Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

16.05.2012
środa

Odpowiedzialność 2

16 maja 2012, środa,

Odpowiedzialność za własne czyny to podstawa rozważnych działań. Dlatego zarządy wielkich firm nie działają tak jak powinny gdyż nie ryzykują własnym majątkiem. Nie mniejszy problem mamy z naszymi reprezentantami, którzy zarządzają całym państwem, które tylko w marginalnym stopniu jest „ich”.

Partie polityczne to organizacje istniejące po to by zdobyć i utrzymać władzę. Tak na nie należy patrzeć zapominając o tym, że mają one reprezentować czyjeś interesy. Reprezentują one, przynajmniej nominalnie, interesy tych, którzy mogą im zapewnić głosy. Stąd częste wolty i zmiany opinii w zależności od koniunktury. Transfery między partiami zależą od układów z partyjnym przywódcą, a nie poglądów. Rozwój marketingu politycznego udowodnił zresztą, że te ostatnie nie są do niczego potrzebne. Programy partyjne są zatem grube, napisane tak by nie dało się ich przeczytać, a do tego treściowo puste. Za brak poglądów trudno kogoś kiedyś pociągnąć do odpowiedzialności – choćby werbalnej na zasadzie: „uważał Pan tak, a dziś głosował inaczej”. Głosy dużo bezpieczniej zdobywa się straszeniem, chwytliwymi acz pustymi sloganami, a nawet celebrytami na listach wyborczych.

Jedyny przewidziany mechanizm politycznej weryfikacji to wybory. Jednak faktycznie odbywają się one jednak za rzadko by mieć wpływ na bieżące decyzje. Co więcej ordynacje wyborcze są tak skonstruowane by zapewnić klasie politycznej byt niezależnie od wyniku wyborów. Pozostają także różne opcje dla politycznych spadochroniarzy. Należy się także zastanowić czy perspektywa odsunięcia od władzy to wystarczający motywator do efektywnej pracy. Podobnie jak zwolnienie w przypadku zarządów korporacji utrata rządowego czy poselskiego fotela to nie jest sankcja nazbyt dotkliwa.

Pozostają oczywiście rozwiązania takie jak Trybunał Stanu. Jednak jako, że to politycy stawiają przed nim innych polityków to w Polsce przed Trybunałem Stanu nie stanął jeszcze nikt. Trochę na zasadzie „kruk krukowi oka nie wykole” politycy są ostrożni przed rozliczaniem nawet największych swoich wrogów, aby ich nie spotkało to samo kiedy karta się odwróci. Nieco odmienne podejście widzimy na Ukrainie gdzie za decyzje polityczne można być sądzonym jak przestępca i trafić za kraty. Trzeba jednak naprawdę wysokiej kultury politycznej i niezależnych sądów by instrument ten nie stał się narzędziem zwalczania konkurencji politycznej. Zresztą sprawy te są zwykle tak skomplikowane, że praktycznie niemożliwe do wyjaśnienia, zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczone kompetencje sędziów. Biorąc pod uwagę przykład Tymoszenko sądzonej za zawarcie niekorzystnej dla kraju umowy gazowej widzimy to na pierwszy rzut oka. Czy podpisana przez nią umowa była niekorzystna dla Ukrainy? Zapewne tak. Czy mogła jej nie podpisać? Zapewne nie bo oznaczałoby to odcięcie Ukrainy od dostaw gazu w środku zimy. Jak zważyć takie racje?

Pozostaje oczywiście zawsze kryterium uliczne. Widzieliśmy ostatnio w całej Europie wielkie demonstracje, które wymuszały zmiany rządów. To jednak ciągle daleko do odpowiedzialności. Jednak widząc obrazki związkowców bijących posłów, którzy chcą wyjść z Sejmu ujawnia niebezpieczeństwo wieszania na latarniach nawet za słuszne, ale niepopularne decyzje – takiej jak podniesienie wieku emerytalnego.

Podobnie jak w przypadku korporacji staję bezradny bo wygląda na to, że na samowolę polityków nie widzę lekarstwa. Demokracja bezpośrednia może być nowoczesną odpowiedzią na nasze problemy. Przykład Szwajcarii jest wielce frapujący – tam w referendum obywatele odrzucili propozycję zwiększenia ilości dni urlopu co pokazuje, że obywatele są w stanie podjąć sensowną decyzję nawet jeśli wydaje się niepopularna. Może dlatego, że sami odczują jej skutki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. dla mnie szok,
    nie spodziewałem się ze POLITYCE Pytlakowskiego, Wilczak, Paradowskiej, Szostakiewicza czy Passenta, ze ukaże się taki, nie propagandowy artykuł.

  2. Wedlug mnie nalezaloby powrocic do greckich idealow demokracji i wybierac poslow na jedna kadencje, na zasadzie losowania, a przy tym rozdzielenie funkcji reprezentacji spoleczenstwa od funkcji zarzadzania krajem. Przeciez posel, ktory jest ministrem nie moze pelnic funkcji kierowniczej i ustawodawczej jednoczesnie. Loteria bylaby sprawiedliwa, bo jakosc poslow wyraznie wskazuje, ze sa to wybory przypadkowe, zalezne od regionu, partii i miejsca na liscie wyborczej. Loteria zlikwidowalaby walki partyjne, a nie wplynelaby znaczaco na jakosc legislacji. Jasne, ze nikt sie na to nie zgodzi, bo obecny uklad jest szalenie wygodny dla politykow, prowadzacych ze soba wojny domowe, zeby trzymac wyborcow w napieciu. Przyjecie zasady loterii wojny te od razu by zlikwidowaly. Ale to utopia i szybko to nie nastapi. W Ameryce kazdy obywatel zasiadzie kiedys na lawie przysieglych i zadecyduje o losie podsadnego, nie znajac prawa, ani sie o to nie proszac – na zasadzie loterii. I system ten dziala juz od ponad dwustu lat. Czemu mialoby to byc niemozliwe w polityce, skoro sprawdzalo sie w starozytnej Grecji?

    Pozdrawiam.

  3. Jeśli nie ponoszą konsekwencji, to powinni mieć ograniczone kompetencje. W czasach monarchii nowy monarcha nie ponosił odpowiedzialności za długi poprzednika i ich nie spłacał. Tak samo powinno być dzisiaj. Każde nowe wybory powinny oznaczać kasację długu. Każdy parlament mógłby się wówczas tylko zadłużyć do takiej kwoty, którą zdaniem pożyczających jest w stanie spłacić w trakcie swojej kadencji. Podobnie należałoby postąpić z firmami. W przypadku korporacji giełdowych z rozproszonym akcjonariatem powinny istnieć limity długu, który zarząd może zaciągnąć, zatwierdzane na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Powyżej limitu zarząd nie mógłby się zadłużyć oraz odpowiadałby swoim majątkiem dodatkowo.

    Dodatkowo uważam, że należałoby rozważyć likwidację systemu podatku dochodowego PIT oraz CIT i zastąpienie go podatkami nakładanymi na osoby prawne od sumy aktywów i od sumy przychodów. To by ułatwiło powstawanie nowych małych biznesów oraz nowych rodzin i jednocześnie działałoby hamująco na rozrost korporacji w szczególności finansowych. Należałoby też ograniczać ekspansję kredytową banków, ale to inny temat.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Werbalista
    Właśnie się ta losowa demokracja w Grecji nie sprawdziła. Ateny zostały podbite przez wojskowe dyktatury najpierw ze Sparty a potem z Macedonii. Taki system skończyłby się strasznym populizmem i prywatą przypadkowych osób u władzy i wprowadzeniem na końcu dyktatury dla zaprowadzenia porządku.

  6. @ Krzysztof Mazur 17 maja o godz. 10:38

    Szanowny Pan zechce zwrocic uwage, ze demokracja w starozytnej Grecji trwala od ok. 508 roku p.n.e. do roku ok 88 p.n.e. Czasowo to calkiem niezly wynik. Dla porownania; republika rzymska (jako nominalna demokracja) istniala mniej wiecej w tym samym czasie, ale byla o wiele mniej demokratyczna niz w Grecji, z wyraznym podzialem na bardziej i mniej uprzywilejowane klasy. Demokracje te nie zostaly zabite przez wewnetrzne slabosci, ile przez to, ze nastala era imperiow, w Grecji – Aleksandra Macedonskiego, w Rzymie – Juliusza Cezara i nastepnych cesarzy. Mimo upadku demokracji w Grecji, pozostala do tej pory niedosciglym idealem, nasladowanym w ten, czy inny sposob przez wszystkie demokracje. Nigdzie nie udalo sie wprowadzic demokracji bezposredniej, ze wzgledu na odleglosci, choc ta przeszkoda znikla juz w erze Internetu.

    Zastrzeglem w swoim wpisie, ze to utopia, marzenie, bo dzisiejsi politycy nigdy do tego nie dopuszcza, jako, ze godzi to w ich zywotne interesy, bez wzgledu na to, w ktorej partii sie znajduja. Dlatego prosze mojego wpisu nie brac az tak bardzo serio.

    Pozdrawiam.

  7. Demokracja grecka to niedościgły, mityczny wzór……
    Przypomnę może, że obywatelami byli ci, którzy mieli DOCHODY.
    Źródłem ich była albo własność, albo praca niewolników.
    W Rzymie, czy europejskich królestwach, było tak samo.
    Prawo głosu mieli posiadacze- ziemi, chłopów, koncesji królewskich.

    Społeczeństwo zawsze dąży do oligarchizacji, czy zmajoryzowanie przez nielicznych władzy i żródeł finansowych.
    Tak dzieje się i tym razem. Ponadnarodowe koncerny wymuszają na rządach dostosowanie prawa do ich wymagań.
    Dopłaty rządowe, subwencje, kwoty importowe, kredytowanie zbyt dużych by mogli upaść……

    Nasz szanowny Gospodarz jest przedstawicielem maluczkich, prawo do niego jest stosowane. Do BP, czy Airbusa, niekoniecznie…..
    W tym rozdaniu, baronów przemysłu zastąpili finansiści robiący robotę Boga. Kto zastąpi ich w przyszłości? Korporacje międzyplanetarne?
    Kto wie?
    Pod rękę z władzą zawsze idzie pycha, niekoniecznie odpowiedzialność za losy poddanych tej władzy…..

  8. Co zmieniły reformy Solona czy Likurga?
    Na chwilę powstrzymały koncentrację własności ziemi i władzy.
    Po kilkudziesięciu latach sytuacja wracała do poprzedniego stanu- bogacący się szczęśliwcy rugowali z ziemi mniej szczęśliwych, sprzedawali w niewolę za długi, przechwytywali władzę polityczną.
    Ten kontredans pod różnymi nazwami towarzyszy ludzkości od pradziejów.
    Nawet stosunkowo nowy wynalazek jak kadencyjność urzędów wybieralnych, nie zapobiegnie temu- władza przejdzie w ręce sponsorów kampanii wyborczych, władców współczesnych marionetek.

  9. @ wiesiek59 17 maja o godz. 15:26

    Szanowny Pan dalej traktuje moje wywody zbyt doslownie. Nie da sie przelozyc demokracji w starozytnej Grecji na dzisiejsze warunki. Inne systemy wartosci, inna kultura, inna forma, inna wielkosc obszaru. Wszystko inne. Jedno, z czym zgodzic sie nie moge, to kwestia oligarchii i jej znaczenia. Trudno mi szczegolowo rozpisywac sie na temat greckiej demokracji, bo temat to ogromny, ale w Grecji nie bylo podzialu na klasy posiadaczy, czy nieposiadaczy. Wszyscy obywatele mieli prawo do bezposredniego glosowania. Na ok. 30 tys. obywateli Aten, w najwazniejszych decyzjach trzeba bylo min. 6 tys. glosujacych obywateli (plus jeden). Nikt nie mial takiego majatku, aby przekupic wiekszosc. Zreszta, po co? Rzady nie zajmowaly sie problemami ekonomicznymi, choc ceny niektorych towarow byly regulowane. Przeplyw majatkowy byl ogromny, wiec trudno bylo ustalic jakas stala warstwe posiadaczy. System podatkowy tez byl zupelnie inny. Niesposob porownac greckiej demokracji do dzisiejszej. A ze system ekonomiczny byl oparty na niewolnictwie? Tak jest do dzisiaj. Niech Szanowny Pan zwroci uwage na szerokie masy, pracujace za grosze na tzw. smieciowych umowach. Czym sie to rozni od niewolnictwa? Osmielam sie twierdzic, ze niewiele. Jeszcze jedna korekta: w starozytnej Grecji niewola za dlugi nie grozila, natomiast za dlugi wobec miasta (Aten) grozilo zawieszenie praw obywatelskich, czasem – na zawsze i przechodzilo na potomstwo.

    Ciekawe sa panskie rozwazania na temat przyszlosci polityki. Mnie rowniez to interesuje biorac pod uwage slabnaca role panstwa w stosunku do miedzynarodowych korporacji. Aby opanowac ten proces, Unia Europejska to za malo. Byc moze powstanie jakas nadrzedna struktura, ktora bedzie nadzorowac miedzynarodowe korporacje. Kto wie? Na razie mozna tylko spekulowac.

    Pozdrawiam.

  10. A mial to byc blog o problemach najmniejszych firm. A wyszła dyskusja o „wyższosci świąt Bozego Narodzenia nad swiętami Wielkiej Nocy”.

  11. Andrzej52
    17 maja o godz. 16:55

    Małe rybki są zjadane przez większe, a te przez globalne rekiny……
    Globalny plankton ma niewielki wpływ na światowe rynki.
    Truchła rekinów i owszem….
    Grecja jest planktonem- jakieś 2% PKB Unii. Padnięcie Francji, czy USA byłoby globalną katastrofą.
    I w tym jest właśnie problem- duży może więcej.

    Na pewnym etapie rozwoju społecznego, są szanse zastąpienia darwinizmu społecznego humanizmem. Ale humanizm kłóci się z zyskiem, jako naczelną wartością działalności gospodarczej.
    I moim prywatnym zdaniem, doszliśmy do etapu takiego wyboru.
    Baza nie odpowiada nadbudowie, na coś trzeba się zdecydować:
    -maksymalizujemy zysk, akumulując kapitał na kontach coraz mniejszej ilości ludzi, bo jest to stała tendencja struktur społecznych.
    -albo pozwalamy przeżyć nieudolnym, słabym, leniwym, bo są członkami naszej społeczności.

    Ten drugi wybór ma wiele implikacji. Między innymi zgodę na podzielenie się bogatych z biednymi.
    Wszak reformy rolne nie przebiegały bezboleśnie. Latyfundyści byli pokrzywdzeni……
    Ale ilu biedaków mogło wyżywić własne rodziny?

    Z ciekawością czytam o Brazylii. Taki kalejdoskop na szybkich obrotach.
    Siłowa akumulacja ziemi, gospodarka rabunkowa bogactw, próby zmniejszania nierówności społecznych…..
    Przegląd natury ludzkiej w pigułce, poprzez wieki….

    Czy nazwiemy to dochodem obywatelskim, czy rozdawnictwem socjalnym, czy miłosierdziem chrześcijańskim, czy obowiązkiem jałmużny znanym z Islamu, czy Mormońską dziesięciną mechanizmy znane są od czasów rzymskich.
    W trosce o pokój społeczny, bogaci muszą się dzielić.
    Religie wypracowały mechanizmy, bezwyznaniowe Państwa również.
    Trzeba je tylko sensownie stosować.

    A najbogatsi i tak podatków nie płacą…….

  12. Innym wyjasnieniem dlaczego zle zarzadzaja moze byc fakt, ze reprezentuja niski poziom etyczny i profesjonalny.

    Wiem, ze mowienie o wartosciach jest nienowoczesne… ale okazuje sie, ze bez tego nic nie dziala jak powinno.

    Nie przypadkowo pisze sie, ze wiele krajow zawdzieczaja swoja zamoznosc „protestanckiej etyce pracy” – odnosi sie to do rzetelnosci, UCZCIWOSCI i pracowitosci.

    Nowym tryndem jest jednkowoz, ze wszyscy jestesmy jak dzikie zwierzeta w dzunglii – kazdy kieruje sie jedynie swoim egoizmem i jedyne co mozna zrobic to nasza zla nature (z Hobbesa) odpowiednio zaprzasc w cugle wolnego rynku.
    Kazdy ma zagarniac pod siebie…bo to „naturalne” i tak jak Pan pisze „nikt nie bedzie dobrze zarzadzal nie swoja wlasnoscia…” – TO NIEPRAWDA!
    Mamy byc pogodzeni z bylejakoscia i nie oczekiwac np. od rzadzacych zbyt wiele – mowiac konkretnie w obecnej polskiej rzeczywistosci – wystarczy, ze sa „lepsi” od PiS-u.

    To nie takie proste – bez etyki, uczciwosci, pracowitosci i wszystkich tych niemodnych i nienowoczesnych… WARTOSCI – nie zajedziemy daleko.

    Pytanie – jak to mozna zmienic.
    Wielka role pelnilyby prawdziwie wolne media, przejrzystosc zycia publicznego i spoleczenstwo autentycznie obywatelskie – to mozna zrobic lub chociaz rozpoczac konkretnymi zmianami instytucjonalno-systemowymi i POLITYCZNYMI!

  13. bardzo mi sie podobala zadyma pod sejmem z blokowaniem wyjscia. oj jak sie wladzuchna obruszyla, ze ktos (wyborcy? obywatele?) mieli czelnosc cokolwiek wymuszac na jasnie panstwie.
    trzeba cos zmienic, bo w tym systemie i z tym systemem to my, nie-politycy, dlugo nie pociagniemy.
    http://www.marcinduszynski.com/2012/01/karanie-zdrady-powyborczej/
    http://www.marcinduszynski.com/2012/02/wstrzymywanie-sie-jest-szkodliwe/

  14. Jeszcze o odpowiedzialności, ale nie wirualnej polityków, czy zarządów korporacji, tylko tych najmniejszych.
    Dużo ostatnio szumu w mediach o problemach podwykonawców autostrady A2 z powodu upadku firmy Dolnoślaskie Surowce Skalne. Chodzi o niewypłacenie w sumie ok 250 mln zlotych dla 230 firm, czyli z grubsza 1 mln na firmę. Pytanie, ,co zrobili właściciele tych poszkodowanych firm przed podpisaniem umowy, czy podpisując kontrakt na 1 mln ktoś wysupłał kilka tysięcy na wywiadownię gospodarczą i sprawdził firme DSS? Czy może kolejny raz zwyciężyło „jakoś to będzie”, inwestorem jest państwo, to musi być zapłacone. Teraz płacz i lament i oczywiście pożywka dla mediów szukających sensacji.

  15. Panie Kasprowicz,

    Wracajac na momencik do poprzedniego tematu.
    Pozostanie nam spisac protokol rozbierznosci i zgodzic sie na to, ze w sposob zasadniczy sie nie zgadzamy.

    Otoz wedlug mnie obecny kryzys zadluzeniowy byl wynikiem proby sztucznego nakrecenia rynku wydrenowanego z popytu na skutek ubozenia klasy stredniej i tzw. wiekszasci (99%).
    To ubozenie bylo wynikiem w uproszczeniu mowiac polityki neoliberalnej, gdzie na skutek deregulacji i wycofywania sie panstwa z redystrybucji poteguje sie postepujace rozwarstwienie (to tendencja najbardziej widoczna w w krajach anglosaskich gdzie neoliberalizm byl ideologia najbardziej wiodaca – tak jest i w oszolomionej Polsce).

    Biznes nie mogac funkcjonowac potrzebowal zastrzyku w postaci popytu np. dzieki niskiemu (zbyt niskiemu i zbyt dlugo) oprocentowaniu do czego przyznal sie poniewczasie Greenspan – powiedzial, ze trzeba bylo „bo ludzie przestali kupowac i gospodarka stanela”.
    Programy rzadowe itp sa znacznie mniej istotne niz ten sztucznie kreowany popyt na zamowienie samo-zaduszajacej sie gospodarki neoliberalnej (takie slowo wytrych)…

    Oczywiste jest rowniez wedlug mnie, ze zorganizowane i zamozne spoleczenstwo Szwajcarii moze w ramach aktywnosci obywatelskiej funkcjonowac na wysokim poziomie w duzej mierze BEZ panstwa.

    Mongolia czy Sierra Leone moze czekac „do usranej smierci” jak im Wolny Rynek… zorganizuje system nauczania czy opieke zdrowotna lub odpowiedni i efektywny dla gospodarki system prawny… lacznie z egzekwowaniem tego systemu.

    Zdecydowanie uwazam, ze w krajach, ktore sa „zapoznione” rola panstwa powinna byc wieksza niz w dojrzalych i zamoznych spoleczenstwach posiadajacych srodki, zdolnosci, system i instytucje umozliwiajace obywatelska samorzadnosc.

    Na koniec:
    Dlug publiczny, ktory zadusza dzisiejsza gospodarke jest 3 krotnie nizszy w takiej Szwecji ze splaszczona struktura dochodow niz w USA!
    Mimo, ze w uproszczeniu jeden kraj jest ” opiekunczy”… a drugi „neoliberalnie wolnorynkowy”.
    To nie przypadek, ze „sklerotyczna i socjalna” Europa ma dlug o 20% nizszy niz USA…

    Kraje poludniowej Europy to jeszcze inny przypadek, ktorego Grecja (500 lat treningu w dzialaniu wbrew panstwu) jest dowodem na to, ze proba wsadzenia wszystkich w jakis uniwersalny gorset bez uwzgledniania specyfiki i etapu rozwoju konczy sie katastrofa.

  16. Produkujemy za dużo ( żywność marnowana w Europie wystarczyłaby do wyżywienia 1/3 ludności Afryki ), rzeczy niepotrzebne ( dzisiaj w moim gospodarstwie domowym jest 8-10 razy więcej śmieci niż 30 lat temu – 90% z nich to opakowania ), nieracjonalnie dzielimy się pracą ( jedni zasuwają po 60 godz./tydz. a dla innych jej brak ) jak i jej efektami ( wielu dostaje tyle, żeby „nie zdechnąć” a nieliczni zabierają dla siebie wielokrotnie więcej niż są w stanie skonsumować ) dlatego jest jak jest i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle to się zmieni. A jeśli już to ile krwi się przeleje .

  17. @Werbalista
    Pomysł ciekawy, ale działa przeciw niemu statystyka. Wielkość sejmu w porównaniu do populacji jest bardzo mała i przy pechowym losowaniu moglibyśmy fatalnie wylądować. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, ż epomysł ten jest tylko utopią. Ale pójście w kierunku demokracji bezpośredniej dzieki Internetowi to może być właściwy krok. Przynajmniej w razie kłopotów nei będzie można narzekać, że jacyś „oni” zawalili sprawę.

    @Krzysztof Mazur
    Ograniczanie kompetencji państwa zwłaszcza w obliczu jego niewydloności wydaje się być jedynym slusznym rozwiązaniem. Przy mniejszej ilości obowiązków jest większa szansa na ich poprawne wykonywanie. Potem kompetencje można zwiększać.
    Co do podatku od aktywów to się dość poważnie nie zgadzam, choć sam bym na tym mocno skorzystał. Firmy uslugowe miałyby eldorado, ale firmy handlowe i produkcyjne miałyby mocno po nerkach, a nie chodzi nam chyba o to by do reszty u nas przemysł wykorzenić. Do tego mielibyśmy spazmy w okolicach dnia określania podatkuby sumy bilansowe gwałtownie pozmniejszać. Spore byloby tez podwójne opodatkowanie. Od gotówki, którą posaidam zapłąciłbym podatek i jednocześnie zapłąciłby za nią podatek bank w którym ona jest przetrzymywana.

    @Andrzej52
    Dla mnie jako małego przedsiębiorcy nieodpowiedzialnośc władz jest powaznym problemem. Nie da się ukryć, że z racji wykształcenia będę czasem wkraczał na terytoria luźniej związane z prowadzeniem biznesu. Ale jak sam tytuł bloga wskazuje – to gospodarka okiem przedsiębiorcy, czyli tu o gospodarce pewnego punktu widzenia, a nie tylko o przedsiębiorcach.

    @wiesiek59
    Dzielenie się bogatych z biednymi przecież mamy. W naszym świecie też niewielu z głodu umiera i „nie przeżywa”. Ja jednak patrzę na problem z punktu widzenia ni etyle dzielenia się istniejącym majątkiem, a wypracowywaniem nowego. Nawet gdyby zabrać bogatym wszystko i rozdać po równo los biednych nie poprawi się znacząco. Tak było zawsze. Jednak wartość, którą niestety obawiam się tracimy jest mobilność społeczna tzn że biedny może stać się bogatym jeśli ma dość wytrwałości, zdolności i szczęścia. Tak samo bogaty może szybko zubożeć jesli pracowął nie bedzie. Niestety system wygląda co raz bardziej tak, że bogactwo się dziedziczy i to jest bardzo niepokojące.

    @Andrzej Flaicz
    Oczywiście, ze poziom merytoryczny rządzących jest fatalny. Poza kilkoma wyjątkami mamy tam ludzi, którzy nie mają pojęcia o czym mówią. Spotkałem kilka osób zajmujących się na wysokich szczeblach gospodarką i finansami i przeważnie nie mieli pojęcia o podstawowych pojęciach ekonomicznych. Aż ciarki po plecach chodziły.
    Do zmian niestety daleko. Na media też zbytnio nie liczę bo tam poziom merytoryczny niewiele lepszy.
    Widzę, że zgadzamy się co do technicznych przyczyn kryzysu. Ja się tylko upieram by nie mylić interwencji państwowej (na czyjekolwiek zamówienie) z neoliberalizmem bo to są przeciwności.
    Co do czekania na wolny rynek w zacofanych krajach to prosze zerknąć dlaczego są zacofane. Czy nie przypadkiem z powodu zbyt dużej interwencji państwa (jak u nas). A w USA wolny rynek wybudował nejlepsze na świecie szkolnictwo (i parte innych rzeczy). Dług w Europie może i nizszy ale USA ze względu na swoją potęgę mogą sobie na niego pozwolić (co nie znaczy, że uważam, że to dobrze), a taka Grecja nie może. I niewykluczone, ze niedługo my też nie będziemy mogli.

  18. @ Tomasz Kasprowicz 20 maja o godz. 17:48

    Rozwiazanie jest proste. W USA polsowie (reprezentanci) sa wybierani na 2 lata, senatorowie na 6. Mialy byc ograniczenia ilosci kadencji, ale taka ustawa nie przeszla. Statystyczny rozklad przy loterii zapewnialby w miare normalne funkcjonowanie polityki, a nie jak to dzieje sie obecnie. Przy okazji, w USA nie mozna laczyc funkcji rzadowych z mandatem poselskim. Przeciez to idiotyczne, zeby miec trojpodzial wladzy i jednoczesnie miec stanowiska zarowno w ciele legislacyjnym, jak i we wladzy wykonwczej. Ostatnio nawet dwoch prokuratorow probowalo polaczyc wszystkie trzy. Patrzac na dzisiej sza polityke w Polsce i poziom politykow, to chyba lepiej byloby ich wybierac przez losowanie. Kaczynski nigdy by nie zaistnial.

    Pozdrawiam.

  19. Werbalista
    21 maja o godz. 19:57

    System amerykanski…
    Boze bron!

    Oficjalnie mowi sie, ze obecny sytem polityczny USA nie dziala.
    Stwierdzaja to otwarcie sami Amerykanie.
    Popatrz co sie dziej z budzetem i koniecznymi reformami.
    Co sie dzieje z infrastruktura.
    Polityka tam stala sie zakladnikiem skrajnosci.

    Kraj, w ktorym dwukrotnie na prezydenta wybrano debila funkcjonuje POMIMO swojemu systemowi politycznemu a nie dzieki.

  20. http://www.slowikozofia.blogspot.com/

    Kapitalny tekst o neokolonializmie Zachodu…….
    Robimy za rybkę, dającą się nabrać na błystkę, i jesteśmy już na haczyku wielkich korporacji……

  21. @wiesiek59
    Nie do końca wiadomo, o który tekst Ci chodzi, bo wskazujesz link do całego bloga 🙂

    Na blogu jest przynajmniej kilka tekstów nt. globalizacji, neoliberalizmu etc. Jednak jeśli chodzi o neokolonializm to przypominam sobie dwa:
    http://slowikozofia.blogspot.com/2011/06/kolonializm-dzisiaj.html
    http://slowikozofia.blogspot.com/2011/06/kolonializm-dzisiaj-2.html

    Jeśli zaś chodzi o korporacje międzynarodowe, to może chodzić o ten tekst:
    http://slowikozofia.blogspot.com/2012/05/nie-dla-rzadu-i-nie-dla-korporacji.html

    Pozdrawiam

  22. Slowikozofia.pl
    23 maja o godz. 9:29

    Powiem krótko, w sposób nieskończenie lepszy niż ja bym to potrafił, zwerbalizowałeś moje prywatne przemyślenia….
    Jako nieekonomista, wiem jednak, że jesteśmy w sposób delikatny wydziedziczani.
    A za nowe linki dziękuję, równie interesujące co poprzednie.
    Jeżeli dalej jesteś studentem, to znaczy że w naszym kraju nie zabawisz długo.
    Przy takim potencjale intelektualnym, jedynie emigracja…….
    Tu rozdziobią Cię kruki i wrony…..

  23. „Nie” dla rządu i „nie” dla korporacji

    Myślę że jest to ważki tekst- z trzeciego linku……
    Nie ma, nie było i nie będzie idealnych modeli ekonomicznych.
    Kapitalistycznych, socjalistycznych, komunistycznych.
    Systemy tworzą ludzie.
    I ludzie zagwarantują SOBIE wyjątki w tych systemach- dla osobistych korzyści….

    Modele teoretyczne pomijają czybbik ludzki, niestety…..
    A ten jest niemierzalny i nieprzewidywalny.

  24. Nie chcę tu autorowi bloga śmiecić nie do końca na temat, więc jeśli ma Pan jakieś uwagi do moich tekstów (zarówno negatywne, jak i pozytywne) – zapraszam na mojego bloga 🙂 Pozdrawiam

  25. Panstwem powinno sie zarzadzac tak jak przedsiebiorstwem, czyli nie powinno byc ograniczen w wyborze kandydatow dopuszczajac wszystkich ktorzy potrafia przedstawic wystarczajace kwalifikacje do tego. System partyjny niestety eliminuje osoby ktore posiadaja najwyzsze kwalifikacje ale nie moga uczestniczyc w ubieganiu sie o funkcje kierownicze w panstwie, bo nie sa czlonkami tych partii ktore sa naogol prywatnymi folwarkami kilku osob w kraju takich jak Tusk, Kaczynski czy Palikot. Kryzys partyjny i doprowadzenie do tego ze powstal w Polsce ewenement w postaci partii z nazwiskiem czlowieka (Palikot) pokazuje w calej pelni ulomnosc demokracji. Jeszcze sie nie narodzil taki ktory by wszystkim dogodzil, ale w Polsce jeszcze taki sie nie znalazl ktory by wiekszosci dogodzil. Kogokolwiek nie brac pod uwage z poprzednio i obecnie rzadzacych, nigdy z nich nie byla wiekszosc narodu zadowolona. To swiadczy ze przyszedl czas na zmiany. Nie wiem jak wy, ale ja mam dosyc Tuskow, Kaczynskich i Palikotow. Moze by tak powiedzieli wszyscy ludzie w Polsce i wtedy w koncu nie byloby wybieranie z tego samego koszyka zgnilych jablek?
    Pozdrawiam
    MarcinZ

  26. @MarcinZ
    Przykro mi, ale ulega Pan złudzeniu po części wynikłemu braku świadomości ekonomicznej i politycznej w Polsce, ale i z faktu, że wskutek niskiego poziomu dziennikarstwa do oceniania nie jest potrzebne ani wykształcenie ani rozumienie sytuacji. Bo państwo nie jest żadnym przedsiębiorstwem i do jego zarządzania nie są potrzebni żadni fachowcy (tylko jako doradcy) tylko politycy. W demokracji świadomy obywatel nie potrzebuje żadnego zarządcy folwarku tylko polityka, który przekona go do konieczności podjęcia danej decyzji. Dlatego nie jest prawdą, że polski system partyjny eliminuje najlepszych bo żadne kwalifikacje do rządzenia nie istnieją. To wyborcy decydują, kto im najbardziej odpowiada, natomiast Pańskie podejście to prowadzi do zamordyzmu bo chce Pan innym narzucać rzekomych specjalistów. A kto ma decydować o specjaliście, Pan?
    Zakładem produkcyjnym może zarządzać dobry komputer, ale żaden komputer nie podejmie decyzji czy inwestować w siew marchewki czy w nową drogę. Czy do decyzji by budować wiadukt, który zmniejszy liczbę zabitych o 3 rocznie zamiast obwodnicy, która zmniejszy tę liczbę o 12 potrzebny jest specjalista czy polityk umiejący rozmawiać z mieszkańcami?

    Niestety w Polsce ciągle obowiązuje komunistyczny naukowy światopogląd, że wystarczy mieć więcej argumentów aby mieć rację. Jeśli komputer pokazuje, że brak pieniędzy na renty, komunistyczno racjonalna decyzja specjalisty to podniesienie wieku a nie szukanie innych rozwiązań w dyskusji ze społeczeństwem. Skutki widoczne.
    I ciągle jeszcze własną odpowiedzialność próbuje się przenieść na różne konstrukty, gdzie decyzje same się będą podejmowały automatycznie i biurokratycznie. Przykład z przetargami jest tu porażający.
    Dlatego uważam, że myli się Pan: potrzebna jest odpowiedzialność i zrozumienie, że polityk to nie żaden specjalista od marchewki ani profesor uniwersytetu. Ileż oni narobili szkód.
    Pozdrawiam

  27. @Slowikozofia.pl
    Bardzo ciekawe wpisy. Zgadzam się ze znaczną częścią przedstawianych tam twierdzeń.

    @ZWO
    Proszę popatrzyć też jednak na drugą stronę medalu – ile szkód narobili politycy zajmujący się sprawami, o których nie mieli pojęcia. Co gorsza ludzi właśnie łatwo przekonać prostymi argumentami. A proste argumenty mają najczęściej to do siebie, że nie obejmują całości zagadnienia.
    Jeśli komputer pokazuje, że pieniędzy nie ma to ich obiektywnie nie ma. Rozwiązniem jest obrażenie się na komputer i stwierdzenie, że są i się nieprzejmowanie (typowe dla naszych polityków i obywateli przez ostatnie pare dekad). I jak teraz wypracowywac rozwiązania? Przecież to są skomplikwoane sprawy i najpierw trzeba ludzi wyedukować, potem przedstawić im kilka rozwiązań i wytłumaczyć na czym polegają. To potrwa dekadę, a do tego czasu będzie pozamiatane. A to wszystko jest proces indoktrynacji bo przez metody tłumaczenia i dobór rozwiązań zawężamy pole dyskusji. Nie mówiąc już o tym, że aby taki plan indoktrynacji przygotować to trzeba wogóle mieć na ten temat pojęcie.
    Niestety wiele zagdanień życia jest tak skomlikowanych, że z przeciętnym Kowalskim się ich przedyskutować nie da. Weźmy na ten przykład medycynę: jak ustalić ze społeczeństwem priorytety w wyborze procedur medycznych etc. Przeciez poza specjalistami nikt na ten temat nie ma pojęcia. Pana argument obwodnica vs wiadukt to świetny przykąłd co można zrobić. Niestety duża ilość zagadnień szczególnie na szczeblu centralnym taka nie jest. Prosze z narodem onmówić czy wojsko powinno inwestować w bombowce średniego czy długiego zasięgu. Ja się nie podejmuję.

  28. ” Prosze z narodem onmówić czy wojsko powinno inwestować w bombowce średniego czy długiego zasięgu. Ja się nie podejmuję.”
    Dobre pytanie.
    W zadne bombowce. Po co nam wojsko , przed kim ma nas bronić stutysięczna armia? Czy jakiś kraj nam zagraża? Czy nie lepiej pozostawić nieliczne, dobrze wyszkolone i wyposażone siły specjalne przygotowane do walki z ewentualnym terroryzmem, a resztę rozpuscic do domów. Pieniadze , a jest to kilkadziesiąt miliardów rocznie wykorzystać na slużbę zdrowia, infrastruktureę, oswiatę.

  29. Andrzej52
    24 maja o godz. 16:21

    Jaka jest armia Szwajcarii?
    Te kilkadziesiąt miliardów powinniśmy wydawać jak oni- na szkolenia.
    Co roku miesiąc dla obywatela.
    Poza sztabem- kilkusetosobowym, Szwajcarzy armii nie mają. Są jednak w stanie zmobilizować jednostki w ciągu 24 godzin. Parki maszyn czekają.
    Ale miało być o gospodarce…..

  30. wiesiek59
    24 maja o godz. 16:41
    Wieśku, to też dotyczy gospodarki, bo pieniądze na wojsko biorą sie z gospodarki , a nie ze ściany, ups z bankomatu

  31. @Tomasz Kasprowicz
    No więc zacznijmy od przykładu: Ostatnio specjaliści ekonomiczni podjęli decyzję w sprawie emitowania programu telewizji Trwam. Z punktu widzenia specjalistów w porządku, a mamy już pół roku awantur i demonstracji, i będzie jeszcze gorzej. Czy tak wyglądają racjonalne decyzje specjalistów? Przykłady racjonalnych wyników przetargów już podałem.
    Napisałem też wyraźnie, że specjaliści potrzebni są wyłącznie jako doradcy , ale nigdy nie wolno pozwalać im podejmować decyzji. Przecież gdyby nie setki miliardów Unijnych i narzucenia sposobu inwestowania wszystkie te genialne pomysły polskich specjalistów z aktualnym ministrem finansów skończyłyby się katastrofą. To samo z Panią Gilowską. A jak wyglądają wyniki działań specjalistów w sprawie refundacji leków. We wszystkich tych sprawach wyjątkowo pasywny premier pozostawiał decyzje specjalistom.
    Czy na prawdę trzeba być specjalistą budowlanym, żeby rozmawiać z mieszkańcami o pro i kontra budowy drogi. Co kogo obchodzi teoria układania asfaltu? Natomiast zadaniem polityka jest INTEGRACJA niezależnie od tego, czy społeczeństwo jest mądre czy głupie i jak bardzo wyedukowane.
    A im mniej wyedukowane tym większa jest rola i odpowiedzialność polityka. Tymczasem Pan zdaje się skłaniać ku teorii, że gadanie gadaniem, a w końcu i tak z debilami nie warto rozmawiać (bo trzeba ich 10 lat edukować), więc zamknij pysk i rób co każę. Bardzo mi przykro, ale takie rozumienie demokracji jest mi bardziej niż obce. Proponuję dokładniej zastanowić się nad tym, co piszę bo nie są to tylko moje prywatne przemyślenia.

    W sprawie armii Szwajcarskiej: Znowu spłycanie. Oczywiście, że można ze społeczeństwem przedyskutować bo tylko niewielu się tym interesuje i na placu zostają ci, których to obchodzi i ich zadaniem jest transfer uzgodnień na forum publiczne. I może tak Andrzej52 wyjaśni, dlaczego to właśnie on miałby być uprawniony do podejmowania decyzji a nie każdy płacący podatki Szwajcar. A już na pewno decyzji nie powinni podejmować wojskowi. Widać to po fatalnych skutkach decyzji armii w USA. Wojny bez końca broni zawsze za mało, aż się państwo zawali.
    Zresztą jest to jeden z powodów trudności e-democracy. W rzeczywistości w projektach internetowych bierze udział bardzo niewiele osób co daje – wskutek akcjonizmu takich działań – możliwości manipulowania wynikami: zainteresowane firmy czy organizacje są w stanie zmobilizować znacznie więcej podpisów, co całkowicie fałszuje wyniki. Dlatego politycy jako moderatorzy są dzisiaj ciągle potrzebni.
    Proszę pamiętać: W demokracji polityk wykonuje pracę usługową wobec społeczeństwa. Jest to praca Integratora i Moderatora ruchów społecznych. Wymaga specyficznych talentów i kwalifikacji a jej przeciwieństwem jest jednostronność fachowca. Tak się definiuje polityka w kraju demokratycznym. Niestety rzeczywistość spóźnia się na pociąg.

    P.S. Pan Kasprowicz: Kilka dni temu usłyszałem świetne określenie decyzji politycznych w dyskusji o Grecji. W polityce nigdy nie jest tak, że niema innego wyjścia. ZAWSZE jest inne wyjście. Tylko trzeba chcieć. Pana komputer można wyłączyć i działać dalej.

  32. @ZWO
    ” może tak Andrzej52 wyjaśni, dlaczego to właśnie on miałby być uprawniony do podejmowania decyzji a nie każdy płacący podatki Szwajcar.”
    A w którym miejscu napisałem że ja mam decydować za płacacego podatki Szwajcara.

  33. @Andrzej52
    To nieosobiste. Chodzi o to, kto miałby być uprawniony do podejmowania takich decyzji jeśli nie naród. A na pewno nie może takich decyzji podejmować armia. Szwajcarzy zdecydowali 2009 o zakupie samolotów Gripen i to armia znowu opóźnia zakup ciągłymi wahaniami, zmianami planów i wątpliwościami.

  34. @ZWO
    Nie jestem pewien czy się dobrze rozumiemy. Zgadzam się, że polityk powinien integorwać i tłumaczyć. Powinien mieć też ogólną linię światopoglądową, żeby bylo mniej więcej wiadomo czego się można po nim spodziewać: ten jest liberał więc bedzie robił raczej tak, a tamten to socjalista i będzie robił inaczej. Nato miast to on o wyborze ma podejmować decyzje, nawet takie niepopularne. A to dlatego, że nie każdy się zna na wszystkim. Ja się znam trochę na ekonomii i tu moge komentować. Na służbie zdrowia się nie znam, tak jak na wojskowości (w moim wpisie to były przykłady – nie zaczyn do dyskusji) i masie innych spraw. Tu bym chciał żeby ktoś kompetentny podjął właściwa decyzję w moim imieniu. Fajnie by było też, żeby mi jako laikowi mniej więcej wytłumaczył dlaczego taka decyzja jest słuszna.

    Nawet jeśli potraktujemy politykę szerzej i zrobimy demokratyczną dyskusję o armii to koniec końców i tak będą dyskutować ludzie którzy mają coś do powiedzenia (fachowcy) plus trochę nawiedzonych, których nie brakuje. I w swoim fachowym gronie dojdą do konsesusu. Ja się nie znam i od decyzji się uchylam.

    To oczywiście prawda, że zawsze można wyłączyć komputer. tylko, że od tego nagle nie pojawią się pieniądze by za 10 lat emerytom wypłacić emerytury. Zamknięcie oczu i powtarzanie, że wszyskto jest dobrze to nie jest rozwiązanie problemu. Rzeczywistość nas dogoni i jeśli czegoś nie zrobimy dziś to czeka nas katastrofa w przyszłości, a tego komputera już się nei da wyłączyć.

  35. @ ZWO
    Przepraszam, a kto to jest polityk? Czyto nie jest analfabeta ktory liznal wiedze w tym jak tumanic tlumy abo na niego zaglosowaly? Kraj wbrew temu co piszesz jest wielkim przedsiebiorstwem w ktorym najwazniejsza sprawa jest to aby bilans wychodzil przynajmniej na zero, a dobrze gdy wychodzi na plus. Niestety do tego aby to zrozumiec trzeba miec troche wiedzy. Taki Walmart o ktorym moze slyszales jest takim przykladem jak nalezy zarzadzac przedsiebiorstwem zwanym Polska. Dlugo trzeba sie jeszcze uczyc aby zrozumiec ze z pustego ani Salomon nie naleje. Tego niestety Polacy nie chca slyszec, bo lepiej sluchac „polityka” Palikota ktory obiecuje gruszki na wierzbie, a sa tacy ktorzy nie wiedza ze to jest serwowanie klamstw zwanych powszechnie kielbasa wyborcza.

css.php