Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

30.05.2013
czwartek

Czemu jestem przeciwny zakazowi handlu w niedzielę

30 maja 2013, czwartek,

1. Nie cierpię kiedy państwo próbuje mi dyktować w jaki sposób mam żyć. Jeśli chcę to powinienem móc robić zakupy, o ile będzie ktoś gotów mi coś sprzedać. Jeśli będę chciał coś sprzedać powinienem móc to zrobić. Dlaczego państwo ma dyktować, że spędzanie czasu z rodziną w parku jest bardziej wartościowe niż spędzanie go w centrum handlowym? Dlaczego kilka osób na wiejskiej ma narzucać swoje preferencje i wyobrażenia o tym co słuszne? To świadectwo braku szacunku do swoich własnych wyborców. Szczególnie, ze wielu z posłów nie charakteryzuje się wysokim poziomem moralności, czy choćby ze sposobem życia, preferencjami i wyzwaniami stojącymi przed przeciętnym obywatelem.

2. Propozycja ta ma wyraźne podłoże religijne, co powinno niepokoić zarówno wierzących jak i niewierzących. Niebawem pewnie spotkamy się z pomysłami by zakazać sprzedaży mięsa w piątek. Zresztą także pod religijnymi pretekstami próbuje się przeforsować możliwość zadawania zwierzętom powolnej i bolesnej śmierci. Są kraje gdzie udaje się godzić humanitaryzm ogłuszania z wymogami rytualnymi. Jesteśmy państwem świeckim z mozolnie wypracowanym zestawem zasad – trzymajmy się ich. Argument o „świętości niedzieli” powinien co najwyżej śmieszyć.

3. Zamknięte centra handlowe to mniej pracy, a na jej nadmiar nie narzekamy. Niektórzy twierdzą, że pracy nie ubędzie bo ludzie i tak musza zrobić zakupy. Owszem muszą – ale zrobią je mniejsze. Jedzenie trzeba kupić, inne rzeczy są bardziej opcjonalne. W szczególności te związane z usługami okołozakupowymi: kupując w osiedlowych sklepikach nie pójdziemy do kina, nie zjemy ciastka, nie wypijemy kawy. Nie zrobimy także tego wszystkiego spacerując po parku.

4. Jednym z argumentów „za” jest odzyskanie niedzieli dla pracowników handlu. Dlaczego patrzymy tak wąsko? Może odzyskajmy też niedzielę dla pracowników energetyki, stacji benzynowych, lekarzy, policjantów, strażaków, informatyków. Dlaczego tylko handlowcy mają się cieszyć niedzielą z rodziną? Co z pracownikami handlu, którzy wraz z niedzielą odzyskają na kontakty z rodziną wszystkie pozostałe dni tygodnia? Praca w niedzielę to element wyboru zawodu, przekładający się bezpośrednio lub pośrednio na zarobki.

5. Rozwiązanie to ma przynieść korzyści małym sklepikarzom. Pytanie: czyim kosztem? Odpowiedź: konsumentów. To oni zapłacą poprzez wyższe ceny. Mali przedsiębiorcy potrzebują wsparcia w zupełnie innym zakresie: ograniczenia biurokracji, obowiązków sprawozdawczych, uproszczonych metod zatrudniania – przyjaźniejszego państwa. Tymczasem dostają solidarną odpowiedzialność za VAT, dziwaczny zapis o obchodzeniu przepisów podatkowych dający urzędnikom możliwość uznaniowego interpretowania rzeczywistości, możliwość zablokowania rachunku bankowego na 3 miesiące na podstawie decyzji urzędnika. Wspieranie przedsiębiorczości to nie okaleczanie konkurencji, ale faktyczne wyrównywanie szans poprzez uproszczenia dla małych. Tylko w ten sposób możemy zapewnić rozwój przedsiębiorstw nie obciążając przy tym konsumentów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 124

Dodaj komentarz »
  1. @ trasat
    Jestes niekonsekwentny w tym co piszesz. Najpierw zauwazylem ze podobnie jak ja uznawales ze Polska idzie w zla strone, bo rosnace bezrobocie, spowodowane utrata przemyslu odziedziczonego z PRL-u, a gdy zaczelismy dyskusje na temat Australii nagle przestawiles przyslowiowa wajhe i zaczynasz przedstawiac sytuacje Polski w samych alternatywach jednoczesnie przejaskrawiajac sytuacje Australii ktora jest jednym z najbardziej zarowno demokratycznie, jak i ekonomicznie przodujacych krajow swiata. Nie bardzo potrafie zrozumiec dlaczego tak zmienne opinie? Czy to moze wynika ze starego prawa ktore mowi ze „trawa bardziej zielona u sasiada”?
    Zamach na chrzescijanskie tradycje Europy dokonuje sie nie w Australii, lecz w samej Europie. Zobacz co sie dzieje w Paryzu, Londynie i Berlinie. Meczety rosna tam jak grzyby po deszczu, a Ty biadolisz ze Australia staje sie krajem Islamu! Obawiam sie ze marzac o powrocie do Europy bedziesz musial zmienic stosunek do tej religii, ona staje sie dominujaca sila w tym rejonie. Czego nie zdolal zrobic Islam ogniem i mieczem, to dzisiaj osiaga dzietnoscia.

  2. @ trasat
    Przepraszam mialo byc superlatywach a nie alternatywach.

  3. ad.1 Pan możesz sobie robić w niedziele, co zechce, ale takiego wyboru nie ma już ta kobieta w kasie, a to jest jednak pewna różnica. Jestem pewien, że ustawa nie będzie nakładała na rodziny i singli obowiązkowego wypoczynku w parku, to zwykła nadinterpretacja i małe manipulowanko z Pana strony.
    ad.2 Jestem zdeklarowanym ateistą, a jednocześnie dopuszczam myśl, że jacyś wyznawcy takiej czy innej religii muszą przestrzegać pewnych zasad i nikomu nie wolno ich zmuszać do postępowania wbrew ich wierzeniom (chyba że te zasady są sprzeczne z przyjętym prawem – skoro nie wolno dręczyć w Polsce zwierząt, to nie widzę sposobu na legalizację uboju rytualnego!).
    ad.3 Bzdura goni bzdurę. Czy nie zauważył Pan różnicy pomiędzy polskim, a jakimkolwiek miastem w zachodniej Europie? Hipermarkety są rakiem zżerającym sens istnienia miasta, ale jak się jest burakiem, to się o tym nie wie, bo niby skąd.
    ad.4 Znowu bzdety. Górnictwo powinno pracować na okrągło, ponieważ koszty stałe dniówki, nawet gdy nie ma wydobycia są ogromne, a z jakichś powodów na całym świecie z reguły górnicy mają niedziele wolne. Niech Pan zgadnie, co to za powody.
    ad.5 Racja, ale nie na temat.
    Ogólne sorry za wściekłość, ale z korwinizmem należy walczyć tak samo bez pardonu jak z komunizmem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Gospodarz : Tym razem pełna zgoda.

    Śleper 30 maja o godz. 22:40
    1/ „takiego wyboru nie ma już ta kobieta w kasie”
    Jak pracuje w debilnie urządzonym sklepie w debilnie urządzonym kraju to oczywiście, że nie ma. Jest kraj, w którym jak się jest „kobietą” to można pracować na godziny, po kilka godzin (albo np. 1 godzinę) dziennie. I dogadać się na temat najdziwniejszego grafika godzin. W niedzielę jak się ma dzieci albo jest praktykującym katolikiem nie przychodzić do pracy. A za to pracować 12 godzin innego dnia. Albo nie pracować w handlu. W krajach sztywnych i wielu regulacji może być tylko gorzej.
    2/ „i nikomu nie wolno ich zmuszać do postępowania wbrew ich wierzeniom”
    Nikt nikogo nie zmusza. Jak nie chce to niech nie pracuje i już. Od razu okaże się, ilu jest w Polsce prawdziwie „wierzących” katolików. Gdyby wszyscy solidarnie odmówili pracy w niedzielę, od razu ateiści czy Żydzi rzuciliby się ich zastępować, bo stawka za godzinę niedzielnej pracy poszybowałaby w stratosferę.
    3/ „Hipermarkety są rakiem zżerającym sens istnienia miasta”
    Hipermarkety obnażają tylko powody zaniku centrów miast. I walą po oczach dowodami na to, kto ma zapłacić za „kwitnięcie” droższych centrów miast. Otóż albo podnosimy podatki (mieszkańcom lokalny od nieruchomości) obniżając taki sam podatek sklepom i restauracjom albo zamykamy konkurencję, czyli market. Komu w takim razie brakuje odwagi na otwarte manipulacje podatkami a usiłuje zrobić to samo tylnymi drzwiami zamykając markety?
    4/ „Znowu bzdety. Górnictwo”
    Zgadza się. Bzdety. Przykłady z XIX wieku. W fabie robiącym układy scalone pracuje się 24/365. Po 8 albo 12 godzin. Na zmiany, w najróżniejszych konfiguracjach. Polska będzie miała usypaną górkę węgla. W cywilizacji zrobią z niego grafen. Może nawet w środku nocy? Oj tam, oj, tam. Polak sobie coś zrobionego z grafenu kupi. Za tę górkę węgla. Zobaczymy, jak na tym wyjdzie.

  6. @ sleper
    Zgadza sie. Korwinizm jest schorzeniem ktore zatruwa zdrowy system postrzegania rzeczywistosci dajac tym samym otwarta droge do manipulowania spoleczenstwem psychopatom. Handel w niedziele propagowany przez wielkie korporacje wychodzace naprzeciw klientowi urzadzanym w formie palacow centrami handlowymi mami ludzi po to by wychowywac nowe generacje szopoholikow chodzacych na smyczy oferowanych „deali” w postaci upustu niedzielnego, albo calotygodniowego.
    Tylko swiadomosc spoleczenstwa traktujaca niedziele jako dzien odpoczynku, a nie tracenia na szwedanie sie po bezkresnych wystawach niepotrzebnych gatgetow moze zatrzymac ten bezsensowny wyscig po klienta.

  7. Do Pana Gospodarza
    1. A tu, to akurat pelna zgoda. Uwazam bowiem, ze panstwo powinno pomagac obywatelom, jelsi potrzebuja oni od niego pomocy (np. sa bez pracy). Ale nie powinno mu ono dyktowac kiedy i gdzie moze on wydawac swoje pieniadze, jesli chce on je wydawac na dobra bedace w legalnym obiegu. Tu socjalista sie zgadza w pelni z liberalem.
    2. Powody tego zakazu niedzielnego handlu tez widze glownie w sferze ideologii, a szczegolnie religii. Ale jesli tu chodzi o wiare, to nalezy tez zakazac handlu w piatek i sobote (oraz takze w Dzien Swiety Pastafarianow), a nie tylko w niedziele. Skutkiem takiego zakazu bedzie zas glownie spadek sprzedazy, jako iz wzrost obrotow malych sklepow nie zrownowazy spadku obrotow w duzych sklepach, a to dla tego, ze sporo sprzedazy ‘niedzielnych’ jest nieplanowanych (tzw. impulse purchases), a wynika to glownie z rozrywkowo-towarzysko rozumianej wizyty (czesto rodzinnej, a dzieci to sa przeciez zawodowi wrecz ‘naciagacze’, o czym wie kazdy, kto je mial albo studiowal choc troche psychologie albo marketing) w centrum handlowym albo hipermarkecie. A spadek sprzedazy, to takze spadek zatrudnienia w handlu, a takze spadek popytu, a wiec takze mniejsze zatrudnienie u producentow, co z kolei powoduje dalszy spadek popytu i dalszy wzrost bezrobocia.
    3. Zgadzam sie tez, ze nie tylko pracownicy handlu zasluguja na wolne niedziele, ale takze np. ksieza, ktorych to bezduszny i nastawiony na dorazny zysk Episkopat i Watykan zmuszaja do pracy w niedziele, nie mowiac juz o tym, ze w niedziele musza pracowac takze np. energetycy, kolejarze, tramwajarze, policjanci czy tez strazacy. Oni tez (z ksiezmi wlacznie) maja malzonkow oraz dzieci!
    4. I zgoda, ze ten zakaz zmniejszy realne dochody ludnosci przez to, ze konsumenci beda zmuszeni kupowac w niedziele po wyzszych cenach, ale nie uratuje on malych sklepow, gdyz konsumenci beda robic w nich w niedziele tylko mininalne zakupy, a wieksze beda przekladac na inne dni tygodnia, szczegolnie na sobote, co spowoduje z kolei wiekszy tlok w tym dniu w centrach handlowych oraz hipermarketach. Ale ogolna sprzedaz spadnie, gdyz kiedy widzimy tlok w sklepie i kolejki przy kasach, to sie nam odechciewa pobytu w tym sklepie, a wiec na ogol kupujemy tylko to, co nam sie wydaje najpilniejsze i uciekamy ze sklepu (co gorsza dla sklepu, ograniczamy sie wowczas czesto do np. 10 rzeczy, aby skorzystac z kasy ekspressowej, a to tez oznacza przeciez powazny spadek obrotow).
    Pozdr.

  8. Do Marcina
    1. Czytaj mnie dokladniej – napisalem przeciez wyraznie, ze te oba kraje sie realnie cofaja w rozwoju, tyle, ze Polska cofa sie wolniej niz Australia, co powoduje, ze zmniejsza sie dystans pomiedzy tymi krajami. I wytlumaczylem tez, jak to inflacja znieksztalca PKB, przez co laicy odnosza wrazenie, ze PKB rosnie, gdy tymczasem ow PKB spada, jesli jest on liczony uczciwie w cenach stalych (a wiec z uwzlednieniem prawdziwej stopy inflacji).
    2. Nie zmnienilem wiec zadania, a tylko napisalem, ze “trawa wydaje sie bardziej zielona tam, gdzie nas nie ma”. Dalej uwazam, ze od kryzysu energetycznego z roku 1973 (ktory, nota bene, byl glownym powodem problemow PRLu z epoki Gierka), to caly tzw. Zachod znajduje sie w dlugoterminowej recesji (ukrytej, jak to juz wyjasnialem, z powodu inflacji, ktora znieksztalca ceny i powoduje iluzje wzrostu PKB).
    3. Przebywam na zmiane na antypodach i w Europie, a wiec widze, co sie tam dzieje i mam porownanie. Australia wychodzi w nim zdecydowanie na minus, szczegolnie, ze nie tak dawno temu byl to kraj z jedna z najwyzszych stop zyciowych, a dzis spada on pod tym wzgledem coraz nizej, szczegolnie, gdy uwzgledni sie poziom cen, ktory w Australii jest jednym z najwyzszych na swiecie. Roznorakie rankingi ‘jakosci zycia’ tu niczego nie zmienia, gdyz oparte sa one na arbitralnych kryteriach, na dodatek mierzonych s sposob bardzo malo obiektywny. Po prostu, aby ocenic jakosc zycia w danym kraju, to trzeba w nim mieszkac i pracowac, a ja w ostatnich 30 latach mieszkalem i pracowalem nie tylko w Polsce i Australii, ale takze w USA, RPA, Nowej Zelandii oraz kilku krajach UE. Mam wiec porownanie, szczegolnie, ze opieram sie nie tylko na moich osobistych wrazeniach, ale takze na lekturze powaznych opracowan na temat gospodarki swiatowej.
    4. Nie uwazam tez, ze Islam jest jakas szczegolnie niebezpieczna religia. Rownie nietolerancyjne jest przeciez Chrzescijanstwo oraz Judaizm, a np. w Birmie, to Buddysci pala dzis zywcem Muzulmanow, a nie na odwrot.
    Pozdr.

  9. Do Ślepera
    Gdzie ty dzis widzisz komunistow? Przypomina mi sie slogan z czazow Zimnej Wojny: REDS UNDER THE BEDS (czerwoni pod lozkami). Po prostu wladza, w mysl starozytnej maksymy “Dziel i rzadz”, wynajduje sobie wrogow, aby zajac plebs walka z nimi (aby ow plebs nie mial czasu na walke z wladza, jego prawdziwym wrogiem). A tymi wyimaginowanymi wrogami moga byc zas np. innowiercy, heretycy, Zydzi, Cyganie, komunisci czy tez, jak dzis, Muzulmanie. 🙁

  10. @ trasam
    „Polska cofa sie wolniej niz Australia, co powoduje, ze zmniejsza sie dystans pomiedzy tymi krajami.”
    Moglbym sie zgodzic z tym cofaniem Australii w tym sensie ze przez ostatnie 20 prawie podwoila swoja ludnosc, a to nie odbywa sie bez kosztow. Niemniej w Polsce istnieje inne zjawisko: Polska sie zwija. Wedlug prognoz ktore sa dostepne w mediach Australia bedzie w 2050 roku miec 40 milionow mieszkancow. Polska prawdopodobnie kolo 30. Jezeli chodzi o poziom zadluzenia, on nie jest zadnym wskaznikiem dobrobytu. Jest w internecie mapa zadluzenia na ktorej prawie cala Afryka jest bez dlugow. Coz z tego kiedy tam sie zyc nie da? Zapominasz ze globalizacja jest faktem w zwiazku z czym ludnosc bedzie sie przemieszczala tam gdzie jest lepszy klimat i gdzie jest wyzszy poziom rozwoju. Australia ma nieslychane mozliwosci zasiedlenia wokol wybrzezy, jako ze ludnosc woli mieszkac wlasnie w takich strefach gdzie jest klimat lagodny i mala roznica temperatur miedzy zima i latem.
    W Polsce jak sprawy wygladaja klimatycznie wiemy az zanadto. Gdy zima przywali -20 do tego sypnie sniegiem, zycie staje sie udreka, zwlaszcza dla kierowcow. W tym samym czasie Australijczycy sie wygrzewaja na plazy.
    Jezeli natomias chodzi o krolowa, Australijczycy mieli mozliwosc sie odlaczyc, ale referendum pokazalo ze sa jakies wzgledy ktore decyduja iz nie chca.

  11. @ trasat
    „Nie uwazam tez, ze Islam jest jakas szczegolnie niebezpieczna religia. Rownie nietolerancyjne jest przeciez Chrzescijanstwo oraz Judaizm, a np. w Birmie, to Buddysci pala dzis zywcem Muzulmanow, a nie na odwrot.”
    Bez przesady. Nie slyszalem nigdy aby w ktoryms z krajow cywilizowanych mialy miejsce akty terroru pod szyldem innym niz Islamu. Owszem w Irlandii byly walki pomiedzy Irlandczykami i Anglikami, ale podlozem wcale nie byly sprawy religijne. To byl zwykly szowinizm narodowy, ktory media podciagaly pod walki religijne. Jezeli natomiast chodzi o Bliski Wschod, niestety Islam jest w ofensywie. Przyklad chocby Kosowa wskazuje ze Islam jest kroczacym podbojem droga demografi. O Afganistanie i Talibanach nie warto wspominac, bo wiadomo ze tam jest jak chodzi o sprawy cywilizacji sredniowiecze. Na sasiednim blogu jest artykul o podbiciu Bizancjum przez Islam. Jak autor pisze wszyscy sultanowie poczawszy od tego ktory zdobyl Konstantynopol w XV czy XVI wieku wprowadzili zwyczaj zabijania braci, by nie zagrozili siegnieciem po wladze. Religijnie usankcjonowane mordowanie i to w rodzinie. Czy to ma jakikolwiek sens? Co to za kultura i co to za religia?

  12. Marcin
    1. To, ze Australia podwoi swa ludnosc do roku 2050 oznacza tam kleske, gdyz w Australii nie ma po prostu wystarczajacej ilosci wody dla tak duzej ilosci ludnosci. Oczywiscie, mozna ja odsalac, co probowano zrobic w Melboure, budujac ogromna fabryke produkujaca wode slodka ze slonej, ale nie dosc, ze koszta jej budowy byly wrecz astronomiczne (a wiec zrujnowaly budzet stanowy, i to na dlugie lata), to ona nie dziala, gdyz jej ekspolatacja bylaby zbyt droga.
    2. Drugi problem, to gdzie pomiescic te dodatkowe 18 milionow ludzi? Patrzac rellistycznie, to jakies 10 milionow osiedli sie zapwene w Sydney i Melbourne, a to oznaczac bedzie, ze te dwa miasta (wl. metropolie) osiagna po conajmnej 8 milionow kazde, co oznacza przeciez, ze jakosc zycia sie tam drastycznie pogorszy, gdyz juz dzis sa te miasta zatkane przez korki od rana do poznego wieczora, a transport publiczny jest tam od lat niewystarczajacy oraz chronicznie niedoinwestowany. Co wiecej, brakuje tam takze pieniedzy na budowe, modernizacje oraz konserwacje drog i ulic.
    3. Kolejnym powaznym i praktycznie nierozwiazaywalnym w kapitalizmie wolnorynkowym problemem sa antypodach mieszkania, ktore w Australii juz dzis naleza do najdrozszych.
    4. I wreszcie, last not but least – praca. Skad niby Australia znajdzie te miliony nowych miejsc pracy, skoro fabryki sie tam zamyka, a gornictwo mechanizuje? Same uslugi nie rozwiaza przeciez sprawy, gdyz aby z nich korzystac, to trzeba miec prace. A jak pracy nie ma, to lepiej jest, jesli maleje ludnosc niz maja sie rodzic nowi berobotni. Pamietaj, ze ekonomia rzadzi sie obiektywnymi prawami, ktore nie podlegaja osadom etycznym!
    5. Zgoda, wiele osob wyobraza sobie Austrlalie jako piekna wyspe tropikalna, tyle, ze wybrzeza sa tam juz zasiedlone tam, gdzie jest ladnie, a tam gdzie nie jest ladnie i nie ma pracy, to nikt nie bedzie sie przeciez osiedlac. Roznice temperatur miedzy latem a zima sa zas w Australii czesto olbrzymie, a amplituda tych zmian potrafi dochodzic do 50 stopni Celsjusza (nawet w Mebourne do ok. 40). Poza tym, to Australijczycy ostatnio sie juz nie wygrzewaja na plazy, z powodu raka skory, przed ktorym zadne kremy juz nie chronia. Masz wiec nieco przeterminowane informacje…
    6. Co do krolowej – owszem, bylo referendum, ale zaproponowano takie rozwiazania (np. prezydent wybierany przez politykow czyli poslow i senatorow), ze malo kto glosowal za nimi. Poza tym, to nie ma to juz dzis zadnego praktycznego znaczenia, gdyz wazniejsza jest obecnie polityczna zaleznosc Australii od USA a ekonomiczna od Chin, co musi spowodowac powazny konflikt, gdy niedlugo Australia bedzie musiala sie zdedydowac, czy stanie za Ameryka, czy tez za Chinami, gdyz nie da sie przeciez byc zbyt dlugo sluga dwoch panow, na dodatek moznych panow z bardzo rozbieznymi ineteresami!
    7. Dlugi – nie wiem, skad wziales te mape pokazujaca, ze Afryka nie ma dlugow. Mozesz podac mi zrodlo (np. link)? Poza tym, to dlugi trzeba splacac, a to jest powazny problem, gdyz odsetki od nich sa dzis wysokie (inflacja!), a pieniadze wydane na obsluge i splate dlugu opuszczaja przeciez Australie, a wiec ja zubozaja, gdyz powinny one byc wydane w Australii, na jej rozwoj, a nie na wspomaganie zagranicznych bankow.
    8. Wojny religijne toczyly sie do niedawna w Europie, i to przynajmniej w dwoch miejscach: bylej Jugoslawii (Prawoslawni przeciwko Katolikom oraz Prawoslawni przeciwko Muzulmanom) oraz w Irlandii (Protestanci przeciwko Katolikom). Nie byly to bynajmniej wojny na tle etnicznym, gdyz w Jugoslawii walczyli ze soba glownie Slowianie, tyle ze roznych wyznan (niektorzy zmuszeni dawniej przez Turkow do przejscia na Islam, czyli tzw. Bosniacy), a w Irlandii – Irlandczycy. A to, ze dzis Islam jest w ofensywie w Europie, nie oznacza, ze tak bedzie zawsze.
    9. Pamietaj takze, ze Islam podbil w przeszlosci np. prawie cala Hiszpanie, a dzis dawne meczety zamienione sa tam na koscioly. Judaizm odbil tez niedawno Palestyne od Islamu. Kosowo zas od dawna bylo muzulmanskie, gdyz Tito tolerowal religie, w odrozniemiu od Hodzy, ktory oglosil Albanie ‘wlasciwa’ krajem bezwyznaniowym, a wiec zamknal tam wszystkie koscioly oraz wszystkie meczety. Stad tez albanski Islam przetrwal glownie w Kosowie, podobnie jak religia unicka przetrwala nie na Ukrainie ‘wlasciwej’, a tylko na jej czesci bedacej po roku 1918 pod rzadami polskimi. Taliban utworzyl zas Zachod, aby walczyc z ‘bezboznymi’ bolszewikami (obecny minister spraw zagranicznych RP moze Ci wiele na ten temat powiedziec).
    10. Czym lepsze jest Chrzescijanstwo do Islamu? Chrzescijanie wymyslili Sw. Inkwizycje, wojny religijne w tym tez Wyprawy Krzyzowe. Pod znakiem krzyza najechaly Polske w roku 1939 niemeckie czolgi i pod tym samym znakiem zatakowaly Polske niemieckie samoloty. Watykan zas wtedy milczal…Chrzescijanie palili tez na stosach za poglady (np. G. Bruno) oraz przeladowali Galileusza a takze wiekami trzymali na indeksie ksiag zakazanych dzielo Kopernika. Chrzescijanie sa tak samo nietolerancyjni jak Muzulmanie czy Judaisci, gdyz to sa wszystko religie wyrosle z tego samego, mojzeszowego, a wiec nietolerancyjnego pnia. A na Bliskim Wschodzie, to na razie w ofensywie jest glownie Judaizm, ktory stoi przeciez za “rewolucjami” np. w Libii czy tez ostatnio w Syrii… 🙁
    Pozdr.

  13. @Marcin
    30 maja o godz. 21:40
    Nistety trasat sie zblaznil. Zademonstrowal polska chorobe. Kompletny brak profesjonalnej integralnosci.

    @Kasprowicz
    Pelna zgoda w sprawie supermarketow. Propozycja zamykania supermarketow w niedziele jest szokujacym idiotyzmem.

  14. @ trasat
    „w Australii nie ma po prostu wystarczajacej ilosci wody dla tak duzej ilosci ludnosci. ”
    Mysle ze to co piszesz dotyczy srodka kontynentu, ale wiadomo ze z pory deszczowej jest tam sporo rzek sezonowych ktore wlasciwie wykorzystane calkiem swobodnie sa w stanie wystarczyc dla podwojonej ludnosci.
    Jezeli chodzi o miejsca pracy wiadomo ze nikt nie podwaja liczby ludnosci z dnia na dzien, tak ze to jest proces ktory stosowany w sposob racjonalny nie jest zadnym ciezarem dla panstwa. Ja patrze na swiat w sposob racjonalny nie kierujac sie emocjami. Wystarczy wrocic pamiecia 50 lat wstecz i potem wyobrazic sobie 50 lat do przodu. Lata 60 i dzisiaj? Czy swiat poza upadkiem bloku ZSRR tak bardzo sie zmienil? Biedni sa bardziej biedni, bogaci sa bardziej bogaci. Bogate panstwa bogatsze, biedne biedniejsze. Ja nie przewiduje jakichs gigantycznych zmian. Owszem jest w tym czasie wzrost ekonomiczny Chin. Jednak trzeba pamietac ze z punktu widzenia dochodu na 1 mieszkanca, im daleko do standartu osiagnietego przez swiat zachodni.

  15. Wczoraj (boże ciało) miałem namiastkę tego, do czego dąży ta ustawa. Poszliśmy sobie z dziećmi i psem na spacer, pogoda była ładna. Dzieci względnie jeszcze małe, więc mają różne swoje potrzeby. Szliśmy na ten spacer z myślą, że gdzieś na mieście (małe miasteczko), zjemy sobie lody. Niestety nie dało się ich kupić ani w sklepie (wszystkie zabite deskami) ani nawet w niewielkich lodziarniach, których na niewielkim rynku jest aż 5. W zamian mogliśmy podziwiać śmieci pozostawione po procesji… Dzieciom zachciało się pić. Ciepło, dużo ruchu, więc to normalne. Niestety… nie można się napić, bo przecież wszystko pozamykane. Czy z okazji pogody było dużo ludzi na spacerach? Prawie w ogóle! Większość, która szła ulicami akurat wychodziła z mszy… Dzieciaki były bardzo rozczarowane i zdziwione całą sytuacją. Nie rozumiały dlaczego ten dzień musi się różnić od innych i dlaczego wszyscy (również niezainteresowani) muszą z powodu wierzeń niektórych dorosłych (jak im wyjaśniłem…), podporządkowywać się _narzuconemu_ ładowi. Niech wszyscy orędownicy zmian zastanowią się, jakie mieliby refleksje (delikatnie mówiąc), gdyby rząd czy inna organizacja chciała narzucić im obowiązek i przymus, pracy w każdy dzień tygodnia. Bo jest to dokładnie to samo, co przymus niepracowania, przymus robienia czy zakazu robienia tego, co się uroi w niektórych głowach. Nie o taką wolność walczyliśmy!

  16. Są ludzie, którzy uwielbiają zakazywać. Dla nich sprawowanie władzy, wszystko jedno gdzie, w domu nad dziećmi, w pracy nad podwładnymi czy w polityce, to kultura zakazu. Bo wiadomo, jakby ludziom pozwolić, toby sobie jak dzieci, porobiły krzywdę.
    Pozwolić ludziom kupować kiedy chcą, to się zakupują na śmierć, pozwolić pracować, zaharują się.
    Dlatego mądra władza w trosce o nas głupoli nam zakazuje.
    Zakazuje nam używać narkotyków. Wiadomo, jakby pozwoliła, ludzie by się zajarali, zaćpali, a wszystko popili przed trzynastą, przed trzynasta się sprzedawać nie powinno jak kiedyś, komu to przeszkadzało?
    Mądra władza zakazuje mi pójść do apteki po leki na nadciśnienie i je kupić.
    Nakazuje mi pójść wcześniej do lekarza na którego scedowała część władzy nade mną, aby mi receptę wypisał. Tu działanie jest takie, że sam muszę sobie władzę opłacić dodatkowo co w przypadku narkotyków nie ma miejsca, bez dodatkowych kosztów dla osoby uzależnionej zamyka się ją w wiezieniu.
    Tak więc politycy pragnąc pomóc nam wyjść na spacer do parku z rodziną, postanowili zwolnic z pracy 1/7 personelu w handlu. Myślę, że ponieważ do parku się chodzi pieszo, zwolnic się powinno również część kierowców komunikacji, niedziela dla rodziny także dla motorniczej. Skoro spacery, to po co komunikacja?
    A gdyby ruch ustał w niedzielę zupełnie?
    Przecież wielu pracuje, bo pracują inni, komunikacja dowozi do sklepów, sklepy zamknięte, komunikacja zbędna itd.
    Prąd wyłączać na niedzielę i wszystko. Przyrost naturalny się podniesie.
    Tylko o ile bezrobocie wzrośnie?
    W ogóle, przecież można wszystko zrobić w sześc dni, jak zakupy.
    A skoro tak, to czy nie da się tego wszystkiego w pięć dni zrobić?
    Ja się wyrabiam.

  17. @Marcin
    „Bez przesady. Nie slyszalem nigdy aby w ktoryms z krajow cywilizowanych mialy miejsce akty terroru pod szyldem innym niz Islamu.”

    To może byś obejrzał jakieś wiadomości w telewizji, albo coś? Zobaczyłbys na przyklad niejakiego Breivika, od którego terroryści islamscy mogliby się uczyć skali i skuteczności działania. On działał pod szyldem chrześcijańsko-narodowym. Albo zobaczyłbyś grupę zwaną NSU (nie mylić z niegdysiejszą firmą produkującą motocykle i samochody), która co prawda nie miała aż takiej skali działania, ale nie zamierzała skończyć działalności na jednej, spektakularnej akcji akcji. Szyld: Nazizm.

  18. Marcin 31 maja o godz. 6:58
    „w Australii nie ma po prostu wystarczajacej ilosci wody dla tak duzej ilosci ludnosci.”
    a także:
    „Oczywiscie, mozna ja odsalac, co probowano zrobic w Melboure (…) to ona nie dziala, gdyz jej ekspolatacja bylaby zbyt droga”
    ————————————————————————-
    @Marcin, jeszcze się nie nauczyłeś, że wszelkie informacje trasata to zmanipulowane półprawdy mające służyć jego fantazjom i mające mało wspólnego z rzeczywistością?

    W rzeczywistości fabryka wody pod Melbourne nie działa w wyniku całkiem logicznego splotu okoliczności. Została zamówiona w okresie wielkiej suszy. Politycy spanikowali i zamówili ogromną fabrykę wody będąc ostrzeganymi, że po suszy nadejdą ulewy i poziom wody w zbiornikach retencyjnych sam się odbuduje. Woleli jednak dmuchać na zimne aby potem nie być oskarżanymi o zaniedbania i o brak działań zapobiegających tragicznym następstwom suszy. W sumie byli w ciężkiej sytuacji, przynajmniej na mój nos.

    No więc jak już projekt ukończono z sukcesem – fabryka jest w stanie dostarczyć 1/3 wody zużytej przez Melbourne w 2007 roku – to spadły deszcze i odbudowały poziom wody w zbiornikach do wysokości 80% maksymalnego poziomu.
    Skutkiem czego władze zadecydowały, że nie chcą płacić za odsalaną wodę i fabryka natychmiast po uruchomieniu przeszła w stan gotowości ale bezczynności.
    Struktura spłat tej inwestycji ma bowiem dwa składniki – stały czynnik, będący ratą spłaty za kredyt na budowę oraz czynnik zmienny, proporcjonalny do zamówionej ilości odsolonej wody. Władze stanu spłacają więc teraz kredyt i nie chcą – na razie, póki zbiorniki retencyjne są pełne – płacić za odsalanie.
    Chyba logiczne. Mozna winić władze za brak wiary w prognozy klimatologów czy meteorologów oraz za przesadę w wielkości fabryki, ale z pewnością bzdurą jest twierdzenie trasata, że „nie dziala, gdyz jej ekspolatacja bylaby zbyt droga”.
    Na razie, póki zbiorniki są pełne – byłaby bez sensu, bo gdzie gromadzić wodę, dla ktorej nie ma miejsca w zbiornikach retencyjnych, a nie za droga.

    Cała ta historia pokazuje też jak księżycowo-propagandowo nieprawdziwie są bajki trasata o tym, że „w Australii nie ma po prostu wystarczajacej ilosci wody dla tak duzej ilosci ludnosci.”

    Skutkiem jednej suszy i paniki nią wywołanej władze jednego stanu wybudowały w ciągu kilku lat, czyli błyskawicznie, fabrykę tak ogromną, że teraz nie ma co robić z pochodzącą z niej wodą. Jak dla mnie oznacza to tylko tyle, że jakby rzeczywiście Australijczycy byli postawieni „pod wodnym murem” to postawiliby sobie kilka takich odsalarni i załatwili całą sprawę krótko i węzłowato. To nie gdybania, bo technologia jest sprawdzona, fabryka działa i nie ma nic do zgadywania.
    Na „nieszczęście” wielkie deszcze spadły i nawet odsalać nie potrzeba.

    Co tylko jeszcze raz potwierdza sensowność polegania na „przenikliwych sądach” trasata. Ideolog kompletnie zaślepiony i przekręcający albo selekcjonujący fakty tak, aby pasowały mu do jego układanki.

    Jak to mówił w latach siedemdziesiątych zeszłegowieku mój wujek – „Ameryka jest kompletnie zgniła i z całą pewnościa rozpadnie się już w ciągu najbliższych dwustu lat”.

  19. Co łączy tych wszystkich zwolenników odbierania wolność, czy to z pod znaku sierpa i młota czy w brunatnym kolorze? Przecież wydawać by się mogło, że człowiek ma naturalna potrzebę wolności, że to wbrew jego naturze, że ma potrzebę poszerzania horyzontów, odkrywania, zdobywania, tego wszystkiego co się tak wyraźnie z wolnością łączy. To skąd się to bierze, że ludzie sami sobie..?
    Nie znajduje innego wytłumaczenia jak zakuty łeb.
    Brak własnych horyzontów, strach przed światem, siła tylko w grupie. Bezradność ekonomiczna i brak poczucia, że się jest w stanie wpływać na swój los tez sprzyja temu zjawisku.
    Tylko ludzie słabi i głupi są za ograniczaniem wolności.

  20. @ cmos
    Breivik to swirus nie majacy zadnego zwiazku z religia. Tacy sa w kazdej szerokosci geograficznej, nie wszyscy jednak chodza na wolnosci.

  21. @ trasat
    „Chrzescijanie sa tak samo nietolerancyjni jak Muzulmanie czy Judaisci, gdyz to sa wszystko religie wyrosle z tego samego, mojzeszowego, a wiec nietolerancyjnego pnia. ”
    Tez nie jest to co piszesz zgodne z prawda. Koran napisal Mohamet sam nie cytujac Tory, a juz zupelnie Biblii. Owszem skopiowal co nieco, ale religia ktora zalozyl nie ma zadnych korzeni w dwoch pozostalych religiach. Zreszta to sie dzialo w piatym stuleciu obecnej ery, wiec gdzie jest ten mojzeszowy pien? Mozna mowic o etnicznym pniu Zydow i Arabow, ale religia jaka jest Islam nie ma z tym nic wspolnego.

  22. @ trasat
    Australia ma w takim Melbourne pore deszczowa jak inne miasta w tej strefie klimatycznej, dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego nie jest tam mandatowa sprawa budowanie zbiornikow retencyjnych podziemnych przy kazdym budynku a zamiast tego buduje sie fabryke odsalania? Mysle ze ktos podjal zbyt szybka decyzje, albo jest to instalacja pilotowa ktora ma byc na przyszlosc standartem w rejonach gdzie sie zamierza budowac nowe miasta?
    Czasami krytyka dziennikarska nie ujawnia calej prawdy, albo przerysowuje ja szukajac watku sensacyjnosci?

  23. @ zza kaluzy
    „Jak to mówił w latach siedemdziesiątych zeszłegowieku mój wujek – „Ameryka jest kompletnie zgniła i z całą pewnościa rozpadnie się już w ciągu najbliższych dwustu lat”.
    Zgadza sie. Katastroficzne wizje upadku Ameryki przedstawial tez niejaki Casey ktory twierdzil ze Ameryka peknie na pol, Kalifornia bedzie pod woda.
    Jakos codziennie sie budzimy a wszystko jest jak bylo. Nawet dziwne ze Azja sie ciagle pcha do tej padajacej Ameryki, chociaz podobno miala byc dawno przed nia. Najbardziej wspolczuje tym ktorzy spanikowali i powrocili do Polski.
    Znam takiego co najpierw wrocil do Polski , a potem szybko wrocil do Ameryki. Nieszczesnik wzial mienie przesiedlencze i aby wrocic musial je przewiezc spowrotem, bo inaczej go nie chcieli wpuscic spowrotem.
    Taki ten swiat. Nie wszystko co sobie wyobrazamy jest rzeczywistoscia.

  24. @cmos
    Brevik oczywisie wzorowal sie na USA.

    @zza kaluzy
    Ameryka juz upadla, spekulacje na ten temat sa zbedne. US nie ma szansy !
    Do tej pory nawet nie zidentyfikowli zrodel kryzysu, nie ukarali winnych ani nie podjeli zadnych prob naprawy. Sytuacja jest beznadziejna i ciagle sie pogarsza.
    **http://www.usdebtclock.org/

    Wladze UsA zajmuja stanowisko podobne do trasata. Zaparcie w zakmananiu na calego na chama bez jakiejkolwiek logiki i rozwagi dla konsekwencji. Wiecej i wiecej tego samego.

    A trzeba zaczac myslec innaczej. Przepedzic liberalow, wtedy byc moze cien nadzieii na poprawe zaistnieje.

  25. Z rok temu rozmawiałem z panią kierowniczką sklepu mieszczącego się w galerii handlowej. Mniejsza o powód rozmowy, ale powiedziała mi, że 80% obrotów robią w weekendy, w tygodniu prawie nie ma ludzi – nie mają czasu na zakupy. To jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje, proszę państwa. Faktem jest, że zakaz handlu w niedziele zlikwiduje dużo miejsc pracy (są różne szacunki, widziałem nawet projekcję pokazującą 100 tysięcy zwolnionych z pracy). I będą wymierne straty dla gospodarki. Również dla zwykłych ludzi w rezultacie. Jesteśmy państwem na dorobku, nie stać nas na takie luksusy, poza tym, jak ktoś słusznie zauważył, w dobrze zarządzanym sklepie, pilnującym etyki biznesu, zawsze można ułożyć właściwie grafik pracy.

    Poza tym, przy okazji, zwolennicy zakazu handlu w niedziele pokazują na przykład Niemiec, „które nie zawaliły się z powodu zakazu handlu w niedziele”. Jak skomentowała jedna moja znajoma, „Niemcy nie zawaliły się również od legalnej aborcji i podatku kościelnego. Skoro mamy od nich „wziąć” zakaz handlu w niedzielę – weźmy od razu całą resztę.”.

  26. Dodam jeszcze, że lansowanie pomysłu zamykania sklepów w niedziele to zwykły populizm, niczym nie różniący się od komunizmu czy nazizmu. Gardzę takimi populistami

  27. Gdyby w Polsce wybudowano za miliardy zlotych fabryke, na dodatek na kredyt, fabryke, ktora zaraz po ukonczeniu stala by calymi latami nieczynna, gdyz okazala sie po prostu niepotrzebna, ale za ktora trzeba by mimo to splacac raty kredytu oraz ja konserwowac, to „zza kaluzy” czy tez „axiom1” by wrecz triumfowali, dajac ja wszystkim wokol za przyklad wrodzonej polskiej glupoty, nieudolnosci, balaganiarstwa, korupcji oraz tzw. Polnische Wirtschaft. Ale ze takie monstrum powstalo w Australii, to oni sie nia zachwycaja, ze ci Australijczycy sa tacy madrzy, ze potrafili tak szybko postawic taka wielka fabryke. Nie wazne ze ona nie dziala i ze zapewne nigdy dzialac nie bedzie, a kosztuje, i to sporo – dla nich wazne jest tylko to, ze to jest fabryka niepolska a australijska, a wiec z definicji sam ideal. Oto do czego prowadzi bezkrytyczny zachwyt nad tzw. Zachodem… 🙁

  28. The Wonthaggi Desalination Plant (also referred to as the Victorian Desalination Project) – Instalacja odsalania wody w stanie Wiktoria – FAKTY
    Koszt: 5.7 mld AUD = 18 mld PLN (rzeczywisty), 2.9 mld AUD = 9 mld PLN (planowany).
    Dzienny koszt utrzymania (w stanie gotowosci – bez produkcji odsolonej wody) to zas 1.8 mln AUD = 5.7 mln PLN. To jest minimalna dzienna oplata, do ktorej zobowiazal sie rzad stanu, w ramach tzw. partnerstwa publiczno-prywatnego. Zobowiazanie to wygasnie dopiero za 27 lat, czyli w roku 2039, a wiec rzad stanowy, czyli podatnicy ze stanu Wiktoria, beda musieli zaplacic prywatnej firmie, ktora wybudowala te odsalarnie, conajmniej jeszcze 18 mld AUD czyli 57 mld PLN, nawet jesli ta wytwornia nie wyprodukuje nawet litra odsolonej wody.
    Jeszcze raz powtarzam, ze gdyby to bylo w Polsce, to na caly swiat by poszla fama o glupocie i niegospodarnosci Polakow, ale ze to sie wydarzylo w Australii, to mamy kompletna cisze, a nawet zachwyty ze strony np. „zza kaluzy”… 🙁

  29. Do Marcina
    Daruj sobie te bajki o Polaku, ktory nie mogl wrocic do Ameryki bez mienia przesiedlenczego. Poza tym, to Azja jest tak samo, jak nie bardziej zroznicowana jak Europa, a przeciez np. tacy Szwajcarzy to sie do Ameryki nie pchaja, w odroznieniu np. od Polakow, ktorych od Ameryki nie odstraszaja nawet wizy oraz skandaliczne wrecz traktowanie obywateli polskich przez wladze USA – w konsulatach i na granicy Stanow. Ale Polacy sa na ogol osobnikami z kompleksami, maajcymi w pogardzie wszystko co polskie, a zachwycajacymi sie byle goovnem, jesli tylko pochodzi ono z Zachodu, a juz szczegolnie, gdy pochodzi ono z USA. 🙁

  30. Lo-bosze co tu nawypisywano !!!

    Krytyka przedstawionego tu zakladu do odsalania wody w Melbourne is completely nie uzasadniona.

    Przejrzalem kilka stron internetowych poswieconych zadkladowi odsalania wody pod Melbourn. Pokazuja one mniej wiecej informacje ktora zamiescil tu ‘trasat’.

    Ale jego konkluzje sa bardzo nie na miejscu. Wrecz oburzajace. Bo mijaja sie z prawda i sa proba udowodnienia zla ktorego nie ma,… ze popleniono blad,…

    Nie, bledu nie popleniono. Informacje tego ypu trzeba umiec czytac a przedewszystkim czytac ze zrozumieniem. Wiemy ze dziennikarstwo jest mialkie, marnej jakosc i nie tylko w Polsce.

    Indormacja zamieszczona tu przez ‘trasata’ jest stwierdzam nieprawdziwa. A wnioski sa wrogie i pozbawione uzasadnienia.

    Kilka punktow.
    1) Zaklad odsalania wody pod Melbourne wybudowano po przez PPP incjatywe. To jest w wyniku wspolpracy miedzy sektorem prywatnym i rzadowym. (public-private-partnership PPP).

    Juz to wskazuje ze rzad australijski nie wydal na te konstrukcje ani centa z pieniedzy podatnika. PPP pracuje w ten sposob; prywatny sektor finansuje i buduje – rzad gwarantuje splaty.

    Zaklad zostal doprowadzony do gotowosci operacyjnej w grudniu 2012. Tak wiec to nie podatnik zaplacil the $4 billiony za to inwestycje. A rzad zaledwie zaczal splaty.

    2) Zaklad jest planowany na 25-30 lat. Tak wiec krytyka tej inwestucju obecnie, zaledwie po 5 miesiacach i tylko dlatego ze obecnie tamy w okolicach Melbourn sa wypelnione w 80% nie ma uzasadnienia.

    3) Rzad sie zobowiazal placic za te inwestycje $1.8 mln dziennie przez nastepne 25-30 lat co strony internetowe podaja bedzie kosztowac podatnika miedzy 18 – 19 mld

    I widac jak to boli. Inwestycja $4 mld zwrot 18-19 mld. Jak to musi bolec !!! Kurwa !!! Nie do wiary!.

    Mozna to policzyc
    Za 25 lat; $1.8 mln x 365 x 25 = $16.425 mld
    Za 30 lat; $1.8 mln x 365 x 25 = $19.71 mld

    I od razu widac ze nie uwzgledniono zjawiska Time Value of Money

    To zjawisko ktore opisuje jak wartosc pieniadza se zmienia w okresie czasu. Jest przeciez wiadome ze obecny dolar nie bedzie tym samym dolarem za 25 lat ani za 30 lat.

    Zurno tego nie wiedza i pisza bzdury ale zaden fachowiec nie powinien sie wsciekac na liczby bez ich zrozumienia.

    Tak wiec te cytowane $18-19 mld nie sa zadnym zwrotem na inwestycje $4 mld. Te $18-19 mld nalezy sporwadzic do present value i dopiero wtedy wyciagac wnioski.
    (present value = wartosc obecna)

    Te $1.8 mln dziennie oplat jest zwrotem na zinwestowany kapital i to nie ma nic wspolnego z tym czy woda bedzie dostarczana z zakladu odsalania czy nie. To jest standardowy typ umowy typu ‘pay and take’. (plac i bierz)
    Np. tak zawiera sie umowy na dostarczny gas lub rope rurociagami.

    4) Koszty operacyjne zakladu szacowane sa na $1.5 bln i to wyglada na wartosc obecna. To z kolejii oznacza okolo $15 mld ozywienia gospodarczego dla Australi zakladajac mnoznik ekonomiczny 10 (dla rozwinietego kraju. Mnoznik ekonomiczny (economic multiplier, pierwszy semestr studiow makroekonomi).

    5) Oczywiscie beda rowniez podatki CIT i PIT i lokalne podatki.

    Tak wiec na postawie tych informacji wcale nie wynika ze budowa zakladu odsalania wody jest marnotrastwem.

    Pozatym rzecz najwazniejsza, to prognoza dla wody w rejenie Melbourn na nastepne 25-30 lat. Przeciez to bylo glowna przyczyna budowy i powodem decyzji.

    Nie znajac prognozy dla wody nie mozna krytykowac tej decyzji.
    Najlepiej bylo by zapoznac sie z matematyczno-ekonomicznym modelem tej inwestycji o ocenic jego NPV (net present value) netowa wartosc obecna i polaczone z nia ryzyko. Czego krytyk oczywiscie nie zrobil.

    Dodam ze nie ma szansy aby jakakolwiek instytucja prywatna wylozyla $4 mld na taka inwestycje bez zapoznania sie z modelem tej inwestycji i rozwazeniem tysiecy scenariuszy i zwiazanego z nim ryzyka.

    Jednakze popelniono male bledy w tym projekcie. Zaplanowano uzycie elektrycznosci z sieci. A powinni wykorzystac wiatr i slonce. To latwo naprwawic. Elektrownie wiatrowa do zasilania tego zakladu jest w planach.

    **http://en.wikipedia.org/wiki/Wonthaggi_desalination_plant

    Krytyka elektrowni sonecznych przez ‘trasta’ pod poprzednim wpisem rowniez byla nie na miejscu.

    Chcialbym sie zapoznac z rozrachunkiem ekonomicznym swiatyni opatrznosci w Warszawie. Czy ktos ma wiadomosci ?

  31. W sumie dobrze wam tak Polacy !!! Kiedy mieliście komunę trzymającą w ryzach kościół to daliście się tej sekcie ogłupić i wywalczyliście „wolność i demokrację”.

  32. axiom1 31 maja o godz. 17:55
    „Chcialbym sie zapoznac z rozrachunkiem ekonomicznym swiatyni opatrznosci w Warszawie.”
    To raz. Ale ktoś może narzekać, że używasz argumentu, „a w Ameryce Murzynów bija”.
    Ja na tamtą odsalarnię patrzę przede wszystkim jak na wykupione ubezpieczenie od suszy. I całkiem – jako miejscowy podatnik – zgodziłbym się z zapłaceniem za ryzyko, że przez 30 lat nie zdarzy się w rejonie Melbourne susza.
    Jak nie zdarzy się susza to wyjdzie na to, że zapłaciłem miliardy (w przeliczeniu na mnie – pewnie setki czy tysiące, ale wątpię, że dziesiatki tysięcy) dolarów nie za FIZYCZNĄ WODĘ ale za GWARANCJĘ, że w kranie ZAWSZE BĘDZIE woda.

    Dla takich jak trasat, którzy dzieci nie mają a za to mają pewność, że za 30 lat to już kangury będą po nich biegały zaciąganie kredytu na tyle lat do przodu nie ma sensu.
    ————————————————-
    „Ameryka juz upadla”
    Taka sama prawda jak obwieszczenia o śmierci Marka Twaina.

    Zanim Ameryka upadnie to resztę świata szlag trafi.

  33. zza kałuży
    31 maja o godz. 20:04

    Swiatynia opatrznosci bedzie zaopatrywala Warszawe w modlitwe, blogoslawienstwo i klatwe. To produkty rownie wazne jak woda dla Melbourne.

    Rzad juz sie dolozyl ponad 100 mln zl. I nawet nie chca splat. To sie musi oplacac bo innaczej liberalowie by zablokowali. Kaprowicz nie protestowal.

  34. Czas rozprawic sie z kolejmym banialukiem tu opisywanym. Z tzw ‘lichwa ‘ czesto tu opisywana jako srodkiem niedopuszczalnym i karygodnym.

    Zaluzmy ‘trasat’ zamuje swym samochodem miejsce parkingowe. Za co placi proporcjonalnie do czasu parkowania. Po czym zwalnia miejsce i odjezdza.
    I co ? Wszystko w porzadku, nie ma sprawy.

    Ale, stworzenie miesca parkingowego kosztowalo zaluzmy 2 tys zl. Czyli miejsce parkingowe jest forma kapitalu i to za uzycie tego kapitalu w rzeczywistosci trasat zaplacil. I dalej nie ma sprawy choc az tak daleko to on nie pomysli.

    Nastepnie zaluzmy ze trasat pozycza 2 tys zl z banku za co placi 5 zl oprocentowania po czym oddaje 2 tys zl.

    I teraz nagle oplata jest lichwa, niedopuszczalna i karygodna !!!!

    Nie do wiary !!!

    Jak mozna myslec takimi kategoriami, nie rozumiem. Przeciez nie ma roznicy. Jest natomiast podwojny standard a raczej nawet nie standard. Zabobon i tyle.

    W odniesieniu do makroekonomi, ustalanie wysokosci stopy procentowej jest jednym z ‘pokretel’ sterowania gospodarka. Jezeli stopa procentowa jest za wyskoa trasat nie pozyczy tych 2 tys zl I o to wlasnie chodzi.

    Oprocentowanie jest jednym z niezbednikow.

    Faktem jednak jest ze rzad po prostu nie wie co robi a NBP ustalajac stope procentowa czesto nie osiaga celow. Np w celu ozywienia gospodarki stopy procentowe powinny byc niskie.

    Ale rzad zaczarowany liberlana bajka zwieksza ryzyko biznesu otwierajac kraj na roznego rodzju niebezpiecznstwa jak dumping co zwieksza ryzyko na rynku pozyczek bo zarowno biznesy i pracownicy staja sie bardziej ryzykowni przez co instytucje finansowe zadaja wiekszego oprocentowania.

    Tak wiec to nie z oprocentowaniem nalezy walczyc tylko z nie ukierowana polityka rzadu a raczej nie-rzadu. Ale skad historyk ma wiedziec ?

  35. @ Śleper. Czy musisz być szybszy ode mnie? Pozostaje mi podpisać się pod Twoją opinią.
    Dodam coś od siebie. Autor pisze, że ma prawo robić w niedzielę co chce. Bo MA JĄ WOLNĄ. Proszę pracować 7 dni w tygodniu, inaczej utrada źródła zarobku, a tak dzieje się często w handlu i wtedy pogadamy. Bez pracy będzie Pan mógł robić co chce przez cały tydzień.
    Proszę wybaczyć Autorze, ale Pana stanowisko przypomina mi opinię sądów, w których orzeka się o równości stron między pracownikiem zatrudnionym na śmieciówce, a pracodawcą, którym jest często bogata firma dysponująca sztabem prawników.
    Niby wszystko ok, ale rzeczywistość zgrzyta.

  36. @ axiom/trasat
    Uwazam ze po glebszej analizie odsalarni w Melbourne ktora zamiescil axiom ze ta inwestycja nie jest pieniedzmi wrzuconymi w bloto, oczywiscie pieniedzmi prywatnymi. Jest cos o czym nie ma glosu w dyskusji. Zasadniczo przy odsalarniach kazdego typu robi sie dodatkowe procesy odzyskiwania metali szlachetnych i to daje dodatkowy zysk, czego analiza nie zawiera.

  37. @ zza kaluzy/axiom
    W sprwie Ameryki jestem po stronie zza kaluzy. Za 4 lata bedzie koniec liberalizmu gdy przejmie ster prezydent republikanin i wszystko bedzie jak zwykle po staremu. Czy w miedzyczasie bedzie koniec recesji trudno powiedziec. Postawienie na wydobycie gazu lupkowego w tym kraju dalo potezny zastrzyk gospodarce i byc moze bedzie dzieki temu nowy wzrost gospodarczy.

  38. @ trasat
    „Daruj sobie te bajki o Polaku, ktory nie mogl wrocic do Ameryki bez mienia przesiedlenczego. ”
    Widac ze dawno nie byles w tym kraju. Mozesz miec wize i wszystkie warunki jej spelniac, ale jak agent z homeland security napisze ze masz zrobic to czy tamto, to chocbys stanal na glowie, do tego kraju nie wjedziesz. Niestety to spotkalo Polaka ktory byl mlody i nauczyl sie zycia na bledach. Ci ktorzy czekaja na likwidacje wiz dla Polakow beda bardzo zawiedzeni gdy beda wracac z lotnisk bo zle odpowiedzieli na pytania postawione przy stawianiu stop na tej ziemii, albo beda mieli cos w systemie komputerowym z przeszlosci. Takie jest zycie. Ludzie nie zawsze wiedza jakie konsekwencje maja decyzje podjete bez przemyslenia.

  39. @Marcin, zza kaluzy
    Obecnym systemem spoleczno-ekonomicznym w USA jest socjalizm.

    Liberalizm Ameryka promuje tylko dla innych krajow.

    Tylko socjalistyczny rzad i kraj pozwolil by wielkim amerykanskim korporacjom podzielic swymi stratami z calym spoleczenstwem.

    Tylko socjalistyczny rzad udzieli by pomocy obywatelom na taka skale;
    1) 109 mln otrzymuje pomoc socjalna
    2) 47 mln otrzymuje kartki zynowsciowe
    3) 10 mln gospodarstw otrzymuje doplaty w celu utrzymania swoich domow
    4) 315 mln dostaje pomoc zywnosciowa po przez ‚Farmers Subsidy’ program.

    Liberalowie nie robili byt takich rzeczy. Wrecz przeciwnie.

    PS; Tylko dzieki roznym formom pomocy przemysl gazu lupkowego w UsA wogole istnieje.

  40. Marcin
    1 czerwca o godz. 1:03
    Mnie też bardziej przekonuje interpretacja axioma niż trasata ponieważ nie jestem ekonomistą-teoretykiem a inżynierem-praktykiem. Dzienny koszt utrzymania niepracującej instalacji w wys. 1,8 mln AUD przełóżmy na konkrety. Przyjmując, że 1/3 to koszty osobowe i średnią dniówkę w wys. 250 AUD oznacza zatrudnienie blisko 2400 ludzi. A ile będzie zatrudniać pracująca ? O ile wzrośnie koszt energii, gdy ruszy proces technologiczny ? Oczywiste jest , że w tej cenie musi się mieścić spłata zainwestowanego kapitału i jest to bardziej „ubezpieczenie” niż inwestycja zarobkowa. Przecież buduje się wały przeciwpowodziowe chociaż powodzie ( tak jak susze, tylko przemiennie ) zdarzają się raz na jakiś czas.
    Odsalarnia w Sydney o zdolności 0,25 mln m3/dobę kosztowała 2 mld USD. Ta w Melburne biorąc proporcjonalnie powinna mieć zdolność conajmniej 1 – 2 mln m3/dobę. Iran planuje za 1 mld USD wubudować odsalaranię o zdolności 0,55 mln m3/dobę , czyli przynajmniej 4 razy taniej.
    Co do odzysku pierwiastków „rzadkich” – w odpadach poflotacyjnych KGHM składowanych z zbiorniku Żelazny Most jest, jak się mówi” cała Tablica Mendelejewa ale nie dysponuje się technologią pozwalającą na ich opłacalny odzysk. Samo odzyskiwanie srebra ze szlamów po elektrorafinacji miedzi zaczęło się od tego, że kiedyś strażnik w Hucie Miedzi Legnica zatrzymał pracownika, który w garnkach służących do noszenia obiadów ze stołówki do domu znalazł bardzo nietypową jego zawartość, która okazała się właśnie tym szlamem. Mówiło się wtedy, że wartość srebra zawartego w takiej porcji „obiadku” wynosiła ok 30 tys. zł czyli ponad 40% ceny malucha. Teraz jesteśmy jednym z największych w świecie producentów srebra.

  41. Korekta – ” ..pracownika, U KTÓREGO w garnkach…”

  42. Do axiom1
    Po pierwsze, to nie przeklinaj. Slowo na “k” zna kazdy polski menel, a wiec nikomu nie zaimponujesz tym, ze je tez znasz. A teraz ad rem:
    1) Tak, zaklad odsalania wody pod Melbourne wybudowano po przez tzw.incjatywe publiczno-prywatna (public-private-partnership czyli PPP). Ale nie wynika z tego, jak to mylnie twierdzi axiom1, ze rzad australijski (dokladnie rzad Stanu Wiktoria) nie wydal na te konstrukcje ani centa z pieniedzy podatnika, gdyz placi on za samo istnienie tego zakladu prawie 2 miliony dolarow dziennie (to jest okolo 6 mln zlotych na dzien). Zgoda, ze PPP pracuje w ten sposob, ze prywatny sektor finansuje i buduje, a rzad gwarantuje mu splaty z pieniedzy zabranych podatnikom. Tak wiec to, ze taki uklad jest wielce korzystny dla sektora prywatnego nie ulega watpliwosci, gdyz cale ryzyko zostaje tu upublicznione, to jest zrzucone na podatnikow, a zyski zostaja w sekrorze prywatnym. Za inwestycje, warta kilka miliardow dolarow, sektor prywatny otrzyma wiec od podatnikow kilkanascie miliardow dolarow, i to bez zadnego ryzyka ze strony sektora prywatnego. To jest nic innego niz socjalizm, ale tylko dla bogatych, czyli dla tych, ktorzy dysponuja kapitalem (albo, jak kto woli, kapitalizm panstwowy).
    2) Zgoda, ten zaklad jest planowany na 25-30 lat. Ale co z tego? To jest tylko dobra wiadomosc dla sektora prwatnego, ktory tak dlugo bedzie ciagnac, bez ryzyka, pieniadze od podatnikow, nawet jesli ten zaklad nie wyprodukuje ani litra odsolonej wody.
    3) I zgoda, ze rzad stanowy sie zobowiazal placic prywatnemu inwestorowi za te inwestycje 1.8 mln dolarow dziennie przez nastepne 25-30 lat, co bedzie kosztowac podatnikow z tego stanu okolo 18 – 19 mld obecnych dolarow. Axiom1 pyta sie tez, jaka jest obecna wartosc tej inwestycji, czyli jej ‘present value’. Tyle, ze na takie pytanie to nikt nie potrafi udzielic odpowiedzi, gdyz nikt nie wie, jaka bedzie inflacja w przyszlosci, a od tejze inflacji zalezec bedzie przelicznik dolarow ‘przyszlych’ na ‘obecne’. Urzednik stanowy, zwany ‘The Auditor General’, oszacowal obecna wartosc tej inwestycji na 6.4 mld dolarow, ale zalozenia, ktore on poczynil, nie zostaly ujawnione, a wiec mozna smialo przyjac, ze jest to powazne niedoszacowanie, jako iz urzednik ten jest zalezny od rzadu stanowego – szczegoly w Michael Moore “VICTORIA : The desalination plant, Wonthaggi. Is this the way to do business?”.
    4) Ciekawe skad wzial axiom1 informacje, ze koszty operacyjne tego zakladu szacowane sa na 1.5 mld dolarow i jak on doszedl do tego, ze te koszta oznaczaja 15 mld dolarow “ozywienia gospodarczego dla Australi”? Przypomnam tez, ze nie ma czegos takiego jak “mnoznik ekonomiczny”, a jest tylko mnoznik inwestycyjny, który informuje, o ile wzrośnie (spadnie) dochód narodowy (albo, jak kto woli, PKB), jeśli wydatki inwestycyjne wzrosną (zmniejszą się) o jedną jednostkę pieniężną (przy założeniu, że jedyną przyczyną zmiany dochodu narodowego są inwestycje). I zgoda, ze to jest pierwszy semestr studiow makroekonomi, ale widac od razu, ze axiom1 tego nigdy nie studiowal, gdyz mnoznik ten dotyczy wplywu inwestycji, a nie kosztow na dochod narodowy.
    5) Podatki ten zaklad bedzie placic tylko wtedy, kiedy bedzie mial on zyski. Na razie nic on nie produkuje, a wiec nie ma on zyskow. Tak wiec na postawie tych informacji wynika ze budowa tego zakladu odsalania wody w stanie Victoria byla marnotrastwem, i to na potezna skale.
    6) Axiom1 pyta sie tez o ‘prognoze dla wody w rejonie Melbourne na nastepne 25-30 lat’. Odpowiedz jest prosta – takiej prognozy nie ma, gdyz nikt nie wie, jaki bedzie klimat w tym regonie za cwierc wieku. Moze przyjsc susza, a moga tez przyjsc deszcze. Moze tez ubyc tam ludnosci, a wiec zmaleje zapotrzebowanie na wode.
    7) Axiom1 proponuje tez, aby zapoznac sie z matematyczno-ekonomicznym modelem tej inwestycji aby ocenic jego NPV (net present value czyli obecna wartoisc netto) i polaczone z nia ryzyko. Tyle, ze to byloby typowe wrozenie z fusow, gdyz kazdy taki model opiera sie na szeregu zalozen, z ktorych nawazniejsze jest to dotyczace przyszlej stopy inflacji, a tego to nikt nie zna oraz znac nie moze. Dodam tez, ze kazda instytucja prywatna z checia wylozylaby te 4 (a nawet i wiecej) mld dolarow na taka inwestycje, jesli bedzie miec tak dobre gwarancje rzadowe, jak to bylo w przypadku tego zakladu odsalania wody, gdyz cale ryzyko zostalo w tym przypadku zrzucone na podatnikow, co jest zreszta esencja tego partnerstwa publiczno- prywatnego, ktore polega przeciez na uspolecznieniu ryzyka i na sprywatyzowaniu zyskow. To jest typowy kapitalizm panstwowy, nic nie majacy wiec wspolnego z idealami liberalizmu gospodarczego, wyznawanymi przez Gospodarza tego Blogu.
    8) Axiom1 uwaza tez, ze popelniono w tym projekcie bledy, gdyz zaplanowano uzycie elektrycznosci z sieci. Otoz nie – zaplanowano uzycie taniej energii pochodzacej z pobliskich elektrowni uzywajacych wegiel brunantny. Elektrownia wiatrowa do zasilania tego zakladu podnioslaby tylko koszta odsalania wody.

  43. Do kaesjot – „Operating the plant will result in about 50 full-time equivalent jobs”, czyli ze da ten zaklad zatrudnienie nie dla 2400 osb, a tylko dla 50. Widzisz teraz, jak latwo jest popelnic blad na skutek poczynienia szeregu arbitralnych zalozen? Przeszacowales zatrudnienie o prawie 50 razy, a to juz jest blad niewybaczalny nie tylko dla inzyniera, ale nawet dla ekonomisty. Ale nie przjmuj sie – z taka fantzja mozesz zrobic kariere w polityce, i to nawet na antypodach! 😉
    Zrodlo: http://www.water.vic.gov.au/initiatives/desalination/desalination/Jobs-contracts

  44. PS:
    1. Ubezpieczenie ma tylko wtedy sens, gdy odszkodowanie jest wyzsze niz skladki zaplacone przez ubezpiecznego.
    2. Co to ma do rzeczy, czy ja mam dzieci czy nie?
    3. Nalezy myslec o przyszlosci, ale to nie znaczy, ze w imie troski o przyszlosc, mzna rozdawac pieniadze podatnikow.
    4. Ameryka stopniowo upada od lat 1970 ub. wieku. Pamietajmy, ze rzym tez nie uopadl od razu, a Biznacjum przetrwalo az do roku 1453, czyli upadalo ono setki lat.

  45. Do axiom1
    1. Mylisz ciagniecie korzysci z pieniedzy zainwestowanych w realna inwestycje, np. wybudowanie parkingu z korzysciami z pozyczenia komus pieniedzy na procent, ktory jest wyzszy niz stopa inflacji. To pierwsze oznacza przyrost realnego majatku, a korzysci ciagnie sie w tym przypadku nie z samego faktu posiadania pieniedzy, ale z oferowania wyrobow badz uslug, wyprodukowanych dzieki zainwestowaniu posiadanych pieniedzy. W przypadku zas lichwy, to lichwiarz nic nie robi, nic nie produkuje, a tylko zyje z odsetkow od swojego kapitalu.
    2 .Poza tym, to ja nie jestem historykiem.
    3. Zgoda zas, ze obecnym systemem spoleczno-ekonomicznym w USA jest rodzaj socjalizmu, a wlasciwie kapitalizm panstwowy czyli inaczej socjalkizm dla bogaczy a kapitalizm dla ubogich, oraz ze liberalizm to Ameryka promuje tylko dla innych krajow, jako iz tylko taki pseudo-socjalistyczny rzad jaki ma od conajmniej 50 lat USA, pozwolil by wielkim amerykanskim korporacjom zachowac swe zyski, a podzielic sie swymi stratami z calym spoleczenstwem.
    4. Tylko dlaczego pochwalasz podobne przekrety w Australii, a mianowicie to partnerstwo publiczno-prywatne (PPP) przy budowie odsalarni wody, ktore prywatyzuje zyski, a uspolecznia koszta i ryzyko z podjecia tej inwestycji?
    5. I zgoda, ze tylko socjalistyczny rzad udzielil by pomocy obywatelom na taka skale, jak tos ie dzis dzieje w USA. Ale to nie jest pomoc bezinteresowna, a tylko kupowanie sobie pokoju spolecznego. Czyli ze to jest rzad pseudosocjalistyczny, dzialajacy w interesie kapitalu.

  46. Do Marcina
    1. W te inwestycje wlozono de facto pieniadze podatnikow, a tylko formalnie pieniadze prywatne. Sektor prywatny to by przeciez centa nie wylozyl na taka odsalarnie, gdyby nie mial gwarancji panstwowych. To jest taki sam przekret, jak budowanie w Polsce austostrad przez sektor prywatny, ale tylko wtedy, gdy taki prywatny inwestor otrzyma rzadowe gwarancje, co oznacza, ze rzad gwarantuje (i to na dlugie lata) zyski kapitalistom, ale ludziom pracy nie gwarantuje nic, nawet zasilkow dla bezrobotnych, ktore mozna w Polsce otrzymywac przeciez tylko przez gora rok czasu…
    2. Technologia uzyta w tej odsalarni (reverse osmosis) wyklucza zas odzyskiwanie metali szlachetnych.
    3. Demokraci sa przeciez w USA bardziej za etatyzmem niz za liberalizmem (leseferyzmem).
    4. Gaz z lupkow jest tylko pozornie tani, gdyz jego wydobycie pociaga za soba dewastacje srodowiska. USA sa duze, ale nawet tam nie da sie uniknac negatywnych skutkow wyniklych z rabunkowego wydobycia gazu z lupkow. Poza tym, to taka np. Arabia Saudyjska wydobywa od wielu lat mase ropy, a jest wciaz zacofanym krajem, a wiec nie przecenialbym wplywu bogactw naturalnych na rozwoj gospodarki.
    5. Znam prawo imigracyjne USA, wiec wiem, ze amrykanska wiza uprawnia tylko do tego, aby zostac wpuszczonym na poklad samolotu lecacego do USA. Ale jesli ktos ma wize imigracyjna, to nie musi sie wykazac zadnym majatkiem, chyvba, ze ma tzw.wize inwestora, i oto mi chodzilo.

  47. @trasat
    Jestem wiecej niz zdumiony ze ty po prostu nie masz pojecia. Nie rozumiesz elementarnych pojec ekonomicznych ani analiz ani procesow. A pisales ze skonczyles najlepszy uniwesrsytet w Australii. Gdzies ty sie uchowal w takim stanie niewiedzy ??? Jak to mozliwe ???

  48. Do axioma – znow tylko atak ad personam, ale kompletny brak argumentow ad rem plus popisywanie sie uzywaniem wyrazow na litere „k”. Poza tym, to zbyt odbieglismy od tematu tego watku, czyli od pracy w niedziele, a ty wciaz wyraznie mylisz naklady inwestycyjne z kosztami eksploatacji oraz nie rozumiesz czym jest mnoznik inwestycyjny, na czym polega lichwa, PPP czyli partnerstwo publiczno-prywatne oraz co to jest NPV (net present value czyli obecna wartosc netto) itp. itd. 🙁

  49. Jedyne wyjście – w najbliższych wyborach nie głosować na PiS.

  50. Dr Kasprowicz:
    1.Jedna z przyczyn wolnej niedzieli w RFN i innych krajach to mozliwosc obnizki cen.Co tu ma dyktat panstwa??Raczej szlachecka wolnosc!
    2.Religia.Aha:komuna i hitlerowcy tak samo zwalczali religie.Zawsze sie bije slabego.Skad to znam.Nie jestem Katolikiem!
    3.To juz sa jaselka.Nie odpowiadam-tj.smieszna argumentacja.Wprowadzic np.2-godzinny dzien pracy!
    4.A wiec:im gorzej ,tym lepiej.Niech pracuja.
    5.Male sklepy i tak znikna;tak jak ich niema w znanych mi krajach tzw.Zachodu.

  51. Sleper:W RFN sprzedaz zywnosci prowadza dyskounty i np .Wal-Mart splajtowal tam po kilku latach!To jest druga przyczyn dlaczego zywnosc jest tam wzglednie tania!
    zza kaluzy: Za wujkiem-„Kapitalizm jest zlym systemem spol.-gospodarczym,ale lepszego nie wymyslono”.
    Pickard.Ta znajoma miala racje,ale to trwaloby 10-20 lat,a Polak nie jest cierpliwy i beda z tego nici.Ale jako populista i tak tego nie kapujesz.Naturalnie wg,ciebie,te narody gdzie sie nie handluje w niedziele to idioci! Jestes tak prymitywny???????
    cmos-o muzulmanskich mordercach nie slyszales??!!Podaj mi kraj islamski gdzie nie zabijaja przeciwnikow tej”religii”?Ty chyba masz 10 lat!!!

    Moja refleksja:Niemcy prawie wszystko robia inaczej niz Polacy.Znam niezliczona ilosc przykladow,a ten j.w.jest malym,ale i tak nie do zrobienia nad Wisla,bo ten kraj jest niereformowalny!Wy ciagle wierzycie,ja nie,ze Niemcy maja wieksza glowe,rece i dluzej pracuja!

  52. Luap
    1. Mylisz sie myslac, ze zakaz handlu w niedziele obnizy ceny, gdyz zmniejszy on sprzedaz, a wiec doprowadzi do podwyzki cen, aby zrekompensowac ten spadek sprzedazy.
    2. Hitler nie zwalaczal religii, a wrecz przeciwnie, zawarl on z Watykanem konkordat, bardzo korzystny dla Watykanu, stad tez to milczenie papieza podczas wojny. Stalin tez sie odwolal do Cerkwii podczas wojny, a Kosciol w Polsce mial sie najlepiej za rzadow komunistow.
    3. Badz powazny. Akurat tu Gospodarz ma racje – zamkniete sklepy w niedziele, to mniej miejsc pracy.
    4. Mamy teraz XXI wiek, a wiec coraz wiecej urzadzen pracuje w ruchu ciaglym, nie tylko koleje i zegluga morska, jak to byo w XIX wieku, ale takze lotnictwo, transport miejski, lacznosc, energetyka etc.
    5. A ja znam wiele krajow tzw. Zachodu, wiec wiem, ze obok wielkich sieci hipermarketow, funkcjonuja tam takze male sklepy. Po prostu w bogatych krajach rynek jest „szeroki i gleboki”, czyli jest na nim miejsce dla roznych graczy.

  53. parker
    „Są ludzie, którzy uwielbiają zakazywać. Dla nich sprawowanie władzy, wszystko jedno gdzie, w domu nad dziećmi, w pracy nad podwładnymi czy w polityce, to kultura zakazu”.
    ———————————————–
    Otóż to. Ci ludzie to po prostu pierdzistołki. Panuje kultura pierdzistołków. Ubzdurali sobie, że są władzą, a nie wynajętymi przez naród organizatorami życia publicznego wedle woli tegoż narodu. Tradycyjnie nie wyobrażają sobie, że sprawowanie uzurpowanej władzy może się odbywać inaczej niż poprzez nakazy i zakazy. Nawet policjant i ksiądz zachowują się wobec obywatela nie jak pomocnicy, ale jak panowie i władcy. Kultura nakazów i zakazów, podziału na panów i chamów jest kulturą niewolniczą – a to Polska właśnie. Wleczemy się w ogonie rozwiniętych i cywilizowanych krajów Europy. Smutno mi, że nawet moje wnuki nie dożyją zauważalnych zmian, bo jeśli nawet zaczną tu i ówdzie nieśmiało się pojawiać, zmiany mentalności to proces na pokolenia.

  54. Jednym zdaniem zdaniem na naszych oczach rodzi się nowa świecka…O nie tym razem jednak nie świecka, ale na wskroś religijna – o naprawdę pokaźnym wymiarze uduchowienia – tradycja.
    Mamy nowe sacrum.
    A kim jest ta nową Bozia?
    Kilka zdań wyjaśnienia i wszystko stanie się jasne.
    Na przykład sprawy kultu.
    I tutaj pewna niespodzianka, żeby nie powiedzieć sensacja
    Dotychczasowi bogowie wymagali od swoich wyznawców jednego dnia czczenia, a dzisiaj to już nie wystarczy. Holdy mają odbywać się codziennie ,a niedziela ma być oczywiście ukoronowaniem całej celebry.

    Są również – a jakże – święte obrazki których posiadanie (szczególnie w dużych ilościach)może spowodować że poczujemy jak w siódmym niebie,ale jest pewien szkopuł.
    Dotychczasowe religie miały to do siebie, że kilka zdrowasiek,jakaś litania i czuł się człowiek jak młody Bóg, a dzisiaj…
    Choćbyś nie wiem ile się starał – poczucie winy nie znika. Zawsze kupiłeś za mało, nie Ty byłeś pierwszy przy ladzie, nie Ty masz najnowszy model auta, nie Tobie kłania się sąsiad który nabył…itd.
    Niestety.
    Oczywiście jest duży plus nowego kultu. Nie ma żadnych dogmatów, schizm,religijnych kłótni.Wszystko jest po prostu nowe…No chyba że ktoś się przyczepi zakonów żebraczych , ale te są chyba ponadczasowe.

  55. @ trasat
    „Poza tym, to zbyt odbieglismy od tematu tego watku, czyli od pracy w niedziele”
    Temat pracy w niedziele jest malo istotny i nieciekawy dlatego wracam do Australii. W wikipedii pisza ze Australijski dlug federalny jest w granicach $400 miliardow, a nie $1,400. Jak chodzi o mape dlugow o ktorej pisalem jest ona tez dostepna w internecie jak wpiszesz haslo national debt.
    Jest podzial na tym swiecie na panstwa bogate i biedne. Polska akurat do tych bogatych nie nalezy, natomiast Australia tak. Czy uwazasz ze jest inaczej?

  56. Przewrotnie: Zgodzę się z wprowadzeniem zakazu jeśli na całe 24h niedzieli wyłączymy sieć Internet. Jak zakaz to zakaz, konsekwentnie w każdy możliwy sposób. W zasadzie informacja to towar, więc wszędzie gdzie jest ona serwowana winno nastąpić zamknięcie i wyłącznie, a więc kościoły też zamykamy. 😛
    A po mojemu temat zakazu jest przykrywką dla czegoś czego dociekać się nikomu nie chce.

  57. @Marcin
    Trasat tonie w oceanie lgarstwa, klamstwa, niewiedzy i halucynacji. Tonacy nawet brzytwy sie chwyta. Nawet do slowa ‚k’ sie przypierdolil bo zapewne z dobrego domu pochodzi gdzie bluzgow nie znali ale klamstwo kultywowali. I w zaparte na chama. To haniebna postawa.

  58. @ kaesjot
    „Samo odzyskiwanie srebra ze szlamów po elektrorafinacji miedzi zaczęło się od tego, że kiedyś strażnik w Hucie Miedzi Legnica zatrzymał pracownika, który w garnkach służących do noszenia obiadów ze stołówki do domu znalazł bardzo nietypową jego zawartość, która okazała się właśnie tym szlamem. ”
    On na pewno sposobem domowym zdolal odzyskac sporo roznych kruszcow i pewnie by to robil caly czas gdyby firma sie nie zorientowala gdzie leza pieniadze. Byla swego czasu na Slasku taka ciekawostka ze jakas firma kopala row koparka, wywrotki wywozily ziemie i nagle zauwazyli ze do powierzchni dochodzila zyla wegla kamiennego. Natychmiast towarzystwo zweszylo byznes: koparka ladowac zaczela oddzielnie wegiel i wywrotki wywozily go do przyslowiowego zyda. Jak pamietam to sprawa nie nabralo rozglosu bo tego nie bylo na tyle duzo zeby w sprawe wkroczylo panstwo, niemniej jednak dowodzi to ze gdzie jest okazja na zarobienie pieniedzy, ten kto jest przy zrodle zawsze wie o tym pierwszy. A czy pamietasz sprawe przepompowywania szlamu w Zatoce Gdanskiej celem odfiltrowania bursztynu? Tam tez niejeden sie dorobil sporego majatku. Morze nie takie skarby kryje.

  59. @ axiom1
    „Tonacy nawet brzytwy sie chwyta. ” Axiom, nie kop lezacego, mysle ze przyzna sie w koncu do bledu. Kazdy z nas je popelnia, ja tez.

  60. 1 czerwca o godz. 12:46
    Tych 50-ciu ludzi to koszt 10 – 15 tys. AUD/ dzień. To co się składa na pozostałe 1 785 tys. AUD dziennych kosztów utrzymania instalacji ?
    Trochę przeszacowałem zdolność przerobową ( pokręciłem kwoty w AUD z kwotami w PLN ) . Już teraz wychodzi 4-6 AUD/m3 ( przy maksymalnym przerobie ) – ile jeszcze do tego dojdzie, gdy ruszy produkcja i związane z tym koszty pełnej obsady, energii, materiałów eksploatacyjnych itp. ?

  61. Axiom1
    Dziwie sie, i to po raz kolejny, ze Gospodarz toleruje twoje wybryki na tym blogu, w tym uzywanie takich wyrazow jak np. “k__a” czy tez “przypierdolil”. Komu ty chcesz zaimponowac? Menele znaja lepsze bluzgi, a ludzie kulturalni slusznie uznaja ciebie za chama i nie beda z toba rozmawiac. A swoja droga, to z upadkiem PRLu, upadla tez kultura w Polsce. To tez jeden z tych “cudow” transformacji! 🙁

  62. Kaesjot
    1. Te 1.8 mln dolarow na dzien to NIE sa, jak to zreszta sam widzisz, glownie koszta zatrudnienia – to jest glownie czysty zysk, gwarantowany przez przekupnych politykow (zarowno z rzadu jak tez i z oficjalnej opozycji) dla prywatnej firmy, ktora jest wlascicielem tej instalacji odsalania wody morskiej. Oczywiste jest tez, ze te $1.8 mln dzienie placa podatnicy, a czesc tych pieniedzy idzie do kieszeni politykow, aby utrzymac status quo, polegajacy, jak to jest praktycznie zawsze w przypadku tego “partnerstwa” publiczno-prywatnego na dojeniu skarbu panstwa, czyli po prostu podatnikow… 🙁
    2. Najprawdopodobniej to ta odsalarnia nigdy nie ruszy, gdyz woda z niej bedzie po prostu za droga dla olbrzymiej wiekszosci konsumentow. Podzieli ona pewnie los elektrocieplowni Pruszkow II, z ktorej zostal dzis juz chyba tylko komin. Tyle, ze za te elektrocieplownie to nie musza dzis placic polscy podatnicy, a australijscy (dokl. wiktorianscy), beda musieli jeszcze jakies cwierc wieku placic za te nieczynna odsalarnie. 🙁

  63. Do Marcina
    1. Tak, morze kryje niejedne skarby. Podobnie jak tez np. Ksiezyc czy Mars. Jedyny problem to jest zas koszt wydobycia oraz transportu ych skarbow, ktory z reguly przewyzsza ich cene rynkowa. Przeciez gdyby oplacalo sie uzyskiwanie metali szlachetnych z wody morskiej, to sektor prywatny dawno by to robil. A ze tego praktycznie nie robi, to powinno dac ci wiele do myslenia!
    2. Temat pracy w niedziele jest bardzo istotny i ciekawy,. A poza tym to jest temat tego watku, a nie Australia i jej problemy.
    3. Wikipedia nie jest wyrocznia. To jest tylko pierwsze zrodlo danych, do ktorego jednak nalezy pochodzic krytycznie.
    4. Dlug Australii to nie jest tylko dlug rzadu federalnego, a takze i dlugi rzadow stanowych, gdyz “stan” oznacza w Australii (podobnie jak tez I w USA) po prostu “panstwo”, formalnie niepodlegle, czyli z wlasna glowa panstwa (w Australii jest to brytyjski monarcha, repreznowany w kazdym stanie przez osobnego guberantora), wlasnym rzadem i parlamentem, wlasnym prawem oraz wlasna policja, tyle ze panstwem, ktore dobrowolnie wstapilo do federacji (Zwiazku Australijskiego), ale moze z niego w kazdej chwili wystapic.
    5. Wedlug CIA dlug publiczny Australii wynosi 26.9% PKB to jest ok. 407 mld USD. Liczylem ten procent od nominalnego PKB, jako iz jest on w nominalnych dolarach. Dane odnosnie nominalnego PKB Australii wedlug ONZ, CIA oraz MFW (IMF) z lat 2011-2012 sa zas dosc zgodne (pomiedzy 1,515 mld USD a 1,542 mld USD), tylko Bank Swiatowy podaje nieco mniej, a mianowicie 1,372 mld USD). Wedlug http://www.australiandebtclock.com.au/ dlug publiczny Australii wynosi zas obecnie ok. 461 mld dolarow, z czego dlug rzadu federalnego to ‘tylko’ ok 273 mld dolarow, ale dlug sektora prywatnego wynosi tam az ok 2,156 mld USD. Ogolnie biorac, to kazde zrodlo podaje inna wysokosc tego dlugu publicznego, a wiec najrozsadniejsze wydaje sie przyjecie wyzszych niz nizszych szacunkow, jako iz wiemy z bardzo niedawnej historii, ze rzady maja silna tendencje do zanizania swego zadluzenia.
    6. Zgoda tez, ze dzis najbardzzej zadluzone sa (na pozor tylko paradoksalnie) z reguly najbogatsze panstwa (mapka na en.wikipedia.org/wiki/File:Dette_publique2011.jpg.) Ale to oznacza po prostu, ze ich dobrobt oparty jest na dlugu, czyli inaczej na iluzji. Nie daje ci to nic do myslenia? Inna mozliwosc to jest zas taka, ze rzady wielu panstw (z Australia wlacznie) zanizaja swoj dlug, a wtedy to ta mapka oraz te wszystkie statystyki dlugu sa praktycznie bezwartosciowe, a nawet gorzej, maja one wartosc ujemna, gdyz sa one po prostu mylace.
    7. Polska nalezy już do bogatych panstw (choc nie do najbogatszych). Opierasz się pewnie na mapce z Wikiepdii (en.wikipedia.org/wiki/File:BNP_perhoofd_2012_(1).PNG), ale tam podany jest NOMINALNY PKB per capita, a wiec najbogatsze sa tam takie ‘panstwa’ jak np. Luksemburg (107,206 dolarow) oraz Katar (99,731 dolarow) a takze Monako (172,676 dolarow) czy Liechtenstein (134,915 dolarow), a wiec sam widzisz,ze te dane nie maja sensu (skad niby ten az tak wysoki PKB Luksemburga?). Nieco wiecej sensu maja dane odnosnie PKB per capita PPP, czyli adjustowane w stosunku do poziomu cen. Wedlug tej listy (photius.com/rankings/economy/gdp_per_capita_2012_0.html), to znow najbogatsze sa: Liechtenstein ($141,100), Katar ($102,700), Luxemburg ($84,700) i Bermuda ($69,900), ale Australia z $40,800 jest wtedy dopiero na 18 miejscu (nawet po Austrii), a Polska na 63 z $20,100. Roznica miedzy Australia a Polska wynosi wiec nie ponad 5 razy (dokladnie 5.4 raza), jesli brac pod uwage NOMINALNY PKB, a tylko niewiele ponad dwa razy (dokladnie 2.3 raza). Widzisz teraz, jak trudno jest robic porownania miedzy roznymi krajami i jak zawodne sa statystyki, szczególnie jeśli chodzi o PKB – patrz tez ponizej.
    8. Poza tym, to ta klasyfikacja, o ktorej piszesz, czyli oparta na PKB per capita, jest mocno mylaca, jako iz PKB oznacza jedynie produkcję tych dóbr i usług, które są wprowadzone na rynek. Wśród owych dóbr i usług znajdują się nie tylko poprawiające dobrobyt (welfare) ludności danego kraju, ale też i te, które ów dobrobyt umniejszają. PKB mierzy usługi rządowe po koszcie i zawiera tylko mała część tej produkcji rolników, która zostaje w gospodarstwie rolnym, oraz nie zawiera produkcji gospodarstw domowych, szczególnie wytwarzanej przez kobiety, albowiem do PKB jest liczone tylko to, co jest sprzedane, i w praktyce nawet nie zawsze. Produkcja sektora nieformalnego nie jest (na ogół) w ogóle zawarta w PKB. Ogólne dane odnośnie całego PKB i średnich na osobę (per capita) nie dostarczają żadnej informacji o dystrybucji dochodów oraz o korzyściach gospodarczych dla różnych grup w społeczeństwie, które mogą one zyskać na skutek rozwoju gospodarczego. PKB nie mówi też niczego o warunkach pracy i satysfakcji z niej uzyskanej; nie mówi też nic o stopniu udziału w narodowym życiu różnych grup społecznych oraz nie mówi nic o innych ważnych wymiarach rozwoju takich jak sytuacja demograficzna i warunki polityczne. Międzynarodowe porównania często zawodzą ze względu na to, że kursy wymiany walut nie są odpowiednie do ustalenia względnej siły nabywczej walut, szczególnie w obszarze konsumpcji dóbr i usługi przez gospodarstwa domowe. Studia alternatywnych metod porównywania PKB między krajami bazujące na sile nabywczej walut wskazują, iż konwencjonalne konwersje walut (to jest według kursu ich wymiany) mogą przesadnie zwiększać względną ekonomiczną odległość między krajami o wysokim i niskim PKB per capita. Jest to dobrze zilustrowane przez fakt, że nikt nie mógłby utrzymać się przy życiu w wysoko rozwiniętych („przemysłowych”) krajach z dochodów ocenionych na całkowicie wystarczające do przeżycia w biedniejszych („rozwijających się”) krajach.
    (United Nations: Overall Socio-economic Perspective of the World Economy to the Year 2000 New York: UN, 1990 s. 21).

  64. @ trasat
    Wszystkie rankingi porownujace dlugi panstw koncentruja sie wylacznie na dlugach federalnych – jezeli panstwo jest federacja, albo tez gdy nia nie jest to wtedy nie dodaja do tych dlugow tego co jest zadluzeniem regionow (w przypadku Polski wojewodztw). Dlatego nie mozesz do dlugu Australii dodawac dlugow prowincji, bo to nie oddaje rzeczywistosci. Jezeli tak porownujemy sytuacje Polski i Australii, sytuacja wyglada zupelnie inaczej.
    Do polskiej sytuacji nadal nie dodajesz roszczen ktore ciagle sa aktualne. Australia nie ma zadnych wojennych animozji i z tym zwiazanych ciagle przypominanych faktow. Ostatnio Niemcy zaplacili Zydom kolejne rekompensaty, Polska nadal jest na liscie z 60 miliardami obiecanymi przez obecny rzad. Ale to nie sa wszystkie problemy Polski. Polska jest caly czas w strefie wplywow dwoch sil: Niemiec i Rosji. Australia takich problemow nie ma. O metalach uzyskiwanych z wody morskiej wiadomo ze nikt tego nie robi jako procesu samego w sobie. To moze byc jak w przypadku odsalania wody proces uboczny, bo wiadomo ze pozostale z procesu odpady- w tym wypadku sole trzeba jakos zagospodarowac i tam sie samo prosi post procesowa utylizacja, z ktorej czesc jak w kazdym procesie utylizacyjnym moze stanowic odzyskiwanie czynnika wartosciowego.

  65. @ trasat
    „Polska nalezy już do bogatych panstw (choc nie do najbogatszych). ”
    Co za niekonsekwencja w tym co piszesz teraz i pisales poprzednio!
    Co stanowi o bogactwie Polski? Jej surowce, albo wlasnosc narodowa/ byznesowa polskiego byznesu prywatnego? Sprobujmy tez przejsc do spraw socjalnych. Minimalna placa na godzine: Australia $16, Kanada $10, USA $8.
    Europy nie podaje bo w stosunku do strefy Euro, Polska niestety wyglada jeszcze gorzej. I Ty chcesz tutaj dowodzic ze Australia sie rozklada, podczas gdy Twoim zdaniem (nagle zmienionym o 180 stopni) Polska kwitnie?
    Zyczylbym aby tak bylo, niestety rzeczywistosc skrzeczy. Aby osiagnac taki poziom placy minimalnej w Polsce, niestety musialaby byc inna ekonomia. Przy obecnej jest to po prostu niemozliwe. Sprobuj przekonac Pana Kasprowicza do tego aby zaczal placic jak w Australii. Chyba temat tym wypadaloby zakonczyc, bo nic dodac nic ujac. Czasami nam sie wydaje cos co chcielibysmy aby bylo, niestety jest to tylko zaklinanie rzeczywistosci.

  66. Marcin
    1. Nie mozna porownywac parametrow, ktore sa jakosciowo inne. Tak wiec nie mozna porownywac calego dlugu publicznego Polski ( a wiec dlugu rzadu w Warszawie plus dlugi samorzadowe, np. dlugi miast) z jedna z czesci calego dlugu publicznego Australii (czyli tylko z dlugiem rzadu federalnego).
    2. Idac za twoja pokretna logika, to nalezaloby tez do dlugu publicznego Australii zaliczyc dlugi zaciagniete de facto przez rzad federalny oraz rzady stanowe w postacu tzw. partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) – np. wspomniany juz dlug zaciagniety de facto przez rzad stanu Wiktoria na budowe odsalarni wody morskiej.
    3. Co wiecej – jezeli dodajesz do dlugow Polski roszczenia zydowskie (wedlug ciebie 60 mld dolarow), to powinienes dodac do dlugow Australii takze roszczenia aborygenskie, ktore maja wartosc znacznie wyzsza, gdyz Aborygeni, i to calkiem slusznie, uwazaja, ze cala Australia nalezy do nich, a biali (a takze ostatnio innych kolorow) najezdzcy, powinni im zaplacic rekompensate za rabunek bogactw mineralnych, ktore przeciez naleza do Aborygenow. A to bedzie blizej 600 mld dolarow niz 60.
    3. Australia ma, wbrew temu co tu wypisujesz, liczne wojenne animozje, jako iz wciaz nie ma ona rozwiazanego problemu z Aborygenami, z ktorymi (neo)kolonialne wladze Australii toczyly lokalne wojny jeszcze w pierwszej polowie XX wieku (np. tzw. Border Police w stanie Queensland, ktorej zadaniem bylo po prostu tropienie i zabijanie Aborygenow, ktorzy nie chcieli sie dac zamknac w obozach koncentracyjnych, dla nich tam pobudowanychy przez bialych najezdzcow).
    4. Australia jest od wielu lat w strefie dwoch krzyzujacych sie anatagonistycznych wplywow: Chin (ChRL) i Ameryki (USA), a wiec niedlugo bedzie musiala ona wybrac sobie protektora, bowiem sama jest zbyt biedna, zbyt slaba i zbyt podzielona wewnetrznie oraz pozbawiona swiatlego kierownictwa, aby byc niezalezna. A nalezy pamietac, ze nie ona byc na dluzsza mete “sluga dwoch panow”, a przeciez sojusz z USA oznaczac bedzie dla Australii ruine gospodarcza (praktycznie koniec z handlem z Chinami), a z kolei sojusz z Chinami wymagac bedzie przyjecia chinskiego systemu, czyli rzadow totalitarnych oraz istnej rewolucji kulturalnej, czyli ‘zchinszczenia’ australijskiej kultury.
    5. Gdyby ten proces odzyskiwania metali z wody morskiej przy okazji jej odsalania metoda owej ‘reverse osmosis’ (‘odwrotnej osmozy’) byl mozliwy oraz oplacalny, to na pewno bylby on juz wdrozony. Ale po pierwsze, to ta instalacja w Wiktorii nie dziala, i raczej nigdy dzialac nie bedzie, a po drugie, to zyski z niego poszly by przeciez zagranice, glownie do Francji (firma Suez – tak, ta od Kanalu Sueskiego).
    6. Pytasz sie, co stanowi o bogactwie Polski? Przeciez oczywiste jest, ze glownie to, co Polacy w Polsce wyprodukuja, a nie tylko to, co lezy w niej pod ziemia. Nie sztuka jest bowiem zyc tak jak to robia Australiczycy, czyli zyc glownie z wyprzedazy swego majatku narodowego oraz z zaciagania dlugow.
    7. Nie mozna tez porownywac samych minimalnych NOMINALNYCH plac, bez porownania poziomu cen czzyli “kosztu zycia”. Jak to juz pisalem, biorac pod uwage wielkosci NOMINALNE, to PKB per capita Australii jest ok. 5.4 razy wyzszy niz w Polsce, ale realnie jest on tylko ok. 2.3 raza wyzszy, czyli ze mozna przyjac, iz ceny sa w Australii okolo 2.3 raza wysze niz w Polsce, a wiec porownywalna minimalna placa w Australii to jest nie 16 dolarow (dokl. $15.96) a ok. 7 dolarow na godzine. To jest wiecej niz obecne 2.8 dolara za godzine w Polsce, ale ta roznica to jest nie ok. 10 razy (co ty sugerujesz), a tylko nieco ponad dwa razy – p. np. en.wikipedia.org/wiki/List_of_minimum_wages_by_country.
    8. Nie ma sensu, aby placic w Polsce tyle samo co w Australii, gdyz, jak to juz pisalem, koszta utrzymania w Polsce sa ponad dwa razy nizsze niz w Australii. Aby wiec Polak mial REALNE dochody podobne do Australijczyka, to wystarczyloby, aby zarabial on jakis dwa razy mniej do niego.
    9. Poza tym, to w przypadku Australii ta wysoka placa minimalna (najprawdopoodbniej najwysza na swiecie) powoduje, ze w Australii jest wysokie bezrobocie (oficjalnie tylko okolo 5%, ale realnie conajmniej dwa razy tyle) oraz upadek tamtejszego przemyslu, jako iz dzis niczego sie w Australii produkowac nie oplaca bez pomocy ze strony rzadu, a nawet i z ta pomoca, o czym swiadczy np. to, ze wlasnie postanowiono tam zamknac kolejna fabryke samochodow (Ford, a kilka lat temu zamknal swoja fabryke koncern Mitsubishi, a nieco wczesnej Nissan). Stocznie dzialaja tu (jak w USA) tylko dzieki zamowieniom ze strony marynarki wojennej, a przemyslu elektronicznego oraz informatycznego to tu juz od dawna nie ma. Nie produkuje sie tez od dawna w Australii maszyn rolniczych (fabryke kombajnow w Melbourne zamknieto jakies 30 lat temu) a zwija sie nawet przemysl spozywczy, przez co w Australii wycina sie sady owocowe. Rolnictwo tez by sie nie utrzymalo na antypodach bez ogromnej pomocy rzadowej, tak, ze jedyne co sie tam jeszcze oplaca to wydobycue surowcow mineralnych, ale juz nie ich przetwarzanie, stad tez, jak to juz pisalem, Australia, kraj tak bogaty w rude zelaza i wegiel, importuje szyny kolejowe z Austrii, ktora zdecydowanie nie slynie z bogactw minerlanych…
    10. Na koniec – prosze mi pokazac, gdzie to ja niby ja twierdzilem, ze “Polska kwitnie”? Wrecz przeciwnie – pisalem wyraznie, ze zarowno Polska jak i Australiia cofaja sie dzis w rozwoju, tyle,z e Australiia cofa sie szybciej (choc z wyzszego poziomu, a wiec wciaz jest przed Polska, ale dystans miedzy nimi sie wciaz zmniejsza).

  67. ‚trasat’ podzegac rowniez potrafi. Poza klamstwem w zaparte i na chama.

    Trasat jest stracony dla biznesu i cywilizacji. Toz to ekonomiczny kanibal. Ale,… to dobry kandydat na czlonka polskich parti politycznych i oddzialow kk. Takich tam potrzebuja.

    I nawet angileskiego biedak nie rozumie co bezwstydnie ujawnia.
    „trasat
    2 czerwca o godz. 2:20
    Kaesjot
    1. Te 1.8 mln dolarow na dzien to NIE sa, jak to zreszta sam widzisz, glownie koszta zatrudnienia – to jest glownie czysty zysk,…”

    (Te $1.8 mln dziennie sa splata na zainwestwany kapital. Zadnym zyskiem ani zadnymi kosztami operacyjnymi. Obecana wartosc kosztow operacyjnych to $1.5 mld.)

    Lo-bosze !!!. Jaka szkoda zaja nie moge mu pomoc. 8 godzin musztry, 4 godziny sprzatania kibla i 25 batow dziennie. To terapia dla trasata. Rezultat gwarantowany.

  68. Axiom – daruj sobie te ciagle ataki ad personam, a swoja droga, to ja ci moge pokazac jako kapral (co prawda podchorazy i na dodatek rezerwy) jak sie traktuje w wojsku takich madrali ja ty. -;)
    A te 1.8 mln dolarow na dzien to jest praktycznie czysty zysk sa dla firmy, ktora wybudowala i operuje ta odsalarnie, gdyz ma ona te pieniadze zagwarantowane od podatnikow, nawet jesli ta odsalarnia nie funkcjonuje (a podatnicy, jak to w demokracji, nie maja tu nic do gadania a wiec musza placic ten haracz gdyz inaczej to rzad zlicytuje ich majatek). Ale to przeciez nie jest zaden kapitalizm, to jest socjalizm, tyle, ze dla bogatych, a kosztem reszty ludnosci… 🙁
    Obiecane koszty to sa zas typowe ‘obiecanki-cacanki’. Ja ci tez moge obiecac gwiazdke z nieba! 😉
    Dorosnij wreszcie i przestan robic z siebie pajaca na tym blogu, My Dear Axiom1!

  69. Podobno znasz Axomie angielski.
    „Melbourne is already awash with problem (or excess) water that is not used. The current Water Plan aims to bring even more water in toward Melbourne from both North of the divide and from down on the Gippsland coast, thus exacerbating and perpetuating the above problem. The project is hugely expensive in dollar terms, both in ongoing costs through water rates and additional infrastructure that will be needed to handle the additional up to 60% more water going, ‘once through’, the system. When this water has been used once it will find its way out to our rivers and bays, or the sewage outlet pipes, adding to the problems there. It will further create an additional outfall pipe at Wonthaggi.
    The scale of the Plan (up to 60% more water than we are using now) will mean that the sustainable options to source water will not be implemented. The consortia building the desal plant are in such a powerful position (with the government having done almost nothing to source new water for population and climate change), that they will write contracts (that we will never see), ensuring they get paid even if water is not required from the desalination plant. They may even do deals to ensure that no other options are implemented in opposition to their supply of water.
    The carbon emissions, up to 2% of Victoria’s electricity use if the plant operates at full capacity, are horrendous in these times. The commitment to offset these emissions is a hoax as the alternatives would only have required around one quarter the renewable offsets. Thus we are to be in a situation where a huge chunk of Victoria’s renewable energy will just be covering new (and excessive) emissions, rather than, that other three quarters being available to actually reduce our existing greenhouse emissions.
    http://www.watershedvictoria.org.au/content/faq/

  70. @ trasat
    Trasat, czy Tobie na prawde trzeba lopata do glowy? Tu jest link pokazujacy jaka jest minimalna placa w Australii:
    „http://cafehayek.com/2013/03/australias-minimum-wage.html”
    Jest to dokladnie $15.96, a dla mnie 16 – to co napisalem, bo w apteke sie nie bawie, czyli w pienienie sie o 4 centy..

  71. W wielkim skrocie:
    Powszechnym problem z projektami PPP jest to, że prywatni inwestorzy uzyskuja w nich stopę zwrotu wyższą niż z rządowych obligacji, mimo że większość lub całość ryzyka dochodowego związanego z takim projektem została poniesiona przez sektor publiczny.
    W tym przypadku jest też pewne, że dług publiczny jest tańszy niż dług związany z finansowaniem projektów poprzez PFI (tzw. Private Finance Ininiative czyli Prywatna Inicjatywa Finansowa) i tańsze jeszcze niż całkowity koszt finansowania dla projektów PFI, tj. średni ważony koszt kapitału (WACC). Jest to oczywiście próba porównania niezgodnych i niepełnych okoliczności gospodarczych. Ignoruje sie tu bowiem pozycję podatników, którzy grają ważną rolę w strukturze finansowania PPP. Jednak robienie prostego porównania, pomiędzy kosztem długu rządowego a WACC sektora prywatnego oznacza, że rząd może trwale finansować projekty po koszcie równym jego stopie wolnej od ryzyka. Byłoby to prawdą tylko wtedy, gdyby istniejące poziomy oprocentowania były poniżej rozsądnych limitów. Ograniczenia dotyczące długu publicznego wskazują jednak, że poziom finansowania nie jest obecnie zbyt niski w większości krajów. Te ograniczenia istnieją, ponieważ pożyczki rządowe muszą zostatecznie zostać sfinansowane przez podatnika.
    Wniosek z australijskich badań wczesnych inicjatyw na rzecz promowania prywatnych inwestycji w infrastrukturę jest zaś taki, że w większości przypadków systemy proponowane w ramach PPP były gorsze w stosunku do standardowego modelu zamówień publicznych w oparciu o konkurencyjne przetargi na budowe publicznie posiadanych obiektów.
    Jedną z odpowiedzi na te negatywne ustalenia było więc opracowanie formalnych procedur oceny PPP, w której skupiono się na „value for money” (‘korzyści za pieniądze’), a nie na redukcji długu. Podstawa była tu jedna, w której stosunek jakości do ceny został osiągnięty przez odpowiedni podział ryzyka. Te procedury oceny zostały włączone do prywatnej inicjatywy finansowej i jej australijskich odowiedników pod koniec lat 1990.
    W roku 2009. nowozelandzki Skarb Państwa, w odpowiedzi na zapytania ze strony nowego rządu Partii Narodowej, opublikował raport na temat PPP, który stwierdził, że „jest mało wiarygodnych dowodów empirycznych na temat kosztów i korzyści z PPP” i że „są też inne sposoby pozyskania środków z sektora prywatnego „, a także, że” korzyści z PPP muszą być ważone przeciwko skomplikownym wrunkom umów i ograniczeniom, jakie mogą w nich zaistnieć”.
    Obecnie, nowy model jest dyskutowany, tak zwane partnerstwo publiczno-prywatne społeczności (public–private community partnership – PPCP). Jest to model, w którym zarówno rząd, jak i prywatni gracze mają wspólnie pracować dla dobra społecznego, eliminując tym samym orientację prywatnych podmiotów na zysk. Ten model stosowany jest więcej w krajach rozwijających się, takich jak np. Indie.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Public%E2%80%93private_partnership#Controversy

  72. Marcin – uspokoj sie. Wyraznie napisalem, ze NOMINALNA minimalna placa w Australii to jest okolo 16 dolarow za godzine, ale ze jej REALNA wartosc jest znacznie mniejsza, jesli uwzglednimy bardzo wsoki poziom cen w Australii. Znow mylisz wartosci nominalne z realnymi, ale to juz nie jest moja wina!

  73. Marcin – wyraznie napisalem, ze nie mozna tez porownywac samych tylko minimalnych NOMINALNYCH plac, bez porownania poziomu cen czyli “kosztu zycia”. Jak to juz pisalem, biorac pod uwage wielkosci NOMINALNE, to PKB per capita Australii jest ok. 5.4 razy wyzszy niz w Polsce, ale realnie jest on tylko ok. 2.3 raza wyzszy, czyli ze mozna przyjac, iz ceny sa w Australii okolo 2.3 raza wysze niz w Polsce, a wiec porownywalna (REALNA) minimalna placa w Australii to jest nie 16 dolarow (dokl. $15.96) a ok. 7 dolarow na godzine. To jest wiecej niz obecne 2.8 dolara za godzine w Polsce, ale ta roznica to jest nie ok. 10 razy (co ty sugerujesz), a tylko nieco ponad dwa razy
    (en.wikipedia.org/wiki/List_of_minimum_wages_by_country)

  74. Luap
    1 czerwca o godz. 14:57

    „Pickard.Ta znajoma miala racje,ale to trwaloby 10-20 lat,a Polak nie jest cierpliwy i beda z tego nici.
    Ale jako populista i tak tego nie kapujesz.Naturalnie wg,ciebie,te narody gdzie sie nie handluje w niedziele to idioci! Jestes tak prymitywny???????”

    Jak by to skomentować… Luap, jesteś pewien, że nie występowałeś w Latającym Cyrku Monty’ego Pythona? 🙂 naprawdę, setnie mnie ubawiłeś :-). A nie, nie u Pythonów, pewnie współpracowałeś z Bennym Hillem. W końcu taki prymityw jak ja nie docenił by humoru z wyższej półki, a doceniłem 🙂

  75. @Kasprowicz
    Też jestem przeciw zakazowi, ale nie dyskutuję. Natomiast powtarzam, że ma Pan mentalność poganiacza niewolników. Oczywiście zamiast się zastanowić, Pan się odszczekuje. Stąd pozwolę sobie podać link do strony internetowej http://www.slaveryfootprint.org na której może Pan wyliczyć, ilu niewolników Pan posiada. Ta strona została stworzona dzięki pieniądzom ministerstwa spraw zagranicznych (200 000 USD) ukochanego rządu USA.
    W moim przypadku wyszło 32 niewolników. Powinien się Pan czuć usatysfakcjonowanym poganiaczem niewolników.

  76. Gratuluje ci ZWO. Masz w domu chyba wiecej niewolnikow, niz mial ich G. Washington!

  77. Pixkard-nie wiedzialem ,ze mam do czynienie z blaznem:sorry!!!

  78. Kto wytlumaczy mi slowo-moderacja.Polityka uzywa tego ,jak za komuny,do zatkania geby.Jak jest naprawde??

  79. Jeden z wymiarow polskiej tragedii pisze 2 czerwca o godz. 9:40

    Klamstwo zastepuje sie lgarstwem. A lgarstwo wyjasnia sie wartosciami realnymi ktore zastepuja wartosci nominalne ktore sa z koleii produktem halucynacji. A to sie ma do produktu krajwego jak gowno do wiatraka. Poza tym dlug publiczny to rowniez inne dlugi i jest az o trillion dolarow wiekszy dla Australi niz to podaja wszelkie zrodla. Desol plant w Mebourne jest zlodziejstwem bo tragedia jest ze przyszlych dolorow nie da sie odroznic od obecnych dolarow i z tego wynika ze sektor prywatny rzad i opozycja razem kradna olbrzymie zyski. Fuck fuck fuck !!!
    Dlaczego tylko Polska produkuje tak wybitne osobistosci naprawde nie rozumiem.

  80. @ trasat
    Kup sobie bilet lotniczy z Polski do Australii, a pozniej z Australii do Polski i przelicz czy ceny sa rozne, a potem zobacz ile miesiecy musi pracowac na ten bilet Polak i Australijczyk, wtedy bedziesz mial odpowiedz na Twoje naciagane- nie chce mowic zalgane przeliczenia. Te kalkulacje powinienes robic co roku aby sie zorientowac jak zielona wyspa wchodzi do pierwszego swiata, bo na razie mimo Twoich sugestii ciagle w nim nie jest.

  81. Marcin
    Znow popelniasz blad oceniajac poziom zycia na podstawie ceny jednego dobra, na dodatek dobra luksusowego (to jest biletu na samolot). Ale zabawmy sie w analize porownawcza, do ktorej wybralem najtansze loty:
    Lot Polska-Australia-Polska (Wroclaw-Sydney-Wroclaw) to ok. 3806 PLN
    Lot Australia-Polska-Australia (Adelaida-Warszawa-Adelaida) to ok. $1,705
    Srednia placa miesieczna brutto w Polsce to wedlug Forbes’a (styczen 2013) 3680 zl (97% ceny biletu)
    Srednia placa miesieczna brutoo w Australii to wedlug ATO (Urzad Podatkowy) ok. $6100 (357% ceny biletu)
    Wynika wiec z tego, ze biorac pod uwage ceny biletow (zaznaczam, ze ta analiza nie jest calkiem poprawna, gdyz wzialem pod uwage najnizsza a nie srednia cene biletu), to poziom zycia w Australii jest ok. 3.7 razy wyzszy niz w Polsce.
    Ale wezmy pod uwage ceny dobr pierwszej potrzeby:
    Australia (AUD) vs Polska (PLN)
    Kartofle 1kg 2.0 1.2
    Chleb 1kg 2.3 1.5
    Mleko 1l 1.5 2.5
    Kielbasa 1kg 6.5 9.0
    Elektrycznosc 1kWh 0.28 0.39
    Wynajecie sredniego mieszkania (na tydzien Melbourne vs Warszawa) 360 500
    A wiec za srednia place miesieczna mozna kupic (Australia vs Polska):
    Kartofle kg 3050 3067
    Chleb kg 2652 2453
    Mleko l 4067 1472
    Kielbasa kg 938 409
    Elektrycznosc kWh 21,786 9,436
    Czynsz (tygodni) 16.9 7.4
    A wiec realna placa jest praktycznie taka sama w Australii jak i w Polsce biorac pod uwage chleb i kartofle, prawie 3 razy wyzsza w Australii biorac pod uwage mleko (ale teraz jest w Australii “wojna mleczna”, a wiec ceny na mleko poszly tam chwilowo mocno w dol), nieco ponad 2 razy wyzsza w Australii biorac pod uwage kielbase, energie elektryczna oraz czynsz. Z kolei wladze australijskie szacuja minimalne roczne koszta utrzymania na:
    A$18,610 dla osoby samotnej,
    A$6,515 dla malzonka,
    A$3,720 dla pierwszego dziecka oraz
    A$2,790 dla drugiego dziecka.
    Wynika wiec, ze aby utrzymac 4 osobowa rodzine na absolutnie minimalnym poziomie, to trzeba w Australii zarabiac NETTO ok. 32 tysiecy dolarow na rok ($2700 na miesiac), a wiec bruto okolo 40 tysiecy dolarow na rok ($3300 na miesiac) – uzylem tu kalkutora ATO (Australijskiego Urzedu Podatkowego). Jest to oczywiscie w Australii realne (oferty pracy zaczynaja sie tu od ok 40-50 tys. dolarow na rok), ale nalezy pamietac, ze za te 40 tys. dolarow brutto na rok (130 tys. zl na miesiac a wiec prawie 11 tys. zl na miesiac) to tu da sie ledwo przezyc, a w Polsce mozna za to oplywac w luksusach. Aby zyc w Australii na przecietnym poziomie, to nalezy tam zarabiac dobrze ponad 200 tys. zl na rok (prawie 20 tys. zl na miesiac). Widzisz wiec, ze te rzekomo wspaniale oferty zarobkow w Australii dla Polskich gornikow (ponad 100 tys. zl na rok) byly wrecz smieszne, i ze nie mozna porownywc plac nominalnych, czyli bez porownywania takze i cen. Potwierdza sie wiec moja teza, ze materialny standard zycia w Australii jest okolo 2 razy lepszy niz w Polsce, a wiec emigracja do Australii nie ma dzis sensu, gdyz tam sie bedzie tylko pogarszac, a podobna, jak nie wieksza poprawe swego materialnego standardu zycia to moze Polak uzyskac dzis znacznie prosciej, np. emigrujac na zachod Europy.

  82. Axiom1 – jestes zapewne pryszczatym licealista, gdyz publicznie popisujesz sie uzywaniem slow na „f” i na „k”. Ciekawe, komu chcesz w ten sposob zaimponowac? Bo na 100% to nie mnie… 🙁 Mam tez nadzieje, ze nie Gospodarzowi!

  83. Luap – tu nie ma zadej cen-zury (pardon, mode-racji), gdyz np. taki Axiom1 uzywa tu bez przeszkod wyrazow na „k” (polski) i na „f” (English) oraz bezkarnie szkaluje i obraza innych uczestnikow dyskusji.. 🙁

  84. @ trasat
    Operowanie srednia placa nie oddaje rzeczywistego poziomu zycia. Dopiero gdy sie porowna minimalna place w stosunku do kosztow zycia wtedy mozna mowic o jakims realnym porownywaniu. Istotne jest ile czlowiekowi zostaje przy placy minimalnej i oplaceniu kosztow zycia. Generalnie rzecz biorac przy $16/godz najmniej zarabiajacy czlowiek moze sobie cos z pensji odlozyc, w Polsce tego nie zrobisz, nawet nie wiem jak bedziesz w stanie oplacic koszty mieszkania, zwazywszy ze socjalnych mieszkan w Polsce po prostu nie ma.
    A gdzie tu mowa o bezrobotnych, ich sposobach na przezycie w Polsce i w Australii? Czy w Polsce bedzie lepiej? Pewnie tak, ale czy tak jak w Australii?
    Nie ma szans. Takie jest moje zdanie i przy nim obstaje, bo znam troche zycie.

  85. Luap
    2 czerwca o godz. 12:05

    „Pixkard-nie wiedzialem ,ze mam do czynienie z blaznem:sorry!!!”

    Emm, całe życie nie wiedziałeś, czym się zajmujesz? No to cieszę się, że pomogłem szanownemu panu zorientować się w jego zawodzie.

    A Pana Kasprowicza przepraszam – za Luapa i za moje z niego żarty – ale sam się prosił.

  86. trasat, jeden z wymiarow polskiej tragedii, reprezentuje rzadko spotykany (poza Polska) poziom skurwienia, dezorientacje i warcholstwo. Pojecia jak profesjonalna integralnosc, przyzwoitosc, obiektywnosc sa mu obce. W dodatku podzegac potrafi.
    Znikam z tad bo przypomina mi on Polske jakiej niechce znac.

  87. No wykrakałem – nie mieli z kim się bić, to pobili się między sobą !!!
    Tłuczecie się o szczegóły a cierpią pryncypia !
    Myślałem, że tu chodzi o sprawę lecz widać, że ważniejsze jest, czyje na wierzchu !

  88. Axiom – mam nadzieje, ze naprawde stad znikniesz, gdyz swymi rynsztokowymi obelgami oraz wyrazami na „k” oraz „f”, to zwyczajnie tylko zasmiecasz ten blog.
    Pickard & Luap – Czy wy tez musicie znizac sie na poziom pyskowek? Nie widzicie, ze sie tym tylko kompromitujecie?
    Kaesjot – niestey, ale dzis sztuka dyskutowania upadla (nie tylko zreszta w Polsce), gdyz, jak to widac tez i na tym blogu, tacy „dyskutanci” Axiom, Pickard i Luap myla ja wyraznie ze sztuka pyskowania oraz klocenia sie. 🙁

  89. Marcin
    1. Porownywanie minimalnych plac nie ma na ogol sensu, gdyz po prostu nie oddaja one rzeczywistego poziomu zycia wiekszosci ludnosci. Sens ma tylko porownywanie srednich plac, a jeszcze lepiej ich mediany oraz dominanty (tyle, ze na ogol trudno jest o takie dane). Dobrze by tez bylo porownac odchylenia standardowe, ale rozumiem,ze dla wiekszosci Polakow, dla ktorych, jak wiadomo, matematyka jest ponad sily (nawet na poziomie liceum), to jest, niestety, ale “czarna magia”.
    2. Porownywanie minimalnych plac ma sens tylko wtedy, kiedy wiekszosc pracujacych zarabia na poziomie zblizonym do tejze minimalnej placy. Poza tym nalezy pamietac, ze wielu zatrudnionych (w Australii tez) zarabia mniej niz placa minimalna, gdyz albo pracuja “na czarno”, albo w niepelnym wymiarze godzin (nawet jesli by chcieli pracowac na pelnym etacie), albo tez sa to np. mlodociani pracownicy albo tez zatrudnieni na tzw. umowach smieciowych, czyli nie na umowe o prace (co w Australii jest coraz bardziej powszechne –nawet organizacje rzadowe, aby zaoszczedzic pieniadze, staraja sie tam zatrudniac pracownikow na tychze “smieciowkach” czyli inaczej jako tzw. subkontraktorow, ktorych nie dotyczy prawo pracy, w tym wiec i minimalna placa).
    3. Znow nie rozumiesz, ze jesli ktos zarabia te 16 dolarow na godzine w Australii, to nie jest tak, jakby zarabial 48 zlotych na godzine (dla ulatwienia obliczen przyjmuje tu przelicznik 3 zl za dolara australijskiego), ale jak by zarabial pomiedzy 16 a gora 32 zlotych na godzine, gdyz realna sila nabywcza dolara australijskiego jest w Australii podobna do sily nabywczej zlotowki w Polsce jesli chodzi o dobra pierwszej potrzeby. Jak to juz pisalem, porownywalna (czyli sprowadzona do poziomu cen) minimalna placa w Australii to jest nie 16 dolarow a tylko (w najlepszym wypadku) ok. 7 dolarow na godzine. To jest wciaz wiecej niz obecne 2.8 dolara za godzine w Polsce, ale ta roznica to jest nie ok. 10 razy (co ty wciaz sugerujesz), a tylko nieco najwyzej ponad dwa razy – p. np. en.wikipedia.org/wiki/List_of_minimum_wages_by_country.
    4. Nie pisz tez, prosze cie, takich bzdur, ze w Polsce “nie ma socjalnych mieszkan”. One sa, tyle, ze jest ich zdecydowanie za malo. Podobnie jest tez w Australii, gdzie na mieszkanie socjalne tez sie czeka latami. W Melbourne czeka sie na nie dzis od minimum 2 lat do nawet 18 lat (theage.com.au/victoria/crisis-in-public-housing-20110130-1a9p1.html).
    5. Za zasilek dla bezrobotnych to w Australii tez sie uczciwie przezyc nie da, podobnie jak w Polsce, stad tez w Australii bezrobotni albo dorabiaja, albo tez dokradaja do tego zasilku, szczegolnie, jesli mieszkaja (jak wiekszosc Australijczykow) w duzych miastach. Przez “przezycie” rozumiem tu oczywiscie przezycie na poziomie minimum socjalnego, a nie minimum bilogicznego. Ale to nie jest zaden powod do chwaly, ze w Australii zyje sie wciaz lepiej niz w Bangladeszu.
    6. Nie twierdze, ze w Polsce bedzie lepiej, twierdze tylko, ze w Australii bedzie gorzej, gdyz tak byc musi, jako iz nie moze byc lepiej w kraju, w ktorym zyje sie z rabunkowej gospodarki surwcami oraz na kredyt, a na dodatek w sposob niekontrolowany zwieksza sie tam ludnosc, i to glownie o element niskiej jakosci (to nie jest rasizm, a tylko obiektywne stwierdzenie, gdyz np. wyksztalceni Hindusi zarobia lepiej w Indiach niz w Australii).
    7. Co to znaczy, ze “znasz zycie”? Gdzie je poznales i na jakiej podstawie? Ja zas zam zycie, i to nie tylko z wlasnych doswiadczen (a mieszkalem i pracowalem w niejednym kraju), ale takze z naukowych opracowan oraz statystyk, ktore umiem interpretowac krytycznie. Niemniej w pelni uznaje twoje prawo do obstawania przy wlasnym zdaniu.

  90. Marcin – porownaj te dwie liczby:
    Minimum socjalne to dzis w Australii jest $18,610 na rok dla osoby samotnej, a zasilek dla bezrobotnych to zas dla osoby samotnej jest dzis w Australii jest $497 na dwa tygodnie, czyli $12,922 na rok. Wynika z tego, ze kazdy australijski bezrobotny musi „zorganizowac” sobie te glubie $5688 na rok (nie bede pisac jak, aby nie narazic sie na zarzut zachecania do naruszania prawa). Mowi sie powszechnie, ze nalezy zwiekszyc ten zasilek o 50 dolarow na dwa tygodnie, ale wtedy i tak brakowalo by wciaz rocznie $4388!
    Tyle prawdy o Australii. Zrozum tez ze nie jest mi milo byc tym „myth buster’em”, ale przeciez ktos musi wykonac to niewdzieczne zadanie!
    Patrz tez: humanservices.gov.au/customer/services/centrelink/newstart-allowance

  91. Poza tym, to ponad 2 miliony Australijczykow (dokladnie 2 miliony 200 tysiecy), czyli 1/8 calej ludnosci (12%) zyje w nedzy (ponizej tzw. poverty line).
    Patrz tez:
    news.com.au/money/cost-of-living/what-life-looks-like-for-22-million-australians-below-the-poverty-line/story-fnagkbpv-1226498551944
    en.wikipedia.org/wiki/Poverty_in_Australia

  92. Ano właśnie, proponuję spojrzeć na zagadnienie przez pryzmat tego, co napisał Pan w p. 4. Bo jeśli mamy „wolność”, to w takim razie ośmiogodzinny dzień pracy, pięciodniowy jej tydzień dla wielu branż, ustawowe urlopy, itp, itd, powinny być odłożone do lamusa, i wprowadzona kompletnie wolna amerykanka. Skoro mam prawo iść w niedzielę do hipermarketu na zakupy, to dlaczego nie mógłbym pójść do urzędu czy do sądu. Wprowadźmy regulacje zdroworozsądkowe: tam gdzie istnieje wyraźna potrzeba, by w niedziele pracowano, np. w branży kelnerskiej, w kinach, w mediach, różnych pogotowiach, straży, policji (także np. wyższe uczelnie mają wtedy studentów zaocznych), to niech się pracuje, a tam, gdzie takiej potrzeby nie ma (co w przekonaniu wnioskodawców dotyczy pracowników najemnych w handlu i niektórych usługach), to proszę bardzo, dyskutujmy, i rozważmy za i przeciw, czy poszerzyć grupę pracowników z prawem do wolnej niedzieli. Ale nie argumentujmy „wolnością”, na przykład pójścia do hipermarketu, bo jak już Adaś Miauczyński mawiał, „wolność jednych nie może być kosztem drugich”.

  93. @ trasat
    Stalinowska propaganda. Doloz do tego ze na Bialorusi jest najlepiej.

  94. Marcin – czy naprawde nie masz nic madrzejszego do powiedzenia? Rozumiem, ze jesli fakty nie zgadzaja sie z tym, co bys chcial zobaczyc, to tym gorzej dla faktow. 🙁

  95. trasat 3 czerwca o godz. 9:53 napisał
    „niestey, ale dzis sztuka dyskutowania upadla (nie tylko zreszta w Polsce), gdyz, jak to widac tez i na tym blogu, tacy „dyskutanci” Pickard i Luap myla ja wyraznie ze sztuka pyskowania oraz klocenia sie”

    Z całym szacunkiem, ale napisałem swój komentarz do wpisu Autora na serio, podając znane mi fakty, za co niejaki Luap ordynarnie mnie zbluzgał, dodając do tego zniekształcenie mojego nicka. W odpowiedzi posłużyłem się dość delikatnym żartem pod adresem tegoż Luapa. Było by mi miło, gdyby zechciał pan odwołać swoje porównanie mnie z osobnikami takimi jak Luap czy Axiom, tym bardziej, że było by to z Pana strony uczciwe i odpowiadające prawdzie.

  96. Pickard-pytalem o to czy narody ktore maja wolne w niedziele to idioci.Poniewaz cos cie wstrzymuje albo jestes zaskoczony pytaniem,jak polinteligent,obrazasz sie!Cala zreszta dyskusja o wolnych niedzielach dowodzi tylko tego,ze nie majac argumentow,wyskakuje sie na kosciol.Polak musi miec wroga:kk,Zyd,Niemiec,Rus,Prus itp i winowajce-zeczowo brak argumentow.I trwa to juz,wg.mnie 50 lat!

  97. Najprostsze rozumowanie:
    -jeżeli nie będzie pracy w niedzielę, zlikwiduje się sporą część roboczogodzin.
    -likwidacja zapotrzebowania na pracę, spowoduje zwolnienia

    Byc może część ze zwolnionych znajdzie zatrudnienie w innych sektorach rynku usług, czy produkcji. Tyle że jak na razie mamy nadmiar chętnych na KAŻDE zatrudnienie nie wymagające specjalistycznych kwalifikacji…..

  98. @wiesiek59
    Ergo najprostsze rozumowanie pozostaje w mocy.

    @aps
    Wolna amerykanka jak Pan pisze już obowiązuje. Tam gdzie śruba jest przykręcona zbyt mocno dominuje szara strefa jest dokładnie tak jak Pan pisze. Szczerze powiedziawszy obserwując ją z bliska wcale nie zauważam, żeby ludzie w niej pracujący specjalnie narzekali. Za to wielokrotnie słyszałem narzekania od legalnie pracujących, że ci zatrudnieni na czarno zarabiają lepiej i sami też tak by chcieli…
    Pomysł niedzielnych urzędów czy sądów bardzo mi się podoba. Dziś godziny otwarcia są najczęściej takie, że bez zwolnienia się z pracy nic załatwić się nie da.
    Trudno też określić te „zdroworozsądkowe” kryteria, które to zawody są potrzebne, a które nie. Swego czasu pracowałem w takim trybie, że poza niedzielami nie miałem zbyt wielkich szans na zakupy. Dla mnie zakupy w niedziele były zasadniczo zdroworozsądkowo niezbędne.

    @Tyveog
    A przypadkiem kodeks pracy nie gwarantuje dnia wolnego? Co więcej jest on dużo bardziej przestrzegany w centrach handlowych niż w małych sklepikach gdzie jego łamanie dużo łatwiej zafałszować. Do przemyślenia.

    @ZWO
    Nie znam Pana i bez dłuższej znajomości i może jakiejś głębszej analizy nie śmiałbym się wypowiadać jaką Pan ma mentalność. To nas różni.

  99. Tomasz Kasprowicz
    4 czerwca o godz. 16:18

    Duże centra handlowe mają prosty sposób na obejście Kodeksu Pracy- firmy pośredniczące i pracownicy płatni od godziny.
    To oni na takim posunięciu stracą.
    Nie ma godzin, nie ma płacy.

    Gliwicki Opel ma system podobny.
    Większość pracowników pochodzi z wynajętych firm zewnętrznych.
    A tych nie obejmują etaty, urlopy, nadgodziny……

  100. @ trasat
    W jednym z Twoich linkow facet biedaczyna pisze ze wydaje:
    „-Rent: $200
    -Car (petrol, insurance, etc): $58
    -General bills: $56
    -Electricity/phone: $48
    -Groceries: $50
    -Clothing: $5
    -Medication: $2.90
    -Entertainment: $1.50”
    Sprobujmy to przeanalizowac: mieszka samotnie, czyli nie musi dzielic na przyklad 1 bedroomowego mieszkania w ktorym bedzie jedna osoba mieszkala w bedroomie a druga w living roomie. Juz nie mowie o pokoju ktory bedzie czescia duzego cheap housingu gdzie na jedna lazienke i ubikacje przypadaja powiedzmy 4 osoby. Dalej posiada samochod, w polskich warunkach to duzy luksus. $48 placi za elektrycznosc, no to juz jest rozrzutnosc. $ 50 tygodniowo na jedzenie, czyli ponad $200 miesiecznie. Za te pieniadze niejedna rodzina sie wyzywi. A co ma powiedziec absolwent wyzszej uczelni (sprawa aktualna) ktory zarabia 800 zl miesiecznie na stazu w szpitalu po psychologii klinicznej
    w Polsce oplacany przez panstwo do konca stazu, bez perspektywy na stale zatrudnienie w tym zawodzie? Dyskutujemy tylko faktami. Nie posadzaj mnie ze pisze cos z sufitu, fakty za fakty.

  101. Panie Trasat, nadal oczekuję na przeprosiny.

    Panie Luap, niech się pan zastanowi nad swoim pytaniem. Mały hint: czy są jakieś różnice w poziomie rozwoju gospodarczego Polski i PAŃSTW w których obowiązuje zakaz pracy w dużych centrach handlowych? I jeszcze jeden hint: uprzejmie proszę nie obrażać osób myślących inaczej niż pan, bo może się okazać, że mają rację, w przeciwieństwie do pana, i wtedy wyjdzie pan na idiotę. Zawsze istnieje takie ryzyko.

  102. Pickard-naucz sie czytac:napisalem :1.06.Ta praca w niedziele tj.najdrobniejsza rzecz ktora nalezy sciagnac od Niemcow.Pana nauczono bezkrytycznie myslec i stad ta glupawa dyskusja.Tacy jak Pan sa przekonani ,ze podstawa dobrobytu RFN to wieksze rece i mozgi Niemcow!I jeszcze jedno:Jestem Slazakiem i od minimum 50lat zadaje sobie pytanie :dlaczego Niemiec potrafi a Polak nie.!!!!Nie potrafi nawet zmienic systemu pracy w niedziele!Co potrafisz Pan np.powiedziec o debilowatym systemie szkolnym,ktory wygania ludzi do Niemiec !itp.,itp,itp,!!!!!!!!!!!!

  103. I. Luap
    Nie zachwycaj sie za bardzo Niemcami, gdyz oni sa takze mistrzami w masowym mordowaniu (Oswiecim, Majdanek, Treblina etc.) czy tez barbarzynskim niszczeniu calych wielkich miast (np. Warszawa). Czasami zbyt dobra organizacja pracy i zbyt duze do niej zaangazowanie sa wrecz niewskazane!
    II. Pickard
    Nie chcialem Ciebie obrazic, a tylko zniechecic do “karmienia” troli (w tym przypadku – Luapa). Ale jesli czujesz sie urazony, to jak najbardziej Cie przepraszam, szczegolnie jesli wyszlo tak, ze porownalem Ciebie do Luapa albo Axioma.
    III. Marcin
    1. Rent to znaczy czynsz, a to nie musi byc czynsz za osobne mieszkanie. Za te pieniadze, to w Australii wynajmnie sie dzis raczej pokoj niz mieszkanie. Samochod to zas w Australii jest na ogol koniecznosc a nie luksus. Te 48 dolary za elektrycznosc oznacza zas, ze ma on tylko ogrzewanie elektryczne, co jest w Australii (niestety) bardzo czeste, choc temperatury spadaja tu w zimie w wielu miastach ponizej zera. A 50 dolarow tygodniowo na jedzenie to jest mniej wiecej tyle w Australii, co w Polsce 50 zlotych, a wiec wcale nie jest to duzo.
    2. I co tu ma do rzeczy wynagrodzenie stazysty? Stazysta na ogol mieszka w Polsce z rodzicami, a wiec nie jest to zbyt dobry przyklad, a swoja droga, to skad go wziales?
    3. Nigdzie nie twierdzilem, ze w Polsce jest (materialnie!) lepiej niz w Australii, a tylko ze w Australii jest niewiele lepiej pod wzgledem jakosci zycia niz w Polsce, a wiec emigracja z Polski do Australii nie ma sanesu, jesli ktos chce poprawic swoj materialny standard zycia. Co innego jest np., jesli ktos marzy o mieszkaniu nad (w miare) cieplym morzem i ma na to pieniadze, ale wtedy to znacznie taniej kupi sobie domek np. w Hiszpanii albo Portugalii niz w Australii, gdzie drewniana, sypiaca sie wrecz rudera do gruntownego remontu, tyle ze nad morzem (wl. zatoka) oraz w zasiegu podmiejskiej kolei do Melbourne, kosztuje dzis ponad milion dolarow (ponad trzy miliony zlotych).

  104. @trasat
    Lubię Pana rzeczowe komentarze, ale to nie chroni Pana przed oceną tego, co Pan czasem wypisuje. W tym wypadku prosiłbym trochę o więcej myślenia zamiast pisaniny:

    O tym, że była II WS i co się podczas niej działo wiemy i bez Pana pouczeń. Tylko co z tego?
    1. Obozy koncentracyjne wymyślili Brytyjczycy podczas Wojen Burskich 120 lat temu, a obozy śmierci mieliśmy w Srebrenicy.
    2. Skuteczne wyżynanie nielubianych to wcale nie niemiecki pomysł. Może różnica taka, że u Was w Australii ich się zjadało zamiast niepotrzebnie zamieniać na popiół. No i proszę policzyć (potrafi Pan), ile procentowo zginęło Polaków, a ile Aborygenów.
    3. Do dzisiaj dyskutuje się o sensie Powstania Warszawskiego i niech Pan nie zwala wszystkiego na Niemców. Zachowanie Warszawiaków, którzy zabijali na ulicach żołnierzy, spotkałoby się z podobną reakcją w czasie wojny w każdym kraju. Pan by pewnie tak samo postąpił. I niech mnie nie poucza nikt, kto nie protestował przeciw Amerykanom po 9/11. Wywołali 2 wojny z setkami tysięcy zabitych.
    P.S. Niemieckie miasta były tak samo burzone jak W-wa.
    4. Nie relatywizuję przestępstw Niemców, ale 70 lat potem mniej mnie one obchodzą. Ważne są wyciągane z nich wnioski.Tymczasem Niemcy rozliczają dziś ostatnich nadzorców obozów koncentracyjnych a Polacy właśnie podejmują decyzję o wstrzymaniu procesu Kiszczaka, odpowiedzialnego za stan wojenny. Bo on taki biedny i stary i chory. Tylko płakać.

    Oczywiście poskarży się Pan u Kasprowicza na mnie. Trudno. Lepiej by było, gdyby Pan dokonał porównania, kto się lepiej rozliczył z przestępstw przeszłości i kto wyciągnął z tego lepsze wnioski na przyszłość. Ani w rozliczaniu, ani w karaniu ani we wnioskach na przyszłość jakoś tej polskiej przewagi nie widzę. Aha! Po wojnie skazano w De na śmierć 4 tys. przestępców, choć głównie przez Amerykanów. A ilu w PL za jakiekolwiek przestępstwa związane z PRL? Tylko Michnik i Kuroń siedzieli kilkanaście lat. I nikt ich nie broni.

  105. ZWO-dziekuje za odp.Kaganowi.Ja od 26.02.13 nie odp.mu bo byl za a nawet przeciw.Gosc jest grafomanem,ktoremu Polityka zakazala pisac na co zmienil Kagan na kilka innych pseudonimow.Ktos mu juz wyliczyl,ze pisze srednio 9 postow / dobex365 w roku.Stad te durnoty ktore wypisuje.

  106. @ trasat
    „Za te pieniadze, to w Australii wynajmnie sie dzis raczej pokoj niz mieszkanie”
    Bzdura, Melbeurne obok Sidney najdrozsze w Australii:
    „Neat one bedroom appartment $200/week 8/98 West Footscray” oglaszane na dzisiaj.
    Jezeli natomias chodzi o ten przyklad ktory podalem dotyczy moich znajomych nie mieszkajacych w miescie akademickim. Ot zwykly przyklad z tragicznego zycia we wspolczesnej Polsce. Po stazu nie ma innego wyjscia jak wyjazd na zmywak. I to ma byc kraj przyszlosci? Moze byc kraj zaprzyszlosci kilka wiekow od dzisiaj. Na razie Polacy probuja wszelkich mozliwych sposobow w tym rowniez do Australii, niestety to coraz trudniejsze. Nikt nas tam nie chce.

  107. @Marcin
    1. A gdzie sa te miejscowosci o nazwach „Melbeurne” oraz „Sidney”?
    2. Czy wiesz co to jest za dzielnica (suburb) te West Footscray? Przeciez zachodnie dzielnice Melbourne to jest dzis zdecydowanie III swiat!
    3. Po stazu beda ci mlodzi Polacy zarabiac wiecej, a jak wyjada na zmywak, to na zmywaku skoncza. Kariery typu „od pucybuta do milionera”, to ogladalo sie przeciez tylko na amerykanskich filmch, i to na dodatek przedwojennych (jeszcze czarno-bialych i czesto niemych).
    4. W Australi nie chca imigrantow z Europy, gdyz ci maja zbyt wysokie oczekiwania, np. pod wzgledem placy i warunkow pracy. Obecnie stalo sie wiec modne w Australi zatrudnianie pracownikow z krajow III Swiata na tymczasowych pozwoleniach na prace (tzw. wizy 457), gdyz ich mozna zwolnic doslownie z dnia na dzien, w odroznieniu od osob majacych prawo stalego pobytu w Australii. Co wiecej, zwalnia sie tu dzis (i to masowo) z pracy obywateli Australii i tzw. permanent residents, aby zatrudniac tych tymczasowych imigrantow (gastarbajterow – visa 457), ktorzy nie tylko, ze sie godza na nizsze place i gorsze warunki pracy, to moga byc zwolnieni, jak to juz pisalem, z dnia na dzien, a jak sie im cos nie podoba, to moga byc w kazdej chwili deportowani. Taka jest dzis rzeczywistosc w Australii 🙁
    P. immi.gov.au/allforms/booklets/books9.htm

  108. Luap – znow nie na temat. Widze, ze caly swoj czas poswiecasz na tropienie niejakiego kagana – sprawdz wiec zawsze przed snem, czy go nie masz przypadkiem pod lozkiem (jak to mawiali kiedys Amerykanie – reds under the beds)! 😉

  109. Do ZWO
    1. Zgoda, obozy koncentracyjne wymyślili Brytyjczycy podczas Wojen Burskich 120 lat temu, a obozy śmierci mieliśmy ostanio np. w Srebrenicy, ale do mistrzostwa doprowadzili sztukę zakładania tych obozów i zarządzania nimi Niemcy. Nie jacyś tam mityczni „naziści” czy też „faszyści”, ale Niemcy, ci sami, którzy póżniej zajmowali wysokie stanowiska we władzach RFN i w Bundeswehrze.
    2. Skuteczne wyżynanie nielubianych to jest więc niemiecki pomysł. Holocaust Aborygenów Australijskich czy też Murzynów w Kongo Belgijskim, choć były pod pewnymi względami okrutniejsze nawet niż to, co w Polsce porabiali Niemcy (wymordowanie w XIX wieku przez Anglików i Szkotów wszystkich Aborygenów na Tasmanii czy też wymordowanie przez Belgów conajmniej 20 milionów Murzynów w Kongo, należącym wówczas do Króla Leopolda), nie wymagały bowiem aż takiej precyzji i determinacji, z jaką Niemcy przystapili do dzieła wymordowania najpierw Żydów i Cyganów, a później Słowian, i to w samym sercu Europy.
    3. Zgoda, że do dzisiaj dyskutuje się o sensie Powstania Warszawskiego i że wina leżała tam głównie na KG AK i tzw. rządzie londyńskim, co jednak w niczym nie usprawiedliwia tego, że Niemcy wymordowali setki tysięcy Warszawiaków oraz zburzyli prawie całe miasto. A co do zbrodni współczesnego imperializmu amerykańskiego, to zaczęly się one przecież dawno temu – w Korei i Wietnamie.
    P.S. Niemieckie nie miasta były tak samo burzone jak Warszawa – tam były tylko naloty bombowców albo były niszczone one przez Niemców, na zasadzie „po nas tylko zgliszcza” – najlepszy przypadek to Wrocław (Festung Breslau).
    4. Mnie dalej obchodzi to, że w RFN nie przeprowadzono denzyfikacji, że dalej działają (i to legalnie!) w Niemczech partie nazistowskie oraz antypolskie ziomkostwa, oraz że dostają one pomoc od władz RFN. Zgoda, Niemcy rozliczają dziś ostatnich nadzorców obozów koncentracyjnych, ale głównie tych, którzy nie byli Niemcami (np. Demianiuk).
    5. Stan wojenny był mnejszym złem niż tzw. braterska pomoc połączonych armii ZSRR, NRD i CSRS. Kiszczak, a szczególnie Jaruzelski, powinni więc mieć już dziś w Polsce pomniki, za uratowanie Polski przed tą „bratnią pomocą”.
    6. Nie skarżę się do P. Kasprowicza, a tylko zwracam mu uwagę, jeśli ktoś narusza prawo na jego blogu. A co do Michnika i Kuronia – oni przecież walczyli o Polskę z wysokim bezrobociem, Polskę w której, jak przed wojną, rzadzi kapitał zagraniczny, Polskę, z ktorej Polacy muszą zbyt często uciekać, aby żyć jak ludzie. Nic więc dziwnego, że malo kto ich chce dziś w Polsce bronić…

  110. @ trasat
    Dlaczego dezinformujesz tutaj ze skiled workers w Australii pracuja za place nizsze niz miejscowi? Tu masz odpowiedz governmentu
    z linku ktory sam podales:
    „AC says:
    June 28, 2012 at 2:52 pm
    The market salary rate is determined by the equivalent Australian employees’ wages. So, if the Australian’s wage is below the TSMIT, the position will not be eligible for the 457 program. For more detailed information, please see Booklet 9: http://www.immi.gov.au/allforms/booklets/books9.pdf.
    A wiec sie okazuje ze na skilled workers mozna sie dostac tylko wtedy gdy sa spelnione warunki. Opowiesci na uniwersytecie a rzeczywistosc to dwie rozne sprawy. Znam ludzi ktorzy probowali dostac sie do Australii na skiled workers pozycje, ale odpadli w konkursie bo tam sa wysokie wymagania. Zyczylbym sobie aby w Polsce byl taki poziom bezrobocia jak w Australii w ktorym Polska poszukiwalaby skiled workers za granica. Niestety trzeba rozumiec dynamike gospodarki ktorej Ty nie rozumiesz. Australia nie tylko ze jest w stanie zagospodarowac wlasny material ludzki, ale rowniez zabezpiecza prace od lat conajmniej stutysiecznej grupie nowych przybyszow. Polska niestety nawet nie jest w stanie zagospodarowac wlasnego materialu ktory wchodzi w zycie dorosle, a porownywac ja do Australii to jest conajmniej smieszne.
    Australia i Kanada, byle kolonie angielskie ida caly czas do przodu prawie leb w leb, przy czym Australia ostatnimi czasy mocno przyspieszyla. Trudno tego nie zauwazyc.

  111. @ trasat
    „Po stazu beda ci mlodzi Polacy zarabiac wiecej, a jak wyjada na zmywak, to na zmywaku skoncza. Kariery typu „od pucybuta do milionera”, to ogladalo sie przeciez tylko na amerykanskich filmch, i to na dodatek przedwojennych (jeszcze czarno-bialych i czesto niemych).”
    W pelni sie z tym zgadzam. Problem polega na tym ze dla tylu absolwentow ktorzy opuszczaja uczelnie niestety pracy w Polsce nie ma i w najblizszej przyszlosci nie bedzie. Jak myslisz, czy likwidacja przemyslu majaca miejsce dwie dekady temu nie przyczynila sie do tego? Temat walkowalismy wiec nie ma co go powtarzac. Ja nie namawiam nikogo na emigracje, chce tylko pokazac ze rzeczywistosc skrzeczy i trzeba cos z nia zrobic. Jak nikt nie zmieni kierunku w ktorym zmierza Polska, czarno widze jej przyszlosc. Gdy sie weszlo w slepa uliczke kazdy normalny czlowiek wie ze kiedys dojdzie sie do jej konca i trzeba potem bedzie dluzej sie cofac.

  112. Do Marcina
    Dochodzenie dziennikarzy ‘The Age’ (grupa Fairfax) odkryło nastęujące przekręty (rorts) z tymczasowymi australijskimi wizami pozwalającymi na pracę:
    ■ Pracownicy filipińscy skarżyli się do ich ambasady w Kanberze gdyż niektórzy z nich musieli oddawać część swojej pensji na spłatę kredytów, zorganizowanych przez pośredników w procesie rekrutacji i emigracji, które to pożyczki mają stopy procentowe nawet do 50% w skali rocznej (klasyczna lichwa).
    ■ Zagranicznym pracownikom obiecywano długoterminowe kontrakty bądź też stały pobyt w Australii (permanent residency), jeżeli wpłacą oni pośrednikom pomiędzy 5000 dolarów a 40000 dolarów , ale okazało się później, że mogą ci pracownicy mieć tylko pracę tymczasową, a nawet w niektórych przypadkach, pracę z bardzo niskim wynagrodzeniem albo też i bez wynagrodzenia.
    ■ Osiemdziesięciu pracowników indyjskich naciągnietych zostało na zapłacenie 4000 dolarów za kurs czyszczenia w Melbourne, który był wart tylko 1300 dolarów, gdyż powiedziano im, że to pozwoli im uzyskać wizę pozwalająca na pracę. Niektórzy z tych pracowników indyjskich zostali skierowani przez agencje pośrednictwa pracy do pracy w rzeźniach w charakterze robotników niewykwalifikowanych. Właściciele jednej z rzeźni, JBS Australia, powiedzieli, że agencja pośrednictwa pracy wprowadziła w błąd zarówno pracowników jak też i firmę.
    (The Fairfax Media investigation uncovered numerous rorts, including:
    ■ Filipino workers who have complained to their embassy in Canberra after some had to direct part of their salary to repay loans organised by recruitment and migration agents that have interest rates of up to 50 per cent.
    ■ Foreign workers promised long-term work or permanent residency if they paid between $5000 and $40,000 to middlemen across the nation, only to be given temporary work or, in a small number of cases, work with little or no pay.
    ■ Eighty Indian workers duped into paying $4000 for a cleaning course in Melbourne worth only $1300 after being told that it would enable them to get a working visa. Some of these Indian workers were directed by their recruitment agent to work as unskilled labourers in abattoirs in an arrangement that one of the abattoir owners, JBS Australia, said involved the agent misleading the workers and the company.)
    theage.com.au/opinion/political-news/abbott-defends-457-visas-as-government-plans-crackdown-20130606-2nrsc.html

  113. trasat
    6 czerwca o godz. 8:47
    ■ „Pracownicy filipińscy skarżyli się do ich ambasady w Kanberze gdyż niektórzy z nich musieli oddawać część swojej pensji na spłatę kredytów, zorganizowanych przez pośredników w procesie rekrutacji i emigracji, które to pożyczki mają stopy procentowe nawet do 50% w skali rocznej (klasyczna lichwa).”
    A u nas Provident bierza z grubsza 90% w skali roku a Wonga gdzieś na poziomie 360% i jeszcze oficjalnie reklamują się w telewizji.

  114. Marcin
    1. Powyżej masz prawdę o wizach imigracyjnych do Australii. Poza tym, to Polska (dokładnie firmy działające w Polsce) też poszukuje pracowników zagranicą, i to pracownikow z bardo wysokimi kwalifikacjami, np. do pracy w zarządach koropracji jako np. CEO albo CFO albo CIO (jeśli te skroty coś ci mowią).
    2. Australia od lat nie jest w stanie zabezpieczyć miejsc pracy dla swoich własnych obywateli, ale jednocześnie sprowadza ona gstarbajterów oraz imigrantów, gdyż oni są po prostu tańsi (można im mniej zapłacić niż Australijczykom), a na dodatek to pracowników z wizami czasowymi (457) można się pozbyć znacznie szybciej, łatwiej i taniej niż Australijczyków.
    3. Australia i Kanda od lat znajdują sie zaś w zastoju, a ich gospodarki ratują sie już tylko rabunkową eksploatacją surowców mineralnych, przy czym dewastację środowiska widać lepiej jest w Kanadzie, gdyż w Australii większość kopalni jest na terenach półpustynnych.
    4. A co do bezrobocia: prawdziwa stopa bezrobocia w Australii jest dziś prawie 20%, czyli gorzej niż w Irlandii a prawie tak źle jak w Grecji! (Australia’s real unemployment and underemployment rate is nearly 20%, worse than unemployment in Ireland and as bad as a basket case like Greece!).
    http://australianpropertyforum.com/topic/9820738/1/

  115. Kaesjot – lichwa jest (niestety) dziś wszędzie dozwolona (poza krajami islamskimi, ale tam też znają sposoby, aby ukryć lichwę pod nazwą np. „bankowości islamskiej”). W Australii też sie reklamują firmy podobne do Providenta (np. Cash Train).

  116. Marcin
    1. Zgoda, pracy w Polsce nie ma, szczególnie dla osob wyksztalconych. Pisalem o tym nie raz i nie dwa. I zgoda, ze ten brak pracy ma swe zrodlo w likwidacji przemyslu. Ale podobnie jest tez i w Australii – tam tez realna stopa bezrobocia jest w okolicach 20% (w Polsce szacuje ja na ok. 25%, a wiec gorzej niż w Australii, ale roznica jest tu raczej niewielka), a brak pracy ma na antypodach także swe zrodlo w likwidacji przemyslu, który zaczela zreszta likwidowac tam partia pracy (Labor), gdyz liberalowie bali się wybuchu niezadowolenia wśród pracownikow, a wiec kapital przekupil laburzystow, a ci z kolei przekupili kierownictwo zwiazkow zawodowych (trade unions), aby ta likwidacja przemyslu mogla przebiegac na antypodach w miare spokojnie.
    2. I ciesze się, ze nie namawiasz nikogo na emigracje. Ja zas uwazam, ze emigracja ‘jako taka’ nie jest zla, i ze jelsi ktos ma duzo pieniedzy (powiedzmy milion euro) abo tez dobry zawod i jakies 100 tys. euro na poczatek, to jesli chce emigrowac, to czemu nie? Nawet do Australii! Ja tylko jestem przeciwko emigracji jako sposobu na bezrobocie w Polsce, gdyz wtedy emigruja glownie ludzie bez pieniedzy, a wiec często laduja oni na ulicy, bez pracy, bez dachu nad glowa oraz bez pieniedzy na bilet powrotny do Polski.
    3. I tez zgoda, ze rzeczywistosc skrzeczy i trzeba cos z nia zrobic, tyle, ze ona skrzeczy dzis tez i w USA, i w Kanadzie i w Australii oraz w Europie Zachodniej z UK na czele. I jak nikt nie zmieni kierunku w ktorym zmierza Polska, to tez czarno widze jej przyszlosc, ale podobnie przeciez jest tez dzis i z Australia, ktora takze zatracila kierunek, w ktorym powinna sie ona posuwac. Zgoda – kiedy sie weszlo w slepa uliczke, to kazdy normalny czlowiek wie ze kiedys dojdzie sie do jej konca i trzeba potem bedzie dluzej sie cofac. Ale jak widac, to u wladzy czy to nad Wisla, czy tez na antypodach, stoja dzis (i od lat) ludzie, ktorzy albo nie zdaja sobie sprawy, ze skierowali kraje, ktorymi rzadza do slepej uliczki, albo tez wiedza o tym doskonale, ale wiedza tez, ze proba wycofania sie z tej slepej uliczki oznaczala by dla nich koniec ich rzadow…:-(
    Pozdrawiam!

  117. Do ZWO
    Zapomnialem wyrazic Ci wyrazy uznania za to, ze jednak zauwazyles, iz staram sie, by moje komentarze byly rzeczowe! 🙂

  118. @ trasat
    Jezeli chodzi o tzw skilled workers wizy jest to temat dotyczacy USA, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Ludzie staraja sie – zwlaszcza z Azji (Chiny, Indie) tym sposobem zaczepic do pierwszego swiata, bo bez pieniedzy nie maja szans. Jest to z jednej strony drenaz mozgow, bo takie bylo zalozenie, a z drugiej strony masa przekretow na tym sie opiera. Prawnicy emigracyjni obiecuja zlote gory, a gdy sie okazuje ze ich dzialania mialy tylko znamiona pozorow, usprawiedliwiaja sie ze przepisy sie zmienily, etc. Szczytu siegnal pewien Chinczyk ktory wyweszyl ze na skiled workers wize mozna sie zalapywac pracujac w filialnych zakladach w Chinach. W zwiazku z tym otworzyl pozorna firme zagraniczna z USA, czy Kanady i przelewal pieniadze za rzekome wyplaty dla fikcyjnych pracownikow w Chinach pracujacych w niby zagranicznej firmie zlokalizowanej w Chinach. Na tej podstawie Chinczycy przychodzili do ambasady i otrzymywali oryginalne wizy z ktorymi mogli juz wjechac do krajow swego przeznaczenia. Pozniej juz majac prawo do pracy robili dalsze ruchy by zalatwic sobie pobyt staly, a pozniej obywatelstwo. Cala sprawa wyszla gdy sie okazalo ze w Chinach nie bylo zadnej takiej firmy. Chinczycy zreszta stosuja coraz to bardziej skomplikowane chwyty by dostac sie do pierwszego swiata. Jedna z metod jest tzw metoda ziemii, czyli przyjazdy do kraju przeznaczenia po to by rodzic dzieci. Po 20 latach dziecko z obywatelstwem amerykanskim moze sciagnac swoich rodzicow. Inna metoda jest wjazd na czyjs paszport.
    Niedawno caly swiat obeszla wiadomosc jak Chinczyk lecial w samolocie z Chin do Kanady w masce udajac staruszka rasy bialej.
    Dziwny wyglad zaniepokoil sasiadke na miejscu obok niego ze twarz byla pomarszczona jak stara pomarancza, podczas gdy rece byly 20 letniej osoby. Ile osob w ten sposob dostalo sie do krajow pierwszego swiata tego policzyc nie sposob. Ale widac ze kazdy stara sie ciagnac do tego raju, chociaz jest to coraz trudniejsze i coraz mniej jest on mlekiem i miodem pachnacy. Meksyki buduja tunele, Kubanczycy uciekaja na tratwach. Chinczycy czy ci z Siri Lanki w kontenerach na statkach. Mimo globalizacji duzo jeszcze czasu uplynie zanim roznice dobrobytu sie zatra. Dopoki w Afryce Poludniowej rzadzili Brity tam byl dobrobyt, bo przede wszystkim dobrze pilnowali granicy. Co jest dzisiaj kazdy widzi.
    Pozdrawiam

  119. Do Pana Gospodarza
    Spośród ponad 2 mln Polaków, którzy przebywają na zagranicznej emigracji zarobkowej, zdecydowanie najwięcej jest mieszkańców województwa śląskiego – wynika z danych szczegółowych Narodowego Spisu Powszechnego, które właśnie opublikował Główny Urząd Statystyczny.
    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,14042121,Skad_wyjechalo_za_chlebem_najwiecej_Polakow__Slask.html#BoxBizTxt#ixzz2VQO5wFvf

  120. @Marcin
    1. Co innego sa wizy imigracyjne dla wykwallifikowanych pracownikow (skilled workers), co jest oczywiscie rodzajem drenazu mozgow, a co innego to sa czasowe wizy dla typowych gatstarbajterow, ktore nie wymagaja kwalifikacji, a tylko sponora, ktory obieca prace w kraju docelowym. Takimi wizami dla niskowykwalifikowanych gastrabajterow sa owe australijskie wizy 457 i stad tez tyle wokol nich jest przekretow jak nie wrecz bezczelnych oszustw.
    2. Chinczycy w Australii od lat zas praktykuja sposob polegajacy na zalozeniu rodzaju spoldzielni, do ktorej kilka rodzin wplaca swe oszczednosci (czasem na tej podstawie dostaja oni tez spora pozyczke od banku) , po czym jedna rodzina idzie do australijskiej ambasady i otrzymuje na podstawie tych pieniedzy (oraz tego, ze aplikanci przedstawiaja tez dokumenty, z ktorych wynika iz prowadzili w Chinach dochodowa firme) wize “biznesowa”. Jak tylko taka wize dostana, to leca szybko do Australii po czym zaraz przesylaja pieniadze z powrotem, aby nastepna rodzina z tej “spoldzielni” mogla powtorzyc ten sam numer. I tak dalej. Na tym samym, powiedzmy dla uproszczenia, milionie dolarow, do Australii wjezdza wiec legalnie do 10 rodzin, po 4-5 osob kazda, po czym kazda ztych rodzin wystepuje, w ramach tzw. laczenia rodzin, o wizy imigracyjne dla swoich rodzicow i dziadkow a takze dla malzonkow swych doroslych dzieci, ktorzy to malzonkowie pochodza oczywscie z Chin. A naiwni Australijczycy to wszystko :kupuja” i sie ciesza jak glupi, ze maja tylu imigrantow “bizneoswych” z Chin i ze tyle kapitalu przyplywa z nimi do Australii, gdy tymczasem prawdziwy ruch kapitalu jest w odwrotna strone – z Australii do Chin.
    3. Polacy na tym tle wypadaja zas bardzo marnie. Kilka lat temu doradzalem pewnej polskiej rodzinie, ktora zreszta w Polsce miaal calkiem spory i dochodowy biznes, jak zostac legalnie w Australii. Ale oni wymyslili, ze jako powod podadza to, ze zadarli oni w Polsce z gangami, jako iz nie chcieli oni placic im haraczu. Nic nie pomoglo tlumaczenie, ze to nie jest powod polityczny, i ze mogli sie tylko tlumaczyc, ze zadarli np. z policja, ktora od nich rzadala lapowek (to byl wciaz poczatek tzw. transformacji w Polsce, wiec taka sytuacja byla wtedy calkiem mozliwa). Ale oni bali sie “naskarzyc” na polskie wladze, wiec ich podania o azyl wzgl. tzw. tolerowany pobyt ze wzgledow humanitarnych zostaly odrzucone (takze przez sąd), a oni deportowani z Australii do Polski, jako iz sedzia uznal, ze nie maja sie oni czego obawiac od wladz Wolnej Polski. A Chinczycy czesto wymyslaja, jak nie maja juz innego sposobu, ze dzialali w opozycji do wladz komunistycznych i na tej podstawie dostaja azyl w Australii…
    4. Z Kuby uciekaja tylko dla tego, ze licza wciaz na azyl polityczny w USA, mimo ze sa to przeciez w 100% uciekinierzy ekonomiczni. Podobnie bylo w Niemczech, gdyz NRDowcy dostawali nawet wiecej po ucieczce z NRD – z miejsca pelne obywatelstwo RFN. Gyby wtedy bylo jak dzis, czyli brak pracy i ostre ciecia w zasilkach, to nie trzeba by budowac muru, albo tez mur wybudowalby Zachod a nie Wschod. 😉
    5. W RPA bylo Bialym dobrze, kiedy 20 milionow Murzynow pracowalo na 5 milionow Bialych, a poza tym, to po II Wojnie Swiatowej rzadzili tam Burowie, a nie Brytyjczycy. Ale ze czasy kolonializmu sie w Afryce skonczyly, to skonczyl sie tez i ten raj dla Bialych w RPA.
    Pozdrawiam!

  121. @trasat
    To rzadkość, że ktoś się z kimś zgadza. Oby się Panu udało wprowadzić takie zasady dyskusji na trwale. Ja o tym piszę, ale mam wadę, że kiedy ktoś atakuje lub pisze poniżająco, ponosi mnie. Szczególnie, kiedy pisze się coś wielokrotnie a jako odpowiedź uzyskuje obraźliwe odszczekiwanie. Ale nie oznacza to, że się zgadzamy we wszystkim.
    Australia: Współczuję wstrzymania inwestycji na 350 mld dolarów. Może wreszcie będą hydraulicy a Melbourne.
    Niemcy: Nieprawda, że nie zdenazyfikowano. O 4 tys wyroków śmierci pisałem. Denazyfikacja została wstrzymana przez Amerykanów dzięki Pańskim idolom typu Jaruzelski, którzy całe życie marzyli i przygotowywali się do wojny z Zachodem. Obejrzenie skutków broni jądrowej pokazało, że lepiej żyć z nazistami niż wcale. Tak, to i Pana zasługa. Gratulacje.
    Dopiero po odprężeniu Niemcy zaczęli kontynuować i trwa to do dziś. I nieprawdę Pan pisze, że chodzi o obcych. Demianiuk to wyjątek. Mieszkał w USA gdzie woleli go wypchnąć niż robić proces.
    „Antypolskie ziomkostwa”. Czyżby? To czym są organizacje Kresowiaków, którzy żądają narodowego święta „męczeństwa”? Proszę lepiej ważyć słowa.
    A, że dostają pieniądze? W demokracji pomoc otrzymuje każda organizacja kulturalna, niezależnie od tego, czy się rządowi podoba. A rząd CDU i tak ich ogranicza. Proszę nie ulegać głupawej propagandzie z czasów PRL.
    I niemieccy neonaziści. Czy myśli Pan, że Czeczeńcy z podpalanych domów w Białymstoku docenią dobroć narodu polskiego? Bo podpalacze i policja to koledzy.

    „Mniejsze zło”. A ja wierzę, że ziemia to kwadrat.
    Wszystkiego

  122. ZWO na 120 wypowiedzi 42 naleza do Kagana.On potrafi tylko dyskutowac na temat zakonniczy:czy Adam i Ewa mieli pepek jako nie zrodzeni z lona matki:To co pisze go nie interesuje.Daj mu spokoj-jemu o to chodzi zeby pisac.Nazywalem go pisz,pisz pisz.Sledze tez niemieckie dyskusje gospodarcze-nie spotkalem w ostatnich latach takiego pieniacza.Poza tym Niemcy pisza b.krotko i duzo mozna sie od takiej dyskusji dowiedziec.Kupe ludzi z powodu Kagana zrezygnowalo na tym forum.On to nawet nie przyjal do wiadomosci!

  123. @Luap
    Wiem, ale trasat się zmienił i pisze bardziej rzeczowo niż A. i M. A widział Pan, jaki potrafi być „.za k.”, kiedy mu pokazać, że nie ma racji. Potrafi przeczesać wszystkie blogi żeby coś wyciągnąć. Porównując, to trasat jest ok. No i ja nie dyskutuję tylko pokazuję, gdzie popełnia błędy. I kończę, kiedy powiem, co chciałem. Nie dyskutuję też z neo-nawiedzonymi bo po co. To nie jest blog do dyskusji bo sam autor nie dyskutuje tylko ocenia.

  124. @ZWO
    1. Zgoda, ze dyskusja nie powinna polegac na atakach na osobe adwersarza, co szczegolnie polecam Luapowi.
    2. Australia od dawna sie cofa w rozwoju, gdyz rzekomy wzrost PKB Australii to glownie wynik niedoszacowania stopy inflacji oraz przeszacowania realnej wartosci uslug niematerialnych (glownie finansowych), o czym juz pisalem na tym blogu. Tyle, ze Australia spada z dosc wysokiego poziomu, a wiec wciaz jest w niej lepiej niz w Polsce, ale ten dystans sie szybko zmniejsza na korzysc Polski., ktora cofa sie realnie w rozwoju znacznie wolniej niz Australia.
    3. Wstrzymania denazyfikacji w RFN nie da się niczym usprawiedliwic. Jaruzelski nie ma tu nic do rzeczy, gdyz, jak to dobrze dzis widzimy (np. Korea, Wietnam, Kuba, Iran, Irak, Jugoslawia oraz Afganistan), to USA oraz NATO były (i dalej sa) nastawione agresywnie w stosunku do reszty swiata.
    4. Demianiuk to nie był wyjatek. Niemcy jeśli już skazywali jakiegos przestepce wojennego, to starali się, aby to był kolaborant, a nie etniczny Niemiec.
    5. Tolerowania przez rzad RFN tych antypolskich ziomkostw tez nie da się niczym usprawiedliwic. Dziwie się wiec, ze rzad RP nie wstrzyma stosunkow politycznych, kulturalnych oraz sportowych z Niemcami do czasu, az te ziomkostwa oraz wyraznie antypolska NPD nie zostana tam zdelegalizowane. Poza tym, to w PRLu tzw. kresowiacy nie mieli nic do powiedzenia, i slusznie. Dzis tez nie powino się tolerowac ich politycznej dzialalnosci, gdyz dzialalaja oni wbrew polskiej racji stanu, niepotrzebnie psujac nasze stosunki z Rosja.
    6. A to, ze rzad RP przyjmuje do Polski terrorystow, ale tylko antyrosyjsjkich, to tez jest przejaw nie tylko ze glupoty, ale wrecz swiadomego dzialania wbrew polskiej racji stanu. Dla mnie to jest wrecz zdrada stanu, szczegolnie, ze Polska podobno walczy z terrorystami np. w Afganistanie, ale wspomaga jednoczesnie terrorystow na terenie Rosji, tak jakby byli nie tylko zli, ale także i dobrzy terrorysci. A poza tym, to kto wiatr sieje, ten zbiera burzę!
    7. Zdecydowanie lepszy byl stan wojenny niz rzady solidaruchow albo “bratnia pomoc” ZSRR, CSRS i NRD!
    Pozdr.

  125. Pełna zgoda. Tylko nie bardzo wiem co teraz robić – PiS to jawni katotalibowie, lewica i okolice nie mają żadnego zainteresowania Polską, zawsze ich strategią było sprzedać komuś naszą suwerenność. Chętnie bym szukał do wyborów kogoś o jakimś odcieniu liberalno-konserwatywnym (gdzie przez konserwatyzm rozumiem m.in. pewną ostrożność, także pewne umiarkowanie; dlatego Korwin Mikke jest dla mnie raczej rewolucjonistą z usposobienia niż konserwatystą).
    PO jawnie się nie sprawdza. No i cóż biedny wyborca ma począć? 😉

css.php