Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

24.05.2012
czwartek

… kto nie zapłaci pójdzie za kratki

24 maja 2012, czwartek,

Pomimo zapowiedzi lewicowych polityków postulujących „pobudzanie” wzrostu gospodarczego za pomocą wydatków rządowych, czy wręcz budowy fabryk uważam, że czeka nas czas obniżania zadłużenia. Biorąc pod uwagę olbrzymie wyzwania – także te inwestycyjne, ale przede wszystkim demograficzne nie możemy jednocześnie liczyć na znaczący spadek wydatków. Jeśli tylko uda się zmienić ich strukturę na zdrowszą trzeba to będzie odnotować jako olbrzymi sukces. Tak czy inaczej jednak trzeba się liczyć ze wzrostem podatków. Pamiętając, że wybór źródeł do opodatkowania jest wyborem politycznym trzeba zdawać sobie konsekwencje jaki będzie jego wpływ na gospodarkę i społeczeństwo. Chciałbym pochylić się nad kilkoma propozycjami rozwiązań podatkowych i ocenić je pod kilkoma względami:

1. Wpływy do budżetu – czy mówimy o czymś co budżet może postawić na nogi czy o drobnych
2. Dolegliwość – czy oprócz płacenia podatku podatnik musi ponieść znaczące dodatkowe koszty
3. Koszt ściągania – na ile łatwo jest podatek wymierzyć i wyegzekwować, a jednocześnie trudno się przed nim uchylić
4. Skutki gospodarcze i społeczne

Lista nie jest zamknięta i do tematu planuję wracać. Chętnie poddam analizie inne pomysły

I. 50% PIT dla najbogatszych

1. Już dziś PIT jako całość przychodów podatkowych stanowi ledwie kilkanaście procent wpływów budżetowych. Podniesienie stawek dla garstki najbogatszych przyniosłoby do budżetu bardzo niewiele. Ponadto obłożeni nim bogaci ludzie bardzo łatwo są w stanie wytransferować swoje dochody za granicę i podatku nie zapłacą w ogóle. Niewykluczone, że netto do budżetu mogłoby wpłynąć mniej pieniędzy.

2. Podatek PIT jest dla podatników dość dolegliwy. Konieczność rocznego rozliczenia jest zmorą wielu. Dokładanie dodatkowego stopnia komplikacji w rozliczeniach utrudni życie podatnikom. Do tego dojdą koszty znajdowania sposobów by od podatku się uchylić

3. Podatki dochodowe są bardzo kosztowne do ściągania. Dołożenie administracji dodatkowo wyszukiwania podatników ukrywających dochody i weryfikacja ich zeznań prawdopodobnie zjadłaby większość korzyści dla budżetu (jeśli by w ogóle takie wystąpiły). Warto zastanowić się nad zniesieniem PIT (i CIT) w ogóle. Przy wysokim wymiarze podatku istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że podatnik dokona skutecznego transferu dochodów za granicę.

4. Skutki tego podatku należy rozpatrywać z 2 punktów widzenia. Z jednej strony spowoduje zwiększenie szarej strefy i dalszy spadek szacunku do państwa i prawa. Z drugiej strony uwzględnienie populistycznego postulatu mogłoby nastawić społeczeństwo bardziej pozytywnie do podniesienia innych podatków.

Wniosek: propozycja to populistyczny humbug mający za zadanie nasycić głodnych „sprawiedliwości społecznej”. Da zatrudnienie kolejnym urzędnikom i zero korzyści dla budżetu. Do kosza.

II. Podatek od transakcji finansowych (podatek Tobina)

1. Szacowanie wpływów z tego podatku to dziś wróżenie z fusów. Spowoduje on niewątpliwie zmniejszenie ilości transakcji finansowych, a co za tym idzie podstawy opodatkowania. Kwoty z podatków mogą być niebagatelne o ile podatek zostanie wprowadzony wszędzie. Inaczej transakcje będą miały miejsce poza Polską i wpływu z podatków nie będzie.

2. Dolegliwość podatku byłaby raczej niska. Poborem zajmowałyby się banki, które są na tyle skomputeryzowane, że obliczenia podobnie jak w przypadku podatku Belki byłyby banalne (zakładając rozsądną ustawę z jedną stawką).

3. Koszt ściągania podatku oraz kontrola podatkowa bardzo prosta i ograniczająca się do ograniczonej i konkretnej listy banków i domów maklerskich. Istnieje jednak duże ryzyko przeniesienia obrotu za granicę. Mogłoby to także uderzyć w GPW. W kraju pozostanie wówczas garstka operacji lokalnych.

4. Podatek zlikwidowałby cały zakres zawodów utrzymujących się ze spekulacji finansowych od funduszy typu hedge po daytraderów. Niewielu by płakało z tego powodu. Zmniejszyłaby się także płynność rynków jednak przy rozsądnym poziomie stawki podatku niekoniecznie drastycznie. Podatek obciążyłby oczywiście klientów instytucji finansowych a nie same instytucje, ale są to ludzi posiadający wolne środki finansowe – czyli z definicji ci bogatsi. Z punktu widzenia społecznego rozwiązanie jak najbardziej właściwe.

Wniosek: propozycja ciekawa, ale sensowna jedynie przy skoordynowanym i jednolitym jej wprowadzeniu ba szerszym obszarze. Jednostronne wprowadzenie spowoduje jedynie ucieczkę kapitału.

III. Podatek od sumy aktywów (dodatkowo lub zamiast CIT)

1. Wielkość wpływów zależy od parametrów, ale może być znaczna

2. Dolegliwość podatku bardzo niska bo obliczenia sprowadzają się do jednego mnożenia.

3. Ucieczka od podatku powodowałaby bardzo dziwaczne zawirowania kilka dni przed obliczeniem podatku. Nagle następowałoby spłacanie wszystkich zobowiązań i kredytów, likwidacja lokat, wypłata wszystkich środków jako dywidendy właścicielom by za kilka dni przeprowadzić nową emisję udziałów. Wszystko to by maksymalnie skurczyć aktywa i zapłacić mniejszy podatek. Kreatywna księgowość również będzie miała tu miała spore pole do popisu. Wykrycie tych nadużyć będzie wymagało bardzo sprawnego aparatu fiskalnego.

4. Oprócz wcześniej wspomnianych perturbacji na rynku w okolicach dnia obliczania podatku takie podejście spowodowałoby niekorzystne zmiany w strukturze gospodarczej. Najlepiej na takim rozwiązaniu wyszłyby firmy usługowe o małym majątku. Firmy handlowe musiałyby płacić podatek od zwykle niemałych zapasów jakie musza utrzymywać. Firmy produkcyjne byłyby na straconej pozycji o ile nie posiłkowałyby się narzędziami takimi jak odwrotny leasing. Generalnie moglibyśmy się spodziewać dalszej deindustrializacji kraju, na czym nikomu nie zależy. Najgorzej wyszłyby na tym banki i instytucje finansowe.

Wniosek: mimo pozornej prostoty pomysł najeżony niebezpieczeństwami. Eksperyment chyba nie wart niebezpieczeństw jakie ze sobą niesie.
CDN

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawa dyskusja o podatku od kapitalu i od spadkow
    Polecam:
    http://www.economist.com/node/21554181

    „…Economists are rethinking the view that capital should not be taxed
    ….
    A recent paper by Emmanuel Farhi of Harvard University, Christopher Sleet and Sevin Yeltekin of Carnegie Mellon University, and Ivan Werning of the Massachusetts Institute of Technology makes another argument against abolition. The authors point out that rising inequality is a destabilising political force, which may encourage future governments to expropriate wealth through heavy taxation. That threat could discourage saving and investment now, something a weak economy cannot afford. Paradoxically, a progressive tax on capital in the present may lead to more investment by keeping inequality in check and by convincing firms that their wealth is (mostly) safe over the long term.

    Fretting over high capital-tax rates still makes sense, not least because capital is highly mobile. If countries differ in their approach, firms may simply invest more in those with more congenial rates. But from a global perspective, as inequality rises, having taxes on capital income will look increasingly attractive—and, by some reckonings, more sensible than previously thought.”

  2. Na te wszystkie sztuczki transferowe chroniące dochody bogaczy, można by zareagować podatkiem od dochodu uzyskanego w miejscu prowadzenia biznesu, a nie jak powszechnie się przyjęło w miejscu rejestracji (egzotyczne raje podatkowe).
    Ja jestem zresztą za podatkiem liniowym od dochodów osobistych, ale należałoby do nich dodać podatek od posiadanego majątku, a także zróżnicować VAT (im towar bardziej luksusowy tym podatek wyższy). Że co, zaczną kupować nieruchomości za granicą, sprowadzać towary poprzez internet? Mogą tak robić, ale po uiszczeniu podatku w kraju, gdzie zarobili te pieniądze.
    Rolą państwa jest skonstruowanie takich zasad podatkowych, które nie wykopią wrogiej przepaści pomiędzy obywatelami, ponieważ taki kraj jest w chwilach próby po prostu słaby jak lebioda
    Pozdro

  3. W sprawie podatku od aktywów:
    1. Taki podatek w odniesieniu do banków już istnieje w Wielkiej Brytanii i na Węgrzech, więc to chyba nie eksperyment.
    2. Instytucje finansowe by najwięcej zapłaciły i bardzo dobrze. Co w tym złego? Potrzebujemy zwykłych firm, a nie kolejnych banków, które będą tworzyć kredyty i rosnące ceny.
    3. Nie zgadzam się, że to by prowadziło do likwidacji przemysłu. Likwidacja lub radykalne zmniejszenie CIT przyciągnęłoby wszystkie firmy o wysokiej rentowności majątku, także produkcyjne, a na takich firmach powinno nam zależeć, a nie na nierentownych molochach, które tylko pochłaniają zasoby i się nie rozwijają.
    4. Co jest złego w firmach małych i usługowych? Likwidacja CITu umożliwiłaby szybki wzrost nowym firmom. Obecnie małe firmy płacą znaczną część podatków, a duże molochy tworzą sobie rozmaite koszty i nic nie płacą.
    5. Nie bardzo widzę sposobu na ucieczkę od podatku i kreatywną księgowość. Wszystkie spółki kapitałowe tworzą bilanse, wszystkie większe są badane przez audytorów. Uproszczenie księgowości jest wyraźne – nie trzeba klasyfikować wydatków jako koszty podatkowe i niepodatkowe i nie trzeba tego kontrolować.
    6. Co jest złego w spłacie zobowiązań, kredytów i dywidend? To by zwiększyło płynność i zlikwidowało zatory płatnicze. Podatek dochodowy prowadzi do odwrotnych skutków, kolekcjonowania faktur bez płacenia.
    7. Podatek można wprowadzać stopniowo zaczynając od dużych spółek giełdowych.
    8. Wytransferowanie zysku za granicę jest znacznie łatwiejsze od przeniesienia całości aktywów. Żadne ceny transferowe nie spowodują zniknięcia aktywów.
    9. Ukrywanie majątku firmy w bilansie to mniejszy zysk, a tego nikt nie chce.
    10. Duże sieci handlowe zapłaciłyby większy podatek i co w tym złego? Zyskają małe sklepy osiedlowe, a sieci nieco podniosą ceny.
    11. Generalnie jest to podatek korzystny dla małych i rentownych i niekorzystny dla dużych i nierentownych. Powstaje pytanie: kto tworzy gospodarkę? Nierentowne molochy czy rentowne nowe firmy? Odpowiedź nie jest trudna, ale też pokazuje, że duzi będę sabotować pomysł, a mają oni silny lobbing.

    Poza podatkiem od aktywów, możliwe jest ujednolicenie stawek VAT lub podatek od przychodów. To drugie uderza znów w duże firmy, ale tylko niefinansowe.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Śleper
    Co jest towarem luksusowym?
    samochód?
    mieszkanie?
    czy jedzenie (np. kawior albo homary) jest towarem luksusowym?
    zegarek?
    Czy podatek VAT ma zależeć od marki produktu?
    Kto to będzie określał i na jakich zasadach?
    Minister Finansów sobie będzie ustalał i zmieniał interpretacje co parę tygodni, żeby nikt nie wiedział jakie stawki stosować?
    Im więcej stawek tym większe zamieszanie i nic to biednym nie pomoże.
    Biednych należy zwolnić z PITu (podnieść kwoty wolne).
    Moim zdaniem bardziej sprawiedliwy i korzystniejszy dla biednych i przeciętnych byłby sam podatek od majątku bez PITu. Wystarczyłby podatek od wartości nieruchomości. Analogicznie jak podatek od sumy aktywów jest lepszy od CITu.

  6. PIT
    Byłem tak jak Śleper zwolennikiem podatku liniowego, ale wydaje mi się że lepsze byłyby trzy stawki bez kwoty wolnej, bez ulg. Najniższy próg np 10% do 2/3 średniego wynagrodzenia, drugi 18% do trzech średnich, powyżej 30%. Z jednoczesną likwidacją 19% PIT 36, zamiast ulgi prorodzinnej – wspólne rozliczanie z dziećmi.
    Dla drobnych przedsiębiorców podniesienie jednorazowej amortyzacji do 10000,- , dzisiejsze 3500,- jest śmieszne, tyle kosztuja porzadne narzędzia. Również należałoby skrócić okres amortyzacji np 20 lat dla budynków, 5 lat dla maszyn. Spowodowało by to, że drobne firmy wolałyby inwestycje, zamiast płacenia podatkow.

  7. @Andrzej Falicz
    W tym względzie jednak jestem klasykiem. Poziom oszczędności w naszej części świata jest o wiele za niski. Zasadniczo jesteśmy straszliwie zadłużeni. Podatek beli dziś powoduje, że lokaty nie dają żadnego zysku kapitałowego. Przy wyższej inflacji zyski zamienią sie w straty. Bez oszczędności nie ma inwestycji, a na to nas nie stać. O tym też w następnym wpisie.

    @Śleper
    Niby proste, a jezcze nikomu się to nie udało. Z wielu przyczyn, a główną jest to, że tam gdzie w gre wchodzą duże pieniądze to znajdują się ludzie którzy wiedzą jak je chronić przed podatkami. Tak było jest i będzie – tak jak dziury w przepisach i prewne obiektywne czynniki.
    Takie pomysły w kwestii VAT to droga do nikąd. Ten temat akurat znam od podszewki i jest on bardzo trudny. Dokładanie stawek i rozgraniczeń to prosta droga do kolejnych nadużyć i dziur w przepisach bo niestety wyleiminować się ich nie da. Najlepsza byłaby pojedyncza stawka i brak wyłączeń. Podatek od luksusu lepiej pobierać akcyzą.

    @Krzysztof Mazur
    Pozwolę sobiue na polemikę
    1. Istnieje od niedawna w kilku krajach. efektów jeszcze nie znamy. Co więcej dotyczy tylko instutycji finansowych, a nie wszysktich firm. Więc jednak eksperyment.
    2. Można nie lubić banków, ale oczywiście zapłacą nie instytucje finansowe tylko ich klienci. Co do tego trzeba mieć jasność.
    3. Sama likwidacja CIT nieiwele tu zmieni – kwestia istotna to taka, ile podatku się zapłaci. Fajnie, że będą firmy o wysokim wykorzystaniu kapitału. Ale trzeba pamiętać, ze obiektywnie rzecz biorąc pewne branże siłą rzeczy są bardziej kapitałochłonne. Ja moja firmę informatyczną moge popraowadizć praktycznie bez aktywów. Odlewni bez aktywów nie popraowdzą. Siła rzeczy branże przemysłowe będą mocno obciążone podatkami jak efektywne by nie były.
    4. Zupełnie nie ma nic złego w małych firmach. Nigdzie nic takiego nie pisałem.
    5. Jako księgowy widziałem co się da zrobić z bilansem i rachunkiem wyników, który jednocześnie jest koszerny z punktu widzenia biegłych. Podpowiem: bardzo dużo. Oczywiście pewne uproszczenie z punktu widzenia przychodów i kosztów by nastąpiło, pojawiłoby się za to kontrolowanie czy firmy nie zaniżają aktywów – co właściwie może być znacznie trudniejsze.
    6. Tu już moge wskazać co złego: duży wysiłek orgaznizacyjny byle tylko obniżyć podatek. Szkoda czasu i energii ludzi na takie manewry, które niewątpliwie miałyby miejsce. Na likwidację zatorów płatniczych bym nie liczył. Jeśli mam powiedzmy 10 000 złotych wolne i chcę ich się pozbyć żeby obniżyć podatek to z takim samym skutkiem mogę zapłacić za fakturę, której płacić nie chciałem lub wypłacić jako dywidendę (którą oczywiście 2 dni później otrzymam spowrotem w ramach emisji nowych udziałów – kolejny zabieg pasący biurokrację zamiast operacje firmy). Niech Pan zgadnie co firmy wybiorą…
    7. Mozna tylko co z tego?
    8. To też nie prawda. Wystarczy sprzedać cały majątek firmie zagranicznej i wynajmować (odwrotny leasing) i sprawa załatwiona.
    9. Po pierwsze – niekoniecznie. Jełśi się go wypłaci w dywidendzie zysk za okres pozostaje bez zmian. Oczywiście niektóre inne metody obniżania aktywów mają negatywny wpływ na zysk. Tylko jedna uwaga – przy analizie firm nie patrzy się do końca na zysk, ale przede wszysktim na cash flow! I tutaj zaniżanie aktywów będzie mialo pozytywny skutek (ze względu na obniżenie podatkó właśnie)
    10. Tu też nie jestem pewien. Kwotowo oczywiście hipermarket zapłaci więcej niż sklepik osiedlowy (ale tak jest już dziś), ale w stosunku do obrotu to wcale nie jestem pewien. Wydaje mi się że tak liczone zapasy skelpów osiedlowych są jednak większe. Już nei mówiąc o tym, że w takiej sytuacji hipermakety brałyby w koncówce roku towary wyłącznie w komis. Sklepiki osiedlowe takiej siły by wymusić coś takiego na dostawcach nie mają.
    11. Oczywiście ma Pan racje pisząc dla kogo to korzystne a dla kogo nie. Trzeba do tego dołożyć jeszcze aspekt globalny. Dziś ci duzi nieefektywni to w dużej mierze pozostałości przemysłu zderzające się z konkurencją zagraniczną głównie chińską. Dowalenie im podatkami to de facto zamykanie naszego przemysłu, a nie jestem przekonany, ze to dobry pomysł. W Polsce nie mogą istnieć same firmy usługowe.

    Co do podatku katastralnego będę pisał w następnej części. Wydaje się on być sensowny, ale z drugiej strony pomyslmy o biednych ludziach, najcześciej emerytacvh, mieszkających w mieszkaniach w centrach miast. Są one warte fortunę, ale ci ludzie nie będą w stanie zapłacić podatku od wartości. Podobnie rolnicy od dużych gospodarstw. Nietórzy powiedzą, że to zmusi tych ludzi do zwolnienia cennych aktywów i umożliwi lepsze ich zagospodarowanie. Jednak jakś część mnie się temu sprzeciwia – jednak nie przesadza sie zstarych drzew.

  8. Panie Tomku, jest oczywiste, że nie jestem żadnym ekonomistą (wynika to z moich wpisów), swoje opinie opieram o tzw. zdrowy rozsądek, który niekoniecznie musi iść w parze z rzeczywistymi wpływami podatków na dobrostan gospodarki i obywateli.
    Skoro jednak historycznie wysokie podatki od dochodów osobistych w USA nie miały negatywnego wpływu na przedsiębiorczość (było wręcz przeciwnie), to zadaję sobie pytanie o sens zmniejszania tych obciążeń dla najbogatszych. To w końcu nie ekskluzywne i drogie towary dla bogaczy nakręcają produkcję, tylko masowo produkowane towary dla przeciętnie zasobnego w pieniądze obywatela. Super bogacze zakładają sobie sami pętlę na szyję, bo z jednej strony chcą sprzedać swoje towary, a z drugiej ograniczają dochody swoich pracowników, potencjalnych nabywców. Koło się zamyka i państwo musi wkroczyć z regulacjami, ażby w finale nie było strzałów z Aurory.
    Nie musi tak być, są jeszcze państwa skandynawskie, gdzie rozpiętość dochodów jest ogólnie akceptowana przez wszystkich obywateli tj. tych co mają dużo i mniej.
    @Krzysztof Mazur i @Andrzej52 idziecie w dobrym kierunku, a najważniejsze, że jest coś wspólnego w naszych propozycjach. @Krzysztof oczywiście jest bardziej obeznany w materii podatkowej i dobrze jest się zapoznać z jego opiniami.
    Pozdro

  9. Śleper
    Podatki PIT i CIT powinny slużyc nie tylko zapełnianiu państwowej kasy, ale przede wszystkim stymulować, a wręcz zmuszać do inwestycji i rozwoju. Przejadasz dochody – płacisz podatki, tworzysz miejsca pracy, inwestujesz – płacisz malo. Zeby to skutkowało musi być przede wszystkim krótki czas zwrotu poniesionych nakładów, i tu ważny jest krótszy okres amortyzacji. Dla mnie absurdem jest amortyzacja budynku przez 50 lat. Ktory z inwestujacych dożyje zamortyzowania zakładu? Do tego inwestować trzeba z dochodu netto.
    Pozdrawiam

  10. @Śleper
    Podnosząc podatki musimy sobie odpowiadac na pytanie „po co”. Jeśli chcemy zwiększyć wplywy do budżetu to musimy uderzać w podatki mające szeroką bazę i trudne do uniknięcia. Wysoki PIT dla najbogatszych ma bardzo wąską baze i jest łatwy do uniknięcia. Najprawdopodbniej takie działanie spowoduje (nieiwelki) spadek wpływów do budżetu. Jesli mamy inne cele (sprawiedliwość społęczna etc) to miejmy świadomość konsekwencji (wzrost szarej strefy). Wpływ wysokich pdoatków na przedsiebiorczość w USA (a właściwie jego brak) brał się właśnie z tego, że były one skutecznie unikane.

    @Andrzej52
    Trudno się niezgodzić. Stawki amortyzacyjne na nieruchomości pochodzą z czasów kiedy fabryki się bdowało na sto lat. Stały system ulg inwestycyjnych powinien być normalnością.

  11. No nie, teraz to mnie Tomaszu Kasprowiczu wkurzyłeś. Równie dobrze można by zaproponować likwidację organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, ponieważ nie sposób wyłapać wszystkich złodziei, zawsze część przestępstw nie wychodzi na jaw, albo nie da się ustalić sprawcy.
    Jeśli wysokie podatki (jak pan twierdzi) w latach 60 i 70 -tych w USA płacili tylko frajerzy, a mimo to przedsiębiorczość kwitła, to skutek był jednak pozytywny. Dzisiaj płacą niskie podatki i jest klapa, ponieważ mogą spokojne odkładać swoje fortuny do skarpety, lub grać nim na rynkach finansowych, z czego nie przybędzie nawet jedna para skarpet.
    Niemcy dzisiaj przyznają, że obniżenie podatków grupie osób o najwyższych dochodach nic pozytywnego nie wniosło do ich gospodarki, oprócz zwiększonej konsumpcji dóbr luksusowych. To kraje skandynawskie z wysokimi podatkami zajmują zawsze czołowe miejsca w różnorakich rankingach, porównujących standardy życia poczynając do edukacji, a kończąc na łatwości podejmowania działalności gospodarczej. Czy muszę udowadniać (białe jest białe), że w państwach o małej rozpiętości (dzięki podatkom) dochodów ludziom żyje się po prostu lepiej, czują się tam wspólnotą bez używania sztandarów i patriotycznego wzdęcia.
    Pozdro

  12. Przyznaje Pan rację lewicowym populistom, bardziej ciąć wydatki będzie ciężko, trzeba podnieść podatki.
    Ja nie słyszałem wśród zapowiedzi Hollanda zwiększania zadłużenia, a to oznacza podnoszenie podatków.
    Że na potrzeby kampanii krzyczał, że najbogatszym?
    Krzyczał też, że korporacjom, a to znaczy podatek dla wszystkich po równo, biednych i bogatych, zapłacą go wszyscy konsumenci w zależności od stopnia korzystania z usług tych opodatkowanych. Jak Vat.
    Bo pytanie brzmi: Czy podatki maja być progresywne, czy płaskie?
    Czy najbiedniejsi powinni je płacić, ponad te pośrednie jak Vat właśnie? Uważam, że jak się komuś powodzi, nie ważne z jakiego powodu, to powyżej pewnej kwoty powinien płacić podatek dochodowy, a powyżej takiej która społeczeństwo uzna za luksus jeszcze więcej. Nie ma racjonalnego powodu dla którego ktoś kto zarabia ponad milion euro miałby nie zapłacić 75% podatku.
    Na skali progresywnej z do miliona miałby i tak z pół miliona po opodatkowaniu, nie starczy na wystawne życie? Nie można od następnego miliona zapłacić trzy czwarte podatku?
    Tu nie chodzi o pieniądze które będzie miało społeczeństwo, tu chodzi o poczucie sprawiedliwości, kiedy za kryzys wszyscy musimy zapłacić, tych biedniejszych będzie bardzo bolało, niech maja satysfakcję, nie zależy mi, jak mnie dotkną takie dochody z chęcią zapłacę.

  13. @parker
    Też z chęcia zapłace 40-50% podatku od miliona zlotych, ale żeby tego podatku nie zapłacic wolałbym wcześniej nadwyżke zainwestować we własną firme.
    Panie Tomaszu, nie ma obaw najbogatsi (gdzie jest granica od której mówimy o najbogatszych) nie uciekną od opadatkowania za granicę, jeśli zastosujemy propozycję Ślepra, że podatki (PIT i CIT) płacimy w miejscu powstania dochodu, a nie w miejscu zamieszkania czy zarejestrowania firmy. Teraz jest tak, że siedziby korporacji są w dużych miastach, a produkcja czy handel odbywa sie w malych miejscowościach. I te duże miasta spijają śmietankę w postaci CIT.
    Nie trzeba wprowadzać specjalnej stawki dla najbogatszych, wystarczy zlikwidować 19% PIT 36L, z ktorego mieli korzystać drobni przedsiebiorcy, a korzystają różnego rodzaju prezesi i medżerowie, którzy faktycznie są pracownikami spółek.
    Ulgi inwestycyjne.
    Istniało cos takiego w PRL-u i sprawdzało sie, dzisiaj można otrzymać zgodę US na amortyzacje jednorazową, ale własnie że MOŻNA jest to ulga uznaniowa, poza tym jest to pomoc „de minimis”, czyli moze być jednorazowa. A co jeśli za rok kupię następna maszynę? I oczywiście nie dotyczy budynków.
    Przyjemnej niedzieli dla wszystkich.

  14. @Śleper
    Dla mnie wszystko jest rachunkiem kosztów i zysków. Jeśłi jakieś przestępstwo jest mało szkodliwe, a kosztuje bardzo dużo w ściganiu to uważam, ze trzeba się zastanowić nad zmianą prawa. (czyli Pana odpowiednik likwidacji oraganów ścigania – w tym wąskim zakresie). To jeden z powodów, dla których uważam, ze nie ma sensu ścigać za marihuanę.
    Utrzymywanie przepisów, których państwo nie jest w stanie skutecznie egzekwować ma też inne niekorzystne skutki: obniżenie autorytetu państwa i podejścia do przepisów wogóle. Kończy się to tym, ż eprzepisy są ale nikt ich nie stosuje – czyli stan nagminny w Polsce – od przepisów drogowych na przepisach pracy skończywszy.
    A klapa w USA (choć prosze przyznać, że na chwilę obecną znacznie większa klapa jest w Eurpoie niż USA) to wynika z interwencji państwowej a nie z podatków…
    Model skandywnaski jest oczywiście ciekawy, jest równiez właściwy dla pewnego typu społeczeństw. Osobiście znam skandynawów, którym on dość powaznie nei odpowiada (i nie ma to nic wspólnego z podatkami).

    @parker
    Myślę, że rozmawiając musimy ustalić na jakiej płaszczyźnie się poruszamy. Jeśli rozmawiamy na płaszczyźnie „powinności” czyli normatywnej – to jedno. Zasadniczo zgadzam się z poglądem, że bogatsi powinni płacić więcej (zaniedbując juz w dyskusji poziom stawki podatku), a biedni najlepiej żeby wcale nie płacili bezpośrednio. To tyle jak powinno być.
    Teraz porozmawiajmy jak jest: jest tak, że bogaci mają środki by podatków nie płacić wcale i będą je stosować tym chętniej im wyższa będzie stopa podatkowa. Dlatego jeśli zrobimy podatek 75% to wpływów z niego nie zobaczymy wogóle i bogaci podatku nie zapłacą. Pan może by chętnie go płacił (choć punt widzenia zalezy jak wiadomo od punktu siedzenia), ale podobnych Panu nie ma zbyt wiele. Jeśli ktoś stanie przed dylematem: mieć milion albo nie mieć to będzie to poważy dylemat nawet dla bogacza. Dlatego pieniądze od bogatych w formie podatków trzeba wyciągać inaczej niż za pomoca pdoatku dochodowego bo to po prostu nie działa.

    @Andrzej52
    Propozycja ślepeera nic tu nie zmieni. NA chwile obecną przepisy w Polsce są nawet bardziej restrykcyjne niż to co Śleper proponuje. W chwili obecnej trzeba zaplacić polski podatek jeśli ma się tu „centrum interesów życiowych” bez względu na to gdzie się dochody otrzymuje. I tak będąc 4 lata na stypednium w USA musiałem płacić od tego stypendium podatek dochodowy w Polsce (precyzyjniej od dochodów jako asystent – co na jedno wychodzi). W sumei podobne przepisy są w USA – obywatel musi płacić podatki od wszystkich dochodów wszędzie w USA. I czy to komuś przeszkadza w wytransferowywaniu dochodów? Od samego wprowadzenia zasady świat się nie zmienia bo trzeba umieć taką zasadę wyegzekwować.

  15. Andrzej52
    27 maja o godz. 7:02

    Jestem zwolennikiem progresywnego podatku dochodowego ze względu na sprawiedliwość społeczną. Pojęcie skompromitowane przez socjalizm, nie mniej niesie w sobie treść której nie potrafię inaczej nazwać.
    Uważam, że podatku dochodowego firmy w ogóle nie powinny płacić. Podatki powinni płacić zatrudnieni w nich ludzie. Właściciel powinien płacić podatek tylko od kwoty która wypłaca z kasy firmy na indywidualną konsumpcję, a i to powinny być kwoty do jakiegoś minimum wolne od podatku.

    Tomasz Kasprowicz

    Oczywiście, że rozmawiamy na płaszczenie powinności.
    Jeżeli zgadzamy się, że podatki powinny być progresywne, to dlatego że uważamy że zbytnie rozwarstwienie, podkreślam zbytnie, nie każde jest niekorzystne ze społecznego punktu widzenia.
    Więc najbardziej kolące szczyty tej piramidy powinniśmy zastąpić w płaskowyżem.
    To, że będą przed tym uciekać?
    No to nie takie proste, gdzieś ci prezesi pensje dostają, a prywatnym biznesmenów skłoniłoby to może do skromniejszego życia, wszak tylko konsumpcje proponuje progresją objąć. Firm nie chcę ruszać.
    Ja wiem, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Ale punkt myślenia, potrafi być od punktu widzenia silniejszy i pokonać tkwiące w nas egoizmy.
    Moje dzieci na selekcji w szkole pozornie zyskują z egoistycznego punktu widzenia.
    A ja mimo to, przeciw selekcji.
    A przedsiębiorcą jestem z potrzeby niezależności a nie potrzeby bogacenia się.
    Starzy byli bogaci i mi się kasa znudziła:)
    A rozwijanie firmy nie, to mnie kreci i mnie wkurza, jak mi kasę zabierają z którą mógłbym tyle pożytecznego zrobić.
    Może stad u mnie takie zapatrywania na podatki, wielce prawdopodobne.
    Choć przypisuję sobie wyższe motywacje:):):)

  16. @Tomasz Kasprowicz
    „….W chwili obecnej trzeba zapłacić polski podatek jeśli ma się tu „centrum interesów życiowych” bez względu na to gdzie się dochody otrzymuje”
    W przypadku przedsiębiorców to nie jest takie oczywiste. Firmę matkę rejestruje się w raju podatkowym a córka działa w naszym kraju wykazując oczywiście straty. Spółka córka płaci wysokie opłaty matce za używanie nazwy itp. Pozostaje tylko kwestia moralności takiego działania ale jeśli ktoś zostanie ukarany np. 75 % podatkiem tylko dlatego że dobrze zarabia to ten problem zniknie.

  17. parker
    ” Właściciel powinien płacić podatek tylko od kwoty która wypłaca z kasy firmy na indywidualną konsumpcję, a i to powinny być kwoty do jakiegoś minimum wolne od podatku.”
    Tylko jak kwoty wypłacane na konsumpcje oddzielić od potrzeb firmy.
    Taki system już chyba dzisiaj dziala.
    Mam na myśli oczywiscie firmy prowadzone przez osoby fizyczne, a nie spółki z osobowościa prawną.

  18. Jakie podatki były w XIX wieku? PITu i VATu nie było. Musiało być coś innego.

    Zagraniczna osoba prawna mająca majątek w Polsce też powinna płacić podatek, aczkolwiek to może być trudne w realizacji.
    Sklep osiedlowy ma większe zapasy, ale nie jest osobą prawną.
    Jeśli chodzi o instytucje finansowe, ja bym wolał żeby one żyły z wyższych prowizji za usługi, niż z ekspansji kredytowej, która jest moim zdaniem szkodliwa bardziej niż opłaty.

    Wydaje mi się, że należałoby skasować PCC, który tylko utrudnia obrót używanymi mieszkaniami i samochodami.

  19. Pan Kasprowicz
    Wydaje mi się, że w sprawie wyjazdów, wywożenia i ukrywania dochodów jest Pan bardzo źle poinformowany. Wyjazdy to nie problem bo trudno mieszkać w innym kraju niż się działa. Przejechał się na tym kiedyś Borys Becker, któremu udowodniono, że mimo mieszkania w Monaco był tam mniej niż pół roku, co go kosztowało parę milionów. Jeśli się chce to się potrafi.

    Zdaje się też, że Pan nie orientuje się co do katastrofy banków szwajcarskich i bez mała całego tego państwa. Powody są dwa:
    1. Od czasu do czasu ktoś wynosi płytę z danymi paru tysięcy kombinatorów ukrywających majątki w szwajcarskich bankach i w Luksemburgu. Francuzi i Niemcy nie pożałowali paru milionów za płyty a dodatkowe wpływy z dobrowolnych i sądowych kar sięgają setek milionów jeśli nie miliardów euro. Niemcy nawet zawarli umowę ze Szwajcarią o ryczałtowym opodatkowaniu tych tajnych kont (lekka bezczelność). Czyli koniec z ukrywaniem. Szkoda tylko, że polska władza, tak zaciekle walcząca o 2 grosze VAT od kioskarki jakoś nie poprosiła o udostępnienie danych złodziei z polskimi nazwiskami. Inni to zrobili.
    2. Twierdzi Pan, że niskie podatki w USA skłaniają do uczciwości. To jak Pan wytłumaczy fakt, że rząd USA prawie siłą (według polskich wyobrażeń to wypowiedzenie wojny) zmusił lub próbuje zmusić banki szwajcarskie jak UBS do udostępnienia danych obywatelu USA, którzy trzymali w nich pieniądze i unikali płacenia. Zdarzyło się przecież, że za pomoc w tych machinacjach paru managerów pojechało „dobrowolnie” do USA na odsiadkę długoletnich wyroków. Dzisiaj można powiedzieć, że tajemnica bankowa Szwajcarii przestała istnieć w wielu milionerów z USA będzie dalej oszczędzać żyjąc na państwowym chlebie. Ale wniosek jest taki: Wysokość podatków niema ABSOLUTNIE nic wspólnego z chęcią do ich płacenia. Bo uczciwym się jest albo nie jest. Dziwny byłby świat działający na zasadzie: do tej sumy jestem uczciwy, a powyżej kradnę. Socjologia potwierdza moją tezę a nie Pańską.

  20. @parker
    No to mamy jasność, ż eo świecie ideałów rozmawiamy. Jeśli chodzi o to, to bardziej niż nierówności same w sobie (choć zgadzam się oczywiście, że nadmierne są szkodliwe) bardziej martwi mnie brak mobilności w ramach klas. Zamurowanie się czy to zawodowe czy majątkowe jest moim zdaniem bardzo szkodliwe i prowadzi do napięć społecznych. Dlatego wydaje mi się w USA mamy znacznie mniej demonstracji itp niż we Francji gdzei rozwarstwienie dużo mniejsze. Rozwarstwienie może i mniejsze, ale przebić się tam z warstwy do warstwy nie sposób, a w USA jeszcze się da (albo przynajmniej takie jest przekonanie).
    Wydaje mi się, że do ludzkiej mentalności lepiej przemawia: „patrz ile zarabia prezes – staraj sie to też będziesz tyle zarabiał” niż „patrz ile zarabia prezes, a teraz mu większośc zabierzmey, żeby było sprawiedliwie”. Pierwsze zachęca do pracy (o ile zostanie prezesem, albo chociaż znalezienie się w pół dorgi jest realne) drugie do niej zniechęca.

    @Przedsiębiorczy
    Zależy jak zdefiniujemy przedsiębiorcę. Jeśli jesteśmy firmą osobową to dalej nas to dotyczy. Jeśli rozmawiamy o spółkach kapitąłowych to oczywiście ma Pan rację.

    @Andrzej52
    System rozdziału pieniezu na „firmy” i „na potrzeby właściciela” nie działa. To jest ten sam obiekt. Próby tworzenia takiego podziału raczej nie dadzą dobrych rezultatów.

    @Krzysztof Mazur
    Tradycyjnie największe wpływy podatkowe powstawały z:
    – ceł (zewnętrznych i wewnętrznych)
    – monopoli państwowych
    – nadawania praw i licencji
    – monopolu na bicie monety i psucia monety
    – w XIX wieku były takż epodatki dochodwe
    dochodza do tego wszelkie egoztyki: podatek pogłowny, od szerokości okien itp itd

    @ZWO
    Wszystko co Pan napisał jest prawdą, ale chyab przesadza Pan z impliacjami. Jeden Borys Becker wiosny nie czyni. To, że uczyniono przykład z jednego człowieka nie czyni jeszcze reguły i tysiące innych mają się nieźle.
    Historai z płytami wyniesionym z banków – zresztą podobnie. Dzięki naciskom na rząd Szwajcarii ta tajemnic nie jest juz tka ścisła jak niegdyś. Ale ja tu się odnosiłem do niemal leglanego wyprowadzania dochodów. Kupujemy usługi od naszej firmy w raju podatkowym i po sprawie.. Pieniądze można w mniejszych ilościach choćby walizką przywozić, albo kartę kredytową podpiąć pod konto, albo…

    Nie ma Pan ABSOLUTNIE racji mówiąc, że wysokośc podatków nie ma nic wspólnego z chęcią ich płacenia. Są na ten temat dośc obszerne badania, które wykazują coś innego. Pokazały one również, że stopa podatku na poziomie około 15% oznacza właściwie brak szarej strefy i uchylania się od podatków.
    Na poparcie mojej tezy podeprę się jednym konkretnym przypadkiem. Przez pewien czas przepisy podatkwe w Federacji Rosyjskiej były tak skonstruowane, że efektywna stopa podatku dochodowego od niektórych firm wynosiła 107%. Płaciłby Pan? Jak rozumiem tak bo jest Pan uczciwy. jakby Panu kazano zapłacić podatek opiweający na całośc Pańskiego majątku jak rozumiem tez by Pan zapłacił bo jest Pan ucziciwy? Bo jak rozumiem jaśli by Pan nie zapłacił to byłby Pan nieuczciwy – tak wnioskuję z Pana wpisu. Co na to socjologia?

  21. Moja odpowiedź brzmi z niemiecka: Jain.
    Mnie chodzi o możliwości ukrywania dochodów. Napisałem, że mimo radykalnego obniżenia podatków w USA tendencje do ukrywania dochodów wcale nie zmalały. I stąd ostatnio praktyczne zmuszenie do likwidacji tajemnicy bankowej Szwajcarii. Panika banków przeogromna. Bo nielegalnych pieniędzy nie da się już dzisiaj ukryć. Pan pewnie myślał o tym, że każdy jest do kupienia, ale milioner to nie jest „każdy”. Dlatego podtrzymuję tezę o uczciwości, choć zrelatywizowaną. W Rosji pewnie bym szukał innych rozwiązań. Nie jestem ohnest John.
    Ale te – jak Pan pisze – prawie legalnie wyprowadzane dochody to sprawa mentalności. Mnie też proponowano. Rozumiem, że najlepiej by było nie płacić nic i jeszcze korzystać z pracy niewolników, którym nie trzeba płacić. Ile to wtedy by polski przedsiębiorca stworzył nowych miejsc pracy.
    A Borys Becker: Efektywność tej metody jest na pewno wyższa niż gonienie kioskarek. A o to przecież Panu chodzi. I nie jest to przypadek jednostkowy. Jeśli udowodniono, nikomu nie uszło na sucho. Choćby jego koleżanka po fachu Stefi Graf. A przecież to symbole narodowe.
    Może inaczej: to, o czym Pan pisze to raczej sprawa mentalności i tolerowania przez władzę a nie podatki. Vide Palikot, który sam przyznał. Jednego nie rozumiem, jeżeli te niepłacone podatki bogatych są tak małe, co Pan pisze, to czemu tyle hałasu o nic? Nie warto się tym zajmować.

  22. Andrzej52
    27 maja o godz. 20:07

    Taki system chyba dzisiaj nie działa.
    Płacę podatek od zarobionych pieniędzy. Zawsze mi w maju brakuje na podatki bo za dużo inwestuję i się muszę gimnastykować. A żyję skromnie.

    Tomasz Kasprowicz
    28 maja o godz. 14:10

    Wiadomo, że postulując zniesienie CIT i zastąpienia wpływów z niego wpływami z Vat i PIT to świat idealny, przynajmniej z mojego punktu myślenia. Podatek CIT jest niesprawiedliwy, bo to podatek płaski, dotyka wszystkich po równo, haracz który płaci państwu człowiek zamożny pod postacią kupowania dóbr i usług obłożonych CIT przedsiębiorstw jest procentowo od jego zarobków niższy niż haracz płacony przez biednego, całość dochodów przeznaczającego na konsumpcję.
    Uważam, że powinniśmy płacić podatek PIT progresywnie, od wysokich zarobków wysoki podatek, luksus powinien być opodatkowany, dla mnie to kwestia etyczna.
    Powinniśmy płacić Vat i akcyzę po równo, od konsumpcji.
    Reszta to już tylko technika ściągania, jasności przepisów.
    Nikt by nie uciekał z podatkami od konsumpcji, bo gdzieś trzeba konsumować.
    A na konsumpcję trzeba mieć udokumentowane dochody.
    Z tego co wiem, to nie PIT ukrywają i transferują za granicę biznesmeni ale się przed CITem w rajach podatkowych chronią a ja proponuje CIT zero.
    Ja nie postuluję zabierania prezesowi większości.
    Jeżeli 75% podatku od ponad miliona to jak zauważyłem wcześniej do miliona z 500 tysięcy według progresywnej skali w kieszeni zostanie. Za mało na dobre życie bez trosk o przyszłość? Krzywda?
    A od dwu milionów, 750 tysięcy Euro w kieszeni, na waciki wystarczy?
    Te pieniądze które prezesi sobie wypłacają, to są pieniądze społeczne. Tak uważam powinno się je traktować we współczesnym kapitalizmie gdzie nie ma nadzoru właścicielskiego a pensje jednego managera ustala inny któremu z kolei też manager pensje ustala i tak w kółeczku się wszystko kręci, a jak kłopot to do rządu rączkę bo nie możemy przecież upaść.
    Moim zdaniem, tylko taki system w którym płaci się bezwzględnie podatek dochodowy może naprawić kapitalizm i przewrócić go do korzeni.
    Nie mogą najzamożniejsi załatwiać sobie na szczytach władzy nienależnych im przywilejów.
    To się może a może nawet musi skończyć rewolucją.

  23. Może nie byłoby problemu, gdyby fundusz płac był ustalony procentowo w stosunku do kosztów, czy zysku?
    Tyle, że płace zarządu musiałyby też być określone jako krotność średniej, czy też procent funduszu płac……

    Jak na razie, maksymalizacja WŁASNYCH dochodów, przy minimalizacji płac innych to norma.
    Niemoralne jest jednak moim zdaniem, gdy rozpiętość dochodów wynosi więcej niż 1:50 A bywają wypadki 1:500…..

    Innym wyjściem byłoby zmuszenie ponadnarodowych korporacji do tej samej płacy za tę samą pracę i wydajność w KAŻDEJ podległej tejże firmie- bez względu na geograficzne zróżnicowanie.
    Warunki konkurencji by się mocno wyrównały….

  24. wiesiek59

    Wszystko można, tylko po co?
    Po co sobie komplikować życie. Niech każdy robi co do niego należy, niech państwo zadba o warunki do gospodarowania o infrastrukturę, sądownictwo, przejrzyste przepisy, oszczędne wydatki, żeby podatki nie musiały być wysokie. Niech przedsiębiorcy się bogacą niech upadają fortuny, niech się rodzą nowe. Niech dają pracę, niech płaca podatki a ludzie niech zarabiają im wydajniejsza gospodarka tym więcej.
    Od mieszania herbata nie staje się słodsza, pracować trzeba żeby się bogacić i żeby było co dzielić.
    Nie ma co wymyślać kwadratowe jaja.
    Politycy lubią wymyślać, żeby uzasadnić swoje istnienie ale Ty, po co?

  25. parker
    30 maja o godz. 16:53

    Jakaś odpowiedzialność za mniej szczęśliwych bliźnich?
    Humanizm?
    Sprawiedliwość społeczna?
    Empatia?

    Zawsze ludzie ludziom gotują los…..
    I cholera mnie bierze, gdy widzę tyle niesprawiedliwości.
    Ora et labora odeszło w przeszłość, i nic tego nie zastąpiło.
    Kapitał zamknięty w skarbcach nie zastąpi możliwości pracy i braku siły nabywczej ludzi.
    Gra na giełdzie nie zastąpi dóbr fizycznie dostępnych……

  26. @ZWO
    A na jakiej podstawie Pan pisze, że te tendencje nie zmalały? Przecież to z definicji niemierzalne – można tylko szacować. A szacunki jak wiadomo można tak poukładac by wyszło co się chce. A zdrowy rozsądek powiada co innego.
    Uczciwość to rzecz relatywna i nie nalezy jej mylić z praworządnością. Można być praworządnym i złym. Ja tez jak każdy mam możliwość ukrywania dochodów i zatrudniania ludzi w soposób nielegalny, ale nie chcę tego robić i nie robię. Co nie znaczy, że nie przyjdzie kiedyś taki moment, że uznam, że nie mam innego wyjścia. Mam nadzieję, że nie nastąpi on nigdy, ale pewnym tego nie jestem. Także nie zgadzam się z poglądem, że najlepiej nic nie płacić i posiadac niewolników. Właściwie nie znam ludzi którzy tak sądzą. Są jednak granice gdzie obciązenia są tak duże, ze pozostaje wybór – albo zaprzestać działaności albo zejść do podziemia.
    A co do małych podatków bogatych, o których nie warto mówić to już tłumaczę: ilość bogatych x wysoki od nich podatek = mało pieniędzy z punktu widzenia budżetu. Ale z punktu widzenia każdej osoby z osobna to już dużo. Jeśli by Panu zadano podtek w wsyokości 50 000 to pewnie dla Pana bardzo dużo, a budżet nawet by nie zauważył.

    @wiesiek59
    Niestety nikt nigdy nie mówił, że będzie sprawiedliwie. Nie jest nie było i nie będzie. I tak teraz jest sprawiedliwiej niż kiedykolwiek wcześneij. Miejmy nadzieję, ze ot się utrzyma.

css.php