Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

8.11.2012
czwartek

Pod budką z kebabem

8 listopada 2012, czwartek,

Miałem wrażenie, że mój blog i wpisy to zderzenie poglądów człowieka twardo stąpającego po ziemi z poglądami ludzi znajdujących się gdzieś w stratosferze, który uważają, że polski przedsiębiorca powinien od razu produkować półprzewodniki, a w rok wybudować fabrykę produkująca F-16 zaś wszystkie zyski dzielić pomiędzy dożywotnio zatrudnionych pracowników niezależnie od ich wydajności, bo przecież ta od nich nie zależy. Okazuje się jednak, że nawet będąc od lat na linii frontu na co dzień zmagając się z rzeczywistością można się od niej oderwać.

Luksus działania w istniejących od kilkunastu lat firmach, mających swe wzloty i upadki, ale dość stabilnych daje poczucie, że prowadzenie biznesu jest może i trudne, czasem frustrujące, ale wykonalne. Nie daje za to w ogóle poczucia jak trudne jest życie początkującego przedsiębiorcy. Dlatego warto czasem wdać się w dyskusję z młodymi ludźmi przy budce z kebabem pod Wydziałem Informatyki. Pierwsze spostrzeżenie, to utwierdzenie się w przekonaniu, że Polacy są niezwykle przedsiębiorczy. Wszyscy zgromadzeni prowadzili działalność gospodarczą, jednocześnie dorabiając w przeróżnych zawodach (od barmana po informatyka) i studiując dziennie. Taki kapitał motywacji i zaradności powinien być przedmiotem zazdrości każdego kraju.

Jednak w dyskusji pojawiły się wątki związane z „legalizacją” prowadzonych biznesów. Zasadniczo obecni w dyskusji stwierdzili, że ich firmy nie byłyby w stanie wytrzymać obciążenia ZUS, prowadzenia księgowości. Jeden z obecnych opowiadał o jednoosobowej zalegalizowanej firemce serwisowej, która zakończyła działalność, a właściciel został operatorem wózka na magazynie w Irlandii. W duchu pomyślałem sobie, że biedacy nie mają pojęcia o faktycznym wymiarze biurokracji związanej z legalnym prowadzeniem działalności. Księgowość to drobny problem w porównaniu do innych obowiązków dotyczących nawet jednoosobowych mikrofirm. Lista zaczyna się od sprawozdań do GUS, a kończy sprawami bardziej egzotycznymi, o których większość ludzi nawet nie wie: polityka ochrony danych osobowych (brak zagrożony karą więzienia do lat dwóch), posiadanie osoby przeszkolonej w odpowiedniej szkole strażackiej do przeprowadzania ewakuacji (w tym przypadku samej siebie), a od nowego roku po kolejnych zmianach w ustawie o VAT procedurę wystawiania faktur, zgłoszenie do WKU pojazdów. Ile jest takich, o których i ja w swej naiwności nie wiem trudno powiedzieć.

Zatem zdecydowanie zmieniam zdanie. Biurokracja i obciążenia przedsiębiorców to nie jest działanie zniechęcające i obciążenie dla biznesu. Istniejący system regulacji jest zaprojektowany tak by uniemożliwić działanie mikrofirm. Młody przedsiębiorca bez zaplecza organizacyjnego czy finansowego nie ma szans zaistnieć oferując nawet najprostszych usług będąc jednocześnie w zgodzie z przepisami prawa. Kierunek jaki obrała polska biurokracja jednoznacznie idzie w kierunku ograniczania drobnej przedsiębiorczości.

Trudno jednak dociec co ma być źródłem dalszego wzrostu gospodarczego. Jak mogą u nas powstać potęgi pochodzące z garażów skoro biznesów garażowych nie chcemy? Rozmowa o przedsiębiorcach zawsze rozgrywa się gdzieś na średnim poziomie abstrakcji: małe i średnie firmy – zatrudniające po kilka – kilkanaście osób gdzie właściciel podobno wyzyskuje pracowników sam jeżdżąc na narty w Austrii. No i oczywiści pyskówka gotowa. Tymczasem 90% firm to mikrofirmy jednoosobowe. Są to ludzie pracujący w godzinach nieprzewidzianych żadnym kodeksem, często zarabiający mniej niż najniższa krajowa. Starają się oni znaleźć swoje miejsce na rynku uczciwą i ciężką pracą walcząc jednocześnie z bezlitosna biurokracją, która może ich zmiażdżyć w każdej chwili.

Każde nowe rozporządzenie, każdy nowy urzędnik, każda nowa rządowa agencja to kolejny kamyk do udźwignięcia. My w firmach małych i średnich może jakoś podołamy psiocząc przy tym. Drobni rzemieślnicy i inni samozatrudnieni jednak nie podołają jeśli będą się stali próbować. Szara strefa to dla nich jedyna alternatywa. Nie znajduje więc już żadnego zrozumienia dla obrońców administracji i biurokracji. To czego nam potrzeba to drastyczne zmniejszenie regulacji przedsiębiorstw – zwłaszcza tych najmniejszych, bo tworząc prawo myśli się o firmach dużych a obejmuje się nimi wszystkie firmy. Potrzebujemy deregulacji. Natychmiast.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. to nie firmy maja dzwigac biurokracje (jakoby bedaca dodatkiem do biznesu). Firmy sa wylacznie po to by uzasandiac istnienie biurokracji.
    tylko wtedy system aktualny ma sens.
    by bylo lepiej trza rozwalic system.

  2. Aby odkupić swoje winy pozwalam sobie pańskie wołanie o pomoc zamieścić na blogu red. Bendyka. On się zna na wszelkich internetowych ruchach i może zechce doradzić panu jak zmobilizować internet w celu wywarcia nacisku na tzw. „administrację” w taki sposób, aby osiągnąć postulowane przez pana cele.

  3. Tylko co nam da narzekanie? Legalizując działalność wystawiamy się od razu na odstrzał. Działając w szarej strefie wielu młodych przedsiębiorców po prostu nie ma żadnych kłopotów. Bo żaden urzędnik o nich nie wie. A tak… to sami wiecie

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kasprowicz pisze;
    „Istniejący system regulacji jest zaprojektowany tak by uniemożliwić działanie mikrofirm.”

    Nie wydaje mi sie ze ten system jest zaprojektowany. Biurokracja rozwija sie poza kontrola, spontanicznie, w sposob nie przemyslany. Ale badzmy wyrozumiali, rzadzace tumanstwo ma przeciez prawo byc glupie. Na zadne ze stanowisk publicznych nie ma minimum kwalifikacyjnych. Poza jedyna kwalifikacja czym jest jest sluzalczosc wobec partyjnego dyktatora.

    Kasprowicz delej pisze;
    „Kierunek jaki obrała polska biurokracja jednoznacznie idzie w kierunku ograniczania drobnej przedsiębiorczości.”

    Nie panie Kasprowicz, biurokracja nikogo nie wybrala. Biurokracja jest produktem niekompetentnych rzadow. Np Ministrem rozwoju gospodarki jest rolnik. Czego sie pan spodziewa od rolnika na stanowisku ministra rozwoju gospodarki ? Niech pan sprecyzuje.

    Kilka miesiecy temu Kasprowicz domagal sie dla przedsiebiorcow prawa do dyskryminacji na rynku pracy. A teraz placze ze male firmy sa dyskryminowane.
    Co za paradox.

    Oczywicie male firmy sa dyskryminowane. Duze firmy zaadoptowaly procesy kwalifikacyjne dla dostawcow co eliminuje biznes z malymi firmami.
    To przyklad gdzie regulacje sa potrzebne. Z drugiej strony dyskryminacja na rynku pracy przez predsiebiorcow powinna byc surow karana. Zwiekszyc kary 20-krotnie, co najmniej.

    W Polsce rzad z niczego nie musi sie rozliczac. Nie am auditu. Partie opozycyjne nie wykonuja nawet minimum swych powinnosci. A polskie dziennikarstwo jest po prostu za glupie !!! Tak jak polskie spoleczenstwo.

    Kasprowicz domaga sie pracy i wydajnosci od pracownikow ale nie od rzadzacych. Dopoki bedzie istnial ten stan hipokryzji nic sie nie zmieni.

  6. Nie ma cywilizacji bez biurokracji. Tak juz jest. Alternatywa jest malpie zycie na drzewie albo pod, jak w…raju. Jednak moze byc dobra i zla administracja.
    Kiedy codziennie lud swietego oburzenia zada od premiera, zeby kontrolowal pieluchy w najbardziej oddalonym zakatku kraju, musi ten premier zatrudnic tam kogos kto bedzie problem obserwowa- przepraszam- wachal. Bo jak inaczej mozna zapewnic, zeby premier mogl szybciej niz dziennikarze zareagowac, kiedymaly Jan rabnie w pieluche?
    Oczywiscie, natychmiast powstaja nastepne sluszne problemy: ile pieluch mozna dziennie obwachac, jak sprawiedliwie okreslic wielkosc regionow dla obwachiwaczy. Po za tym mozna sie spodziewac, ze znajda sie okolice, gdzie bardziej smierdzi. Trzeba to zbadac.
    Teksty, narzekanie na biurokracje sa tak stare jak pisane dokumenty, a moze jeszcze starsze ale o tym nie wiemy. I tak ogolnie to szkoda na to czasu. Natomiast konkretnie i rzeczowo nalezy o tym dyskutowac i zmieniac, upraszczac itd. Jesli chodzi o prawdziwy problem malych firm mozna np. okreslic jak procent obrotow na zaspokojenie potrzeb amdinistracji. I wtedy biurokraci beda zmuszeni miedzy soba ustalic ktore dane sa dla nich niezbedne. beda musieli sie w tym limicie zmiescic. itd. itd. A wiec panie Kasprowicz w excellu mozna zbudowac prosta liste nr.pos./ biurokratyczne zadanie/ czas pracownika h/a / koszt zl/h/ sume/ uwagi. i To moze byc podstawa do dyskusji. Dobrzy administratorzy nie sa idiotami i na pewno mozna z nimi rozmawiac.

  7. Jak to jest
    Wczoraj w Wyborczej(.biz) mamy tekst p. Frasyniuka, który prowadzi firmę transportową, znacznie bardziej krytyczny wobec biurokracji. I z krytyką Frasyniuka zgadzam się całkowicie i bez zastrzeżeń. Poszukajcie. Natomiast krytyka p. Kasprowicza w ogóle mnie nie rozgrzewa. To płacze kogoś, komu się ciągle należy, ciągle ma za mało przywilejów (polskie prawo daje przywileje wszystkim pieniaczom) no i ciągłe pretensje do tych, którzy myślą inaczej. Musiało nieźle trafić z tym urlopem, skoro tak wziął do serca.
    P.S. Marką firmy Wilk jest GoodRAM. Korzystam z ich pamięci bo tańsze od innych. Tyle.

  8. Przedsiębiorcy nie piszą komentarzy na blogach polityki, bo nie mają czasu i nie zajmują się polityką. To jest w ogóle najbardziej zróżnicowana grupa społeczna i dlatego nie stanowi siły politycznej. /obawiam się, że w polskim społeczeństwie jest bardzo ostry konflikt pokoleniowy między socjalnie nastawionymi starszymi pokoleniami i młodym pokoleniem.

    Nie widzę, gdzie red. Kasprowicz domaga się jakiś przywilejów. Frasyniuk napisał, że przenosi się z biznesem do Niemiec, bo tam są lepsze po temu warunki. Nie wiem, jak to się kłóci z niniejszym blogiem, na którym można się dowiedzieć mniej więcej to samo.

    Red. Bendyk uważa, że regulacji jest za mało, bo /deregulacja/ doprowadziła do kryzysu, a ludzie nie powinni zakładać mikrofirm, tylko dostawać /minimalny dochód gwarantowany/, który będzie wypłacony z /opodatkowania kapitału/. A tak w ogóle to przedsiębiorcy /wyzyskują pracowników/ zgodnie z teorią marksizmu, niedługo kapitalizm padnie i zostanie zastąpiony anarcho-syndykalizmem, gdzie każda gmina albo osiedle będzie samowystarczalną spółdzielnią produkcyjną w ramach której towary będą wymieniane barterowo, a handel między osiedlami będzie się odbywał w ramach /ekonomii daru/. Chyba nie muszę dodawać, co o tym sądzę.

    Co ma napędzać wzrost gospodarczy? Zdaniem tzw.makroekonomistów, których można spotkać w mediach wszelakich, pobudzanie popytu, czyli drukowanie pieniędzy oraz państwowe inwestycje w coś nieważne co, ważne że firma będzie się nazywać /Inwestycje Polskie/. O tym też wiadomo, co myślę.

  9. Regulacje prawne na poziomie krajowym, dotyczą jedynie krajowych podmiotów. Korporacje ponadnarodowe mają ulgi, przywileje, zwolnienia.
    W ostateczności, mogą transferować zyski w dowolną- korzystną dla siebie stronę- za pomocą opłat licencyjnych, elementów produkcyjnych o przeszacowanej wartości itp.

    Sektor finansowy jest opodatkowany znacznie niżej niż produkcyjny.
    Racjonalnym więc jest, by wolne środki pakować w instrumenty finansowe a nie produkcję.
    Racjonalnym oczywiście dla posiadaczy kapitału….

    Ktoś już zastanawiał się nad granicami wzrostu.
    Czy Japonia osiągnęła te granice?
    Potrzeby są nieograniczone jedynie pozornie….
    Po zaspokojeniu podstawowych, większość ludzi spoczywa na laurach.
    Choć bywają i pracoholicy.
    Grill i piwo codziennie?
    Czemu nie?
    Działaniami marketingowymi, kreowaniem mody, da się wymusić szybszą cyrkulację dóbr.
    Samochód co dwa lata, lodówka co trzy, komputer co pół roku?
    Tylko po co?
    I kto to kupi, bez odpowiednich DOCHODÓW?
    Oszczędzanie na pensjach pracowników, jest chyba najgłupszą strategią.
    Ale z punktu widzenia indywidualnego przedsiębiorcy racjonalną.
    Tyle że przy masowym wystąpieniu takiej strategii, zanika popyt i trzeba najmniej wydajne firmy zamknąć.
    Spirala zostaje uruchomiona……
    Nakręcanie koniunktury kredytami jest ślepą uliczką.
    Nakręcanie dochodami jest znacznie racjonalniejsze.

  10. Można prosić o adres tekstu na blogu p. Bendyka, gdzie pisze o potrzebie większej regulacji?

  11. @Werbalista
    Florida still counting! What a shame.

  12. Nie wdaję się w dyskusję z młodymi przedsiębiorcami, bo uliczne kebaby szkodzą mi na żołądek.

  13. @ ZWO
    Błędne podejście do tematu z pana strony. Pan Tomasz Kasprowicz domaga się tego żeby drobni przedsiębiorcy nie mieli tylu obciążeń biurokratycznych . To nie jest żaden przywilej ! Do jakiego absurdu w myśleniu doszliśmy że są ludzie którzy uważają że jeśli przedsiębiorca będzie miał mniej obowiązków biurokratycznych to to oznacza dla niego że jest jakoś super uprzywilejowany. Absurd i dwója z logicznego myślenia.
    @Krzysztof Mazur
    Święte słowa . Powoli to jednak się zmienia i przedsiębiorcy zaczynają razem działać dla dobra wspólnego. Gigantycznym problemem jest fakt że jesteśmy ludźmi niezwykle zapracowanymi i nie mamy czasu walczyć o swoje prawa.

  14. To Krolestwo Warszawslie nalezy zmienic na Polske,kraj zdecentralizowany,podzielony na kilka wojewodztw,gdzie dla salonu warszawskiego zostanie polityka zagraniczna i obronna.Obecne ,KW,stworzone przez wojsko i szlachte zagrodowa w 1918 jest panstwem niereformowalnym!Kto wskaze mi 1 kraj tak debilowato rzadzony w ktorym waska warszawska elita decyduje o wszystkim?

  15. W ostatnim czasie:
    Od października można wysyłać VAT 7 przez internet bez podpisu.
    Na ukonczeniu są prace nad zmiana płacenia VAT przez malych.
    Na ukonczeniu są prace nad urlopem rodzicielskim przedlużonym do roku.
    To tylko trzy tematy interesujące i ważne dla najmniejszych firm, a my tu kolejny tydzień płaczemy nad biurokracją.
    Pozdrawiam

  16. @Kasprowicz
    Niech pan wreszcie przyzna ze latwiej bylo prowadzic mikro biznes w PRL. Przeciez to jest oczywista oczywistoscia.

  17. @Wiesiek59
    Uzupełnijmy: Apple i Google płacą średnio 2% podatków od swoich zagranicznych dochodów. Teraz jasne, dlaczego Republikanie i ich polscy odpowiednicy żądają obniżki tych potwornych i niszczących wszelką przedsiębiorczość podatków.

    Ale nad granicami rozwoju czy wzrostu zastanawiają się niegłupi ludzie od dawna, od Raportu Rzymskiego (jego poprzednik był jeszcze w 19 wieku). Tyle, że nie na poziomie grilla i piwka i samochodu co 2 lata bo to byłby wstyd.
    Czy Japonia osiągnęła granice? Tak, osiągnęła. To jeden z przykładów do czego prowadzi oszczędzanie na starość, tak ukochane przez polską klasę średnią z perspektywami dorobkiewicza (egoizm i bark więzi społecznych). To właśnie odkładanie w bankach, strach przed przyszłością i ograniczenie perspektyw wywołały już 20 lat kryzysu. A potrzebna jest nie tyle konsumpcja co nowe perspektywy i kierunki rozwoju.

    Ogólnie istnieją 2 podejścia:
    1. Stare: Tylko głód, strach i chciwość napędzają rozwój i są podstawą innowacji
    2. Nowe: Dopiero człowiek zabezpieczony życiowo i bez obaw o przyszłość jest w stanie rozwijać swoją kreatywność i innowacyjność.

    Tę zmianę podejścia widać w Niemczech czy Holandii ale pisanie o tym powoduje tylko wrzask i wyzwiska tych, którzy oczywiście wszystko wiedzą lepiej.

  18. @axiom1
    Pewnie ma Pan rację – to raczej nie tyle projekt co nieprzemyslenie całości i marna jakośc prac legislacyjnych.
    Co do łatwości prowadzenia biznesu za PRL to nie precyzuje Pan czy ma Pan na mysli PRL Bieruta, Gomulki, Gierka, stanu wojennego, czy po ustawie Wilczka. W tym ostatnim czasie rzeczywiście było znacznie łatwiej, ale to tylko 3 lata z 45 i trudno to uznać za reprezentatywne dla calego okresu. Zreszta wart się odwolac do statystyk – ilość działających mirkoprzedsiębiorstw. Myślę, że te dane rozwieją wszelkie wątpliwości.

    @serownik
    Wierzy Pan w takie rozwiazanie? Biurokracja potrzebuje władzy a nie danych. Narzucianie obowiązków informacyjnych nie wynika w większości z obiektywnych potrzeb tylko wlasnie z potrzeby zapewnienia sobie władzy i możliwosci uznaniowego karania. Dlatego raczej tu chodzi o zmianę paradygmatu, a nie jakieś arbitralne limity.

    @ZWO
    Prezentuje Pan bardzo typowe próby manipulowania slowem. Czlowiek się domaga by przestali go okładac batami, a Pan twierdzi, ze domaga się on przywilejów.
    Ja pisze o mikrofirmach, a Pan o Apple. Jak mamy się porozumieć?

    @Andrzej
    Mnie rzeczywiście tez kebab na żolądek nie posłużył.

    @Andrzej52
    Jest Pan pewien, że to takie wazne tematy?
    Od października można wysyłać VAT 7 przez internet bez podpisu.
    Niewątpliwie krok we własciwym kierunku. tylko teraz inwestycja w podpis to marne grosze. Czemu tego nie bylo 10-15 lat temu? ulga minimalna w porównaniu do dokładanych obciążen.
    Na ukonczeniu są prace nad zmiana płacenia VAT przez malych.
    Cała rożnica w porównaniu do dzisiejszych rozwiązań jest taka, że dziś jesli nie ma zapłaty do 90 dni to VAT i tak trzeba zapłacić. Mają to znieść – i słusznie. Jednak od lat prowadząc firmę i wspomagając od strony księgowej kilkanasie innych ani razu dotad na żywo nie widziałem faktury VAT MP (czyli rozliczanej kasowo). Powód jest jeden – z firmami tak się rozliczającymi współpracuje się mniej chetnie bo prowadzi to do trudności po stronie klientów. A jako, ż eklient najwazniejszy to się człowiek rozlicza memoriałowo. Zatem ta zmiana dotyczy niewielu.
    Na ukonczeniu są prace nad urlopem rodzicielskim przedlużonym do roku.
    Znowu z puntu widzenia przedsiębiorcy, którego dotknął urlop maciezyński pracownicy odpowiem – pół roku czy rok braku pracownika – zadna róznica. I tka trzeba szykowac zastepstwo – po zmianie może nawet będzie łatwiej.

  19. @Kasprowicz
    Prezentuje Pan bardzo typowe próby manipulowania slowem. Czlowiek się domaga by przestali rozdawać przywileje, a Pan twierdzi, że okładają batami.
    Ja pisze Apple, a Pan o mikro-firmach. Jak mamy się porozumieć?
    Zrozumiał?

  20. Tomasz Kasprowicz
    10 listopada o godz. 15:39
    Zaczne od końca.
    Urlopy rodzicielskie. Chyba nie jest obojetne, dla kogos zatrudniajacego w sklepie dwie osoby, jak pracownik weźmie pół roku urlopu, a po pół roku zechce go przedłużyć.
    Rozliczanie VAT.
    Według mnie powinna obowiazywać zasada, i to wszystkich, taka jak przy szybkim zwrocie podatku naliczonego. Masz zapłacone wszystkie rachunki do dnia zlozenia deklaracji, to mozesz odliczyć VAT naliczony w miesiącu, a jeśli nie zapłaciłeś chociaż jednego rachunku, nie możesz odliczyć CALEGO VAT-u, a nie tylko tego którego dotyczy niezapłacony rachunek. Proste, i jest to bat na niesolidnych płatników.
    VAT7 przez internet.
    Opłata ~150,-złotych rocznie za podpis elektroniczny to moze sa „marne grosze” dla kogoś mającego 150 tys miesięcznych przychodów, ale dla kogoś majacego 150 tys rocznych przychodów to nie są „marne grosze”, jak równiez dla setek tysięcy najdrobniejszych sklepików itp. A dlaczego tego nie zrobiono 15 lat temu? Zadam proste pytanie, czy miał Pan internet 15 lat temu? Mnie udalo sie telefon podlaczyc w 1996 roku, po kilku latach oczekiwania.
    Pozdrawiam

  21. Panie Tomku, pomimo dzielącej nas odległości ziemia (twarda oczywiście)-stratosfera, spróbuję jeszcze raz wyjaśnić czym się różnimy. Otóż być może jest jak Pan pisze, że biurokracja zabija drobną przedsiębiorczość (duży może więcej, więc sobie radzi), ale mnie w polemikach z pańskimi opiniami chodziło i chodzi w dalszym ciągu o uczciwe podejście przedsiębiorcy do kwestii podatków (Pan to nazywa daninami) i proporcji dochodów pomiędzy właścicielem (szefem) i pracownikami (jego własnością).
    Na razie dam temu problemowi spokój, bo Pan i tak jest przekonany o swoich racjach, a ja mam tylko poważne wątpliwości.
    Czytałem nie tak dawno wywiad z jakimś koreańskich ekonomistą, który na tematy tych wszystkich biurokratycznych formalności, związanych z prowadzeniem biznesu wypowiedział się tak: jak jest interes do zrobienia, to nie istnieje bariera, która by go uniemożliwiła. Dalej było jeszcze lepiej (gały mi wylazły), cytuję z pamięci: ” w Korei (tej południowej, żeby nie było nieporozumień), w czasach eksplozji przedsiębiorczości ,trzeba było zdobyć ok 400 różnych pozwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej” . Żeby nie było, iż ja wprost jestem zachwycony takim rodzajem mitręgi, to oczywisty absurd.
    A teraz coś z mikroekonomii mojego podwórka, w rewanżu za budkę z zapiekankami i nadzieją, że coś tam jest wspólnego w naszych opiniach.
    Nieraz sobie myślałem, że mógłbym legalnie kogoś zatrudnić z tzw. bramy do wykonania roboty na 1-2 godzin (pomijam na razie dywagacje na temat, czy ktoś taki by się zgodził). Chętnie bym poszedł do US (najlepiej prze z internet), wziął prosty formularz, wypełnił go podstawowymi danymi i zapłacił podatek, ale nikogo to nie interesuje.
    Mój siostrzeniec, programista zatrudniony (tu wielka marka) jako jednoosobowa firma zmaga się z tymi papierzyskami, ponieważ nikogo nie obchodzi, że to jest czysta fikcja, sposób na ominięcie normalnych kosztów związanych z zatrudnieniem pracownika. Są jeszcze lepsze szopki: właściciel firmy spedycyjnej zatrudnia kierowców, którzy są firmami świadczącymi usługi (bez narzędzi oczywiście, czyli samochodu). Tak naprawdę, gdyby odjąć te fikcyjne jednoosobowe firmy, uzyskalibyśmy zupełnie inny obraz tej rozbuchanej polskiej przedsiębiorczości. Lepiej by było też widać koszty pracy, które ponoć są zafałszowane średnią. Nie mogę się doczekać, aż ktoś zrobi porządną analizę i udowodni swoje racje, bo te werbalne mnie jakoś nie przekonują, a chętnie zmieniłbym zdanie (nie żartuję).

  22. ZWO
    10 listopada o godz. 20:01
    Badz wyrozymialy. Kasprowicz nie mial etyki w szkole. Mial religie.

    Ale teraz Kasprowicz jest oczywiscie wystarczajaco dorosly aby samemu nadrobic braki z etyki. Bo po prostu obniza swoj wizerunek argumentujac i pokazujac stopien swego jednowymiarowego zaszczucia.

    Panie Kasprowicz, 90% z obecnych jednoosobowych przedsiebiorcow to zadne biznesy. To smieciowcy na umowach smieciowych ktorym powiedziano ze stali sie przedseibiorcami. Kapitalistami w kapitalistycznym raju po cudownej transformacji. Smieciowcow w PRL nie bylo. Porownywanie golych liczb tzw przedsiebiorcow teraz i w PRL nie ma sensu. Porownywaniue samych liczb nie ma sensu w zadnym z krajow. Np w 1980 w Brytani 80% miejsc pracy byla pod kontrola rzadu. Niewiele sie roznili od PRL. Teraz rowniez jest tam wiecej jednoosobowych ‚przedsiebiorcow’.

    Jednakze temat dotyczyl trudnosci w jakich operuje przedsiebiorca w Polsce. Ja napisalem ze w PRL bylo przedsiebiorcom latwiej. Bo tak bylo. Pamietam lata 1970, przedsiebiorcy nie byli ani nekani ani terroryzowani. Co sie dzis dzieje bylo wtedy nie do wyobrazenia.

  23. Śleper
    10 listopada o godz. 21:58

    To straszne co opisujesz. Dla Kasprowicza to Polska po cudownej transformacji. Ja mieszkam w kraju ktroy wy buffony w Polsce nazywacie Trzecim Swiatem. Ale jestesmy lata swietlne przed wami, i bez dlugow.

    Prowadze maly biznes ‚management consulting’ przez ostanie 14 lat. W ciagu roku tylko raz rozliczam sie z podatkow co zajmuje mi pol godziny z moim konsultantem podatkowym. Poza tym nigdy nie trace ani czasu ani pieniedzy na jakiekowiek (face to face) rozrachunki z urzedami. Rachunki place po przez Internet. Nie znam zadnych urzednikow ! Zycie jest piekne.

  24. @ZWO
    Nie zrozumiał. Jabym pisal komentarz na Pana blogu to bym sie odnosił do Pana słów. A tu pisze Pan na moim blogu więc się powinien odnosic do moich slów, a nie tworzyć wlasne ramy. Wpis jest o mikrofirmach – wplananie w niego Appla to dyskusja nie na temat.
    Ja pisze o obciażeniach biurokratycznych – jak można stwierdzić, ze ich zniesienie jest przywilejem?Gdyby wszysyc im podlegali i wzywałbym do uwolnienia od nich przedsiębiorców – to od beidy może by to był przywilej. Ale dotyczą one wyłącznie przedsiębiorców – czyli są represją. Wołanie o ich zniesienie nie jest zabieganiem o przywileje.

    @Andrzej52
    Sam byłem w sytuacji kiedy zatrudniając 3 osoby nagle 1 zniknela na przeszlo rok (i to nie tyle przewidywalny macierzyński co nagłe L4 w pierwszym miesiącu ciąży + maciezynski) więc wiem co to oznacza. Oczywiście ma Pan rację że wazne jest jak będzie skonstruowany sposób brania tego urlopu – z dotychczasowych obserwacji wniskuję, że to pojedyncza decyzja na poczatku decydująca o poziomie wyplacanego zaisłku.
    Pomysl z odliczaniem VAT ciekawy, ale ma swoje problemy. Na przykład co jeżeli mam fakturę, ktorą kwestionuję? Albo fakturę ktorej termin płatności jeszcze nie nadszedł? Albo na podstawie ustalen z dostawcą przenoszę termin płatności. Tymniemniej pomysł wart przepracowania.
    Co do Internetu to w 97 w firmie był. W 2002 był juz zasadniczo wszedzie. Więc 10 lat temu spokojnie było mozna. Zaś roczny koszt podpisu to 70 złotych rocznie (ewentulanie trochę więcej w pierwszym roku) – miesięcznie około 6 złotych. W okolicach koszty koperty i litu poleconego. Chyba nie ma o czym rozmawiać przy jakiejkolwiek skali działalności – choć oczywiscie lepiej jesli można tego uniknać 9choć często nie mozna z innych przyczyn – ZUS). Stwierdzam tylko, że trudno tu mówić o przełomowości czy istotności problemu.

    @Śleper
    Oczywiście jak do zrobienia są miliony to warto wydac setki tysięcy na biurokrację. Jednak jak do zrobienia są setki zlotych to na to już nie ma miejsca. Prosze popatrzyć na słuszną uwagę Andrzej52 o tym, że nawet potencjalnie niewielki koszt podpisu kwalifikowanego dla mikrofirm może być zbyt duży. Tam biznes tez jest do zrobienia, ale tylko jeśli obciążen nie ma za dużo.
    Oczywiście mamy fundamentalną rozbiezność w zakresie podejścia do podziału dochodu wypracowanego w przedsiębiorstwie, ale rzeczywiście zostawmy to na boku bo nie o tym tutaj mowa. Ja placzę i placę podatki. Ale bardziej niż same podatki denerwuje mnie niepotrzebna mitręga, którą przechodzę – szczegolnie, ze nie ma z niej żadnej korzyści dla nikogo. Po prostu zmarnowane pieniądze. Mnie to denerwuje, ale wielu innym uniemożliwia legalną działalność.
    Bardzo fajny Pana pomysł z zatrudnianiem ludzi przez Internet do prostych prac – nawet to podatkując. Ale ten pomysł nigdy nie przejdzie bo najpierw Pan musi człowieka wysłać do lekarza czy aby może wykonywać pracę. Potem przeszkolić z BHP, zapewnic odzież ochronną, pralnię, zaplecze socjalne z dostępem swiatła, opis stanowiska miejsca pracy…. Myslę, że to nieźle ilustruje o czym piszę – kwestią nie jest zapłacenie człowiekowi, nie jest nawet zapłacenie podatku – ale wszystko na około. I dokładnie przed takim stanem rzeczy stoi mikroprzesiębiorca kiedy chce po raz pierwszy zatrudnić (a lista kwestii to tylko nieiwelka próbka faktycznego skomplikowania sprawy). Więc się pewnie zgdzimy, że to zupełnie bez sesnu i bariera w legalnym zatrudnieniu. Bo z Pana opisu wnioskuję, ż ePan by chciąl zgłosić że potrzebuje czlowieka na 2 godziny i zapłacić każdemu ile mu się nalezy. Ja jako przedsiębiorca tez bym tak chciał.
    Nie znam wiarygodnych danych dotyczących samozatrudnienia. Szczerze powiedziawszy moge opierac się tylko na wlasnym doświadczeniu – czyli znowu kilkanascie firm z jednego regionu plu sznajomi. Nie spotkalem się ani razu z opisywanymi przypadkami. Owszem bywalo, że pracownik odchodził a potem wraz ze swoją firmą świadczył takie usługi jak podczas pracy. Ale tworzył firmy, w ktorych sam zatrudnial inne osoby i świadczyl te sulugi wielu firmom – więc chyba się nie liczy.
    O czym to śiwadczy? Pewnie o niczym bo próbka nie taka znowu duża, ale chyba mozna odrzucić pogląd o powszechności takiego stanu rzeczy.

    @axiom1
    Jakby raczył Pan od czasu do czasu jakies poparcie liczb jakie Pan podaje? Skąd pomysł, że 90% firm to smaozatrudnienie? Mam przekonanie graniczące z pewnością, że wyssane z palucha.

  25. Rozmawiałem parę dni temu z grupą młodych ludzi. Wśród nich byli pracownicy wielkiego koncernu. Mają etat, stałą pracę, nie najwyższe zarobki są rekompensowane perspektywą szkoleń i ścieżką awansu. Mogą wziąć kredyt mieszkaniowy, planować życie. Ci, którzy pracują na umowach pozakodeksowych, nie są ani szkoleni, ani awansowani. Bank nie traktuje ich jak wiarygodnych klientów. Ciągle czują pod stopami ruchome piaski. Często dochodzą do wniosku, że taką samą pracę mogą wykonywać na Zachodzie za wielokrotnie większe pieniądze. Zamiast wiązać młodych ludzi pracą z krajem, budować im jakieś perspektywy, rząd zachęca ich: „Róbta, co chceta”. Dziś są więc tu, a jutro tam. Promowana na każdym kroku elastyczność zachęca do opuszczenia Polski i wyjazdu tam, gdzie się „opłaca” mieszkać. Jeśli tak dalej pójdzie, wyczyścimy rynek pracy z ludzi energicznych, przedsiębiorczych.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/smieciowki-wymiataja-polakow-rozmowa-zygmuntem-mierzejewskim
    =============

    Na temat……

  26. wiesiek59
    Ciekawe że najgłośniej o tym jak źle jest na umowie krzyczą ludzie zatrudnieni na etacie albo przebywający za granicą. Etat jak wielu myśli nie jest gwarancja pracy na dziesiątki lat . Czym jest max. 3 miesiące wypowiedzenia wobec kredytu na mieszkanie który trzeba spłacać 20 lat. Banki udzielają kredytów ludziom zatrudnionym na umowach i nie jest to już niczym niezwykłym. To że pracownik zatrudniony na umowie nie ma szkoleń to oczywiste bo taki pracownik tuż po szkoleniu błyskawicznie może przejść do konkurencji.
    Etat daje tylko złudzenie gwarancji zatrudnienia . Jak pracodawca będzie chciał kogoś zwolnić to to zrobi i koniec kropka.
    Problemem nie jest elastyczność pracy tylko jej brak.
    Mówienie o wielkiej skali samozatrudnienia to mit nie poparty żadnymi danymi a jedynie przypuszczeniami. Mam kontakt z kilkuset przedsiębiorcami i samozatrudnienie dotyczy głównie specjalistów np. informatyków, księgowych oraz kierowców np. firm spedycyjnych.
    @Tomasz Kasprowicz
    W sprawie biurokracji robione są jednak jakieś postępy. Przykłady to e-sądy , Pracodawca RMUA likwidacja obowiązku comiesięcznych wydruków i wręczania ich pracownikom , likwidacja NIP dla osób fizycznych .

  27. Panie Tomaszu.
    Co do odliczania VAT.
    Podobno wspomaga Pan księgowo inne firmy, czyli wie Pan na jakich zasadach moze byc dokonany 25-cio dniowy zwrot VAT-u naliczonego. I nie ma tu znaczenia czy jakaś faktura miala termin płatności natychmiastowy, czy 180 dni (jak to sie u monopolistów zdarza). Wszystkie muszą być zapłacone przed złozeniem deklaracji, czyli do dwudziestego piątego dnia miesiaca następnego. I jest to obligatoryjnie kontrolowane przed zwrotem.
    Chodziło mi o te same zasady, kontrole oczywiście mogą być wyrywkowe, termin płatności mógłby być np 25-30 dniowy, a skończyło by sie kredytowanie dużych firm przez małe, które dzisiaj maja do wyboru : albo dajesz termin 3 miesiące (lub dlużej), albo dostarcza ktoś inny. Jakoś tak dziwnie mój klient w NL , a jest to spora firma, może swoim dostawcom płacić natychmiast (przelew w dniu dostawy). Sam tez sprzedaje wyłacznie za gotówkę, lub w przypadku dużej dostawy, lub wysyłki za wielką wodę, na przedpłatę.
    Wtrące się do dyskusji z @Śleprem
    Badania, szkolenia BHP, są m.in. dla dobra pracodawcy. Przyjmie Pan człowieka nie nadającego się do pracy ze względów zdrowotnych , nie przeszkoli go Pan z bezpiecznej obsługi maszyny, a pracownik ten po kilku dniach spowoduje wypadek, a na dodatek z wrażenia dostanie zawału (bo był chory na serce). I ma Pan sprawę w sądzie o odszkodowanie na 10000%.
    Co do jakości samych badań, to już inna sprawa. Kiedyś zgłosił się do mnie kandydat na pracownika, stolarz z zawodu który był głuchy od urodzenia. Jaki lekarz bez rozumu dopuścił go do pracy przy obrabiarkach. Człowiek ten był zagrozeniem samego siebie.
    Pozdrawiam

  28. Panie Tomaszu
    Jeszcze jedno. Pralni odzieży roboczej nie musi Pan zapewniać. Jeśli odzież nie jest skażona, a tylko brudna, może Pan pracownikowi wypłacić ekwiwalent za pranie (a ten sie na pewno ucieszy).

  29. @wiesiek59
    Nie rozumiem zdania: „Zamiast wiązać młodych ludzi pracą z krajem, budować im jakieś perspektywy, rząd zachęca ich: „Róbta, co chceta”. ”
    Jak rząd ma wiązać ludzi pracą? Zatrudniać w budżetówce?
    A może chodzi o to by zlikwidowac elastyczność pracy? Sądzi Pan, ze wtedy wszyscy na umowach cywilno-prawnych będa mieli etaty? Czy raczej bezrobocie/pracę na czarno?
    Banki musza się zaadaptować do istniejących realiów i niewątpliwie tak zrobią bo wyjścia nie mają. Pwnie trochę potrwa.
    Co do przedsiębiorczych i energicznych to bym się specjalnie nie martwił – ci sobie zawsze dadzą radę. ja się martwię o niezaradnych i bez kwalifikacji bo to w nich uderza sytuacja jaką mamy.

    @Przedsiębiorczy
    Oczywiście, że są postepy. Wskazał je też Andrzej52. Tylko o postępach bardzo głośno – a bardzo cicho o tendencji wręcz odwrotnej – nowych wymogach, obsotrzeniach, obowiązkach. Na prawdę przyrasta tego co raz więcej i w co raz bardziej absurdalnej formie, zagrożone coraz większymi karami.

    @Andrzej52
    A jak przyjmuję do biura?
    Swoją drogą jakoś nie wierzę w przedsiębiorcę idiotę, który nie przeszkoli pracownika w użytkowniu niebezpiecznej maszyny – nawet jeśli tego prawo nie wymaga.
    Ekwiwalent oczywiście można – wyliczanka miała na celu pokazać, że zatrudnić kogoś nawet na godiznę to nie taka prosta sprawa. Zauwazy Pan, ze nie wymieniłem wszystkiego.

  30. Nawiązując do powyższej dyskusji, nie chce mi sie wierzyć, aby do Polski nie dotarły jeszcze tzw. staffing agencies. Pracownik nie jest formalnie zatrudiony przez kolejne przedsiębiorstwo a przez daną agencję i to nie kolejne miejsce pracy jest odpowiedzialne za te wszystkie szkolenia, przepisy czy odzieże nie mówiąc już o księgowości, urlopie czy zapłacie ale jego agencja. Wynajmujący pracownika przedsiebiorca kontaktuje się z agencją.

  31. PRL byla rajem dla przedsiebiorcow. Jest to poza dyskusja. To aksjomat !
    A obecnie Polska po cudownej transformacji, w rakingu ‚latwosc prowadzenia biznesu’ zajmuje miejsce za takimi jak Rwanda !!! Natomiast sasiednia Dania w tym samym rankingu klasyfikowana jest na czwartej pozycji w swiecie. Ja ko mozliwe ??? Wystarczy przekroczyc granice sasiedniego kraju i przejsc z Epoki Kamienia do XXI wieku.

    Jest powiedzenie, jak nie umiesz prowadzic to przynajmniej nasladuj dobre wzorce. W obecnej Polsce tumaska wladza nawet tego nie potrafi. Po co solidaruchy zmienili lepszy system ? Panie Kasprowicz, czas najwyzszy wolac o powrot PRL-u.

  32. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    11 listopada o godz. 20:20

    U mnie wszyscy pracownicy nadal dostają RMUA, bo sobie życzą. Bo jak na pogotowie znienacka trzeba będzie, albo do lekarza z dzieckiem? Wolą mieć papierek na wszelki wypadek ze sobą. Ja to rozumiem i to nie jest zmartwienie. Raptem trochę papieru, a druk generowany przez Płatnika.
    Zamieszanie w numerach NIP i PESEL niczemu nie służy. Jedynie muszę śledztwa prowadzić, który pracownik ma własną działalność, a który nie i to jest beznadziejne. Zwłaszcza przy osobach zatrudnianych sporadycznie na zlecenie, czy dzieło. W styczniu np. ktoś podpisuje umowę zlecenia i jeszcze działaności nie ma, a w kwietniu zakłada, czy ja mam jego życiorys śledzić, żeby na koniec roku PIT wystawić? I czy mi powie prawdę, czy skłamie jemu wszystko jedno. I tak ja będę odpowiedzialna w US za nieprawidłowo złożoną deklarację. W tym roku jeszcze za to nie gonili, ale co będzie w następnym? Nie ma nic pewnego.
    Ostatnio musiałam korygować składki ZUS za 2006 i 2007 – pracownica na umowie zlecenia napisała oświadczenie, że nie podlega ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym, gdyż ubezpieczenia te płaci z innego tytułu u innego płatnika. Skłamała, by więcej zarobić. ZUSu to nie obchodzi, a ja przecież nie mam fizycznie możliwości sprawdzić, czy zatrudniona osoba nie robi mnie w rogi. ZUS mi też tego nie powie, bo ochrona danych. Fajne, nie? Odpowiedzialność jednak jest po mojej stronie. Musiałam skorygować 2 lata dokumentów, a umowy miała praktycznie co miesiąc, do tego zapłacić bardzo duże kwoty – składki i karne odsetki. I co? Kobieta mi tych pieniędzy nie odda, do sądu jej ciągać nie będę, bo do emerytury będę na sprawę czekać, a ona zrobi głupią minę przed sędzią i powie, że nie zrozumiała, co podpisuje.
    Swoją drogę ciekawe, że ZUD dopiero po tylu latach doszedł, że papierach tej pani coś nie gra. Mają cudowne oprogramowania, więc powinni widzieć to od razu.
    Rozwiązania prawne przyjmowane w naszym kraju są bezsensowne i represyjne. Wymyślają je osoby, które samodzielną pracą chyba się w życiu nie splamiły.

  33. Szanowni dyskutanci. Krazycie wokol problemu ale tak na prawde nikt nie dotyka go na serio. Dlaczego system nie pracuje? Odpowiedz zawsze jest taka sama: czynnik ludzki.
    Polak zawsze lubi chodzic na skroty, mowic ze to winni sa jacys oni, podczas gdy zlo lezy w naszej mentalnosci. Urzednik nie wie ze jego zadaniem jest pomagac przedsiebiorcy, bo bez niego nie moze istniec. I teraz do tego dochodzi stare powiedzenie: szlachcic na zagrodzie rowny wojewodzie. Czy nie spotkaliscie sie nigdy panstwo z bezczelnoscia jakiegos urzedasa ktory nie mial dla Was czasu? Nie chce rozwijac tematu, bo jest to temat rzeka. Polsce brakuje kultury urzedniczej. Dopoki nie wychowamy kadry urzedniczej z prawdziwego zdarzenia wasze biadolenie na dzungle przepisowa bedzie typowym ubijaniem piany. Poza tym chce co niektorych pouczyc ze na zachodzie dawno w malych firmach sprawy urzedowe prowadzi sekretarka ktorej rola nie sprowadza sie do zaparzania kawy, lecz pelni role telefonistki, maszynistki, ksiegowej, a przy pomocy excela potrafi programowac spreadsheety ulatwiajace firmie biurokracje. No i oczywiscie typing 60 wpm jest mandatory.

  34. @Alla
    W moim przypadku te zmainy ułatwiły życie chociaż odrobinkę ale jak widać w wielu przypadkach utrudniły. W sumie tysiące razy piszemy o tym samym czyli potwornej biurokracji i nic z tego nie wynika. Problemem jest to że decyzję podejmują ludzie którzy wiedzę o przedsiębiorcach czerpią w trakcie zakupów na bazarze lub targowisku. Najprostszy przykład do członkowie Rady Gospodarczej przy Premierze . Są w niej przedstawiciele wielkich korporacji np. pan Orłowski oraz pan Wiśniewski nie ma w niej przedstawiciela małych i średnich firm ! To gigantyczny skandal . Argument że przedsiębiorcy są reprezentowani np. przez Lewiatana jest absurdalny gdyż ta organizacja reprezentuje duży biznes.

  35. Odnoszę wrażenie że się nie rozumiemy……
    Racjonalne z punktu widzenia drobnego przedsiębiorcy, czy pracownika decyzje- umowy zlecenia, o dzieło, minimalizowanie deklarowanych dochodów, niepłacenie ZUS, podatków, sumują się.

    I w tym momencie problem ma Państwo, jako organizacja WSZYSTKICH obywateli. To problem systemowy, niestety.
    Przedstawiony przeze mnie głos związkowca, mówi właśnie o tym zjawisku, w perspektywie kilkunastu lat.
    Bez silnej strony związkowej jako przeciwwagi dla pracodawców, pracownicy będą skazani na dobrą wolę i poczucie odpowiedzialności tychże……

    A indywidualny sukces finansowy- na przykład naszego Gospodarza, nie przełoży się na wspólny sukces Polaków szaraków.
    Maksymalizacja zysku, minimalizacja kosztów płac, to droga donikąd.

    Procesy makro nie są co prawda tematem blogu, ale nie można ich pominąć.

  36. @zzakałuży
    Dotarły, ale oferują pracownika dośc wystandaryzowanego (bardzo popularne w kasach w hipermarketach). W mniejszych firmach nie spotkałem się.
    Trzeba jednak zauwazyć, że zwalaenie na kogoś innego biurokracji nie zmienia faktu, że ktoś te koszty musi ponieść. W tym przypadku w wysokości faktury od agencji.

    @axiom1
    Owszem PRL był rajem dla przedsiębiorców – przynajmniej pod jednym wzgledem: gospodarka PRL była tak niewydolna, że wystarczyło produkować cokolwiek i schodziło na pniu. Niezaspokojony popyt był olbrzymi. Wybuch przedsiębiorczości lat 90tyh (i wczesniej) był własnie wykorzystniem tych niedowładów gopsodarki socjalistycznej i kazda aktywność była natychmiast nagradzana. Dziś niestety tak łatwo już nei jest.
    Axiomatow poza matematyką nie toleruję.

    @Marcin
    Mentalnośc jest problemem, ale to najtrudniejsze do zmiany. Choć widzę, że mentalność potrafi się zmienić i sa urzedy gdzie podejście do człowieka jest ludzkie. Ale sa też przepisy, które nawet „ludzkim” urzednikom uniemożliwają funkcjonowanie. Proste przepisy i ograniczenie kompetencji pomogły by dobrym, a złym odebrały narzędzia do szkodzenia.

    @Przedsiębiorczy
    To bardzo duzy problem – brak reprezentacji przedsiębiorców. To jest problem bardzo szeroki – co widac na tym blogu. Dyskusja się koncentruje na firmach kilkunastoosobowych lub trochę mniejszych. A przecież 90% przedsiębiorców to mikrofirmy. Tylko tutaj trudniej o ideologię ze strony lewicowców bo sytuacja mikrofirm jest o wiele gorsza niż jakichkolwiek pracowników. Zatem emocjonalny przekaz by się zalamał więc lepiej ich przemilczeć. Dla politykow też to mało ciekawe bo ani tam pieniędzy, ani fanatyzmu. Podobnie rózne ciała oficjalne, izby gospodarcze, programy gospodarcze etc – wszystko czerpie albo ze szkół, albo z korporacji, a to ludzie oderwani od realiów. I tak to wszystko idzie w jakieś abstrakcyjne rejony możliwe do ogarnięcia tylko w dużych orgaznizmach, a małym wiatr w oczy.

    @wiesiek59
    Podzielę sie moimi przemyśleniami. Nie ma możliwości dobrego makro bez zdrowego mikro. Jesli zabetonujemy rynek pracy (same umowy na czas nieokreślony, placa minimalna 5000 etc) to konstrukcja makro piekna, a kraj zginie. W historii wielokrotnie widzieliśmy proby budowania jakiegoś utopijnego makro z pominięciem mikro. Im zamysł makro był bardziej idealistyczny tym bardziej katastrofalne się to okazywało dla ludzi.
    Zakłada Pan z gruntu błędnie, że racjonalne jest dzialanie nielegalne i niemoralne. Tak nie jest i ludzie wolą zwykle zachowywac się moralnie o ile mają taką możliwość. Chodzi o to by im taką mozliwość dawać. Często jednak ludzie czują się przez poziom makro represjonowani i się przed nim bronią bo moralnośc ot tez poczucie sprawedliwości. Tylko prosze nie pisać, że taki a tkai przedsiębiorca zrobił coś tam złego. Przedsiębiorców są miliony to w środ nich są za tem i zlodzieje, oszuści, pedofile itd itp. Statystyka jest nieubłagana. Pojedyncze przykłady nic nie znaczą. jesli zjawisko staje się masowe to sugeruje bląd systemowy.
    Strona związkowa jest niezwykle istotna – nigdy nie twierdziłem inaczej. Żeby jednak była sensowna to musi dzialac w interesie ludzi pracy. Są takie zwiazki w zakładach, które tak działają. Centrale związkowe działają jednak zupłenie na odwrót – działają przeciwko ludziom pracy, którzy chwilowo pracy nie mają, a w interesie swoim i tym zatrudnionych.
    Maksymalizacja zysków i minimalizacja wszelkich kosztów to podstawa działania wszelkich firm i to się sprawdza od wiekow – daje to zachętę do innowacji i pomyslowości. Nie oznacza to jednak eksploatacji bo ta się po rpsotu nie sprawdza. widzę firmy, które podnosza pensje zbyt wolno, których załoga wykrusza się bardzo szybko. efektem jest podwyżka. JA osobiscie bardzo dużo czasu spdzam na optymalizacji płac – tak by zapewnić sobie stabilnośc załogi, a jednoczesnie nie narazić firmy na bankructwo przy wahnieciach na rynku.

  37. @Kasprowicz
    Znowu argumentuje pan z przekretem.
    Po wyludzeniu wladzy przez solidarnych w 1989, polski PKB zapadl sie az o 30% w 1990. Inflacja osiagnela imponujace 656% !!! Zaledwie w ciagu jednego roku pojawilo sie 2 mln bezrobotnych.
    Bylo to wynikiem debilnych posuniec rzadu pod dyktando obcego imperializmu i ich przestawicieli Soros-Sach-Lipton zatrudnionych przez solidarnych. To oddzielny temat. Widac ze nie znany Kasprowiczowi co zrozumiale z powodu wieku.
    Z powodu zapasci gospodarczej (1990) i tepoty rzadu miliony polakow ratowalo sie jak mogli. Stajac sie ulicznymi handlarzami – przedsiebiorcami, sprzedajac towary ktorych nie produkowali, handlowali importem. To ten wybuch przedsiebiorczosci z lat 1990.
    Nie ma to nic wspolnego z PRL. Ani z uczciwoscia. Bo ciagle ujadanie o rzekomej niewydolnosci gospodarki PRL jest skandaliczne. Jak sie strajkuje to polki sa puste. To az tak proste. Nieudolnosc byla w koncu lat 1970 ale ze strony sluzb porzadkowych.
    Dzis Polska produkuje (ilosciowo) mniej niz w 1980. Import zalewa kraj i wypelnia polki. I to kosztuje co widac na koncie dlugu handlowego, 65 mld zl.
    Do tej pory polska baza energetyczna bazuje na PRL-owskiej infrastrukturze a obecny rzad zywi sie na majatku stworzonym w PRL i dlugach zaciaganych na konto przyszlych pokolen.

  38. Przedsiębiorczy (stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    12 listopada o godz. 15:34

    Wiesz, niech oni nam już nic nie ułatwiają. Niech oni po prostu przestaną się nami zajmować. Marzy mi się chociaż 10 lat bez bezustannych zmian w przepisach.
    Jakiś rok-dwa temu „ulepszyli” nam przepisy dla spółek cywilnych – jeden ze skutków – miesięcznie wypuszczam 15 zamiast 3 przelewów na ZUS.

    Sensu w tym, co robi panstwo – za grosz, np. dalej ulubiony, ale i tak nie najbardziej dokuczliwy ZUS – dlaczego zgłaszając pracownika do wypłaty zasiłku chorobowego, muszę robić wykaz jego zarobków za ostatni rok? Przecież imienną listę wypłat ZUS dostaje ode mnie co miesiąc na RCA. Na RSA info o zwolnieniach. Po co w ZUS system kupiony za miliardy, z którego nie potrafią wyciągnąć podstawowych danych? Ja muszę wszystko ręcznie !!! na magicznym druczku im przepisać korzystając właśnie z dokumentów wcześniej IM wysłanych do ICH systemu.

  39. @Alla
    A w teorii urząd nie ma prawa rządać od obywatela danych ktore posiada. Tylko z praktyka coś nie bardzo. Informatyzacja ZUS to grubsza przewałka lub wielka nieudolność an etapie projektowania.

  40. @ axiom 1
    „Do tej pory polska baza energetyczna bazuje na PRL-owskiej infrastrukturze a obecny rzad zywi sie na majatku stworzonym w PRL i dlugach zaciaganych na konto przyszlych pokolen.”
    W pelni sie z tym zgadzam, malo tego sam wyjechalem w tamtym czasie aby nie byc handlarzem obwoznym, gdy padla panstwowa firma w ktorej juz nie bylo zlecen na projekty, bo przemysl na nie nie mial zwyczajnie zapotrzebowania, jako ze zaczynal konac. Kraj nie moze funkcjonowac prawidlowo gdy brakuje w nim podstawowej dyscypliny spolecznej. Pierwsze rozluznienie tej dyscypliny mialo miejsce w stoczniach 1970, drugie w calej Polsce 1980. Nieudolonsc rzadu Jaruzelskiego probujacego w polityce stosowac zasady rzadzenia armia sprawila ze kraj poszedl w rece przyglupow i tak mamy od „transformacji”. Do tego oczywiscie doszla metoda szybkiego „naprawiania”
    ekonomii przez Balrcerowicza polegajaca na tym ze z Polski zrobil jeden lombard.
    Co dalej? Pewnie czekac az ostatni zgasi swiatlo, bo bal na tytaniku trwa caly czas.
    To nie jest problem ZUS, czy innej bestii. Problem lezy w mentalnosci Polakow. Panstwo to nie jest sukno ktore nalezy szarpac na wszystkie strony czekajac na to ze zdarzy sie jakis cud i nagle starczy dla wszystkich. Teraz gdy rekiny juz wywiozly co mogly mozecie tylko czekac na manne z nieba, bo Kulczyki sie na pewno ratowaniem Polski nie zajma.

  41. @Marcin
    Przyjelo sie glupie powiedzonko. ‘Jaki narod tacy przywodcy’. Jest to kretynstwem nie z tej Ziemi.
    Bo przywodczy powinni byc najlepsza reprezentacja tego narodu a nie jego przecietnosci.
    Tak wiec mentalnosc polakow nie jest problemmem. Problem sa partie polityczne, zdominowane przez dozywotnich dyktatorow ciemniakow ktorzy swymi osobami ustalaja dozwolony poziom intelektu w partiach i na kazdym szczeblu zarzadzania krajem. Partyjni dyktatorzy bezprawnie zawlaszczyli partie polityczne finasowane z budzetu a wiec przez podatnika.
    Jest to sytuacja nieslychana. Bo ci co finasuja nie maja zadnych mechanizmow kontroli nawet prawa do rozliczenia partyjnej holoty. Gdzie tam nawet prawa do przeczytania sprawozdan finasowych parti ani prawa do auditu. To ta zlodziejsko-zdradziecka mentalnosc partyjnej holoty jest porblemem. W dodatku zarazeni chorobami nepotyzmu i pospolitym skurwieniem.
    Partie polityczne, kk, i najglupsze, najbardziej nierozgarniete media otumaniaja spoleczeniesto, niszcza jego wartosci i przyszlosc.
    Miedzy innymi poza powszechnym zaklamywanien histori, i ukrywaniem obecenej rzeczywistosci demonizacja PRL sluzy temu celowi. Widac ze nawet Kasprowicz dal sie na to nabrac. Nie dziwmy sie wiec ze przecietny chlopek roztropek biega z kosa po kraju szukajac pozostalosci komuny.
    A obecna sytuacja polski jest bardziej niz oplakana. Tu w obecnej dyskusji widzimy jakim rajem dla przedsiebiorcy byl PRL. Nie bylo nawet 1/10 obecnych utrudnien.
    Nie miejmy zludzen. Dopoki nie bedzie fachowca na gorze nie bedzie zadnych pozytywnych zmian. Chaos, deficyty, dlugi i bezprawie beda dominowac.

  42. @ axiom1
    Zgadza sie z tymi partiami. Nie znam osobiscie kraju gdzie bylaby partia w ktorej nazwie jest nazwisko: partia Palikot. Kojarzy sie stary slogan bolszewicki: „mowimy partia myslimy Lenin”. W tej sytuacji gdzie przecietny chlop latajacy z kosa
    nie wie kogo pociac i wali na oslep mozna mieci tylko nadzieje ze wreszcie pojawi sie ktos na miare Pilsudskiego, ktory to bagno przeora przy pomocy jakichs sil sprowadzonych spoza Polski, bo jak wiadomo diaspara jest wystarcajaca do tego aby zmiesc z powierzchni Polski 40 tysieczne niby partie reprezentujace ulamki promili populacji.

  43. Oto Polska po cudownej transformacji.
    ‚Zadłużony po uszy Kraków oszczędza na edukacji, kulturze i komunikacji publicznej. Jednocześnie zgadza się sprzedać katolickiej parafii kilka należących do gminy działek udzielając 70% rabatu od ich rzeczywistej ceny.

    Rada Miasta Krakowa na posiedzeniu 24.10.2012 wyraziła zgodę na sprzedaż w trybie bezprzetargowym działki przy ul. Łowienieckiej na rzecz Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego. Zdecydowano, by grunt, którego cena rynkowa wynosi 1.191.036 zł netto (milion sto dziewięćdziesiąt jeden tysięcy złotych) sprzedać parafii za jedyne 357.310 złotych netto, czyli około 88,3 zł za 1m2. Na posiedzeniu obecnych było 38 radnych; 35 zagłosowało „za”, a 3 wstrzymało się od głosu. Nikt nie wyraził sprzeciwu.’

    Tak jest nie tylko w Krakowie. Tepy rezim sprzedaje co sie da, wiekszosc po cichu, bez rozglosu. Bezprawnie !!! A polak za glupi zeby to zrozumiec.
    Oto Polska po cudownej transformacji. Nie z tej Ziemi.

    KK jest juz najwiekszym wlascicielem ziemi w Polsce, Zawladaja ziemia wieksza od powierzchni Luksmbuga. Jet to niezgodne ze statusem kosciola czyli bezprawne.
    I co ??? i nic, Zaszczuci polacy, biedacy, ciagle ostrza zeby na PRL-u.

  44. „Biurokracja i obciążenia przedsiębiorców to nie jest działanie zniechęcające i obciążenie dla biznesu.”

    Panie Krzysztofie pomija Pan istotny szczegol.
    Biurokracja i bedace wynikiem jej istnienia obciazenia realnej gospodarki nie maja zadnych ukrytych powodow do istnienia oprocz jednego zasadniczego:
    Tworzenia etatow i pasozytniczy drenaz realnej gospodarki.

    Biurokracja (od słów fr. bureau – urząd i gr. kratos – władza) – to scentralizowany system organizacyjny, w którym władza powiązana jest z urzędem.
    To renta jaka obywatele placa na klasa pasozytnicza.
    Nasza paradoksalna tragedia jest, ze wprost z obiec realnego komunizmu wpadlismy w „eurokomunizm” (na ktory zamozny zachod jakos do tej pory bylo stac i dzieki samej zamoznosci jak i efektywnemu panstwu i zdecydowanie zdrowszym fundamentom etycznym).
    Niestey nie dane nam bylo przejsc przez etap koniecznego czyscca.
    To przez analogie korupcyjna i niefektywna sytuacja postkolonialnych panstw afrykanskich dziedziczacych struktury po kolonizatorach.

    Wzrost zatrudnienia w biurokracji w latach 1990-2007 wyniósł w Polsce 274% !!!

    Jednym z mierników efektywności administracji jest koszt poboru podatków, czyli stosunek kosztów własnych administracji skarbowej do wielkości zbieranych podatków. W Polsce koszt ten jest jednym z najwyższych w strefie OECD i konsekwentnie rośnie – od 1,54 w 2000 roku do 2,62 w 2004 roku (koszt w jednostkach walutowych na 100 jednostek przychodu podatkowego), dla porównania wartości te w wynoszą 0,83 w Danii czy 0,59 w Szwecji.
    ….
    Według raportu opracowanego w 2010 roku przez Deloitte na zlecenie Ministerstwa Gospodarki obciążenie administracyjne polskich przedsiębiorstw na 37,3 mld czyli 2,9% PKB. Przeciętną firmę obsługa obowiązków na rzecz administracji publicznej kosztuje ponad 10 tys. zł, zaś przeciętny przedsiębiorca poświęca na nie jedną trzecią czasu pracy.

    W wykonanym przez Ministerstwo Gospodarki pomiarze obciążeń administracyjnych (OA), zidentyfikowano łącznie 3712 obowiązków informacyjnych nakładanych na przedsiębiorców przez przepisy prawa, w siedmiu sprawdzonych przez MG dziedzinach. Obciążenia te generują w skali całej gospodarki łączne koszty rzędu 77 miliardów złotych.

    A Tusk „szuka” miliardow do „Inwestycje Polskie” – szkoda, ze nie u siebie.
    Jest to niestety niemozliwe bo tzw. szerokopojeta biurokracja stanowi esencje obecnej wladzy i jej konfitur opartej na drenazu realnej gospodarki

    Według tworzonego przez Bank Światowy rankingu „dobrego rządzenia” (ang. good governance), obejmującego szeroki zakres czynników mających wpływ na jakość prawa, efektywność administracji i niski poziom korupcji, Polska plasuje się na ostatnich pozycjach wśród krajów europejskich, wyprzedzając tylko Bułgarię i Rumunię.

    Wedlug staropolskiego powiedzenia jakby sie czlowiek nie odwrocil dupa z tylu….

    Jest to problem natury POLITYCZNEJ!
    Z klasa polityczna jaka obecnie mamy i bez jakiegos poteznego kryzysu – niestety NIC sie nie da zrobic.

  45. axiom1
    14 listopada o godz. 13:05
    Byli tacy ktorzy walczyli o Polske, o kazdy jej metr kwadratowy, o kazdy kilometr. To byli bohaterowie, narazali zycie walczac w roznych formacjach wojskowych, partyzanckich i powstanczych. A pozniej byli tacy ktorzy nie wykrecali sie znajomosciami, ani ukladami, ani nie placili lapowek. Odbywali swoj partiotyczny obowiazek sluzby wojskowej aby utrzymac zdobycze tych ktorzy walczyli. Dlatego Polska przetrwala.

    A teraz po obnarzeniu oczywistego zlodziejstwa polskiego terytorium Kasprowicza nawet nie stac by zawalczyc piorem/klawiatura. Terrytorium Polski jest rozkradane i Kasprowicz udaje ze nie ma problemu. To skandaliczna postawa.

  46. Pingback: Best stocks to buy

  47. Pingback: tropical vacations

css.php