Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

13.06.2012
środa

Epopeja VAT ciąg dalszy

13 czerwca 2012, środa,

Ministerstwo szykuje nam kolejną zmianę w ustawie o VAT. O tym, ze jest to ustawa o kiepskiej jakości już od początku istnienia już pisałem. I nie mam tu na myśli wyłącznie luk i niepotrzebnych wyjątków mających uniemożliwić krwiopijcom przedsiębiorcom upaść się na VAT od paliwa, śmietanki do kawy, noclegów itd. Sam język tej ustawy jest nieprzyzwoicie wręcz skomplikowany i niejednoznaczny. Niech za przykład posłuży definicja umów cywilnoprawnych, które nie podlegają pod podatek VAT:

„jeżeli z tytułu wykonania tych czynności osoby te są związane ze zlecającym wykonanie tych czynności prawnymi więzami tworzącymi stosunek prawny pomiędzy zlecającym wykonanie czynności i wykonującym zlecane czynności co do warunków wykonywania tych czynności, wynagrodzenia i odpowiedzialności zlecającego wykonanie tych czynności wobec osób trzecich.” (Art. 15 pt. 3 ust.3)

Przez dobry rok od uchwalenia nikt łącznie z ministerstwem nie miał pojęcia co to znaczy. Wszyscy domyślali się, że chodzi o umowy zlecenia i o dzieło, ale pewności nie było. Umów zwykle nie VATowano, ale niepewność czy za rok lub dwa nie ruszy w pole UKS i nie zacznie się karanie przedsiębiorców pozostawała. A to tylko jeden z wielu fragmentów ustawy, co do których interpretacja jest bardziej niż niepewna. Wiedzą o tym wszyscy nieszczęśnicy, którzy jak ja, kiedyś przedarli się przez pełen tekst ustawy.

Minęły lata i przedsiębiorcy i władze doszły z grubsza do porozumienia co przez przepisy z 2004 rozumieją obie strony (a właściwie co UKS rozumie). Niestety każda nowelizacja wprowadza nowe niepewności, które zabierają zwykle przynajmniej rok zanim się rozwieją. W tym czasie często przedsiębiorcy łamią prawo – nie wiedząc o tym – bo jak działa prawo dowiedzą się za rok. Dzięki temu przychody do budżetu można mnożyć cofając się do przeszłości. Niestety takimi problemami obarczona jest i była każda zmiana w ustawie VAT. Ze źródeł zbliżonych do UKS wiem, że urzędy czekają na sygnał do kontroli nabywców złomu (świeży temat w zakresie VAT). Okazuje się, że jeśli sprzedawca złomu nie był czynnym podatnikiem VAT to konsekwencje (pełna kwota VAT + odsetki + zapewne kara) poniesie nabywca – pomimo, że sam na tym nic nie skorzystał (VAT od złomu nie występuje na fakturze sprzedaży a jedynie jednocześnie się go nalicza i odlicza na fakturze wewnętrznej – z zerowym wpływem na podatek). Niewykluczone, że za rok UKSy zamkną cały polski przemysł ciężki.

Tym bardziej z niepokojem patrzę na nową ustawę. Wiele jej elementów wygląda rozsądnie eliminując różne wyjątki w momentach powstawania obowiązku podatkowego. Upraszcza kilka procedur. Jednak z tego samego źródła wiem, że zmiany znieść mają faktury wewnętrzne, ale nawet UKS dziś nie wie co ma się pojawić zamiast nich. Do wejścia ustawy jeszcze pół roku więc wydawać by się mogło, że nie ma się czego bać. Płonne nadzieje! Tak jak urzędy nie wiedza jak interpretować te przepisy dziś – tak samo nie będą tego wiedziały za pół roku. Widzieliśmy to nie raz – jak w przypadku zmiany ustawy o VAT z przełomu roku, gdzie na podstawowe pytania nie było do końca odpowiedzi.

Dlatego mój apel – drogi rządzie – jeśli nie musisz nie ruszaj tej (i innych) ustawy. Nauczyliśmy się żyć z tym kamieniem u szyi. Jest to kamień ciężki, ale znamy jego chropowatości. Nawet próbując nam ująć ciężaru niestety go dokładacie. Błagam jeśli nie potraficie stanowić prawa to tego nie róbice. My przedsiębiorcy chętnie ufundujemy wynagrodzenia za bezczynność.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. A jeśli z własnej woli i na wyrost zapłacisz VAT to kara. A jak nie zapłacisz, też kara.
    Udało się zniszczyć firmy budowlane z wyjątkiem Covec (okazali się inteligentniejsi od polskich urzędników), teraz złomiarze, potem grabarze i cała reszta. Wróci kapitalistyczny socjalizm, gdzie największym przestępstwem było prowadzenie działalności gospodarczej bez zezwolenia, którego się nie daje. Straszne? Ale tak wielu wspomina z rozrzewnieniem tamte wspaniałe czasy na forach Polityki. Pan Kasprowicz nie powinien zapominać do kogo pisze. Bo socjalizm to nie rosyjskie wojska, to mentalność. A ta pozostała bez zmian.

  2. A co z tak zachwalanymi kiedyś WYKŁADNIAMI przepisów?
    Skarbówki wycofały się z nich? Czy przestały wydawać interpretacje?

    Nie znam się na tym, ale Pawlak chce uchylić 70 regulacji.
    Może część z tego jest sensownym posunięciem?

  3. Kolejny kwiatek z łaczki VAT-u
    Jesteś szczęśliwym leasingobiorcą samochodu osobowego. Ale szczęście nie trwa długo, jak sie okaże, że od każdej faktury wystawionej przez firme leasingową można odliczyc tylko 50% VAT-u, aż do wyczerpania zapasu, ups limitu (50% lub 6000,-)
    A w najgotszej sytuacji są osoby (firmy), które dały sie namówic na ubezpieczenie wliczone w ratę. Wtedy przez cały okres wynajmu płaca VAT od ubezpieczenia, bez możliwości odliczenia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ZWO
    To prawda – przy VAT pałą z każdej strony. A niby to podatek neutralny dla płatnika.

    @wiesiek59
    Wykładnie ostatnimi czasy przeniosły się do ministerstwa. A ministerstwo ostrożnie szafuje nimi.

    @Andrzej52
    No z tym ubezpieczeniem to niezły kwiatek – musze przyznać pierwsze słyszę.

  6. Panie Tomaszu.
    Sam to przerabiałem, na fakturze nie było rozdzielone – wynajem / ubezpieczenie. Poza tym wychodzi drogo takie ubezpieczenie. Za drugim razem już nie dalem sie nabrać.
    Wieczorem w TVP3 obejrzałem wywiad z ministrem od gospodarki. Podobno jego ministerstwo pracuje nad 70 ułatwieniami dla malych podatników., m.in. VAT ma być płacony po otrzymaniu zapłaty, zwrot VAT-u ma być skrócony z 60 do 30 dni (chyba minister zapomniał, że istnieje 25-cio dniowy zwrot VAT-u, tylko trzeba mieć wszystkie faktury zapłacone i dwukrotnie pofatygować sie do US). Również ma być wydłużony czas na zapłate VAT przy imporcie, z 10-ciu do 30-tu dni (Import – sprowadzenie towaru z poza UE)
    Pozdrawiam

  7. Przepisy gospodarcze pełnia ważną funkcję w państwie plemiennym. Są po pierwsze narzędziem dyskretnej władzy urzędnika nad obywatelem a także instrumentem władzy wodza plemienia nad urzędnikiem. Po drugie, stanowią źródło dyskretnego dochodu urzędników, co warunkuje w ogóle znalezienie chętnych do pracy w urzędzie. Po trzecie są też orężem ideologicznym w dywersyfikacji hierarchii władzy.
    Wszystkie te funkcje wymagają, aby prawo było niejednoznaczne, pokrętne i uznaniowe.
    Pozwala to dowolnie zastraszać i manipulować podmiotami gospodarczymi rzekomo wolnego rynku, podobnie – nędznie kompetentnymi i takoż opłacalnymi (oficjalnie) urzędnikami (punkt1) co gwarantuje podstawy władzy.
    Motywacja urzędników w takim państwie (punkt2) gwarantowana jest z kolei praktyką czerpania rzeczywistych choć nielegalnych formalnie dochodów z szantażowania rynku niejasnym prawem a także półoficjalnie – z handlu wykładniami i interpretacjami, np. w formie tzw. szkoleń.
    Ostentacyjna mętność i absurdalność przepisów daje takiemu państwu możliwość ustawicznych ‚reform’ i korekt, pozornie pozornych, ale w istocie utrwalających w szantażowanych plemionach nadzieję na dobrą wolę dobrej władzy (usuwającej łaskawie tę czy inną ‚kozę’ z izby, jak w dowcipie o jednej z technik manipulacji), co konsoliduje system i zapobiega buntom (punkt3).
    Proszę nie tracić czasu i energii na walkę z enigmatycznym i absurdalnym prawodawstwem, bo jest to w istocie walka o …utrzymanie systemu (pogoń za podstawionym króliczkiem) , rujnująca przedsiębiorczość.
    Ta ostatnia ma sens tylko, jeśli przekłada się na systemowe zmiany ustroju państwowego, co w cywilizacji i demokracji obywatele wyrażają zaangażowaniem politycznym.
    Może dlatego, pojęcie ‚polityki’ jest u nas tak silnie deprecjonowane przez samych polityków a ‚przedsiębiorczości’ w walce z przepisami – promowane… 🙂
    Tak więc VAT nabiera sensu dopiero przełożony na siłę wyborczą.
    (oczywiście nie w edycji kabaretowej, jaka jest nam sprzedawana pod marką znęcania się nad zwierzęciem)
    😉

  8. Jeszcze o ubezpieczeniu przy leasingu.
    W latach 2006-11 wynajmowałem sam. dostawczy. Płaciłem ubezpieczenie nie wliczone w ratę, ale firma wynajmująca wystawiala mi fakturę z ubezpieczeniem dwa razy w roku. Przez dwa lata były zwolnione z VAT. W trzecim roku dostałem f-ry korygujące i bylem zmuszony dopłacić VAT od nich. Następne były z VAT. Podobno urząd zakwalifikował to ubezpieczenie jako uslugę (tak zresztą pisało na f-rze) i bank był zmuszony płacić od ubezpieczenia VAT. Dobrze że mogłem VAT odliczyć, gdyby to był leasing samochodu osobowego, to nie wiem czy można by odliczyć.

  9. Gekko
    14 czerwca o godz. 19:53

    Czyżbyś podsumował działalność pana Misiąga, czy Kawalca, w dziedzinie doradztwa podatkowego i działalności wydawniczej?
    Patent na mętność kluczem do sukcesu…

  10. @ wiesiek59, 14 czerwca o godz. 21:27

    Czyżbyś podsumował działalność pana Misiąga, czy Kawalca…
    – – –
    Ależ przeciwnie. To takie praktyki podsumowują rzeczywisty cel systemu.
    Mamy przecież do czynienia z nieustającym trendem wzrostowym a bynajmniej nie z penalizacją zarobków funkcjonariuszy państwa na konflikcie interesów.
    Interes w tym systemie jest bowiem tylko jeden.
    🙂

  11. @Gekko
    Ze smutkiem przynaję, że taka interpretacja jest uprawniona. Zresztą pisałem o tym w jednym z pierwszych wpisów – może nie tyle z zamysłem, że „opisuję fakty”, ale, że „tak się czuje przedsiębiorca”. Nie można wykluczyć, że niestety i jedno i drugie. Z drugiej strony postrzegam nasza władzę bardziej jako dyletancką, a nie zwodniczo przewrotną i łudze się jeszcze co do jej dobrej woli, ale kiepskiego wykonania i biurokratycznego umysłu.

  12. @ Tomasz Kasprowicz, 15 czerwca o godz. 8:55
    – – –
    No smutne, fakt.
    Niestety, nie są to żadne przypuszczenia ale wynik analizy strategicznej, jakim posługuje się każdy przedsiębiorca (na pewnym poziomie skali) z cywilizowanego kraju, zanim zainwestuje w danym środowisku biznesowym. Nie chodzi przy tym o ‚inwestycje’ typu „catch & run” (call centre czy montownia albo transfer zysku jako royalty z rebrandingu), ale długoterminowe zaangażowanie w gospodarkę.
    Dlatego też takich inwestycji u nas niemal nie ma i nie będzie.
    Chyba, że sami weźmiemy się do posprzątania własnego obejścia, ale nie za pomocą „przedsiębiorczego” kosmetyki śmietnika, o czym pisałem.
    Jak na razie, przedsiębiorczość rodzima sprowadza się standardowo do rodzimego „catch & run”, wygrywa szybszy i lepiej podłączony do cycka systemu. To się w pewnym sensie i nanoskali nadal, jak za epoki ulicznych szczęk, opłaca 😉
    Pozdrawiam.

  13. @Tomasz Kasprowicz
    Dyskutowaliśmy, politycznie, o płaceniu podatków, gdzie bronił Pan tych bogatszych, których podatki podobno nie mają wpływu na dochody państwa.
    Właśnie znalazłem artykuł o podatkach w Italii, gdzie 25% ludzi nic nie płaci. Powstał tam program komputerowy Serpico (2000 serwerów), który porównuje zakupy i dochody oraz transfery pieniędzy. Właśnie wpadł syn znanego malarza, który próbował przekazać 4 miliony Euro ojca do USA. Wprowadzono też zakaz płacenia gotówką sum powyżej 1000 Euro. Agenci jeżdżą po bardziej renomowanych miejscowościach i fotografują luksusowe jachty, wille, Porsche i Ferrari. Złapano tylko 7500 osób całkowicie nie płacących podatków. Łącznie dało to 20 miliardów Euro, średnia to 2,8 miliona. Ocenia się, że niepłacone podatki to rocznie jakieś do 150 miliardów Euro. Wystarczyłoby na długi państwa.
    Pisałem już o Grekach. Ci ostatnio wywożą walizkami pieniądze. Straże graniczne musiały zostać wzmocnione. Ocenia się, że rocznie Grecy nie płacą do 40 mld Euro, według Pana ci biedniejsi bo niema dowodów. Każde zdjęcie z góry pokazuje wille z basenami i pełna jachtów porty. Działająca od niedawno instytucja kontroli podatkowej znajduje rocznie do 5 mld niepłaconych podatków. Niestety może tylko poinformować urząd podatkowy i nie wiadomo, czy ten urząd zaczął nagle zbierać zaległości.
    Jak się to ma do polskich kontroli, gdzie napada się na kelnera w barze, który najpierw skasował 5 zł za piwo a dopiero potem wystawił kwitek. Albo do tej słynnej babci w kiosku, który ukradła 2 grosze VAT. Choćby z punktu widzenia stosunku kosztów do dochodów.
    Osobiście ciągle uważam, że biurokracja jest niezbędnym składnikiem dobrze działającego państwa, mimo histerycznych reakcji na forum. Powinna być rozbudowywana. Ale dodam słowo „dobra” a to wcale nie znaczy liczna i dokuczliwa. Trochę nie na temat ale to forum Polityki a nie Gazety Bankowej.

  14. @ ZWO, 15 czerwca o godz. 11:28

    Pomieszanie z poplątaniem.
    Co ma skuteczne funkcjonowanie państwa do wysokości podatków?
    Sądzi Pan, że to bogacze wywożą niepłacone podatki walizkami?
    Proszę więc sprawdzić, jaki procent wynajmowanych mieszkań jest w naszym kraju opodatkowany i czy wynajmujący to krezusi, czy przeciętni ciułacze.
    Podobnie, proszę wydębić w naszym kraju od drobnego usługodawcy paragon fiskalny – bo sam nie da!
    Identycznie jest w Grecji.
    Społeczeństwo Robin Hoodów nie zwiększa a zmniejsza swój kapitał i możliwości, kończąc bankructwem kredytowym, jak Grecja i PRL.
    Tylko w takim społeczeństwie, biurokracja „jest potrzebna” i to jedynie proporcjonalnie do odsetka społeczeństwa, jaki ją stanowi.
    Powodzenia, w Grecji można naprawdę tanio się urządzić (nadal cudzym kosztem) , ja wolałbym aby z Polski do Grecji jeździć na wakacje, a nie strugać nam po grecku biurokrację w Polsce.

  15. W temacie i trochę obok.
    Jestem zwolennikiem ujednolicenia stawek Vat, prostych niepozostawiających miejsca na interpretację przepisów.
    Ustawy podatkowe to nie literatura, gdzie mamy się domyślać, co poeta miał na myśli.
    Każdy przepis, który trzeba interpretować, powinien być uchylony a nie interpretowany.
    Interpretować, to może Trybunał Konstytucyjny, dokonując wykładni prawa ale na pewno nie urząd skarbowy, powinno mu być to prawo odebrane.
    Może w przypadku przepisów podatkowych, powinniśmy zmienić prawo na precedensowe?
    Nie jestem zwolennikiem anglosaskiego systemu prawnego, ale w przypadku prawa podatkowego wydaje mi się on o wiele bardziej przejrzysty.
    To że stawki są różne, tłumaczy się sprawiedliwością społeczną, że biedni, że podstawowe produkty, bla bla..
    Jak to wygląda w praktyce?
    W przypadku chleba i ciastek, chyba doradcą ministra finansów zza grobu była Maria-Antonina.

    Croissant z czekoladą stawka 5% vat
    Chleb 8% vat

    Woda 22% vat
    Sok owocowy 8%

    I najlepsze, kwiaty cięte i doniczkowe 5% vat.
    Jak wiadomo, najbiedniejsi mają w zwyczaju się kwiatami obdarowywać częściej niż pić wodę.

    Nie słyszałem, żeby o te absurdy ktoś z dziennikarzy zadał pytanie ministrowi finansów.

  16. @ZWO
    Gdzie tu zacząć:
    Co do rozbudowania biurokracji – to ile jej jest zalezy od tego jaki jest pomysł na państwo. Można mieć pomysł, że ludzie mają obowiązek meldowania się i powstają zaraz urzędy etaty kontrolerzy etc i można mieć pomysł że tego nie ma i biurokracji też nie. Nie wspominając już o biurokracji do obsługi biurokracji. Jasne i proste przepisy, minimum koniecznych regulacji i już biurokracja znika w oczach. I to z pożytkiem dla państwa bo ona kosztuje. Zaś resztę można skierować do ścigania właściwych osób.
    Co do ludzi wywożących pieniądze z Grecji to najwyraźniej nie rozumie Pan działającego tam mechanizmu. Powodem ich wywożenia nie jest ucieczka przed podatkami (choć zapewne część z nich pochodzi z nieopodatkowanych źródeł). Ludzie wywożą majątki w obaiwe przed zaborem ich przez państwo przy bankructwie, pworocie do drachmy i dewaluacji. Wtedy ich pieniądze mągą z dnia na dzień stracić połowę lub więcej wartości. Innymi slowy uciekają przed oczekiw2anym opodatkowaniem od majątku. Bogaci poprzez wywóz, biedniejsi trzymają euro w skarpecie – byle nei w banku.
    Problem z podatkami we Włoszech i Grecji bynajmniej nie dotyczy tylko bogatych (choć ich też). Tam podatków po prostu nie płaci prawie nikt.
    Moje podsumowanie jest takie: ja nie bronię bogatych – ja zwracam uwagę, że podatkami powinni być objęci wszyscy bo wtedy przekłada się to na wpływy budżetowe. Pan pokazuje kwoty majątków ludzi i odnosi je do długu publicznego. Postuluje Pan nacjonalizację majątków ludzi? Taki pomysł na dług publiczny?

  17. Parker
    Również jestem za jedną stawką VAT na wszystko. Ewentualny wzrost cen podstawowych artykułów żywnościowych dla najmniej zamożnych można zrównoważyć niską stawką PIT.
    Podobna sytuacja występuje z cenami lekarstw na choroby przewlekłe. Za lekarstwo kosztujace np. 100,- płaci się 3,20 niezależnie czy zarabia sie 1000,- czy 10000,- miesięcznie. Dlaczego 3,20 a nie 3,50? Nie było by problemu gdyby te lekarstwa kosztowały 10-20 złotych. Choć sam jestem beneficjentem tego systemu (astma), nie zgadzam się z cenami.
    W piątkowej GW jest projekt ustawy PiS-u dotyczący nowelizacji PIT i CIT. m.in. proponują wprowadzić dla pracowników 30% kosztów uzyskania przychodów, a w koszty te można by zaliczyć np.wydatki na sprzątanie mieszkania. To zdaniem PiS-u ma pomoc najbiedniejszym. Tylko jakoś PiS nie tłumaczy czym ubytki w budżecie
    zrównoważyć.
    Pozdrawiam

  18. @Tomasz Kasprowicz
    Teorii uzdrawiania świata znajdzie Pan na prawie każdym forum do woli. Zwykle koncentrują się na wsadzaniu do więzienia albo kuli w łeb każdemu, kogo nie lubi autor teorii. Proszę mi tego oszczędzić.
    Natomiast prosiłbym o oszczędzenie mi informowania
    o tym, czego i gdzie nie rozumiem. Bo moglibyśmy się na ten temat długo licytować. Sprawy, o których dyskutujemy, mają wiele aspektów i w dyskusji z braku miejsca i czasu przedstawia się te, które uznaje się za istotniejsze. Można więc wskazać w dyskusji na pewne dodatkowe aspekty, ale ocena, że ktoś nie rozumie nie wnosi nic rzeczowego, natomiast ma duży wpływ na ton i kulturę dyskusji.
    Z poważaniem

  19. @ Tomasz Kasprowicz, 17 czerwca o godz. 18:38
    – – –
    Wszystko prawda, tylko jedno mi się nie podoba.
    Otóż modna obecnie kalka myślowa, jakoby na problemy potrzebne były „pomysły”.
    Otaczają nas armie „pomysłowych Dobromirów”, odkrywających koło, że trzeba mieć ‚pomysł’ na życie, na gospodarkę, na biznes, na produkt, nawet na leczenie pryszczy i oczywiście – zwieńczenie: pomysł na siebie.
    Mnie to śmieszy, bo brak wiedzy i kompetencji świadczy o …braku pomysłu na sprawdzenie, że koło już wymyślono.
    Oczywiście, nie pisze tego a propos Pana wypowiedzi, bo jak mi się zdaje, nie wynika z braku wiedzy czy kompetencji, ale nawyku kolokwialnego.
    Mimo to, serdecznie zapraszam do tępienia „pomysłowych”, mających po prostu przykryć tym swą ignorancję… 🙂
    Nb. kwestia gospodarczego ustroju państwa i jego organizacji to naprawdę nie jest poligon na trenowanie kreatywności i pomysłowości wyzutej z wiedzy, kto jak kto, ale my po latach komuny rozwiązującej pomysłowo dylemat sznurka do snopowiązałek (nie dowieźli, remanent, przejściowe trudności, stonka i coca-cola itd) powinniśmy tego unikać jak ognia.
    Pozdrawiam 😉

  20. @Andrzej52 i Parker
    Pełna zgoda. Bez zwolnień, ulg, wyłączeń, obniżeń. Od pomocy biednym jest pomoc społeczna, a nie system podatkowy. Niech zwiększone wpływy budżetowe pójda właśnie tam (po gruntownej reformie tej instytucji) to będzie to z korzyścią dla biednych i całej gospodarki.

    @ZWO
    Jełsi w czymś uraziłem – przepraszam. Tym niemniej przedstawia Pan jakiś fakt (wywożenie pieniędzy w ostatnim czasie w walizkach za granicę z Grecji) i twierdzi, że to pieniądze zarobione w szarej strefie uciekające przed podatkami. Wiemy jednak, że one uciekają nie przed podatkami tylko przed groźbą wyjścia Grecji ze strefy euro i to jest przyczyna główna zjaiwska. Jeśli wskazuje Pan jako główną przyczynę co innego to w mojej ocenie albo Pan nie wie co jest faktyczną przyczyną, albo manipuluje faktami na potrzeby swojego argumentu. Jestem człowiekiem, który nigdy nie zakłada złej woli, drogą eliminacji założyłem więc brak wiedzy.
    Nie wiem natomiast skąd uwaga o więzieniach i kulach w łeb. Jestem najdalszy od tego typu rozwiązań jak na liberała przystało.

    @Gekko
    Pomysły są potrzebne, ale rzeczywiście nie powinny się one brać z powietrza tylko najlepiej by wzorowały się na najlepszych rozwiązaniach gdzie indziej. Pomysły z mędrkowania własnego natomiast to rzeczywiście najcześciej materiał do obśmiania.

  21. @Tomasz Kasprowicz
    Pisałem kolejno o Niemczech, Szwajcarii, USA, Grecji, Italii i Polsce. Nigdzie nie wykazał się Pan zrozumieniem tematu. Ograniczanie do polskich wyobrażeń o podatkach i funkcjonowaniu biurokracji to wielkie uproszczenie, delikatnie mówiąc.
    I jak Pan się teraz czuje? Miło?

  22. Panowie Fachowcy…..
    Wzorcowe rozwiązania mamy za miedzą.
    Na Zachodzie i Północy.
    Musimy wyważać otwarte drzwi?

    Podatki są potrzebne, to współczesny patriotyzm.
    Ale żeby sensownie je Państwo wydawało, potrzebny jest cel.
    Taki ponad podziałami partyjnymi, długofalowy…..
    A niestety, nie ma KTO tego celu wyznaczyć.

  23. @ Tomasz Kasprowicz
    Chyba będzie Panu potrzebny lepszy pomysł na trolla niż uprzejma asertywność, inaczej będzie Pan przymusowym ZWO-lennikiem pułapki polemiki z absurdem… 🙂
    Proszę się nie przejmować, i tak na Pana blogu szczęśliwie dominują merytoryczne wypowiedzi…
    – – –
    @ wiesiek59
    Nie będąc żadnym fachowcem ale praktykiem, w pełni się z Twoją wypowiedzią zgadzam.
    Jednak praktyka wskazuje, że dramatycznie jaskrawy brak celów często wynika z oczywistości celów dyskretnych.
    Dopóki jest to oczywiste tylko dla wąskiej grupy, można spokojnie prowadzić pielgrzymkę „ślepców Breughla”…
    Dlatego właśnie demokracja to ustrój bardzo niewygodny i niebezpieczny dla takich ‚przewodników’, jawnie bowiem wymaga wspólnie a nie jednostronnie korzystnych celów i strategii do przekonywania wyborców.
    Bardziej potocznie mówi o tym przysłowie: „w mętnej wodzie łatwiej ryby łowić…”
    Pozdrawiam 🙂

  24. ,,13.06.2012
    środa
    Epopeja VAT ciąg dalszy
    Tomasz Kasprowicz Share4

    ,,Ministerstwo szykuje nam kolejną zmianę w ustawie o VAT. O tym, ze jest to ustawa o kiepskiej jakości już od początku istnienia już pisałem. I nie mam tu na myśli wyłącznie luk i niepotrzebnych wyjątków mających uniemożliwić krwiopijcom przedsiębiorcom upaść się na VAT od paliwa, śmietanki do kawy, noclegów itd. Sam język tej ustawy jest nieprzyzwoicie wręcz skomplikowany i niejednoznaczny” – ależ dokładnie o to chodzi w TYM systemie. Cóż za odkrycie:) Wielu profesorów ekonomii pracuje nad problemem kryzysu gospodarczego i wymyślili, że głównym powodem jest brak umiejętności prawidłowej interpretacji ustaw przez średnich i małych przedsiębiorców, ponieważ skala i szybkość zmian prawa przegania rocznie tsunami:).

  25. @wiesiek59
    Oczywiście ma Pan pełną rację. Podatki są potrzebne i trzeba je placić. Z drugiej strony dobrze by było, żeby podatnik miał kilka odczuć:
    – że jego pieniadze soą sensownie wydawane (nawet jesli celów nei ma to chociażby na sprawny aparat a nie rozlazłą biurokrację)
    – że nie jest łupiony
    – że system podatkowy służy rozliczaniu z państwem a nie jest masą pułapek zastawioną przeciwko podatnikowi.
    W mojej ocenie tylko punkt 2 gdzieniegdzie jest spelniony (na pewno nie jest spełniony w zakresie opodatkowania pracy i VAT). Reszta dno i wodorosty.
    Czemu? to dobre pytanie. Czy jest to proste dyletanctwo i brak kompetencji (jak mnie się wciąż wydaje gdyż mam klopoty z przypisywaniem ludziom złych intencji) czy jest to rozmyslne mącenie wody (jak uważa Gekko) nie wiem.

    @Gekko
    Poziom komentarzy na blogu nieodmiennie mnie (pozytywnie) zaskakuje. Mało tu typowego internetowego chamstwa. Mileiśmy tu jednego trolla , ale ku memu zdziwieniu uprzejma asertywność okazała się skutecznym narzedziem. trolle nei potrafią sobie z nią poradzić.

  26. @ Tomasz Kasprowicz, 18 czerwca o godz. 20:02

    W kwestii mącenia wody, to jak sądzę wystarczy dla oceny przyczyn zasada prawnicza „…cui prodest”, czyli „komu służy (ten czyni)”. Każdy mechanizm społeczny (z udziałem grup ludzkich) dąży do zachowania rozsądku ekonomicznego, czyli nie utrzyma się żaden konstrukt, nie będąc podtrzymywanym czy napędzanym interesem konkretnej grupy. Przy czym interes niekoniecznie oznacza zysk materialny, może to być każda z ludzkich motywacji, np. władza czy uznanie.
    Oczywiste absurdy i kompromitujący cywilizacyjnie bałagan w prawodawstwie i wykonaniu prawa w naszym kraju, gdyby odrzucić w/w interpretację, świadczyłby że jesteśmy społeczeństwem zdominowanym przez niegramotnych głupków, w co jednak wątpię.
    To, że alternatywą jest wniosek, iż mamy zamiast społeczeństwa wspólnotę przeciwstawnych plemiennych interesików zasilanych szamaństwem, młócących się pod przykrywką państwa w gry o sumie skończenie zerowej, jest równie smutne, może mniej poniżające niż zwykła głupota, ale sam już wolę nie dociekać 🙂
    A jak Pan sądzi – jakoś nie wierzę, że nie ma Pan zdania, raczej widzę w tym poprawność dyplomacji Gospodarza bloga i uczestnika regulowanego obiegu gospodarczego 😉
    Jak na razie, moje wnioski (wariant2) uzasadniane są reakcjami społecznymi (oraz szefa rządowej księgowości kreatywnej) na po prostu wybitnie uczciwe i kompetentne wypowiedzi prof. Balcerowicza, którego pech polega na tym, że uporczywie, choć spójnie z osobowością, komunikuje się nietrafnym we wspólnotach plemiennych sposobem.

    W kwestii efektu asertywności, ma nadzieję, że blog rozwinie się na tyle, aby wąski nawet margines trolli stanowił wyzwanie dla asertywnych reakcji na rzecz ignorowania. Spora grupa trolli na blogach „Polityki” działa masowo i wyłącznie dla zaistnienia terapeutycznego; Pana uprzejmość i reaktywność może „je” po prostu zwabić… (apage!) 🙂
    Oby nie nadeszły, zanim straci Pan siły na asertywność.
    Cieszy mnie przedsiębiorczość na blogu w „Polityce”, więc życząc powodzenia i satysfakcji z dyskusji, zostawiam tymczasem miejsce innym dyskutantom.
    Pozdrawiam.

  27. Trochę nie na temat…..
    Ktoś wie, gdzie podziała się kasa z prywatyzacji?
    Reinwestowana na pewno nie była….
    Jestem ciekaw odpowiedzi.

  28. Gekko
    18 czerwca o godz. 21:57

    Wpis idealnie pasuje do moich przemyśleń, poza jedną kwestią- nie jest to gra o sumie zerowej. Transfer przebiega od budżetu, do tych co mają wpływ na polityków.
    Płotki- jak ci co budowali autostrady- są dymane w świetle prawa i będą płacić długi do końca życia……
    Taka jest historyczna prawidłowość, od czasów Faraonów.
    Poszerzenie sfery wolności gospodarczej i strefy działania Prawa zaś, to domena tych średnich, niechronionych, ale mogących mieć wpływ na prawodawstwo.

  29. Decyzje o przebiegu ścieżki i kierunku transferów w UE podejmuje ,,Unia bankowa”, choć od niedawna zaczyna sięo tej ,,propozycji” głośno mówić.Kwestia rozbija się o liczbę graczy, w tym ZEWNĘTRZNYCH. Przypisywanie büdżetowi roli arbitra jest sporym nieporozumieniem, system prowadzi politykę nie domnlniętych drzwi.

  30. wiesiek59
    19 czerwca o godz. 16:29

    Została utopiona w budżecie.
    Przejedliśmy ją.

css.php