Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

25.10.2012
czwartek

Józef K.

25 października 2012, czwartek,

Opisywanie naszych codziennych absurdów można mnożyć i niewielu przeczy temu, że one nas otaczają. Pewna różnica zdań pojawia się jednak w definiowaniu ich źródeł. W szczególności pojawia się grupa komentatorów twierdząca, że biurokratyczna maszyna jest spowodowana polityczną nieudolnością, w szczególności złymi przepisami. Pracujący urzędnicy zaś są tych przepisów ofiarami w stopniu zbliżonym do przedsiębiorców. Po prostu muszą zachowywać się nieracjonalnie bo tego wymagają procedury i nie ma to nic wspólnego ze złą wolą, chęcią pognębienia przedsiębiorcy etc., a jeśli postąpili by inaczej to naraziliby się na odpowiedzialność służbową lub karną.

Zastanawiać się można czy aby taki obraz rzeczywistości jest prawdziwy czy nie. Zastanawiać się jednak długo nie trzeba. Oczywiście przepisy są złej jakości, niejednoznaczne i często wewnętrznie sprzeczne. Nikt nie próbuje rozgrzeszać polityków z tego, że stanowią prawo bardzo marnej jakości – jest to jeden z bardzo poważnych problemów naszego kraju. Jednak inną kwestią jest takie interpretowanie tych niejasności by przedsiębiorcy życie jak najbardziej utrudnić i obrzydzić.

Przykłady choćby z najbliższego mojego otoczenia, choć mnie osobiście niedotykające. Kontrola PIP wstrzymuje produkcję w zakładzie uznając, że maszyny nie spełniają przepisów w zakresie bezpieczeństwa pracy. Jeśli by to były stare maszyny lub prototypy sklecone ze starych dętek i łańcuch od roweru nic tylko PIP przyklasnąć. Jednak są to nowiutkie maszyny, sprowadzone z zachodniej Europy posiadające wszelkie atesty obowiązujące w zjednoczonej Europie w tym znaki CE. Niby prawo unijne nad polskim ma dominować, ale jak się urzędnik uprze to produkcję zatrzyma i można co najwyżej iść do sądu. Sąd wyda werdykt za dwa lata, kiedy firmy może już nie być. Nie szukając wiele dalej rozporządzenie dotyczące oznakowania projektów finansowanych ze środków unijnych. Przepisy UE dość wyraźnie opisują jak to oznakowanie ma wyglądać. Ale po co ma być prosto? Nasze urzędy zaznaczają, że unijne prawo mówi o oznakowaniu „minimum” i docelowe oznakowanie powinno być od minimum większe. Ludzie ludziom, a właściwe urzędnik przedsiębiorcy gotuje ten los.

Na koniec zaś wskazanie jeszcze bardziej niepokojące. Chodzi o kwestie ochrony danych osobowych. Dane takie oczywiście powinny być chronione, ale poziom paranoi można podnosić na dowolną wysokość. Rozporządzenie dotyczące tej ochrony nieomal reguluje wielkość kłódki na jaką ma być zamykana szafka te dane zawierająca – kazuistyka typowa dla urzędniczego podejścia. Co więcej niestosowanie się do ustawy grozi przedsiębiorcy karą więzienia do 2 lat. Nowa ustawa wchodząca w życie od nowego roku kary i uprawnienia GIODO jeszcze poszerza.

Co na to urzędnicy? Uczestniczyłem w panelu dotyczącym ochrony danych osobowych na kongresie MŚP w Katowicach, w którym to brał udział jeden z szefów GIODO, który wypowiadał się na temat nowej ustawy. Dodać należy, że wypowiadał się niezwykle entuzjastycznie. W szczególności podobał mu się nawy zakres kontroli, uprawnień i kar. Entuzjazm w jego oczach był wprost proporcjonalny do zadziwienia i lęku przedsiębiorców. Zdaliśmy sobie bowiem sprawę, po raz kolejny, że toczymy walkę na śmierć i życie. Nikt z nas bowiem nie zdaje sobie sprawy ile jeszcze jest takich ustawowych obowiązków dotyczących nawet mikroprzedsiębiorców, których niewypełnienie grozi surowymi karami (o wymogach dotyczących danych osobowych większość osób dowiedziała się na miejscu).Wygląda na to, że każda firma potrzebuje przynajmniej jednego prawnika na etacie by ogarnąć państwowe regulacje – o ile taki wyczyn jest w ogóle możliwy. Z drugiej strony mamy zaś urzędników, których powołaniem i motywacją nie jest edukowanie, czy wpływ na poprawę sytuacji tylko kontrolowanie i karanie! Stawia nas to zasadniczo w sytuacji konfrontacji z wielką maszyną zaprogramowaną na pognębienie obywatela, zaś reguły tej konfrontacji określa przeciwnik. Sytuacja całkiem podobna do tej jaka udziałem była niejakiego Józefa K. Zasadniczo niezależnie od tego co zrobimy zawsze może znaleźć się paragraf lub interpretacja wskazująca, że złamaliśmy jakieś przepisy.

Twierdzenia zatem, że autorem biurokracji są wyłącznie politycy należy włożyć między bajki. Niejasne przepisy i dowolność interpretacji to dla wielu urzędników raj pozwalający na budowanie swojej pozycji. Przepis prosty i jasny oznacza brak możliwości pokazania swojej ważności i władzy. O przełożeniu w niektórych przypadkach na korzyści finansowe nie wspomnę. Tłumaczy to też opór administracji przed niektórymi rozwiązaniami, których zastosować było niepodobna. Stąd opóźniające się zniesienie obowiązku meldunkowego, walka (na szczęście przegrana) z fakturami przesyłanymi mailem, a to tylko kilka przykładów. Niestety droga do cywilizacji wciąż jeszcze daleka.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 50

Dodaj komentarz »
  1. Przerost biurokracji jest przerazajacy. Ale przeciez ci ludzie musza cos robic. Stad sklonnosci do kontroli i karania.

    Idea powstania Colorado State Patrol bylo patrolowanie szos w celu pomocy kierowcom, ktorym skonczylo sie paliwo, zlapali gume, albo mieli inne problemy z samochodem. To byl rok 1935. Z tego przekszatalcili sie w rodzaj policji drogowej, a teraz pilnuja caloksztaltu i przestrzegania wszystkich praw, nie tylko drogowych. Wiadomo wiec, jak rozwija sie biurokracja. Z agencji, ktorej naczelnym zadaniem mialo byc niesienie pomocy kierowcom z problemami na drodze, zrobila sie agencja, ktora sciga kierowcow na drodze. Gdzie tam teraz taki urzedas w mundurze pomoze komus zmienic kolo – to teraz oficer upowazniony do aresztowan, wiec zupelnie niezainteresowany udzieleniem pomocy komukolwiek, tylko sledzeniem potencjalnych przestepstw.

    Taki przyklad, jak rozwija sie biurokracja. To, co na poczatku mialo pomagac, przeradza sie w to, co ma gnebic. A im wiecej biurokracji, to tym wiecej mozliwosci, by gnebic obywatela. Stan Polski w tej chwili zaczyna dorownywac Grecji, gdzie wiekszosc zatrudnionych pracuje dla panstwa, w takiej, czy innej postaci. A kazdy urzednik musi sie wykazac. Stad sprawy o niewydanie druczku z kasy fiskalnej na zlotowke, jakby to byla wielka malwersacja. Bankructwo i rezygnacja z biznesu piekarza, ktory bezplatnie przekazywal stary chleb na cele dobroczynne, ale nie odprowadzal od tego podatku. Paranoja. Ale tak jest w Polsce, czyli – jak pisal Jarry – nigdzie.

    Ochrona danych osobowych w erze Internetu, to tylko smiech na sali. To tak idiotyczne prawo, ze slow nie starcza. Wlasciciel biznesu ma prawo do ochrony? Rejestrowal biznes w sadzie publicznym, do ktorego – teoretycznie – kazdy ma dostep? Pracodawca nie moze sprawdzic kartoteki skazan potencjalnego pracownika? To zart. I tak mozna by bez konca.

    Pozdrawiam z panstwa w ktorym prawo ma jakis sens.

  2. @Werbalista
    Szanowny Werbalisto.
    W sprawie „piekarza z Legnicy” media pokazaly tylko małą, sensacyjną część sprawy. Facet w rzeczywistosci sprzedawał pieczywo „na lewo” podciągając to pod darowizny. Został ukarany za zaniżanie podatku dochodowego. Pomyśl, ile tego pieczywa musialby oddać, żeby uszczuplić należny VAT o kilkaset tysięcy. Jeśli stawka VAT wynosiła 3% (chyba, albo max 7%). Wieczorem prześlę linka do sprawy.
    Pozdrawiam

  3. Nie mam pojecia jak tego mozna nie rozumiec.
    Im wieksza biurokracje partyjna holota stworzy tym wiecej partie zyskaja z haraczu. To az tak proste. Miejsca pracy w adminstracji sa stwarzane po lini nepotyzmu a nowo zatrudnieni placa haracz za prace. Na koszt kraju, na koszt dlugu publicznego, na koszt dlawienia biznesu i na koszt bezrobocia.
    Przeciez to widac tysiace km od Polski a jakie to trudne dla Kasprowicza. Nie do wiary.
    ***http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,12168261,Politycy_doja_panstwowe_spolki__Grad_zarabia_110_tys_.html
    ***http://www.tvn24.pl/tak-sie-ciagnie-panstwowa-kase,266240,s.html
    ***http://www.wprost.pl/ar/247584/Haracz/
    ***http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1529103,1,tak-sie-w-polsce-rozdaje-posady.read

    60% bezrobocia wsrod mlodziezy !!! ‘Cut Transformacyjny !!!’

    ***http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12626158,Mlodzi_na_starcie_ze_strata.html

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oczywiscie, ogolne narzekanie na biurokracje nie ma sensu. Od kiedy czlowiek zszedl z drzewa powstala potrzeba zbierania srodkow na wieksze przedsiewziecia, sprawiedliwego podzialu, dalej opisui statystyk swiata, zeby moc przewidywac przyszlosc itd. itd. Bez biurokracji nie ma rozwinietej cywilizacji. Emocjonalne zwalczanie urzednikow jest tylko proba realizacji marzenia o raju, gdzie wszystko odbywalo sie naturalnie. Ale juz prosty zakaz pierdzenia w ciasnej jaskini wywolalby potrzebe biurokracji.
    A teraz na powaznie. Nad kazdym urzednikiem stoi kontroler. Niestety organa kontrolne pozostaly na poziomie bolszewickim, kiedy to sluzyly do zwalczania burzuazji,” spekulantow” i „dywersantow”. Jest to jeden z ostatnich bastionow postkomunistycznych. Zniszczenie przedsiebiorcy jest dowodem na wybitne zaanagazowanie, pracowitosc i talent czekisty, przepraszam, kontrolera. Puszczenie kontrolowanemu czegos plazem moze skonczyc sie dla kontrolera podejrzeniem o korupcje. Zeby byc urzednikiem przez dluzszy okres czasu, trzeba umiec przezyc bez szwanku kolejne kontrole.
    Do instytucji kontrolujacy nalez NIK, ABW, Policja, Prokuratura z sedziami wlacznie itd. itd. Prawdopodobnie potrzebna jest kilkakrotna zmiana pokolen, zeby tutaj sie cos zmienilo. Wyobrazmy sobie mlodego kontrolera. Wyksztalcony, zapoznal sie z dzialanoscia w tzw. krajach cywilizowanych. Rozumie bluesa. Jezeli jednak nie dostosuje sie do starych zwyczajow to zostanie inteligentnie i „slusznie” i „zgodnie z prawem” odstawiony na boczny tor.

  6. W komentarzach pod tekstem Autora piszą: jeden pan z Polski (merytorycznie); jeden pan spoza granic, „z panstwa, w ktorym prawo ma jakiś sens” (gratulacje!), trzeci pan , chyba też spoza tu i teraz, bo wie co „widać tysiace km od Polski a jakie to trudne dla Kasprowicza”, mieszanka pogardy, pouczania, połajanki, satysfakcji (?), goryczy i nienawiści , a może czegoś innego? Warte przemyślenia.

  7. @ axiom1
    26 października o godz. 6:55

    I widzi Szanowny Axiom1, ze niekiedy mozemy sie zgadzac. Tylko nie przesadzalbym z tym bezrobociem wsrod mlodziezy. Trzeba miec chec do pracy. Kiedys, na ktoryms blogu, ktos nasmiewal sie ze mnie, ze mialem tyle roznych prac, w tylu roznych kierunkach. Ale tak bylo – gdy mialem w Polsce stala prace, to i tak dorabialem jako tlumacz. Jednak do tej pracy tez prowadzila powiklana droga. W USA chwytalem sie wszystkiego, by przetrwac. I juz tak calkiem mlody nie bylem. Wiec dosc malo mnie wzruszaja historie o bezrobociu. Ja robilem wszystko, co sie dalo, wiec dlaczego mlodzi nie moga? Niech kosza trawniki, zbikeraja truskawki, czy salate; bo najlatwiej opuscic rece i stwierdzic, ze w ich zawodzie pracy nie ma. Po czym mamusia zalamie rece i powie: Okropny kraj, chodz synku na kotlecika. Jak mowi moja znajoma z doroslymi dziecmi na glowie: Wojny wam trzeba i glodu, zebyscie wiedzieli, co naprawde znaczy cierpienie. I ma racje. Ja sie ciesze, ze jestem z pierwszego pokolenia, ktore nie zaznalu terroru wojny i glodu, a dzisiejsze pokolenie narzeka na brak pracy. Pracy jest mnostwo, choc moze niekoniecznie w wyuczonym zawodzie „pana magistra”.

    Pozdrawiam.

  8. @ Andrzej52
    26 października o godz. 16:32

    Dzieki za link. Przeczytalem. Nie jestem przekonany. W Ameryce za przestepstwa podatkowe w takiej wysokosci idzie sie siedziec. Zadnej sprawy sadowej mu nie wytoczono, wszystko to nakazy i ustalenia prokuratury i Urzedu Skarbowego. Dla mnie to za malo argumentow. Jesli popelnil przestepstwo, to powinien odpowiadac przed sadem powszechnym, a do tego nie doszlo. Dla mnie decydujacym zdaniem jest to, ze: „Ustalili, że piekarz nie płacił podatku VAT od pieczywa, które przekazywał biednym, a zaniżając wielkości sprzedaży, zaniżał też wysokość płaconego podatku”

    Czy, Szanownu Andrzeju52 jest to jasne dla ciebie? Bo dla mnie nie. Bo znaczy to, ze mial placic VAT od darowizny? Na to wyglada. Czy zanizal wielkosc normalnej sprzedazy, to inna sprawa, ale nic nie jest tu jasne. Urzad Skarbowy, porkuratura – jak wszystkie inne urzedy musza byc jasne i precyzyjne w swoich oskarzeniach wobec obywateli. Prasa tylko relacjonuje wystapienia tych urzedow. Jesli oskarzenia nie sa precyzyjne, to wywoluje to przeswadczenie, ze urzedy; a) albo nie wiedza, co robia; albo b) wyciagaja sobie latwe ofiary systemu – czyli nikt nie jest bezpieczny. W takim ukladzie nie jest to panstwo prawa, tylko bezprawia.

    Pozdrawiam.

  9. Oba opisane przypadki są owocem tego samego drzewa – nowotworu urzędniczego. Ktoś, by uzasadnić potrzebę istnienia swojego etatu tworzy problem a potem go w pocie czoła rozwiązuje. Jako, że w zasadzie jest bezkarny wobec tego fantazja nie jest niczym ograniczona . I tak się toczy.

  10. Szanowny Werbalisto
    Przesyłam kolejnego linka, moze coś wyjaśni. Jutro podyskutujemy, jest już trochę późno.
    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,7520060,Piekarz_z_Legnicy_przegral_dluga_batalie_z_fiskusem.html
    Zgadzam sie calkowicie z Twoją opinią na temat bezrobocia.
    Pozdrowienia, za oknem pada snieg z deszczem.

  11. @ Andrzej52
    26 października o godz. 20:45

    Zwracam honor. Teraz wydaje sie to dosc jednoznaczne. Czego jednak nie rozumiem, to fakt, ze nie zostal oskarzony o przestepstwo, tylko przekroczenie przepisow podatkowych. Dlatego cos mi tu dalej nie gra. W USA przestepstwa podatkowe sa surowo karane, karami wiezienia, chocby po to, aby ustanowic przyklad. Fakt, ze prokuratura nie wystapila o proces sadowy i ukaranie przedsiebiorcy, a kara byla wylacznie naliczona i nalozona przez urzad – nie sad – stanowi dla mnie zagadke. Owszem sad sie wypowiedzial, ale wylacznie sad administracyjny, ktory kieruje sie innym kodeksem postepowania i stosuje zupelnie inna ocene dowodow. Wynika mi jednak z tego, ze prokuratura nie miala na tyle mocnych dowodow aby sprawe skierowac do sadu powszechnego, w trybie karnym. Takie sobie gdybania, ale sprawa dalej wyglada mi cienko.

    Problem polega na tym, ze w sporze z obywatelem, urzad ma nieograniczone mozliwosci udowodnienia winy obywatela. Inaczej jest w procesie karnym, gdzie rygorystycznie przestrzega sie obowiazku otrzymania i zlozenia materialu dowodowego. I ja tam nie bronie przedsiebiorcy, ktory unikal podatkow – po prostu dalej twierdze, ze nic z tego nie ma. Zawsze mozna tak spalowac zajaca zeby sie przyznal, ze jest niedzwiedziem.

    I tak postapil Urzad Skarbowy. Ile chleba trzeba sprzedac zeby nie zaplacic 200 tys. VAT? To chyba przedsiebiorca zaczynal jako piecioletni chlopak. I gdzie byl ten urzad zanim sie zorientowal? Tylu urzednikow i nikt nic nie wie? Co tu zreszta strzepic gebe, jak tylu aferzystow naciagnelo Polakow na setki milionow zlotych i uchodzilo im to przez lata, ale Urzad Skarbowy bedzie scigal kioskarke, ktora nie wydala rachunku na zlotowke. Zawsze tak prosciej. Tak samo z policja. Polska ma najwiecej uwiezionych, pijanych rowerzystow. Rowerzystow? Bo co moga przejechac? Zabe, zaskronca? Nic wiekszego sie raczej nie da. Ale … latwo ich zlapac i jak to fajnie robi na statystyki. Ujeto … tylu i tylu. Gangsterzy z Pruszkowa wlasnie wyszli na wolnosc, ale pijanych rowerzystow sie nalapie tylu, ze statystyka sie zgadza. Ech, to polskie prawo.

    Pozdrawiam.

  12. Przebój ostatnich dni – w jednym budynku usytuowano stowarzyszenie walczące z pijaństwem ( nazywało się inaczej, ale sens był taki ) oraz sklep monopolowy. Urzędniczka pytana o komentarz nie widziała w tym nic dziwnego. Powołała się na stosowne zarządzenie, z którego wynikało, że zakaz sprzedaży alkoholu zakazany jest w pobliżu kościołów, szkół, ale nic nie mówi np. o izbie wytrzeźwień.
    Janie Pietrzaku, gdzie jesteś !

  13. @Werbalista, bezrobocie wsrod mlodziezy jest wysokie. Nie kloc sie o przecinki ani nie spodziewaj sie by mlodzi przechodzili przez twoje doswiadczenia.

    W histori ludzkosci zawsze nastepne pokolonia odziedziczaly lepsze warunki bytu dzieki pracy i odpowiedzialnosci swych poprzednikow. Tak tez bylo w Polsce do 1989.

    Bydlo ktore obiecalo druga Japonie i wyludzilo wladze odwrocilo ten cywilizacyjny proces. Obecna modziez po 23 latach lajdactwa solidarnego miotu odziedzicza bezrobocie i niewyplacalne dlugi. I co ciekawe to ich skaldki ZUS maja byc zrodlem wyplat emerytur bedletom ktore ich pograrzyly w tak beznadziejnej sytuacji. Oczywiscie nie ma na to szans.

  14. „Jednak są to nowiutkie maszyny, sprowadzone z zachodniej Europy posiadające wszelkie atesty obowiązujące w zjednoczonej Europie w tym znaki CE.”
    Normalnie nie filozofowałbym, ale historia talidomidu to coś, co dokładnie zapamiętałem z opowiadań mojej mamy. Na całe szczęście lek ten (posiadający wszelkie atesty i pozwolenia w kilkudziesięciu krajach świata, w tym w Niemczech, ehm, ehm, ostoi dzisiejszej EU) nie wszedł do sprzedaży ani w Polsce ani w USA. W tym drugim kraju dzięki uporowi i dociekliwości dr Kelsey, za co później prez. Kennedy nagrodził ją najwyższym, możliwym do otrzymania przez urzędnika państwowego medalem. A przecież gdyby np. była chemiczką z wykształcenia to zupełnie naturalne byłoby uznanie przez nią, że „jeżeli lek, a więc produkt farmacji, córki chemii, pochodzi z Niemiec, kraju, w którym chemia sie narodziła, to musi być dobry”. Z definicji. 😉

    Jakbym zaczął opisywać w szczegółach jak wyglądają testy na wpływ wzajemnych zakłóceń elektromagnetycznych na różne urządzenia, w tym systemów samochodowych czy telefonów komórkowych, to nikt by mi tutaj nie uwierzył co uznaje się za „bezpieczne normy”.
    O kryteriach bezpieczeństwa w stosunku do ludzi, takich np. komórek też mógłbym niejedno powiedzieć. W każdym razie nikt z nas, którzy kiedykolwiek zmierzyli emisję swojej komórki w laboratorium nie nosił jej potem włączonej w kieszeni spodni. Ani jednego dnia więcej. I dziwnie zaczął preferować głośnomówiący tryb obsługi zamiast trzymania komórki przy uchu.
    W prywatnym życiu rozbierając lub naprawiając różne urządzenia elektryczne tyle razy spotkałem się z oszczędzaniem pojedynczych centów na głupim kondensatorze czy ferrycie, że trudno policzyć. W USA rządzi masówka a masówką rządzi zysk. Zabezpieczenia przeciwzakłóceniowe to w wielu przypadkach ponury żart. Ale na każdym urządzeniu jest dumny znaczek FCC. Nie dziwi mnie już zakłócanie sąsiadowi odbioru praktycznie wszystkiego praktycznie wszystkim. Jedyne co ratuje Amerykanów to fizyczne rozmiary domostw i odległości pomiędzy budynkami.

    „Chodzi o kwestie ochrony danych osobowych.”
    Likwidowałem średniej wielkości laboratorium w zamykanym budynku biurowym na około 1200 osób. Dział personalny z części biurowej wyprowadził się pozostawiając setki niezaszyfrowanych dyskietek i CD-ROMów ze wszelkimi danymi, jakie złodziej tożsamości może sobie wymarzyć. Plus kołonotatniki z aktami osobowymi wiekszość ludzi w formie papierowej. Ponieważ każdy dział chciał być „Zosią Samosią”, ja o wyrzuconych dokumentach dowiedziałem się dopiero od uprzejmego Meksykanina – zbieracza złomu, który – za pozwoleniem – penetrował nasze kontenery ze śmieciami, stojące na podwórzu. Każdy dział miał oczywiście do dyspozycji kilkadziesiąt plastykowych, solidnych, zamykanych na kłódki pojemników z przeznaczeniem na wszelkie „confidential” i ścisłe nakazy, aby zarówno nic pesonalnego ani tajnego-firmowego nie zostało wyrzucone do zwykłego pojemnika na śmieci. Adresy zamieszkania, numery Social Security, nazwiska, resume, kserokopie paszportów, praw jazdy, polecenia przelewów zwrotów za delegacje z numerami kont bankowych, wszelkie podłegłości służbowe z drabinkami wielu działów, kopie czeków wypłat za kilkanaście lat, numery rejestracyjne i opisy samochodów, zdjęcia „rodzinne” z opisanymi osobami a pochodzące z pikników firmowych, itd., itp. Kopalnia wiadomości. Od tej pory zupełnie nie wierzę w żadne firmowe polityki „ochrony danych osobowych”. To jest banda durniów jeżeli nie wprost nieumyślnych przestępców.

    W Polsce nie podawałem i nie będę podawał nikomu numeru PESEL. Tak dla zasady. To jest już wystarczająco dziki kraj, gdzie na CV wymaga się daty urodzenia i zdjęcia a w ogłoszeniach o pracę bezczelnie podaje granicę wieku kandydata i często-gęsto jego płeć. A kobiety pyta podczas interview czy są pannami. Tak jakby Koziorożców nie zatrudniali.

  15. @ axiom1
    27 października o godz. 6:44

    O bezrobocie klocil sie nie bede. Z osobistego doswiadczenia moge tylko powiedzies, ze po dwoch fakultetach w Polsce, zaczynalem prace jako formierz – zbrojarz w USA, a zona – lekarka, w drodze do doktoratu – jako salowa. Za minimalne zarobki. Wiec nikt mi nie powie o bezrobociu. Prace zawsze mozna znalesc, tyle, ze nie taka o jakiej sie marzy. Chodzi o „prace”, jako zrodlo zarobku. Pisalem juz o tym, ze nigdy nie pracowalem w specjalizacji na studiach, druga robilem juz zaocznie, pracujac, i tez w tej specjalizacji nie pracowalem. O przyczynach bezrobocia wsrod mlodziezy nie bede pisal po raz kolejny – juz sie wypowiedzialem. Generalnie, rada dla mlodziezy – do roboty, jakiejkolwiek, a tych nie brakuje.

    Szanowny Axiomie1, naszemu pokoleniu zlamano zycie w wieku lat okolo 30, wiec ani mlodzi, ani jeszcze ustabilizowani, ktorzy musieli pozbierac te drzazgi swojego zycia, jakies tam zaczete kariery, troche juz zaawansowane i zaczac od niczego. Doslownie od niczego. Przeszedlwszy to wszysko, jakos malo mam wyrozumienia dla nowo wyprodukowanych magistrow, ktorzy nie moga znalezc pracy w swoim zawodzie. Moga byc gornikami, piekarzami, dostawcami pizzy, kelnerami, rzeznikami, albo betoniarzami. Wszystkim tym bylem, wiec wiem, ze nie jest lekko. Ale jak mowi przyslowie: „Cry me a river”. No mercy, no surrender, czego jakos polska mlodziez nie moze sie nauczyc, z wyjatkiem tych, co wyjechali.

    @ zza kałuży
    27 października o godz. 10:09

    Dziekuje za usmiech. Strasznie mnie rozsmieszyles o tej ochronie danych. Tez kiedys pracowalem w takiej firmie i – przypadkowo – zobaczylem ile danych wyrzuca sie na smietnik. I to nie dyskow, czy jakichs tam innych ingformacji. Normalnie, wydrukow, z ktorych nie trzeba nic sciagac – wszystko – czarno na bialym, wystarczy przeczytac. Oczywiscie, jako lojalny pracownik zglosilem, ale powiedziano mi, ze to pomylka i na tym sprawe zakonczono. Ochrona danych to smiech – nie ma czegos takiego. Wszystkie dane mozna wyciagnac w 5 minut, bez zadnego specjalnego wysilku. Zadna instytucja o to sie specjalnie nie stara, poza oficjalnymi deklaracjami, za ktorymi nie stoi nic. Ale to 21 wiek – zegnaj sfero prywatnosci. Taka to cena za postep.

    Pozdrawiam.

  16. Jakze doniosle wydarzenie sie odbylo w pamietnym dniu 26/10/2012

    Rozstrzygnely sie losy Polski. Wybrano nowego prezes Polskiego Zwiazku Pilki Noznej.

    Bedzie on zarabial az trzy donkowe pensje co swiadczy o powadze i odpowiedzialnosci stanowiska.

    Uzasadniony jewst wiec optymizm ze nowy prezes wkrotce przedstawi skuteczy plan rozwoju gopspodarczego Polski w wyniku czego Pilka Nozna bedzie mogla sie pozytwnie rozwijac i reprezentowac Polske.

  17. Racja ja zwykle leży gdzieś pośrodku, choć na korzyść urzędników decydujących o różnych pierdołach przemawia kiepskie prawo uchwalane w parlamencie. Poza tym ci różni kontrolerzy i weryfikatorzy działalności różnych sfer życia obywateli muszą się czymś wykazać przed swoimi szefami, a ci z kolei przed szefami szefów.
    Przed laty starałem się o pozwolenie na budowę i wiem, że urzędniczka z ważną pieczątką była zestrachana, pomimo widniejących na mapie geodezyjnej budynków oddalonych od mojej działki o 80 metrów. „Niepokoiło” ją zaznaczone na mapie lekkie sfałdowanie terenu (w istocie dziura po wybranym przed laty wapieniu) i upierała się przy wykonaniu ekspertyzy stabilności gruntu. Żeby nie pisać powieści, dodam tylko, że w miejscu tej dziury jest dzisiaj piwnica kolejnego budynku (właściciel miał roboty ziemne prawie gotowe).
    Przekonały ją zdjęcia terenu jakie wykonałem i dołączyłem do dokumentacji (mogła powiedzieć: ale to mnie nie obchodzi, bo taki mam przepis, a zdjęć nie muszę oglądać).
    Skoro byłem górą, sięgnęła po opinię miejscowego zakładu wodociągów, z której wynikało, że nie mam szans na przyłącze wody. Kazała mi kopać studnię, choć w okolicy nikt czegoś podobnego nie miał, ponieważ woda tam nie występowała na sensownej głębokości. Dość długo się natrudziłem, ażby przekonać urzędniczkę, że kupiłem (i kilku innych ludzi też) działkę tylko pod tym warunkiem (został zapisany w umowie kupna), że właściciel doprowadzi do nich wodociąg (miejscowy zakład wodociągowy wiedział o tym) i żeby było śmieszniej i straszniej, to projekt tej inwestycji leżał już od jakiegoś czasu w tym samym urzędzie starostwa powiatowego.
    Jak widać z tego opisu konkretnej sprawy, prawda leży rzeczywiście pośrodku:
    – urzędniczka nie miała żadnego powodu do czepiania się dziury w ziemi,
    – co ustawodawcę może obchodzić z jakiego źródła wody ktoś chce korzystać i uzależniać od tego zezwolenie na budowę domu (ważne jest co się dzieje ze ściekami, a tu mamy prawdziwy horror i nikt się nie czepia).

  18. @axiom1

    a kogo to obchodzi ile nowy prezes filii firmy o nazwie FIFA bedzie zarabial? Chyba tylko jego podwladnych i niejakiego axioma1.
    I drugie pytanie – czy on reprezentuje Polske czy zatrudnia polskich pilkarzy przez organizowanie igrzysk?? I co ma do tego niejaki Donek???

    Bylbym wdzieczny gdybys rozwinal temat.

  19. Pilsudzki i szlachta zagrodowa stworzyli w 1918 scentralizowane monstrum,Krolestwo Warszawskie ktore w stanie nienaruszonym,tak jak Rosja i Bialorus,przetrwalo do dzisiaj!Dopoki to nie zostanie rozbite,dopoty ludzie zyjacy w KW,poza Warszawa beda biedakami!!!!!!!!Piszacy wyzej zajmuja sie ulubionym zajeciem Polakow:temat zastepczy lub „pisze,jak mowi Czech,wedle”.

  20. Rodz 27 października o godz. 16:21
    „a kogo to obchodzi ile nowy prezes filii firmy o nazwie FIFA bedzie zarabial?”
    Ja nie płacę podatków w Polsce, a tylko od czasu do czasu VAT, to mnie nie obchodzi. A że lemingi fundują jakiejś Fifie swoimi pieniążkami środki produkcji w postaci durnowatych co cud stadioników-molochów, to takie już jak widać lemingi mają rozumki. Fifa musi sobie nieźle fifać na głupków, którzy Fifie ciepłą rączką dają zarobić za całe wynagrodzenie mając poklepanie po plecach przez jakiegoś Kopacza Piłki Do Bramki A Bramki Są Dwie Itd. i za publiczne powiedzenie, że „polski bajzel nie być najgorszy bajzel na świecie a Bońka lubię”.
    Kompetencje do rządzenia zaprawdę wzglednymi być. Skoro takie jest społeczeństwo, to po co się starać?

  21. Szanowny Werbalisto.
    Wracając do nasze dyskusji o piekarzu.
    „Problem polega na tym, ze w sporze z obywatelem, urzad ma nieograniczone mozliwosci udowodnienia winy obywatela.”
    Nie do końca zgodzę sie z tym stwierdzeniem. Wszystko zależy od urzędnika, czyli od człowieka na tym stanowisku. Dam przykład.
    Przez ładnych pare lat wystepowałem do fiskusa o szybki zwrot VAT (25 dni). Warunek jest jeden, muszą być zapłacone wszystkie faktury w danym miesiącu, co jest kontrolowane przed zwrotem.
    I mam telefon, dzwoni Pani (np.)Ania, panie Andrzeju, ale na fakturze od czeskiego dostawcy nie ma potwierdzenia zapłaty, a jutro mija termin zwrotu. Po kilku minutach ustaliliśmy, że dostawca prześle faksem dla Pani Ani potwierdzenie, a następnie wysle je pocztą. Czyli i wilk syty (urząd) i owca cała (czyli ja). Takich przypadków mam kilka.
    Pozdrawiam z zimowego Śląska.

  22. @zza kałuży
    Oczywiście te certyfikaty to często i gęsto hucpa. Swego czasu ITB wydało papier stwierdzający, że pleksi jest nie rozprzestrzeniające ognia. Jak ktos widział płonące pleksi to pewie za głowę się lapie. Ale była potrzeba to był i certyfikat…
    Ale, jest pewno ale. Jesli już te certyfikaty panstwo wprowadizło, to na litośc boską niech je respektuje. Czego winny przedsiębiorca, że certyfikowana maszyna (faktycznie lub urojenie) nie spełnia jakichs norm. Jesli tak jest to niech urzednicy zatrzymują produkcję u producenta maszyny i uruchamiają prokuraturę na okoliczność niedopełneinia obowiązków przez certyfikujących i/lub łapownictwo.
    PZPN nie jest finansowana z naszych podatków więc niech sobie wynagradza prezesów jak chce.

    Ochrona danych osobowych powinna być – choć jest trudna. Ale karanie powinno być za wycieki, a nie za to jakiego zamka i hasła kto i gdzie używa. A jesli źle używa to do więzienia…

    @Andrzej52
    Też się spodkałem z ludzkimi urzednikami, zwłaszcza na szczrblu samorzadowym. W skarbówce rzadziej. Ale kilka pereł nie zmienia ogólnego ponurego obrazu. Niestety

  23. współczuję gospodarzowi, jest młody i jeszcze się łudzi.
    Gdzieś z treści przebłyskuje wiara w sens istnienia biurokracji.
    Ona nie dopuszcza myśli, że żyjemy w świecie kretynów i jesteśmy jednymi z nich.
    Jednocześnie widzę fascynację regulacjami i lekceważenie tego starego bez świeżych malunków i nalepek.
    Tacy jesteśmy i takie mamy prawo. Takie na wszelki wypadek.
    Z tchórzostwa, opiekuńczości lub bo wydaje się nam.
    Z przekonania, że świat musi mieć opis i regulacje do najmniejszej śrubki.
    Przepisy vat mogłyby mieć taką postać:
    – vat wynosi …%
    – uchylane są przepisy dotychczasowe
    Tylko czym Ci ludzie zajmowaliby się?

  24. Sleper-zezwolenie na budowe w Bawarii domu do 2 pieter wydaje ……architekt.2 stwierdzena:nie istnieja w RFN niemieckie przepisy budowlane,tylko krajowe i istnieja od setek lat plany zagospodarowania przestrzennego.Przeczytaj sobie cos o prawie magdeburskim a zrozumiesz byc moze bezsens centralizacji wszelkiej wladzy w Minsku:przepraszam w Warszawie!Zycze powodzenia w lekturze!!!PS:Minsk dlatego bo tam jest takze wszystko scentralizowane-w Europie nie znajduja przykladu.

  25. @ Andrzej52
    28 października o godz. 8:09

    Nie mowilem, ze z urzedem nie mozna wygrac. Caly czas wygrywam z urzedami. Ale … prosze pomyslec … placi sie pieniadze od faktury, czyli od niczego. Nie od wplywu konkretnych pieniedzy na konto firmy, tylko od wystawionego papierka. Przeciez to chore jest. Jak robie liste zakupow w sklepie, to przeciez nie place za to, ze zrobilem liste. Mam towar w reku, place i przy tym place podatek VAT – logiczne, nie? Ale tu jeszcze trzeba sie wyklocac o zwrot, nawet jak faktura nie zostala zaplacona. Szalenie wygodne dla panstwa, bo w malych sprawach lepiej machnac reka niz klocic sie o zwrot malych pieniedzy. Bedac w Polsce z wizyta tez nalezal mi sie zwrot VAT, jako obywatelowi USA, ale kto by sie tam staral o zwrot jakichs marnych pieniedzy, wiec sie nie staralem o to. Zreszta, kto to trzyma wszystkie takie paragony na 100 – 200 zlotych? Papierkow wiecej, niz to warte. Ale oszustwo to jest, z mocy prawa. Tak wiec pisali tu niektorzy blogowicze o oszustwach podatkowych, ale to panstwo do tego zacheca – samo oszukuje, tyle, ze legalnie.

    Na Slasku spadl snieg. W Colorado tez. Dzieki za pozdrowienia z mojego ukochanego Slaska.

    Pozdrawiam.

  26. Tomasz Kasprowicz 28 października o godz. 8:46
    „Ale, jest pewno ale. Jesli już te certyfikaty panstwo wprowadizło, to na litośc boską niech je respektuje.” Oczywiście.
    „Jesli tak jest to niech urzednicy zatrzymują produkcję u producenta maszyny i uruchamiają prokuraturę na okoliczność niedopełneinia obowiązków przez certyfikujących i/lub łapownictwo.”
    Kontrola jest konieczna także w miejscu pracy. Laserowe kurtyny zamontowane na obrabiarce przez producenta właściciel zakładu pracy może wyłączyć. Bo bez nich wydajność jest większa. Naświetlarki używające rakotwórczego ultrafioletu mogą pracować z usunietymi osłonami, bo operatorowi wygodniej jest i szybciej ustawiać maski fotolitograficzne, a jest płacony akordowo. Szefostwo widzi i nie reaguje bo im też zależy na wydajności a nie na zdrowiu pracownika za 10 lat. Itd.
    Najlepsze jest połączenie obu metod, tzn. OSHA plus sądy i Tort Law.

    „PZPN nie jest finansowana z naszych podatków więc niech sobie wynagradza prezesów jak chce.”
    Pan żartuje, prawda? Euro 2012 i przygotowania do niego przespał pan pod kamieniem?

    „Ochrona danych osobowych powinna być – choć jest trudna. Ale karanie powinno być za wycieki, a nie za to jakiego zamka i hasła kto i gdzie używa. A jesli źle używa to do więzienia…”
    W nosie (powiedzmy) mam, czy mój pracodawca wylądował w więzieniu czy na Hawajach podczas gdy ja będę musiał przez lata użerać się z bankami na temat długów na moich kartach kredytowych i zepsutego FICO zamykającego mi możliwość podjęcia pracy w następnym miejscu. Bardzo dużo ciekawych miejsc pracy w takim przemyśle półprzewodnikowym w USA pozostało już tylko w instytucjach pracujących dla rządu, gdzie aby dostać pracę trzeba mieć tzw. „clearance” czyli certyfikat od FBI. Prosze dostać taki certyfikat z zepsutą historią kredytową.

  27. Slask ‚ukochany’,.. to jakies nieporozumienie. Slask przedewszystkim zadymiony. Rezultat pazernosci przedsiebiorcow. Warszawa nie powinna na to pozwolic. To tylko jeden z przykladow jak pazernosc zabija srodowisko rynek i przedsiebiorca niszczy siebie samego.

  28. @ axiom1
    28 października o godz. 18:14

    „Zadymiony” Slask to byl. Poprawa jest nieprawdopodobna.

    Warszawa moze swoje sugestie w metro wsadzic. Dziura jest wystarczajaco duza. A Slask potrzebuje autonomii, a nie sugestii Warszawy. Niech Mazowszanie robia swoje, a zostawia Slask by robil swoje.

    To prawda, ze Slask jest zdewastowny i trzeba lat, by odbudowac zniszczenia. Gorzej niz po wojnie. Ale Slazacy dadza rade – zawsze dawali.

    A „ukochany”? No przeciez – Heimatland.

    Pozdrawiam.

  29. Werbalista -brawo!!!!!!!!!!!Warszawiacy zrobia wszystko by do tego nie doszlo.Dopna swego bo reszta Polakow zajeta jest problemami zastepczymi np.winni Niemcy,Rosjanie.kk, Zydzi,nawet mieszkancy Ludowej Republiki Zanzibaru i Wysp Zielonego Przyladka,tylko nie absurdalnie scentralizowana wladza Warszawiakow!!!To trwa od 1918.

  30. @mir
    Nie przebłyskuje. Raczej asekuranctwo, żeby nie dyskutowac z tymi co uwazają, że biurokracja to podstawa cywilizacji. Więc się skupiam na ewidentnych idiotyzmach (które są nieodłącznym rdzeniem biurokracji)
    Co do sugestii odnośnie ustawy o VAT – podpisuję się obiema rekami.

    @zza kaluży
    Ja nie twierdze, że kontrola na miejscu nie jest konieczna. Tyle, że tu urzednik nie stwierdził, że coś jest źle zamontowane lub coś usunięto etc. Jemu się nei spodobaly maszyny w komplecie jak stały i tyle
    A co ma Euro 2012 (impreza zgadzam się kontrowersyjna) do wynagrodzenia szefa PZPN? Pobudowano rózne rzeczy, FIFA zwolniono z podatków etc. , ale dalej PZPN utrzymuje się z praw do transmisji meczów i z tego wystarcza na niezłe uposażenia. Skoro wystarcza to neich sobie płacą. Nie mieszajmy różnych spraw.
    A mnie nie obchodzi gdzie wylądował rabus, który mnie okradł skoro nie mam pieniędzy. Toż to przeciez absurd.

  31. @Werbalista. Zawalcz o autonomie dla Colorado. Slask natomiast nie zasluguje na zadne ustepstwa. To pasozytniczy region, nawet wegla nie chce sie slazakom wydobywac. Gazownie zlokalizowane na Slasku sprowadzaja wegiel z USA !!! Nieslychane. Polecam blog Dziaduly kilka miesiecy temu.

    Pozatym na Slasku slazacy stanowia mniejszoszc. Wiekszosc to potomkowie kresowcow, beneficjanci reformy rolnej PRL. Oh gdyby nie Warsiawa i PRL i przymusowa edukacja na Slasku nawet nie potrafili by czytac i pisac.

    Ale buntowac sie trzeba, przeciwko polskiej biurokracji przeciwko zlodziejstwu partyjnej holoty, przeciwko kolonizacji przez KK i przeciwko wyzyskowi przez Unie. Przeciwko mialkim tumanskim nie-rzadom ostatnich 23 lat.

    Teraz nie czas na dzielenie kraju. Czas na zjednoczenie przeciwko zlodziejstwu partyjnej holoty w zabetonowanym systemie wladzy. Oh biedacy w kraju, wam to trzeba wskazac bo nie osiagneliscie normalnego rozgarniecia w ostatnich 23 latach.

    Liczba zatrudnionych w sektorze publicznym wzrosla o 400% po 1989. W sektorze publicznym zatrudnienie dalej wzrasta i pensje dalej rosna. Tam nie ma kryzysu. Partyjny nepotyzm kontroluje 3.5 mln miejsc pracy. A pracownicy publiczni placa haracz dla partii politycznych. W normalnym swiecie tak operuja organizacje przestepcze. A wy biedacy w Polsce nawet tego nie widzicie.

  32. Polak, nawet wyksztalciuch nie widzi dalej niz koniec swojego nosa.

    „PZPN nie jest finansowana z naszych podatków więc niech sobie wynagradza prezesów jak chce.”

    Ale, PZPN miedzy innymi finasuje sie z biletow za mecze reprezentacji Polski. Np nowy prezes juz ustalil ceny za bilety na mecz z Urugwajem. A wiec PZPN jest rowniez finasowana bezposrednio przez podatnika. Bo kibic to rowniez podatnik.

    Nawet jezeli glownym zrodlem dochodu PZPN sa fundusze za transmisje telewizyjne to podatnik i nie tylko podatnik, wszyscy za to placa. Bo TV wykorzystuje fakt wysokiej ogladalnosci pilki noznej i rzada wysokie oplaty za reklamy. Koszty reklam, marketingu sa oczywiecie pochloniete przez sprzedawane produkty za co konsument ktory jest rowniez podatnikiem placi.

    Tak wiec trzy donkowe pensje ktore bedzie otrzymywal nowy prezes PZPN sa w rzeczywistosci fundowane przez wszystkich. Wysokosc wynagrodzenia (trzy donkowe pensje) wskazuje rowniez o wysokiej odpowiedzialnosci przezesa PZPN. Jest to odpowiedzialnsc trzy razy wieksza od odpowiedzialnosci premiera.

    Dodam ze PZPN nawet nie wymyslil piki noznej i nie posiada zadnych praw intelektualnych do pilki noznej. Ale zajmuje pozycje monopolu w Polsce za co PZPN powinien podlegac regulacji zgodnie z prawem w Uni.

  33. Tomasz Kasprowicz 28 października o godz. 21:38
    „ale dalej PZPN utrzymuje się z praw do transmisji meczów i z tego wystarcza na niezłe uposażenia. Skoro wystarcza to neich sobie płacą. Nie mieszajmy różnych spraw.”
    Nieprawdopodobne, ale rozumiem już frustrację i dramatyzowanie axioma. Do tej pory pobieżnie czytałem jego z panem dyskusje a teraz sam mogę posmakować jak „otwarty” w rozmowie potrafi pan być. Proszę pana, z jakich meczów robiono by transmisje jeżeli nie byłoby Euro w Polsce? Chce pan iść w zaparte i z klapkami na oczach twierdzić, że podatnik polski nie zrobił prezentu tysiącom „działaczy” piłki nożnej? Z czego wzięliby swoje pieniadze, gdyby tak jak to powinno się stać w normalnym kraju, zamiast topienia miliardów w stadiony zainwestowano by je w sport masowy i np. w zajęcia wuefu w szkołach? Uważa pan, że ich wynagrodzenia nie zależą od tego, czy w Polsce odbywają się mecze polskiej ligi czy drużyny Hiszpanii?

    „A mnie nie obchodzi gdzie wylądował rabus, który mnie okradł skoro nie mam pieniędzy. Toż to przeciez absurd.”
    Tutaj z kolei otwiera mi pan oczy na możliwość, której nawet nie dopuszczałem, a mianowicie na fakt, iż to mój pracodawca może się okazać złodziejem tożsamości. Do tej pory zdawało mi się, że pracodawca przez swoje całkowite lekceważenie ochrony danych osobowych pracowników, z czym się spotkałem, może zaniedbać, nie dopilnować, ale nie okraść samemu. Dziękuję za uświadomienie. Rzeczywiście, w takim wypadku przyznaję rację. Skoro mój pracodawca to potencjalny złodziej to obchodzi mnie, czy gnije w więzieniu czy nie.
    Skoro nie tylko nie powiesił kłódki na moich danych ale jeszcze sam kradł forsę z mojego konta – za kraty z nim.

  34. @ axiom1
    29 października o godz. 5:57

    To dobre bylo Szanowny Axiomie1! Jaka autonomie Colorado? Colorado jest niezaleznym stanem od 1876 roku (36 stanem, w kolejnosci historycznej). Mamy swoj Sejm i Senat, swojego gubernatora i swoje wlasne sily zbrojne (National Guard), pod dowodztwem gubernatora stanu. Wszystkie urzedy polegaja stanowi, z wyjatkiem narodowych, jak imigracja, wydawanie waluty, polityka zagraniczna. Pod innymi wzgledami Colorado, to autonomiczny stan, jak tylko mozna sobie wyobrazic. Szanowny Komentator zdaje sie mylic autonomie z calkowitym oddzieleniem sie od panstwa – to dwie rozne rzeczy.

    Poza tym – zgadzam sie, tym niemniej bede sie staral o autonomie Slaska w miare swoich skromnych mozliwosci. Bardzo mi sie spodobala unijna idea malych ojczyzn, regionow, ktore zadbaja o wlasne interesy i oslabienie narodowych rzadow, gdzie rzeczywiscie rzadzi biurokracja i nepotyzm. Z tym trzeba walczyc przede wszystkim przez rozbicie potegi panstwa i roznych partii na rzecz regionow. Zadne rozwiazanie nie jest idealne, ale lepsze to niz nic. Jak w Ameryce – lepiej miec 50 stanow, ktore maja cos do powiedzenia, niz jedno, wszechpotezne panstwo – trzeba sie z nimi liczyc, a to juz zawsze cos daje. Demokracja nie jest idealna, a juz na pewno nie jest efektywna, ale wlasnie poprzez rozdrobnienie procesow decyzyjnych wychodzi na odzwierciedlenie oczekiwan obywatela.

    Pozdrawiam.

  35. @Werbalista
    „Mamy swoj Sejm i Senat, swojego gubernatora i swoje wlasne sily zbrojne (National Guard), pod dowodztwem gubernatora stanu. Wszystkie urzedy polegaja stanowi,… ”
    To jest piekne ale tylko na papierze.
    Rzad federalny stoi ponad tym wszystkim moze nawet zamknac dozywotnio kazdego obywatela Colorado bez oskarzenia, bez wyroku i bez dowodow jakiejkolwiek winy. (ref NDAA Act ! nawet Hitler czegos takiego nie mial)

  36. Werbalista
    29 października o godz. 12:15

    Jak regionalizacja wpłynęłaby na procesy decyzyjne?
    Decentralizacja ma swoje zalety, wady również…..
    Już mamy kłótnie o odpowiedzialność za drogi, połączenia kolejowe, sieci przesyłowe i związane z ich utrzymaniem koszty.

    Kolejne rozbicie dzielnicowe dałoby taki sam efekt jak za Krzywoustego.
    Wieczne wojenki…..

  37. @zza kałuży
    No to jeszcze raz. Nie jestem zwolennikiem Euro 2012. Powiem więcej – nie byłem nim od początku. Można poczytać moje artykuły już z 2008.

    Prawa z transmisji jednak są sprzedawane w zkaresie ligi polskiej, która była wcześniej i jest nadal. Więc PZPN było stać na pensje dla prezesa i przed Euro i po Euro będzie stać. A skoro stać niech wydaje jeśli chce choc można te pieniądze lepiej wydać.

    A twierdzenie, że pieniadze pochodzą z biletów, a za bilety płacą podatnicy ergo podatnicy finansują PZPN to argument tyle zabawny co śmieszny. Może i kibice to podatnicy, ale nie finasują PZPN z podatków. Na tej zasadzie moja firma też jest finansowan przez podatników bo kupują w niej usługi podatnicy.

    @werbalista i wiesiek59
    Moje doświadczenia z samorządami co raz mocniej przekonują mnie, że regionalizm to słuszny kierunek. Tu ludzie czują, ż emają wpływ na to co się dzieje – poczawszy od spraw najprostszych jak plac zabaw po drogi. Politycy tez jakby się tym bardziej przejmują. A na szczeblu centralnym czarna dziura. Zajmowac się problemami lokalnymi się nie da bo tego za dużo, problemy centranle zaś są zbyt skomplikowane. Więc mamy in vitro przetykane aborcją, a prawdziwe problemy skutecznie pomijane.

  38. Tomasz Kasprowicz
    29 października o godz. 18:14

    Teoretycznie słuszny jest regionalizm.
    Niestety jak na razie odbywa się to na zasadzie centralizacji dochodów i delegacji uprawnień w dół- ale bez finansowania….
    Władza ma dupokrytkę w rozwoju samorządności lokalnej i kontrolę nad finansami….

  39. Zwolennicy regionalizacji chcieli by rozmontowac Panstwo Polskie, to znaczy juz pozostalosci Panstwa Polskiego po ‚cudownej transformacji’. Kieruje nimi obrzydliwa pazernosc. Wydaje sie im ze np na Slasku bylo by lepiej gdyby Slask rzadzil sie sam.
    Ciekawi mnie jaka czesc dlugu publicznego powinna przypadac na Slask. Ja mysle ze proporcjonalnie zasobow wegla.

    A co mialo by Podlasie ??? Niech zdychaja !!! Oczywiscie niech zdychaja.

    Ale co poza dlugiem publicznym mialo by byc podzielone ? Co Polska jeszcze ma po ‚cudownej tranformacji”. Polacy w kraju nie wiedza bo sa otumanieni. Z daleka natomiast widac znacznie lepiej. Oto obserwacja z Chicago.

    Wojciech K. Borkowski pisze u (Hartmana) z dystansu.
    ” Polska w roku 2012 jest krajem bez tożsamości , pozbawionym suwerenności ekonomicznej i politycznej. Rosja jest krajem wolnym. Nawet w swoim szaleństwie. Udawanie, że jest inaczej , to samozakłamywanie się i bajdurzenie ku pokrzepieniu serc.
    Historyk brytyjski twierdzi, że „Polacy nigdy w swojej historii nie mieli lepiej”, a ja twierdzę , że Polacy są najbardziej zniewoleni w swojej historii.
    Pozbawieni są rzeczywistej kontroli nad bankami , nad przemysłem, nad energetyką , nad siecią wielkich sklepów , czyli są krajem skolonizowanym w nowoczesnym stylu XXI wieku. Polacy są zniewoleni odsetkami , czyli niewolniczymi opłatami obsługi własnych długów. Pozbawieni są majątku narodowego , a z horendalnymi długami. Takie są fakty.”

  40. @ axiom1
    29 października o godz. 12:58

    Nie moge sie zgodzic. Moze Szanowny Axiom1 nie zwrocil uwagi, ale z tego Aktu wylaczono paragrafy zawieszajace habeas corpus. To znaczy, ze nie mozna jednak nikogo uwiezic, bez nadzoru sadowego, prawa do apelacji, itd. Ale – owszem – byly takie plany, tyle, ze nie przeszly. Obywatele dalej ciesza sie wszystkimi prawami, jakie zapewnia im konstytucja. Jakie praktycznie znaczenie ma ta ustawa, to nie wiadomo, bo jeszcze nie aresztowano ani jednego Amerykanina na jej podstawie. O jej znaczeniu zadecyduja sady, jesli do czegos takiego dojdzie. Ale watpie. Sady sa o wiele za bardzo konserwatywne, by do czegos takiego dopuscic. A sedziowie federalni sa mianowani do smierci i praktycznie nieusuwalni, stad maja bardzo wielka wladze i swobode orzekania.

    @ wiesiek59
    29 października o godz. 14:56

    Szanowny Autor juz odpowiedzial. Jesli chodzi o koszty, to odpowiedz jest prosta – alokacja. Rzad centralny zbiera pieniadze z podatkow i wyplaca samorzadom odpowiedni procent wg. ustalonej reguly. Tak jest w USA. Potem rzad regionalny dzieli pieniadze na lokalne samorzady, rowniez wg. reguly. To co pozostaje w gestii centralnego rzadu idzie na obronnosc, polityke zagraniczna, itd. Nic bardzo skomplikowanego.

    @ Tomasz Kasprowicz
    29 października o godz. 18:14

    Szanowny Autor ma racje. Poczucie odpowiedzialnosci obywateli jest zupelnie inne. Jak mamy „rzadowy” park (na przyklad) i jest zaniedbany, to nikogo nie obchodzi, a najwyzej pisze sie skargi. Jak mamy „swoj” park, to kazdego obchodzi i kazdy reke przylozy, by przywoicie wygladal. Niby roznica zadna, bo park, jak park – ale w percepcji i praktyce – kolosalna. Dlatego tez optuje za regionami i jeszcze mniejszymi osrodkami. Nie ma nic takiego, co bardziej jednoczy mieszkancow niz poczucie wlasnosci. Zreszta – Gates zbil kokosy na tym koncepcie. Zrobil pracownikow wspolwlascicielami. Kazdy pracowal jak szalony, po to by akcje szly w gore i zarobili jak najwiecej pieniedzy. Nie w formie pensji, tylko na akcjach.

    Pozdrawiam.

    Pozdrawiam.

  41. axiom
    A o jakim długu Ślaska ty piszesz?
    Najpierw niech Polacy zwrócą to co pożyczyli ze Skarbu Śląskiego przed wojną.

  42. Andrzej52
    30 października o godz. 18

    Co polacy pozyczyli ze Skarbu Slaskiego ??? Przed wojna. Niech tamci polacy ci przedwojenni to zwroca. Niech Sanacja to zwroci i z oprocentowaniem. Pozatym jaki Skarb Slaski ???

    Debata na temat regionalnosci jest skandaliczna demostracja oszolomstwa.
    Kiedys Polska byla rozbierana przez sily zewnetrzne. A teraz oszolomstwo chce dokonac samorozbioru. Z pazernosci z zachlanstwa. Z glupoty i tchorzostwa.

    Gdy tumani rzadza, gdy nie ma wymogow kwalifikacyjnych na zadno publiczne stanowisko, gdy kultura nepotyzmu partyjnej holoty jest tolerowana,… caly kraj placi. I to trzeba naprawic i nie pieprzyc o regionalnosci.

  43. @ axiom1
    31 października o godz. 11:13

    Chyba nie rozumiesz historii Slaska. Region slaski w ciagu wiekow nalezal do roznych panstw; Czech, Prusow, Niemcow, Polski. Wytworzyla sie tam specyficzna mieszanka obywateli, ktorzy bardziej identyfikuja sie z regionem, niz panstwem polskim. Po wojnie tez nastapilo masowe przesiedlenie Polakow ze wschodu, ktory otrzymal ZSRR wlasnie na Slask. Wiec jest to specyficzna mieszanka etniczna i kulturowa, gdzie niektorzy okreslaja sie jako Polacy, a niektorzy – jako Slazacy. Ja naleze do tych drugich.

    Bardzo mi przykro stwierdzic, ze to co piszesz o „samorozbiorach” Polski nie ma najmniejszego sensu. Slazacy pragnacy autonomii wcale nie chca oderwac sie od panstwa polskiego. Tu chodzi wylacznie o to by miec prawo decydowac o losach swojego regionu, tak jak bylo to w miedzywojennym dwudziestoleciu.

    Chcialbym rowniez delikatnie zwrocic uwage, ze jezyk Szanownego Komentatora pozostawia wiele doi zyczenia. Chyba mozemy sie obejsc w merytorycznej dyskusji bez takich epitetow, jak „skandaliczna demonstracja oszolomstwa”, „pazernosc i zachlanstwo (sic!)”, „glupota i tchorzostwo”, „partyjna holota”, itp.

    Prosze mi wierzyc, ze tez potrafie siegnac do takiego slownictwa, ale wychowano mnie tak, ze w kulturalnym towarzystwie sie tego nie robi, a w dyskusji jest to tylko objaw bezsilnosci z powodu braku konkretnych argumentow, co tylko ujemnie wplywa na wiarygodnosc dyskutanta, ktory sie do tego musi uciec.

    Pozdrawiam.

  44. axiom
    A dlaczego inne regiony nie mogłyby być autonomiczne. Czy my Ślazacy zabraniamy tego innym? A moze dlatego,że autonomia, samorzadność, czy jak to nazwać, to nie tylko kasa zostająca w regionie, ale przede wszystkim odpowiedzialność za region. Odpowiedzialność za decyzje podejmowane przez władze i to nie gdzieś tam w jakiejś Warszawie, ale przez ludzi znanych z imienia i nazwiska, niejednokrotnie naszych sąsiadów. Poza tym przy autonomii, który region jest pracowity, ten jest bogaty. Porównaj sobie zasobnośc Południowego Tyrolu i np. Sycylii.
    Szanowny Werbalisto.
    W mojej młodości, jak takie axiomy szly ulicą z wulca, matki gonily dzieci do domu, żeby sie tych wszystkich wyrazów na k, c, itd nie nauczyly.

  45. @ wiesiek59
    29 października o godz. 14:56

    Chcialbym udzielic odpowiedzi Szanownemu @wieskowi59. Jak chodzi o drogi, to drogi zarzadzane sa na roznych poziomach. Sa autostrady miedzystanowe, za ktore odpowiada rzad federalny. Sa drogi powiatowe, czy gminne, za ktore odpowiadaja rzady na tym poziomie. Sa drogi miejskie, za ktore odpowiada miasto oraz drogi prywatne, na prywatnej posiadlosci. To tak w skrocie, bo nie jest to cala lista. Podatki federalne zbiera urzad federalny, po czym zwraca je wedlug okreslonej reguly poszczegolnym stanom. Wiec nie oznacza to do, ze podlaskie bedzie zdychalo z glodu, bo alokacja jest przeglosowywana kazdego roku i dostosowywana do potrzeb regionu. Sieci przesylowe sa prywatna wlasnoscia elektrowni, nad ktorymi panstwo roztacza nadzor pod wzgledem kontroli cen i zyskow. A kolej moglaby by pozostac panstwowa, tak jak byla. W USA kolej pasazerska jest panstwowa (Amtrak) i przynosi same straty. Ale uwaza sie, ze powinna byc i tyle.

    Wiec nie widze specjalnego problemu z regionalizacja, tym bardziej, ze najblizsi sasiedzi, to tez federacje – Rosja i Niemcy. Ja pisalem o USA, bo znam bardziej ten kraj niz sasiadow Polski. Ale przykladow jest wiele. Glowna zaleta regionalizacji jest decentralizacja wladzy. I nie bedzi to Polska „dzielnicowa”, bo rzad centralny i tak traci coraz wiecej wladzy na rzecz unijnego i jest to proces postepujacy we wszystkich dziedzinach. Mowi sie juz o ujednoliceniu prawa podatkowego, wspolnej polityki zagranicznej oraz wielu innych w kazdej dziedzinie zycia. Wiec – owszem – Polska traci stopniowo swoja suwerennosc, ale nie bardziej niz inne panstwa czlonkowskie, nie ma zatem nad czym plakac. A regionalizacja spowoduje wieksze poczucie odpowiedzialnosci obywateli regionu, jak rowniez wieksze zaangazowanie spoleczne. Male spoleczenstwa sa bardziej demokratyczne niz wielkie i anonimowe „panstwo”. W zyciu nie spotkalem premiera ani prezydenta, ale lokalnego radnego moge spotkac codziennie. Ba, moze to nawet sasiad. A wtedy lokalne sprawy zalatwia sie inaczej, bo znam jego stanowisko w konkretnej kwestii, a on z kolei moze przewidziec, jak bede glosowal w przyszlych wyborach. To wazne, bo stwarza to poczucie wiezi na poziomie personalnym.

    Pozdrawiam.

  46. Nie rozumiem, dlaczego Zielona Wyspa po cudownej transformacji gdzie ludzie zyja tak dobrze jak nigdy w histori do tej pory nie zaoferowala pomocy wielkiemu sojusznikowi zza oceanu. Przeciez tam jest katastrofa po hurrikanie Sandy. Juz dawno powinny tam pomagac hordy polskich kapellanow i specjalnie wyszkolone i namaszczone oddzialy ratunkowe. Most powietrzny juz dawno powinien byc uruchomiony niosacy pomoc dal ofiar Sandy. A tu nic, cisza nawet brak slow ubolewania, wspolczucia i kondolencji. A moze to jeden z wymiarow polskiej biurokracji.

  47. Werbalista
    31 października o godz. 19:56

    Sprawowanie władzy to KONTROLA, również źródeł finansowych.
    Pomimo słownych deklaracji, w mojej ocenie PO niewiele robi by nasz kraj decentralizować w tej sferze. Rostkowsk zresztą raczej kumuluje przychody budżetowe.
    Regionalizacja bez finansowania na odpowiednim poziomie nie ma sensu.
    Podawane przykłady krajów federacyjnych również.
    Tam były to wielusetletnie tradycje. U nas byłby to twór nowopowstający……

    Ciekawi mnie inna kwestia.
    Możliwości produkcyjne świata są ostatnio wykorzystywane w 50% jak ktoś policzył…..
    Czyli sporo ludzi okazuje się przy obecnym poziomie popytu zbędnych.
    Czyżbyśmy w wydajności zaszli za daleko?

  48. @ wiesiek59
    1 listopada o godz. 14:53

    Mozliwosci produkcyjne nigdy nie byly w pelni wykorzystywane. Jako przyklad mozna podac miejskie gildie. Podaz byla kontrolowana na dwa sposoby; jeden – to utrudniony dostep do zawodu, wymagajacy lat szkolenia, egzaminy, sponsorowanie przez mistrza oraz posiadanie srodkow na otwarcie dzialalnosci; drugi – to ograniczenie produkcji. Po prostu nie wolno wytwarzac dobr ponad okreslona ilosc. Chodzilo o to, by ceny nie spadly, co bylo w interesie wszystkich czlonkow gildii.

    To, co sie dzieje teraz, to wynik globalizacji, czyli obnizenia kosztow pracy, a takze – automatyzacji. Kazda duza firma ma rezerwy produkcyjne, ktore moze uruchomic w razie zwiekszenia sie popytu, ale z drugiej strony, gdyby wszystkie chcialy to zrobic, to mysialyby sprzedawac towary ponizej ceny kosztow z uwagi na konkurencje. Co jest mozliwe, ale tylko na bardzo krotka mete.

    Ludzi zbednych nie ma. W zdrowej gospodarce bezrobocie utrzymuje sie na poziomie 6 – 7 procent. A ci „zbedni” musza sie dostosowac do zmieniajacych sie warunkow, przekwalifikowac i znalezc inna prace. Pewnie gorsza i mniej platna, ale takie jest zycie. Sporo miejsc pracy przenosi sie w sektor uslug, ktorych nie da sie wyeksportowac. Jedna z najszybciej rozwijajacych sie dziedzin sa uslugi medyczne, gdzie bedzie coraz wiecej miejsc pracy z uwagi na starzenie sie europejskiego spoleczenstwa. Budownictwo zawsze bedzie prezna dziedzina, pod warunkiem posiadania kwalifikacji. Uslugi naprawy samochodow, ktorych jest coraz wiecej i coraz marniej wykonanych. Itd., itd.

    Nie ma wiec ludzi „zbednyc”, tylko sa tacy, ktorzy nie moga sie dostosowac. Ale zmieniaja sie warunki pracy na calym swiecie, nawet w najwiekszych firmach. Kiedys oferowano mi prace w IBM, ale na ”smieciowej” umowie. Mimo, ze oferta byla atrakcyjna, po krotkim namysle zrezygnowalem, choc dzis bym ja przyjal. Wtedy jeszcze zylem zludzeniami, ze istnieje ”stala” praca. Te zludzenia dawno sie rozwialy. Pracuje sie tam, gdzie sie da i ciagle poszukuje lepszej pracy – takie czasy.

    Pozdrawiam.

  49. Pingback: ku lun ton

  50. Pingback: Best stocks to buy

css.php