Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

2.08.2012
czwartek

Lepiej już było

2 sierpnia 2012, czwartek,

To o co walczą przedsiębiorcy dla siebie jest częścią większego obrazu. Przedsiębiorcy chcą od państwa przede wszystkim stabilnego i przewidywalnego środowiska, w którym mają działać. Tymczasem w biegunce legislacyjnej ustawa goni ustawę, zaś nowele pojawiają się często zanim ustawa wejdzie w życie. Setki razy nowelizowana ustawa traci spójność i po pewnym czasie nadaje się tylko do kosza. W tym kierunku należałoby wysłać ustawę o VAT, prawo pracy, CIT, PIT. Potrzebujemy nowych spójnych rozwiązań, a nie łatanie tego co się rozłazi na starych łatach.

Problem widzi też Rzecznik Praw Obywatelskich. Lektura wystąpienia Rzecznika przed Parlamentem jest wstrząsająca. Nasze podstawowe prawa do bycia dobrze rządzonym są nagminnie łamane. Pozwolę sobie oddać głos Rzecznikowi:
„Żywiołowość procesu stanowienia prawa powoduje rozchwianie systemowych rozwiązań prawnych, inflację przepisów tworzonych przez wiele ośrodków decyzyjnych oraz brak koordynacji. W ten sposób preferencję przyznaje się rozwiązaniom doraźnym, kosztem rozwiązań systemowych.”
„Nowym zjawiskiem jest wielokrotne nowelizowanie ustaw jeszcze przed ich wejściem w życie. (…) Zjawisko to każe krytycznie ocenić jakość procesu legislacyjnego (w tym przypadku długotrwałego), skoro jego finalnym efektem jest pospieszna zmiana niedawno uchwalonych przepisów.”
„Prawo nie może stać się swoistą pułapką zastawioną przez władzę publiczną na obywatela.”

Złe i nieprzemyślane prawo to jeden problem. Drugi problem to brak możliwości skutecznej jego egzekucji. Przewlekłość procesów jest plagą. Średni czas trwania najprostszej sprawy gospodarczej – o odzyskanie wierzytelności – od złożenia pozwu do zakończenia egzekucji w Polsce przekracza 800 dni.

Co w tym temacie RPO?
„Za wciąż nierozwiązany problem, wielokrotnie sygnalizowany przez Rzecznika, należy uznać przewlekłość postępowań sądowych. Uzyskane, bywa że po wielu latach, rozstrzygnięcie sądowe, w licznych przypadkach nie satysfakcjonuje obywateli. Brak gwarancji rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie podważa zaś zaufanie obywateli do państwa.”

To były dwa pierwsze problemy przedstawione przez Rzecznika – co można odczytywać jako problemy najbardziej palące. Okazuje się, że największe zagrożenie dla nas jako obywateli i przedsiębiorców to nie inwigilacja tylko mierna praca rządzących. Nie sposób się z tym poglądem nie zgodzić.

Co zatem na tę krytykę sami krytykowani? Onet donosi:
„Kluby parlamentarne nie miały do niego uwag, a posłowie podkreślali wielkie osobiste zaangażowanie Lipowicz w rozwiązywanie spraw zwykłych ludzi.”
W wolnym tłumaczeniu – „bardzo fajnie, ale Pani już dziękujemy, zapraszamy za rok”. Wylanie na głowy kubła pomyj zwykle powoduje większe reakcje – próby obrony lub wyznanie win. Tu wyraźnie spłynęło jak po kaczce. Innymi słowy lepiej już było.

Wszystkim postulującym zwiększenie roli państwa w czymkolwiek polecam zatem refleksję nad tym w czyje rece te dodatkowe uprawnienia się dostaną. Obraz prezentowany RPO i taśmy PSL pokazuje, że gdzie to będzie możliwe uprawnienia zostaną nadużyte, a wszędzie indziej potraktowane jako nieistotne. Memento dla wszystkich wieszających psy na liberaliźmie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Potrzebny jest oświecony dyktator.
    Polski Lee Kuan Yew.

  2. @zza kałuży
    raczej polski Havelock Vetinari

  3. poza tym, imho nie chodzi o to, czy państwa ma być mniej czy więcej, nie w pierwszej kolejności. Teraz chodzi o to, żeby państwo, którego przecież się nie pozbędziemy, działało skutecznie. A tego nie będzie bez skutecznej kontroli ze strony rządzonych, obywateli. Jak to zrobić?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pickard 3 sierpnia o godz. 4:45
    „raczej polski Havelock Vetinari”
    Dziękuję za poszerzenie mi horyzontów. Nie miałem pojecia co to za postać. Po lekturze Wikipedii już jakie-takie mam. Ja takiej literatury (fantasy?) zupełnie nie trawię. Chociaż rozumiem, że w Gospodarzu znajdzie pan zwolennika tezy, iż wszelkie próby kopiowania czegokolwiek „w” czy „dla” Polski są równoważne lieraturze fantasy. A zatem premier Singapuru czy Vetinari na polskim gruncie to w/g Gospodarza takie samo bajdurzenie. Polacy muszą siami. Bo oni takie siamosie. No chyba, że przyjdzie zaborca i coś im zbuduje na chama, bez konsultacji i zwracania uwagi na siamosiowatość Polaków. I wtedy w sto lat potem będzie jeszcze wyraźnie widać na polskiej mapie sieci gazowniczej czy kolejowej jakie pomysły miał który zaborca. „Nie wiedzący” o „lokalnych uwarunkowaniach”. Za to robiący konkretne rzeczy.

  6. Zgadzam się. Kultura prawna Polski jest straszna, ilość ustaw się nawarstwia, a stanowienie prawa pozostawia wiele do życzenia.
    Moim zdaniem, Sejm nie powinien stanowić prawa, powinien móc przyjmować ustawy w całości, albo jes odrzucać. Należałoby także dokonać rewizji obowiązującego prawa, jego systematyzacji i synchronizacji – do dzisiaj Kodeks cywilny ma inną definicję zawinienia, niż Kodeks karny. To dwie z ważniejszych ustaw w tym kraju i nawet one są rozbieżne!

    Uważam także, że powinno się wprowadzić dodatkową kategorię ustaw – ustawy systemowe, które jako podstawowe dla działania państwa (kodeksy, ustawa o swobodzie działalności, ustawy podatkowe, prawo o zgromadzeniach i kilka innych, które mi teraz nie przychodzą do głowy) powinny mieć szczególny status, który przejawiałby się znacznym utrudnieniem nowelizacji (np. większośc 3/5).

    Niestety, takie działanie jest mało sexy, żmudne i trudno je przedstawić jako spektakularny sukces.

  7. zza kałuży 3 sierpnia o godz. 7:05

    „raczej polski Havelock Vetinari” – Ja takiej literatury (fantasy?)
    z całym szacunkiem, ale to tak jakbyś po przeczytaniu jakiejś popularnej powieści obyczajowej stwierdził że nie trawisz literatury mainstreamowej, w związku z czym nie będziesz czytał badziewia w rodzaju Tomasza Manna, Miłosza czy kogo tam. Ja stwierdzenia typu „nie trawię fantastyki” bo nie czytałem i się nie znam traktuję jako niewyobrażalne. A Pratchett pisze dokładnie o problemach, którym obecnie stawiamy czoła. Niemniej, nikogo na siłę namawiać nie będę, skoro nie chce sobie poszerzać horyzontów 🙂

  8. Rezim nie wie po co rzadzi. Rezim nie ma strategi dla Polski ani planu, ani ambicji. Celem wladzy jest tylko i wylacznie napychanie wlasnych kieszeni.

    3.5 mln ‚pracuje’ w sektorze publicznym, wiekszosc placi haracz!
    I jest to jedyny sektor w ktorym przybywa miejsc pracy.

    Rezim z niczego sie nie rozlicza. Ani opozycja ani media ani jakze ubogie dziennikarstwo nie rozliczaja rezimu. Rzecznik Praw Obywatelskich nie istnieje. Jest to pozycja fikcyjna zajmowana przez partyjniaka z nominacji. RPO jest tylko jedna z form okradania panstwa.

    Podobnie jak Rzecznik Praw Dziecka. Do tej pory nawet nie wie o pedofili ekonomicznej. Straszliwej zbrodni rezimowych lajdakow. Z takim dlugami polskie dzieci nie maja po co zyc.

  9. Wszystkim zalecjacym jako receptę dyktatorów (jakkolwiek oświeceni by oni nie byli) zalecam najpierw wypróbowanie na kraju, w którym się mieszka, a dopiero potem zalecanie innym. Ja osobiście od dyktatora wolę to co jest i nikomu innemu takiego rozwiązania nie polecam. Władza korumpuje, władza absolutna korumpuje absolutnie.

    Pratchet to jeden z moich ulubionych autorów. Polecam zwlaszcza „Pomniejsze bóstwa” moim zdaniem najlepsza książka. Stwierdzenia typu „nie czytam Pratcheta bo nie lubię fantasy” odbieram mniej więcej jak „nie czytam Lema bo nie lubie s-f „(kolejny z moich faworytów), „nie bede oglądął Paryża bo nie lubię dużych miast”, ‚nie będę oglądął egipskich świayń bo nie lubię piasku” itd itp

  10. Kasprowicz nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. Nie zna realiow cudownej transformacji. Gdzie pan mieszka panie Kasprowicz? Na pewno nie w Poslce. Bo Polska rzadzi dyktator, nawet nie wybrany, wladze wycwaniakowal.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,12075749,_Polska_rzadzi_jeden_czlowiek__Demokracja_tylko_na.html
    W kazdej z parti politycznych jest dozywotni dyktator. Sejm jest farsa, Senat nieporozumieniem a prezydent porusza sie na smyczy dyktatora PO.

  11. Tomasz Kasprowicz 3 sierpnia o godz. 19:03
    „Wszystkim zalecjacym jako receptę dyktatorów (jakkolwiek oświeceni by oni nie byli) zalecam najpierw wypróbowanie na kraju, w którym się mieszka, a dopiero potem zalecanie innym.”
    Hi, hi, milcząco zakładamy rónoważność i porównywalność „krajów, w których się mieszka”, nieprawdaż?
    Najuczciwiej to ludzie głosują nogami i wobec tego proszę sobie porównać rezultaty głosowania w przypadku obu krajów. A potem wskaźniki produktywności pracowników, ich innowacyjności oraz procent ludności zawodowo czynnej. Nie ilości godzin spędzanych w pracy. Nie polecam też porównywania korupcyjności lub ogólnego klimatu pro lub kontra biznesowego w danym państwie.

    „Ja osobiście od dyktatora wolę to co jest”
    Dlatego Piłsudski mówił o Polakach to co mówił. Że „dla nich” można zrobić wszystko” ale „z nimi” nic. A Sławoj Składkowski tak jak był rewolucyjny przed II wojną tak i dzisiaj ze swoim „wynalazkiem” byłby jak znalazł. Nowator!
    Dowcip z tym „dyktatorem”, przynajmniej to było moim zamiarem, polega na tym, że jest (są) on (oni) żywymi ludźmi. Można ich poprosić o radę. Można ich posłuchać. Postaci fikcyjnych nie można. „Co autor miał na myśli” jest naiwnym sposobem analizowania opcji w polityce czy w gospodarce.
    Pytanie pana Pratcheta jest w moim pojęciu równoznaczne z pytaniem wróżki. A pytanie człowieka z bogatym doświadczeniem polityczno-gospodarczym a na dodatek majacego to szczęście, że udało mu się być częścią wielkiego sukcesu jest fantastyczną ( w tym REALNYM sensie) okazją na naukę. Na próbę zrozumienia co było przypadkiem, co szczęściem, co jest podobne, co różne, co przeszczepialne a co raczej nie. Polska powinna zrobić szalenie trudny konkurs na super-zdolnych młodych ludzi, szalenie trudne egzaminy, dać grupie zwycięzców minimum 300 tys. dolarów pensji rocznej przez np. 3 lata i wysłać ich do Singapuru aby stali się „cieniami” najwyższych tamtejszych urzedników. Konkurs otworzyć dla wszystkich ludzi z całego świata, nie tylko dla obywateli polskich. Potem zaoferować takie same pieniądze przez powiedzmy 5 lat w Polsce, na różnych stanowiskach administracji.
    To jest oczywiście tylko jeden przykład. Singapur mozna sobie zastąpić (albo dodać) innym państwem. Niemcami, Tajwanem, Koreą, itp. Ilość forsy ma być zachęcająca najlepszych. Ciekawe wyzwanie. Duża możliwość wpływania na zmiany w Polsce, aby było wyzwanie dla kreatywności i „potencjał” spełnienia ambicjonalnego-zawodowego.

    Uczyć się od najlepszych, sprawdzonych i żyjących ludzi. A nie od wytworów czyjeś wyobraźni. Choćby nawet Pratcheta. Tych polityków mozna nawet konsultować. To lepsze niż literacka wróżka.
    Choremu na pogotowiu nie podaje się rosołu z kury. Trwałoby za długo. Najpierw daje się kroplówkę. Polska potrzebuje kroplówki. Rosół z kury później.

    Potrzebowałem notarialnego potwierdzenia mojego podpisu. Na dwóch kartkach papieru. Kosztowało mnie to 1 dolara.
    Notariuszem publicznym jest każdy i jego brat. (przepraszam za językowe kalkowanie) Każda panienka w każdym banku. Każda urzędniczka. W każdym urzędzie. Pewnie każda kwiaciarka w każdej kwiaciarni ale nie pytałem, więc nie wiem.
    Pojęcie tłumacza przysięgłego nie istnieje.
    „Certyfikacja tłumaczenia” polega na certyfikacji podpisu osoby, która tłumaczyła.

    W Polsce notariusz za podobne potwierdzenie podpisu wziął 2 x 24.6zł. Były przecież dwie kartki! Razem 49.2 zł To około 15 razy więcej niż w USA. Tłumacz przysięgły wziął za tlumaczenie 100 zł, bo on bierze od ilości znaków. Dlaczego musiał być „przysiegły”? Dlaczego sam nie mogłem przetłumaczyć? Bo Urząd Państwowy w Polsce wymaga przysiegłego i już! Mnie nie ufa.
    Obaj wielcy funkcjonariusze wymagali uwówienia się na audiencję, nic w tym samym dniu, bardzo zajęci byli.

    Przypominam wielbicielom Vetinariego, że jego mottem było „Si non confectus, non reficiat”. Dużo macie panowie przykładów na to, co w Polsce jest „confectus”? W tym cały problem, że ja chcę przeszczepiać albo podawać jak kroplówkę te praktyki z innych krajów, które się sprawdziły. Iść na skróty. Nie chcę wywracać do góry nogami tego, co działa.

    Jak zostałem ponformowany, podpis notariusza w Polsce na tranzakcji sprzedaży nieruchomości będzie mnie kosztował 3 złote 30 groszy. Serio. Tyle samo, co w USA. Absolutnie nie będzie procentem od kwoty kupna/sprzedaży!
    Uwierzycie panowie?
    Tym razem życie w Polsce nie okaże się tylko 15 razy droższe niż w Stanach, ono będzie kilkanaście tysięcy razy droższe!
    Pratchet by tego nie wymyslił…chociaż wy wiecie lepiej. Może i by wymyslił? Wszystko w porząsiu, tak długo jak wam w Polsce odpowiada płacenie notariuszowi – bardzo możliwe, że nie mającemu pojęcia o sprzedaży czy kupnie nieruchomości – kwot będących procentem od wysokości tranzakcji.

    Off topic.
    „Stwierdzenia typu „nie czytam Pratcheta bo nie lubię fantasy” odbieram mniej więcej jak „nie czytam Lema bo nie lubie s-f „(kolejny z moich faworytów), „nie bede oglądął Paryża bo nie lubię dużych miast”, ‘nie będę oglądął egipskich świayń bo nie lubię piasku” itd itp”
    Wyraziłem się skrótowo. Jak miałem 15 lat to, idąc za modą wśród moich kolegów, wypożyczałem z biblioteki British Council w Warszawie tomy „Władcy Pierścieni” i jej pokrewnych. Nie przebiłem się wtedy nawet przez „Hobbita”, który chyba jest najweselszy. Lema lubiłem i dalej lubię. Nie trawię Sapkowskiego, nic a nic. Ostatnio przebiłem się z trudem przez „Narrenturm”. Strata czasu. Lubię filmy Miyazakiego. Manna przeczytałem co było w domu, czyli wszystko, co w PRL wydano. Balzaka takoż. Nie wracałem do nich od czasów liceum.
    Uważam, że po przekroczeniu pięćdziesiątki zmieniają się gusta literackie. Młodzieży wydaje się, że życie jest nieskończone i dlatego nie żałuje czasu na fantastykę. A im później, im (procentowo) każda godzina staje się cenniejsza i coraz bardziej żal czasu na czyjeś wymysły tym bardziej podobają się biografie. Nie gdybanina tylko fakty.

    Czy polscy rządzący kiedykolwiek zniżą się do zadania komuś pytań? Czy oni uważają, że nie muszą, bo w Polsce wszystko pierwszoklaśne?
    Zupełnie jak Gospodarz?

    Słowo daję, proszę zdradzić jakie to oprogramowanie produkujecie, napuszczę syna. On jest dobry w te klocki, przyjrzy się technologii, wykonaniu, standardom i da mi znać jaki poziom reprezentujecie.
    Jak na razie to jest on zdania, że woli zarabiać na życie w Londynie, bo „wszystko jest na wyższym poziomie” a nie tylko kilkukrotnie lepsze zarobki. Życzę panu, aby ci, którzy dla pana w Polsce pracują nie poszli w jego slady, ale czarno widzę. Bo dla młodych liczy się i ciekawa technologia i możliwość rozwoju i dobre zarobki i relatywna łatwość życia. Już i zaraz. A nie jutro-kiedyś. Kroplówka dla systemu albo by, by. Zostają emeryci.

  12. Marzy mi się przepis konstytucyjny ograniczający dopuszczalną roczną liczbę nowych ustaw do 12, zaś nowelizacji ustaw istniejących do 24. Pod rygorem automatycznego wygaszenia mandatów marszałka i wicemarszałków Sejmu i Senatu.

  13. @Bejotka
    Propozycja ciekawa. Może dodałbym , że za każda uchylona ustawę można uchwalić 1 nową ponad limit.

  14. polski kapitalizm nie polega na zaufaniu, ale na tym, kto kogo natnie. I wygląda na to, że to jest norma.
    http://fakty.interia.pl/felietony/walenciak/news/polska-lowieniem-leszczy-stoi,1829188

  15. Njlepsi na swiecie, mistrzowie, na olimpiade nawet nie musieli jechac, ale pojechali. Kzady z meczow mial byc spacerkiem. Nawet sie nie poca, wygrywaja, nie daja szans. Mecze to nic, na treningach pracuja ciezej. Polska szkola siatkowki oczywiscie.

    Typowy polski bajer, klamstwo, pycha, i obluda.
    I sie nie sprawdzilo, przegrali z Bulgaria a mial byc spacerek. Przegrali z Australia a mieli nie dac szans. Mieli wygrac 3:0 !

    I tak jest ze wszystkim. Z polska ‘demokracja’, z gospodarka, z ‘cudowna transformacja’ do kapitalizmu bez wlasnosci. Zielona Wyspa, falsz, klamstwo, lajdactwo, nepotyzm, korupcja, ekonomiczna pedofilia i obluda.

  16. – Instytucje finansowe i państwo są groźniejsze od mafii, bo te dwie instytucje za 50 groszy zniszczą obywatela. Przyzwoity gangster nie zabije człowieka za te pieniądze – powiedział na antenie TVN24 były polityk, a obecnie przedsiębiorca Władysław Frasyniuk.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Frasyniuk-panstwo-i-instytucje-finansowe-sa-gorsze-od-mafii,wid,14828521,wiadomosc.html
    =====================

    Cóż Gospodarzu, wypada się zgodzić z tą opinią……

  17. Najlepsi na swiecie !!! Gdzie tam jeszcze lepsi ! Na olimpiade nawet nie musieli jechac, bo po co, ale pojechali by wszystkim dokopac. Zniszczyc, przespacerowac sie bo wygrywajac nawet sie nie poca.

    Mowa oczywiscie o polskiej szkole siatkowki.

    Na Rosje mieli plan i strategie. Rosja byla rozpracowana i pogrzebana dawno przed meczem. Najlepszy na swiecie statystyk to zrobil. Gdzie tam!!! Jeszcze lepszy.
    I nie wyszlo.
    W podobny sposob dziennikarstwo otumania w sprawie gospodarki kraju. Tepota i mialkosc rezimu jest ukrywana, porazki opisywane sa jako osiagniecia, brak elementarnych kwalifikacji jako symptom geniuszu, a zadluzenie jest osiagnieciem. Zielona Wyspa, Donek najlepszy na swiecie, gdzie tam, jeszcze lepszy. W sumie cudowna transformacja.
    I tu Kasprowicz walczy na pierwszej lini frontu, wychalajac cuda rezimu. I to prawda, cudem jest ze 59% polakow zyjacych ponizej poziomu socjalnego jeszcze nie wyslali rezim i rezimowych propagandzistow gdzies na Marsa albo jeszcze dalej.

  18. @zza kaluzy:
    „Polska powinna zrobić szalenie trudny konkurs na super-zdolnych młodych ludzi, szalenie trudne egzaminy, dać grupie zwycięzców minimum 300 tys. dolarów pensji rocznej przez np. 3 lata i wysłać ich do Singapuru aby stali się „cieniami” najwyższych tamtejszych urzedników. Konkurs otworzyć dla wszystkich ludzi z całego świata, nie tylko dla obywateli polskich. Potem zaoferować takie same pieniądze przez powiedzmy 5 lat w Polsce, na różnych stanowiskach administracji.”
    dobry pomysl, stosowany w roznych wersjach przez rozne kraje majace za cel dlugofalowy rozwoj, doganianie najlepszych oraz determinacje by wydac ogromne $$ na mlodych, by ci potem zwrocili inwestycje z nawiazka.

    w Polsce sie nie uda, poniewaz kazdy polityk, minister, urzednik bedzie przeczuwal jedno: stworzy nowe pokolenie LEPSZYCH, przez ktorych zaraz sam wyleci z roboty.
    bierny, mierny ale wierny?
    po co dawac komus sznase jakich sie samemu nie mialo? toz to nie fair!

    a argumenty (z ktorymi sam sie zgadzam) o budowie nowego kraju, patryjotyzmie, potrzebie rozwoju poprzez podgladanie najlepszych a nie tworzenie wlasnych skrzywinych rozwiazan mozna wsadzic miedzy bajki poniewaz nasi decydentom nie zalezy na Polsce ani jej obywatelach ani jej/naszej przyszlosci. liczy sie nachapanie tu i teraz.

css.php