Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

2.05.2012
środa

Generacja 2.0

2 maja 2012, środa,

Niepostrzeżenie dla polskiej przedsiębiorczości nadciąga trzęsienie ziemi. Przełom roku 1989 spowodował powstanie tysięcy firm. Większość z nich upadła co jest naturalną koleją rzeczy na całym świecie, część jednak rozwinęła się i w znacznej mierze stanowi trzon naszej przedsiębiorczej gospodarki. Jednak nienaturalna koncentracja wiekowa firm przekłada się na profil demograficzny ich właścicieli. Wtedy zwykle byli to młodzi ludzie zazwyczaj po trzydziestce, dziś prawie ćwierć wieku później zaczynają dobijać do sześćdziesiątki i myśleć o emeryturze. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są dla naszej gospodarki niebagatelne. W przeciągu najbliższych 10 lat znaczna cześć małych, średnich i dużych firm będzie zmieniała właściciela.

Dla przedsiębiorcy najbardziej naturalne jest przekazanie firmy dzieciom. Jak wiadomo jednak dzieci nie zawsze idą w ślady rodziców tak w zakresie zainteresowań jak i zdolności. W USA 40% firm rodzinnych zostaje przekazana drugiemu pokoleniu, ale już tylko 13% ma szansę dotrwać do kolejnej zmiany pokoleniowej. Popularne amerykańskie powiedzenie mówi, że pierwsze pokolenie buduje firmę, drugie ją prowadzi, trzecie niszczy. Obawy o dziedziczny elitaryzm, przynajmniej w przypadku przedsiębiorców, nie potwierdzają się. Powody takiego stanu rzeczy są wielorakie począwszy od braku dobrego pomysłu jak dokonać takiego niebagatelnego transferu na innym stylu życia i pracy dzieci wychowanych w dobrobycie kończąc. Dzieci często po świetnych szkołach biznesu mają chęć wyprowadzić firmę na międzynarodowe wody i otrzeć się o świetlaną rzeczywistość bankietów i spotkań korporacyjnych. Porzucając tradycyjny i sprawdzony model biznesu często skazują firmy o wieloletniej tradycji na upadek. Z drugiej jednak strony niewielkiej części z nich się udaje i tworzą imperia w oparciu o małe firemki.

Statystyka działa nieuchronnie i o ile w krajach o dłuższej tradycji tego typu mechanizmy rozkładają się w czasie nas czeka duże uderzenie upadków, ale i kilku nagłych i niespodziewanych sukcesów. Co do zasady jednak możemy spodziewać się tych pierwszych znacznie więcej niż tych drugich, a co za tym idzie zwiększonego ryzyka w obrocie gospodarczym. Na tym jednak nie koniec przewidywań.

Firmy, które z różnych przyczyn nie będą przekazane dzieciom lub po takim manewrze wpadną w tarapaty zostaną w znacznej części sprzedane. Można oczekiwać znaczącej konsolidacji wielu branż oraz agresywniejszego wejścia na nasze rynki firm zagranicznych bo dużo łatwiej lokalną firmę kupić niż zbudować ją od nowa. W tym scenariuszu jednak potwornie wyraźny jest brak przygotowania naszych przedsiębiorców do brania udziału w tak trudnych i skomplikowanych procesach. Widoczne jest to już na pierwszym etapie: przedsiębiorcy w takich przypadkach najczęściej zwracają się o pomoc do księgowych lub prawników, którzy przy pewnych elementach dotyczących sprzedaży firmy są pomocni, ale nie posiadają odpowiednich kwalifikacji by przeprowadzić całość transakcji.

Zapewnienie sobie w takim przypadku fachowej pomocy jest często dla przedsiębiorcy kluczowe – bo najczęściej sprzedawana firma jest jego jedynym funduszem emerytalnym. Niestety skłonność do korzystania z fachowej pomocy w wielu innych aspektach działania firmy jest bardzo niska, a świadomość jej potrzeby w firmach dopiero się budzi. To przekłada się na rachityczny rynek usług doradczych i ich wysoką cenę lub niską jakość (lub co gorsza wysoką cenę i niską jakość.)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. Mysle, ze doswiadczymy upadku duzej ilosci firm rodzinnych – polacy nie potrafia oddac w cudze rece (nawet jezeli bardziej kompetentne) i wola oddawac dzieciom (czesto niekompetentnym i niezainteresowanym). Chciwosc/glupota wykonczy nawet niezle firmy.

    oczywscie da to pole do popisu roznego rodzaju piratom i rajderom.

  2. Ja bym się tym nie martwił Panie Tomku, w tym jest nadzieja dla innych, którzy wykorzystają okazję i zajmą opuszczone miejsce, lub dobiją słabnącego. System kapitalistyczny ma szereg wad, ale zaletą wybijającą się na czoło, jest właśnie ciągły ruch na szczytach, nikt z potomków nie ma zagwarantowanej uprzywilejowanej pozycji, musi ją podtrzymać pracą i pomysłowością.

  3. I tu właśnie bardzo ważnym jest tworzenie klimatu do rozwoju firm rodzinnych. Młodzi ludzie patrzą jak ich rodzice tyrają od świtu do nocy budując swoje firmy a w zamian po 40 latach dostaną śmiesznie niskie emerytury nijak mające się do wpłaconych podatków.W dodatku bycie przedsiębiorcą w naszym kraju nie jest uważane za powód do dumy. Politycy ciągle nas atakują i myślą jak jeszcze mocniej przykręcić nam śrubę podatkową . Najnowsze pomysły uzależnienie składek Zus od dochodu ( realnie podwyżka Zusu dla ponad 80% przedsiębiorców) oraz likwidacja możliwości zatrudniania na umowy wolnościowe( co oznacza wzrost kosztów pracy, biurokrację oraz mniejsze wypłaty dla zatrudnionych) . Dodajmy do tego że przedsiębiorca nie ma żadnego socjału ,poodnosi olbrzymie ryzyko a za błędy grozi mu utrata całego majątku oraz odpowiedzialność karno -skarbowa .
    W tym kontekście jeśli dobrze wykształcony młody człowiek ma do wyboru koszmarek jakim jest prowadzenie firmy po rodzicach a spokojny etat ciekawe co wybierze?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @śleper
    Oczywiście kreatywna deswtrukcja to podstawa kapitalizmu. Sam się przyłapuje na dziwnym schadenfreude jak słyysze o jakimś gigancie w tarapatach (takie dinozaury mają tendencję do życia siłą rozpędu i przyzywczajenia a nie ekonomicznym uzasadnieniem często zajmując miejsce w ekosystemie bardziej wartościowym żyjąc z nagromadzonego przez lata tłuszczyku). Jednak ta sytuacja mnie martwi bo nie będzie tu działała zwykła statystyka chaosu tylko nastapi takich zmian fala. Oczywiście damy sobie z tym radę, ale przygotować się warto. Dlatego uważam, że ot temat wart poruszenia.

    @Przedsiębiorczy
    Mimo, że Pan ciągle o tym samym to niestety ciągle ma Pan rację. Obserwowanie mordęgi rodziców moze odstraszać od przedsiębiorczości. Chociaż tyle, że podatku od spadków i darowizn nie ma bo byłaby katastrofa (o tym podatku będę jeszcz episał bo ogólnie jestem zwolennikiem)

  6. Panie Tomaszu.
    Dlaczego mi Pan mój wiek wypomina?
    A tak na poważnie, spotkałem sie z tym (tzn upadkiem) u mojego już byłego klienta w Danii, osiem lat temu. Dosyć duża firma branży meblowej (produkcja, 15 pracowników, 7000 m2 pow) kwitła tak długo, dopóki prowadzili ja rodzice. Jak przekazali ją synowi i synowej zaczął sie dosyć szybki upadek. Najpierw był maly kryzys w branży, połączony z poszukiwaniem tańszych dostawców niektórych mebli (Estonia, Łotwa), co spowodowało odejście odbiorców z powodu bardzo niskiej jakości, potem było poszukiwanie innej produkcji w branży drzewnej (podwykonawstwo, produkcja drzwi), bardzo poważne błędy w zarządzaniu , aż resztki włosów mi stawały na głowie, jak to widziałem. W ciągu trzech lat nastąpił upadek.

  7. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    Dziennik Gazeta Prawna opublikował efekty ciekawych badań. Instytut badawczy ARC Rynek i Opinia zadał respondentom pytanie – w jakiego rodzaju firmie bądź instytucji chcieliby państwo pracować, zakładając, że poziom uzyskiwanych dochodów byłby podobny.Po zsumowaniu wynikow okazało się, że w całym sektorze prywatnym chciałoby pracować 42 proc. ankietowanych, czyli ok. 3,5 mln wszystkich zatrudnionych. Reszta, czyli około 5 mln pracujących, woli zajęcie w sektorze publicznym.
    Jak pisałem wcześniej w rzeczywistości proporcje są odwrotne co wpływa na społeczną frustrację. Wg GUS w firmach i instytucjach prywatnych pracowało ponad 5,3 mln osób, a w państwowych – niecałe 3,2 mln.
    Co czwarty badany za wymarzone miejsce pracy uznał administrację publiczną, co szósty służby mundurowe, a co dziewiąty – państwowe firmy. Trochę mniejszą popularnością cieszą się placówki edukacyjne i służba zdrowia. Jak twierdzą eksperci publiczne posady kuszą ludzi głównie stabilnością zatrudnienia, bo umowy śmieciowo/wolnosciowe mają tam charakter marginalny. W budżetówce też się mniej pracuje co pozwala dlużej przeżyć. Budżet również placi na czas i można liczyć na rozmaite dodatki, których nie przewiduje charakter pracy śmieciowo/wolnościowy. Po ich uwzglednieniu okazuje się, jak wynika z danych zgromadzonych przez PKPP Lewiatan, iż wynagrodzenia w firmach państwowych są o ok. 10 proc. wyższe niż w prywatnych. Tak więc ludzie najpierw marzą, aby zostać urzędnikiem państwowym, później policjantem, na koniec obniżają wymagania do nauczyciela. A gdy i to się nie udaje, składają broń i zakładają działalność gospodarczą. No chyba, że zycie strąci ich na dno. Wtedy zostaje śmieciówka/wolnościówka. Przedostatnie ogniwo społecznego łancucha troficznego – klasa pariasów, tzw prekariat.
    Pozdrawiam

  8. To co pcha „złotą polską” w stronę państwowych etatów nazwać należy łatwizną. Tam pracują ludzie, których zawodowe obowiązki są bardzo mocno oderwane od rzeczywistości. Pracują „niezbędni” urzędnicy wykorzystujący w walce z klawiaturą komputera jedynie palce wskazujące, przyklejające na monitorze karteczkę z loginem i hasłem, utwierdzani w roli niezbędnych przez swego szefa, czyli ministra. Ten szef nie wie ilu ma podwładnych, po co oni są potrzebni i co oni robią w tej niewdzięcznej pracy. Tylko tyle. Oto efekt edukacji testowej.
    Ze strony innej. Nie można powiedzieć, że pracy w Polsce nie ma. Jest jej mnóstwo, a większość ofert pochodzi od małych firm. Te maluchy są systematycznie tępione przez „przyjazny” aparat skarbowy, „przyjazne” ciała produkujące tony bubli prawnych, „przyjazne” opodatkowanie stanowiska pracy. Skutek jest taki, że albo proponują głodowe stawki albo oszukują zatrudniając na 1/12 etatu albo płacą i bankrutują.
    Dopóki ktoś w tym kraju nie pojmie, że zamiast dawać pracę powinno się zachęcać do zakładania własnego biznesu, dopóki ktoś nie zrozumie, że siłą gospodarki powinny być małe firmy, że system podatkowy to mobbing, że ZUS to propozycja dla wybitnie odważnych, tak długo będziemy dążyć w stronę krajów kolonialnych w szczycie ich „rozwoju”.

  9. Kartka z podróży
    2 maja o godz. 21:00
    @Kartko, a nie pomyślałeś że większość chce być zatrudniona w firmach państwowych, bo w tych firmach się przychodzi do pracy, a nie pracuje.
    Miłego święta życzę.

  10. Rozumienie funkcji przedsiębiorstwa jako elementu masy spadkowej jest dla mnie mało zrozumiałe, szczególnie jeżeli reprezentuje je przedstawiciel młodego pokolenia.Dla mnie moja firma , działjąca od ponad 20 lat , stanowiła przede wszystkim sposób na samorealizację i sprawdzenie swoich możliwości i umiejętności organizacyjnych. Owszem, w planach odległych, przewidywałem udział moich potomków w kontynuacji mojej działalności. Nigdy jednak nie była to myśl przewodnia bowiem miałem świadomość, że każdy z nich jest wolnym człowiekiem i każdy z nich ma prawo do realizacji własnych celów, ambicji i marzeń. Dlatego bez żalu, kiedy uznam że moje możliwości się wyczerpały, zlikwiduję całą firmę lub jej część, albo sprzedam w całości lub częśc, po to tylko by zajęła się nią osoba, która tak jak ja przed 23 laty, zechce w ten sposób realizować swoje wizje życiowe. Swoim dzieciom zaś , pozostawiam drogę wolnego wyboru bo w żadnym wypadku nie chcę ich uszczęśliwiać lub unieszczęśliwiać na siłe. Czasy przywiązania chłopa do ziemi już dawno minęły i to bezppowrotnie.

  11. Tak, jak się będzie sprzedawało prowadzenie biznesu jako jakąś wyjątkowo ciężka i niewdzięczną rolę społeczną i sposób zarabiania pieniędzy. A przecież to nie prawda. To życie na własny rachunek, przyjmując za nie pełna odpowiedzialność. To życie pełnią życia. Bez szefów, zależności. Zależności i świat wokół się kształtuje a nie ulega mu bezwolnie. Jak dzieci przedsiębiorców to zrozumieją, to będą przedsiębiorcami.
    Że czasem zmarnują to co dostaną, czasem zmarnują i się czegoś nauczą, czasem uda im się zmodernizować biznes, czasem starzy powinni wiedzieć, że biznes trzeba sprzedać i gotówkę zostawić. Mama czy tata biznesmen powinien wiedzieć z kim ma do czynienia.

  12. Andrzej52
    Pozwoliłem sobie tylko streścić wyniki badań socjologicznych za Dziennikiem Gazetą Prawną. Takie są preferencje badanych rodaków. Zresztą na to, że się lżej pracuje również zwracają uwagę. Napisałem – „W budżetówce też się mniej pracuje co pozwala dlużej przeżyć.” Chyba warto, by na liberalnym blogu przedsiębiorcy mieli jasność co do poglądów nt pracy w prywatnym sektorze. Tym bardziej, że mają wpływ na te opinie.
    Dobrego wypoczynku życzę.

  13. @Tomasz Kasprowicz
    Tak przyznaję się toczymy wielka batalię w kilkudziesięciu miejscach przeciw podwyżce Zus oraz poprawie warunków prowadzenia firm dlatego jesteśmy trochę monotematyczni (ale trochę skuteczni wkrótce na Facebooku będzie nas popierać więcej osób niż zebrał wielki związek zawodowy Solidarność) .
    Jednym z czynników powodujących że przedsiębiorcy są grupą zawodową pracującą najdłużej jet właśnie fakt iż przejście właściciela na emeryturę oznacza konieczność likwidacji firmy bądź przekazania jej dzieciom. Faktycznie w tym kontekście podatek od spadków oznaczałby katastrofę wiec generalnie jestem przeciwnikiem tego podatku w przypadku rodzin.
    Parker
    Generalizowanie nie jest dobre bo w każdym przypadku jest inaczej. Są jednak pewne tendencje np. wskaźnik niezadowolenia przedsiębiorców w stosunku do poprzedniego roku gwałtownie wzrósł. Prowadzenie firmy czy to małej czy dużej to nie jest bułka z masłem .Nawet ci którym idzie świetnie i mają z tego satysfakcję wiedzą jakim kosztem się to odbywa. Warto to pokazywać nie przedsiębiorcom bo bardzo często widzą oni tylko i wyłącznie wpływy( np. lepszy samochód szefa) a nie mają pojęcia z czym to się wiąże.

  14. @Kartka z podrózy
    Do tej opowieści statystycznej dodałbym jeszcze jeden element – z czego wynika lepsza sytuacja (mniej pracy, więcej płacy etc) pracowników administracji. Ano wynika z tak skonstruowanego systemu transferów – pieniadze są zabierane w formie opodatkowania pracownikom sfery prywatnej i dawane pracownikom administracyjnym. Przecież ci ostatni nic nie wytwarzają i musza być utrzymywani z pracy ludzi w sferze prywatnej (piszę tu o administracji). Dlaczego tak ustawiono przepływy gotówki, że ci którzy utrzymują mają się gorzej niż utrzymywani jest bardzo ważnym pytaniem. Może warto wpis na ten temat?

    @wiesław Kasprowicz
    Oczywiście nikt nie mysli w ten sposób o biznesie. Jednak przychodzi kiedyś moment kiedy ta perspektywa staje się jakoś tam istotna i to naturalne. Wpis jedt motywowany nienaturalnością faktu, że w Polsce do tej pory takie przypadki się niemal nie zdarzały, a nagle pojawi się ich cała masa.

  15. Przedsiębiorczy

    Oczywiście, że są przedsiębiorcy którzy się męczą w swojej pracy, do nich na przykład należą taksówkarze. W Warszawie zwani cierpiarzami.
    Ale generalnie to przedsiębiorca nie ma źle jeśli chodzi o pracę, zazwyczaj lubi to co robi. W innych zawodach jest gorzej moim zdaniem.
    I uważam, że powinno się podnieść stawkę ZUS dla przedsiębiorców i uzależnić ją od dochodów. Wszyscy się powinni do budżetu zrzucić, oszczędności też potrzebne, ale wydatki budżetowe też. W zamian, powinni mieć przedsiębiorcy obniżone podatki, od środków które przeznaczają na inwestycje, wzrost zatrudnienia czy emeryturę w ogóle nie powinni płacić podatków.
    Ale jeżeli mamy dojść w miarę łagodnie do emerytury państwowej, a przedsiębiorcy będą pierwszymi którzy taką dostaną, musimy ponieść wydatki teraz.
    Ale to sprawiedliwie, bo do tej pory raczej na koszt naszych dzieci jechaliśmy. Czas płacić długi.

  16. Parker
    Odnośnie „stawkę ZUS dla przedsiębiorców i uzależnić ją od dochodów” to w poprzednim blogu pana Kasprowicza pana przekonałem że to nie jest dobry pomysł. Sam pan przyznał że jednak Zus od dochodów w przypadku przedsiebiorców to pomyłka. Generalne chodziło mi raczej nie o to czy ktoś robi to co lubi ale o łatwość prowadzenia firmy w naszym kraju. To są jednak 2 zupełnie różne sprawy. Ktoś może malować obraz i wystawiać we własnej galerii ale biurokracja,formalności mogą takiego artystę „dobić „.

  17. Przedsiebiorczy: „Odnośnie „stawkę ZUS dla przedsiębiorców i uzależnić ją od dochodów” to w poprzednim blogu pana Kasprowicza pana przekonałem że to nie jest dobry pomysł.”

    To ciekawe odkrycie Pan zrobil. Moze Nobelek? Z ekonomii?… W USA placi sie Social Security Tax (odpowiednik ZUS) jako procent od wynagrodzenia pracownika, przy czym polowe placi pracownik a polowe pracodawca. W ogole, jest taka nonsensowwna koncepcja w Ameryce, ze placi sie od dochodu. Jak sie nie ma dochodu, sie nie placi.

    No, ale wiadomo: Ameryka poj… kraj.

  18. „W USA placi sie Social Security Tax (odpowiednik ZUS) jako procent od wynagrodzenia pracownika, ”

    Zapomnialem dodac – jest uslalona roczna maksymalna suma jaka trzeba odprowadzic na Social Security. Jednakowa dla wszystkich.

  19. Przedsiębiorczy

    Wszystko zależy co rozumiemy za dochód przedsiębiorcy. Czy to co na konsumpcje przeznacza, czy to co inwestuje w firmę. Jestem zwolennikiem zastąpienia ZUS i Krus podatkami. I wypłacaniem emerytury państwowej. Jeżeli system będzie zmierzał w tym kierunku, to musi objąć przedsiębiorców tak jak każdego.
    Ale tylko w zakresie pieniędzy przeznaczanych na konsumpcję, bo wszystkich zarabianych przez przedsiębiorcę pieniędzy nie można przecież podatkiem emerytalnym objąć, firma na emeryturę nie odejdzie.
    A budżet trzeba zrównoważyć, to przedsiębiorcy mają się nie dorzucić? A nie skorzystają na zrównoważonym? Od rolników się domagamy, od nauczycieli, od mundurowych, górników a od siebie?

  20. @Parker A.L.
    Porównywanie naszego kraju z wielkimi USA to nonsens. Tam nie ma podatku VAT całkiem inaczej działa sądownictwo itp.
    Zus od dochodu w przypadku przedsiębiorcy to absurd
    # Zus firma płaci nawet jak ma stratę. Etatowiec nie może mieć straty . Jak nic nie zarobi nie płaci składki na Zus. Firma niezależnie od tego czy ma zysk czy gigantyczną stratę musi płacić składki .Zatem jeśli przedsiębiorca osiągnął np. 9 tys. złotych straty jeśli ma być traktowany jak etatowiec powinien być zwolniony z płacenia Zusu a wręcz ta strata powinna być rozliczana w następnych latach.

    # Zysk przedsiębiorcy tylko na papierze :często spotyka się sytuację, że przedsiębiorca , który sprzedał w danym roku określone towary lub usługi( musiał zapłacić z tego tytułu wszystkie daniny )wykaże nawet sporty dochód .Problem w tym ze będzie to tylko wirtualny dochód bo nierzetelny kontrahent może wcale nie zapłacić za towar lub usługę lub zapłacić np. po 10 miesiącach od wystawienia faktury. Postępowania sądowe w sprawach gospodarczych nadal ciągną się latami a procedury są skomplikowane i dlatego wygrana nie jest pewna. Niestety naszych urzędników to nie interesuje i nie pomogą oni przedsiębiorcy , który nie ze swoje winy popadł w tarapaty. Będzie on musiał zapłacić podatek co do grosza bez względu na okoliczności.Ile firm to wykończy i kto za to zapłaci?
    #Składki jakie płaci przedsiębiorca z nawiązką pokrywają koszt przyszłej emerytury bowiem ponad 96 % przedsiębiorców przechodzi na emeryturę w ustawowym wieku lub później.Z badań Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, opartych na danych ZUS, wynika, że najkrócej obciążają ZUS (oprócz duchownych) osoby prowadzące działalność gospodarczą gdyż pobierają świadczenia średnio– 15,7 roku. Przedsiębiorcy pracują zatem najdłużej ze wszystkich grup zawodowych. Powoduje to że mają krótki okres pobierania bardzo niskiej emerytury .
    Reszta argumentów na stronie http://www.facebook.com/STOPZUS

  21. @Parker
    ” A budżet trzeba zrównoważyć, to przedsiębiorcy mają się nie dorzucić? A nie skorzystają na zrównoważonym? Od rolników się domagamy, od nauczycieli, od mundurowych, górników a od siebie?”
    Oj tego argumentu lepiej było nie poruszać bo to jak strzał kulą w płot.
    Oto jak się dokładają do kryzysu wybrane grupy:
    Nauczyciele- dokładają się dostając podwyżkę płac
    górnicy -to samo ,
    mundurowi-podwyżka płac,
    rolnicy -kosmetyczne zmiany ( składka dla kilku procent baronów ziemskich).
    Przedsiębiorcy jako jedyna grupa poniosła koszty kryzysu bo:
    w ostatnim czasie rząd podwyższył o 2 pkt proc. składkę rentową płaconą przez pracodawców. W przypadku pracownika zarabiającego miesięcznie 3770 zł ( przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach) pracodawca poniesie koszty o 904,80 zł rocznie większe niż przed podwyżką składki! W skali wszystkich przedsiębiorców to 8-9 miliardów złotych rocznie. Warto też podkreślić, że rząd Donalda Tuska drastycznie ograniczył możliwość odliczania VAT-u od paliwa i od aut z kratką. W tym roku podwyższono też Zus jaki każdy przedsiębiorca płaci za siebie( o 10%) do prawie 1.000 zł. miesięcznie.
    W przypadku innych gryp jest tylko „domagamy się” . W przypadku przedsiębiorców są bardzo konkretne podwyżki podatków.
    Niestety jak widać ludzie wcale tego nie widzą i domagają się jeszcze uzależnienia Zusu od dochodów co oznacza podwyżkę dla ponad 70% przedsiębiorców.

  22. Przedsiębiorczy

    Można długo o niesprawiedliwościach tego świata, ale przedsiębiorcy i tak nie maja najgorzej. Ci co nie zarobią, nie zapłacą ZUS powyżej jakiejś stawki ryczałtowej która będzie dla wielu pewnie utrzymana.
    Zapłacą ci co lepiej zarabiają. A kto ma zapłacić, ci co mniej?
    Oczywiście podwyżki w budżetówce bolą, ale nie w podwyżkach problem, tylko w ilościach ludzi zatrudnionych przez budżet. To jestem za zwalnianiem urzędników, upraszczaniem przepisów, komputeryzacją kontaktu z obywatelem, małymi karami za naruszenia prawa, za niefiskalizowanie transakcji, częste kontrole, mandatem a nie domiarem się kończące.
    Trzeba przechodzić do cywilizowanych, tanich form zarządzania państwem.
    Kto to zrozumie, wygra w konkurencji z innymi krajami.
    Podatek a nie składka, powtarzam, prościej.
    A jak podatek, to od dochodów a świadczenie takie samo dla każdego.
    Tak trzeba na to patrzeć, wszyscy powinni płacić takie same podatki, od dochodu.

  23. Parker
    Czyli mówi pan że przedsiębiorcy nie mają źle ale ci co nie zarobią albo będą mieli duża stratę dalej będą musieli płacić Zus (być może odrobinę mniejszy) inaczej niż u etatowców . Gdzie w tym równe traktowanie ? Takiego nie ma! To że przedsiębiorca opłaca Zus ryczałtowo związane jest ze specyfiką prowadzenia działalności gospodarczej.
    Wcale nie odniósł się pan do fikcyjnego dochodu od którego ma być płacony wyższy Zus dla przedsiębiorców . Rozumiem argument zbyt mocny więc lepiej udawać że go nie ma. Problem jednak zostaje .
    Wcale nie pisałem o niesprawiedliwościach tylko o kosztach kryzysu a te w największym stopniu podnoszą przedsiębiorcy. Wymienione grupy wcale nie są obciążane kosztami kryzysu tak jak przedsiębiorcy i tu jest poważna różnica .

  24. Przedsiębiorczy

    Ale jak można obciążyć kosztami kogoś kto nic nie wytwarza?
    Koszty kryzysu płaca wszyscy, jedni więcej, drudzy mniej, w zależności od branży, również w biznesie.
    Każdy ma swoje zmartwienia i każdy swoje racje.
    Bo interesy w społeczeństwie są sprzeczne z punktu widzenia pozycji społecznej.
    Jak się na to patrzy z odpowiednio wysokiej perspektywy to są mniej sprzeczne, ale żeby tak było, trzeba się egoizmów grupowych wyzbyć.
    Proszę mnie nie przekonywać, jeżeli jestem za podatkowym rozwiązaniem kwestii ubezpieczenia społecznego, to muszę być za proporcjonalnym płaceniem tego podatku.
    Nie jestem za podatkami pogłównymi, proporcjonalne a od bardzo wysokich dochodów progresywne powinny być moim zdaniem.
    To kwestia światopoglądu, ja mam egalitarny:)

  25. @Parker
    Oj oj uparcie pan jednak unika tematu płacenia ZUS od fikcyjnego dochodu. Przedsiębiorca coś wytworzy oraz sprzeda to. Zapłaci wszystkie koszty z tym związane jak zakup materiałów, wynagrodzenia itp. a dodatkowo proponowany przez pana wyższy Zus . Przecież to kompletny absurd. To tak jakby pan dostał spadek ale tylko na papierze a US ścigał pana za podatek od spadku.
    Rozumiem można obstawać przy swoich poglądach ale nie wtedy kiedy to nie ma sensu.
    To mit że koszty kryzysu płaca wszyscy . Jakie koszty kryzysu ponosi pracownik KGHM zarabiający 8 tysięcy ?

  26. Ale od fikcyjnego dochodu się nie powinno płacić, to oczywiste.
    To nie jest tak, że jak się zgadzam na opodatkowanie dochodu, to jest mi wszystko jedno jak się ten dochód liczy.
    Dlatego jestem za upraszczaniem systemu i opieraniu się na oświadczeniach, nie wpłynęły pieniądze, nie płacę dochodowego. Ale już Vat muszę zapłacić, bo inaczej by system zbankrutował, też trzeba na to patrzeć.
    I właśnie za małymi mandatowymi karami za unikanie płacenia podatków. Ale prawdopodobieństwo wpadki powinno być na tyle duże, żeby się nie opłaciło jeździć na gapę.
    Tylko szczelny system spowoduje solidaryzm w podejściu do publicznego grosza, wszyscy muszą czuć się poszkodowani zmianami, jak są zadowoleni znaczy niesprawiedliwie. I chyba wszyscy są niezadowoleni, a ci co nie są, to tylko na razie, ale ci też czują, że i na nich przyjdzie czas, na przykład nauczyciele.
    Szkołę czeka rewolucja, ona się dokonuje po cichu, w gminach, które przekazują zadania oświatowe stowarzyszeniom. W nich nie obowiązuje Karta Nauczyciela.
    To często dobre szkoły, choć nie ma reguły, na pewno tańsze.
    Trzeba jak najszybciej spłacić długi, za dużo odsetki kosztują.

  27. @parker
    Ten system który jest ma jedną zaletę jest bardzo prosty.Sam pan pisze że jest pan za uproszczeniem systemu. Płacenie różnego Zusu sprawdzanie np. co miesiąc kto zapłacił a kto nie potwornie skomplikuje ten system. Teraz co miesiąc wiem ile muszę zapłacić . Już widzę ten koszmarek legislacyjny . Wpierw oblicz dochód ale uwzględnij firmy które ci nie zapłaciły w terminie albo toczy się sprawa upadłościowa i dopiero wtedy policz sobie jaki Zus zapłacisz . Do tego nowa armia urzędników która będzie musiała to wszystko sprawdzić ! Ciekawe ile pochłonie zmiana systemu informatycznego Zus polegająca na tym że przedsiębiorcy płacą każdy inną stawkę Zusu. Zamiast uprościć potwornie skomplikuje to system i powiększy biurokrację.Dodatkowo we wcześniejszych wpisach proponował pan opodatkować to co przedsiębiorcy biorą na życie a bez ozusowienia tego co na inwestycje. Znowu potworna komplikacja systemu.
    W dodatku „premiowane” będzie przechodzenie do szarej strefy . Teraz płaci się stałą składkę Zusu co zaczną robić zaradni przedsiębiorcy jak będzie można nie płacić wcale albo dużo mniej ?
    Co w sytuacji jeśli przedsiębiorca ponosił przez ostatnie 2 lata stratę ? Będzie się ona kumulować i w następnych latach obniży Zus ?
    Kompletnie pominął pan fakt że składki za siebie przedsiębiorca opłaca sam natomiast za etatowca cześć składki ZUS płaci pracodawca .
    Z innej beczki napisał pan że ” Koszty kryzysu płaca wszyscy, jedni więcej, drudzy mniej, w zależności od branży”. Absolutnie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem . Koszty kryzysu ponieśli w głównej mierze przedsiebiorcy a większość np. budżetówki nie poniosła ich wcale. Jakie koszty kryzysu ponieśli takie grupy zawodowe jak mundurowi albo pracownicy KGHM zarabiający 8 tys. miesięcznie. ? Proszę tylko nie mylić kosztów jakie ponieśli konsumenci bo wszyscy nimi jesteśmy .Odpowiedź jest banalnie prosta zerowe! Całość kosztów związanych z kryzysem przeniesiono na przedsiębiorców . Ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia teraz są propozycje w stylu podwyższyć Zus dla ponad 80 % przedsiębiorców . Niestety tak się kończy jak my przedsiębiorcy nie walczymy o zwykłą przyzwoitość w sposobie traktowania nas przez państwo.

css.php