Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

30.11.2012
piątek

Postulaty

30 listopada 2012, piątek,

Za namową komentatorów stworzyłem stronę zawierającą moje postulaty zmian w prawie, mające poprawić sytuację przedsiębiorców w Polsce. Na początek wpisałem 6 propozycji w 3 kategoriach, ale podejrzewam, że lista ta będzie rosła. Dziś chciałbym opisać założenia i zasady jakimi rządzić ma się ta strona.

1. Moje postulaty to nie są rozwiązania systemowe nicujące istniejące instytucje, czy zmieniające ustrój. Tego typu dyskusje uważam za stratę czasu bo po pierwsze są tylko teorią, po drugie kończą się na ogólnikach. Moim celem jest raczej pokazanie bardzo konkretnych rozwiązań, które można wdrożyć bez większej rewolucji, czyli takie, które mają choć minimalną szansę na wprowadzenie.

2. Postulaty te są elementem wymiany myśli. Nie przypisuje sobie ich wynalezienia, bo zapewne wcześniej jacyś mądrzy ludzie już na to wpadli. Nie przeszkadza mi zatem ich rozpowszechnianie, powielanie a nawet przywłaszczanie. Zupełnie mi wszystko jedno jaka organizacja czy partia się pod nimi podpisze. Ucieszy mnie natomiast szansa na ich implementację i wzbudzenie dyskusji.

3. Przewiduję znacznie ostrzejsza moderację komentarzy na tej stronie. Wszelkie komentarze nie na temat (złodziejski rząd, nasyłanie prokuratorów, kary chłosty etc.) będą bez ostrzeżenia usuwane. Mile widziane są natomiast nowe propozycje, sugestie poprawy propozycji i ich merytoryczna krytyka. Jednak po konkluzji wątku, co może spowodować zmiany i uzupełnienia na stronie, te komentarze będą także usuwane. Oryginalne pomysły i sugestie włączone do głównego tekstu uzyskają jednak ślad w postaci nicka ich autora.

Zapraszam do czytania.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. Jestem za (nawet gorąco), ale przeciw (zasadniczo) …
    Ha, pomysł „kompendium wiedzy prawniczej” dla przedsiębiorców – ok, ok, ale dlaczego tylko dla przedsiębiorców !? a co z pracownikami ? z klientami ? publicystami ? itd itd …
    A kto to opracuje, kto zweryfikuje, kto potem będzie na bieżąco uaktualniał !? Jest inne rozwiązanie, od ręki i proste: na początek, niech państwo odkupi copywright Lex’a i udostępni free publicznie w sieci … potem ew. będzie można myśleć, jak w tym lepiej zorganizować tworzenie własnych zbiorów przepisów. Ale, to już inna historia. Żeby skończyć, trzeba zacząć.
    Ha, mikro-przedsiębiorstwo – i jako miara tego mikro liczba pracowników. Hm, jednoosobowa firma doradcza typu były prezydent potrafi osiągać milionowe dochody. I ma być w jednym worku z babcią sprzedającą warzywa ze swojego ogródka ? Aż tak proste to być nie może. Poza tym, państwo musi mieć narzędzia stymulowania wybranych form i kierunków działalności gospodarczej … tak na oko, to wymaga kilkaset (więcej?) różnych ulg …
    na razie tyle, życzę powodzenia !

  2. @Maciej Górkiewicz
    Kilka odpowiedzi na Pana wątpliwości:
    1. Dlaczego dla przedsiębiorców? Bo to blog przedsiębiorcy. Nie twierdze, że innym by się nie przydało, ale pisze o nas.
    2. Kto to będzie aktualizował etc.? To jest właśnie cześć przewrotności tego pomysłu. Niech to kntoś najpierw skompletuje. Wyjdzie tego kilakset stron. Potem się ktoś za głowę złapie i może wpadnie na pomysł żeby to odchudzić, a reszty jak najmniej ruszać.
    3. Lex sprawy nie załatwia. Jest zresztą strona z wszytkimi ustawami i rozporządzeniami. Może Lex to nie jest ale wystarcza. Tylko kwestią problematyczną nie jest dostęp do przepisów tylko ich rozproszenie, brak spójności i częste zmiany.
    4. Są jednoosobowe firmy zarabiające miliony. Ale pomyslmy o skali. Firm małych jest około 2 miliony, ilu z nich to ci milionerzy? 1000? 2000? Czy dla takiej skali warto robić wyjątki, które oczywiście zaraz narosną w prawne nieścisłości i spowodują zamieszanie w systemie. Moim zdnaiem własnie takie podejście mające na celu wyłapywac jakies jednostki jest jednym z grzechów głównych naszego systemu prawnego.

  3. Dzięki za odpowiedź. Rozumiem pańskie podejście i argumenty, ale ich nie podzielam. Nie jestem przedsiębiorcą – możliwe, że do nich to trafi. Nie mogę wypowiadać się za nich. Mogę tylko dodać, że Lex podaje przepisy z aktualnymi nowelizacjami, a zbiory free nie – trzeba samemu odtwarzać całą historię zmian.
    Podoba mi się pańskie załozenie, że lepiej poprawić poprawić położenie w 5% spraw, niż latami snuć plany poprawienia 100% (jeśli dobrze Pana zrozumiałem).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przedsiebiorcy maja w Polsce dzis za duzo praw (np. do zbyt duzych znizek podatkowych czy tez do zwalniania pracownikow bez waznych ku temu powodow), a za malo maja ich pracownicy. Poza tym, to glownym problemem przedsiebiorcy na calym swiecie, a wiec oczywiscie tez i w Polsce, jest zbyt, a dokladnie problem z niedostatecznym popytem na to, co produkuje firma nalezaca do przedsiebiorcy (dokladnie, to pracownicy w tej firmie zatrudnieni). Ale te problemy z popytem sa przeciez wywolane przez chciwosc przedsiebiorcow, ktorzy zapominaja, ze tnac place, a wiec koszta pracy, dzialaja oni w zle pojetym wlasnym interesie, gdyz zapominaja o interesie swej klasy (czyli inaczej o interesie buzrzuazji), jako iz to, co jest dla jednego przedsiebiorcy kosztem, jest przychodem dla innego przedsiebiorcy, poniewaz pracownicy zatrudnieni w jednej firmie sa jednoczesnie klientami dla innych firm. Ale to jedna z glownych sprzecznosci kapitalizmu rynkowego, nierozwiazywlana zreszta w ramach tego systemu.
    lech.keller@gmail.com

  6. Wychodzę z „postulatów”, ponieważ zorientowałem się, że piszę nie na temat, a nie chciałbym być zbanowany przez gospodarza, zgodnie zresztą z jego ostrzeżeniem.
    Zrozumiałem też, że nie da się przekonać nikogo, kto kwestionuje wspólnotowość interesów obywateli w państwie, bo uważa, że sam lepiej sobie poradzi. I choć można posłużyć się do celów dyskusji przykładami społeczeństw, które wybrały daleko idącą współpracę i odpowiedzialność za los wszystkich członków społeczności, to z jakichś przyczyn te przykłady nie trafiają do wyobraźni przeciwników takich rozwiązań.
    Miałem tą konkluzję, że tak powiem już od pewnego czasu na końcu języka, ale napisałem ją dzisiaj, po przeczytaniu wywiadu z prof. Czapińskim. Uświadomiłem też sobie, że w istocie pochodzę jakby z innego kręgu kulturowego (jestem Ślązakiem), w którym zdążyła się wykształcić świadomość państwa opiekuńczego (Bismarck), które należy szanować i pokładać w nim zaufanie.
    W diagnozie społecznej Czapińskiego biją już dzwony na alarm, ale pokolenie Pana Tomka jest głuche i dalej wierzy w brednie JK-M. To taki rodzaj partii herbacianej, tyle tylko, że bardziej.
    Pozdrawiam

  7. Podzielam pogląd Ślepera – wielokrotnie mieliśmy przykłady, gdy dobrze zgrany, wzajemnie rozumiejący się zespół całkiem przeciętnych graczy „łoił skórę ” drużynie składającej się z gwiazd – indywidualistów. I to nie tylko w sporcie ma miejsce. Całkowita swoboda gospodarcza to bzdura – w duzej mierze jest żródłem marnotrawstwa ograniczonych zasobów i pracy ludzkiej. Całkiem bzdurny, lecz oddający istotę rzeczy przykład – prezent a właściwie jego opakowanie. Np obdarowujemy Lubą perfumem. Istotny jest zapach, jego trwałość, wygoda aplikacji. Ale do tego dokłada się ” fikuśny” flakon, choć nie ma on żadnego wpływu na zawartość. Flakon jest w ozdobnym puzderku do niczego nie służącym, to owija się w ozdobny papier , przewiązuje ładną wstążeczką dodając jeszcze wymyślnie złożoną kokardkę itp. Nie dość, że marnuje się pracę ludzką i ograniczone zasoby materiałowe na wytworzenie rzeczy, które niezwłocznie lądują w koszu na śmieci, to jeszcze dochodzi problem z ich zbieraniem i utylizacją. Działalność gospodarcza musi być celowa, efektywna, raczej nastawiona na minimalizację nakładów ( zaspokoić potrzeby możliwie najmniejszym kosztem) niż maksymalizację efektów, gdyż są rodzaje zasobów, które raz zużyte nie dają się odtworzyć. Już dzisiaj się mówi o ujemnym bilansie zasobów odnawialnych tzn, że ludzie zużywają więcej niż natura jest w stanie wytworzyć. To są granice swobody działalności gospodarczej.

  8. @śleper
    Podejście do tych spraw zasadniczo zalezy od wyznawanej filozofii. Ja swoją opieram na obserwacji. Zasadniczo słuszne co do ideii poglądy przekształcają się w jakieś nieszczęście podczas implementacji. Przykładów na to mnóstwo, a przykładów dobrego działania jak na lekarstwo.

    @kaesjot
    Po poczytaniu nasuwają mi się 2 spostrzeżenia:
    1. Co jest wyznacznikiem tego co można i gdzie jest jeszcze ok, a gdzie już się kończy swoboda gospodarcza? Ja tkaich mądrych nie znam.
    2. Czy jest Pan zupełnie przekonany, że kupując prezent chodzi wyłacznie czy nawet głównie o użyteczność? Jeśli tak by było to kupowałoby się głównie skarpety i mydło. Akurat w zakupie prezentów chodzi o nieco inne sprawy, a fikuśny flakon może zaspokajac własnie te potrzeby. Prosze zauważyć, że fikuśne i z gruntu bezuzyteczne przedmioty towarzysza nam od zarania dziejów – czyli chyba są potrzebne.

  9. Szanowni Panowie,
    Termin „Postulaty” dla mnie osobiscie zle sie kojarzy. Bylo ich jak sie nie myle 21 i z tego co pamietam nic z nich nie zostalo zrealizowane. Jak poprawic stan gospodarki w Polsce w oparciu o Postulaty, czy propozycje? Jest ogolnie przyjeta opinia wielu, ktora osobiscie popieram mowiaca: im mniej panstwa tym gospodarka ma sie lepiej. Jest w tym sporo prawdy, zwlaszcza ze urzednik obstawiony przepisami nigdy nie bedzie w stanie znalezc przepisu na to co dozwolone. On moze co najwyzej znalez przpis na to co jest niedozwolone. Te odkrywcza prawde dal spoleczenstwu do swiadomosci niejaki profesor Messner w latach 80 stwierdzajac publicznie: „co nie jest zabronione to jest dozwolone.” Przechodzac do konkretow chcialbym przede wszystkim pobudzic wyobraznie urzednicza ze zasade „dajcie mi klienta a znajde na niego przepis” jest czyms co powinno isc do lamusa jako zasada stosowana w komunie i nigdy do niej nie wracac. W calym cywilizowanym swiecie urzednik ma swiadomosc tego, ze co nie jest zabronione to jest dozwolone. Nawet gdy to dziala na niekorzysc systemu podatkowego urzednik ma obowiazek widziec w swoim kliencie przede wszystkim osobe stojaca naprzeciwko wielkiego monopolisty i starac sie tak interpretowac w tym przypadku prawo, jak by sam byl klientem. Nie ma wielkiego znaczenia czy sprawa dotyczy duzego byznesu, czy tez malego. One obydwa sa zlotymi rybkami ktore przez swoja nieuwage moze usmiercic nadgorliwoscia urzednicza i tym samym podciac galaz na ktorej sam siedzi, bo panstwo bez dobrze funkcjonujacych byznesow i to byznesow kazdego rodzaju po prostu sie nie ostoi. Tu sie zgadzam ze stwierdzeniem ze wspolnotowosc interesow obywateli w kraju jest gwarancja jego sukcesow, jej natomiast brak prowadzi do kleski i walki klasowej
    co juz przerabialismy razem zaimportowane z Rewolucji Pazdziernikowej.

  10. Zgoda, w teorii „co nie jest zabronione to jest dozwolone”, ale tez „non omne quod licet honestum est”, czyli ze „nie wszystko, co jest dozwolone jest uczciwe (moralne, etyczne)”. Np. kapitalizm jest dzis w Polsce dozwolony, ale ma on bardzo malo wspolnego z uczciwoscia i moralnoscia, gdyz tzw. etyka biznesu jest wrecz klasycznym oksymoronem…

  11. To tak nie jest do konca. Jezeli pracodawca bedzie pracownikow traktowal jak bydlo robocze to na przyklad w restauracji zaczna pluc do zupy, a w zakladzie beda sypac piasek w tryby. Do tego zeby system dzialal prawidlowo musi byc harmonia na styku pracownik pracodawca. Nasi byznesmeni sie ciagle tego ucza ze gdy z kury ktora znosi jajka sie chce wycisnac za duzo to kura albo przestanie znosic jajka zupelnie, albo przestanie zyc. W dobie rozwinietego kapitalizmu gdzie istnieja instytucje kontrolujace przestrzeganie przepisow zatrudnieniowych nieuczciwego pracodawce moze zniszczyc praktycznie kazdy pracownik. Dlatego miedzy innymi zwolnionym pacownikom nawet dyscyplinarnie pracodawcy wola zawsze dawac dobra opinie, bo inaczej sie moze na nim zemscic. Tym gorzej jak taka sytuacja spotka go z racji zlego potraktowania calej grupy zwolnionych. O tym wiedza nawet ci ktorzy juz sie zdolali nauczyc na bledach.

  12. Tomasz Kasprowicz
    Właśnie czytam, że wprowadzenie kasowego rozliczania faktur, mimo, że ustawa jeszcze nie weszła, fatalnie odbije się na małych przedsiębiorstwach. Duże firmy będą musiały zatrudnić ludzi do permanentnej kontroli wszystkich faktur i taniej będzie pozbyć się małych kontrahentów. W ten sposób sraczka bezmyślnych poprawiaczy może się odbić i na Panu.
    Ale ręce mi opadają z innego powodu:
    1. Pisze Pan, że niemerytoryczne komentarze będą usuwane. I na drugim blogu zaczyna Pan od podziwu dla komentarza, w którym ludzie z innym zdaniem wyzywani są od nieuków i głupków. Taka to ta rzeczowość? Czy pierwszą zasadą nie powinno być, że nie dyskutuje się tekstów, którym brak szacunku innych? W zasadzie kwalifikuje się Pan do wyrzucenia z tego blogu. Dobrze, że Śleper ani Górkiewicz się nie obrazili. Nie mówiąc o treści:

    2. Wycięta ślepa kiszka mi staje kiedy czytam o pomyśle ustawy limitującej liczbę ustaw. A nie wymaga to zmiany systemu i nowej konstytucji? To równie mądre jak przepis premiera Millera, że wszystkie przepisy mają być interpretowane przez urzędników na korzyść petentów. Baardzo mądre.
    Pan pisze o biurokracji a pierwszym lekarstwem na to ma być więcej ustaw i przepisów. Co oczywiście się nigdy nie sprawdzi i będzie obowiązywać do pierwszej ustawy przekraczającej limit. I wtedy sam Pan pierwszy zacznie pisać tu o głupocie biurokratów. Zwykle ostatnia ustawa w roku to budżetowa. Chce Pan żeby jej nie było? Jakie to polskie. Podziwiam.

    Szczerze mówiąc mam parę pomysłów, ale po tym wszystkim chyba poczekam z pisaniem.
    Wszystkiego

  13. Szanowny Gospodarzu
    Ad 1 – jednostka może sobie dowolnie hasać, dopóki skutki tego hasania nie szkodzą grupie ( społeczności ). Interes grupy zawsze jest ważniejszy od interesu jednostki.
    Ad 2 – nie kwestionowałem samego prezentu lecz te wszystkie, zbędne ( moim zdaniem ) dodatki do niego. Ale rozumiem – paw też ma paradny ogon, który ( oczywiście moim zdaniem ) do niczego nie służy, wręcz przeszkadza a samicom może ( to także moim zdaniem ) w inny sposób zaimponować.

  14. @Marcin
    Oczywiście są pracodawcy źle traktujący pracowników. Oczywiście również są pracownicy źle traktujący pracodawców. Obie postawy są naganne i obie spotykane. Zmiennych jest wiele i niewątpliwie na dłuższą metę lepiej sobie poradzą firmy, które sobie z tymi problemami poradzą. Widzenie firmy jako pola konfliktu właściciel-pracownik to nie jest droga do sukcesu. Ja osobiście staram się załagodizć ten konflikt systemami premiowymi, które bardzo przejrzyście pokazują, ze jak się dorze w firmie dzieje to większe pieniądze są, a jak jest kiepsko to wszyscy zaciskają pasa.

    @ZWO
    Oczywiście kolejny bubel prawny. Rozliczenie VAT kasowe praktycznie nie funkcjonuje bo nikt z klientów tego nie chce (nie widziałem na oczy ani jednej faktury VAt mp). Teraz będzie jeszcze gorzej.
    1. Zaczynam od podziwu nie dla komentarza tylko dla konkretnych propozycji. Pierwszy to taki wpis i na razie ostatni. Oczywiscie podzielam zastrzeżenia co do odnoszenia się do innych współkomentujących także w tym poście o którym Pan pisze. Jednocześnie mam również zastrzeżenia do Pana w Pana wpisie tym tutaj, w którym oskarża Pan Andrzeja o „wyzywanie od nieuków i głupków”. Przeczytałem go dokładnie i słowo głupek i nieuk się tam nie pojawia. Jeśli miałbym się czegoś przyczepić to słowa „bredzi”, rzeczywiście niegrzeczne. Jednak nic takiego o czym Pan pisze miejsca nie miało, czy zatem mamy nie dyskutować Pana wpisu bo najwyraźniej brak w nim szacunku dla Andrzeja ze względu na fałszywe oskarżenia?
    Ja osobiście mam tendencję do ignorowania takich niegrzeczności, ewentulanie zwrócanie uwagi (może nalezało to zrobić, ale jak pisałem dużo gorsze posty puszczałem mimo), tylko inwektywy cenzuruję

    2. Być może wymaga, a może nie, konstytucjonalistą nie jestem. Deregulacja oczywiście jest najlepsza na walkę z biurokracją. Niestety nie ma regulacji zbyt wielu na ansz sejm, a on jest głównym źródłem zamieszania regulacyjnego. A mamy niewątpliwą biegunkę legislacyjną – co roku ustaw więcej. A jak zauważył już Tacyt: „Im większy bałagan w państwie tym liczniejsze ustawy”. Trzeba się skupić na porzadkowaniu a nie dalszym doregulowaniu. Taki limit wprowadzanych ustaw (o którym zresztą sam na tym blogu już pisałem) mógłby w tym pomóc.

    Na marginesie ustawa budżetowa bynajmniej nie jest jedną z ostatnich w roku. Musi być przedstawiona do 31 października każdego roku. Można ją zresztą wyjąć spod limitu – to szczegóły warte do okreslenia w limitach – jest to uwaga niewątpliwie cenna do wplecenia w pomysł, ale nie go uniewazniajaca.

    @kaesjot
    Gruntowny brak zgody. Prawa jednostki sa wazniejsze. Powody po krótce 2:
    1. wszędzie gdzie postulowane przez Pana zasady próbowano wprowadzić w życie kończyło się terrorem w imię dobra grupy. Ludzi mordowano, okradano i wysiedlano bo dobro grupy tego wymagało. A to wynika z tego, że:
    2.Człowiek jest sam w stanie okreslić co jest w jego interesie, za to za grupę musi to zrobić ktoś. I ten ktoś wtedy ma władze nad jednostkami bo co ustali to jest wdrażane. Jeśli się myli skutki są straszliwe.

    Dlatego wynaleziono coś takiego jak prawa człowieka itd, których odbierać nie wolno choćby interes grupy strasznie się tego domagał.

  15. Szanowny Gospodarzy
    Gruntowny brak zgody !
    A niby dlaczego interes TEJ jednostki ma być wazniejszy od interesu INNEJ jednostki. ?
    Czy DZiESIĘCIU komandosów ma poświecić swe życie dla ratowania życia JEDNEGO zakładnika.
    Z punktu widzenia efektywnosci to totalna bzdura – koszt wielokrotnie przekracza uzysk !!!
    Grupa jest agresywna, gdy narzuci jej swa wolę agresywna JEDNOSTKA ( dyktatura, prawo silniejszego, silniejszy narzuca innym swa wolę ).
    A kto moze się takiej jednostce przeciwstawić ? Tylko zintergowana GRUPA, która łaczy wspólnota interesu.
    A przecież mozna łączyć prawa jednostki z interesem grupy pod warunkiem, iż ta jednostka nie jest chorobliwie żądna władzy i majątku.

  16. Zapomnial Pan o najwazniejszym: likwidacja Kodeksu Pracy

  17. Szanowny Gospodarzu
    Jeszcze ad 2 – czy uwaza Pan GRUPĘ za zbiór bezmyslnych jednostek, niezdolnych do wyartykułowania swych potrzeb, ustalenia ich hiererchii i wytyczenia celów działań.
    A DEMOKRACJA to DEKORACJA ?

  18. Szanowny Panie Kasprowicz,
    Prywatna firma istnieje tylko po to, aby przynosic zysk jego wlascicielowi (wlascicielom). W tym celu firma zatrudnia pracownikow – aby wypracowywali oni zysk dla firmy. Jesli dany pracownik nie wypracowuje zysku dla firmy, to firma sie go zwyczajnie pozbywa, podobnie jak tez pozbywa sie ona starych badz zepsutych maszyn.
    Ale jezeli firma ciagnie zyski z pracy ludzi w niej zatrudnionych, to pracownicy maja z definicji interes sprzeczny z interesem wlascicieli firmy, gdyz to, co firma wypracuje musi zostac podzielone miedzy jej wlascicieli i miedzy jej pracownikow. Tak wiec to, co sie dzieje w firmie mozna przedsawic jako gre o sumie zerowej, gdyz w krotkim okresie czasu mozna zwiekszyc zysk tylko kosztem redukcji plac, albo tez zwiekszyc place kosztem redukcji zysku. Oczywiscie, w dluzszym okresie czasu utarg (przychod) firmy sie zmienia, ale szczegolnie w sytuacji krzyzysowej, kiedy to ow przychod maleje, to antagonizmy pomiedzy praca a kapitalem, antagonizmy ktore sa wbudowane w fundamentalne zasady dzialania kapitalizmu rynkowego, musza rosnac, gdyz wlasciciel bedzie dazyc do utrzymania swego zysku, a pracownicy do utrzymania swych plac. Nawet w okresie prosperity, kiedy firma ma wieksze przychody, to interes pracownikow wymaga, aby zwiekszyc place, a interes kapitalistow wymaga, aby zwiekszyc zysk, a pamietajmy, ze jezeli zysk ma rosnac szybciej niz place, to pracownicy beda niezadowoleni, a w sytuacji odwrotnej, to nie beda zadowoleni kapitalisci…
    lech.keller@gmail.com

  19. ” gdyz to, co firma wypracuje musi zostac podzielone miedzy jej wlascicieli i miedzy jej pracownikow. Tak wiec to, co sie dzieje w firmie mozna przedsawic jako gre o sumie zerowej”
    Bzdura.
    Zysk firmy może jeszcze iść w inwestycje, albo można zamknąć firmę (nie ma żadnej wygranej dla nikogo).
    A i pracownik może się przenieść do innej firmy.

    To co się dzieje w firmie pod względem negocjacji wynagrodzeń, to gra wolnorynkowa z wieloma procownikami i przedsiębiorcami. W zdrowej liberalnej gospodarce ani jedni ani drudzy nie są skazani na siebie w ramach jednej firmy.

  20. @kaesjot
    Interesy każdej jednostki sa równie ważne. Ale z komandosami jest tak, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Jeśli zdecydowali się na tkai zawód to przyjmują tkaie ryzyko.
    Łączenie się w grupy jest wyrazem dbania o interes jednostkowy, ale pojawia się zawsze problem wyboru lidera. I wcale nie jest tak, że chciwość musi być tutaj motorem – Stalin i Lenin żyli w spartańskich warunkach.
    Moim zdaniem jedynym sposobem na zapobieganie nadużyciom państwa jest uznanie prymatu wolności jednostki w możliwie szerokim zakresie.
    Co do demokracji to idealny przykład tego o czym mówię. Demokracja w czystej formie to dyktatura większości nad mniejszością. Dlatego nasze systemy mają wmontowane dodatkowe mechanizmy (z gruntu niedemokratyczne), które chronią wolnośic mniejszości. Są to począwszy od praw człowieka, przez wolność wyznania, słowa, zgromadzeń itd. Przecież tkaie przemarsze jak 11 listopada to z punktu widzenia interesu zbiorowego samo marnotrastwo, zniszczenia, spratac trzeba itd. I choć ideowo jestem od uczestników takiego marszu jak najdalszy to będę bronił ich prawa do demonstracji.

    @Andrzej Lewandowski
    Chyab nie zapomniałem – bo czymże innym jest propozycja współpracownika dla mikrofirm. I o ile likwidacji KP przeprowadzić się nie uda to na moja propozycję szanse są większe bo związków zawodowych mikrofirmy wogóle nie interesują więc palcem nie kiwną. A skoro tak to politycy moga być bardziej skłonni niezagrożeni paleniem opon przed sejmem.

    @Kagan
    Główny cel firmy to oczywiście zysk, ale szczególnie w przypadku przedsiębiorców nie jedyny. Te firmy to dzieło życia przedsiebiorców i widza w nich znacznie wiecej niż maszynkę do zarabiania pieniędzy.
    Oczywiście pracownik przynoszący straty będzie z firmy usunięty jesli nie da sie go jakoś zmotywować lub przekwalifikować. Ale to nie tylko w interesie pracodawcy, ale także współpracowników. Każdy taki pracownik to wieksza szansa na bankructwo, a zatem i na utratę pracy.
    Nie zgadzam się także z przedstawieniem firmy jako gry o sumie zerowej. Zakłada to bowiem, że mamy pewien z gory dany zysk i teraz dwie strony się o niego targują. Otóż wielkość tego zysku jest zależna od wysiłku obu stron i z góry załozony algorytm podziału może mieć na to wpływ. Jeśli udział w zysku zalezy od efektywności w jego wypracowaniu (lub choćby kwota wypłaty) to zysk może być większy dla obu stron niż gdyby zaproponowac na przykład stałą pensję.

  21. 1. @MMK
    Jesli zysk firmy jest inwestowany w jej rozwoj, to tylko po to, aby zwiekszyc badz ‚tylko’ utrzymac jej zyski w przyszlosci, A zamkniecie zyskownej firmy to jest dramat tylko dla jej pracownikow, a nie wlascicieli, ktorzy zamykaja firme, gdyz sie im znudzilo jej posiadanie. A w warukach obecnych, czyli olbrzymiego i permanentnego bezrobocia, to pracownik nie ma sie gdzie przeniesc ani tez nie ma mozliwosci negocjacji poprawy swych warunkow pracy i placy. I nie ma w rzeczywistosci (‚realu’) czegos takiego jak ‚zdrowa liberalna gospodarka’, gdyz to jest zwyczajny oksymoron. Gospodarka liberalna, czyli pozbawiona kontroli spolecznej moze byc bowiem tylko ‚bezduszna’ machina do produkcji zysku, kosztem wyzysku ludzi pracy.
    @Tomasz Kasprowicz
    Prywatna firma moze istniec tylko wtedy, kiedy przynosi zysk. Jesli istnieje ona mimo iz przynosi straty, to nalezy ja traktowac jako hobby krezusa, ktorego jest stac na takie panskie zachcianki. Ale my tu mowimy o znakomitej wiekszosci prywatnych firm dzialajacych na rynku, a nie o jakichs egzotycznych wyjatkach.
    Poza tym, to wlasciciel firmy musi traktowac pracownika bezdusznie, jak maszyne, gdyz inaczej to nie bedzie on(a) w stanie racjonalnie zarzadzac firma. To nie kapitalista jest winien tego, ze w kapitalizmie czlowiek pracy jest traktowany jako przedmiot, a kapitalizm, a raczej zasady jego funkcjonowania, ktore czynia z kapitalistow – potworow, a z ludzi pracy „myslace i mowiace narzedzia”.
    Jesli chodzi zas o zysk, to jest on zalezny tylko i wylacznie od pracownikow firmy – zakladam tu oczywiscie oddzielenie posiadania firmy od zarzadzania nia, jak to sie dzieje w olbrzymiej wiekszosci dochodowych, czyli srednich a szczegolnie duzych firm.
    Pozdrawiam obu Panow!
    lech.keller@gmail.com

  22. na poczatku transformacji bylem przedsiebiorca, byl tam import i export glownie jednak produkcja i mniej wykonanie z surowcow sprowadzanych i wywozonych juz przetworzonych.
    Domaganie sie kopii zaswiadczenia dzialalnosci z KONIECZNYM potwierdzeniem zgodnosci z orginalem, to samo dotyczylo zwyklego faxu lub xero jakie nie byly uznawane, nie wiem jak jest dzis czy panstwo dalej traktuje obywatela jako tego ktory chce, panstwu wyrzadzic krzywde i z zalozenia na witaj w ofisie podejrzewa nas?
    Gdyby tak spojrzec na skale zaufania panstwa do swoich obywateli, a to przeklada sie proporcjonalnie do zaufania obywateli, do panstwa jako instytucji takze poszczegolnych urzednikow(np: policjantow domagajacych sie lapowki, bo jesli nie, to wlepieja wyzszy mandat) i z tego wlasnie puntu ocenic prawo obowiazujace w polsce i innchy krajach
    skoro tak duzo mamy prawnikow i sad najwyzszy dosc wolno pracujacy (tysiace explanacji prawa w usa przez supreme (9 sedziow) byc moze daloby to jakies drobne efekty nie rewolucje, zamiane tylko udoskonalenie
    ten punkt widzenia (zaufania wzajemnego) proponuje rozwazyc

  23. @Kagan
    Smutną ma Pan wizję świata. Jako przedsiębiorca na linii frontu współpracujący z wieloma innymi przedsiębioracami zapewnieam Pana, ze rzeczywistość inaczej wygląda. Niesnaski się oczywiście zadarzają, ale zwykle właścieiel i pracownicy pracują we wspólnym interesie.
    Co więcej ma Pan nieaktualne dane. Małe i średnie firmy wypracowują znaczącą większość PKB, czyli tam gdzie tego rozdziału nie ma.

  24. Ja mam jak najbardziej realna wizje kapitalistycznej gospodarki rynkowej, gdyz interesy pracy i kapitalu sa z definicji antagonistyczne, gdyz zysk kapitalisty bierze sie nie z niczego (ex nihilo) a z nieoplaconej czesci pracy pracownika najemnego, i tego zadne zaklecia nie zmienia.
    A co do PKB, to nie nalezy go mylic z tym, co produkuje gospodarka narodowa, gdyz PKB jest tylko miernikiem aktywnosci rynku, a nie gospodarki, a poza tym, to nalezy odroznic male firmy, zatrudniajace od okolo 10 do okolo 100 pracownikow, majace na ogol zawodowych menedzerow u steru, od mikro firm, zatrudniajcych ponizej 10 pracownikow, ktore czesto sa mylnie zaliczanne do sektora MSP czyli Malych i Srednich Przedsiebiorstw.
    A odpowiedz na pytanie, czemu wiekszosc malych firm i praktycznie wszystkie mikro firmy nie moga przynosic realnego, czyli ekonomicznego zysku, znajdzie Pan w kazdym dobrym podreczniku do (mikro)ekonomii, np. David’a K. H. Begg’a, Stanley’a Fischer’a i Rudiger’a Dornbusch’a (dostepna w sieci).

  25. @Kegan
    Tak mi pachniało Marksem, teraz mam pewność 🙂
    Jelsi Pan odsyła do podręczników, to ja tez odsyłam w zakresie istotności nie tylko pracy, ale także kapitału w procesie produkcji. Interesy kapitału i pracy nie są o tyle konfliktowe, że ich współdziałanie jest potrzebne by wypracować zysk. Podział tego zysku jest powodem ewentualnego konfliktu.
    Gwoli wyjaśnień – zerowy zysk ekonomiczny, o kótrym Pan pisze to jest zysk już po adekwatnym wynagrodzeniu kapitału i pracy. Innymi słowy oznacza to tyle, że jeśli każdy dostanie to na co zasłużył to w konkurencyjnej gospodarce nie pozostanie nic więcej. Pan wykorzystuje to pojęcie by powiedzieć, że nie ma realnego zysku. Takiej kategorii ekonomicznej nie ma, a Pana słowa sugerują, że każdy inny zysk jest „nierealny” czyli nieprawdziwy. Gdyby tak było żadna firma w konkurencji by nie istniała, ale istnieje bo dostawcy kapitału i pracy dostają ile im się należy, ale (średnio) nic więcej.
    PKB nie pokazuje co wyprodukowała gospdoarka narodowa – tu Pan ma rację – to pokazuje PNB. PKB ma swoje niedosokonałości, ale jest wskaźnikiem gospodarki, a nie rynku wbrew temu co Pan pisze.
    Na koniec z obserwacji własnych. Współpracuję ściśle z kilkunastoma firmami, nieco luźniej z kilkudziesięcioma. Nie jest to może próbka reprezentatywna, ale jednak dość duża. Z mojej obserwacji wynika, ze zawodowaych zarządzających mają raczej firmy zatrudniające powyżej 100 pracowników. Nie ma w mojej próbce firmy do 50 pracowników gdzie nei zarządzają właściciele. Między 50 a 100 różnie bywa. Także falsyfikuję Pana stwierdzenie, że firmy 10-100 pracowników mają na ogół zawodowych manngerów.

  26. @Tomasz Kasprowicz
    1. No coz, dzis Marks jest na indeksie, a wiec nie zna Pan jego prac i stad myli Pan zysk kapitalisty z nadwyzka, ktora wypracowuje przedsiebiorstwo, a ktora jest dzielona pomiedzy kapital (zysk) i prace (placa). I stad sie bierze ow konflikt miedzy praca a kapitalem, gdyz wiekszy zysk oznacza nizsze place i na odwrot.
    2. Praca, z definicji nie jest w kapitalizmie (z reguly) adekwatnie wynagrodzana, gdyz pracownicy sa w nim zmuszeni do sprzedazy swej sily roboczej po cenie nizszej od jej wartosci, i stad sie bierze zysk kapitalisty, z tej nieoplaconej czesci pracy pracownika najemnego.
    3. Firmy egzystuja takze wtedy, kiedy nie przynosza realnego, czyli ekonomicznego zysku. Jesli firma, mimo ze nie przynosi realnego zysku, ma tzw. dodatni przeplyw pieniadza („positibe cash flow”), to moze dalej funkcjonowac, tyle, ze marnuje ona wtedy kapital, ktory moglby gdzie indziej przyniesc realny, czyli ekonomiczny zysk.
    4. PKB jest tylko i wylacznie miara aktywnosci rynku: Według ONZ: PKB oznacza jedynie produkcję tych dóbr i usług, które są wprowadzone na rynek. Wśród owych dóbr i usług znajdują się nie tylko poprawiające dobrobyt (welfare) ludności danego kraju, ale też i te, które ów dobrobyt umniejszają. PKB mierzy usługi rządowe po koszcie i zawiera tylko mała część tej produkcji rolników, która zostaje w gospodarstwie rolnym, oraz nie zawiera produkcji gospodarstw domowych, szczególnie wytwarzanej przez kobiety, albowiem do PKB jest liczone tylko to, co jest sprzedane, i w praktyce nawet nie zawsze. Produkcja sektora nieformalnego nie jest (na ogół) w ogóle zawarta w PKB. Ogólne dane odnośnie całego PKB i średnich na osobę (per capita) nie dostarczają żadnej informacji o dystrybucji dochodów oraz o korzyściach gospodarczych dla różnych grup w społeczeństwie, które mogą one zyskać na skutek rozwoju gospodarczego. PKB nie mówi też niczego o warunkach pracy i satysfakcji z niej uzyskanej; nie mówi też nic o stopniu udziału w narodowym życiu różnych grup społecznych oraz nie mówi nic o innych ważnych wymiarach rozwoju takich jak sytuacja demograficzna i warunki polityczne. Międzynarodowe porównania często zawodzą ze względu na to, że kursy wymiany walut nie są odpowiednie do ustalenia względnej siły nabywczej walut, szczególnie w obszarze konsumpcji dóbr i usługi przez gospodarstwa domowe. Studia alternatywnych metod porównywania PKB między krajami bazujące na sile nabywczej walut wskazują, iż konwencjonalne konwersje walut (to jest według kursu ich wymiany) mogą przesadnie zwiększać względną ekonomiczną odległość między krajami o wysokim i niskim PKB per capita. Jest to dobrze zilustrowane przez fakt, że nikt nie mógłby utrzymać się przy życiu w wysoko rozwiniętych („przemysłowych”) krajach z dochodów ocenionych na całkowicie wystarczające do przeżycia w biedniejszych („rozwijających się”) krajach.
    Źródło: United Nations: Overall Socio-economic Perspective of the World Economy to the Year 2000 (New York: UN, 1990 s. 21)
    5. Popelnia Pan blad indukcji zwany po angielsku „hasty generalization” or „fallacy of insufficient statistics”, „fallacy of insufficient sample”, „fallacy of the lonely fact”, „leaping to a conclusion” or „hasty induction,” – basing a broad conclusion on a small sample.
    Niestety, nie mam u dobrego tlumaczenia na polski, a wiec nazwe ten blad indukcji „pochopnym uogólnienieniem” czyli „opieraniem szerokiej konkluzji na zbyt małej próbce” albo „wyciaganiem ogolnych wnioskow na zbyt malej probce”.
    Pozdr.
    Lech Keller, Antypody

  27. @ Tomasz Kasprowicz 22 grudnia o godz. 14:07

    Przekręt przy budowie autostrad był planowany dużo wcześniej i musi mieć źródło blisko Tuska (podobnie jak wiele afer) albo oparcie w UE. Inaczej posypałyby głowy.

    Zaczęło się gdy rząd dopuścił możliwość brania udziału w przetargu firm chińskich.
    Dyr. Malusi z GDDiA, firmy państwowej, zrobił jaja.
    Podkablował rząd III RP, który daje mu dobrze „jeść” do UE, ze chce Chińczyków wpuścić na rynek UE tylnymi drzwiami.
    I nie słyszałem by temu „europejczykowi” coś złego stało się z jego karierą w III RP.

    Dodać do tego brak empatii rządzących i urządzonych do reszty Polaków oraz nagminną ich głupotą (zakaz Jamalu II, szerokie tory w Sławkowie itp).
    Widać ze największym wrogiem polskiego katolika jest polski katolik mający władzę albo urządzony.
    Bismarckowi pozajączkowało się z Polnische Wirtschaft, ale media, Krk, politycy, dość skutecznie, wciskają nam to na każdym kroku. Chodzi im o skuteczne obniżenie naszej samooceny, zakompleksionymi, źle wykształconymi, łatwo się rządzi

    Następnie, dopóki posłowie, ministrowie, premierzy i urzędnicy będą bezkarni w swoich czynach, często kryminogennych czy kryminalnych, nie można marzyc o zmianach na lepsze.
    Kariery ludzi jak prof. Balcerowicz, prof. Buzek, Kaczynski, Tusk, są i będą nagminne.
    Dlatego, w III RP atrybuty suwerenności, banki, media, energetyka, infrastruktura są w obcych rekach.

  28. @adam222
    Ma Pan oczywiscie racje piszac, ze „przekręt przy budowie autostrad był planowany dużo wcześniej i musi mieć źródło blisko Tuska (podobnie jak wiele afer) albo oparcie w UE, gdyz inaczej to posypałyby głowy.”
    I zgoda, ze „mamy dzis w Polsce do czynienia z brakem empatii rządzących i urządzonych do reszty Polaków oraz nagminną ich głupotą (zakaz Jamalu II, szerokie tory w Sławkowie itp)”.
    Zgoda tez, ze „dopóki posłowie, ministrowie, premierzy i urzędnicy będą bezkarni w swoich czynach, często kryminogennych czy kryminalnych, nie można marzyc o zmianach na lepsze” i ze „kariery ludzi jak prof. Balcerowicz, prof. Buzek, Kaczynski, Tusk, są i będą nagminne”, a wiec w III RP atrybuty suwerenności, banki, media, energetyka, infrastruktura są w obcych rekach”.
    Ale niech Pan to sprobuje wytlumaczyc Panu Kasprowiczowi, to on zaraz Panu powie, ze Pan to jest komuch, nieuk i wrog wolnosci…
    Lech Keller, Melbourne

  29. @ Kagan 24 grudnia o godz. 5:22

    Sądzę, ze już do wielu dociera, ze ta “zabawa” w III RP z wyprzedażą i zadłużeniem zbliża się do końca.
    Stąd ta nerwówka i skakanie sobie do oczu.
    Kolesie kombinują jak to nie stracić to co chapnęli w razie kryterium ulicznego itp.
    A p. Kasprowicz nie cenzoruje naszych wypowiedzi tak jak to robią inni w Polityce, za co mu dziękuję.

    Pozdrowienia i spóźnione życzenia świąteczne oraz Dosiego Roku

  30. @Adam222
    Też życzę Happy New Year! I też doceniam, iż P. dr Kasprowicz nie cenzoruje naszych wypowiedzi tak jak to robią inni w Polityce, za co mu dziękuję!
    Pozdr.
    LK

  31. A JA DOMAGAM SIĘ:
    – Akceptacji niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikającej z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych.
    – Zagwarantowania prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym.
    – Przestrzegania zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, druku, publikacji.
    – Zniesienia represji za przekonania.
    – Podjęcia realnych działań mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:
    a) podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno-gospodarczej,
    b) umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenie w dyskusji nad programem reform.
    – Wypłacenia wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenia za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu centrali związków zawodowych.
    – Podniesienia wynagrodzenia zasadniczego każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
    – Zagwarantowania automatycznego wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    – Realizowania pełnego zaopatrzenia rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportowania tylko i wyłącznie nadwyżek.
    – Zniesienia cen komercyjnych.
    – Wprowadzenia zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz zniesienia przywilejów policji i aparatu partyjnego poprzez np. zrównanie zasiłków rodzinnych.
    – Obniżenia wieku emerytalnego dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczenia] przepracowania w Polsce 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.
    – Poprawy warunków pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
    – Zapewnienia odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
    – Wprowadzenia urlopu macierzyńskiego płatnego przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.
    – Skrócenia czasu oczekiwania na mieszkanie.
    – Podwyżki diet i dodatków za rozłąkę.
    – Wprowadzenia wszystkich sobót wolnych od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensowanie zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.
    WYDAJE MI SIĘ, ŻE GDZIES KIEDYŚ WIDZIAŁEM PO-DOBNE PO-STULATY. WIE KTOŚ COŚ NA TEN TEMAT?
    Lech Keller, Melbourne

css.php