Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

21.06.2012
czwartek

Poziomy

21 czerwca 2012, czwartek,

Rozmowa o gospodarce posiada różne poziomy. Jest poziom mikro – czyli nas wszystkich przedsiębiorców, pracowników, firm. Jest to poziom codziennej walki, ludzkich tragedii i sukcesów. To poziom dyskusji jakiego staram się trzymać na tym blogu. Jest też poziom makro – to poziom po którym poruszają się eksperci i politycy. Patrzy się wtedy na gospodarkę z punktu widzenia agregatów jakimi są PKB czy bezrobocie. W wielkich cyfrach nikną ludzkie dramaty i rozpoczyna się technokratyczna dyskusja: co podkręcić by było więcej i lepiej. Mało kto zwraca jednak uwagę, że gospodarka to system rozproszony i centralne nim zarządzanie rzadko przynosi pozytywne rezultaty. Nawet jeśli przez jakiś czas jakaś polityka wydaje się sprawdzać to szybko okazuje się niedostosowana do ciągle zmieniających się realiów. Boleśnie przyszło nam się o tym przekonać za czasów centralnego planowania.

Chęć pogmerania w wydawałoby się prostych mechanizmach makroekonomii jest jednak przemożna i dyskusja internetowa zazwyczaj odbywa się właśnie w zakresie tego co rząd powinien, a czego nie powinien robić by sytuację uzdrowić a z Polski uczynić nową Szwecję (w przeszłości były jeszcze Japonia, Irlandia, mowa też była o polskiej Nokii, ale ci wszyscy wymieniani jako przykłady w przeszłości są dziś w głębokich tarapatach. Aż strach pomyśleć co czeka biedną Szwecję). Popularność takiego podejścia wynika z także faktu, że kompletni dyletanci mają wrażenie, ze szybko są w stanie określić cudowne lekarstwa i pomysły (podobnie rzecz się ma z używającymi analizy technicznej do gry na giełdzie – jest ona prosta, ale kompletnie bezużyteczna za to daje poczucie stania się ekspertem w kilka dni). Jedynym pewnikiem jest jednak to, że najlepsze co politycy mogą zrobić to nam na poziomie mikro za bardzo nie przeszkadzać.

Dyskusje się jednak toczą i ostatni szczyt w Meksyku przyniosła nam nowiny, że USA krytykuje Unię Europejską, że ta za mało pieniędzy drukuje. Gdyby drukowała więcej pewnie wpłynęłoby to nieźle na kampanię Obamy, dla nas jednak szaraczków raczej nie miałoby zbyt pozytywnych skutków. Na szczęście Niemcy dość dobrze pamiętają jaką przyjemnością jest hiperinflacja i dość umiarkowanie puszczają w ruch prasy drukujące. Jednak politycy sobie trochę pogadali, media skomentowały i każdy miał trochę zajęcia. O prawdziwych przyczynach kryzysu oraz bolesnej (wciąż przed nami) drodze do uzdrowienia gospodarek nie mówi nikt. Ale skala mikro już wyczuwa właściwy kierunek – w czasie gdy rząd USA zadłuża się na niespotykaną skalę obywatele zaczynają nadpłacać kredyty. Oszczędnością i pracą…

O skali makro mogą zasadniczo w miarę kompetentnie wypowiadać się fachowcy – czyli naukowcy. Oni rozumieją, że równanie opisujące gospodarkę opisuje zależność a nie przyczynowość. Wiedza jakie wady ma doktryna Keynsa, a jakie teoria Hayeka. Jak mawiał mój promotor „All models are false, some are useful” (wszystkie modele są wadliwe, ale niektóre są przydatne). Trzeba jednak wiedzieć z czego wynika ich fałszywość i do czego zastosować je można, a do czego nie.

Ale takie dyskusje nie są medialne. W Krakowie zaraz rozpocznie się konferencja Multinational Finance Society gdzie zjadą naukowcy z całego świata. Na ten przykład w najbardziej interesującej mnie sesji 58 będą przedstawiciele uniwersytetów z Nowej Zelandii, Meksyku i Cypru (a to tylko jedna z 64 sesji). Listę prezentowanych prac i autorów można znaleźć tutaj. No ale niestety o tak ważnym merytorycznie i prestiżowo wydarzeniu media zapewne się nie zająkną, a być może to wydarzenie ważniejsze niż Euro 2012. No ale o to nie pokłóci się Tusk z Kaczyńskim, przede wszystkim dla tego, że nie mieliby pojęcia od czego zacząć (podobnie jak gospodarczy dziennikarze mający to komentować).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. @Tomasz Kasprowicz -,,O skali makro mogą zasadniczo w miarę kompetentnie wypowiadać się fachowcy – czyli naukowcy. Oni rozumieją, że równanie opisujące gospodarkę opisuje zależność a nie przyczynowość.” – Niedawno 21 -23 maja 2012 roku odbyła się Międzynarodowa Konferencja w Nałęczowie ,,Kryzys finansowy – Przebieg i Skutki w Europie Środkowej i Wschodniej”. Bardzo ciekawe referaty wygłosili między innymi profesorowie z 25 państw. Referaty uczestników konferencji opublikowano w książce pod red. Prof. Sławomira Partyckiego,Wydawnictwo KUL, Lublin, 2012. Serdecznie polecam publikację, od ontologii kryzysu, przez skutki gospodarcze, skutki społeczno- kulturowe, rozwój i współpracę w Europie Środkowo – Wschodniej. Jasne, że takie dyskusje nie są medialne, zatem całkowicie się z Panem zgadzam, aby pozostać przy analizie społeczeństwa i rozwoju gospodarczego w skali makro. Pozdrawiam.

  2. – przepraszam, wkradł się błąd ,oczywiście w skali ,,mikro”.:)

  3. Wspomniałem niedawno o wypowiedzi ministra od gospodarki na temat pakietu ułatwień dla najmniejszych firm. Dzisiaj wywiad z nim ukazał się na portalu. Kto nie czytał może tutaj znaleźć.
    http://podatki.onet.pl/pawlak-pakiet-deregulacyjny-po-wakacjach-w-parlame,19925,5168213,1,agencyjne-detal

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak – a minister Rostwoski już powiedział, że to nie czas na deregulację poboru VAT. Niestety

  6. Poszukiwanie zasad nowej ekonomii wymaga wygaszania negatywnych i kryzysogennych procesów zachodzących w zarządzaniu państwem np.skomplikowanej wykładni interpretacji przepisów i niedoceniania zabronionych prawem działań firm (autostrady Euro).

  7. Wrażenia po pierwszym dniu konferencji: polska nauka nie istnieje
    Konferencja orgazniowana prze polską uczelnię – ani jednego reprezentanta tej uczelni. W sumie polskich artykułów będzi eprezentowanych 5 na ponad 200. Zostaliśmy zdystansowani przez uczonych z antypodów i chyba nawet terytoria palestyńskie. O USA Japonji i Izraelu nie wspomnę. Nie wspominając o tym, że 1 z tych polskich artykułów napisany przez osoby niezwiązane z żadnym uniwerytetem. Drugi artykuł napisany przez uczetnika kiedy studiował za granicą. Wrócił po doktoracie i planuje jak naszybciej uciekać z powrtotem do cywilizowanego akademickiego świata. Jak my mamy być na dluższa metę konkurencyjni? Szkoły wyższe do zaorania.

  8. „Wrażenia po pierwszym dniu konferencji: polska nauka nie istnieje
    Konferencja orgazniowana prze polską uczelnię – ani jednego reprezentanta tej uczelni. W sumie polskich artykułów będzi eprezentowanych 5 na ponad 200.”

    A ja naiwny myślałem , że stan nauki w państwie poznajemy po ilości patentów, wdrożonych w przemyśle projektów. A tu nagle okazuje sie , że naukę należy oceniać po ilości wygłoszonych referatow. Nawet nie po jakości, a po ilości.
    Brawo.

  9. @Andrzej52
    Poznaje się po różnych rzeczach zwłaszcza w zalezności od dziedziny. Patenty w zakresie ekonomii i finansów to rzadkość (osobiście się nie spotkałem). Za to mierzy się ją ilością publikacji tudzież artykułów przyjętych na międzynarodowe konferencje. W naszym przypadku o jakości nie ma co rozmawiać bo ich właściwie nie ma.

    Wrażenia dzień drugi. Spotkałem kilka osób polskiego pochodzenia, które uciekły przed naszymi uniwersytetami. Spotkałem kolejniych kilka o polskich korzeniach liczących, ż ena konferencji znajdą partenrów do przyszłych badań z Polski. Byli srodze rozczarowani.

  10. Odkrycie, że polska nauka instytucjonalna, to zagubiona autostrada (w dżungli precywilizacyjnej), to jest medialna sensacja, ale tylko w Polsce.
    Ani ilość patentów ani referatów czy też publikacji nie stanowi celu nauki, a jedynie pośredni wskaźnik jej kondycji, potencjału.
    W krajach cywilizowanych.
    Tam też, wynikiem poziomu nauki jest poziom cywilizacji, jaki ona kreuje.
    Proszę sprawdzić, czy istnieje w PL nowoczesna droga, w całości prowadząca od przyczyny do skutku (czyli z miejsca A do miejsca B, pomiędzy którymi istnieje potrzeba nowoczesnej drogi cywilizacyjnej).
    Otóż – nie istnieje. Istnieją odcinki, na których udało się zrealizować partykularny interes jakiejś cząstki plemienia zasiedlającego okolice.
    Tym właśnie wyraża się nasz nieciągły poziom cywilizacji, w związku z poziomem i wpływem nauki na kondycję naszego nieszczęsnego kraju.
    Od poziomu strategii do poziomu wyniku, wężykiem i w podskokach (między odcinkiem A a odcinkiem B).
    Pozdrawiam.

css.php