Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

25.04.2012
środa

Liberał za przeproszeniem

25 kwietnia 2012, środa,

Słowo liberał stało się w Polsce słowem powszechnie uznawanym za obraźliwe. Określenie kogoś liberałem niesie za sobą szereg, zazwyczaj nietrafnych, założeń, ale przede wszystkim ocenę moralną. W dyskursie publicznym liberał to synonim osoby bez uczuć wyższych, empatii, ogarnięty chciwością i skłonny z tego powodu wykorzystywać wszystkich wokół.

Fascynujące jest jak wizerunek doktryny filozoficznej i moralnej promującej wolność i równość został zmanipulowany tak by kojarzyła się z niewolnictwem i wyzyskiem. Niewątpliwie warte jest to głębszej analizy. Niechęć do liberalizmu bierze się chyba zasadniczo z jednego powodu. Wadą liberalizmu jest to, że zakłada, że wszyscy ludzie są równi – czyli także tacy sami. Jeśli tak jest to rzeczywiście każdy odpowiada za swój los. Niestety to nie jest prawda – nasze losy już w dzieciństwie zaczynają się w inny sposób. Jedni pochodzą z rodzin bogatych, inni z biednych. Są ludzie w pełni zdrowia i niepełnosprawni. Trudno winić tych pechowych za ich wszystkie niepowodzenia – i ten właśnie punkt jest piętą achillesową liberalizmu.

Oczywiście krytycy liberalizmu dokonują na tym elemencie znacznych nadużyć. Bo jeśli ktoś urodził się nieco mniej inteligentnym niż przeciętna to nie jego wina – trzeba mu pomóc. Jeśli ktoś jest alkoholikiem to być może miał trudne dzieciństwo etc. Ciągnąc dalej tą logikę dochodzimy do punktu, w którym nikt za nic nie jest odpowiedzialny bo jego zachowania wynikają z tego, że gdzieś w przeszłości był w jakimś zakresie upośledzony. Wszyscy się zgadzają, że pewne rodzaje nierówności na starcie wymagają wsparcia, ale kto jest w stanie postawić barierę mówiącą gdzie się kończą znaczące różnice, a zaczynają te nieistotne? Bywa, że kierując się moralnym kompasem ludzie chcą wyrównać szanse wszystkich. Najczęściej dzieje się to jednak nie poprzez pomoc najsłabszym, ale przez utrudnianie życia najlepszym. Doktryna: „żaden uczeń nie pozostawiony z tyłu” w USA spowodowała, że poziom klasy wyznaczali ci najsłabsi. Siłą rzeczy poziom edukacji spadł drastycznie. To trochę tak jakby chcieć wyrównać start w życie w zakresie wzrostu. Niskich nie da się rozciągnąć trzeba więc poskracać wysokich do poziomu najniższego. Moralność jest wtedy zaspokojona, szanse wyrównane, a zdrowy rozsądek łka spazmatycznie.

Wdrożenie liberalnej doktryny rzeczywiście wymaga poprawki na ludzi, których dotknął pech. Jednak rozciąganie tej zasady na każdego doprowadza do zaniku osobistej odpowiedzialności i rozpadu tkanki społecznej. W tym kierunku idzie właśnie ciągłe tworzenie wyjątków w prawie mających chronić kolejne grupy „słabszych”. Prowadzi to w efekcie do wytwarzani grup pasożytujących na pracy innych: koronnym przykładem niech będą tu przywileje emerytalne i zawodowe. Oczywiście wszelkie próby ich likwidacji spotykają się z odporem liberalnych (czyli bez serca i wrażliwości) propozycji. Tym samym okazuje się, że jesteśmy bardzo bogatym państwem bo stać nas na bezprecedensową armię młodych emerytów i zdrowych rencistów.

Podobnie liberalne postulaty by państwo zajmowało się tym co konieczne: przede wszystkim zapewnieniem skutecznej ochrony wolności obywateli, regulacjami tam gdzie to konieczne jest odbierane jako zamach na interes narodu. Poczucie w obywatelach, że państwo ma coś „dać” lub „zapewnić” jest bardzo silne i podejście liberalne nieprzyjemnie uświadamia, że jednak dorośli ludzie są zwykle sami za siebie odpowiedzialni. Przy tym zapewne nawet zatwardziały liberał niemiałby zbyt dużo przeciw temu by państwo zajmowało się większą ilością zadań niż liberalna doktryna przewiduje – pod warunkiem, że robiłoby to dobrze. Dziś w Polsce państwo jest obarczone wielką ilością zadań, stale się zwiększającą zarówno w zakresie formalnych obowiązków jak i oczekiwań ludzi. Jednocześnie sromotnie zawodzi w podstawowych zadaniach takich jak sądownictwo czy jakość prawa. Z mojego konsultanckiego doświadczenia w takich sytuacjach zwykle obcina się tyle zadań ile tylko się da i skupia się na naprawie najważniejszych. Dopiero po uzyskaniu podstawowej sprawności można myśleć o rozszerzaniu działalności. U nas do istniejącego chaosu dorzuca się nowych elementów co skutkuje rozrostem bałaganu i biurokracji, o frustracji obywateli nie wspominając. Argument mówiący, że potrzebna nam jest telewizja publiczna bo można z niej zrobić BBC jest nietrafiony. BBC można zrobić w Wielkiej Brytanii – u nas jeszcze jakiś czas nie. Może kiedyś będzie można stworzyć publiczne medium od nowa bo monstrum, które istnieje nie spełnia żadnych pożytecznych społecznie funkcji za to słono kosztuje.

Najzabawniejsze jest jednak to, że ostatni kryzys wywołany i pogłębiony nietrafioną polityką pieniężną i mieszkaniową w USA jest przypisywany liberalizmowi właśnie, który postuluje brak interwencjonizmu państwowego. Plany pomocowe pompujące gotówkę do banków, co dało możliwość wypłacania wielkich premii to też podobno zasługa liberalizmu – nikt nie tłumaczy jednak dlaczego. Głośne głosy mówiące, że nasze problemy gospodarcze to kres liberalizmu wynikają chyba tylko z frustracji części profesorów o lewicowych poglądach, którzy musieli przeżyć tak moralny jak i ekonomiczny upadek socjalizmu i komunizmu. Przypisanie bieżących problemów liberalizmowi to próba odbicia sobie dekad upadku ich poglądów i wołanie o stworzenie gospodarki w ich mniemaniu moralnie lepszej. Lepszej bo wymuszającej na ludziach więcej altruizmu.

Niesłuszne interpretacje ekonomicznych wydarzeń nie ograniczają się tylko do wydarzeń nam odległych. Polskie bezrobocie, niskie płace i powszechność zatrudnienia na umowy inne niż umowa o pracę też podobno są wynikiem liberalizmu. Mnie się jednak wydaje, że raczej wynikają one z wysokich pozapłacowych kosztów pracy. A skąd one się biorą? Czyżby z nieodpowiedzialnego systemu emerytalnego i wiecznych deficytów? Te zaś się biorą z politycznego rozdawnictwa i próbom dogodzenia różnym grupom. Wszystko to bardzo nieliberalne. Jednak zrzucanie winy na nieempatycznych liberałów jest powszechne – tylko co my liberałowie mamy z tym wspólnego?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 101

Dodaj komentarz »
  1. Akapit 1. Pytanie: Czy czyta Pan zbyt często „Nasz Dziennik”( oczywiście obok Res Publiki Nowej i Polityki)?

    Akapit 3. Autor przytacza wyniki ze znanych przez siebie Stanów Zjednoczonych i tworzy rzekomo istniejącą prawidłowość dla całej ludzkości. Proszę zapoznać się również z przykładem edukacji w Finlandii, gdzie sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej i jest to edukacja egalitarna.

    Akapit 6. Dziwne, że czuje się Pan komfortowo ze swoimi neoliberalnymi poglądami i wyśmiewa takich noblistów jak np. Joseph Stiglitz, którzy widzą problem gdzie Pan i Pana koledzy z Chicago i okolic nie są w stanie go zauważyć. Proszę przypomnieć sobie o czym traktowała ustawa Glassa- Steagalla i czemu to szacowni bankierzy potworzyli instrumenty finansowe, które to sprawiły, że „świetnie prosperujące” banki zaczęły padać lub starały się biorcami pomocy państwa.

    Akapit 7. Bez komentarza, poniżej wszelkiej krytyki.

  2. @Tomasz Kasprowicz
    Wracając do poprzedniego wpisu i urzędników: Chyba się niezbyt rozumiemy. Pan myśli o urzędnikach jako o pani z okienka meldunkowego. Tymczasem dla mnie urzędnikami są również policjanci, strażacy, kontrolerzy różnej maści, decydenci dotacji unijnych. Chociażby ludzie, którzy kontrolują stan oblodzenia dróg zimą. Leśnicy pilnujący, czy ktoś nie wyrzuca śmieci w lecie. Kontrolerzy jakości wody w rzekach. itd itp itd… To właśnie ci wszyscy ludzie decydują o stanie organizacji życia społecznego. Ich liczba będzie rosła. Pan zdefiniował to zbyt wąsko. Sprawę liberalizmu muszę przemyśleć. Samael tak całkiem bez racji nie jest.

  3. Liberalizm to wolność myślowa – jak anarchia. To intelektualna kontra do syfu powszechnej państwowej kontroli, którą proponuje ZWO. Liberalizm to żywioł. Państwo jest jego wrogiem.
    Pzdro

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Kartka bez celu
    Uśmiałem się przednio. Majtki opadły i pokazała się polska kultura. Kulturę poznaje się w dyskusji z osobami o innym obrazie świata. Taki to z Pana demokrata. Bo argumentów jakoś mało było.
    Pański atak na mnie jest równie celny jak ten moździerz w Afganistanie. Ja nigdy nie byłem urzędnikiem ani nie jestem nawet Polakiem. To ja mogę powiedzieć, że z moich podatków urządzacie sobie życie bardziej hulaszcze niż Grecy i to się źle skończy. A z samego podatku VAT, jaki płacę, można by pewnie utrzymać 2 takich jak Pan. Mógłbym więc napisać, że to Pan jako Polak żyje moim kosztem. Tyle, że to demagogia. Piszę, co uważam z słuszne, choć zdaję sobie sprawę, że Pan nie zrozumiał. Bo tak na prawdę to moje poglądy są głęboko demokratyczne i nowoczesne a Pan próbuje zbudować świat na nienawiści i zawiści. Wstyd.
    I jeszcze jedno. Nikt na świecie nigdzie nie pracuje za cudze pieniądze. Żaden urzędnik nie pracuje za Pańskie tylko za swoje i na nie zapracowuje. To państwo wykonuje pewne, konieczne dla Pańskiego życia usługi i Pana psi obowiązek za to płacić. Łaski Pan nikomu nie robi. Płacenie podatków to Pana obowiązek, opłata za korzystanie. Może by Pan tak wreszcie skończył z tą błazenadą o utrzymywaniu z Pana podatków. To Engels z 19 wieku. Komusza mentalność tych, którym się oczywiście należy bo płacą. Był taki polski minister rolnictwa, który powiedział, że nie będzie dyskutował w Brukseli bo on jest Polak i jemu się należy. Podobny do Pana. Pan także ma tę mentalność niewolnika i żadne wrzaskliwe deklaracje tego nie zmienią. Bo człowiek wolny bierze udział w tworzeniu a niewolnik wrzeszczy i jest przeciw. Wolny mówi o współodpowiedzialności a niewolnikowi się należy.
    P.S. Wyjeżdżam do ojczyzny i tam są ciekawsze rzeczy niż odpowiadanie na zaczepki.

  6. ZWO
    Przepraszam za ten atak. Państwo ostatnio budzi moje silne emocje. Nie powinienem ich wylewać na blogach.
    Pozdrawiam

  7. @Samael
    1. Nie bardzo wiem co znaczy czytac zbyt często. Czytać można co najwyżej za rzadko. Ale skoro u nas poziom czytelnictwa jest jaki jest to pewnie wypacza sposób myślenia ludzi tak by skłonić ich do takich pytań. Odpowiedź jest taka: czytam za rzadko. Brak czasu zlikwidował w moim przypadku czytanie mediów papierowych niemal do zera. Zamiast tego preferuje książki. Nie bardzo wiem co to ma do rzeczy.
    2. Nie zrozumiał Pan ducha wypowiedzi. Nie dotyczy on kwestii wyłącznie edukacji, ale pewnego systemu, który polega na wyrównywaniu szans nie poprzez pomaganie słabszym (bo często jest to niemożliwe) tylko przez upośledzanie lepszych. egalitaryzm przez równanie do średniej (albo niżej) to też dość zgodne z naszymi tradycjami gdzie wybijających się bardzo nie lubią. Zresztą podobne nastawienie jest w Norwegii.
    6. Nikogo nie wyśmiewam. Problemy asymetrii informacyjnej są poważne i w żaden sposób z doktryną liberalną nie kolidują. Koliduje z nimi za to zbyt dalekie wyciąganie z niej wniosków – tj że asymetria jest zawsze więc niech wszystko reguluje państwo.
    Co do banków – prosze zauważyć, że w Europie nigdy regulacji podobnych GS nie byłoi i jakoś kryzys nie zostął w Europie wygenerowany. Czy nie poakzuje to słabości argumentu? tak samo jaki jest związek istnienia instrumentów finansowych i kryzysu? Nie porściej byłoby zauważyć, że jeśli państwo utrzymuje sztucznie stopy procentowe na poziomie bliskim zera i do tego od ręki ubezpiecza prawie wszystkie kredyty mieszkaniowe to reakcja banków będzie dokładnie taka. Przecież gdyby się tak nie zachowlai konkurencja zmiotłaby ich z rynku przejmując olbrzymi zyski gwarantowane przez państwo. Jak to się ma do liberalizmu? Oczywiście chciwość bankierów była konieczna by kryzys zaistniał, ale obwinianie chciwości za kryzys gospodarczy to jak obwinianie grawitacji o katastrofę lotniczą. TO państwo stworzyło zachęty dla tej chciwości co doprowadizło do katastrofy. To jakby zapewnić zasiłaki dla bezrobotnych na pzoiomie 10 000 PLN i dziwić się potem, ze ludzie są tacy chciwi, że masowo rzucili pracę i przeszli na bezrobocie.
    7. Jak tu się odnieść? Chyba jedynie tak: jelsi ma się coś do napisania to trzeba pisać, jeśli nie to szkoda czasu (piszacego i czytających).

    @ZWO
    Myślę, że kategoirię „urzednik” traktuje Pan zbyt szeroko. Strażak, lesnik, nauczyciel etc to nie urzędnicy. Oni mają konkretne realne zadania do wykonania. To znaczy bez nich swiat byłby fizycznie inny (w znacznym uproszczeniu) bo pożary byłyby niezgaszone, dzieci nienauczone etc. Urzędnik w moim rozumieniu to osoba zajmująca się biurokracją i kontrolą tejże. Czyli tu będą kontrolerzy (ich znacząca część w każdym razie), urzednicy od dotacji po ministerstwa włącznie.

  8. @ pp Kasprowicz i ZWO
    odnośnie definicji urzędnika – p. Kasprowicz ma imho rację. P. ZWO podał przykłady funkcjonariuszy państwa, takich jak policjanci, leśnicy czy kontrolerzy. Urzędnicy, biurokraci, też mieszczą się w tej szerszej kategorii.

  9. Szczególniej te kraje kwitną, które mają dobrą monetę; upadają zaś i giną, które używają złej. Wiadomo, że te kraje, które używają dobrej monety, obfitują w sztuki piękne, wyborowych rzemieślników i dostatek, a tam, gdzie licha moneta w obrocie, przez gnuśność i uporną bezczynność jest zaniedbana uprawa sztuk pięknych i nauki, a dobrobyt zanika. Lichy pieniądz lenistwo raczej krzewi, aniżeli stanowi pomoc dla biednych ludzi.
    Mikołaj Kopernik 1526

  10. 1. Rozumiem, że jednak lubi Pan zapoznawać się z teoriami spiskowymi dotyczącymi „zamachu” z 10 IV 2010 roku lub też wpływem moralności talmudystycznej na działania światowej finansjery (to drugie to oczywiście ponury, niepoprawny politycznie żart pochodzący z bardziej hardcorowych mediów prawicowych, o którym tylko słyszałem).

    3. Była mowa również o edukacji.

    6. Argument pochodzi od J. Stiglitza i nie tyle tyczył się kryzysu co szkodliwości powstawania dużych banków, które „są zbyt duże by upaść”. Sam kryzys oprócz błędnej polityki pieniężnej był skutkiem stosowania paliatywu państwa dobrobytu, czyli stagnacji płac większości pracowników w USA spowodowanego m. in. osłabieniem roli związków zawodowych czy też przenoszeniem całych branż do krajów rozwijających się. Oprócz konieczności zadłużenia się, aby utrzymać wczesniejszy stan posiadania sprzed kryzysów naftowych lat 70-tych doszły też nowe wydatki związane z krzewionym przez media stylem życia nowobogackich przekraczającym możliwości kurczącej się klasy średniej (np. budowane w latach 2000 w USA domy były większe niż domy Amerykanów z lat 60- tych i początku 70- tych, znacznie przekraczały możliwości finansowe Amerykanów początku XXI wieku).

  11. 1. To właśnie w Naszym Dzienniku (i Radiu Maryja) liberałom przypisuje się różne niecne motywacje i postępki, często zresztą słuszenie. Rzadko Pan bywa w diecezjach drohiczyńskiej czy łomżyńskiej pośród tamtejszych katolików (to właśnie biskupi tych diecezji najaktywniej popierają Radio Maryja i Nasz Dziennik). Ja mam to szczęście, że mieszkam pośród prawosławnych z mniejszością katolicką i śmieszą (i czasem smucą) mnie jako byłego już katolika niektóre listy miejscowego biskupa do wiernych czy odzywki i twierdzenia miejscowych katolickich wyborców PiS-u.

  12. Z poprawką: 6. Argument pochodzi od J. Stiglitza i nie tyle tyczył się kryzysu co szkodliwości powstawania dużych banków, które „są zbyt duże by upaść”. Sam kryzys oprócz błędnej polityki pieniężnej był skutkiem stosowania paliatywu państwa dobrobytu, czyli udzielania kredytów hipotecznych subrime, których zaistnienie umożliwili politycy a zastosowali bankierzy. A to wszystko dzięki stagnacji lub spadkowi płac większości pracowników w USA spowodowanego m. in. osłabieniem roli związków zawodowych od czasów Ronalda Reagana czy też przenoszeniem całych branż do krajów rozwijających się w zapoczątkowanej wówczas erze globalizacji. Oprócz konieczności zadłużenia się, aby utrzymać wczesniejszy stan posiadania sprzed kryzysów naftowych lat 70-tych doszły też nowe wydatki związane z krzewionym przez media stylem życia nowobogackich przekraczającym możliwości kurczącej się klasy średniej (np. budowane w latach 2000 w USA domy były większe niż domy Amerykanów z lat 60- tych i początku 70- tych, znacznie przekraczały możliwości finansowe Amerykanów początku XXI wieku).

  13. @Tomasz Kasprowicz
    Wreszcie ktoś kto myśli zdroworozsądkowo i pokazuje realne problemy > Ludzi trzeba uświadamiać bo niestety niewiedza ekonomiczna jest potworna. Przywileje emerytalne np. mundurowych ,górników, rolników kosztowały 700 miliardów złotych w ciągu ostatnich 20 lat. Nasz kraj nie jest biedny po prostu źle dzielone jest bogactwo. Nie ma pieniędzy na leczenie ludzi chorych na raka są pieniądze na emeryturkę 34 letniego mundurowego .
    Słusznie wspomniał pan panie Tomaszu o frustracji części profesorów o lewicowych poglądach! Pan nie wymienił ich z nazwiska ja ich wymienię. Uważam że są to Grzegorz Kołodko , Ryszard Bugaj oraz Witold Orłowski.
    To co wyprawia jeden z tych profesorów to skandal i nas przedsiebiorców wyjątkowo oburzył.
    Pan prof. Witold Orłowski
    w artykule http://wyborcza.pl/1,97654,11609745,Przedsiebiorcy_przeciw_podniesieniu_skladki_emerytalnej.html
    opowiedział się za za uzależnieniem Zusu jaki płacą przedsiębiorcy od dochodu podobnie jak w przypadku etatowców.Oznaczać to będzie realnie podwyżkę podatków (Zusu) dla większosci przedsiębiorców .Nie potrafi on podać argumentów dlaczego przedsiębiorcy płacą Zus nie od dochodu . Wspólnie z grupą kilkudziesięciu małych i średnich przedsiebiorców prowadzimy akcję http://www.facebook.com/STOPZUS przeciw podwyżce Zus dla przedsiębiorców . Popiera nas już ponad 2.000 osób i ta liczba szybko rośnie. Na tej stronie podajemy merytoryczne argumenty przeciwko temu pomysłowi.
    Zastanawiało nas jak to się stało że bardzo liberalny premier zastanawia się na podwyżka Zusu dla większosci przedsiębiorców i uzależnieniem jej o dochodu. Teraz wszystko stało się jasne skoro pan Orłowski jest jednym z doradców premiera Tuska .Co ciekawe wysłaliśmy też zapytanie czy opinia wyrażona przez pana Orłowskiego jest oficjalnym stanowiskiem firmy PwC gdyż w artykule pan profesor wypowiada się jako ekspert tej firmy.
    Podejrzewamy że szokująca niewiedza pana profesora w tym temacie wynika z własnych doświadczeń. Będąc na miejscu pana profesora zamiast etatu wolelibyśmy założyć własna firmę i świadczyć usługi doradcze. Wtedy korzyści są olbrzymie bo nie płacimy Zusu od przychodów, odliczamy 6 tys. od zakupu samochodu na firmę itp.Firma jest pewna i wypłacalna wiec ryzyka prowadzenia działalności nie ma praktycznie żadnego. Tylko co to ma wspólnego z przeciętnym przedsiębiorcom ?Gdyby pan Orłowski zapytał zwykłego przedsiębiorcę usłyszałby konkretne argumenty np.
    Zus firma płaci nawet jak ma stratę. Etatowiec nie może mieć straty . Jak nic nie zarobi nie płaci składki na Zus. Firma niezależnie od tego czy ma zysk czy gigantyczną stratę musi płacić składki .Zatem jeśli przedsiębiorca osiągnął np. 9 tys. złotych straty jeśli ma być traktowany jak etatowiec powinien być zwolniony z płacenia Zusu a wręcz ZUS powinien wtedy płacić jakieś kwoty przedsiębiorcy .
    *Zysk przedsiębiorcy tylko na papierze :często spotyka się sytuację, że przedsiębiorca , który sprzedał w danym roku określone towary lub usługi( musiał zapłacić z tego tytułu wszystkie daniny )wykaże nawet sporty dochód .Problem w tym ze będzie to tylko wirtualny dochód bo nierzetelny kontrahent może wcale nie zapłacić za towar lub usługę lub zapłacić np. po 10 miesiącach od wystawienia faktury. Postępowania sądowe w sprawach gospodarczych nadal ciągną się latami a procedury są skomplikowane i dlatego wygrana nie jest pewna. Niestety naszych urzędników to nie interesuje i nie pomogą oni przedsiębiorcy , który nie ze swoje winy popadł w tarapaty. Będzie on musiał zapłacić wyższy Zus co do grosza bez względu na okoliczności od pieniędzy których fizycznie nie zarobił!

  14. Już bez zaczepek do ZWO
    Pisze Pan – „To państwo wykonuje pewne, konieczne dla Pańskiego życia usługi i Pana psi obowiązek za to płacić.”
    Powtarzam więc – „… na koniec III kwartału 2011 r. w firmach i instytucjach prywatnych pracowało ponad 5,3 mln osób, a w państwowych – niecałe 3,2 mln. Za komuny tego nie było….” W tym zestawieniu nie ujęto milionów ludzi – smieci pracujących na śmieciowych umowach zarówno dla biznesu jak i dla państwa. Tak więc sporo ludzi za te niechciane, a tak naprawdę wymuszone usługi musi płacić. To przypomina haracz płacony gangsterowi za tzw bezpieczeństwo
    I chyba ma dośc. Dzisiejsze badnia CBOS wskazują, że rząd sięgnął dna. Tak niskiego poparcia dla jego polityki nie było od 6 lat.
    I radziłbym nie pouczać, nie straszyć Grecją. Nie pisać – „To ja mogę powiedzieć, że z moich podatków urządzacie sobie życie bardziej hulaszcze niż Grecy i to się źle skończy”. Nie wiem czemu miliony greckich biurokratów wydają się Panu bardziej groźne niż miliony polskich. Grekom też wmawiano, że ta klasa próżniacza świadczy im „konieczne dla ich życia usługi”.
    Mam nadzieję, że tym razem Pana nie uraziłem
    Pozdrawiam

  15. Kartka z podróży
    Nie mówi się umowy śmieciowe tylko umowy wolnościowe . Proszę nie wyzywać od śmieci ludzi którzy uczciwie pracują!

  16. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    A może lepiej byłoby nazywać te umowy wolnościowymi w stosunku do tych pracowników, którzy je dobrowolnie wybrali – sposród wielu proponowanych im przez pracodawców umów.
    Natomiast sądzę, że dla tych, którym tę prawną formę niewolnictwa wmuszono owe umowy mają charakter smieciowy. Bo czynią z nich ludzkie smieci, które wywala się z roboty np nocą za pomocą sms-ów. Tak jak wywala się kurz po sprzątnięciu mieszkania szufelką. Czynią z ludzi coś na kształt koksu, paliwa, rudy potrzebnej na pstryknięcie palców do produkcji.
    To nie jest liberalizm. To pazerna chciwość.
    Pzdro

  17. Kartka z podróży
    Co za absurd winny jest tradycyjnie pracodawca nie to że państwo nie potrafi stworzyć warunków do rozwoju firm .Często się słyszy jakie to kokosy ma przedsiębiorca że zatrudnia na takie umowy. Proszę w takim razie samem założyć działalność i wtedy bardzo szybko rynek zweryfikuje pana wartość. Będą miesiące że nie zarobi pan nawet 5 zł a być może straci 2 tys. Zus oraz pozostałe koszty i tak pan zapłaci.Proszę sobie wbić do głowy ma pan wybór to nie jest niewolnictwo . Pracodawca pana nie zmusza do pracy może pan sam zostać pracodawcą albo szukać pracy na etat lub umowę wolnościowa lub czekać na cud na bezrobociu i błędnie obwiniać o wszystko tych złych prywaciarzy.

  18. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    Proszę się nie zaperzać. Doskonale rozumiem, że pracodawcy obciązeni na rzecz państwa zmuszeni są także zatrudniać ludzi na smieciowych umowach. W tym przypadku płynna jest granica między chciwością panstwa a pracodawcy. Nie zamierzam o tym dyskutować. To sprawy indywidualne.
    Natomiast hipokryzją jest twierdzenie, że wybór ludzi zmuszonych do pracy przez warunki socjalne na umowach śmieciowych ma charakter wolnościowy. Jaki to wybór? Albo śmieciowa umowa albo szlifowanie bruków na bezrobociu
    Dziś notowania rządu osiągnęły najniższy poziom od 6 – ciu lat. Zaledwie niewiele ponad 20 procent respondentów CBOS zadeklarowało wsparcie dla rządu. To klęska tej polityki. Ale to również polityczny skutek masowej plagi umów smieciowych o pracę, które popularyzował ten rząd.
    Tu już nie ma czego bronić. Proponuję by skupił się Pan na krytyce państwa a nie na eksploatacji pracowników.
    Pozdrawiam

  19. O jednak zmienia pan nastawienie i to nie pracodawca zmusza tylko okoliczności zmuszają. Rozumiem że che pan zakazać umów wolnościowych i wyprodukować w ten sposób dodatkowy milion bezrobotnych.
    1,6 tys. osób. już straciło pracę w sądach ciekawe ile znajdzie na etatach?
    http://www.rp.pl/artykul/792777,866094-Osoby-na-umowach-smieciowych-straca-prace-w-sadach.html
    Bez obrazy ale ma pan skrzywione myślenie. Obwinianie o całe zło umów wolnościowych to absurd. Te umowy sprawiają że ludzie mają pracę może nie idealną ale lepsze to niż bezrobocie. Według badań ludzie zatrudnieni na umowach wolnościowych mają dużo większe szanse na znalezienie pracy na etacie.

  20. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    Szanowny Panie, ja nic nie chcę zakazywać. W moim charakterze nie leży zakazywanie czegokolwiek. Ja tylko zwracam uwagę, by nie nazywać wolnościowym czegoś co ma charakter przymusowy. Bo to jest hipokryzja.
    Podałem Panu wyniki sondażu CBOS mając nadzieję, że wzbudzę jakąś empatię (Gospodarz się do empatii liberalnej odwołuje). Idzie zmiana polityczna. Umowy śmieciowe pewnie zostaną zastąpione jakimiś bardziej cywilizowanymi prawnymi formami zatrudnienia. Będzie to Pana więcej kosztować. No chyba, że wybierze Pan tradycyjną, wolnościową formę zatrudniania „na czarno”. No ale wtedy będzie Pan przestępcą. A przecież z państwem Panu dobrze, bezpiecznie. Umowy cywilno-prawne (śmieciowe)z pracownikami dają Panu to poczucie bezpieczenstwa.
    Proszę to przemyśleć.
    Pzdro

  21. Kartka z podróży
    „Będzie to Pana więcej kosztować.”Jedynym efektem będzie zwiększenie bezrobocia .Cześć osób świadome wybiera umowy wolnościowe w zamian za wyższy zarobek oraz możliwość samodzielnego odkładania na emeryturę zamiast w niedefektywnym Zusie. Proszę nie zabierać im tej możliwości tylko dlatego że pan woli etat. Niech pan 1,6 tysiącom zwolnionym z sądów powie że teraz mają prawdziwą wolność i przestali być niewolnikami. Oni pójdą do swoich dzieci i powiedzą tym dzieciom : dzisiaj kolacji nie ma! Tata został zwolniony z pracy niestety wolnością się nie najemy .

  22. @Samael
    1. Teorii spiskowych ni elubię i nie popieram. Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie są zbyt nieporządni i niezorganizowani by jakiś porządny spisek na dłuższa metę utrzymać.
    3. We wpisie czy komnentarzach? We wpisie to był przykład. W komentarzach to inna sprawa
    6. O szkodliwości TBTF nie trzeba mnie przekonywać. Zresztą o korpotracjach się wypowiadałem. Gdyby bankami zarządzali właściciele myślę, że oddzialywanie niekorzystnej polityki państwowej byłoby znaczni emniejsze. Co do wybuchu kryzysu ma stagnacja płac nie bardzo moge wymyśleć – prosiłbym o rozwinięcie mysli.

    @Przedsiębiorczy
    Kwestia ZUS przedsiębiorców stanęła dizs w trakcie debaty emerytalnej, wydaje mi się z ust przedstwicielki SP. Temat krazy więc niebezpieczeństwo jest duże. Jesli pomysł wejdzie w życie przewiduję spadek wpływów budżetowych z racji składki oraz PIT bo ukrywanie dochodów będzie dużo bardziej opłacalne. Tylko czekać ogłoszeń „koszty kupię”

    @Kartka z podróży
    Konieczność pracy i utrzymywania się ma charakter przymusowy. Umowa o pracę też ma często dla pracownika niemiłe elementy i mozna powiedziec, że dla nich ona ma charakter przymusowy. Nagonka na umowy inne niż o pracę bezterminowe jest straszliwa. Znowu myli się przyczynę ze skutkiem: obciążenia pozapłacowe i praktyczna niezwalnialność w przypadku umów o pracę powoduje poppularność umów alternatywnych. Walczyć z nimi można na 2 sposoby:
    – zreformować umowy o pracę tak by korzyści z zawierania innych umów nie były tak oczywiste co bedzie skutkowało marginalizacją ilości ich zawierania
    – zakazać tych umów co zaskutkuje wzrtostem szarej strefy i oficjalnego bezrobocia.
    Te nowe bardziej „cywilizowane” formy zatrudnienie przedsiębiorców nie będą więcej kosztować. Po prostu różnicą obciążą w znacznej części pracowników oferując niższe wynagrodzenia.

  23. @ Tomasz Kasprowicz
    http://wyborcza.biz/Emerytura/1,124713,11609745,Przedsiebiorcy_przeciw_podniesieniu_skladki_emerytalnej.html?order=najstarsze&v=1&obxx=11609745#opinions
    Nowiutki artykuł w tej sprawie.
    Pisze pan” niebezpieczeństwo jest duże” owszem nawet bardzo bo doradca premiera Tuska pan Orłowski nie wie czemu przedsiębiorcy nie płacą Zus jak etatowcy. Co ciekawe jest on tak radykalny że chce aby składka zdrowotna też była płacona tak jak u etatowców!
    W artykule jest on podawany jako ekspert PwC . Wysłaliśmy zapytanie do PwC czy jest to oficjalne stanowisko tej firm . Czy są oni za zwiększeniem obciążeń dla większości przedsiębiorców ? Dodatkowo przesłaliśmy nasze argumenty na Facebooku do pana prof. Orłowskiego i liczymy że zmieni zdanie w tej sprawie.

  24. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    Przepraszam ale Pan klepie wciąż te same slogany – „Cześć osób świadome wybiera umowy wolnościowe w zamian za wyższy zarobek oraz możliwość samodzielnego odkładania na emeryturę zamiast w niedefektywnym Zusie”
    Ja nie napisałem komentarzy o ludziach, którzy tę formę zatrudnienia wybrali, ale o tych którzy do niej zostali zmuszeni z powodów socjalnych – na skutek przymusu. Nie rób Pan kpin z pracowników robiących za dwa euro na godzinę – tyle wynosi średnia polska płaca na śmieciowych umowach.. Z tego się nie da odkładać na emeryturę. No chyba, że Pan potrafi …. ?
    Pan proponuje pracę za śmieszne pieniądze jako alternatywę za smierć z głodu. Nikita Chruszczow się kłania. Ale on nie był liberałem.
    1,6 tysiąca zwolnionych z sądów ludzi zatrudnionych na śmieciowych umowach po wywaleniu ich na bruk dojrzało. Mentalnie przestali byc pokornymi niewolnikami, stracili złudzenia.
    Myślę, że to też oni pokazują rządowi wała – co wynika z badań CBOS.
    Przykro mi, że nie potrafi się Pan z tym pogodzić. No ale to Pana strata
    Pzdro

  25. Kartka z podróży
    „1,6 tysiąca zwolnionych z sądów ludzi zatrudnionych na śmieciowych umowach po wywaleniu ich na bruk dojrzało. Mentalnie przestali być pokornymi niewolnikami”
    Pan potrafi widocznie wyżywić się samymi ideałami szkoda że ci biedni ludzie nie potrafią. Część osób pracuje na umowach wolnościowych z musu i jest to o niebo lepsze niż bezrobocie! Nie każdy tak jak pan jest cudotwórcą i potrafi żyć samymi ideałami
    Nie wierzę że uważa pan że bezrobocie jest lepsze niż umowa wolnościowa .Cyba pan się tylko tak droczy sfrustrowany że musi pracować na takiej umowie i nie może znaleźć wymnażanego etatu najlepiej w budżetówce.

  26. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    Pan wyżywia i dożywia proletów. Powodzenia. Pogadamy po politycznym przełomie – jak się panu odpłacą za to dozywianie. O ile się Pan odezwie.
    Pzdro

  27. Rozwija Pan profesor Kowalik:
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/finansisci-gubia-swiat

    Z artykułu Paula Krugmana z 1992 roku, potem wcale nie było lepiej, aż do kryzysu: http://prospect.org/article/rich-right-and-facts-deconstructing-income-distribution-debate :

    Odsetki rodzin wchodzących do i wychodzących z klasy średniej (pięcioletni okres przed i po 1980 roku).
    Before 1980 After 1980
    Middle income to low income 8.5% 9.8%
    Middle income to high income 5.8 6.8
    Low income to middle income 35.1 24.6
    High income to middle income 30.8 27.6

    Ps. Oczywiście doszedłem do tego za pomocą podejrzanego dla Pana źródła.

  28. Kartka z podróży
    Pan chce przełomu jednocześnie niczego nie proponuje .

  29. Tomasz Kasprowicz
    Jak mozna popierać po spacyfikowaniu dzikiego strajku w Hucie Batory umowy śmieciowe? Jak mozna popierać wywalenie setek robotników na bruk, na śmieciowe, tylko po to by im płacić połowę stawki godzinowej?Nie chce mi się żródeł wklejać – jak z „Germinalu” Zoli
    To nie jest liberalizm. To jest wyzysk
    Pzdro

  30. Racja. Nie tylko stagnacja, ale często również spadek.

  31. Chcialem coś wkleić o rządzie Moraczewwskiego i jego reformach z 1918 roku – reformach socjalnych. Z których się w tej chwili państwo wycofuje. Ale szkoda na to słów. Szkoda gadać. Niech szlag to trafi
    POzdro

  32. Kartka z podróży
    Pracownicy Huty Batory, niezależnie od tego czy zakład produkuje czy też nie bo nie ma zmówień zamówień, dostają wynagrodzenie wraz z premiami na niezmienionym poziomie. To jest dopiero prawdziwy wyzysk ale pracodawcy a nie pracownika!
    Zatrudnianie przez tak duża firmę na tej zasadzie( zastępowanie umów ) jest naganne i przyniesie więcej strat niż korzyści.W mediach ta firma została przedstawiona bardzo negatywnie. Z drugiej strony znamy tylko relację jednej strony.Efekt jest taki że zwolniono 124 osoby i powstaje pytanie czy nie na etacie one mogłyby dalej pracować ?

  33. Ciekawy przypadek Huty Batory. Nie znam szczegółów tylko mam pytania dość retoryczne. Jeśłi ktoś zna odpowiedzi niech się podzieli.
    Pracownicy mieli dostać połowę stawki godzinowej. Być może prawda. Teraz pytanie co z tymi pieniędzmi miałoby się stać. Właściciele mieli dostać do kieszeni? Być może.
    Jednak z drugiej strony reakcją było zamknięcie stalowni. Jaki z tego dla mnie wniosek – przy obecnych stawkach firma jest nierentowna. Zatem albo stawki obniży albo się zamknie.
    Innymi słowy: jeśliby ludzie tam pracujący przynosili firmie więcej niż kosztują to by ich trzymano na obecnych stanowiskach, żeby sobie przypadkiem gdzie indziej nie poszli. Jeśli firma działała na stracie to musiała szukać oszczędności. Biorąc pod uwagę brak wplywu na ceny surowców i produktów niewiele pozostaje istotnych miejsc do oszczędności poza płacami. Powstała nowa propozycja, propozycja została odrzucona, wydział zamknięto.

    Jeśli moje rozumienie jest słuszne – a nie twierdzę, że jest jak pisałem nie znam sytuacji z pierwszej reki – to nie bardzo widzę pola do oburzania się na umowy inne niż o pracę. No chyba, ze uznamy, ze pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikom płace powyżej ich udziału w tworzeniu dochodu firmy. Ale to już zupełnie inna dyskusja.

  34. Tomasz Kasprowicz

    Fascynujące jest jak wizerunek doktryny filozoficznej i moralnej promującej wolność i równość został zmanipulowany tak by kojarzyła się z niewolnictwem i wyzyskiem.

    Moim zdaniem, nie został zmanipulowany. Liberalizm, to prąd żywy, z założenia pragmatyczny, popierający postęp. Liberalizm ewoluuje, dziś też.
    Ale miał rożne fazy rozwoju swojej myśli, z darwinizmem społecznym też.
    To dlatego Pan, ze swoimi poglądami które mamy okazje poznawać, może się mienić liberałem i ja też.
    Tylko, że Pan jest liberał konserwatysta.
    A ja, liberał postępowy się z Panem nie zgadzam, bo Pan dziewiętnastowieczne idee liberalne szerzy i ludzi do liberalizmu zraża.
    Żadne tam równanie w dół w tym egalitaryzmie szkolnym. To ciągniecie w górę tych słabszych, opłaca się też tym silniejszym, lepszymi ludźmi się stają. Społeczeństwo później lepsze, więcej do siebie zaufania ma, człowiek jak potem jest szefem, ma więcej empatii do pracowników. Szczęśliwiej się żyje w egalitarnym społeczeństwie. Pan się nie boi, stracić Pan może jak się nie podzieli, egalitaryzm to tez dzielenie się.
    Badania mówią, że zamożni są uprzywilejowani w korzystaniu z publicznego dobra jakim jest edukacja, przez to izolują się od tych dzieci ze słabszym startem, a Pan wobec takich faktów którym nie sposób zaprzeczyć, forsuje tezę, że nie można upośledzać tych silniejszych.
    To co oni, silniejsi czy słabsi, słabsi ci silniejsi?
    A dlaczego jak silniejsi ekonomicznie to mają swoje dzieci uprzywilejowywać w korzystaniu z publicznej edukacji?
    Bo tak jest dzisiaj, zamożni swoje dzieci na studia dzienne bezpłatne, biedni na płatne, wieczorowe, prywatne?
    I wydojeni podwójnie, bo jeszcze gówniana usługę dostają, bo młodzi niedoświadczeni a rodzice prości często też nie ogarniają albo nie stać ich na dzienne studia. Zamożnych stać.
    To się Panu nie podoba, prawda?
    No to zmienić, też nie. Bo zmiana to może być na gorsze, każdego konserwatystę zmiana przeraża.
    To może moim dzieciom zaszkodzić albo wnukom, wszak mnie się udało, trzeba okopać swoje geny.
    Skomentuje także inne wątki, ten jest mi najbliższy jako liberałowi postępowemu.

  35. I przepraszam, że Panu przykładam etykietkę Sobie też przyłożyłem.
    Bo uważam, że trzeba bronić świat przed konserwatyzmem, żeby to robić, trzeba to nazwać.

  36. Tomasz Kasprowicz
    26 kwietnia o godz. 22:27

    Chyba nie mylę się twierdząc, że koszty pracy nie są największym składnikiem kosztów ogólnych huty, czy jakiegoś przedsiębiorstwa produkcyjnego?

    Dawni feudałowie, fabrykanci, mieli jednak jakieś poczucie odpowiedzialności za ludzi którzy u nich pracowali.
    Obecni niestety nie…..
    Nie ma już ludzi pokroju Forda, Poznańskiego , Gische, budujących dla swoich robotników osiedla, przedszkola, gabinety lekarskie, parki.
    Tę rolę przerzucono na Państwo……
    I obecnie ono się z niej wycofuje- likwidacja infrastruktury na obszarach wiejskich- szkół, bibliotek, ośrodków zdrowia, połączeń transportowych.
    Taki liberalizm oznacza kanibalizm społeczny…….

  37. parker
    Jako były socjalliberał, a obecnie socjaldeldemokrata, również uważam, że należy bronić świat przed konserwatyzmem. Tak trzymaj. Dobrze, że utrudniamy szerzenie wrogich większości ludzkości poglądów, prowadzących jeżeli nie wprost do faszyzmu (jak twierdził Karl Polanyi) to do nacjonalizmu (chodzi o neoliberalizm).

  38. Cytat: „Najzabawniejsze jest jednak to, że ostatni kryzys wywołany i pogłębiony nietrafioną polityką pieniężną i mieszkaniową w USA jest przypisywany liberalizmowi właśnie, który postuluje brak interwencjonizmu państwowego.”

    Przypisywany jest neoliberalizmowi. Mylić neoliberalizm z klasycznym liberalizmem, to jak mylić leninizm z klasycznym marksizmem.

  39. Tomasz Kasprowicz
    Powód strajku w Batorym to zwolnienia grupowe, których celem była tylko redukcja pracowników zatrudnionych na stałych umowach o pracę. Ludzi tych, później, po kilkumiesięcznym „czyśćcu” na bezrobociu, gdy już skruszeją rekrutują agencje pracy tymczasowej i kierują na stare stanowiska w Hucie. Z tym, że już na śmieciowych umowach – bez prawa do urlopu i pozwalających na zwalnianie od ręki. No i na nowych stawkach godzinowych wynoszących połowę poprzednich – około półtora euro, dwa euro na godzinę. Oznacza to, że ludzie pracując ciężej na poprzednio zajmowanych stanowiskach, w tych samych zakładach, dostają połowę dawnej wypłaty. To obecnie powszechna metoda obniżania tzw kosztów w przemysle – i nie tylko. W przypadku Huty Batory płaca robotnika spada przy pomocy tej sztuczki z około 2,5 tysiąca na rękę do 1 000 – 1 200 złotych na rękę.
    Z informacji zamieszczonych w necie wynika, że Huta Batory należy w całości do giełdowej spółki Alchemia SA. W ubiegłym roku spółka wypracowała 118,4 miliona złotych zysku netto przy przychodach sięgających 1 miliard 155 milionów złotych. Dobrym okresem były dla niej trzy ostatnie miesiące ubiegłego roku. Największe obroty w eksporcie Alchemia odnotowała z kontrahentami niemieckimi (blisko 40 milionów złotych) i włoskimi (ponad dwadzieścia milionów złotych). Dynamicznie wzrosły obroty z rynkiem amerykańskim, gdzie spółka sprzedała rury o wartości siedmiu milionów złotych.
    Pzdro

  40. Mnie nie bulwersuje forma „śmieciowego” zatrudnienia. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy ją z rozmaitych powodów wybierają. Mnie bulwersuje jej powszechnośc, masowość i wymuszony charakter.
    Zresztą państwo też sobie zdaje sprawę, że to tykająca bomba. Minister Kosiniak Kamysz mowi – „… Ta forma musi pozostać w takiej postaci, bo też jest potrzebna. Chodzi o to, żeby jej nie nadużywać. Musimy walczyć ze społecznym przyzwoleniem na takie praktyki. Nie może być tak, że wszyscy się godzą na to, żeby np. magazynier w dużym sklepie był zatrudniany na umowę o dzieło.” Zresztą przykład magazyniera jest nietrafiony, bo w tej chwili całe działy przemysłu wegetują tylko dzieki „smieciówkom” a agencje pracy doraźnej są w niektórych regionach najwiekszymi pracodawcami.
    Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)o godz. 20:34
    „Kartka z podróży
    Pan chce przełomu jednocześnie niczego nie proponuje” . To nie ja chcę przełomu, tylko stosunki pracy rodzą w ludziach desperację. Strajk w Batorym – dziki, zakończony lokautem – był wlaśnie wyrazem desperacji. Robotnicy zatrzymali produkcję i zamknęli bramy gdy ich koledzy dostali wypowiedzenia i propozycję zatrudnienia, na tych samych stanowiskach, ale na nowych warunkach, w agencji pracy doraźnej. Wcześniej, przez rok czasu Zarząd Spółki robił swoje sabotując rozmowy ze związkami zawodowymi. To klasyczny przykład eskalacji konfliktu, który doprowadził do zywiołowych reakcji. Tylko dzieki rozsądkowi Prezydenta Chorzowa nie doszło do wymuszanej przez Zarząd pacyfikacji zakładu przez panstwową policję.
    Tak więc apeluję by skonczyć z hipokryzją i nie nazywać socjalnego niewolnictwa wolnością. Bo skutki polityczne tego zakłamania będą bolesne dla hipokrytów. Jak napisałem wczoraj notowania rządu tolerującego taką politykę są katastrofalne.
    Proszę tylko o odrobiną refleksji i empatii o której pisał Gospodarz.
    Pozdrawiam

  41. Kartka z podróży
    27 kwietnia o godz. 12:54

    Konwergencja socjalizmu z kapitalizmem dała nową jakość pracownikom.
    Teraz obserwujemy nową konwergencję- Chiny i umownie świat Zachodu.
    Skutkuje to również nową jakością…….

    Dwunastogodzinne zmiany bez prawa do urlopu?
    Kto wie……
    Liczy się zysk i wydajność. Więc taki model ma szansę na propagowanie. Strzelanie do robotników przed wojną było częste, po wojnie naganne. Może w obronie świętej prywatnej własności powrócić.

  42. Kartka,

    Posłuchaj, weź sobie wyślij do tej huty zapomogę a mnie o zapomogę nie proś dla hutników. Stosunki pracy powinny być poluzowane, potrzeby przedsiębiorstwa się liczą. Bo przedsiębiorstwo albo się rozwija i zatrudnia albo się zwija i zwalnia. A jak się zwiększa zatrudnienie, to pensje rosną, niskie są jak jest wysokie bezrobocie, jarzysz takie zależności?
    Konkurencyjność, czyli niskie pensje między innymi, (bo w hutnictwie się liczy kto da taniej) to wzrost produkcji, to wzrost zatrudnienia, to wzrost pensji i tak się osiąga względny stan równowagi, na pewno wzrost zatrudnienia jest ważniejszy niż wzrost płac, ten musi być efektem pierwszego. I stopniowy wzrost wydajności pracy dzięki temu naturalnemu procesowi. To takie nieskomplikowane.

  43. „Kartka z podróży
    To że huta generalnie jest rentowań jako całość nie oznacza że dział produkcji rur jest rentowny. Jeden z działów został zlikwidowany i słusznie skoro był nierentowny. Związki zawodowe doprowadziły patologicznej sytuacji że pracownik niezależnie czy sprzedano towar czy nie dostawał nie tylko wypłatę ale również premię co jest skandalem. Powszechność umów wolnościowych wynika z bardzo wysokich kosztów pracy .Nazywanie tych umów pogardliwie śmieciowymi jest obraźliwe dla pracowników dla nich pracujących. Mówienie że takie umowy to niewolnictwo to bzdura. Przymus spowodowany sytuacją na rynku pracy to tak ale nie niewolnictwo!
    My jako przedsiębiorcy też nie mamy całego tego socjału tzn: płatnych urlopów, dodatków za pracę w szkodliwych warunkach ,wypowiedzenia ( nie ma zamówień to błyskawicznie tracimy pracę),nadgodzin ( możemy pracować 15 godzin dziennie a jedynym wynagrodzeniem będzie zysk firmy) ,wcześniejszych emerytur.Składki jakie płaci przedsiębiorca z nawiązką pokrywają koszt przyszłej emerytury bowiem ponad 96 % przedsiębiorców przechodzi na emeryturę w ustawowym wieku lub później.Z badań Centralnego Instytutu Ochrony Pracy, opartych na danych ZUS, wynika, że najkrócej obciążają ZUS (oprócz duchownych) osoby prowadzące działalność gospodarczą gdyż pobierają świadczenia średnio– 15,7 roku. Przedsiębiorcy pracują zatem najdłużej ze wszystkich grup zawodowych. Powoduje to że mają krótki okres pobierania bardzo niskiej emerytury .
    Jakoś nad przedsiębiorcami pan się nie użala ciekawe czemu?
    Czy przedsiębiorca w naszym kraju jest traktowany jak niewolnik ?

  44. Parker
    Dzięki za wykład i wiarę w naturalne procesy. Ale wcześniej podalem wskaźniki ekonomiczne Alchemii. Ta spółka przynosiła i przynosi niezły zysk. Zatrudniając na kodeksowe umowy. Tym się chlubiła – teraz, po strajku, o tym ciszej.
    Właściciel nawet nie próbowal prowadzić dialogu z reprezentacja swych zatrudnionych. Nie przedstawiał żadnych argumentów tylko z jednej szczycąc się zyskiem z drugiej zwalnial grupowo a zwolnionych przyjmowal na nowych warunkach.
    W pierwszym zdaniu felietonu Gospodarz pisze – „Słowo liberał stało się w Polsce słowem powszechnie uznawanym za obraźliwe.” Straj i lokaut w Hucie batory dobrze to wyjąsnia.
    Pzdro

  45. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    Mała uwaga, nie zlikwidowano w Hucie walcowni rur, ponieważ tylko dla walorów tej walcowni Hutę kupiono. A na ten walor składają się urządzenia jak i obsługujący je robotnicy. Po strajku zlikwidowano stalownię, bo na Śląsku nie brak stalowni. Tak więc ponad sto osób ze stalowni poszło na bruk a ich koledzy z walcowni – równiez dziko strajkujący – nadal klecą te rury dla Alchemii. Konia z rzędem temu kto rozstrzygnie czy los zlikwidowanej stalowni wynikał z jej nieopłacalności czy po prostu buntu.
    Rozumiem Pana rozgoryczenie na rozpasanie związków zawodowych. Ale mimo wynaturzeń w ich działalności nie ma lepszego sposobu na rozstrzyganie sporów między pracodawcami a pracownikami niż dialog. W Hucie rządzonej twardą ręką tego dialogu brakło.
    Zdaję sobie równiez sprawę w jak trudnych warunkach Pan pracuje. Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności, która musi Pan dźwigać.
    Ale jeszcze raz powtarzam, może lepiej skupić się na obciązeniach i obowiązkach, które wymusza na Panu państwo. No bo tak naprawdę z pracownikami się Pan dogada. No a z panstwem to trudniejsza sprawa.
    Pzdro

  46. Kartka z podróży
    Szef tej huty nie jest na tyle głupi żeby likwidować coś na złość załodze .To nie takie proste bo wtedy grozi mu odpowiedzialność karna za działanie na szkodę spółki. „Ale jeszcze raz powtarzam, może lepiej skupić się na obciązeniach i obowiązkach, które wymusza na Panu państwo” Zgadzam się ale tak samo zamiast krytykować umowy lepiej stworzyć tak dogodne warunki do rozwoju firm że każdy będzie mógł przebierać w ofertach .
    Tak to się buduje obraz złego prywaciarza który zatrudnia na te umowy bo to dla niego super zysk .Jest to obraz całkowicie fałszywy .Nikt nie mówi o tym że nie ma ograniczeń w zostaniu przedsiębiorcą wystarczy wypełnić kilka kwitków i już można sprawdzić jakie to rajskie życie być przedsiębiorcą. Co ciekawe nie ma ograniczeń w zostaniu przedsiębiorcą ale zostanie super uprzywilejowanym rolnikiem jest piekielnie trudne.
    @ Tomasz Kasprowicz
    Odnośnie określenia liberalizm : dla mnie liberałem był Donald Tusk ale po tym jak rozważa on pomysł lewicowego ekonomisty pana Bugaja aby Zus przedsiębiorca płacił od fikcyjnych dochodów co oznacza podwyżkę Zus dla większości przedsiębiorców przestałem uważać go za liberała. Swoją drogą to szokujące jak można zmienić poglądy ciekawe czy odpowiadają za to jego doradcy np. pan prof. Witold Orłowski ?

  47. Najprościej to ująć…..

    „nie ma równowagi
    bez przeciwwagi”….

    Jaka jest przeciwwaga dla obecnej przewagi pracodawców?

  48. Wiesiek59
    Wczoraj chciałem wkleic kilka zdań o socjalnych reformach Moraczewskiego z 1918 roku, z których RP się usiłuje wyślizgać. Ale dyskusja była za gorąca. Piszesz o przeciwwadze. Tą przeciwwagą wtedy był radykalizm bolszewickiej rewolucji. Pod przystawionym do głowy pistoletem tego radykalizmu Moraczewski przygotował ordynację wyborczą demokratyzującą kraj i przeprowadził reformy łagodzące napięcia socjalne, ale nie naruszające struktury własności. Rząd Moraczewskiego zmagając się ogniskami bolszewickiej anarchii przygotował ordynację wyborczą w ciągu kilku dni. Ordynacja była jedną z najnowocześniejszych w Europie. Dawała prawo głosu wszystkim osobom powyżej 21 roku życia, bez względu na płeć i status socjalny. Jak powiedział Daszyński była tak pomyślana – „aby w społeczeństwie nie było żadnych czynników nie mających prawa decyzji o własnym losie, aby nie było obok ziemi rodzajnej, żywiołów podobnych do martwej epoki”. Następnie Moraczewski skupił się na sprawach socjalnych. Szybko wydał dekret ustanawiający ośmiogodzinny dzień pracy. Przyjął program obowiązkowych ubezpieczeń na wypadek choroby realizowanych przez kasy chorych. Była to praktyczna realizacja najważniejszych postulatów robotniczych nie tylko artykułowanych w Polsce, ale w całej Europie. Następnie utworzył inspekcję pracy w przemyśle i rolnictwie, która miała łagodzić spory między pracodawcami a robotnikami. Wdrożył też pierwszy system pośrednictwa pracy. W związku z szalejącym bezrobociem otworzył program robót publicznych i zapanował nad drożyzną oraz czarnym rynkiem. Wprowadził też regulacje ochraniające lokatorów przed eksmisjami i zawiesił opłaty komornego dla bezrobotnych. Doprowadził również do legalizacji działań związków zawodowych i zagwarantował prawo do strajku. Oczywiście rząd Moraczewskiego po trzech miesiącach padł pod ciosami zarówno skrajnej lewicy liczącej na zaostrzenie politycznego, socjalnego konfliktu jak i prawicy, której interesy naruszono (pracodawcy). Ale Polska wygrała dzięki tym reformom 20 lat bez bolszewizmu.
    Tylko dlatego poruszyłem temat dzikiego strajku w Hucie Batory, bo to symptom, że w kraju źle się dzieje. Na to również wskazują badania socjologiczne. Mogę chyba oczekiwać od ludzi o światopoglądzie liberalnym jakiejś refleksji poza banałem, ze trzeba dociskać śróbę, bo kryzys.
    Pzdro

  49. „Jaka jest przeciwwaga dla obecnej przewagi pracodawców?”

    Czemu stawiasz interes pracownika i pracodawcy antagonistycznie?
    Marks się mylił :):):)
    Mają więcej zbieżnych niż rozbieżnych interesów.
    Wyrwij się człowieku z tego XIX w.

  50. Parker
    Oczekuję na jakiś realny, polityczny wymiar tej zbieżności interesów – skoro stary Marks się mylił.
    Pzdro

  51. @parker
    Pozwolę sobie na dłuższy komentarz. Dla mnie konserwatywny liberał to jak ptako-ryba. Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić. Chyba, że przez „konserwatywny” ma Pan na mysli ortodoksyjny. TO bardziej rozumiem, choć z taką metką słabo się zgadzam.
    Chciałbym wrócić do edukacji egalitarnej i rozpatrzyć ja z klilku punktów widzenia i jeszcze raz objaśnić moje obawy:
    1. Oczywiście zgadzam się, że warto w górę ciągnąć słabszych. I zapewne Pan zgadza się, że nie warto wiązać kamienia u szyi silniejszym. Jełsi ktoś zaproponuje model edukacji egalitarnej, który zapewnia to pierwsze i nie wprowadza drugiego to poprę go całym sercem.
    2. Problem polega na tym, że model egalitarny bardzo łatwo wprowadzić – wystarczy wprowadzić ścisłą rejonizację i trzymać klasy w tym samym składzie do matury. Jeśli do tego sprowadziłoby się wprowadzenie wdukacji egalitarnej to w mojej opinii soprowadzilibyśmy do katastrofy gdyż:
    – deegalitaryzacja nauczania na poziomie szkoły średniej, którą przeżyłem nie miała charakteru podziału majątkowego, a jedynie ze względu na motywację do nauki/zdolności. Średnia zamożnośc w podstawówce i liceum była dość podobna. Jednak różnica w średnim poziomie uzdolnień i motywacji doprowadizła do tego, ze w liceum można było przerabiać inny materiał niż w szkole zawodowej. Pozostawienie tego samego składu uczniów do matury doprowadizłoby do drastycznego obniżenia poziomu. Jestem przekonany, że ja i moi koledzy z liceum niemieliby szans na rozwój taki jak nastapił dzięki zagregowaniu nas w jednym miejscu. Mam jednocześnie poważną wątpliwość czy uczniowie słabsi skorzystaliby na naszej obecności w klasie.
    Może Pan pisać, że to egoizm, ale taka wspólna klasa do matury to byłaby męczarnia. Jestem przekonany, że straciłbym na niej ja i społeczeństwo. Na przykład nie wierzę, że po edukacji w takiej szkole miałbym szansę w międzynarodowej rywalizacji o stypendia na doktorat w USA. Nie zdobyłbym wykształecenia, z którym mógłbym wrócić do kraju i próbować coś w niem zmieniać choćby przez tego bloga.
    – ścisłe zaszeregowanie do matury powodowałoby powstawanie dużej motywacji do mieszkania we „właściwych dzielnicach” gdzie szkoły zbierałyby ludzi bogatych. I tak szkoły w bogatych przedmieściach na głowę biłyby szkoły na wsiach. Co gorsza ze względu na zasady zdolne osoby ze wsi nie miałyby szans na zdobycie lepszej edukacji bo byłyby zamknięte. Elitaryzacja byłaby jeścze ściślejasza niż obecnie.

    Myślę, że nasze niezrozumienie wynika z faktu, że pan widzi egalitaryzację na poziomie bogaci-biedni, ja ją rozpatruję na zasadzie zdolni- mniej zdolni. Ja pisze „silniejsi” mając na mysli zdolnych, Pan ma na mysli bogatych. Oczywiście bogaci mają przewagę w tym zakresie ze względu na korepetycje etc. Jednak nie wyklucza to zdolnych biednych, warto też mysleć o lepszym ich wspieraniu przez państwo. Czym innym jednak jest mieszanie wszystkich razem bo wypadkowy program nauczania będzie dopasowany do nikogo. Nawet jeśli będzie dopasowany do średniej to będzie dużo za trudny dla najsłabszych i dużo za prosty dla najlepszych. Ci najsłabsi zatem odpadną nie zdobywszy żadnej edukacji (faktycznej bo szkołę może ukończą), najlepsi zaś zmarnują potencjał. Wszyscy się za to setnie umęczą.

    Jak słysze Finalndia ma w tym zakresie pozytywne doświadczenia i pewnei warto je prześledzić. Ja się jednak bardzo obawiam, że u nas jeśli politycy podchwycą to hasło to zastosują je bezrefleksyjnie nie zastanawiając się nad konsekwencjami i przedłużą podstawówkę do matury. Wtedy moim zdaniem czeka nas edukacyjna katastrofa.

    Inną sprawą jest zwalczanie takich patologii jak we Francji gdzi eGrande Ecole jest dla bogatych i gwarantuje propagowanie bogactwa. Takich patologii u nas jednak nie widzę.

    @wiesiek59
    Analiza kosztów nie skupia sięna kosztach największych, tylko na takich na które mamy największy wpływ. Największe koszty huty to koszty wsadu, ale te dyktuje rynek i nic (lub bardzo niewiele) się na nie nie poradzi. Konkurować można jakością lub kosztem pracy (najcześciej obydwoma).
    Co do ubolewania nad brakiem kapitalistów prosze zajrzeć do wpisu „Odpowiedzialność”

    @Marcin Robert
    Neoliberalizm to tez liberalizm. Nie wiem co widzi Pan złego w Hayek’u, Friedmanie etc? Wniesi bardzo dużo do teorii ekonomicznej i wykazali wiele błedów wcześniejszych teorii.

    @Kartka z podrózy
    1. Wykazywanie zysku na poziomie firmy nie oznacza, że każdy oddizał jest rentowny. A każdy trzeba rozpatrywać z osobna i podejmować osobno decyzje.
    2. Mnie się w głowie nie mieści takie działanie. Według mojej oceny możliwosci są dwie:
    – jest tak jak Pan pisze, zakład jest rentowny, a zarząd próbuje dodatkowo wycisnąć pracowników. Wtedy zarządzający są głupcami. Ryzykują ucieczkę pracowników i rozwalenie zakładu. Biorąc pod uwagę, że Śląsk przeskoczył Warszawę w średnim poziomie zarobków i ma dość niskie bezrobocie zwłaszcza wśród robotników wykwalifikowanych to Huty Batory zaraz nie będzie. Zarząd działa wbrew ekonomii i zdrowemu rozsądkowi dla dośc niepewnych zysków naraża źródło zysków
    – zakład jest nierentowny i obniżenie płac jest jedną z nielicznych metod na utrzymanie go przy życiu. Prawdopodobbnie się to nie uda.

    Osobiście nie wierzę w lockout w przynoszącym zyski zakładzie, żeby „nauczyć załoge moresu” bo to utrata zysków i potencjalne więzienie. Osobiście bardzo współczuję robotnikom, ale jeśli zakład jest nierentowny, albo zarząd beznadziejny to czas szukać innej pracy bo firma padnie.

    Parker ma rację pisząc, że interesy pracodawcy i pracobiorcy są zbieżne. Pisze ot jako pracodawca. Chodzi o to by wypracować jak największy zysk. Potem mamy przeciwstawne interesy rozmawiając o tym jak ten zysk podzielić. Ale prosze mi wierzyć – nie jestem samobójcą i przynoszącemu zyski pracownikowi sam daję podwyżki, żeby przypadkiem nie odszedł.

  52. Tomasz Kasprowicz

    To jak kolega ptakoryby nie widział, to co kolega widział? 🙂
    To dosyć częste zjawisko. Polska szkoła na przykład jest lewicowa i konserwatywna jednocześnie. Zależy jej na zachowaniu status quo.
    Nie mogę polemizować z Pana projekcjami egalitaryzmu, nie da się. Nie tak on wygląda jak Pan go próbuje karykaturalnie przedstawić. Broni Pan systemu, w którym jest wyścig, rywalizacja do dobrych szkół.
    W tym wyścigu zdolności uczniów mają w znikomym procencie wpływ na sukces a w dużym: kapitał społeczny znaczy dom inteligencki, czy nie, presja na naukę otoczenia, kasa na korepetycje, warunki do nauki w domu, dobry przykład rodziców. To kto jest beneficjentem takiego systemu? Nauczyciele, widział Pan nauczycielskie dziecko w marnej szkole? Mama może w niej uczyć, a dziecko koleżance podeśle, do dobrego gimnazjum, gdzie poziom wysoki. Szeroko rozumiana inteligencja, adwokaci, lekarze, politycy różnego szczebla, przedsiębiorcy którym się dobrze wiedzie, słowem establishment. Ci kończą bezpłatne państwowe dzienne studia, na przyzwoitszym poziomie na końcu tej selekcji jaką jest obecny system.
    Jako liberał nie mogę się na to godzić.
    Czy wyniki badań które są niepodważalne co jest wynikiem selekcji w polskim szkolnictwie już od etapu gimnazjum chce pan porównywać z wizjami katastrofy co będzie jak się te jawne uprzywilejowanie w wyścigu o dobrą edukację usunie? Ile to ci uprzywilejowani stracą?
    Stracą, ale społeczeństwo zyska, paru idiotów nie zostanie lekarzami. To ile istnień ludzkich się uratuje?
    Żeby robić zawody, szanse muszą być równe.
    Jak nie mogą być równe, trzeba zrezygnować z zawodów, tego elementarna uczciwość nakazuje. Ci słabsi się o siebie nie upomną, ja też jestem beneficjentem tego systemu. Pana próba bronienia dobrych szkół dla zdolnych nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością, to nie ci zdolni są beneficjentami systemu tylko establishment.

  53. Za predyspozycje człowieka odpowiedzialne są w 80% geny, w 20% środowisko…..
    Problem w tym, że ci inteligentni rozmnażają się słabo.
    Nie da się zbudować egalitarnego społeczeństwa, skoro sama Natura nas różnicuje. Można dyskutować, co dla społeczeństwa jest bardziej korzystne:
    -równość w dostępie do oświaty
    -elitarność niektórych typów kształcenia

    Kilka tysięcy lat temu, problem rozwiązali Chińczycy.
    Do egzaminów na mandaryna mógł przystąpić KAŻDY.
    W ten sposób wyławiano najzdolniejszych i najbardziej zdeterminowanych w Cesarstwie.
    To samo robiono w Wielkiej Brytanii- nobilitowano za zasługi dla Imperium. Predyspozycje nie są związane z klasą społeczną pochodzenia dziecka.

    Elitarność szkolnictwa nie jest zła, pod warunkiem czytelnego kryterium naboru. Przydałaby się nam taka sieć…..

  54. parker
    27 kwietnia o godz. 20:15

    Wiek XIX nie jest przeszłością…..
    Dalej mamy piractwo, handel żywym towarem, niewolnictwo, głód, wojny.
    Jak ładnie to Kartka opisał, prawa socjalne dano robotnikom by powstrzymać komunizowanie się robotników.
    Teraz największym konkurentem jest chiński model wyzysku robotników- bez prawa do emerytur, praw socjalnych.
    Czy z takim kapitalizmem można konkurować cenowo?
    Wysoką jakością i nowymi pomysłami tak, ale nie masówką, kopiowaną bezkarnie na Dalekim Wschodzie……

  55. Według związanego z Anesis społecznika Kevina Juliena liczba dzieci żyjących w nędzy w Coventry i hrabstwie Warwickshire sięga 35 tys. Są to dzieci, których rodzice żyją ze świadczeń bądź zarabiają tak mało, że nie wystarcza im na utrzymanie.
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,11634620,W_Brytania__Przybywa_ludzi__ktorych_nie_stac_na_jedzenie.html
    ———————-

    XIX wiek Parker?

  56. O, chciał Pan ptakorybę!
    Wiesiek59 , ptakoryba w pełnej krasie.
    Konserwatywny lewicowiec.
    Zawdzięcza coś systemowi PRLowskiemu, to lewicowy, a że PRL był szalenie elitarny, to mu konserwatywny elitaryzm pozostał. I tak mamy konserwatywnego lewicowca, czyli ptakorybę.

  57. Link do tekstu dedykuję dla autora oraz wszystkich ludzi dobrej woli podejmujących działania, aby przeciwdziałać niesprawiedliwości w naszym kraju. Autorem tekstu jest profesor Marcin Król „obrażający” neoliberałów: http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/komentarze/508432,marcin_krol_1_maja_przypomina_o_nierownosciach.html

  58. @Samael
    Bardzo ciekawy tekst. Do połowy to podpisałbym się pod nim w 100%. Brakuje mi w nim tylko pewnego rozróznienia pomiędzy nierównością i niesprawiedliwością oraz dokładniejszego ich zdefiniowania. Autor słusznie zauważa, że nierówność istnieje i nie zawsze jest niesprawiedliwością i próba wyrównywania za wszelką cenę jest niedopuszczalna. Wyrównywanie szans natomiast jest dokonywaniem sprawiedliwości.

    Problem pojawia się jednak w przypadku ludzi, którym szanse nic nie dają bo są zbyt starzy czy zbyt upośledzeni. Tu potrzeba solidaryzmu. Tylko trzeba bardzo uważac by nie posunąć się zbyt daleko. Jełsi jak autor twierdzi 1/3 Polaków nalezy do tej kategorii to ja mam poważne wątpliwości czy pzoostałe 2/3 jest w stanie zapewnić godny byt sobie i tej 1/3 dodatkowo. Za chwilę mozemy znaleźć się w sytuacji gdzie redystrybucja doprowadzi do równego obdażenia biedą.

    Inną kwestią jest to, że sytuacja gdzie 1/3 Polaków jest poza nawiasem to nie efekt statystyki (bo w każdym społeczeństwie tacy ludzie się znajdą) tylko wychowania do takiego stanu rzeczy – systemowych błędów. Dziś nie można pozwolić staruszkowi zamarznąć – to oczywiste. Ale nie można też doprowadzić do tego by wszysycy przestali się martwic na starość bo przecież „nie pozwolą mi zamarznąć”. Bardzo tu łatwo o błędne koło.

    @parker
    Ja nie wiem na ile sytuacja zmieniła się dziś, ale ja brałem udział w systemie edukacji jeszcze nie tak dawno temu. Na wyniki rywalizacji znikomy wpływ miała sytuacja majątkowa. Za to zdolności olbrzymi. Widziałem przypadki usilnego dokształcania niezbyt rozgarniętych dzieci bogatych rodziców przez korepetycje ale z dość marnym skutkiem (może tyle, że ze szkoły nie wylecieli). Sam korepetycji nigdy nie brałem, za to (zwykle nieodpłatnie) udzielałem. Za to na studiach większość mojego funduszu stanowiły stypendia.
    Jednocześnie moje pochodzenie to rodzina chłopska małorolna, nie licząc domu nie posiadająca majątku. Z obu stron moi rodzice pierwsi w rodzinie z wykształceniem wyższym (mama wbrew oporowi dalszej rodziny, tata studia kończył znacznie później wieczorowo). Dziadkowie wykształcenie średnie lub podstawowe.
    Jeśłi w Pana mniemaniu źle przekazuje egalitaryzm to proszę go nam naświetlić – jak takie rozwiązanie miałoby konkretnie wyglądać. Jak na razie widze tylko przedłużenie podstawówki do matury – co mi na milę śmierdzi katastrofą. Dostosowanie profilu nauczania do poziomu uczniów jest dla mnie podstawą sensowengo systemu edukacji, inaczej w imię równości zapewniemy sobie katastrofę w nauce. Jeśli widiz Pan możliwości osiągnięcia pełnego potencjału przez zdolnych w egalitarnym systemie to chętnie posłucham bo koncepcja wydaje mi się ciekawa. Kiedy sam o tym myślę jednak zawsze dochodze do punktu, gdzie i tak następuje różnicowanie.
    Mam jeszcze komentarze do Pana stwierdzeń – w zamysle slusznych ale jeśli interpretowanych zbyt literalnie to wydają się niebezpieczne:
    „Szczęśliwiej się żyje w egalitarnym społeczeństwie.” Prawdą jest, że zaobserwowano wyższy poziom zadowolenia w społeczeństwach określanych jako bardziej egalitarne. Prosze jednak pamiętać, że korelacja to nie to samo co wynikanie. Innymi słowe wyrównanie wszystkiego niekoniecznie zapewni nam szczęśliwość. Tak samo jak ciepły klimat w Europie towarzyszy rozprężeniu gospodarczemu i szarej strefie, ale sprowadzenie tam lodowców nie zaoowocuje germańskim porządkiem. Próba egalitaryzowania na siłę, żeby ludziom było szczęśliwiej pachnie mi na milę inżynierią społeczną, która w mojej opinii nigdy nie wychodzi na zdrowie. Takich prób już trochę było i wiemy jak się skończyły. Nie wspominając o tym, że aby uzyskac pełną równość trzeba będzie poskracać wysokich i upaść chudych, żeby otyli się xle nie czuli itd itp. Ja wiem, ze przerysowuję. Dlatego jeszcze ra zprosze o wskazanie jak taki egalitarny system edukacji ma wyglądać by miał sens większy niż tylko masowe wyrównanie. Równość nie może być wartością nadrzędną.
    „Żeby robić zawody, szanse muszą być równe.” W żadnych zawodach szanse nie są równe. Jeden ma dłuższe nogi inny bardziej wydajne serce, jeszcze inny lepszych trenerów i trening. Absolutnie równych szans nie ma nigdy, a zawody i tak mają sens. I dla tego też tym bardziej widać w nich talent wygrywający z innymi czynnikami, czy to będzie Małysz z Wisły czy Jutyna Kowalczyk oboje wygrywający z drużynami mającymi mase pieniędzy i inne ‚astmatyczne’ udogodnienia.

  59. Przypomniałem sobie o bardzo ciekawym i moim zdaniem mądrym tekście sprzed roku. Zamiesciła go Polityka. To wywiad z profesor Barbarą Bielik – Robson zatytułowany „nie żyjemy w liberalnym raji” Pani profesor pisze – „(Liberalizm) To przede wszystkim koncepcja cywilizacyjna, w której zawiera się to, co najcenniejsze w tradycji zachodniej Europy. Jest to koncepcja głęboko moralna i humanistyczna, a w tym sensie różna od neoliberalizmu, który całkowicie pozbywa się czynnika ludzkiego na rzecz quasi-matemetycznych kalkulacji i każe nam wracać do świata przyrody. W myśli neoliberalnej system gospodarczy pojmowany jest jak system naturalny; jako druga natura, a nie świat ludzki, gdzie element humanistyczny odgrywałby jakakolwiek rolę. I ja takiej koncepcji mówię stanowcze „nie”. ” Warto przeczytać
    http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1517004,1,wywiad-liberalizm-w-polsce-bez-szans.read
    Pzdro

  60. Oh, Panie Tomaszu, że pozwolę sobie tak się do Pana zwrócić.
    Takiego sprytnego wybiegu w prowadzeniu sporu nie spotkałem.
    Mówi Pan tak, jestem pod wrażeniem Twoich argumentów, widzę zagrożenia. Nie kupuję, niech Pan sprzedaje dalej.
    Wie Pan, ja nie muszę sprzedać.
    Podzieliłem się czym miałem.
    Czasami mamy do czynienia z taka twierdzą, że szkoda amunicji żeby ją zdobywać.
    Dyskutuję z Panem na ten temat od paru postów, skąd mam brać argumenty.
    Z Pana doświadczeniem nie wygram.
    To jak Pan miał, co odczuwał, ma wpływ na Pana poglądy, nie ma wpływu na prawdę obiektywną udokumentowaną badaniami na temat statusu materialnego i kapitału społecznego studentów, ostatniego ogniwa selekcji. Pana dzieci które do konkursu stają, mają dziadków po studiach, są takie które rodziców mają z podstawowym wykształceniem, to wcale liczna grupa.
    I przypominam, o dzieciach mówimy, nie o dorosłych, wplatanie argumentów ze świata dorosłych jest nie na miejscu, ma zrobić wrażenie, ale nie kupuję tego.
    O świecie dorosłych napiszę jeszcze, na razie się nie mogę uwolnić z zaczarowanego świata Janka Muzykanta, nowelki jakże aktualnej w dzisiejszym dziewiętnastowiecznym systemie edukacji który tak chcieli by zachować dla potomności dziewiętnastowieczni liberałowie do spółki z dziewiętnastowiecznymi lewicowcami i dziewiętnastowiecznymi prawicowcami.
    Dziewiętnastowieczny elitaryzm was łączy:):):)
    Jak Pan myśli, że wszystko swoim zdolnościom i pracowitości zawdzięcza to cóż…
    Na zdrowie!

  61. parker
    28 kwietnia o godz. 13:51

    Oczywistą oczywistością jest, że nie dla wszystkich kawioru, Lamborghini, czy Maybachów wystarczy.
    Ale, może wystarczyć chleba z omastą, i Opli……
    Tylko trzeba drobnej rzeczy- pracowników musi być na to stać.
    Siła nabywcza konsumentów nakręca koniunkturę.
    Skoro ten mechanizm zdołał stworzyć w Brazylii Lula, to może warto brać wzorce stamtąd?

    Facet za 1200 nie jest w stanie nawet utrzymać rodziny…..

    A co do wykształcenia.
    Nawet przysłowiowe siódme dziecko stróża może być geniuszem.
    Jednak nie będzie w stanie nim zostać, będąc od dzieciństwa zmuszonym do pracy zarobkowej.
    Potencjał, to nie możliwości jego realizacji…..
    Self made man to piękna koncepcja teoretyczna, niestety.

  62. @Tomasz Kasprowicz
    „Neoliberalizm to tez liberalizm. Nie wiem co widzi Pan złego w Hayek’u, Friedmanie etc? Wniesi bardzo dużo do teorii ekonomicznej i wykazali wiele błedów wcześniejszych teorii.”

    Neoliberałowie wnieśli do ekonomii wiarę w dogmaty. Przede wszystkim w dogmat wolnego rynku, który sam z siebie w jakiś cudowny sposób rozwiązywać miał wszelkie problemy społeczne. Klasyczni liberałowie, od Adama Smitha poczynając, byli jednak znacznie rozsądniejsi. Otóż rynek nigdy nie będzie dobrze funkcjonował bez interwencji państwa (inwestycji w oświatę publiczną, infrastrukturę, stymulowania rozwoju lokalnych „czempionów gospodarczych”, kontroli uczciwości graczy rynkowych itd., itp.). Ciekawe jednak, że neoliberałowie nie tylko wierzą w cuda wymyślonych przez siebie modeli wolnego rynku, ale pragną nadto, aby jego reguły nie obejmowały ich samych. Potępiają więc interwencję państwową, gdy chodzi o wspomaganie ludzi pracy, natomiast nie mają nic przeciwko wspomaganiu zbankrutowanych bankierów. (Zyski z udanych przedsięwzięć pragną zgarniać sami, koszty nieudanych przedsięwzięć ponosić ma zamiast nich całe społeczeństwo).

    Otóż właśnie aktualny kryzys finansowy spowodowany jest w dużej mierze brakiem kontroli państwa nad radosną działalnością zdemoralizowanych i głupich neoliberałów, głoszących, że „chciwość jest dobra” i wierzących bezmyślnie w swoje matematyczne modele.

    Stąd właśnie porównanie do leninizmu, który wszak był dogmatyczną i „mistyczną” odmianą marksizmu. Z leninizmem wiąże neoliberalizm także i to, że jego zasady wprowadzane są za pomocą brutalnej siły, co dokładnie opisała w „Doktrynie Szoku” Naomi Klein.

    Prawda, neoliberalizm to także liberalizm. Ale i powód do wstydu dla tradycyjnych liberałów.

  63. Już Hobbes mówił, że po tym, jak jednostki zawrą ów mityczny akt umowy społecznej, odkrywają zalety kooperacji, współdziałania. A Spinoza idzie krok dalej i w tym właśnie upatruje samej istoty nowoczesnego kontraktu społecznego. Jednostki powinny odkryć, że bycie w społeczeństwie nie polega wyłącznie na pomnażaniu indywidualnych korzyści, ale też na radości bycia i współdziałania razem.

    Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1517004,1,wywiad-liberalizm-w-polsce-bez-szans.read#ixzz1tLUF9pGN
    —————–

    Kartko, dzięki za tekst.
    Kluczowy jest chyba ten zwrot, zacytowany powyżej……
    UMOWA SPOŁECZNA Panowie.
    Coś za coś.
    Transfer dóbr, przywilejów, praw, nie odbywa się tylko w jedną stronę.

    Swego czasu czytałem, że w przeciętnej populacji jest około 7% jednostek twórczych, przywódców, ok.14 % jednostek, będących samodzielnie realizować wypracowane przez innych koncepcje.
    Reszta to wykonawcy, których trzeba na dodatek KONTROLOWAĆ.
    Niemniej jednak, są oni niezbędni społecznie- prace proste, mało prestiżowe…….
    Mają prawo do życia na jakimś poziomie? Jakiejś godności własnej?

  64. Wiesiek59
    Ja zwróciłem uwage na radykalną ocenę rzeczywistości polskiej, ktorą prof Agata Bielik Robson formułuje – „…piekło już jest. Nie ma co udawać, że go nie ma. Nie ma co odwracać oczu i zaklinać rzeczywistości, która w Polsce jest właśnie do gruntu piekielna…”. To mocna ocena i moim zdaniem prawdziwa.
    Pzdro

  65. @ Wszyscy
    Tak piekło już jest i polega ono na gigantycznych przywilejach np. mundurowych , rolników, górników . Koszt samych przywilejów emerytalnych to 700 miliardów złotych w ciągu 20 lat. To tylko przywileje emerytalne drugie tyle to koszt zwykłych przywilejów np. takich : policjant chociaż nie opłaca składek Zus ma liczoną emeryturę od ostatniej pensji która jest niebotycznie pompowana tuż przed odejściem na emeryturę. Policjant może sobie spokojnie iść na zwolnienie i Zus tego nie sprawdzi bo oni nie podlegają pod Zus . Na zwolnieniu w przeciwieństwie do innych dostają 100% pensji . Efekt jest taki że jest to plaga w policji i codziennie na zwolnieniu jest kilka tysięcy policjantów.
    Co oznaczają te gigantyczne przywileje (niebotyczny koszt 1400 miliardów w ciągu 20 lat ) ? Wydawanie tego bogactwa w taki sposób oznacza fajne życie uprzywilejowanych kosztem milionów spraw , rzeczy na które już pieniędzy nie starcza !Często brakuje pieniędzy na leczenie chorych na raka i dziennikarze idiotycznie obwiniają NFZ który po prostu te pieniądze dzieli a nie produkuje.
    Przedsiębiorczość jest dławiona wysokim Zusem bo ktoś na te przywileje musi zapracować. Niestety wiedza w tym zakresie jest szokująco niska i zwykli ludzie uważają że jak coś jest opłacane z budżetu państwa to nie są to ich pieniądze i problem ich nie dotyczy.
    Pan Wiesiek59 narzeka na niskie zarobki a Kartka z podróży na zatrudnianie na umowy nie dostrzegając tego co jest prawdziwym problemem. To o czym panowie piszą to wszystko skutki a nie przyczyny . O najgorsze obwiniani są błędnie źli prywaciarze którzy tylko z chęci zysku zatrudniają na umowy albo za mało płacą .
    Jedynym sensownym i prawdziwie liberalnym dobrym tego słowa znaczeniu rozwiązaniem jest ograniczenie tych przywilejów a zaoszczędzone pieniądze przeznaczenie na poprawę infrastruktury oraz rozwój przedsiębiorczości. Wtedy znikną problemy ze znalezieniem dobrze płatnej pracy albo z rozwojem własnych firm .

  66. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    Nasza dyskusja rozpoczęła się gdy przedstawiłem szokujące dane dotyczące zatrudnienia w budżecie – „… na koniec III kwartału 2011 r. w firmach i instytucjach prywatnych pracowało ponad 5,3 mln osób, a w państwowych – niecałe 3,2 mln.” Dalej napisałem, że ofiarą tej aberracji są pracujący na „smieciówkach” I wtedy Pan na mnie napadł, że powinien te wymuszone najczęsciej umowy nazywać „wolnościowymi”.
    Ale mniejsza z tym. Cieszę się, że po tej długiej dyskusji w końcu się rozumiemy. Jasne jest, że to cięzar utrzymania państwa wymusza na pracodawcach tego typu dzialania. Pełna zgoda co do tego, że przywileje zatrudnionych w budżecie, finasowanych przez budżety powinny być ograniczone. To budżet jest problemem a nie Pańscy pracownicy.
    Pozdrawiam

  67. @Kartka z podróży
    Nie zgadzałem się z określeniem niewolnictwo i z twierdzeniem że lepsze jest bezrobocie niż praca na takiej umowie. Swoją drogą tyle się mówi o tych umowach ale jeśli porównamy kogoś kto pracuje na takiej umowie do przedsiębiorcy ( małego i średniego ) to podobieństw jest bardzo dużo. Oprócz tych wszystkich związanych z brakiem socjału, płatnego urlopu, wypowiedzenia w przypadku przedsiębiorców bardzo trudno dostać kredyt np. mieszkaniowy. Analitycy w banku wiedzą że nawet wysokie dochody wykazane w PIT w przypadku przedsiębiorcy wcale nie oznaczają realnych pieniędzy. Drastycznie wydłużają się terminy płatności i rośnie liczba plajtujących firm .Ktoś zatrudniony na umowach ma wybór ( o dzieło bo zlecenia są przeważnie oskładkowane ) bo może sam bardziej efektywnie niż w Zusie odkładać na emeryturę. Przedsiębiorca nie ma takiego wyboru. Zmusza się go do płacenia coraz wyższej składki a w zamian dostanie groszową emeryturę .
    Sytuacja przedsiębiorców( MSP) wcale nie jest dużo lepsza niż osób pracujących na umowach niestety politycy ciągle nas atakują. Niedawna podwyżka składki rentowej była uzasadniona tym że na kontach firm jest 200 miliardów złotych. Żaden polityk nie podał że te miliardy to w 90% pieniądze największych przedsiębiorstw korzystających z pozycji monopolistycznej albo z nieopodatkowania kopalin. Wystarczy spojrzeć na KGHM, PZU,PKO ,Orlen , Lotos, TP itp. Ostatnia lista 500- największych firm pokazała bardzo duże zyski tych firm . Same przychody wyniosły bilion złotych !
    Jeśli podzielmy resztę z tych „wielkich oszczędności” zgromadzonych na kontach przez ponad milion MSP wcale nie będą to duże kwoty. Co z tego skoro przekaz do opinii publicznej poszedł taki że przedsiębiorca śpi na pieniądzach i podwyżka składki to dla niego pikuś.
    @Tomasz Kasprowicz
    Odnośnie jeszcze Zusu dla przedsiębiorców .
    Rozliczanie się w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych powoduje że nie prowadzi się ksiąg przychodów i rozchodów, która pozwoliłaby na określenie podstawy odprowadzania składek ubezpieczeniowych i zdrowotnych. Planowane wprowadzenie Zusu od dochodów oznaczać będzie likwidację tej formy opodatkowania!

  68. @parker
    Chyba nie ma Pan za tak zadufanego bym sądizł, że wszystko sobie zawdzięczam. Powiem więcej – uważam, że niewiele sobie zawdzięczam a niemal wszystko wygrałem na loterii – tej genetycznej i paru innych. Moja zasługa w tym zadna. Pozbawiony z tego powodu pychy jestem równie pozbawiony poczucia winy, ż emoimi osiągnięciami moge komuś nastrój psuć i ogólny egalitaryzm. A jeśli badania sa prawdziwe to powinienem bo burzac egalitaryzm burze społeczną szczęśliwość. Zreszta mam wrażenie, że taki grzech i Pan popełnia.

    Mam wrażenie, że ta idea tak jak ją rozumiem – zostawiamy system taki jak jest tylko trzymamy wszystkich w tych samych klasach do matury (i może dłużej?) to jest naprawianie skutków nierówności materialnej kosztem nazdolniejszych (zarówno biednych i bogatych).

    Moje obawy ida w zupełnie inną stronę. Ja jestem przerażony w jakim kierunku nasza edukacja zmierza i bardziej się zastanawiam jak edukację dzieci w domu uzupełniać niż jak je do lepszych szkół pchać. Niestety cały system chyba zmierza na manowce.

    @Marcin Robert
    Popatrzmy jednak na kontekst historyczny. Myśl neoliberalna powstała w czasie maksymalnego państwowego interwencjonizmu, który doprowadził gospodarkę do upadku. To było wychylenie wahadełka w druga stronę (może zbyt daleko) i pozowliło na uzdrowienie ekonomii zachodu.

    Nie da się ukryć, że ludzie nazywający się neoliberałami po dojściu do władzy zachowują się na sposób odwortny. Bernanke chociazby przez lata prowadził politykę zaprzeczającą temu co zrobiłby neolierał, o ratowaniu banków nie wspomne. Ostatni kryzys nic z neoliberalizmem wspólnego nie miał – za to wszystko z państwowym interwencjonizmem. Gdyby nie sztucznie utryzmywane niskie stopy procentowe nie byłoby bański na rynku nieruchomości. Gdyby nie ubezpieczenia kredytów przez państwowe Freedie Mac i Fannie Mae nie byłoby rynków sekurytyzacji na taką skalę. Gdyby nie interwencja państwowa niebyłoby ratowania banków.

    Przyjrzywszy się tym faktom prosze pomyśleć jak to się ma do neoliberalizmu – jak dla mnie jest jego zaprzeczeniem neoliberalizmu. Neoliberalizm można krytykować (i ja mam swoje uwagi bo interwencja państwa w niektórych dziedzinach jest niestety konieczna), ale na pewno nie za ostatni kryzys.

    A patrząc na ansze podwórko widzę jak państwo nasze działa, a właściwie jak nie działa. Widzę jak się potrafi wsadzić w jeden samolot i potem rozbić. Widzę jak nie potrafi zrobić najprostszych ułatwień dla obywateli. Widzę jak przygotowuje nieprzemyślane reformy, które mogłyby się udać gdyby tylko trochę pomyslano. I ktoś rozsądny u nas chce by kompetencje państwa rozszerzać? Jeszcze do tego przeważnie pada przykład Szwecji czy Finlandii. Nasze państwo musi się najpierw skurczyć, żeby się skupić na wykonywaniu swoich podstawowych funkcji (sądownictwo, sensowne prawodawstwo). Jak to się uda opanować to wtedy mozna się brać za nastepne zadania. Teraz to tylko dorzucanie petard do ogólnego chaosu. Dlatego w naszych warunkach doktryna neoliberalna (z zastrzeżeniami) jest mi bliska.

    @wiesiek59
    Rozmawianie o prawach i godności w zakresie ekonomii jest trudne. Zacznijmy od tego od ilu złotych się zaczyna godność i „jakiś poziom”. Jeśłi już to ustalimy musimy jeszcze ustalić kto jest odpowiedzialny za zapewnienie „jakiegoś poziomu” (w domyśle państwo). Potem komu ma państwo zabrać by dać tym innym ten „poziom”.

    Niestety w tych zakresach poglądy są bardzo różne. Zasadniczo wszyscy (prawie) zgadzają się, że nie pwoinno być głodujących i zamarazjących. Chodzi o zapewnienie minimum do podtrzymania egzystencji biologicznej. To jakiś start do porozumienia. Ale oczywiście spektrum poglądów (nawet w komentarzach tego bloga) jest szersze. Pojawiają się kwestie tego by zpewnić rozrywkę większą niż telewizor, słyszałem o wczasach jako prawu człowieka, czy idac dalej wysoki dochód gwarantowany.

    Co do zasdady fajnie to brzmi. Też bym to wszystko chciał mieć zagwarantowane. Niestety z drugiej strony głowy siedzi mi cyniczny chochlik, który mi podpowiada, że jeśli każdy będzie miał zapewniony byt na przyzwoitym poziomie to przestanie się o niego troszczyć. Skutki będą wiadome. Drugi chochlik podpwoiada mi, że nawet gdyby chciueć wszystkim zapewnić „godny poziom życia” to na to środków nie wystarczy. Trzeba by pracującym tak dużo zabrać, że przestałoby się im opłacac pracować. Z wytówrców staliby się klientami systemu co szybko doprowadizłoby do zapaści.

    Moralnie głoszone hasła są piękne. Przeciwstawianie się im bardzo łatwo pokazać jako egoizm, chiwość etc. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że hasłami jeszcze nikogo nie nakarmiono, za to przy ich wdrażaniu w życie zginęły już miliony.

    @Kartka z podróży
    Prosze uważać co Pan pisze – zaraz Pana nazwą neoliberałem 😉 Zgadzam się w cąłej rozciągłości, że źródłem problemu sa pasożytnizce narośla okołopaństwowe, które w dużej części nic nie wytwarzają za to są świetnie opłacane. A koło biedy zatacza coraz szersze kręgi.

  69. Tomasz Kasprowicz

    Proszę mnie nie podejrzewać, że poczucie winy chcę w Panu wzbudzić, sam też go nie mam a sytuacja faktyczna jak Pan słusznie zauważa podobna.
    Jak wspomniałem, argumentów więcej nie mam, proszę na świat nie patrzyć tylko przez pryzmat własnego doświadczenia: system był elitarny, ja z niego skorzystałem bo miałem w domu dobre warunki, rodzicom zależało na mojej edukacji, wszak byli ludźmi wykształconymi, ja byłem zdolnym dzieckiem i jak to zdolny, nauka łatwo przychodzi to i uczyć się chciałem. Dziecko zdolne które system zauważył, to znaczy dobry system, zauważa zdolne. Nie Panie Tomaszu, zauważa te z dobrych domów, jak przy okazji zdolne i jeszcze trochę szczęścia ma to i karierę zrobi. Ale Pan by do dobrej szkoły poszedł nawet jakby nie był zdolny, rodzice by zadbali, kapuje Pan?

    Ale to prawda, są większe problemy współczesnej edukacji niż jej elitaryzm.Tak się składa, że się rozpisuje na ten temat Wyborcza ostatnio, również w sobotnim wydaniu. Polecam.
    Jeżeli chodzi o moje przemyślenia w stosunku do systemu edukacji to idę w kierunku przejmowania od szkoły tworzenia programu.
    Wspólnie z dziećmi decydujemy czego się dzieci uczą a czego nie.
    Obowiązkowa jest matma, nawet rozszerzona dla jednego dziecka bo zdolniejsze matematycznie, polski ale ten jest korygowany, lektury obowiązkowe, wypracowania i inne pisemne wypowiedzi ale gramatyka czy rozbiór logiczny zdania to już nie, chętnych nie było. Sport i modelarnia, plastyka czy inne rękodzieło czy taniec poza szkołą.
    I stopnie olewamy, również ze sprawowania, grzecznym trzeba być, ale już posłusznym to niekoniecznie.
    System jest tak skonstruowany na szczęście, że można go olewać byle do szkoły przychodzić ponad 50%.
    Tak więc jestem zabezpieczony w swoich potrzebach od państwa, szkoda tylko tych, co się do dobrej szkoły nie dostaną.

  70. Gospodarki poszczególnych państw poruszają się pomiędzy Scyllą nadmiernego fiskalizmu, a Charybdą nadmiernej deregulacji…..
    Europa to takie laboratorium badawcze możliwych mutacji kapitalizmu.
    Gotowych, sprawdzonych wzorców nie ma.

    To co słuszne w mikroskali- z punktu widzenia przedsiębiorcy- niekoniecznie będzie racjonalne z punktu widzenia społecznego.
    Dlatego z ciekawością czytam opinie na tym blogu…..
    Przeregulowanie naszej gospodarki jest faktem, rak samo jak zbyt wiele przywilejów grupowych.
    Ale jakaś siatka bezpieczeństwa dla najmniej zaradnych być powinna.
    Inaczej zastąpi ją darwinizm społeczny i kryminalizacja grup wykluczonych społecznie.
    Przy krótkiej budżetowej kołderce, albo będziemy zatrudniać nauczycieli, albo policjantów……

  71. wiesiek59
    29 kwietnia o godz. 9:15
    „Ale jakaś siatka bezpieczeństwa dla najmniej zaradnych być powinna.”

    Tak, powinna być, poza kodeksowa. O tych co bez środków do życia państwo powinno zadbać, a nie przedsiębiorca.
    Autor zadaje dramatyczne pytanie, z jednej strony ludzie z głodu nie powinni umierać, z drugiej jak im dać, to robić przestaną.
    A ja z uporem maniaka do badań, wynika z nich, że ok 5% społeczeństwa robić nie będzie czy jest robota czy jej nie będzie. Znaczy reszta robić by robiła, jakby robota była. To jak nie robią, to często nie ich wina, a nawet jak ich to co, mają z głodu umrzeć? Ja to bym dał wszystkim minimum socjalne którzy dochodów nie mają. Małe, ale na oświadczenie. Za przyłapanie na zasiłku i pracy na czarno bankructwo, zabranie zasiłku na rok, dwa Albo pracodawca co w okradaniu budżetu wziął udział na te dwa latka bezrobotnego na swój garnuszek:):):)
    Ale zwolniłbym, wszystkich pracowników socjalnych w gminach, wszystkich w biurach pracy, pieniądze na konto, bank załatwi pokwitowania. Tanio i skutecznie.
    Zus Krus zlikwidować, waloryzować emerytury kwotowo, wprowadzać samozatrudnienie, niech każdy sam płaci za siebie ubezpieczenie w formie podatku nie składki, wtedy od zarobków podatek emerytalny, zarobki przedsiębiorcy takie same dobre do opodatkowania jak każde inne.
    Ryczałtowych form opodatkowania pewnie nie zniosą to i ryczałt dla najbiedniejszych przedsiębiorców nie zniknie.
    Jak odbiorom innym przywileje byłbym za oZusowaniem dochodów przedsiębiorców ale jeden system dla wszystkich, urzędnicy na samozatrudnienie, wszyscy na samozatrudnienie, mundurówki też.

  72. Jako liberal z futra i kosci pragne jedynie odnotowac, ze w Panskiej, Drogi Autorze, chrakterystyce liberalnych postaw jest tyle zaklamania, tyle „polskiego wyobrazenia” co to znaczy byc liberalem, ze nie chce mi sie nawet prosrtwac.
    W Londynie siecze deszcz, jest ponuro i wietrznie, wiec nie chce mi sie strzepic jezora na jalowe w gruncie rzeczy wyjasnianie czym jest liberalizm i km jestesmy my, liberalowie. Lepiej walnac sie przed telewizorem i ogladac powtorki Father Teda – o! to prawdziwie liberalna seria, przedwczesnie urwana z pwoodu nieodzalowanej smierci glownego aktora. 👿

  73. @ Tomasz Kasprowicz
    Odnośnie zapewnienia bytu na właściwym poziomie jak to się kończy widać na przykładzie sędziów. Zapisano w konstytucji że muszą zarabiać godnie. Efekt jest taki że zamrożono im podwyżki płac . Sędziowie zaskarżyli to do sądów i wygrywają . Absurdem jest określenie Zarabiać godnie bo dla każdego będzie to znaczyć co innego.
    Faktycznie liberalizm stał się swego rodzaju chłopcem do bicia. To hasło wygodne dla polityków którzy chcą uzasadnić swoje porażki. Szczytem bezczelności było przedstawianie państwa solidarnego przeciwko liberalnemu. W tym solidarnym uprzywilejowana świta żyła sobie świetnie na koszt innych .

  74. Podoba mi się stara definicja, że liberalny oznacza otwarty, nierestrykcyjny, przyzwalający…..
    W tym kontekście liberalny konserwatysta jest kuriozalnym terminem.

    Liberalizm czy konserwatyzm nie mają znaczenia- zakres znaczeniowy jest dowolnie zmieniany przez naszych „wielkich językoznawców”
    W świat poszła zbitka- „liberały aferały” i krąży…..

    Polska Solidarna została natomiast zdefiniowana przez polityków doskonale, poprzez dwie wypowiedzi
    – Buzka- „teraz NAM będzie dobrze”
    -Kaczyńskiego- „teraz k…my”
    I jak na razie te koncepcje się sprawdzają w praktyce……

  75. Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    29 kwietnia o godz. 12:13

    Polska zawsze stała egoizmem…..
    Jednostkowym, grupowym, sobiepaństwem możnych.
    A tradycja zobowiązuje. Już Pasek opisał stosunki pomiędzy bracią szlachecką- liżydupstwo wobec wyżej stojących, czepianie się pańskiej klamki, czołobitność, i pogardę wobec stojących niżej w hierarchii.
    Te wzorce przenoszą się obecnie do urzędów państwowych i zakładów.

  76. Wiesiek59
    Piszesz – „…Gospodarki poszczególnych państw poruszają się pomiędzy Scyllą nadmiernego fiskalizmu, a Charybdą nadmiernej deregulacji…..” Mnie się wydaje, że jest trzecia droga – samoorganizacja społeczna pozwalająca realizować interesy społeczne bez kurateli państwa, ale przy jego inteligentnej pomocy. To jest cała, olbrzymia i praktycznie niezagospodarowana w Polsce przestrzen między państwową omnipotencją a la PRL a dzikim darwinizmem społecznym.
    Może posłuże się wysmiewanym często przykladem Ochotniczych Straży Pożarnych, ktore istnieją praktycznie w każdej wiekszej wiosce. W ostatnich latach kraj dotknęły klęski żywiołowe i trudno sobie wyobrazić ich konsekwencje gdyby nie praca tych ochotników -ratowników. A przecież koszty ich działalności są zdecydowanie mniejsze niż utrzymanie służb panstwowych.
    Kraj dotknęły wielkie powodzie i gromy się sypały na biurokrację za zaniechania w tworzeniu systemu ratowniczego i nedzę inwestycji przeciwpowodziowych. No ale jest podstawa prawna dla działania oraz tradycje spółek wodnych i związków wałowych czyli tworzenia i dbania o infastrukturę przeciwpowodziową. Tyle tylko, że te organizacje są martwe, w zaniku, bo ludziom się od lat wmawia, że to państwo ma za nich zrobić. Nie rozumiem czemu przy tak cięzkich pieniądzach, które Unia przeznacza na dotowanie rolnictwa wały mogą porastać trawą po szyję. Przecież na wałach jest najlepsza trawa. Jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku o wykoszenia tej trawy i wypasanie bydła na terenach zalewowych chłopi się bili. Co jest z tym państwem, że nie potrafi zmobilizować ludzi do tak prostych działań?
    To, że ludzie – jak pisze Gospodarz – nie zamarzają i nie zdychają z głodu na ulicach, jest zasługą ochotnikow poświęcających swój czas na prowadzenie noclegowni, łaźni czy garkuchni dla biedy. Tyle tylko, że wnioski o niezbędne dotacje (najczęściej liche!!!) piszą wolontariusze po nocach a skrupulatnie oceniają dobrze opłacani urzędnicy. Znam przypadek gdy facet dobrze prowadzący noclegownię (zimą koło dwustu bezdomnych) nie dostał kasy na pralkę, bo po prostu nie umiał, nie miał czasu się nauczyć napisać wniosku o kilkaset złotych dotacji. I mu pachnąca panienka z tzw „pomocy społecznej” wniosek odrzuciła z powodów formalnych. Bo jej smrod noclegowni przecież nie przeszkadzał.
    Mnie też męczy, że ludzie poruszający się między sztampą doktrynalnej propaństwowości (płacę podatki za coś, nie chcę tego widzieć …) a darwinizmu społecznego (każdy ma los na jaki sobie zasłuzył …) nie chca widzieć tego olbrzymiego pola do zagospodarowania aktywnością obywatelską. Tym bardziej, że to tańsze niż utrzymywanie niewydolnej, drogiej biurokracji. No i bezpieczniejsze, bo łagodzi konflikty społeczne – głównie konflikt powstały na tle polskiej, wyuczonej niezdolności do kooperacji.
    Pzdro

  77. Kartko……
    Dziesiątki tysięcy ludzi wzięły udział w protestach w Madrycie i innych hiszpańskich miastach przeciwko cięciom budżetowym w wydatkach na ochronę zdrowia i oświatę. Media zwracają jednak uwagę, że protesty były mniej liczne niż wcześniejsze akcje.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/hiszpania-protesty-przeciwko-cieciom-w-oswiacie-i-,1,5118571,wiadomosc.html
    —————–

    Europejskie Laboratorium działa…….
    Ile zniosą ludzie, ile rynki finansowe- bezduszna organizacja nastawiona na zysk?
    Ciekawe zagadnienie……
    Szukamy złotego środka.

  78. Wolontariusze nie będą mogli pracować w szpitalach i hospicjach – zakłada rządowy projekt nowelizacji ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. Wynika to z faktu, że po wejściu w życie ustawy o działalności leczniczej placówki te prowadzą działalność gospodarczą,
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/projekt-nowelizacji-ustawy-o-wolontariacie-bez-wol,1,5118520,wiadomosc.html
    —————-

    Ilu urzędników do kontroli trzeba będzie zatrudnić?
    Tanie Państwo…….

  79. Wiesiek59
    Wiem, że są mniej liczne, bo obserwuję co tam się dzieje. Mam zresztą znajomych w Hiszpanii, którzy do mnie piszą o poczuciu beznadziejności ogarniającej ludzi. I to zły symptom, bo zawsze lepiej upuścić z siebie cisnienie waląc w puste gary albo podpalając smietniki niż je kisić w sobie i popadać w nihilizm.
    Wiesz, że w Hiszpanii spotykałem zbiedniałych nagle Polaków (dawnych inwestorów), którzy obwiniali rząd Zapatero(?) za peknięcie bańki budowlanej. Oni z nostalgią wspominali słodkie zycie za Aznara gdy można było od ręki pozyczyć – najczęściej za łapówkę – w bankach pieniądze i budować bezsensowne osiedla nad Atlantykiem. Takie miasteczka widzialem. Coś niesamowitego -apartamentowce, knajpy, sklepy pod klucz… . I wszystko puste. Tylko wynędzniałe psy ściące w skrawkach cienia pod murami i deweloper w gajerku siedziący w budce jak warzywniak – czychający na frajera, który coś kupi. I ci Polacy mieli pretensję, że takich pustych miast się już nie buduje, że o kredyt trudno. Duzo by pisac … .
    A co do rynków. Po prostu robią swoje. Pozyczają pieniądze rządom i na tym zarabiają. Nie rynki nas zadłuzyły tylko przez wybrane przez rządy.
    Wracając do Hiszpanii. Pamiętam, że gdy Lech Kaczynski startował na urząd prezydenta to w jakiejś debacie powoływał się z aprobatą na hiszpański boom budowlany. Mowił – „A czemu u nas tak nie można rozkręcić gospodarki”. Pierwsza moja myśl wtedy to – „Gdzie hiszpańskie ciepło, klimat, żarcie, goscinność a polskie siermięzne realia?”
    Chwała Bogu, że – delikatnie mówiąc – surowośc tego kraju nas chociaż przed tym ustrzegła.
    Pozdrawiam

  80. Wiesiek59 z godz. 18:19
    No własnie. A mam ciekawsze pytanie. Ile kasy ze swych budżetów i dotacji unijnych od kilku lat władowały samorządy regionalne w kompetencje ludzi i ich organizacji w ramach ustawowego zadania „rozwoj wolontariatu”. Każdy samorząd ustawowo – jak pies michę z żarciem – musi miec taki program. To jest zarówno zadanie ustawowe jak i akt prawa lokalnego. No i po co to w tych realiach?
    Ręce opadają po prostu
    Pzdro

  81. Uzupełnienie do komentarza z 18,59
    Chodzi oczywiście o „Ustawę o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie” cedującej finasowanie rozmaitych zadań państwa na regiony, powiaty i gminy.
    A pisząc o spółkach wodnych i związkach wałowych mialem na mysli „Prawo wodne” – doskonały akt prawny stworzony w II RP, sprawdzony w PRL i zaadaptowany na potrzeby III RP
    Przepraszam za przynudzanie przedsiębiorców ale ostatecznie na to płacicie podatki.
    Pzdro

  82. @parker
    No łatki to rzeczywiście łatwo przypinać 🙂 Jak człowiek nie chce wykoszenia wszelkich elit to zaraz elitarysta (jeszcze XIX-wieczny). Elity mają swoje role do spełnienia w społeczeństwie. Oczywiście nie wolno im pozwolić nim zawładnąć, ale często są bardzo potrzebne. Dla mnie idea wyrównania wszystkich do jednej sztancy nie przemawia, ale to jeszzce nie robi ze mnie elitarysty.

    @wiesiek59
    Systemy szukają optymalizacji na 2 sposoby. Jedno to poszukiwanie globalne pojedynczego najlpeszego wyjscia – potencjalnie najfajniejsze. Drugie to poszukiwanie lokalne – wspinanie się ku lepszemu. Pierwsze to makroskala (albo państwo), drugie to mikroskala (czyli pojedynczy ludzie w tym przedsiębiorcy). To co lokalna optymalizacja wypracuje jak Pan słusznie zauważa nie musi być najoptymalnijesze (może być nawet tylko jakieś lokalne maksimum). Zatem posuzkiwanie globalnego maksimum jest zawsze kuszące i różnym ludziom się wydaje, że to jest rola państwa Daltego jesli człowiek opiera się różnym próbom daleko idącego globalnego zarządzania przeciwstawiać (a mamy tu komentatorów chwalących i Koree Północną) to słyszy, że nieoptymalne to i nienajlepsze. Ale historia pokazała, że globalnego maksimum państwo znelźć nie potrafi, a jesli się bardzo pomyli to skutki sa katastrofalne. Innymi słowy jak się lokalnie pomylimy – my przedsiębiorcy to popsujemy tylko trochę. jeśli się pomyli państwo to może być głód, hiperinflacja albo inne atrakcje.

    @Kot Mordechaj
    No ale cały ten wpis jest o tym jakie jest polskie zakłaamnie dotyczące obrazu liberalizmu. To jakby idea fix wpisu – wyraźnie niedostatecznie jasno przekazana.

    @Kartka z podrózy
    Rewelacyjny komentarz. Nasza mentalność „państwo się tym zajmie” zabija aktywność. Biurokracja też ją zabija. I ta chęć zwalania odpowiedzalności na „rynki”. Z rynkiem jest problem jak go nie ma a nie jak jest. A gdzie odpowiedzialność za wybranie polityków któryz doprowadzają kraj do bankructwa (w całym zachodnim świecie)?

  83. Tomasz Kasprowicz

    Łatki łatkami, ale się Pan pod nimi podpisuje :).
    Elity potrzebne, ale żeby zaraz dziedziczne?
    I tak są dziedziczne, ale żeby ten proces wspierać swoimi poglądami? Liberalnymi?
    Tego to współczesny liberalizm może nie wytrzymać, nie jest taki rozciągliwy jak wiodąca partia.
    Panie Redaktorze, Pan nie tylko liberał konserwatywny ale w ogóle konserwa jakaś:):):)
    Na prawo od Pana, tylko Gowin i Niesiołowski.
    Przepraszam za ironię, ale się człowiek powstrzymać czasem nie może 🙂
    To nic osobistego, polemizuję z poglądami.

  84. Cóż, każdy optymalizuje jak potrafi…..
    Producenci soli technicznej zaopatrywali prawdopodobnie cały przemysł spożywczy. Bardzo chwalebne optymalizowanie?

    A na poważnie.
    Współpraca we wsiach, małych miasteczkach, jest możliwa,
    Niestety, w pewnym momencie zaczyna działać próg anonimowości, w miastach dużych współpraca jest organizowana…..
    Pomysły Bakunina czy Kropotkina były ciekawe, ale w mieście nie do realizacji chyba. Kibuce też nie funkcjonują zgodnie z zasadami.
    Egoizm dla zysku przeważa……

  85. @parker
    Pierwszy raz w życiu mnie ktoś nazwał konserwatystą. Znak, że albo się starzeję, albo mi do ściany sporo brakuje.
    Na elitach mi nie zależy (choć widzę, że mają swoje plusy), tym bardziej na dziedzicznych. Dlatego na przykład jestem zwolennikiem podatku od spadków i darowizn. To jednak w stosunku do pomysłów edukacji egalitarnej z 2 zastrzeżeniami:
    1. Wykasowanie elit czy ich dziedziczności nie jest dla mnie celem nadrzędnym i samym w sobie. To jest jeśli likwidacja dziedziczności ma powodować szkody społeczne to ja jednak powiem pas. Mój sprzeciw wobec edukacji egalitarnej nie wynika z chęci zachowania elit tylko z chęci zachowania systemu edukcaji, który jakoś by działał. Pan bez problemu zmienia mnie jednak z obrońcy systemu edukacji na elitarystę. Trochę nieuprawniony przeskok.
    2. W nawiązaniu do punktu poprzedniego. Dla mnie system edukacji jest niezwykle istotny jeśli chcemy jakoś cywilizację rozwijać. Powinien on skutecznie przekazywać wiedzę i równie skutecznie rozwijać zdolności uczniów (tych którzy je posiadają). Tylko w ten sposób będziemy w stanie rozwijać kraj i konkurowac z resztą świata. Szkoła ma oczywiście też zadnaie socjalizacji, ale to jest zadanie uboczne, a nie podstawowe. Postawienie sprawy na glowie i używanie systemu edukacji do egalitaryzacji siłą rzeczy sprowadzi na drugi plan jej podstawowe zadanie ze skutkami wiadomymi.

    @wiesiek59
    Ta sól to świetny przykład. Oczywiście to było lokalne zbłądzenie, a nie optymalizacja, przy tym łamanie prawa. Popatrzym jednak jakie są tego konsekwencje. Po pierwsze upadke firm (i dla tego to nie była optymalizacja tylko głupota) i zatrzymanie właścicieli.

    Poza tym współpraca wszędzie jest możliwa i co więcej się odbywa. Prosze popatrzyć na protesty przeciw ACTA. Zresztą mozliwości wolontariatu w większych miastach są większe.

  86. Proszę Pana, Pan mi zarzuca, że ja Pana zmieniam z obrońcy systemu w kogoś tam.
    A gdzieżbym ja miał kogoś zmieniać, lusterko czasem przystawię.
    Już sam fakt bycia obrońcą obecnego systemu, bo co to znaczy obrońca systemu, hipotetycznego? to absurd przecież. A więc obrońca systemu XIX wiecznego. To wszystko co nazywam dziewiętnastowiecznym liberalizmem to nieuprawnione? Ostrożnie liberalny z Pana liberał, że się o jeszcze jedną etykietkę pokuszę, proszę mi pozwolić na tę odrobinę przyjemności 🙂

    Szkoła ma oczywiście też zadnaie socjalizacji, ale to jest zadanie uboczne, a nie podstawowe.
    A widzi Pan, uważam akurat na odwrót.
    I coś mi się widzi, że to mój liberalizm zwycięży.
    A Pana polegnie jak już nam się uda ten XIX wiek w naszych umysłach przełamać, już niedługo.

  87. Tomasz Kasprowicz
    30 kwietnia o godz. 7:40

    Fałszowanie znaków pieniężnych karano śmiercią…..
    Fałszowanie mleka melatoniną w Chinach skończyło się również wyrokami skazującymi na śmierć.
    Eksport naszej żywności jest niebagatelny- 16 miliardów euro.
    Czy ktoś został skazany?
    Sześć milionów rocznie, przez kilka lat, to niezłe pieniądze…..
    Przypuszczam, że pracownicy mieli z tego grosze.

  88. A co do socjalizacji, masz rację Parker.
    Odbywa się przede wszystkim w grupie rówieśniczej i szkole- przynajmniej współcześnie. Wpływ domu rodzinnego jest ograniczony….

  89. @Tomasz Kasprowicz
    „Popatrzmy jednak na kontekst historyczny. Myśl neoliberalna powstała w czasie maksymalnego państwowego interwencjonizmu, który doprowadził gospodarkę do upadku.”

    Hm, teza mocno dyskusyjna, żeby nie powiedzieć fałszywa. Co było upadkiem? Najlepsze lata gospodarki kapitalistycznej w okresie 1945 – 1975? Oczywiście, jak to w życiu, dochodziło wówczas do różnych patologii (wymienię tutaj dla przykładu często wspominany przerost znaczenia związków zawodowych w Wielkiej Brytanii). Walczenie jednak z nimi za pomocą innych patologii (marginalizacja roli związków, zniesienie kontroli społecznej nad wynagrodzeniami menedżerów wyższych szczebli itp.) nie był chyba krokiem we właściwym kierunku, tym bardziej, iż widać, że współczesny kapitalizm ma się gorzej niż ten z „czasów upadku”.

  90. @parker
    Dość to wygodne: ja nowoczesny a Wy 2 stulecia do tyłu. Ja postępowy, Wy zacofani. To ja też sobię pozwolę na przyłożenie lusterka i przystawienie łatki. Pan jest utopistą gotowym dla swojej utopii poświęcić bardzo wiele. Prześledźmy prosty scenariusz, w którym Pana pomysły przechodzą do rzeczywistości:
    1. Szkoły publiczne stają się egalitarne do matury (albo i później). Poświęcają edukację na rzecz socjalizacji.
    Reakcja: kto może zabiera dzieci ze szkół publicznych i wstawia w prywatne, żeby dzieci zdobyły jakąkolwiek sensowną edukację. Szkoły publiczne stają się najgorszym sortem placówek i stygmatem na całe życie i to właśnei dla najuboższych bez względu na zdolności
    2. W związku z tym zakazuje pan działania szkół prywatnych aby przywrócić egalitaryzm
    Reakcja: kto może wysyła dzieci do szkół za granicę by zdobyły jakąś edukację w systemie gdzie jednak nabywanie wiedzy jest na pierwszym miejscu. W kraju powstaje system dwukastowy – ci których było stać na szkołę zagraniczną i posiadający umiejętności mający dobrą pracę i siła robocza po krajowych szkołach
    3. W związku z ty mzakzuje Pan wyjazdów za granicę oraz zatrudniania w firmach ludzi nieposadających krajowego dyplomu.
    Reakcja: z kraju ucieka kto może. Gospodarka upada ze względu na brak fachowych pracowników. Kwitnie szkolnictwo domowe, do którego dostęp mają ci, których rodzice byli wykształceni. Biedni pozostają bez szns na lepszą edukację.

    Na którym punkcie by się Pan zatrzymał?

    I tak w imię egalitaryzmu pozbawia Pan zdolnych biednych dzieci szans na awans społeczny i wyrwanie się z biedy, zamyka cały dział prywatnej działaności i granice, przy okazji rozwalając gospodarkę. I wszystko to nazywając się postępowym liberałem. To może i ja jestem liberałem zacofanym, ale Pan nie jest liberałem wcale.

    @wiesiek59
    Socjalizacja rzeczywiście następuje głównie w szkole, ale głównym celem szkoły jest wpajanie wiedzy, a nie socjalizacja. To raczej cel uboczny „przy okazji”. Są szkoły gdzie socjalizacja nie następuje (choćby uczenie zdalne), ale nadal nazywamy je szkołami bo uczą.

    Na szczęście u nas na śmierć nikogo się nie skazuje. Poza tym uczciwy proces trwa. Rzeczyiście jeszcze nikogo nie skazano- i bardzo dobrze bo byłaby to pokazówka i parodia uczciwego procesu. Natomist wierzę, że takie skazanie we właściwym czasie nastąpi.

    @Marcin Robert
    Rzeczywiście słowo „upadek” było przesadzone. Jednak stagflacja lat 70 to był poważny kryzys.Nie zapominajmy o upadku Breton Woods. A teraz mamy od kilku lat kolejny kryzys wywołany nadmiernym państwowym interwencjonizmem. Neoliberalizm sporo na ten temat nam mówi – choćby Hayek. Jeszcze kilka lat takiej polityki jak teraz (znowu jak najdalszej od neoliberalnej) i jest duża szansa, że będziemy mieli piękną katastrofę.

  91. Nie w kręceniu filmów katastroficznych to Pan jest dobry. I to wszystko na podstawie poglądu, że publiczna szkoła powinna być egalitarna. Egalitarna to katastrofa. Konopielkę Panu zacytuję, tego nawet Pan nie przebiję. ” chłop z chłopem a baba z babą, kurestwo, sodoma i gomora…”
    To jest wizja egalitaryzmu:):):)

  92. A ta szkoła której Pan broni to żeczywiście, jakby mogło być gorzej. Dzieci do publicznej chodzą?

  93. Tomasz Kasprowicz
    1 maja o godz. 11:18

    Zależy JAKIEJ szkoły…..
    Jeżeli mówimy o publicznych, to zgoda.
    Ostatnie tendencje to szkoły- molochy, kombinaty z setką nauczycieli i kilkoma tysiącami uczniów. Wszystko w imię obniżania kosztów.
    O ile wiem, to szkoły prywatne nie popełniają takiego błędu…..

    Dodajmy do tego liczebność klas i wyposażenie, pozalekcyjną ofertę, realizowaną za pieniądze rodziców i zobaczymy rozwarstwienie w całej pełni…….

    Co do kryzysu.
    Rozpoczął się od kosztownej wojny w Wietnamie, efektem której było odstąpienie od parytetu złota, a więc i porównywalności walut…..
    Pieniądz bez pokrycia zaczął być drukowany przez FED.
    Po zezwoleniu na połączenie działalności inwestycyjnej i detalicznej, padła zapora nie pozwalająca na spekulację.
    Swobodne lewarowanie na giełdzie, inżynieria finansowa, pozwoliły na olbrzymie zyski banków, kosztem drobnych ciułaczy.
    Do ratowania banków potrzebni byli podatnicy, niestety, zyski banków do podatników nie trafiają……

    Oderwanie gospodarki realnej od wirtualnej, zrobiłoby sporo dobrego.

  94. parker
    1 maja o godz. 12:52

    Zacytuję Ci stary kawał……
    Zebranie w kołchozie, prelegent mówi o miłości.
    Są cztery rodzaje:
    -miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą
    -kobietą a kobietą
    -mężczyzną a mężczyzną
    -partią i narodem
    Na co wstaje Wania i pyta
    „a w etom czietwiortym rodie lubwi, kto kawo jebiot”???//

    Egalitaryzm jest mrzonką…..
    Jak skończył Napoleon?

    Wolałbym elity z wkodowanym „noblesse oblige”……

  95. wiesiek59
    Daj spokój, chłopska natura w drugim, trzecim pokoleniu, to najgorsze pretensje a nie żadne tam, oblige.
    Egalitaryzm jest celem, może i mrzonką, bo do jakiego momentu posunięty, wiem o co mnie autor pyta.
    Nie zamierzam celowo odpowiadać, bo to zależy od indywidualnej wrażliwości. Moja wrażliwość nakazuje mi nim objąć dzieci w szkole publicznej. Czy więcej, raczej jestem za spłaszczaniem dochodów netto ale znów, do jakiego stopnia, mam opisać?
    Każdą idee można sprowadzić do jej karykatury mając swobodę wypowiedzi, tylko po co to robić?
    Zwłaszcza jak się jest beneficjentem sytuacji, trzeba uważać na argumenty jak się chce być poważnie traktowanym.
    Gdyby to była taka utopia, toby nikomu nie zależało żeby z nią walczyć.
    Do czego to doszło, trzeba egalitarności czyli równości, podstawowych wartości liberalnych bronić przed liberałami.
    I jeszcze z butą, ja konserwatysta? A ty nie liberał!
    Liberał, liberał, tylko liberalna swołocz:):):)

  96. Chciałbym prosić, żeby nie traktować osobiście moich komentarzy, spory ideologiczne muszą mieć radykalną formę, ale myślę, że czemuś służą. W sprawach błahych nie chce mi się spierać.
    Tak się asekuruję, bo nie chce wyjść na jakiegoś nękającego gospodarza ideologa, raczej jestem przeciwnikiem ideologii, każdej. Ale system wartości liberalnych to coś więcej niż ideologia, to system wartości, on nie jest przeciwko niczemu, jest afirmatywny.
    Myślę, że Pan Tomasz dyskutuje z jakimś swoim wyobrażeniem parkera, błędnym.
    A ja Pana z błędu nie wyprowadzam, bo nie udowadniam, że nie jestem wielbłądem.
    Da się zrobić szkołę egalitarną, z korzyścią dla tych najlepszych.
    Dowodów Panu nie dam, przykłady są.
    Co prawda egalitarne społeczeństwa żyją lepiej ale do jakiego stopnia egalitarne będzie lepiej?
    Proszę mnie nie rozśmieszać, na razie przefajnowanie egalitaryzmu w żadnej dziedzinie nam nie grozi.
    Jeżeli patologie w życiu społecznym nazywa Pan egalitaryzmem, to nam się płaszczyzna dyskusji rozjechała.
    Dla Pana egalitaryzm to jakiś eksperyment amerykański w dodatku pewnie zbojkotowany przez wykonawców i rodziców. Dobrze, że nie z Egiptu z czasów faraonów a co, to też doświadczenie ludzkości.
    Ameryka boryka się z pozornie podobnymi bolączkami edukacyjnego systemu, ale tło społeczne jest bardziej skomplikowane.
    W dzisiejszej dobie, kiedy nie wiadomo kogo czego uczyć, kiedy wiedza w każdej komórce, można bez żadnego prawdopodobieństwa błędu rozwijać umiejętności społeczne, szczególnie w tak zindywidualizowanym społeczeństwie jak nasze. Można z zerowym prawdopodobieństwem błędu rozwijać pasje wśród uczniów zamiast dyscyplinę. Reszta się zobaczy:):):)

  97. @parker
    Daleki jestem od osobistego trakotowania komentarzy. Tymniemniej ich ubieranie w kategorie z góry wartościujące (wy konserwatyści broniący elit, ja postępowy i nowoczesny. Świat odrzuciniebawem wasze niesłuszne poglądy etc) nie służą wymianie opinii.
    Co do katastrofizmu – to tylko prosta projekcja akcji i reakcji. Ja sobie nie jestem w stanie wyobrazić takiej szkoły egalitranej (zwłaszcza na późniejszych etapach typu liceum). CO oczywiście nie świadczy, że takie rozwiązania nie są możliwe – świadczy tylko o ograniczoności mojej wyobraźni. Boję się jednak jak ognia takiego pomysłu w naszych warunkach, a to z jednej bardzo prostej przyczyny. Żeby zrobić sensowną szkołę egalitarną (zakładając, że taki system zostął opracownay) wymagałoby to znaczących zmian w szkolnictwie. U nas skończy się to jednak na tym, że wprowadzi się przymusową egalitarność (bo to może być politycznie nośne) i pominie wszystkie inne niezbędne elementy by to zadziałało.
    Co do moich dzieci za małe jeszcze na szkołę, ale jak na razi eplanuje posłać do szkół publicznych, przynajmniej do poziomu szkoły wyższej. Jak będzie czas pokaże.

    @wiesiek59
    Słusznie Pan zauważa jedne ze źródeł kryzysu jako nieodpwoeidzialną politykę moenatraną (zgodną z naukami Keynsizmu). Natomiast nie zgodze się na wskazywanie jako przyczyny zniesienie rozdzielenie bankowości detalicznej i inwestycyjnej. Prosze zauważyć, że w Europie takiego podziału nigdy nie było i podobnego kryzysu również nie. Zatem to raczej nie była przyczyna

  98. Przepraszam, konserwatysta to nie jest wartościujące, to opisowe. Oczywiście w oczach liberała, konserwatysta jest jakby na niższym stopniu rozwoju, ale to samo można powiedzieć o każdym innym światopoglądzie dla wyznawcy innego, nic w tym nadzwyczajnego.
    Postępowe to tez może być głupie, weźmy na przykład zdobycze marksizmu leninizmu.
    To Pan sobie po wartościował.
    Z Pana poglądów wystaje konserwatyzm tak wyraźnie, że trudno o nim nie wspomnieć. Bo o co innego się spieramy? Pan liberał i ja liberał. Formalnie jest Pan za równością, ale bez przesady i nie za elitami ale żeby nie burzyć porządku społecznego. To jakby w dziewiętnastym wieku liberał był za monarchią bo co prawda jest przeciw ale apokaliptyczna wizja upadku społecznego w wyniku tej zmiany przeraża, bo mamy coś do stracenia. Biznesowe podejście, nie liberalne. Czy to ja piszę za utrzymaniem elit cokolwiek to słowo oznacza dzisiaj? Jak patrzę na te elity które nam ten system edukacji zafundowały, to przepędziłbym w pizdziec, w okolice z której się na salony wydostali.

  99. A z tym przepędzeniem elit, to się we mnie konserwatywny anarchista odezwał, ptakoryba, niezłe.
    Czy anarchiści byli antyelitarni?
    Chyba chcieli zburzyć porządek ale elity zastąpić swoimi, anarchistycznymi.

  100. Parker
    Piotr Kropotkin w „Zdobyciu chleba” tak pisał
    „nasze zadanie polegać będzie na tym, ażeby od chwili wybuchu rewolucji i poprzez cały czas jej trwania na przestrzeni kraju ani jednemu mężczyźnie nie zabrakło chleba, aby ani jedna kobieta nie potrzebowała wystawać przed piekarnią, oczekując na kawałek chleba jak na wielką łaskę, aby ani jedno dziecko nie zaznało głodu.”
    „czyń drugiemu to, cobyś chciał, aby tobie czyniono w podobnych okolicznościach”
    „jeśli człowiek pragnie żyć życiem, w którym wszystkie jego siły będą się mogły w pełni przejawić, to musi raz na zawsze wyrzec się myśli, że można żyć nie licząc się z potrzebami i pragnieniami innych”
    „pomoc wzajemna wewnątrz gatunku jest głównym czynnikiem, głównym sprawcą tego, co można nazwać postępowym rozwojem
    rządzony, oszukiwany, wyzyskiwany, prostytutka i temu podobni, ranią przede wszystkim nasze uczucia równości”
    „kobieta to „kozioł ofiarny ludzkości” pozostający w „jarzmie niewoli kuchennej””
    „dlaczego praca kobiet zawsze liczy się za nic? dlaczego w każdej rodzinie matka, a często i parę służących poświęcają cały czas sprawom kuchennym? dzieje się tak dlatego, że dotąd nawet ludzie, dążący do wyzwolenia „ludzkości” nigdy w swych wyzwoleńczych marzeniach nie brali w rachubę kobiety, uważając za rzecz niegodną mężczyzny myśleć o „tych wszystkich sprawach kuchennych”, które w całości zwalili na barki swego kozła ofiarnego”
    „pamiętajmy o tym, że rewolucja, która się będzie upajała pięknymi frazesami o Wolności, Równości i Braterstwie a pozostawi jednocześnie domowe niewolnictwo kobiety nie będzie wcale rewolucją, gdyż połowa ludzkości jęcząca w jarzmie niewoli kuchennej, będzie musiała po raz wtóry dokonać rewolucji żeby się wyzwolić spod ucisku drugiej połowy.”
    Pozdrawiam

  101. Ale jaja. Wygląda na to, że jestem pełnokrwistym liberałem.

    Zaraz do gardła rzucą się mi Ci od „pełnej lodówki”. Ciekawe tylko co by powiedzieli gdyby usłyszeli, że chcę w ogóle nie przewiduję przechodzić na emeryturę tylko pracować do końca życia. A wszystko do czego doszedłem wynikało z mojej determinacji i pracowitości. Pochodzę ze wsi i nie raz brakowało mi na żywność. Ale pamiętam socjalizm i jego jawną niesprawiedliwość.

    Całe to zjawisko bardzo prosto autor wyjaśnił. Ludzie chcą socjalizmu, zapewne dlatego, że większość jest bierna i zazdrości tym którzy zapieprzają i coś z tego mają. Jak autor zauważył dużo prościej jest zabrać tym którym się udało niż spowodować, żeby reszta chciała zapieprzać na swoje bogactwo.

    Jest to też dodatkowa cegiełka do dyskusji o naszym systemie edukacji – państwo produkuje bezrobotnych – ale produkuje również bezrobotnych dlatego, że w ogóle nie rozumieją co się wokół ludzi dzieje. Ludzie nie rozumieją, że jeśli ich profesja będzie potrzebna innym ludziom tym więcej będą zarabiali. Nim zacznie się im tłumaczyć czym jest liberalizm trzeba wyedukować ich tak by w ogóle rozumieli świat w którym żyją. Bez tego rozmowa o jakiejkolwiek idei nie ma sensu – i zawsze będą ją rozumieli poprzez pryzmat 20 sekundowego spotu wyborczego z 2005 roku. Tak jest prościej – autorytet im powiedział, że liberalizm to pusta lodówka. Ludzie nie lubią myśleć… – niestety.

  102. @parker
    Ja się nie odnosiłem do konserwatysta – raczej do XIX wieczny 🙂 Tu pewien posmak poczucia wyższości jest – oni zacofani ja nowoczesny. Tymniemniej podejście rzeczywiście mam pragmatyczne (albo jak Pan pisze biznesowe), a nie rewolucyjne. Choć pewne mechanizmy naszego państwa nawet dla mnie są do wykoszenia do gruntu.

css.php