentów z architektury do odebrania lokalu użytkowego? Na pytanie jakim prawem, odpowiadają, że takie mają wytyczne. Od kogo nie mówią. Na pismo od prawnika lokal odbierają co dowodzi bezprawności działania ale piszę o tym bo pokazuje jak mafia jest zorganizowana.”
    Do kompletu oczywiscie trzeba dopisac lokalnych sedziow i prokuratorow.
    Jest taki samotny Mohikanin z Kanady Waldemar Lato ktory walczy z systemem mafijnym w Polsce. Niestety rodacy w kraju mu nie tylko ze nie chca kibicowac, wrecz go ignoruja. Przyjezdza chlopina z drugiej polkuli i robi protesty w metrze, gdzie moze byc przez jego tube najbardziej slyszalny, a tlum jak by go nie slyszal przeplywa kolo niego ignorujac to kompletnie zajety wlasnymi myslami. Mozna jego protesty ogladnoca na internecie. Mafia tak dlugo ma sile jak dlugo spoleczenstwo na to pozwala. Nie przeczytasz artykulu na ten temat w Polityce, to jest cos czego dziennikarze unikaja jak zgnitego jajka.
    A przeciez tak jak Wlosi poradzili sobie z mafia, czy Amerykanie, dlaczego Polacy sa jak te osly? Moze bardziej jak owce idace na zez?

  58. @KSJ
    Zgoda, ale tu chodzi o planowanie długookresowe, w skali kraju, a nie o tzw. biznesplany czy też o układnie budżetu, co ma zreszta mało sensu w warunkach dyktatu rynku, ponieważ jak można zaplanować wydatki, skoro nie znamy dochodów, a te zależą przecież nie od nas, a od „niewidzialnej ręki rynku”!
    @Marcin
    Z A.L.em nie wygrasz, gdyż on się zna na wszystkim, w tym także na robieniu cudów. W teorii z grudki złota wielkości ziarenka grochu potrafi on przecież, metodą jej podziału na niemierzalne kawałki, uczynić złotą kulę wielkości Słońca. Takich cudów to nawet Pan Jezus nie potrafił uskuteczniać, a więc dyskusja z A.L.em to jest jak kopanie się z koniem. A poza tym, to nieskończoność jest sprzecznością samą w sobie, czyli contradictio in subiecto, a więc jej przyjęcie prowadzi do szeregu kolejnych paradoksów, w tym Cantora i Russella, jako iż przyjęcie idei nieskończoności prowadzi do autoreferencji, czyli do odwoływania się do samego siebie, aby wyjaśnić czym jest owa nieskończoność. Przykładowo: aby objasnić czym jest człowiek, to możemy odwołać się do naczelnych, ssaków, zwierząt, organizmów żywych etc., ale aby objasnić czym jest nieskończoność, to możemy odwołać się tylko do nieskończoności. Tak więc powszechnie przyjęta dzisiaj przez ortodoksyjnych matematyków aksjomatyka teorii mnogości Zermelo-Fraenkela wyklucza istnienie zbiorów, które zawierają same siebie, a więc, paradoksalnie, także nieskończoności, która z definicji musi zawierać samą siebie, gdyż inaczej będzie tylko skończonością. 😉

  59. Cytaty,Polityka 23/2010:
    -polskich niemoznosci:niezdolnosc do sensownego gospodarowania przestrzenia
    Dobra praktyka krajow cywilizowanych,ze gdy miasto musi sie rozszerzyc,samorzad kupuje teren rolny…,uzbraja i na otwartych przetargach sprzedaje przygotowane dzialki
    W Krolestwie Warszawskim np. w Gdansku na odrolnionej ziemi wg.planu przestrzennego mozna zbudowac mieszkania dla 3 mln.ludzi,w Warszawie 2 mln.a w Gorzowie dla 1 mln.
    Krajobraz bedziemy podziwiali w Niemczech!

  60. Pisząc mafia, nie miałem na myśli klasycznego teg słowa znaczenia.
    To klika.
    Kieruje się zasadą, obowiązkiem każdego kto do kliki należy jest działanie na jej rzecz.
    Działanie ma na celu jak największe utrudnienie procesu budowlanemu każdemu.
    Ci co się im spieszy sami sięgną do kieszeni.
    Oni nie biorą od każdego, maja swoje firmy które sprawy załatwiają.
    Mnie strażak na łapówkę fakturę wystawił i płatność na raty rozłożył, by mi pomóc jak się wyraził i żebym sobie w koszt wpuścił.

  61. Luap
    Jak się bardziej zagęści, to się zmieści w Gdańsku jeszcze jakieś dodatkowe 6 mln ludzi, w Warszawie 4 mln, a w Gorzowie 2 mln. Zapewne nielegalnych imigrantów z Afganistanu, Bangladeszu i z Burkina Faso, bo nie sądzę, aby ktoś innyc chiał się dziś osiedlić w Polsce, kraju, z którego teraz ucieka każdy kto może…

  62. @Parker
    A czy wiesz, że wręczanie łapówek jest przestępstwem w Polsce, i nie tylko w Polsce? Narzekasz na to, co przecież sam stworzyłeś, korumpując urzędników państwowych! I nie tłumacz się, że nie tylko ty jeden dawałeś te łapówki! Pospolitość danego przestępstwa, nie jest przecież żadnym usprawiedliwieniem dla przestępcy, który je popełnia!
    Nie wiedziałem, że mam na tym Blogu do czynienia z kryminalistami, na dodatek publicznie się chwalącymi bycia przestępcami! 🙁

  63. Luap
    26 lipca o godz. 10:18
    Podobnie było za PRL-u.
    Gmina wykupiła ( przejęła ? – nie wie, pamiętam, ze wcześniej rosło tam rachityczne żytko) teren rolny.Wytyczono drogi i działki po 600 -700 m2, zrobiono sieć wodociagową i oddano za smiesznie niską opłatę we wieczyste uzytkowanie tym, którzy chcieli sie budować. To był czas „wczesnego Gierka” – pierwsza połowa lat 70-tych. Kredytu odzielano wtedy 100 tys. zł na 1% na 25 lat.
    Dla pracujacych w rolnictwie to nawet 150 tys. zl.

  64. trasat
    26 lipca o godz. 10:15
    „Szare nie dające zamieć na złote jest nic nie warte” mawiał mój znajomy.
    W dowolnym tłumaczeniu oznacza to mniej wiecej, ze wiedza, której nie da się wykorzystać w praktyce z korzyscią dla ludzi warta jest tyle, co dokładne określenie ilości diabłów mieszczacych się na końcu szpilki ( nie wiem czy dotyczyło to ostrego czy tępego końca).
    Mimo teorii względności zasady Newtona dla 99,9999% osób są wystarczające w zastosowaniu w praktyce.
    Niepotrzebnie nazywasz parkera kryminalistą. Twoje słowa – ( cytuje z pamięci , bo nie chce mi się szukać ) „inteligencja to umiejetność dostosowania otoczenia do swoich potrzeb” .Mmożna uznać iż dostosował strazaka do swych potrzeb. Bo zapomniałes dodac :” … z użyciem metod moralnie nienagannych.”

  65. @kasejot: Niech Pan zmieni znajomych. W szczegolnosci tego od „szarego” A przynajmniej niech Pan nie slucha co mowia.

  66. O tym kto jest przestępcą decydują sądy.
    Można powiedzieć, że popełniłem czyn zabroniony. Tyle że zostałem do niego podstępnie przymuszony.
    Miałem nawet zamiar donieść na strażaka i samego siebie, ale w wyniku tego koledzy by mi lokal zamknęli w akcie zemsty i bym zbankrutował. To się nazywa sytacja bez wyjścia, opisywałem ją szczegółowiej nie będę powtarzał bo to nudne:)

  67. 1.W Krolestwie Warszawskim,na terenach zarzadzanych przez Polakow,nigdy nie bylo gospodarki przestrzennej.Tj.jedna z przyczyn biedy!!!
    2.Ludzie KW,a nawet Ci kt.tu pisza,nie wiedza nawet co tj.To leci na sredniowieczny polskich zasadach:Kazdy pan na swej zagrodzie rowny wojewodzie.
    3.W Bawarii,przy wzorowej gospodarce przestrzennej,budynki do Wys.10 m nie zatwierdzaja wladze budowlane.Wszystko zalatwia architekt.Budujacy nie ma zadnego kontaktu z urzednikiem!

  68. @Lusp: W Polsce jest przadek. Uzyskanie pozwolenia na wymiane dachowki z umieszczeniem w dachu swietlika trwalo 6 miesiecy i kosztowalo pare tysiecy zlotych. W koncu Urzad odmowil wydania zgody na swietlik bo „naruszal symetrie”. Kiedy? Miesiac temu

  69. @ trasat
    „Jak się bardziej zagęści, to się zmieści w Gdańsku jeszcze jakieś dodatkowe 6 mln ludzi, w Warszawie 4 mln, a w Gorzowie 2 mln. Zapewne nielegalnych imigrantów z Afganistanu, Bangladeszu i z Burkina Faso, bo nie sądzę, aby ktoś innyc chiał się dziś osiedlić w Polsce, kraju, z którego teraz ucieka każdy kto może…”
    Miejsca jest jeszcze troche wiecej w istniejacej substancji. Wystarczy z nazwy piwnica przejsc na basement i wtedy w kazdej piwnicy zrobic kilka unitow, czyli tzw mortgage helpers. Jestem pewien ze ci z Bangladeszu chetnie sie tam osiedla, zwlaszcza ze bedzie to dla nich standart nieosiagalny we wlasnych krajach. Mysle ze to sie juz zaczelo bo przeciez „dobrobyt” ktory przyszedl z zachodu wyleczyl Polakow z kompleksow, tak ze obecnie mieszkanie w piwnicy nie bedzie tym co w „Piwniczej izbie” sie czytalo. Basement brzmi elegancko, moze byc tam kuchnia i lazienka, a nawet gdy luksusowy airconditioning.
    Ja zawsze uwazalem ze zawsze zostaje zejscie pod ziemie jak juz nic innego nie pozostalo. Panstwo podziemne nie jest czyms w Polsce nieznanym, ale wrecz dobrym byznesem, bo i komornicy tam nie znajda sposobow na eksmisje. Dotad nie bylo przypadku eksmisji z piwnicy.

  70. ANEGDOTA ! Dzienne Polaków rozmowy
    Dzisiaj w południe na stacji benzynowej na S7 zaraz za Magdalenką. Facet podjeżdża pod drzwi stacji tak, że aby zapłacić trzeba obejść jego samochód. Drugi wychodzi z drzwi, obchodzi auto i zwraca się uprzejmie do kierowcy:
    – Ku.wa, jak ty ch-ju jeździsz.
    Na to kierowca spokojnie ripostuje:
    -Speird.laj
    i sedzi niewzruszenie dalej.
    KONIEC
    W tym czasie polskie media dyskutują zawzięcie o przewadze polskiej szarmanckiej kultury bo Polak pocałował bundeskanclerz Merkel w rękę. I o tym jak uczyć Europę polskich manier.
    Jest czego uczyć.

  71. @ ZWO
    „Na to kierowca spokojnie ripostuje:
    -Speird.laj”
    Dobrze ze nie przylutowal, a mogl.

  72. @Marcin
    Tak, ‚bejzment’ (czyli dawniej piwnica albo tez suterena, ta ostatnia to tez przeciez nie z polskiego, gdyz wywodzi sie ona zapewne od ‚subterrain’) brzmi elegancko i swiatowo, a moze byc tam przeciez caly podziemny ‚apartment’ – oprocz wrecz dzis przeciez w Polsce niezbednego ‚liwingrumu’ oraz conajmniej kilku ‚bedrumow’, takze ‚stady’, „kukingfasility’ i liczne ‚bafrumy’ a do tego ‚klima’ czyli ‚erkondyszyn’. Prawda, jak to swiatowo brzmi? Londyn, Paryz i Nowy Jork by sie tego nie powstydzily!
    Ja tez uwazam, ze Polakom zawsze zostaje zejscie pod ziemie jak juz nic innego im nie pozostalo. Panstwo podziemne nie jest przeciez w Polsce czyms nieznanym. Ale obawiam sie, ze nie musi byc to zejscie pod ziemie koniecznie dobrym byznesem, gdyz komornicy beda musieli znalezc sposoby na eksmisje lokatorow z tegoz ‚bejzmentu’ kiedy to wyeksmituja oni wszystkich Polakow z mieszkan znajdujacych ponad poziomem gruntu. 😉
    Pozdr.

  73. @Andrzej, i ZWO
    Macie chyba wciaz kompleksy ‚ubogiego kuzyna ze wschodu’. Zgoda, wsrod Polakow pojawilo sie po roku 1989 sporo chamstwa, szczegolnie nowobogackiego, ale najwiecej procentowo chamow to ma w Europie nie Polska, a Anglia, szczegolnie od czasow (nie)rzadow P. Thatcherowej. A co do Niemcow, to ich kulture doskonale poznalismy w latach 1939-1945, a wiec lepiej trzymajmy sie od nich z daleka, gdyz Niemcy to jest taki dziwny narod, ktory na pozor wydaje sie byc mily i kulturalny, ale co pewien czas wpada on w istny szal mordowania i niszczenia. Zostalo to im pewnie w spadku po swych przodkach z plemion germanskich, ktore nie raz i nie dwa spladrowaly Rzym.
    Pozdr.

  74. @Parker i Andrzej
    W panstwie prawa (Rechtsstaat) mielibyscie spore klopoty z wytlumaczeniem sie z korumpowania urzednikow panstwowych, gdyz nagminnosc danego uczynku zakazanego prawem, nie zmienia tego, ze jest on nielegalny. Na wasze szczescie, to dzisiejsza Polska nie jest jednak panstwem prawa, a wiec nie narzekajcie na ta obecna polska rzeczywistosc, skoro tak dobrze sobie w niej radzicie!
    @KSJ & @A.L.
    1. Racja KSJ, w kapitalizmie to „szare nie dające zamieć na złote jest nic nie warte”. Ale A.L. wciaz przeciez zyje ‚mentalnie’ w tzw. realnym socjalizmie, w ktorym sie zreszta on wychowal, a wiec trudno jest miec do niego o to pretensje!
    2. Zgoda – poza nawigacja satelitarna, to w praktyce lotow kosmicznych wciaz dzis obowiazuje fizyka Newtona. Co wiecej, w nawigacji morskiej i lotniczej to do dzis zaklada sie, dla uproszczenia obliczen, ze Slonce, planety oraz gwiazdy kraza wokol Ziemi.
    3. Ja nie nazywam Parkera kryminalistą, ja tylko stwiedzam, ze on nim jest obiektywnie, korumpujac urzednikow panstwowych. Poza tym, to wielu kryminalistow ma ponadprzecietna inteligencje, z professorem Jamesem Moriartym oraz Heculesem Poirotem na czele (przypominam, ze pod koniec swego zycia, to Monsieur Poirot popelnil tzw. morderstwo doskonale, czyli 100% niemozliwe bylo wykrycie jego sprawcy).
    Pozdr.

  75. @KSJ
    Jeszcze raz wyjasniam, aby nie bylo zadnych watpliwosci – inteligencja nie musi isc w parze z etyka, a czesto nawet wrecz przeciwnie, gdyz ludzie wybitnie inteligentni, w tym szczegolnie geniusze, stawiaja sie czesto ponad moralnoscia, na wzor supermena, czyli nadczlowieka, ale nie tego znanego w popkulturze z amerykanskich komiksow i filmidel, a z kart dziel F. Nietzschego.
    Pozdr.

  76. @ZWO
    Nie sadze, aby slinienie czyjejs reki bylo dowodem posiadania wysokiej kultury. Poza tym, to Frau Merkelowa nie jest zadna dama (pardon, ‚lejdy’), a wiec nie zasluguje ona na zadne specjalne traktowanie, a szczegolnie juz ze strony Polakow.
    Pozdr.

  77. @Andrzej
    To dobrze, ze jednak nie masz tych kompleksow i ciesze sie z tego. A pojedyncze przypadki ludzkiego zachowania sie Niemcow podczas II WS o niczym nie swiadcza, gdyz gdyby nie to poparcie dla Hitlera, i to do samego konca, przez ogromna wiekszosc Niemcow, to ta straszliwa wojna zakonczyla by sie znacznie szybciej, a, kto wie, czy Rosjanie wkroczyli by w takiej sytuacji do Polski. Wlosi, Rumuni i Bulgarzy, a nawet i Wegrzy potrafili jednak obalic swoje wlasne proniemieckie faszystowskie rezymy, a Wlosi takze zlapac i powiesic swojego Hitlerka, czyli Mussoliniego. Niemcy zas stali za swoim Hitlerem do konca, praktycznie jak jeden maz… 🙁
    Poza tym, to moja Mama tez zawdziecza zycie Niemcom, gdyz po upadku Powstania Warszawskiego (byla ona wtedy laczniczka AK) schronila sie ona do oddzialu niemieckiej piechoty przed oddzialami ukrainskich bandytow, ktorzy pomagali Wehrmachtowi i SS w pacyfikacji stolicy Polski. Ale czy to znaczy, ze ja mam z tego powodu wychwalac Niemcow za to, ze nie byli oni az tak zezwierzeceni jak ukrainscy nacjonalisci?
    Pozdr.

  78. 4.Gosp.przestrzenna jest jedna z 3-4 rzeczy ktore Krolestwo Warsz.musi zmienic po to by ludzie nie uciekali z tego kraju i mogl wzrosc dobrobyt!
    5.Parki przemyslowe to potezna oszczednosc terenu.To niewielu rozumie,ale racjonalnosc dzialania nie jest mocna strona urzednikow KW!

  79. Luap 27 lipca o godz. 12:02
    „4.Gosp.przestrzenna jest jedna z 3-4 rzeczy ktore Krolestwo Warsz.musi zmienic po to by ludzie nie uciekali z tego kraju i mogl wzrosc dobrobyt!”
    Córa numer dwa właśnie zaczyna staż w urzędzie. Jako absolwentka gp.
    Zobaczymy od środka, co się tam robi. 😉

    „5.Parki przemyslowe to potezna oszczednosc terenu.To niewielu rozumie,ale racjonalnosc dzialania nie jest mocna strona urzednikow KW!”
    Ależ to oczywista oczywistość.
    Brak miejsca.
    W Europie lwia część zabudowy jest za gęsta aby tam manewrować wielkimi ciężarówkami. W mieście, pomiędzy budynkami mieszkalnymi nie ma gdzie postawić ani budynku fabrycznego ani rampy załadunkowej ani wystarczajaco szerokiej drogi dojazdowej.

    Brzydota.
    Nawet jak by się gdzieś udało wcisnąć to wszystko, to całość infrastruktury przemysłowej zwyczajnie wygląda brzydko. Beton i beton i asfalt i beton. Nawet jak się gdzieś to-to poprzetyka kwietnikami i drzewkami to fabryczno-parkingowo-rampowo-dojazdowe ustrojstwa najładniejsze nie są. Wyodrębnienie ich w osobne przedmieście ma sens estetyczny.

    Hałas. Brud. Smród.
    Maszyny hałasują. Samochody dostawcze to nie osobowe autka. Już chociażby z powodu rodzaju silnika, chociaż w Europie to może się już wszyscy przyzwyczaili do hałasu i do zapaszku diesla. 😉
    Jeszcze nie widziałem dzielnicy przemysłowej, choćby nie wiem jak najładniej „zakwietnikowanej” i „odrzewionej” bez rozjechanych kołami kwietników i „nadłamanych” drzewek. Fabryka „pachnie” olejami czy innymi cudownościami. Nawet jak jest piekarnią czy cukiernią albo kuchnią cateringową (okolica mojej poprzedniej pracy, akurat w takiej kolejności) to wąchanie jej może po pewnym czasie się znudzić.
    Budynki fabryczne dużo częściej się burzy, remontuje czy przebudowywuje. Gruz, kurz, hałas. Mieszkać koło czegoś takiego – maskra.

    Niska zabudowa.
    Ten punkt w powiązaniu z poprzednim czyni parki przemysłowe idealnymi jako otoczenie lotniska. A lotnisko „coś” otaczać musi, bo wybudowanie go w szczerym polu z daleka od miasta skutkuje zbyt długim dojazdem i jest marnowaniem atutów szybkiej komunikacji lotniczej.

    Logistyka.
    Jak przedsiębiorstwa siedzą „na kupie” w takim parku to logistyka jest o niebo prostrza. Linię kolejową i autostradę łatwiej doprowadzić i z nich o niebo większy pożytek w takim parku jest.

    Bezpieczeństwo.
    Jak się zbiornik czegośtam rozszczelni czy zapali to nie trzeba ewakuować dzielnicy mieszkalnej. Drogi są szersze i straż łatwiej i szybciej dojedzie a poza tym może tam stosować o wiele agresywniejsze techniki gaszenia pożaru. Sprawdzone, dwa pożary sam widziałem, jeden w „parku” a drugi w takim „pół parku”, gdzie palący się budynek stał obok wysokiego biurowca. Straż w tym drugim wypadku prawie w ogóle nie zajmowała się palącym się budynkiem a cały wysiłek skierowała na ewakuację biurowca. Zgodnie z zasadą „najpierw ludzie a majątek później”. Co oczywiście ma etyczny sens ale proszę się wczuć w sytuacje właściciela fabryki, która się tam paliła. Jemu zgorzało (by) do podłogi.

    Przenikanie się pomysłów i nawiązywanie współpracy.
    Są różne firmy. I takie, bardzie podobne stroświeckim maszynom cośtam wycinającym z metalu lub ten metal odlewającym, lutujace spawające, zgrzewające czy klejące, ale też są takie, gdzie profesorkowie jezuicko dyskutują i przedyskutowane projekty wysyłają pocztą elektroniczną na Tajwan albo do Chin kontynentalnych do tradycyjnych fabryk do produkcji. Nie wiem jak i gdzie robotnik (nawet CNC-robotnik) w Polsce załatwia sprawę posiłków ale wiem, że profesorkowie od jezuckiego dyskutowania spotykają się na lunchu i dyskutują między sobą. Jak maja blisko, albo nawet jak są w jednym budynku. Zwykle szefostwo jest za głupie aby promować szerzenie kontaktów miedzy pracownikami wydziałów jednego zakładu a co dopiero między swoimi pracownikami a pracownikami sąsiedniej firmy. Mówię o dużych firmach. Fizycznie mała odległość między firmami pomaga poznac się „profesorkom”, bo oni maja olej w głowie, sa naturalnie bardziej otwarci od robotników i doskonale wiedzą, ile nie wiedzą. Profesorek bardzo chętnie wchodzi do zakładowego „machine shopu” i pyta się cnc-robotnika co on tam robi. A robotnik do biurka profesorka raczej nie chodzi. Przynajmniej ja nie widziałem. 😉

    Dokładnie taki sam mechanizm zachodzi pomiedzy zakładami położonymi w sąsiedztwie. Ludzi się poznają, pracę zmieniają i zupa staje się coraz bardziej pożywna.

    Bez parku technologicznego na kuchni stoi pięć osobnych garnków; w jednym marchew, w innym makaron, w innym kurczak, w jeszcze innym koperek się gotuje a w tym ostatnim czysta woda z solą. Smacznego.

  80. zza kałuży
    27 lipca o godz. 18:16

    Bardzo sensowne uwagi.
    Swego czasu czytałem o projekcie Manhattan.
    Spece od bezpieczeństwa nie byli w stanie zapobiec pogaduszkom naukowców przy posiłkach i czasie wolnym…….
    Nie byli w stanie stwierdzić, co jest inspiracją, a co zdradzaniem tajemnic……
    Liczy się końcowy efekt, bez swobodnej wymiany pomysłów niejeden projekt by padł.
    Niestety, podejście linearne do problemu, jest mało efektywne.
    Synkretyzm jest bardziej sensowny.

  81. wiesiek59 27 lipca o godz. 19:17
    Niestety na tym blogu mamy takie kwiatki jak lemolog i marcinolog.
    Dla nich świat zatrzymał się w XIX wieku, góra na początku XX w fabryce Kruppa, czyli „produkcję” umieją mierzyć tylko w milionach ton. Po drugie kompletnei nie rozumieją współczesnej techniki. Jak piszą „komputery robi się w Chinach” tak i myślą. Już wyżej kpiłem, że jakby kałasznikowy kiedyś w Polsce produkowali, to by o nich myśleli i mówili „polska broń”. Nie zrozumieli kpiny i tego, w jaki sposób opisuje ona ich brak zrozumienia włsnego błędu, gdy mówią „komputery robi się w Chinach”. Marcinolog pisze co mu ślina na język przyniesie, faktów nie sprawdza, polega na swojej pamięci i czasami kompletnym niezrozumieniu zagadnień i braku zwykłej wiedzy. Nadrabia pewnością siebie.
    Lemolog – co jest jeszcze bardziej irytujące – inwestuje ciężkie godziny aby przepisać google i wikipedię i zgrywać fachowca od wszystkiego. No Leonardo to przy nim wiejski głupek. Kaganowicz zaraz przepisze mi szczegóły procesu produkcyjnego czy testowania układu scalonego a że w sieci można znaleźć wszystko i to czasami ze zdumiewającą dokładnością, więc może mu sie udać jak kurze wydziobać coś rewelacyjnie trafnego.

    Kiedyś był taki program komputerowy „Eliza”, wczesny produkt prac nad sztuczną inteligencją. Nie wiem, być może jeszcze gdzieś jest dostępny w sieci. Albo jakiś jego następca. Proszę sobie pogadać z Elizą. Toczka w toczkę rozmowa z Kaganowiczem.

  82. Hasło „Eliza” w angielskojęzycznej wikipedii jest bardzo ciekawe. Trasat to według mnie elizo-podobny program podłączony do google. Rdzeń oprogramowania jest bardzo prymitywny, to symulacja jakiegoś zakutego łba komucha. Za to podprogram amojezawszenawierzchości ma bardzo rozbudowany. Trasat przepisuje duże fragmenty komentowanego tekstu zmieniając w nich tylko jedno, dwa słowa. To musi być najstarsza i dawno nie modyfikowana treść programu Kagan/Trasat.

    W sumie możliwe jest, że Kagan to gra napisana przez całkiem inteligentnego programistę, który ma teraz ubaw po pachy patrząc jak rzeczywiści ludzie sami na własne życzenie poddają się testowi Turinga.

  83. @ZWO: „Niestey, każdy miesiąc pobytu w Polsce oznacza dla mnie cofnięcie w rozwoju i kulturze o 2 lata. ”

    No to po co sie Pan w tej Polsce tak meczy?… Zwlaszcza przy deklaracji: „to na pewno stałbym po stronie niemieckiej”…

    Ja mam takie same oprnie o Niemcach I Niemczech jak Pan o Polakach. Wiec po prostu tam nie bywam

  84. @Andzrej52: „A dlaczego Niemcy stali za Hitlerem? Bo maja od dziecka wpojoną dyscypline i szacunek do rządzących, do szefów w pracy również, o poszanowaniu obowiązującego prawa (jakie by nie było) nie wspomnę”

    No, to akurat dosyc kontrowersyjnie panu wyszlo… Czym sie owo „poszanowanie parwa” skonczylo, nie warto mowic. Chron nas Boziu pzred takim prawem I takim poszanowaniem…

    Zreszta, owo poszanowanie prawa bylo powodem dla ktorego DDR (po naszemu NRD) wprowadzilo najbardziej represyjna forme bolszewii. I sami sie pilnowali, Sowietow nie bylo potrzeba

  85. @ zza kaluzy
    Czytaj palancie ze zrozumieniem co sie pisze. Ja wyraznie napisalem do takiego palanta ktory ma 3 komorki ze ja nie jestem przeciwko dzielnicom przemyslowym. Jestem przeciwko tzw „PARKOM PRZEMYSLOWYM” czyli prywatnym poletku cwaniaczkow ktorzy wykupuja tereny wokol miast po czym tam stawiaja hale sluzace wynajmowaniu jako boxy dla tych ktorzy nie mogac inaczej funkcjonowac jako rzemieslnicy, bo tereny wokol miast im zabrano, wiec musza od oszustow odkupywac, albo dzierzawic cos za duze pieniadze co mogliby sposobem gospodarczym przez rozwoj w miare gdy firmy sie rozrastaja. Niestety leming nigdy nie zrozumie co sie pisze, przekreci po czym autora opluje swoim jadem i nienawiscia ktora w kazdym tekscie sie przejawia.
    Juz raz napisalem ze jak nie potrafisz sie inaczej dowartosciowac, a szukasz tutaj na to sposobu to przeciez sa specjalisci od tego, a nie publiczne forum.

  86. @ ZWO
    „Ile razy mam ci powtarzać, że jestem Niemcem. Nawet nie potrafisz przeczytać. Twój rozumek zatrzymał się na 1939. To ja ci tylko dodam, że gdyby wojna miała się powtórzyć – o czym marzy PiS i chyba połowa Polaków – to na pewno stałbym po stronie niemieckiej. ”
    Skad o tym wiesz, od Helmutow? O ile mi wiadomo to wlasnie Niemcy maja roszczenia terytorialne w stosunku do Polski a nie na odwrot. Jak jestest Good Deutz to co tutaj robisz na tym forum? My ktorzy tutaj zagladamy jestesmy po stronie polskiej, mysle ze pomyliles adres.

  87. @Marcin: „stawiaja hale sluzace wynajmowaniu jako boxy dla tych ktorzy nie mogac inaczej funkcjonowac jako rzemieslnicy”

    Wynajac box jest znacznie lepiej niz budowac, bo: a) Niepotzrebny jest kapital na zbudowanie. Poczatkujaca firma od nikogo nei dostanei kredytu na bodowe lokalu, b) Wynajac jest taniej niz zbudowac, c) Jak sie wynajmuje, nie tzreba zawracac sobie glowy grzaniem, woda, zbieraniem lisci I zgarnianiem sniegu I tysiacem innych rzeczy, d) Jak firma padnie, nie sostaje ze z budynkiem I kredytem do splacania, co moze w ciagu paru sekund doprowadzic do bankructwa I konca snu o biznesie, no I e) wynajac mzona od razu, a nie spedzic pol roku albo I rok uzerajac sie z budowlancami

    Poza tym Pan ciegle pisze „rzemieslnik” a ja pisze „przemysl”. To jest deko roznicy. rzemieslnik to se moze operowac w piwnicy albo w stodole

  88. @ ZWO
    „Jedyny kraj w Europie, który zbroi się na potęgę i nikt nie prtotestuje. Jedyny kraj, który oszczędza na wydatkach na ZUS i zdrowiu obywateli żeby utrzymać poziom wydatków zbrojeniowych. Widocznie Polacy uważają, że ich zdrowie jest mniej ważne niż czołgi i wojna z Rosją.”
    Ten tekst to sie kwalifikuje tylko do humoru zeszytow. „Polska jedynym krajem w Europie ktory zbroi sie na potege”. Toz to jest majaczenie pijanego.
    W internecie mozesz znalezc liste krajow ktore sa potegami militarnymi. Na tej liscie Rosja jest na drugim miejscu a de facto na pierwszym w rzeczywistosci. Chyba trzeba na glowe upasc zeby dowodzic ze Polska zbroi sie po to by walczyc z Rosja. Chyba musialo cie dobrze porabac!!!

  89. @ A.L.
    „Poza tym Pan ciegle pisze „rzemieslnik” a ja pisze „przemysl”. To jest deko roznicy. rzemieslnik to se moze operowac w piwnicy albo w stodole”
    Gdybys do tego tytulu mial dodany inz to bysmy mogli dyskukowac o przemysle. Z matematyki mozna o rownaniach.

  90. @ A.L
    Nic nie stoi na przeszkodzie bys zwiedzil firme Boeing ktora zalozyl rzemieslnik, dokladnie stolarz. Czy potrafisz sobie wyobrazic co by bylo gdyby to mial zaczynac w boxie z parku industrialnego? Przeciez on by nawet nie mial gdzie sprawdzic swojego produktu. Trzeba troche wiecej wyobrazni gdy sie chce zabierac glos na temat przemyslu. W USA uwazaja ze przemysl juz jest niepotrzebny, bo to domena 3 Swiata. Oni beda zajmowac sie tylko dystrybucja tego co wytworzy 3 Swiat. Jak na razie zle na tym wychodza, ale Polska widocznie nie wyciaga z ich systuacji ekonomicznej zadnych wnioskow i dzieki takim „medrcom” jak ty chce w Polsce wprowadzic dokladnie to samo.
    Wlasciwie moglbym nie miec nic przeciwko temu, bo stara zasada mowi ze jak Pan Bog chce kogos ukarac, to mu rozum odbiera. Widocznie zbiorowy rozum odszedl Polsce.

  91. @Marcin: „Gdybys do tego tytulu mial dodany inz to bysmy mogli dyskukowac o przemysle. Z matematyki mozna o rownaniach”

    prosze bardzo. Mam doktorat z eletroniki, specjalnosc automatyka. To moje glowne wyksztalcenie. Matematyka to drugi fakulter.

    A teraz caly zamieniam sie w sluch

  92. @Marcin: „Nic nie stoi na przeszkodzie bys zwiedzil firme Boeing ktora zalozyl rzemieslnik, dokladnie stolarz.”

    Dziekuje, w Seattle mieszkalem pare lat.

    Co Pan z tym „boxem”… Kolo mnie jest park industrialny gdzie moze Pan sobie wynajac bpx wielksci trzech stadionow futbolowych.

    W Polsce, na mala firme moze Pan dostac kretyt 10 tysiecy zlotyc, pod zastaw majatku Panskiego, rodzicow oarz krewnych I znajomych. Niech Pan za to wybuduje budynek

  93. @Marcin: „W USA uwazaja ze przemysl juz jest niepotrzebny, bo to domena 3 Swiata.”

    Zanim sie wyglosi takie zdanie to moze dobzre byloby najpierw sprawdzic? Google jest ogolnie dostepne

  94. @ A.L.
    Prosze bardzo: haslo post industrial era. Nawet mozna znalezc tworce tego terminu.

  95. @ gospodarz
    Prosze przeczytac wywiad z bylym ministrem finansow RFN-u u pana Zakowskiego zatytulowany: Rozbic Skarbonki. To jest dokladnie jota w jote to co tutaj u Pana pisal trasat, ale Pan to olal, nawet bym powiedzial ze wychwalal w niebo glosy gospodarke Margaret Thatcher i Regana ktora niestety jest przyczyna obecnego upadku zarowno tych panstw jak tez strefy Euro. No coz, prawda jak oliwa na wierch wyplywa.

  96. @Marcin: „Prosze bardzo: haslo post industrial era. Nawet mozna znalezc tworce tego terminu”

    Co Pan cytuje takie bzdury. Niech Pan pogogluje na us manufacturing statistics 2012

  97. @Marcin
    1. Jak to sam widzisz, dyskusja z wyznawcami Niewidzialnej Reki Rynku nie ma sensu, gdyz oni posiadaja tzw. Wiedze Objawiona, a wiec nie trafaiaja do nich racjonalne argumenty, np. takie, ze oszczednosc jest cnota tyko w wymiarze mikro, a nie makro oraz ze ciecia w budzecie musza z definicji poglebic recesje. Przekrecaja oni zreszta Keynesa, ktory byl za nadwyzka budzetu podczas fazy rozwoju, a za jego deficytem tylko podczas recesji.
    2. Upadek przemyslu przetworczego w USA (po angielsku ‚manufacturing’) zaczal sie wraz z koncem tzw. Zimnej Wojny, czyli w epoce Reaganomiki, kiedy to stal sie modny na Zachodzie tzw. postmodernizm, a wraz z nim postindustrializm oraz tzw. gospodarka oparta na uslugach (glownie wirtualnych, w tym przede wszystkim finansowych).
    3. Polska jako potega militarna? Przerabialismy to juz za Sanacji, kiedy to mielismy Niemcom i Ruskim nie oddac nawet ‚guzika od munduru’, a musielismy w rezulatacie oddac cala Polske. Poza tym, to wtedy Polska byla znacznie silniejsza militarnie w stosunku do Rosji (ZSRR) i Niemiec (III Reszy) – miala ona sporo czolgow (choc na ogol slabo uzbrojonych, marnie opancerzonych, przestrzalych i rozproszonych po oddzialach piechoty), calkiem spora marynarke (4 niszczczyciele, w tym 2 bardzo wowczas nowoczesne i kilka niezlych okretow powodnych z Orlem na czele) i calkiem spore lotnictwo, tyle ze z przestarzalymi samolotami mysliwskimi (te najlepsze wyprodukowane w Polsce, to rzad wyeksportowal bowiem za granice, aby splacic dlugi zaciagniete w Anglii i Francji). Ale silniej uzbrojona armia nam by wtedy raczej nie pomogla, gdyz mielismy wowczas bardzo marna kadre oficerska – ryba sie bowiem psuje od glowy, a owa zepsuta glowa byl wowczas marszalek Smigly-Rydz, ktory szybko smignal do Rumuni, a poza tym, to stracil on kontrole nad podleglym sobie wojskiem juz w pierwszych dniach wojny. Tak to jest, jak na czele panstwa stoja amatorzy. -:(
    Pozdr.

  98. @Marcin
    Byłeś w jakimkolwiek parku technologicznym? Kiedykolwiek? Pochwal się.

  99. @A.L. – Przemysl przetworczy (manufacturing) w USA
    Prawda jest taka, ze co prawda od poczatku roku 2010 utworzono w USA na nowo ponad pol miliona miejsc pracy, to jest to bardzo malo w porownaniu do ponad 6 milionow miejsc pracy, ktore Stany utracily na poczatku obecnego stulecia (t.j. w latach 2000-2009).
    Co wiecej, wedlug oficjalnych danych (U.S. Department of Labor – Bureau of Labor statistics), to w roku 1960 pracowalo w przemysle przetworczym USA ok. 16 milionow osob, w roku 1970 ok. 19 mln, pod koniec lat 1970tych rekordowe 19 i pol miliona, po czym zaczal sie praktycznie nieprzerwany spadek tegoz zatrudnienia – na poczatku lat 1980tych, kiedy to padala takze polska gospodarka, spadl on ponizej 17 mln, do roku 2000 zatrudnienie w przemysle USA wahalo sie pomiedzy 17 a 18 mln osob, aby gwaltownie spasc po roku 2000 do poziomu nieco ponad 11 mln w roku 2010, po czym dopiero zaznaczyl sie niewielki i powolny wzrost tegoz zatrudnienia, ale wciaz ledwo do poziomu ok. 12 milionow, czyli okolo 8 milionow mniej niz w rekordowym roku 1978. A pamietajmy, ze utrata jednego miejsca pracy w przemysle oznacza utrate wielu miejsc pracy np. w uslugach oraz generalnie spadek sily nabywczej ludnosci, gdyz nawet jesli taki ‚zredukowany’ pracownik przemyslu znajdzie inna prace, np. w przyslowiowym juz Walmarcie czy tez innej Biedronce, to bedzie zarabiac mniej, a poza tym, to bedzie sprzedawac towary pochodzace glownie z importu, czyli inaczej kupowane na kredyt.
    Patrz tez: washingtonpost.com/blogs/wonkblog/wp/2013/05/01/is-u-s-manufacturing-set-for-a-comeback-or-is-it-all-hype/

  100. @zza kałuży
    A co tu ma do rzeczy, czy ktos byl w takowym parku technologicznym czy tez nie. Znalem kiedys faceta, ktory przepracowal u Forda w Detroit ponad 30 lat. Zapytalem sie go wiec o rade, bo mialem wtedy jakis problem z ustawieniem zaplonu w silniku samochodowym, ale on sie mi wtedy przyznal, ze co prawda przepraowal u Forda te 30 lat, ale caly czas przy dokrecaniu srub na linii produkcyjnej. Najpierw dokrecal je recznie, a pozniej przy pomocy maszyny podobnej do wiertarki, ktora miala z gory ustawiona sile (wl. moment obrotowy) owego przykrecania (na zasadzie klucza dynamometrycznego).

  101. @A.L.
    1. Raz pisze Pan, ze Pan, ze poczatkujaca firma od nikogo nie dostanie kredytu, a innym razem, ze tzw. venture capitalist to w Ameryce rozdaja wrecz kredyty owym poczatkujacym firmom. Jak to wiec tam jest – raj czy tez raczej pieklo dla poczatkujacych ludzi interesu?
    2. Wynajecie lokalu tez kosztuje, a wcale nie jest w dluzszym okresie czasu tansze niz jego posiadanie, gdyz splacajac kredyt, staje sie wlascicielem budynku oraz gruntu, zas pieniadze wydane na czynsz znikaja bezpowrotnie.
    3. Jak si eposiada budeynek, to tez nie trzeba zawracac sobie glowy grzaniem, woda, zbieraniem lisci, zgarnianiem sniegu etc. – slyszal Pan moze o tzw. outsourcingu?
    4. Jak firma padnie, to przeciez jej wlasciele traca tylko swoje udzialy w niej. A jesli kogos nie jest stac na zlozenie spolki (company), to nie powinien sie brac za biznes.
    5. Mozna tez kupic gotowy budynek, np. po bankrucie!

  102. @ zza kaluzy
    „Byłeś w jakimkolwiek parku technologicznym? Kiedykolwiek? Pochwal się.”
    A w Grodku Mazowieckim ty byl?

  103. @zza kaluzy
    1. I znow wyzwiska, tym razem od ‚zakutego łba komucha’?
    2. Gdzie ja mierze produkcje przemyslowa tylko w tonach? Tak to ja mierze tylko produkcje wegla, ale nie np. komputerow ani a nawet stali, gdyz stal stali nie jest rowna.
    3. Chiny nie sa dzis tylko montownia, tak jak wspolczesna Polska, a maja oni swoja wlasna nauke i mysl techniczna. Niestety, ale wsrod Polakow wciaz funkcjonuje mit Chin, jako biednego kraju rolniczego. Co ciekawsze, to ten mit to glownie zasluga PZPRowskiej, promoskiewskiej propagandy z okresu pozniejszego PRLu,
    kiedy to Pekin zerwal z Moskwa, a za tym Chiny przestaly byc sojusznikiem ZSRR, a wiec tez i PRLu.
    4. W Sieci (www) jest znacznie wiecej smieci niz wartosciwych informacji, a wiec nie rozumiem twojej krytyki wzgledem osob, ktore potrafia oddzielic diamenty od piasku.
    5. Mylisz, tak jak Luap, parki technologiczne z dzielnicami przemyslowymi.
    @ZWO
    Znow mnie obrazasz, wymyslajc mi od „dupkow”. Poza tym, to z ciebie jest zaden Niemiec, a najwyzej Volksdeutsche i to taki najnizszej czyli czwartej kategorii. Prawdziwi Niemcy nie mieszkaja bowiem w Polsce, a w Niemczech, nie pisza oni na polskich blogach oraz otrzymali oni stosowna nauczke w roku 1945, a wiec wiedza, ze nastepna wojna rozpetana przez Niemcy oznaczala by, ze Polska miala by wspolna granice z Dania, Francja, Belgia, Holandia, Austria i Szwajcaria.

    @Andrzej
    1. Nigdzie nie szukam wrogow, ale aby zyc w zgodzie, to jednak trzeba rozliczyc sie z przeszloscia.
    2. Nie jestem zwolennikiem ani Kaczynskiego, ani Tuska ani Millerra czy tez innego Palikota.
    3. Jak widac, to nadmiernie od dziecka wpojona dyscyplina i szacunek do rządzących, do szefów w pracy również, oraz poszanowanie obowiązującego prawa (jakie by ono nie było), prowadzi caly narod do nieuniknionej zguby. Powod
    jest prosty – optymalny szacunek dla prawa nie polega na maksymalnym, bezmyslnym przestrzeganiu litery a nawet i ducha prawa, a optymalny stosunek do rzadzacych musi byc krytyczny, gdyz inaczej to wynaturza sie on do stosunku pomiedzy panem a niewolnikiem.

  104. @Marcin
    A ja bylem, co prawda tylko przejazdem, w samym Grodku Jagiellonskim! 😉

  105. @trasat: Niech Pan sie nie trudzi komentowaniem togo co ja pisze, bo ja ani Panskiego pisania nie czytm ani nie mam zamiaru prowadzic z Panem dyskusji

  106. @A.L.
    Udzial przemyslu przetworczego oraz finansow w PKB USA oraz dlug zagraniczny jako procent PKB (dane CIA oraz IMF)
    Rok Finanse Przemysl Dlug
    1947 10 25 0
    1953 12 28 0
    1970 15 24 0
    1985 18 18 17
    2009 22 11 95
    Jak to dobrze widac z powyzszych danych, gospodarka USA w roku 1947 opierala sie na podstawach realnych oraz miala zerowe zadluzenie, a dzis ma ona wirtualne fundamenty plus olbrzymie dlugi. Do czego to prowadzi, to nie jest chyba trudno sie domyslec.
    Pozdr. 🙂

  107. @A.L.
    Rozumiem, ze nie jest Pan, pomimo tego swojego doktoratu z elektroniki, specjalnosc automatyka oraz wyksztalcenia matematycznego zrozumiec tego, co ja tu pisze? A moze nie jest w stanie Pan tego zrozumiec, poniewaz ma Pan takie, a nie inne wyksztalcenie? A moze po prostu dla tego, ze dyplom to mozna kupic albo go sobie w inny sposob „zorganizowac” (np. ‚po lini partyjnej’, po znajomosci, ozenkiem z corka/synem profesora etc.), ale rozumu to raczej nie da sie dzis kupic, nawet w samej Ameryce?

  108. @ Marcin – Heiner Flassbeck ma racje!
    Jeżeli nie zmieni się polityka Niemiec, to euro nie przetrwa, gdyz żadna demokracja nie dźwignie bezrobocia na poziomie 25%, a tak jest przeciez dzis w Grecji, Hiszpanii, Portugalii, zas w Irlandii jest trochę lepiej, ale jej sytuacja też jest tam nie do wytrzymania, gdyz wszystkie kraje objęte programem naprawczym są dzis w sytuacji tragicznej na skutek wprowadzonej w Niemczech przez Gerharda Schrödera polityki ograniczania płac i prowadzonej przez Angelę Merkel polityki cięć budżetowych w większości państw Europy. Nie da się bowiem spłacać długów, mając 25 % stope. bezrobocia, a żeby to zauważyć, to nie trzeba być wielkim ekonomistą.
    Tymczasem ciasno myślący niemieccy politycy i ekonomiści liczyli, że po 2–3 latach zaciskania pasa, to Południe się odbije, ale ono się nie odbiło gdyz nie mogło się odbić. Sama ofiara składana przez dłużników nic zas nie da, bowiem to nie oni są źródłem problemu, ktorym jest zas polityka gospodarcza Niemiec prowadzona od czasów Schrödera, w tym tzw. uelastycznynienie rynku pracy, gdyż im bardziej elastyczny jest rynek pracy, tym niższe są na nim płace. A im niższe są płace, tym niższy jest popyt wewnętrzny, zas im niższy jest ten popyt, tym mniejsza jest produkcja i zatrudnienie, słabszy wzrost i inwestycje, skromniejsze wpływy z podatków a tym samym, większy dług publiczny i wieksze bezrobocie. To jest pułapka, w którą wpadli wczesniej Anglicy i Amerykanie, kiedy zniszczyli oni związki zawodowe rekami Thatcher i Reagana,a za nimi poszedł Schröder, który co prawda nie niszczył do konca niemieckich związków zawodowych, a ‘tylko’ je rozmiękczył i przekonał do zamrożenia płac. Bezrobocie w Niemczech nigdy juz nie osiągnęło po tych reformach przeprowadzonych na wzor USA i UK poziomu zbliżonego dla lat cudu gospodarczego i niemieckiego modelu społecznego, kiedy to wynosiło ono 1–2%. Okazało się znow, że teoria neoklasyczna nie działa w praktyce.
    Cięcie płac zmniejszabowiem popyt, powoduje recesję, pogłębia deficyty, zwiększa dług publiczny i napędza kryzys, a rzeczywistość nie znosi terapii szokowej. Dla niemieckich pracowników to uelastycznienie rynku pracy jest wiec złe, gdyz oznacza ono, że owoce ich pracy zamiast dawać im lepsze życie są zapisywane na bankowych kontach pracodawców. Dla niemieckiej gospodarki to jest złe, bo uzależnia ją od eksportu. Dla niemieckich banków to jest złe, bo mając taką masę gotówki, muszą pożyczać ją obcym rządom, które okazały się niepewnymi dłużnikami. Dla niemieckiego budżetu to jest złe, bo niskie płace to niskie wpływy z podatków. A dla Europy jest to katastrofalne, bowiem jak ktoś ma nadwyżkę, to ktoś inny musi mieć deficyt, albowiem wewnątrz unii walutowej to handel musi się bilansować, a tymczasem w warunkach tej unii merkantylistyczna polityka Niemiec sprawia, że kraje Południa tracą konkurencyjność także w handlu z krajami spoza strefy euro, ktora to waluta jest dzis mocno przewartościowana z ich punktu widzenia.
    Najpierw trzeba wiec zlikwidować źródła nierównowagi, aby te długi pospłacać. Spłacanie długów przez Grecję czy Włochy musi się wiec zacząć od stopniowej podwyżki płac w Niemczech, co oczywiscie odebrało by Niemcom konkurencyjność na rynku globalnym. Ale połowa niemieckiego wzrostu wynika przeciez dziś z eksportu,a to jest klasyczny merkantylizm, który zawsze prowadzi do katastrofy.
    Niemieckie narodowe cechy, takie jak oszczędność i pracowitość, dzięki którym Niemcy rozwijaly się w XX wieku,to w XXI wieku, w warunkach unii walutowej, zaczęły niszczyć niemiecką gospodarkę oraz jej partnerów, w tym wiec i Polske, a szczegolnie slabsze kraje Unii Walutowej. Po prostu w skali makro to oszczędności zawsze są problemem, chyba że gospodarka rośnie i to, co jedni zaoszczędzą, to inni zainwestują, ale w przeciwnym razie to pieniądze znikają z rynku, gospodarka hamuje i wszyscy tracą. Zasada, iz trzeba najpierw zaoszczędzić, ażeby pozniej zainwestować, działabowiem tylko w rodzinie, czyli w skali mikro. W państwie, czyli w skali makro, jest zaszdecydowanie inaczej.
    Neoliberałowie wierzą, że im większe sa oszczędności, tym większe sa inwestycje, ale to jest tylkogłupia, mechaniczna i wulgarna (‘powierzchowna’) ekonomia. Nikt bowiem nie inwestuje, kiedy popyt nie rośnie i nie ma komu sprzedać tego, co sie wyprodukuje. Inwestycje wynikają wiec z oczekiwanego wzrostu popytu (a wiec i wiekszych zyskow), a nie z oszczędności, czyli ograniczenia popytu. Jak ktos zaoszczędzi sto złotych, to inny tych stu złotych nie zarobi, a jak nie zarobi, to nie zainwestuje. W ten sposób logika neoklasycznej ekonomii niszczy gospodarki krajów, które w nią wierzą, gdyz im większe sa oszczędności, tym mniejsze sa inwestycje i tym większe jest bezrobocie. Innymi slowy, oszczedzanie prywatnie jest cnotą i oznaką zapobiegliwości, ale społecznie może być ono katastrofalnie wrecz szkodliwe.
    Ludzie myślą, że oszczędzając, to dbają o swoją przyszłość. Prywatnie to bywa czasem prawda, ale w skali społecznej jest dokładnie na odwrót: kiedy wszyscy oszczędzają, to wszyscy na tym tracą, gdyz brak konsumpcji, a wiec brak popytu pograza gospodarke w recesji, jako iz firmy nie inwestują i nie zatrudniaja, kiedy popyt nie rośnie. Za dużo oszczędzających, a za mało inwestujących – to jest dziś kluczowy problem zachodnich gospodarek. Zadłużone Południe oszczędza i nie kupuje już tyle towarów produkowanych w Niemczech, tak wiec to Niemcy sami zniszczyli swoich partnerów i klientów ze Strefy Euro.
    Więcej pod adresem: polityka.pl/rynek/1548377,1,heiner-flassbeck-o-tym-dlaczego-uczciwosc-i-pracowitosc-szkodza.read#ixzz2aJFewQXp

  109. Marcin 28 lipca o godz. 1:41
    „firme Boeing ktora zalozyl rzemieslnik, dokladnie stolarz. Czy potrafisz sobie wyobrazic co by bylo gdyby to mial zaczynac w boxie z parku industrialnego? Przeciez on by nawet nie mial gdzie sprawdzic swojego produktu. Trzeba troche wiecej wyobrazni gdy sie chce zabierac glos na temat przemyslu”
    Czego, jak czego, ale wyobraźni @Marcinowi nigdy nie brakuje. Pisałem o tej marcinowej przypadłości już dawno temu. Zmyśla jak najęty. William Boeing był takim stolarzem jak ja poetą. A może pokićkało się tłumaczenie z angielskiego @Marcinowi? Lumberman pomylił się z lumberjackiem? Drwal zawsze bliższy stolarzowi niż przedsiębiorca handlujący drewnem, prawda?

    Przyszły rzemieślnik Wiliam, jak na prawdziwego przyszłego rzemieślnika przystało, na nauki w szkole średniej zmienił sobie kontynent i z Ameryki wybrał się do szkoły z internatem dla dzieci najbogatszych ludzi w Szwajcarii. Ot, takich jak np. Morganowie.
    Aby po powrocie postudiować sobie kilka lat na takim jakimś bylejakim Yale. Ot, szkółka dla rzemieślników jakich wiele. Na kursie dla inżynierów. Łee tam, nie ma się czym chwalić, w 1900 roku miliony studentów studiowało inżynierię. Nasz stolarz był więc po szajcarskiej szkole z internatem i miał kilka lat inżynierii na Yale. Nieźle jak na stolarza.
    Po Yale młody Wiliam zajął się dokupowaniem lasów. Dokupowaniem, bo te, co sam kupił dodawał do tych odziedziczonych po ojcu. Jak każdy stolarz potrzebował drewno na półki i stoły to nie dziwota, że lasy sobie kupował. Trzeba wiedzieć, że Wiliam Boeing był bardzo biedny z domu. Tylko ojca-biedaka stać było na szwajcarskie szkoły i studia w Yale. I na lasy. Ojciec naszego rzemieślnika był zaledwie jakimśtam posiadaczem ziemskim, przeważnie lasów, ale tylko w kilku stanach i tylko na obu końcach Ameryki, dyrektorem banku, huty żelaza i mosiądzu, i udziałowcem firmy ubezpieczeniowej. A, zapomniałbym, nabył także prawa do złóż rudy żelaza na terenach, które są największymi pokładami tych rud w Stanach Zjednoczonych. Drobnostka.

    Zatem jak nasz Wiliam opuścił Yale i sale wykładowe zamienił na pracę zarobkową to nie było to cięcie drewna na półki czy stołki. On zaczął od zakładania przedsiębiorstw handlu drzewem.

    Jemu „boxy” w jakimś „parku technologicznym” były do niczego nie potrzebne, bo on, jako młody człowiek zaraz po szkole był w stanie sobie całe przedsiębiorstwo założyć i lasy dokupować. Mieszkać w apartamentach w najlepszych dzielnicach i jachty sobie budować. Jak ten głupi jachcik chciał sobie zbudowac to w tym celu stocznię jachtową kupił. Jaki to rzemieślnik bez własnej stoczni, prawda?

    Jeszcze przed I wojną światową kupował sobie samoloty. Jaki to stolarz bez własnego samolotu, prawda?

    „Czy potrafisz sobie wyobrazic co by bylo gdyby to mial zaczynac w boxie z parku industrialnego? Przeciez on by nawet nie mial gdzie sprawdzic swojego produktu.”
    Taak, Wiliam Boeing nie zaczynał w żadnym boxie. On miał własną stocznię, własne przedsiębiorstwa, i to kilka, własne samoloty do ulepszania. Głupia sprawa, ale „swoje produkty” sprawdzał w tunelu aerodynamicznym MIT.
    @Marcin zaraz nam tu fachowo, po inżyniersku wyjaśni dlaczego stolarz-rzemieślnik Wiliam Boeing nie wybudował sobie potrzebnego mu tunelu do badania samolotów w stoczni. Tylko do MIT po prośbie chodził.

    Kończę już to gadanie do ściany, bo mi się ze śmiechu zajady zrobiły. Co do jednego @Marcin ma rację. Trzeba troche wiecej wyobraźni gdy sie chce zabierac glos na temat przemyslu. @Marcinowi jej nie brakuje.

    W Polsce i wszedzie indziej na świecie wszyscy nowi przedsiębiorcy zaczynają z takimi środkami, jakie miał do swojej dyspozycji założyciel firmy lotniczej Boeing. Im, tak jak jemu, żadne „boxy” nie są do niczego potrzebne. Słuchajmy @Marcinów, dobrze na tym wyjdziemy.

  110. trasat
    28 lipca o godz. 4:02
    „Znalem kiedys faceta, ktory przepracowal u Forda w Detroit ponad 30 lat. Zapytalem sie go wiec o rade”
    Lepiej dla ciebie, jak się ograniczasz do przepisywania internetu.
    Twój podprogram „samodzielne rozpoczynanie nowego tematu” jest jeszcze wersją beta, nie pamiętasz?

    Chłop ze wsi też się – jak ty – dziwi, że okulista jego baby badać nie chciał. Do ginekologa odesłał. A przecież też lekarz.

    Mnie cała rodzina kiedyś wszystko elektryczne dawała do naprawy. Elektronik to musi umieć wszystko naprawić, no nie?

  111. @zza kaułuży
    1. Twojego tekstu o Panu Boeingu nie sposob zrozumiec, taki w nim panuje balagan, niemalze jak w firmie tegoz Pana Boeinga podczas projektowania „drimlajnera”. 😉
    2. Jak sie nie pytam nikogo o rade, to wedlug ciebie jest zle, a jak sie zapytam, to jest jeszcze gorzej. Tzw. No Win/No Win sytuacja. 😉
    3. Okad to okulista bada tylko chlopow? To baba ma ze wszystkim isc do ginekologa, nawet jak ja zeby bola? 😉
    3. Mlockarnie, kieraty i lokomobile tez naprawiales? W ich sklad wchodza przeciez takze i elektrony, i to w calkiem sporej ilosci, a wiec to sa tez urzadzenia elektryczne, w sam raz do naprawy dla elektronika, nieprawdaz? 😉
    4. Ja jestem Alfa (oraz Omega). Wypraszam sobie ta Bete (wl. Wite w nowogreckim). 😉
    Pozdr. 🙂

  112. @ zza kaluzy
    „Jeszcze przed I wojną światową kupował sobie samoloty. Jaki to stolarz bez własnego samolotu, prawda?”
    Czlowieku skad ty masz taka fantazje? Boeing byl carpenterem, o tym jest film.
    Ogladalem go na wlasne oczy. Gdy zbudowal pierwszy samolot byl to akurat okres gdy ledwie co bracia Wright zaczeli byc popularni ze swoim samolotem.
    Zrobil wiec pierwszy samolot oczywiscie drewniany i chcial go sprzedac US Navy. Po demonstracji okazalo sie ze admiralicja z Seattle gdzie mieszkal stwierdzila ze ten wynalazek akurat dla marynarki jest nieprzydatny. Po tym fakcie pojechal ze swoim samolotem do Kaliforni i tam go spredal. W tym czasie byla 1 Wojna Swiatowa i Amerykanie nagle odkryli ze samoloty sa przydatne rowniez dla Navy, wiec ci sami ktorzy pomysl Boeinga uznali za nieprzydatny nagle uznali ze jest potrzebny i tak sie zaczelo pierwsze zamowienie u Boeinga. I mozesz tutaj tworzyc swoje teorie jakie chcesz, ja powtarzam to co widzialem i nie wymyslaj czlowieku swoich teorii bo sa smieszne. Natomiast jak chodzi o elektronike to jestes oczywiscie tak biegly w niej jak we wszystkim. Przyjmij do wiadomosci ze podzial ktory tu wszystkim wmawiasz na elektronike i elektryke to jest wymysl idiotow z Polski. Na swiecie tego sie ucza na wydzialach elektrycznych. Ale ty wiesz wszytko najlepiej. Ja bym nie dal ci do naprawienia kosiarki, bo tak sie znasz na niej jak na elektronice.

  113. @ zza kaluzy
    I jeszcze jedno: elektroniki ucza na wydzialach electrical engineering. Jak chcesz to ci podam adresy kolegow ktorzy tam wykladaja. Ty jestes za kaluza ale ta nad Wisla, moze w delcie na Zulawach. Widzisz sam ze wychodza twoje klamstwa jak tylko otworzysz swoja jape.

  114. @Marcin: W Weaszawie ucza elektroniki na Wydziale Elektroniki. Wydzial Elektryczny to inny wydzial

  115. @Marcin: Zza kaluzy pisze 100 procentowa prawde o Williamie Boeingu. Urodzil sie w super bogatej rodzinie, a pierwsze samoloty bydowal w stoczni jachtowej ktora byla jego wlasnoscia. Materialow jest dosc – ksiazek i internetowych. Proponuje sie ni zacietrzewiac, tylko poszukac

  116. @Marcin: Bracia Wright zbudowali swoj samolot w 1902, Boeing w 1916

  117. @Marcin: A ja ogladalem film o Supermanie. Preciez to ie moze byc nieprawda skoro na filmie pokazuja?

  118. Marcin 28 lipca o godz. 10:57
    @Marcin, ktoś kiedyś powiedział, że jak się czegoś nowego dowiesz z telewizora, to znak, że pora wracać do szkoły. To może jest przesada, bo zdarzają się wartościowe programy, ale albo ten film musiał coś uprościc albo żle zapamietałeś. Boeing był bardzo bogaty z domu i swój pierwszy samolot zbudował już po doświadczeniach pilotowania swojego pierwszego kupionego samolotu. Zresztą ulepszenia, jakie chciał wprowadzić były nie tylko jego ale także jego współpracowników pomysłami. Współpracowników w sensie przyjaciela, George’a Conrada Westervelta oraz pracowników jego stoczni. Zdaje się, że wtedy samoloty były tak niedoskonałe, że każdy co miał łeb na karku mógł znaleźć całą masę rzeczy do usprawnienia.

    W sumie nie chcę się z Tobą kłócić na temat szczegółów z życia Wiliama Boeinga, bo nie jesteśmy encyklopediami, żeby wszystko pamietać. Zgadzam się z Tobą, że spekulacje podmiejskimi terenami jakie opisujesz, MOGĄ (teoretycznie) SIĘ ZDARZAĆ i być szkodliwe. Ale ja o takich w przypadku parków technologicznych nie słyszałem. I obawiam sie trochę, jak to już tutaj pisałem, że masz tendencję do polegania na swojej pamięci, a ta, jak to raz po raz widzę, płata ci figle.
    Jak masz konkretny przykład spekulacji w przypadku parku technologicznego podaj gdzie i kiedy to się stało. Inaczej to jest takie narzekanie aby narzekać.

    Moje doświadczenie wskazuje na to, że parki technologiczne to świetna sprawa, aczkolwiek nic nie gwarantuje nikomu sukcesu. Ułatwiają one start i co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, ale w żaden sposób nie gwarantują powodzenia. W Chicago np. taki „park internetowy” niestety upadł. Po wielkich fanfarach, obiecanych pieniądzach z kasy miejskiej i hopla w przekaziorach. Śledziłem to przedsięwzięcie i chodziłem na ich spotkania organiacyjne i do samego parku, gdyż całość firmował Filipowski, facet, o którym już tutaj wspominałem. Jego renoma miała dopomóc rozwojowi firm nowych technologii z tego parku. No niestety, jak do tej pory nie udało się w Chicago „skopiować” Silicon Valley, a tamten park w postaci prywatnie (w części, gdyż w pewnym momencie i miasto miało się dokładać, co nie wyszło) popieranego przedsiębiorstwa Divine interVentures – upadł. Można wyśmiewać się z tej inicjatywy, można szukać nieuczciwych motywacji w całym przedsięwzięciu, ale w tamtym czasie zawirowań rynkowo-giełdowych wszystko, czego byś się nie tknął z tej branży było obarczone wielkim ryzykiem. Zresztą tak jak i teraz. Tylko ten nie robi błędów, kto niczego nie robi.
    Ale są ludzie, którzy wszystko wiedzą – po fakcie – i po fakcie udają, że oni zawsze wiedzieli, jak to się skończy.

    Zrób coś samemu i zobaczymy, co uda ci się zrobić. Axiom1 przypomina – poprowadź swój kiosk ruchu zanim zaczniesz naprawiać państwa.

  119. @zza kaluzy: Jest znakomita ksiazka: „The Rainforest – The Secret to Building Next Silicon Valley”. Napisana przez dcwoch starych wyjadaczy – VC z Silicon Valley. Zastanawiaja sie dlaczego SIlicon Valley sie udalo, a inne inicjatywy majace na celu skopiowanie Silicon Valley niespecjalnie. Wspominali tez Chicago. Ich teza – „nowe” Silicov Valey zabija zdyt silna ingerencja administracji. Silicon Valey proownuja do „rainforest”, Chciago i innee – do dobzre kultywowanego pola. Nowe idee moga poowstac tylko w atmosfere rainforest.

    Mozna sie zgodzic lub nie, ale bardzo ciekawa lektura

  120. @ A.L./zza kaluzy
    Z idiotami nie dyskutuje.

  121. @ trasat
    Wiesz smarkacze z Polski udajacy ekspertow googluja i probuja podwazyc informacje ktore czlowiek zna ze zrodel. To jest tragiczny kraj idiotow.
    W zadnej encyklopedii nie napisza ze Boeing walczyl o to by dostac kontrakt z navy a ci go odpalantowali. Nie mogac przezyc bo cale swoje oszczednosci wladowal w ten samolot pojechal do Kaliforni go sprzedac, a idioci wymyslili w encyklopedii ze byl super bogaty. To jest chora polska zapyziala zasciankowosc wierzyc wylacznie i opierac sie na wikipedii. Medialne mozgi.

  122. @Andzrej 52: „To tak porównując przestrzeganie prawa w Polsce i w Niemczech”

    Ja tez bym wolal zyc w kraju w ktorym prawo jest przeztrzegane. Zreszta, zyje – w USA na ogol nie ma z tym problemu. Ale przetrzeganie prawa w ustrojach totalitarnych jest takie sobie. Komune w Polsce obalono, bo Polacy osmielili sie targnac na prawo. W Niemczech by sie to nigdy nie przydarzylo. I dlatego nei mam szacunku dla niemieckego poczucia prawa

  123. @Andzrej: Na ktoryms z niemieckich uniwersytetow jest sala wykladowa. Ma dwa wejscia. Jedno ma napis „Studenteneingang” drugie „Dozenteneingang”. Przy tym studenckim klebil sie tlum. Zapytalem glupio: „Dlaczego studenci sie tam klebia, zamaist uzyc obu wejsc?” Zapytany az sie zatzrasl z oburzenia. „Jak to, PZRECIEZ TO JEST DOZENTENEINGANG!”

    Niemieckie przeetrzeganie parwa jest na krawedzi glupoty. Moglbym wiele zreszta pisac o owym „przestzreganiu prawa” za czasow DDR, ale to nei na temat blogu.

    Co nei znaczy ze popieram polskie olewactwo

  124. A.L-przcenilem cie:co to bylo 1953 w NRD.Tam sie polalo najwiecej krwi,po Wegrach.I co strzeliles ,jak by powiedzial Czech,wedle.
    Znasz Niemcow tak samo jak mieszkancow Ludowej Republiki Zanzibaru i Wysp Zielonego Przyladka!!!Np.na krawedzi glupoty to ty filozofujesz!!!

  125. @Luap: „A.L-przcenilem cie:co to bylo 1953 w NRD.Tam sie polalo najwiecej krwi,po Wegrach.I co strzeliles ,jak by powiedzial Czech,wedle.”

    Masz racje. Puknalem sie w glowe. Niestety, nie pamietam tych czasow. Ja pamietam DDR z czasow gdy wladza ludowa byla porzadnie umocniona

  126. @Marcin: „@ A.L./zza kaluzy
    Z idiotami nie dyskutuje.”

    Lubie silne argumenty merytoruczne.

    Specjalnei dla Pana zszedlem do piwnicy I znanazlem pudelo z materialami z muzeum Boeinga w Seattle. W skrocie:

    1. Boeing pochodzil z bardzo bogatej roczin\y
    2. Studiowal w Szwajcarii I na Yale
    3. Zajal sie handlem drzewem I doszedl do wielkiego majatku, ale zawsze go pociagaly samoloty
    4. Pierwszy samolot zbudowal w swojej stoczni jachtowej w Seattle. Bylo mu latwo, bo w stoczni mial znakomitych stolarzy
    5. Usilowal spzredac samoloty do Navy, ale nie chcieli kupic, wiec pierwsze spzrzedal do szkoly lotniczej w Nowej Zelandii
    6. Potem wybuchla pierwswza wokna swiatowa I dostal zamowienie na 50 samolotow, z czego pzred zakonczeniem wojny zrealizowal 25
    7. Po wojnie zostal z nadwyzka samolotow ktore trudno bylo spzredac, bo inni producenci tez mieli nadwyzki
    8. Wiec zajal sie robienien mebli, co mu slabo szlo I zaczal tracic pieniedze I o malo co nei zbankrutowal
    9. Zaczal produkwoac super szybkie lodzie z plaskim dnem I napedem smiglowym. Byl okres prohibicji, I te lodzie byly znakomite do szmoglowanai alkoholu z Kanady. Bylo wielkie zapotzrebowanie I sie odku lfinansowo
    10. Wiec jak sie odkul zaczal znow robic w samolotach I oferowal samoloty w pzretargu dla Navy. Navy wybrala Curtiss. Ale jak dwa pierwsze Curtissy spadly na ziemie podczas lotu probnego, Navy zdecydowala sie na samoloty Boeinga. I tak juz zostalo

    To w duzym skrocie. Szczegoly pominalem.

  127. @Luap: „Znasz Niemcow tak samo jak mieszkancow Ludowej Republiki Zanzibaru i Wysp Zielonego Przyladka!!!Np.na krawedzi glupoty to ty filozofujesz!!!”

    jak powiedzialem @Marcinowi, lubie silne argumenty merytoryczne.

    Czy mam sie teraz zabrac za analize sematyczna twoich wypowiedzi I analize twojej osobowosci?

    Ciekawe ze Polak nei zazna spokoju jak innego Polaka nie nazwie kretynem. Coz, widac to taka cecha jak Niemcow porzadek I pzrestrzeganie prawa.

  128. Marcin 28 lipca o godz. 21:34
    „a idioci wymyslili w encyklopedii ze byl super bogaty.”
    Napisz do dyrekcji firmy Boeing, że zatrudniaja idiotów a jako uzasadnienie powołaj się na tę stronę:
    **http://www.boeing.com/boeing/commercial/boeing_bio/index.page
    Napisz im, że to jest chora amrykańska zapyziala zasciankowosc wierzyc wylacznie i opierac sie na wikipedii i wyzwij ich od „medialnych mózgów”. Życzę powodzenia. 😉

  129. @ A.L.
    „Specjalnei dla Pana zszedlem do piwnicy I znanazlem pudelo z materialami z muzeum Boeinga w Seattle.”
    Pieknie przekrecona, chociaz juz cieplej. Bo okazuje sie ze jednak ten Boeing nie byl tak chorobliwie bogaty ze byl krok od bankructwa. Tyle ze znowu klamstwo. Nie znam nikogo kto by zbankrutowal na meblach, natomiast na samolotach zbankrutowalo wielu.
    To ze omalo nie zbankrutowal zawdzieczal idiotom z navy ktorzy nie docenili jego pomyslu. Dopiero jak zobaczyli ze Niemcy stosuje lotnictwo na szeroka skale zglosili sie do Boeinga. Na szczescie naprawili swoj blad, ale jak to wojskowcy do bledow sie nigdy nie przyznaja. Nawet w muzeum potrafia zatrzec slady.

  130. @Marcin
    Wydaje mi sie, ze dyskusja z A.L.-em to nie ma sensu, szczegolnie zas na temat firmy Boeing, ktora, jak wiadomo, dawno temu ulegla by likwidacji gdyby nie olbrzymia pomoc dla niej ze strony rzadu USA, czyli faktycznie od amerykanskich podatnikow, ktorzy od lat utrzymuja ta fatalnie wrecz zarzadzana firme, ktora obecnie slynie takze z fatalnej jakosci samolotow, szczegolnie tzw. drimlajnerow. Tylko dla tego, ze USA potrzebuja, ze wzgledow militarno-politycznych, samolotow wlasnej produkcji (gllownie dla US Air Force i dla piechoty morskiej czyli tzw. Marines), to ta firma wciaz istnieje, podobnie jak amerykanski przemysl stoczniowy, ktory by dawno temu znikl z powierzcni Ziemi, gdyby nie zamowienia ze strony US Navy. Pamietajmy, ze wspolczesna gospodarka Stanow opiera sie na wydatkach na cele militarne oraz na „drukowaniu” dolarow i zaciagniu pozyczek za granica. To jest tzw. militarny keynesizm, tyle ze ma on tyle wspolnego z Keynesem co gospodarka PRLu czy tez ZSRR z Marxem, jako iz Keynes zalecal deficyt budzetu tylko podczas recesji, natomiast jego nadwyzke, a conajmniej zbilansowanie w okresie dobrej koniunktury. Jedyne wytlumaczenie dla obecnej polityki gospodarczej USA, opartej na wydatkach na cele wojskowe, deficycie budzetu i wypuszczaniu w obieg „pustych” pieniedzy jest wiec takie, ze ta gospodarka zanjduje sie mniej wiecej od konca lat 1970tych w permanentej recesji, z ktorej nie moga ja wyciagnac ograniczone wojny prowadzone niemalze ciagle przez USA. Oznacza to wiec, ze Ameryke uratowac moze teraz tylko III Wojna Swiatowa. Problem jest tu ‚tylko’ taki, ze po tej wojnie to Ameryki juz nie bedzie… 🙁
    Pozdr.

  131. @ A.L./zza kaluzy
    Poniewaz dyskusja sie toczy wiec tu sa moje argumenty: czy skonczenie Yale jest rownoznaczne z tym ze po nim nie mozna byc stolarzem?
    Wobec tego dlaczego moi koledzy ktorzy wypuszczaja absolwentow w Polsce mowia iz tylko 25% ma szanse zostac w swoim zawodzie? Zyczylbym sobie aby te 75% bylo stolarzami jak Boeing a nie wyjezdzali na zmywak. Jak juz jestesmy w temacie wyksztalcenia, to moze z jakiegos pudelka wyskoczy wyksztalcenie Stradivariusa? On tez byl tworca geniuszem, tyle ze nie po Yale.

  132. @ trasat
    Z historii wiemy ze kryzysy konczyly sie zawsze wojnami. Kiedys prowadzono wojny po to by zdobyc lupy. Wtedy jednak inne byly koszty ich prowadzenia.
    Dziaiaj jest to bardzo nieekonomiczne. Z roku na rok jest wiecej uzbrojenia w skali globalnej, czyli jestesmy coraz blizej jego uzycia. Trzeba jednak miec nadzieje ze zdrowe sily dojda do glosu i zatrzymaja te droge do nikad.
    Kiedys Polska angazowala sie w dzialania pokojowe. Niestety nie ma obecnie tej klasy politykow ktorzy by zechcieli powiedziec reszcie swiata: to nie global warming jest tym co trzeba zatrzymac, ale global arming.
    Pozdrawiam

  133. @A.L.
    USA przoduje dzis na Swiecie jesli idzie o ilosc wiezniow (takze per capita), ilosc wykonanych egzekucji osob skazanych na kare smierci oraz jesli idzie o ilosc osob zabitych podczas pokoju (pomijajac nawet ofiary amerykanskich agresji w takich panstwach jak np. Irak czy Afganistan). Tak wiec nie ma co sie zachwycac tym przestrzeganiem prawa w USA, gdyz jest ono wymuszone sila, jako iz USA to jest dzis typowe panstwo policyjne, panstwo gloryfikujace przemoc, gdyz zostalo ono stworzone przemoca, poprzez Holocaust Indian oraz prace niewolnicza Murzynow.
    @Andrzej
    Nie moja to wina, ze masz inteligencje pozwalajaca najwyzej na opanowanie technologii recznej produkcji prostych krzesel drewnianych. A co do dyplomow, to mi placono za ich uzyskanie – slyszales moze o stypendiach naukowych?
    Zas co do Boeinga – nie widze sensu kontynuowania dyskusji na temat jego poczatkow. Znacznie ciekawsza jest bowiem jego najnowsza historia, w tym ciagle balansowanie na krawedzi bankructwa, pomoc otrzymywana od rzadu czyli podatnikow oraz afera z ‘drimlajnerem’.
    Pozdr.

  134. @Marcin: „. Bo okazuje sie ze jednak ten Boeing nie byl tak chorobliwie bogaty ze byl krok od bankructwa. Tyle ..”

    Dzizus Krajst, co Pan chce udowodnic? Na handle drzewem Boeing dorobil sie kolosalnych pieneidzy. Z tych pieniedzy postawi sobie domek jednorodzinny o powierzchni 2 tysiecy metrow kwadratowych. Jezeli to dla Pana dowod biedy, to mamy inne standardy

    Tu ma Pan informacje o „domku” Boeinga, lacznie z fotografia

    ***www.nps.gov/nr/travel/aviation/boe.htm

    Jest wpisany do Narodowego Rejestru Zabytkow. Boeing meiszkal tam do 1954 roku. Wybudowal „domek” w 1916 roku. Pieniadze mial z handlu drzewem

    Gdy wojna sie skonczyla, zostal z 25 samolotami nie zapalconymi. Popyt na samoloty byl taki sobie, wiec dalsze parce finansowal z wlasnego majatku, usilujac budzet podepzrec membali. Ale wowczas w ogole sytuacja ekonomiczna byla taka sobie, wiec mu sie pieneidze zczely wyczerpywac. Lodzie go uratowaly. W miedzyczasie caly czas pracowal and samolotami, co w koncu unozliwilo mu lukratywny kontrakt z Rzadem USA.

    Klopoty finansowe Boeinga trwaly for roku 1922 kiedy to uzyskal kontrakt z wojskiem. W 1927 otworzyl poczte lotnicza. I tak poszlo.

  135. @MArcin: „Poniewaz dyskusja sie toczy wiec tu sa moje argumenty: czy skonczenie Yale jest rownoznaczne z tym ze po nim nie mozna byc stolarzem?”

    Mozna. Trzeba tylko skonczyc kursy stolarskie.

    Boeing 1. Nie skonczyl Yale. On STUDIOWAL na Yale, 2. Nie byl stolarzem. BYL HANDLARZEM DREWNA na wielka skale. Stolarzy to sobie zatrudnial

  136. @Marcin
    1. Na PW to obecny Wydzial Eelektroniki (dokladnie Wydzial Elektroniki i Technik Informacyjnych) wydzielil sie z Wydzialu Elektrycznego, ale na licznych uniwersytetach, ktore na Zachodzie maja tez czesto typowe wydzialy ‘politechniczne’, to elektronika jest na tym samym wydziale, katedrze czy instytucie albo ‘szkole’ co ‘elektryka’. Np. The University of Melbourne ma Wydzial Inzynierii (Faculty of Engineering), a w jego ramach Katedre ‘Elektryki i Elektroniki’, czyli The Electrical & Electronic Department – eng.unimelb.edu.au/disciplines/. Informatyka (Computing & Information Systems) jest zas na osobnej Katedrze (Department).
    2. Po prostu rzadu USA nie jest juz stac na sfinansowanie kolejnej “Doliny Krzemowej’, a poza tym to wystarczy Ameryce ta jedna. Dziwie sie tylko, ze ktos jeszcze wierzy, ze mogla by ona powstac w latch 1940tych a rozwinac w 1950tych i 1960tych bez olbrzymiej pomocy panstwa, ze jej powstanie nie mialo nic wspolnego zII Wojna Swiatowa a szczegolnie z tzw. Zimna Wojna, z finansowaniem przez Pentagon badan prowadzonych na Stanford University oraz w takich firmach zwiaznych z ta dolina jak np. H-P czy tez Varian oraz z dazeniem USA do uzyskania i zachowania przewagi militarnej, ktora przeciez z definicji wymaga finansowania przez panstwo przemyslu wysokich technologii (high tech). Nawet tak proamerykanskie i prorynkowe zrodlo jak Wikipedia przyznaje, ze ‘The San Francisco Bay Area had long been a major site of United States Navy research and technology’ (okolice san Francisco, czyli tam, gdzie dzis lezy Dolina Krzemowa, byla od dawna waznym miejscem, gdzie flota wojenna USA prowadzila swoje badania oraz tworzyla nowe technologie) oraz ze ‘Using money from NASA and the United States Air Force, Doug Engelbart invented the mouse and hypertext-based collaboration tools in the mid-1960s’ (uzywajac pieniedzy pochcodzacych z NASA oraz lotnictwa wojskowego, Doug Engelbart wynalazl w latach 1960tych mysz komputerowa oraz hipertekst).
    3. Zgoda, ze kryzysy konczyly sie zawsze wojnami – do niedawna glownie ‘goracymi’, pozniej takze ‘zimnymi’ oraz ‘ograniczenie goracymi’, co nie wyklucza jednak tego, ze ginac, to Ameryka zdecyduje sie na kolejna wojne, na zasadzie ‘po nas chocby i potop’. Stad tez z niepokojem obserwuje obecny upadek Ameryki, gdyz ma ona az nadto srodkow, aby kilkakrotnie zniszczyc zycie na naszej planecie, a jej przywodcy maja coraz nizsze IQ, ale coraz wyzsze wyobrazenie o sobie. 🙁
    Pozdrawiam!

  137. @A.L.
    1. Nie jest sztuka wybudowac w USA dom korzystajac z kredytow. Poza tym, to domy jednorodzinne w USA tylko zewnetrznie przypominaja europejskie, gdyz sa to w zasadzie nie domy, a tylko tymczasowe baraki, o drewnianej konstrukcji oblozonej dykta, plachtami materialu i cienka warstewka cegiel (tzw. brick veneer).
    2. Klopoty finansowe Boeinga trwaly do roku 1922 kiedy to uzyskal on kontrakt z wojskiem. To jest doskonale wytlumaczenie tego, ze ta firma uniknela bankructwa i do dzis egzystuje, dzieki pieniadzom amerykanskich podatnikow. Na tej zasadzie to kazdy moze byc Boeingiem. 😉

  138. Prezent dla trasata – idealna oferta pracy dla ciebie! Wieki moloch, ty takie kochasz, szuka stratega! Na pewno płacą więcej niż zapomoga od kangurów!

    ***************************************************

    KGHM Polska Miedź S.A.
    Centrala Spółki
    poszukuje kandydatów na stanowisko:

    starszy specjalista

    Dział/Wydział: Wydział Analiz Strategicznych

    Do obowiązków zatrudnionej osoby będzie należeć:
    prowadzenie studiów o charakterze strategicznym (identyfikacja i analiza długofalowych trendów w światowej gospodarce i na rynku surowców), wsparcie analityczne pionu rozwoju core business, prowadzenie szeroko rozumianego ryzyka związanego z prowadzeniem i rozwojem działalności górniczej, wsparcie przy tworzeniu i realizacji strategii rozwoju Spółki, wsparcie przy analizie wybranych inwestycji, przygotowywanie i prezentowanie syntetycznych materiałów analitycznych dotyczących szerokiego zakresu zagadnień związanych z bieżącą lub przyszłą działalnością Spółki

    Od kandydatów oczekujemy:
    Minimalne wymagane wykształcenie na stanowisko :
    wyższe o kierunku ekonomicznym

    Minimalne wymagane kwalifikacje na stanowisko :

    umiejętność syntetycznego przedstawiania informacji
    bardzo dobra znajomość języka angielskiego
    dyspozycyjność
    umiejętność tworzenia przejrzystych materiałów informacyjnych i prezentacji
    umiejętność analitycznego myślenia
    umiejętność pracy w zespole
    minimum 3-letnie doświadczenie na stanowisku analityka lub podobnym w firmie konsultingowej lub banku

    Dodatkowym atutem będzie:

    mile widziana znajomość języka hiszpańskiego lub/i niemieckiego

  139. @Andrzej
    Kim byl ten Piłsucki? Moze jakis dalszy kuzyn Piłsudskiego? 😉 A wyprawa, o ktorej mowisz, zakonczyla sie kleska dla Polski, a wiec mielismy kolejna nauczke, po doswiadczeniach z Napoleonem i niepowodzeniami kolejnych powstan narodowych, ze na wschodzie czekaja nas tylko kleski…
    Zajecie Zaolzia bylo oczywiscie wstydem i plama na honorze Polski i jej wojska, gdyz odbylo sie onode facto we wspolpracy z Hitlerem, ale nie da sie ukryc, ze na Zaolziu przewazali wtedy (i dalej przewazaja) Polacy. A zajecie sila Wilna przez Polakow po upadku Carskiej Rosji (o ktorej to akcji dziwnie nie wspominasz) bylo aktem sprawiedliwosci dziejowej, gdyz to bylo wtedy miasto, w ktorym wyraznie dominowali liczebnie Polacy, a Litwinow tam bylo tyle co na lekarstwo. Dopiero czystka etniczna przeprowadzona po II WS przez litewskich nacjonalistow przy zgodzie Stalina uczynila z Wilna miasto praktycznie „wolne” od Polakow. Podobnie bylo po I oraz II WS ze Lwowem, w ktorym tez do konca II WS przewazali Polacy.
    Zimna Wojna zostala zas wywolana przez Zachod, ktory najpierw mial nadzieje, ze ZSRR i III Rzesza wzajemnie sie wykrawia w bojach, a wiec zwlekal z rozpoczeciem prawdziwej wojny z Hitlerem, a jak ja zaczal, to bylo juz za pozno, a wiec Zachod utracil na skutek swej glupiej i amoralnej polityki Polske, calkiem spora czesc Niemiec, Czechoslowacje, Wegry i prawie cale Balkany (poza Grecja i Turcja, ktora to ostatnia jednak lezy jednak glownie w Azji).
    Przypominam tez, ze we wrzesniu roku pamietnego to Polske zatakowala nie tylko III Rzesza, a takze i arcykatolicka Slowacja, majaca jako glowe panstwa katolickiego kaplana, czyli ksiedza Tiso.
    Pozdr.

  140. @zza kałuży
    To nie dla mnie, gdyz:
    1. Nie wymagaja doktoratu z uczelni z pierwszej setki swiatowych rankingow. 😉
    2. Zapewne placa tysiac zlotych na reke, skoro nie podaja wyssokosci pensji. 😉
    Niemniej dziekuje za te informacje! No i widze, ze sledzisz rynek pracy w PL. Czyzby powodem byla recesja w US of A? 😉
    Pozdrawiam! 🙂

  141. Plan Rapackiego i Gomulki na temat strefy bezatomowej w Europie Srodkowej.
    Za chwile bedzie ze o tym nie slyszeli bo w wikipedii wykasowany temat.

  142. @ trasat
    Widze ze piata kolumna bardzo sie uaktywnila. Co sie dotknie tematu Polski od razu w morde. Polske trzeba poniewierac na kazdym kroku. ZWO juz sie przyznal ze nie tylko jest ale ze czuje sie Niemcem. Bo mozna byc obywatelem niemieckim ale czuc sympatie do Polski. Teraz kolej na Andrzeja52 aby zrobil comming out. Przeciez to juz bylo ze ambasada niemiecka jest aktywna na tym blogu.

  143. @Marcin
    Masz rację, że na tym blogu operuje wyraźnie piąta kolumna o mocno nazistowskim i antypolskim profilu. ZWO przynajmniej jest uczciwy i przyznaje otwarcie, że jest Niemcem, a taki Andrzej (Andreas?) to udaje polskojęzycznego Ślązaka, a wyraźnie reprezentuje on interesy banderowców, krytykując przesiedlenie Ukraińców z obszarów, gdzie bandy UPA miały największe poparcie, a więc zagrażały one Polakom pogromami podobnymi do tych, które pamiętamy z Wołynia, oraz udaje że nie wie, że w tych obozach dla Ślązaków to zamykano tylko przestępców wojennych – głównie członków takich przestępczych organizacji jak SS, SD, Gestapo, i NSDAP – ludzi mających krew niewinnych Polaków i Żydów na swych brudnych rękach. Poniewiera on także pamięć bohaterów Powstań Śląskich oraz zapomina, że udział Polski w zaprowadzeniu porządku w Czechosłowacji w roku 1968 był konieczny, gdyż inaczej to doszło by do wystąpienia tego państwa z Układu Warszawskiego, co mogło by spowodować kolejną wojnę światową. Ta paraokupacja Czechosłowacji nie była oczywiście niczym przyjemnym, ale, podobnie jak stan wojenny w roku 1981, była ona mniejszym złem niż jej brak. Podobnie było z tymi buntami lumpenproletariatu z lat 1956 i 1970 – one mogły doprowadzić do wojny domowej oraz do interwencji ZSRR, a więc ich wczesne stłumienie też było mniejszym złem, gdyż prawdziwi robotnicy nie niszczą mienia publicznego, a szczególnie nie podpalają budynków.
    Uważam więc, że polski Kontrwywiad oraz Urząd Ochrony Państwa powinien zacząć przypatrywać się działalności Andrzeja. Poza tym to nie sądzę, aby to była działalność inspirowana czy też popierana przez ambasadę RFN – tu mi raczej śmierdzi na odległość tzw. ziomkostwami oraz zrzeszeniami byłych członków SS, czyli tymi samymi siłami, które pamiętam z mego rocznego pobytu w Kolonii (Köln) w latach 1980tych – szczególnie z ich ciągłych ataków na Willy Brandta, jedynego polityka z RFN, który był prawdziwym przyjacielem Polski i Polaków.
    Pozdr.
    .

  144. Fajnie się pieprzy o bzdurkach mieszkając w normalnym kraju, normalnej cywilizacji. Mieszkanie w dzikim kraju kończy się tak, jak u mnie przed chwilą. Mama jest już starszą osobą i w czasie upałów potrzebuje klimatyzacji.

    Klimatyzatory w złodziejskim kraju kosztują kilkakrotnie więcej niż u mnie. Wobec tego klimatyzator przyjechał zza kałuży.
    Okazuje się jednak, że w dzikim kraju obowiązuje debilne prawo wymagające jakichś pozwoleń na instalację klekajcie narody, K_L_I_M_A_T_Y_Z_A_T_O_R_A!!!!!

    Jakiś polski debil wymyslił coś o zmianie powierzchni otworu drzwiowego czy okiennego. Kolejna okazja do łapówki w dzikim kraju. Lekarzom kazałem mamie płacic bez dyskusji, bo ze złodziejami w szpitalu nikt jeszcze nie wygrał. W dzikim kraju urzędasy pozazrościły jak widać konowałom i też zaadoptowały sobie swoją działeczkę, aby lepiej sałatę kosić.

    Jak matce się coś stanie przez te upały to przyjadę i surwysyna od tego przepisu i urzędu osobiscie znajdę. Będzie miała zajmująca się tylko żydokomuchami, pedałami i księżmi „Polityka” o czym pisać. Przyjechał furiat z USA i pobił urzednika Najjasniejszej. W sam raz na sezon ogórkowy będzie, kurwa mać.

  145. @zza kaluzy: „Jakiś polski debil wymyslił coś o zmianie powierzchni otworu drzwiowego czy okiennego”

    Zainstalowanie swietlika w dachu (rozmiary swietlika pol na pol metra) wymagalo planow architektonicznych, podan I uzasadnien, I w koncu skonczylo sie odmowa. Trwalo to 6 miesiecy, I kosztowalo pare tysiecy zlotych na architekta I prawnika. Stwierdzono ze swietlik bedzie „naruszal symetrie”. Ciekawe tylko to ze sasiad (to jest duplex) juz MA taki swietlik, I wlasnie symetria jest naruszona. Co bylo widac na planach, bo tzreba bylo zrobic plany calosci.

    To troche mija sie z entuzjazmem Gospodarza na temat poprawianai stosunkow urzad-obywatel

    A jak idzie co wymyslil Rzad… Jak podala prasa dzis, na paragonach z kas fiskalnych: a) musi byc KOMPLETNA nazwa produktu umozliwajaca jego identyfikacje, na przyklad „Jogurt Chobani pelnotlusty z dzemem malinowym, 100 gram” b) skroty nazwy sa niedopuszczalne

    I wszystko cacy, tylko kasy fiskalne UMOZLIWIAJA WPROWADZENIE NAZWY NIE DLUZSZEJ NIZ 16 ZNAKOW. Wiec pewnei trzeba bedzie zamiast kas fiskalnych uzywac komputerow, a paragon bedzie mial wymiary A4. Gdyby do tego doszlo (wymiana na komputery) stowarzyszenei drobnych splepikarzy estymuje ze okolo 20 tysiecy malych sklepow zniknie z rynku

    I tak Rzad walczy z kryzysem. Tego by nawet Mrozek nei wymyslil

    P.S/. A jak Pan bedzei zasilal amerykanski klimatyzator z sieci 220V? Pytam z ciekawosci, bo stoje pzred takim problemem, co parwda nie klimatyzatora…

  146. @ A.L./zza kaluzy
    No i prosze, swietliki, klimatyzator, 220V, to sa problemy nie do przeskoczenia.
    Natomiast gdy kupisz w USA dom w ktorym sypialnia nie bedzie miala okna wszystko jest OK. A slyszal cos A.L. o laczeniu szeregowym, albo rownoleglym oopornikow? Przeciez to jest fizyka ze sredniej szkoly? Nie mam zwyczaju udzielac konsultacji za darmo, chyba ze dotyczy spraw trywialnych.

  147. @ trasat
    Obawiam sie ze brak reakcji na teksty Andrzeja52 ze strony gospodarza swiadczyc moze o tym iz podzielaja podobne opinie. Zreszta bardzo latwo mozna wyczuc iz zarowno II RP jak i PRL sa przedmiotem atakow, a wiec praktycznie cala odrodzona Polska. Pozytywne natomiast sa wszelakie teksty sluzace oslabianiu panstwa, w szczegolnosci propagowanie jego decentralizacji, regionalizacji i atomizacji. I w tym ten wlasnie blog od dluzszego czasu kierunku optuje krytykujac kazdy glos sprzeciwu. Odbywa sie to do tego stopnia bezkarnie, ze mozna osoby to widzace obrazac, oskarzac, atakowac i znieslawiac. Ja mysle ze brak reakcji na ten wpis, jak tez na inne wpisy zwracajace uwage o intencjach, sa same odpowiedzia. Mam nadzieje ze te nasze glosy nie pojda w proznie i bedzie jakas reakcja.
    Pozdrawiam

  148. A.L.
    29 lipca o godz. 18:20
    „Zainstalowanie świetlika w dachu (rozmiary świetlika pól na pól metra) wymagało planów architektonicznych, podań I uzasadnień, I w końcu skończyło się odmowa. Trwało to 6 miesięcy, I kosztowało parę tysięcy złotych na architekta I prawnika. Stwierdzono ze świetlik będzie „naruszał symetrie”. Ciekawe tylko to ze sąsiad (to jest duplex) już MA taki świetlik,”,
    A skąd przyszło Tobie do głowy, że takie coś trzeba zgłaszać do urzędu ?
    Nie chce mi się wierzyć !!!
    To w Polsce ???
    Nie znam się szczegółowo na prawie budowlanym ale wiem, że są obiekty, na wybudowanie wymagane jest pozwolenie na budowę, inne wystarczyć tylko zgłosić ( np. wiata ) ale wstawienie świetlika ?
    Myślę, że trafiłeś na urzędnika – wesołka , który „pociągnął z Ciebie łacha” bo mu takim drobiazgiem ” d…ę zawracasz” . 99,999% ludzi wstawiłoby po prostu świetlik i przez myśl by im nie przeszło, by zgłaszać do urzędu.
    Nie zmienia jednak to faktu, że coraz więcej, coraz durniejszych przepisów „władze” wydają. Nie zdziwię się jak zarządzą, że każdy obywatel będzie miał przy d…ie specjalny czujnik i za każde pierdnięcie będzie musiał uiścić opłatę, za skażenie atmosfery metanem, siarkowodorem i diabli … i tylko uczeni wiedzą , co się w tych „gazach” mieści.

  149. @ A.L.
    „Trwalo to 6 miesiecy, I kosztowalo pare tysiecy zlotych na architekta I prawnika.”
    Co za oszustwo. Architekt jest osoba kompetentna znajaca przepisy budowlane, po to ma uprawnienia. W Polsce nie jest Ameryka, tylko w Ameryce kazdy piardniecie wymaga interwencji prawnika. Gdy napiszesz sam do urzedu jakikolwiek dokument i nie ma na nim podpisu prawnika, urzednik wrzuca to do kosza. Jezeli o tym nie wiesz bo jestes w tym kraju na placowce to nie zabieraj glosu.

  150. @ trasat
    Tak masz racje, to raczej w przypadku Andrzeja52 ziomkowskie koneksje. To ten poziom.

  151. @ A.L.
    Zauwazylem ze lubisz zwracac uwage na to co jest niepoprane we wpisach moich czy trasata. Nic nie stoi na przeszkodzie bys pouczyl Andrzeja52 ze „jego szwagier osobisty” nie jest bardziej osobisty od jego szwagra ktory jest mniej osobisty. Chyba ze na Slasku sa szwagrzy osobisci i nieosobisci. To pewnie wynika z wyzszosci Slazakow nad Polokami? Pewnie dlatego szwagier Slazak to szwagier osobisty, a szwagier Polok to szwagier tylko jego, ale nie osobisty.
    No i jak tu dyskutowac z kims kto ma tak powazne braki?

  152. @Marcin: „bys pouczyl Andrzeja52 ze „jego szwagier osobisty” nie jest bardziej osobisty od jego szwagra ktory jest mniej osobisty”

    Niestety, musze Pana rozczarowac. Szwagier osobisty to zupelnie cos innego niz szwagier nieosobisty. Jest jeszcze inny rodzaj szwagra, mianowicie „suchy szwagier”.

    Sprawa sie komplikuje, albowiem moga byc tez osobiste narzeczone I nieosobiste narzeczone. Sam mialem kilka osobistych – na raz. Gdybym ktoras z nich przerobil z osobistej na nieosobista, od osobistych dostalbym po ryju. Nie mowiac ze dostalbym rozniez od zony

    Klimatyzator: ubawil mnei Pan znakomicie pomyslem z „opornikiem”.

    Jak sie buduje dom I zalatwia sprawy w Ameryce: Ubawil mnie Pan bardziej nawet niz klimatyzatorem

  153. @Marcin: „. Pisze wiec wyraznie 1 klimatyzator+ 1 klimatyzator.”

    Po pierwsze: To by sie od razu, jak mowia elektronicy, „sfajczylo”. Po drugie: Ja chce miec JEDEN klimatyzator

  154. @ A.L.
    Rozumiem ze to sa elektronicy po wydziale Elektronicznym. Oni sie zajmuja tylko elektronika, dlatego prawo Ohma jest im nieznane. W przeciwienstwie do Electrical Engineering departments w reszcie swiata nie ma takiego podzialu, dlatego tez i nie ma ignorancji. Poza wszystkim innym klimatyzatory w USA chodza na napiecie miedzyfazowe. Radze sprawdzic zanim sie kupi, ale nie pytac elektronikow bo to nie komputer.

  155. @Ogólnie
    Widzę, że dyskusja zboczyła (nomen omen) na kokile, oporniki i klimatyzatory. Co to ma wspólnego z tematem tego blogu, to tego ja nie wiem, gdyż nie mam IQ ponad 200.
    @Andrzej
    1. Drut nawinięty na żelazny rdzeń to jest dławik, czyli cewka ze rdzeniem, a nie transformator! Zostań lepiej przy krzesłach drewnianych…
    2. I bardzo dobrze, że samochody ciężarowe są kontrolowane przy wjeździe na autostradę, gdyż kiedy są one zbyt ciężkie (dokł. mają za duży nacisk na osie), to niszczą one nawierzchnię autostrady. Poza tym, to właściciel drogi ma prawo a nawet i obowiązek odmówić wjazdu na nią pojazdowi, który jest niesprawny albo też przeładowany!
    @zza kałuży
    A wiesz jak paskudnie wyglądają klimatyzatory prowizorycznie wstawione w otwory okienne? Uważam, że dobrze jest, że nie można ich instalować bez pozwolenia, gdyż istotnie zmieniają one wygląd budynku. Poza tym, to można chłodzić budynek bez użycia klimatyzatora, tyle, że musi być taki budynek odpowiednio zaprojektowany.

  156. @Marcin
    1. Tak, u Andreasa to mi wygląda na ziomkostwo, gdyż poziom umysłowy SSmanów (nie tych z Waffen SS, ale z tego ‘właściwego’ SS) był jednak nieco wyższy niż znacznej większości Folksdojczów (Volksdeutsche).
    2. Zgoda, że brak reakcji na teksty Andrzeja52 ze strony Gospodarza świadczyć może o tym, iż Gospodarz podziela opinie Andrzeja52. I zgoda, że z tego, co oni tu piszą, to bardzo łatwo można na wyczuć iż zarówno I RP, II RP jak i też PRL są przedmiotem ich ataków, a więc praktycznie cała odrodzona Polska. Pozytywne natomiast są u nich wszelakie teksty proniemieckie, oraz generalnie służące osłabianiu państwa polskiego, w szczególności zaś propagowanie jego decentralizacji, regionalizacji i atomizacji oraz że to w tym właśnie kierunku zmierza ten blog. Co gorsza, każda krytyka takiego antypolskiego stanowiska jest na tym blogu bezkarna: można bowiem na nim osoby będące za silną Polską bezkarnie obrażać, niesłusznie oskarżać, nieuczciwie atakować i zniesławiać. Zgoda też, że brak reakcji na wpisy zwracające uwagę na naruszanie na tym blogu netetykiety oraz regulaminu ustanowionego przez Redakcje POLITYKI, są niejako odpowiedzią na te nasze skargi dotyczące naruszania netetykiety oraz prawa na tym blogu. Mam, tak jak Ty, jednak dalej nadzieję, że te nasze głosy nie pójdą jednak w próżnię i że będzie na nie wreszcie jakaś pozytywna reakcja ze strony redakcji POLITYKI.
    3. A klimatyzatory to włączamy równolegle, gdyż jeśli połączymy je szeregowo, to awaria jednego klimatyzatora eliminuje z pracy także i drugi. Tu nie trzeba być fizykiem czy też inżynierem elektrykiem – wystarczy dobra podstawówka oraz odrobina wyobraźni.. Poza tym, to w praktyce stosujemy jeden klimatyzator na jedno pomieszczenie, a także staramy się, aby były one podłączone do różnych obwodów (zabezpieczane przez różne bezpieczniki), a więc z definicji łączymy je równolegle…
    Pozdrawiam

  157. Ciekawostka: wpisuje treść komentarza, po czym przepisuję w odpowiednie miejsce „tekst z obrazka” i klikam w OPUBLIKUJ KOMENTARZ, a w odpowiedzi otrzymuję: BŁĄD: Could not read CAPTCHA token file, choć mój komentarz jest zaakceptowany przez system. Wygląda mi to na ingerencję bardzo zaawansowanej sztucznej inteligencji (AI) – tak zaawansowanej, że cierpiącej na rozdwojenie jaźni. 😉

  158. A.L.-cytuje:Niemieckie przestrzeganie prawa jest na granicy glupoty.Tj.styl pisz,pisz.Jak niema argumentow to bluzga Hitlerem;_brawoA.L!!!??????Czy mam powaznie o polskich zlodziejach lub kawaly o pol.zlodziejach-co Pan chce .A Niemcy Pan zna jak LRZ i WZP!!!!

  159. @Luap
    Nie moja to wina, że najbardziej znanym Niemcem był, jest i będzie Adolf Hitler, tak samo jak z Francuzów Napoleon Bonaparte, z Gruzinów Józef Stalin a z Chińczyków Mao-Tse-Tung! 😉

  160. @ trasat
    Napoleon Bonaparte ma w Polsce lepsza opinie niz we Francji. Niemcy natomiast gdy sie mowi o Adolfie, mimo ze to najbardziej znay Niemiec, ze to Austriak, a wlasciwie Czech ktory ich sterroryzowal. Mozna i tak. Poczekac trzeba az Rosjanie powiedza ze ich steroryzowal Gruzin o polsich korzeniach, czyli nieslubne dziecko Gruzinki zrobione przez Przewalskiego.

  161. Na 191 wypocin:
    34 pisz,pisz
    34 Ofiara cezury,uczen pisz,pisz

  162. „blaszak nie zwiazany z ziemią. (…) że musi mieć zezwolenie budowlane.”
    Coś musiało być więcej w sprawie.
    W normalnych warunkach nie potrzeba żadnych zgłoszeń czy pozwoleń na obiekty nie mające fundametów. Od blaszaka, do plastikowego basenu czy namiotu niewielka droga 😉 …

    „Kuzynka buduje sie po sasiedzku. Za wyznaczenie bramy wjazdowej na mapie zapłcila 500,-PLN. Oczywiście też na ta brame musiala mieć zezwolenie z projektem. Tak jakby tego nie można zawrzeć w zezwoleniu na budowe domu.”

    Można. Tylko trzeba uzgodnić z biurem architekta co ma obejmować projekt. Achitektom nie chce się robić extra, dwa, do do zjazdu trzeba mieć inne uprawnienia: drogowo projektowe.

    Teraz kuzynka niech się cieszy że nie ma zjazdu do drogi publicznej, bo od pewnego typu, jescze będzie musiała zatrudnić inżyniera z uprawnieniami drogowymi (takimi od autostard) aby ten zjazd z bramą wykonać. O pozwoleniu na zajęcie pasa drogowego nie wspominam 😉

  163. @Marcin
    Sukces ma wielu ojcow a porazka jest sierota, tak wiec Einstein jest w Niemczech uwazany za Niemca, w Szwajcarii za Szwajcara, w USA za Amerykanina a w Izraelu za Zyda, zas do Hitlera nikt sie przyznac nie chce, nawet ci, ktorzy wybrali go za swego Fuehrera i ktorzy do konca walczyli pod jego przewodem.
    A swoja droga, to pewien Polak o bardzo Polskich i na dodatek niewatpliwie szlacheckich korzeniach sterroryzowal Rosjan (i nie tylko Rosjan), choc trzeba przyznac ze Polacy nie za bardzo sie do niego dzis przyznaja, wiec na moga go nam teraz juz calkiem ukrasc Bialorusini, gdyz urodzil sie on byl na wschodnich kresach owczesnej Polski.
    A swoja droga, to Luap sie musi bardzo nudzic, skoro wciaz liczy wpisy na tym blogu.
    I na koniec: malo kto w Polsce chce dzis pamietac, ze to nadmiar wolnosci doprowadzil do zguby I RP. Stad tez wrogowie Polski sa tak przeciwni temu, aby w niej zapanowal porzadek, w tym tez i lad przestrzenny.
    Pozdr.

  164. @Andrzej
    Nie kompromituj się. Poza tym, że w USA jest o (z grubsza) połowę niższe napięcie w sieci zasilającej mieszkania, to na dodatek prąd elektryczny ma w niej inną (wyższą) częstotliwość niż w Europie (60 Hz vs 50 Hz), co oznacza, że niektóre urządzenia elektryczne wyprodukowane na rynek amerykański mogą niewłaściwie funkcjonować (np. przegrzewać się) w Europie, nawet, jeśli się je będzie zasilać z transformatora podnoszącego napięcie z amerykańskich 110-120 V do europejskich 220-230 V.

  165. @Marcin: „W USA klimatyzatory chodza na napiecie miedzyfazowe..”

    W USA klimatyzatory okienne maja taka sama wtyczke jak telewizor, i ta wtyczke wtyka sie do takiego samego gniazdka do ktoregio wtyka sie sznur od zelazka. Mialem pare sztuk wiec wiem.

    A dlaczego by sie sfajczylo – zapraszam na grupe usenetowa pl.misc.elektronika. Ten blog to raczej nie miejsce na dyskusje o elektryce

  166. trasat
    30 lipca o godz. 14:20
    będzie zasilać z transformatora podnoszącego napięcie z amerykańskich 110-120 V do europejskich 220-230 V.

    Chyba odwrotnie – napięcie zasilające ( nasze 230 V ) obniżyć do amerykańskich 110V

  167. Zerknąłem na ofertę, w Polsce można nabyć 2 000 typów klimatyzatorów, w cenie od 170- 2700 zł……..
    Koszt targania z USA przewyższa wartość.
    Panowie inżynierowie nie popisali się tym razem….

  168. MMK
    30 lipca o godz. 12:29

    Wóz Drzymały mógł stać tylko w państwie praworządnym, w zaborze rosyjskim wóz by mu na kibitkę przerobiono i na wschód powieziono.
    Dziś w Polsce tylko obywateli obowiązuje przestrzeganie prawa, urzędnik może je łamać do woli, nic mu nie grozi. Więc lamie i śmieje się w kułak.
    Właśnie w tym tygodniu dostałem decyzję SKO w sprawie mojej nieprawnie niewydanej WZki nakazującej burmistrzowi wydanie takowej. Sprawa ewidentna tak, że nie wiem jak burmistrz mógł mi w oczy patrzyć, ale patrzył, w uzasadnieniu odmowy bezczelnie powołał się na przepis który nakazywał wydanie mi WZki.
    Po półtora roku przyszło odwołanie i burmistrz wiedział, że jak przyjdzie mnie już tam nie będzie.
    Straciłem dobrze prosperujący biznes, dorobek ostatnich 10 lat pracy.
    Teraz zaczynam wszystko od początku.

  169. @wiesiek59: „Koszt targania z USA przewyższa wartość.
    Panowie inżynierowie nie popisali się tym razem….”

    A gdzie ja pisalem ze chce przywiezc klimatyzator?

  170. A.L.
    30 lipca o godz. 18:46

    Dyskusja o napięciu i częstotliwości prądu w Unii i USA, o tym świadczy.
    Wasze przepychanki na temat DOSTOSOWANIA amerykańskiego ustrojstwa do wymagań europejskich, też.

    A kto zaczął?
    Jeżeli nie Ty, to zza kałuży?
    Nie chce mi sie sprawdzać…..
    W Polsce w zasadzie można kupić wszystko, niestety- za cenę wyższą na ogół niż na zachód od nas.

  171. zza kałuży
    29 lipca o godz. 16:36

    Oto i winowajca…..i wątek wówczas rozpoczety…..

  172. @ A.L.
    A gdzie ty napisales ze to chodzi o klimatyzator okienny? Teraz sie okazuje ze temat byl wyciagniety z rekawa, bo Wiesiekowi odpisujesz ze gdzie napisales ze chcesz przywiesc klimatyzator. I taka z wami rozmowa. To juz nie jest dyskusja, to jest sprowadzanie powaznych tematow na spory mogace tylko skonczyc sie pyskowkami. Chyba o to chodzilo.

  173. W Polsce w zasadzie można kupić wszystko, niestety- za cenę wyższą na ogół niż na zachód od nas

    No Panie socjalisto, wysokie ceny Panu przeszkadzają?
    Przecież dzięki temu ludzie zarabiają, maja prace, chcecie wszystkim podnieść pensje, wtedy będzie większy popyt i co nie chcecie rachunku pokryć?
    Chcecie tanio kupować?
    A czyim kosztem, robotników?
    Wstyd.

  174. @ Wiesiek59
    „Oto i winowajca…..i wątek wówczas rozpoczety…..”
    Zgadza sie. Prowokator wrzucil kij w mrowisko i sie smieje. Producent krzesel elektrycznych chwycil temat jak pies gonczy i kopal na oslep przy wtorze A.L. ktory dolal oliwy do ognia udajac ze importuje amerykanski produkt do Europy.
    Niemniej jedno z tego jest dosyc pouczajace: byznesowy instynkt producnta krzesel nie zadzialal i nie doszedl do wniosku ze lepiej kupic niz wozic.

  175. parker
    30 lipca o godz. 19:41

    Najwięcej zarabiają NIESTETY- pośrednicy……nie producenci.
    Zgodnie zresztą ze starą zasadą że łut handlu jest wart więcej niż tona pracy. Marża zysku bywa nieprzyzwoicie wysoka.

  176. A pośrednik nie człowiek, nie musi jeść, rodziny utrzymać?
    Jakby pośrednicy nie byli potrzebni nie dzieliliby się z nimi zyskami producenci kapitaliści
    A tak w ogóle, wyprodukować głupi potrafi, a sprzedać to już trzeba umieć:)

  177. @ parker
    „A tak w ogóle, wyprodukować głupi potrafi, a sprzedać to już trzeba umieć:)”
    Nie zgadzam sie z tym. Dobry produkt sam sie sprzedaje. Sztuka jest sprzedac bubel. Jest cala szkola tego jak sprzedawac buble i nie ponosic za to zadnej odpowiedzialnosci. Specjalistami od tego sa sprzedawcy samochodow i agenci real estate. Rekordowe ceny potrafia uzyskac tam gdzie by sie wydawalo ze nie ma chetnych. Pierwsze miejsce w cenach jak chodzi o zycie jest w Afryce, a drugie miejsce ma Moskwa. Jezeli sprzedawcy z Warszawy postaraja sie tak byc zdolni jak ci w Moskwie to jest szansa ze Warszawa dogoni Moskwe.

  178. @wiesiek59: „W Polsce w zasadzie można kupić wszystko, niestety- za cenę wyższą na ogół niż na zachód od nas.”

    No I tak sie cala ta dyskusja zaczela. Od tej wyzszej ceny

  179. To znaczy, że bycie sprzedawcą zapewnia dochody? Czemu wszyscy nie są?
    Wiesiek twierdzi, że handel to nie praca, niech to powie kasjerkom w supermarketom.
    Pieprzycie panowie, dobry produkt sam się sprzeda.
    Jakoś sam nie chce

  180. parker
    30 lipca o godz. 21:03

    Wśród nowych zawodów jest i trader…….
    Agenci sprzedaży bezpośredniej to podstawa?
    I psycholodzy rynku?

  181. A co ci to przeszkadza?
    Wróżkom też byś zakazał zarabiać?
    Ach, socjaliści, lepiej wiedzą czego ludzie potrzebują i za co chcą płacić.
    A ludzie chcą sami sobą kierować, w większości. Są tacy którzy nie chcą wolności wyboru ale to są zazwyczaj wytwory socjalizmu, jak pracownicy upadłych PGR czy absolwenci zakładów karnych którzy nie wyobrażają sobie życia na wolności.
    Normalny człowiek nie lubi jak mu władza życie organizuje.

  182. @ trasat
    „Silnik się będzie kręcić szybciej jeśli wzrośnie częstotliwość”
    Zgadza sie, tak bylo z magnetofonami kasetowymi przestrajanymi na 220, ale w tym wypadku ta predkosc byla bardzo istotna, natomiast w urzadzeniach gdzie sa stosowane moce rzedu conajmniej 1kW ten rodzaj roznicy nie stanowi.
    Dlatego na przykld zasilacze do wspolczesnych komputerow sa z przelacznikiem 120/220, no ale tam tez sie robi prostowanie pradu, tak ze ta czestotliwosc zasadniczo jest bez znaczenia. Swoja droga stopniowe stapianie sie swiata powinno jakos rozwiazac te roznice, gdzie bylby standartem model wiekszosciowy. Nie wiem jak jest w Azji, bo tam jest w sumie srodek ciezkosci.
    Pozdrawiam

  183. @Marcin: „„Silnik się będzie kręcić szybciej jeśli wzrośnie częstotliwość”
    Zgadza sie, tak bylo z magnetofonami kasetowymi przestrajanymi na 220”

    Nie bylo. Magnetofony kasetowe maja silnik pradu stalego na ktory czestotliwosc sieci na ma wplywu

    „Dlatego na przyklad zasilacze do wspolczesnych komputerow sa z przelacznikiem 120/220”

    Wiekszosc wspolczesnych komputerow nie ma przelczania na 110/220, ma natomiast na zasilaczu napisane „110/220”. Tak maja na przyklad wszystkie laptopy. Mozna ich zasilacz wlaczac do gniazdek 220V I 110V nie robiec zadnych „przelaczen”. Podobnie zasilacze do telefonow, kamer, aparatow fotograficznych itede.

  184. Złodziejska nautura komunisty, załóż firmę tak, żeby nie odpowiadać za zobowiązania, na słupa najlepiej za prezesa, bo zarząd odpowiada za zobowiązania w przypadku spółek.
    Firmę to ja założyłem jak zacząłem pracować, i prowadzę ją do dziś i to że muszę zaczynać od początku w nowym miejscu i straciłem mnóstwo pieniędzy jest wynikiem urzędniczej zmowy, żeby mnie zmusić do łapówki. Nie dałem jej na początku, żeby zmienić sposób urzytkowania budynku, potem była już walka wszystkich urzędów żeby mi biznes zamknąć. Po sześciu latach mnie pokonali, teraz przyszła decyzja, że niezgodnie z prawem.
    To stały numer, wygrywasz z urzędnikami formalnie, ale faktycznie jesteś zniszczony.
    Układ zamknięty.

  185. @ A.L
    Silniki pradu stalego sa komutatorowe i nie maja stalej predkosci. Slyszales o tzw rozbieganiu sie takich silnikow? Magnetofon potrzebuje stale obroty na silniku niezalezne od obciazenia. Gdy tasma jest nawijana na wieksza srednice opory sa wieksze. Silnik pradu stalego by pracowal z roznymi obrotami w roznych zakresach obciazen.

  186. @Parker
    1. Znów stać jest ciebie tylko na chamski atak ad personam? A poza tym, to wyraźnie jest widać, że nie znasz realiów współczesnego kapitalizmu. Przecież spółki z ograniczoną odpowiedzialnością to wymyślono po to, aby ułatwić życie kapitalistom, a nie komunistom – po to, aby przedsiębiorcy nie bali się, że stracą oni cały dorobek swego życia w razie plajty, która jest przecież w prawdziwym kapitalizmie (czyli rynkowym) praktycznie nieunikniona w przypadku firm niemających pomocy ze strony państwa czyli inaczej podatników.
    2. Gdybyś w porę poradził się dobrego prawnika, to nikt by ciebie nie mógł zmusić do zapłacenia łapówki. Ale ty pewnie myślałeś, że zjadłeś wszystkie rozumy, a więc ci nawet na myśl nie przyszło, że nawet najlepszy przedsiębiorca nie może się znać na wszystkim oraz że dobrego biznesmena poznaje się nie po tym, że wie on wszystko na temat prowadzenia biznesu, ale że wie, u kogo zasięgnąć porady, jeśli napotka on na problem, który wymaga zewnętrznej pomocy przy prowadzeniu firmy. Niestety, ale olbrzymia większość ludzi interesu myśli, że powiodło się im dzięki ich ciężkiej pracy i mądrym decyzjom, podczas gdy prawda jest taka, że mieli oni tylko szczęście, a więc uważają się niemalże za bogów i nawet na myśl im nie przyjdzie aby się podszkolić czy też zorganizować sobie pomocników oraz konsultantów, szczególnie jeśli chodzi o prawo (adwokaci, radcy prawni) czy też rachunkowość (księgowi). Im jest żal wydać tysiące na ten cel, a później, w wyniku tej fałszywej oszczędności, tracą oni dorobek całego swojego życia. 🙁
    @A.L.
    Obecnie coraz popularniejsze są silniki prądu zmiennego, nawet tam, gdzie dawniej stosowano silniki prądu stałego (jako iż łatwiej było regulować ich prędkość obrotową). Na przykład tramwaje typu Swing z PESY, zasilane z sieci 600V DC (prądu stałego) posiadają falownikowy układ napędowy z 4 asynchronicznymi silnikami (a więc na prąd przemienny – AC) umożliwiający hamowanie elektrodynamiczne z rekuperacją energii. W tych silnikach prędkość obrotową reguluje się przemiennikami częstotliwości(falownikami). Wstyd, aby zwyczajny technik elektryk musiał takie elementarne prawdy tłumaczyć doktorowi inżynierowi, na dodatek ze specjalnością ‘elektryczną’! 🙁
    @Andrzej
    Pytasz się„co robi austriacki policjant jak otrzyma narty wodne?” To samo, co po otrzymaniu każdego niespodziewanego prezentu – rozgląda się wokół, czy ktoś obcy go nie obserwuje, po czym staje na baczność, wyciąga do przodu podniesioną prawą rękę pod kątem ok. 45 stopni i głośno mówi: danke schön mein Führer! 😉

  187. @ trasat
    A propos silnikow pradu stalego tez od czasu gdy ciagle byl problem ze szczotkami i komutatorami ktos madry wymyslil silniki pradu stalego typu BLDC
    (brushless dc motors). Na dodatek odwrocony uklad w ktorym wirnik jest stojanem natomiast stojan jest wirnikiem i w nim zastosowano super magnesy
    (neodymium magnets) to dalo nowe zycie silnikom pradu stalego. Zastosowane w kolach przez niektore firmy moga spowodowac rewolucje w motoryzacji.
    Chociaz uklad elektroniczny sterowania impulsami jest trudnieszy przy wiekszych mocach, dlatego ciagle przewaga jest silnikow pradu zmiennego.
    Pozdrawiam

  188. @Marcin
    Tak, zastosowanie bardzo silnych magnesów stałych wykonanych z metali tzw. ziem rzadkich, np. z neodymu, zrewolucjonizowało silniki na prąd stały. Niemniej w trakcji elektrycznej dominują dziś wspomniane przeze mnie asynchroniczne silniki (czyli na prąd przemienny), w których prędkość obrotową reguluje się przemiennikami częstotliwości czyli inaczej falownikami. Ale wedlug polskich doktorów inżynierów, rezydujących w US of A, to prędkość obrotowa takich silników nie zależy od częstotliwości prądu, który je zasila. No cóż, Akademik Łysenko obalił był w swoim czasie całą wówczas znaną genetykę, to dr inż. A.L. nie chce być gorszy i obali dziś całą znaną nam fizykę. Dopowiem mu tylko, tak z czystej życzliwości, że powinien on zacząć od poprawienia równań Maxwella.
    Pozdr.

  189. Mialo byc o architekturze.Radze zajac sie odsalaniem wody morskiej w Australii!!Dedykuje ,tym co na temat nie maja nic do powiedzenia:nie pchaj sie na afisz ,jak nie potrafisz!

  190. @Andrzej i Luap – zniw tylko ad personam? A fe! 😉
    1. To nie ja zacząłem te dyskusję o częstotliwości prądu przemiennego.
    2. Odsalanie wody morskiej nie ma sensu. Taniej jest ograniczyć przyrost ludności tam, gdzie brakuje wody słodkiej.
    3. To nie dla mnie Wikipedia jest wyrocznią.
    4. Wierzę, że tacy geniusze jak wy, to nie tylko Wikipedię, ale nawet i Słońce potrafią wyłączyć! 😉

  191. Pse pani – on sie wyzywa !
    Pse pani – a on sie bije !
    Pse pani – a on na mnie ksywo sie spojzał !
    Przedszkole – jak boga kocham ….

  192. @Marcin: „Silniki pradu stalego sa komutatorowe i nie maja stalej predkosci. Slyszales o tzw rozbieganiu sie takich silnikow? Magnetofon potrzebuje stale obroty na silniku niezalezne od obciazenia. Gdy tasma jest nawijana na wieksza srednice opory sa wieksze. Silnik pradu stalego by pracowal z roznymi obrotami w roznych zakresach obciazen.”

    Rozbiegaja sie tylko obcowzbudne silniki szeregowe. Silniki z magnesami stalymi – a takie sie stosuje w magnetofonach – nei rozbiegaja sie. Silniki pradu zmiennego rowniez podlegaja wplywom obciazenia – silniki asynchroniczne maja „poslizg” a silniki synchroniczne „wypadaja z symchronizmu” demonstrujac to w postaci „czkawki”

    W magnetofonach kasetowych I gramofonach uzywa sie wylacznie komutatorowych silnikow pradu stalego. Maja one predkosc obrotowa stabilizowana elektronicznie. Najprostszy sposob to pomiar „aniSEM” – sily elektromotorycznej generowanej przez silnik gdy sie obraca. Ta antiSEM porownywana jest z napieciem wzrocowym, a prad silnika jest korygowany odpowiednio. Szczegolnie sprytny uklad mial polski magnetofon mk125 – caly uklad stabilizacji obrotow silnika zawiaral tylko dwa tranzystory

    W bardziej kosztownym spzrecie dokonuje sie pomiaru predkosci silnika przy pomocy odpowiednich czujnikow, a odniesieniem jest generator kwarcowy. Robi sie to zreszta przy pomocy jednego ukladu scalonego. Tak na marginesie, na ogol w magnetofonach kasetowych, nawet nei tych z najwyzszej polka, sa 3 silniki: po jednym do przewijania szpul I jeden do pzresuwu tasmy.

    Silniki pradu zmiennego stosowano w przseszlosci magnetofonach SZPULOWYCH, I to tych popularnych. Polski magnetofon Melodia mial silnik synchroniczny, magnetowony Tonette I Grudnig mialy silnik asynchroniczny klatkowy ze zwojem zwartym. Niestety, te silniki tez sa wrazliwe na obciazenie, ponadto ich predkosc obrotowa zalezy od czestotliwosci pradu w sieci. A ta nie jest stala, a waha sie w pewnych (aczkolwiek niewielkich) granicach. Znany mi jest tylko jeden magnetofon szpulowy (Telefunken) z silnikiem synchronicznym zasilanym z lokalnego generator

    Podobnie w gramofonach – gramofon Bambino mial silnik asynchroniczny, ale polski gramowon wysokiej klasy ktorego to gramofonu nazwy nei pamietam, mial silnik pradu stalego stabilizowany elektronicznie

    I tyle by bylo na temat silnikow I magnetofonow. Gwoli prawdzie

  193. To koniec mojej dyskusji na tematy poboczne. Panom Expertom zycze owocnego I obfitego kopiowania Wikipedii, Pana Gospodarza pzrepraszam za posty nie na temat

  194. @ A.L>
    „Polski magnetofon Melodia mial silnik synchroniczny, magnetowony Tonette I Grudnig mialy silnik asynchroniczny klatkowy ze zwojem zwartym.”
    Rozbieralem silnik w Tonetce wiec wiem o czym pisze. Polacy nie wymyslili tego systemu, obowiazywal w swiecie. Zatem jak to bylo? Znowu sprzeczka typu Kusego i Sokola, albo inaczej mowiac wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanocnymi. Tak, to sa informacje ktore sluza tylko temu aby dowalic oponentowi. Trasat napisal o wplywie czestotliwosci a jegomosc nic innego nie robil tylko to podwazal sprowadzajac dyskusje do kolejnej bezprzedmiotowej paplaniny. Ja nadal potwierdzam fakt ze czestotliwosc miala wplyw co bylo do udowodnienia, skoro w Tonette to i podobnych w tamtych czasach importowanych urzadzen. Dlugim i nudnym opowiadaniem w stylu pseudo naukowym mozna nawet udowodnic ze ziemia jest plaska.

  195. Marcin
    31 lipca o godz. 19:43
    Tonette zaczęto produkować w 1965r, w 1969 ruszyły licencyjne Grundigi ( ZK 120, ZK 140 i kolejne ich wersje ). Myślałem, że jesteś młodszy …

  196. No patrzcie Panowie, niedawno sprawdzałem stojący w kącie zk 2405 S…….
    I dalej działa- po wymianie sparciałych gumek….
    A jaki ma silnik, nie za bardzo mnie obchodzi.
    Starych taśm da się posłuchać, o dziwo, pomimo tego że sypią ostro pyłem z nośnika.

    Można sobie jeszcze podyskutować o forsowaniu zapisów, formatów, rodzajów taśm.
    Wszytko to była walka o pieniądze, nie zaś o jakość.

    I wracając do tematu przewodniego.
    KAŻDA norma prawna preferuje jednych producentów, pogrąża innych.
    Każdy przepis zaś, daje władzę urzędnikom.
    Czy można unormować wszystko?
    Wówczas nawet za oddychanie możemy być ukarani…….
    A życie i tak będzie bogatsze od wyobraźni legislatorów.

  197. @ wiesiek59
    Obecnie sa na rynku bardzo drogie wysokiej klasy adaptery na stare longplaye winylowe, kosztuja w granicach $6000. Podobno jakosc jest wyzsza niz z CD.
    Zgadza sie ze stare magnetofony wysokiej klasy sa niezniszczalne. Problem polega na tym ze tasm juz nigdzie nie sprzedaja.

  198. @Marcin
    1. Ciekawe, jak sobie te drogie gramofony radza z pylem, który zawsze się zbiera na powierzchni plyt gramofonowych (elektrostatyka!) i powoduje tym samym trzaski? To oczywiście nie jest problemem, kiedy sluch się np. Disco-Polo, gdzie poziom halasu jest praktycznie zawsze rowny a slychac jest glownie perkusje, ale problem zaczyna się kiedy ktos chce posluchac tzw. muzyki powaznej, gdzie sa sciszenia, podczas których slychac jest te irytujace wrecz trzaski. Z tego owodu szybko zreyzgnowalem z plyt, prerzucajac się na tasmy kasetowe a pozniej na CD.
    2. Mysle, ze jednak gdzies w sieci można znalezc producenta albo dystrybutora tasm magnetofonowych. Nie szukalem, gdyz nie mam od dawna magentofonu szpulowego. Ostatni jaki mialem (jeszcze w PRLu) to był czeski marki Tesla, jeszcze na lampy, z tzw. okiem magicznym pokazujacym poziom wysterowania zapisu.
    3. Jeszcze raz powtarzam, ze obroty silnika pradu przemiennego (powszechnie, choc niezbyt poprawnie zwanego ‘zmiennym’) można regulowac przez zmiane czestotliwosci pradu go zasilajacego, co zreszta musial potwierdzic (choc tylko ‘polgebkiem’) nawet sam prof. zw. dr hab. dr h.c. (mult.) mgr inz. arch. A.L.. Jesli ktos ma inne zdanie, to proszę o podanie wiarygodnych zrodel.

  199. @Marcin
    1. Ciekawe, jak sobie te drogie gramofony radza z pylem, który zawsze się zbiera na powierzchni plyt gramofonowych (elektrostatyka!) i powoduje tym samym trzaski? To oczywiście nie jest problemem, kiedy sluch się np. Disco-Polo, gdzie poziom halasu jest praktycznie zawsze rowny a slychac jest glownie perkusje, ale problem zaczyna się kiedy ktos chce posluchac tzw. muzyki powaznej, gdzie sa sciszenia, podczas których slychac jest te irytujace wrecz trzaski. Z tego owodu szybko zreyzgnowalem z plyt, prerzucajac się na tasmy kasetowe a pozniej na CD.
    2. Mysle, ze jednak gdzies w sieci można znalezc producenta albo dystrybutora tasm magnetofonowych. Nie szukalem, gdyz nie mam od dawna magentofonu szpulowego. Ostatni jaki mialem (jeszcze w PRLu) to był czeski marki Tesla, jeszcze na lampy, z tzw. okiem magicznym pokazujacym poziom wysterowania zapisu.
    3. Jeszcze raz powtarzam, ze obroty silnika pradu przemiennego (powszechnie, choc niezbyt poprawnie zwanego ‘zmiennym’) można regulowac przez zmiane czestotliwosci pradu go zasilajacego, co zreszta musial potwierdzic (choc tylko ‘polgebkiem’) nawet sam prof. zw. dr hab. dr h.c. (mult.) mgr inz. arch. A.L.. Jesli ktos ma inne zdanie, to proszę o podanie wiarygodnych zrodel.
    Pozdrawiam!

  200. @ trasat
    „Ciekawe, jak sobie te drogie gramofony radza z pylem, który zawsze się zbiera na powierzchni plyt gramofonowych (elektrostatyka!) i powoduje tym samym trzaski?”
    Ja napisalem $6000, ale to srednia cena na tzw turn table czyli gramofon winylowy. Tu jest link pokazujacy ze moze cena osiagnac $250,000 przy czym jestem przekonany ze problem kurzu tam jest rozwiazany. Tu jest link:
    „http://www.highendpalace.com/ANALOG.htm”
    Pozdrawiam

  201. @ kaesjot
    „Myślałem, że jesteś młodszy …” Gdy ukazala sie na rynku wersja R10 Autocadu i zaczalem ja uzywac, wydawalo mi sie ze kolka wychodza postrzepione bo moj komputer tak je pokazywal. Drukarka tez w tamtych czasach kolek nie robila jak dzisiaj. Od tamtych czasow nastapil postep na takim poziomie, ze powrot do olowka i deski kreslarskiej to jest tylko przejscie z jednej starej ery do nowej. Najlepsze bylo to ze jak w kazdym postepie najpierw trzeba robic wszystko wolniej niz tradycyjnie, dopiero w miare uplywu czasu inwestowanie w postep sie oplaca. Nie wiem czy wchodzenie w te skomplikowana technologie jest dzisiaj latwiejsze dla mlodych, w stosunku do nas ktorzy z nia wzrastalismy? Obserwujac mlodych ludzi dochodze do wniosku ze tylko jednostki sa w stanie przeskoczyc bariere wydajnosci. 20 lat w zawodzie i zero maja sie tak do siebie jak trenowanie plywaka od kolyski lub proba uczenia tego samego 20 latka na studiach WF-u. Co ciekawe wowczas na rynku bylo szereg klonow softwarowych i wybranie odpowiedniego sposrod nich nie bylo latwa decyzja. Ludzie sie uczyli roznych przez cale lata po to by sie okazywalo to slepym zaulkiem. Na rynku zawsze prym wioda liderzy i jak sie na nich czlowiek od poczatku nie skoncentruje, traci lata. Tego nie ucza na studiach. To jest tylko eksperyment zwany zyciem. Jak nie trafisz w swoim zyciu w 10, przegrasz czas ktorego nie nadrobisz. Ile formatow A0 jestes w stanie zrobic, na tyle mozesz sie czuc czempionem w zawodzie. Na desce nie mozna bylo robic copy and paste. Trzeba bylo przebijac przez kalke kreska za kreska. I tym sie rozni ta nowa era od starej. Mysle ze rozumiemy sie o czym pisze?

  202. @Marcin
    Obawiam sie, ze nawet najdrozszy gramofon ‚ na igle’ nie rozwiaze problemu pylkow, chyba, ze bylby on w hermetycznie zamknietym pojemiku z nadcisnieniem (a wiec nie mogly by sie do niego dostawac pylki), a plyte wkladaloby sie tam przez jakas specjalna sluze, ktora takze eliminowala by owe pylki z powierzchni plyty (jakis odkurzacz czy tez cos dzialajacego na zasadzie elektrostatyki). Ciekaw jestem, co na ten temat mowia znawcy, gdyz moje doswiadczenie jest takie, ze im lepszy gramofon, tym bardziej jego „glowica odczytu”, czyli igla z przetwornikiem drgan mechanicznych na prad elektryczny jest bardziej wrazliwa na te pylki. Stad tez jestem zwolennikiem zapisu calkowicie ‚elektrycznego’, najlepiej na ukladach scalonych (np. ‚dyski’ typu SSD oparte na technologii ‚flash’), czyli z pominieciem wszelakich urzadzen i czesci mechanicznych.
    Pozdr.

  203. @ trasat
    Wydaje mi sie ze ludzie ktorzy sa fanami dobrej muzyki i maja ja w winylowych longplayach od czasow gdy tylko taki zapis byl mozliwy kupuja te gramofony by z nich przeniesc wysokie parametry na mp3, albo wav i odtwarzac muzyke bez obawy ze pyl ktory plastik przyciaga mogl zaklocac odbior. Zreszta najbardziej nawet ostrozne przegrywanie na urzadzeniach mechanicznych zawsze pozostawia za soba uszkodzenia sciezek. Tez jestem zwolennikiem zapisu cyfrowego. Postep technologiczny jest w tym wypadku dobrodziejstwem ludzkosci. Tak powinno byc z calym postepem.

  204. @Marcin
    Podobno są dziś na rynku gramofony z tzw. igłą laserową, czyli używające promienia lasera do odczytu tego mechanicznego zapisu na płycie winylowej, praktycznie bez jej uszkodzenia. A co do owych koneserów – ponieważ nawet najlepsze gramofony nie radzą sobie z problemem trzasków, to najlepszym rozwiązaniem jest (co ja robię w praktyce) zakup płyty CD, na którą przeniesiono ‚fabrycznie’ oryginalny zapis z taśmy magnetycznej. Oczywiście, są sytuacje, kiedy mamy do dyspozycji tylko płytę (albo ścieżkę dźwiękową na taśmie filmowej), ale wtedy to te, nieuniknione przecież w praktyce trzaski, można usunąć programem komputerowym, analogicznie do tego, jak można np. Photoshopem usunąć „kropki” czy też inne „zanieczyszczenia” ze zdjęcia, po jego transformacji na postać cyfrową (np. do formatu JPG).
    I zgoda, że postęp technologiczny powinien być dobrodziejstwem ludzkości, ale (niestety) nie jest to możliwe w kapitalizmie rynkowym – choćby dla tego, że w tym systemie to praktycznie każdy wynalazek jest użyty do celów militarnych. 🙁
    Pozdrawiam! 🙂

  205. A zmienia się, zmienia. Ja zanim założyłem firmę, dużo się nasłuchałem o paniach w Urzędzie Skarbowym, kolejkach etc. Okazuje się, że nie jest tak źle (przynajmniej w moim US). Ani razu nie potraktowano mnie – płać i płacz. Zawsze jest pisemko, ewentualnie telefon: proszę podjechać, wszystko na miejscu z panem uzupełnimy tak żeby nie miał pan kłopotów itd. Nie jest źle 😉

  206. @Przedsiębiorca z Gliwic
    Zalatwianie spraw w urzedach nigdzie na swiecie jest trudne dla tych, ktorych jest stac na duze lapowki, i ktorzy umieja je wreczac. W takich Chinach, to z wreczania lapowek uczyniono caly ceremonial, niemalze sztuke. Tam sie nie dajeurzednikowi niczego w kopercie, cichcem i pod stolem, a tylko np. przegrywa sie z urzednikiem spora sume np. w grze karcianej, albo tez oferuje sie w swojej firmie dobra, a nie wymagajaca wysilku posade dla malzonka albo potomstwa urzednika.
    Niemniej gratuluje ci umiejetnosci „ustawiania” urzednikow.
    Pozdr.

css.php