Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

10.01.2013
czwartek

Pomoc państwowa przedsiębiorcom, czyli ratuj się kto może…

10 stycznia 2013, czwartek,

Czasem wydaje się człowiekowi, że temat przemyślał i wiele zrozumiał. Czas czasami bardzo szybko wyprowadza z bledu i karze nadmierną pychę. Taki los spotkał i mnie – dwa wpisy temu pisałem o opłakanych skutkach ustawy o zwalczaniu zatorów płatniczych – zwłaszcza w zakresie podatku CIT/PIT. Źródłem takiego stan rzeczy wydawała mi się niekompetencja polityków i urzędników. O ile nadal nie da się jej wykluczyć – to zmieniam kwalifikację czynu na współsprawstwo. Jakże błędnie napisałem także, że regulacja ta będzie mniej dotkliwa dla mniejszych firm używających uproszczonych metod ewidencji. Także pozostaje we mnie przeświadczenie, że kiedy politycy chcą pomóc przedsiębiorcom należy szukać głębokiego schronu.

Do tej pory zalegający z płatnością przedsiębiorca musiał oddawać VAT kiedy wierzyciel wystąpił do urzędu skarbowego o zwrot z tytułu złych długów. Istniała tu pewna symetria. Nowe rozwiązania ją nieco zaburzą – dłużnik VAT odda zawsze, wierzyciel musi się o zwrot postarać. Obserwując skalę problemu można zauważyć, że wpływy z racji niezapłaconych faktur wielokrotnie przekroczą wypływy związane ze zwrotami. To jednak znowu jednak jest rozwiązanie i tak o wiele sprawiedliwsze niż to dotyczące PIT/CIT, bowiem w przypadku tych podatków dłużnik odda budżetowi pieniądze jakie zaoszczędził na podatku dzięki niezapłaconej fakturze, jednak wierzyciel nie ma żadnego sposobu by je odzyskać. W ten sposób fiskus wyssie z sektora przedsiębiorstw niemałe środki finansowe. W świetle informacji o załamaniu wpływów podatkowych w końcu roku mamy odpowiedź jak rząd planuje zapobiegać problemom z płynnością własną. Płynność przedsiębiorstw jest tu bardzo drugorzędna. Moje słowa potwierdzą dane o ściągalności podatków w styczniu, kiedy to nowe źródła finansowania popłyną do budżetu. Jako, że wartość zatorów płatniczych to około 1,2 mld zł to budżet może spodziewać się nawet dodatkowych 500 mln złotych na przestrzeni roku. A im sytuacja w gospodarce będzie gorsza tym bardziej ta kwota będzie rosła.

Na koniec kilka słów dla tych, którzy stwierdzą, że zapłacą tylko brzydcy dłużnicy, zaś płacący na czas są bezpieczni. Otóż nie. Każda kontrola podatkowa za okres mniej więcej od drugiego kwartału 2012 w bliżej nieokreśloną przyszłość (jak długo te przepisy będą obowiązywać) może zażądać (i znając życie niewątpliwie to uczyni) dowodów zapłaty wszystkich faktur, by sprawdzić czy podatnik aby nie zapomniał dokonać odpowiednich odliczeń. Firmy prowadzące pełną księgowość nie mają z tym większego problemu, jednak te prowadzące książkę przychodów i rozchodów muszą de facto prowadzić rejestr operacji bankowych i kasowych, by wykazać się przed kontrolą. Co więcej musi być wykonane 3 kwartały wstecz. Jest to znaczące skomplikowanie tej uproszczonej metody rozliczania się, której jedną z zalet jest właśnie brak konieczności prowadzenia takich ewidencji.

Od ognia, wody, zarazy i państwowej pomocy przedsiębiorcom racz uchronić nas…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 136

Dodaj komentarz »
  1. Prosze sie wiec zdecydowac, czy jest Pan za pomoca panstwa dla malych firm, czy tez za swobodna dzialanoscia prywatego sektora, bez zadnej interwencji ze strony panstwa, ktore w takiej sytuacji bedzie moglo pobierac jedynie tzw. podatek poglowny, czyli „poll tax” – w tej samej wysokosci od kazdego zyjacego obywatela, a wiec, zdaniem liberalow, sprawiedliwie.
    Pozdr.
    LK

  2. @ kagan
    Dziekuje za przeslane zalaczniki. Czy doszedl moj?
    Pozdrawiam

  3. @Marcin – jak najbardziej przyszly.
    Pozdr.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Gospodarz – czyli, ze jest tak, jak to pisalem – male firmy sa skazane w kapitalizmie rynkowym na zaglade, gdyz nie jest je stac na wynajecie dobrych prawnikow i dobrych ksiegowych. Raz jeszcze wiec powtarzam, ze w kapitalizmie nie da sie robic dobrych interesow nie posiadajac kapitalu. Jak to slusznie zauwazyl Lem: w burzuazyjnej demokracji (neo)liberalnej prawo mowi tylko jak nie wolno wydawac swoich pieniedzy, ale nic nie mowi na temat tego, skad je wziac!
    LK

  6. @kagan
    Ależ ja jestem zdecydowany – co chyba wynika ze wszystkich moich wpisów. Jestem przeciwnikiem wszelkiej pomocy jakimkolwiek firmom. Przyczyny są różnorakie:
    – pomoaga sie przeważnie nie tym co trzeba, tylko tym, którzy maja lepsze układy
    – pomoc uzaleznia i wstrzymuje poprawę
    – jest marnowaniem pieniędzy publicznych
    – powoduje zakłócenia w gospodarce itd itp
    Ale prosze nie mylić pomocy (dawania pieniedzy czy ulg wybranym firmom) z systemowymi rozwiazaniami przywracającymi normalność na rynku, czyli znoszeniem różnych idiotyzmów wniesionych wcześniej przez polityków.

  7. @Dr Kasprowicz
    Ale mnie się wciąż wydaje, iż chciałby Pan, aby prawo faworyzowało firmy, szczególnie zaś te mniejsze, kosztem radykalnego ograniczenia praw pracowniczych, takich jak np. prawa do 8-godzinnego dnia pracy, do strajków, do urlopów (wypoczynkowych, zdrowotnych czy macierzyńskich) i wreszcie do likwidacji sądów pracy, w tym do umożliwienia firmom zwalniania pracowników całkowicie według uznania zarządu firmy, przy czym pracownik nie będzie mógł się odwołać do sądu, jeśli uzna to zwolnienie za niesłuszne.
    Proszę więc wyraźnie napisać, czego Pan oczekuje od państwa w zakresie prawa pracy ( i ogólnie w zakresie stosunków między pracą a kapitałem, czyli tzw. idustrial relations), abym dokładnie znal (i nie tylko ja) pańskie poglądy na ten, jakże wazny dla gospodarki i ludzi pracy, temat.
    Pozdr.
    LK

  8. @ kagan
    Uwazam ze powinno sie odmitologizowac powtarzane jak mantra okreslenie male firmy.
    Powinno sie raczej zmienic sposob definiowania podmiotow gospodarczych zamiiast wkladac do jednego worka produkcje i uslugi. Wiadomo ze z racji tej ze uslugi zasadniczo
    sa sfera typowa dla malego byznesu, o tyle produkcja nie. Jezeli zalozymy ze nawet uslugi handlowe coraz bardziej staja sie domena wielkich, pytam sie gdzie zwolennicy malego byznesu widza dla niego szanse bez subsydiow w formie chociazby ulg podatkowych? Czy Polska gospodarka ma sie opierac wylacznie na uslugach i to uslugach malych firm preferowanych przez panstwo, bo taka wizje sie na tym blogu sugeruje?
    To chyba potrafi wytlumaczyc pan doktor Kasprowicz, bo dla mnie to jest fatamorgana.
    Pozdrawiam

  9. @Marcin – zgodnie z dyrektywami Komisji Europejskiej, to Polska ma być (ijuż właściwie jest) pozbawiona swego własnego przemyslu, aby nie był on konkurencja dla przemysłu takich państw „Starej” Unii jak np. Niemcy czy Francja. Idealnie, to w Polsce olbrzymia większość PKB ma być wytwarzana w małych firmach usługowych, gdyż tylko co do tych mikro-firm, to Panie i Panowie Komiszarze z Brukseli mogą być pewni, iż one na 100% nie zagrożą firmom z Niemiec, Francji czy Holandii.
    Pozdr.
    LK

  10. @kagan
    Nie mogę odpowiadać za to co się Panu wydaje.
    Moje stanowisko jest spójne z interesem ludzi pracy – chodzi o to by ludzie pracy mieli pracę i tu chyba nie ma sporu.
    Natomiast obecna sytuacja prowadzi do fragmentacji rynku pracy:
    – luksus: sfera publiczna oraz najlepsi pracownicy w sferze prywatnej mają umowy o pracę ze wszelkimi przywilejami.
    – sfera pośrednia: różne alternatywne formy pracy, umowy cywilno-prawne itp
    – szara strefa (już podobno 1/3 gospodarki=
    – bezrobotni
    Zasadniczo można powiedzieć, ze każda niższa strefa funduje swoim kosztem przywileje sfer wyższych. W szczególności wszystkie strefy poniżej lususu finansują przywileje sfery publicznej. Prosze zauważyć, że wszystkie prawa, o których Pan pisał ma tzlko pierwsya strefa, resyta nie ma nic. Do tego piersza strefa jest obarczona gigantycznymi kosztami biurokratycznymi i podatkowymi.
    Roywiyania są zasadniczo 2:
    Uszczelniać system – czyli zlikwidować drugą grupę, która rozejdzie się jakoś pomiędzy pozostałe. Pomysł moim zdaniem kiepski bo tylko powiększy rozwarstwienie ludzi mających prawa i ich nie mających.
    Spłaszczyć system – czyli doprowadzić ilość praw i przywilejów do takiego poziomu, który obejmie możliwie najszerszą ilość ludzi pracy. oraz odbiurokratyzować i zmniejszyć opodatkowanie pracy.

    Prosze zauważyć, ze tu nie ma słowa o interesie przedsiębiorców – to interes chcących pracować. Przedsiębiorca zmuszony sytuacją bowiem będzie się przemieszczał pomiędzy dostępnym strefami i co najwyżej przejdzie w szarą strefę. Taka patologiczna sytuacja doprowadza tylko do sytuacji, w której pracodawca chcący zatrudniać na etat znajduje się w bardzo niekorzystnej sytuacji.

    @Marcin
    Wydaje mi się, że zbaczamy z tematu. Następny wpis będzieo małych i dużych firmach to wtedy podyskutujemy. Tu chciałbym tylko zaznaczyć, ze mam w swoim otoczeniu sporo małych firm produkcyjnych, produkujących także na eksport.

  11. „najlepsi pracownicy w sferze prywatnej mają umowy o pracę ze wszelkimi przywilejami.”

    Jest Pan pewien? 😉
    Ja tam obstawiam że najlepsi pracownicy wolą jednak być poza kosztownym dla nich prawem pracy, „a przywileji” nie potrzebują.

  12. @MMK Najlepsi nie znaczy najbardziej zorientowani ekonomicznie na ograniczanie strat związanych z Państwem 😛

  13. @MMK – tylko głupek rezygnuje ze swej własnej inicjatywy z przywilejów i praw, jaki daje mu/jej Prawo Pracy.

  14. „tylko głupek rezygnuje (…) z przywilejów i praw, jaki daje mu/jej Prawo Pracy.”
    Niestety (jak wszystko) PP ma też swoje minusy. Głównie finansowy.
    Proszę sprawdzić ile „głupków” woli męczyć się KPiR aby uniknać kosztów umowy o pracę. 😉

  15. @Gospodarz
    Pana stanowisko NIE może byc spójne z interesem ludzi pracy, gdyż Pan reprezentuje kapitał, a więc (w dużym uproszczeniu, ale to jest przecież blog a nie rozprawa naukowa) maksymalizację zysku, a oni pracę, czyli maksymalizacje płacy. Tu nie chodzi bowiem o to, aby ludzie pracy mieli pracę, ale także aby mieli oni za nią godziwą płacę, a więc już tu się nie zgadzamy.
    I zgoda, że rynek pracy nie jest jednolity, a podzielony na klasy:
    I (luksus) : sfera publiczna oraz najlepsi pracownicy w sferze prywatnej mają umowy o pracę ze wszelkimi przywilejami.
    II (sfera pośrednia) : różne alternatywne formy pracy, umowy cywilno-prawne itp.
    III (szara strefa): brak jakichkolwiek praw dla ludzi pracy oraz
    IV bezrobotni czyli brak jakiejkolwiek pracy.
    Tyle, że to wszystko zło wynika głównie z tego, ze ta IV stefa, czyli bezrobotni, jest taka duża i to od ponad 20 lat!
    A więc rozwiązania trzeba szukać przede wszystkim w likwidacji bezrobocia, a nie w ograniczaniu praw pracowników, zaś Pan chce tego, o czym już pisałem, czyli w wielkim skrócie likwidacji Prawa Pracy, a więc powrotu do XIX wieku, co oznacza też kolejne rewolucje…
    A gdyby nie było bezrobocia, to przedsiębiorca byłby zmuszony zatrudniać pracowników na godziwych warunkach, a ponadto, nie miał by on(a) obecnych problemów ze zbytem, gdyż brak bezrobocia oznacza także więcej pracujących oraz ich większe dochody, a więc też i większy popyt.
    @Marcin – to, że ma Pan dr Ksprowicz w swoim otoczeniu sporo małych firm produkcyjnych, produkujących także na eksport, o niczym nie świadczy, gdyż wyrywkowe obserwacje dra Kasprowicza oparte są z definicji na niereprezentatywnym wycinku rzeczywistości.
    Pozdr.
    LK

    Wydaje mi się, że zbaczamy z tematu. Następny wpis będzieo małych i dużych firmach to wtedy podyskutujemy. Tu chciałbym tylko zaznaczyć, ze mam

  16. Errata – zapomniałem wykasować fragement „Wydaje mi się, że zbaczamy z tematu. Następny wpis będzieo małych i dużych firmach to wtedy podyskutujemy. Tu chciałbym tylko zaznaczyć, ze mam”…

  17. @MMK – o jakich to kosztach umowy o pracę dla pracownika tu mowa?

  18. ” o jakich to kosztach umowy o pracę dla pracownika tu mowa?”
    O wszystkich.
    I nie robiłbym podziału: koszty pracownika czy pracodawcy – koszty są jedne i ponosza je wszyscy (oczywiście gdy zawrą umowe o pracę).

  19. Dlatego nie założę biznesu w Polsce.

  20. @ Tomasz Karprowicz, kagan
    Widze ze dyskusja na temat firm produkcyjnych sprowadza sie do tzw manufakturingu.
    Nie jest sztuka eksport wyrobow rzemieslniczych. Sztuka jest eksport wysoce przetworzonych wyrobow przemyslowych. Manufakturing to powrot do 19 wieku.
    Polska przy pomocy manufakturingu nie poprawi ani sytuacji na rynku bezrobocia, ani nie poprawi bilansu z zagranica. Owszem uslugi przemyslowe bym polecal, natomiast liczenie na manufakturing to mieszanie kijem wisly.
    Pozdrawiam

  21. @kagan
    Trochę to nieuczciwe – najpierw mnie Pan pyta o zdanie, a potem autorytatywnie stwierdza, że jest ono inne niż piszę. Przede wszsytkim jestem czlowiekiem, potem dopiero reprezentantem czegokolwiek. To jakbym ja stwierdzał, że Pana poglądy są niepatryjotyczne bo przede wszystkim jest Pan przedstawicielem Australii.
    Zgadzamy się, że bezrobocie to zło i nalezy go zwalczać. Przyczym ja upatruję w znacznej części prawa pracy przyczyny bezrobocia, Pan najwyraźniej związku nie widzi.
    I jeszcze jedno – lepszy częściowy ogląd rzeczywistości niż całkowity jego brak.

    @MMK
    Zasadniczo ma Pan rację, ale często wchodzą w rachubę inne kwestie – tzn niechęć do wchodzenia w szara strefę przy pewnym poziomie dochodów, większa stabilnośc etc.

  22. @ Tomasz Kasprowicz
    „Pomoc państwowa przedsiębiorcom, czyli ratuj się kto może…”
    Panstwo ktore kompletnie sie nie angazuje w preferencyjne traktowanie okreslonych podmiotow jest typowe dla III Swiata. Oczywiscie ze panstwo powinno przede wszystkim miec uzasadnione powody do takich preferencji. Gdzie powinno sie to panstwo angazowac powinni decydowac specjalisci ktorzy powinni wytyczac kierunek w ktorym zmierza dane panstwo. Nie bedzie sie dla przykladu w Polsce rozwijalo czegos w czym jestesmy opoznieni kilka dekad. Natomiast wskazane jest tam klasc nacisk preferencyjny gdzie jest szansa na osiagniecie swiatowego poziomu. Dotad niedostrzezono iz kraje II Swiata jakim byl PRL specjalizowaly sie w przemysle ciezkim w ten sposob zapelniajac luke pomiedzy pierwszym i trzecim swiatem. To praktycznie przestalo juz funkcjonowac, bo w tym czasie takie Chiny poszly na calosc. Ich hutnictwo dla przykladu produkujace dzisiaj 600 milionow ton stali i stale sie rozwijaja. Jest juz prawie ze monopolista swiatowym. Ta dziedzina jest juz nie do odzyskania.
    Gornictwo weglowe poki ceny nosnikow energii ida stale w gore powinno byc dotowane bo to jest jedyne bogactwo naturalne na ktore ciagle jest zapotrzebowanie.
    Czy podziela Pan moje zdanie? Kiedys Polska byla potega w przemysle obuwniczym. Mysle ze i tutaj panstwo powinno sie zaangazowac by odzyskac dawna pozycje, zwlaszcza ze mielismy tez dobrze funkcjonujacy przemysl garbarski ktory nie wiem czy nadal istnieje? Osoby ktore sie decyduja pracowac w rzadzie powinny byc przez narod obciazone znacznymi obowiazkami, czego jak dotad narod nie potrafil wyegzekwowac. Nie sztuka byc ministrem bez ministerstwa a tylko z ksiegowoscia zajmujaca sie notowaniem zaistnialych faktow. Panstwem trzeba zarzadzac stymulujac jego rozwoj. Tego nie mozna powierzyc malemu byznesowi. Anarchia nigdy nie doprowadzi do pozytywnych rezultatow. Interwencjonizm panstwa jest jego jednym z glownych obowiazkow. Gdyby takiego interwencjonizmu nie bylo, pieniadz przeplynalby z dolu do gory. Kazdy kto sie orientuje na czym polega kapitalizm wie ze jest on pompa przepompowujaca pieniadz z dolu do gory. To zeby ten pieniadz wracal spowrotem na dol jest tylko mozliwe dzieki madrej polityce panstwa. Jednym z instrumentow sluzacych temu procesowi jest interwencjonizm panstwowy. Sam system podatkowy nie jest w stanie zrobic wszystkiego, nawet ten najlepszy. Szanowny gospodarz zaczal stosowac nowa forme dyskusji: gdy nie po mysli to nie na temat.

  23. @MMK – te koszta ponosi głównie firma, dla której pracownik to z jednej strony źródło zysków, a z drugiej koszta. Dla pracownika kosztem zatrudnienia są głównie koszta dojazdy do pracy, zakupu odpowiedniego ubrania czy narzędzi etc. a przede wszystkim tzw. koszt alternatywny, czyli w wielkim uproszczeniu utrata wolnego czasu, a dokładnie korzyści z niego.

  24. @Stary Polak z PRL-u – nikt tego żałować (poza tobą) nie będzie!

  25. @Marcin – przemysł przetwórczy, czyli po angielsku „manufacturing” jest podstawą takich gospodarek jak chińska, koreańska (w tym i „południowa”), japońska czy niemiecka. Polska, nie mająca ani specjalnie wielkich bogactw naturalnych ani też zabytków czy klimatu takich jak np. Włochy, Grecja czy Francja, jest niejako „skazana” na przemysł przetwórczy.

  26. @Pan Gospodarz
    Przepraszam, jeśli się Pan poczuł obrażony, ale ja wyciągam wnioski z całokształtu tego, co Pan pisze na tym blogu. Poza tym, to ja nie reprezentuję Australii a tylko siebie, a poza tym, to jestem jeszcze bardziej krytyczny wobec Australii niż Polski.
    Tyle, że Pan chce widzieć przyczyny bezrobocia w prawie pracy, ale gdyby tak było, to przecież nie byłoby bezrobocia w krajach, gdzie tego prawa albo nie ma, albo też jest ono w powijakach i nie jest ono (z reguły) przestrzegane, czyli w tzw. III swiecie, a powinno ono być najwyższe w krajach skandynawskich, gdzie prawo pracy gwarantuje liczne przywileje pracownikom. Tyle, że statystyki (służę nimi) pokazują coś wręcz przeciwnego…
    Pozdr.
    LK

  27. @Marcin – przeciwnikom etatyzmu polecam studia nad rozwojem gospodarczym tzw. azjatyckich tygrysów, czyli Korei Południowej, Tajwanu i Singapuru.

  28. @ kagan
    Zachod stosuje nieprecyzyjne slownictwo, mysle ze celowo. Obecnie zupelnie odeszlo sie ze stosowania terminu industry w stosunku do przemyslu. Przemysl teraz nazywa sie manufakturingiem podczas gdy industy to na przyklad: tourism industry.
    Wschodnie tygrysy nie stosuja slownictwa anglojezycznego, tak samo jak nie stosuja ani nowomowy ani poprawnosci politycznej. Rozwijaja przemysl (industrializuja, a nie manufakturuja) swoje kraje i dzieki temu coraz wiecej maja do powiedzenia w tym swiecie. I tu jest przyklad dla Polski a nie maly byznes lekarstwem na wszelkie choroby.
    Pozdrawiam

  29. Tomasz Kasprowicz 11 stycznia o godz. 7:46
    „Jestem przeciwnikiem wszelkiej pomocy jakimkolwiek firmom.
    Raz, że bardzo to radykalne, IMHO. A dwa, że chyba mało realistyczne, za wyjątkiem oczywiście mojej monarchii lub dyktatury ;-). W ustroju demokratycznym polityka wybiera ta grupa, która osiąga większość. A zatem w demokracji polityk zawsze będzie podlegał naciskom wyborców w sprawach dla tych wyborców ważnych. W tym w sferze gospodarczej. Przyjadą górnicy i zburzą Sejm. Albo pielęgniarki, rolnicy czy nauczyciele. Kupą, mości panowie (i panie), kupą. Czy z sensem ekonomicznym czy nie, to zupełnie inna sprawa. Ale w demokracji…

    Wracając zaś do radykalności. Przedsiębiorstwa to też ich funkcja społeczna w tym pracujący w nich ludzie. Choćby było to mało efektywne. Jak pan naruszy te powiązania, przenosząc większy kawał („ludnościowo”) przedsiębiorstwa do umownych Chin, choćby rozwiązane to maksymalizowało całkowity zysk, to zrywa pan resztki „umowy lojalnościowej” z „lokalną ludnością”, w tym z pozostawioną przez pana kadrą. Wierzę, że prędzej czy później odbije się to na powodzeniu biznesu. A w dalszej perspektywie na spójności całego społeczeństwa. Wszystko ulegnie atomizacji i obawiam się, że nastapi zjawisko zaniku klejów społecznych warunkujących np. takie dziedziny jak innowacyjność, czyli zaufania ludzi do siebie. Pracownicy w roli atmów-indywidualnych konsultantów/kontraktorów nie będą sobie ufali i w związku z tym (bez tabunu prawników) nie będą ze sobą wspólpracowali. Na niższych szczeblach pracownika fizycznego osiągnie pan etykę pracy rodem z komunizmu.

    Na przykładzie przedsiębiorstw czy krajów, patrząc z kosmosu może i łatwo rozważać. Spróbujmy popatrzeć jednak z drugiej strony. Np. od poziomu rodziny. Jak to było z tym synem marnotrawnym? Ze zgubioną owcą czy drachmą? Nie sądzi pan, że państwo to współczesne plemię a plemię to większa rodzina? Inaczej jaką ja mam mieć więź z panem? Że obaj piszemy po polsku?

    Mam dużo dzieci, jedne były i są bardziej pracowite od innych, bardziej utalentowane. Inne leniuchy, z przynajmniej miały takie okresy w życiu, kiedy zabawa brała górę nad nauką i pracą. To jak ja mam inwestować moje środki? Po równo? Przeciez to ekonomiczna strata. Ja już teraz dokładnie wiem, kto idzie jak burza, jeśli chodzi o karierę naukową czy zawodową a kto dużo mniej błyszczy i nie wiadomo, czy jakiekolwiek studia skończy albo (pomijając nawet kwestię papierka) swoje miejsce w życiu znajdzie i czymś się wyróżni. Pewnie część dzieci pozostanie szarym tłumem. Nikomu nie pomagać? Każdemu po równo? Skoncetrować się tylko na „eksportowych” dzieciach?

    „pomoaga sie przeważnie nie tym co trzeba, tylko tym, którzy maja lepsze układy”
    Jakież to prawdziwe w rodzinie!
    „pomoc uzaleznia i wstrzymuje poprawę”
    Sam bym tego lepiej nie wyraził. Żona twierdzi, że nie można odcinać pępowiny, „bo 28-letnie dziecko sobie coś zrobi”.
    „jest marnowaniem pieniędzy (publicznych) ojca, szerzej, środków rodziny
    „powoduje zakłócenia w gospodarce itd itp”
    I to jeszcze jakie! Reszta, tzn. ci „pracowici synowie”, patrzy i widzi, komu się pomaga, czyli „po jaką owcę się biegnie”
    😉

  30. @ Tomasz Kasprowicz
    „Pomoc panstwa przedsiebiorcom”
    Przedsiebiorstwo panstwowe jakim bylo PKP swego czasu potrzebowalo pomocy a nie likwidacji i atomizacji. Niestety nowa wladza niekompetentna uznala ze atomizacja, czyli rozczlonkowanie bedzie lekarstwem i dla transportu kolejowego pasazerskiego. Tymczasem zarowno Chiny jak i Niemcy robia dokladnie cos odwrotnego: obydwa kraje finansuja panstwowa kolej i dzieki temu maja swiatowe osiagniecia. Chiny wybudowaly pierwsza na swiecie linie kolejowa Magleb ktora osiaga predkosc pomiedzy Szanghajem i Pekinem w granicach do 500km/godz. Niemcy zamierzaja zrobic to samo pomiedzy Hamburgiem i Berlinem. Gdyby Polska czynila podobnie moglaby przedluzyc Magleb do Warszawy. Niestety decydenci w Polsce nie rozumieja ze gospodarka narodowa wymaga inwestowania w przyszlosc, a ta jest nowoczesny transport.

  31. @Marcin – masz racje, ze Zachod manipuluje terminologia i tworzy przy okazji takie potworki jezykowe jak np. „tourist industry” a nawet i „sex industry”, nie mowiac juz o „holocaust industry”, podczas gdy Chiny (lacznie z Tajwanem i Singapurem) oraz Japonia i obie Koree rozwijaja prawdziwy przemysl.
    A co do upadku kolei w Polsce, podczas gdy w Chinach (ChRL i Tajwan oraz w Korei Poludnowej, nie mowiac juz o Japonii, budowano i modernizowano linie szybkiej kolei, to ja pisalem juz nie raz, ale w Polsce elity wciaz sa zapatrzone w Balcerowicza i jego program niszczenia polskiej gospodarki…
    Pozdr.

  32. @zza kałuży – to co proponujesz? Pomoc panstwa dla prywatnych firm? To jak bedziesz dzielic te pomoc? Rozumiem, ze po znajomosci…

  33. kagan 12 stycznia o godz. 5:48
    „Pomoc panstwa dla prywatnych firm? To jak bedziesz dzielic te pomoc?”
    Jest bardzo wiele sprawdzonych sposobów. Np. można by spróbować skopiować tajwański model ITRI.
    Aż się boję przytoczyć postać gen. Parka i jego metody unowocześnienia Południowej Korei. Niemniej może i część z jego pomysłów i metod dało by się w Polsce zastosować?
    W USA cała masa firm albo powstała albo rozwinęła się w oparciu o zamówienia zbrojeniowe, czyli rządowe. Badania podstawowe fundują NIH, NSF, DOD, NASA, DOE i USDA. Istnieją NIST czy np. Sandia.
    W Niemczech w dodatku do instytutów Maxa Plancka istnieje wielka sieć instytutów Faunhofera.
    Japonia ma MITI.
    Tak, to wszystko po znajomości.

  34. @Marcin
    „Gornictwo weglowe poki ceny nosnikow energii ida stale w gore powinno byc dotowane bo to jest jedyne bogactwo naturalne na ktore ciagle jest zapotrzebowanie.”
    No i gdzie tu logika? Czyli działające efektywnie firmy mają oddawać część wypracowanych zysków by dotować wyprzedaż naszego bogactwa naturalnego? No jeśłi to bogactwo to jesli juz zyski z jego wyprzedazy powinniśmy inwestować w różne projekty (drogi budować na tne przykład), a jeśli się na tym nie zarabia tylko trzeba dotować to jest to żadne bogactwo tylko ciężar. Może warto poczekać aż ceny wzrosną jeszcze bardziej?

    @zza kałuży
    Ja tu o poglądach własnych a nie o realiach demokratycznych. Z przyczyn o jakich Pan pisze jestem przeciwniekiem zbyt silnych orgaznizacji jakiegokolwiek typu (korporacji, związków zawodowych itd itp).
    Bardzo mi się podoba Pana porownanie do rodziny. Takie sprowadzanie na ziemię jest bardzo potrzebne. Trudno mi powiedzieć komu się bardziej pomaga (którym dzieciom) bo jeszcze nei mam takich doświadczeń. Pewnei tym słabszym. Jest jednak w tej analogii analogii kilka kwestii które trzeba podnieść:
    – w rodzinie decyduje o podziale moich środków, w panstwie politycy decydują o podziale cudzych środków
    – w rodzinie pomagam temu co sobie nie radzi, w panstwie pomagam temu co głośniej krzyczy (prosze popatrzeć na istniejący system opieki spolecznej. Poświęcony jest mu ostatni numer Liberte -polecam) – a więc niekoniecznie najslabszym. System pomocy pomija zasadniczo rzeczywiście pokrzywdzonych (mlodych bezrobotnych, najbiedniejszych, wykluczonych) i pakuje pieniadze najlepiej przystosowanym. Statystyki mówią podobno, że 30% pomocy trafia do 20% najbogatszych gospdoarstw domowych.

  35. zza kałuży
    12 stycznia o godz. 10:30

    Podałeś i moje ulubione przykłady….
    Czasem oświecony władca więcej robi dla swego kraju i poddanych, niż demokratyczna władza….
    Saudowie też o swoich dbają- we własnym interesie zresztą.

    Nasz miły Gospodarz rozważa hipotetyczny model.
    Nigdzie w rzeczywistości nie występujący, niestety.
    W KAŻDYM kraju z pieniędzy podatników i monopoli państwowych, kieruje się strumień finansowy do wybranych dziedzin gospodarki.
    Motywowane jest to różnie, najczęściej strategicznością działu.
    Być może tak będzie i u nas- łupki, badania geologiczne, energetyka.
    Ale, dla małych niewiele zostanie- nie mają na ogół „przełożenia” politycznego….

  36. zza kałuży
    Poruszyłeś kapitalny aspekt – społeczny, lokalny charakter procesów gospodarczych.
    Ja często używam porównań wydających się innym za infantylne ale moim zdaniem oddające istotę rzeczy. Przykład ( zmyślony ) – mam sklep na wsi, sąsiad jest dekarzem. Chcę wyremontować dach, lecz zamiast sąsiada zatrudniam dekarza z odległej miejscowości. Po czasie zauważam, że spadły u mnie obroty, bo sąsiad kupuje u mnie mniej niż kiedyś. Pytam się go, czy się na mnie obraził a on odpowiada, że nie dałem mu zarobić a więc nie ma pieniędzy by kupować tyle, co kiedyś.
    Taką „lokalną społecznością” może być rodzina, wieś, region czy państwo – musi się to bilansować. Najazd „wolnego kapitału” , z początku powodujący euforię kończy się tym, czym nalot szarańczy – pozostają tylko zniszczone pola.
    Mająca miejsce na tym blogu dyskusja to spór między przedstawicielami stada a samotnymi łowcami – czy porozumienie jest możliwe ?

  37. wiesiek59 – „W KAŻDYM kraju z pieniędzy podatników i monopoli państwowych, kieruje się strumień finansowy do wybranych dziedzin gospodarki”
    Masz rację, ale by to realizować, to gospodarką muszą rządzić fachowcy a nie politycy twierdzący ( jak np. niejaki Syryjczyk minister gospodarki za Suchockiej), że najlepsza polityka gospodarcza rządu, to brak takiej polityki.
    No bo jak kaczka pływać nie umie, to mówi, że woda za rzadka …

  38. @ Tomasz Kasprowicz
    Inni napisali o monopolu panstwowym ktory sluzy do zasilania panstwowej kasy, a ktorego sie panstwo przez swoja glupote pozbylo wiec nie bede nic dodawal. Jak natomiast chodzi o wegiel jako bogactwo narodowe to jest ono bogactwem dopoki jest na nie popyt. Gdy ekolodzy zdolaja zamknac reszte kopaln wegla kamiennego i zostanie on na zawsze pod ziemia wtedy o tym „bogactwem narodowym” bedzie mozna tylko mowic: „miales chamie zloty rog zostal ci sie jeno sztnur”.

  39. @ zza kaluzy
    „W USA cała masa firm albo powstała albo rozwinęła się w oparciu o zamówienia zbrojeniowe, czyli rządowe.”
    Afera z korwetami pokazuje ze obecne rzady w Polsce nie potrafia wykorzystac odziedziczonego potencjalu, a co dopiero mowic o stworzeniu nowego.
    Rzad sie sam wyzywi, natomiast reszta ma otwarta droge ratowac sie kto moze albo poprzez emigracje, albo jak Tomasz Kasprowicz wlasny byznes i podpieranie go blogiem w Polityce. Co ma zrobic natomist Kowalski ktory byl fizycznym i teraz jest przed emerytura? Powiesic sie? W sejmie pracuja nad eutanazja, moze mu pomoga.

  40. @zza kałuży – tak wiec proponujesz tzw. militarny keynesizm, czyli polityke nakrecania koniunktury przy pomocy wydatkow na zbrojenia albo tez wojskowa dykature na wzor Korei Poludniowej. Zgoda, tak sie da nakrecac koniunkture (USA) czy tez zaczac przyspieszona industrializacje kraju (Kore Pld.). Problem tylko w tym, ze duza armia wymaga prowadzenia wojen, gdyz inaczej to rzadni wladzy generalowie obala rzady cywilne, a z kolei dykatura wojskowa gen. Jaruzelskiego to jakos sie ostatnio w Polsce nie cieszyla specjalnym poparciem.
    Pozdr.

  41. @Gospodarz
    1. Tak, działające efektywnie firmy mają oddawać część wypracowanych zysków by dotować rozwoj reszty kraju, gdyz nie dzialaja one w prozni. Oczywiscie, ze nie ma sensu eksportowanie wegla, jesli jego ceny swiatowe nie gwarantuja zysku polskim kopalniom, ale powinno sie z niego robic benzyne, aby uniezaleznic Polske od importu nosnikow energii (tzw. bezpieczenstwo energetyczne kraju).
    2. Znaczy sie, ze jest Pan anarchista, moze nie za bardzo konsekwentnym, ale ta konsekwencja moze przyjdzie u Pana z wiekiem? A porownywanie panstwa do rodziny nie ma sensu, gdyz rodzina jest zbiorem konsumentow, zas panstwo sklada sie nie tylko z konsumentow, ale tez i producentow. Poza tym, to tylko w tradycyjnej, patriarchalnej rodzinie ojciec (pater familias) decydowal o podziale środków – dzis decyduje o tym raczej zona, oraz dzieci, nawet te calkiem male, o co dba marketing, o ktorym Pan pewnie wie wiecej niz ja…
    A co do systemu pomocy spolecznej, to zgoda, trzeba go usprawnic, ale glownie to nalezy zlikwidowac bezrobocie, te glowna przyczyne istnienia biedy i owej pomocy spolecznej. Kiedy kazdy chetny do pracy bedzie ja mial, i to za godziwa zaplate, to z systemu pomocy spolecznej korzystac beda tylko inwalidzi, i to tylko tacy z bardzo powaznym inwalidztwem badz uposledzeniem, czyli mniej niz 1% populacji w wieku zdolnosci do pracy. Tyle, ze likwidacja bezrobocia nie jest mozliwa w systemie kapitalizmu rynkowego i tzw. demokracji burzuazyjnej.
    Pozdr.
    LK

  42. @zza kałuży
    A probowales kiedys dostac sie do pracy w Instytucie M. Plancka, nie majac tam znajomosci?

  43. Marcin 12 stycznia o godz. 21:03
    „Afera z korwetami pokazuje ze obecne rzady w Polsce nie potrafia wykorzystac odziedziczonego potencjalu, a co dopiero mowic o stworzeniu nowego.”
    Nie jestem specjalistą od budowy okrętów wojennych ale doradzałbym ostrożność w ferowaniu wyroków. Po pierwsze, proszę sprawdzić za czyich rządów zaplanowano ogromną jak na warunki polskie serię korwet. Kto położył stępkę (umownie – znowu, kto wtedy rządził), kto finansował i jak systematycznie. Na co poszły pieniądze. Okaże się, że każda partia i rządy każdego obozu dały plamę. Zapłacono za wszystkie możliwe rzeczy tylko nie za dokończenie samego okrętu. W międzyczasie kilka razy zmieniano tzw. „koncepcje” i strategie. Tak więc pańskie „obecne rządy w Polsce” są całkiem słuszną zresztą, oceną niewątpliwych błędów wszystkich ekip po odzyskaniu niepodlgłości.

    A bardziej szczegółowo w moich, raczej nieśmiałych odwołaniach do (być może, bo sam do końca nie jestem przekonany) dostępnej Polsce metodzie inwestycji wojskowych jako metodzie stymulacji przemysłu zalecałbym na koncentrowaniu się na OPŁACALNYCH W PRZYSZŁOŚCI, czyli tzw. ROZWOJOWYCH dziedzinach. Nauczenie się projektowania korwet nie daje w mojej skromnej opinii szans na zwrot kosztów programów prototypowych poprzez sprzedaż gotowych okrętów w jakiejś dłuższej serii. Na świecie nie ma już (o ile kiedyś tacy byli) kupców na tak duże jednostki i w wymaganej liczbie. Także zamiast „rzucania się na całość” ja bym doradzał spróbowanie zidentyfikowania tych fragmentów programu budowy okrętów – jeżeli już takie okręty zdecydujemy się mieć jako państwo (co też takie oczywiste nie jest) – w których jest szansa na produkcję w miarę wielkoseryjną, sprzedawalną, opłacalną i ciągnącą za sobą postęp w możliwie maksymalnej liczbie innych sektorów gospodarki.
    Współcześnie każda taka konstrukcja to bardzo skomplikowany puzzle i mało kto (jako państwo) umie sam wyprodukowac jego wszystkie kawałki. Polska powinna zastanowić się, gdzie istnieją dostepne jej furtki i tam skoncentrować wysiłki.

    Bardzo pouczająca jest historia powstania TSMC. Otóż jego ówczesny organizator, Morris Chang ocenił silne i słabe strony Tajwanu. Tajwan nie miał liczacego się R&D w dziedzinie układów scalonych. Nie umiano projektować układów scalonych ani jako obwodów elektrycznych ani jako produktów. Nie miano pojęcia o ich sprzedaży ani marketingu. Nie wiedziano nic o ochronie własności intelektualnej.
    Chang zdecydował, że jedyną sliną stroną tajwańskiego „pomysłu na półprzewodniki” może być tylko produkcja układów scalonych. Pisze on, że nawet i ta nadzieja była bardzo słaba. Z tonu jego wspomnień wynika, że podjął się organizacji późniejszego TSMC tylko dlatego, że bardzo był rozczarowany „szklanym sufitem” na jaki natrafił w USA i wyraźnym życzeniem rządu tajwańskiego posiadania nowoczesnego przemysłu półprzewodnikowwego. A więc skoro rząd naciska, to „z dwojga złego” jak już mamy coś ryzykować, to nie rzucajmy się na własne projekty w high-tech ale na fabrykę wytwarzającą cudze produkty według cudzych projektów. Wtedy był to rewolucyjny pomysł, przynajmniej w dziedzinie układów scalonych. Tajwański Hon Hai (Foxconn) od dawna żył z niego produkując na zlecenie cudze komponenty do wszystkiego co się da, w tym, później, do komputerów i monitorów. „Jedynym” problemem dla Changa był drobny fakt, że nie było wtedy na świecie rynku na jego wyroby. Każdy producent układów scalonych sam je projektował i nie wyobrażał sobie, że można odzielić projektowanie od produkowania. TSMC pokazał, że da się i Tajwan produkuje teraz 1/5 układów scalonych na świecie. W niektórych kategoriach nawet 1/4. Malutka wysepka. Nie wydobywają setek milionów ton skał, nie przemieszczają milionów ton czegoś po szynach czy po morzu. Nie zatrudniają milonów pracowników. Nawet nie projektują niczego sami. A forsę robią jak się patrzy.

    Rozpisałem się, ale może trzeba zacząć tak jak Chang zrobić listę słabości i mocnych stron polskiej gospodarki i Polaków jako pracowników i na tym zacząć planować.
    Narażając się na śmieszność zaczynam więc.

    Polacy są średni. Są letni.

    Nie są ani najwiekszymi na świecie zbrodniarzami, szanse na polskiego Hitlera czy Stalina są niewielkie. Nie są też największymi intelektualistami, uczonymi ani wynalazcami.

    Kopernik była kobietą i niczego po polsku nie napisała, Ignacy Łukasiewicz czy Jan Szczepanik to trochę mało jak na przykłady Polaków, którzy dokonali rzeczywiście rewolucyjnych wynalazków. Drzewiecki, Skłodowska, Czochralski czy Hofmann uczyli się i pracowali za granicą. Chopin też komponował za granicą, chociaż to może trochę inna sprawa. Tak, była polska szkoła matematyczna, ale jak meteor, zaświeciła i zgasła.

    Polacy są indywidualistami do niemożebności. Amerykanie też tak o sobie myślą, ale gdzie im tam do polskiej niezalezności.

    Polacy nie uznają autorytetów. Nie uznają władzy.

    Nie trzymaja języka za zębami. Są inteligentni ale nie są mądrzy, w sensie, że „głupi mówi co wie, a mądry wie, co mówi”.

    Nie noszą maski. Nie udają a ich twarze są jak pysk konia. Jak psia morda. Co w duszy, to na twarzy.

    Łatwo i szybko uczą się cudzych systemów, procedur, receptur i zwyczajów. Za granicą nie tworzą gett, bardzo łatwo i niezależnie od miejscowej kultury się adaptują i wtapiają w miejscowe społeczeństwo.

    Nie są jakimiś geniuszami językowymi, ale jest wiele dużo gorszych pod tym wzgledem narodów. Uczą się tyle, ile potrzeba praktycznie w życiu i zdecydowanie dają sobie wszędzie radę.

    Polskie kobiety zwykle uważane są za bardzo eleganckie, modnie i ze smakiem ubrane. Zadbane. O polskich mężczyznach nie będę się wypowiadał bo są pewne stereotypy ale np. mój „eksportowy” syn od jakiegoś czasu wygląda jak z żurnala.

    Chyba (?) polska kultura jest bardziej doceniana za granicą niz w kraju.

    O.K. niech inni spróbują zbudować coś odkrywczego na tym, co powtarzam za Changiem.

  44. @zza kałuży – przypominam, ze PRL miala swoj wlasny przemysl poprzewodnikowy, elektroniczny i informatyczny – produkowano w Polsce Ludowej pod koniec lat 1980tych uklady scalone a nawet i mikroprocesory, ale kiedy do wladzy w Polsce doszli aktywisci KOR i NSZZ Solidarnosc, to zlikwidowano w Polsce przemysl polprzewodnikow (np. zaklady TEWA w Warszawie) oraz elektroniczny (UNITRA) i komputerowy (ELWRO), aby nie stanowil on konkurencji dla zachodnich firm produkujacych uklady scalone, mikroprocesory i komputery.
    Zas Tajwan, podobnie jak Korea Poludniowa to sa z zupelnie innej bajki. To sa kraje, ktore sa wizytowkami Zachodu vis a vis ChRL (Tajwan) i KRLD (Korea Pld.), a wiec Zachod, a glownie USA, wspomaga przemysl Tajwanu i Korei Pld., lokujac tam swe zamowienia i tolerujac niezbyt dokladne przestrzeganie prawa patentowego przez firmy tajwanskie i poludniowokoreanskie…
    Pozdr.
    LK

  45. A tak z innej beczki – co sadzicie o tym, ze byly prezydent RP pobiera od jednego z polskich miliarderow 50 tys. zl na miesiac za ulatwianie firmom nalezacym do tegoz miliardera korumpowania politykow, ktorzy sa dzis u wladzy w Polsce, a ktorych to doskonale zna byly pan prezydent RP?

  46. kagan 13 stycznia o godz. 3:02
    „tak wiec proponujesz tzw. militarny keynesizm, czyli polityke nakrecania koniunktury przy pomocy wydatkow na zbrojenia”
    Nie, nie to było moim celem. Nie miałem zamiaru używać zbrojeń do „nakręcania koniunktury”. W kraju o wielkości Polski i o jej znaczeniu gospodarczym oraz powiązaniach międzynarodowych nie wydaje mi się, aby to było w ogóle możliwe. Myślałem raczej o tym, że jak już wydawać pieniądze na zbrojenia (a mamy zapisane ileśtam procent budżetu na te cele) to być może należałoby tymczasowo skorzystać z niezwykłego w tej części Europy spokoju i poświęcić, przynajmniej częściowo efektywność tych wydatków na rzecz ich roli cywilizacyjnej dla kultury technicznej. Ja rozumiem, że za 1 zł pewnie można dzisiaj kupić taniej i lepszą broń za granicą niż od kogokolwiek w Kraju, ale myślę, że nie stałoby się nic złego (znowu, w bliskim terminie) gdyby z tej złotówki powiedzmy 60 groszy zostało wydane „z sensem” a pozostałe 40 „zmarnowane” na wykształcenie rodzimej kadry, rozwój narzędzi, metod, itd.

    „albo tez wojskowa dykature na wzor Korei Poludniowej.”
    Czasami aż mnie świerzbi, aby napisać, że przydałby się w Polsce drugi generał Park. Czy jego łagodniejsza wersja – singapurski Lee Kuan Yew.

    „Problem tylko w tym, ze duza armia”
    Wcale nie chcę dużej armii. Chciałbym armię na tyle silną, aby nikt więcej nie mógł bezkarnie wymordować 16-17% Polaków. Wyposażoną w autonomiczną broń jądrową, co w polskiej sytuacji nakazuje posiadanie zarówno srodków przenoszenia jak i ładunków. Nic nie trzeba wymyślać tylko skopiować to, co posiada np. Izrael. Polska ma identyczny powód jak oni. Nigdy więcej Zagłady na polskiej ziemi, nigdy więcej mordowania Polaków milionami. Papierowe sojusze i przynależności do jakichś bezzębnych paktów niczego nie gwarantują.

    „wymaga prowadzenia wojen, gdyz inaczej to rzadni wladzy generalowie obala rzady cywilne”
    Całkowicie się nie zgadzam.

  47. @zza kałuży
    A tu, tym razem pelna zgoda we wszystkich punktach poza ostatnim, gdyz nie bylo jeszcze w historii swiata panstwa, ktore mialo by duza armie i nie prowadzilo wojen. Nawet ZSRR nie wytrzymal, i wdal sie w awanture wojenna w Afganistanie, co sie zakonczylo wiadomo jak, ale z drugiej strony, to cywile rzadzacy ZSRR nie byli w stanie dluzej uzasadnic tak wielkich wydatkow na zbrojenia przy jednoczesnym braku zaangazowania w konflikty militarne.
    Pozdr.

  48. @ zza kaluzy
    W pelni potwierdzam opinie kaganana na temat Taiwanu i Korei Poludniowej.
    Te dwa kraje to okno wystawowe zachodu skonstruowane przeciwko Chinom przez USA. Oczywiscie ze przyszedl taki moment ze te dwa okna wymknely sie spod kontroli i poszly dalej same. Nie wiem czy spotkales osobiscie osoby z Tajwanu? Ja tak, i powiem ze opinia Chinczykow jest taka ze w tym narodzie ci z Tajwanu sa najbardziej sprytni, bo tam za czasow Mao uciekla elita z tego kraju. Drugim miejscem po Tajwanie jak chodzi o najbardziej sprytnych Chinczykow jest Honk Kong. Tam jednak zaczela sie pomalu ewakuacja, bo przed przejeciem tej wyspy przez Chiny Ludowe wiekszosc byznesow przeniosla sie w obawie przed wysokimi podatkami w rozne miejsca globu. Korea Poludniowa wiadomo ze caly czas jest oczkiem w glowie zachodu.
    Co do przedmiotowych korwet pisalem o nich tylko symbolicznie. Nie mam zadnych sympatii w stosunku do ktorejkolwiek opcji po transformacji. Jak to mowia obydwie strony stolu sa winne tego co jest dzisiaj w Polsce.
    Dobre produkty mozna tworzyc i w Polsce, ale w to musi byc zaangazowany rzad a nie liczyc ze maly byznes zrobi z Polski druga Japonie. Jak juz wczesniej dyskutowalismy z kaganem, w Polsce to o czym tu dyskutujemy juz bylo. Polprzewodniki, obwody scalone, etc. Po wojnie Polska uzyskala 500 kilometrow wybrzeza i to wybrzeza stwarzajacego doskonale warunku do rozwoju przemyslu okretowego. Na Baltyku nie ma przyplywow co jest duzym plusem dla na przyklad suchych dokow. Przemysl okretowy do roku 1989 bardzo dobrze funkcjonowal. Trzeba bylo go przynajmniej utrzymywac na tym samym poziomie. Powrot do stanu sprzed 1989 jest trudny ale mozliwy. Niestety jak dotad Polska zapomina o tym czym bylo odzyskanie wybrzeza.
    Teraz ono sluzy jako plaze dla nudystow. Zastanawia to ze premier wychowal sie na wybrzezu i zapomnial o tym ze tam cale pokolenia zyly z morza. Trojmiasto za jego mlodosci zylo morzem. Ludzie morza chodzili po trojmiescie paradujac w mundurach marynarskich. To jest przeszlosc.
    Te miejsca staly sie wstydliwa czescia Polski. Tak jak by historia sprezentowala nam morze za kare. Zgoda na rure gazowa przy Swinoujsciu
    jest przykladem tego jak bardzo ten narod dba o swoja wlasnosc. Ja niewiem dlaczego, moze ktos potrafi znalezc odpowiedz na to pytanie?

  49. @ kagan
    „A tak z innej beczki – co sadzicie o tym, ze byly prezydent RP pobiera od jednego z polskich miliarderow 50 tys. zl na miesiac za ulatwianie firmom nalezacym do tegoz miliardera korumpowania politykow, ktorzy sa dzis u wladzy w Polsce, a ktorych to doskonale zna byly pan prezydent RP?”
    Hartman w swoim blogu napisal ze politycy w Polsce za malo zarabiaja.
    To pewnie jest odpowiedz na jego apel i dlatego Kulczyk pierwszy sie zrzucil.

  50. kagan 13 stycznia o godz. 4:36
    „PRL miala swoj wlasny przemysl poprzewodnikowy”
    Raczej raczkujące początki tego przemysłu. Co oczywiście nie zmienia faktu, że było to wiecej niż jest dziś.
    „elektroniczny”
    Tak, produkujący w wiekszości na obcych licencjach albo wręcz jako podwykonawca obce projekty z dostarczonych podzespołów. W najlepszym wypadku wytwarzający polskie projekty na zagranicznych komponentach. Gdyż polskie półprzewodniki jakoś dziwnie zawsze były sporo opóźnione w stosunku do „nowoczesności” a jak już były, to tak drogie i tak zawodne, że nie nadawały się do poważnej produkcji. Znowu, pomimo słabej kondycji tej „polskiej elektroniki” w PRLu cieszyłbym się, gdyby coś podobnego do Unitry powstało dzisiaj, gdyż liczne montownie cudzej elektroniki obecne dzisiaj w Polsce nie zbliżają nas nawet do tamtego stanu.
    „i informatyczny”
    Zgryźliwie zapytam, czy ma pan na myśli inż. Karpińskiego? Który był bez żadnych wątpliwości naszym największym, najwybitniejszym naukowcem-konstruktorem komputerów i którego życiorys jest najtragiczniejszym przykładem tego, jak partyjni idioci za czasów PRLu potrafili ukręcić łeb sensownym pomysłom i zgnoić sensownych ludzi.
    „produkowano w Polsce Ludowej pod koniec lat 1980tych uklady scalone a nawet i mikroprocesory”
    Proszę pana, nie wystarczy „produkować”. Trzeba jeszcze robić to w opłacalny sposób. A tego nigdy nie udało się w CEMI osiągnąć. Szczególnie jak się uwzględni jaki procent „polskich” układów scalonych powstało jako zwykłe nielegalne kopie układów zachodnich. Żeby nie wspomnieć o nielegalnie zakupionych za granicą i przemyconych do Polski maszynach. Które potem latami stały bezużyteczne, gdyż nie potrafiono uruchomić na nich działającego procesu technologicznego. Mikroprocesor MCY7880 miał tak niski uzysk, że jego cena czyniła go zupełnie niekonkurencyjnym na wolnym rynku. To tak, jakby pan drukował książki i na każde 1000 książek w 900 z nich brakowało by – losowo – od jednej do kilkudziesięciu stron. Po pierwsze szukaj sobie zdrowo tych kompletnych książek a po drugie ustal ich cenę tak, aby cała zabawa się opłacała.

    „zlikwidowano w Polsce przemysl polprzewodnikow (…) aby nie stanowil on konkurencji dla zachodnich firm produkujacych uklady scalone, mikroprocesory i komputery.”
    Myli sie pan całkowicie. Nikt niczego celowo nie likwidował tylko najwyżej nie zaryzykował utopienia i to sporych pieniedzy w ratowanie w okresie przejściowym od kompletnie niewydolnego socjalizmu do kapitalizmu. Ryzyko niepowodzenia było duże i ani pan ani ja nie mamy gwarancji, że taki manewr udał by się. Tak, np. w Czechosłowacji to się udało w dużo wiekszym stopniu niż w Polsce, zresztą nie tylko w elektronice. Oni potrafili obronić dużo więcej i z dużo większym powodzeniem ze swoich zakładów. Ale proszę wziąć też pod uwagę czeski i słowacki potencjał „na wejściu” w transformację.
    Produkowane w Polsce „półprzewodniki, układy scalone i mikroprocesory”, jak to był pan łaskaw napisać, to w porównaniu do tzw. Zachodu był śmiech na sali. zapóźnienia liczone w dekadach a nie w pojedynczych latach.
    Jakie „polskie komputery” ma pan na myśli? Juniora z Elwro?

  51. Marcin
    13 stycznia o godz. 9:40

    Akurat rura nie robi nic…..
    Średnia głębokość zatoki wynosi 15 metrów, a jedyny tor głębokowodny leży po niemieckiej stronie granicy i jest utrzymywany przez Niemców.
    Bagrowanie polskiego toru kosztowałoby ponad miliard, na co nas jak zwykle nie stać…..

    Produkcja mitów o złych Niemcach trwa…..
    A przecież na swoim terytorium oni są SUWERENNI!!!

  52. Marcin 13 stycznia o godz. 9:40
    „Nie wiem czy spotkales osobiscie osoby z Tajwanu?”
    Ja proszę pana byłem zmuszony szkolić moich zastepców podczas zamykania zakładu pracy w USA i przenoszenia produkcji właśnie na tańszy Tajwan. Miałem więc dość dobry i duży kontakt z tajwańskimi inżynierami i technikami. W pracy szefem działu R&D jest Amerykanin pochodzący z Tajwanu a głównym projektantem amerykański Chińczyk z Mainland.
    „Ja tak, i powiem ze opinia Chinczykow jest taka ze w tym narodzie ci z Tajwanu sa najbardziej sprytni, bo tam za czasow Mao uciekla elita z tego kraju”
    Chińczycy z tzw. Mainland China nie lubią się z tymi z Tajwanu i z wzajemnością. Dokładnie takie same stosunki jak pomiedzy Wessi i Ossi. Jak rozumiem twierdzi pan, że nawet najinteligentniejsze 2% spośród 1300 mln ludzi jest dalej mniej inteligentne niż 23 mln Tajwańczyków? Ciekawa teza. Bo widzi pan, 1.8% z 1300 mln to własnie te tajwańskie 23 mln uciekinierów.

    „Jak juz wczesniej dyskutowalismy z kaganem, w Polsce to o czym tu dyskutujemy juz bylo. Polprzewodniki, obwody scalone, etc.”
    To są pobozne życzenia. Nie macie panowie wiedzy o faktach. To, że istniały w Polsce początki przemysłu półprzewodnikowego nie znaczyło, że umiano produkować SPRZEDAWALNE NA WOLNYM RYNKU produkty tego przemysłu. Był zapóźniony i przynosił straty. Oczywiście tylko wtedy, gdy ceny produktów zostały uwolnione z wszelkich pokręconych PRL-owskich gorsetów, zjednoczeń, słowem, gdy jakość i cena musiała stawic czoła temu, co było do kupienia na Zachodzie.

    Jeszcze raz, być może można było coś z Unitry uratować, ale nikt nie miał na to gwarancji a forsa do stracenia była duża. Prosze pana, proszę nie mysleć, że ja takie teksty wypisuję tutaj z jakąś satysfakcją. Ja w 91 roku wyjechałem z Kraju właśnie dlatego, że nie mogłem podjąć w nim pracy przy projektowaniu lub produkcji układów scalonych. Tego się uczyłem na studiach i aby pracować w zawodzie musiałem zostawić rodzinę i wyjechać. Ja z pewnością byłbym jednym z pierwszych, który z radością powitałby próby ratowania polskich półprzewodników.

  53. Jak na sprawę wysokich technologii w Polsce wpływał COCOM?
    Pewne nie były dostępne…

  54. @zza kałuży
    To było jeszcze inaczej. Jakoś nikt z was nie chce się przyznać, że 1989 to wasza przegrana i kompletna klęska w wojnie zwanej Zimną. Dzisiaj okazuje się, że wszyscy byliście po drugiej stronie.
    Cała produkcja przemysłowa była nastawiona wyłącznie na produkcję wojskową w cywilne były tylko odrzuty. W każdym relewantnym zakładzie najważniejszą osobą był oficer, który decydował, dokąd idą dane wyroby. A produkcja wojskowa ma inne wymagania. Nie potrzebuje nowoczesności tylko wytrzymałości na ciosy i trwałości. Pamiętam, jak kiedyś na pytanie, dla czego stacje radiolokacyjne są lampowe a nie tranzystorowe padła odpowiedź, że takie są bardziej odporne na promieniowanie po wybuchu atomowym.
    Pamiętam, jak po 89 roku musieliście zlikwidować 400 czołgów i setki MIGów i Sutków. Czy dobrze pamiętam, że było ich 1200? Zakładając, że 1 MIG kosztował z utrzymaniem tyle, co statek handlowy (tak jak dzisiaj) mamy z miejsca odpowiedź, dlaczego polski przemysł stoczniowy produkował do Rosji.
    Dla produkcji wojskowej koszty się nie liczyły i powstał przemysł, który w ogóle nie potrafił myśleć ekonomicznie. I to był główny powód upadku, kiedy wojna się skończyła. A nie jakieś tam wypisywane od góry do dołu przez chyba wszystkich bujdy o niszczeniu polskiego przemysłu. Choć uważam, że naszym obowiązkiem po wygranej wojnie były unieszkodliwienie przeciwnika jak to robiono z Niemcami po przegranych wojnach. To było konieczne by nie mógł się odrodzić w tej samej formie bo przecież dzisiejsi obrońcy demokracji wcale się nie zmienili.
    No cóż, jedni spieprzyli potem na drugą stronę a mnie przyszło mieszkać w Warszawie i bardzo tego żałuję.
    Wszystkiego

  55. ZWO 13 stycznia o godz. 15:10
    „Jakoś nikt z was nie chce się przyznać, że 1989 to wasza przegrana i kompletna klęska w wojnie zwanej Zimną.”
    Ja maturę zdawałem na rok przed Sierpniem Solidarności. Niewiele zatem przyczyniłem się do wyniku Zimnej Wojny 😉

    „Dzisiaj okazuje się, że wszyscy byliście po drugiej stronie.”
    Oooo, widzę, że następny pan dzierżący swoją własną książeczkę w rączkach. Jedni na tym blogu wymachują nielogicznie-ideologicznie czerwonymi książeczkami
    a pan ZWO ma swoją wersję książeczki do wymachiwania.
    Co musi być w ludzich, że tak szybko i tak mocno zakochują się w swoich prościutkich pomysłach na wyjaśnienie skomplikowanej rzeczywistości?

    „Cała produkcja przemysłowa była nastawiona wyłącznie na produkcję wojskową w cywilne były tylko odrzuty.”
    Wojskowe magnetofony, wojskowe telewizory, wojskowe pralki automatyczne, terenowe wersje Fiata 126p, wojskowe autobusy Berliet (uzbrojone w rakiety?), mam kontynuować czy Szanowny ZWO już widzi jak bardzo się zbłaźnił?
    PRL produkowała militarne wersje programatorów do pralek i montowała je w Migach, których nie robiono w Polsce? Acha, wysyłaliśmy te programatory do ZSRR a oni tam wkładali je do czołgów? Nie? Francuzi bezpośrednio wysyłali swoje programatory do pralek Ruskim i w ten sposób o mało co NATO nie zostało pokonane, za co Amerykanie do tej pory nie lubią Francuzów?

    Zaryzykuję poważną odpowiedź i przypomnę ZWO, że pisałem o elektronice półprzewodnikowej. W tej dziedzinie w RWPG PRL nigdy nie była liderem. ZSRR czy NRD były zawsze dużo bardziej zaawansowane i myśl o tym, że polskie zakłady produkujące półprzewodniki zbankrutowały z powodu wysyłania najlepszej części ich produkcji do ZSRR czy montowania w rodzimej produkcji wojskowej jest conajmniej dziwna.

    „A produkcja wojskowa ma inne wymagania. Nie potrzebuje nowoczesności tylko wytrzymałości na ciosy i trwałości. Pamiętam, jak kiedyś na pytanie, dla czego stacje radiolokacyjne są lampowe a nie tranzystorowe padła odpowiedź, że takie są bardziej odporne na promieniowanie po wybuchu atomowym.”
    ZWO gdzieś coś słyszał i wygodnie uprościł.

    Ja nie podawałem produkcji lamp jako przykładu na pańswtowe pomaganie przedsiębiorstwom. Oczywiście z tą odpornością na promieniowanie jest tak, jak napisał ZWO, ale takie układy to tak mały wycinek wszelakiej elektroniki, że szkoda się na tym koncentrować. To tak, jakby zacząć rozważać niewydolność polskiej opieki zdrowotnej skupiając się na finansowaniu zapłodnień in vitro.

    A ogólnie rzecz biorąc w elektronice było dokładnie odwrotnie do tego, co nam pisze ZWO. Niezawodność działania („wytrzymałość na ciosy i trwałość”) oraz niską cenę zapewniła właśnie technologia układów scalonych. Eniac był lampowy, wielki jak dom, żarł masę prądu, lampy psuły się bardzo często i kosztował majątek. Jakie wojsko chciałoby takie coś specjalnie zachowywać i wpychać do Miga? Nawet Ruskie nie było tak głupie. Każdy wojskowy na całym świecie marzył o tranzystorze a potem o układzie scalonym a nie o lampie.
    A jak ZWO chce dalej koncentrowac się na ceramicznych układach lampowych aby cośtam mi udowodnić to proszę bardzo, ale to jest tłumaczenie, dlaczego w przychodni czekamy w kolejce do okulisty z powodu kosztów in vitro.

    „Pamiętam, jak po 89 roku musieliście zlikwidować 400 czołgów i setki MIGów i Sutków”
    Taaaak, to były wspaniałe czasy!!! Ehhh, jak sobie pomyślę, że jednym pociągnięciem pióra likwidowałem całe dywizje czołgów, całe hangary samolotów szły na żyletki gdy mi się to spodobało, to łza się w oku kręci.

  56. Wygląda na to, że w wiekszości zgadzamy się z tym, że kompetencje naszej kalsy politycznej są mierne. Zasadniczo rozwiązania takiego stanu rzeczy są takie:
    1. Zmienić klase polityczną
    2. Zmienić ustrój
    3. Ograniczyć wpływ polityków na rzeczywistość
    Na moje oko na tym forum nikt nie proponuje rozwiązania 1. Za to rewolucjonistów na pęczki (z wieszaniem na latarniach włącznie).
    Ja optuję za rozwiązaniem numer 3 zanim uda się wymienić polityków na nowych

    @zza kaluży
    Milo przeczytać sensowny post. Oczywiście nie wsmak on tym, którzy beda twierdzili, że Solaris to zadna tam firma bo tylko składa autobusy. Jak słusznie Pan stwierdził teraz mało kto wszystkie komponenty robi u siebie – warto się specjalizować w podzespołach lub w składaniu puzzli.

    Oczywiscie ze swojej strony dodam, ze wyszukiwaniem takich nisz zajmują się MŚP. Słyszałem o polskiej małej firmie sprzedającej do NASA czujniki do satelitów m.in. do lazika marsjańskiego.

  57. @ Tomasz Kasprowicz
    „Solaris to zadna tam firma bo tylko składa autobusy”
    Niech Pan nie probuje dzielic dyskutantow na tych ktorzy sa zawsze po Panskiej stronie, a drugich ktorzy sa przeciw, bo to zaczyna wygladac na propagande sukcesu w ktorej trzeba wszystko chwalic, zwlaszcza gdy nie za bardzo jest co chwalic. Kazdy kto ma wyksztalcenie techniczne ten wie ze nie sztuka jest montowac nadwozie z prostych blach jakich jest wiekszosc w autobusie, bo w podobny sposob sie robi pudlo wagonu pasazerskiego, w czym Polska ma dlugoletnie doswiadczenie. Sztuka jest produkowac do tego autobusu caly uklad napedowy i zawieszenie, a to jak wiadomo Solaris kupuje.
    Wiec prosze nie twierdzic ze przyklad Solaris to jest lekarstwo na polskie problemy. Niemniej jest to duza firma, czyli cos co nie jest i tak w grupie malego byznesu propagowanego na tym blogu. Natomiast jak chodzi o maly byznes chcialbym zwrocic uwage na jeden aspekt: im mniej pracownikow w firmie tym wieksza czesc zysku musi wypracowac pracownik na utrzymanie wlasciciela. Stad probuje sie roznych chwytow, w tym umowy smieciowe. Kto na tym zyskuje, a kto traci potrafi wyliczyc uczen ze szkoly.

  58. Czy film pt. „Układ zamkniety” już się ukazał?

    Reżyser p. Bugajski w poniższym klipie zapowiadał, że powinno to nastąpić „na jesieni 2012 roku”.

    http://www.youtube.com/watch?v=-c–0MEhBnI

  59. @ ZWO
    „W każdym relewantnym zakładzie najważniejszą osobą był oficer, który decydował, dokąd idą dane wyroby. ”
    Ty chyba mieszkales w innej Polsce, albo znasz ja z opowiadan. Oficer w zakladzie byl i owszem. Cos slyszales ale jak to mowia wiesz ze w ktoryms kosciele dzwonia tylko nie wiesz w ktorym. Rola oficera w zakladzie polegala na tym ze w PRL-u wojsko mialo przygotowana dokumentacje na produkty wojskowe do zastosowania w wypadku gdyby Polska zostala zaatakowana.
    Nie mialo to nic wspolnego z biezaca produkcja w zakladach. To byl przyklad dobrego zarzadzania krajem nawet w przypadku gdyby mu przyszlo sie bronic.
    Dzisiejsza Polska niedosc ze nie jest dostatecznie zabezpieczona przed agresja bo mozna z cala odpowiedzialnoscia powiedziec ze rozwiazala armie, to na dodatek gdyby przyszlo jej sie bronic, wtedy nie potrafilaby dostarczyc swojej ludznosci srodkow do tej obrony. Tak ze ZWO palnij sie porzadnie w glowe zanim cos krytycznego napiszesz o tym co bylo w PRL-u i nie rozpoczynaj od lamp radiowych, bo to brzmi jak bajka dla malych dzieci.

  60. @zza kałuży
    Oj zabolała prawda zabolała.
    Nie po raz pierwszy wychodzi z szanownego P. prawda. Nie po raz pierwszy. Kiedy się okazuje, że nie jest Największy na świecie zaczyna się bluzganie pomyjami: „To nie ja, to Jasio zjadł marchewkę!”. A na prawdę jesteś zbyt malutki, żeby mi się chciało dyskutować. Tekst był zatytułowany przypadkowo do Ciebie bo zgrywasz tu największego. Siej dalej swoje mądrości, które pasują do Europy jak ..

    @Marcin
    Jak zwykle. Kiedy brak argumentów zaczyna się wyzywać:
    Nie znasz się. Nie rozumiesz. Tak piękna była armia PRL, że doprowadziła kraj do klęski głodu i kompletnego rozpadu. Kraj, który pozwala sobie na armię 400 000, do tego ukryte po zakładach dywizje zkadrowane (po 1989 okazało się, że było tego 2 razy więcej niż nam się wydawało), na dodatek całe chmary milicyjno-zomowskie. I wszyscy z najwyższymi przywilejami, rentami po 15 latach, ośrodkami wczasowymi po 70 zł za tydzień, pieniędzmi na buty, nocnik i odnawianie mieszkania co 2 lata. To są te polskie rzekome wydatki socjalne.
    I to była przyczyna klęski. Chwal się dalej takim dobrym zarządzaniem, że doprowadziło do klęski. Chwal się dalej.

  61. @ ZWO
    „Kraj, który pozwala sobie na armię 400 000, do tego ukryte po zakładach dywizje zkadrowane (po 1989 okazało się, że było tego 2 razy więcej niż nam się wydawało), na dodatek całe chmary milicyjno-zomowskie.”
    400 tys armia z zaciagu w kraju jest tansza niz 60 tys zawodowa wysylana na ekspedycje neokolonialne. Tego dotad nie potrafili policzyc geniusze reformy. Czesc z tej 400 tys armii to byly tzw wojska rakietowe „ziemia lopata ziemia” ktore pomagaly na kolei w utrzymaniu torow, a takze sluzyly panstwu w przypadku budowy mostow, drog, czy tez byla do dyspozycji w przypadku klesk zywiolowych. W tym sie specjalizowala grupa o nazwie OTK. Demagogia sie nie zbuduje dobrobytu. Pisanie prawdy i wyciaganie wnioskow z popelnionych bledow moze w tym pomoc, ale najpierw trzeba nauczyc sie sluchac glosow rozsadku, a nie starac sie je zakrzyczec.

  62. @Marcin@ZWO
    Otoz to, ogromna wiekszosc LWP wykonywala uzyteczne zadania dla gospodarki narodowej, np. budowa „Gierkostrady”. A dzis, to WP specjalizuje sie w zabijaniu cywilnej ludnosci w Iraku i Afganistanie – naszych tradycyjnych wrogach juz z czasow przed Mieszkiem I!

  63. @Marcin@Gospodarz
    1. Takie firmy jak PESA czy SOLARIS to sa tylko finalne (koncowe) montownie plus wytwornie pudel nadwozi – naprostszych, a tez i najbardziej materialo- i pracochlonnych czesci praktycznie kazdego pojazdu wiekszego od motocykla. Najwazniejsze (oraz high-tech) czesci pociagow (EMU, DMU etc., jesli te nazwy cos Panu drowi Kasprowiczi mowia), lokomotyw, tramwajow czy autobusow, czyli silniki i skrzynie biegow (badz tez ogolniej uklady przeniesienia napedu) oraz elektroniczne uklady sterowania pochodza zas z importu, glownie z Niemiec, stad tez tez DB (niemieckie koleje) zlozyly tak duze zamowienie w PESie, gdyz to bylo de facto, wewnetrzne niemieckie zamowienie, a dla Niemcow Bydgoszcz to przeciez jest dalej Bromberg (Poznan czyli Solaris i VW to zas Posen a Nowy Sacz czyli Newag to Neu Sandez, a Gliwce czyli Opel to oczywiscie Gleiwitz)….
    2. Racja Marcin, im mniej pracownikow w firmie tym wieksza czesc zysku musi wypracowac pracownik na utrzymanie wlasciciela. Stad probuje sie roznych chwytow, w tym umowy smieciowe. Kto na tym zyskuje, a kto traci potrafi wyliczyc uczen ze szkoly.
    Pozdr.

  64. @Tomasz Kasprowicz (13 stycznia o godz. 19:19)
    Zgoda, że w wiekszości zgadzamy się z tym, że kompetencje naszej kalsy politycznej są mierne oraz iz zasadniczo rozwiązania takiego stanu rzeczy są takie:
    1. Zmienić klase polityczną.
    2. Zmienić ustrój.
    3. Ograniczyć wpływ polityków na rzeczywistość.
    Ja proponuje rozwiazanie nr 1, czyli zmiana klasy politycznej, tyle, ze zgodnie z teoria elit V. Pareto (chyba Pan slyszal o tym wybitnym wloskim ekonomiscie, socjologu i politologu) to zmiana rzadzych nami elit (czyli inaczej klasy politycznej) oraz ogranicznie ich wplywu na rzeczywistosc wymaga rewolucji (gdyz owe elity ‚same z siebie’ nie oddadza przeciez wladzy, nawet jej czesci), a wiec tez i owego „wieszania na latarniach” włącznie), gdyz „gdzie drwa rabia, tam wiory leca”. A w Chile probowano zmienic elity wladzy droga legalistyczna, czyli przez wybory, a skonczylo sie to powrotem do wladzy starych elit, i to powrotem wyjatkowo barbarzynskim…
    A co do MSP – prosze nie udawac, ze jeden skowronek (owa firma sprzedającej do NASA czujniki do satelitów m.in. do lazika marsjańskiego) oznacza wiosne, a poza tym, NASA to jest panstwowa firma, strasznie zbiurokratyzowana, a wiec wybor tej polskiej firmy jako koperanta mial najprawdipodobniej podloze polityczne a nie ekonomiczne. Poza tym, coz juz zreszta pisalem, to takie firmy jak PESA czy SOLARIS to sa tylko finalne (koncowe) montownie plus wytwornie pudel nadwozi – naprostszych, ale tez i najbardziej materialo- i pracochlonnych czesci praktycznie kazdego pojazdu wiekszego od motocykla. Najwazniejsze (oraz high-tech) czesci pociagow (EMU, DMU etc., jesli te nazwy cos Panu mowia), lokomotyw, tramwajow czy autobusow, czyli silniki i skrzynie biegow (badz tez ogolniej uklady przeniesienia napedu) oraz elektroniczne uklady sterowania nimi pochodza zas z importu, glownie z Niemiec, stad tez tez DB (niemieckie koleje) zlozyly tak duze zamowienie w PESie, gdyz to bylo de facto, wewnetrzne niemieckie zamowienie, a dla Niemcow Bydgoszcz to przeciez jest dalej Bromberg (Poznan czyli Solaris i VW to zas Posen a Nowy Sacz czyli Newag to Neu Sandez, a Gliwce czyli Opel to oczywiscie Gleiwitz)…
    Pozdr.
    LK

  65. @ wiesiek59
    „Bagrowanie polskiego toru kosztowałoby ponad miliard, na co nas jak zwykle nie stać…..”
    Rure polozono na naszych wodach terytorialnych i nie ma znaczenia czy glebiej jest po stronie niemieckiej czy polskiej, ktos na to pozwolil.
    Czy natomiast stac nas na bagrowanie czy nie o to powinien ten ktos zapytac narod a nie traktowac narodu jak bydla ktore ocenil ze skoro tego bydla nie stac na bagrowanie, znaczy ze mam prawo pozwolic innym wlazic na nasze podworko. Idac po nitce do klebka mozna latwo dojsc kto do tego dopuscil. Jak myslisz kto to byl?

  66. @zza kałuży – zgoda, polski przemysl polprzewodnikow i mikroprocesorow oraz elektroniczny i komputerowy byl zapozniony w stosunku do przodujacych firm zachodnich, takich jak np. INTEL czy IBM, i to pomimo tego, iz ten polski przemysl pracowal w PRLu glownie na potrzeby wojska. Ale pamietajmy tez, ze:
    1. Na Zachodzie, a szczegolnie w USA, to przemysl polprzewodnikow i mikroprocesorow oraz elektroniczny i komputerowy tez pracowal glownie na potrzeby wojska, gdyz praktycznie wszystkie wynalazki z zakresu fizyki ciala stalego, elektroniki i informatyki byly robione na zamowienie wojskowe i za pieniadze pochodzace z budzetu Pentagonu i przez ten Pentagon dzielone pomiedzy tzw. cywilnych naukowcow np. z MIT czy Caltech, oraz znajdowaly one zawsze zastosowanie najpierw w wojsku, lotnictwie i marynarce USA (oraz w NASA, ktore byly i sa dalej organizacja paramilitarna – np. astronauci NASA to byli glownie piloci USAF), a dopiero pozniej w „cywilu”.
    2. Od czegos trzeba zawsze zaczac, a na 100% nie mozna bylo zaczynac transformacji Polski z kraju II Swiata do kraju I Swiata od niszczenia polskiego przemyslu polprzewodnikow i mikroprocesorow oraz elektronicznego i komputerowego, gdyz w ten sposob to dokonano w Polsce udanej transformacji, tyle ze nie do I, a do III swiata…
    Pozdr.
    LK

  67. @zza kałuży – c.d.
    1. Jakie polskie komputery? Np. Odra 1305 i 1325 – Odra 1325 w wojskowej wersji, razem czeskim radarem, sterowala rakieta, ktora stracila w b. Jugoslawii tzw. niewidzialny amerykanski samolot F117 – patrz pod „S-125” oraz artykul „Cud nad Odrą” w Newsweeku z 23 maja 2010. Oto fragment:
    „Dla kapitana Tedda Reachmonda nocny lot 27 marca 1999 roku zakończył się niespodziewanie. Pilotowany przez niego niewidzialny dla radarów myśliwiec bombardujący F-117 US Air Force wykonywał misję bojową nad Serbią, gdy znalazł się w polu nasłuchu wyprodukowanego jeszcze przez Czechosłowację systemu radiolokacji pasywnej Tamara. Sterujący systemem komputer Rodan 10 dostrzegł minimalne ślady echa. W pamięci urządzenia, będącego militarną odmianą Odry 1325, zapisano wzorce ech, jakie mogą generować samoloty klasy stealth: B-2 lub F-117.”
    2. Mit Karpinskiego – on tylko zlozyl swoj mikrokomputer K202 z importowanych czesci, a wiec nie bylo sensu produkowac K202 w Polsce Ludowej, gdyz skladal sie on praktycznie w 100% z tzw. wkladu dewizowego oraz dochodzilyby tez problemy z patentami, gdyby ktos chcial sprzedawac w duzej ilosci owe K202 na Zachodzie. Ja tez zlozylem w swym zyciu kilka mikrokomputerow z czesci zakupionych na roznych gieldach elektronicznych, ale nie uwazam sie, jak Karpinski, za geniusza w dziedzinie budowy komputerow.
    3. Jeszcze raz powtarzam, ze nie mozna bylo zaczynac transformacji Polski z kraju II Swiata do kraju I Swiata od niszczenia polskiego przemyslu polprzewodnikow i mikroprocesorow oraz elektronicznego i komputerowego, gdyz w ten sposob to dokonano w Polsce udanej transformacji, tyle ze nie do I, a do III swiata. Trzeba bylo zaczac od radykalnej modernizacji tego przemyslu a nie od jego niszczenia!
    Pozdr.

  68. @ kagan
    Ja tylko rozwine nieco temat samolotu straconego nad Jugoslawia. Zaraz po straceniu Chiny zakupily szczatki tego samolotu po to by miec dostep do technologii oblozonych embargiem. Tyminski napisal ze widzial napis w jezyku angielskim pod chinskim tekstem: „uczcie sie chinskiego bo za 10 lat nie bedziecie mogli bez niego otrzymac pracy”. Chyba ze to co piszemy potraktuje sie powaznie to moze Polska sie obudzi.

  69. @Marcin – nie dziwie sie, ze Chiny byly ta technologia zanteresowane. I racja, ze za jakies 10 lat, to trudno bedzie o DOBRA prace bez znajomosci chinskiego, ale Europejczycy sa jednak glupi, gdyz nawet tu, w Australii, gdzie niedlugo Chiny wykupia wszystko, co ma wieksza wartosc, chinskiego ucza sie praktycznie tylko Azjaci.
    Pozdr.
    LK

  70. kagan 14 stycznia o godz. 0:18
    Pana nic nie jest w stanie zniechęcić do zaśmiecania internetu wytworami swojej wyobraźni. Kolekcjonuje pan każdą bzdurę byle tylko potwierdzała ona generalną tezę, że swiatem rządzi jakaś mafia, która uwzięła się na wszystkich nienależących do mafii a w szczególności na pana kagana. Mafię należy rozstrzelać albo wywieszać, zaprowadzić bolszewicki komunizm i pobudować ogromne koncerny w których będą efektywnie pracowały miliardy ludzi. Siedem jednomiliardowych fabryk, byle nie amerykańskich, byle nie zbrojeniowych, byle nie zarządzanych przez generałów i nastanie powszechne szczęście.
    ————————————————————————–
    Ostatnią bzdurą z pańskiej kolekcji dziwadeł jest historyjka z „naukowego źródła” jakim jest artykuł napisany na podstawie wywiadów „historyka i publicysty” z byłymi pracownikami Elwro. Warto zapoznać się ze wspomnieniami tych pracowników. Będą one dla pana, panie kagan zupełnie niestrawne gdyż obnażają całe morze przeszkód, głupoty i złej woli komuchów zarządzających PRLem oraz podają sprzeczne z pańskimi bajaniami fakty co do konstrukcji komputerów Odra. Niestety nasz elektroniczny ignorant, czyli „historyk i publicysta” dolepił sobie na początek tego rzetelnego wywiadu własne konfabulacje o roli Tamary w zestrzeleniu F-117 a pan, panie kagan, taki sam elekroniczny ignorant jak on – je powtarza. Dlaczego nie wstydzi się pan zaśmiecać tym internet?

    Historyk pisze:
    „niewidzialny dla radarów myśliwiec (…) znalazł się w polu nasłuchu (…) systemu radiolokacji pasywnej (…) komputer dostrzegł (…) echa.”
    Panie kagan, co było źródłem sygnału powodującym powstanie echa odbitego od myśliwca? Historyk nie ma pojęcia co pisze i pan też nie myśli. Jak Tamara była pasywna, a była, to sama nie emitowała żadnego sygnału, który mógłby się od czegokolwiek odbić, prawda?

    W Serbii nie było żadnej Tamary z żadnym Rodanem. Jest to szeroko znane.
    Zestrzelony F-117 był pilotowany przez Dale Zelko a nie przez jakiegoś zmyślonego „Tedda Reachmonda”. Technika użyta do zestrzelenia też jest dobrze znana odkąd pułkownik Dani sam ją opisał.

    „2. Mit Karpinskiego – on tylko zlozyl swoj mikrokomputer K202 z importowanych czesci, a wiec nie bylo sensu produkowac K202 w Polsce Ludowej, gdyz skladal sie on praktycznie w 100% z tzw. wkladu dewizowego oraz dochodzilyby tez problemy z patentami, gdyby ktos chcial sprzedawac w duzej ilosci owe K202 na Zachodzie.”
    Wypisuje pan piramidalne bzdury. Elwrowska Odra, dokładnie ta z podanego przez imć kgana artykułu, którego sam kagan nie przeczytał ze zrozumieniem, miała za to być tańsza? I oparta o polskie układy? Nie na angielskich licencjach? Zdolności obliczeniowe K-202, jego rozmiary, oprogramowanie, organizacja pamieci, wielkość pamięci – bez porównania lepsze.

    „Ja tez zlozylem w swym zyciu kilka mikrokomputerow”
    Kagan pisze podręcznik jak najlepiej z siebie zrobić durnia.
    ———————————————————————
    Po co pan zaśmieca internet i samemu się ośmiesza?
    Pan się nie uczy, nie przyjmuje niczego do wiadomości. Jutro, co ja mówię, jeszcze dzisiaj wklei pan po raz dziesiąty ten sam wpis z tymi samymi bajkami pod dziesiecioma innymi blogami. Pan walczy z kapitalistami co pański świat opletli i nie pozwalaja ani siebie samych ani skorumpowanych przez siebie polityków powywieszać. Nie zna się pan na elektronice, na informatyce, na półprzewodnikach. To juz ustaliliśmy. Nie ma pojęcia o GMO gdyż tam też pana wyśmiano.
    Dlaczego nie skoncentruje się pan na lemologii? Coś pan publikuje w Polsce? W jakimś recenzowanym czasopiśmie? Ktoś się w Polsce na pana osiagniecia gdzieś powołuje? Coś zmienił pan swoimi dziesiatkami tysięcy wpisów na wszystkich forach? Ktoś pana traktuje poważnie? Po co traci pan czas na tyle kłótni? Po co smieci pan niestworzonymi bzdurami?

  71. Marcin 13 stycznia o godz. 23:39
    „Rure polozono na naszych wodach terytorialnych”
    Następny fantasta bez pojęcia.

    Słońce zrobione jest z sera.

  72. @zza kałuzy (14 stycznia o godz. 7:43)
    Znow tylko ad personam? Przeciez wiadomo jest, ze swiatem rzadza dzis ci, ktorzy maja pieniadze. Mozna ich nazwac roznie: lobby, elita albo mafia, gdyz kazda z tych nazw wydaje sie tu byc sluszna. I znow stosuje Pan taktyke „wylaczenia srodka”, czyli ze wedlug Pana, to albo moze byc dziki kapitaizm, np. w amerykanskim wydaniu, albo tez rownie dziki bolszewizm, a nic posredniego nie jest mozliwe. A tymczasem to w USA mamy dzis olbrzymie koncerny zbrojeniowe, ktorych rady nazdorcze skladaja sie glownie z emerytowanych generalow i admiralow. Ale to jest Ameryka, to cudowne USA, a wiec wszystko jest OK!
    Co do Elwro, to ja znam doskonale te zaklady, gdyz odbywalem w nich roczny staz jako programista komputerow serii Odra 1300 (1304 i 1305), a wiec prosze mnie tu od „ignorantow” nie wyzywac. A swoja droga, to zestrzelenie owego „niewidzialnego” cuda amerykanskiej techniki czyli samolotu F-117 jest faktem, i zadne zaklecia tego nie zmienia!
    I prosze zrozumiec, ze cytowany artykul byl artykulem popularnonaukowym, a wiec nie mozna od niego wymagac 100% naukowej scislosci! Ale raz jeszcze powtarzam, ze F-117 zostal zestrzelony rakieta wykonana w ZSRR przy pomocy czeskiego radaru i polskiego komputera z Elwro. Rozumiem tez, ze to zestrzelenie samolotu USAF to w USA nie wywolalao fali entuzjazmu…
    Zas Odra byla polska konstrukcja, a tylko jej oprogramowanie bylo zakupione w firmie ICL, a oparte ono bylo na komputerach ICL serii 1900, w tym system operacyjny GEORGE i jego „jadro” czyli tzw. Executive (w skrocie „exec”) oraz kompilatory takich jezykow jak Algol, Cobol i Fortran.
    Poza tym, to K202 byl minikomputerem, a Odra tzw. mainframe, a wiec nie mozna ich porownywac – to tak samo, jak by ktos dowodzil wyzszosci Porsche nad Solarisem, tyle, ze choc oba to sa samochody, to sa to pojazdy zupelnie innej wielkosci i innego przeznaczenia.
    Poza tym, to ja pracowalem jako programista zarowno w firmach produkujacych minikomputery (np. Datapoint) jak tez i w firmach produkujacych tzw. mainframes, czyli duze komputery stacjonarne (np. w firmie Tandem) oraz odbylem staze w Elwro, ICL i IBM oraz jako projektant w Przemyslowym Instytucie Elektroniki w Warszawie oraz w zakladach im. R. Luksemburg (kombinat POLAM).
    I prosze nie ponizac sie do atakow ad personam, a co do forum o GMO, to tam mnie zaatakowano po chamsku ad personam, za co odpowie gospodarz tego blogu, ktory z braku kontrargumentow merytorycznych, zaczal na mnie owa nagonke osobista.
    A w Polsce, to ja malo publikuje, gdyz ja publikuje glownie po angielsku. Spis moich publikacji moge wyslac majlem (lechKROPKAkellerMALPAgmailKROPKAcom), a poza tym, to jest on czesciowo dostepny np. w Publish or Perish i Google Scholar.
    Rozumiem tez, ze wielu osobom nie podoba sie to, co ja pisze na forach internetowych, ale to jest zupelnie inna sprawa i nie jest to powod, aby mnie atakowac ad personam.
    LK

  73. Do P. dra Kasprowicza – prosze poinformować „zza kałuży”, ze zgodnie z regulaminem blogi i netetykieta, to:
    Wpisy zamieszczane przez użytkowników Forum nie mogą zawierać:
    a) treści sprzecznych z prawem np. zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność, prywatność lub pozostałe dobra osobiste innch osób, naruszających prawa autorskie i inne dobra prawem chronione;
    b) treści sprzecznych z zasadami współżycia społecznego i z dobrymi obyczajami a w szczególności: wulgarnych, obscenicznych, nienawistnych, agresywnych, dyskryminujących i in. tego rodzaju;
    c) treści propagujących działania prawem zakazane;
    d) treści reklamowych, zawierających spam, wiadomości typu „ łańcuszków szczęścia”;
    e) linków prowadzących do stron www zawierających treści o jakich mowa powyżej, a w szczególności pod lit. a) – c);
    f) treści i zachowań łamiących zasady netykiety.
    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/opolityce/1508314,1,regulamin-uczestnictwa-w-forum-internetowym.read?backTo=http://www.polityka.pl/opolityce/1500085,1,regulamin-korzystania-z-serwisu-politykapl.read#ixzz2Hw9wbjan

  74. @zza kałuzy – Zasady publikacji komentarzy czyli Netykieta: (…)
    10. Nie atakuj i nie obrażaj innych uczestników dyskusji. Nie zamieszczaj treści wulgarnych, obscenicznych, nienawistnych, agresywnych, dyskryminujących i in. tego rodzaju. (…)
    17. Nie zamieszczaj wypowiedzi niezgodnych z prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami, w szczególności zaś zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność lub pozostałe dobra osobiste innch osób, naruszających prawa autorskie i inne dobra prawem chronione.
    (…)
    18. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci, ponosisz odpowiedzialność za swoje wypowiedzi (…)
    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/opolityce/1508316,1,zasady-publikacji-komentarzy.read?backTo=http://www.polityka.pl/opolityce/1500085,1,regulamin-korzystania-z-serwisu-politykapl.read#ixzz2HwAiC74e

  75. @ kagan
    „Dlaczego nie skoncentruje się pan na lemologii? Coś pan publikuje w Polsce? W jakimś recenzowanym czasopiśmie? Ktoś się w Polsce na pana osiagniecia gdzieś powołuje? Coś zmienił pan swoimi dziesiatkami tysięcy wpisów na wszystkich forach? Ktoś pana traktuje poważnie? Po co traci pan czas na tyle kłótni? Po co smieci pan niestworzonymi bzdurami”
    Kagan, to zabrzmialo jak grozba. Zgaduje zrodlo. Mysle ze sie domyslasz kogo mam na mysli?

  76. @Marcin – nie sadze, aby to mogla byc grozba. A nawet jesli to co z tego? Nie tak mi juz grozono. A swoja droga, to kogo masz na mysli?
    Pozdr.

  77. Z tej pracy wyniosłam jedno: nigdy więcej korporacji, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wyglądają na innowacyjne firmy otwarte na młodych ludzi. Groupon okazał się firmą z najgorszych opowieści: praca po kilkanaście godzin dziennie za marne pieniądze, w jednych działach wyścig szczurów, w innych zero szans na rozwój, a do tego mobbing.
    http://biznes.interia.pl/news/pokolenie-biedronki-20,1882162?fakty=top7
    ===========

    Naprawdę o taką Polskę walczyli?

  78. @wiesiek59 – wielka korporacja to oczywiście jest wyścig szczurów, ale w nim sa jednak zawsze takie szczury, ktore wygrywaja ów wyscig, zaś sektor MŚP to praktycznie gwarantowana porażka dla ich właścicieli, a dla ich pracowników to nieustający mobbing, zero szans na rozwój, niskie płace (i nieregularnie płacone) i brak pewności ciągłości zatrudnienia. I ani o jedno (korporacje), ani też o drugie (MŚP) nie walczyliśmy w latach 1980tych…

  79. @kagan
    Ciesze się, ze Pan poczytał regulamin. Mam nadzieję, że zacznie się Pan stosować.

  80. Tomasz Kasprowicz
    14 stycznia o godz. 18:15
    „@kagan
    Ciesze się, ze Pan poczytał regulamin. Mam nadzieję, że zacznie się Pan stosować.”

    No, wypadałoby się zastosować do sugestii Gospodarza! Inaczej grozi temu miejscu wysypisko śmieci z „ad personam” jako motywem przewodnim… 😉

  81. @ Tomasz Kasprowicz
    Nie zauwazylem zeby kagan pisal niezgodnie z regulaminem. Czy ten wpis nie swiadczy o tym ze zza kaluzy ma prawo obrazac dyskutantow bezkarnie?
    Jego regulamin nie obowiazuje? Wczoraj obrazil zarowno kagana jak i mnie i co? Moze cos na ten temat?

  82. @Tomasz Kasprowicz, @ Marcin, @zza kałuży
    Oto fragmenty ostatniego wpisu „zza kałuży”:
    1) Pana nic nie jest w stanie zniechęcić do zaśmiecania internetu wytworami swojej wyobraźni. Kolekcjonuje pan każdą bzdurę byle tylko potwierdzała ona generalną tezę, że swiatem rządzi jakaś mafia, która uwzięła się na wszystkich nienależących do mafii a w szczególności na pana kagana.
    2) (..) pan, panie kagan, taki sam elekroniczny ignorant jak on (..)
    3) Kagan pisze podręcznik jak najlepiej z siebie zrobić durnia.
    4) Po co pan zaśmieca internet i samemu się ośmiesza?
    5) Nie zna się pan na elektronice, na informatyce, na półprzewodnikach. To juz ustaliliśmy. Nie ma pojęcia o GMO gdyż tam też pana wyśmiano.
    6) Dlaczego nie skoncentruje się pan na lemologii? Coś pan publikuje w Polsce? W jakimś recenzowanym czasopiśmie? Ktoś się w Polsce na pana osiagniecia gdzieś powołuje? Coś zmienił pan swoimi dziesiatkami tysięcy wpisów na wszystkich forach? Ktoś pana traktuje poważnie? Po co traci pan czas na tyle kłótni? Po co smieci pan niestworzonymi bzdurami?
    W/w tekst zawiera:
    a) treści sprzeczne z prawem np. zawierające groźby, obraźliwe, naruszające godność, prywatność lub pozostałe dobra osobiste innych osób;
    b) treści sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i z dobrymi obyczajami a w szczególności: wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i in. tego rodzaju;
    c) treści propagujących działania prawem zakazane;
    f) treści i zachowania łamiące zasady netykiety, a w szczególności:
    10. Nie atakuj i nie obrażaj innych uczestników dyskusji. Nie zamieszczaj treści wulgarnych, obscenicznych, nienawistnych, agresywnych, dyskryminujących i in. tego rodzaju. (…)
    17. Nie zamieszczaj wypowiedzi niezgodnych z prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami, w szczególności zaś zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność lub pozostałe dobra osobiste innch osób, naruszających prawa autorskie i inne dobra prawem chronione.
    18. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci, ponosisz odpowiedzialność za swoje wypowiedzi (…)
    CZEMU PAN, PANIE DOKTORZE KASPROWICZ DALEJ TOLERUJE SPRZECZNE Z PRAWEM I NETETYKIETA ZACHOWANIE „ZZA KALUŻY”? CZYZBY DLA TEGO, ŻE PISZE ON Z USA I MA PODOBNE POGLĄDY OPOLITYCZNE CO PAN, PANIE DOKTORZE KASPPROWICZ?
    Lech Keller

  83. @ Tomasz Kasprowicz – domagam sie przeprosin na tym blogu. Inaczej to nastepne oficjalne pismo otrzyma Pan, via redakcja POLITYKI, nie ode mnie, a od mojego adwokata (jak to mowia Anglicy – you will be contacted by my solicitors).
    Lech Keller

  84. Marcin 14 stycznia o godz. 20:39
    „Czy (…) zza kaluzy ma prawo obrazac dyskutantow bezkarnie?”
    Napisał pan poprzednio:
    „Rure polozono na naszych wodach terytorialnych”
    Co nie jest prawdą. Jak pan woli abym to okreslił? Jako głupotę? Jako celowe kłamstwo? Jako błąd powstały z lenistwa?
    Napisałem, że jest pan fantastą bez pojęcia. Woli pan, abym nazwał pana „śmiesznym kłamcą? „Śmiesznym” bo łatwo sprawdzić jakie są fakty i nikt poważny nie będzie liczył na to, że po tylu latach jest ktoś, kto jeszcze nie wie, że Nord Stream na żadnym odcinku nie został położony na polskich wodach terytorialnych. A „kłamcą”, bo być może całkiem świadomie rozpowszechnia pan nieprawdę.
    To jak, robi to pan z niewiedzy czy z premedytacji?

  85. @zza kałuży – A co z tym atakiem na mnie, za nazwanie mnie ignorantem, durniem oraz osobnikem zaśmiecajacaym Internet?
    Poza tym, to gazociąg Nord Stream ograniczać będzie rozwój portu w Świnoujściu, a więc Zarząd Portów Szczecin i Świnoujście złożył odwołanie od decyzji hamburskiego Urzędu Hydrografii i Żeglugi o zgodzie na jego budowę, gdyż ów gazociąg blokuje dostęp do portu w Świnoujściu jednostkom o zanurzeniu ponad 15, a więc narusza on tym samym żywotne interesy Polski!

  86. PS: Niedawno PŻM zakupiła w Japonii (bowiem stoczni w Szczecinie już nie ma) wielkie masowce serii „Karpaty” o ładowności 82 tys. ton i o zanurzeniu 14.4 m, a wiec ryzykowne bedzie wprowadzenie ich do portu w Świnoujściu, gdyż margines błędu będzie tu zaledwie 60 centymetrów, czyli wystarczy drobny błąd przy układaniu tego rurociągu albo też nieznaczne przeładowanie statku, aby zdarzyła się na Bałtyku poważna katastrofa ekologiczna…

  87. @ kagan
    Nie zamierzam dyskutowac z czlowiekiem ktory nie wiadomo kogo reprezentuje, siebie? Jak powyzej piszesz rura jest polozona AKURAT NA
    CZESCI ZALEWU GDZIE JEST WEJSCIE DO PORTU i trudno z dokladnoscia DO CENTYMETRA rozgraniczyc ktora czesc nalezy do Polski a ktora do Niemiec.
    Nie byloby problemu z wplywaniem do portu polskiego gdyby ktos madry wyegzekwowal od tych od rury ze ona godzi w nasz narodwy interes w zwiazku z czym nie moze przebiegac w rejonie naszego portu i TYLE AZ TYLE.
    To jest tak oczywista prawda jak 2×2. Czym jest dla tych ludzi Polska wystarczy poczytac jaki maja stosunek do niej. Jestem pewien ze po tym wpisie nastepny bedzie po raz kolejny bezkarnie obrazliwy. Ale poczekajmy, to sie musi skonczyc.

  88. @Marcin – no coz, od roku 1990 Polska jest pod kuratela Zachodu, a glownie pobliskiego Berlina, stad tez Polacy nie maja dzis nic do powiedzenia, nawet jesli chodzi o zywotne interesy Polski i Polakow. Stad tez wprowadzono do Polski bezrobocie na olbrzymia skale, aby z Polakow uczynic znow, jak za zaborow, za Sanacji i za okupacji, parobkow dla „nadludzi” z Zachodu…

  89. @ kagan
    Zalozmy taki scenariusz: wplywa do Swinoujscia statek o zanurzeniu 14.4m
    i z powodu niedotrzymania tolerancji rura jest w ktoryms miejscu usadowiona plyciej. Nastepuje eksplozja gazu spowodowana kolizja, zapala sie tankowiec ktory na skutek tej kolizji sie zapala. Kto bedzie odpowiedzialny za ekologiczna katastrofe na polskim wybrzezu, Niemcy, Rosjanie?
    Prawdopodobnie nie chcac draznic tych sasiadow tak jak w przypadku Smolenska stwierdzimy ze statek byl przeladowany wiec mial zanurzenie powyzej 15 i cala wine sciagniemy na siebie. Nie wiem dlaczego ciagle sie ludze ze Polska rzadza Polacy?

  90. @kagan, @Marcin
    Ale zabawa! Bredzenia ignorantów ciąg dalszy.
    „o zanurzeniu 14.4 m, a wiec ryzykowne bedzie wprowadzenie ich do portu w Świnoujściu, gdyż margines błędu będzie tu zaledwie 60 centymetrów”
    Panie kagan! Zawiadamiam, że jest o wiele gorzej niż pan myśli!
    Pan w swojej ignorancji wypisuje banialuki o tym, że niby głębokość portu w Świnoujściu wynosi 15 metrów.
    „Margines błędu”, jak pan to charakterystycznie dla swojego niezwykle uczonego majaczenia był łaskaw „obliczyć” wynosi aż 120 centymetrów!

    I to negatywnych centymetrów! Masz pan pojęcie?! Takie potężne ryzyko!!!
    Ani hitlerowski ani stalinowski okupant nie pogłębili bowiem głębokości przy nabrzeżach Świnoujścia do wiecej niż 13.2 metra! Tyle właśnie wynoszą głębokości przy Nabrzeżu Górników i Hutników. Nigdzie nie jest głębiej, przy żadnym z innych nabrzeży!
    http://www.port.szczecin.pl/pl/porty/nabrze%C5%BCa/nabrzeza_swinoujscie/
    A przecież i jedni i drudzy okupanci byli duuużo bardziej socjalistyczni aniżeli kapitalistyczni! I obaj kochali się w Wielkich Koncernach! Ogromnych Firmach!

    Jak to tak? Socjaliści i nie pogłębili Polsce basenów przy nabrzeżach?
    Rozumiałbym kapitalistów-krwipijców, ale socjaliści-komuniści!?

    Do Norymbergi z Niemcami i z Rosją!!! Do ONZ-tu! Do Strasbourga!

    Robi pan podstawowe błędy obliczeniowe – wyrzuć pan tę Odrę serii 1300 z systemem operacyjnym GEORGE, wyrzuć jak najszybciej. Dobrze radzę! No chyba, że pan jako PhD(Monash) ma jakieś tajne źródła australijskich informacji. Napisz pan do Zarządu Portu w Świnoujściu i postrasz pan ich procesem o podawanie kłamliwych danych na internecie.

    —————————————————————————-

    „rura jest polozona AKURAT NA CZESCI ZALEWU GDZIE JEST WEJSCIE DO PORTU”
    O boże, to już krzyczymy na całe gardło? Całe szczęście, że zmieniając formę wyrazu szanowny „dyskutant-analityk” nie zmienił treści. Taka sama śmieszna jak u kagana.

    Nie wiedziałem, że TĘ RURĘ faszyści z komunistami na spółkę WEPCHNĘLI Polsce – oczywiście Polsce pod NIEPOLSKIMI rządami AŻ NA ZALEW SZCZECIŃSKI!!! Gdzieś pomiędzy Świnoujście a Szczecin, nieprawdaż?

    Jak oni to zrobili? Desantowali się w nocy? Podkopem od Borholmu?
    Zdrajca Tuske wpuścił ich od strony Gdańska?

    Do tej pory szanowny Marcin raczył tylko nieprecyzyjnie bredzić, że TA RURA leży na polskich WODACH TERYTORIALNYCH.
    Ja w swojej naiwności myślałem, że według Marcina TA RURA godzi w nasz narodowy interes gdzieś na ZATOCE POMORSKIEJ, ale na całe szczęście są jeszcze patriotyczne Marciny, które uczyły się geografii za kochanego PeeReLu i mogą mnie oświecić.

    A może Marcinowi chodziło o Zalew Zegrzyński?
    To by się nawet zgadzało, bo z wiarygodnego źródła słyszałem, że warszawskie metro zostało wykopane przez parobkow dla „nadludzi” z Zachodu jako część TEJ RURY i to na koszt tychże parobków! A stacje metra to stacje przepompowe niepolskiego gazu! To jest tak oczywista prawda jak 2×2.

    ————————————————————————-

    „Zalozmy taki scenariusz: wplywa do Swinoujscia statek o zanurzeniu 14.4m”
    A kiedy się budzimy? Przed czy po założeniu? A o ile się założyliśmy?
    Bo jak na razie, to nikt przytomny nie myśli nawet o „wpływaniu” takim statkiem do Świnoujścia, fantasto z PRLu.
    Podobni tobie marzyciele planują budowy nowych portów, pogłębianie torów podejściowych, ale ponieważ są to dalekie plany, więc fantazjuj sobie dalej. Rzeczywistość jest nieprzyjemna, bo jak się ja zignoruje, to całą pościel prać trzeba.

  91. @ kagan
    „Ani hitlerowski ani stalinowski okupant nie pogłębili bowiem głębokości przy nabrzeżach Świnoujścia do wiecej niż 13.2 metra! Tyle właśnie wynoszą głębokości przy Nabrzeżu Górników i Hutników. Nigdzie nie jest głębiej, przy żadnym z innych nabrzeży!”
    Kagan, czasami warto przeczytac cos wiecej niz wiemy. Nadbrzeze Gornikow i Hutnikow ostatni raz poglebiali Niemcy przed 39. Jak mniemam III RP zdecydowala ze poglebianie nadbrzezy jest za drogie, w zwiazku z czym najwiekszy kiedys port na Baltyku zostanie przemianowany na w skansen
    by w ten sposob stal sie atrakcja turystyczna przyciagajaca tlumy ciekawskich
    z calego swiata chetnych zobaczyc w jaki sposob z kraju przemyslowego tworzy sie zielona wyspe.

  92. @zza kałuży – znów przypominam, iż regulamin tego blogu i netetykieta nie pozwalają na zamieszczanie na nim:
    a) treści sprzecznych z prawem np. zawierających groźby, obraźliwe, naruszające godność, prywatność lub pozostałe dobra osobiste innych osób;
    b) treści sprzecznych z zasadami współżycia społecznego i z dobrymi obyczajami a w szczególności: wulgarnych, obscenicznych, nienawistnych, agresywnych, dyskryminujących i in. tego rodzaju;
    c) treści propagujących działania prawem zakazane;
    f) treści i zachowania łamiące zasady netykiety, a w szczególności:
    – Atakujących i obrażających innych uczestników dyskusji.
    – Wypowiedzi niezgodnych z prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami, w szczególności zaś zawierających groźby, obraźliwych, naruszających godność lub pozostałe dobra osobiste innch osób, naruszających prawa autorskie i inne dobra prawem chronione.
    Pamiętaj też, „zza kałuzy”, że nie jesteś anonimowy w sieci i że ponosisz odpowiedzialność za swoje wypowiedzi!

  93. @zza kałuży – c.d.
    1. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby poglebic port w Swinoujsciu do 15 a nawet i wiecej metrow.
    2. Z zamieszczonych w Sieci map wynika wyraznie, ze nie da sie wplynac do zadnego polskiego portu nie przecinajac tego rurociagu, a wiec musi on byc tak gleboko ulozony, aby mogly nad nim bezpiecznie przeplywac statki o zanurzeniu conajmniej do 15 metrow.
    3. Prosze raz jeszcze, o powstrzymanie sie od chamskich wrecz atakow ad personam, gdyz inaczej to bede musial zlozyc oficjalny wniosek do redakcji POLOTYKI o ujawnienie twych danych personalnych, aby ci wytoczyc proces o znieslawienie, gdyz nie mam zamiaru tolerowac naruszania prawa na tym blogu!
    LK

  94. @Tomasz Kasprowicz – wracając do tematu tego blogu – czy nie widzi Pan tu absurdalności sytuacji, w której praktycznie każdy, kto coś sprzedaje, staje się dziś w Polsce, i to z przymusu, poborcą podatkowym, i to takim, ktoremu państwo nic za te pracę nie płaci? Nie wydaje się to Panu niezgodne z Konwencją Nr 29 Miedzynarodowej Organizacji Pracy dotycząca pracy przymusowej lub obowiązkowej oraz Konwencją nr 105 o zniesieniu pracy przymusowej – obie podpisane i ratyfikowane przez Polskę!

  95. kagan
    15 stycznia o godz. 5:52

    Tu nie chodzi o pogłębienie portu, tylko Zatoki Pomorskiej, mającej średnią głębokość 15 metrów…..
    Można to zrobić, tylko po co?
    Kanał Kiloński ma głębokość 10 m, cieśniny duńskie 15 m……

  96. @wiesiek59 – zawsze mozna poglebic w Baltyku kanal zeglowny , ktory mogly by uzywac jednostki o zanurzeniu do 15 (a nawet i wiecej) metrow, jako iz średnia głębokość tego morza wynosi 52 metry, a w Kattegacie głębokość średnia ma 24 metry.
    Poa tym, to na umieszczanie na dnie tego Morza rurociagow, powinny wyrazic zgode wszystkie zainteresowane panstwa, gdyz Baltyk jest morzem tak malym, ze nie ma na nim juz chyba ani kawalka, ktory by nie lezal w strefie ekonomicznej ktoregos z panstw na nim lezacych.
    A tak ogolnie, to uwazam, ze Polska powinna sie dogadac z Niemcami, Rosja i Bialorusia w sprawie wybudowania gazociagu z Rosji do Niemiec poprzez Bialorus i Polske, czyli z pominieciem Ukrainy, ktora przeciez, wczesniej czy pozniej, musi sie rozopasc na czesc zachodnia ze Lwowem i wschodnia z Kijowem i Charkowem. Ciekawe, czy Roisjanie wtedy nie upomna sie o Krym i Odesse…

  97. Zabawa od samego rana!
    wiesiek59 15 stycznia o godz. 10:23
    Może nie doczytałeś, ale my tu się bawimy w obwinianie Wrogów Polski, głównie Polski we wcieleniu najdoskonalszym, czyli PRLu i wynajdujemy przykłady na Straszliwe Klęski i Spiski zawiązane przez tych wrogów na zgubę PRL-bis, który mógł powstać a nie powstał. Kagan właśnie przed chwilą próbował wprowadzić do Świnoujścia statki o wiekszym zanurzeniu niż głębokość przy nabrzeżach w porcie a Marcin kłóci się DRUKOWANYMI literami, że Tusk z Putinem i Merkelową na złość PRL-bis przegrodzili TĄ RURĄ tor wodny nie tylko na polskich wodach terytorialnych 😉 ale także na ZALEWIE 😉

    Marcin na chwilkę zniknął szukać mapy a na mapie ZALEWU Z TĄ RURĄ a Kagan już znalazł mapę i uczenie prawi o statkach zanurzonych głębiej niż 15 co to mogą wpływać na Bałtyk bez kłopotu, bo „w Kattegacie głębokość średnia ma 24 metry”.

    Mówię ci, zabawa na cztery fajerki! Kagan, który mieszka w Australii i jest jak sam o sobie pisze „PhD(Monash)” wie, że pomiedzy Kattegatem a Bałtykiem leży głęboka na 50 metrów cieśnina Bassa więc wszystko spoko. Wszystkie statki przejdą.

    Na marginesie to Cieśniny Duńskie mają głębokość 17 a nie 15 metrów co właśnie ogranicza maksymalne zanurzenie statków nimi płynących do około 15m. Ale dla kagana to pryszcz. On wszystko pogłębi byle tylko Tusk wyszedł na wspólnika kapitalistów i militarystów.

  98. Jak pisze Zofia u siebie, dni świetności Świnoujścia jako portu do ekspediowania ładunków MASOWYCH, należą już do przeszłości…..
    Na dodatek, Polska w odróżnieniu do sąsiadów, nie ma morskiej POLITYKI gospodarczej….
    Długofalowe i kosztowne inwestycje, z niską stopą zwrotu, nie cieszą się uznaniem banków…

    Nasz Gospodarz zajmuje się małymi przedsiębiorstwami, my niestety wbrew Jego wyraźnej woli, ciągle zbaczamy na tematy makro i geo…

    Interesująca w przedostatniej Polityce była kwestia nadmiaru gotówki w amerykańskich korporacjach. Pięć bilionów w rajach podatkowych….
    Nikt ich nie chce inwestować, bo nie ma tak rentownej dziedziny.
    No i kto by kupił kolejne towary, skoro Ludzkość nie ma siły nabywczej….
    Być może doszliśmy już do kresu rozwoju przemysłu skierowanego na zaspakajanie potrzeb ludzi i obecny poziom wystarczy?
    Te pieniądze, to zamrożony popyt…..

  99. Jeżeli łupkowa odyseja rzeczywiście się powiedzie, to PGNiG z postpaństwowej spółki infrastrukturalnej może się przeobrazić w jednego z europejskich liderów gazowych. Mając doświadczenie w niekonwencjonalnych złożach i garść własnych patentów technologicznych, stanie się też atrakcyjnym partnerem dla każdego, kto śladem Polski będzie chciał ruszyć po łupkowe skarby.
    http://www.forbes.pl/pgnig-na-fali-wznoszacej,artykuly,135926,1,1.html
    ============

    Myślę że tak się to odbywa w większości krajów świata.
    Państwo wyznacza kierunki, zapewnia finansowanie projektu, a małe firmy starają się załapać na kontrakt, wnosząc innowacje, patenty, technologie.

    A przynajmniej tak robiono w USA, Japonii, Korei…..
    Polską specjalnością mogłoby być odkrywanie i eksploatacja złóż, z całym kompleksem wytwórczym.
    Budzanowski zaczyna być interesującym managerem.
    Chyba że nastąpi zmiana rządów i wszystkie poprzednie ustalenia i pomysły pójdą do kosza- jak drzewiej bywało….

  100. @kagan
    Domaga się Pan przeprosin od kogo i za co?
    Co do prawników przypominam że czekam na dane potrzebne do wypełnienia pozwu za nazwanie mnie wyzyskiwaczem.
    Wracając do tematu:
    – z tgo co wiem niestety przedsiębiorcy na całym świecie są zmuszani do poboru podatku w imieniu państwa – tak podatki od sprzedaży, jak i płac itd itp.

    @wiesiek59
    Dziękuję za zauważenie tego ciągłego zbaczania. Męczące to…

  101. @Tomasz Kasprowicz – Domagam sie przeprosin glownie od „zza kałuzy” za jego, chamskie wrecz ataki ad personam, za to ciagle i publiczne wymyslanie mi od durniow i ignorantow,
    I jest Pan Doktor wyzyskiwaczem obiektywnie, jako (wspol)wlasciciel firmy i nic na to nie poradze, ze aby firma mogla przynosic zysk, to musi ona w systemie kapitalistycznym, wyzyskiwac swych pracownikow, gdyz zysk firmy bierze sie tylko i wylacznie z nieoplaconej czesci pracy pracownikow najemnych (tej firmy i innych firm, jako iz firma nie dziala w prozni, a w systemie zlozonym takze z innych firm i konsumentow).
    Moje dane przesle zas Panu Doktorowi poczta elektroniczna – prosze mi tylko podac pana adres. I co to za smieszne wytlumaczenie typu, ze „nie tylko u nas Zydow/Cyganow/Cyklistow/Murzynow/Polakow etc. bija – w innych panstwach tez to robia”. Ciekawe, ktory sedzia w Europie (takze w Australii, Kanadzie itp.) uzna za okolicznosc lagodzaca tego typu oswiadczenie oskarzonego „Wysoki Sadzie (Your Honour, Your Worship, My Lord etc.), przyznaje, ze bilem zone, ale prawie kazdy maz w kamienicy, w ktorej mieszkam, robi to samo”?
    LK

  102. @Wiesiek59 – tyle, ze wydobywanie gazu z lupkow (jedyna metoda, ktora dzis znamy, czyli metoda tzw. szczelinowania hydraulicznego) wymaga (jak to sama nazwa tej technologii wskazuje) ogromnych ilosci wody, a Polska, jak wiadomo, ma dzis powazny deficyt wody. Poza tym, to obecnie stosowana w USA technologia wydobycia gazu z lupkow oznacza dewastacje srodowiska na wielka skale, co jest tolerowane w USA, ale nie jest tolerowane dzis w Europie, a wiec tez i w Polsce.
    Pozdr.
    LK

  103. @wiesiek59
    Zrozum, ze te „zaoszczedzone” przez big business pieniadze, czyli obecne dolary USA, sa pieniadzem wirtualnym, za ktorym nie „stoja” praktycznie zadne realne produkty badz uslugi, a wiec sa one (te zaoszczedzone dolary czyli USD) pieniadzem nie reprezentujacym dzis juz praktycznie zadnej realnej sily nabywczej. Wpuszczenie ich na rynek oznaczaloby wiec ogromna inflacje i spadek kursu USD z obecnych ok 3 PLN za USD do poziomu ponizej zlotowki za dolara.
    I bynajmniej nie doszliśmy jeszcze do kresu rozwoju przemysłu skierowanego na zaspakajanie potrzeb ludzi, gdyż obecny poziom wystarczy, ale tylko w najbogatszych krajach świata i też nie wszędzie (p. np. olbrzymie i powiekszajace sie wciąż obszary nędzy w USA czy Australii).
    Pozdr.
    LK

  104. @zza kałuzy – znów tylko kolejne ataki ad personam? To przestaje być smieszne, więc napiszę w tej sprawie do redakcji POLITYKI.
    A co do meritum – nic nie stoi na przeszkodzie, aby poglebic port w Swinoujsciu i tor wodny prowadzacy do niego od Ciesnin Dunskich.
    I znow popelniasz oszustwo, gdyz ja nic nie pisalem na tym blogu o ciesninach lezacych w poblizu Australii. I sam przyznajesz, ze Cieśniny Duńskie mają głębokość ok. 17 metrów, a wiec przejdą przez nie statki o zanurzeniu do 15 metrów. A to, że Tusk jest na wspólnikiem kapitalistów i militarystów to jest wręcz oczywiste, np. ta wojna polsko-afganska jest Polakom potrzebna jak przyslowiowy pryszcz na tyłku.
    LK

  105. @ wiesiek59
    „Państwo wyznacza kierunki, zapewnia finansowanie projektu, a małe firmy starają się załapać na kontrakt, wnosząc innowacje, patenty, technologie.”
    Tak chyba jest na ksiezycu. W realnym swiecie mala firma ma takie szanse na przechwycenie rzadowego projektu jak armia zlozona ze szwejkow zwyciezyc machine wojenna zorganizowana w zdyscyplinowana wielomilionowa armie.
    To jest wlasnie filozofia dzieciakow ktorzy postanowili rzadzic w III RP i spoleczenstwo polskie placi cene tego eksperymentu.

  106. @Marcin – w realnym swiecie to malych firm nie stac jest na oplaty patentowe ani tez na dobrych pracownikow, ktorzy praktycznie zawsze wybieraja albo wielkie korporacje, albo tez administracje panstwowa badz tez uniwersytety, ktore tez sa albo panstwowe, albo wielkimi korporacjami…
    Pozdr.
    LK

  107. @wiesiek59
    W USA, Japonii czy Korei Pld, to decydowaly praktycznie zawsze, i dalej decyduja wielkie firmy, czyli tzw. big business. W USA byli to glownie tzw. „generalowie” (General Motors, General Electric, General Dynamics etc.), w Japonii tzw. zaibatsu a w Korei Pld. tzw. czebole.
    Sektor MŚP jest oczywiscie obecny w tych panstwach, ale spelnia on tam tylko pomocnicza role, dajac zatrudnienie tym, ktorzy (z roznych powodow, ale najczesciej braku szeroko pojetych kwalifikacji) nie zostali przyjeci przez big business, ktory daje znacznie lepsze warunki pracy i placy niz ow sektor MŚP, ktory po prostu nie ma dostepu do powaznego kapitalu, a bez tego kapitalu, to w kapitalizmie jest sie przeciez niczym (nawet nie nikim).

  108. @ kagan
    Jako ze polskie uczelnie sa sklasyfikowane pod koniec listy 500 najwaznieszych uczelni na swiecie, wielkie korporacje akurat z tego kraju nawet nie przyjmuja aplikacji, co oczywiscie uczelnie w Polsce ukrywaja.
    Natomiast doktoraty robione w prywatnych polskich uczelniach oraz ich filach w Chicago to jest out of clasification.

  109. @Marcin – oczywiste jest, ze wielkie światowe korporacje nie są zainteresowane abslowentami uczelni, ktore sa, jak np. UW czy UJ, sklasyfikowane najwyżej pod koniec trzeciej swiatowej setki światowych rankingów.
    I tak najwyżej w rankingu „Webometrics” to z polskich uczelni znalazł się Uniwersytet Jagielloński, który zajął tamże 293 miejsce, a drugą najlepszą polską uczelnią, według tego rankingu, jest AGH – 301 miejsce.
    W rankingu „topuniversities(.)com” najlepiej wypadł zaś Uniwersytet Warszawski, który zajął tamże 398 miejsce. Uczelnia ta awansowała wobec ubiegłego roku, kiedy to znalazła się w przedziale między miejscem 400 a 450. Do tego samego przedziału trafił też teraz Uniwersytet Jagielloński (z ubiegłorocznego 393 miejsca). W rankingu tym zmieściły się jeszcze Politechnika Warszawska i Uniwersytet Łódzki, plasujące się w ostatniej, siódmej setce świata…
    I zgoda, że doktoraty robione na prywatnych polskich uczelniach oraz w ich filach gdzies tam w prowincjonalnych USA, to jest „out of clasification”…
    Pozdr.
    LK

  110. Marcin 16 stycznia o godz. 0:43
    „Tak chyba jest na ksiezycu. W realnym swiecie mala firma ma takie szanse na przechwycenie rzadowego projektu jak armia zlozona ze szwejkow zwyciezyc machine wojenna zorganizowana w zdyscyplinowana wielomilionowa armie. To jest wlasnie filozofia dzieciakow ktorzy postanowili rzadzic w III RP i spoleczenstwo polskie placi cene tego eksperymentu.”
    Dla uścislenia dyskusji (oraz aby było mi łatwiej podawać przykłady ośmieszające te dyrektorskie dywagacje z czasów kombinatów i zjednoczeń):

    Porównuje pan firmy. Mała to ma być banda Szwejków a duża to wielomilionowa machina. Skoro porównujemy, to proszę odpowiedzieć na takie pytanie:
    Ile razy mniejsza (pod wzgledem liczby pracowników, kapitału zakładowego, sprzedaży, proszę sobie wybrać jakiekolwiek kryterium) jest w opinii Marcina „mała firma” w stosunku do „dużej firmy”, tak aby tę mniejszą można było nazwać „małą” a większą – „dużą”? 10 razy? 30 razy? 2? 200? 5000 razy? Proszę zaryzykować i „rzucić numerem”.
    Bez definicji ciężko jest mi dawać przykłady, bo za każdym razem usłyszę, że mój przykład jest zły, gdyż moja „mała” nie jest mała w stosunku do mojej „dużej” tylko np. średnia i się nie liczy.

    A może mówimy tutaj o zieleniakach z jednoosobową załogą? Kioskach ruchu, gdzie pracuje właściel plus pół żony? O jakie to firmy chodzi?

    Bo jeżeli ustali pan stosunek na np. 1000 razy to wybierając wielką firmę o 100 tys. pracowników otrzymamy definicję „małej” jako tej, która ma 100 pracowników. W polskich warunkach to pewnie nie jest już mała firma. Pan jest bardzo pewny siebie i wyklucza wszystkie ziemskie małe firmy, ale czy zaryzykuje też pan swoje twierdzenia wobec stuosobowych firm z USA? Gdzie w porównaniu do firmy 100 tys. osobowej są one z pewnością „małe”. Mógłbym wtedy zacząć drukować jak drukarka przykłady całkowicie obalające pańskie wątpliwe tezy. Małych firm, wręcz wytyczających całe nowe przemysły i dziedziny badań, a nawet rozpoczynających nowe zjawiska kulturowe. W błyskawicznym czasie gromadzących milardy dolarów i stających się większymi od tych wczorajszych „dużych” firm.

    Obaj z kaganem jesteście całkowicie mentalnie odizolowani od nowoczesnej nauki i nowoczesnego przemysłu. On pamięta szczegóły systemu George, z którym ja też miałem do czynienia na pierwszym roku. Pisałem programy w Jean i Basicu i puszczałem je pod Minimopem. Fortran 77 to była wtedy nowoczesność. Ale to było dziesiątki lat temu od tego czasu świat się całkowicie zmienił. Proszę zapytać kagana, jak tam z jego C#? Albo z .net?

  111. kagan 16 stycznia o godz. 1:35
    „ani tez na dobrych pracownikow, ktorzy praktycznie zawsze wybieraja albo wielkie korporacje, albo tez administracje panstwowa badz tez uniwersytety”
    Udowadnia pan, że jest ignorantem jeśli chodzi o chyba najwspanialszy nowoczesny przykład rewolucji naukowo-technicznej czyli powstanie Silicon Valley. Powstanie przemysłu półrzewodnikowego.
    Pracownicy, których Shockley zarekrutował do swojego Laboratorium nie przyszli tam dlatego, że był to uniwersytet ani wielka firma. Przyszli zwabieni 1/ szansą pracy z najnowszą na świecie technologią, 2/ osobą genialnego szefa, 3/ okazją budowania nowej firmy od samego początku, czyli zarówno możliwością odcisnięcia swojego pietna na czymś nowym jak i zarobienia niezłych pieniędzy w przypadku sukcesu.

    I takie są do dzisiaj motywy „dobrych pracownikow”. W wielkich koropracjach pracują średniacy, takie ciepłe kluski szukające bezpieczeństwa. Najlepsi idą za technologią, wyzwaniami i radościami tworzenia i możliwością pracy z najlepszymi. Ale pan tego nie może wiedzieć bo u pana fakty nie maja żadnego znaczenia jeżeli są w konflikcie z dziwacznymi teoriami.

  112. Marcin 16 stycznia o godz. 2:28
    „Jako ze polskie uczelnie sa sklasyfikowane pod koniec listy 500 najwaznieszych uczelni na swiecie, wielkie korporacje akurat z tego kraju nawet nie przyjmuja aplikacji”
    Wiekszą bzdurę ciężko jest napisać. Raz, że mam dwa przykłady moich własnych dzieci, dwa, to mój przykład, trzy to mam na pęczki historii znajomych. Marcina młodość przypadła na okres zamkniętych granic i mysli, że tak pozostało.

    „co oczywiscie uczelnie w Polsce ukrywaja.”
    Mafia rządzi światem!

  113. kagan 16 stycznia o godz. 3:27
    „oczywiste jest, ze wielkie światowe korporacje nie są zainteresowane abslowentami uczelni, ktore sa, jak np. UW czy UJ, sklasyfikowane najwyżej pod koniec trzeciej swiatowej setki światowych rankingów.”
    Każdy sądzi po sobie. Jakie były losy pańskich dzieci, panie kagan? Dzieci Marcina też jakoś miały trudności z tabliczką mnożenia to i on jest przekonany, że została dla nich tylko poniewierka na bezrobociu w kondominium niemiecko-rosyjskim.
    Te z moich dzieci, kóre się solidnie uczyły nie miały najmniejszych trudności w znalezieniu pracy czy stypendiów na uczelniach zagranicą. To, które chciało zarabiać forsę – szło do dobrze płatnej pracy, w zawodzie, w świetnej firmie. To, które chciało zdobywać kolejne stopnie akademickie – szło na uczelnię.

    To nie mafie i spiski, to indywidualna pracowitość. Lenie zostają nieudacznikami. Pracowici mają sukcesy. Przynajmniej sądząc po moich własnych dzieciach.

  114. @zza kałuzy
    Prosze pana, termin MŚP jest dobrze zdefiniowany:
    In Europe, there are three broad parameters which define SMEs:
    1. Micro-entities are companies with up to 10 employees
    2. Small companies employ up to 50 workers
    3. Medium-sized enterprises have up to 250 employees.
    „The category of micro, small and medium-sized enterprises (SMEs) is made up of enterprises which employ fewer than 250 persons and which have an annual turnover not exceeding 50 million euro, and/or an annual balance sheet total not exceeding 43 million euro”.
    Zgoda wiec, ze nie mozna tu porownywac jednoosobowej firmy praktycznie bez kapitalu z firma zatrudniajaca ponad 200 osob (ale mniej niz 250), ktora zostala wlasnie zalozona przez kilku bogaczy, ktorzy maja doskonale kontakty z politykami…
    A co do mnie, to ja od jakichs dobrych 10 lat nie zajmuje sie juz zawodowo programowaniem komputerow, ale ostatnie projekty, ktore robilem w tej dziedzinie, to byla bankowosc internetowa oraz sieci ATM i POS (jesli to cos panu mowi), a programowalo sie to wszystko w takich jezykach jak np. TAL, a pozniej i C, na komputerach Tandem (dzis to jest ‚server division’ firmy Hewlett Packard), pod systemem operacyjnym Guardian, a byla to wtedy naprawde nowoczesna technologia…
    LK

  115. @zza kałuży – i co z tego, ze znasz takie a nie inne przykaldy wsrod swoich znajomych? Popelniasz tu takie elementarne bledy w rozumowaniu, za ktore na Monash University czy tez na The University of Melbourne wylatuje sie z pierwszego roku studiow ekonomicznych (tzw. jumping to conclusions, czyli wyciaganie wnioskow co do calosci na podstawie znajmosci niereprezentatywnego jej fragmentu).
    Wstyd…

  116. PS: Moje dzieci skonczyly wyzsze uczelnie w Australii. I co to ma do tematu tego watku? I znow popelniasz tu takie elementarne bledy w rozumowaniu, za ktore na Monash University czy tez na The University of Melbourne wylatuje sie z pierwszego roku studiow ekonomicznych, czyli inaczej tzw. jumping to conclusions, czyli wyciaganie wnioskow co do calosci na podstawie znajmosci niereprezentatywnego jej fragmentu. Cos mi sie widzi, ze twoje dzieci to skonczyly te sama ‚wyzsza’ uczelnie, co ty, czyli conajwyzej WUML, czyli inaczej sam Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu! 😉

  117. @zza kałuzy – ależ się tu rozbawiłem… No cóż, jeśli ktoś na serio wierzy propagandzie reżymowej, głoszącej, że owa Silicon Valley powstała tylko dzięki indywidualnemu geniuszowi i przedsiębiorczości prywatnego sektora, to znaczy, że jest to osoba umysłowo upośledzona (mentally handicaped), gdyż oczywiste jest, że calą tę Dolinę, a więc i praktycznie cały amerykański przemysł półprzewodników, to stworzyły pieniądze Pentagonu (czyli inaczej amerykańskich podatników) , który od czasów II Wojny Światowej finansuje olbrzymią większośc amerykańskiej nauki (science) oraz firmy produkujące uzbrojenie, a więc też i elektronikę (opartą dziś na półprzewodnikach), która jest dziś tak wszechobecna już nie tylko w samolotach, okrętach, rakietach czy czołgach, ale nawet i w uzbrojeniu i wyposażeniu zwyklego szeregowca piechoty, szczególnie morskiej (Marines).
    LK

  118. @ kagan
    Jestem zdania ze ksztalcenie czlowieka trwa cale zycie, niemniej dobra uczelnia w tym pomaga. Zdolne jednostki zawsze znajduja droge do tego by osiagnac swoje cele zyciowe. Sfrustrowane osoby ktore nie osiagnely tego co mogly zazwyczaj swoja frustracje prezentuja tam gdzie tylko zobacza ze ktos doszedl do czegos. Tam w dalekiej Australii nie pojawia sie fala Polakow zdesperowanych szukajacych swego miejsca w swiecie. Mieszkam w miejscu gdzie ta fala dociera i musze powiedziec ze to jest tragiczne. Ludzie szukajac swojego miejsca w zyciu ida na kompromisy tak glebokie, ze z marzen o wielkiej karierze laduja na zmywakach podpieranych kursami jezykowymi, bo to zapewnia mozliwosc przedluzania pobytu. Pracuja za minimalna place a po okresie gdy wizy sie koncza staja przed dramatami: szukac nastepnego kraju.
    I nie wiem czym sobie zawinilismy ze ciagle wybieramy najgorszych z najgorszych na swoich przywodcow, bo to zazwyczaj ludzie przypadkowi w polityce, wogole przypadkowi w czymkolwiek, bez zdolnosci, ale duza zdolnoscia do pchania sie przez zycie lokciami. Mysle ze ktos kto mysli powaznie o Polsce potrafi ze zrozumieniem przeczytac co tutaj napisalem.
    Pozdrawiam

  119. @Marcin
    Niestety, ale Polonia Australijska to w ogromnej wiekszosci są tzw. odrzuty eskportowe, czyli ci, którzy nie radzili sobie w Polsce. Szczegolnie tragiczny poziom reprezentuje tzw. stara Polonia, czyli ta sprzed roku 1980, która była wręcz pomiatana przez władze australijskie, gdyż nikt za nią nie stał – ani rząd, ani też pieniądze. Oni nawet bali się pisnąć, gdy tutejsze władze zabraniały automatycznej zmiany końcówki żenskiego nazwiska ze „ski” na „ska”. Ci ludzie bali się nawet nauczyć swych dzieci języka polskiego, aby nie być posądzonymi o propolskie, czyli o „prokomunistyczne” sympatie…
    I od razu zaznaczam, że są też i przypadki odmienne, ale to są (nie wiem czy „stety” czy też „niestety” gdyż nie jestem rasistą ani tym bardziej antysemitą), Polacy pochodzenia żydowskiego (albo, jak kto woli, Żydzi polscy). I zgoda, co do reszty, gdyż emigracja jest zawsze wielkim dramatem osobistym, chyba, że to jest emigracja Portugalczyka do Brazylii, Hiszpana do Argentyny (czy też na odwrót) albo Anglika do Australii, Kanady, Nowej Zelandii czy też USA, czyli do kraju z praktycznie tym samym językiem i bardzo podobną kulturą…
    Pozdr.
    LK

  120. @kagan
    Miło się było pośmiać, ale pan nie potrafi utrzymac koncentracji na jednym temacie. Przeskakuje pan z tematu na temat. Ja przeczytałem wyciągniete z kapelusza stwierdzenie Marcina, że: „wielkie korporacje akurat z tego kraju nawet nie przyjmuja aplikacji”. Nie napisał on „czasami” ani „pewnych” tylko bach, z grubej rury. Nie przyjmują i już. On to wie. Jeżeli ktoś pisze takie absolutne rzeczy, to wystarczy podać tylko jeden przykład, aby obalić takie twierdzenie. Co właśnie zrobiłem. Pan natomiast wypisuje jakieś niedorzeczności. To dowód, że nie ma sensu z panem dyskutować.

    Przykład z firmą założoną przez Shockleya miał poinformować pana o nieznanych mu zupełnie motywach, jakimi kierują się przy wyborze miejsca pracy najlepsi pracownicy w przemyśle high-tech. Nie spotkał pan nigdy takich osób, nie pracował z nimi, więc mógłby się pan czegoś dowiedzieć. Niestety do pana nic nie dociera. Patrzy pan przez pryzmat swoich nieszczęść zawodowych i uogólnia na wszystkich swoje motywy. Dla pana uchwyceniem Pana Boga za nogi jest praca w „wielkiej firmie” i myśli pan, że dla każdego. Nie rozumie pan, że wcale tak nie jest. To się panu w głowie nie może pomieścić.

    Zamiast się kłócić i „swoje młócić” radzę spróbować zrozumieć. Nie wypisywać jakichś trywialnych i każdemu znanych rzeczy, że firmy z Silicon Valley bez przemysłu obronnego by nie powstały, bo takie rzeczy wiedzą przedszkolaki. To nie było tematem mojego wpisu. Nie mechanizm finansowania tych firm tylko kryteria wyboru miejsca pracy. Pan twierdził, że dobrzy pracownicy „praktycznie zawsze wybieraja wielkie korporacje” a ja podałem bardzo znany przykład, że wcale tak się nie dzieje.

    Jeszcze raz piszę, jak pan będzie zmieniał temat zaraz po wykazaniu panu, że się pan myli w porzednim wpisie, to będzie się pan zachowywał jak małe dziecko.

  121. Definicja wielkości firmy. Rzeczywiście Unia Europejska opublikowała swoje nomenklaturowe zalecenia w tym temacie.

    http://ec.europa.eu/enterprise/policies/sme/facts-figures-analysis/sme-definition/index_pl.htm

    Ciekaw jestem, czy polskie prawodawstwo, w tym np. podatkowe czy jakieś inne jest spójne z tymi zaleceniami i czy jest jakoś do nich dostosowane?

  122. @zza kałuży (16 stycznia o godz. 8:13)
    1. Absolwenci polskich wyższych uczelni nie mają szansy na pracę w wielkiej korporacji (poza ich filiami w Polsce), gdyż polskie wyższe uczelnie po prostu nie mają odpowiedniej reputacji, a poza tym, to z językami u Polaków jest generalna klapa (poza tymi, którzy pokończyli studia za granicą).
    2. Przykład z firmą założoną przez Pana Shockley’a niczego nie dowodzi. A ja pracowałem w takich firmach jak np. Tandem i Datapoint, oraz miałem staże w IBM i ICL, razem z absolwentami takich uczelni jak np. MIT, a wiec ja WIEM o co tu chodzi. I o jakich nieszczęściach zawodowych Pan tu pisze? Gdzie ja się skarżyłem na te firmy? Ja z nich odszedłem do sektora nauki i szkolnictwa wyższego, gdyż tam, w wielkich formach informatycznych (sektor ICT), jest po prostu za duży stress. Tak więc sam Pan widzi, że nie jest prawdą, iż dla mnie praca w „wielkiej firmie” jest chwyceniem Pana Boga za nogi. Dla mnie taką pracą by była zaś praca naukowa w jednym z najlepszych uniwersytetów świata, ale aby się tam dostać, to trzeba mieć nieco lepsze pochodzenie niż ja…
    3. Poza tym, to oczywistą prawdą jest, że firmy z Silicon Valley pracują głownie na potrzeby tzw. przemysłu obronnego, a więc w celu wyprodukowania coraz lepszych i coraz tańszych urządzeń i środków do zabijania ludzi. Stąd nie podniecałbym się za bardzo tą firmą założoną przez pana Shockley’a…
    4. Regułą jest, że dobrzy pracownicy to praktycznie zawsze wybierają wielkie korporacje, albo też firmy, które stają się owymi wielkimi korporacjami. Nigdy nie wybiorą sklepiku na rogu sprzedającego przysłowiowy “chleb, mydło i powidło”, chyba że nie maja innego wyjścia…
    5. Proszę bez wycieczek osobistych, gdyż to nie jest zgodne z regulaminem blogu i netetykietą.
    6. W Polsce, przynajmniej wśród ekonomistów, przyjmuje się te unijne standardy, szczególnie, że nikt jeszcze nie zaproponował niczego naprawdę lepszego.
    LK

  123. @ kagan
    „Zamiast się kłócić i „swoje młócić” radzę spróbować zrozumieć. Nie wypisywać jakichś trywialnych i każdemu znanych rzeczy, że firmy z Silicon Valley bez przemysłu obronnego by nie powstały, bo takie rzeczy wiedzą przedszkolaki.”
    Kagan, sprobuje sie odniesc do tekstu ktory byl skierowany do Ciebie.
    W Bialymstoku wymarzono sobie ze bedzie Polska Silicon Valley. Wyobrazono sobie ze to cos w rodzaju mini Disneylandu z Orlando. Tylko ze poza stworzeniem tej nazwy nic wiecej. Wyobrazono sobie ze to jest wlasnie to
    i tak ma byc, bo „wadza tak postanowila” jak by to okreslil ciagle aktywny Fedorowicz.
    Jak sam widzisz oni nie wiedza jak na prawde powstawala Silicon Valley.
    Ot polski cud gospodarczy. Wszystko powstac ma jak u iluzjonisty, kroliki z rekawa, niewidzialna reka rynku. No ale piszac to wychodze tez na jednego z tych sfrustrowanych komuchow, ktorzy nie chca zauwazyc sukcesow fantastycznej transformacji. W przeciwienstwie do Ciebie nie zamierzam udowadniac ze nie jestem frustratem. To i tak nie pomoze. Oni wola uczyc sie na bledach. Udzielanie darmowych konsultacji przez internet to nie moja specjalnosc. Jak ktos chce wiedziec wiecej odsylam do literatury, albo do nauki na wlasnych bledach.

  124. Panowie!!!
    Co się z wami dzieje?
    Licytacja na dokonania, kto ma większe coyones?
    Nie przystoi……

    Za rozwojem dziedzin strategicznych, zawsze stało Państwo.
    W KAŻDYM kraju.
    Przemysł, czy przedsiębiorcy, podłączali się jedynie do trendu.
    Tak było w historii zawsze.
    Począwszy od rozwoju kolei, budowy flot wojennych morskich i lotniczych……
    Prywatny przedsiębiorca nie budowałby czołgów, chyba że na zamówienie rządowe.
    Program kosmiczny przez dziesięciolecia był domeną państw, a włączanie się „prywaciarzy” powodowane było zamówieniami.
    Zbyt duże nakłady trzeba ponieść, by firma garażowa mogła realizować całość projektu.

    Tak samo będzie u nas.
    Bez nakładów państwowych, nie powstanie przemysł o sensownych parametrach. Fołtyn dorabiający się na GG, CD Projekt, to za mało by zatrudnić tę masę ludzi.
    Mamy mnóstwo ochroniarzy, pracowników marketingu, tylko co oni produkują? Nie są przypadkiem zbędni?

  125. @ wiesiek59
    „Począwszy od rozwoju kolei, budowy flot wojennych morskich i lotniczych……
    Prywatny przedsiębiorca nie budowałby czołgów, chyba że na zamówienie rządowe.
    Program kosmiczny przez dziesięciolecia był domeną państw, a włączanie się „prywaciarzy” powodowane było zamówieniami.
    Zbyt duże nakłady trzeba ponieść, by firma garażowa mogła realizować całość projektu.”
    Wlasnie tutaj sie zgadzamy zarowno ja jak tez Kagan, ale niestety w obecnej Polsce rzadzace elity mysla calkiem inaczej. Garazowe firmy maja byc lekarstwem na wszelkie problemy, a przede wszystkim rozwiazac problem bezrobocia. I tu wchcodzimy w dziedzine fantastyki. Polskim problemem ktory nalezy walkowac nie sa male firmy. One beda powstawaly same gdy wielki przemysl bedzie potrzebowal kooperantow do wytwarzania pewnych komponentow ktore mozna wykonywac w garazach. Same garaze nic nie zrobia. Taki przykladowo wysokiej klasy tokarz czy frezer moze sobie kupic maszyny i wykonywac wysokiej klasy produkty u siebie. Niestety nie stac go na to zeby mial u siebie biuro konstrukcyjne, linie montazowa, czy siec dystrybucji produktu finalnego. Tego wladza z wyksztalceniem historycznym, albo z doktoratami honoris causa po zawodowce zwyczajnie nie rozumie.
    Tragedia tego narodu jest to ze gdy naukowiec politolog i ekonomista z Australii probuje o tym przekonywac na lamach poczytnego fachowego pisma jakim jest Polityka, w odpowiedzi otrzymuje chamskie odzywki typu: „w Australii chodza glowa w dol.”
    Jak dlugo jeszcze trwac bedzie ten taniec idiotow? Czy w koncu ktos wreszcie powie: dosc!!!

  126. @ Marcin, @wiesiek59
    Tak, tutaj sie zgadzamy zarowno ja, jak tez i Marcin oraz Wiesiek, że MŚP nie są lekarstwem na obecne problemy polskiej gospodarki, ale niestety, w obecnej Polsce, to rzadzace elity mysla calkiem inaczej. Garazowe firmy maja byc w niej lekarstwem na wszelkie problemy, a przede wszystkim maja one rozwiazac, jakze bolacy, problem bezrobocia. I zgoda, Marcin, ze tu wchodzimy w dziedzine fantastyki, gdyz polskim problemem #1 NIE sa male firmy, jako iz beda one powstawaly niejako same, gdy tylko wielki przemysl bedzie potrzebowal kooperantow do wytwarzania pewnych komponentow ktore mozna wykonywac w garazach, jak to sie dzieje np. w Japonii (np. kooperanci Toyoty). Ale same ‚garaze’ to przeciez nic nie zrobia, gdyz gdzie znajda one klientow? Wsrod bezrobotnych? Wsrod emerytow i rencistow z dochodem na reke ponizej tysiaca zl na miesiac?
    I zgoda, ze taki przykladowo wysokiej klasy tokarz czy frezer moze sobie kupic maszyny i wykonywac wysokiej klasy produkty u siebie. Ale, niestety, nie jest stac go na to zeby mial u siebie biuro konstrukcyjne, linie montazowa, czy tez siec dystrybucji produktu finalnego. Ale tego, to wladza z wyksztalceniem historycznym, albo z doktoratami honoris causa po dwuletniej zawodowce zwyczajnie nie rozumie.
    I zgoda, ze tragedia tego narodu jest tez i to ze gdy naukowiec politolog i ekonomista z Australii probuje o tym przekonywac na lamach poczytnego fachowego pisma jakim jest „Polityka”, w odpowiedzi otrzymuje chamskie odzywki typu: „w Australii chodza glowa w dol.”
    Ale taka jest przeciez strategia obecnej wladzy – aby osmieszac tych, ktorzy wiedza od niej lepiej, gdyz inaczej, to Polacy dawno temu zrobili by nowy rok 1981, a dzis, to nie mozna by juz bezkarnie uzyc w Polsce wojska do spacyfikowania ludnosci cywilnej…
    Pozdr.
    LK

  127. „naukowiec politolog i ekonomista”
    A nie „lemolog”, cokolwiek to by i nie miało znaczyć? Ja myślałem, że o naszej specjalności decyduje doktorat, choćby był to PhD(Monash)…

    „z Australii”
    To Australia nie ma już żadnych ekonomicznych i politycznych problemów? Wszystko, kierując się niewątpliwie radami kagana pozamiatali u siebie? Rozumiem teraz dlaczego kagan ma tyle wolnego czasu, że z antypodów może radzić rządzącym Polską! Lemolog, politolog, ekonomista, po prostu człowiek orkiestra!

    „probuje o tym przekonywac na lamach poczytnego fachowego pisma jakim jest Polityka”
    Fachowego czasopisma???? 😉 😉 😉
    Chyba dla „fahowcóf” co to nie potrafią podać żadnego polskiego tytułu dla politologów czy ekonomistów. Dziękuję za kolejną dawkę humoru!
    😉 😉 😉 😉

  128. @zza kałuży
    Znow piszesz nie na temat, a tak z zupelnie innej beczki, to doktorat (PhD) mam z nauk politycznych, a dwa nizsze tytuly z ekonomii (MA i magistra). Zas co do Australii, to tam zyja z wyprzedazy majatku narodowego, czyli kopalin, a ze ich maja mnostwo, to nikt sie w Australii nie martwi tym, ze pewnego dnia to ich jednak zabraknie.
    I czekam na twoj pierwszy wpis na temat tego blogu…
    LK
    PS: naduzywanie „emotikonow” swiadczy o niedojrzalosci psychicznej i emocjonalnej anonima chowajacego sie zs pseudonimem „zza kałuży”!

  129. Practice makes (almost) perfect! 😉

  130. @ kagan
    W dzisiejszej GW jest przypomniany wywiad z Kwasniewskim z 1987 roku na temat produkowanych w Polsce personalnych komputerow.
    On wtedy bedac ministrem w PRL-u twierdzil w jednym z wywiadow, ze Polska moglaby miec drugiega Apple, bo nasze owczesne pecety byly calkiem niezle, a nasi komputerowcy szybko uczyli sie swiatowych nowosci. Jeszcze wtedy Chinczycy nie wystartowali. Od tego czasu minelo 25 lat, Chinczycy maja dzisiaj monopol w tej dziedzinie, bo ciagle w nia inwestowali, my natomiast mamy zero.

  131. Panie Tomaszu. czy naprawde nie można tego bełkotu ukrócić ?.
    Pozdrawiam

  132. @Marcin – to byl chyba jakis inny Kwasniewski niz ten, ktory siedzial cicho, gdy niszczono w Polsce przemysl informatyczny, elektroniczny i fabryki polprzewodnikow oraz mikroprocesorow… 🙁
    @Andrzej52 – nie mam nic przeciwko usunieciu mych nieudanych eksperymentow z holdem dla „zza kaluzy”…

  133. @ kagan
    „to byl chyba jakis inny Kwasniewski niz ten, ktory siedzial cicho, gdy niszczono w Polsce przemysl informatyczny, elektroniczny i fabryki polprzewodnikow oraz mikroprocesorow…”
    Oczywiscie, co pieniadz nie moze.

  134. @kagan
    Pan nikogo nie obraża, mnie też. To prawda.
    Pan obraża tylko moją inteligencję.

  135. Chyba nas za mało do sensownej dyskusji…..
    A w pyskówkach nie ma sensu uczestniczyć…

    I tak, jak na pięć sztuk, niezły wynik ilości wpisów…..

  136. wiesiek59
    17 stycznia o godz. 18:29
    Wieśku, to koniec tego bloga, a tak dobrze sie rok temu zapowiadało.
    Pozdrawiam.

  137. Pierwsza seria trzebienia wpisów nie na temat nastapiła. Prosze o spokojną i merytoryczną dyskusję inaczej będą bany.
    Dla wszystkich, którzy za chwilę zaczną o cenzurze: nie ma obowiązku pisania komentarzy. Są inne blogi.

css.php