Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

4.10.2012
czwartek

.. a zbierać można

4 października 2012, czwartek,

Tematów ważkich wiele, ale znowu przykład porażającej głupoty nie pozwala spokojnie zająć się sprawami być może poważniejszymi. Jednak kiedy piszę o nagonce na przedsiębiorców jestem oskarżany o przesadę. No to zobaczmy jak się sprawy mają.

Business Software Alliance to organizacja wałcząca o respektowanie praw własności intelektualnej. Kwestie własności intelektualnej są bardzo ciekawe i wyraźnie widać, że wiele się będzie musiało zmienić w tym zakresie. Jednak zrozumiałym jest, że instytucje korzystające z istniejącego stanu rzeczy będą się starały go zachować jak najdłużej. Nie ma w tym nic dziwnego ani nagannego. Naganne mogą być jednak metody jakimi walczy się z piractwem i moim zdaniem naganna jest ostatnia kampania BSA i to na więcej niż jednym poziomie.

Zacznę od tego, że kampania mająca na celu zachęcanie do donosicielstwa jest w naszym kręgu kulturowym dość jednoznacznie odbierana. Parę dekad państwa autorytarnego dość wyraźnie nauczyło nas co sądzić o donosicielach. Nie da się ukryć, że jest to często podejście szkodliwe kiedy Polacy nie donoszą na sąsiada maltretującego żonę etc. Czym innym jest jednak nawoływanie do donosicielstwa bazując na najniższych ludzkich instynktach. Człowiek ma donieść na drugiego człowieka, że ten używa nielegalnego oprogramowania nie dla tego, że jest to kradzież, tylko dla tego żeby się na nim za swoje faktyczne czy domniemane krzywdy odegrać. Już samo to jest dyskwalifikujące z punktu widzenia etycznego.

Nieprzypadkowy jest też dobór ludzi. Z jednej strony mamy bogatego, zadufanego w sobie i palącego cygara przedsiębiorcę. Z drugiej pognębionego pracownika, któremu odmówiono premii. Oczywiście przedsiębiorca jest ukazany jako zadowolony z siebie butny wyzyskiwacz, egoista myślący tylko o sobie. Innymi słowy niemal dokładny odpowiednik stereotypu jakim karmi się ludzi. Jednak to pracownik jest górą co można odczytać z szelmowskiego uśmiechu ukazującego się na koniec filmiku. Potwór zostanie pognębiony, a niszczony pracownik będzie miał satysfakcję, że sam pracodawcę zniszczył. Takim mścicielem możesz być Ty sam! – wyraźnie implikuje filmik. „Czy wydaje Ci się to znajome?” – głosi podpis poniżej. Oczywiście, że tak! – przecież chyba kiedyś każdy pracownik nie dostał premii, kiedy uważał, że mu się należy. Zaostrzanie antagonizmów między pracownikiem a pracodawcą, bazując na najniższych instynktach, uprzedzeniach i stereotypach to kolejny dyskwalifikujący grzech tej kampanii. Z perspektywy tego bloga jest to zaś grzech główny.

Nie trudno zresztą domyślić się jakie inne efekty, poza poklaskiem pewnych grup, będzie miał taki filmik. Każda faktyczna czy wyimaginowana szkoda pracownika stanie się usprawiedliwieniem dla wszelakich działań. Donos do BSA może i jest fajny, ale pechowo przedsiębiorca może mieć legalne oprogramowanie i co wtedy? Oczywiście jest masa innych urzędów do których można donieść, ale to jednak jest mało interesujące bo nic poza satysfakcją nie przynosi. Zatem czemu nie użyć wypracowanego na podstawie filmiku przeświadczenia o konieczności wyrównania rachunków, aby usprawiedliwić kradzieże w miejscu pracy, pozorowanie pracy itd. Człowiek ma wbudowany mechanizm usprawiedliwiania swoich niezbyt chwalebnych czynów. Taka kampania tylko poprawi samopoczucie wszystkich nieuczciwych po stronie pracowników, innych zaś może zachęcić do pójścia w ich ślady.

Myślę, że jest to silny dowód na to, że w Polsce propagowane i utrwalone są niesprawiedliwe stereotypy wymierzone w przedsiębiorców. Jesteśmy grupą społeczną, którą zohydzić łatwo i chętnie jesteśmy wskazywani jako źródło wszelkich nieszczęść. Dziś głupia kampania BSA zachęca do donoszenia na pracodawcę. Co ciekawe transmisje pojawiają się często i w wielu mediach. Ciekawe ilu z potencjalnych donosicieli pomyśli co się stanie z ich miejscem pracy, kiedy już przedsiębiorca trafi do więzienia.

Patrząc jeszcze dalej domyślmy się jakie będa slutki długofalowe. Jakie takie kampanie będą miały przełożenie na nastroje społeczne kiedy dotrze do nas kryzys. W jakim kierunku udadzą się demostracje z pochodniami? Liczę na to, ze moje oburzenie nie jest odosobnione.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. http://www.youtube.com/watch?v=Pyl9mklq4Ug

    Za nadgodziny wypadałoby zapłacić, czyż nie?
    Zgoda, że motyw zemsty jest taki sobie, no ale każda reklama musi przesadzać. Tuaj gra na niskich instynktach ale dlatego może być skuteczna. Ja zamiast uśmieszku tej pani wyświetliłbym tabelkę pokazującą korelację nagrody za donos z wysokością odszkodowania zasądzonego przez sąd lub kwoty uzgodnionej w polubownym rozwiązaniu z piratującą firmą. Konkretniej.

  2. Tomasz Kasprowicz, Bardzo się Pan nad sobą lituje.
    Ja też otrzymuję maile z pogróżkami od BSA. I mnie ponosi. Na portalu Chip.pl walczę z donosicielską mentalnością i muszę Panu niestety przyznać, z marnym skutkiem. Popiera mnie może jedna osoba a krytykantów bez liku. Bo prawda jest taka, że donosicielstwo to narodowy sport i cecha Polaków. Z tego żyją urzędy podatkowe. Dzięki temu kwitną instytucje jak CBA, ABW i parę bardziej tajnych. BSA to tylko mały kwiatuszek. I wszyscy to akceptują.
    Należy przy tym rozróżniać między niemieckim dbaniem o porządek w państwie i polskim szkodzeniem innym. Historycznie jest odwrotnie niż Pan pisze: To „państwo autorytarne” żyło z donosicielstwa i milionom (4,5 w PZPR) było z tym wygodnie. Skutki widać. Całe państwo opiera się dzisiaj na podejrzeniach i szpiclowaniu. Nikt nie protestuje kiedy na drogach pojawiły się setki kamer nieznanego przeznaczenia. A już Anglicy zauważyli, że dają tyle, co nic. Kiedy piszę o potrzebie urzędników, to przecież chodzi mi o przezwyciężenie wrogości i podejrzliwości. A pamiętam jak mnie tu nawet sławny Kartka wyzywał.

    Donosicielstwo to główna cecha polskich mediów i, co najdziwniejsze, ludzie tego chcą. Kiedyś czytałem komentarz jakiegoś obrażonego, że dziennikarz nie napisał, na ile może ktośtam iść do więzienia. To jest najważniejsze.
    Donosicielstwo jest stymulowane przez prawo prasowe, które żąda od dziennikarza udowadniania przed sądem tego, co pisał. Czyli każdy dziennikarz to prokurator a pisząc donosi. I nikt nie protestuje. Donoszą i studenci, i dziennikarze, i sprzątaczki.
    Na blogu Polityki parę dni temu p. Szostkiewicz, dobry dziennikarz, nawyzywał jakiejś pani bo nie podała nazwiska i adresu osób, którym zarzucała nepotyzm. Bo p. Szostkiewicz nie oczekiwał informacji tylko donosu.

    Może krótko: Poruszył Pan ważny problem, ale analiza Pana jest zbyt egocentryczna (celowo?). Tu nie chodzi specjalnie o przedsiębiorców a o całość. Co do reklamy ma Pan rację. W radio też są. Straszne.

  3. Wraca Jasio ze szkoły :mamusiu, tatusiu a Zosia woła za mna ciamciaramcia i mnie bije.
    To by było na tyle w temacie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Miałem identyczne odczucia po obejrzeniu tej antyreklamy. Nagonka na przedsiębiorców powoduje że oni w największym stopni płacą za kryzys. To im podwyższa się podatki w myśl zasady kto będzie żałował badylarza.
    Wprowadzono nowe święto Trzech Króli .W zamian za to święto miała obowiązywać zasada że za dzień wolny od pracy który wypada w święto nie przysługuje dodatkowy dzień wolny. Tradycyjnie wszystko odbywa się kosztem przedsiębiorców .
    Teraz w piątek będzie ogłoszona informacja o ozusowieniu umów o dzieło.
    Jeden tydzień i 2 informacje które uderzą po kieszeni przedsiębiorców . Pracownicy się cieszą ale za jakiś czas będzie to radość przez łzy.

  6. zawsze mnie smieszy jak niedorozwiniete panstwewka aspirujace do stolu dla dorosylych staraja sie wlezc w d… instytucjom z tych lepszych krajow. Zamiast popatrzec na software spiratowany jako zrodlo pewnej przewagi konkurencyjnej (nizsze koszty bez licencji) to my wysilamy sie na wprowadzanie zasad i przepisow sluzacych jedynie obcym firmom, za to podnoszacym koszty funkcjonowania naszych.
    usiadl by jakis urzedas i policzyl ile kasy odplynie w kraju za 100% legalny soft.
    i nie piszczie, ze polskie firmy na tym tez traca bo bilans bedzie na pewno na ogromna niekorzysc Polski. po co ta kase oddawac?

  7. Podpisuje się pod wpisem obiema rekami.
    Z tej reklamówki dowiedziałem się też, jak drakońskie kary mogą czekać za kradzież. Ktoś wpadł na pomysł, żeby kradzież własności intelektualnej zrównać z kradzieżą, samochodu, czy obrabowaniem mieszkania.
    Przecież to absurd.
    Architektowi co na nielegalnym oprogramowaniu pracuje, grozi tyle co Plichcie.
    Z piractwem trzeba walczyć, ale metodami jak się walczy z piractwem drogowym.
    Za ściąganie z sieci, mandat, jak za jazdę bez biletu, za nielegalne oprogramowanie w firmie, grzywna, i wtedy kontrole, ale bez wynoszenia komputerów, konfiskat, po co ludzi do bankructwa doprowadzać? Dobrowolnie poddaje się grzywnie, obniżona o połowę, żeby sądów nie zawalić.
    Czemu nikt na to nie wpadnie?
    Tanio, skutecznie, nieuciążliwie dla ludzi można z piractwem walczyć.

  8. @zza kałuży
    A ktoś twierdzi, że nie należałoby?
    Cieakwy światopogląd swoją drogą. Budowanie stosunków społecznych na pokazywaniu ile można uzyskać denuncjując innych. Jakżesz prosto od tego przejść do wszelkich innych znanych nam form opresji. Zamiast donosów o nielegalnym oprogramowaniu na donosy na ten przykład o poglądach politycznych. I pokazac ile złotych się dostaje za podkablowanego. Chyba już to przerabialiśmy, a widać że głęboko zapadło.

    @ZWO
    Oczywiście kwestia donsicielstwa jest szersza i wcale nie aż tak jednoznaczna. Jeśli sąsiad maltretuje żonę to donieść trzeba jesli mamy tylko w sobie trochę ludzkiej poczciwości. Jelsi jesteśmy wielkimi przeciwnikami kradzieży praw intelektualnych to na piraty donosić też trzeba. Ale donoszenie tylko na zasadzie by komuś dowlaić bo go nie lubię pachnie moralną zgnilizną. Takie rozwiązanie chyba propaguje zza kałuży. Jeszcze je wzmocnić zachęta finansową.
    Oczywiście problem celowo podniosłem w zkaresie przedsiębiorców – bo taki przewodni temat tego bloga. A donosicielstwo to rzeczywiście powazny problem.

    @Przedsiębiorczy
    Oczywiście ma Pan rację. Są potrzeby budżetu i one nie chcą się zmniejszać. Zatem z malejącego tortu trzeba wycinać co raz więcej. Tylko jakoś ministrom nie przychodzi do głowy, że zabierając co raz większą część tortu doprowadzą tylko do jeszcze szybszego jego zmniejszania.

    @Marcin
    Prawo do własności intelektualnej to wielka zagwozdka. Widać, że ma się nijak do naszej dzisiejszej ery. Ciekawe co z tego będzie.

    @parker
    U nas mentalność jest taka, że najlepiej od razu za wszystko dożywocie. Tylko apaprat niewydolny i prawie nikogo nie łapie. A tych paru co się uda ma pecha i robi za pokazówkę. Przecież u nas kiedyś za aferę mięsną człowieka na śmierć skazano i wyrok wykonano.

  9. Tomasz Kasprowicz 7 października o godz. 17:42
    Z obejrzanego filmiku dowiedziałęm się, że:

    1/ pracownikom w polskich firmach nie płaci się za nadgodziny
    2/ zmusza się ich do pracy w nadgodzinach strasząc zwolnieniem
    3/ firmy są złodziejami nie tylko w stusunku do własnych pracowników ale też kradną software.

    Czyli „gospodarowanie” jest złodziejstwem. Firmy w Polsce kradną czas pracowników oraz środki do swojej produkcji. Czyli co? Blachę, cement, benzynę, papier, cukier, software, roboczogodziny,- wszystko jak leci? Wszystko jest dozwolone?

    Mało tego, z filmiku wynika także największy żart jako pointa, a mianowicie, że „policjant”, że „naprawiacz” walczący ze złodziejstwem sam także jest złodziejem. Zamiast bowiem jasno oferować zapłatę za pracę na swoja rzecz – dokładnie to, co proponowałem, czyli tabelkę-taryfikator, stwarza wrażenie, iż jedynym wynagrodzeniem dla donosiciela bedzie złośliwa satysfakcja z dokopania złodziejskiemu pracodawcy. Dla BSA forsa a dla ciebie grymas na twarzy.

    Zaiste piękny, bo całościowy obrazek.
    Złodziej złodzieja złośliwcem pogania.

  10. Tomasz Kasprowicz 7 października o godz. 17:42
    „Zamiast donosów o nielegalnym oprogramowaniu na donosy na ten przykład o poglądach politycznych. I pokazać ile złotych się dostaje za podkablowanego. Chyba już to przerabialiśmy, a widać że głęboko zapadło.”
    Ależ to już się dzieje! To nie żadna hipoteza! Przecież zarówno w Polsce jak i na świecie bardzo rozpowszechnionym jest terroryzowanie ludzi oskarżeniem o antysemityzm. Wystaraczy tylko rzucić takie oskarżenie i każdy, ze strachu, woli skulić ogon, uciec, usunąć się, zapaść pod ziemię i w ogóle zniknąć. Bardzo skuteczna broń i mogę podać wiele przypadków, iż także bardzo zyskowna.

  11. parker 7 października o godz. 13:42
    Tylko wczytać się w te przemyslenia i włosy jeżą się na głowie. I jeszcze Gospodarz przychyla się do takich „poglądów”.

    „Tomasz Kasprowicz 7 października o godz. 17:42 @parker
    U nas mentalność jest taka, że najlepiej od razu za wszystko dożywocie. Tylko apaprat niewydolny i prawie nikogo nie łapie. A tych paru co się uda ma pecha i robi za pokazówkę. Przecież u nas kiedyś za aferę mięsną człowieka na śmierć skazano i wyrok wykonano.”

    Jakie to rewelacje zyskały aprobatę Gospodarza?

    „Podpisuje się pod wpisem obiema rekami. Z tej reklamówki dowiedziałem się też, jak drakońskie kary mogą czekać za kradzież. Ktoś wpadł na pomysł, żeby kradzież własności intelektualnej zrównać z kradzieżą, samochodu, czy obrabowaniem mieszkania.
    Przecież to absurd.”

    Ile w końcu może kosztować czyjś wysiłek intelektualny? Przecież nie więcej niż moja opona! Albo kryształ na kredensie. Zwracam uwagę, że każdy sądzi według swojej własnej wartości intelektualnej i wartości swojego samochodu. Zgadzam się, że przypadku wielu osób ich samochód przedstawia dużo większą wartość.

    „Z piractwem trzeba walczyć, ale metodami jak się walczy z piractwem drogowym. Za ściąganie z sieci, mandat, jak za jazdę bez biletu, za nielegalne oprogramowanie w firmie, grzywna, i wtedy kontrole, ale bez wynoszenia komputerów, konfiskat, po co ludzi do bankructwa doprowadzać?”
    Jak rozumiem mandaty proporcjonalne do wysokości zeznania podatkowego dawać, prawda? Tak jak w mądrych krajach robią. Specjalnie uwzięli się na przedsiębiorców, nie ma co. Ale też ci inni przedsiębiorcy głupi tam są, bo uczciwe zeznania skłądają. Sami sobie winni.

    Geniusze od „niedoprowadzania ludzi do bankructwa” jako rezultatu kontroli drogowych już byli. Łapią takiego bandytę drogowego jadącego po pijaku, mandat mu wlepią, nawet prawo jazdy zawieszą. Sprawę w sądzie założą i termin rozprawy dadzą. Na którą to rozprawę sprawca oczywiście samochodem przyjeżdża. Po kilka razy tak robi. Tak, tak, historyjka się powtarza kilka razy. A setki i tysiące razy z innymi kierowcami-bandziorami. Wiedza o samodzielnym przyjeżdżaniu autami na rozprawy sądowe tych, którym uprzednio zawieszono prawo jazdy odebrano jest tak powszechna, że wreszcie lokalna gazeta robi „sensacyjny materiał” na ten temat. Dziennikarz-wywiadowca zaczaja się na wychodzących z sali sądowej po swojej x-tej rozprawie bandziorów drogowych i robi im zdjęcia jak odjeżdżają z sądowego parkingu własnym autem. Głosy czytelników sa mocno podzielone, a jakże. Przecież jak można człowiekowi uniemożliwić kierowanie samochodem?! Toż to w głowie sie nie mieści! Jak bez samochodu dojechać do pracy? Jak pracować? Co, sąd chce ludzi na smierć głodową skazywać, czy jak? Tylko dlatego, że sobie wypił i za kółkiem usiadł?

    Używając wcale nie demagogicznego argumentu rodem z Kasprowiczolandu – z powodu śmierci niecałych 3 tysięcy ludzi USA wywołało wojnę, w której zabito, zraniono, wypędzono z domu, doprowadzono do wariactwa, obrabowania i wszystkich nieszczęść wiele milonów ludzi. A w tym samym czasie, jak oni te wojny prowadzili na amerykańskich drogach, ich własnymi rękami i mózgami, zderzakami ich własnych samochodów mordowali miesiąc w miesiąc tyle samo ludzi ile zginęło 11 września. 12 najnelewenów rocznie. Przez ile to już lat? 11? A zatem kierowcy-bandyci zabili w tym czasie w USA ekwiwalent 132 najnelewenów ofiar. I jest git. Nikt wojen z producentami samochodów nie wywołuje. Nikt do kierowców nie strzela.

    W Polsce takie zjawiska nie mają miejsca. Nikt po odebraniu czy zawieszeniu mu prawka za kierownicą nie siada. Aha.

    Walczyć z piractwem drogowym trzeba mandatami. Cywilizowanie. A nie doprowadzając do bankructwa! No ludzie! Jak można bandziorowi samochodowemu jeżdżącemu po pijaku do końca życia i skutecznie odbierać możliwość mordowania ludzi?!

    „Tanio, skutecznie, nieuciążliwie dla ludzi można z piractwem walczyć.
    Czemu nikt na to nie wpadnie?”

    Jak mamy takie standardy to jak możemy reagować inaczej?

  12. Dla ciągłych malkontentów.
    Od 1 października można deklaracje VAT7 składać elektronicznie bez podpisu kwalifikowanego. Wiem że Szanowni Państwo mają księgowe, biura podatkowe, ale mnie to bardzo ucieszyło. Sprawdziłem , działa.

  13. @Tomek: zabezpieczenie praw autorskich nadchodzi. zaczelo sie od DRM (digital rights management) a teraz rozwija sie poprzez systemy sprzedazy (Istore, windows store, steam), ktore wymuszaja kupno i trzymianie tylko legal’a.
    Do tego dochodzi cloud, ktory szybko zamieni sie w system filtracji nie tylko programow ale i plikow, tzn wszystko co nielegalne nie bedzie mialo racji bytu.

    ja mysle, ze nastapi kolejna mini-rewolucja i ludzie zaczna odplywac od zablokowanego/odplatnego content’u – internet jest organiczny, i gdzie pojawiaja sie blokady, tam rzeka informajci omija je i plynie dalej. ciekawym rpzykladem jest proba polskiego „Piano”

  14. Polskie spoleczenstwo jest skurwione i zdemoralizowanie. Stosunki spolecze juz dawno zeszly do poziomu ponizej dzikiego bydla. To wynik ‚nauczania’ przez KK, od zlobka i przez cale zycie. Kazdy katolik donosi regularnie przy spowiedzi tzw ‚swietej’.

  15. wlasnie dostalem maila o publikacjach, gdzie trafila sie ejdna w naszym (prawie) temacie

    ILLEGAL MUSIC DOWNLOADING AND ITS IMPACT ON LEGITIMATE SALES: AUSTRALIAN EMPIRICAL EVIDENCE

    This paper explores illegal music file-sharing activity and its effect on Australian sales of singles in the physical and digital retail markets. Using fifteen weeks of Australian Recording Industry Association weekly chart rankings of physical and digital sales, combined with a proxy for download activity derived from the popular peer-to-peer (P2P) network Limewire, the evidence suggests no discernible impact of download activity on legitimate sales. Whilst significant negative correlation between chart rank and download activity is observed in the digital market, once download endogeneity is purged from the model and song heterogeneity is controlled for no significant relationship remains.

  16. Tomasz Kasprowicz
    7 października o godz. 17:42

    Mentalność to jedno, populizm władzy podlizującej się społeczeństwu wysokimi karami to drugie.
    Myślę, że to właśnie zrównanie kradzieży wartości intelektualnej z pospolitą leży u podstaw nieskuteczności.
    Ci co mają ścigać, zamiast ścigać, ograniczają się do straszenia, takimi reklamówkami właśnie też.
    Drakońskość kary, nieskuteczna jak wiedza wszyscy którzy się dziedziną zajmują, zastępuje nieuchronność o której wiadomo, że jest skuteczna.
    Bo przy takim prawie, i drakońskość i nieuchronność jednocześnie, to by było trochę za dużo.
    Przecież w mniejszym czy większym stopniu, praktycznie wszyscy to prawo łamią.
    Tak jak wszystkim kierowcom się zdarza, złamać prawo o ruchu drogowym.

css.php