Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

7.03.2013
czwartek

Statystyka a rzeczywistość

7 marca 2013, czwartek,

O bezrobociu było już sporo. Do tej pory z punktu widzenia teorii, dziś bardziej praktycznie. Ostatnią rekrutacje przeprowadzałem w 2009 – w czasach kiedy kryzys był widmem krążącym gdzieś po dalekich krajach. Bezrobocie było jak na polskie warunki niezbyt wysokie. Dziś kryzys szaleje, bezrobocie przekracza 14% – wydawać by się mogło jest znacznie gorzej.

Wtedy i dziś szukałem zasadniczo osoby bez szczególnego wykształcenia (średnie do przyjęcia, preferowane licencjackie) i potencjalnie bez doświadczenia. Innymi słowy wpasowuje się idealnie w rynek bezrobotnych absolwentów, których jestem gotów przyuczyć do zawodu. Proponowana pensja znacząco powyżej najniższej krajowej, choć niższa od średniej, na umowę o pracę – jak na pierwszą pracę chyba całkiem nieźle. Statystyki wskazują, że powinienem zostać zalany ofertami.

Rzeczywiście w 2009 zgłoszeń było cale mnóstwo. Przebijanie się przez kilkaset dokumentów było czasochłonne, zwłaszcza, że postawiłem sobie za punkt honoru odpowiedzieć na każde zgłoszenie. Nie chcąc powtórzyć tej mitręgi wpadłem na pomysł – zamiast listu motywacyjnego (sens tego dokumentu jest dla mnie dość ulotny) poprosiłem o krótką (maksymalnie 200 słów) propozycję jak rozwiązać typowy problem pojawiający się na magazynie. Celem było odsianie zgłoszeń osób, które masowo wysyłają dokumenty zmieniając wyłącznie nagłówki. Założyłem, że jeśli komuś nie chce się poświęcić kilku chwil na napisanie dwóch paragrafów to raczej na pracy mu nie zależy.

Efekt – dziś w czasach kryzysu spłynęło około 30 ofert, z czego 10 bez wymaganego rozwiązania (nie komentuję tu jakości przesłanych treści). Jak się to ma do alarmistycznych statystyk o bezrobociu młodych, umowach śmieciowych?

c.d.n.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 95

Dodaj komentarz »
  1. A ktoremu bezrobotnemu chce sie pracować?

  2. @ Tomasz Kasprowicz
    „Efekt – dziś w czasach kryzysu spłynęło około 30 ofert, z czego 10 bez wymaganego rozwiązania”
    Jest Pan rozzbrajajacy. W jednym krotkim tekscie dwa nonsensy.
    Po pierwsze jezeli chce Pan kogos przyuczyc to dlaczego Pan wybrzydza i 30 osob za nos wodzi? 1:30, jakto mowia „swinski remis”. Udowadnia Pan przez ten swinski remis ze nie ma problemu bezrobocia, bo przeciez tylko 30 zdesperowanych osob odpowiedzialo na Panska oferte ktora jest de facto kotem w worku bo nic Pan nie pisze o tym co maja robic.
    To sie nazywa uczciwosc managera. Na starcie dysproporcja.
    Ciekaw jestem jak by Pan sie czul gdyby tak jak oni wysylal tysiace podan i gdy jedna z 1000 firm raczylaby przeczytac to co sie wyslalo dolaczyla publicznie komentaz ktory mowi prosze: tyle sie ksztalci a ja nie moge znalezc tego jednego? Dotad nie pisalem zlosliwie, ale przyznam ze tupet to Pan ma.

  3. @ Tomasz Kasprowicz
    Lee Yaccocca, slynny manager z firmy Ford a pozniej Chrysler powiedzial ze nie ma zlych pracownikow, sa tylko zli managerowie. Jezeli ktos mowi ze nie moze sposrod 30 kandydatow wybrac jednego nadajacego sie do przyuczenia, to znaczy ze powinien nie byc managerem, ale pracownikiem i nauczyc sie najpierw pracowac.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Tomaszu, czy wie Pan ilu z tej trzydziestki było bezrobotnych, a ilu chcialo zmienić pracę. To bardzo wazne dla informacji o bezrobociu.

  6. @ Andrzej52
    Czy chcesz przez ten wpis powiedziec ze w Polsce nie ma bezrobocia?
    Tak, Polacy klamia. Za granice tez nie wyjezdzaja za praca tylko udaja ze sa za granica. Czego to lemingi nie wymysla zeby podniesc statystyke w mediach.
    Gebels sie klania.

  7. Jestem wiecej niz zdziwiony ze Kasprowicz na podstawie indywidualnego zjawiska probuje podwazyc oficjalne statystyki. Skandaliczne !!!

    Kasprowicz rowniez stara sie przekonac ze sposrod 30 osob nie bylo ani jednej osoby ktora byla by w stanie wypelnic obowiazki nie sprecyzowanego zawodu. (w magazynie). To kompletna brednia. Wrecz kpina z ludzi. Kasprowicz pokazuje tu ze nie jest zadnym przedsiebiorca tylko cwaniakiem ktory z ludzi kpi i drwi.

    Ale jednoczesnie Kasprowicz nie ma zadnych wymagan od wladzy. Kazda z tych 30 osob mogla by byc premierem. Kazdy kot i pies moglby byc premierem. I to jest jakos do zaakceptowania !!! Przeziez Kasprowicz placi wiecej podatkow niz byla by pensja jednej z tych 30 osob.

  8. Szanowny Autor zechce zauwazyc, ze Marcin nawet nie zadal sobie trudu przeczytania tekstu; „… bo nic Pan nie pisze o tym co maja robic.” To wlasnie jest problem, ze ubiegajacy sie o prace nie potrafia zrozumiec instrukcji i trzeba je powtarzac po dziesiec razy. Trudno takie osoby przyuczyc do czegokolwiek.

    Axioma, napisalem juz, ze nie bede komentowal, ale z kolei to as z matematyki; „…Przeziez Kasprowicz placi wiecej podatkow niz byla by pensja jednej z tych 30 osob.”. No tak, a wszystkie podatki za pracownika placa sie same.

    Nawet nie wiem, czy ma tu sens z kimkolwiek dyskutowac, bo wszyscy daza tu do radykalnego socjalizmu, maksymalnej kontroli panstwa, centralnego planowania i (marnie platnej) ale stalej pracy. Ja to juz raz przerabialem i drugi raz nie mam ochoty. No, ale wg. axioma – jestem zdrajca, wiec trudno sie dziwic.

    Pozdrawiam.

  9. @Werbalista
    Socjalizm w Ameryce ma sie dobrze. 107 mln ludzi otrzymuje pomoc socjalna, 47 mln otrzymuje kartki zywnosciowe, 309 mln orzymuje pomoc zywnosciowa co jest efektem zapomog dla farmerow (juz od 1923). 25 mln otrzymuje pomoc dla bezrobotnych. Rzad US jest odpowiedzilny za 40% amerykanskiego PKB. (W Chinach 37%)
    Czolowe frirmy (prywatne) dziela sie stratami ze spoleczenstwem. Juz sie podzielity 4 trilionami dolarow. Jest wiec pieknie ale moze byc nawet lepiej.
    Wszystko co Ameryka potrzebuje to wprowadzenie 21 postulatow i strajku generalnego. I dlatego ty tam jestes. Dlatego spowadzili fachowca z Polski. Wez sie do roboty.

  10. @ axiom1
    Wiesz ja mam watpliwosci co do tych „prywaciarzy”, Amerykanow i innych o przedziwnych pogladach. W placowkach dyplomatycznych tez musza podpierac PO, przeciez tam dzisiaj ich ludzie.

  11. @Marcin
    Nepotyzm w Polsce ma sie dobrze. Najlepiej w histori. Nigdy takiego lajdactwa nie bylo.
    **http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1529103,1,tak-sie-w-polsce-rozdaje-posady.read
    Stada cymbalow nazywaja to demokracja. Obluda jest glowna polska charakterystyka. No,… ale tu w Polityce powinna byc kultura. A to tylko przedsionek PO-owskiej propagandy i obrzydliwego dupolizostwa wladzy. I jak pedalstwo tu w Polityce kochaja. Jakby na poczetych w analnym seksie przyszlosc zalezala.

    Nie wiem czy nawiazujesz d Werbalisty. To pospolity zdrajca, zaden dyplomata. W kraju obiecal wprowadzenie 21 postulatow i druga Japonie i dal dyla to US.

  12. No to albo ja nie potrafię pisać, albo niektórzy tutaj nie potrafią czytać:
    1. Gdzie napisałem, że nikt z tej 30tki nie nadaje się do pracy? Proces jeszcze się nie zakończył (stąd c.d.n.)
    2. Gdzie napsiałem, że zakres obowiązków nie był opisany, a w szczególności, że miała to być praca na magazynie (problem dotyczył zagadnienia magazynowego, a praca rozwiązywania takich problemów)

    @Andrzej52
    Dobre pytanie, na które nie znam dotąd odpowiedzi, ale postaram sie sprawdzić.

  13. Odnosnie 21 postulatow, to pragne przypomniec, ze zostaly wprowadzone. A na stan wojenny poltora roku pozniej wplywu juz nie mialem.

    Pozdrawiam.

  14. @Kasprowicz
    Nie napisal pan ze kogos przyjal. Z calosci artykulu wynika ze robi pan sobie kpiny. To ekstremalnie nie moralna i nie etyczna postawa. Nawet jezeli chce pan udowodnic ze wiekszosc z tej 30 byla za glupia do pracy w magazynie to wine za to ponosi rezim ktory pan popiera. A nawet uwielbia po ‚cudownej transformacji’.

  15. @ axiom1
    Ja mniej wiecej mam opinie o tych ktorzy mieszkaja na kontynencie amerykanskim. Z tekstow werbalisty wynika ze on ma poglady typowe dla obecnych aparatczykow. Ci solidarnosciowcy ktorzy wyjechali nie popieraja obecnej wladzy w Polsce, bo solidarnosc okraglostolowa to nie byla ta ktora oni reprezentowali. Dlatego uwazam ze to co sie tutaj czyta to jest gra w ciuciubabke. Im chodzi o to aby powielac stereotyp wedlug ktorego w Polsce wcale nie ma bezrobocia. Ci ktorzy sa wedlug nich na bezrobociu to pracuja na czarno, etc. Dowodzenie przez „producenta krzesel” ze sposrod 30 ubiegajacych sie o prace w magazynie i bez wystarczajacych kwalifikacji to sa osoby nie ujmowane w statystykach bezrobotnych. Dosyc dlugo zyje na tym swiecie aby uwierzyc ze z produkcji krzesel metodami rzemieslniczymi na importowanym materiale mozna robic dobrze prosperujacy byznes. Takie teksty to moze tu wciskac tylko naiwniak ktory ma pojecie o byznesie jak byk o gwiazadach. On nigdy nie slyszal o tzw dywersyfikacji. Ile w koncu krzesel potrzeba na swiecie? I to w sytuacji gdy Ikea importuje z Chin ich miliony, albo i wiecje. Czytam te wypociny i nie wiem czy sie smiac czy plakac? W tym kraju nigdy nie bedzie dobrze gdy ten rodzaj pustakow bedzie tumanil nierozgarniete spoleczenstwo.

  16. @ Marcin
    8 marca o godz. 20:14

    W jednym przyznaje racje; solidarnosciowcy, ktorzy zakladali ten ruch, to byli zwiazkowcy, a nie politycy, dlatego porozumienie przy okraglym stole zupelnie nas juz nie dotyczylo. Z moich doswiadczen wynikalo, ze nie dazylo sie do zmiany systemu wladzy (wydawalo sie to niemozliwe), tylko do poprawy warunkow socjalnych i warunkow zycia. Wszystko to przekreslil stan wojenny.

    Jak piszesz o „producencie krzesel”, to najwyrazniej nie wiesz o czym piszesz. Krzeslo to ja sobie moge kupic za 20 dolarow, albo za 2 tys. dolarow. Buty tez moge kupic za 20 dolarow, albo za 2 tys. Roznica jest taka, ze z tanimi butami wychodze ze sklepu, a na te drogie, szyte na miare, czeka sie poltora do dwoch miesiecy. Wiec stwierdzenie „producent krzesel” nic nie mowi; moj fotel przy biurku jest bardzo tani 150 dolarow, ale mozna rowniez zamowic bardzo drogi, za 3, albo wiecej tysiecy. Te najdrozsze rzeczy sa produkowane wlasnie rzemieslniczymi metodami i to wcale nie na indywidualne zamowienia, lecz ekskluzywnych sklepow i prosze mi wierzyc, ze da sie na tym zarobic.

    Pozdrawiam.

  17. Marcin
    8 marca o godz. 20:14
    „. Ile w koncu krzesel potrzeba na swiecie? I to w sytuacji gdy Ikea importuje z Chin ich miliony, albo i wiecje”
    A ty słyszałeś o „klasie sredniej” w Europie. I nie mam na mysli polskich dorobkiewiczów ostatnich lat.
    Przedstawiciel klasy sredniej nawet nie spojrzy na jakiś produkt chinski pod szwedzka marka. Musisz jeszcze długo pożyć, aby to zrozumieć. Czego ci serdecznie życze, może wtedy dorośniesz do moich krzeseł.
    ___________________________
    FIAT prowadzi zwolnienia grupowe z odprawa w wysokosci 9-18 pensji. Mnie interesuje ilu zwolnionych, bezrobotnych z FIATA, bedzie zainteresowanych podjęciem natychmiast pracy, jesli takie oferty beda. W koncu majac kase na 1,5 roku i pobierajac zasiłek dla bezrobotnych mozna przez długi czas wygodnie żyć.

  18. Szanowny Marcinie, zdradze ci tajemnicę handlowa. Komplet (6 szt) moich krzeseł u koncowego sprzedawcy w sklepiku/warsztacie kosztuje tyle , ile przeciętny pracownik w Niemczech zarabia przez miesiąc. Ciebie, Szanowny marcinie, nigdy nie bedzie stac na to, dla ciebie jest własnie chinski produkt pod szwedzka marka.

  19. axiom1 – radzę Ci po przyjacielsku – zamień tę „grubą rurę”, z której walisz do właściwego zresztą celu, na precyzyjny karabin snajperski. Trafisz skutecznie w punkt a nie poczynisz szkód zbyt dużym rozrzutem.
    Pozdrawiam.

  20. No i prosze, w ten sposob doszlismy do koncowych rezultatow kto jest kto.
    Najpierw sie dowiaduje ze krzesla mozna kupowac za 20 i za 2000 dolarow,
    a pozniej sie dowiaduje kto ktore kupuje. Teraz jeszcze dobrze byloby zeby jak przy kazdym dobrym produkcie ujawnil sie producent, bo ja na przyklad od ulicznego handlarza krzesla za 2000 bym nie kupil. Moze Andrzeju52 zdradzisz ten sekret jak sie nazywa najbardziej drogie krzeslo na swiecie za 2000 dolarow? No wiesz o co chodzi? Taki Rollse Royce wsrod krzesel. Bede dumnie nosil glowe ze znam firme ktora produkuje najlepsze krzesla na swiecie i ze sa one polskie.

  21. @T. Kasprowicz
    Powtorze tylko i usystematyzuje to, co inni juz napisali.
    1. Nie mozna wyciagac wnioskow o stanie bezrobocia w calej Polsce na przykladzie jednej oferty z jednej firmy. Nie rozumiem, jak ktos, kto sie chwali doktoratem, moze popelniac az tak elementarny blad w rozumowaniu… 🙁
    2. Ile konkretnie Pan Kasprowicz oferuje na tym stanowisku i jakie ma on dokladnie wymogi? Obawiam sie, ze oferujac niewiele wiecej niz minimalna place (mniej niz srednia krajowa!), to nie znajdzie Pan chetnych reprezentujacych poziom, ktorego sie Pan spodziewa, gdyz z definicji o prace w malych firmach wystepuja tylko ci, ktorych nie chciala administracja panstwowa oraz duze przedsebiorstwa, ktore tez oferuja z reguly znacznie lepsze warunki pracy i placy niz te, ktore moze im oferowac Pan Kasprowicz.

  22. @Andrzej52
    A ja bym kupil od ulicznego handlarza krzeslo za nawet i wiecej niz 2 tysiace dolarow USA, tyle, ze to musialby byc prawdziwy antyk. Nie sadze bowiem, aby jakiekolwiek wspolczesnie robione krzeslo bylo warte wiecej niz jakies 100 dolarow. Poza tym, krzesla to typowy produkt ‚low tech’, i na nich to Polska sie nie rozwinie…

  23. Marcin i trasat
    tematem blogu jest bezrobocie, a nie moje krzesła. poza tym prosze czytac ze zrozumieniem. To by było na tyle.

  24. axiom1
    7 marca o godz. 11:54
    „Polska wymiera, traci ludzi po przez emigracje i niska dzietnosc rodzin. ….. Sejm i rezim powinni sie zajac polityka pro-rodzinna. Na ten temat nie bylo nawet dnia obrad przez ostatnie 6 lat.

    ……. Niestabilnosc zatrudnienia, niestabilnosc dochodu sa glownymi przyczynami wymierania narodu. A Kasprowicz chcialby jeszcze bardziej te sytuacje pogorszyc bo domaga sie rynkow pracy ‘bardziej elestycznych’. Czyli dolewa bezyny do ognia. Jest to postawa swiadomie szkodzaca interesom panstwa.”

    W kategori ‚wspolczynnik dzietnosci’ Polaka zajmuje 210 miejsce w swiecie. Co wskazuje jak skutecznie podstawy zycia w Polsce zostaly zniszczone. To rowniez efekt ‚cudownej transformacji’

    Niestabilnosc zatrudnienia, niestabilnosc dochodu to glowne ryzyka na szczeblu rodzin. Przedsiebiorcy zamiast zajac sie i zaadresowac ryzyka swych biznesow przelewaja to ryzyko na pracownikow. Poza dzietnoscia, niszczy to konsumpcje a wiec niszczy rowniez biznes. Przedsiebiorcy domagajacy sie ‚elastycznych rynkow pracy’ niszcza siebie samych.

    Przedsiebiorcy powinni zajac sie eliminacja zrodel ryzyka swych biznesow. Niepewnosc (ryzyko) na szczeblu biznesow hamuje rozwoj biznesu bo przedsiebiorcy wstrzymuja sie od podejmowania dlugoterminowych decyzji.
    To miedzy innymi dlatego znany producent krzesel drewnianych stoii w miejscu juz przez 30 lat. Marnuje swoj potecjal rozwoju i zatrudnienia pracownikow. A przedewszystkim marnuje swoj potecjal placenia wiekszych podatkow. Takich sa tysice stad bezrobocie, deficytu budzetu …. Dlug publiczny.
    Glownym zrodlem ryzyka na poziomie biznesu jest rezim. Tu bardziej niz zadziwia brak jakiejkolwiek krytyki polityki rezimu. Polski przedisiebirca to przedewszystkim tchorz !

  25. kaesjot
    8 marca o godz. 23:09
    Czy stanalem ci na stope ? To przepraszam. Poluzuj. Zobacz co kobieta potrafi gdy dobrze pokierowana.
    http://www.youtube.com/watch?v=qigTixkRBs4

  26. axiom1
    9 marca o godz. 9:32

    Nie – chodzi mi o to, iż można zwierza powalić precyzyjnym strzałem „na komorę” lub roztrzaskać mu łeb maczugą. Skutek ten sam, tylko wrażenia estetyczne diametralnie rózne. Wiem, że często trudno powstrzymać emocje ale starajmy się, by nie dawać innym powodów do uciechy, bo „znowu udało mi się rozwścieczyć axioma”

  27. axiom1
    9 marca o godz. 9:32

    Obejrzałem – te skrzypeczki, to były Jej czy innej ? Dała mu do potrzymania czy aby na nich zagrał ? 😉

  28. @axiom
    No to teraz już wiem, że to Pan nie potrafi czytać. Dość wyraźnie napisałem, że:
    – proces rekrutacji się jeszcze nie skończył
    – nie jest to praca na magazynie
    Poza tym nie napisał Pan, że nie jest Pan Marsjaninem hospitalizowanym w zakłądzie w Tworkach więc mogę zalożyć, że tak jest?

    @trasat
    1. Ja sobie doskonale zdaję sprawę, że jednego przypadku nie można generalizować i nie próbuję tego robić. Wyrażam tylko moje duże zaskoczenie rozwojem wypadków biorąc pod uwagę oficjalne statystyki. Mogę tylko dodać, że pokrywają się one jeszcze z kilkoma innymi znanymi mi przypadkami.
    2. Wymogi mniej więcej opisałem (bez wymogów dotyczących wykształcenia i doświadczenia). Zakres pensji i formę zatrudnienie mniej więcej też. Jak ktoś bardziej zainteresowany to zapewne znajdzie ogłoszenie w sieci.

  29. @ Tomasz Kasprowicz
    Rozwiazanie zagadki:
    „W dużej hurtowni dżemów owocowych pojawił się problem z prawidłową pracą magazynu. Zarząd hurtowni zaobserwował, iż magazynierzy mają tendencję do wydawania z magazynu dżemów, które trafiły do niego od producentów w ostatnim czasie. Z uwagi na to, iż codziennie z hurtowni do sklepów wyjeżdża kilka tysięcy dżemów, magazynierzy aby zdążyć z realizacją zamówień wydają dżemy, które „mają akurat pod ręką”. W większości są to dżemy, które zostały przyjęte na magazyn kilka dni wcześniej i nie zostały jeszcze odpowiednio rozmieszczone w magazynie. Takie działanie magazynierów spowodowało, iż w magazynie znajduje się wiele dżemów, które z powodu zbyt długiego przetrzymywania w magazynie stają się niepełnowartościowe i nie mogą zostać wydane kontrahentom.
    Zarząd hurtowni nie może pozwolić sobie na straty wynikające z nieprawidłowej pracy magazynu, dlatego zwraca się do Ciebie z prośbą o rozwiązanie problemu i zaproponowanie rozwiązania.
    Odpowiedź: limit 200 słów”
    Odpowiedz:
    Zwolnic magazyniera.

  30. Marcin
    9 marca o godz. 22:01
    Moja córka szykując sobie kanapki zawsze bierze sobie świeżo kupiony chleb ( i nie tylko ), zamiast wpierw zużyć to, co zostało z dnia wczorajszego.
    Co radzisz ?
    Zwolnić ?

  31. @ kaesjot
    „Moja córka szykując sobie kanapki zawsze bierze sobie świeżo kupiony chleb ( i nie tylko ), zamiast wpierw zużyć to, co zostało z dnia wczorajszego.”
    Poczekac az pojdzie na swoje. W rodzinie nie mozna corki zastapic madrzejsza.

  32. Marcin – to nie takie łatwe, bo na swoje poszły starsze a ona, najmłodsza ma zostać z nami.
    Ale wróćmy do wątku głównego – bezrobocie jest, czy go nie ma ?
    Inaczej zdefiniowałbym problem. Nie – „ilu jest bezrobotnych” lecz ” jaka część ludzi w wieku produkcyjnym jest aktywna zawodowo oraz jaka jest struktura zatrudnienia „.
    Dalej nie będę rozwijał, bo niejednokrotnie o tym pisałem – chodzi mi o to, by ta klasyfikacja pokazała jaką część pracujących stanowią mrówy i pszczółki a jaką różne trutnie, świerszczyki, że o pospolitych pasożytach nie wspomnę.
    Dalej nie będę się rozwodził na temat dostosowania struktury i jakości „produktów” naszego systemu oświaty do potrzeb funkcjonowanie i rozwoju gospodarki państwa, która w końcu jest od tego, by jak najlepiej zaspokajać potrzeby jego społeczeństwa.
    Słaby oddźwięk na zapotrzebowanie naszego Gospodarza jest efektem właśnie tego ostatniego ( tzn. systemu oświaty ). Uczelnie szkolą tabuny „fachowców” w różnych śmiesznych i niepotrzebnych zawodach na dodatek w takiej ilości, że co piąty ma szanse na pracę w swoim zawodzie tyle tylko, że niedługo nie będzie komu chleba upiec…

  33. Marcin
    9 marca o godz. 22:01
    Czy to jest ogloszenia zamieszczone przez Kasprowicza ? Jezeli tak to jest to skandaliczna kpina.

    Bo nie ma tam ani slowa o pozycji ani o obowiazkach ani o wynagrodzeniu. Kogo Kapsrowicz tam szukal ??? Nowego magazyniera, nowego tragarza, czy nowego czlonka zarzadu.

    Pytaniem jest dlaczego zarzad toloerwal takie gospodarowanie ??? Zeby skonczyc z praktykami opisanymi nie potrzeba nowego pracownika. Wyglada na to ze pod pretekstem obiecanej pracy zarzad chcial sie nauczyc (za darmo) w jaki sposob naprawic sytuacje. Po prostu sposob na wyludzenie darmowych konsultacji.
    Dziwie sie Kasprowicz doradca nie mogl doradzic zarzadowi.

  34. „Przedział wynagrodzenia:2.000,00 zł-3.000,00 zł / miesięcznie (Brutto)
    Rodzaj pracy:Pełny etat
    Rodzaj umowy:Na czas określony
    Liczba wakatów:1
    Min. doświadczenie:mniej niż 1 rok
    Min. wykształcenie:Wyższe licencjackie
    Branża:Praca IT-Konsulting

    „Firma zajmująca się wdrażaniem systemów informatycznych poszukuje osoby kreatywnej, komunikatywnej, pracowitej, nastawionej na rozwój, umiejącej pracować w zespole oraz umiejącej szybko się uczyć.”

    Czy ktoś kiedyś znalazł ogłoszenie, w którym:
    Firma zajmująca się wdrażaniem systemów informatycznych poszukuje osoby mało kreatywnej, niekomunikatywnej, leniwej, nastawionej na stagnację, nielubiącej pracować w zespole oraz mającą widoczne trudnosci z nauką.”

    Na takie ewidentne pustosłowie i wodolejstwo pozwala sobie firma, która sama wymaga od kandydatów dyscypliny 200 słów.

    Poszukuje kogoś na „stanowisko konsultanta IT” ale jednocześnie nie wymaga od niego żadnego doświadczenia w branży! (doświadczenie:mniej niż 1 rok, przedział wynagrodzenia)
    Czy to jest jawna kpina czy wytwór mózgopodobnego narządu „konsultanta HR” z podobnym doświadczeniem i pracującego za podobne pieniądze jak poszukiwany „konsultant IT”?

    Ja, jako potencjalny klient tej firmy mam uwierzyć w porady „konsultanta”, który sam jest zielony jak trawka na wiosnę? Mam zaryzykować pieniądze mojej firmy bazując na czym? Przecież ple-ple ignoranta wyjdzie na jaw w trzy minuty, o ile nie wcześniej. Moim pierwszym pytaniem jest ZAWSZE pytanie o rekomendacje poprzednich klientów TEJ FIRMY I TEGO KONSULTANTA. Dzwonię/emailuję i bez referencji nie ma mowy, abym nawet zaczął opisywać mój problem i zaczął dowiadywac się o możliwości rozwiązań.

    „znajomość sprzętu i podstawowych zagadnień informatycznych”
    Tzn. czego? Jakiegoś pakietu biurowego w zakresie pracy sekretarki czy umiejetność wytłumaczenia znaczenia równania P=NP? Umiejętność wymiany baterii w laptopie czy wymiany gniazdka zasilającego na płycie głównej?

    „Oferujemy pracę w dynamicznie rozwijającej się firmie informatycznej, atrakcyjny system premiowania, możliwość rozwoju oraz umowę o pracę.”

    Oferujemy pracę w powoli kończącej działaność firmie informatycznej, nieatrakcyjny system zniechęcania oraz brak możliwości rozwoju.

    Nie znam polskich realiów, więc nie mam pojęcia co oznacza owa „umowa o pracę”.

    W sumie jakie ogłoszenie takie rezultaty rekrutacji. Gdybym sam starał się o zatrudnienie na tym stanowisku to na zadany problem odpowiedziałbym tak: „Należy zadzwonić do firmy SAGE i poprosić ich konsultanta o polecenie odpowiedniego pakietu oprogramowania a następnie o jego instalację, wdrożenie, szkolenie i przyszłą obsługę”.
    Chyba zmieściłem się w 200 słowach.

    I pomyśleć, że moją pierwszą myślą było wyobrażenie sobie magazynu w postaci rury o średnicy z grubsza odpowiadającej rozmiarom słoika dżemu. Rury, zaślepionej z jednej strony i w której leży sprężyna przyczepiona od strony zaślepienia i zakończona ścianką/półeczką od strony wejścia do rury. Wtedy każdy następny słoik wciskałby swojego porzednika coraz głębiej do rury i nie byłoby możliwości wydostania n-tego słoika bez wyjęcia słoika n-1.

    A tu Czeba nam „konsultanta” pewnie w takim samym znaczeniu jak „konsultant” na posadzie woźnego, konsultujący klienta co do godzin otwarcia firmy albo „konsultantka” w okienku banku, „konsultująca” co do rodzajów „produktów” owego banku, czyli który fomularz pani musi wypełnić w którym okienku i czy dowód wystarczy.

    I tak to dłuższe przebywanie poza przenno-buraczaną przeżywającą „awans jak burza” dyskwalifikuje mnie jako pracobiorcę z powodu nieznajomości lokalnego języka.

  35. zza kałuźy
    10 marca o godz. 7:47
    A mnie bezrobotny zawsze kojarzył się z osoba, która podejmie kazda prace, wazne zeby mieć z tej pracy środki do życia. Nie na luksusy, ale właśnie do żeby miec z czegos żyć.

  36. @ axiom1
    „Czy to jest ogloszenia zamieszczone przez Kasprowicza ?”
    Tak, to jest to o czym jest mowa w blogu „Statystyka i rzeczywistosc”.

  37. @ Andrzej52
    „A mnie bezrobotny zawsze kojarzył się z osoba, która podejmie kazda prace, wazne zeby mieć z tej pracy środki do życia. Nie na luksusy, ale właśnie do żeby miec z czegos żyć.”
    Masz chyba na mysli potencjalnych kandydatow do przenoszenia materialow na krzesla? Pan Kasprowicz prowadzi firme softwarowa. Zza kaluzy dobrze
    napisal.

  38. Marcin
    Wklejam tekst Gospodarza:
    „Wtedy i dziś szukałem zasadniczo osoby bez szczególnego wykształcenia (średnie do przyjęcia, preferowane licencjackie) i potencjalnie bez doświadczenia.”
    Prosze to przeczytać i zrozumieć tekst. Gdzie jest napisane, że Gospodarz szuka fachowca z doswiadczeniem po informatyce?.Poza tym obsługiwac komputer dzisiaj kazdy potrafi, mnie tego tez nikt nie uczył , moze ja musze iść po nowe okulary do czytania, może Ty powinieneś dać sobie spokój z komentowaniem czegokolwiek.
    Ja tez zatrudniałem stolarzy z kwalifikacjami, oraz osoby przyuczone przeze mnie do zawodu. Sam jestem z wyksztalcenia elektronikiem, po dobrej szkole. Moim najlepszym pracownikiem był energetyk z wyksztalcenia, który przyszedł do mnie zaraz po szkole i przepracował 12 lat, natomiast wykwalifikowani w renomowanych warsztatach stolarze nie potrafili odróznić sosny od swierku. Osobiscie uwazam, ze najgorszym materialem na przyszłego pracownika jest osoba pracujaca wczesniej w zawodzie, po trzydziestce. U takiej osoby najtrudniej jest wyeliminować złe nawyki nabyte w czasie „kariery” zawodowej. Znacznie lepiej jest wychowac sobie pracownika od podstaw.

  39. Wymog ‚doswiadczenie mniej niz rok’ swiadczy o dyskryminacji z powodu wieku. Jest to gwaltem praw czlowieka i obywatela. Wstyd panie Kasprowicz.

    Znany producent krzesel tyra tu za klakiera. Chlopie wez sie za siebie, nie rozwijasz sie panstwo traci twoj potecjal podatkowy. Pokaz troche ambicji.

  40. Andrzej52
    10 marca o godz. 9:16
    Upraszczasz mocno problem – są prace, do wykonywania których wystarczy 5 minut przyuczenia ale również i takie, których opanowanie wymaga dłuższego lub krótszego okresu nauki pod opieką doświadczonego fachowca . Oczywiście bardzo dobrze jest, gdy pracownik w jednej firmie przechodzi drogę „od sztyfta do mistrza” tylko czy równie dobrze będzie sobie radził w innej firmie, o innym profilu produkcji, innej technologii czy choćby pracującej na innym sprzęcie.
    Rzadko kiedy dobre chęci i deklaracja, że „szybko się uczę” przekonują mnie do zatrudnienia danej osoby.
    Ci z tych ( jak to piszesz ) ” renomowanych zakładów” to często własnie tacy przyuczeni do wykonywania określonych operacji wg opracowanej przez technologa instrukcji. Od rożróżniania sosny od świerku są tam inni pracownicy. Nawet jeśli końcowy produkt jest taki sam ( np. krzesło) to ze względu chocby na skalę produkcji wymaga innych maszyn, organizacji pracy no i kwalifikacji pracowników.

  41. kaesjot
    10 marca o godz. 13:13
    Miałem na myśli pracowników wyksztalconych w warsztatach rzemieślniczych -czeladników, w firmach gdzie musieli wykonywac wszystkie operacje. A dla stolarza odróznianie gatunków drewna jest tym samym co dla lekarza odróżnianie grypy od zapalenia płuc.
    axiom
    Nie wtracaj sie, gdy dyskutuja dorośli, poważni ludzie.

  42. Ciekawy problemik logistyczny z tym dżemem…..
    Ale brak podstawowych danych.
    Jaka jest wysokość składowania?
    Na ziemi, półkach, stelażach?
    Kartony, czy palety?
    Asortyment różnorodny, czy jednorodny?
    Ładowanie ręczne, czy wózki widłowe?

    W zależności od odpowiedzi, dałoby się dobrać odpowiednią metodę.
    Na przykład przesuwna taśma, czy stół rolkowy….

  43. Na pewno sa w Polsce tysiace biznesow jak producent krzesel ktore sie nie rozwijaja, staja w miejscu bo po prostu wlasciciele nie maja ambicji lub im sie nie chce pracowac. Powodujac swa postawa bezrobocie i straty podatkowe budzetu. I jak widac sa tacy wsrod tej grupy jak producent krzesel ktorzy zieja nienawiscia do bezrobotnych. Mowia ze „bezrobotny to ten ktoremu sie pracowac nie chce.” To obrzydliwa postawa.
    Rezim powinien narzucic na takich kontingenty, mobilizowac ich moce produkcyjne narzucajac ilosci i wartosc produkcji. I wysokosci podatkkow.

  44. wiesiek59
    10 marca o godz. 15:48
    Nie ma znaczenia, bo problem jest natury organizacyjnej a nie technicznej, Wystarczy drukarka etykiet, skaner i przyzwoity program magazynowy pozwalający oprócz ewidencji ilościowej prowadzić także ewidencję dat przychodu i lokalizację poszczególnych jednostek transportowych ( np. palet ). Magazynierowi dysponującemu rozchód program wskazuje, którą paletę ( z najstarszej dostawy ) ma wydać i gdzie się ona znajduje. Jak ją odnajdzie, odczyt skanerem danych z etykiety pozwoli sprawdzić, i czy to paleta z tej to właśnie dostawy i OK.
    To jak – mam tę pracę ?

  45. axiom1
    10 marca o godz. 16:29
    „Rezim powinien narzucic na takich kontingenty, mobilizowac ich moce produkcyjne narzucajac ilosci i wartosc produkcji. I wysokosci podatkkow.”
    Ty poważnie czy tak dla jaj ???

  46. kaesjot
    10 marca o godz. 16:52
    Niestety, on tak naprawde mysli.

  47. Andrzej52 10 marca o godz. 9:16
    „A mnie bezrobotny zawsze kojarzył się z osoba, która podejmie kazda prace, wazne zeby mieć z tej pracy środki do życia. Nie na luksusy, ale właśnie do żeby miec z czegos żyć.”
    Nie rozumiemy się. Problem z tym ogłoszeniem jest – w mojej oczywiście opinii – natury semantycznej. Gorzej, że takie – znowu w mojej opinii – durnowato sformułowane ogłoszenia – są bardzo czesto powodem BARDZO DUŻYCH NIEPOROZUMIEŃ I KŁOPOTÓW ŻYCIOWYCH młodych, niedoświadczonych ludzi.
    Nieporozumień na linii pracodawca-pracownik a kłopotów oczywiście bardziej po stronie pracownika, ale zatrudniający także staci jak mu zaczną przychodzic ludzie z ambicjami primadonny czy Wielkiego Naukowca zamiast nastawieni na obsługę ksero i prowadzenia kalendarza szefowi.

    W moim słowniku „KONSULTANT” to z punktu widzenia zatrudniającej firmy ktoś, kto ma BARDZO WARTOŚCIOWE, BARDZO WYSOKIE, oraz RZADKO potrzebne w danej firmie kwalifikacje. Wie „wszystko o niczym”, taka delta Diraca. Dlatego nie opłaca się takiej osoby ZATRUDNIAĆ jako STAŁEGO pracownika i dlatego wolimy się KONSULTOWAĆ takiego specjalisty tylko OD CZASU DO CZASU.

    Konsultantem nie będzie ktoś, kto wie, że słodzik do kawy i sproszkowane mleko do kawy trzymamy w drugiej szafce na prawo od lodówki, na dolnej półce, za styropianowymi kubkami. Nawet jak jest jedyną osobą w biurze, która to pamięta.
    Koszt odtworzenia tej zapomnianej i dlatego unikalnej wiedzy jest bowiem znikomy, koszt szkolenia żaden i koszt całkowitej utraty takiego „know-how” pomijalny.

    Uważam, iż cytowane ogłoszenie słowa „konsultant” używa w niewłaściwym znaczeniu. Składam to na inflację znaczenia słowa „konsultant” w Polsce A.D. 2013. Być może inflacja spowodowała całkowitą zmianę i tylko ja, pozostając poza Krajem, tego nie jestem świadomy. W końcu kiedyś „kobieta” to było bardzo negatywne określenie. Dzisiaj ma neutralne konotacje, czyli podobny proces, tylko w przeciwnym kierunku.

    „A mnie bezrobotny zawsze kojarzył się z osoba, która podejmie kazda prace”
    Dlaczego zatem w ogłoszeniu nie ma mowy o poszukiwaniu takiej osoby?
    „Zatrudnię zdecydowanego na podjęcie każdej pracy bezrobotnego.”
    Co jest złego w takim zredagowaniu tekstu?
    Dlaczego mówi się tam o minimalnych zarobkach, minimalnym doświadczeniu i wykształceniu? Przecież twój bezrobotny weźmie wszystko a i tobie zadne kwalifikacje nie są potrzebne, zgadza się? Moim problemem jest BRAK PRECYZJI oraz BRAK KONSEKWENCJI w ogłoszeniu.

    Andrzej52 10 marca o godz. 11:11
    „Gdzie jest napisane, że Gospodarz szuka fachowca z doswiadczeniem po informatyce?”
    W ogłoszeniu jest mowa o „konsultancie IT” i wymaga się „znajomość sprzętu i podstawowych zagadnień informatycznych”. Cały problem (MÓJ problem) polega właśnie na tym, że tylko CAŁKOWITY IGNORANT w dziedzinie IT albo KOMUNIKACYJNE BEZTALENCIE mogło tak zredagować to ogłoszenie.

    Bardzo nieprecyzyjnie, ot co.

    Piszesz: „Poza tym obsługiwac komputer dzisiaj kazdy potrafi, mnie tego tez nikt nie uczył” Oczywiście.
    A czy ktoś uczył ciebie rozpoznawania rodzajów drewna?
    Wybierania kawałków drewna w zależności od ich miejsca pochodzenia w pniu drzewa, z którego zostały wycięte?
    Procesu suszenia drewna czy odróżniania dobrze i źle wysuszonego drewna?
    Zasad składowania drewna?
    Wymiany, ostrzenia czy instalowania noży w strugarce czy zębów tarczy?
    Zasad BHP, na przykład instalacji włącznika/wyłącznika nożnego czy osłon noża albo tarczy?
    Oświetlenia i wentylacji warsztatu?
    Składowania i konserwacji narzędzi?
    Prowadzenia kabli zasilających?
    Rodzajów, oznaczeń, zasad stosowania papierów ściernych?
    Procesu gięcia drewna?
    Klejenia?
    Bejcowania?
    Lakierowania czy malowania?
    Rodzajów wkrętów do drewna?
    Kołków, biscuits (nie wiem, jak to jest po polsku) ogólnie wszelkiego rodzaju połączeń?
    Rodzaju brzeszczota piły do cięcia w poprzek lub wzdłuż słojów?
    Nie chwaląc się, ale myślę, że wiem coś na każdy z tych tematów a mnie też nikt nie uczył. Myślę, że jako praktyka twoja wiedza jest kilka razy wieksza od mojej i z twoich słów wynika, że ciebie też nikt nie uczył Czy zatem założyłbyś, iż KAŻDY bezrobotny będzie posiadał w/w kompetencje?

    Bo „obsługiwac piłę dzisiaj kazdy potrafi”?
    Diabeł tkwi w szczegółach. Wcale nie uważam, że „każdego” wiedza o „odsłudze komputera” jest wieksza niż o „obsłudze piły”. Ot, chwyci i zacznie cośtam ciąć. Tak samo z komputerem. Siądzie i zacznie walić w klawisze.

    Dlaczego nie napisać, że „nasza firma zarabia na zwiększaniu dochodów naszych klientów przez obniżanie kosztów ich działaności gospodarczej. Naszym celem jest takie wyszkolenie kandydata, który po 5 latach pracy mógł stać się samodzielnym konsultantem w dziedzinie systemu SAP, moduł XXX, itd. itp. zdolnym do: (opis). Następnie podać:

    1/ Wymagania „na dzień dobry”.

    Dlaczego nie napisać, że poszukuje się osoby, która potrafi zainstalować system operacyjny Win 7 z firmowego CD na nowym dysku. Albo trzy systemy bez używania maszyny wirtualnej. Albo dwa z taką maszyną. Albo zainstalować linuxa i następnie odtworzyć film z DVD? Albo zainstalować system XP z klucza USB? Albo wymienić kość pamięci RAM i zastąpić ją nową z podanej kolekcji 20 różnych modułów? Zainstalować bezprzewodową klawiaturę?

    JEDNO ZDANIE z podaniem takiego, przykładowego ale KONKRETNEGO wymagania i DRUGIE z ostrzeżeniem, że kandydat może spodziewać się podobnej trudności zadania na końcowym etapie romowy kwalifikacyjnej.

    2/ Oczekiwanie po 1 roku to: (KONKRETNY opis, jedno zdanie)
    3/ Oczekiwanie po 3 latach (KONKRETNY opis, jedno zdanie)

    Każdy sam sobie będzie mógł ocenić, czy owe pięć zdań będzie DLA TEJ KONKRETNEJ OSOBY wypełniało definicję oraz wymagało:
    -znajomości sprzętu i podstawowych zagadnień informatycznych
    -kreatywności i komunikatywności
    -pracowitości i nastawienia na rozwój
    -umiejętności pracy w zespole
    -umiejętności szybkiego uczenia się

    Dla jednej osby będzie a dla drugiej nie będzie, to chyba jasne. Ale bez KONKRETNYCH wymagań i oczekiwań NIKT nie wie, w co strzela i do czego celuje.

    Wniosek: ta osoba w dziale zatrudnienia, która napisała takie ogłoszenie jest do luftu. Jest także możliwe, że kuleje komunikacja pomiedzy dziąłem HR a zatrudniającym kierownikiem oraz, że zatrudniający kierownik nie bardzo wie, kogo chce. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego.

  48. wiesiek59 10 marca o godz. 15:48
    „Ciekawy problemik logistyczny z tym dżemem…..”
    Tylko pod warunkiem, że zadało się podstawowe pytania:
    1/ Czy magazynier ma KIEROWNIKA?
    2/ Jeżeli ma, to czy kierownik POINSTRUOWAŁ magazyniera jakie są PROCEDURY przyjmowania i wydawania dżemów?
    3/ Czy w firmie w ogóle istnieją takie PROCEDURY?
    4/ Jeżeli istnieją, to jak w/w procedury sa UDOKUMENTOWANE i jak wyglada dostęp magazyniera do nich?
    5/ Jakie sa systemy KONTROLI wypełniania zadań przez magazyniera?

    Dopiero po uzyskaniu powyższych informacji można sobie rozpoczynać gdybanie na tematy algorytmu składowania czy wydawania dżemu. Powierzchni składowej, ilości półek, szerokości korytarza między regałami, szerokośći wózka widłowego, koloru oczu magazyniera, wysokości rampy, wysokości bramy wjazdowej i średnicy fontanny na podwórku firmy.

    W 200 słowach głupio sformułowane zadanie wymaga od ciebie ZARÓWNO odniesienia się do moch pytań 1-5 ORAZ do przedstawienia twoich ALGORYTMICZNO-TEORETYCZNYCH dywagacji.

    I daltego napisałem, że trzeba zadzwonić do SAGE i im zlecić rozwiązanie. Bo to jest właśnie to, co tak i tak będzie robić kandydat na pracownika a szczególnie taki kompletnie zielony.

  49. Wtrace i ja pare groszy. Otoz od czasow gdy wprowadzono komputery, a zwlaszcza gdy stworzono internet nastapila na rynku pracy niezdrowa sytuacja. Naogol na kazde ogloszenie zglasza sie setki aplikacji i wtedy pracodawca ma problem z ich przegladaniem, zadecydowaniem co zostawic a co do kosza. Pewnie Pan Kasprowicz slyszal o progarmach komputerowych ktore sluza pierwszej selekcji ogloszen na podstawie tzw key words?
    Jezeli w aplikacji zabraknie takich slow, znaczy ze osoba starajaca sie o prace nie ma pojecia o aplikowanej pozycji. Pozniej odrzuca sie aplikacje ze wzgledu na wiek aplikantow: wszyscy maja byc mlodzi, ale jednoczesnie maja miec nie mniej doswiadczenia niz 5 lat i nie wiecej niz 10.
    Gdy juz te kryteria zostaly spelnione wtedy dokonuje sie dalszej selekcji, szuka sie w internecie (Facebook, etc.) czy delikwent ma jakies slabosci do ktorych sam sie by nie przyznal. Na tym etapie zostaja juz tylko te aplikacje, ktore przechodza do interview telefonicznego. Czesc ktora przeszla te selekcje zostaje zaproszona na pierwsze interview. Potem jest dopiero drugie interview, albo miedzy drugim interview a pierwszym jest test pisemny.
    Drugie interview moze byc ostatnie, ale niekoniecznie. Bywa tez trzecie interview ktore dopiero pozwala wylonic te jedna sposrod setek osobe ktora jest „uhonorowana” praca. Tylko ktos kto czegos takiego nigdy w zyciu nie przechodzil moze powiedziec ze bezrobotni sa dlatego bo chca byc bezrobotni.

  50. @ axiom1
    „Na pewno sa w Polsce tysiace biznesow jak producent krzesel ktore sie nie rozwijaja, staja w miejscu bo po prostu wlasciciele nie maja ambicji lub im sie nie chce pracowac.”
    Zgadza sie, komputery sluza jako ozdoba do czarowania klientow ze high tech. a nimi sie operuje jednym palcem, albo stoja zakurzone podczas gdy w stodole skladuje sie w sposob chaotyczny bez jakiegokolwiek logicznego systemu np.sterty kartonow ze sloikami drzemu. Aby wiec rozwiazac problem ktory mozna zwyczajnie rozwiazac robi sie „skok w 21 wiek” i zamiast zaczac inwestowac w technologie, zleca sie zrobienie programu komputerowego ktory zrobi cud cywilizacyjny i z poziomu afryki przeskok do Japonii.
    Jednak po zainstalowaniu software okaze sie ze trzeba kupic to czy tamto, bo sam program bez egzekucyjnego wyposazenia bedzie wszystko robil tylko wirtualnie co nie jest znane nowemu byznesmenowi. Dlatego po kupieniu tego rozwiazania bedzie ono pieniadzem wyrzuconym w bloto. Maly byznes zwyczajnie nie wyjdzie ze swojego manualnego funkcjonowania, bo do tego aby przeszkoczyl bariere potrzeba kapitalu ktorego on nigdy nie zdobedzie.

  51. zza kałuży
    10 marca o godz. 18:30
    Ja nie dyskutuje o tym co jest napisane w ogłoszeniu zamieszczonym przez jednego z blogowiczow, a o tekscie napisanym przez Gospodarza.
    Poza tym Gospodarz, oraz ja mamy na myśli male , kilku- , kilkunastoosobowe firmy, a Ty myślisz w kategoriach korporacji. A w tym wypadku dobór pracownika wyglada zupelnie inaczej.

  52. Andrzej52 10 marca o godz. 21:56
    „Ja nie dyskutuje o tym co jest napisane w ogłoszeniu zamieszczonym przez jednego z blogowiczow”
    Gdyż nie zadałeś sobie trudu wklejenia fragmentu tego tekstu w Google i dlatego nie dowiedziałeś się, że jest to właśnie oferta firmy Gospodarza blogu.
    „a o tekscie napisanym przez Gospodarza.”
    Oferta on line więcej mówi niż ogólnikowy tekst Gospodarza. Coś mi się wydaje, że to on sam jest tym, który tak a nie inaczej sformułował tę ofetę i dlatego cierpi ona na taki sam brak precyzji jak jego wpis o niej na tym blogu.

    „Ty myślisz w kategoriach korporacji”
    Trochę sie dziwię takim wnioskom. Kto jak kto, ale ty, mały przedsiębiorca, najlepiej powinieneś wiedzieć, że błędy popełnione przy rekrutacji są bardzo kosztowne zarówno czasowo jak i pieniężnie. Dla małego przedsiębiorcy ale i dla poszukującego pracy. Korporacja łatwiej je przełknie i dlatego w mojej poprzedniej wypowiedzi podkreśliłem, że są one żródłem „BARDZO DUŻYCH NIEPOROZUMIEŃ I KŁOPOTÓW ŻYCIOWYCH młodych, niedoświadczonych ludzi”. Gdyż korporacja przetrwa a tylko oni będą aplikować na setki ofert i latać od Annasza do Kajfasza nietrafnie próbując się wstrzelić w to, co „autor miał na myśli”.

    Co za problem napisać w ofercie zamiast durnych ogólników, że poszukujesz osoby, która przynajmniej raz w życiu samodzielnie wygięła element ze sklejki o grubości co najmniej 2 cm pod kątem 90 stopni oraz uczestniczyła w budowie jachtu lub szybowca z giętymi wręgami i klejonym poszyciem z forniru czy z obłogów? Podczas rozmowy kwalifikacyjnej zapytać się jak gięła, na zimno czy na gorąco, jak kleiła i poprosić, aby to opisała.

    Jeżeli nie potrzeba ci takich kwalifikacji to poprosić o zgłaszanie się takich, co sami zbudowali regał na książki z płyty wiórowej łączonej na kołki.

    Albo jasno napisać, że żadne kwalifikacje i żadna wiedza o obróbce drewna nie jest wymagana.
    Krótko, prosto i jasno opisane wymagania i doświadczenie są o niebo lepsze od pustego wodolejstwa.

    A co do zadań z wydawania słoików z dżemem to chyba zgodzisz się, że wszelkie dywagacje o stronie technicznej muszą być poprzedzone ustaleniem sposobu organizacji pracy w owym magazynie.

    Oczywiście z punktu widzenia klienta. Z punktu widzenia nieetycznego pracodawcy, czyli sprzedawcy, najważniejsze może być wepchnięcie komuś być może zupełnie mu niepotrzebnego pakietu oprogramowania i skasowanie prowizji od sprzedaży oraz podpisanie umowy na przyszłe szkolenia, konserwację itd., itp. Tak jak poprzednio pisałem.

  53. zza kaluży
    „uczestniczyła w budowie jachtu lub szybowca z giętymi wręgami i klejonym poszyciem z forniru czy z obłogów?”
    Musze Cie zmartwić, ale szybowce od połowy (chyba) lat siedemdziesiątych buduje sie z laminatów, takich samych jak ostatni nielot Boeinga. Ostatnim, jak dobrze pamietam, szybowcem produkowanym w Szybowcowych Zakładach Doswiadczalnych w Aleksandrowicach k. Bielska Bialej, byla Foka. Wniosek z tego, że takiego fachowca juz prawdopodobnie nie znajdziesz. A ostatnich takich fachowców zatrudnił mój kolega, budujacy rekonstrukcje latajace starych samolotów, jego Jungmany, przedwojenne niemieckie szkolno-akrobacyjne szly jak ciepłe bułeczki.
    Pozdrawiam.

  54. Marcin
    10 marca o godz. 21:26
    W Polsce rozdzialem pracy rzadzi nepotyzm. Tak jest na kazdym szczeblu. Ogloszenia o prace to falsz i hypokryzja. Przedsiebiorcy oglaszaja zeby pokazac; staralem sie byc obiektywnym ale nie bylo kandydata (bo zawsze jest tysiace powodow) a wiec przyjalem syna moje brata, albo corke znajomej albo kolesia partyjnego.
    Nawet nie wato sie rozwodzic o tresciach ogloszen, poszukujacy prace musi byc geniuszem ale wtedy zagraza wodzom, naczelnikom i samemu pracodawcy i przepada z pododu koloru oczow, stylu fryzury, wieku lub religii lub orientacji partyjnej.
    Nawet na najwyzszych szczbleach rekrutacji rzadzi nepotyzm, obluda i hipokryzja i z oczywistym lamaniem prawa. Np specjalista od rozstrzygania sporow o miedze dostal prace na czele PGE i zaplate przkraczajaca ustawe kominowa az szesciokrotnie. A niedawna rekrutacja prezesa LOT byla spektakulrana demonstracja nepotyzmu. Faworyt ministra skarbu archeologa srodziemnomorskiego przpadl juz w pierwszej rundzie konkursu. Archeolog srodziemnomorski przewral proces rekrutacji, rozwiazal komisje i zainstalowal swego ulubienca na prezesa LOT. Oczywiste lajdactwo nigdzie na swiecie nie spotykane a w Polsce normalka. Nikt sie nie sprzeciwial.
    Najlepsza szanse na znalezienie pracy polak ma za granica.

  55. @ Andrzej52
    „Gdzie jest napisane, że Gospodarz szuka fachowca z doswiadczeniem po informatyce?”
    Ja nigdzie nie pisalem jakiego fachowca szuka gospodarz. Podalem tylko zadanie ktore wstawil w ogloszeniu. Jezeli ktos zle czyta tym kims nie jestem ja. Jezeli mam sie odniesc do samego meritum, uwazam ze inne zasady obowiazuja przy rekrutacji stolarzy a inne gdy chodzi o informatykow.
    Pozatem informatyk informatykowi nierowny, jak stolarz stolarzowi.
    Wszystko zalezy od tego o jakiej klasie fachowcu mowimy. Jestem pewien ze inne sa kryteria przyjecia informatyka u gospodarza, a inne w firmie Microsoft.
    I z tym sie trzeba pogodzic, bo mala firma nigdy nie bedzie w stanie konkurowac ze swiatowym gigantem, co bylo do udowodnienia a czego gospodarz nie chce uznac za pewnik.

  56. @Tomasz Kasprowicz
    1. Raz jeszcze przestrzegam przed wydawaniem ogolnych opini na podstawie wylacznie wlasnych doswiadczen, gdyz wtedy to można skonczyc tak jak pewna francuska krolowa, która nie mogla sobie wyobrazic, ze komus może zabraknac chleba, gdyz ona i jej wszyscy znajomi praktycznie nie mieli nigdy klopotow z brakiem chleba, a jak im czasem tego chleba zabraklo, to mieli oni wciąż mnostwo ciastek…
    2. Patrz ponizej (@zza kałuży)
    @Marcin
    1.Zgoda, ze informatyk informatykowi nierowny, jak stolarz stolarzowi. Sa informatycy-programisci oraz stolarze-artysci, ale tez sa ‘informatycy’, ktorzy zajmuja sie np. instalowaniem systemow operacyjnych typu Windows oraz ‘stolarze’, ktorzy, podobnie jak to robil kiedys L. Walesa, nosza narzedzia za prawdziwym fachowcem (w przypadku naszego ex-prezydenta – za elektrykiem). I zgoda, ze sa inne kryteria przyjecia informatyka do pracy u Gospodarza, a inne np. w firmie Microsoft i ze trzeba sie pogodzic z tym, ze mala firma nigdy nie bedzie w stanie konkurowac ze swiatowym gigantem, co bylo do udowodnienia a czego Gospodarz nie chce uznac za pewnik…:-(
    2. Co do magazynu z dzemami – to chyba oczywiste, ze taki magazyn powinien funkcjonowac nie na zasadzie stosu (last in – first out, czyli wydawania najpierw najnowszego towaru), ale na zasadzie kolejki, czyli wydawania najpierw najstarszego towaru; inaczej ze najpierw ‘obsugujemy’ (tu wydajemy) ten towar, ktory znajduje sie najdluzej w magazynie (oczywiscie pod warunkiem, ze nadaje sie on wciaz do uzytku – w przypadku dzemu oznacza to, ze nie minela jeszcze data jego waznosci). Zakladam tez, ze dr Kasprowicz zna sie na stosach (stacks) i kolejkach (queues).
    @zza kałuży
    Zgoda, ze to ogloszenie Gospodarza jest fatalnie zredagowane, gdyz nie wiadomo o kogo w nim chodzi. Czy to ma być programista, czy może tez administrator? Jakie oprogramowanie ma znac ow kandydat(ka)to stanowisko? W jakim charakterze powinien on(a) miec praktyke i jakie studia powinien on(a) skonczyc?

  57. Przyglądam się dyskusji, i mogę tylko dodać, że to nie jest odosobniony przypadek. Przez ostatni rok dwukrotnie prowadziłam rekrutację na stanowisko biurowe w małej firmie finansowej. Jedyny wymóg wobec kandydatów – konieczność dojazdu 20km do pracy + znajomość Excela i podstaw matematyki (wiedza na poziomie 4 klasy szkoły podstawowej). Chętnych do pracy zgłosiło się 8 osób z wyższym wykształceniem ekonomicznym lub finansowym. 8 osób nie wiedziało jak policzyć kwotę netto, mając kwotę brutto i stawkę podatku Vat. Dojazd 20km do pracy to w małej miejscowości odległość nie do pokonania mimo, że zwracamy koszty dojazdu.
    W rezultacie zatrudniliśmy osobę, która nie miała umiejętności do pracy u nas (studia nie związane z naszą działalnością), ale miała chęć do pracy i dojazdów. Chcieliśmy zatrudnić absolwenta – zatrudniliśmy 40 letnią osobę.
    Tego typu doświadczenia w firmie mamy od kilku lat.

  58. @Marcin
    A to mnie tutaj od liberałów i krwawych kapitalistów. Axiom zaraz pouczy, że pracownik nie ma żadnego wpływu na swoją wydajność i efekty pracy, a to wszystko wina pracodawcy.

    @kaesjot
    Nie sposób się nie zgodzić z tezami. Pozwolę sobie się jednak nie zgodzić w zakresie diagnozy mojego przypadku. Przecież ja żadnego wykształcenia nie wymagam. Człowieka po filologii też bym zatrudnił jesli okazałby się sensowny.

    @axiom
    To jest fragment ogłoszenia – także proszę się tak nie bulwersować bo jeszcze jakaś żyłka pęknie. Sytuacja jest hipotetyczna i nie dotyczy żadnej konkretnej firmy, ma zaś na celu sprawdzenie czy aplikant potrafi analitycznie mysleć (o tym tez już pisałem – ale do tego trzeba umieć czytać ze zrozumieniem).
    Stwierdzenie: wymagane doświadczenie – mniej niż rok to stwierdzenie, że większe doświadczenie nie jest konieczne, a nie że dyskwalifikuje. No ale do tego potrzeba logicznie myśleć, czego Pan wyraźnie nie potrafi. Najpierw Pan pisze, że rekrutacja to czysty nepotyzm, po czym za przykład podaje rekrutację w LOT – firmie państwowej – czyli formie własności jaką Pan postuluje.

    @trasat
    Jak pisałem niczego nie uogólniam. Jednak narastająca liczba przypadków opisanych w komentarzach oraz znanych mi z innych opowieści powoduje, że tym uogólnieniom jestem co raz bliższy.

    @zza kałuży
    Ach gdzie tu zacząć…
    Jak widać z opisu – i to dość wyraźnie – poszukiwany jest człowiek z niewielkim (żadnym) doświadczeniem, a nie kierownik projektu.
    Umiejętności w związku z tym mało sprecyzowane przy założeniu douczenia co potrzebne. Gdyby były potrzebne bardzo konkretne umiejętności (jak z gniazdkami) to by były bardzo konkretnie wymienione.Nie chcę się bawić w wypisywanie jakiejś wydumanej listy tylko po to żeby było konkretnie. A niech sensowny człowiek się wystraszy i nie zaaplikuje. Rok temu zatrudniałem na dość podobne stanowisko i zatrudniłem absolwenta prawa i administracji, który nie wiedział co to serwer. Dziś daje sobie nieźle radę.
    Na marginesie nie ja formułowałem to ogłoszenie, ale nie mam do niego większych zastrzeżeń z przyczyn opisanych powyżej.

    @wiesiek59
    Nie ma więcej danych bo nie chciałem sprawy komplikować (przypominam – to przykład hipotetyczny) i odstraszać ludzi bez doświadczenia trudniejszymi terminami. Można sobie było przyjąć dowolne założenia.

  59. „Ach gdzie tu zacząć…”
    „nie ja formułowałem to ogłoszenie, ale nie mam do niego większych zastrzeżeń z przyczyn opisanych powyżej.”
    Niestety, ale potwierdził pan moje przeczucia na temat pustego wodolejstwa i tytułomaniackiej masturbacji „konsultantami oferującymi produkty”. Ile razy odwiedzam Polskę tyle razy każde zetkniecie się np. z barokową tytułomanią, rokokową papierkologią i rytualną, austro-węgierską towarzyską celebrą, zarówno na dawnej uczelni jak i w wielu firmach przyprawia mnie o odruchy wymiotno-rozśmieszające. Tak jak i pan, mam moje „statystycznie znaczące” obserwacje, np. na przykładzie moich dzieci.

    Wniosek jest bezlitosny dla organizacji polakiej gospodarki i życia akademickiego. Prawdopodobieństwo pozostania w Polsce, czy to jako pracownik poza uczelnią czy to jako pracownik naukowy zmniejsza się wprost proporcjonalnie do pracowitości, wiedzy i inteligencji danego dziecka. Bardziej pracowici, bardziej solidni, punktualni i najzwyczajniej zdolniejsi wyjeżdżają za granicę. Zarówno jako studenci, robić doktoraty za granicą czy to jako informatycy, tłuc kasę ale też i rozwijać się w ciekawszej pracy poza Polską.

    Ostatnio jeden z moich synów, taki z tych „bardzo miłych, ciepłych i ogólnie fajny kumpel” ale niestety z małymi sukcesami akademickimi zaczął pracę w małej prywatnej firemce z działki ni to dystrybucji, ni to produkcji „czegoś w elektryce”. Podobnie precyzyjne są jego zadania. Ma niby się zajmować zwrotami gwarancyjnymi a zajmuje się i doradztwem właścicielowi we wszystkim, co elektryczne, byciem kierowcą, telefonistką, a głównie czytaniem specyfikacji towarów, którymi firemka „handluje”.
    Włos się na głowie jeży. Z tego, jakie mi pytania zadaje wynika, że poziom fachowej kompetencji tej firmy, głównie z „tej elektryki” jest żaden. Wie pan, jak diodkę podłączyc? Każdy wie, kabelek, bateryjka, oporniczek i diodka. Polutujemy i już,- gra i buczy! Chińczyk przysłał zalane „jakimś czymś” ale niekompletnie i nierówno, wie tata czym to zalać?
    No nie mam pojecia „czym to zalać”…oni zaś nie za bardzo wiedzą jaki Chińczyk to-to przysłał, bo z jednym się umawiali a .uj wie, który faktycznie przysłał….generalnie chodzi o „wypchniecie tego dżemu z co na magazynie do durnego klienta szybciej, niż się klient zorientuje jaki chłam kupił, ale wolniej niż zapłaci”. Problem tego, CO sprzedają, pozostaje w stratosferze niedostępnej firemce. Byle świeciło, grzało czy buczało. No i byle forsa z tego była na benzynę do firmowego autka. Wie pan, młodziakom bardzo imponuje „firmowe auto i komórka”. Syn robi karierę w biznesie, powinienem się cieszyć!

    Z pańskiego bloga dowiedziałem się, że pewnie „Konsultantem d/s LED” się został. Zapytam to się dowiem. Sam nie powiedział, bo wiedział, że mój śmiech wywiałby go z pokoju.

  60. Rodzaj akcjonariusza, prywatny czy panstwowy, nie ma nic wspolnego z epidemia nepotyzmu ktory obserwujemy w LOT i innych spolkach skarbu panstwa. To w firmach prywatnych i nawet w wielkich korporacjach nepotyzm jest bardziej widoczny.

    Spolki publiczne (panstwowe) wlasnie dlatego ze publiczne maja wielki obowiazek aby prowadzic sie demokratycznie, uczciwie i otwarcie. Np w panstwowych spolkach w krajach Europy Zachodniej partyjniackiego nepotyzmu nie ma. W Polsce natomiast jest to wynikiem lajdactwa na szczeblu partyjnym, w obecnym rzadzie i poprzednich. Dodam ze takiego lajdactwa by nie bylo gdyby opozycja byla choc troche uczciwa a dziennikarstwo bardziej rozgarniete.

    Za ten kolejny miliard zl pomocy dla LOT wine ponosi minister skarbu za swa niechlujnosc, brak kwalifikacji i praktyke nepotyzmu a nie fakt ze skarb panstwa jest wlascicielm LOT-u.

  61. @ Tomasz Kasprowicz
    „Człowieka po filologii też bym zatrudnił jesli okazałby się sensowny.”
    Tu lezy problem Polski. W Polsce nie znane jest okreslenie overqualified.
    Panstwo nie powinno lozyc pieniedzy na ksztalcenie dla ksztalcenia.
    Jezeli delikwent idzie na studia tylko po to by moc po nich opowiadac znajomym ze szuka jakiejkolwiek pracy a studiowal „dla siebie” to znaczy ze to spoleczenstwo w Polsce jest po prostu chore. Przekladac sloiki w magazynie mozna przez 5 lat zamiast studiowania filologii by dopiero po tych pieciu latach zatrudnic sie u Pana jest po prostu czyms chronicznie chorym.
    Ten kraj jest jazda po tym samym torze jak na kolei w dwoch kierunkach i oczekiwaniem na to kiedy nastapi katastrofa. Nawet najbogatszych nie stac na to by ksztalcic ludzi dla obcych. Tym bardziej ksztalcic jak w Polsce bezplatnie. Niestety tematu nikt nie chce nawet dotkanc. Pisalem o tym wielokrotnie ze dobry stolarz czy tokarz jest wiecej wart dla kraju niz magister filologii ktory pojedzie po studiach pracowac na zmywaku, albo bedzie sloiki posylal z magazynu do sklepow. Ja sie nie czepiam stwierdzenia gospodarza ze akurat posluzyl sie filologiem. Mnie chodzi o to ze tak jak gospodyni domowa nie bedzie sie uczyc jezyka chinskiego bo chce zrobic chinskie danie, tak Polska nie powinna ksztalcic magistrow filologii angielskiej czy iberyjskiej po to by pracujac w magazynach przyklejali naklejki w obcych jezykach.
    Z ta choroba trzeba cos zrobic. Dopoki spoleczenstwo nie zrozumie ze rzadza nim niemoty, nie bedzie lepiej.

  62. Pracodawcy w Polsce nie wiedza jakie sa implikacje zatrudnienia ludzi overqualified na stanowiskach gdzie ich kwalifikacje sa na te stanowiska za wysokie. Otoz czlowiek zatrudniony na stanowisku nizszym niz siega jego ambicja zawodowa bedzie robil wszytko aby poszukac sobie czegos lepszego traktujac taka pozycje jako kolo ratunkowe do przetrwania. Jego praca bedzie frustrowala, bedzie staral sie ja wykonywac byle jak, a jego wyglad bedzie wskazywal na to ze wewnetrznie cierpi. Na przyklad kelner ktory marzyl o tym by byc nauczycielem, czy tlumaczem i po to meczyl sie przez lata studiow moze byc sfrustrowany towarzystwem ktore musi obslugiwac, gdy tymczasem uwaza ze praca ta go poniza. Ktos powie ze to jego problem. To jest jego problem, ale on polega na tym ze panstwo go czarowalo iz zdobedzie zawod w ktorym bedzie dla niego praca, a tej pracy nie ma. To jest wlasnie przyklad tego ze w Polsce statystyki po prostu nie ma jak chodzi o zapotrzebowanie na rynku pracy. Nie wiem dlaczego takiej statystyki nie ma? Moze gospodarz wie cos na ten temat? A moze ta statystyka bylaby niebezpieczna dla rzadu bo by sie okazalo ze w Polsce ksztalci sie ludzi bez sensu?

  63. @T. Kasprowicz
    1. Im nizej się dany pracownik znajduje w hierarchii danej firrmy, tym ma on(a) mniejszy wplyw na jej dzialanosc. To chyba oczywiste?
    2. Pan wymaga kwalifikacji – przeciez wyraznie matura to sa u Pana mininalne kwalifikacje, a chetnie widzialby Pan licencjat, czyli ukonczone studia wyzsze na marnie platne proste stanowisko pracy, gdzie wystarczy umiejetnosc czytania, pisania i liczenia w zakresie dobrej szkoly podstawowej!
    3. Proszę sie nie kompromitowac straszac innych owa ‘pęknietą żyłką’.
    4. Uogolnia Pan, i to coraz bardziej, ale na podstawie bardzo niereprezentatywnej probki, a wiec naraza sie Pan coraz bardziej na zarzut braku obiektywnosci i dobierania danych tak, aby potwierdzaly one panskie tezy…

    @megi – znow zly przykład, gdyz nie podajesz, ile oferowalas na tym stanowisku. Za dobra pensje, to nie byloby przeciez problemu z dojazdem tych glupich 20 km! I co w tym zlego, ze zatrudniliscie 40-letnia osobe? Czyzby to dzis w Polsce był wiek niezdolnosci do pracy?

    @zza kałuży
    Zgoda, ze bardziej pracowici, bardziej solidni, punktualni i najzwyczajniej zdolniejsi Polacy wyjeżdżają za granicę. Ale jaki jest tego powod? Bezrobocie i niskie place oraz marne warunki pracy, a to z kolei jest wynikiem nieudanej transformacji zaczetej przez Balcerowicza i ske w roku 1989.

    @Marcin
    1.Zgoda, ze panstwo nie powinno lozyc pieniedzy na ‘ksztalcenie dla samego ksztalcenia’. Ale przeciez dzis olbrzymia wiekszosc studentow studiuje po to tylko, aby opoznic swoje wejscie na rynek pracy, a nie po to, aby zdobyc jakiekolwiek kwalifikacje. Stad tez najwiecej mamy dzis studentow kierunkow tanich, czyli humanistycznych. Nie wazne, ze po nich pracy nie ma i nie bedzie, gdyz te ‘studia’ nie maja przygotowywac do pracy, a tylko, jak to juz pisalem, opoznic wejscie kolejnych zbednych rocznikow mlodych ludzi na rynek pracy, na ktorym w Polsce od roku 1990 zaznacza sie przeciez olbrzymia nadwyzka podazy nad popytem… 🙁
    2. Zgadzam sie wiec z toba, ze tak jak gospodyni domowa nie bedzie sie uczyc jezyka chinskiego bowiem chce ona zrobic chinskie danie, tak Polska nie powinna ksztalcic magistrow filologii angielskiej czy iberyjskiej po to by pracujac w magazynach przyklejali oni na sloiki z dzemem naklejki w obcych jezykach.
    3. Zgoda tez, ze zlowiek zatrudniony na stanowisku nizszym niz siega jego ambicja zawodowa bedzie robil wszytko aby poszukac sobie czegos lepszego, traktujac swa obecna pozycje jako kolo ratunkowe do przetrwania. Jego praca bedzie frustrowala, bedzie staral sie ja wykonywac byle jak, a jego wyglad bedzie wskazywal na to ze wewnetrznie cierpi. Na przyklad kelner ktory marzyl o tym by byc nauczycielem, czy tlumaczem i po to meczyl sie przez lata studiow moze byc sfrustrowany towarzystwem ktore musi obslugiwac, gdy tymczasem uwaza ze praca ta go poniza. I uwazam, ze to nie jest probem tego konkretnego kelnera, a systemu, ktory z jednej strony generuje bezrobocie (np. niszczac rodzimy przemysl), a z drugiej bezsensownie i niepotrzebnie udaje, ze ksztalci mlodych ludzi, mimi iz z gory wiadomo jest, ze dla tych mlodych ludzi pracy w Polsce zwyczajnie nie ma i nie bedzie. Do obslugi komputera typu PC i programu Excel wyzstarczy przeciez dawna PRLowska podstawowka (dzis tzw. gimnazjum) – nawet matura to jest za duzo, a tymczasem P. Gospodarz chce do takiej prostej pracy conajmniej matury, jak nie licencjatu… 🙁
    Pozdrawiam!

  64. @Marcin
    Odnosnie zbednego wyksztalcenia. Przeciez w Polsce mamy dzis setki psesdowyzszych na ogol uczelni, a kazda z tych pseudowyzszych uczelni jest regulowana przez panstwo, tyle, ze jest ona zle a wiec tez i nieskutecznie regulowana! Stad tez nalezy zamknac ich ogromna wiekszosc, a ktore uczelnie zamknac, to jest prosta sprawa – wystarczy wziac pod uwage miedzynarodowe (czesciowo tez i krajowe) rankingi tychze uczelni i pozamykac te, ktore sie np. nie mieszcza w krajowej czolowce (nie mowiac juz o europejskiej czy swiatowej). Przeciez w Polsce wystarczy dzis tyle wyzszych uczelni ile bylo ich w latach 1960tych-1970tych, czyli gora 10 uniwersytetow (lacznie z akademiami medycznymi), do 10 politechnik, do 10 wyzszych szkol inzynierskich, gora tyle samo rolniczych oraz kilka wyzszych szkol ekonomicznych i artystycznych. Wystarczy ich po prostu tyle, aby produkowaly one nie wiecej absolwentow niz ilu z nich ma realne szanse znalezc zatrudnienie w Polsce w swoim wyuczonym zawodzie (badz te w zawodzie pokrewnym). Czesc z tych uczelni moze byc prywatna, ale to oznacza, ze maja one miec w 100% swoja wlasna kadre naukowo-dydaktyczna, a nie, jak dzis, pasozytowac na kadrze uczelni panstwowych. Po prostu uwazam, ze Polska nie ma szansy konkurowac ilosciowo i cenowo z takimi krajami jak np. Chiny, a wiec aby przetrwac, to Polska musi isc na jakosc, szczegolnie w edukacji (takze i szczegolnie na poziomie wyzszym) i nauce. I oczywiste jest chyba tez to, ze Polski nie jest dzis stac, aby ksztalcic za pieniadze polskich podatnikow, kadr dla zagranicznych firm a szczegolnie wysokowykwalifikowanych pomywaczy czy tez sprzataczek dla brytyjskich pubow czy hoteli… 🙁
    Pozdrawiam!

  65. @ trasat
    „I oczywiste jest chyba tez to, ze Polski nie jest dzis stac, aby ksztalcic za pieniadze polskich podatnikow, kadr dla zagranicznych firm a szczegolnie wysokowykwalifikowanych pomywaczy czy tez sprzataczek dla brytyjskich pubow czy hoteli…”
    Nie jest niestety to dla wszystkich oczywiste. Niemoralni nauczyciele sa sklonni uczyc nawet malpy byle ktos im za to placil. Spoleczenstwo rosnie takim, jacy sa jego nauczyciele. To dotyczy zarowno nauczyciela ktory odwala panszczyzne w szkole podstawowej, jak tez idac poprzez wszystkie szczeble edukacyjnej drabiny na ministrze skonczywszy. Kazdy prawdziwy pedagog powinien w uczniach swoich rozbudzic zainteresowania i starac sie byc doradca, jednym slowem zauwazyc u swoich wychowankow okreslone zdolnosci. Pozniej juz paleczke edukacyjna powinni brac w swoje rece sami uczniowie oczywiscie z pomoca swoich rodzicow. Czesto niestety jest tak, ze szkola zamiast pomagac w tym procesie staje sie osrodkiem tumanienia, roztaczania iluzji, a czasem wrecz plantuje kompleksy ktore pozostaja na cale zycie. Media dawno przestaly propagowac solidne zawodowe wyksztalcenie, gloryfikujac cwaniactwo, brak kultury, a czesto wrecz chamstwo. Dobry fachowiec z zawodem rzemieslniczym przestal byc potrzebny. Pisze sie natomiast o przystojnym hydrauliku ktory ma podbijac Europe jednym slowem cwaniaczek, taki maly celebryta. Zapomniano o tym ze do prawdziwego fachu potrzebna jest szkola rzemieslnicza, albo prawdziwy majster ktory wyuczy zawodu, a pozniej pomoze zalozyc wlasny byznes. Tego nikt nie chce w Polsce dostrzec. Wszyscy maja byc psychologami, albo socjologami, siedziec przy komputerach i miedzy popijaniem kawki, przyjmowac sfrustrowanych mlodych ludzi ktorzy siedza w nalogach albo narkotykowych, albo maja mysli samobojcze jeszcze do tego.
    Juz sam Walesa juz u Lisa bije sie w piersi ze z tego co chcial w 1989 roku wyszlo zero. On nie wiedzial wtedy ze wyjdzie zero, bo nie wiedzial ze bez pracy nie ma kolaczy. Nie wiem ile czasu minie az reszta lacznie z tymi ktorzy to czytaja dojdzie do tego samego wniosku? Dlaczego wiec nie ma pracy? Bo razem sie chcialo sie strajkowac doprowadzajac do tego zeby ten kraj popadl w ruine.

  66. @Marcin
    „Zapomniano o tym ze do prawdziwego fachu potrzebna jest szkola rzemieslnicza, albo prawdziwy majster ktory wyuczy zawodu, a pozniej pomoze zalozyc wlasny byznes. Tego nikt nie chce w Polsce dostrzec”

    Tu negatywnym przykladem jest znany producent krzesel drewnianych. Nikogo nie zatrudnia ani nikogo nie uczy. Nie robi nic aby rzemioslo z ktorego jest dumny przetrwalo. Nie robi nic aby miec kogos kto by kontynuowal prace w jego warsztacie, aby bizness przetrwal. To skandaliczne !!!
    I sam dla siebie niewiele zrobil. Chwali sie sukcesami ale juz przez 30 lat stoii w miejscu. Producent krzesel jest przykladem marnotrastwa mocy produkcyjnych i swego wlasnego kapitalu. A ile dodatkowych podatkow moglby wypracowac ???
    Dlatego, niestety, narzucenie mu kntyngentow bylo by w pelni uzasadnione.

    Podobne warsztaty na zachodzie wspolpracuja ze szkolami rzemiosla.

  67. @Marcin
    1.Niestety, ale nasi politycy nie maja pojecia o zarzadzaniu i gospodarce, a wiec blednie mysla, ze np. im bardziej sa Polacy wyksztalceni, tym jest lepiej dla kraju, gdy tymczasem istnieje OPTIMUM wyksztalecenia, zarówno w skali jednostki jak tez i w skali kraju. W skali jednostki oznacza to, ze nie kazdy nadaje się do liceum, nie każdy z uczniow liceum nadaje się na studia, a nie każdy licencjat może być magistrem, tak samo jak nie każdy magister może być doktorem. A tymczasem dzis w Polsce to mamy chyba już wiecej doktorantow, niż mielismy studentow jeszcze kilakadziesiat lat temu, co prowadzi wprost do drugiego optimum, a mianowicie do optymalnej ilosci absolwentow szkol zawodowych, liceow oraz szkol wyzszych w skali calego kraju. Nie trzeba mieć IQ Einseina aby zauwazyc, ze mamy dzis w Polsce za duzo absolwentow szkol wyzszych, a za malo absolwentow szkol zawodowych. I zgoda z Marcinem, ze wini tu sa tez i nauczyciele (w tym także akademiccy) w których wasko pojetym interesie lezy, aby jak mlodzi ludzie jak najdluzej pozostawali w systemie edukacji, gdyz wtedy jest zapewniona praca dla nauczycieli. Tyle, ze efekty tej pracy nauczycieli sa dzis w Polsce często ujemne, gdyz wiekszosc mlodych Polakow jest uczona wiedzy zbednej, szczególnie na wyzszych uczelniach, na tzw. kierunkach humanistycznych. Stad tez ten mój apel, aby drastycznie zmniejszyc ilosc szkol wyzszych, ilosc studentow i ilosc pracownikow owych szkol na rzecz dobrych szkol zawodowych, przygotowujacych kadry uzytecznych pracownikow dla gospodarki narodowej.
    2. Walesa dobrze wiedzial co robi już w roku 1980 – dobrze dla siebie i swej rodziny, ale zle dla Polski i Polakow… 🙁
    @Axiom1
    Zgoda, ze dobry rzemieslnik to jest mistrz (‘majster’), a wiec jako taki powinien on mieć w swym warsztacie co najmniej 1 czeladnika i 2 uczniow, aby w ten sposób zapwenic ciaglosc swego rzemiosla (nie kazdy bowiem uczen zostaje czeladnikiem i nie kazdy czeladnik – mistrzem).

  68. @ trasat
    „Walesa dobrze wiedzial co robi już w roku 1980 – dobrze dla siebie i swej rodziny, ale zle dla Polski i Polakow…”
    Nie sadze ze wiedzial. Epilog jeszcze przed nami. Gniew ludu bywa nieprzewidywalny.

  69. @Marcin – mysle, ze jednak wiedzial, ze rozwala system, w ktorym Polakom sie zylo jak zylo: moze nie najlepiej w porownnaiu do naszych sasiadow takich jak Niemcy, Szwedzi, Dunczycy i Czesi, ale obiektywnie najlepiej w historii Polski. Poza atym, to tez mam cicha nadzieje, ze epilog tego wszystkiego jest przed nami ale uwazam, ze gniew ludu mozna w tej sytuacji jednak przewidziec…

  70. W 1980, w porywie warcholskiego zdziczenia i do tej pory Walesa wiedzial co robil. Zial nienawiscia do systemu (komuny) ktory go utrzymywal, przeszkolil do zawodu i dal stabilna prace. Dlatego mogl sie zajac robieniem dzieci. (siedmioro !)

    Ale ani wtedy ani teraz Walesa nie mial pojecia i jak ten system zastapic. Poddal sie manipulacji i propagandzie. Byl tumaniony i sterowany przez burzuazje i miedzynarodowy imperializm. Dostawal poparcie bo glupkiem latwo manipulowac. I Walesa nie zawiodl. Pomogl zniszczyc wszstko co mozna bylo zniszczyc; prawa pracownicze i obywatelskie, majatek narodowy, niepodleglosc, stosunki spoleczne i nawet swoje wlasne miejsce pracy. Po prostu lajdak i tyle.

  71. @ axiom1
    „Byl tumaniony i sterowany przez burzuazje i miedzynarodowy imperializm.”
    Jest pozytecznym idiota ktory dopiero po 20 kilku latach widzi co zrobil.
    Jest nadzieja ze w ten sposob otworzyl oczy i reszcie zyjacych w innym wymiarze, w tym rowniez gospodarzowi tego blogu. Jak to mowia lepiej pozno niz wcale. Moze teraz zacznie sie tutaj prawdziwa dyskusja bez sloganow i blazenady.

  72. @Axiom1 & Marcin
    Racja, że Wałęsa senior pomógł zachodniemu kapitalowi zniszczyć prawie wszystko co można było w Polsce Ludowej zniszczyć: prawa pracownicze i obywatelskie, majątek narodowy, niepodległość, uczciwe stosunki społeczne i nawet swoje własne miejsce pracy w b. stoczni. I to pomimo tego, że ten, tak przez niego znienawidzony ustrój PRLu, go utrzymywał, przeszkolił go (za darmo!) do zawodu i dał mu stabilną pracę, a więc mógł się on zająć tym, co mu zawsze najlepiej wychodziło, czyli robieniem dzieci (siedmioro!). A dziś w ‘wolnej’ Polsce, to dzięki m. in. L. Wałęsie, z pensji robotnika nie da się utrzymać niepracującej żony, a o dzieciach nie ma mowy (stąd też, oraz z powodu masowej emigracji spowodowanej klęską bezrobocia, mamy zapaść demograficzną i wyludnianie się kraju)! Na Zachodzie takich nazywają ‘użytecznymi idiotami’… 🙁
    Tyle, że ja nie jestem aż takim optymistą, aby przypadek Wałęsy nauczył czegokolwiek zwolenników POPiSu…

  73. Pan Tomasz Kasprowicz.
    Panie Tomaszu, jestem zbulwersowany statnim wyjatkowo chamskim komentarzem @axioma z godz 6;14 . Pan Wałesa jest mi obojetny, ale nie mozna pozwolic na to, żeby osobnik ukrywajacy sie pod pseudonimem publicznie obrazał osobe znana z imienia i nazwiska. Prosze cos z tym zrobić.
    Rok temu, na początku istnienia bloga wiekszość dyskutantow to byly osoby prowadzace firmy. Od pojawienia sie axioma, a następnie Marcina i kagana (obecnie występuje jako trasat), w myśl starej zasady ” zly pieniądz wypiera dobry pieniądz”, wszyscy normalni blogowicze zostali wyparci przez ta trójke trolli, pisząca co im ślina na język przyniesie, i zabijająca jakąkolwiek dyskusję merytoryczną. A każdy, kto sie im sprzeciwi zostaje natychmiast zmieszany z błotem. Nie tak sobie wyobrazalem blog przeznaczony dla osób prowadzacych dzialalność gospodarczą. Prosze cos z tym zrobic, bo zostanie Pan na blogu sam z ta „trojcą”. Wycofuję sie do czasu , az powróci normalność na blog.
    pozdrawiam
    Andrzej G.

  74. @zza kałuzy
    Chyba m aPan zbyt duże przyzwyczajenia z duzych firm. Tam bardzo ścisłe rozdzielenie kompetencji i zadań jest mozliwe. Jesli jednak u mnie pracuje w sumie 6 osób to takie podziały możliwe nie są. Konieczna jest uniwersalność i zajmowaine się sprawami najważniejszymi. Nie stac mnie nad osobę „od otwierania listów z rekalmacjami” bo tych listów i za mało i czasu szkoda…

    @Marcin
    Każdy jest odpowiedzialny za swoje decyzje edukcayjne. nikt nie twierdził, ze po filologii będzie praca – ba wręcz wiadomo, że tej pracy po filologii nie ma. A chetnych wciąż nie brakuje, co nei świadczy źle o rządzących tylko o absolwentach.

    @trasat
    Niby jakie stanowisko nie wymaga kwalifikacji (matury etc)? Pisze Pan o tym, które oferuję? Jelsi tak to prosze się wczytać.

    @axiom1 (i reszta)
    Ciekawe jak to rzucacie się Panowie na kogoś kto od lat prowadzi biznes, zatrudnia ludzi, płaci podatki, buduje gospdoarkę. Może wyszlibyście ze swoich cieplych etacików na emigracji i potem się wymądrzali? A tak widać, że nawet krzeseł nie potraficie produkować (co w Państwa, a bynajmniej nie mojej opinii jest zajęciem miałkim)

  75. Andrzej-nie denerwuj sie.Tych 3grafomanow i tak nie zatrzymasz,a dr Kasprowicz tez nie jest w stanie tego zrobic.Kaganowi np.juz ktos wyliczyl srednia za ostatnie lata: 9/dzien z swietami i niedzielami.Oni nie maja czasu na myslenie-to takze boli jak wiesz.Ja z nimi przestalem dyskutowac!

  76. @ Tomasz Kasprowicz
    „Każdy jest odpowiedzialny za swoje decyzje edukcayjne. nikt nie twierdził, ze po filologii będzie praca – ba wręcz wiadomo, że tej pracy po filologii nie ma.”
    Nie sadzi Pan ze panstwo traci na tym ze zamiast ksztalcic ludzi we wlasciwych zawodach produkuje zera edukacyjne nie zdolne samodzielnie myslec i traktowac zycia powaznie? Przeciez to Pan za to placi jak i kazdy kto zyje w tym panstwie. Na ekonomii tego Pana nie nauczono jak funkcjonuje gospodarka panstwowa? Nauczyciel filolog ksztaci nastepnego nauczyciela filologii po to aby obydwaj obciazali system swoim robieniem sztuki dla sztuki. Zgoda ze kazdy moze powiedziec iz to nie jego problem. To jest wlasnie stereotyp myslenia Polaka. Panstwo? Czyje panstwo? Moje?
    Mnie to nie obchodzi, ja zyje swoim zyciem i dajcie mi wszyscy swiety spokoj. Od tego sa politycy. Typowa postawa nowej generacji Polakow. Zero wspolnego myslenia.

  77. @ Andrzej52
    „Rok temu, na początku istnienia bloga wiekszość dyskutantow to byly osoby prowadzace firmy. Od pojawienia sie axioma, a następnie Marcina i kagana (obecnie występuje jako trasat), w myśl starej zasady ” zly pieniądz wypiera dobry pieniądz”, wszyscy normalni blogowicze zostali wyparci przez ta trójke trolli, pisząca co im ślina na język przyniesie, i zabijająca jakąkolwiek dyskusję merytoryczną. ”
    „My way or highway” – zajrzyj do slownika jak nie wiesz co to znaczy.
    Dyskusja polega na tym ze wyraza sie w niej roznorodne opinie. Nie jest niczym odkrywczym fakt ze istnieje sprzecznosc interesow pomiedzy pracownikiem i pracodawca. Gdyby to byl blog wylacznie dla pracodawcow to wtedy wszyscy dyskutanci by reprezentowali punkt widzenia pracodawcy. Poniewaz ten blog jest dla wszystkich prosze zatem przyjac do wiadomosci ze nazywanie osob nie bedacymi pracodawcami trollami swiadczy o twojej inteligencji. Jezeli osoby nie bedace pracodawcami sa w twojej opinii trollami to znaczy ze tak samo traktujesz swoich praconikow czym wystawiasz sobie opinie osoby typowej dla nowobogackich ktorzy prowadza do ruiny Polske.
    Chyba ze jestes PO-wskim rzeczywistym trollem ktorego celem jest tworzenie mirazy maskujacych upadajaca Polske.

  78. @ Axiom1, trasat
    Ale sie porobilo. Politbiuro wpada w panike bo dyskusja wyszla spod kontroli.

  79. Panowie axiom1, trasat i Marcin – jak sami wiecie, mam w wielu sprawach pogląd zgodny z Waszym lecz staram się nie używać TU, PUBLICZNIE sformułowań jakich używam PRYWATNIE.
    Powtórzę tylko to co już raz napisałem :
    Mozna zwierzę ubić celnym strzałem „na komorę” a także zrobić mu maczugą miazgę z głowy. Skutek ten sam ale odczucia estetyczne diametralnie rózne.
    Różnijmy się Panowie pięknie – ten apel kieruję do OBU STRON !!!

  80. @ kaesjot
    „staram się nie używać TU, PUBLICZNIE sformułowań jakich używam PRYWATNIE.”
    Przeciez nie zyjemy w Orwelowskim swiecie. Nie jest dla mnie zrozumiale dlaczego mialbym publicznie nie wypowiadac sie w sposob taki jak prywatnie?
    Chyba ze sie myle, prosze oswiec mnie jezeli sie myle.

  81. @ kaesjot
    „staram się nie używać TU, PUBLICZNIE sformułowań jakich używam PRYWATNIE.”
    Przeciez nie zyjemy w Orwelowskim swiecie. Nie jest dla mnie zrozumiale dlaczego mialbym publicznie nie wypowiadac sie w sposob taki jak prywatnie?
    Chyba ze sie myle. Prosze oswiec mnie jezeli sie myle.

  82. Przepraszam – zaatakowano Was trzech, więc do trzech się odniosłem ale by oddać sprawiedliwość to wcześniej o pohamowanie emocji prosiłem „axioma”.
    „Nie jest dla mnie zrozumiale dlaczego mialbym publicznie nie wypowiadac sie w sposob taki jak prywatnie?” – po prostu nie uchodzi – mam na myśli nie treść a używanie pewnych sformułowań. Nie można napisać komuś wprost, że jest debilem, kretynem czy zwykłym ch…m.
    Nie zawsze można też zarzucić komuś, ze nie ma on racji tylko , że ja ją mam. Często zdarza się tak, że obaj ją macie – każdy z punktu widzenia swego interesu lecz wasze interesy są przeciwstawne stąd poglądy odmienne.
    Jaka korzyść z tego, że sobie nawzajem naubliżamy, poobrażamy i przestaniemy dyskutować ?

  83. @ kaesjot
    „Nie można napisać komuś wprost, że jest debilem, kretynem czy zwykłym ch…m.”
    Napisze w swoim imieniu. Nie uzywam podobnych sformulowan w zyciu prywatnym, tym bardziej publicznie. Jezeli natomiast chodzi o poglady wyrazam opinie na okreslony temat, swoje poglady trzymam dla siebie.
    Nie wypowiadam sie za tym czy jestem zwolennikiem takich pogladow politycznych czy innych. Juz tu niektorzy probowali mnie przypisac do PiS-u, strzal w plot. Krytykuje zlo niezaleznie od tego kto je reprezentuje.
    Zlo mam na mysli glupote. Bo zlo idzie zawsze w parze z glupota, brakiem wyobrazni etc. To sa generalne zasady ktore rozumie srednio inteligentna osoba. Wszelka propaganda ktora probuje sie przeciwstawic prawdzie bedzie zawsze propaganda, albo tez przejawem glupoty.

  84. @Andrzej52
    1. Na blogu o przedsiebiorczosci mogą pisac nie tylko przedsiebiorcy. Tak samo jak na blogu o sporcie mogą pisac nie tylko sportowcy.
    2. Prawda o Walesie w oczy kole?

    @Tomasz Ksprowicz
    1. Aby obslugiwac program EXCEL na poziomie magazynu, to nie trzeba nawet matury.
    2. To, ze ktos ma firme i cos tam produkuje a nawet zatrudnia ludzi nie znaczy, ze jest to jednostka pozyteczna spolecznie. Może bowiem taki przedsiebiorca jednoczesnie np. oszukiwac na podatku i wyzyskiwac swych pracownikow oraz zatruwac srodowisko odpadami ze swej firmy!
    3. Produkcja krzesel to typowa dzialalnosc ‘low tech’ – na tym się nie zbuduje nowoczesnego panstwa z zamozna ludnoscia, a wiec nie rozumiem, skad ten panski zachwyt nad producentem krzesel.
    4. Zgadzam się z Marcinem, ze to panstwo, a wiec tez i jego obywatele traca na tym ze zamiast ksztalcic ludzi we wlasciwych zawodach produkuje sie dzis w Polsce glownie zera edukacyjne nie zdolne samodzielnie myslec i traktowac zycia powaznie. Przeciez to Pan za to takze placi jak tez i kazdy kto zyje w tym panstwie!

    @Marcin
    1. Także zgadzam się Marcinem, ze nie jest niczym odkrywczym fakt ze istnieje sprzecznosc interesow pomiedzy pracownikiem i pracodawca i ze gdyby to byl blog wylacznie dla pracodawcow to wtedy wszyscy dyskutanci by reprezentowali punkt widzenia pracodawcy, ale wtedyt to nie byloby tu dyskusji (albo taka ‘dyskusja’, jaka pamietamy z PRLu).
    2. O osobach publicznych, a wiec np. o Walesie, można i trzeba pisac ostro, szczególnie, gdy jak Walesa, przyczynili się oni do obecnego upadku naszej Ojczyzny.

  85. trasat 14 marca o godz. 0:44
    „To, ze ktos ma firme i cos tam produkuje a nawet zatrudnia ludzi nie znaczy, ze jest to jednostka pozyteczna spolecznie. Może bowiem taki przedsiebiorca jednoczesnie np. oszukiwac na podatku i wyzyskiwac swych pracownikow oraz zatruwac srodowisko odpadami ze swej firmy!”
    Jak panu nie wstyd wypisywać takie rzeczy. Czy nie rozumie pan, że zachwuje się pan jak cham wypisując takie insynuacje na blogu człowieka, który sam, na ochotnika, pozwala panu zajrzeć do wnętrza swojej firmy?
    Ja podszczypuję i krytykuję jakieś tam w sumie michałki ale co do meritum, to zawsze dla ludzi, którzy „poszli na swoje” będę miał wielki szacunek. Za odwagę i za pomyślunek. Za danie pracy innym. Do jasnej k…y nędzy, to nie są małe i nieważne sprawy!
    Nie ma pan najmniejszych podstaw aby insynuować jakieś oszustwa.
    Co pan osiągnął w życiu? Dał pan komuś pracę? Ilu osobom? Na jak długo? Mogli się utrzymać z pańskiej kreatywności i pracowitości? Meble kupić? Dziecko swoje ubrać? Facet, jakeś nigdy nikomu pracy nie dał, to powstrzymaj się pan z taką obelżywą krytyką boś jest śmieszny. Komusze pomysły trwają tylko tak długo, jak zabrane komuś pieniądze pod postacią „podatków”. Których się samemu nie wypracowało, bo oleju w główce nie starczyło. Zapoczątkowana przez pana lemokomia jak na razie cosik słabo przyjmuje się na świecie.

  86. kaesjot
    13 marca o godz. 23:05
    Twoje wywody nie maja uzasadnienia. Gdyby Walesa byl prywatny osbnikiem ktorego akcje albo ich brak dotycza samego siebie to zgadzam sie w pelni z twoim stanowiskiem. To byla by jego sprawa

    Ale Walesa wycwaniakowal pozycje do ktorej nie mial zadnych kwalifikacji i z tej pozycji zaszkodzil 38 milionom ludzi, gospodarce narodowej i nawet pokoleniom polakow jeszcze nie urodzonych. Jest wiec zbrodniarzem i ludobojca. Za to nalezy mu sie ocena i ja dostaje.

  87. @ zza kaluzy
    „Jak panu nie wstyd wypisywać takie rzeczy. Czy nie rozumie pan, że zachwuje się pan jak cham wypisując takie insynuacje na blogu człowieka, który sam, na ochotnika, pozwala panu zajrzeć do wnętrza swojej firmy?”
    Zdaje sie ze masz problem z czytaniem tekstow a chamstwo nie jest ci obce.
    Gdzie trasat pisze do gospodarza cos obrazliwego? Tacy jak ty wpadaja po to aby zajatrzyc. W pelni podzielam opinie transata jak chodzi o niektorych „byznesmenow”. Nazwisko Stoklosa nic nie mowi?
    Tez zatrudnial swoich ale cala okolice zasmradzal nie mowiac juz o zanieczyszczaniu gleby i co jest kogo chwalic?
    Uwazam ze wiecej umiaru w krytyce dobrze ci zrobi. To ze w Polsce nie jest tak jak byc powinno miedzy innymi dlatego ze jest duzo zla udajacego dobro.
    Najlepiej sie doklada komus kto pisze prawde. Ci ktorzy klamia i potrafia
    schlebiac zawsze sa wszedzie mile widziani. Tylko ze na klamstwie nie mozna
    budowac realnej rzeczywistosci. Walesa juz przejrzal ze dalej klamac sie nie da. Inni dalej ida w zaparte ze jest dobrze a nawet super. Tylko ze o prawdziwym poczuciu kleski moga mowic ci ktorzy zostali nia dotknieci.
    Ci ktorych jeszcze nie dotknela moga ciagle tumanic, ale to ma krotkie nogi.

  88. Marcin 14 marca o godz. 10:20
    „Zdaje sie ze masz problem z czytaniem tekstow a chamstwo nie jest ci obce. Gdzie trasat pisze do gospodarza cos obrazliwego?”
    Udajesz durnia czy stawianie bezczelych zarzutów to twoja druga natura, komuszku?
    Cham-trasat napisał swój zacytowany przeze mnie, lekceważacy i obraźliwy rzyg w odpowiedzi na Gospodarza:

    „Ciekawe jak to rzucacie się Panowie na kogoś kto od lat prowadzi biznes, zatrudnia ludzi, płaci podatki, buduje gospdoarkę. Może wyszlibyście ze swoich cieplych etacików na emigracji i potem się wymądrzali? A tak widać, że nawet krzeseł nie potraficie produkować (co w Państwa, a bynajmniej nie mojej opinii jest zajęciem miałkim)”

    Całkowicie zgadzam się z komentarzem Gospodarza i tak samo jak trasatowi powiem ci przemądrzały komuszku, że jakeś nigdy nikomu żadnej roboty nie zapewnił to z łaski swojej gębę na kłódkę zamknij i słuchaj, jak lepsi od ciebie swoją społeczną pożytecznością rozmawiają. Jak nie masz kapusty w czaszce to (może) coś skorzystasz. Staraj się wytwale, ale na milcząco, bo niczego mądrego do powiedzenia nie masz, trollu. Spóbuj zrobić i sprzedać krzesło. Daj komuś pracę przy produkcji krzeseł, mądralo. Całe swoje życie potrafiłeś tylko żebrać o robotę i nigdy żeś niczego samemu nie stworzył.

  89. @Kasprowicz
    Cuda prywatnej wlasnosci ktorej pan robi promocje nie maja uzasadnienia. Pan po prostu nie wiele rozumie.
    Otoz czegos takiego jak prywatna wlasnosc w binzesie wogole nie ma.

    Pproponuje obejrzec ‘Balance Sheets’ (raport o stanie posiadania biznesu) tzw prywatnych biznesow. Te raporty pokazuja w jaki sposob firmy finansuja majatek ktorym dysponuja. (dysponuja nie wladaja)
    Tzn; Majatek = Zobowiazania + Wklad Wlascicieli.

    Kazda firma ma zobowiazania czyli dlugi. Moze producent krzesel wyposazony w mlotek i dluto ich nie ma, ale to nie jest bizness. Ja jeszcze nie widzialem biznesu wolnego od zobowiazan.

    A zobowiazania to dlugi. Firmy posiadajace dlugi nie sa prywatna wlasnoscia. Tak samo nie jest prywatna wlasnoscia kupiony samochod do chwili splacenia ostatniej raty. Dlugi natomiast pochodza od instytucji finansowych lub innych a ich zrodlo lezy w kontach klientow tych firm.

    Np, General Motors ma majatek finasowany w 80% przez dlugi w 20% przez wklad akcjonariuszy.
    Rozwazajac dlugi – to szerokie masy ludzi, klientow insytucji finansowych sa ‘wspol wlascicielami’ majatkow firm ktorymi dysponuja ‘prywatne’ biznesy.

    Natomiast wklady akcjonariuszy duzych firm w 98% pochodzi rowniez od instytucji finansowych.
    A wiec znowu,.. to szerokie masy ludzi, klientow insytucji finansowych sa ‘wspol wlascicielami’ majatkow firm ktorymi dysponuja ‘prywatne’ biznesy.

    Proponuje powyzsze wydrukowac i powiesic nad lozkiem.

    Instytucje finansowe moga finansowac majatki firm albo w postaci dlugow lub wkladu akcjonariuszy.

    Na przykladzie General Motors widzimy ze szerokie masy ludzi sa wlascicielami GM bo finasuja GM majatek po prze dlugi i po przez wklad jako akcjonariusze.

    Czym sie to ma roznic od Skarbu Panstwa bedacego opiekunem wspolnej wlasnosci jak LOT. Tym ze w ‘prywatnym’ modelu jest wiecej posrednikow i cwaniakow ktorzy pasozytuja na kapitale bedacym wlasnoscia wszystkich obywateli.

    Gdy GM dostal pomoc w 2009, byla to pomoc dla wszystkich ‘stakeholders’ czyli spoleczenstwa a nie pomoc dla prywatnych wlascicieli. Tak samo jest z LOT. Jedynym problemem LOT jest paryjne zniewolenie co nie ma nic wspolnego z rodzajem wlasnosc. To forma sabotazu po przez partyjny nepotyzm.

  90. Axiom1. Jesteś tak wybitnym ekonomistą czy przedsiębiorcą ? A prowadziłeś chociaż kiosk ruchu ?

  91. @ Tomasz Kasprowicz
    Widze ze chamy typu zza kaluzy chetnie sa widziane przez Pana bo potrafia bluznac kazdemu komuchem kto sie z Panem nie zgadza. Tylko ze to dziwne dlaczego taka zgodnosc? Czyzby to chodzi o sianie nienawisci wsrod dyskutantow? Zastanawia jedno: dlaczego w tym kraju kazdy kto chce dobrze dla niego jest traktowany jako wrog? Czyzby wrogie sily przejely kontrole nad tym krajem? Logiczne argumenty do ubeckiej mentalnosci nie trafiaja, moze dlatego ze to ona dzis narzuca ton kierunkowi jego marszu w samozaglade?
    Jak wczesniej pisalem z chamstwem mozna tylko w ten sposob postepowac ze sie je zostawi w spokoju. Nie wolno go sie tykac, bo moze przylgnac. Panu tez doradzam nie utozsamiac sie z chamami, bo oni zrobia z tego blogu GW, albo SE. Tam sie roi od wulgaryzmow i ublizania oponentom. Zgadzam sie z tym ze cham pospolity ktorego w PRL-u nauczono pisac moze wejsc w kazde miejsce i zrobic w nim przyslowiowa kupe. Takich jak zza kaluzy omijam duzym lukiem.

  92. @ Tomasz Kasprowicz
    „Staraj się wytwale, ale na milcząco, bo niczego mądrego do powiedzenia nie masz, trollu.” To jest do mnie jak by ktos mial watpliwosci.
    Szanowny Panie gospodarzu, prosze przeczytac powyzsze zdanie i przemyslec samemu czy przypadkiem nie nalezy osobnikow wpadajacych okazjonalnie na Panski blog nadal tolerowac? Chyba ze ten rodzaj dyskusji Panu odpowiada? Bedzie mi calkiem obojetne jezeli Pan nie zrobi z tym nic. Czasami brak odpowiedzi tez jest odpowiedzia.

  93. Do Gospodarza tego blogu – prosze wreszcie przywolac do porzadku osobnika uzywajacego pseudonimu ‚zza kaluzy’, ktory potrafi tylko obrazac innych dyskutantow. Przypominam mu tez, ze to tylko i wylacznie pracownicy (czyli ludzie pracy) tworza nowe wartosci, a nie wlasciciel firmy, ktory zyje z cudzej pracy. To przeciez tylko i wylacznie ludzie pracy czyli inaczej pracodawcy (inaczej dajacy swoja prace) tworza nowe wartosci swa praca (umyslowa i fizyczna), a nie pracobiorcy, czyli ci, ktorzy zyja z pracy owych pracodawcow, czyli ludzi pracy, kreatorow nowych wartosci.

  94. @Marcin
    Państwo czyli kto? Czy sadzi Pan, że mamy kierować ludzi na studia bez względu na ich chęci i zainteresowania? Przecież to bez sensu, już nie mówiąc o tym, że pomyłki na masowa skalę mogą być bardzo kosztowne. Jeśli ktoś chce być filologiem niech nim zostanie, tylko niech nie ma pretensji jeśli przyjdzie ponieść konsekwencje swoich decyzji.
    W mojej ocenie sprzeczność interesów pracy i kapitału jest w dużej mierze pozorna. Dotyczy ona podziału tortu, ale wspólnym interesem jest by ten tort jak największy wypracować.

    @trasat
    1. A kto powiedział, że zadania na tym stanowisku pracy polegały na obsłudze Excela na magazynie? Co więcej już kilka razy było wyraźnie o tym, że to zupełnie inne stanowisko. Panie Keller wyraźnie wykazał Pan, że nie czyta Pan w ogóle dyskusji tylko pisze co ślina na język.
    2. Oczywiście, że nie znaczy, ale z tego co wiem, nie ma Pan najmniejszych przesłanek by czynić założenia, że Andrzej jest wyzyskiwaczem czy złodziejem. Co więcej my nie mamy żadnych przesłanek by sądzić, że Pan jest jednostką społecznie pożyteczną – a powstrzymujemy się od niewybrednego obrażania Pana. W związku z tym apelowałbym o minimum szacunku należnego każdej osobie nawet jeśli nie zgadza się z naszymi opiniami. Polemizujmy z poglądami a nie z ludźmi, a argumenty ad personam świadczą tylko o bezradności.
    3. Produkcja krzeseł to nie produkcja mikroprocesorów, ale na pewno nie low tech. Widziałem krzesła całkiem high tech. A nawet jeśli byłyby to tylko trójnogie taborety to nie zmienia faktu, że fakt prowadzenia od lat produkcji i utrzymywania się na rynku świadczy o kunszcie w prowadzeniu biznesu co powinno budzić pewien szacunek.
    4. Państwo nie traci – tracą obywatele. Zresztą to nie jedyna dziedzina gdzie na działaniach jednostki tracą współobywatele. Nie znaczy to jednak, ze to powód by ograniczać wolność jednostek i decydować za nie. Uważam, ze moje straty z powodu błędnych wyborów edukacyjnych innych są znacznie mniejsze niż koszt utraconej wolności wyboru drogi edukacyjnej dla mnie i moich dzieci.

    @axiom
    Skoro nie widział Pan biznesu bez długu to niewiele Pan widział.
    Myli Pan pojęcie własności z pojęciem długu. Owszem istnieją takie kredyty gdzie własność zakupu przechodzi w momencie spłaty (leasing), ale jest to przytłaczająca mniejszość akcji kredytowej. Nawet w przypadków kredytów hipotecznych pozostaję właścicielem nieruchomości cały czas i jest ona jedynie zabezpieczeniem spłaty kredytu. Jeśli jednak wywiązuje się z umowy moich praw kredytodawca nie może naruszyć.
    Myli Pan tez pojęcie finansowania z pojęciem własności. Finansowanie za pomocą długu nie daje praw własności, za to daje większe bezpieczeństwo – coś za coś.

  95. @Gospodarz
    1. Nie chodzi tu o kierowanie mlodych ludzi na studia, ale o to, ze ilosc miejsc na studiach powinna odpowiadac przewidywanemu zapotrzebowaniu na absolwentow, a wiec powinnismy przyjmowac dzis rocznie nie wiecej niż np. po 10 studentow na takie kierunki jak np. archeologia srodziemnomorska, monglistyka czy tez historia sztuki. Na kierunki nauczycielskie powinno się tez przyjmowac z roku na rok coraz mniej studentow, gdyz Polska się wyludnia, a wiec w przewidywalnej przyszlosci będzie jeszcze mniejsze zapotrzebowanie na nauczycieli niż dzis. A na humanistow zapotrzebowanie jest dzis naprawde znikome, chyba, ze przyjmiemy model brytyjski, w którym do administracji panstwowej przyjmuje się najlepszych absolwentow dobrych uczelni, nizezaleznie od ich wyuczonej specjalnosci.
    2. Sprzeczność interesów pracy i kapitału jest wręcz zasadnicza. Zgoda, że dotyczy ona podziału tortu, ale wspólnym interesem pracy i kapitału nie jest bynajmniej, aby ten tort jak największy wypracowywać, gdyż jego rozmiary są ograniczone np. ilością zasobów naturalnych (surowców) i dostepnym czasem pracy. Przy takim samym torcie, a nawet i mniejszym, mozna uzyskac znacznie wiekszy dobrobyt wiekszosci ludnoci poprzez bardziej sprawiedliwy podzial tego tortu, czyli nie tak jak dzis, ze 80% tego tortu idzie dla 20% ludnosci. W krajach wysokorozwinietych nie trzeba dzis zwiekszac PKB, tylko sprawiedliwiej go dzielic, gdyz zwiekszanie PKB dzis oznacza dewastacje srodowiska, ktore w przyszlosci zmusi nas do zmniejszenia PKB albo drasycznego ograniczenia liczby ludnosci.
    2. Nie wiem czemu tytuluje mnie Pan „Panem Kellerem”, ale to nie jest wazne. Excel był tylko zas przykladem na to, ze dzis przedsiebiorcy maja zbyt wysokie wymogi co do poziomu formalnych kwalifikacji swych pracownikow. Przeciez administrator malej sieci komputerowej nawet w sredniej wielkosci firmie nie musi być inzynierem – wystarczy tu dobry technik, a panienka wpisujaca cyferki do Excela nie musi mieć nawet matury!
    3. To nie ja atakuje tu inne osoby ad personam, a np. taki „zza oceanu”, i to do niego proszę wiec kierowac te uwagi na temat minimum szacunku należnego każdej osobie nawet jeśli nie zgadza się ona z naszymi opiniami i o tym, ze mamy polemizowac z poglądami a nie z ludźmi, a argumenty ad personam świadczą tylko o bezradności.
    4. Produkcja mebli to decydowanie nie jest high tech. Zgoda, można je produkowac przy pomocy robotow, ale to tylko produkcja robotow jest high tech, a nie produkcja krzesel przy pomocy owych robotow. Zgoda, artystyczne krzesla, udajace np. zabytkowe, produkowac moga tylko stolarze-artysci, ale to tym bardziej nie jest high-tech, a ‘old-tech’ – bardzo wyrafinowane kwalifikacje godne sporego szacunku , ale nie majace nic wspolnego z nowoczesnoscia!
    5. Co do utrzymywania się na rynku – najlepiej na rynku utrzymuja się, i to od wielu, wielu lat, uslugi seksualne, kasyna i handel narkotykami, ale to nie znaczy, ze należy się zachwycac nad wlascicielami domow publicznych czy kasyn oraz zamieniac deficytowe muzea, teatry czy szkoly na domy uciech i kasyna oraz palarnie opium!
    6. Tu nie chodzi o ograniczanie komukolwiek mozliwosci wyboru. Jesli ktos np. nie zdal konkursowego egzaminu na archeologie srodziemnomorska na UJ czy UW, to może ja przeciez studiowac odplatnie np. w Oxfordzie czy Cambridge albo na Sorbonie. Jedynym ograniczeniem jest tu zasobnosc kieszeni, ale mamy przeciez kapitalizm, i nie jest w nim dyskryminacja to, ze jeśli Kowalski nie ma tysiaca zlotych na nocleg w pieciogwiazdkowym hotelu, to ow hotel odmowi mu takowej uslugi. Patrz tez punkt 1.
    7. Malo który biznes wiekszy od stoiska na bazarze jest dzis bez dlugu, gdyz biznes musi pozyczac na swój rozwoj – inaczej nie da on rady konkurencji. Takie sa bowiem prawa rynku, szczególnie rynku, gdzie podaz znacznie przekarcza popyt! I zgoda, finansowanie za pomocą długu nie daje praw własności, ale ogranicza prawa wlasciciela. Najlepiej przekonaly sie o tym takie panstwa jak Grecja czy Portugalia, gdzie dzis de facto rzadza bankierzy, i to zagraniczni.

  96. @zza kałuży – on jest tak samo niekulturalny na innych blogach, ale to oczywiście go w niczym nie usprawiedliwia, podobnie jak nie do usprawiedliwienia jest także tolerowanie tego jego braku kultury na tym blogu. 🙁

css.php