Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

7.12.2012
piątek

Obszary ryzyka

7 grudnia 2012, piątek,

Dziś dla odmiany fotoreportaż z mojej wizyty w Urzędzie Skarbowym. Ku własnemu rozbawieniu i zaskoczeniu zobaczyłem wywieszone na dużej planszy co następuje:

To wymaga tłumaczenia z urzędniczego na nasze, w czym szczególnie biegły nie jestem. Ja to czytam tak: „wpływy podatkowe spadają więc będziemy kontrolować. Porzućcie wszelką nadzieję znajdujący się w następujących kategoriach”. Zapraszam do reinterpretacji.

No to mamy pierwszy „obszar ryzyka”. Dużo on mówi o urzędniczej mentalności – podatnicy są obszarami ryzyka. Ja myślałem, że obecna konwencja mówi, że podatnicy to klienci urzędu, a jednak stare wyziera z każdego kąta. Jaki wniosek dodatkowy – handluj z UE – spodziewaj się kontroli. Eksport mający problemy ze zbytem związane z kryzysem na osłodę dostaną kontrolę.

Obszar jeszcze ciekawszy. Wszystkie firmy szczególnie obciążone przez kryzys, których marże mocno spadną i w związku z tym ponoszące straty, a jeszcze nie upadające mogą na osłodę spodziewać się kontroli z US.

Tu mamy nawiązanie do punktu pierwszego, a właściwe twórcze go rozwinięcie. Tym razem po nosie dostaną wszyscy eksporterzy – nie tylko ci sprzedający do UE.

Tu ciekawostka, albo czegoś nie rozumiem, albo tu chodzi o wszystkie firmy bo zasadniczo wszystkie są zobowiązani do wpłaty zaliczek. Ciekawy to obszar ryzyka – wszyscy… Chyba, ze chodzi o tych, którzy wpłacić powinni, a nie wpłacają – czyli w większości tych, którzy mają straty. Innymi słowy twórcze rozwinięcie obszaru 2.

Nauczka po Amber Gold. Chyba jedyny słuszny kierunek działań. Jak znam życie skończy się na 2 ostatnich punktach bo to w papierologi łatwo wyśledzić. Podmioty, które nigdy się nie zgłosiły pozostaną zapewne nadal bezpieczne bo nikt palcem nie kiwnie by je wyśledzić.

A tutaj dla odmiany uderzenie w firmy korzystające z nowoczesnych technologii. Za innowacyjni? Pewnie kombinują!

Jakie wnioski? Jesteś nowoczesny, dynamiczny, eksportujesz – spodziewaj się kontroli. Jesteś w trudnej sytuacji, kryzys pożera Ci firmę – do pomocy dostaniesz kontrolę z US. To do przemyślenia wszystkim tym, którzy twierdzą, że urzędnicy to tylko ofiary złego prawa. Ten oto gniot to już stricte urzędnicza produkcja – i to jak się może wydawać nie tyle lokalnego urzędu, a ogólnopolska.

Jak zwykle zapraszam do czytania i komentowania Postulatów

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 53

Dodaj komentarz »
  1. Jakos mnie to nie dziwi. Należy spodziewać się „wyjścia urzędników US na ulice”, tj, wzmożonego poszukiwania dodatkowych wpływów w obliczu kryzysu. Dostaną jak zwykle ci, których najłatwiej złapać. Czyli skończy się na tym, że urzednicy odbiją się od firm współpracujących z dobrymi prawnikami/księgowymi i wykonają swój plan na właścicielach warzywniaków. Inne urzędy żyjące z wpłat będą robic to samo, np. straże miejskie wykalibrują radary itp. Taka gmina…

  2. Śliczne to 🙂 W sam raz na początek weekendu.
    Uśmiałam się.
    Poanalizuję potencjalne konsekwencje, jak się wyśmieję.

  3. Wprowadzić liniowy podatek dochodowy i zlikwidować ulgi . Da to oszczędności w wyskoości funduszu płac zwolnionych 1/3 pracowników skarbówki.Podatek będzie płacił poborca, a panie sprawdzające PIT-y i Srity będą mogły poszykać sobie innego zajęcia, a może nawet otworzyć działalnośc gospodarczą i poddać się kontroli w ramach 5 stref zagrożenia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Radzę przenieść się do innego miasta (Urzędu Skarbowego)

  6. „a jednak stare wyziera z każdego konta” konta czy kąta? Zabawna literówka na blogu przedsiębiorcy ;).

    Pozdrawiam

  7. 1. POdatek liniowy:
    Poniewaz im ktos jest bogatszy i im ktos ma wyzsze dochody, to ma znacznie wiekszy interes w utrzymaniu status quo, to podatki powinny byc z wysoka progresja, ale powinny sie tez one zaczynac dopiero od przekroczenia sredniej krajowej, a na poczatek to z opodatkowania powinny byc wylaczone dochody ponizej minimum socjalnego, czyli w Polsce (zgrubsza) conajmniej pierwszy tysiac dochodu na miesiac (plus dodatkowe conajmniej 500 zl na niepracujacego partnera i na pierwsze i drugie dziecko). A dochody ponad 10 tys. zl na miesiac powinny byc opodatkowane w conajmniej 50% (mowa o kwocie ponad 10 tys.), zas dochody (obojetnie z jakich zrodel) ponad 100 tys. zl na miesiac powinny powinny byc opodatkowane w conajmniej 90% (mowa o kwocie ponad 100 tys.).
    2. O POdatkach ogolnie:
    Glowna przyczyna deficytu budzetowego w Polsce (jak tez i w olbrzymiej wiekszosci innych panstw) jest unikanie placenia podatkow przez przedsiebiorcow. W zwiazku z tym nalezy zaostrzyc rezym podatkowy a przede wszystkim opodatkowac glownie majatki, ktore jest trudniej ukryc niz dochody.
    lech.keller@gmail.com

  8. Możliwe są dwa podejścia do rozwiązywania problemów:
    – naprawianie istniejącego systemu poprzez analizę działania poszczególnych jego elementów, wyłapywania wadliwie, nieskutecznie i nieefektywnie działające i je usprawniać.
    – uznać, że istniejący system jest tak zagmatwany, skomplikowany i zawodny, iż nie opłaca się go usprawniać tylko trzeba od podstaw zaprojektować i wdrożyć całkowicie nowy, prostszy , skuteczniejszy oraz PRZYJAZNY ludziom i przedsiębiorcom.
    Owce się strzyżebo wtedy jest z niej pożytek a nie goli do gołej skóry, bo zamarznie i zdechnie.

  9. Nigdy nie korzystałem z ulg ale kto ich tam wie?

  10. @Kasprowicz
    Od rezimu zadnej logiki spodziewac sie nie mozna. Dyktator parti rzadzacej swa osoba ustala dozwolony poziom intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.
    Dlatego ministrem skarbu jest archeolog ktory zastapil geodete. Jest oczywiste ze minister skarbu panstwa nie zdaje sobie sprawy z efektow biurokracji ministrstwa ktore prowadzi.
    Upierdolic przedsiebiorce, zwiekszyc bezrobocie i terroryzowac wszystkich sa oczywiscie celami.
    Poprzedni minister skarbu panstwa (geodeta co jest specjalnoscia w rozstrzyganiu sporow o miedze) scigal w sadzie kioskarke za 4 grosze. Byly rowniez sprawy sadowe za 6 groszy, 7.5 grosza za kamyk przydrozny i za galazke z krzakow przydroznych ktora biegly wycenil na 11.78 zl. Za wycene wzial 900 zl. Obecny minister skarbu panstwa (archeolog) sadzi pielegniarke za 48 groszy. Powyzsze sprawy kosztowaly po kilka tysiecy kazda zwazywszy czas policji, sledczych, prokuratorow, sedziow, sadu i oczywiscie urzednikow skarbu panstwa. Co swiadczy o epidemi debilizmu !!! Tylko w Polsce jest to mozliwe. Bo tak blache sytuacje nie zasluguja nawet na upomninie.

    Tu Kaprowicz niestety nie imponuje. Gdy skarb panstwa terroryzowal kioskarke, Kasprowicz popieral. Ale gdy sam staje sie ofiara terroru skarbu panstwa to wyplakuje tu swoje zale. A przeciez kioskarka to rowniez przedsiebiorca. Wiadomo slowo solodarnosc oznacza teraz zdrade.

    Dopoki nie bedzie kwalifikacyjnych wymogow na stanowiskach publicznych nie nalezy sie spodziewac zadnych zmian na lepsze. Kazdy jest dobry na kazde stanowisko pod warunkiem ze swa inteligancia nie zagraza przewodniej roli partyjnygo dyktatora. To bolszewicka tradycja lat 1920-ych. To jest jedyne kryterium seleckcji na nominacje. A wyborca oczywiscie nikogo nie wybiera i wierzy ze to jest demokracja. Bo az tak otumaniony.

    @Kagan
    Oczywisce twoja propozycja podatkow ma sens. Ale sprawa jest znacznie szersza. Wszystkie struktury podatkow nalezy przeanalizowac i zreformowac. Obecny system podatkowy dlawi gospodarke. Przede wszystkim VAT na obecnym poziomie jest szkodliwy bo ogranicza konsumpcje. VAT nie powinien przekraczac 4-5%
    Kasprowicz nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwosci tak wysokiego VAT-u ale ciagle szuka nowych mozliwosci by dalej wydymac pracownika. Nalezalo by zaczac od wiekszych liczb. VAT na obecnym poziomie jest najwyzszym skladnikiem kazdej ceny. VAT na obecnym poziomie jest wrogiem No1 polskiego przedsiebiorcy.

    W sprawie budzetu,… oczywsice wplywy podatkowe sa nie wystarczajace ale tylko reforma podatkow niczego nie zmieni. Polska stracila 4-6 mln miejsc pracy po 1989 i to jest glowny bezposredni powod deficytow budzetu i ZUS.
    Tylko likwidacja bezrobocia i powstrzymanie bankrucji biznesow pomoze budzetowi. Ale rezim nie ma o tym pojecia. Bo przeciez premierem jest historyk a w rzadzie tylko osoby ktrore on miernota uznaje ze mu nie zagrazaja. Dlatego takich wybral i nominowal. Na rozkaz premiera i partyjnego dyktatora Sejm zatwierdzil a prezydent poruszajacy sie na smyczy trzymanej przez premiera podpisal.

  11. @axiom1
    Zgadzam sie z toba, ze „wszystkie struktury podatkow (w Polsce) nalezy przeanalizowac i zreformowac. Obecny system podatkowy dlawi (bowiem) gospodarke”. Oraz uwazam, ze VAT (a ogolnie kazdy podatek od konsumpcji, w tym np. australijski GST) jest szkodliwy dla gospodarki, gdyz ogranicza on konsumpcje, a wiec tez i popyt, co powoduje recesje, wzrost bezrobocia i dalszy spadek popytu. Stad tez zgoda, ze VAT w obecnej postaci jest wrogiem No1 polskiego przedsiebiorcy. VAT powinien byc wiec najwyzej na luksusowe twary z importu, np. na samochody w cenie ponad 100 tys. zl etc.
    I masz tez racje, ze ” Pan Kasprowicz nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwosci VAT-u ale ciagle szuka nowych mozliwosci by dalej wydymac pracownika”, gdyz reprezentuje on interesy mniejszosci, czyli kapitalu.
    I zgoda, ze deficyt budzetu to takze wynik tego, ze Polska, dzieki ‚reformom” Blacerowicza i ski stracila 4-6 mln miejsc pracy po 1989 i to jest glowny bezposredni powod deficytow budzetu i ZUS i ze tylko likwidacja bezrobocia pomoze budzetowi.
    I racje, ze obecny rezym rzadzacy dzis RP nie ma o tym pojecia, gdyz premierem jest historyk a w rzadzie sa tylko osoby ktore on uznaje ze mu nie zagrazaja…
    lech.keller@gmail.com

  12. Przyjrzyjcie się Panowie strukturze „społecznej” w ulu czy mrowisku a w szczególności stosunkowi ilości robotnic do ilości „żołnierzy” i trutni ( królowa zawsze jest jedna ). Im większa części zaangażowana jest w proces wywtórczy tym mniejsze ich obciążenie podatkowe. I to jest ten jeden, najważniejszy problem – stworzenie jak największej ilości miejsc pracy EFEKTYWNEJ a nie POZORNEJ. Jego skuteczne rozwiązanie spowoduje, że wiele uciążliwych na dziś problemów ROZWIĄŻE SIĘ SAMA.

  13. @kaesjot
    Oczywiscie, struktura zatrudnienia jest wielkim problemem polskiej gospodarki. Jest to problem nie rozpoznany i nie adresowany. No coz, premierem jest historyk ktory nie ma doswiadczenia nawet w prowadzeniu organizacju typu kiosk Ruchu i wybral sobie ministrow ktorzy swym intelektem mu nie zagrazaja.

    Dlatego ‚minister pracy’ nawet nie wie o strukturze zatrudninia i oczywiscie nic z tym nie zrobi. A sytuacja jest tragiczna. W 2010 w Polsce prace mialo 13.5 mln ludzi i tylko 5.8 mln pracowalo w sektorze wytworczym.

  14. Szanowni dyskutanci
    Jest sprawa oczywista ze wysokie bezrobocie w Polsce wynika ze strukturalnego ukladu spoleczenstwa: za malo pracodawcow, za duzo pracownikow. Nie mozna liczyc na to ze wplywy do budzetu osiagnie sie przez zatrudnianie w administracji celem sztucznego obnizania bezrobocia, co niestety robia wszystkie kolejne ekipy rzadzace.
    Aby wzrosla liczba pracodawcow musza byc dla nich mozliwosci rozwoju. Takich mozliwosci niestety nie stworza sami. Do tego musi prowadzic wlasciwa polityka panstwa. Wiadomo ze dobrze gospodarujace panstwo potrafi wykorzystac niezagospodarowana sile robocza w narodzie przez zlecenia rzadowe sluzace poprawie infrastruktury, ktora w porownaniu z sasiadami z zachodu jest stale do nadgonienia.
    Niestety na to trzeba miec kase. Aby miec taka kase trzeba niestety posiadac wlasny bank panstwowy ktory moze tworzyc pieniadz z niczego gdy sektor bankowy w panstwie jest w jego reku. W sytuacji gdy kraj pozbyl sie takiej mozliwosci oddajac bankowosc w rece prywatne, to chociaz nie jest w strefie euro, moze sobie tylko pogwizdac.
    O tworzeni pieniadza z inwestycji panstwowych napisano juz tomy, ale widac ze ci ktorzy sie pozbyli w Polsce takich instrumentow zapewniajacych harmonijny rozwoj gospodarki
    i funkcjonowanie bez dlugow albo nie sa zainteresowani dobrem kraju, albo po prostu nie rozumieja jak funkcjonuje pieniadz.

  15. @Art63
    Oczywiście ma Pan rację. Przepisy tworzy się równo dla wszystkich bez wzięcia pod uwagę możliwości ich wypełnienia. Kończy się tym, że największe koszty ponosza najsłabsi.

    @Wiesław kasprowicz
    Podatki liniowe prawie już mamy i to bez ulg- w każdym razie dla przedsiebiorców. Ale jakoś biurokracja dała radę udawac, że jest potrzebna. Aczkolwiek rzeczywiście chyba trzeba by dac wymóg przy przyjmowaniu na stanowiska w skarbówce przynajmniej rocznego prowadzenia własnej działaności. Zaraz by sięfilozofia działania zmieniła.

    @Andrzej52
    To „krajowa strategia” – chyab przenosiny nic by nie pomogły.

    @hlmi
    Już poprawiłem 🙂 Ksiegowy wyziera z każdego kąta 😉

    @Kagan
    1. Prostą konsekwencją takeigo podejścia będzie brak osób o dochodach powyżej 100tys i ograniczenie tych powyżej 10tys. Własnie Francja ćwiczy takie rozwiązanie i nagle przybywa bogaczy w Belgii. To co jest celem? Żeby uwalić bogatych, czy żeby były pieniądze w budżecie? To jest pytanie na które warto sobie najpierw odpowiedzieć, a potem poczytac o krzywej Laffera.
    2. Główną przyczyną deficytu budżetowego są rozbuchane wydatki państwa. W szeczgólności rózne pozaciągane zobowiazania, co do których już widać, że sa niemożliwe do realizacji (tzn nie ma takiego systemu podatkowego, który byłby w stanie wygenerować wystarczające przychody na ich pokrycie – znowu krzywa Laffera się kłania).
    Stawianie na konsumpcję jako motor gospodarki to jakies nieporozumienie. Kluczem są inwestycje i przedsiębiorczość oraz praca. Dlatego jesli już coś podatkowac to własnie konsumpcję, ale nie dochody z pracy czy środki przekazywne na inwestycje.

    @kaesjot
    No i tu jest dylemat. Obecne rozwiązania sa fatalne i zasadniczo nadają sie do wywalenia. Ale przecież nowe będa przygotowywac Ci sami co spłodzili te potworki. Jaka gwarancja, że nowe znaczy lepsze? Więc może lepiej to prasować? Ciężki dylemat.
    Wygląda na to, że znalezienie miejsc pracy (nieurzedniczej) jest trudne. trudność wynika z tego, że ludzie sią przyzywczajeni do pewnego poziomu dochodów, który jest często niekonkurencyjny globalnie. Nie ma się co oszukiwac samych specjalistów u nas nie będzie, zas na dłuższą metę człowiek wykonujący proste prace fizyczne nie może zarabiać dużo więcej niż drugi człowiek wykonujący takie same prace np w Chunach.

    @Marcin
    Ja stoję na stanowisku, że przedsiębiorcom nie trzeba koniecznie jakoś bardzo pomagać. Wystarczyłoby nie przeszkadzać. Na przykłąd wdrożenie moich postulatów prawdopodbnie obniżyłoby od razu bezrobocie o przynajmniej 2-3% (chopćby ze względu na legalizację części szarej strefy). Wszysycy by zyskali tyko na zaprzestaniu szkodzenia. Pomoc poprzez drukowanie pieniądza to już dość niebezpieczne zabawki.

    @axiom1
    Witam ponownie. Już się martwiłem o Pana zdrowie.

  16. @Marcin
    W Polsce od roku 1990 po prostu brakuje pracy. Nie wynika to z tego, ze jest w Polsce za malo pracodawcow i za duzo pracownikow, ale dla tego, ze w kapitalizmie rynkowym normalnym stanem jest istnienie bezrobocia.
    W PRLu byl praktycznie tylko jeden pracodawca (panstwo), a pracownikow wtedy brakowalo. A poniewaz w kapitalizmie rynkowym musi byc bezrobocie (glownie jako metoda kontroli wzrostu plac, czyli inaczej metoda utrzymywania relatywnie wysokich stop zysku), to nic tu nie dadza ulatwienia dla pracodawcow, gdyz pracodawcy w kapitalizmie rynkowym nie sa zaintererowani wzrostem zatrudnienia a tylko wzrostem swych zyskow, czyli cieciem kosztow, w tym kosztow zatrudnienia (np. poprzez zastepowanie pracownikow-maszynami).
    A interwencjonizm panstwowy, ktory ty proponujesz, nie jest zgodny z duchem kapitalizmu rynkowego oraz oznacza on na ogol finansowanie robot publicznych poprzez zaciagnie pozyczek, co powoduje z kolei wysoki deficyt budzetu i wysoka inflacje.
    Po prostu kapitalizmu rynkowego nie da sie naprawic, gdyz jest to system rodem z XIX wieku, ktory juz pod koniec XX wieku osiagnal maksimum swych mozliwosci i od konca lat 1970. powoduje on, ze gospodarka swiatowa znajduje sie w dugotrwalej recesji, z ktorej wyjsc nie jest w stanie.

  17. „…człowiek wykonujący proste prace fizyczne nie może zarabiać dużo więcej niż drugi człowiek wykonujący takie same prace np w Chunach.”
    Jeślo Pan myśli, ze działanośc gospodarczasłuzy mnozeniu zysków przedsiębiorcy to ma Pan rację ale ja mam na myśli gospadarkę słuzacą zaspokajaniu potrzeb społeczeństwa a wynagrodzenie jest formą dzielenia tego, co WSPÓLNIE zostało wytworzone. Każdy uczestniczy w nim stosownie do swych umiejętności i chęci a zarobek jest obiciem jego wkładu we wspólne dzieło. Tak wiec zarobek jego zalezy od tego, ile razem wytworzą i jak sie podziela a nie ile za podobną robote dostaje pracownik w Chinach.

  18. @Tomasz Kasprowicz
    1. Pisze Pan, ze „Prostą konsekwencją takeigo podejścia będzie brak osób o dochodach powyżej 100tys i ograniczenie tych powyżej 10tys.”
    Ale jaka korzysc ma gospodarka narodowa z bogaczy zarabiajacych ponad 100 tys. ( nawet osob zarabiajacych pomiedzy 10 a 100 tys. na reke na miesiac) ? Zadne, gdyz ci ludzie nie sa w stanie wiecej jesc czy pic niz olbrzymia wiekszosc nie bedaca bogaczami, a wiec wydaja oni swe pieniadze glownie na importowane dobra luksusowe, co przyczynia sie glownie do wzrostu, i tak juz wysokiego w Polsce, deficytu rachunku biezacego (current account).
    A krzywa Laffera nie ma potwierdzenia empirycznego, gdyz panstwa z wysokim opodatkowaniem (np. Skandynawia) maja na ogol takze najzdrowsze finanse publiczne. Krzywa Laffera to jest tylko model (teoretyczna konstrucja) z mocno ideologiczna podbudowa (proba „naukowego” uzasadnienia niskiego opodatkowania bogaczy).
    2. Nie jest prawda, ze glówną przyczyną deficytu budżetowego są ‚rozbuchane’ wydatki państwa. Wrecz przeciwnie, owe wydatki sa w Polsce smiesznie niskie, szczegolnie na zalosnie wrecz niskim poziomie sa w Polsce zasilki dla bezrobotnych i renty, co owocuje niskim popytem, a wiec tez i niska aktywnoscia gospodarki, szczegolnie w Polsce, gdzie od roku 1990 tak malo ludzi pracuje, a tak duzo jest bez pracy albo na rentach badz emeryturach.
    Dobry system podatkowy to jest zas, ktory szuka pieniedzy tam gdzie one sa, czyli u bogatych, a nie, jak dzis, u sredniakow i biedakow, a wiec nic dziwnego, ze w Polsce mamy dzis deficyt budzetu, gdyz ci, ktorych jest stac na placenie podatkow, nie placa ich.
    Konsumpcję jest zas glowna sila napedowa i sensem istnienia gospodarki. Pracujemy i inwestujemy tylko po to, aby pozniej konsumowac. Bez konsumpcji, to inwestycje i przedsiębiorczość oraz praca nie maja po prostu sensu. A opodatkowanie konsumpcji (np. podatkami typu VAT czy GST) prowadzi do jej obnizki, co powoduje z kolei obnizke produkcji, a wiec tez i wzrost bezrobocia, co z kolei dalej obniza konsumpcje i produkcje i wciaga gopodarke w coraz to glebsza recesje…
    I czyzby byl Pan ukrytym Marksista, jako iz podkresla Pan tak mocno role pracy ludzkiej w gospodarce?
    Pozdr.

  19. @Tomasz Kasprowicz
    Obnzizka stopy bezrobocia jest dzis w Polsce nierealna, gdyz Polska ma dzis niska, jak na kraj europejski, wydajnosc pracy. Podniesienie owej wydajnosci pracy spowoduje zas wzrost bezrobocia, gdyz te sama, jak nie wieksza produkcje, osiagnie sie przy zmniejszonym zatrudnieniu.
    Oczywiscie, mozna sztucznie zwiekszac zatrudnienie, tworzac fikcyjne miejsca pracy w administracji (na poziomie centralnym, wojewodzkim, powiatowym i gminnym) oraz w nieprodukcyjnych sektorach, np. w sektorze finansowym, ale poniewaz urzednicy panstwowi i samorzadowi oraz pracownicy sektorow nieprodukcyjnych (np. w/w sektora finansow) niczego uzytecznego nie tworza, a pobieraja pensje, i to czesto dosc wysokie, to taka metoda walki z bezrobociem powoduje to tylko zaciaganie kolejnych pozyczek na sfinansowanie owych nieproduktywnych miejsc pracy.

  20. @KSJ
    Placa zalezy glownie od wydajnosci pracy. Jesli polski robotnik umie lepiej machac lopata i na dodatek ma do pomocy np. koparke, to w ciagu dnia pracy wykopie dluzszy i glebszy row niz jego kolega z (przykladowo) Chin, ktory nie potrafi prawidlowo machac lopata i nie ma do pomocy koparki. Oczywiscie, dzis sytuacja jest coraz czesciej taka, ze to raczej Chinczyk ma wieksza wydajnosc pracy niz Polak.
    Ale problem jest tu glebszy – otoz jesli robotnik obslugujacy koparke ma znacznie wieksza wydajnosc pracy niz robotnik z lopata, to oznacza, ze mniejsza ilosc robotnikow (obslugujacych koparki) bedzie mogla „przerobic” znacznie wiecej m3 ziemi, co oznaczac musi spadek zatrudnienia, nawet przy zwiekszonej produkcji. W kapitalizmie rynkowym oznacza to nieuniknione bezrobocie (tu technologiczne).
    Oczywiscie, odchodzac od wolnorynkowych dogmatow mozemy znalezc rozwazania takie, ze „wilk (gospodarka) bedzie syty, a owca (robotnik) cala”, np. ograniczajac czas pracy, przez co te sama koparke bedzie obskugiwac nie jeden, a np. dwoch robotnikow na zmiane. Ale to nie jest mozliwe w kapitalizmie rynkowym, gdyz w tym systemie, nastawionym z definicji na indywidualny zysk kapitalisty, robotnik pracuje glownie na zysk dla wlasciciela firmy, stad tez nie da sie w tym systemie wyzyc z placy za prace na mniej niz caly etat…

  21. Kasprowicz bezmyslnie porownuje place pracownicze do Chin. Na jakiej podstawie ?
    Przeciez to obled nie z tej Ziemi. Za wydajnosc pracy odpowiada pracodawca/przedsiebiorca a nie pracownik. Koszty zycia natomiast sa poza kontrola pracownika. Placa nie pokrywajaca elementarnych kosztow zycia nie warta jest pracy. Juz pisalem, Kasprowicz chcialby placic 5 zl za miesiac pracy. Ale wtedy zostal by zjedzony przez swych pracownikow.

    Dlaczego Kasprowicz nie domaga sie podobnych standardow od politykow. Chinski rzad na glowe mieszkanca kosztuje znacznie mniej. Chinski rzad osiaga nadwyzki budzetowe juz przez ponad 45 lat podczas gdy w Polsce osiagnieto 23 lata kolejnych deficytow. Przeciez Kasprowicz nie tolerowalby pracownika ktory przynosi mu systematyczne straty ale nie ma problemu z rzadem ktory rujnuje caly kraj i to systematycznie. Co za podwojny standard, to obrzydliwe !

    Energia elektryczna jest w Chinach tansza i podatki rowniez. A tu Kasprowicz walczy o niskie place ale nie ma odwagi domadac sie od rzadu pracy ani mniejszych kosztow rzadzenia. Kasprowicz nie walczy o niskie ceny energii ani o niskie ceny paliwa (w Chinach tansze) ani o niskie ceny zywnosci. W Chinach gorzalka jest rowniez tansza.

    Kasprowicz rowniez nie walcy o niskie ceny kredytow ktore w Polsce sa jedne z najwyzszych w EU pomimo dosc niskiej inflacji i niskiej stopy NBP.
    Panie Kasprowicz dlaczego nie zawalczy pan z obcymi bankami w Polsce i ich lichwiarstkimi stopami procentowymi. Przecie to zbrodniczy element zerujacy na kapitale wypracowanym przez polakow.

    Na jakiej wiec podstawie polski pracownik mialby zarabiac na poziome Chinskiego ?

    Globalizacja jest aktem debilizmu politykow i swiadectwem ich korupcji na koszt krajow glownie Europy i Ameryki. Globalizacja nie stworzyla konkurencji dla politykow ani pracownikow rzadow i administracji. W tych resortach nie ma kryzysu, zatrunienie rosnie i place rosna. Globalizacja nie stworzyla konkurencji dla lekarzy i prawnikow ani generalnie dla sektora uslug. Globalizacja spycha do nedzy tylko sector wytworczy krajow EU i Ameryki ktory jest podstawa kazdej ekonomi.

  22. @Kagan
    No to kilka słów polemiki i trochę edukacji ekonomicznej.
    1. Wiara w jakieś odgórne mechanizmy – np. kapitlaiści utrzymują bezrobocie by powstrzymac wzrost płac. To znaczy pewnie się spotykają na cmentarzu w Pradze i omawiają, że na rok nadchodzacy bezrobocie będzie wynosiło 15% to płace nie wzrosną.
    Oczywisty absurd. Pracodawcy oczywiście są zainteresowani wzrostem zatrudnienia – oczywiście nie wzrostem dla wzrostu, ale wzrostem dla rozwoju firmy. Dla mnie każdy kolejny zatrudniony pracownik to duże wydażenie (właśnie się przygotowuję) i zasadniczo okazja do świętowania.
    2. Jakies dane dotyczące recesji od lat 70tych? Czy z powietrza pomysł?
    3. Rozumiem Pana stwierdzenie „a jaka korzyść z bogaczy”- odczytywać mam jako odpwoedź na moje pytanie. To znaczy, że Pana celem nie są wpływy do budżetu tylko likwidacja bogaczy (nie w sensie fizycznym tylko występowania). Dobrze, że mamy to wyjasnione. Tu chyba wychodzi fundamentalna różnica patrzenia na swiat. Rozpatrywanie zjawisk od strony ich „korzystności” to podejście polityczne – nakazowe. Gdzie ono prowadzi już dawno widzieliśmy. Jak pewna władza doszła do wniosku, że nie ma korzyści z „kułaków” to się zaczęło rozkułaczanie. To, że ot gwałt na ludzkiej wolności to jedno. To, ż epare lat później był głód to efekt fatalnej oceny stanu rzeczy. Panu się wydaje, że korzyści nie ma. A może są tylko Pan ich nie dostrzega ? (może jako motywator?) Zlikwiduje Pan bogaczy, a potem się być moze okaze, że spowodowało to poważne konsekwencje. Dlatego jestem wysoce przeciwny tkaiemu podejściu – bo jednostki wedle swego widzimisię oceniają czyjąś przydatność, a potem niszczą jego wolność w imię tego widzimisię.
    4. Najświerzsze potwierdzenie krzywej Laffera w Polsce – zmniejszenie opodatkowania akcyzą alkoholu. Doprowadziło do wzrostu wpływów podatkowych. Rozumiem, że odwoła Pan swoje słowa, ż epotwierdzenia empirycznego nie ma i ż eot nauka w cudzysłowie.
    5. Oczywiście, że wydatki sa nieproporcjonalnie duże. Efektem jest wysokie opodatkowanie – w tym biednych i średniaków. Szukać pieniędzy u bogatych można. Można nawet im zabrac majątki w całości. Co podreperuje budżet na rok, po czym biedni zostaną sami z utryzmaniem wydatków bo bogatych już nie bedzie.
    Podstawą dobrego systemu podatkowego jest jego powszechność i jednolitość. Wtedy każdy płaci swoje – bogaci więcej, biedni mniej. Jak się jednak chce komuś zabrać 90% dochodów to się nie należy dziwić, że zrobi wiele by tego uniknąć. Należy odróżnić składkę do wspólnej kasy od rabunku. No, ale jak już ustaliliśmy Panu chodzi głównie to żeby bogatych nie było, a nie o to żeby budżet dobrze działał.
    6. Konsumpcja jest ważna, ale liczy się konsumpcja nie tylko tu i teraz, ale także konsumpcja w przyszłości. Im więcej skonsumujemy dzisiaj tym mniej jutro. Oszczędności zaś budują kapitał. tym bardziej dziwi mnie w tych samych ustach (częste zjawisko) narzekanie na brak kapitału w Polsce oraz nacisk na zwiększanie konsumpcji. Toż to sprzeczność.
    7. Zwiększenie wydajności pracy skutkuje spadkiem bezrobocia, a nie jego wzrostem. Prosze zerknąć gdzieś w podstawy ekonomii: to idzie jakoś tak – skoro można kupić za te same pieniądze więcej wykonanej pracy – to jest to równoważne ze spadkiem jej ceny. Spadek ceny to zwiększenie popytu na pracę. Pan zaś zapewne myśli o tym tak: jest w Polsce do zrobienia X roboty. Jak ludzie będa lepiej pracować to miniej ich trzeba będzie żeby zdażyć – zatem część odpadnie. Błąd tego rozumaowania polega na tym, że X nie jest stały tylko rośnie wraz z wydajnością.

    @mall
    A jak się ot ma do tych 6 obszarów? Lewych faktur tam nie widzę.

    @kaesjot
    Ja tu myślę o nieuchronnych zjawiskach ekonomicznych. Róznice poziomów mają tendencję do wyrównywania się. To co wyprodukowlaiśmy wspólnie sprzedajemy na rynku i dzielimy pieniadze (a nie produkty). Jelsi producent z Chin sprzedaje z apołowę ceny to albo zamykamy biznes, albo dzielimy się mniejszymi pieniędzmi. Bezrobocie u nas to wynik wybrania pierwszej opcji, druga opcja to obniżka płac – która nastapi jak już nie będzie innego wyjścia – co będzie bolesne i gwałtowne (patrz Grecja). I to nie jest tak, ze ja tak chciałbym – tak po prostu jest.
    Oczywiście jest też 3 wyjście – to znaczy zamknąć granice i ogłosić autarkię. Efekty znamy.

    @axiom1
    Myślę, że już pisałem, ale powtórzę. To jest blog przedsiębiorcy o jego codziennych problemach i dylamatach stojących przed przedsiębiorczością. Nie chce mi sie pisać o poziomie naszej klasy politycznej – bo to gadanie po próżnicy. Można powiedzieć, że to wina Tuska, Balcerowicza, czy kogo tam, ale mało to płodne i niewiele wnosi, bo jedyną sensowną konkluzją jest wtedy pójść w ślady Brunona K. a chyba nie o to chodzi.
    Nie ma Pan pojęcia ile chciałbym płacić moim pracownikom i o czym myslę – jesli mówimy o obrzydliwościach – to sa nimi właśnie takie insynuacje.

  23. Szanowny Gospodarzu – upieram się przy swoim – nie dzielimy pieniędzy lecz produkty.
    Pieniądz jest tylko umownym SYMBOLEM wartości – sam nie posiada ŻADNEJ wartości UŻYTKOWEJ. Wymyślili go ponoć Fenicjanie, by ułatwić wymianę TOWAROWĄ.
    To co Pan pisze, to prawda – w rzeczywistości tak się dzieje ale ta rzeczywistośc jest DEWIACJĄ, gdzie iluzoryczna wartość bierz górę nad wartością realną i dlatego jest tak , jak jest ale to nie znaczy , że tak własnie jest dobrze

  24. @ Tomasz Kasprowicz
    „Pomoc poprzez drukowanie pieniądza to już dość niebezpieczne zabawki.”
    Ja piszac o emisji pieniadza przez bank panstwowy wcale nie mialem na mysli drukowania pustego pieniadza. Rownowaga na rynku jest wtedy gdy ilosc pieniadza rownowazy wartosc majatku posiadanego przez panstwo. W kazdym innym wypadku to znaczy gdy rzucamy pieniadz na cele socjalne to wtedy jest to pusty pieniadz. Powiedzmy ze kraj buduje x km drog i mostow. Wybudowana nowa infastruktura jest czyms co podnosi wartosc majatku narodowego. Taka ilosc o jaka wzrosla wartosc majatku narodowego bank moze zaliczyc do swoich assetow. Nie mamy tu do czynienia z pustym pieniadzem. Powstala wartosc z pieniadza ktory poszedl na budowe. Co innego dzieje sie wtedy gdy pieniadz sie przeznacza na przyklad na wyposazenie armii. To sa pieniadze stracone, bo one ida na modernicacje ktora po latach znowu wymaga modernizacji. Finansowanie drog czy mostow to jest finansowanie na pokolenia i to przynosi panstwu poprawe komunikacji oraz podnosi wartosc samego panstwa. Panstwo zurbanizowane takie jak Niemcy dawno to zrozumialo i dlatego dzisiaj wyglada inaczej niz Polska. Aby do tego doszlo trzeba zmienic myslenie. Zainwestowanie tego typu uruchamia natychmiast przemysl materialow budowlanych, zabezpiecza zamowienia dla transportu przy samej budowie, daje prace firmom projektowym. Jednym slowem uruchamia caly lancuch przedsiewziec ktore rozpedzaja gospodarke. Nie uwazam ze ten rodzaj dzialalnosci jest jedyna forma rozwiazujaca problemy ekonomiczne w Polsce.
    Druga forma jest dzialanie probyznesowe takiego banku panstwowego. Na czym mialoby ono polegac? Bank moze pomagac mlodym ludziom otwierac male byznesy w zakresie
    drobnej wytworczosci antyimportowej. Jezeli kraj potrafi rozwinac najpierw produkcje dobr konsumpcyjnych w nowo otwieranych firmach przeciwdzialajaca importowi, wowczas juz jest dzialanie w kierunku pozytywnego bilansu handlowego z zagranica.
    Gdy do tego ten rozwiniety przemysl zacznie nadwyzki eksportowac, wtedy osiaga sie to co sie w koncowym efekcie zamierzalo. Ludzie musza zaczac myslec kategoriami antyimportowymi. Dla przykladu trzeba obserwowac co sie importuje i zwyczajnie kopiowac, nastepnie to ulepszac. Tak zaczela Japonia i tak robia dzisiaj Chiny. Nie nalezy w spoleczenstwie wytwarzac psychozy niemoznosci. Gdy sa checi to wszystko jest mozliwe. Trzeba zaczac to w szkolach. Spoleczenstwo musi poczuc sie zdolne pokazywac swiatu ze Polak potrafi. To trzeba propagowac w srodkach masowego przekazu poprzez zapraszanie ludzi ktorym sie powiodlo i od nich czerpac wzorce.
    Sprawa tego co zrobia urzednicy podatkowi pozniej jest sprawa dalsza. Gdy zaistnieje atmosfera zyczliwosci dla takiej dzialalnosci urzednicze hamulce znikna. Do tego trzeba niestety wybrac przywodce narodu z wizja ktory potrafi pociagnac za soba caly narod.
    Sa w Polsce rodzynki modelowych byznesow, niestety dzialaja one w zaciszu by przypadkiem ktos ich nie probowal zniszczyc. Ten rodzaj myslenia jest zrozumialy bo
    nadal bywaja sytuacje ze jakis element zazdrosci moze zniszczyc byznes.

  25. @Marcin
    Dobrze napisane. Kasprowicz jednak nie rozroznia pozyczki na inwestycje od pozyczek na przejedzenie. Nie protrafi rowniez zrozumiec ze w malych krajach rzad musi odgrywac role gwarantora i role wielkiej korporacji.
    I dlatego;
    „Do tego trzeba niestety wybrac przywodce narodu z wizja ktory potrafi pociagnac za soba caly narod.”

    Kasprowicz rowniez nie rozumie ze duze inwestycje sa glownie finansowane z dlugow. (project finance). W modelowaniu inwestycji dlug jest uwzgledniany. Jezeli inwestycja jest zatwierdzona to znaczy ze ma sens.

    Postulatow Kasprowicza nie ma sensu debtatowac. Nie dlatego ze sa zle czy dobre ale dlatego ze sa malostkowe. Kasprowicz juz zademonstrowal swe poparcie dla sciagania kioskarki za 4 grosze ale milczy na temat 24-32 mld zl strat w wyniku haniebnej proby prywatyzacji PZU. Bo dla niego 4 grosze sa wazniejsze.

    Kasprowicz nie widzi wiekszego obrazka, miota wie wokol tylko jednego tematu; zrobic rynki pracy bardziej elestyczne’ co oznacza jeszcze bardziej wydymac pracownika.

    Juz kiedys proponowalem, zrobic liste na temat co najbardziej ogranicza dzialalnosc gospodarcza. Moja lista; 1) VAT na obecnym poziomie, 2) Lichwiarskie ceny kredytow, 3) Narzucona przez rezim biurokracja,…. 4) Mizerne kwalifikacje przedsiebiorcow,….

    Panie Kasprowicz, wysokosci plac nie widze w pierwszej dziesiatce.

  26. Mazgajenie autora bloga pokazuje, że obszary ryzyka zostały wytypowane trafnie. Urząd skarbowy robi to, co do niego należy, aby przestępcy udający przedsiębiorców nie okradali tych, którzy uczciwie pracują płacąc podatki. I nie, to nie jest ironia.

  27. @Pan Tomasz Kasprowicz
    Na poczatek – ja edukacji raczej ekonomicznej nie potrzebuje, gdyz mam juz swioje lata i dwa magisteria z ekonomii: jedno z roku 1973 ze SGPiS czyli obecnego, niestety dzis dolujacego SGH (ale ja studiowalem tam wtedy, kiedy SGPiS byl elitarna uczelnia wyzsza na ktora sie bylo bardzo trudno dostac) oraz drugie z roku 1996 czyli MA z The University of Melbourne, czyli z najlepszego australijskiego uniwersytetu, uczelni z pierwszej setki wszelakich swiatowych rankingow i to za prace na temat nieudanych reform gospodarczych w Polsce na poczatku lat 1990. A teraz ad rem:
    1. Wiara w jakieś odgórne mechanizmy – np. w to, ze kapitlaliści utrzymują bezrobocie by powstrzymac wzrost płac. Prosze sie nie smiac z ludzkiej tragedii. Poza tym, to dla kapitalisty pracownik oznacza takze koszta zatrudnienia, a wiec kapitalista, aby zwiekszyc swoj zysk, zmniejsza zatrudnienie gdzie to jest tylko mozliwe. Poza tym, o ja zbyt dlugo pracowalem w prywatnych firmach w Polsce, a szczegolnie na Zachodzie, aby sie nie nabrac na takie „numery” w rodzaju pracodawcow zwiekszajacych zatrudnienie „z dobrego serca”. Prawda jest bowiem taka, ze kapitalista traktuje pracownika jak zywa maszyne, i zatrudnia go (ja) tylko wtedy, gdy pracownik przynosi mu zysk…
    2. Dlugotrwala recesja od lat 70tych to jest fakt. Prosze porownac np. stopy wzrostu PKB i plac realnych w latach 1946-1976 i od roku 1976 – dysponuje danymi i moge je wyslac, a takze polecam doskonale opracowania Ernesta Mandela, takie jak np. „Late capitalism”, „The second slump” i „Long Waves of Capitalist Development” (slyszal moze Pan o cyklach Kondratieffa?).
    3. „Korzyść z bogaczy” – to, ze sa oni obciazeniem dla spoleczenstwa to jest fakt, ale ja nie zmierzam do ich przymusowej likwidacji tylko do stworzenia systemu, w ktorym nie bedzie jaskrawych i nieuzasadnionych roznic w dochodach i w stanie posiadania, gdyz spoleczenstwo zbyt rozwarstwione, jest spoleczenstwem bardzo niestabilnym (najlepsze przyklady mamy tu w Ameryce Lacinskiej). A co do kulakow – to zupelnie inna sprawa, gdyz kulacy nie byli bogaczami, a co najwyzej osobami zamoznymi. Uzywa Pan tu chwytu erystycznego plegajacego na eliminacji srodka, a wiec jesli ktos, tak jak ja, jest za eliminacja olbrzymich fortun, jako szkodliwych dla spojnosci spolecznej, to go Pan od razu oskarza o propagaowanie tzw. urawnilowki i dazenie do eliminacji wszystkich, ktorzy wystaja ponad przecietnosc… Prosze mi wiec konkretnie powiedziec co by bylo zlego w likwidacji warstwy bogaczy? Co oni np. produkuja i w jaki sposob sluza oni spoleczenstwu?
    4. Krzywa Laffera – mowimy tu o podatkach dochodowych a nie o akcyzie na alkohol. Poza tym, to ow wzrost wplywu z akcyzy moze miec zupelnie inne przyczyny (np. wzrost cen cukru, co spowodowalo mniejsza oplacalnosc pedzenia bimbru). Juz na SGPiSie, a szczegolnie na The University of Melbourne (gdzie skonczylem ekonometrie) uczono mnie, ze w ekonomii nie mozna uzywac prostych modeli z jedna zmienna, gdyz na kazde zjawisko ekonomiczne wplywa (i to praktycznie zawsze) nie jedna, a wiele zmiennych.
    5. Zasada racjonalnego gospodarowania jest taka, ze np. w gornictwie eksploatuje sie najpierw najbogatsze zloza, a w systemie podatkowym szuka sie pieniedzy glownie u tych, ktorzy je maja w nadmiarze, czyli u bogaczy… I zgoda, ze podstawą dobrego systemu podatkowego jest jego powszechność i jednolitość, gdyz wtedy każdy płaci swoje – bogaci więcej, biedni mniej. Tyle, ze znow Pan udaje, ze mnie nie zrozumial – 90% stopa powinna odnosic sie w Polsce tylko do czesci dochodu, ktora przekracza 100 tys. zl na miesiac, a nie do calego dochodu bogacza. Przeciez jako doktor nauk ekonomicznych slyszal Pan o tym, jak sa zbudowane systemy podatkowe. I prosze mi znow nie wkaldac w usta slow, ktorych ja nie wypowiedzialem…
    6. Nie jest tez prawda, ze im więcej skonsumujemy dzisiaj tym mniej jutro. Kapital bierze sie bowiem nie z oszczednosci, jak to Pan blednie twierdzi, a z akumulacji zyskow. Prosze mnie nie zmuszac tu do wykladu podstaw teorii ekonomii, gdyz zbyt dlugo je wykladalem i nie chce sie tu powtarzac…
    7. Zwiększenie wydajności pracy skutkuje praktycznie zawsze wzrostem bezrobocia, gdyz postep technologiczny jest ze swej natury pracooszczedny. A co do owych podstaw ekonomii – poniewaz techniczne uzbrojenie pracy, niezbedne do zwiekszenia jej wydajnosci, kosztuje, to oznacza tez to, ze koszt zatrudnienia pracownika staje sie coraz wyzszy. Wrocmy do mego przykladu z kopaniem rowow – dawniej, aby zatrudnic robotnika przy ich kopaniu wystarczylo kupic dla niego lopate (cena ok. 100 zl), a dzis trzeba w tym celu kupic tez i mala koparke (cena od ok. 30 tys. zl).
    Poza tym, to zgoda, wolumen pracy do zrobienia rosnie w czasie, ale rosnie on wolniej niz rosnie wydajnosc pracy, co oznacza, ze coraz wiecej towarow jest dzis wytwarzane przez coraz mniejsza ilosc robotnikow ( jesli przez dp oznaczymy wzrost produkcji a przez dw oznaczymy wzrost wydajnosci pracy to mamy dw>dp).
    Pozdrawiam!
    LK

  28. Lewe faktury doskonale pasują do punktu 2. wskazanego przez Urząd Skarbowy.
    Punkt 1 jest również oczywisty- wg raportu Europolu transakcje wewnątrzwspólnotowe są coraz częściej stosowane przez mafię do wyłudzania pieniędzy, a straty są naprawdę poważne.

    Ale przyznam, że pozostałe punkty sprawiają wrażenie dopisanych na siłę.

  29. @kaesjot
    Ja się też poupieram 🙂 Rozpatrzmy zatem fabrykę butów. Wypracowano pewną nadwyżkę butów ponad koszt surowców. Reszta butów do podziału między ludzi. Każdy bieże do domu 6 par. No ale butów nei zje i nimi w piecu nie napali (choć to ostatnie może i by się dało;) Więc idzie na rynek i patrzy co może za te buty dostać, a na rynku mamy ustalnoy kurs buta do innych towarów – wynikający także z tego, że na rynku jest dużo butów z Chin. Więc albo się muszą z tym pogodizć lub zmienić zajęcie. Zasadniczo to samo tylko bez pieniądza.
    Nie bardzo rozumiem co jest wartością iluzoryczną, a co realną.

    @Marcin
    Zacznę od pełnej zgody co do konkluzji. Potrzebna nam w Polsce życzliwa atmosfera dla przedsiębiorczości, której brakuje. Zawiść niestety często wciąż jest dominującym odczuciem. Poejście pod tytułem „nie da się” też niestety jest częste, ale zwykle nie wśród przedsiębiorców.
    Teraz zdania odrębne:
    – pieniądz nie ma pokrycia w majątku narodowym i jego wielkość ma się nijak do ilości dróg i mostów. Zasadniczo każdy pieniądz dziś jest „pusty” i jego emsja nieuwzględniająca sytuacji na rynku spowoduje inflację.
    – inflacja jest tu jedną z metod płacenia za inwestycje publiczne – na równi z podatkami. Można się zastanawiać czy to nie jest dobra metoda finansowania i są pewne argumenty „za”. Ja generalnie jestem przeciw głównie dlatego, ż euderza ona przede wszystkim w najbiedniejszych (jest to podatek mocno degresywny)
    – jakoś nie przemawia do mnie hasło „antyimportowości”. Są branże gdzie nigdy nie będziemy przodować i nie ma się co nawet starać bo szkoda czasu (choćby produkcja bananów i pomarańczy) i import wcale nie musi być zły. Moje hasło jest takie żeby otwierać firmy, które robią różne rzeczy dobrze. Jeśłi je robią dobrze to będa eksportować. Zasadniczo najbardziej podobałaby mi się gospdoarak o dużym eksporcie i imporcie bo daje konsumentom największy wybór przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej produkcji.

    @axiom1
    Ja tez nie widzę wysokości płac w pierwszej dziesiątce problemów. Nie wiem skąd ten pomysł. Sztywność rynku pracy to co innego.

    @koklusz
    A jakies uzasadnienie swoich tweirdzeń? Jak ludzie wykształceni wiedzą argumenty ad personam są jedynie wyrazem braku argumentów.

    @Kagan
    Gratuluję wykształcenia. A teraz może o meritum.
    1. Mało spekatakularny zabieg erystyczny. Ja się nie śmieję z ludzkiej tragedii – a Pan próbuje mnie zdyskredytowac sugerując, że jest inaczej. Chyba kwalifikuje się do przeprosin. Natomiast naśmiewam się z poglądu, że kapitaliści sobie ustalają bezrobocie jako mechanizm do obniżania płac. Takich ustaleń po prostu nie ma – a sugerowanie nawet pośrendio, że jest inaczej to budowanie wrogości pomiędzy grupami które wcale nie mają sprzecznych interesów.
    Natomiast nigdzie nie sugerowałem, że gdziekolwiek zatrudnia się ludzi „z dobrego serca”. To, że pracownik musi przynosić zysk jest oczywistością. Inaczej firma prędzej czy później padnie, a co za tym idzie ucierpią wszyscy pracownicy. Także jest to fakt, którego nikt nie ukrywa, ani się go nie wstydzi.
    2. Recesja jak wiemy to ujemny przyrost gospodarczy, czyli spadek PKB. Jak wiemy od lat 70tych nie mamy do czynienia ze spadkiem PKB tylko jego wzrostem (sam Pan pisze, zeby popatrzyć na stopy wzrostu PKB) – ergo recesji nie ma – w każdym razie nie ciągle od lat 70tych.
    Cykle Kondratieva to teoria dość ciekawa i wyjasnia wiele. Jednocześnie jest kontrowersyjna i generalnie niakceptowalna ze względu na liczne słabości.
    3. Nie będe deliberował – to jak pisałem Pana widzimisię w ocenie tego co przydatne, a co nie. Do tego nie poparte zasadniczo niczym poza własnym przekonaniem. Jak już pisałem takie podejście do polityki uważam za szalenie niebezpieczne.
    4. Pan mówił o krzywej Laffera wogóle. Ja dąłem przykład odwrotny – jak widze jego Pan nie kwestionuje. To przy przełożeniu na podatki dochodowe, poza zdrowym rozsądkiem, mam dowód z analogii. I nie poprzestanę na tym: w 1925 w USA zminiejszono najwyższą stawkę z 73% do 25%. Dochody budżetowe wzrosły o 300 mln USD w ciągu 4 lat, a udział podatku płacony przez ludzi bogatych wzrósł z 28% w 1921 do 51% w 1926. Po prostu przestało się opłacać ukrywac dochody. Do tego zabserwowano zwiększony wzrost gospodarczy. Zresztą pomysł ten nie jest nowy – pisano o tyhc efektach już w XIV wieku.
    Oczywiście wszystkie modele są uproszczeniami. Dokładanie zmiennych nie jest jednakzawsze optymalnym rozwiąznaiem, zwłaszcza jeśli celem modelu jest tlumaczenie podstawowych zjawisk. Od podsttaw ekonomii używa się prostych modeli z 1 zmienną zwłaszcza w zakresie popytu i podaży by przedstawić pewne podstawowe mechanizmy.
    5. Nie udaję, że nie zrozumiałem – wiem jak działają systemy progresywne. Tyle, że przy stawce 90% na najwyższym progu średnia stopa opodatkowania wzrsta niezwykle szybko. Niech ktoś zarabia 200 tys na miesiąc, a do 100 niech będzie podatek niski – powiedzmy 20%. Podatku zapłaci 110 tys – to 55%. Czyli oddaje ponad połowę tego co wypracował. Ja bym się zbuntował i albo zdecydował, że pracujęi zarabiam mniej (na przykład zwalniam połowę ludzi i ograniczam obroty firmy), albo z połowa firmy przeszedł w szarą strefę. Tak czy inaczej państwo zobaczy figę a nie wpływy podatkowe, a jeśli mój wybór byłby opcją 1 to państwo straci jeszcze podatki od zwolnionych ludzi i będzie im musiało wypłacić zasiłki. Świetny pomysł – na prawdę warto pogratulowania.
    6. Oczywiście, ze jest to prawdą. Idąc od skrajności – jesli dzisiaj zjemy wszystko to jutro umrzemy z głodu. Jeśłi sobie trochę ziarna zaoszczędzimy to obsiejemy i będą plnoy etc. Jakby Pan wrócił do książek i wykładów to by Pan doczytał, że zyski zatrzymane to także oszczędności. Przecież możnaby je wypłacić i skonsumować.
    7. W oczywisty sposób jest to nieprawda. Miesza Pan pojęcia postępu technologicznego, intensywności zaangażowania kapitału i wydajności pracy. Już tłumaczę na (Pana) przykładzie z kopaniem rowu.
    Po pierwsze – ilość produkcji – długość wykopanego rowu zależy od dwóch czynników: ilości zaangażowanej pracy (ilu ludzi go kopie) i ilości zaangazowanego kapitału (czym go kopie). Na razie załóżmy, ze kopie 1 człowiek.
    Jeśli damy człowiekowi łopatę będzie kopał szybciej niż rękami i wykopie więcej. Jelsi damy mu koparkę będzie kopał jeszcze szybciej. Ale to nie wynika ze wzrostu wydajności pracy tylko z większej ilości zaangazowanego kapitału.
    Dopiero jeśli człowiek z jakiegoś powodu tą samą łopatą będzie kopał szybciej (bo na przykład wpadnie na to by ją inaczej trzymać, albo nabierze więcej sił) to dopiero wtedy mamy do czynienia ze wzrostem wydajności pracy.
    Mówienie zatem, że wzrosła wydajność pracy bo mamy w użyciu koparki jest brakiem zrozumienia pojęć. Wzrosła produkcja na jednostkę pracy, ale nie ze wzgledu na wzrost jej wydajności tylko ze względu na zaangażowanie większej ilości kapitału.
    Teraz kiedy pojęcia są z grubasza zdefiniowane możemy prześledzić wpływ wydajności pracy na bezrobocie.
    Powiedzmy mam do wykopania rów. Moge to zrobić an 2 sposoby: wynająć koparkę z operatorem na 1 dzień – koszt powiedzmy 2000 złotych, lub zatrudnić do tego ludzi z łopatami. Żeby to załatwili w 1 dzień musze ich wynająć 5 i zapłacić każdemu za dniówkę 499 złotych. Podliczam – koparka 2000, ludzie 2495. Wybieram koparkę.
    Nagle wzrasta wydajność pracy i teraz do wykopania rowu potrzeba tylko 4 osoby. Nowy koszt 1996. Zatrudniam ludzi. Wzrost wydajności pracy to spadek bezrobocia gdyż tańsza praca (za jednostkę wykonaną) zastępuje w większej ilości przypadków kapitał.

    @mall
    Prawie do każdego elementu da się dopasowac jakiś przekręt. Ale zapowiadanie kontroli przynoszących straty w czasie spowolnienia to chyba słaby filtr na poszukiwanie przestępców. W czasach prosperity to bym jeszcze zrozumiał.

  30. Nistety to ojaw ekonomicznego kanibalizmu.
    „…Jeśli damy człowiekowi łopatę będzie kopał szybciej niż rękami i wykopie więcej. Jelsi damy mu koparkę będzie kopał jeszcze szybciej. Ale to nie wynika ze wzrostu wydajności pracy tylko z większej ilości zaangazowanego kapitału….”

    Za wydajnosc pracy odpowiada przedsiebiorca. Za efektywnosc pracy odpowiada przedsiebiorca. Za koszty pracy odpowiada przedsiebiorca. To jest poza dyskusja. To aksjomat.

    Wydajnosci pracy nie ma sensu oceniac wobec pracownika. Bo to absurd panie Kasprowicz. Tak bylo do czasow Adam(a) Smith(a).

    Bledem jest rowniez rozumowanie ze podatek jest kara za wypracowane bogactwo. W zwiazku z tym jak Kasprowicz sugeruje bogacze nie powinni placic wiecej.

    To nie ma zadnej logiki. Bo,… bogactwo nie zawsze jest wynikiem pracy tylko wynikiem legislacji. Np czlonkowie zarzadow bankow placili sobie rekordowe premie nawet jezeli ich firmy przynosily rekordowe straty i zebraly o pomoc rzadow. Takie premie powinny byc zabierane w calosci plus otrzymujacy je powinni dodatkowo placic kary.

    Podatek powinien byc progresywny i jednczesnie najnizszy z mozliwych. Niestety Kasprowicz propaguje tu poglad ze ekonomia kraju powinna sluzyc kilku cwaniakom ktorzy wykorzystuja legislacje ,namipuluja i cwaniakuja aby zerowac na innych. Np ‚kapitalisci’ stworzeni w procesach tzw prywatyzacji publicznego mienia. Nie panie Kasprowicz. Ekonomia kraju powinna sluzyc wszystkim obywatelom a rzad powinien byc tani i efektywny. Wtedy podatki dla wszystkich bylyby nizsze.

    A placenie haraczu od konsumpcji (VAT-u) jest obledem. Nic nie spowalnia gospodarki bardziej niz haracz od konsumcji i to na poziomie 23%. Panie Kasprowicz polecam teorie ‚price elesticity of demand’ bo widze braki. Tzn jak zminia sie konsumpcja w stosunku do zmiany ceny.

    Podany przyklad z lat 1920 z UsA jest po prostu niestosowny. Bo wiemy ze 1933 w UsA wprowadzono ‚the social security akt’, obowiazujacy do dzisiej. Tak, tak, socjalizm przszedl do US wczesniej niz do Polski. A wiec panie Kasprowicz w interesie US byla pomoc jak najwiekszej liczbie obywateli a pan tu promuje ochrone kilku bogaczy w wiekszosc manipulantow i cwaniakow.

  31. Ależ tu nie ma miejsca zasada doboru przekrętu do konkretnego punktu. To jest akcja i reakcja:
    – wzrasta ilość wyłudzeń w nabyciu wewnątrzwspólnotowym -> należy zwiększyć ilość kontroli
    – wzrasta ilość fałszowania zeznań podatkowych -> należy zwiększyć kontrolę.
    A skala obydwu jest na tyle duża, że osłabia państwo. Na co później też się narzeka 🙂

  32. Z tymi latami 1920-30 w USA coś nie tak…..
    Niedawno opisano działania FBI w tych latach, przeciwko kartelom, monopolom, zmowom cenowym.
    Wielcy tamtych czasów ZMUSZENI zostali do podziału swych gigantów przemysłowych i kolejowych na mniejsze- konkurujące z sobą firmy.
    Roosevelt miał niezły plan i wprowadził go w życie…..

    Moim ulubionym przykładem jest tyski Fiat.
    Za Gierka 20 000 ludzi produkowało do 150 000 nieskomplikowanych technicznie małych fiatów.
    Obecnie załoga 4 500 ludzi produkowała do 600 000 sztuk znacznie bardziej zaawansowanych technicznie produktów.
    Teraz zwolni się ludzi, bo nie ma popytu……
    Dlaczego?
    Bo ograniczają ludzie wydatki a pracodawcy pensje….
    Nie ma popytu, nie ma produkcji- w KAŻDEJ dziedzinie realnej gospodarki.
    Nie jest co prawda rolą przedsiębiorcy a Państwa, nakręcanie koniunktury.
    Ale obniżanie kosztów pracy prowadzi do zaniku produkcji ze względu na brak popytu.
    Chyba klasyczny marksistowski element sprzeczności pomiędzy kapitałem a pracą?

  33. @Wiesiek59
    Bardzo dobry przyklad. Ciekawi mnie ile kosztowal maly fiat produkowany za Gieka i ile kosztuje obecny, ten bardziej zaawansowany technicznie, w dzisiejszych zlotowkach.

    To wazne bo co tego ze za Gierka 0.13 osob produkowalo jeden zamochod (20000/150000) a obecnie robi to 0.0075 osob. (4500/600000) Ile to kosztuje ?

    To wcale nie znaczy ze wydajnosc pracy wzrosla 17.33 razy (0.13/0.0075).

    Bedac jeszcze w szkole sredniej bylem oburzony na polskiego rolnika za mala produkcje. Statystyki wskazywaly kilkakrotnie wyzsze produkcje z hektara na zachodzie w kazdej dziedzinie produktow rolnych. Ale polski rolnik byl rowniez kilkakrotnie tanszy a zachodni nic by nie sprzedal bez zapomogi.

    Fiat w Tychach dostaje dotacje z budzetu panstwa. Taki ten kapitalizm.
    ***http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/242347,Polska-zgodzila-sie-na-pomoc-dla-Fiata-w-Tychach

  34. Można napisać cd…….

    Znajomy pracował w Gliwicach w Oplu, choć nie do końca….
    Opel zatrudnia może z 1000 osób.
    Reszta- magazyny, lakiernia, to firmy ZEWNĘTRZNE.
    Zatrudniające na umowę o dzieło, zlecenie…..
    Można tam zarobić do 2000 netto.
    A i pracownicy Opla nie zarabiają według stawek firmy macierzystej, pomimo większej wydajności pracy……

  35. @wiesiek
    Marks mial 100% racji pisząc o zasadniczej sprzeczności interesów pomiędzy kapitałem a pracą, gdyż zysk kapitalisty bierze się tylko i wyłącznie z nieopłaconej częsci czasu pracy pracownika najemnego, a więc przesiebiorstwo kapitalistyczne można opisać jako grę o sumie zerowej, gdyż (w krotkim okresie czasu) kapitalista może zwiększyć swój zysk tylko obniżając płace realne, a w dluższym okresie czasu to postep techniczny eliminuje pracę ludzką, powodując tym samym bezrobocie technologiczne.
    Pozdr.
    Lech Keller

  36. @ P. Kasprowicz
    1. Dalej uwazam, ze Pan się śmieje z ludzkiej tragedii, gdyz bezrobocie jest uzywane w gospodarce wolnorynkowej glownie jako mechanizm do zwalczania inflacji poprzez obniżanie płac realnych, a wrogość pomiędzy kapitalem a praca wynika z ich sprzecznych interesów – ci pierwsi chca maksymalizowac zaski, a ci drudzy – place, w sytuacji, gdy jedne mozna zwiekszyc w danym czasie tylko zmniejszajac drugie…
    I zgoda, że pracownik musi przynosić zysk, ale to tez oznacza, ze wymienia sie pracownika przynoszacego mniejszy zysk na takiego, ktory przynisi wiekszy zysk, albo tez zastepuje sie go maszyna.
    2. Bierze Pan pod uwage bardzo ograniczona (techniczna) definicje recesji. Ja zas mowilem o ogolnym spowolnieniu wzrostu gospodarki oraz o tym, ze obecnie coraz wieksza czesc PKB to sa uslugi, w tym uslugi wirtualne, np. finansowe, ktore w swej olbrzymiej wiekszosci obsluguja glownie swoj sektor, czyli finansow, nic nie dajac dla wzrostu sektora realnego. Tak wiec zgoda, PKB wciaz rosnie, nawet w cenach stalych, ale to jest glownie wzrost pozorny, wynikajacy ze slabosci metod liczenia PKB i samej definicji PKB, ale to temat na osobna dyskusje..
    A co do cykli Kondratieva – zgadza sie Pan, ze to teoria dość ciekawa i wyjasnia wiele, a nie jest akceptowana, gdyz nie jest to teoria „zachodnia” i jest ona krytyczna wobec samej idei kapitalizmu rynkowego.
    3. Rozumiem, ze nie ma Pan u argumentow ad rem.
    4. Tak, mówiłem o krzywej Laffera w ogóle, a ona odnosi sie glownie do podatkow a nie do akcyz. A co USA, to po roku 1925 nastapil rok 1929, zas ow krotkotrwaly wzrost wplywow do budzetu wywolany zostal glownie przez wzrost gospodarczy, ktory byl jednak iluzoryczny i oparty na niestabilnych podstawach czyli na kredycie i spekulacjach gieldowych, ktore spowodowaly kryzys lat 1930. I jeszcze raz powtarzam, ze w ekonomii nie mozna uzywac prostych modeli z jedna zmienna objasniajaca, moze tylko na elementranym kursie mikroekonomii dla studentow I roku, ale tez tylko wyjasniajac studentom, ze to jest tylko skrajnie uproszczony model, dla celow tylko i wylacznie dydaktycznych.
    5. Ok. Pan by sie zbuntowal i na zlosc rzadowi i spoleczenstwu zdecydował, że pracuje i zarabia mniej (na przykład zwalniajac połowę ludzi i ograniczajac obroty firmy), albo z połowa firmy przeszedł w szarą strefę. Tyle, ze wtedy to panskie postepowanie byloby skrajnie amoralne (przypominam, ze non omni quod licet honestum est). Po prostu sam kapitalizm rynkowy jest systemem z zalozenia nieetycznym, gdyz oparty jest on na wyzysku i na najnizszych motywach postepowania ludzi. A w takich przypadkach, kedy przesiebiorca majacy zyski ogranicza obroty i zwalnia ludzi aby zmniejszyc placone podatki, to ja bym taka firme znacjonalizaowal i operowal nia dla dobra ogolu albo tez odsprzedal bym ja komus, kto jest zadowolony z tego ze mu zyski rosna, nawet jesli musi on(a) oddawac spoleczenstwu coraz wieksza ich czesc, nie tylko dla dobra ogolu, ale tez dla swojego dobra, czyli dla utrzymania systemu, w ktorym moze on(a) robic interesy, i na odatek calkiem dochodowe…
    6. Nalezy odroznic inwestycje od oszczednosci. Tylko w bardzo uproszczonych modelach sa one w tej samej wysokosci….
    7. Po prostu Pan miesza intensywnosc pracy z jej wydajnoscia. Poza tym, to mamy przyklady koparek bezzalogowych – na razie np. na Marsie, ale niedlugo pojawia sie takie i na Ziemi. A panski przyklad jest bez sensu, gdyz, jak to juz pisalem, miesza Pan intensywnosc pracy z jej wydajnoscia…

  37. @wiesiek59
    Wieśku, co do Fiata mam mieszane odczucia. kilka lat temu, firme ta zaszantażowała polski rząd , że jak w Bielsku nie zostanie rozszerzona specjalna strefa ekonomiczna na ich fabrykę, to nową produkcja silników przeniosa do Wloch. Rząd polski uległ szantażowi. Cos mi się wydaje, , że i tym razem coś chcą od podatnika wydoić, kladąc na szali zwolnienie 1500 osób. Tylko nie bardzo rozumie, dlaczego tacy mali jak ja, mają pracować od rana do nocy, aby pomagać kolosom.
    Pozdrawiam.
    PS.
    Wiem, zaraz znajdą sie „obrońcy” zwalnianych.

  38. @ Kagan,
    „7. Po prostu Pan miesza intensywnosc pracy z jej wydajnoscia. Poza tym, to mamy przyklady koparek bezzalogowych – na razie np. na Marsie, ale niedlugo pojawia sie takie i na Ziemi. A panski przyklad jest bez sensu, gdyz, jak to juz pisalem, miesza Pan intensywnosc pracy z jej wydajnoscia…”
    W gornictwie sa juz stosowane ladowarki bezzalogowe. Jeden operator siedzi przy komputerze i obsluguje ich kilka. Nie ma praktycznie nic na przeszkodzie aby tak samo
    pracowaly koparki. Bezzalogowosc sie oplaca tylko wtedy gdy jedna osoba jest w stanie obslugiwac kilka maszyn. W kazdym innym przypadku zdalne operowanie nie ma sensu.
    Natomiast w wielu miastach sa pociagi metra bez maszynistow obslugiwane zdalnie w centrum kontrolnym. Nie wiem na jakim etapie sa prace w rolnictwie maszynami bezzalogowymi. O tym juz dawno sie mowilo, ale malo sie pisze. Problemem jest
    we wspolczesnym kapitalizmie tzw inzynieria psucia. Celowo produkuje sie produkty ktorych celem jest zepsucie sie po minieciu gwarancji, co daje producentom ciagly popyt.
    Znany jest w internecie film o zmowie producentow zarowek. Ta sprawa byla ukrywana przez cale dekady i dopiero niedawno wyszla na jaw. Kazda firma ktora sie wychylila z tej zmowy byla niszczona az do bankructwa. W specjalny sposob konstruowalo sie wlokna po to aby nie wytrzymywaly zbyt dlugo. Gdyby te kapitalistyczne grzechy nie nekaly ludzkosci prawdopodobnie zycie na planecie wygladaloby inaczej. Mistrzami w produkcji bubli sa Chinczycy a niestety rynek bezkrytycznie przyjmuje wszystko bo robia tego krocie. Przykladowo za jeden solidny srubokret mozna kupic 50 bylejakich chinskich.
    Jak w tym kontekscie nieuczciwej konkurencji ma producent uczciwy byc na rownych szansach? Tu jest rola panstwa aby stosowalo bariery zaporowe dla panstw stosujacych dumping panstwowy sterujac wartoscia pieniadza w celu doprowadzania do bankructwa konkurencji. Chiny dla przykladu wybudowaly w rejonie Szanghaju najwiekszy port kontenerowy na swiecie celem dystrubucji swojej tandety na caly swiat. A my wszyscy patrzymy na to bezkrytycznie liczac na to ze „niewidzialna reka rynku” poradzi sobie z tym problemem. Tymczasem jest juz dzisiaj czas na bicie alarmu, bo zarowno Europa jak i Ameryka sa wobec tych dzialan bezbronne. Bezgranicznie lakome na zyski koncerny wiedza ze na tandecie z Chin sie dobrze zarabia, wiec ignoruja wszystko poczawszy od zatrudniania wiezniow w Chinach, skonczywszy na toksycznych materialach.
    Polska moglaby byc w tym wszstkim wyjatkiem, bo ma wyksztalcone i zdrowo myslace spoleczenstwo. Tylko brakuje niestety dostrzegania tych problemow przez osrodki decyzyjne.

  39. @Marcin
    1. Piszac o koparkach bezzalogowch mialem na mysli autonomiczne urzadzenia, pracujace na podstawie z gory zadanego im programu, bez bezposredniej interwencji operatora, a nie zdalnie sterowane koparki czy tez lokomotywy uzywane np. w gornictwie. Mialem wiec na mysli nie pociag (lokomotywe) zdalnie sterowana, ktore sa stosowane na prywatnych liniach kolejowych do transportu surowcow w Australii, ale np. pociagi tzw. DLR (londynskie tramwaje obslugujace tzw. Docklands), ktore nie sa zdalnie sterowane przez operatora z centrali, tylko do ich sterowania uzywa sie systemu komputerowego.
    2. Owa inzynieria psucia bierze sie z tego, ze w kapitalizmie rynkowym istnieja zawsze dwa zasadnicze problemy: dostep do surowcow i dostep do rynkow zbytu. Dostep do surowcow mozna wywalczyc sila, co robily dawniej takie kraje jak W. Brytania czy Francja oraz Rosja Carska, a dzis robi to USA. Gorzej jest ze zbytem, gdyz w kapitalizmie trudno jest zmuszac konsumentow do konsumpcji, a poza tym, to wiekszosc konsumentow to sa ludzie pracy, a oni by chcieli konsumowac wiecej, ale nie maja za co, gdyz albo nie maja pracy, albo tez zarabiaja za malo, aby podtrzymac konsumpcje na poziomie zadawalajacym kapitalistow. Stad tez te sztuczne „nadymanie” popytu przez celowa obnizke jakosci wyrobow i uslug.
    3. Owa „niewidzialna reka rynku” to tylko wirtualny wynalazek Adama Smitha, XVIII-wiecznego profesora filozofii moralnej z Uniwersytetu w Glasgow. Ale przeciez nie mozna takich wirtualnych bytow sprzed ponad 200 lat brac dzis na serio!
    4. Niestety, ale w Polsce rzadza dzis nie Polacy, a (jak w II RP i za zaborow) zagraniczny kapital, ktory nie jest zainteresowany w rozwoju Polski.
    Pozdrawiam!
    Lech Keller, Australia

  40. @Andrzej52
    Po prostu zbrodnia (zdrada stanu) bylo oddanie (praktycznie za darmo) naszych fabryk zachodniemu kapitalowi, przez co dzis to nie Polacy, a cudzoziemcy rzadza w Polsce i stawiaja warunki rzadowi w Warszawie…
    Lech Keller, Australia

  41. Kagan
    12 grudnia o godz. 10:10
    Tak jakos dziwnie, PLL LOT jest polski, a też dostanie kilkaset milionów zapomogi.

  42. @Andrzej52
    Wszystkie wieksze linie lotnicze otrzymuja taka pomoc od swych rzadow. Bez niej, to latanie dostepne by bylo tylko dla najbogatszych. A upadek LOTu oznaczac tez musi wyzsze ceny biletow lotniczych z i do Polski, gdyz zagranicznym liniom ubedzie kolejny konkurent. Kwestionowal bym zas styl zarzadzania LOTem, ale to sprawa na inne forum.

  43. Kagan
    12 grudnia o godz. 11:31

    Skoro WSZYSCY wielcy dostają pomoc, to gdzie ta niewidzialna ręka?
    Taki sam konstrukt hipotetyczny jak komunizm, czy królestwo boże na ziemi?

    Nasz Gospodarz miał pomysł na blog tyczący drobnej przedsiębiorczości.
    Niestety, przepisy pisane są pod wielkich, nie małych. To oni a nie rynek dyktują reguły gry. Taka jest praktyka- przeciwna do teorii….

  44. Innowacyjność jest zwykle i czasochłonna, i kapitałochłonna. „Hi-tech” nie przekłada się na wzrost zatrudnienia, przeciwnie: ogranicza je – tłumaczył. – To rozwój zatrudnienia i sprzedaży jest korzystniejszy dla budżetu, daje wyższe wpływy z VAT i podatku od osób
    http://forsal.pl/artykuly/667683,oto_trzy_najwieksze_bariery_rozwoju_firm_w_polsce.html
    ============

    Bez popytu nie ma wzrostu……
    W Brazylii to zrozumiano….
    A u nas jakaś bariera doktrynalno- mentalna?

  45. @axiom1
    Mileiśmy ekonomiczną pedofilię, teraz mamy ekonomiczny kanibalizm. Jakby jeszcze Pan wyjaśnił co ma Pan na mysli – w szczególności odnosząc się do uproszczonego i stylizowanego przykładu mającego tłumaczyć pewne pojęcia – a bynajmniej nie postulatu.
    Oczywiście bogactwo można uzyskać przez legislacjęi często się tak dzieje – wystarczy popatrzec na szerokie grupy uprzywilejowanych. Nie bardzo jednak wiem jak sie to ma do bonusów dyrektorów banków – które oczywiście naganne – z legislacją nei miały nic wspólnego.
    Jak Panu mało jednego przykładu – daje nastepny – USA za Regana. Podobne działanie – podobne skutki. Oczywiście zapewne znajdzie Pan wytłumaczenia czemu ten przykład też się nie liczy. No ale jesli fakty przeciw nam tym gorzej dla faktów.
    Co do cen małegoi fiata w 1972 ustalono cenę na 69 tysięcy czyli 30 ówczesnych średnich pensji (cenę zaniżoną – bo na Fiaty się czekało). Dziś Fiat Panda (znamy różnice w jakości) można kupić za 27 tys.(i to bez żadnych zniżek) czyli jakieś 11 średnich pensji netto. Spadek ceny około trzykrotny.

    @mall
    A może by tak trochę inaczej? Podejście na zasadzie – więcej policji, kontroli, wsadzać do więzień, albo chłostać, a jeszcze lepiej na szubienice to chyba droga do nikąd. Może by warto zadbać o to by tego typu działalnośc była po prostu nieopłacalna?

    @wieksiek59
    Za Regana było podobnie. Zaś jesli chodiz o rozbijanie karteli i monopoli to jestem calym sercem za – zawsze i wszedzie. I pełna zgoda, że przepsisy są pisane pod wielkich – i o tym też jest ten blog.

    @Kagan
    1. Ja dalej się z niczego nie śmiałem i nie śmieje. Dalej uważam, że przeprosiny byłyby na miejscu. Prosiłbym o wyraźne sprecyzowanie kto i w jaki sposób używa bezrobocia w celach o jakich Pan pisze. Bo na razie to niewyraźne insynuacje o zabarwieniu demagogicznym.
    CO do akapitu drugiego zgoda pełna.
    2. Definicja recesji jest jedna – spadek PKB. Recesją nie jest spowolnienie wzrostu i trzeba to wyraźnie zaznaczyć. Jełsi w Pana szkołach uczono inaczej to uczono Pana źle, albo coś Pan źle zanotował lub zapamiętął. Używanie słowa recesja dla opsiu spowolnienia jest typowym chwytem pod publiczkę mającym pokzaywac dramatyzm sytuacji. Warto używać slów w ich znaczenu, bo oczywiście można mówić „pies”, a mieć na mysli „kot” – bo tak sobie własnie „psa” zdefiniowałem, tylko wtedy bardzo trudno się porozumieć z kimkolwiek.
    Cykle Kondratieffa nie sa krytykowane z powodu tego, że nie są „zachodnie” tylko ze względu na słabości metodologiczne. Jednym z głównych z nich jest fakt, że naukowcy ją uznający nie są nawet w stniae ustalić kiedy były początki i końce tych cykli. W tkaim razie wygląda to na dopasowyawnie pomysłu do danych tak by pasowało do udowadnianej tezy. Tymniemniej pomysł ciekawy.
    3. Alez mam tylko chyba nie docierają. Argument jest taki: ma Pan jakąś swoją skalę wartości i próbuje ją Pan wmusić w społeczeństwo – przede wszystkim kosztem współobywateli. Nie ma Pan natomiast żadnej gwarancji, że Pana skala wartości jest prawdziwa i jej wdrożenie przyniesie społeczęństwu pożytek.
    4. Akcyza to też podatek.
    W ekonomi można i powinno się używać możliwie najprostszych modeli. Model jest przydatny jeśli spełnia swoje role.
    5. Znowu Pana prywatne oceny co jest etyczne a co nie. Ktoś własną praca buduje firmę ryzykując cąłym swoim majątkiem. Ktoś inny mu odbiera owoce tej pracy. Natrualną reakcją jest ograniczenie skali – ograniczając skalę taki przedsiębiorca ogranicza potencjalne niebezpieczeństwa dla firmy i odzyskuje część swojego czasu wolnego. To jego niezbywalne prawo.
    Zgadzam się, ze nie wszystko co legalne jest etyczne. 90% podatek moze być zupełnie legalny lecz także zupełnie nieetyczny. Podobnie jak postulowane przez Pana odebranie komuś dorobku życia przez nacjonalizację.
    6. Nie prawda. Zasadniczo produkcję każdego okresu możemy podzielić na to co skonsumowane i resztę. Reszta to oszczedności, czyli dobra możliwe do użycia w procesie produkcji. Cześć oczywiście może zostać zmarnowana, zepsuta lub zakopana pod debem i skonsumowana później. Tymniemniej inwestycje poziomu oszczedności przkeroczyć nei mogą.
    7. Nic nie mieszam. W ekonomi intensywność pracy = wydajność pracy. Generalnie intensywność czynnika produkcji to efektywność jego wykorzystania. Czyli intensywność pracy = wydajność pracy, intensywność kapitału = efektywność kapitału. Ekstensywność dla odmiany oznacza ilość zaangazowanego środka produkcji (czyli ilość godzin pracy przy tej smaej wydajności i ilość kapitału). Radze odkurzyć książki do ekonomii.

    Na koniec – oczywiście, że ceny biletów lotniczych muszą wzrosnąć. Skoro wszyscy dopłacają znaczy, ze taki biznes model się nie utrzyma. Tylko teraz dopłatę do biletów robią wszyscy w podatkach, a korzystają ci co latają (czyli zwykle ci bogatsi). Ja bym wolał żeby ceny biletów były urealnione.

    @Andrzej52
    Temat zrobł się gorący i o pomocy publicnej będzie następny wpis. Wszyscy liczą „obronione” miejsca pracy w Fiacie. Nikt nie liczy miejsc pracy utraconych ze wzgledu na wysokie podatki służące m.in. obronie miejsc pracy w fiacie…

    @Marcin
    Ciekawy temat tej inżynierii psucia. Oczywiście wiadomo niewiele – bo albo wymyślone albo dobrze zakamuflowane.
    Co do rozwarstwienia cenowego różnicujacego jakość to chyba nie jest tak źle. Jelsi używam śrubokręta raz na kwartał to mi chiński wystarczy. Ale firmy już badziewia nie kupują. Podobnie z żywnością. Jaja z chodowli ekologicznej czy choćby wolnowybiegowej są wielokrotnie droższe niż klatkowe. Wydawaćby się mogło, że te pierwsze nie mają szans na rynku – a rosną w siłę. Podobnie dobre wędliny, chleb etc.
    Zasadniczo jako konsument wolę mieć wybór. zaoszczędzić na śrubkorecie bo mi niepotrzebny zbyt często i za to kupić jaja. Jesli by były tylko świetne a drogie śrubokręty pewnie z jednego musiałbym zrezygnować.

  46. @ P. Kasprowicz
    1. Bezrobocie jest sztucznie utrzymywane w wiekszosci krajow swiata na obecnym, sztucznie zawyzonym poziomie, glownie po to aby w ten sposob kontrolowac inflacje i aby pokazac pracownikom najemnym, gdzie jest ich miejsce. To jest fakt, a nie moje wymysly.
    2. Definicja recesji jest nie tylko taka, jak ja Pan cytuje, gdyz przez recesje w teorii ekonomii uwaza sie takze dlugoterminowe zwolnienie tempa wzrostu. Prosze poczytac opracowania z teorii wzrostu, a jest ich sporo.
    Cykle Kondratieffa sa zas krytykowane glownie z powodu tego, że nie są „zachodnie” i ze obnazaja one istote kapitalizmu rynkowego jako systemu z zalozenia niestabilnego. Oczywiscie, ze trudniej jest ustalić kiedy były początki i końce tych cykli niz w odniesieniu do znacznie krotszych cykli Juglara.
    3. Moja skala wartosci opiera sie na dobrze spoleczenstwa, a wiec dobrze ogolu, a panska na dobrze tylko wybranych jednostek, w tym przypadku przedsiebiorcow, ale kosztem olbrzymiej wiekszosci, czyli pracownikow najemnych, zmuszonych do sprzedawania swej sily roboczej, i to za cene ponizej jej wartosci, tylko dla tego, ze nie maja oni kapitalu…
    4. Akcyza to nie jest podatek, gdyz inaczej nazywala by sie ona podatkiem a nie akcyza. A model zbyt uproszczony praktycznie zawsze prowadzi do blednych wnioskow.
    5. W kapitalizmie rynkowym to nikt nie musi zakladac firmy i wyzyskiwac w niej pracownikow. A wyzysk pracownikow, choc jest on legalny w kapitalizmie rynkowym, na 100% nie jest etyczny. A 90% podatek od czesci dochodow ponad 100 tys. zl na rok jest jak najbardziej etyczny w obecnych polskich warunkach a tazke w dluzszym okresie czasu korzystny dla klasy bogaczy, gdyz umozliwia on przez redystrybucje czesci bogactwa utrzymanie status quo, czyli kapitalizmu, poprzez zapobieganie nastrojom rewolucyjnym.
    6. Tyle, ze olbrzymia wiekszosc oszczednosci jest czyniona przez wlascicieli kapitalu, gdyz tylko oni maja dochody znacznie przekraczajace mozliwosci ich skonsumowania.
    A dzieki wynalazkowi pieniadza wirtualnego (fiat money) i kredytu, to inwestycje moga przekraczac poziom oszczedności, i to przez dlugi czas.
    7. I w Polsce iw Australii uczono mnie, ze intensywność pracy jest zupelnie czym innym niz wydajność pracy. Intesywnosc odnosi sie bowiem do nakladow pracy, czyli inaczej „wejsc” (inputs), a wydajnosc do jej wynikow czyli „wyjsc” (outputs). Ale Pan, oczywiscie, wie wszystko lepiej…
    8. Poniewaz wolny rynek istnieje tylko w handlu detalicznym natka od pietruszki i w podrecznikach ekonomii dla I roku studiow, to panstwo subsydiuje wiele firm, a szczegolnie te zwiazane z obronnoscia, a wiec np. produkcje i ekspolatacje samolotow, gdyz Dreamlinerem LOTu mozna wozic nie tylko Polonusow do Chicago, ale takze, w razie potzreby, zolnierzy NATO np. do Afganistanu.
    Pozdr.
    Lech Keller, Australia

  47. Argument odnośnie chłosty nic nie wnosi.
    A z sugestią „Może by warto zadbać o to by tego typu działalność była po prostu nieopłacalna?” nie można się zgodzić. Jak widać to się opłaca:
    – 12 mld PLN fałszywych faktur;
    – w przypadku oszustw w obrocie wewnątrzwspólnotowym straty notuje się na 60 mld EUR (wg raportu Europolu na bazie danych Komisji Europejskiej).

    Jak można zrobić, by to się nie opłacało? Jedynie przez więcej kontroli.

  48. Zarządzanie ryzykiem stało się bardzo modne chyba tak gdzieś przed 10 laty i każda średnia i większa firma instalowała u siebie takiego specjalistę. Nie wiem jak jest w całkowicie prywatnych firmach, ale wiem, że spółki skarbu państwa zatrudniają takich specjalistów na pełnych etatach. Z fotoreportażu Pana Tomka wynika, że nie ominęło to także urzędów skarbowych. Skoro już ktoś taki pracuje szanowni państwo, to choćby nie wiem co, już on tam zmajstruje analizę ryzyka zagrożeń i stosowną receptę na powstrzymanie tej „plagi”.
    Proszę mi wierzyć, że boki można zrywać nie tylko oglądając fotoreportaż z będzińskiego US, w innych miejscach tego typu twórczość jest równie zabawna.

  49. @Śleper
    Niw widzę nic zabawnego w unikaniu opodatkowania..
    Lech Keller, Australia

  50. Pozdrawiamy urzędników.:))

  51. Dołączamy się do pozdrowień. 😀

  52. Przecież ta wręcz śmiesznie niska kara (na dodatek w zawieszeniu) dla doktora G., to wyraźny sygnał, iż obecny, doszczętnie przecież skorumpowany, [b]reżym PO-PSL będzie tolerować korupcję w Polsce, a to oznacza, że każdy polski przedsiębiorca (a więc też i Pan dr Kasprowicz) musi teraz albo zamknąć swą firme, albo wyjechać z Polski albo też szykować koperty grubo wypchane „biletami NBP”, jeśli będzie on chciał ona(a) coś zalatwić, np. w Urzędzie Skarbowym[/b], gdzie urzędnicy będa teraz wręcz oficjalnie oczekiwać „gratyfikacji” za załatwienie byle sprawy…
    Przecież lekarz pracujący na państwowym etacie nie ma prawa przyjąć żadnej „gratyfikacji”, nawet po operacji, gdyż za tę operację płacą mu, i to z góry, podatnicy. Lekarz w szpitalu policyjnym (MSWiA, a więc państwowym) jest z definicji urzędnikiem (funkcjonaruszem) państwowym, a ordynator (szef kliniki), w tak wielkim, centralnym szpitalu, wiekszej od niejednego szpitala na prowincji, którym był dr G., jest wysokim urzędnikiem państwowym i musi być on ponad wszelakimi podejrzeniami o korupcję. Jeśli uznamy, że miał on prawo przyjmować owe „gratyfikacje”, to tym samym musimy uznać, że mają takie samo prawo wszyscy urzędnicy państwowi, i to bez wyjatku: od premiera po młodszego referenta w Urzędzie Skarbowym w Będzinie… 🙁
    Lech Keller

  53. Pingback: eye makeup ideas

css.php