Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

7.06.2012
czwartek

Jak dobrze

7 czerwca 2012, czwartek,

Po kilku miesiącach narzekań i wizji katastroficznych czas na odreagowanie. Naturą blogera jest pisanie o tym co drażni i przeszkadza. W końcu to co uwiera domaga się od nas ekspresji, codzienne radości przyjmujemy z naturalną nonszalancją. Czas zatem stwierdzić, że pomimo wszelkich niedogodności przedsiębiorczość ma się u nas nieźle. Nie to, że nie mogłoby być lepiej, ale gdyby było fatalnie nasz kraj nie miałby szans na tak spektakularny sukces rozwojowy jaki obserwujemy od dwóch dekad w naszym kraju.

Najważniejsze jest to, że przedsiębiorcą w ogóle można być – co w kontekście naszej historii najnowszej nie jest takie oczywiste. Założyć działalność gospodarczą jest stosunkowo łatwo, schody zaczynają się później. Ale nie da się ukryć, że schody te z roku na rok co raz niższe. Już można się z urzędem rozliczyć elektronicznie, już można faktur nie pieczętować i podpisywać, ba można nawet mailem wysłać! Każda taka zmiana widać, że przechodzi w bólach i opór w duszach urzędników jest duży, ale jednak jedna za drugą następują. Chciałoby się więcej i szybciej, ale trzeba się cieszyć, że choć kierunek właściwy bo to wcale nie jest oczywiste. Czekamy na uproszczenia wielu innych przepisów zwłaszcza w zakresie prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, uelastycznienie warunków zatrudnienia w zakresie umów o pracę by móc bez strachu o przyszłość firmy zatrudniać na takie umowy. Może kiedyś.

Bycie przedsiębiorcą to jednak przede wszystkim poczucie wolności. Jednoosobowa działalność to szansa na wyzwolenie własnej pomysłowości i inicjatywy – często duszonej gdzieś na etatach w korporacjach czy nawet średnich firmach. Tu wszystko zależy ode mnie i ja ponoszę wszelkie koszty moich błędów i lenistwa, ale i dostaję większość z korzyści wynikających z trafnych decyzji i pracowitości. Jeśli nie chcę to nie pracuję i nikt nie może mnie mieć za to do mnie pretensji bo konsekwencje tego ponoszę sam. Koniec z wątpliwymi L4 i markowaniem pracy – teraz zależy mi na byciu wydajnym, bo reszta czasu jest dla mnie – nie muszę odbijać karty zegarowej. Koniec z upierdliwymi szefami i niemiłymi współpracownikami. Jako przedsiębiorca współpracowników dobieram sobie sam – podobnie jak klientów. To wolność prawdziwa bo bezpośrednio związana z odpowiedzialnością.

Polska to także wciąż świetnie miejsce dla przedsiębiorców wchodzących na rynek. Tak wiele potrzeb jest jeszcze niezaspokojonych, a wielkie molochy korporacyjne czy te pochodzące z czasów PRL są wielce niewydolne. Dobry pomysł to ciągle recepta na wielki sukces, ale często wystarcza po prostu solidna praca i dobra jakość oferowanych usług czy towarów. Tego mamy ciągły niedobór i wciąż się świetnie sprzedaje – tak u nas jak i za granicą.

Dlatego zastanawiający się czy własną działalność rozpocząć nie powinny odebrać narzekania na tym blogu jako zniechęcenia do podjęcia takiej decyzji. Jest to droga wymagająca i często stresująca, ale jedyna dziś dająca takie poczucie wolności i satysfakcji. Polacy są narodem niezwykle przedsiębiorczym i to na przedsiębiorczości naszej udało się zbudować w 20 lat kraj zaliczany do rozwiniętych. I to właśnie przedsiębiorczość jest jedyna drogą do wyjścia z naszych kłopotów – demograficznych, infrastrukturalnych i wszelkich innych. Zatem do pracy!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Tylko nie popadać w histerię. Niestety tworzone i dyskutowane w Polsce problemy bardzo daleko odbiegają od tego, co na prawdę jest istotne. Bo one nie są rzeczywiste tylko tworzone pod kątem tego, co się dobrze prezentuje.
    Wspomina Pan o zakładaniu firmy. Ale ja mam problem z likwidacją firmy. Nie działa, niema strat, nikogo nie oszukuje, ale jej likwidacja to 5000 zł. Dlaczego mam to płacić. Pewnie poproszę spadkobierców, żeby przekazali ją w spadku państwu polskiemu.
    Inny problem: właśnie przyszedł groźny list polecony z urzędu. Po jaką cholerę polecony. Zwykły byłby szybszy. Ale nie, trzeba pokazać, że jednostka niczym. Okazało się, że w 2010 na życzenie pani urzędniczki sprowadzone oprogramowanie było księgowane jako usługa. A nowa panienka życzy sobie żeby to był towar. Pewnie będzie kara.
    To 3 drobne przykładziki. Problemem nie jest każdy z nich. Problemem jest to, że życiem społecznym kierują zasady nienawiści, podejrzenia, braku zaufania i zakładania, że każdy jest przestępcą o ile nie udowodni inaczej (trudno). Może Pan dawać jeszcze więcej pozytywnych przykładów, ale dopóki same te zasady nie zostaną zastąpione innymi wszystkie zmiany i ulepszenia będą tylko ilościowe, jakościowo tak na prawdę nic się nie zmienia. Nad każdym wisi cały czas bat powrotu do metod z dawnych czasów. Osobiście nie widzę jakościowych zmian na lepsze. Ilościowo tak, ale co do sedna sprawy nic. Oczywiście żyjemy dobrze a strach z nami jeszcze lepiej.

  2. Do Autora.
    Nareszcie trochę optymizmu bo ten malkontencki ton mnie już irytował.
    Do ZWo.
    Szanowny Panie. Przedsiębiorcą jestem już ponad 20 lat, Nigdy nie startowałem w przetargu publicznym co świadczy o tym że pewien sukces nie zawdzięczam koneksjom i układom. Proszę mi wierzyć , że problemy o których Pan pisze, to naprawdę bułka z masełkiem. Proszę mi także wierzyć w to, że wystarczy cierpliwości i wytrwałości, czego Panu życzę, by przemóc niemoc. Pomimo barier i niedogodności jakie w tym czasie napotkałem na swojej biznesowej drodze, nigdy nie zatrudniłbym się w urzędzie lub korporacji, pomimo że miałem wiele takich propozycji. Czuję się człowiekiem wolnym i niezależnym, a to cenię najbardziej pomimo tego że czuję codziennie olbrzymią odpowiedzialność za firmę i za ludzi których zatrudniam.
    Jeżeli ma Pan ochotę na wspólpracę w rozwiązywaniu problemów , to służę swoim doświadczeniem, oczywiście non profit.

  3. @Wiesław Kasprowicz
    Chyba się nie zrozumieliśmy. Nie widzę powodu do płaczu, z kłopotami jakoś też sobie radzę a podane tu przypadki mają na celu zasygnalizowanie problemów a nie litowanie nad sobą. Jeśli się wyraziłem niedokładnie i przez to źle zrozumiany, to przepraszam. Ważne są nie moje przypadki tylko problemy, które za nimi stoją. Jak choćby ów list polecony. Wydawało mi się jasne, że przedstawiam pewien problem. Nawet to napisałem, ale chyba nieprecyzyjnie. Trudno.
    Natomiast nie zgadzam się z Pana poglądem, że albo malkontenctwo albo „Polak największy na świecie”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Tomaszu,

    Wszystko jest oczywiscie wzgledne ale niech mi Pan wierzy:
    JEST ZLE!

    A bedzie gorzej – nawet jezeli zapanowala ostatnio moda na optymizm.

  6. Nie „natura bloga” jest krytykowanie ale jest to naturalne normalne i zdrowe.

    „Jest dobrze” – to propaganda

  7. Panie Tomaszu kliknalem za szybko…

    Co chcialem napisac jest, ze
    „lepiej” to nie to samo co „dobrze”.
    Gomulka tez chwalil sie zwrostem ilosci telewizorow w PRL-u w porownaniu do czasow Sanacji…

    A „jak dobrze” jest, (ze) rzuca Pan (pyta czy stwierdza?) ?

    np. instytucjonalnie i systemowo:
    A no wedlug wszystkich obiektywnych statystyk raczej kiepsko czyli w okolicach Ghany i Kazachstanu…
    Ekonomicznie ?
    Niestety biorac pod uwage nadchodzace wiesci z budownictwa (moja branza) bedzie duzo gorzej – biorac pod uwage role budownictwa w ekonomii – jest to jak kij w szprychach.
    Autostrady niektore „pokonczone” – podwykonawcy niezaplaceni co sie stalo z kasa? (kilometr pare razy drozszy niz np. w Czechach…)
    Warto np. zapytac przewodniczacego rady nadzorczej bankrutowanej firmy PBG „zupelnie przypadkowo” rowniez czlonka rady programowej rzadzacej PO…i bedzie Pan wiedzial dlaczego moze jednym jest dobrze ale tak ogolnie nienajlepiej… (ma Pan cala ekonomiczna rzeczywistosc III RP w pigulce).

    Fakt, ze owoce z nisko wiszacych galezi zerwano, (moglismy sie tez lepiej dodluzyc niz inni) – a co dalej?

    Niech sie Pan Panie Tomaszu nie da poszturchiwac, ze linia redaktorska sie zmienila i pisanie prawdy szkodzi „sprawie”.
    Obawialem sie o Pana felietony juz od jakiegos czasu – takie
    ” niepoprawnie obiektywne… i krytyczne, ze wrecz polityczne”

    Prosze byc dalej krytycznym i obiektywnym -szczerze to Panu zycze!

  8. @ZWO
    Ma Pan całkowita rację, że problemem leżącym u podstaw naszych problemów jest filozoficzny pogląd na naturę czlowieka i stosunków miedzyludzkich. Będę o tym szerzej pisał. Zgadzam się też, że dopóki się to nie zmieni nasz rozwój będzie spowolniony.

    @Andrzej Falicz
    Widzę, ze muszę się tłumaczyć z motywacji 🙂 Niech i tak bedzie.
    Od lat jestem przedsiębiorcą i lubię to co robię. Gdyby było inaczej robiłbym pewnie coś innego. Patrząc wstecz na moje wpisy zauważyłem jeden ciąg narzekań i malkontenctwa. Nie twierdzę, że nieuprawnionego i bezpodstawnego – ale wyraźnie skierowanego na „nie”. Można z tego odnieść wrażenie, ze się straszliwie męczę, jestem męczennikiem, katorżnikiem etc. a tak wcale nie jest. dlatego chciałem w zakresie odreagowania napisać „Jak dobrze” (w domyśle „być przedsiębiorcą”). (Nie pisałem nic, że „Jest dobrze” – ale szybko czytając można popełnić taką pomyłkę)

    Obawiam się, że narzekań ciągle będzie znacząca przewaga także proszę się nie obawiać. Redakcja także nie miała z tym nic wspólnego. Jasli mam być szczery od startu nie miałem z nimi kontaktu i nie jestem pewien czy wogóle jest świadoma mojego istnienia 🙂

  9. Panie Tomaszu,

    Tak z ciekawosci – jak sie zaklada blog w Polityce?
    Ja chetnie bym to zrobil.
    Moge pisac np. „z Antypodow” -dajac zupelnie inna egzotyczna perspektywe. (17 lat w Australii plus Indie, Chiny, Turcja, Niemcy USA, dwie kilkuletnie proby prywatnego przedsiebiorstwa w III RP plus 6 lat prywatnej inicjatyw za generala…)
    Albo .
    „Z dworu krola Abdullaha” – gdzie obecnie pracuje.
    W kraju, ktory probuje dokonac historycznego kroku w przyszlosc w ciagu jednego pokolenia… z namiotu do programu kosmicznego.
    Robi to… panstwo a wlasciwie Krol i jego dwor.

  10. Panowie Przedsiębiorcy.

    Jakie jest wytłumaczenie odejścia od koncepcji reformy w wydaniu Wilczka- Rakowskiego?
    Pomysł że wszystko co nie jest zabronione, jest dozwolone, wydawał się sensowny.
    A tak z bodajże 29 sfer działalności regulowanej, zrobiło się 240, przedsiębiorczość pęta się szczegółowymi regulacjami.
    Komu na tym zależało i komu ma to służyć?

    Nawet implementacja przepisów europejskich, bywa bardzo „tfórcza”….

  11. @Andrzej Falicz
    Niestety wymagane jest zaproszenie redakcji (to z grubsza ostatni kontakt). Aczkolwiek zapraszam do wpisów gościnnych bo na pewno byłyby ciekawe.

    @wiesiek59
    A bo ja wiem? Sam bym chętnie posłuchał wytłumaczenia bo koncepcja była słuszna. Implementacja przepisów unijnych tak żeby sobie samemu w kolano strzelić to też osobny temat…

  12. wiesiek59
    Komu na tym zależało i komu ma to służyć?

    Zależało na tym urzędnikom i władzy urzędniczej służy.
    Od najwyższego szczebla, po najniższy w gminie.
    Dążenie do władzy samo w sobie jest naturalna potrzebą wielu ludzi.
    W dodatku władza nad innymi wiąże się z apanażami, możliwościami dorobienia w formie łapówki jawnej, ukrytej. Jawnej w relacjach dwu stron oczywiście.
    W jasnych przepisach i prostych władza urzędnicza jest ograniczona a w idealnym układzie jej nie ma, urzędnik jest na służbie u obywatela. Ale nikt nie chce być na służbie, każdy chce rządzić, od nauczyciela w szkole, po władców rozdzielających koncesje, zaświadczenia i zezwolenia.

  13. wiesiek59
    Działania Rakowskiego i Wilczka w zakresie uwolnienia działalności gospodarczej , to pomimo istnienia systemu komunistycznego,milowy krok w budowie wolnego rynku w Polsce.Wiem coś o tym bo sam z tego korzystałem.Dzisiaj mało kto pamieta ,że ustawa o działalności gospodarczej powstała jwszcze przed okragłym stołem i wyzwoliła w setkach tysięcy Polaków niesamowitą inicjatywę a jej symbolem były polowe łóżka i blaszane szczęki.Wprowadzone wtedy ograniczenia były szerokie i stanowiły kompromis z „twardoglowymi”. Nikt póżniej , pomimo zmiany ustroju , nie odważył się w sposób zasadniczy zmniejszyć listę zakresu objętego koncesją. Malkontentom zaś przypominam że przed wejsćiem tej ustawy , to władze lokalne decydowały o tym , czy na osiedlu może powstać sklep czy punkt usługowy. a ostateczna decyzja należała do urzędnika.
    Tyle refleksji z przeszłości

  14. To świetnie, że taki blog się pojawił, szkoda że nie trafiłem na Pana stronę wcześniej.

    Tak, optymizm jest konieczny.
    Nie, nie uważam, że powody, jakie Pan podaje, skądinąd słuszne, opisują racjonalne emocje wynikające z rzeczywistości.
    W gruncie rzeczy, te przyczyny opisują radość gospodarza, z wyprowadzenia z izby mieszkalnej – kozy (jak w przypowieści anegdotycznej).
    Nie sądzę, aby taki właśnie optymizm zachęcał do przedsiębiorczości i podejmowania ryzyka, zapewne pomaga w trwaniu przedsiębiorcy.
    Niestety, głównym trendem, molochem pożerającym optymizm przedsiębiorcy, jest to, że optymizm jest u nas towarem uzyskiwanym w drodze gry o sumie zerowej.
    Ile zyskuje optymizmu sektor publiczny, budżetowy – tyle traci go przedsiębiorca, ponieważ system jest zamknięty i w skali makro – regulowany.
    Mechanizm generacji optymizmu zasadza się na grze przeciwstawnych i sprzecznych interesów współistniejącej, ograniczonej enklawy uwolnionego rynku z dominującym garbem gospodarki sterowanej ręcznie i partykularnie, finansowanej z podatków.
    Czyj interes zwycięża i to coraz bardziej, nietrudno przewidzieć, porównując siłę i wpływ strategiczny obu sektorów.
    Drobne ustępstwa w regulacji jednego przez ten drugi (państwo) nie zmieniają trendu, spłaszczając nieco.
    Widać to wyraźnie po narastaniu społecznej aspiracji do zatrudnienia na etacie, w urzędzie, versus przedsiębiorczości i to jest niepodważalny wskaźnik kierunku zmian.
    Co więc może i powinno być źródłem optymizmu?
    Ja myślę, że otwartość gospodarki międzynarodowej, mikroglobalizacja, niosąca ryzyko, ale i gwarantująca benchmark i granicę uzurpacji takiego czy innego układu politycznego u sterów państwa.
    To akurat dzieje się i ma u nas wymiar otwarcia tamy.
    Będąc właśnie przedsiębiorcą, pomaga mi poczucie, że nadal (!) mogę i to coraz łatwiej uniezależnić się od spaczonych quasirynkowych lokalnych uwarunkowań i fiskalizmu.
    Sprzyja temu rozwój komunikacji (jako porozumienia i technologii) globalnej i przenikanie cywilizowanych standardów na nasz rynek (a więc i potrzeb na takie cywilizowane produkty czy usługi).
    Tak więc, optymistycznym widzę to, że Wisły przedsiębiorczości państwowym kijem zawrócić się już nie da i będzie ona zbierać i nieść wodę coraz mniej zauważając granice.
    Pozdrawiam.

css.php