Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

1.11.2012
czwartek

Jak kłamać za pomocą statystyki

1 listopada 2012, czwartek,

Jak mówi stare przysłowie jest kilka rodzajów prawdy: cała prawda, półprawda i g…. prawda. Na koniec trzeba by dodać „i statystyka”. Mamy zatem szereg prób takiego nagięcia rzeczywistości by przedstawić fakty w sposób udowadniający tezę prezentując jednocześnie mizerny poziom przygotowania merytorycznego lub zakładając kompletną głupotę czytających. No ale skoro udało się zdemolować nasze życie polityczne jednym koncertem niekompetencji to czegóż spodziewać się po dziennikarzach gospodarczych. Dlaczego wybrali sobie oni za cel pracodawców jest jednak niejasne – ja osobiście obstawiam chęć uzyskania taniego poklasku i większej „klikalności”

Dla przykładu portal wyborcza.biz przedstawił wyliczenia dotyczące kosztów pracy w Polsce. Jednocześnie w niewybrednych słowach obraził polskich przedsiębiorców. Na stronie z prawej mamy wykres pokazujący obciążenie pracy składami. Ma on pokazywać, że daleko nam do czołówki. Szkoda tylko, że nie bierze on pod uwagę wszystkich składek – w szczególności tych określanych jako „leżące po stronie pracodawcy”. Nazwa ma sugerować, że nie płaci ich pracownik, ale oczywiście to tylko sztuczka księgowa – co za różnica „po czyjej stronie” one są skoro wpływają do budżetu jako procent pensji więc stanowią obciążenie stosunku pracy i są doliczane do całkowitego kosztu pracy. Jeśli podliczymy całość obciążeń raportowane 34% obciążeń zamienia się w ponad 40% i plasuje nas miedzy Hiszpanią a Szwecją, czyli między bankrutem o rekordowym bezrobociu, a krajem o rozbudowanym państwie opiekuńczym. Zabezpieczeń socjalnych rodem ze Szwecji u nas nie widać – łatwo zatem się domyśleć w którym kierunku zmierzamy.

Po prawej stronie widać koszt godziny pracy w różnych krajach co ma pokazywać, jak bardzo tanio można kupić pracę w Polsce. Tyle, ze „godzina pracy” to bardzo kiepski pomysł na dokonywanie porównań. To tak jakby porównywać cenę metra kwadratowego gruntu. Możemy wtedy zestawić koszt metra nieużytków pod Białymstokiem z kosztem metra gruntu w centrum Tokio i stwierdzić, że ziemia u nas bardzo tania. Podobnie z ”godziną pracy” – różne kraje mają różne poziomy wydajności pracy na co wpływ ma miks zawodów dominujących w danym kraju, czy tez kompetencji pracowników. W UE niższa wydajność ma tylko Łotwa, Rumunia i Bułgaria – czyli kraje gdzie koszt „godziny pracy” jest jeszcze niższy. Przodujący zaś w rankingu Belgowie mają wydajność ponad dwukrotnie wyższa niż Polacy. Wypracowana przez nich nadwyżka może zatem trafiać do ich kieszeni w postaci wyższych zarobków kiedy w Polsce wypracowany dochód często nie wystarcza na utrzymanie miejsca pracy. Najlepszy dowód: gdyby „godzina pracy” rzeczywiście była taka tania to mielibyśmy w Polsce pełne zatrudnienie a nie ponad dziesięcioprocentowe bezrobocie.

Patrząc dalej – raport PwC o rynku pracy pokazuje, że w Polsce praca jest dwukrotnie tańsza niż na Zachodzie gdyż jej koszt stanowi tylko ok. 10% przychodów firmy kiedy w krajach Zachodu jest to około 20%. PwC to podobno poważna firma konsultingowa, ale czytając te doniesienia (niestety nie sam raport bo nie jest dostępny) można mieć wątpliwości co do ich kompetencji. Po pierwsze odnoszenie kosztów pracy do przychodów jest grubym nieporozumieniem. W firmie usługowej ten odsetek może być znacznie większy, zaś w firmie handlowej koszty pracy na poziomie 10% przychodów najczęściej pochłonęłyby całość wypracowanej marży. Bardziej sensowne byłoby odnoszenie kosztów pracy do całości kosztów, albo do dochodu, a najlepiej rozbicie danych na branże.

Zaprzyjaźnieni przedsiębiorcy z akcji przeciwstawiającej się podniesieniu stawek ZUS dla samozatrudnionych zadali PwC pytanie o szczegóły badania. Okazało się, że konkluzje zostały wyciągnięte na podstawie danych z 80 dużych i bardzo dużych firm. Jednocześnie małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią ponad 99% wszystkich firm i zatrudniają 2/3 pracowników, generując najwięcej nowych miejsc pracy. Ale dla ani jednej z nich nie znalazło się miejsce w próbce badanej przez PwC mimo, że powinny zajmować całą próbę. Wnioski mogą być zatem ciekawe dla koncernów myślących o otwarciu oddziałów w Polsce, ale nie mówią nic o relatywnym koszcie pracy. Wnioski o taniej sile roboczej w Polsce jednak wyciągnięto bardzo szybko wskazując jako winnych polskich pracodawców.

Stary dowcip mówi, że jeśli torturować dane wystarczająco długo to przyznają się one do zbrodni nigdy nie popełnionych. W tych przypadkach dane torturowano by wskazały jako krwiopijców i wyzyskiwaczy pracodawców. To część dawno przez mnie wskazywanej nagonki na przedsiębiorców. Pocieszać się można tylko tym, że wygląda to na nagonkę niezorganizowaną i bezmyślną – wynikającą z prostej chęci zarobienia kilku punktów na prostackim populizmie. Obawiam się jednak konsekwencji takiego stanu rzeczy gdy wizerunek prywaciarza zakorzeni się w umysłach kolejnej generacji. Przedsiębiorcy są autorami naszego cudu transformacji ustrojowej – powinni być stawiani jako wzór, a nie obciążani niechęcią. Skutkiem jest to, że często wolą oni prowadzić biznes tam gdzie są milej widziani – choćby w Berlinie. Po pozbyciu się przedsiębiorców zostaną już tylko korporacje, politycy i związki zawodowe. Ciekawe kto wtedy będzie tworzył nowe miejsca pracy – w UE małe przedsiębiorstwa odpowiadają za tworzenie 80% nowych miejsc pracy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 44

Dodaj komentarz »
  1. @ Autor

    O statystycznych klamstwach juz pisalem na blogu Szanownego Autora tu: 18.10.2012 Praktyka czyni mistrza.

    Wydaje mi sie, ze problemem nie sa niskie zarobki, tylko obciazenia podatkowe, zarowno pracownika, jak i pracodawcy, jak rowniez stan prawny, wymuszajacy rozne swiadczenia na rzecz pracownika (odprawa). Podatki sa przerazajace. Najnizej zarabiajacy placa ok. 20 procent podatku (w USA nie zaplaciliby grosza) plus ten nieszczesny VAT. Ci co zarabiaja najmniej, wydaja wszystko, wiec jest to dodatkowe 20 procent od zarobku. To tyle placa najlepiej zarabiajacy w USA – milionerzy. Wiec nic dziwnego, ze pracownicy sie burza, a media wina obciazaja pracodawcow, tak jakby pracodawcy mieli na to wplyw.

    I to prawda, ze ze statystyka mozna zrobic wszystko. Mozna napisac, ze mechanik samochodowy zarabia srednio 50 dolarow na godzine, ale to oczywiscie nieprawda, bo inaczej zarabia mechanik w Los Angeles z certyfikatami przejscia kursow napraw Mercedesa, a inaczej zarabia domorosly mechanik w Mobile, Alabama. Usrednianie daje tylko ogolny obraz sprawy, natomiast zeby problem zanalizowac nalezy sie o wiele bardziej wglebic. Zadna statystyka tego nie daje. Trzeba wybrac branze, lokacje, wielkosc przedsiebiorstwa, wielkosc sprzedazy i wiele innych aspektow. Dlatego takie statystyki dopiero sa „smieciowe”.

    Jak ide do krawca i pokazuje mi garnitur za 2 tysiace dolarow, to moge mu powiedziec, ze taki sam kupilbym w Hong Kongu za 300 dolarow. Wzruszy ramionami i powie: To jedz pan do Hong Kongu. Ale statystyczna cena bedie 1150 dolarow. Jakie to ma znaczenie – i tak nie kupie garnituru za te cene, bo to jest ”teoretyczny” garnitur, cos, co w naturze nie istnieje.

    Pozdrawiam.

  2. No, brawo panie Tomku, jeden artykuł w GW o niskich kosztach pracy w Polsce i już mamy nagonkę na krystalicznie czystych przedsiębiorców. Trzeba naprawdę złej woli, ażeby nie zauważyć, że od 22 lat transformacji, najbardziej poszkodowaną grupą społeczną są pracodawcy. Gdyby ci gnębienie przedstawiciele przedsiębiorczości nie mogli kantować, płacąc część pensji pod stołem (ciekaw jestem z czego, skoro mają taką biedę), to może skupili by się jednak na innowacjach (choćby w zakresie organizacji pracy), a nie na prostym cyckaniu pracowników najemnych. Niech pan wyjdzie na ulicę i zobaczy jak jest zorganizowana praca firm budowlanych: na placach jednej ręki da się policzyć budowy bez snujących się pracowników i stojących po próżnicy maszyn (czysty PRL). Właściciele tych geszeftów są skoncentrowani na maksymalnym zysku kosztem wynajętych pracowników, bo o kierowaniu takim przedsiębiorstwem mają mgliste pojęcie. Niska wydajność pracy nie jest winą pracownika najemnego, bo od niego nie zależy rodzaj stosowanych technologii, organizacji pracy i wielu, wielu innych czynników mających ostateczny wpływ na końcowy efekt.
    Oczywiście ma Pan rację, że wysokie koszty pracy mogą niektóre branże zabić, a właściwie tylko tych przedsiębiorców, którzy w przeciwieństwie do dużych firm, mogą swoją pracę wykonać dużo lepiej. Cóż nam po wysokiej wydajności (może produktywności) fabryki pieczywa, skoro nie da się zjeść jej „wypieków” (bardziej na policzkach) i już następnego dnia, ląduje to w śmietniku. Zamiast korzyści (pomimo wzrostu PKB), mamy w plecy, bo ktoś się nie puknął w czoło i nie odpuścił małym piekarniom rodzinnym w podatkach.
    Ale to tylko Polska, a trzeba by popatrzeć na trendy światowe. Tam też kapitał zżera już swój ogon, bo nie da się w nieskończoność obniżać płac pracownikom, których w coraz mniejszym stopniu stać na kupowanie towarów i usług. Całkiem dobrze ma się jednak sektor wytwarzający towary luksusowe, dla nowej arystokracji finansowej, wyalienowanej ze społeczeństw niczym niegdysiejsi błękitnokrwiści. Idioci z miliardami na koncie pochylają swoje strapione bogactwem główki nad potrzebującymi i „sypią” groszem na programy pomocowe, przynoszące więcej strat niż korzyści (fundacja Geatesów). A skoro jesteśmy przy tych wielkich, to warto może się zastanowić, czy przypadkiem kłopoty małych przedsiębiorstw nie mają źródła w zupełnie innym miejscu.
    Pozdro

  3. Przebija tu brak logicznej konsekwencji. Kasprowicz krytykuje (Biz, PWC)statystyki bezpodstawnie. Jednoczesne sam powtarza rezimowe brednie, np 10% bezrobocie podobno jest w Polsce. 30% panie Kasprowicz. Emigracje zarobkowa rowniez trzeba policzyc. Sposob liczenia bezrobocia w Polsce rowniez nalezalo by przedstawic.

    Kaprowicz prowokuje. Cytowane dane wyraznie odnosza sie do kosztow pracy ludzkiej. A nie do innych kosztow prowadzenia biznesu. Poslugiwanie sie wiec kosztem metra kwadratowego w celu krytyki kosztow pracownika jest nie przyzwoite, nie logiczne.

    Dane PWC potwierdzaja moje obserwacje. Ja rowniez tu kiedys pisalem ze koszty pracownikow to zaledwie 8% dochodow przecietnej firmy. PWC mowi 10%.
    PWC podaje w jaki sposob to sprawdzali i na tej podstawie nie zasluguja na krytyke ze nie badali malych firm. Jest oczywiste ze ich wyniki dotycza duzych przedsiebiorstw. Dlaczego wiec Kasprowicz ich krytykuje nie mam pojecia.

    Kazdy wie ze PWC nie jest zainteresowane w malych firmach. Bo po prostu przedsiebiorcy-wlasciciele-dyktatorzy malych firm wszystko wiedza. Gdzie tam, wiedza nawet najlepiej i wiecej niz wszystko.

    A tu Kasprowicz robi powazny blad piszac;
    „to tylko sztuczka księgowa – co za różnica „po czyjej stronie” one są skoro wpływają do budżetu jako procent pensji więc stanowią obciążenie stosunku pracy i są doliczane do całkowitego kosztu pracy.”

    Skoro to procent pensji to Kasprowicz chce to liczyc dwukrotnie. Jako pensje i jako skladki oddzielnie.

    Tu warto zwrocic uwage ze koszty pracownika w Polce sa jedne z najnizszych w Europie. Pracodawcy nie maja wiec prawa skomlec. Tylko brak kwalifikacji przedsiebiorcow nie pozwala im aby to wykorzystac. Polskie firmy nie robia nic aby zaistniec na miedzynarodowych rynkach. Nie maja nic do zaoferowania. A wynalazczoszc Kasprowicz rzaczyl wysmiac kilka miesiecy temu.

    Przykladem jest Polityka. Polska jest w EU juz 8 lat a Polityka to wciaz tylko polska publikacja. Nie ma zadnych prob pokazania sie na europejskim rynku.
    Do Polityki to jeszcze nie dotarlo, po 8 latach. Z drugiej strony kto w EU bylby zainteresowany w czytaniu platformianych propagandzistow !

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To jest świadoma nagonka, mająca pokazać, że w Polsce jest rzekomo neoliberalizm. Celują w tym w szczególności redaktorzy Polityki: Żakowski i Bendyk, a także część redakcji GW (Leszczyński, Beylin, Jędrysik, Orliński, Kostrzewski, Miączyński), a najbardziej agresywnie Krytyka Polityczna, no i oczywiście związki zawodowe, a także politycy opozycji z prawa i lewa. To się dobrze sprzedaje, jak widać po wpisach powyżej, bo zawsze dobrze mieć jakiegoś wroga, na którego można zwalić winę. Jak pokazują sondaże odnośnie podniesienia wieku emerytalnego, ludzie po prostu nie chcą pracować i hasła o złych przedsiębiorcach są dla nich wygodne. Mogą się łudzić, że wystarczy opodatkować złych, bogatych przedsiębiorców, żeby otrzymać zasiłek albo waloryzację emerytur. To się będzie pogłębiać, bo emeryci stanowią coraz większą grupę wyborców i doprowadzi z pewnością do inflacji i bankructwa państwa, aczkolwiek dopiero za ok 15-20 lat, gdy demografia się wyraźnie pogorszy (po roku 2025 wg prognoz GUS). Tak więc przedsiębiorcy powinni tezauryzować dochody lub ich część na wypadek inflacji w dobrach trwałych, walutach obcych, złocie itp. żeby się w przyszłości obronić i mieć co jeść, gdy nadejdzie hiperinflacja.

  6. Sleper twoja znajomosc kapitalizmu=0/zero/.Przeczytaj 100x K.Mazur,a ,a cos w koncu zostanie ci byc moze w glowie:A z ta budowa to znam taka odp.:Polski robotnik jest b.dobrym robotnikiem,ale potrzebuje obcego majstra.Polska organizacja,juz u gory,totalna centralizacja na styl wojskowy z Rosji i to od 1918,przeczy zdrowemu rozsadkowi,a np.dla Polityk:temat zakazany,objety cenzura!
    Cieszylbym sie p.Mazur na odp.na moj post!!!Co Pan o tym mysli????

  7. @All
    Z naszych obserwacji wynika że koszty pracowników to 15% do 20 % dochodów przeciętnej małej firmy. Wiadomo że w przypadku wielkich firm typu Biedronka,KGHM koszty te faktycznie mogą być niskie i wynosić nawet mniej niż 8 % przychodów .
    Mega manipulacją było podanie w mediach że przedsiebiorcy mają na kontach 200 miliardów złotych oszczędności. Nie podano że 90% tej sumy przypada na wielkie firmy typu PKO,PZU , Oreln . Jeśli pozostałe 10 procent podzielimy przez ponad milion firm kwota zostanie naprawdę niewielka . Co z tego skoro przekaz do mediów poszedł taki że źli prywaciarze dosłownie śpią na pieniądzach.

  8. Luap 2 listopada o godz. 11:45
    Nie turbuj się waszeć o moją głowę, jest w niej wystarczająco dużo zdrowego rozsądku, który nie pozwali mi wierzyć w coś, co mogę sobie sprawdzić (skonfrontować w realu).
    Przykład 1. Pytany właściciel gabinetu odnowy piękności dla pań, o powód dla którego nie może podnieść 6 pracownicom (służącym tego dupka) pensji o 100 zł/miesiąc, odpowiada: one za te 100 złotych nic nie kupią, a jam mam z rodziną wakacje zimowe w Alpach. Mój rozsądek podpowiada mi, że gdyby one otrzymały tą stówkę, to natychmiast puściłyby ją w ruch z korzyścią dla polskiego kapitału, PKB i także durnia, który im odmawia tej podwyżki. Kto skorzystał? Odpowiem ci, bo pewnie się nie domyślasz: Austriacy.
    Przykład 2 (budujący). W apogeum emigracyjnej gorączki okolicznym warsztatom samochodowych nagle zaczęło brakować lakierników, bo właściciele dalej uważali, że za 100 złotych ich niewolnik niczego nie kupi. Wyłamał się jeden przedsiębiorca i dał podwyżkę lakiernikom (nawet o 300 zł) i mu się opłaciło. Tą tajemnicę musisz mi koniecznie wyjaśnić, bo tego akurat nie rozumiem w kontekście pisanych tu i ówdzie przepisów na przedsiębiorczość.
    Pozdro

  9. W Polsce pracuje się dużo, a oficjalna statystyka tego nie ujmuje. Bo skąd by powstały miliony nowych domów, zabudowań gospodarskich, firm. Ludzie tyrają bez urlopów, zaniedbując własne zdrowie, wiele rzeczy robi się tzw. psim swędem, w ramach „szarej strefy”, która działa znacznie efektywniej niż obieg oficjalny z biurokracją, przetargami, itp. W ten sposób Polska, przy niedoborze kapitału, nadrabia wielowiekowe opóźnienie. Polska wygląda lepiej niż kraje nadbałtyckie, Słowacja, Czechy i Węgry, choć dane statystyczne tego nie potwierdzają.

  10. Pozwoliłem sobie kilka dni temu napisać na facebookowej stronie PwC komentarz, o wydźwięku podobnym do zawartego w tym artykule. Ze strony PwC Polska – tylko milczenie. Trochę dziwne, że firma, dla której reputacja jest podstawowym źródłem wartości dodanej, nie ma nic do powiedzenia na temat zarzutów dość ciężkiego kalibru.

    Poniżej odnośnik do strony PwC na FB – trzeba kliknąć „Recent Posts by Others on PwC Polska”
    https://www.facebook.com/PwC.Polska?ref=ts&fref=ts

  11. Teresa dała ciekawostkę do poczytania……
    http://kop.org.pl/ludzie/ladislau-dowbor-swiat-wola-o-pomste-do-nieba/

    Idealnie na temat.

  12. Uważam, że niedobre jest podważanie zaufania do statystyk, także wykonywanych przez renomowane instytucje, takie jak GUS. Oczywiście wytykanie błędów logicznych lub metodologicznych, jeśli takie wystąpią w obliczeniach statystycznych jest chlubne i konieczne. I to, wydaje się autor zrobił, chociaż niektórzy komentatorzy są w tej sprawie mocno krytyczni. A właśnie, jak się mają wyliczenia portalu. biz do oficjalnych wyliczeń GUS? Czyżby aktywność GUS na tym polu była zerowa, skoro nie została uwzględniona? Moim zdaniem każdy artykuł w Polityce zatrącający o ekonomię powinien być poprzedzony notą statystyczną. Mniej byłoby bzdurnych opinii i takichże komentarzy. Także funkcja edukacyjna Polityki zostałaby poważnie wzmocniona.

  13. Andrzej 2 listopada o godz. 18:15
    Masz rację, ale ja to nazywam budowaniem rękami gastarbaiterów z polskim paszportem. Oni nigdzie nie wyjadą, zostaną ze swoją biedą w kraju i przekażą ją następnemu pokoleniu bez szansy na lepsze życie.
    Średnia statystyczna przekłamuje, to fakt, najlepiej widać ten fałsz w średniej przeciętnego dochodu, nieosiągalnego dla(o ile dobrze pamiętam) przeszło 80% zatrudnionych. Na jak odległym miejscu jesteśmy w rankingu dobrobytu , pokazała najnowsza publikacja Instytutu Legatum, gdzie Polska spadła ostatnio o 4 miejsca i zajmuje 32 lokatę. Nie chodzi mi przy tej okazji o prymitywne pokazywanie paluchem, jaka ta Polska jest biedna, ale o tendencję, która powinna dawać do myślenia przekonanym o możliwości dalszego obniżania podatków (w tym dla przedsiębiorstw) i zwalniania państwa z roli regulatora i gwaranta: równej edukacji, ochrony zdrowia i ubezpieczenia na starość (emerytury).
    Kilka lat temu odwiedziłem Turcję (prawie wakacje) i wywiozłem z tego kraju wrażenia (czasami pisałem o tym na blogach POLITYKI) opisywane ostatnio przez pana Rotfelda. Tak, Turcja stało się potęgą, za sprawą roztropnej prospołecznej polityki ostatnich kilkunastu lat. Zwracałem uwagę na sposób rozwiązywania w Turcji problemu budownictwa mieszkaniowego dla obywateli z cienkim portfelem (3 mln mieszkań Kaczyńskiego to Mały Pikuś w porównaniu do programu tureckiego TOKI). Byłem też zwiedzić kampus wyższej uczelni w Konya (tej od tańczących Derwiszy) i dech mi zaparło, bo o czymś takim możemy sobie w Polsce marzyć jeszcze całe lata. Nauczyciel w Turcji ma status podobny do jego kolegi w Finlandii, łącznie z przyzwoitym wynagrodzeniem. Nie byłem w żadnym szpitalu i przychodzi, ale z tego co słyszałem, to nie mają się czego wstydzić. Jeśli chodzi o jakość dróg, to musimy jeszcze w Polsce się kilka lat natrudzić, ażeby móc się z nimi porównywać.
    Poza tym, ten kraj oprócz prospołecznej gospodarki ma spójną politykę zagraniczną i może sobie pozwolić nawet na przechwycenie Rosyjskiego samolotu, w celu przetrzepania luków bagażowych na okoliczność przewożenia broni do Syrii. Ta okoliczność sytuuje Turcję w okolicach mocarstw, a nie bandy debili kłócących się o jakieś kondominia, zamachy i spiski. Kropka.

  14. Średnie wynagrodzenie w Polsce ( 2010r ) to 3 225 z ł brutto ale 60% pracowników zarabia poniżej średniej. Mediana wynosiła 2640 zł brutto czyli 1915 zł netto ( „na ręke”). Do tego należy dołożyć jeszcze 20,5% kosztów pracodawcy. Razem dawało to ok. 3 180 zł . Czyli można powiedzieć, że przeciętnie połowa pracowników kosztowała pracodawcę maksymalnie 800 euro/m-c, średnio -1000 euro. Jest to ok. 30-40% , co dostaje przeciętny pracownik w Niemczech.
    To jak – 800 czy nawet 1000 euro to więcej niż 2500 euro ?
    Kto , z kogo chce zrobić idiotę ?

  15. Koszt godziny pracy w Polsce 7.1 Euro, srednia EU 23.1 Euro, prawie 3 razy wiecej. Koszt godziny pracy w Begii 39.3 Euro, ponad 5 razy wiecej.
    Jak to mozliwe ze polscy przedsiebiorcy nie potrafia tego wykorzystac ???
    Jak to mozliwe. Ta sytuacja istnieje od 2004 !!! Po wejsciu Polski do EU otworzyl sie europejski rynek dla polskiego przedsiebiorcy. A polski przedsiebiorca do tej pory, po 8 latach ciagle o tym nie wie lub nie ma pojecia co robic. Nie ma rzadowych programow ani incjatyw by to wykorzystac.

    Zamiast wepchnac swe produkty na polka sklepowe w drogich krajach polski przedsiebiorca skomli i konspiruje aby dalej wydymac swego pracownika.

    Zamiast wiecej produkowac i exportowwac Polska wiecej importuje. Deficyt hnadlowy 65 mld zl o tym swiadczy.

    To rowniez wina tumanskich nie-rzadow ostatnich 23 lat i firm doradczych. Cena jaka polacy placa za brak ekspertyzy od wyksztalconych tumanow wiecej niz przygnebia. Doprawdy nie wiem czego tam uczyli w Illinois. Po wpisach tu wiemy ze byly lekcje/wyklady nienawisci wobec Kuby, Rosji i Koreii Polnocnej. Bylo szkolenie w zaszczuciu wobec PRL. Na pewno nie bylo wykladow ze strategii ani dlugoterminowego planowania bo Kasprowicz nie widzi dalej od konca swego nosa.
    @Sleper
    To byl syryjski samolot.

  16. axiom1 3 listopada o godz. 6:33
    „Koszt godziny pracy w Polsce 7.1 Euro (…) Koszt godziny pracy w Begii 39.3 Euro”
    Patrząc z mojej perspektywy, mnożnik pomiędzy Polska a Belgią powinien być nie kilka razy ale prawie nieskończoność. Kilka milionów razy.
    Belgia ma IMEC. To jest cudo zajmujące się opracowywaniem najnowszych na świecie mikro i nanotechnologii. Oni są na samym szczycie zarówno w nauce jak i w zastosowaniach. W porównaniu do IMEC Polska nie ma prawie nic. Są czynione jakieś inwestycje, ale to wszystko metodą pchania bez popytu. Oby nie skończyło się na ciepłych posadkach. Nie wiem, jak wyglada nauka w tych dziedzinach na Białorusi, ale Białoruś przynajmniej produkuje układy scalone. Czego Polska nie umie robić. Za PRL umiała lub „prawie umiała”. Teraz namet tego „prawie” nie ma.
    Jeżeli Polakowi zapłacisz nawet jeden grosz na dzień i korzystając z tej taniej siły roboczej zatrudnisz sto tysięcy Polaków, to i tak i tak będzie jak w wierszu Brzechwy. Taki to ciężar.
    Tutaj zachodzi konieczność zmiany nie tylko ilościowej ale przede wszystkim jakościowej.
    Mój bardzo dobry kolega od kilkudziesięciu już lat zajmuje się „lokalizowaniem” oprogramowania IBM w Polsce. Żyje mu się z tego całkiem znośnie, ale doktorat zawieszony na kołku, fantastyczny mózg musiał odejść z uczelni, gdyż z czegoś żyć trzeba. W przenno-buraczano-pastewnej nie ma zapotrzebowania na imeki.

  17. PWC celuje widac w tego typu bezdennie glupich raportach, oto co znalazlam jakis czas temu: http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,12244027,Polskie_podatki_nie_dusza_tak_mocno__Zostaje_nam_75.html, takiego steku bzdur dawno nie widzialam, bo jednak sory, ale nie wystarczy wejsc na wikipedie i spisac pierwszej z brzegu informacji o stawkach podatkowych i skladkach zus (znow od strony pracownika) dla roznych krajow, zeby robic BADANIE. A jeszcze dziennikarz powtarza te bzdury bezmyslnie. Nie chce pastwic sie dodatkowo nad kompetencjami autorow, ale mozecie sobie ich wyguglac…

  18. Za komuny wielu pracowników naukowych uczelni dorabuiało sobie poprzez tzw. „prace zlecone” z przedsiębiorstw. Lecz dotyczyło to głównie naukowców kierunków technicznych, przyrodniczych, ew. ekonomicznych. Tzw. „humanisci” tych możliwosci nie mieli zatem majac duzo wolnego czasu spiskowali przeciw komunie aż w końcu doprowadzili do jej upadku ( magistrowie historii, więczni doktoranci oraz doktorzy nie potrafiacy zrobić habilitacji ). A że na gospodarce się nie znali, to uknuli hasło, ze najlepsza polityka gospodarcza rzadu to brak takiej polityk ( niejaki Syryjczyk – kto go jeszcze pamieta ?) i, ze wolny rynek najlepiej sam wszystko wyreguluje. Jako, ze nie mieli pojęcia co zrobić z majatkiem pozostałym po 45 latach komuny więc w wiekszości go wyprzedali.
    Co mamy teraz ? Ano mamy fabryki z obcą technologią , obcym wypsażeniem a nasz wkład to terem i siła robocza.

  19. w czym problem?
    3 listopada o godz. 7:32
    Pelna zgoda. O polskiej wynalazczosci a raczej jej braku dyskutowalismy tu kilka miesiecy temu. Kasprowicz kpil z wynalazczosci !!!

    Przypomne dane z 2010. Polska byla zrodlem 2.1 swiatowych patentow na kazdy million swych mieszkancow. Z drugiej strony Kalifornia byla zrodlem 835 swiatowych patentow na kazdy milion swych mieszkancow. !!! Polacy zszli do poziomu talibow i amiszow. Religa zastapila nauke i zabila zdolnosci tworcze. A rzadzace tumanstwo nawet nie wie czego nie wie.

    To juz nawet nie jest przepasc.

    Tu odnosnie kosztow godziny pracy, polskie firmy powinny zalewac Europe powszechnymi produktami ktore nie sa ochraniane prawami intelektualnymi. Niskie koszty pracy i to bardzo niskie w porownaniu z Belgia i srednia europejska sa wystarczajca przewaga nad konkurencja. A jest odwrotnie, w supermarketach widac ze wiekszosc produktow pochodzi z zagranicy. A w dziedzinie elektroniki-elektrycznosci niemalze wszystko pochodzi z zagranicy.

  20. @Werbalista
    Ma Pan zupełną rację. Wysokie podatki uderzają w tych najsłabszych i to wydaje mi się głównym problemem.

    @Śleper
    1. Jaki 1 artykuł w GW? W samym tym wpisie znajdzie Pan 2 przykłady. Jeśli spojrzy Pan na starsze wpisy znajdzie Pan przykładów jeszcze przynajmniej kilka – jesli nie kilkanaście. Wszystko to w okresie trwania tego bloga czyli nieco ponad pół roku, a ja bynajmniej nie zajmuje się monitorowaniem prasy pod tym kątem. Gdybym tak przeglądał Krytykę Polityczną i pokrewne zapewne mógłbym codziennie podac jakiś przykład tego rodzaju. Więc chyba coś jednak jest na rzeczy.
    2. Nikt nie twierdzi, ż eprzedsiębiorcy to najbardziej poszkodowana grupa społeczna. twierdzę jedynie, ż eprowadzona jest na nią niepotrzebna nagonka, a aparat urzedniczo-administracyjny jest w znacznej części nastawiony na zwalcznie przedsiębiorczości. W mojej ocenie wyłacznie z powodów populistycznych bez zdawania sobie sprawy z konsekwencji.
    3. Proszę bardzo nie próbować wmówić, że pracownik nie ma wpływu na swoją wydajność bo to bzdura na kólkach. Oczywiście otoczenie techniczo-orgaznizacyjne mw wpływ, ale w tym samym otoczeniu bez trudu można wskazać ludzi mających wydajność dwa razy wyższą od najsłabszych. Wiele projektów, które prowadzę polega na budowaniu pomiaru wydajności oraz budowaniu systemów motywacyjnych poprawiających tą wydajność. Jeśli pracownik nie ma wpływu na wydajność to te projekty są bez sensu – a efekty pokazują, że jednak sens jest wielki.
    4. Bardzo rposze popatrzeć na trendy światowe (podkreslam światowe). Płaca pracowników rośnie w olbrzymim tempie. Prosze sobie porównać płace w Chinach, albo Indiach, które wzrosły kilkukrotnie. To ponad 1/3 ludzkości. Płace nie rosną w krajach rozwinietych (ale tez nei spadają), ale to mniejszość populacji. Więc Pana twierdzenie jest fałszywe – trendy światowe pokazują wzrost wynagrodzeń.
    5. Oczywiście problemy przedsiębiorców mają różne źródła i korporacje są jednym z nich – pełna zgoda.
    6. Tu rzecz najważniejsza pokazująca jak głęboko niechęć do przedsiębiorców jest zakorzeniona. Podał Pan Przykład 1. Czy Pan osobiście rozmawiał z tym włascicielem gabinetu odnowy? Ja śmiem wątpić. Wygląda mi to jako prostą opowiastkę wymysloną gdzieś przez osobę przedsiębiorcom niechętną i puszczona w obieg. Jest to typowe budowanie stereotypu wyzyskiwacza pławiącego się w luksusach, do tego aroganta i idioty (bo nawet jesli ktoś tak postępuje to się nigdy do tego wprost nie przyzna). Oczywiście autor tego paszkwila pewnie czuje się moralnie usprawiedliwiony bo działa w dobrej sprawie i mysli sobie, że przecież tacy właściciele salonów odnowy musza istnieć.
    Ja się zatem podzielę tym o czym przedsiębiorcy dzisiaj na prawdę rozmawiają – i mówię to na podstawie własnych doświadczeń. Rozmawiają o tym jak w obecnych warunkach utrzymać załogę, a jednocześnie nie położyć firmy. Bynajmniej nie chodzi tu o altruizm (choć wielu z nich bardzo dba o pracowników), ale o przetrzymaniu kryzysu i zachowanie mocy produkcyjnych na „po kryzysie”. Tak myślą przedsiębiocy. Nieliczni, których zajmuje 100 pln na pensji jednego pracownika bardzo szybko stracą firmy.

    @axiom1
    1. A jak daleko wstecz liczyć tą emigrację? Tą z czasów PRL (czyli w tym Pana) też?
    2. Metr kwadratowy to przykład, że wielkości pozornie podobne są nieporównywalne w rozsądny sposób. Podobnie jak płaca za godiznę w gospodarce, bo jedna gospodarka będzie rolnicza, a druga oparta na usługach i wychodzą z takiego proównania brednie.
    3. PwC podaje metodologię jak się go zapytać. A w artykułach prasowych przedstawiciel tej firmy mówi tylko, że praca jest w Polsce o połowę tańsza niż na Zachodzie. Nie dodake tutaj: „dla korporacji”. Czyni zatetem nieprecyzyjne stwierdzenie, stanowiązce podstawę do wyciągania daleko idących wniosków (podobnie jak ostatni artykuł z Rzeczpospolitej)
    4. Nie wie Pan czy robię błąd – ale przyznaję sie do winy – nie opisałem mojej metodologii. Już naprawiam: biorę netto pracownika i dodaje do niego wszystkie podatki (ZUS, fundusze, PIT). Wychodzi mi z tego całkowity koszt pracy. Dzielę jedno przez drugie i mi wychodzi, że z całkowitego kosztu pracy do kieszeni pracownika trafia 60%, do kieszeni fiskusa 40%.
    5. Skoro mamy tak świetnie i to nasza nieudolność sprawia, że nie jesteśmy w stanie wykorzystać taniej siły roboczej to gdzie te tabuny przedsiębiorców zza granicy wykorzystujących to aktywo? I dlaczego jest masa polskich przedsiębiorców w Niemczech, UK czy Irlandii? Jak sobie radzą nie mając nawet tej kosmicznie niskiej siły roboczej skoro są tacy beznadziejni? Coś się Panu rzeczywistość z sądami rozjeżdża.
    6. A jakimi to konkretnie produktami powinniśmy zalewac Europę? Jakie to proste i niewymagające wkładu intelektualnego produkty? Może takie, którymi teraz Europę zalewają Chiny, Indie, Witenam etc.? Jelsi tak to musimy nasze koszty pracy porównywac z tamtymi krajami a nie z Zachodem.

    @Krzysztof Mazur
    Nie sposób się nie zgodzić – z jednym tylko zastrzeżeniem – obawiam się, że demografia pogorszy się trochę szybciej. W końcu emigracja to głównie młodzi.

    @Luap
    Słyszałem ostsatnio ciekawy wykład o historycznych uwarunkowaniach naszej organizacji pracy. Okazuje się, ze wywodzi się ona z pańszczyźnianego folwarku. Rzeczywiście system orgaznizacji często sprowadza się do wydawania prostych poleceń przy pełnej bierności podwładnych. Wina leży oczywiście po obu stronach i jest uwarunkowana kulturowo, a zmienić to nie jest łatwo.

    @Przedsiębiorczy
    Dziękuję za 3 przykład w jednym wpisie dla Śleper.

    @JeĆw
    Na ststystyki trzeba uważać. Polecam mój artykuł o statystyce – link do niego z boku strony – jako pierwszy w moich tekstach w Polityce. Zgadzam się natomiast, że popularne negowanie statystyk na zasadzie „bo mnie się wydaje inaczej” to typowy problem dyskusji w Internecie.

    @kaesjot
    Przedstawił Pan fakty, tylko wniosku nie rozumiem.

    @w czym problem?
    Była już dyskusja o układach scalonych w Polsce i z tego co pamiętam (a ekspertem w tej dziediznie nie jestem) wyszłem, że się produkuje gdzieś na Śląsku. Prosze poszukać w komentarzach wcześniejszych wpisów (najprawdopodobniej tych dotyczących innowacyjności)

  21. Pytajac „kto z kogo chce zrobić idiotę” mam na mysli tych wiecznie narzekajacych w róznych mediach na wysokie koszty pracy przedsiębiorców i wtórujących im „ekspertów” oraz czesci dziennikarzy . A przecież fakty mowia same za siebie – polski pracownik ( a szczególnie ten szeregowy ) jest conajmniej 2,5 – 3 razy tańszy od robotnika z krajów starej Unii.
    To jest jeden aspekt sprawy. Drugi polega na tym, ze nie dość, że chabecie mało się do wora sypie to jeszcze kazdy chciałby na wozie siedzieć i wieźć się zamiast samemu chomonto na kark założyć.
    Moja firma składa ofertę na pewne pomoce produkcyjne dla swiatowego koncernu samochodowego – za duzo chcieliśmy. Po jakimś czasie przypadkiem widzę na fabryce te pomoce z przypietymi kartkami inwentaryzacyjnymi a na niej cena ewidencyjna ( chyba po odpisie amortyzacji , bo rzecz się kawalifikowała do środków trwałych. Była ona 2,5 – 3 razy wyzsza od oferowanej przez nas. Różnice zapewne skasowała zapewne jakaś spółka spokrewniona z koncenrem i tym sposobem uciekło się od podatku dochodowego w Polsce ( bo koszty wysokie ).
    Czy wszystko jasne ( zwłaszcza to z tą chabetą ?)

  22. Sleper-zostan przy polityce.Nie filozofuj o gospodarce-te 2 przyklady to naiwnosc w stylu jak jasiu sobie….Mozna byc tak naiwny?

  23. Czy to jest trudne ?
    Nikt nei ma praw intelektualnych do szczoteczki do zebow !
    Zaluzmy ze w Brukseli taka szczotka kosztuje 1 Euro. Koszt belgijskiego producenta, marketingu jest 0.8 Euro. Belgijski producent zarabia 0.2 Euro na sztuce.
    Zaluzmy ze wszystkie koszty chinskiego producenta razem z transportem i przeroznymi oplatami sa 0.5 Euro. Chinczyk sprzedaje swe szczotki do zebow w Brukseli za 0.95 Euro. Bo che byc konkurencyjny.
    Zaluzmy zewszystkie koszty polskeigo producenta razem z transportem i przeroznymi oplatami sa 0.6 Euro. Polak tez moze sprzedac swe szczotki do zebow w Brukseli za 0.95 Euro.
    I co z tego ze chinczyk zarobi wiecej ?? Co z tego panie Kasprowicz ??? Dlaczego to spac nie daje ?

  24. kaesjot
    Kompletnie myli Pan pojęcia. To że polski pracownik jest znacznie tańszy niż ten z bogatych krajów wcale nie oznaczą że koszty pracy są u nas niskie. Te koszty są niższe ale w żadnym wypadku nie są niskie. Tylko ktoś kto nigdy nie zatrudniał pracownika może stwierdzić ze te koszty są niskie.
    axiom1
    Pana przykład nie jest zbyt dobry. Chińczyk szczoteczkę o które pan mówi sprzeda w tak niskiej cenie że pan na sam surowiec do produkcji swojej szczoteczki wyda więcej.
    Pisze Pan że skoro koszty pracy są u nas niższe to czemu nie zalewamy swoim tanim towarem UE. Bo koszty pracy to tylko cześć kosztów jakie ponoszą nasi przedsiębiorcy. Są inne czynniki które dają nam mocno po kieszeni. To np. dużo niższa wydajność pracy, wyższy wskaźnik absencji, rekordowa ilość dno wolnych oraz gigantyczne koszty biurokracji ponoszone przez przedsiębiorców.

  25. Nie do konca zgodze sie z wnioskami Autora. Stawianie przedsiebiorcow za wzor jest takim samym idiotyzmem jak wrzucanie ich do worka z napisem Wyzyskiwacz. Tych drugich mamy naprawde wielu i tutaj by sie przydaly statystyki, moglibysmy porownac ilu jest rzeczywiscie wzorem do nasladowania. Co do samych badan to Polska jest krajem o dosc specyficznej gospodarce i aby byc rzetelnym to chyba najlepiej rozdzielac nasze rodzime male przedsiebiorstwa od duzych i srednich firm. Nie wiem co dokladnie oznaczaja dane typu – 80% nowych miejsc pracy w UE to male przedsiebiorstwa? Tylu drobnych i maly handlarzy i uslugodawcow co w Polsce nie ma chyba zeden kraj UE, bo z tego co sam obserwuje, tam handlem zajmuja sie w wiekszosci duze firmy i prywatnych spozywczakow, warzywniakow, bielizniakow prowadzonych przez rodzime biznesy jest niewiele. Tutaj jest tez pies pogrzebany, gdyz tych malych zrownuje sie z duzymi wlasnie przez bezrefleksyjne manipulowanie statystykami.

  26. Jakimi sie tu przykladami rzuca, to wprost nie do wiary. W sklepach spozywczych, jak Biedronka – ktos tu napisal, ze koszty pracy to zaledwie 8 -10 procent. Czego nie wiedzial, ze na swiecie zysk tych sklepow wynosi 2 – 3 procent, wiec specjalnie miejsca na podwyzszenie plac nie ma, chyba, ze zdecydowalyby sie na 0 procent zysku.

    I na pewno nie mozna powiedziec, ze koszt produkcji szczoteczki do zebow bylby w Polsce tylko o 0.1 euro wyzszy niz w Chinach. Jak ktos produkuje 1,000 szczoteczek dziennie to na pewno nie moze konkurowac z chinska fabryka, ktora ich produkuje 100,000 dziennie. Jakby nie liczyc, to sie nie da.

    Wszyscy na swiecie chwala Polakow za ich produktywnosc, solidnosc i dyspozycyjnosc. Ale nie w Polsce. W Polsce jest nieprawdopodobna ilosc swiat oficjalnych oraz wakacji, zwolnien lekarskich. W USA jest 8 swiat oficjalnych (wolnych od pracy) i obowiazkowy jeden tydzien urlopu – tak stanowi prawo. Regulacje wewnetrzne firmy moga to zmienic na plus, ale nie na minus. Ponadto firmy na ogol ustalaja maksymalna ilosc dni „chorobowych”, ktore sa w pelni platne (nieduzo, 8 – 12), oraz przewaznie „personal” days (ze 2 – 4) tez platne i – tyle. Naduzywajac tych przywilejow latwo mozna stracic prace. Zadnej odprawy przy zwolnieniu z pracy nie ma – chyba, ze taka dobra wole ma pracodawca. Prosze to porownac z obowiazkami pracodawcy w Polsce wobec pracownika. To jak sie policzy wszystkie te dodatkowy koszty pracy, to jak sie to ma do USA?To tez sa koszty pracy, a nie tylko godzinowa stawka. A te dodatkowe obowiazki, to dla malej firmy duzy wydatek, ale takze straszny klopot, bo nie moze pracowac w takie swieta „pomostowe”, gdzie pracownik, biorac 2 dni urlopu ma wolny caly tydzien, czy blisko tego. Cztery tygodnie wakacji? No tak, ale kto ma zastapic pracownika np. w czteroosobowej firmie? I takich bzdur w Polsce jest mnostwo. Stad, nie tylko koszty pracy sa wysokie, ale rowniez wymagania prawne sa takie, ze nie oplaca sie kogos zatrudnic na stale, bo przy umowie – zleceniu, czy umowie o dzielo – zadne z tych przepisow nie obowiazuja. To dlaczego winic o to przedsiebiorcow i zaciskac im petle na szyi? Skoro Polacy tak swietnie sobie radza na emigracji, to czemu nie w Polsce. A odpowiedz jest tylko jedna: podatki sa za wysokie, biurokracja, jak dzungla, przez ktora sie trzeba przebijac oraz wadliwy system prawny.

    Pozdrawiam.

  27. Werbalista
    Chyba niezbyt dokładnie przeczytał Pan nasz wpis.
    „Wiadomo że w przypadku wielkich firm typu Biedronka,KGHM koszty te faktycznie mogą być niskie i wynosić nawet mniej niż 8 % przychodów .”
    Nigdzie nie piszemy że te koszty pracy w Biedronce wynoszą 8% . Biedronka nie podaje ile wynoszą koszty pracy w ich firmie i dlatego nikt tego nie wie.
    Odnośnie kosztów produkcji w Chinach to nie jest tylko kwestia skali produkcji. To ma związek ze sztucznym utrzymywanie korzystnego kursu waluty . Z bardzo niskimi kosztami energii elektrycznej (ceny na prąd utrzymywane urzędowo).
    Odnośnie reszty wpisu pełna zgoda. Pan Duda warunki jakie ma pracownik w USA określiłby śmieciowymi .

  28. Nie zrozumieliscie przykladu ale szukacie hakow. Typowa polska beznadziejnosc. Pisalem ze 1 Euro jest obecna cena. Po co wiec te wywody ze tak nie jest. Przecie to tylko przyklad. Czy rozumieci co to jest przyklad ??? Pisalem o wszystkich kosztach, po co wiec wspominacie o innych kosztach jakichs tam nie sprecyzowanych. Po co wplatujecie tu wydajnosc pracy. Ja pislaem o kosztach za sztuke i tu juz wydajosc pracy jest uwzgledniona,… Niestety w Polsce nie mozna sie porozumiec nawet po polsku.
    W biznesie nikt zdrowy na umysle nie zaczyna wojny cenowej. Nawet chinczyk. Celem biznesu jest zarabianie pieniedzy a nie niszczenie konkurenta. W celu zwieksznia zarobkow konkurenta sie wykorzystuje, nie niszczy. Nawet chinczyk to wie.
    Dlatego w podanym przykladzie zaden rozasdny biznes nie chialby zniszczyc belga ktorego koszty sa 0.8 Euro bo on ustala cena 1 Euro a kazdy kto ma nizsze koszty zarabia na tym wiecej. Na tym polega bizness.

  29. @kaesjot
    Wszystko jasne, ale nie daje spokoju jedno: skoro chabet tyle wolnych lata czemu nie ma chętnych by ich dosiadać. Zwłaszcza, że koszty takie niskie.

    @axiom1
    Załóżmy, że Polak zaczyna sprzedawać szczoteczki po 0.95. Odbiera rynek Chińczykowi. Chiończyk obniża cenę do 0.6. Polak zamyka biznes, Chińczyk dalej zarabia.
    Pana rozumowanie ma sens jeśli rynek jest w stanie wchłonąć dowolną ilość szczoteczek – a nie jest. Nie mówiąc już o tym, że ząłożone wartości raczej są znacznie bardziej niekorzystne dla nas – choćby z powodów o których pisze Werbalista.

    @vps
    Kilka uwag:
    – oczywiście nalezy rozróżnić przedsiębiorców czyli mikro, małe i srednie firmy od korporacji.
    – oczywiście w śród przedsiębiorców jak w każdej grupie zdażają się oszuści, wyzyskiwacze. mordercy, gwałciciele i złodzieje. Statystyka jest nieuchronna – skoro mamy 2 miliony przedsiębiorców.
    – ale istotne jest jak przedstawiamy grupę jako całość. Jeśli będzie się pokazywało przedsiębiorców wyłacznie w czarnych barwach to się uzyska odpowiednie rezultaty – niechęć do wszystkich przedsiębiorców. A robi się to systematycznie. Prosze pomyśleć co by się działo jesli o pracownikach się mówiło, że to złodzieje, wyłudzają L4, udają, że pracują itd itp kilka razy w tygodniu. Jaki byłby wrzask odpowiednich środowisk? O pracownikach można tylko pisać, że mało zarabiają i ich prawa są łamane. Za to o przedsiębiorcach można napisać cokoliwek.

    @Werbalista
    Świete słowa. Sam mając zatrudnione 3 osoby przeżywałem ponadpółroczne L4 pracownika. To była katastrofa – przez kilak tygodni musieliśmy się ogarnąć organizacyjnie. Na firmie zatrudniającej 100 osób to by wrażenia nie zrobiło, ale dl anas to było odejście 1/3 stanu osobowego.

  30. I to jest to proszę Pana. Powinien Pan wiedzieć także, że w innych krajach jest więcej chabet, bardziej wygłodniałych i potulniejszych.
    Nie wiem, czy Pan pamięta te czasy ale w 1980-81 roku co poniektórzy postulowali takie 3-5% bezrobocie ” dla higieny” aby pracodawca ( wówczas państwowy) miał jakiś bat na „patentowanych leni”. Niestety – kłóciło się to z pryncypiami ustrojowymi.
    A z drugiej strony jak podaż przewyższa popyt to cena towaru spada. a to z kolei przekłada się na konkurencyjność o zysku nie wspominając.
    Kazdy wolałby handlować a produkować nie ma komu a jak się nie produkuje, to się nie zarabia a jak się nie zarabia to nie ma za co kupować. I handel też upada.
    Bo tak naprawdę to nie jest żadna działalność wytwórcza, jest usługą polagającą na ułatwieniu klientowi dostępu do towaru, dla jego wygody.
    A do tego większość potencjalnych tuzów biznesu uważa, że gram handlu lepszy od kilograma produkcji.

  31. Tomasz Kasprowicz 3 listopada o godz. 9:09 @w czym problem?
    „Była już dyskusja o układach scalonych w Polsce i z tego co pamiętam (a ekspertem w tej dziediznie nie jestem) wyszłem, że się produkuje gdzieś na Śląsku.”

    Niestety, to jest najlepsza ilustracja poziomu edukacji technicznej w Polsce. Firma „Wilk”, o ktrej była mowa produkuje moduły pamięci. Czyli robi montaż z gotowych układów scalonych, które KUPUJE.
    Jeżeli „Wilk” produkuje układy scalone to firma, która implementuje SAP w jakiejś fabryce produkuje software.

    Ja nie wchodzę w to, jakie są zyski obu firm. Być może „Wilk” osiąga większy procentowy dochód na swojej produkcji niż wynosi marża firmy, od której kupił scalaki. Być może lokalny konsultant SAPu bierze wiecej niż SAP – ja nie wiem i na stronie biznesowej się nie znam.

    Ja tylko wiem, że z SAPem pożyją setki tysięcy konsultantów w setkach krajów. A bez SAPa to oni sobie mogą – Jasiu powiedz panu co oni mogą. Ceny i koszta pracy według mnie są rzeczą wtórną bo najpierw i tak i tak ktoś musi Polakowi w Polsce włożyć tę miotłę do ręki. Miotłę wyprodukowaną w Chinach czy w Belgii czy w USA. I dopiero z cudzą miotłą Polak może stganąć do konkursu produktywności. On – zamiatając a oni – produkując miotły.
    Przez „Polaka” rozumiem „mieszkańca Polski A.D. 2012 i warunki, jakie władze (najróżniejsze) stwarzają własnym obywatelom”.

  32. @TK
    Problem w tym, ze nie da sie ani o przedsiebiorcach ani o pracownikach mowic jako o calosci, bynajmniej nie w takim sensie w jakim sie mowi. Cokolwiek sie nie ustali zawsze bedzie to szkodliwe. Przedsiebiorcy przyczynili sie do transformacji w Polsce tak samo jak maly Jasio w piaskownicy. I Jasio i przedsiebiorcy byli niezbedni tej transformacji. Diabel tkwi w detalach i wlasnie brak rozrozniania przedsiebiorcow czy pracownikow na takich i takich prowadzi do tego, ze kazde rozwiazanie bedzie krzywdzace dla jakiejs czesci. W Polsce to jest bardzo widoczne, gdyz jak nigdzie posiadamy specyficzne grupy i przedsiebiorcow i pracownikow ktore w zachodnim kapitalizmie juz sa na wymarciu. Cala armia robotnikow po 50 bez wlasciwie zadnych przydajacych sie komukolwiek kwalifikacji, cala armia drobnych handlowcow i uslugodawcow ktorzy na zachodzie juz dawno zostali pochlonieci przez globalizacje. To sa grupy dla ktorych trzeba szukac innych rozwiazan niz dla przedsiebiorcow czy pracownikow w tym juz nowoczesnych ogolnoswiatowym znaczeniu.

    Druga rzecz – osadzanie etyczne przedsiebiorcow lub pracownikow, do tego jeszcze ogolnikowe czyli odnoszace sie do calosci, w kontekscie dyskusji o kosztach pracy i calej ekonomi jest bardzo nieprofesionalne. Co nam niby wyjasni propaganda pro lub anty przedsiebiorcza? Na podstawie emocji i odczuc mamy robic biznes w tym kraju? Mamy ustalac koszty pracy i podatki na podstawie osadu kto na co zasluguje bardziej?Juz widze efekty.

    p.s. przepraszam za brak Polskich znakow.

  33. 1.Panie Tomku, litości, kto czyta KP? Ja czytam, ale nie użyłem w tej polemice argumentów z tego serwisu.
    2. A jak Pan nazwie nagonkę na ludzi (czasami związki zawodowe) broniących praw pracowniczych? Przecież od 22 lat mamy do czynienia z ograniczaniem tych praw, a te które jeszcze istnieją w zapisach, są przez pracodawców lekceważone (to najłagodniejsze określenie)
    3. W mojej pracy zawodowej zmagałem się lata z tzw. wydajnością pracownika i wiem o czym piszę. To prawda, nie wszyscy byli równi w wykonywaniu tych samych czynności, na co miało wpływ sporo czynników, począwszy od przygotowania zawodowego, a kończąc na bodźcach wypływających od bezpośrednich przełożonych. To temat rzeka i zapewniam Pana, że nie ustalibyśmy niczego na sto procent – ludzie są po prostu różni i nie radzę ich klasyfikować pod względem wydajności na wzór maszyn. Na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy nie nadawali się zupełnie do niczego (spotkałem w pracy parę tysięcy ludzi).
    4. Ja nie nie twierdzę, że w Polsce nie rosną płace, mnie chodzi o ich nierówny przyrost, o rozwarstwianie się społeczeństwa, co wykazuję w powołując się na ranking tzw. dobrobytu. Nie chce chyba Pan kwestionować prawdy, że społeczeństwom o „wyrównanych” dochodach, żyje się lepiej.
    5. Właśnie, to jest podstawowy problem współczesnej globalizacji w gospodarce. Nie są nim z całą pewnością wysokie stawki podatkowe od dochodów osobistych.
    6. Pudło, znam tego imbecyla, ma ten zakład piękności na mojej ulicy. O drugim przykładzie (budującym) jakoś Pan nie wspomniał, a to też z autopsji.
    Pozdro
    Ps. W wieku 20 lat, za głębokiej komuny prowadziłem do spółki prywatny interes( nawet nie napiszę gdzie, bo nikt by nie uwierzył), a było to wyzwanie nie tylko gospodarcze i wychodziłem na swoje. A wiecie co położyło ten biznes? Chciwość wspólnika.

  34. „Ciągle trudno pojąć jak to było możliwe, że fabrykę samolotów w Mielcu rozpoczęto budować 1 września 1938 roku, a już wiosną 1939 roku wypchano na lotnisko pierwszego, zbudowanego tam Łosia. To tempo dziś niewyobrażalne. Jak to sobie wyobrazić, że w sierpniu koszono jeszcze na polach przyszłej fabryki żyto, a już wiosną, zaledwie po kilku miesiącach, wypchano z hali fabrycznej PZL WP Nr 2 gotowy do oblotu, całkowicie metalowy, dwusilnikowy, nowoczesny samolot bombowy, który wtedy nie miał sobie równych.

    Teraz nikt nie śmiałby ogłosić, że w rok od wbicia łopaty w ziemię, wybudowana zostanie w szczerym polu fabryka, że wyprodukuje się w niej jakichkolwiek samolot, bo ośmieszyłby się kompletnie i wywołałby ogólnokrajowy rechot. Więc pytam: – Co się z nami stało, że to, co udawało się pokoleniu naszych rodziców, teraz nie tylko jest niemożliwe, ale nawet niewyobrażalne?”

    http://aamroczek.wordpress.com/2012/10/11/w-mielcu-zbudowano-replike-bombowca-pzl-37b-los-pytam-wiec-co-sie-z-nami-stalo-ze-to-co-udawalo-sie-pokoleniu-naszych-rodzicow-teraz-nie-tylko-jest-niemozliwe-ale-nawet-niewyobrazalne/
    ————————————————————————-
    Cytuję bo nie miałem pojęcia, że tempo budowy fabryki „Łosi” było takie jak podaje autor bloga, z którego przytaczam powyższą wiadomość. Oni jednak mieli wtedy nieco inne zmartwienia…

  35. W gospodarce skartelizowanej i sfinansjeryzowanej walka związków zawodowych stanie się podwójnie trudna: po pierwsze, ulegnie pogorszeniu obiektywna koniunktura na rynku siły roboczej, gdyż popyt będzie wzrastał wolniej, a podaż szybciej niż obecnie; po drugie, kapitał rzuci się tym bezwzględniej na należną robotnikowi część produktu, aby w ten sposób powetować sobie straty poniesione na rynku światowym.(…) Redukcja wynagrodzenia za pracę jest wszak jednym z najważniejszych środków hamujących spadek stopy zysku.
    ============

    To niejaka Róża Luksemburg……
    A ja chyba na starość staję się socjalistą….

  36. Wiesiek59 – do wynika z doświadczenia życiowego. Czy są jeszcze społecznosci gdzie ceni sie starców i ch doswiadczenie ?

  37. @ wiesiek59
    4 listopada o godz. 12:45

    Zwiazki zawodowe to instytucja przestarzala, ktora zmarla wraz z epoka stalego przemyslu. Zwiazki mialy sens gdy istnialy wielkie zaklady przemyslowe w rodzaju kopalni, hut, stoczni, czy wlokiennictwa – zatrudniajace tysiace pracownikow i dajacych zatrudnienie od poczatku zycia zawodowego az do emerytury. Teraz takie zaklady sa raczej wyjatkiem niz regula, a pracownicy zmieniaja prace co kilka lat. Dlatego ani nie ma poczucia takiej wspolnoty zawodowej, ani tez potrzeby obrony pracownika, bo za chwile i tak bedzie pracowal gdzie indziej.

    W USA tez istnieja zwiazki ale na nieco innej zasadzie, skupiajace osoby z jednej branzy zawdowej (ale tylko wykwalifikowanych fachowcow), czyli to rodzaj asocjacji, czy gildii, ktora narzuca wysokosc plac pracodawcy, zapewnia mozliwosc wykupienia tanszego ubezpieczenia medycznego oraz rozdziela kontrakty pomiedzy czlonkow. To cos diametralnie roznego od zwiazkow zawodowych w polskim pojeciu. Ale to rowniez wymusza rynek, bo czlonkowie co chwile pracuja dla kogo innego. Wiec przywileje pracownika okreslaja przepisy prawne, a minimalna wysokosc wynagrodzenia – zwiazki.

    Pozdrawiam.

  38. Nie wiem, czy szanowny Werbalista ma doświadczenie w pracy dla dużej korporacji. Z jego uładzonych i polukrowanych „obrazków z USA”, na których wszystko „jest takie jakie jest dlatego, że po prostu tak jest najlepiej i tak jest naturalnie” wynika raczej, że nie przestąpił progów takiej korporacji.
    Co innego pisać powieść na czyimś blogu a co innego mieć własne doświadczenia.
    Wypowiedzenie słów „związki zawodowe” w dużym, prywatnym przedsiebiorstwie w USA to dzisiaj duużo gorzej niż zakrzyknięcie na Zjeździe PZPR w Pałacu Kultury i Nauki: „Sowieci zamordowali naszych w Katyniu!”. Albo: „Pachołki Rosji pozwalacie Sowietom kraść polski węgiel i nasze statki!”
    Mówię oczywiście albo o przedsiębiorstwie, w którym nie ma jeszcze związków zawodowych albo nie ma ich w danej lokacji.
    Ze zwolennikiem związków zawodowych, (który się ujawnił) szefostwo zakładu załatwi się o wiele szybciej niż UB czy SB załatwiało się z opozycjonistą w Polsce. Donosicielstwo kwitnie. Ludzie boją się utraty pracy takim strachem, o jakim w Polsce nikomu się nie śniło. Być może wynika to z jeszcze większego niz w Polsce (o ile to mozliwe) ukochania pieniądza i opracia prawie całej wartości człowieka na tym, co posiada, ale strzelanie do pracodawców po swoim zwolnieniu („going postal”) nie pojawiło się właśnie w USA bez powodu. I robią to nie tylko prymitywni robole ale i całkiem dobrze wykształceni ludzie.
    Proszę spróbować podczas lunchu czy innej przerwy na kawusię podczas nasiadówki nawiązać „niezobowiązującą konwersację” o związkach. Te przerażenie w oczach jest bezcenne.
    Konspiracja za okupacji w Polsce to małe piwo w porównaniu z metodami, do jakich uciekają sie aktualnie w USA ludzie, którym zamarzyło się zorganizowanie w – podobno nadal legalne w Ameryce – związki zawodowe.
    Jedyną skuteczną metodą jest umiędzynarodowienie związków zawodowych i to się tez dzieje. Nie tylko podejmowane są próby jednoczenia pracowników w ramach danego zawodu czy przemysłu w USA ale także poza jego granicami. Siła najemna próbuje się jednoczyć globalnie naśladując uciekanie miejsc pracy z USA do tańszych krajów. Jak na razie z różnymi skutkami ale znane są już przykłady skutecznych strajków w danej korporacji w kilku krajach na świecie.

    Moja prywatna opinia jest taka, że każda przesada jest zła. Zarówno całkowity brak związków jak i ich zbytnia potęga. Żałuję, że nie znam lepiej modelu niemieckiego. Z tego „co mi się obiło o uszy” tam to jakoś całkiem dobrze działa.

  39. @kaesjot
    Słusznie Pan zauważa, że to potencjalni tuzowie biznesu preferują handel, faktyczni tuzowie preferują produkcję lub usługi. Jednak daleki byłbym od niedoceniania istotności usługi jaką jest handel. W znacznej mierze jest kluczowa tyle, że obecnie mało dochodowa.

    @zza kałuży
    Czyżby firma ta była żadkim przypadkiem kiedy to polska firma jest nieco dalej w łańcuchu wartości dodanej niż to zwykle bywa? W sumie dobra wiadomość.
    W zasadzie producentów układów scalonych bez liku, ważniejsze jak je zastosować bo wymaga to zaawansowanego i specjalistycznego know how.
    Podobnie z wdrożeniami systemów (to mój biznes) – system jest potrzebny, ale by go wdrożyć potrzebna jest wiedza większa niż wiedza wymagada do stworzenia oprogramowania – zwłaszcza tego wysoko-konfigurowalnego. Na marginesie stosuje głównie systemy stworzone w Polsce – więc ta miotłę Polak włożył Polakowi do ręki – a dodam, że w konkursie zamiatania udawało mi się wygrywac i z SAPem (One).

    Nie sądze by wielkim problemem było postaiwenie w rok fabryki, która produkowałaby Łosie. Tylko samoloty, które jest sens dziś budowac to dalece nie są Łosie.

    @vps
    Oczywiście kazdy przypadek jest osobny, ale nie sposób żyć bez agregacji i uogólnień. Pyta Pan po co nam propaganda pro lub anty. Propoaganda anty jest potrzeban niektórym grupom (związkom zawodowym, politykom) by wskazać „wroga” z którym można walczyć. Propaganda pro jest potrzebna z kilku powodów. Po pierwsze by niwelować ta anty, po drugie by ludzi zachęcać do przedsiębiorczości a nie do niej zniechęcać. W USA przedsiębiorca jest uważany za sól ziemi i generlanie każdy chciałby być przedsiębiorcą – taki etos. U nas większośc ludzi chce pracowac w urzedach (tak mówią wyniki badań). Nic dziengo, że przedsiębiorcami nie chcą być, bo jak się naczytają jakie to szuje i krwiopijcy to po co się pryzłączać. w końcu chodzi o to by zmienić nastawienie aparatu biurokratycznego tak by nie odczuwali, ż eich zadnaim jest gnebienie przedsiębiorcy.

    @Śleper
    1. Dlatego pisałem, że tutaj przykładów z KP nie podaję – tylko z tzw mainstramu. A i tak jest tego masa.
    2. A gdzie ta nagonka? Jakies przykłady? Co wazniejesze prosze o przykłady gdzie prawa pracownicze są ograniczane. Ja dam inną listę:
    – dodatkowe święto
    – wydłużony urlop macierzyński (plus zapowiedz jeszcze większeog wydłużenia)
    – urlopy na rządanie
    – automatyczne konwersje umów na czas okreslony na umowy na czas nieokreslony
    Tyle mi przyszło na myśl z listy poszerzania praw pracowniczych i to od razu bez zastnawiania się więc pewnie jest tego więcej. Prosze napisac jakie prawa były ograniczane przez te 22 lata. Tylkoprosze nie wypisywać tego co zrobiło państwo by ograniczyć swoje nadmierne zobowiązania – zwłaszcza emerytalne. Tu rzeczywiście były ograniczenia, ale przywileje opłacane przez pracodawcę nieustannie rosną.
    3. Oczywiście każdemu można znaleźć odpowiednie zajęcie – ale nie w kazdej firmie. Jak się ma 4 pracowników to trudno dopasowywac kazdemu miejsce pracy. Podobnie jak się ma produkcję na tasmie. Wiec mierzenie wydajności ludzkiej jest jednak konieczne – choć zgadzam się, że to sprawa bardzo trudna.
    4. Ale Pan napisał, że się pensje obniża więc założyłem, że tak Pan twierdzi. Warto pisac dokładnie co się ma na mysli by być własciwe zrozumianym
    6. I ten imbecyl (bo jelsi to prawda to trudno go inaczej nazwać) tak Panu powiedział? Że nie daje podwyżek bo chce jechać na narty do Austrii? O drugim przykładzie nie wspomniałem bo sam takich przykładów znam sporo i sa bardzo budujące. Wyraźnie pokazują, że są rózne podejścia i niektóre z nich są lepsze niż inne.

    @wiesiek59
    Od tego czasu świat się nie dął rady ani skartelizować ani sinansjeryzować by zaobserwować takie efekty. Za to największy kartel pod tytułem państwo (czyli twór przez socjalistów preferowany) od czasów Róży Luksemburg sprowadził na ludzi największe nieszczęścia – zwłaszcza te państwa, które miały w nazwie „socjalistyczny” (choć nie tylko takie). więc ja z przejściem na socjalizm pewnie jeszcze poczekam.

  40. @ zza kałuży
    4 listopada o godz. 18:00

    Rzeczywiscie, w duzej korporacji nie pracowalem, ale troche jednak o zwiazkach wiem i wiem jak z kolei ciagnely pieniadze z pracownika. Pewnie, ze zwiazki w dawnym stylu maja jeszcze sens na przyklad w przemysle samochodowym, uslugach, takich jak sprzatanie przemyslowe, sluzba zdrowia, czy handlu w wielkich sieciach. Tym niemniej i tu nastepuje tak duza rotacja pracownikow, ze placi sie wpisowe, a potem skladki w zasadzie za nic. Przestrzegania praw pracownika nadzoruje Labor Department kazdego stanu. Bezpieczenstwa i higieny pracy OSHA. To co w zasadzie nalezy do roli zwiazkow. Owszem, moga negocjowac podwyzki zarobkow (w obecnej ekonomii b. rzadko sie to udaje), a takze dodatkowe przywileje dla pracownika. A jeszcze reprezentuja pracownika w sporze z pracodawca. Ale to rolka malenka, niewspolmierna z wysokoscia wyciaganych od pracownikow skladek.

    Staram sie nie idealizowac USA, ani pisac, ze tak jest, bo jest, tylko podawac przyczyny, z ktorych taki stan wynika.

    Pozdrawiam.

  41. Tomasz Kasprowicz
    4 listopada o godz. 18:03

    Jest Pan tego pewien, że się nie skartelizował?
    Mittal na przykład, ma chyba sporą część produkcji stali i stopów w swoich rękach. Do „pięciu sióstr” dołączyło zaledwie kilka innych koncernów naftowych…..
    Koncentracja postępuje- moim zdaniem.

    Ciekawe, czy można opracować algorytm, czy ustalić jakiś punkt równowagi pomiędzy kosztami życia pracowników a stopą zysku właścicieli. Korzystny dla wszystkich…..
    Szkodzi nadmierny etatyzm, nadmierna biurokracja, nadmierne podatki, koszty pracy, zbyt niska siła nabywcza ludności itp.
    Być może jest to w dobie komputerów i na obecnym etapie rozwoju socjologii i psychologii WYMIERNE?
    Ten złoty środek pomiędzy indywidualną chciwością, a zbiorowymi potrzebami……

  42. Werbalista 4 listopada o godz. 18:31
    Niestety, mamy różne doświadczenia. Dla pana to dobrze. Ja na podstawie mojego muszę napisać, że nie ma pan pojęcia o rzeczywistej roli i znaczeniu ani Labor Dept. ani OSHA. Roli tych organizacji dla pracownika,- nie dla ich własnych urzędników. Oczywiście efektywność związków zawodowych bywa bardzo różna, ale jest to off topic, więc lepiej się nie denerwować. W najlepszym wypadku, po dziesięciu przekomarzających się wpisach uprzejmie przyzna mi pan, nieco zdziwionym tonem, rację. Zdziwionym, gdyż napisze pan, że nie rozumie irytacji kogoś swoją (powiedzmy) niepełną wiedzą w danym temacie. Przecież to tak przyjemnie „powymieniać się opiniami” na blogu.

    Ten wpis jest o statystyce. Prowadził pan kiedyś zakładową, albo chociaż wydziałową statystykę wypadków przy pracy? Oczywiście w celu zaraportowania jej do OSHA. Wie pan, iloma i jakimi metodami kierownictwo może nakłaniać personel do fałszowania takiej statystyki? Napisał pan kilkadziesiąt OPs z rozdziałami wymaganymi przez OSHA tylko po to, aby „w papierach wszystko grało”?
    To było pytanie retoryczne,- nie jestem zainteresowany przekomarzaniem się, za dużo wypadków przy pracy widziałem, włącznie z wielkim pożarem.

  43. Tomasz Kasprowicz 4 listopada o godz. 18:03
    „Czyżby firma ta była żadkim przypadkiem kiedy to polska firma jest nieco dalej w łańcuchu wartości dodanej niż to zwykle bywa? W sumie dobra wiadomość.”
    Zastanawiam się, czy kiedykolwiek miał pan w ręce moduł pamieci RAM? Wymienił pan w życiu samodzielnie („upgradedował”) pamięć w jakimkolwiek komputerze? „Wilk” robi właśnie takie moduły. Następnym razem proszę się mu przyjrzeć i ocenić co tam jest poza kośćmi pamieci i kontrolerem. Kupionymi. Otworzył pan kiedyś pendrive? „Wilk” takie robi. Otworzył pan kiedyś SSD? widział pan, co tam jest w środku?
    Ja nie piszę, że każdy idiota może takie coś robić, broń boże. Ale porównywac tę technologię do technologii półprzewodnikowej jest świadectwem, hm, niewiedzy. To tak, jakby montowanie silnika i skrzyni biegów przy montażu samochodów nazywać „byciem nieco dalej w łańcuchu wartości dodanej niż to zwykle bywa”.
    Przypuszczam, że „Wilk” projektuje swoje płytki drukowane. Na podstawie wpółpracy z producentem pamięci. Oraz wykonuje lutowanie, pakowanie i testowanie. Zyski z takiej działalności muszą być minimalne, skoro nikt inny w całej Europie taką produkcją się już nie zajmuje. Są europejskim monopolistą. Segment musi być niełatwy, biorąc pod uwagę aktualne kłopoty OCZ.

    „W zasadzie producentów układów scalonych bez liku, ważniejsze jak je zastosować bo wymaga to zaawansowanego i specjalistycznego know how.”
    Dowcip dnia. Szczególnie jak popatrzymy na producentów telefonów komórkowych i to, z jak wielu typów i czyjej produkcji układów scalonych składają te swoje telefony. 😉 Albo na rynek komputerów osobistych. 😉 Telewizorów. 😉
    Zaprawdę dowcip dnia.

    „Podobnie z wdrożeniami systemów (to mój biznes) – system jest potrzebny, ale by go wdrożyć potrzebna jest wiedza większa niż wiedza wymagada do stworzenia oprogramowania – zwłaszcza tego wysoko-konfigurowalnego.”
    No to juz niedługo bedziemy mieli polski Microsoft.

    „udawało mi się wygrywac i z SAPem (One).”
    W moim życiu prostego użytkownika jeszcze nie napotkałem takiej aplikacji SAPa, z której odniósłbym jakiekolwiek korzyści. W mojej ignoranckiej opinii jest to monstrum, które nabiera własnej osobowości i karmi się swoim własnym istnieniem. Dziwnym byłoby nie wygrać z czymś takim.

    „Nie sądze by wielkim problemem było postaiwenie w rok fabryki, która produkowałaby Łosie. Tylko samoloty, które jest sens dziś budowac to dalece nie są Łosie.”
    Żarty się Gospodarza trzymają.

  44. @kasprowicz
    „w UE małe przedsiębiorstwa odpowiadają za tworzenie 80% nowych miejsc pracy”

    Gwoli naukowej scislosci nalezaloby jeszcze podac, ile miejsc pracy likwiduja male przedsiebiorstwa. Czyz nie? Gwoli jeszcze wiekszej naukowej scislosci: Polska jest od jakiegos czasu czlonikem UE. Ergo – male firmy tez tworza w Polsce 80% miejsc pracy.

    Przechodzac na grunt metafizyczny: bluzni Pan, Panie redaktorze – od doknywania cudow jest Pan Bog Ojciec, a nie przedsiebiorcy. Zas od zatwierdzania cudow Panu Bogu sa odpowiednie urzedy w Watykanie, a nie dziennikarz, nwet fanatycznie wierzacy w cuda. No chyba, ze Pan jest czlonkiem ktoregos z tych gremiow.

    Oczywiscie uznanie kogos za cudotworce moze byc uwarunkowane denominacja religijna uznajacego wyznawcy. Na przyklad dla wyznawcow religii cargo cudotworca jest Pentagon (chociaz moga nawet nie znac prawdziwego Jego Imienia). Mysle zreszta, ze Panu blizej do tej religii, ktorej wszak blisko do ‚niewdzialnych rak’, dobr konsumpcyjnuch splywajcych z nieba i
    budowania lotnisk z kiepskiego materialu rozwalajacego sie po paru tygodniach uzywania.

  45. Pingback: Travel Accessories Store

css.php