Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

7.05.2012
poniedziałek

Państwowe fabryki

7 maja 2012, poniedziałek,

Od polityki (nie mylić z Polityką) trzymam się tutaj jak najdalej. Jednak sprowokowany chciałbym kilka słów na temat państwa i budowania fabryk. To dlaczego państwo nie powinno fabryk budować jest dość oczywiste dla każdego, kto pamięta czasy słusznie ubiegłe. Dlatego ja jednak tutaj nie o braku efektywności, przerostach zatrudnienia, marnej jakości – to wszystko znamy. Ja chciałbym napisać o fatalnych skutkach państwowych fabryk dzisiaj, a co może być lepszym przykładem niż jedna z największych państwowych fabryk (a w każdym razie pod kontrolą państwa się znajdujących) czyli PKN Orlen.

Nasz rynek jest zdominowany przez Orlen co nie ulega chyba wątpliwości. Abstrahując od możliwości przetwórczych ma on przygniatającą przewagę w zakresie sieci dystrybucji. Posiada około 1300 stacji własnych i dodatkowo ponad 600 franczyzowych. Trzech kolejnych graczy (Lotos, BP, Shell) mają po około 350 stacji każdy czyli w sumie mniej niż Orlen. Znaczące punkty dystrybucji hurtowej paliw należą również do Orlen i Lotos. Dominacja jest absolutna.

To jednak mało by wykazać szkodliwość państwowych fabryk. Może Orlen to najlepsze co nam się mogło przydarzyć? Spójrzmy zatem jak swą siłę Orlen wykorzystuje. W okresie przed jesiennymi wyborami miała miejsce niezwykła sytuacja: ceny hurtowe paliw przekraczały ceny na stacjach Orlen. Znaczy to tyle, że czasem lepiej opłacałoby się wysłać cysternę po paliwo na pobliską stację Orlen niż kupować w cenach hurtowych. Przez dłuższy czas marża na paliwie utrzymywała się na poziomie 1 grosza. Nie da się ukryć, że taki stan rzeczy był odpowiedzią na apel polityków o „wrażliwość społeczną” w zakresie cen paliw (to minister Budzanowski). Minister Sawicki zaś mówił o regulowaniu zysku firm paliwowych. Tym samym „wrażliwość społeczna” spowodowała upadek kolejnych przedsiębiorców i utratę miejsc pracy. Za to wpływ na wynik wyborów nie może być przeceniony.

Oczywiście w takich warunkach konkurencja jest niemożliwa. W tym roku szacuje się, że z rynku wypadnie 15% stacji – głównie ze względów na wymogi ekologiczne. Ale jeśli stacji nie stać na jednorazową inwestycję rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych świadczy to jednoznacznie o ich sytuacji finansowej. Jednocześnie Orlen jako zabezpieczanie kredytu kupieckiego wymaga wpisu na hipotece. Tym samym co ciekawsze lokalizacje mogą być łatwo przejmowane przez koncern jak tylko ich sytuacja finansowa pogarsza się (co PKN w przypadku franczyzobiorców może obserwować on-line posiadając wgląd we wszystkie dane sprzedażowe). Sprzyja temu ciągłe utrzymywanie marż detalicznych na bardzo niskim poziomie – w styczniu znowu wynosiły one około grosza co nie pokrywa nawet cen transportu. Tym samym koncern przesuwa zyski ze sprzedaży na wszystkich stacjach do siebie zagarniając całą marżę za sprzedaży paliw. Jest to działanie ekonomicznie logiczne, ale jednocześnie nieetyczne i prawdopodobnie nielegalne. Tym bardziej zastanawia co Orlen robi w indeksie giełdowym RESPECT, który ma grupować firmy o etycznym podejściu do biznesu.

Obrońcy państwowej własności mogą jednak powiedzieć, że monopol to monopol – nieważne państwowy czy prywatny i będzie nadużywał swej pozycji. I tu są kontrargumenty. Sytuacja z września i października spowodowała, że Polska Izba Paliw Płynnych oraz koncern BP złożyły w UOKiK skargę na działania PKN Orlen. Jednak Orlen wydaje się być odporny na działanie państwowych instytucji bo skarga po dziś dzień nie została rozpatrzona. Trudno się spodziewać, że politycy ukarzą swoje narzędzie za wykonywanie ich poleceń. Zresztą były prezes UOKiK Cezary Banasiński został członkiem Rady Nadzorczej PKN Orlen, czyżby by tym lepiej wspierać go w obchodzeniu regulacji antymonopolistycznych?

Każdy monopol jest zły, ale państwowy monopol jest gorszy, bo nawet państwowe instytucje przed nim nie chronią. UOKiK chętnie inwestuje w reklamy ostrzegające przedsiębiorców przed zmowami cenowymi (jednocześnie w uwłaczający sposób prezentując ich albo jako zastraszonych tchórzy, albo zadufanych w sobie cwaniaków), ale akcji przeciwko państwowym monopolom nie widać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 53

Dodaj komentarz »
  1. Podzielam Pana zdanie w poruszonej kwestii szkodliwego oddziaływania państwowego monopolu paliwowego na rynek. To oczywiste wynaturzenie, ale wcale nie musi tak być.
    Chichoty z lewa i prawa obśmiewające Palikota, który chciałby ażeby państwo budowało fabryki, są tak samo idiotyczne, jak wiara w cudowną samoregulację wolnego rynku. Zanim przejdę do fabryk, przypomnę wszystkim mądralom, że budująca się w Polsce nowoczesna infrastruktura ( drogi, wodociągi, oczyszczalne ścieków, w przyszłości koleje itd) nie powstałaby w tym kraju nawet za 100 lat z inicjatywy wolnego rynku. Dodam też, że zbudować nowoczesny przemysł (fabryki) ma sens tylko na obszarze uzbrojonym we wspomniane obiekty infrastruktury. I już w tym miejscu da się powiedzieć o państwie budującym fabryki.
    W tym chichocie zapomniano o zainicjowanej przez państwo budowie gazoportu i decyzji zbudowania elektrowni jądrowej (tu droga jeszcze daleka). Może też być tak jak w przypadku Możejek, gdy politykom odbija szajba mocarstwowości i fantazji.
    Wszystko więc zależy od tego, jak politycy wykorzystują dane im narzędzia do sterowania gospodarką i czy w ogóle wiedzą jak zaprogramować w ten sposób rozwój i budowę nowoczesnego przemysłu.
    Wiemy, że rząd wywiera naciski na bogate firmy w kwestii inwestowania w poszukiwanie i eksploatację gazu ziemnego z łupków. Za zgodą polityków (tak przypuszczam) KGHM zainwestował miliardy w kanadyjską miedź. Można zapytać, czy owe decyzje są sensowne i czy przyniosą nam obywatelom w przyszłości jakąkolwiek korzyść? Widać gołym okiem, że nie trzeba Palikota do budowania państwowych fabryk. To nie jest jednak problem samej budowy, tylko odpowiedzialnego inwestowania w przyszłość kraju.
    Łatwo sobie wyobrazić, że owe miliardy zainwestowanie w „Inflanty”, rząd przeznacza ( przymusza inwestorów) na budowanie fabryk (ogólna figura) z przyszłością.
    Finlandia i firma Nokia, są tego żywym przykładem.

  2. „Wszystko więc zależy od tego, jak politycy wykorzystują dane im narzędzia do sterowania gospodarką”

    A jak wykorzystują wiadomo od dawna, żeby zapewnić kasę sobie i swoim poplecznikom. Tylko temu służy państwo w gospodarce.
    Nic nie zależy od tego jak politycy, wiadomo jak politycy wczoraj, jak dziś i wiadomo jak jutro, tak samo.
    Zgadzam się z autorem, monopol groźny ale monopol państwowy jeszcze groźniejszy bo do siły rynkowej monopolisty dochodzi siła polityczna.
    KGHM inwestuje za granicą bo coś z pieniędzmi które dzięki wysokim cenom miedzi, mimo fatalnej wydajności i absurdalnych w polskich warunkach zarobków udaje się wygenerować trzeba robić.
    A transakcja to transakcja, jest ruch, jest kasa. Dziś kupili Kanadyjczyków w szczycie cen surowców, jak będzie dekoniunktura sprzedadzą za psie pieniądze żeby ratować zakłady w Polsce i swoje zarobki jeszcze przez jakiś czas. Tak było wcześniej w Kongo.
    Też inwestowali, aż się wycofali.To nie jest żaden państwowy kombinat.
    To prywatna spółka tych co nim zarządzają, prezesów z nadania partyjnego i związkowców z nimi zblatowanych zwana państwową. Po co im udziały jak normalnemu akcjonariuszowi, maja całość zysku bez zmartwień o straty.
    Straty pokrywamy my, podatnicy, zyski do ich kieszeni, tak jest z państwowym zawsze.

  3. Jako „niedzielny” gracz giełdowy, sam na własnej skórze , przekonałem się co znaczy partycypacja swoimi pieniedzmi w kapitale niby prywatnego, ale państwowego koncernu. Niesiony emocjami p i pobudzony dodatkowo ofertą , kupiłem akcje PGE w ofercie publicznej jalko wieloletnią inwestycję kapitałową. Dzisiaj więcej bym tego nie zrobił i to nie ze względu na to że poniosłem stratę, bo tego ryzyka byłem świadomy, ale dlatego że strata ta nie wynika z ogólej z sytuacji finansowej w samej spółce. Powodem spadku cen akcji była masowa wyprzedaż części akcji prowadzona przez Ministerstwo Skarbu w celu zatkania dziury budżetowej. Wiadomo że jak podaż rośnie to ceny spadają. Tak więc nieracjonalne i nie wynikające z sytuacji działania rządu doprowadziły inwestorów do strat finansowych. Jednocześnie nauczyło ich że inwestyczja w Spółki giełdowe w których znaczący udział ma skarb państwa to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Tak samo jak budowanie państwowych fabryk i tylko dziwię sie że Pan Palikot, jako były przedsiębiorca o tym nie wie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Straty pokrywamy my, podatnicy, zyski do ich kieszeni, tak jest z państwowym zawsze.”
    Inny cytat: „Zyski są prywatne, a straty się uspołeczni”. Dotyczy on jak wiesz komentarzy do skutków obecnego kryzysu finansowego na świcie.
    Pierwszy i drugi cytat ociera się częściowo o demagogię, ale nie można zaprzeczyć, że w tych dwóch zdaniach jest jakaś część prawdy.
    W moim komentarzu nie napisałem, że państwo ma budować fabryki tak, jak się to działo za słusznie minionego systemu, zwróciłem jeno uwagę na możliwość stymulowania tego, co ma w gospodarce powstać.
    Największym polskim problemem jest zmiana mentalności folwarcznej na obywatelską, po to ażeby nie pisać: „..spółka tych co nim zarządzają, prezesów z nadania partyjnego i związkowców z nimi zblatowanych zwana państwową.”.
    U naszych sąsiadów za Odrą w każdym przedsiębiorstwie prywatnym, państwowym i komunalnym nikt nie boi się związków zawodowych, a na dodatek funkcjonują tam rady zakładowe, które muszą zatwierdzić każdy pomysł zarządu. Dla polskiego przedsiębiorcy byłaby to kosmiczna udręka i mitręga decyzyjna, a tam nie. Wedle twojej teorii o niszczącej roli związków zawodowych, wszystko powinno tam już dawno upaść, a dzieje się wręcz odwrotnie, z czego nasza gospodarka czerpie garściami.
    Najmłodsze pokolenie polskich obywateli nie będzie się kopało z wójtem i plebanem, spakuje walizki i wyjedzie, reszta może debatować o przyczynach do (autocenzura) śmierci.
    Pozdro

  6. Pan Kasprowicz. Witam.
    Pisze Pan prawdę i jednocześnie nieprawdę.
    Polska sieć stacji benzynowych przypomina mi holenderską z lat 70-tych. Tam stały obok siebie po 3 stacje przy drodze. Dzisiaj 2/3 znikło. W Niemczech znika co rok kilkaset stacji. Dochody stacji pochodzą tylko w 40% z paliwa. Stacje zamieniają się w supermarkety z bogatą obsługą dodatkową. Tymczasem przy wyjeździe z Warszawy 10 stacji jedna po drugiej. To nie jest sprawa własności tylko braku odpowiedzialności władz, które bez planu, ładu i składu dają zezwolenia niszcząc, a nie tworząc, konkurencję. Polskie stacje działają kosztem wyzysku pracowników (proszę zapytać o ich zarobki. Ja pytałem). Proszę – jadąc na imieniny – zatankować, umyć, sprawdzić opony i płyny, kupić kwiaty i praliny a sobie bułkę z masłem. Musi Pan przejechać pół miasta bo każdy sobie a Państwo nie spełnia roli regulacyjnej (o potrzebie urzędników pisałem).
    Pisze Pan o państwowym monopoliście. Ale Orlen to drobna rybka, za mały na wolny rynek. Znam przykłady, kiedy monopolista krajowy wygrywał przed sądem bo jego rynkiem jest Europa albo i świat. Zadziwia mnie, że Pan, młody człowiek, w ogóle nie stara się spojrzeć szerzej. KGHM i Orlen duszą się w Polsce bez perspektyw, muszą wyjść na świat albo zostaną przejęte choć w PL polityczny wrzask typu „dobro narodowe” zastępuje nawet neoliberałom ekonomię. Sami specjaliści od Konga i Kanady. Nie zapominając, że po Bułgarii polskie paliwo i tak jest najtańsze w Europie. Dlatego proponuję nieco bardziej nowoczesne rozumienie pojęcia monopol a nie z lat 50-tych.
    Śmieszy mnie obrona marż na stacjach. Ma ktoś za duże dochody? Ja z nimi ślubu nie biorę i kupuję tylko najtaniej w Łukoil. To moja metoda wpływu na ceny. (P.S. Zmiana sposobu jeżdżenia obniżyła mi zużycie o 20% i nie wydaję na paliwo więcej niż dawniej). Łzy mi kapią, kiedy czytam skargi głodującego BP. Chyba dlatego, że wytruł ryby w Zatoce Meksykańskiej. Bo konkurencja możliwa jest tylko między producentami, reszta to mit.

    Ostatni punkt: Paliwo w Polsce jest ciągle za tanie co widać po sposobie jazdy i wielkości używanych pojazdów. Jeżdżenie Humvee po mieście uważam za przestępstwo.
    P.S. Jak to jest: Kiedy zagraniczna firma inwestuje w PL miliard to nazwa się, że szuka dla siebie rynku zbytu. Jeśli uzyskuje zysk (zwykle do 3% od kapitału), mówi się, że wywozi dobro narodowe i trzeba odebrać. A jeśli polska firm to złodzieje i trzeba aresztować. Czy tak wygląda wolny rynek?

  7. Hollande na dobry początek, chce zamrozić ceny paliw. Merkel powołała agendę mającą kontrolować ceny nośników energii……
    Coś z tym egoizmem kapitalistów jest nie tak?

    Przywódcy rządów muszą widzieć problemy kraju CAŁOŚCIOWO.
    Przedsiębiorcy mogą sobie pozwolić na wycinkowość.

    Przedsiębiorstwa państwowe mogą być zarządzane równie dobrze jak prywatne, warunkiem jest, by nie były łupem partyjnym, czy synekurą.
    Może warto przypomnieć przedwojenne inwestycje?
    Przecież COP, Gdynia, Mościce, to inwestycje PAŃSTWOWE!!!
    Ktoś nie słuchał na historii?

    Za chwilę grozi nam 20 stopień zasilania…..
    A prywatni jakoś nie palą się do inwestowania, z różnych względów zresztą. Jeżeli nie Państwo, to kto?

    Wspomniano o infrastrukturze….
    Kto inwestuje w uczniów- przyszłych pracowników?
    Uzbrojenie terenu, linie przesyłowe, ujęcia wody, infrastrukturę społeczną? Czy deweloper wybuduje na nowym osiedlu szkołę?
    A co on z niej będzie miał?

  8. „Przedsiębiorstwa państwowe mogą być zarządzane równie dobrze jak prywatne, warunkiem jest, by nie były łupem partyjnym, czy synekurą.”

    Czyli warunkiem jest, żeby nie były państwowe. Pełna zgoda.

  9. Pan Tomasz z grubej rury.Tyle,ze w płot.

    Palikotowi chodzi o wsparcie państwa dla przemysłów ważnych i technologii rozwojowych.Tak jak w Finlandii,Indiach …..

    Finlandia to dobry przykład.Nokia z offsetu za F-18 i np Patria z transporterem kołowym.
    Tym samym ,który się u nas ROSOMAK nazywa i jak czytam ma wielkie szanse ,jako NASZ produkt podbic rynek indyjski.

    Przykłady można mnożyc.Chodzi o zmianę stosunku państwa.Fmy państwowe nie jako łup polityczny lecz jako czynnik napędzający rozwój i zatrudnienie.

    Nie bardzo w to wierzę (Palikot chyba także nie) bo by powstały u nas „CZEBOLE” trzeba by było „klasę polityczną” wymienic na Koreańczyków.

  10. parker
    8 maja o godz. 12:58

    Zdaje się że sektor państwowy we Francji trzyma się nieźle?
    O takich korporacjach jak Boeing, czy G.M, korzystających ze wsparcia rządowego nie wspominając?

  11. wiesiek59
    8 maja o godz. 13:32

    Trzyma się, trzyma. A jakby się trzymał jakby nie był państwowy?
    Strach pomyśleć skoro się trzyma, mimo, że państwowy.
    Państwo się tylko słabo trzyma.
    Z resztą z kim my się porównujemy z jednym z najbogatszych krajów świata? Który trwoni dorobek pokoleń, nie ma takiego majątku którego się nie da roztrwonić, już nie długo.
    Wsparcie rządowe jest patologią, rząd nie jest od wspierania, rząd jest od rządzenia i nie przeszkadzania.
    Nigdy w życiu nie zainwestuję złotówki w branże w których rząd działa. Trzeba być idiotą, żeby konkurować z rządem.
    Jakby państwowe było lepsze i wydajniejsze od prywatnego, toby państwowe konkurencję wygrało na świecie. Jeżeli przegrało wszędzie, mimo przewag, to znaczy, że jest do dupy i szkoda czasu, żeby o tym dyskutować.
    Przykładami można każdą głupotę udowodnić nawet fakt, że ziemia jest wklęsła.
    Jakby była kulą, toby się buty na śródstopiu ścierały najbardziej, a każdy kto buty używane widział wie, że ścierają się najbardziej na palcach i pietach co wklęsłości kuli ziemskiej dowodzi.

  12. Państwo jako budowniczy i zarządzający fabrykami jest dużo mniej efektywne niż prywatny właściciel. Budowa fabryk przez państwo powinna się zatem ograniczyć do niezbędnego minimum . Państwo powinno się skupić na stworzeniu takich warunków żeby to prywatni przedsiębiorcy chcieli budować fabryki . Jako żenujący kawał zabrzmiało w tym kontekście stwierdzenie pewnego polityka że będzie budował fabryki produkujące susz jabłkowy bo nasza żywność jest świetna:) W dodatku państwowe fabryki to często rozdawanie niebotycznych przywilejów bez patrzenia na wynik finansowy ( np. kopalnie) . Jest to też świetny synekur dla partyjnych działaczy którym można załatwić pracę w takich zakładach .

  13. Panowie
    Jak w takim razie wytłumaczyć fenomen przedwojennych fabryk?
    Przecież byliśmy SAMOWYSTARCZALNI pod względem produkcji uzbrojenia, na przykład…..
    Etyka? odpowiedzialność? moralność?

    Przekręty przy komputeryzacji, gazoporcie, fabryce frakcjonowania osocza…
    Takiej prywaty na styku państwowe- prywatne, nie było w dziejach.
    A jednocześnie, jest spore zapotrzebowanie na lokowanie kapitału w dziedziny o długookresowym zwrocie kapitału.
    Rynek tego nie zapewni.

    Tak jak nie było socjalizmu, tak i nie ma kapitalizmu w czystej postaci.

  14. @Śleper
    Chyba Pan nadinterpretuje słowa posła Palikota. Oczywiście przy odrobinie wysiłku wszyskto można zinterpretować jakkolwiek. Wystapienie Palikota wcale nie brzmiało jakby chciał budowac fabryki za pomocą budowy infrastruktury (co skąd innąd jest słuszne) tylko chciał po prostu budować fabryki.

    @Wiesław K.
    Teoria finansów głosi, że popyt na aktywa finansowe ma ta właściwość, że skitecznie przerzuca się między aktywami jeśli pojawia się zyskowan możliwość. Oznacza to, że jeśli PGE byłoby dobrą inwestycją to spadek ceny przy dużej podazy musiałby być bardzo krótkotrwały (bo inwestorzy rzuciliby się na walory w obniżonej cenie). Skoro był długotrwały to znaczy, że te walory taką dobra inwestycją jednak nie były.

    @ZWO
    TO czy sieć stacji jest optymalna to inna dyskusja i oczywiście ma Pan rację, że często nie jest. Ale to kwestia zupełnie inna niż nieuczciwe praktyki Orlen – nie mozna sprzedwać w kanale detalicznym taniej niż w hurtowym bo jest to po prostu niezgodne z prawem – zwłaszcza jesli się ma dominującą pozycję na rynku hurtowym. W ten sposób Orlen mógłby sprzedawać na stacjach 10-20 gr taniej niż w hurcie i wykończyć dokładnie całą konkurencję w detalu. Co właśnie czyni choć w mniej oczywisty (choc równie nieuczciwy) sposób. I spójrzmy prawdzie w oczy – Orlen z Polski nie wiyjdzie, a to bynajmniej nie z powodu wielkości, ale z powodu braku organizacyjnych możliwości. Nie radzą sobie z małymi projekcikami jak mała sieć stacj w Niemczech to jak sobie mają poradzić z czymś większym. W końcu od dekad spijają śmietankę renty monopolistycznej więc zderzenie z konkurencją boli. Zatem będą spokojnie siedzieć w Polsce i wykorzystywać swą pozycję by wydrzeć ile się da.

    Ja wiem, ze teraz moda, żeby obwiniać neoliberalizm za kryzys finansowy, pryszcze i skwaśniałe mleko, ale żeby neoliberałowie krzyczeli o dobrach narodowych to już przesada. Właśnie neoliberałom często się zarzuca, że chcą te dobra za bezcen w obce ręce…Tym bardziej trochę mnie przeraża, że chce Pan regulacji państwowych by mógł Pan sobie kupić na jednej stacji i pralinę i bułkę z masłem i kwiaty i etc.

    @wiesiek59
    Tak Hollande chce też walczyć z bezrobociem zatrudniając 250 tys urzedników. Świetny pomysł porównywalny z ustawowym zaklinaniem świata, żeby marchewka kosztowała 20gr i ani trochę więcej.
    To odpowiada też czemu prywatny nie kwapi się do inwestowania w energetykę. Podpowiem: ceny regulowane i od lat nieuwolnione. W tkaiej sytuacji prywatny nie zainwestuje tylko po to żeby ponieść straty. O oligopolu firm kontrolowanych w różnym stopniu przez państwo i korporacje nie wspomnę.
    Co do bajki o zarządzaniu państwową firmą jak prywatną Parker dał chyba odpowiednią ripostę. Rozróżnijmy też firmę państwową od tej dojącej państwo z dotacji…

    @Jurganovy
    Co do Nokii to przykład bardzo znaczący pokazujący, że monokultura gospodarcza zawsze jest gorźna – nieważne czy to ropa czy nowoczesne technologie. Nokia to 3.5% PKB Finalndii. Dziś stoi na krawędzi bankructwa. Co się stanie z gospodarką kraju, którego PKB nagle spadnie o 3,5%?
    Szczerze pwoiedziawszy ja w zmianę stosunku polityków do firm państwowych nie werzę. Niech się pojawi jeden przykład.

  15. Sprawa jest prosta.Tylko biznes prywatny zapewni powodzenie.Oczywiście przy nieodzownych warunkach wolności gospodarczej:

    * przy ważnych projektach państwo da gwarancje na kredyty ,w odpowiedniej skali,
    * państwo zapewni zbyt produktów ,przy zagwarantowanej cenie xyz,
    *jeżeli nie zapewni to odkupi po cenie xyz
    * państwo zapewni regulacje zapewniające „elastycznośc zatrudnienia”
    * po zakończeniu projektu państwo zapewni odstąpienie od ścigania wykonawców projektu

    Natchnieni biznesmeni,bazując na swych wyjątkowych doświadczeniach i sukcesach w produkcji sznurówek są gotowi przystapic ,na w/w warunkach,do projektu :
    „Polska wybiera się na Księżyc”

  16. @ZWO
    Szanowny Panie ! Miałem okazje żyć w świecie gdzie urzędnik z magistratu decydował o tym czy w danym osiedlu może powstać sklep , punkt usługowy czy knajpa. BYŁO TO W NASZYM KRAJU Z 30 LAT TEMU. Jaki poziom usług to gwarantowało ? Zaden !
    Pan proponuje powrót do tych praktyk a ja wolę do wybotu 2-3 sklepy i wybieram nogami do którego pójdę.
    Jeżeli nie rozumie Pan zjawiska stosowania praktyk monopolistycznych to zapraszam do zapoznania się ze stosowną ustawą a także z fachowymi opracowaniami. Dowie sie Pan, że takie praktyki wywołują więcej szkody niż pożytku i prowadzą do sytuacji w której monopolista po wykończeniu konkurencji sam ustanawia wysoka cene, którą Pan jako klient musi zapłaci.
    Zgadzam się z Panem, że stacja paliw to nie tylko sprzedaż paliw, ale także sprzedaż innych potrzebnych podróżującemu artykułów.Zgadzam sie także z tym ,że sprzedaz paliw to około 60 % sprzedaży ogółem.Wszystko ok. o ile sprzedaż paliwa przynosi chociaż minimalną marże a nie generuje strat. Do tej sytuacji doprowadzili w drugiej połowie roku monopoliści.
    Mam odruchy wymiotne kiedy słucham reklamy nawołujacej do donoszenia do urzedu na praktykujących zmowy cenowe i jednocześnie brak reakcji tego urzędu na oficjalne doniesienia legalnie działających zrzeszeń i podmiotów gospodarczych. W tej sytuacji dowiadujemy się, że jako przedsiębiorcy nie mamy szans na egzekwowanie prawa od państwa, państwa które prawo to same ustanowiło.że nustanowiony dla obrony rynku urząd chroni państwowe monopole dla czysto politycznych interesów.

  17. wiesiek59
    8 maja o godz. 15:19

    Fenomen przedwojennych fabryk bardzo dobrze wytłumaczył rok 1939 a konkretnie wrzesień pamiętnego roku, kiedy to fenomen polskich fabryk starł z fenomenem prywatnych zakładów Kruppa.
    Porównywanie sytuacji przedwojennej Polski, kraju który musiał odbudowywać się po ponad wieku braku państwowości, w świecie nieprzyjaznym, gdzie siła militarna decydowała o przetrwaniu i nie było czasu na mozolne inwestowanie przez prywatny przemysł jest bez sensu. W Polsce trzeba było w celach obronnych budować przemysł, państwowy bo nie efektywność się liczyła, tylko czas. Sytuacja dzisiejsza jest nieporównywalna, uzbrojenie się kupuje a nie produkuje, można produkować ale to taki sam biznes jak każdy inny, zamiast produkować, można kupić produkując i zarabiając na czym innym.
    Tak w skrócie Ci tłumaczę fenomen, to nie fenomen moim zdaniem tylko mit.

  18. @Wiesław Kasprowicz
    Ależ my jesteśmy po tej samej stronie. Wszystko, co Pan napisał, jest prawdą. Ja tylko patrzę z innej niż Polska perspektywy, gdzie państwo jest po to, żeby ludziom pomagać a rynek ma być wolny.
    Pisze Pan o odruchach wymiotnych. Ale na brak demokracji lekarstwem jest więcej demokracji a nie karanie, czy nowe przepisy. I niema to nic wspólnego z regulacjami, o których ja piszę.
    Pozdrawiam

  19. Tomasz Kasprowicz
    8 maja o godz. 16:45

    Czy jest jakaś dziedzina gospodarki, w której NIE MA dotacji?
    Gdzie panuje rzeczywiście Wolny Rynek?
    Z ciekawością przeczytam odpowiedź…….

  20. Wspaniale Panowie optujecie za wartościami rynkowymi.
    A co z wartościami SPOŁECZNYMI?
    Kto ma na nie łożyć?
    Przedsiębiorcy poprzez podatki….
    Tylko, wyprowadzając firmy do rajów podatkowych, będąc rezydentami w rajach podatkowych, tych obciążeń prawie nie płacą……

    Czy kosztem uzyskania przychodu jest kadra którą się zatrudnia, infrastruktura, warunki socjalne pracowników?
    Ktoś za to musi zapłacić….
    Dość wycinkowo traktujecie gospodarkę, a bez socjologii i psychologii ni rusz…….

  21. wiesiek59

    A na jakiej podstawie sądzisz, że bez psychologii czy socjologii?
    Na wartości społeczne ma łożyć państwo.
    Będzie miało więcej czasu i pieniędzy, jak nie będzie się zarządzaniem zajmowało.
    Bo na zarządzaniu się nie zna a wartościami społecznymi nikt inny się nie może zając, bo brak mu władzy, wiedzy i chęci do wydawania pieniędzy na coś na czym zarobić nie można.

  22. Panie Tomku, ja nie interpretuję słów Palikota, skreśliłem tylko kilka słów na temat roli państwa w tworzeniu przemysłu (niech będzie to budowa fabryk). Co się dzieje gdy rządy ślepo wierzą w cudowne oddziaływanie wolnego rynku, przekonali się Anglicy, zostało im właściwie tylko City, czyli megakasyno do oskubywania „inwestorów”. Kiedy w końcu skończy się eldorado tanich paliw czyli transportu, skończy się także globalizacja produkcji, zezwalająca dzisiaj na niebywałe marnotrawstwo energii. Ciekaw jestem, jak państwa ogołocone z przemysłu, poradzą sobie w przyszłości z tym problemem?
    To nie prawda, że rynek cokolwiek reguluje, on nam narzuca drogie i niskiej jakości produkty, a po drodze niszczy lub wykupuje tańszą i lepiej produkującą konkurencję. Żywym przykładem są (a właściwie były) niewielki polskie firmy (prywatne) produkujące kosmetyki, które jakością nie ustępowały produktom znanych firm. Jak nie można było ich wykupić, to nie mogły ustawiać swoich produktów na tych samych półkach sklepowych co owe znane marki. Jako klienci mamy drożej i gorzej, a tu przydałaby się jednak jakaś regulacja.
    A w ogóle to skąd ta wiara, że rynek paliw (stacji benzynowych) z „normalnie” zachowującym się Orlenem, będzie konkurencyjny? Czy wielkie sieci supermarketów z sobą konkurują cenami? Jeśli ktoś w to wierzy, gratuluję!
    No a taki węgiel, czyż ten z importu jest tańszy od drogiego krajowego? Nie? A dlaczego?
    Zachodzę w głowę, dlaczego dobre sportowe buty ( nie podaję marek) są kilkanaście procent droższe niż za Odrą? Może jednak dlatego, że ci producenci są monopolistami w Polsce i nie mając kogo wykończyć (Orlen pono wykańcza), dyktują dowolne ceny.
    Nie chodzi mi w tej mojej pisaninie o udowodnienie, że państwowe byłoby lepsze, chodzi mi o sensowną politykę regulującą gospodarkę. Jeśli ktoś nazywa to budowaniem fabryk, to ja się pod tym podpisuję.
    Pozdro

  23. Panowie, ze my Polacy mamy zle doswiadczenia z „panstwowym” po sowieckiej okupacji zwanej eufemistycznie PRL-em nie znaczy, ze panstwowe zawsze jest i bedzie gorsze.
    Nawet w III RP czesto „prywatyzujemy” sprzedajac nasze polskie nieuaolne i niefektywne zaklady PANSTWOWYM firma zagranicznym…ktore sa efektywne i dochodowe.

    Z jednego dogmatu wpadamy w drugi.
    Myslalem, ze okres balcerowiczowskiego i neoliberalnego zachlysniecia juz minal… a tu prosze „lewicowa” POLITYKA…!?
    Wszystko zalezy „na jakim jestesmy etapie” i ” „i w jakim zakresie panstwo moze i powinno miec polityke gospodarcza”.

    Np. taki Singapur zostal wybudowany jako projekt panstwowy (nawet ceny byly swojego czasu kontrolowane) dzis jest to najbardziej konkurencyjna i wolna gospodarka na swiecie.

    Arabia Saudyjska (tam pracuje) swiadomie tworzy PANSTWOWO dopiero swoja gospodarke budujac cale miasta przemyslowe, uczelnie, drogi itd.

    Fakt, ze my Polacy mamy takie elity jakie mamy… nie znaczy, ze panstwo nie moze i nie powinno „budowac fabryk”.

  24. Np:
    Elektrociepłownie Warszawskie i Górnośląski Zakład Energetyczny zostały sprzedane szwedzkiej państwowej spółce Vattenfall. Podobnie Telekomunikacja Polska została sprywatyzowana na rzecz państwowej France Télécom….

  25. Pana Kasprowicza odsylam do wynikow panstwowej firmy…Vattenfall
    http://www.vattenfall.pl/pl/raporty-finansowe.htm

    Tyz mozna.

  26. @wiesiek59
    Przekręty i ssanie publicznych pieniędzy są naganne. Nie miałyby miejsca gdyby nie było interwencji państwa. No i co najważniejsze – rynek zapewnia kapitał na długookresowe inwestycje od dekad. To, że teraz tego nie robi wynika głównie z dużego zaangażowania państwa w te dziedziny.
    A wolny rynek panuje w paru dziedzinach – glównie właśnie w zakresie drobnej przedsiębiorczości. Szkoda, że tylko tam.Ale to właśnie ten wolny rynek sobie poradzi kiedy nastąpi kryzys paliwowy.
    Zupełnie nie mogę się jednak zgodzić, że rynek narzuca nam produkty droższe i złej jakości. Jako przedsiębiorca codziennie widzę jak rynek wymusza na mnie obniżki cen i/lub podniesienia jakości, innowacje etc. To też pozwoliło osiągnąć niebywały sukces właśnie polskim niedużym producentom kosmetyków (choćby Dr Irena Eris, Inglot).
    Na koniec prosze wziąć pod uwagę, że nikt tu się nie sprzeciwa roli regulacyjnej państwa. Państwo ma w tym zakresie ważną rolę do spełnienia – której nie spełnia. Prywatny Orlen może by się lepiej nie zachowywał, ale przynajmniej możnaby użyć instytutcji regulacyjnych pastwa by choć trochę go utemperować. Teraz może wszystko. Także jeśli ktoś pisze: państwo ma regulowac to ja to rozumiem że chodzi o regulacje, jak pisze o budowie infrastruktury to chodzi mu o infrastrukturę, a jak pisze o fabrykach to mu chodzi o zaangazowanie własnościowe państwa w gospodarkę. Jak ktoś mówi o budowie fabryk a myśli o regulacji to ja się pod tym nie podpisuję bo albo nei wie o czym mówi, albo się nie potrafi komunikować, albo próbuje na dezinformacji zrealizowac inne cele.

    @Jurganovy
    Przepraszam, a skąd ten sarkazm i wyciąganie nieuprawnionych wniosków? Czy ktoś tu coś takiego sugeruje? Czytał Pan wpisy „Dość tej pomocy” i „Odpowiedzialność”?

    @Andrzej Falicz
    A nie zastnawia Pana, że trzeba po swiecie szukać pojedynczych przykłądów firm państwowych które nieźle sobie radzą? Jaką ma Pan pewność, że jeśli Vattenfall byłby prywatny to niemiałby jeszcze lepszych wyników? Bo przykładów na znaczną poprawę działalności po prywatyzacji mamy całą masę i to na całym świecie. Przykładów w druga stronę jak na lekarstwo. To wszystko chyab jednak o czymś świadczy.

    Próby budowy gospodarki sterowanej państwowo są obarczone wielkimi zagrożeniami. Wspomniana przez Pana Arabia Saudyjska zianwesotwała w drapcze chmur, które w znacznej części stoją puste. Fińska Nokia stoi na granicy bankructwa ciągnąc za sobą Fińską gospodarkę. Singapurowi się udało i cieszmy się z tego, jego dzisiejszaq wolność gospodarcza daje duże sznase na utrzymanie tego sukcesu. Jednak z drugiej strony mamy dziesiątki przykładów państw, którym się nie udało często z katastrofalnymi skutkami dla obywateli.

  27. Panie Kasprowicz,

    Myli Pan Arabie Saudyjska z UAE (a konkretnie Dubaj) to sa rozne panstwa.
    W Dubaju pobudowano mnostwo wiezowcow rowniez przez prywatnych inwestorow i one tez stoja puste…

    W USA miliony domow stoi pustych, rozpadaja sie i sa rozkradane.
    To setki miliardow calkowice nieuzasadnionego i idiotycznego marnotrawstwa „wolnego” rynku NIE-panstwowego.
    Marnotrawstwem jest rowniez i grzechem na cale pokolenia 50% bezrobocie wsrod mlodych Hiszpanow – tak uwazam- zamiast dawac im zasilki za pierdzenie w materac korzystniej by bylo za te pieniadze wybodowac palikotowe fabryki…

    Polsce potrzebny jest balans a nie dryfowanie „z rynkiem”.
    Np.
    Trudno mi uwierzyc, ze jest dla Polski ekonomicznie korzystne najpierw wyksztalcic za polmiliona zlotych inzyniera stoczniowca (naszych pieniedzy) by potem go wyeksportowac do innego kraju, ktory swoj przemysl stoczniowy „sztucznie wspiera” – teraz go wspiera bo jest bessa ale jak zmieni sie koniunktura to ten przemysl sie odplaci z nawiazka.

    U nas odbudowac sie go juz nie da…
    Dochodza do tego koszty spoleczne, personalne, pomnozone przez 10 przez kooperantow, zasilki i tak wlasnie ta emigracja.

    Palikot z przyczyn oczywistych stosuje skroty myslowe ale ma duzo wiecej racji niz Pan sugerujac, ze rozwiazaniem jest wycofanie sie panstwa z gospodarki.
    Nie robi tego NIKT – od Chin przez Ameryke do Bliskiego Wschodu – zostaniemy jedynie my naiwni postkomunistyczni neofici nie isteniejacego w swiecie realnym wolnego rynku.
    Wydaje mi sie, ze panski felieton jest w jakims sensie kontynuacja nowej „strategii” naszych elit polegajacej na wycofywaniu sie rzadzacych z odpowiedzialnosci za losy panstwa.

    „Budowanie fabryk” jest haslem – i jest to raczej oczywiste.
    Chodzi o swiadoma i aktywna polityke gospodarcza.
    Jak wszystko obarczona ryzykiem ale najwiekszym ryzykiem obarczona jest wiara, ze rynek sam wszystko roziwaze.

    Budowanie „przemyslu” wymaga wieloplaszczyznowych nakladow zajmujacych dziesieciolecia, czesto polegas to na stworzeniu odpowiednich warunkow do dzialania firm prywatnych (tzw. zaczynu) – prywatny biznes z natury rzeczy (maksymalizacja zysku) dziala z reguly w perspektywie w najlepszym wypadku paroletniej.

  28. Inaczej funkcjonuja panstwa z rozwinieta i solidna gospodarka rynkowa a inaczej panstwa na dorobku jak Polska.

    Przy calej ksiezycowej gospodarce PRL-u polowa do dzis funkcjonujacej infrastruktury i resztek polskiego przemyslu, ktory nasze rzady po-okraglo stolikowe moga teraz prywatyzowac… i poprawiac nasz bilans wyprzedaza dobr – pochodzi z czasow Gierka.
    To tez szkoly, drogi, mosty itd.

    Mozemy sobie jedynie wyobrazic jak wygladalaby Rosja i nasz siermiezny rolniczy kraj bez tego okresu na sile prowadzonej industralizacji przy calym bagazu politycznym sowieckim marnotrawstwie.

    Rozwiazaniemjednak nie jest skok z jednej krancowosci w druga.

    Bylem aktywnym uczestnikiem np. prywatyzacji Wizametu, ktory zostal sprzedany zachodniej firmie tylko i jedynie po to by go…zlikwidowac i oczyscic rynek.

  29. Juz koncze.

    Panie Kasprowicz czy sugeruje Pan, ze Finlandia mialaby sie lepiej gdyby nigdy nie miala NOKII?…

    Oczywiscie, ze maja klopoty ( a kto ich nie ma ? USA?)
    ale wlasnie w zwiazku z tym fiński rząd zapowiedział plany znaczącego zwiększenia inwestycji w B&R aż do poziomu 4 proc. PKB. Celem tych działań jest skuteczne i szybkie przeciwdziałanie recesji i towrzenie nowych kierunkow rozwojowych!

  30. Panie Tomku, posłużę się wobec tego linkiem do tekstu z POLITYKI (tej samej), z którego wynika, że jednak nie jest tak dobrze z tymi rodzimymi firmami kosmetycznymi, jak chciałby Pan to widzieć.
    http://www.polityka.pl/rynek/gospodarka/1509902,1,polskie-kosmetyki-w-obcych-rekach.read
    Wolna konkurencja prowadzi niejednokrotnie do absurdu, ponieważ wojna cenowa pomiędzy producentami jednak prowadzi do obniżania jakości (trwałości produktu). Po 30 latach wymieniłem pralkę automatyczną i lodówkę ( naprawiane były po dwa razy) i po 3 latach nowa lodówka zaczęła rdzewieć, a kosz pierwszej naprawy (po 4 latach) pralki to 40% jej ceny w sklepie. Ba, doszło nawet do tego, że koncerny produkujące cyfrowe gadżety, wmontowują w ich oprogramowanie czas trwałości! Cóż by to był za krzyk, gdyby robił takie rzeczy państwowy producent.
    Może się komuś nie podobać regulowana cena energii, ale zdaje się, że jest to jeden z argumentów dla obcych inwestorów do budowania w Polsce fabryk. To prawda, że przy takim dictum zagraniczny kapitał nie będzie budował u nas elektrowni, ale dzięki takim regulacjom ( pośredniemu wpływaniu na lokację inwestycji) skłania się obcy i rodzimy kapitał do budowania fabryk. Państwu nie pozostaje więc nic innego, jak zaangażować środki państwowych spółek w budowę potrzebnych elektrowni (to też są fabryki).
    Wszyscy tu piszemy jednym chórem, że państwo ma wydawać publiczny grosz na publiczną infrastrukturę, która jest niezbędną bazą do zaistnienia nowoczesnego przemysłu, a także zwalczać nieuczciwe praktyki monopolistyczne godzące w konsumentów ( w tym te swoje – tu się z Panem zgadzamy).
    Pozdro

  31. @Andrzej Falicz
    Zapewne ma Pna rację co do mojej pomyłki. Ale trzeba się też przyznać do pomyłek własnych: milionych pustych domów w USA nie wynikają z wolnego rynku tylko własnie bezprzykładnej pomocy państwowej. Przy okazji traktowano je jak palikotowe fabryki w celu zapewnienia pracy w budowlance. Skutki znamy.
    Dla mnie słowa „państwo powinno budowac fabryki” jest dość jednoznaczne i kojarzy się równie jednoznaczne. Jeśli kotś ma na mysli coś innego to niech to powie, a nie używa haseł, które znaczą coś innego.
    Ja moje zastrzeżenia do interwenci państwa stawiam bardzo pragmatycznie. Nie interesuje mnie to, że w Szwecji coś tam, w Norwegi jeszcze coś innego, a w Chinach to mamy jeszcze tkai przykład, więc my tez powinniśmy. Niech każdy proponent państwa umieści swoje koncepcje w kontekście wykonawców – naszej klasy politycznej, która potrafi się zapakować w samolot i rozwalić o brzozę i generlanie nie ma pojęcia co robi (za przeproszenim kilku fachowców pasjonatów). Niech proponenci państwowej interwencji postawią własne pieniądze, że jak ci ludzie się za to zabiorą to wyniki będą w połowie tak dobre.
    Nasze państwo jest chore bo nie spełnia swych podstawowych zadań takich jak dobre prawodawstwo czy sądownictwo. Może skupmy się na podstawach i naprawmy to co w państwie najważniejsze zamiast brać się za budowę fabryk zostawiając całą resztę. Innymi słowy przejdźmy od filozofii do pragmatyki.
    W pełni się zgodzę, że emigracja to olbrzymia strata dla nas. ale nie zgadzam się, że zatrzymałyby ją państwowe fabryki. Pisał Pan o stoczniach, a ja akurat polskie stocznie nieźle znam. Tam nie było za bardzo czego ratować. Budowały one zasadniczo kadłuby lub najprostsze kontenerowce czy masowce. Tu się z Chińczykami nie wygra, zaś know how do budowy statków zaawansowanych nie ma. Jaki nakład byłby konieczny by coś uruchomić? czy byłoby warto?
    Mnie się wydaje, że uzdrownienie podstawoych funkcji państwa spowodowałoby znaczący wzrost gospodarczy i zatrudnienia. A jak one byłyby zdrowe to możnaby rozmawiać o budowie fabryk etc z punktów ideologicznych i pragmatycznych. Dziś wydaje mi się, że nie ma o czym rozmawiać skoro państwo nie potrafi napisac porządnej ustawy.
    Na koniec kilka słów o Chinach, którymi się wszyscy tak zachwycają. W pewnej mierze fenomen Chin jako fabryki świata jest podobny do fenaomenu Polski jako czołowego światowego producenta węgla za PRL. W statystykach wszystko ładnie, ale obywatele nic z ego nie mają. Ich rezerwy walutowe do których wszyscy się uśmiechają to pieniądze zabrane z kieszeni tamtejszych robotników (i bez tego bardzo biednych). Jeśli to jest przykład do naśladowania to ja wysiadam.

    @Śleper
    Oczywiście są firmy w kłopotach, jak wszędzie. Jednak o sile polskich firm świadczy właśnie zainteresowanie zagranicznych inwestorów. Chętnych na bankrutów bez przyszłości nie ma. Za to teraz w Polsce jest świetny rynek na zakup dobrych firm (prosze patrzeć wpis Generacja 2.0).
    Co do regulowanych cen energii to nalezy się tu sprostowanie: sa one regulowane dla odbiorców indywidualnych. Ceny dl aprzedsiębiorstw są w związku z tym wyższe by skompensować straty na cenach regulowanych. To jest dodatkowe ZNIECHĘCENIE do budowania w Polsce wszelakich fabryka a nie zachęta do tego jak Pan pisze.

  32. Jesli moge sie do Pana tak zwrocic:
    Panie Tomaszu,

    Najwiekszym bledem byloby wpadniecie w dogmatyzm.
    Wiara w niewidzialna reke rynku, ktora rozwiaze wszystkie problemy jest rownie zgubna jak gospodarka centralnie sterowana.

    Bardzo trzeba sie dogmatycznie „napiac” by amerykanski kryzys zrzucic na konto ingerencji panstwa… a niewatpliwy chinski SUKCES uznac rowniez za dowod zgubnej roli panstwa.

    USA placi rachunki za Reagana i skutki neoliberalnej polityki, ktora nadala ton ostatnim paru dekadom.
    Rozwarstwienie spoleczne poglebilo sie i klasa srednia (wiekszasc ) de facto stanela w miejscu jezeli chodzi o wzrost realnych dochodow.
    Gospodarka oparta na konsumpcji wymagala napedzania sztucznymi bankami jednym z nich byla sztuczna zamoznosc domu skarbonki.
    + Sztucznie niskiego (!) nakrecajacego…rynek oprocentowania (FED jest prywatny!).
    To „wymogl”system neoliberalny.
    Bez popytu sie nie da – brak wzrostu dochodu zamieniono konsumpcja na kredyt.
    Tam gdzie dystrybucja dochodow jest splaszczona (rola panstwa) sytuacja wyglada o wiele lepiej.

    Panstwo jest konieczne w „odpowiednim miejscu i w odpowiedni sposob” wszystko zalezy od konkretnej sytuacji danego kraju, etapu rozwoju, na ktorym sie znajduje itd itd.

    Ja odczytuje haslo Palikota jako odpowiedz na obecna strategie (lub raczej jej brak), ze panstwo nie moze, panstwo nie powinno i…panstwo nie potrafi.

    Panstwo ma rzadzic, zwiekszac szeregi administracji i umywac rece.

    Otoz nie – panstwo powinno „budowac fabryki”.

  33. @Pan Kasprowicz (obaj)
    Do napisania skłonił mnie artykuł Pana Kowandy o inwestycjach zagranicznych polskich firm. Artykuł świetny, bez narzekania, radzę przeczytać.

    Tak się akurat składa, że ja jedyny działam świadomie, w miarę możliwości, od lat przeciw monopolowi Orlenu, celowo dla wzmocnienia konkurencji nie kupując na ich stacjach. Panowie natomiast tylko narzekają i czekają aż ktoś (państwo, sąd, duch święty?) za nich problem rozwiąże. Podobnie zresztą kiedyś z Brent Spar – ja i podobni omijali stacje Stella a w Polsce były tylko obelgi dla głupiego Zachodu. Do dzisiaj mam satysfakcję, bo Shell się mocno zmienił.
    Zresztą czy nie za dużo tu religii? Ciągle coś jest „naganne”,”niedobre”, „przestępstwo”, „praktyka”, „nieudolne”? Sama moralność. Tylko, że firmy jak Microsoft płaciły miliard euro kary i nikt im nie wymyśla od złodziei. Bo istnieje tylko zgodność z prawem i odpowiednie regulacje. A moralność ma każdy inną. Wolny rynek ponad wszystko, a kiedy pojawia się problem to biegiem do państwa po sądy i kary. W Polsce przepis jest prawem, kiedy ma kary. Smutne.

    Orlen jest monopolistą i można to zmienić rynkowo wzmacniając konkurencję –moja droga- albo biurokratycznie sprzedając, wprowadzając na giełdę albo dzieląc na kilka firm. Co Pan proponuje?

    Niestety, Falicz ma rację. Właśnie dzisiaj oglądałem dobrze przygotowany program o trwałości produktów. Drukarki mają licznik stron do druku. W pralki wbudowuje się droższe grzałki o wytrzymałości 4 zamiast 10 lat. Także kondensatory nowych telewizorów padają po 3-4 latach. Płyta główna Play Station3 rozpada się po po 6 miesiącach. Sławne żarówki, których trwałość zmniejszono w 1923 z 2000 do 1000 godzin. W roku 1942(!) ukarano zmowę, ale żywotność pozostała. Bo to normalny kapitalizm a nie obraza moralna. A rozwiązaniem nie jest karanie, to zrzucanie odpowiedzialności na sądy, tylko odpowiednia regulacja unijna. Mówi się, że gwarancję (nie rękojmię) można przedłużyć spokojnie do 5 lub 10 lat. Czyli więcej urzędników w EU.

    @Pan Kasprowicz
    Myślę, że w rzeczywistości różnimy się mniej niż się wydaje. Mamy tylko nieco różne definicje pojęć, inne doświadczenia i priorytety. I za mało miejsca do uzgadniania. I ma Pan rację: dla mnie regulacja to regulacja a nie biurokracja. Dlatego też bardzo proszę o unikanie zarzutów mody czy koniunkturalizmu. Ja z neoliberalizmem skończyłem w 2007, kiedy przyszły dokładne informacje o kredytach w USA i sposobie pracy giełdy w NY. Trzeba mnie było wtedy słuchać.
    Pozdrawiam

  34. @Falicz
    Ma pan racje. Samoregulujaca sie gospodarka to mit. Przeciez np. koncerny farmaceutyczne to monopol! Panstwo musi byc obecne w zyciu gospodarczym. Bo biznes i zysk to tylko jeden z elementow zycia.

  35. Tak jeszcze wracając do głównego tematu-
    „od polityki trzymam się z daleka”……..

    Nie da się, panowie Przedsiębiorcy.
    Politycznie uwarunkowane jest ściąganie podatków, ich wydawanie, cele.
    Polityką jest finansowanie przez przedsiębiorców konkretnych wybrańców narodu, partii politycznych, lobbowanie za konkretnymi ustawami.
    Polityką jest system płac, jakie oferujecie swoim pracownikom…….

    Sumę tych wszystkich egoizmów usiłuje uśrednić rząd.
    Lub forsować własną wizję porządku gospodarczego.
    Pan Falicz, z którym się często nie zgadzam, ma w przypadku gospodarki absolutną rację- moim zdaniem.

    Istnieją granice wzrostu, zasobów, konsumpcji. Produkcję dla produkcji, już przerabialiśmy poprzednio.
    Tylko teoretycznie potrzeby ludzkie są nieograniczone……
    A jak wpływać na rządy i wydatkowanie pieniędzy budżetowych, to duże organizacje gospodarcze doskonale wiedzą.

  36. – Będziemy się spierać z General Motors. Oni muszą zrozumieć, że jest jakaś forma moralności w gospodarce i że szanowanie swoich pracowników powinno być wartością dla każdej firmy – powiedział Sapin.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,11697982,Francja__Hollande_bedzie_karal_firmy__ktore_nie_musza_.html#ixzz1uUGgewSR
    —————————

    Interesujące podejście…..

  37. wiesiek59

    Interesujące podejście?
    Niech je znacjonalizują, po co tyle zachodu.
    Chcą zatrudnić w administracji 150 tysięcy to będą mieli zajęcie, nadzorowanie.
    Jak firma jest w dobrej kondycji to nie może zwolnić, będzie mogła zwolnić wszystkich jak się znajdzie w złej. A się znajdzie, nie trzeba będzie długo czekać przy takich przepisach.
    Jak utworzyć sto pięćdziesiąt tysięcy miejsc w administracji? Zatrudnić można tylko skąd robotę dla nich wziąć?
    Może niech komputery zlikwidują w administracji?
    To nie taniej dać im etat i niech nie przychodzą do pracy, na biurko i papier toaletowy się nie wyda.
    Miejsce pracy, kosztuje zazwyczaj drugie tyle co pensja, jakby zrezygnowali z obowiązku przychodzenia do pracy tych nowych 150 tysięcy mogliby zatrudnić 300 tysięcy głupki.

  38. @Andrzej Falicz
    Ja tylko w kwestii formalnej. Neoliberalizm postuluje krańcowe wycofanie się państwa z gospodarki. Pan pisze, że przyczyną kryzysu jest polityka monetarna – z czym oczywiście się zgadzam. Przy czym polityka monetarna jest domeną PAŃSTWOWĄ (bez względu na formę własności FED, która jest skomplikowana). Ergo nie muszę się wcale napinać by amerykański kryzys przypisać interwencji państwowej co Pan wprost potwierdza.
    Podobie nie musze się napinać by wykazać, że bieda Chińczyków wynika z interwencji państwowej. Najpierw bieda wynikająca z dekad komunizmu. teraz poszli nieco w stronę neoliberalną i prosze jaki sukces. Choć dalej grabią obywateli poprzez utrzymywanie niskiego kursu Juana.
    Dalej pisze Pan, że bez popytu się nie da. Używa Pan tym samym utartej kilszy Keynsistowskiej – znowu dalekiej od neoliberalizmu. Neoliberalizm nie stawia na popyt, a wręcz przeicwnie znacznie częściej na podaż (Hayek).
    Żeby nie było wątpliwości – ja bynajmniej z neoliberalizmem się nie wpełni zgadzam i widzę znaczacą rolę państwa. Poza tym jako pragmatyk nie sprzeciwiam się roli państwa tam gdzie ono się sprawdza. Ale prosze wprost napisać i odpowiedzieć na proste pytania:
    1. w jakich zakresach się nasze państwo sprawdza?
    2. biorąc pod uwagę odpowiedź na powyższe pytanie czy uważa Pan, że nasze państwo powinno skupić się na:
    a) wkraczniu w nowe sfery i budowac fabryki czy
    b) naprawie swego działania w podstawowych zakresach (prawodawstwo, sądownictow etc) i dopiero potem ewentualnie zabranie się za nowe zakresy?
    Tylko proszę nie iść na łatwiznę i piszać, że jedno i drugie bo jak wiemy załatwienie jednej z tych spraw porządnie jest i tak poza możliwościami orgaznizacyjnymi kalsy politycznej.

    @ZWO
    Gratuluje bojkotu. Potencjalna łyżka dziegciu: 75% paliw jest dostarczana i tak przez Orlen z Lotosem. Kupując na BP czy Shell i tak Pan kupuje paliwa Orlenu.
    Co do sprzętu planowo się psującego – proponuje również bojkot (zupełnie poważnie bo tu to moze mieć efekt)
    Problem polega na tym, że prawo jest tylko nie jest egzekwowane bo Orlen jest państwowy.

    @wiesiek59
    Mnie chodziło o to, że na tym blogu staram się nie poruszać spraw związanych z bieżącą polityką. Tak dl ajasności
    Co do pomysłu Hollande – Świetne 🙂 Moja prognoza? Zaraz przed wejściem w życie przepisów znaczące zwolnienia i zamrożenie zatrudnienia po nich. Kiedy się politycy nauczą, że tkaie metody działają na odwrót?

  39. „Kiedy się politycy nauczą, że tkaie metody działają na odwrót?”

    Obawiam się, że nigdy. Z rozumem się rodzimy, jak nam brak przy narodzeniu, żadne szkoły, nawet najbardziej elitarne nic nie poradzą, człowiek jest wykształconym idiotą.
    Hollande skończył elitarną szkołę dla kadr we Francji i co?
    Nie nauczył się polityk podstawowych praw które rządzą ekonomią.
    A zabrał miejsce jakiemuś zdolnemu tylko gorzej urodzonemu.
    I tak jest z politykami, lekarzami, prawnikami i całymi tzw elitami:).
    Wyobraża Pan sobie ile istnień ludzkich byśmy uratowali ilu kaleków byśmy nie mieli, gdybyśmy wprowadzili egalitarne szkolnictwo i o sukcesie by zdolności decydowały a nie urodzenie?
    Ilu tragedii by ludzie uniknęli jakby sędziami nie byli idioci?
    A to właśnie środowisko sędziowskie zasilają najczęściej mało zdolne dzieci adwokatów, rodzice wiedzą, że się synek czy córka na adwokata czy radcę nie nadaje, że tam rynek weryfikuje zdolności więc koneksje i do pracy w sądzie.
    I w egalitarnym szkolnictwie tego szkodliwego zjawiska nie wyeliminujemy, ale znacznie je zmniejszymy.
    Wracam do starego wątku ale jakoś mi się cały czas kojarzy, może jak w tym kawale, co mu się wszystko z dupą kojarzyło ale..
    Kartagina musi być zburzona 🙂 🙂 🙂

  40. Panie Kasprowicz,
    Przewidzial Pan moja odpowiedz:
    Tak trzeba myc i glowe i nogi.

    W 100% sie z Panem zgadzam, ze nasze panstwo jako system, struktury, instytucje itd. pozostawia wiele do zyczenia – w najrozniejszych statystykach lokujemy sie w dziedzinach systemowo-strukturalnych w okolicach Mongolii.
    To sa dziedziny, za ktore odpowiedzialne sa tzw. elity i klasa polityczna.

    Wynika z tego jednoznacznie, ze polskie sukcesy nastapily wbrew elitom i dzieki naturalnej przedsiebiorczosci i poswieceniu tzw. mas.
    TO TRZEBA ZMIENIC PRZEDE WSZYSTKIM.

    I tu mam dla Pana odpowiedz:
    Jakiekolwiek zmiany, ktore sa w Polsce konieczne – zarowno mycie glowy i nog musza byc poprzedzone zmianami POLITYCZNYMI.

    I tutaj wracamy do Palikotowych Fabryk czyli polityki.
    My Polacy musimy sie zorganizaowac i wybrac innych przedstawicieli.
    Na ile brzmi to naiwnie mam nadzieje, ze jest mozliwe wraz z zmiana pokoleniowa i rosnaca swiadodomoscia spoleczna co do niskiej wartosci spetryfikowanych elit.

    Co do rozwazan natury ogolnej:
    W dalszym ciagu uwazam, ze w spoleczenstwie gdzie wiekszasc wzrostu idzie w strone paru procent wysycha w naturalnej konsekwencji popyt – prostymi slowami ludzie nie maja kasy.
    W ten sposob neoliberalizm i wolny rynek podcina galaz na ktorej siedzi.
    Produktow i wszystkiego… jest az za nadto – wydajnosc od lat
    30- tych XX wieku wzrosla prawie 6-krotnie i wciaz rosnie.
    Sztuka nie jest wyprodukowac ale sprzedac.
    Jak te coraz wydajniej produkowane dobra maja zostac sprzedane skoro wartosc dodana skupia sie jedynie w rekach wlascicieli fabryk.
    A zeby dobra wyprodukowac nie potrzeba zatrudniac tylu ile kiedys konsumentow…kolo sie zamyka i mamy 50% bezrobocie wsrod mlodych swietnie wyksztalconych.
    Ich moze i powinno swiadomie zagospodarowac panstwo – czemu nie.

    Mozna tanio cos wyprodukowac w Chinach ale ciezko to potem sprzedac bezrobotnemu jankesowi (lub malo zarabiajacemu).
    Cos trzeba wymyslec by sie gospodarka krecila i „roslo” wiec daje mu sie karte ktredytowa… i tu jest pra-przyczyna obecnego kryzysu zadluzeniowego – reszta to pochodna.
    Niskie oprocentowanie bylo konieczne by konsumpcja (80% PKB) ruszyla po peknieciu jednej z kolejnych baniek – internetowej – (pekaja regularnie jedna po drugiej..) -mialo to zapewnic latwe zadluzanie i kupowanie przez zubozala przez swa „efektywnosc” zglobalizowanej gospodarki klase srednia.

    Mechanizm pokazal niesmiertelny Lem na jednej z planet zamieszkalej przez tyralow i kierowanej przez Idiontow… najwazniejszy byl tam wolny rynek i wydajnosc – tylko, ze wydajnosc ma jedynie wtedy sens gdy sluzy komus – sama w sobie jest nic nie warta.
    Dlatego RYNEK to zdecydowanie za malo by decydowac o losie spoleczenstwa.

  41. Nieśmiertelne pomysły rodem z s/f……
    Jednym z nich, było traktowanie każdej wyprodukowanej rzeczy destruktorem o konkretnym czasie działania.
    Po zadanym czasie, przedmiot rozpadał się w pył…..
    W związku z tym, nie było odpadów, a moce produkcyjne automatycznych fabryk były w pełni wykorzystane.
    Na dokładkę, ludzie MUSIELI kupować.

    Może taka wizja się urzeczywistni?

  42. Skoro nie o polityce, to historycznie…..
    Istniały swego czasu Wolne Miasta, Miasta Państwa, Republiki Kupieckie.
    Ustanawiały prawa niszczące konkurencję i pozwalające bogacić się rajcom, dożom, senatorom.
    A plebs? Pracował……

    We współczesnych państwach również ustanawia się prawa pod elity rządzące. Małe rybki płacą podatki, rekiny się z nich zwalnia……
    Sprawa deklaracji Buffeta jest nadal aktualna.

  43. @Tomasz Kasprowicz
    Tak Szanowny Panie. Właśnie to robimy.
    Powódź w Tajlandii wykorzystana została do podniesienia cen dysków i całych komputerów. Cena najsłabszego laptopa wzrosła z 200 do 300 Euro. Ocenia się, że ceny zejdą dopiero w przyszły roku ale my chcemy, żeby to było już teraz. Dlatego apeluję: Jeśli ktoś myśli o wymianie komputera, powinien się wstrzymać i wymienić tylko dysk systemowy na SSD. Małym kosztem ze złomu zrobi całkiem znośną maszynę, opóźni inwestycję o 2-3 lata oszczędzając przy poważne kwoty. Nowoczesny dysk będzie bardzo dobry również wtedy.
    Bo bojkot nie jest po to, żeby się umartwiać i ratować świat, tylko żeby coś z tego mieć.
    A Panu życzę dalszego powodzenia w dalszym płaczu nad wysokimi cenami paliwa.
    Pozdrawiam

  44. @Andrzej Falicz
    Widzę, że w znacznej części się zgadzamy. Ludżmi, którzy są dziś u władzy ani fabryk nie wybudujemy. Trzeba by wybrac nowych – innnych. Jesli mam być szczery tych nowych i innych też nie widze starujących po władzę. Jak mi jakaś partia mówi, że będzie budowac faryki, a nie zauważa całego syfu, który jest to dl amnie to nie jest poważne. Z dziką rozkosza bym zagłosował na partię, której jedynym programem byłaby naprawa prawodawstwa i sądownictwa. Gdyby zrobili tylko tyle to przysłużyliby się krajowi i dołożyli do skucesu społecznego w niebywały sposób. Potem jest jeszcze masa innych rzeczy znajdujących się u podstaw państwa do naprawy. A jak im się skończą i dadzą sobie z tym wszystkim radę to prosze bardzo niech budują fabryki bo najwyraźniej są kompetentni.
    Zatem wracając do Pana analogii – zgadzam się, że trzeba myś i nogi i glowę. ale neich Pan spróbuje jednocześnie myć i nogi i głowę to zobaczy Pan dlaczego sceptycznie odnosze się do takich pomysłów. trzeba się jednak zdecydować czy najpierw umyś nogi czy głowę.
    Problem koncnetracji dochodu jest rzeczywiście poważny. Ja mam jednak tu optymistyczne podejście. Po pierwsze mimo że rozziew majątkowy się powiększa to jednak biedni są w cyfrach bezwzględnych bogatsi. Może sprawiedliwości społecznej to nie zaspokaja, aole brzuchy trochę tak. Prosze popatrzyć na wpływ liberalizacji w Chinach.

    Nie zgodze się, że 50% bezrobocie wśród młodych jest pokłosiem (neo)liberalizmu. Występuje ono przecież głównie w Europie godzie neoliberalizm nigdy specjalnie nie zagościł, a w USA zjawisko nie występuje. Jego przyczyną jest właśnie przeciwność neoliberalizmu czy li państwowy bardzo silny interwencjonizm w rynek pracy. Idee podobne do tych Hollande powodują, że najpierw wykorzystuje się wszelkie możliwości kapitałowe i wzrostu wydajności pracy zanim zacznie się zatrudniać. A jak się już zatrudnia to tylko tych najwydajnieszych z doświadczeniem. TO powoduje tragoiczną sytuację młodych, a nie neoliberalizm.

    To samo zresztą dotyczy „baniek” – to efekt interwencjonizmu – teraz chyab mamy bańkę na złocie. Skoro banki centralne wypuszczają masę pieniędzy to te pieniądze gdzieś muszą pójść – i pompują bańki. Znowu zachowanie z neoliberalizmem nie mające nic wspólnego.

    Co do Lema też jestem wielbicielem. Pamiętam to opowiadanie i oczywiście ma ono wiele racji. Jednak Lem napisał conajmniej kilka opowiadań pokazujących co się dzieje kiedy efektyność przestaje być priorytetem szczególnie w przypadku ideii równości etc. Proszę poczytać Trzy maszyny opowiadające króla Genialiona 🙂

    @ZWO
    Małe sprostowanie – ja nie płaczzę z powodu wysokich cen paliw. Ja płaczę ze względu na zachowanie państwowych monopolistów. Różnica może subtelna ale istotna.

  45. Szanowny Panie Kasprowicz,

    Bezrobocie wsrod mlodych w UE wynosi
    (http://www.guardian.co.uk/business/2012/apr/16/european-youth-unemployment-soars)
    okolo 22% (to bardzo duzo).
    Bezrobocie wsrod mlodych w USA (dane z 2011 jakie znalazlem
    http://bls.gov/news.release/youth.nr0.htm) to okolo 18%. (teraz moze odrobine nizsze)

    Biorac pod uwage, ze bardzo powazne amerykanskie instytucje same stwierdzaja, ze amerykanskie statystyki sa w stosunku do europejskich podkolorowane i np. ogolne bezrobocie w USA – 8.6% tak naprawde wynosi ponad 15% ( http://www.ibtimes.com/articles/278036/20120107/real-u-s-unemployment-rate-15-6.htm ) mozemy z duza doza prawdopodobienstwa zalozyc, ze te pare procent to nie jest istotna roznica. (albo wrecz jej NIE MA!)

    Zarowno w Europie jak i USA bezrobocie wsrod mlodych jest okolo 2x wyzsze niz bezrobocie ogolne.

    Z gory zapewniam, ze nie czuje sie luddyta ale
    wedlug mnie 95% ludzi (przykre ale prawdziwe) nie bedzie wykonywac w nadchodzacej przyszlosci kreatywnych zawodow (i uslug… tez poddane wplywom informatyki byc moze jeszcze w wiekszym stopniu), ktore maja sie „pojawic” (jak wiesc niesie…) w miejsce produkcji, ktora moga robic maszyny (albo tzw „Chinczycy” – a projekty, ktore jeszcze 10 lat temu robilismy na tzw. Zachodzie coraz czesciej robione sa w Indiach i Chinach – w Arabii Saudyjskiej coraz czesciej 70% uslugi jest tam robione o czym klient nawet nie wie…) – nie bedzie rowniez zapotrzebowania na miliony tancerek egzotycznych, masazystow i trenerow osobistych.

    Bezrobocie wedlug mnie bedzie w coraz wiekszym stopniu efektem obiektywnego wzrostu wydajnosci – cos mi sie nie chce wierzyc, ze te „nadprodukcje” potencjalnych pracownikow samoistnie zagospodaruje rynek. (Marshall Brain i Martin Ford)
    Wedlug mnie moze to zrobic jedynie panstwo albo inaczej mowiac my spoleczenstwo za posrednictwem panstwa.
    Chodzi tu zarowno o dochod jak i „zajecie” dla mlodych juz za pare dziesiecioleci (chociaz pierwsze objawy juz sa i beda poglebiac).

    „Fabryki Palikota” byc moze beda potrzebne

    Lem jest i byl genialny!

    Co do zmian politycznych jestem umiarkowanym optymista – w 1987 (dwa lata przed) wyemigrowalem bo komunizm wydawal sie wieczny .

    Prawie tak jak wiekszasc dzisiejszych politykow, ktorych twarze znamy od …dziesiecioleci.

  46. Panstwowe fabryki sa zle ale panstowa pomoc dla prywatnego biznesu…nie.

    neoliberalizm i jego konsekwencje.
    ‚….w USA podkreślają, że od lat 70. zarobki szefów największych amerykańskich firm wzrosły czterokrotnie. W tym samym czasie średnia płaca szeregowego pracownika w korporacji spadła o 10 proc.
    W Wielkiej Brytanii dynamika zmian była jeszcze większa – czterokrotny wzrost zarobków kadry kierowniczej miał miejsce w ciągu ostatnich dziesięciu lat….

    znalezienie innego zrodla koniecznego dla gospodarki opartej na konsumpcji zaowocowalo stworzeniem pustego pieniadza i zakupow na kredyt.

    w wypadku usa klasa posiadajaca i rzadzaca jest praktycznie zrosnieta ze soba – polityka panstwowa – tani kredyt – realizowala interes klasy posiadaczy – popyt.
    konsekwencje ponoszone sa nie przez posiadaczy – za problemy bankow placi spoleczenstwo gdyz polityka panstwa realizuje interes posiadaczy.

  47. Powiedzenie:

    „najlepszą polityką przemysłową jest jej brak”. Przypisuje się ministrowi przemysłu Tadeuszowi Syryjczykowi i jest równie błędne jak inna jego decyzja – o zaniechaniu zaawansowanej w 80 proc. budowy elektrowni w Żarnowcu, czyli w realiach 2012 roku decyzja kosztująca 20 mld zł. Lekarstwem na tandetną politykę gospodarczą nie może być brak polityki, bo reakcją na tandetne wykonawstwo robót budowlanych nie może być zaniechanie budowy domu.

    System gospodarczy nie jest tylko (lub nie zawsze) wynikiem spontanicznych procesów.

    Pomiędzy rokiem 1936 a 1950 General Motors wraz z innymi zainteresowanymi firmami prowadziło strategię wykupu linii tramwajowych od ponad 40 miast amerykańskich. Strategia ta była prowadzona poprzez spółkę celową National City Lines, która następnie zamykała linie tramwajowe. Rozszerzał się dzięki temu rynek zbytu dla aut, a miasta amerykańskie dynamicznie zamieniały się z miast dla ludzi w miasta dla samochodów….”
    Pawel Szalamacha, Rzepa.

  48. @Andrzej Falicz
    Bezrobocie wśród młodych jest zawsze wyższe niż wśród nie młodych z przyczyn dość oczywistych. Ten wykres powinien rzucić jednak pewne dodatkowe światło na zjawisko http://www.economist.com/blogs/dailychart/2010/12/youth_unemployment
    drugi tutaj http://rogerkerr.wordpress.com/2011/07/22/friday-graph-the-youth-unemployment-scandal/
    Okazuje się, że wychwalane Szwecja Norwegia i Finaldnia wiodą prym w stosunkowym bezrobociu wsród młodych. Sprawę ratuje tylko fakt dość niskiego bezrobocia ogółem. Najlepiej radzą sobie kraje germańskie po świerzej reformie rynku pracy i obniżeniu barier na tymże.

    Co do obaw o zatrudnienie to najbliższych dekadach to nie podzielam. Zapaść demograficzna uczyni z pracownika dobro bardzo poszukiwane wszędzie. Plus masa nowych miejsc pracy w opiece nad starszymi. Za 20 lat będziemy mieli dyktat pracowników a nie kapitlaistów.

    Ciągle nie rozumiem Pana komentarzy w stylu „Panstwowe fabryki sa zle ale panstowa pomoc dla prywatnego biznesu…nie.” Piękne i chwytliwe hasło tylko nie wiem do czego się odnosi… Do moich poglądów? Chyba nie – prosze poczytac wpis „dość tej pomocy”. Do neoliberałów? Też chyba nie bo oni sa przeciwni wszelkiej ingerencji państwa. Więc o co chodzi – prosiłbym o rozwinięcie myśli

  49. Generalnie roznimy sie „po brzegach” – ja uwazam, ze ze wzgledu na postep technologiczny problemem w coraz mniejszym stopniu bedzie „niedostek” i podaz a w coraz wiekszym stopniu pobyt i zwiazana z nim dystrybucja.

    Uwazam, ze rola regulujacego te relacje rynku sie wyczerpuje i rola panstwa bedzie musiala wzrosnac.
    Wedlug mnie w Polsce konieczne sa „Palikotowe fabryki”, ktore beda mozliwe jedynie gdy nastapi dosyc radykalna zmiana systemu i jakosci rzadzenia.

    Co do winy panstwa w kryzysie amerykanskim to moje populistyczne zdanie mialo skondensowac ten problem.
    Otoz „panstwowe” w wydaniu amerykanskim wydaje mi sie nieco na wyrost w naszym rozumieniu panstwowego…
    Uwazam, ze PANSTWO w USA realizuje interesy wielkiego biznesu i jezeli rzeczywiscie to wlasnie PANSTWO spowodowalo lawine tanich i latwych kredytow na domy to stalo sie tak jedynie bo sluzyc to mialo biznesowi i nastapilo na zamowienie biznesu, ktory potrzebowal pobytu – nawet sztucznego.
    To, ze tak jest – ze panstwo sluzy w USA (pozostanmy dla wygody przy Ameryce dla uproszczenia) wielkiemu prywatnemu biznesowi wedlug mnie swiadczy obecna akcja ratunkowa branzy finansowej kosztem spoleczenstwa gdy jednoczesnie korporacje maja rekordowe zyski…

    Uwazam, ze caly problem, o ktorym piszemy jest przede wszystkim problemem politycznym – ile panstwa w gospodarce zalezy w duzej mierze od jakosci demokracji i tego panstwa.

    Okazuje sie, ze mimo wszystko o wszystkim decyduje „”nadbudowa i wartosci”…

    Kazde panstwo powinno szukac wlasnego rozwiazania uwzgledniajacego specyfike kulturowa, etap rozwoju, zagrozenia i specyficzny dla tego panstwa potencjal.

    Byc moze (choc niekoniecznie tak uwazam) wycofywanie sie panstwa z gospodarki jest korzystne jezeli chodzi o piekarnie ale niekoniecznie jezeli chodzi o przemysl wojskowy, energetyke czy infrastrukture.
    Moze jest logiczne i oczywiste (mniej panstwa) w Szwajcarii ale juz mniej w Polsce, Afganistanie czy Mongolii.

  50. Andrzej Falicz
    14 maja o godz. 9:49

    Jeżeli ludzi pozbawi się nadziei, to wyjdą na ulicę…..
    Bez dochodu obywatelskiego- czerwonych punktów z
    Zajdla „Limes inferior” będzie rewolucja.
    A to już polityka…

    Dlatego może warto dać im sensowne zajęcie, po kosztach, zamiast tworzenia armii „desperados”???
    Widzimy to ostatnio w Meksyku…..
    Pokój społeczny ma swoją cenę- zabezpieczenie bytu biologicznego przynajmniej.

  51. http://finanse.wp.pl/kat,104120,title,To-miasto-duchow-za-miliard-dolarow,wid,14482584,wiadomosc.html

    Kolejna wizja s/f się sprawdza.
    Po co ludzie?
    Symulacja to załatwi……

    Na pokazie robotów seksualnych ktoś stwierdził:
    „skoro one są w stanie robić nawet TO, to po co istniejemy”?

  52. PKO Bank Polski wciąż pozostaje pod kontrolą państwa, chociaż czynione są przymiarki do zmniejszenia zaangażowania Skarbu Państwa w spółce. Według danych z 21 kwietnia 2010 roku Skarb Państwa ma 40,99% akcji PKO BP, a drugim największym udziałowcem Banku jest państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego.

    We wtorek na widelcu agencji Moody’s znalazły się banki z Włoch. Największe z nich mają już gorsze noty niż nasz PKO BP.

    Ferment w branży finansowej wywołała amerykańska agencja ratingowa Moody’s, która obniżyła w poniedziałek oceny 26 włoskich banków.

  53. Otóż trzeba dobrze określić obszary aktywności państwa w gospodarce, by nie robić takich rzeczy jak w Ameryce Południowej, gdzie państwo produkowało samochody, inwestowało w przemysł włókienniczy itd. Są takie obszary, gdzie rola państwa historycznie okazała się efektywna. Powtarzam: to budowa infrastruktury gospodarczej w postaci sieci dróg, kolei, światłowodów, a także społecznej w postaci żłobków, szkolnictwa i nauki oraz instytucji opieki społecznej. Przecież cały ten sektor opieki i oświaty daje ogromne zatrudnienie, a ono wyzwala ogromny popyt, bez jego kreowania zaś nie ma wzrostu
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/banki-udaja-ubogich-rozmowa-prof-andrzejem-sopocka
    ——————-

    Powoli powstają pomysły, co powinno robić Państwo….

  54. @Andrzej Falicz
    Oczywiście amerykański system jest pod dużym wpływem korporacji i wiele korzyści te korporacje uzyskują. Jednak uważam za mocno naciąganą tezę, że polityka monetarna i mieszkaniowa USA były „ustawione” pod korporacje. Powody moich wątpliwości są następujące:
    – polityka mieszkaniowa była typowym rozwiązaniem społecznym czy socjalnym i zadne korporacje na tym bezpośrednio nie korzystały. Rynek mieszkalnictwa mieszkaniowego jest tam rozdrobniony, a to on właśnie sporo na tej polityce zyskiwał. Korporacje w USA wykorzystują swoje wpływy by bezpośrednio coś złapać (kontrakty etc), a nie pośrednio poprzez wywołanie popytu bo wtedy korzyści (?) dotyczą wszystkich a nie poszczególnych korporacji
    – nakręcanie koniunktury ma się świetnie też w Europie (choć innymi metodami) i też nie wynika z wpływu korporacji tylko zwyczajnej korupcji politycznej czyli kupowania sobie głosów (podobną motywację przypisuje działaniom dotyczącym polityki mieszkaniowej w USA)
    Tak czy inaczej przypisywanie źródeł takiej polityki państwa w neoliberaliźmie jest chybione u podstaw. Neoliberalizm postuluje wycofywanie się państwa a nie zwiększanie jego zaangażowania. Nawet jeśli by przyjąć Pana założenie, że to wszystko to był efekt lobbingu korporacji (z czym się nie zgadzam) to dalej zastosowanie myśli neoliberalnej uchroniłoby kraj przed kryzysem, a nei w niego wpędziło.
    Już upełnie nie zgadam się z poglądem, że w Szwajcari może być państwa mniej, a u nas, Mongolii etc ma go być więcej (o ile dobrze zrozumiałem). W Szwajcarii kultura polityczna (i reszta nadbudowy) jest na tak wysokim poziomie, że udział państwa nie czyni wielkich szkód, a może czasem być pożyteczny. U nas i w innych krajach nam podobnych państwo przypomina pijanego slonia w skłądzie z porcelaną. Najpierw niech słoń schudnie i wytrzeźwieje a potem dopiero do sklepu.

    @wiesiek59
    Genezy wybuchów społecznych chyba są bardziej skomplikowane niż kwestie biologicznego bytu. Były przypadki umierania z głodu w pokorze i rewolucje/zamieszki w krajach gdzie żyje się bardzo dostatnie i kwestia zabezpieczenia bytu bilogicznego dotyczy ułamka promila mieszkańców (Francja, Grecja). Tu moim zdaniem bardziej działa psychologia i poczucie krzywdy niż obiektywne przesłanki.
    Zgadzam się z Panem, że konieczne jest określenie zakresu gdzie państwo powinno się angażować i z grubsza zgadzam się z Pana poglądem, które z tych dziedzin to domena państwa.
    Trzeba jednak równie wyraźnie określić jak duże mają być te zakresy w stosunku do reszty gospodarki. Patrzy Pan na gospodarkę popytowo – ludzie będą mieli pracę w administracji to będą kupowali więc będzie wzrost. A ja patrzę na gospodarkę bardziej podażowo – pracują w administracji więc nie wytwarzają niczego co można zaoferować. Podobnie samą edukacją, infrastrukturą etc wyżyć się nie da. To wszyskto obciążenia sektora prywatnego i muszą być one do uniesienia. Dziś nie są.

css.php