Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

10.01.2013
czwartek

Hyde park

10 stycznia 2013, czwartek,

To jest wpis dodatkowy pod którym można dyskutować o tym co na sercu i innych organach zalega. Można o wyzszości PRL nad USA, Białorusi nad III RP i Korei Północnej nad obiema. Można przedstawiać swoje alternatywne teorie ekonomiczne i ekonomiczne wymysły oraz jakie kary doczesne i wieczne powinny spaść na autorów polskiej transformacji. Wyobraźnia tylko określa granice.

Jednak posty nie na temat i trolownanie pod innymi wątkami bedzie się wiązalo z usuwaniem komentarzy. Chętnie bym je tu przenosił, jednak panel nie daje takiej technicznej możliwości więc kosz pozostaje jedyną opcją. Miłej zabawy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. @ Autor
    O wyzszosci III RP nad PRL dyskusja nie ma sensu. Do tej samej rzeki nie mozna wejsc dwa razy, ani nie mozna porownywac jablek z pomaranczami. Co natomiast mozna zrobic to przeprowadzic rozmowe z tymi ktorzy mieli 20 kilka lat w PRL-u, skonczone studia i startowali w samodzielne zycie na wlasny rachunek. Ja tutaj opisze swoj start, inni niech sami ocenia czy to im oferuje III RP. Otoz zaczynajac studia techniczne w Polsce od pierwszego roku otrzymywalem trzy stypendia ktore otrzymywal kazdy student ktorego rodzina nie nalezala do elity zarabiajacej ponad przecietna place. Byly to: stypendium pieniezne w granicach 600zl, stypendium stolowkowe w wysokosci nieokreslonej dzisiaj zapewniajace calodzienne wyzywienie wymagajace doplaty 240zl, oraz stypendium mieszkaniowe wymagajace doplaty 120zl miesiecznie. Czyli jak sie z 600 zl odjelo 360 pozostawalo 240 zlotych na pozostale potrzeby. Te pieniadze pozwalaly calkiem dobrze sie utrzymywac, moj kolega ktory w tym czasie stracil ojca z tych pieniedzy potrafil conajmniej 100 zl miesiecznie posylac swojej matce. Nie chce tutaj podawac cen produktow bo to moze sprawdzic kazdy samemu. Po 3 roku w dziekanadzie wisiala lista przedsiebiorstw ktore chcialy juz po 3 roku miec zapewnionych inzynierow, dlatego fundowali stypendia zwane fundowanymi. Byly one o jakies 200zl wyzsze od stypendium uczelnianego, dlatego wiekszosc studentow podpisywala kontrakty z zakladami.
    Praca czekala na absolwentow. Ktos powie ze no tak, praca byla ale placili grosze.
    Nie wiem czy to byly grosze, bo w tamtych czasach byly inne relacje cenowe dlatego nie mozna twierdzic ze to byly grosze. Nie musze nikogo przekonywac ze poniewaz bylo wiecej miejsc pracy niz chetnych pracodawcy traktowali nowych absolwentow z duzym honorem czasami nawet walczac o nich. Bo wtedy sie cenilo ludzi wyksztalconych. Na studia szli tylko najlespsi. Nie bylo prywatnych uczelni ktore zamiast uczyc daja za pieniadze dyplomy. Pozniej z uplywem lat w zakladach byla mozliwosc awansu od zwyklego stazysty az do dyrektora naczelnego przedsiebiorstwa. Taki proces trwal zazwyczaj 10+ lat i w tym czasie kadra nabierala doswiadczenia, znajac od a do z zarowno zaklad, jego organizacje, jak tez dziedzine w ktorej sie specjalizowal.
    Byl to system w ktorym wielkie zaklady byly kuznia kard inzynieryjnych, jako ze uczelnie nie sa w stanie nauczyc wszystkiego. Tego co wypracowala przez lata firma nie ucza ani podreczniki, ani kursy kwalifikacyjne. Teraz tych zakladow juz nie ma. Przez 20 lat uczelnie techniczne pustoszeja, nie ma dla absolwentow pracy. Ja sie koncentrowalem tylko na kierunku techniczym, podczas gdy rowniez po innych kierunkach czekala praca. Ekonomisci byli rozwchytywani podobnie jak inzynierowie.
    Zakladajac ze szanowny autor jest w grupie 10+ wiec mialby szanse w PRL-u dostac sie na drabince awansowej na poziom menadzerski. Awanse wygladaly podobnie jak w armii. Szczebel po szczebelku. Wiekszosc ludzi starala sie awansowac w zakladach pracy i do tego sluzyly przyzakladowe technika dla pracujacych, oraz tez studia wieczorowe. Po podwyzszeniu kwalifikacji pracownicy naogol otrzymywali awans czy to z pracy fizycznej do umyslowej, albo tez wyzsza pozycje w zarzadzie jezeli mieli juz prace umyslowa.
    Byl porzadek i dyscyplina. Kazdy wiedzial gdzie jego miejsce. Jak jest dzisiaj nie chce porownywac, to kazdy wie. I jeszcze jedno: prosze nie pisac ze Polska prodkuje dzisiaj nowoczesne wyroby. To robia firmy zagrniczne w Polsce. Wlasne wyroby Polska miala wtedy gdy byl PRL. Jak na owe czasy byly to produkty na swiatowym poziomie dzieki wlasnej mysli technicznej, jak tez dzieki zakupionym patentom. Komu to przeszkadzalo?
    Czyzby tym ktorzy nie chcieli byc robotnikami? Jak wszyscy wiemy nie bylo protestow kadry inzynieryjno technicznej. W spoleczenstwie tylko bardziej inteligentni moga stanowic grupe sprawujaca wladze. Jezeli nastapi to ze robotnik namowi do strajku i zechce przewrocic istniejacy porzadek, wtedy mamy do czynienia z anarchia. I taka anarchia jest dzisiaj. System sprawiedliwosci spolecznej budowany przez okres 40 lat runal w gruzach. Znowu sa bezrobotni i wyzyskiwacze, a na zycie nie ma dosyc pieniedzy dla wszystkich, panstwo na dodatek zyje na kredyt i to z lichwiarskimi procentami.

css.php