Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

28.06.2012
czwartek

Zaufanie

28 czerwca 2012, czwartek,

Barier dla rozwoju przedsiębiorczości w Polsce jest wiele. Pisałem już sporo o nieprzychylności administracji, rozbuchanej biurokracji wymuszającej na przedsiębiorcach dziwaczne zachowania. Pisałem i zapewne jeszcze nie raz napiszę o nadmiernie opodatkowanej pracy i idiotycznych przepisach prawa pracy. To wszystko problemy, których źródłem jest niewydolne państwo. Nie brak jednak problemów, których źródłem jesteśmy my sami. Negatywna atmosfera w stosunku do przedsiębiorców jest faktem. W USA przedsiębiorca to sól ziemi i fundament społeczności. U nas prywaciarz i dorobkiewicz, krwiopijca bogacący się na niewolniczej pracy. To pogląd powszechny i potwierdzany komentarzami i na tym blogu. Dziś jednak kilka słów o tym jak przedsiębiorcy sami sobie utrudniają życie.

Nasz kraj to siedlisko podejrzliwości i braku zaufania. Generalnie oczekuje się od bliźniego wszystkiego najgorszego. Powoduje to oczywiście gigantyczne straty dla gospodarki i społeczeństwa. Zabezpieczanie się przed domniemaną nieuczciwością jest niezwykle kosztowne. Chodzi tu o koszty bezpośrednie takie jak ochrona, systemy monitoringu, podgląd komputerów, wywiadowni gospodarczych itd. itp. , ale chyba dużo groźniejsze są koszty pośrednie prowadzące do zaniechania różnych projektów, podminowanego morale pracowników, zniechęconych klientów.

Powstaje pytanie: czy Polska to kraj ludzi wyjątkowo nieuczciwych? Dlaczego w innych krajach ludzie potrafią darzyć się już na wejściu kredytem zaufania, a u nas zaufanie bardzo trudno się zdobywa? Moje doświadczenie osobiste daje mi mieszane odczucia. Z jednej strony w moim życiu nie bywałem zbyt dotkliwie oszukiwany. Pokładane w ludziach zaufanie nie było nadużywane, a często spotykałem się z bezinteresowną pomocą ludzi zupełnie nieznajomych.

Z drugiej strony doświadczyłem klimatu zaufania np. w USA gdzie okazje do nadużyć stoją przed człowiekiem na każdym kroku. Towary często leżą bez nadzoru, a pieniądze należy po prostu wrzucić do puszki. Ze wstydem jednak patrzyłem na kartki z napisami po polsku proszące by nie kraść np. gazet na automatach gazetowych w polskich dzielnicach. To jedyna okolica gdzie takie ogłoszenia widziałem. Źle to świadczy o naszym narodzie i zaprzecza mojemu dotychczasowemu doświadczeniu.

Jaka jest prawda nie wiem, czuję jednak, że dusimy się w atmosferze wzajemnej podejrzliwości. Czemu taki stan rzeczy utrzymujemy? Może dla tego, że zakładając, że wszyscy kradną znajdujemy uzasadnienie dla własnych nieuczciwości. A może podejrzliwość jest uzasadniona i wszyscy sobie wilkiem. Tak czy inaczej do innego zachowania trzeba społeczeństwo wychować, a to zadanie na lata. Co ciekawe (świadomie czy nie) zaczęło w tym kierunku działać państwo. O ile większość działań państwa uważam za nieprzemyślane i szkodliwe to zamiana zaświadczeń na oświadczenia może być bardziej przełomowe niż podwyższenie wieku emerytalnego. Czy to świadoma polityka czy też przypadek jest innym pytaniem.

Oczywiście ryzyko nadużyć jest duże, o czym usłużnie informowali w alarmistycznym tonie biurokraci. Ale jakaż to zmiana podejścia, kiedy petentowi wierzy się na słowo zamiast wymagać od razu potwierdzeń co jest niemym założeniem braku zaufania. Oczywiście potrzebna będzie, przynajmniej na początku, ścisła kontrola oświadczeń, ale może już za kilka lat zamiast kombinowania jak system nadużyć będziemy z niego korzystać. A potem widząc jak wygodny jest taki system i jak wielkie korzyści przynosi może zaczniemy stosować go w innych dziedzinach. Oby.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Oj naiwny, naiwny. Tu trzeba wymiany kilkunastu pokoleń.

  2. Temat istotny w kluczowy dla gospodarki sposób.
    Ja nie nazwałbym jednak problemu – poziomem zaufania, ponieważ ten niski w istocie poziom to tylko objaw choroby, nie przyczyna.
    A przyczyna tkwi głęboko w uwarunkowaniach kulturowych, społecznych i religijnych elektoratu, co sprawia, że patologie są konserwowane i żadne następne pokolenia nic lepszego nie zobaczą, bo nie są w stanie nic takiego zrobić.
    Po pierwsze – model relacji państwo- obywatel, to zakorzeniony model pańszczyźniany, co sprawia, że obie strony uprawiają grę o sumie zerowej (kto-kogo). Długo by pisać, co jest podłożem, ciekawe, jak to widzą inni?
    Po drugie – to, ten model, wyznacza społeczne i gospodarcze kryteria wartości aspiracyjnych i motywacyjnych. Ludzie są w wyborach racjonalni, tylko jeśli nie mają innego wyjścia. Absurdalny cywilizacyjnie wzorzec sukcesu, polegający na urzędniczej władzy ekonomicznej NAD innymi, uzyskanej relacjami plemiennymi („swój parafianin-kumoter”), władzy bez celu i odpowiedzialności merytorycznej, jest w tym systemie zupełnie racjonalny.
    Po trzecie, głęboko zakorzenione relacje i normy plemienne są aktualnie i narastająco krzewione poprzez autorytety i praktyki instytucjonalne. Wychodzą one od najwyższych władz kościelnych, państwowych czy samorządowych i szerzą się kaskadowo do najprostszych relacji społecznych.
    Przykłady?
    Jakie czytelne normy i kryteria społecznie cywilizujące (a nie kumotersko-towarzyskie) stoją za nominacjami na marszałka sejmu czy prezesa NFZ albo np. Orlenu?
    Jakie normy etyczno-moralne usprawiedliwiają postawy i czyny ludzi ze świecznika hierarchii kościelnej?
    Jak to wpływa na fakt, że listonosz od lat wręcza (!) mi osobiście awizo na paczki? 🙂
    Co to ma wspólnego z postawą nauczyciela publicznego, od kilku tygodni usprawiedliwiającego (i wymuszającego) brak lekcji w szkole tym, że …uczniowie nie przychodzą a on potrzebuje czasu na uzupełnienie swoich zaniedbań w dokumentacji?
    Jaki ma to związek z informacją z urzędu (udzieloną mi dzisiaj telefonicznie), że jeśli chcę coś szybko załatwić, lepiej przyjechać i pogadać osobiście, niż użyć internetu w postaci formalnie funkcjonującego e-PUAP?
    Brak zaufania wynika z racjonalnego doświadczenia mechanizmów funkcjonowania ludzi w patologicznym systemie, stworzonym i utrzymywanym na ich obraz i podobieństwo.

    Moje doświadczenie przedsiębiorcy jest na przykład takie, że pracując w ramach i dla korporacji cywilizowanej, i my zachowujemy się w cywilizowany sposób – dopóki korporacja nie ulegnie lokalnej „polonizacji” poprzez oddanie władzy w ręce tubylców.
    Dla przykładu, takaż korporacja, uzyskawszy v-ce prezesa d/s finansów z rynku lokalnego, natychmiast zaczęła w korporacyjnym systemie księgowo-rozliczeniowym widzieć uzasadnienie dla przewlekania wypłat należności kontrahentom daleko poza terminy ustawowe. Taki darmowy kredyt wyprze z rynku najbardziej przedsiębiorczą konkurencję – nie przypadkiem pisał o tym niejaki Kopernik, też z Torunia? 🙂
    Nie inaczej dzieje się na poziomie strategii finansowej rządu i to z tych samych przyczyn.

    Brak zaufania jest więc racjonalnym objawem systemowo wymuszanych patologii zachowań i relacji społecznych, ponieważ, w ten pokręcony sposób patologiczny system najlepiej służy tworzącej go plemiennej wspólnocie.
    Pozdrawiam.

  3. @Tomasz Kasprowicz
    Pisze Pan, że wpisy na blogu świadczą, że przedsiębiorca to ciągle „dorobkiewicz, krwiopijca bogacący się na niewolniczej pracy”. Miesza Pan jednak 2 rzeczy: Wyniesione z komunizmu i pielęgnowane przez polskie państwo przekonanie, że jest to wróg klasowy i wyzyskiwacz z prezentowaną publicznie przez neoliberalnych cwaniaków postawą, że pracownik powinien być wdzięczny, całować pracodawcę po rękach i pracować za skórkę co łaska, najlepiej jako niewolnik a jego żona dorabiać w burdelu na chleb. Zgadzam się z Panem tylko co do pierwszego. Bo praca to nie umowa 2 równych partnerów i dzisiejszy dobrobyt to nie łaska pańska tylko wywalczony, często krwią, stan względnej równowagi. Bez związków zawodowych nie był możliwy, co choćby widać dzisiaj po nienawiści do jedynych działających związków (ZNP, KGHM). To nie pracownicy plują na Karty Nauczyciela czy Górnika, To nie przywileje tylko ich wywalczone prawa.
    Ale mnie chodzi o co innego:
    Pisał Pan, że niskie i proste podatki wspierają przedsiębiorczość i prowadzą do uczciwości w płaceniu. Jak bardzo Pan się myli, pokazuje od kilku dni przykład Cypru.
    Cypr właśnie splajtował i zwrócił się o pomoc do Brukseli. Dlatego przypomnę, że podatki wynoszą tam liniowo 10% bez konieczności ujawniania stanu własności firm. Holdingi nie płacą nic bo nie opodatkowuje się dochodów z udziałów. Firma córka przekazuje pieniądze do matki na Cyprze i nie płaci ani tu ani tam. Nie są też opodatkowane dywidendy firm córek za granicą dzięki przepisom o podwójnym opodatkowaniu. No i nie są opodatkowane wypłaty holdingów dla udziałowców za granicą, choćby do USA. Podobnie Fundacje nie podlegają obowiązkowi rozliczeń z działalności i nie płacą podatków dochodowych.
    Wbrew temu, co Pan przepowiadał, taka polityka co prawda spowodowała bum w zakładaniu firm, ale nie doprowadziła do wzrostu produkcji i dochodów. Rozwinęła się za to bardzo nieprzejrzysta struktura mafijnych interesów, szczególnie pranie brudnych pieniędzy.
    W efekcie Cypr jako państwo zbankrutował. Otrzyma z Brukseli pomoc po uzgodnieniu systemu podatkowego na poziomie Unii. A Pan co na to?
    P.S. Mój tekst nie jest argumentem za ograniczaniem zaufania państwa do firm.

    Z poważaniem

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „To nie pracownicy plują na Karty Nauczyciela czy Górnika, To nie przywileje tylko ich wywalczone prawa”.
    – – –
    No trudno, aby sami uwłaszczeni na cudzym majątku na te zdobycze pluli…Coś się autorowi pomięszało i nie tylko w tym fragmencie 😉
    Oczywiście że to „prawa kaduka”, wywalczone, wskutek politycznego protekcjonizmu branżowego na koszt reszty społeczeństwa, a nie słusznie nabyte na skutek wartości rynkowej usług tych związków.
    Co ‚sie należy’ – wziąć siłą; to prawo i praworządność w rozumieniu dużej części naszego społeczeństwa.
    I to by było na tyle, o zilustrowanej w cytowanym komentarzu zapiekłej komunie, co się demokracji i wolności w tym kraju „nie kłania”, ale do cudzej kieszeni sięga.
    Niesmak.

  6. @Drogi Gekko
    Dwa razy zdarzyło się w historii, że klasy niższe dostały coś bez walki bo im się należało. Pierwszy raz od Lenina a drugi od Hitlera (może słyszałeś o Kraft durch Freude). W obu wypadkach skończyło dla nich tak samo, drogo. I to jest właśnie twoje myślenie niewolnika państwowego, który marzy o tym, żeby coś dawać, najlepiej ustawowo z łaski państwa. Masz mentalność psa łańcuchowego.
    We wszystkich innych przypadkach ludzie sami sobie to wywalczyli. Od Rewolucji Francuskiej i Bismarcka począwszy. Ile kosztowało święto 1 Maja chyba słyszałeś. To samo w Polsce. Nauczycielom, Górnikom czy związkowcom z KGHM nic się nie należy choć ty tak uważasz. Mają tylko to, co sami sobie wywalczyli. Nie w komunizmie tylko przez ostatnie 22 lata w demokracji czego zdajesz się nie rozumieć. Utrzymali też niektóre z dawnych osiągnięć, czego ja im nie zazdroszczę. Dlatego oni nie muszą piec chleba na wodzie tak jak ty. Oni nie są winni, że władza jest tak głupia, że godzi się na bezsensowne ulgi. W świecie (kapitalistycznym) osiąga się to jeszcze dzisiaj strajkami, ale to zdaje się przekraczać twoje możliwości rozumienia. A strajkują także urzędnicy i policja choć nie zawsze im grozi bezrobocie. To jest właśnie kapitalizm. Może byś tak wreszcie zaczął używać rozumu. W Polsce nie będzie kapitalizmu dopóki ludzie będą na garnuszku i łasce państwa zamiast walczyć o swoje, np. w związkach zawodowych choć dzisiaj czasy się zmieniają i związki też.
    Jak widać tobą rządzi tylko chciwość, zawiść i nienawiść. To to samo zresztą co z PZPN, gdzie do dzisiaj wszystko jest złe ale nikt ni potrafi powiedzieć, co zmienić. Bo to tylko twoja zawiść, że dużo zarabiają.

  7. ZWO
    29 czerwca o godz. 18:00
    – – –
    Drogi ZWO, istotnie, kondycja umysłowa czy finansowa „klas niższych”, cokolwiek to znaczy – Ty z pewnością wiesz, skoro używasz, nie mieści się ani w moim pojęciu, ani w horyzontach nieznanej mi zawiści.
    Zwłaszcza, na tym poziomie związkowym – finansowej 🙂

    Ponadto, jakoś nie widzę nic, co mógłbym zyskać wymieniając jakiekolwiek poglądy z właścicielem tych, które wymieszałeś w zamieszczonym tu polo-bigosie światopoglądowym.
    Twoje poszukiwanie własnej godności i zrozumienia miejsca na świecie w cudzej kieszeni, odbywa się bez mojego udziału.
    A od 1 lipca – także bez udziału mojej kieszeni, jako że z bycia podatnikiem w PL zrezygnowałem, więc ew. zawiść ludu pracującego np. Twoja, czy KGHM, już mnie nie dosięgnie.
    Życzę dalszych owocnych przemyśleń i asocjacji.

  8. @Gekko
    Życzę powodzenia. Bez ironii.
    Masz teraz do wyboru 2 możliwości:
    1. Będziesz odżywiał się konserwami, spał w namiocie i jeździł co miesiąc do Polski, no i zbierał na kupienie czegośtam żeby pokazać, o ile jesteś lepszy od tych, którzy zostali i którymi tak pogardzasz. No i będziesz biegał co niedziela do kościoła żeby potem handlować prezerwatywami.
    2. Zaczniesz tam żyć normalnie i wtedy zobaczysz bardzo szybko (tak po 10 latach pobytu), że mam rację. Wystąpisz z KK i zrozumiesz, po co są związki zawodowe i strajki, i że mimo awantur są one oznaką wzajemnego szacunku. Nauczysz się może (albo ktoś weźmie cię za twarz i nauczy) szacunku dla innych w mowie i piśmie bo tego ci najbardziej brakuje. Zrozumiesz, że podatki są konieczne i dobrze jest je płacić a neoliberalizm to droga do niewolnictwa dla większości.

    Życzę ci serdecznie tego drugiego. I odezwij się kiedy zrozumiesz, że to nie ja się zawiścią kieruję. Pomyśl o sobie.
    Powodzenia i bez urazy

  9. @ ZWO
    „ktoś weźmie cię za twarz i nauczy szacunku dla innych w mowie i piśmie”
    – – –
    To już teraz publicznie wiadomo, jaką klasę reprezentujesz.
    Dobrze, że to rzeczywiście najniższa, bo podskakiwanie do rządzenia innymi stwarza dystans, w którym Ci nie do cywilizowanych twarzy, ale znacznie, znacznie niżej sięgać 😉
    Chyba pomyliłeś miejsce tych podskoków 🙁
    Żenada.

  10. @ZWO
    No i mam problem jak napisać coś by Pana nie urazić. Bo znowu albo brak wiedzy, albo manipulowanie faktami. Kryzys Cypru jest spowodowany jedną i tylko jedną przyczyną – bardzo bliskimi i ścisłymi powiązaniami z gospodarką i bankami greckimi. Próba podpasowania pod tą sytuację systemu podatkowego etc. to po prostu albo nieuczciwy chwyt eryystyczny liczący na brak wiedzy interlokutora, albo brak wiedzy. Szczerze pwoiedziawszy liczę, ze to drugie, bo jestem pełen zaufania do ludzi, że nie chcą świadomie wykorzystac mojej otwartości i zaufania.
    Zgadzam się z Panem, że związki zawodowe są potrzebne. Zgadzam się też, że mogą wnieść do społeczeństwa i stosunków pracy wiele dobrego. Mam jednak wielki kwantyfikator: jeśli biorą pod uwagę szerszą perspektywę. Wytłumaczę to na 2 przykładach poglądowych:
    1. Pisze Pan o KGHM i ZNP – ale to są przykłady dość specyficzne i w mojej ocenie niekrozystne. W norlalnych warunkach przychodzi związek do pracodawcy i negocjuje – razem ustalają jakiś kompromis (znam takich udanych relacji dość sporo). Efektem obciążone jest przedsiębiorstwo i związkowcy o tym wiedzą – i wiele razy w kryzysie widziałem z ich strony ustępstwa i zgody nawet na obniżenie wynagrodzeń wiedząc, że upór spowduje bankructwo firmy. Jednak KGHM i ZNP nie negocjują z przedsiębiorstwem tylko za pomocą polityki z państwem. Mogą wyrwać przywilejów ile im się uda bo płaci za to społeczeństwo.
    2. Związkowcy na poziomie państwowym muszą brac pod uwagę sytuację społeczną. Jakna razie prezentują postawę będącą w interesie już zatrudnionych przede wszystkim na państwoych lub parapaństwowych posadach. Jest za to wymierzona przeciwko – bynajmniej nie przedsiębiorcom ale – najniżej wykwalifikowanym, młodym i ogólnie bezrobotnym. Za swój największy sukces zapewne związki uznałyby zakaz zwalniania i płacę najniższą na poziomie 75% płacy średniej, zaś efektem byłoby wstrzymanie zatrudniania na umowy o pracę wogóle (poza urzędami i podobnymi oraz najlepszych fachowców). Stworzyłoby to wielkie rozwarstwienie społeczne z garstką osób z umowami i biedotą bez pracy lub bez jakichkolwiek zabezpieczeń socjalnych.
    Także prosze ze mnie nie robić wroga związków zawodowych wogóle – bo znam przykąłdy rozsądnych ludzi, którzy rozumieją jak działa biznes i są w stanie się porozumieć i uważam ich rolę za bardzo pozyteczną. Jestem przeciwnikiem działania politycznego związków prowadzącego do krzywdzenia jednej grupy społecznej by inna grupa miała się lepiej (i grupą krzywdzoną bynajmniej nie są przedsiębiorcy).
    Prosiłbym także o złagodzenie tonu wypowiedzi.

    @Andrzej52
    Więcej optymizmu. Widzę jak niewiele trzeba młodym ludziom by zmienić mentalność i poglądy. A trzeba przede wszystkim zobaczenia innego świata – co i mnie oczy otwarło i zmieniło wewnętrznie.

    @Gekko
    W tym co Pan pisze jest sporo racji. Ja jednak mam ciągle wrażenie nadmuchanego balonika. TO znaczy jest olbrzymi nastrój podejrzliwości, który nie wynika z racjonalnych pobudek. Odchodząc na chwilę od przedsiębiorczości – zwiększa się ilosć montowanych alarmów, drzwi przeciwwłamaniaowych etc pomimo, ż epoziom przestępczości spada. Jeśli sprawdzić poziom przestępczości w najbliższym swoim otoczeniu to najczęściej okazuje się, że nie było tam za życia badającego żadnego morderstwa, zaś włamanie może jedno. To oznacza, że inwestowanie w zabezpieczenia jest besensowne.
    Podobnie widzę tręd w kierunku montowania systemów kamer (nagrywających w jakości, która nic nie daje i których to nagrań na bieżąco nikt nie obserwuje) kosztujących nawet setki tysięcy złotych. Zupełnie nie wiadomo po co. Koszt przewyższa wielokrotnie nawet potencjalne straty. Za to ubezpeiczneia od zagrożeń relanych jak pożar, powódź etc najcześciej nie są zwierane… Bardziej wierzymy, że krzywdę wyrzadzi nam bliźni niż natura mimo, że statystyki mówią co innego. Mam odczucie, że nadbudowa nie nadąża za bazą 🙂
    Na marginesie: gra urzednik-obywatel nie jest grą o sumie zerowej jak Pan pisze. To gra o sumie ujemnej – po przetargach do podziału zostaje mniej niż gdyby gra się nie odbyła. O tym w części jest ten wpis – brak zaufania powduje namacalne straty bezpośrednie i pośrednie.

  11. Tomasz Kasprowicz
    30 czerwca o godz. 12:08
    – – –
    To naprawdę duża klasa, jaką Pan zaprezentował w komentarzu do ZWO. Ja już nie mam tej cierpliwości (a pewnie i motywacji oraz talentu stylistycznego ;).
    Takie dyskusje i edukacyjne polemiki mam za sobą od 20 lat, gdy wolność, wolny rynek i rozwój gospodarczy dzięki zaprzestaniu komunizmu, były mglistą przyszłością, a rzeczywistość mentalności homo sovieticusa – realiami.
    Okazuje się, że łatwiej zmienić ustrój i PKB niż tę mentalność, nadal przydatną i podsycaną przez cwanych manipulatorów, czego dał wyraz Pański polemista.

    W kwestii zaufania, ja sądzę, że różni nas doświadczenie. Kiedy 20 lat temu wyrwałem się z gospodarki socjalistycznej, też w działalności zawodowej polegałem na zaufaniu społecznym (i partnerskim współdziałaniu) , jako standardzie modelowym, kreującym wartości dodane.
    To się szybko skończyło, po pierwszych objawach, że zaufanie do partnera w biznesie to nie jest u nas model kulturowo rozwojowy. Dziś te objawy, ponownie jak za komuny, są patologiczną normą kształtowaną przez praktykę systemową.
    Jakie to objawy? Ano banalność oszustwa, będącego zwykłym modelem relacji biznesowych.
    Proszę tego nie odnosić do kryminalistyki. Już po 6 mies od wybudowania domu, jakieś 25 lat temu, musiałem założyć i alarm i monitoring, czego nie miałem zamiaru. Musiałem dom ogrodzić /(jw.). Stało się to po 4 próbach włamania i wielokrotnych kradzieżach z obejścia. Dokonywali ich w większości sąsiedzi. Dzisiaj rzeczywiście te czasy minęły, ale chyba myli Pan skutki z przyczynami. Wokół mnie wszyscy mają żaluzje, monitoring, alarmy (a nie mieli) i to działa. Proszę natomiast wezwać policję do kradzieży – jest gorzej niż kiedykolwiek (reguła to odmowa lub zniechęcanie do interwencji).
    Jasne, punkt widzenia zależy od osobistych doświadczeń a nawet miejsca zamieszkania… ale my tu jak się zdaje o mechanizmach i praktykach, a te kreują nie osobiste wyobrażenia, ale systemowe uwarunkowania.
    Wierzę, że Pan jak najpóźniej i jak najmniej boleśnie swe złudzenia co do perspektyw budowy kapitału zaufania w naszym kraju straci, lub zdąży rozwinąć się w normalnym, cywilizowanym otoczeniu społecznym… 😉

    Gdy chodzi o gry, zgoda, wynik może być ujemny, ale model, jaki miałem na myśli wolałbym nazywać „sumą zerową”. Wyraża bowiem dobrze koncepcję postrzegania sytuacji, że zysk jednej ze stron uwarunkowany jest stratą drugiej (lub – innej, trzeciej).
    Chodzi więc o modelującą postawy presupozycję a nie realne rezultaty transakcji (np. to, że mój zysk cudzym kosztem może być w istocie przegraną, obopólną, w porównaniu do możliwego wyniku gry niezerowej).
    Tak więc, IMHO, „suma zerowa” lepiej oddaje psychologiczny paradygmat typowych postaw niż „wynik ujemny”, będący w istocie konstrukcją wpływu na zmianę tego paradygmatu.
    Pozdrawiam.

  12. ZWO
    Szanowny panie!
    Wszelki dobrobyt się wypracowuje a nie wywalcza. Tak więc Pana pogląd pochodzi w prostej lini z kursu Wieczorowego Uniwersytetu Robotniczego.Proponuję więc przeczytać parę podręczników z ekonomii wydanych dla uczniów klas ponad gimiazjalnych, a oprawione w skórę dzieła Lenina zanieść do składu makulatury.
    W swoich wypowiedziach podsyca Pan konflikty społeczne, w których po jednej stronie barykady stawia Pan przedsiębiorców, którzy w swoim ręku trzymają kasę i z którą nie chcą się podzielić, a po drygiej pracobiorców którzy muszą sobie wszystko wywalczyć. Zapomina Pan jednak że dzielić można tylko to co się wypracowało. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy może Pan kupić Mercedesa jeżeli nie ma Pan pieniędzy na Fiata Pandę ? Czy zatem może Pan sobie tego Mercedesa wywalczyć a następnie spowodować to, że po zużyciu tego którego Pan wywalczył otrzyma Pan nowego tylko dlatego że przedtem Pan miał mercedesa ?

  13. @ZWO
    W piątkowe GW znalazłem krótka notkę, że związkowcy Jastrzębskiej Spółki Węglowej w najbliższym czasie planują strajk ostrzegawczy o powyżke wynagrodzeń. Średnie wynagrodzenie w JSW to teraz 7500,-PLN. W tym roku dostali razem już 9 mln premii i 130 mln nagrody z zysku. Podobnie dzieje się w innych spółkach węglowych. Duże zyski w ubiegłym roku nie mają nic wspólnego ze wzrostem wydajności, a są spowodowane wysokimi cenami węgla na gieldach. Co będzie jak światowe ceny spadną? Górnicy znowu przyjdą po pomoc do podatnika? Przywodcy związkowi w państwowych zakładach to po prostu mafia, mysląca tylko o własnych tyłkach, a nie o przyszłości pracowników i firmy. Może pamiętasz strajki hutników, jak huty były państwowe. Od kilku lat, kiedy huty sprzedano, nagle protesty ucichły. Po prostu od państwa można coś wyrwać, a od prywatnego właściciela otrzymać wypowiedzenie.
    Tak na marginesie, pamiętacie miliardowe dlugi górnictwa wobec ZUS w latach dziewięćdziesiątych? Co sie stalo z osobami odpowiedzialnymi za te długi ? Prywatny właściciel jak nie będzie płacił ZUS-u może przez ten ZUS mieć sprawę w sądzie o zakaz prowadzenia działalności, czy szefowie państwowych firm nawet na tym polu to święte krowy? Gdzie jest rowność wobec konstytucji.

  14. @Andrzej52
    Nareszcie głos w dyskusji, dlatego odpowiem. I ja znam notatkę w GW. Potwierdza moją wypowiedź i głupotę mediów. Ale niedokładnie przeczytał Pan mój tekst. Ja piszę, że nie można mieć do górników pretensji o głupotę władzy. Dlaczego niby górnicy sami mają ograniczać swoje pensje? I to przy powszechnym wrzasku, że się należy na „godne życie”. Co? Przecież nic takiego nie istnieje. Kto ma prawo określać wysokość pensji innych. Co by było, gdybym ja Panu wyznaczał, ile ma Pan zarabiać. Co by mi Pan wtedy napisał? Ale górnikom Pan chce wyznaczać.
    Widzi Pan, ja mam w PL rodzinę, gdzie każdy zarabia po 20 tys na osobę na przeciętnie wysokich stanowiskach. Dlatego, że koncerny ujednoliciły pensje managementu w Europie. W podrzędnej polskiej ambasadzie na średnio kierowniczym stanowisku rodzina zarabia ponad 25 tys na miesiąc. A Pan mi tu bajki opowiada o 7500. To zaledwie trochę ponad poziom pomocy socjalnej w Niemczech. Za takie pieniądze nie ruszyłbym palcem. Dlaczego niema Pan pretensji do nich? A KGHM sprzedaje po cenach światowych jak i koncerny. Uważa Pan to za uczciwe?
    A sprawę zarobków w przypadku spadku dochodów też można rozwiązać. Jak w Niemczech. Zwalnia się ludzi albo ogranicza pensje bo firma plajtuje. Jeżeli pracownicy nie zgadzają się to jest to tylko wynik przepisów, ale o to, jak widać pretensji Pan niema. Tego zmienić nie można? Proszę mi napisać, dlaczego odpowiedzialność za to, że władza nie potrafi rozwiązać problemu płac ma spadać na słabszych. I to moralnie. Za bardzo karmi się Pan polską prasą, która broni biedne państwo przed wrednymi obywatelami. Proponuję odwrócić sposób myślenia. Uzyska Pan szybciej dobre państwo. Natomiast sobie proszę postawić pytanie: Jakie ja mam prawo do narzucania innym wysokości dochodów? Czy moje oburzenie moralne to nie jest tylko zawiść?
    Jeszcze jedno: Pamiętam debilizm SLD, które załamało się przed anestezjologami. Potrzebowali pieniędzy na „godne” wyjazdy na seminaria. Proszę napisać, czy winę za to ponoszą lekarze, czy Lesiu Miller?
    O upadku stoczni też mam swoje zdanie. Pamiętam zniszczoną przez SLD stocznię w Szczecinie, „bo państwo nie jest od popierania prywaciarzy” jak powiedział w TV ich minister.
    Pańskich argumentów z pokorą wysłucham. Tylko bez moralnych uniesień i liczenia cudzych pieniędzy tak, jak nie chce Pan by ktoś liczył Pańskie.
    P.S. Górnicy w zarządzie KGHM zarabiają tyle samo, co inni z zarządu bo tyle im się należy. Czemu histeryczni moraliści dają sobie prawo do oceniania akurat ich? Bo robole nie umieją nawijać w TVN24?

  15. ZWO@
    Ma Pan rację że tekst nie został zrozumiany. Nie wiem tylko czy dlatego, że wyrażone w nim poglądy są niespójne czy wysiadł mój intelekt , ze wzgledu na wysoką temperaturę.

  16. wiesław kasprowicz
    1 lipca o godz. 13:42
    – – –
    A propos rozumienia tekstów, to kolejne Zakręcone Wumlem Opinie potwierdzają, że nie rozum tu w czytaniu, ale pisaniu potrzebny…
    Tyle, że rozum pieniądze odbierają, jeśli zbyt łatwe albo niedostępne, i chyba to ten drugi przypadek.
    Pozdrawiam 🙂

  17. @Wiesław Kasprowicz
    Jakoś tak się dziwnie składa, że jeśli ktoś prezentuje inne niż moje poglądy to zawsze są albo głupie, albo pomieszane, albo niespójne, kompletnie nie zrozumiał, nie umie się wyrażać, brak mu rozumu, nie chodził do szkoły albo prezentuje moskiewską szkołę ekonomii. Na bazie argumentów można przy tym dość precyzyjne określić wykształcenie i źródło wiedzy interlokutora.
    Jeżeli trochę mi ktoś przypiecze to – jeśli się poczuł obrażony – to go przeproszę, Co oczywiście tłumaczy się najprościej na polski: spieprzaj dziadu i sam się przeproś. (Ostatnio tak przepraszało 2 komików)
    Nie jest to żaden zarzut wobec nikogo, a Pana w szczególności, bo najwięcej zarzutów mogę mieć do siebie. Ale poprawianie świata, a szczególnie polskiego życia społecznego muszę zaczynać od siebie. Staram się i przepraszam, że mi to niezbyt dobrze wychodzi. Bez względu na to, czy się ktoś czuje obrażony czy nie.

  18. @Gekko
    Jako wskazówka na drogę: A propos zaufania i wzajemnego szacunku
    Niemiecka policja zwraca się nawet do masowych morderców podczas aresztowania zwykle przez Pan (Sie) i prowadzi skutego do samochodu. Polska natomiast zaczyna nawet przy drobnym zatrzymaniu od oceny jego rodziny (ty skurwysynu), rzuca na ziemię, wybija zęby i wlecze do samochodu.
    W USA niema co prawda słowa Pan, ale począwszy od wojska mówi się Sir, co jest oznaką służalczego podporządkowania. Dlatego nie kocham USA.

  19. @ZWO
    Szanowny Panie.
    Jak już jesteśmy przy górnikach, to co ich bardzo wysokie wynagrodzenia maja wspólnego z posiadanym wykształceniem, jakimiś szczególnie trudnymi i niebezpiecznymi warunkami pracy, czy sytuacją na rynku pracy?
    7500,-PLN o ktorych wspomniałem to są dwie przeciętne w Polsce, a jeśli chodzi o Niemce, to niemiecki pracownik fizyczny cieszy się jak może zarobić 7500,-PLN (1800,-EUR) na reke. I proszę mi tu głupot nie wypisywać o minimum socjalnym w Niemczech, gdyż młodzi to czytają i wyjeżdżają aby takie duże pieniądze zarobić, a tam spotyka ich rozczarowanie.
    Jeszcze dodam, że zatrudnialem byłych oraz aktywnych zawodowo górników, i taki ciężko pracujący górnik potrafił po nocnej szychcie pracować w moim warsztacie na akord przez osiem godzin. Podkreślam, pracował , a nie był obecny w pracy jak na kopalni.
    Dobranoc.

  20. ZWO
    1 lipca o godz. 17:45
    „Polska natomiast zaczyna nawet przy drobnym zatrzymaniu od oceny jego rodziny (ty skurwysynu), rzuca na ziemię, wybija zęby i wlecze do samochodu….Dlatego nie kocham USA.”
    – – –
    Znamy (Pan i ja) inne Polski i inne Stany a także w ogóle świat, stąd zapewne różne uczucia wobec niego.
    Oraz inne słownictwo.
    Kwestia poziomu pobytu i zdolności percepcji oraz towarzystwa, jak widać z Pana wypowiedzi.
    Z tego i Pańskich unikalnych, przedstawionych w cytacie doświadczeń wynika właśnie Pana dezorientacja w świecie i otoczeniu.
    Z wyrazami otuchy: każdy gdzieś ma swoje miejsce, może Panu opłaca się poszukać go na innych, mniej zaufanych, przedsiębiorczych i cywilizowanych blogach?

  21. Oh, nie moge sie powstrzymac. Kiedy ten Kasporwicz ktory tak zasluzyl sie w walce z kumuna zacznie pisac rozsadnie. Czas najwyzszy pokazac sponsorom ze nie wyrzucili pieniedzy w bloto.
    W USA tacy uczciwi ! Nie do wiary. W USA 2.2 do 2.5 miliona obywateli siedzi w ciupie. Po przeliczeniu na glowe mieszkanca to najwyzszy wskaznik na swiecie Na kazde 100 000 ludzi przypada 3831 kryminalnych incydentow. To jedne z najgorszych statystyk na swiecie po Iraku, Afganistanie, i Kosowie. To kraje gdzie Ameryka przyniosla wolnosc.
    W Polsce natomiast jest znacznie lepiej, tylko 3671 kryminalnych incydentow na kazde 100 000 ludzi.
    http://www.nationmaster.com/graph/cri_tot_cri-crime-total-crimes/
    A wiec niewypal panie Kasporwicz. USA nie moze sluzyc za pozytywny przyklad w dziedzinie uczciwosci.

    A co w Polsce blokuje bizness ? – przedewszystkim rezim. Lewiatian zidentyfikowal 360 barrier rozwoju polskiego binzesu. Gdybym ja pisal ten blog przygotowal bym sie. Zapoznal bym sie z badaniami Lewiatiana i rzetelnie poinformowal czytelnikow. No coz,… polska bylejakosc widac wszedzie.

    Jednakze nawet Lewiatian nie potrafil zidentyfikowac glownego zrodla problemow polskiego biznesu. Braku wynalazczosci.
    W 2011 Polska byla zrodlem zaledwie 2.1 patentow na kazdy million swych mieszkancow. W USA tych patentow bylo 184 razy wiecej, w Kaliforni 386 razy wiecej. Rowniez w przeliczneiu na million mieszkancow. W tym tkwi glowne zrodlo niedoli polskiego biznesu. Gdzie tumanski nie-rzad tam tumanski narod.

  22. @axiom1
    O witamy ponownie. Choć obawiać się należy, że ostatnie lekcje na nic się nie przydały. Trzeba więc nowych.
    Jak rozumiem mieszkał Pan w USA i świetnie zna ten kraj z pierwszej ręki. czy tylko opiera się Pan na statystykach? Jeśli tak to wytykanie komuś brak przygotowania to chyba krok samobójczy. No chyba, że Pana sponsorzy za swoje pieniądze wymagają od Pana takich kroków.
    Ja mając takie doswiadczenia chętnie się podzielę serią przykładów:
    – ściąganie w szkołach i na uczelniach nie istnieje. jest ono potępiane zarówno przez uczniów jak i nauczycieli
    – w zakładach pracy, uczelniach leżą przekąski i napoje. można je brać wrzucając odpowiednią kwotę do stojącego obok kubeczka. Pieniadze do kubeczka trafiają (zwykle więcej niż potrzeba) i nie znikają
    – na ulicach stoją skrzynki z gazetami. Wrzucenie 25 centów pozwala na jej otwarcie i dostęp do wszystkich gazet. Liczy się na uczciwość, że osoba pobierze tyle gazet za ile zapłaciła
    – jako dowód zamieszkania pod danym adresem w urzedach i bankach wystarczy przedstawić zaadresowany do siebie list, który przyszedł na ten adres
    To tak z najbardziej podstawowych przkładów. Zapenwe napisze Pan, że w Krei Północnej i na Kubie oraz za PRL poziom zaufania był zancznie wyższy. No ale o sponsorach już wspominałem.

    Wynalażczość jest oczywiście zawsze dobra. Inna rzecz, ze nie wszytko opłaca się pantentować. Na upartego mógłbym patentować co drugi napisany przez moją firmę program czy procedurę. Nie widze jednak sensu.
    Z trzeciej strony w USA patentuje się wszystko jak leci – często w nadziei na jakieś procesy (tzw trole patentowe). Powoduje to powstanie masy patentów, których zadaniem jest blokowanie rozwoju gospodarczego a nie jego napędzanie.

  23. Rok temu w tokarce do drewna zastosowałem pneumatyczny docisk zamiast kręcenia korbką. Absolutna nowość światowa wymyślona przeze mnie. Chyba to opatentuję i polepszę statystyki.
    z tą nowością to prawda, wydajność wzrosła o ok 25%.
    To tak na marginesie fobii @axioma.

  24. @Kasprowicz. Ciagle brak argumentow. Przestepczosc w USA jest wieksza niz w Polsce i USA nie sa zadnym pozytywnym wzorem w dziedzinie uczciwosci.
    Jesli chodzi o uczciwosc w biznesie wzorami sa Nowa Zelandia, Australia, Singapore, … i Dania. Ale oczywiscie dobre wzorce zawsze spotykaja sie z ingorancja w Polsce. Polacy sie ciesza ze sa lepsi od najgorszych.

    Podaje jeszcze raz ze Lewiatian zidentyfikowal 360 barrier polskiego biznesu. Co ma wiec wspolnego podawanie przykladu ze ktos w jamims miescie w USA placi 25 Centow za gazette z pudelka na ulicy.

    Co za malostkowosc. To sa tematy dla podworkowych plotkarek do obrobienia.
    Badania Lewiatiana sa warte publikacji. Niech pan pokaze ambicje i profesjonalnie podsumuje ich raport.

    Z wynalazczosci prosze sobie nie kpic. Brak pomyslu na product i biznes jest jedna z glownych przyczyn mialkosci polskiej gospodarki.

    Nie panie Kasprowicz wszstkiego patentowac sie nie da. Istnieje miedzynarodowe prawo. Nie wszystkie wynalazki mozna patentowac. Mozna rowniez pozyskac ‚copyright’ i ‚register design’ gdy okolicznosci kwalifikuja. Ja pisalem o patentach. Oczywicie sa przypadki ze nie warto patentowac np gdy nie ma szansy na istninie konkurencji.
    Nie tylko USA przewodzi w wynalazczosci.
    2011 mln Patents
    No of Patents Population per mln
    South Africa 144 50.58 2.85
    Germany 12,968 81.85 158.44
    France 5,022 65.35 76.85
    Britain 4,924 62.26 79.09
    Russia 307 143.10 2.15
    China 3,786 1,347.35 2.81
    USA 121,261 313.71 386.54
    Canada 5,764 34.83 165.49
    California 30,750 37.80 813.49
    South Korea 13,239 48.58 272.52
    Japan 48,256 127.61 378.15
    Poland 81 38.50 2.10
    Singapore 696 5.18 134.36
    Australia 2,213 22.93 96.51
    Switzerland 1,865 7.95 234.59

    Zdrowie biznesu opiera sie na wynalazczosci. A w Polsce na wyzysku taniej sily roboczej. Czy pan to rozumie panie Kasprowicz?

  25. Polski przedsiebiorca jest barierra przeciwko samemu sobie. Podczas gdy inni przescigaja sie w pomyslach na biznes, produkt lub serwis, polski przedsiebiorca konspiruje, cwaniakuje i manipuluje jak wydymac pracownika.

  26. Drogi Andrzejku numerowany
    Widzę, że moje altruistyczne podejście takich jak ty się nie ima. Znam Niemcy z życia i pracy jeszcze z czasów, kiedy ty posrywałeś w komunistyczne pieluchy albo sobie palcami podcierałeś kiedy ich brakowało. Czy choć raz potrafisz coś sklecić bez wyzywania innych od głupków? Zajmij się proszę swoimi gaciami zamiast pouczać niemieckich robotników w mojej ojczyźnie.
    @Gekko
    Brak kultury nie opuścił cię na żadnym z blogów. Miałeś wyjechać, ale i tu potrafiłeś tylko nakłamać. Tak to z twoją uczciwością. Ciesz się dalej.

  27. @axiom1
    Z podsumowaniem produkcji Lewiatana to na prawdę ciekawy pomysł. Myślę, że się zastosuję.
    W USA mają wyższą przestępczość, ale nie rozumiem jak to implikuje niższy poziom zaufania? Ja bym to w zupełności odwrócił: jak to jest, że w USA POMIMO wyższej przestępczości mamy znacznie wyższy poziom społecznego zaufania niż w Polsce. Tym bardziej potwierdza to moją główną tezę, że żyjemy w jakichś oparach absurdu gdzie poziom podejrzliwości nie ma przełożenia na realia.
    Ciągłe tezy o wyzysku siły roboczej przez przedsiębiorców nieodmiennie mnie zastanawiają. Używając rozsądku: skoro można się dorobić na wyzysku siły roboczej to do tego wyzysku powinna być masa chętnych. Skoro praca jest taka tania nalezy zatrudnić każdego i wszystkich bo na tym się przecież świetnie zarabia. To czemu w Polsce tkaie bezrobocie?
    Co do wynalażczości to postanowiłem poswięcić jej następny wpis.

  28. @ Gospodarz
    Niestety, tak jak przypuszczałem, poziom dyskusji na blogu stał się adekwatny do polskiej rzeczywistości świetnie ilustrujący temat wpisu.
    Nie wiem, czy pan zwrócił uwagę na to, że promowanie czy choćby posługiwanie się wartościami demokratycznymi, liberalnymi i po prostu cywilizacyjnymi, prędzej niż później budzi w naszym kraju agresję tubylców.
    Na przykład wobec Pana czy w innej sferze Wojewódzkiego, oraz oczywiście Balcerowicza.
    Ja myślę o tym, że agresja ze strony tubylczego ciemnego prostactwa (nieważne w jakim kraju trzymanego w zatęchłym mentalnym gettcie), wynika po prostu z tzw. w socjologii syndromu Bazyliszka.
    Co ci ludzie mają do powiedzenia o przyczynach niskiego zaufania i kapitału społecznego – już nam tu zilustrowali.
    Trudno ufać, gdy co drugi z takim aparatem… pojęciowo – moralnym.
    Pozostaje wiara…w asertywność oraz otwarte granice do ucieczki.
    PS Czy zastanawiał się Pan nad sensem wprowadzenia wiz do Polski dla pewnych objawów tzw. Polonii?
    Ja zacząłbym od płatnych wiz na komentarze blogowe. Proszę to potraktować jako mój wniosek racjonalizatorski 😉
    Z uszanowaniami.

  29. Kryzys socjalistycznej gospodarki przyniósł załamanie wiary w kolektyw,a globalny kryzys finansowy zmniejszył poziom pewności do kapitalizmu i liberalizmu jako instrumentów do zapewnienia nam spokojnej i przewidywalnej starości. Momentem przełomowym było wystąpienie Alana Greenspana przed komisją amerykańskiego Kongresu, który przyznając się do błednych decyzji, obnażył słabość wiedzy eksperckiej w polityce gospodarczej, co zaowocowało brakiem zaufania do banków i nieufnością finansjery, czy konsumentów. Wzrost poczucia wszechogarniającego ryzyka budzi ograniczone zaufanie.

  30. @Gekko
    Bywa róznie, ale mimo odchyleń gdzieniegdzie genealnie poziom jestzaskakująco wysoki. Apeluje do wszystkich o zachowanie kultury osobistej i powstrzymanie się od używania słów ogólnie uznanych za obraźliwe i kierowania ich w stronę użytkowników tego forum oraz jakichkolwiek postaci czy grup społecznych.
    Swoją drogą ilośc polonii w komentarzach blogowych mnie zastanawia. Stanowią zapewne ponad połowę aktywnych komentujących, czyli zdecydowaną nadreprezentację. Ciekawe z czeog to wynika.

    @Alexandra
    To co Pani pisze zapewne ma znaczenie. Jednak kryzys zaufania w Polsce ma korzenie znacznie dawniejsze niz upadek PRL (zresztą brak wiary w działania w kolektywnie nie wynika z upadku PRL, a narodizł się już na jego początku – przy obserwowaniu efektów). Podobnie nie obarczałbym odpowiedzialnością ostatniego kryzysu. Przecież naszego kraju on wogóle nie dotknął.
    Nie jestem w tej sprawie ekspertem, ale wydaje mi się, ze źródło tkwi już w czasach rozbiorowych, a potem PRL nam wydatnie pomógł.

  31. @Tomaz Kasprowicz -Załamanie wiary w kolektyw – w sensie centralne zarządzanie gospodarką. Społeczeństwo straciło zaufanie do tego typu zarządzania i dystrybuowania dóbr powszechnie uznawanych za pożądane. Jeżeli chodzi o zaufanie na poziomie lokalnych niszowych przedsiębiorców, interesariuszy i spekulantów, zaufanie wiąże się z posiadanym kapitałem ekonomicznym i ludzkim. Zaufanie w klasie biznes uzależnione jest od dostępu do strumienia niepublicznych pieniędzy.Osobiście zawsze w transakcjach wykazuję maximum zaufania i jak do tej pory jest ok. Relacje interpersonalne zależą od cech osobistych i środowiska społecznego, w którym funkcjonujemy. Czyż nie jest tak, że z osobami, które okazują nam zaufanie łatwiej jest rozmawiać i prowadzić negocjacje? 🙂

  32. @ Tomasz Kasprowicz
    4 lipca o godz. 8:32
    – – –
    Z tą polonią i zaufaniem to właśnie ambaras…
    Pamiętam wspaniale solidarną akcję tej z US (i nie tylko) na rzecz poparcia opozycji, redukcji długów, zniesienia wiz…
    Jednak, absolutnie wszyscy, których znam, wyjeżdżający do profesjonalnej pracy (nie na saksy) za granicę, równie solidarnie przestrzegają przed interesami z rodakami zza granicy, a wręcz – kontaktami z tą grupą. Nie chcę dodawać, przed czym jeszcze z ich strony.
    Z racji moich funkcji zawodowych i układów rodzinnych mam takich opowieści dziesiątki (USA, Anglia, Francja, Dania, Niemcy i parę innych).
    To bardzo smutne, za granicą wyłazi z nas (przynajmniej w poprzednich falach emigracji) z jednej strony służalczość i mimikra w prostych relacjach zawodowych z majstrem czy wobec takich zadań /”hydraulik”/, z drugiej – zapyziały obskurantyzm i niezdolność do absorbcji cywilizacji jako lokalna społeczność i jako jednostki. A także tłumiona ksenofobia, wyrażana autoagresją wobec ziomków.
    Może dlatego, na blogach roi się od polonijnych wypowiedzi tych, co tęsknią za mocą ‚dulara’ przywiezionego do kraju, kompensując sobie życiowe porażki odtwarzaniem w tekstach tego, co wynieśli z domu w kurnej chacie, a w tym nowym, zagranicznym, nie śmieliby głosić, ze (słusznej!) obawy o narażenie się na obciachowy wizerunek a czasem nawet sankcje i ostracyzm cywilizowanych społeczeństw.
    Taka polonijna kapsuła czasu utraconego?
    Pozdrawiam.

  33. Panie Tomaszu.
    Moja opinia na temat dużej obecności „polonii” na blogach Polityki. Wydaje mi sie , że są to osoby którym w PRL-u wiodło sie nie najgorzej, ale chciały sobie jeszcze polepszyc byt i wyjechały za „chlebem bez skórek”. ale niestety na tzw. zachodzie zostali „niedocenieni”, i teraz żyjąc w izolacji i przepełnieni żalem do wszystkich, swoje frustracje przenosza na blogowiczów.
    Podobnie jak @Gekko miałem kontakty biznesowe (oczywiście na moja skalę) z emigrantami z lat osiemdziesiątych, i przestrzegam przed nimi.
    Pozdrawiam

  34. Jeszcze o zaufaniu.
    Jak w tym kraju można komus w interesach zaufać, jak biuro podrózy we wtorek kasuje należności zz przyszłe imprezy, a w środe ogłasza upadłość.

  35. „Swoją drogą ilośc polonii w komentarzach blogowych mnie zastanawia. Stanowią zapewne ponad połowę aktywnych komentujących, czyli zdecydowaną nadreprezentację. Ciekawe z czeog to wynika.”
    „Podobnie nie obarczałbym odpowiedzialnością ostatniego kryzysu. Przecież naszego kraju on wogóle nie dotknął.”
    Widac ze sponsorzy stracili pieniadze. „Kryzys naszego kraju wogole nie dotknal.”
    Nie do wiary !!!
    Z bliska nic nie widac. Nie widac oszalamiajacego tepa zadluzania kraju. Jedyna przyczyna ze polskie dlugi nie sa na poziomie Grecji jest wstrzemiezliwosc PRL i przed Tuskowch rzadow ostatnich 23 lat.
    Dyktator Tusk jest czolowym zbrodniarzem w historii Polski. Od momenmtu wymanipulowania wladzy w 2007 odpowiedzialny on jest za okolo polowe polskiego dlugu publicznego (okolo 400 mld zl), za co najmniej polowe odsetek placonych od dlugu publicznego (okolo 100 mld zl) za polowe zadluzenia polskich gospodarstw domowych (okolo 380 mld zl). W sumie zadluzajac kraj i gospodarstwa domowe rzedu 880 mld zl w ciagu zaledwie 5 lat dyktator Donek Tusk zasluguje na tytul zbrodniarza wszechczasow w historii Polski.
    Przeciez on doskonale wie ze tak bestialskie zadluzenie zniszczy kraj i wszelkie perspetywy narodu. Poplenia wiec zbrodnie z determinacja. Juz obecnie widac tego skutki. Polska sie wyludnia. Po przez emigracje i niska dzietnosc polskich rodzin. Zbrodnia Tuska jest wieksza od Holocaustu
    W ciagu ostatnich dwoch lat deficyty byly astronomiczne. W 2011 88 mld zl, w 2012 64 mld zl. Ponad dwukrotnie wieksze od planowanych. A perspektyw nie ma.
    http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl
    http://www.dlug-publiczny.pl/
    I gdyby nie Polonia Kasprowicz nic by o tym nie wiedzial. Co za wstyd dla polskiej mysli ekonomicznej i profesji konsultingowej.
    Jak widac elementarna misja dzialania mediow sie odwrocila. Kiedys media informowaly a teraz media sa informowane.
    Po 1989 Polska weszla na droge szalenczej orgii samozaglady. Kazdy z rzadow systematycznie do tego dazyl. A nie-rzad dyktatora Donka Tuska wszstkich pod tym wzgledem nawet zawstydza.
    To dlatego Polonia tu zaglada i komentuje, z troski o was nieboraki.
    Po 1989 okolo 5 mln polakow wyemigrowalo. To weto nie-ufonsci wobec nie-rzadow ostatnich 23 lat. 90% z tych emigrantow sie nie wiedzie ale ciagle wola swa niedole za granica niz byc poniewieranym w Polsce. W Polsce 68% obywateli jest klasifikowana jako zyjaca w biedzie o czym Kasporwicz nie wie. 27.5% zyje w skrajnej biedzie o czym Kasporwicz nie wie a 59% ponizej mninimum socjalnego. O czym Kasprowicz rowniez nie wie.
    Kasprowiz rowniez nie wie ze dzietnosc w Polsce jest najzsza w histori co rowniez jest wetum-nieufnosci. Kraj sie starzeje i wyludnia dramatycznie. Rezim jest za glupi zeby rozpoznac te trendy, rezim nie ma strategi ani planu dla Polski, czas ucieka a sytuacja dramatycznie sie pogrsza. Kasprowicz nic o tym nie wie. Naprawde to wstyd dla profesji konsultingowej. Konsultant powinien byc pierwszym ktory wykrywa zagrozenie i proponuje rozwiazania. Gdyby nie Polonia Kasporwicz nic by nie wiedzial.

  36. @axiom1
    Pozostając po stronie merytoryki i nie dając się unieść emocją oto kilka komentarzy do Pana stwierdzeń (oczywiście do tych z którymi się da polemizować – dyskusji o pedofilach, zbrodniażach, baranach etc podejmowac nie zamierzam).

    „Z bliska nic nie widac. Nie widac oszalamiajacego tepa zadluzania kraju (…)I gdyby nie Polonia Kasprowicz nic by o tym nie wiedzial”
    Prosze pamiętać, co już naocznie Panu osobiście wykazałem, że jestem świadom i bardzo krytycznie podchodze zarówno do zadłużania państwa jak i bardzo wielu działań rządu. Zatem Pana kąśliwe uwagi o niewidzeniu z bliska znowu są pozbawione podstaw. Jeśli Pan nie wierzy jeszcze raz odsyłam do wielu moich publikacji w tym na łamach Polityki. Liczę na przeprosiny bo to wstyd dla człowieka oskarżać drugiego wiedząc, że się pisze nieprawdę.

    „Jedyna przyczyna ze polskie dlugi nie sa na poziomie Grecji jest wstrzemiezliwosc PRL ”
    Hmm, a jak wytłumaczy Pan (poza teorią spiskową) faktyczne bankructwo Polski na długach PRL? Absolutny poziom zadłużenia jest ważny, ale jeszcze ważniejsza jest zdolność do jego obsługi. Zadłużenie PRL było podobne do greckiego w tym sensie, że kraj nie był go w stanie obsługiwać. Z tym, ze myśmy wprost zbankrutowali, a grecja przechodiz droge przez mękę. Tak czy inaczej ostatecznie doszło do ugody i redukcji zadłuzenia o około połowę (czyli tak jak obecnie w zakresie długu wobec podmiotów prywatnych w Grecji). Móiwenie o wstrzemięźliwości PRL to chyba krótka pamięć.

    „Tusk (…) odpowiedzialny on jest (…) za polowe zadluzenia polskich gospodarstw domowych ”
    I jeszcze za grad, który zniszczył budynki wczoraj. Bądźmy rozsądni w przypisywaniu odpowiedzialności. Rząd można obarczać odpowiedzialnością za dług publiczny (co sam robię) ale na litość boską nie za to jak się zadłużają gospodarstwa domowe. Bądźmy rozsądni.

    @Gekko
    Takie same opinie o Poloni słyszałem też ja sam kiedy rzuciło mną za ocean. Jednak musze powiedzieć, że jeśli chodiz o Polaków na jakich się tam natknąłem spotkały mnie tam same miłe rzeczy w tym bezinteresowna pomoc. Oczywiście nie otarłem się o biznes, anie większe pieniądze. Miałem też do czynienia z dość niewielką grupką ludzi więc wnioski nie są wiążące. Jednak mam wrażenie, że znowu tu mamy przerost paranoi nad faktami. Zapewne nieuczciwi ludzie się trafiają wśród Poloni (jak wszędzie indziej), ale chyab dalej to mniejszość.

  37. Tomasz Kasprowicz,
    bardzo ciekawy blog. Bardzo ciekawe zagadnienie.
    Zaufanie, obok innowacyjności i zniesienia barier administracyjnych, stanowi klucz do rozwoju. Również ekonomicznego. Jest zasadniczym elementem kapitału społecznego. A z tym u nas kiepsko.

    Być może przyczyn należy szukać w diagnozie niezyjącego już węgierskiego historyka Jeno Sucza.
    Uważa on, że społeczności na wschód od Łaby nigdy nie wyszły z ekonomiczno-mentalnościowego etapu niewolnictwa. Nigdy nie weszły nawet w etap feudalizmu.
    Mentalny niewolnik całą swoją energię zużywa na poszukiwanie „dobrego pana”. „Dobry pan” to taki, który: zapewnia jedzenie, dach nad głową, nie bije i daje się oszukiwać. Pierwsze trzy cechy gwarantują przeżycie i bezpieczeństwo fizyczne. Ostatnia zaspokaja potrzeby psychiczne. Potwierdza poczucie wartości własnej niewolnika.
    Jeno Sucz w najbardziej zwiezly sposob przedstawil swoje tezy w rozprawie „Three Historical Regions of Europe”. Zostala ona zamieszczona w pracy zbiorowej na temat civil society, pod redakcją Pam Keene.

    Niemal idealnym „dobrym panem” był system realnego socjalizmu. Niestety nie na tyle idealnym, że dawał się oszukiwać zbyt mocno. W rezultacie zabrakło chleba i dachu nad głową. A potrzeby były juz rozbudzone i wzrastały. Bijał głównie tych, którzy nie chcieli akceptować niepisanego kontraktu.
    Robotnicy w sierpniu ’80, tak naprawdę szukali „jeszcze lepszego pana”.
    Skoro poczucie własnej wartości niewolnika ufundowane jest na mozliwości oszukania „pana”, to trudno oczekiwać czegoś, w ramch paradygmatu: niewolnik – pan, tak absurdalnego, jak zaufanie.

    Niezrozumiałe dla obserwatorów zachodnich przerzucanie swoich sypatii wyborczych „od ściany do ściany”, interpretuję jako miotanie się w pogoni za „dobrym panem”. Od Milera do Lepera. Wybory 2011, w których wygrała partia rządząca, mimo rozpoznanych i opisanych porażek jej rządu, można interpretować dwojako. I jako przejaw lęku przed PiS i jako przejaw wychodzenia z mentalności niewolnika. Zmniejszenie zapotrzebowania na „dobrego pana”. A tym samym większa wiara we własną podmiotowość i własne sprawstwo. Proces uczenia będzie dużo szybszy niż przewidują pesymiści.

    Przyczyn obecnego stanu mentalnosciowego w Polsce upatruję w okresie przedrozbiorowym. A konkretnie wiążę go ze zwycięstwem kontrreformacji. Reformacja ukształtowała nowy typ człowieka. Zarówno w zakresie etyki pracy, jak i brania odpowiedzialności za wsłasne życie. Kontrreformacja zakonserwowała typ posłusznego „dziecka” przerzucajacego odpowiedzialność za swoje życie na „siły wyższe” w tym „dobrego pana”.
    Pozdrawiam. Życzę satysfakcji z prowadzenia bloga 🙂

  38. @ Tomasz Kasprowicz
    5 lipca o godz. 8:23
    – – –
    Bardzo szanuję Pana i doświadczenia i wnikliwość.
    Sądzę jednak, że kwestię charakterystycznych cech i postaw polonii jako grupy społecznej (a nie jednostkowych przypadków) rozstrzyga praktyka naszej emigracji (osiadłej lub in spe), wykluczająca nas spod warunków zniesienia wiz do USA.
    A to już sprawia, że analiza oparta na jednostkowych wrażeniach (Pana czy moich) jest z zasady błędna.
    Tyle, że moje akurat wrażenia z doświadczenia w pełni ocenę władz USA potwierdzają.
    Dopóki tego nie uwzględnimy w diagnozie faktów przyczynowych, będziemy błądzić w receptach na wynalezienie koła. Co zresztą jest w naszym kraju opłacalnym biznesem z przełożeniem na sukces polityczny, w którym, jak sądzę jednak, obaj nie bierzemy udziału (?), z wyboru… 🙂
    Pozdrawiam.

  39. @Matylda
    Bardzo ciekawa analiza, tłumacząca o wiele więcej niż tylko brak zaufania. Cieszy mnie tez optymistyczny wydźwięk.

    @Gekko
    Oczywiście doświadczenia są jednostkowe, ale zazywczaj takie mamy. Jeśłi kłuca się z powszechną mądrością to albo mądrość powszechna się zdezaktualizowała i pokutuje po czasach ubiegłych (co postuluję), albo jesteśmy wyjątkami (co bardzo niewykluczone). Bardzo liczę an to pierwsze.
    Za to pogląd władz USA wygląda na efekt gradientu poziomu życia, a nie opinii o nacji. Ta ostatnia obiegowa może i niezbyt pochlebna, ale nie w zakresie uczciwości, ale raczej inteligencji (co wynika jak się okazuje z polskiej gramatyki – zresztą ostatnio czytałem o odbiorze Polaków jako grubian w UK z tej samej przyczyny).
    A sukces polityczny mnie przynajmniej ni einteresuje przede wszystkim z powodu warunków koniecznych do jego osiągnięcia w obecnym czasie. Negatywna selekcja jest zatrważająca, ale nie ma się co dziwić – takie warunki ewolucyjne stworzono.

css.php