Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

11.03.2012
niedziela

U podstaw bezrobocia

11 marca 2012, niedziela,

Głównym spostrzeżeniem z pierwszych tygodni prowadzenia tego bloga jest to, że największe emocje budzą kwestie stosunku pomiędzy pracodawcami i pracownikami. Wszystko co dotyczy prawa pracy wynagrodzeń i bezrobocia budzi natychmiastowe emocje – prowadzące często do dość niewybrednych wymian zdań. Warto więc cofnąć się do podstaw by określić co w stanowiskach lewicowych i przedsiębiorców da się jeszcze uzgodnić. Spróbuję więc wypunktować zupełne podstawowe stwierdzenia – ciekawe, czy choć tu uda się osiągnąć zgodność.

1. Na dłuższą metę nie można płacić pracownikowi (brutto + pozostałe koszty) więcej niż ten pracownik wypracowuje dla firmy

Wydaje się, że tak oczywiste stwierdzenie wcale nie jest takie oczywiste. Ostatnia wypowiedź Lecha Wałęsy sugeruje, że etat ma mieć każdy niezależnie od przydatności. Niejasne są wypowiedzi dotyczące płacy minimalnej czy tzw. płacy „godnej” bo można je interpretować na dwa sposoby: albo każdy ma tyle zarabiać niezależnie od tego co wypracowuje, albo oznacza to tyle, że najsłabiej wykwalifikowani mają niepracować by zapewnić świat gdzie każdy pracujący zarabia godnie. To pierwsze jest nielogiczne, to drugie niehumanitarne więc nie widziałem jasnej deklaracji działaczy lewicowych, którą z tych opcji mają na myśli. Chętnie posłucham bo w pierwszym przypadku zapytam o źródła finansowania, w drugim zaś o wrażliwość na biedę.

2. Jeśli przedsiębiorca jest w stanie zatrudnić osobę, która przyniesie firmie więcej niż sama kosztuje to zatrudni takich osób tak dużo jak to możliwe.

Logicznym jest, że w interesie przedsiębiorcy jest zwiększanie produktywnego zatrudnienia. Wysokie bezrobocie może być korzystne dla przedsiębiorcy przy negocjacjach płacowych, ale niemożliwe jest utrzymywanie przez przedsiębiorców sztucznie wysokiego bezrobocia. Taka umowa nie miałaby szans bo każdemu opłacałoby się oszukiwać i zatrudniać mimo to. Wysokie bezrobocie nie jest wynikiem spisku przedsiębiorców – przyczyn trzeba szukać gdzie indziej.

3. W obecnych warunkach do podziału między pracownika i pracodawcę nie zostaje wiele.

Zróbmy krótką symulację. Przypuśćmy zatem, że jako przedsiębiorca mogę zorganizować pracę przynoszącą co miesiąc 5000 złotych. Tą kwotę musimy podzielić na 3 części: wynagrodzenie pracownika, podatki i coś dla pracodawcy. Przypuśćmy, że w firmie zostaje 1500 złotych – biorąc pod uwagę podatki i koszty poboczne pracy (może to być telefon, laptop, benzyna i koszty samochodu, koszty biurokracji związanej z wyliczanie płac, urlopy i L4) oznacza to, że jako zysk pozostaje co najwyżej połowa tego czyli 750 PLN – myślę, że to bardzo skromne wymaganie za organizację i podejmowanie całości ryzyka. Dla pracownika pozostaje 3500 – po odliczeniu wszystkich podatków daje to netto pracownikowi poniżej 2100 PLN. Jak zauważyło wielu komentatorów to często nie wystarcza na pokrycie kosztów życia w większym mieście, o obsłudze kredytu, wychowaniu dzieci etc nie wspominając.
W tej sytuacji całkiem pokaźna kwota 5000 złotych miesięcznie nie zostanie zarobiona, a człowiek nie znajdzie pracy. Jeśli doliczymy do równania ryzyko, które jest wszechobecne w naszym życiu nawet 2100 złotych dla pracownika nie jest realistyczne. Licząc od drugiej strony – aby zatrudnić pracownika z wynagrodzeniem na poziomie płacy minimalnej 1500 PLN musi on przynieść do firmy ponad 3000 złotych tylko po to zarobić na siebie. Takich niewykorzystanych okazji jest mnóstwo – skutkując bezrobociem – szczególnie wśród tych, którzy z rożnych przyczyn nie potrafią wypracować więcej niż 3000 złotych, czyli przede wszystkim wśród najgorzej wykształconych, najniżej wykwalifikowanych , młodych bez doświadczenia.

4. Alternatywne metody zatrudnienia pozwalają na zatrudnienie osób, które inaczej pracy by nie znalazły

Biorąc pod uwagę nasz poprzedni przykład gdyby można było pominąć inne obciążenia to 5000 można by podzielić np. 2000 dla pracodawcy, 3000 dla pracownika. Wszyscy (poza Skarbem Państwa) byliby bardziej zadowoleni – stąd popularność szarej strefy. Oczywiście ma to inne bardzo niekorzystne konsekwencje, ale nawet częściowe ograniczenie obciążeń spowoduje, że osoby, które w inny sposób zatrudnienia by nie znalazły będą miały pracę. Ich likwidacja spowoduje ograniczenie zatrudnienia zwłaszcza dla najgorzej kwalifikowanych.

Ciekaw jestem czy te cztery punkty to kwestie, które są wspólnym poglądem dla wszystkich stron debaty czy nawet tu nie można osiągnąć porozumienia. Inną kwestią jest czy rozmowa jest jeszcze możliwa, czy też pozostał nam już tylko festiwal zawsze popularnych argumentów ad personam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. He, he, a pan tak z biznesu ma nawyk rozwiazywania problemow. Tymczasem blogowisko to jest madrowanie sie przy kieliszku, ewentualnie wyrzucanie frustracji. Ciekawe jak Pan dlugo wytrzyma, a moze sie „przystosuje”?
    No, sama jestem ciekawa, ale, jak mnie doswiadczenie uczy, zadnych konsensusow raczej nie bedzie. Przykro mi takie zycie.

  2. Nie wiem w jaki sposób doszło do pozytywnej ewolucji w sposobie myślenia Lecha Wałęsy. Może to spotkanie z Inacio Lulą da Silvą tak na niego podziałało? Jeżeli tak, to bardzo dobrze. Prezydent zdaje sobie więc sprawę z postanowień naszej konstytucji.

    Może to co napisze jest nie na temat, ale uważam, że ma to wiele wspólnego z kondycją naszej gospodarki i otoczeniem międzynarodowym w którym funkcjonuje. Nasze problemy z płacami są niemożliwe do rozwiązania bez uwzględnienia kontekstu międzynarodowego, szczególnie warunków działania naszych przedsiębiorstw nastawionych na eksport, w dużej mierze jako poddostawcy niemieckich przedsiębiorstw.

    Kryzys się jeszcze nie skończył w Unii Europejskiej a oszczędności rządów mają go jeszcze pogorszyć co prawdopodobnie przypieczętuje los neoliberałów i ich teorii (1). W tym roku wybory we Francji wygra najprawdopodobniej Francais Hollande, kandydat socjalistów, występujący z planem rewizji paktu fiskalnego i zmiany polityki gospodarczej swego kraju. Wybory wygra też najprawdopodobniej Barack Obama, który w swojej następnej kadencji uzyska możliwość nominacji sędziów Sądu Najwyższego w miejsce ustępujących, co zmieni skład tego ciała na tyle, aby pożegnać się z pewnymi interpretacjami (np. w kwestii finansowania kampanii wyborczych przez korporacje traktowane przez konserwatywnych sędziów niczym zwykli obywatele). Druga połowa 2013 roku to natomiast czas wyborów w Niemczech i przypuszczalnie czas dna kryzysu w Unii Europejskiej, który w Niemczech w latach 2010 i 2011 nie był odczuwany w ogóle, a kraj ten był beneficjentem niemożliwej do utrzymania na dłuższą metę przewagi w postaci niskich kosztów wytwarzania w stosunku do wysokiej jakości produktów. Było to możliwe dzięki zrealizowanej przez rząd Schroedera Agendzie 2010. Niestety skutki obniżenia podatków, oprócz wzrostu konkurencyjności produktów niemieckiego przemysłu na rynkach międzynarodowych, to także m.in. zaniedbywanie infrastruktury drogowej Republiki Federalnej (narzekania na dziurawe drogi) czy edukacyjnej (niedawne strajki pracowników przedszkoli (budżetówki) domagających się podwyżek, czyli swojego udziału w sukcesie eksportowym sektora prywatnego tego kraju).

    Podane w 4 punktach przykłady nie uwzględniają braku progresji składek ZUS, czyli parapodatków i niski stopień progresji naszej skali PIT. Nie bierze się też pod uwagę, że państwo może subsydiować pracę osób niskowykwalifikowanych, co jest praktykowane w państwach skandynawskich i Singapurze (2) .

    PS. Rozprawianie niczym komuniści o pięknie przyszłego ustroju, jak Tomasz Kasprowicz o wybieraniu w bliżej nieokreślonej przyszłości możliwości pracy lub dobrowolnego bezrobocia, jest śmieszne i straszne jednocześnie jeżeli uwzględni się, że w ciągu ostatnich 22 lat taka sytuacja występowała może przez rok lub dwa lata i szybko się nie powtórzy.

    1. http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/PodkaminerKryzysnasotrzezwi/menuid-77.html

    2. http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/niezbednikinteligenta/270751,1,rozmowa-z-noblista-edmundem-phelpsem.read
    http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/10/07/edmund-phelps-innowacje-inwestycje-zatrudnieni/
    http://www.krytykapolityczna.pl/Trzy-pytania-do/Kowalik-Balcerowicz-osierocony-przez-Friedmana/menu-id-77.html

  3. Mialem zamiar nie komentowac bo Kasprowicz przekreca i wypacza komentarze. Jednakze widze ze liberalna zaraza oparta na kapitalizmie ktory nie potrafi sam siebie utrzymac zaczyna tu dominowac. Co oczywiscie ma negatywne skutki na pracownikow i pracodawcow.

    Faktem jest ze stosunki miedzyludzkie w Polsce zeszly juz do poziomu ponizej dzikiego bydla. Na plaszczyznie pracownik-pracodawca widac to szczegolnie wyraznie.

    „1. Na dłuższą metę nie można płacić pracownikowi (brutto + pozostałe koszty) więcej niż ten pracownik wypracowuje dla firmy”

    Pracodawca nie wie ile pracownik wypracowuje. Pracodawca nie wie jak to policzyc bo jest za glupi. To az tak proste. Przecietny pracodawca to zaden manadzer. Powiedzialbym raczej poganiacz ktory poza wyzyskiem i wyssaniem krwi z pracownika niewiele potrafi.

    „2. Jeśli przedsiębiorca jest w stanie zatrudnić osobę, która przyniesie firmie więcej niż sama kosztuje to zatrudni takich osób tak dużo jak to możliwe.”

    Znowu pudlo. Przecietny pracodawca jest za glupi zeby wiedziec ile pracownik ‚przynosi’ firmie. Widac ze Kasporwicz zyje w epoce Adama Smitha. Wtedy bylo latwo tak analizowac.
    Teoretycznie firmy beda zwiekszac zatrudnienie tak dlugo jak dlugo marginalny dochod pracownika jest wiekszy od marginalnych kosztow. (marginalny nie mylic z absolutnym) Z praktyka nie ma to nic wspolnego. Jednakze ta teoria wskazuje rowniez ze sa ograniczenia. Przecietny pracodawca nie ma o tym zadnego pojecia.

    „3. W obecnych warunkach do podziału między pracownika i pracodawcę nie zostaje wiele.”

    Tu nie ma mowy o zadnym podziale. Zadaniem polskiego pracodawcy jest wyssac krew z pracownika. Jest to oczywiscie samobojstwem dla fimy ale przecietny pracodawca nie ma o tym pojecia i nie widzi dalej niz koniec swego nosa. Firma rozliczna sie na gorze a nie na poziomie pracownika. Nie wiem skad Kasprowicz czerpie takie fantazje.

    „4. Alternatywne metody zatrudnienia pozwalają na zatrudnienie osób, które inaczej pracy by nie znalazły”

    Jedna z tych alternatywnych metod jest niewolnictwo, umowy smieciowe lub praca bez zaplaty. Albo praca na czarno. Tak, wolny obywatel Polski w Polsce moze pracowac na czarno. Co za demokracja, Nieslychane !!! To symptom liberalnej zarazy.

    Zastanawia mnie dlaczego Kasporowicz sie uparl i napada na pracownikow pokazujac ze w zniewolleniu pracownika zalezy sukces biznesu ??? Skad ta obsesja. Juz pisalem ze pensje pracownikow to zaledwie 8% dochodu przecietnej firmy w sektorze wytworczym. Dlaczego Kasprowicz ignoruje te wieksze liczby odpowiedzialne z koszty firmy. Np ‚procurement policies’ odpowiedzialne za za do 80% kosztow w firmach jak GM czy Ford.

    W dobrobycie pracownika lezy dobrobyt firmy. Polski pracodawca jeszcze o tym nie wie. Byc moze za nastepne 50 lat sie dowie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie wiem w jaki sposób doszło do pozytywnej ewolucji w sposobie myślenia Lecha Wałęsy. Może to spotkanie z Inacio Lulą da Silvą tak na niego podziałało? Jeżeli tak, to bardzo dobrze. Prezydent zdaje sobie więc sprawę z postanowień naszej konstytucji. Zapisane w niej jest, że państwo ma dążyć do pełnego zatrudnienia przy produktywnej pracy (obojętnie czy to sektor prywatny czy publiczny).

    Może to co napisze jest nie na temat, ale uważam, że ma to wiele wspólnego z kondycją naszej gospodarki i otoczeniem międzynarodowym w którym ona funkcjonuje. Nasze problemy z płacami są niemożliwe do rozwiązania bez uwzględnienia kontekstu międzynarodowego, szczególnie warunków działania naszych przedsiębiorstw nastawionych na eksport, w dużej mierze jako poddostawcy niemieckich firm.
    Kryzys w Unii Europejskiej nie dobiegł końca i oszczędności rządów mogą go jeszcze pogłębić wpędzając gospodarkę w recesję, co prawdopodobnie przypieczętuje los neoliberałów oraz ich teorii . W tym roku wybory we Francji wygra najprawdopodobniej Francais Hollande, kandydat socjalistów, występujący z planem rewizji paktu fiskalnego i zmiany polityki gospodarczej swego kraju. Wybory wygra też najprawdopodobniej Barack Obama, który podczas swojej następnej kadencji uzyska możliwość nominacji sędziów Sądu Najwyższego w miejsce ustępujących, co zmieni skład tego ciała na tyle, aby pożegnać się z pewnymi interpretacjami (np. w kwestii finansowania kampanii wyborczych przez korporacje traktowane przez konserwatywnych sędziów niczym zwykli obywatele. Ma to negatywny wpływ na funkcjonowanie amerykańskiego systemu politycznego a co za tym idzie również gospodarki, która jest największym partnerem strefy euro, w tym Niemiec). Druga połowa 2013 roku to natomiast czas wyborów w RFN i przypuszczalnie czas dna kryzysu w Unii Europejskiej, który w Niemczech w latach 2010 i 2011 nie był odczuwany w ogóle, a kraj ten był beneficjentem niemożliwej do utrzymania na dłuższą metę przewagi w postaci niskich kosztów wytwarzania w stosunku do wysokiej jakości produktów. Było to możliwe dzięki zrealizowanej przez rząd Schroedera Agendzie 2010. Niestety skutki obniżenia podatków, oprócz wzrostu konkurencyjności produktów niemieckiego przemysłu na rynkach międzynarodowych, to także m.in. zaniedbywanie infrastruktury drogowej Republiki Federalnej (narzekania na dziurawe drogi) czy edukacyjnej (niedawne strajki pracowników budżetówki domagających się podwyżek, czyli swojego udziału w sukcesie eksportowym sektora prywatnego tego kraju). Do władzy dojdą mam nadzieję Socjaldemokraci i Zieloni, którzy pod wpływem recesji będą musieli zmienić wiele w dotychczasowej polityce gospodarczej rządu RFN.

    Podane w 4 punktach przykłady nie uwzględniają braku progresywnego zróżnicowania składek ZUS, czyli parapodatków i niski stopień progresji naszej skali PIT. Nie bierze się też pod uwagę, że państwo może subsydiować pracę osób nisko wykwalifikowanych (co jest praktykowane w państwach Skandynawskich i Singapurze ).

    PS. Rozprawianie niczym komuniści o pięknie przyszłego ustroju, jak Tomasz Kasprowicz o wybieraniu w bliżej nieokreślonej przyszłości możliwości pracy lub dobrowolnego bezrobocia, jest śmieszne i straszne jednocześnie, jeżeli zauważa się, że w ciągu ostatnich 22 lat taka sytuacja występowała może przez rok lub dwa lata i szybko się nie powtórzy.

    PS2. Tak chyba lepiej (choć bez przypisów).

  6. Rozumiem Panie Tomaszu, ze punkt 4. zaklada iz przedsiebiorca dobra wypracowane przez pracownika tez sprzedaje na czarno, bo tylko wtedy rachunek jest mniej wiecej poprawny. Nie do konca, bo nie uwzglednia kosztow uzyskania przychodu, chocby takich, jak wymienione przez Pana w punkcie 3.

    Jezeli jednak zalozenie jest takie, ze przedsiebiorca sprzedaje uslugi czy towary legalnie, to rachunek jest zupelnie nieprawidlowy, albowiem zarowno od 3000 wyplaconych pod stolem pracownikowi, jak i 2000 potraktowanych jako zysk przedsiebiorcy nalezy odprowadzic podatek dochodowy, oczywiscie po uprzednim odliczeniu kosztow uzyskania przychodu.

  7. @tsubaki
    Zobaczymy. Będę się starał – efekty pokaże czas

    @Samael
    Ciekawe artykuły i zgadzam się z dużą częścią zawartych tam wniosków. Naszym glownym problemem jest próba zachowania status quo, które jest nie do utrzymania. Koszty takiego działania są co raz większe, a pozytywnych skutków nie widać. Zmiany są nieuchronne.

    Cieszę się też że usykalem jasną sugestię dotyczącą jednego z dylematów. Jednak każdy ma zarabiać nawet jeśli do tego trzeba dopłacić. Biorąc pod uwagę koszty wykluczenia może to być niezły pomysł – trzeba jednak rozwiązac dwa poważne problemy (które zapewne są rozwiązywalne).
    – pierwszy to określenie w jaki sposob tych doplat dokonywać. W Polsce to właściwie nie byłby nawet problem – i jedno z takich rozwiązań nawet we wpisie pośrednio się znajduje. Wystarczyłoy uzależnić wielkość obicążeń pozaplacowych w zależności od placy. To zapewne ma Pan też na myśli pisząc o progresywnej stawce ZUS. Oczywiście jest groźba nadużyć, ale zapewne znacznie mniejszych gdyby odbywały się przelewy żywej gotówki, nie mówiąc już o wzroście biurokracji. A tak uzyskano by efekt dopłaty minimalnym nakładem, a niewykluczone że zwróciłoby to się na wydatkach na zasilki itp. Pytanie oczywiście co na przykład z emeryturami takich ludzi skoro składki byłyby pomniejszone (to zakładając że ZUS nie jest bankrutem)
    – drugia kwestia to okreslenie źródeł finansowania. Częściowo zapewne były by to oszczędności w opiece społecznej i na podatkach osób, które z czasem nabiorą kompetencji, ale to w dluższym terminie. Zapewne nie można tez liczyć an zbilansowanie się takiego programu – pytanie zatem jakie inne podatki podnieść.

    @axiom1
    Prosze bardzo pokaż na cytaci fragmentu mojego wpisu jak „napadam na pracownikow pokazujac ze w zniewolleniu pracownika zalezy sukces biznesu’. Nie wydaje mi się żebym cokolwiek takiego napisał.

    Poza tym obraził Pan pracodawców począwszy od nazwania ich glupkami na krwiopijcach skończywszy. Tym samym rozwiązał Pan problem bezrobocia, wniósł cenny wklad w dyskusję oraz uwydatnił swoją inteligencję, głębię duchową i dobre wychowanie.

    Jako pracodawca jestem w stanie oszacowac jaki dochód przynosi konretny pracownik. Na tej podstawie podejmuję decyzje o premiach, podwyżkach i zwolnieniach. Zapewniam, że nie jestem sam – pracodawcy nie są tak glupi jak Pan sugeruje. No, ale Pan potrafi z latwością określić poziom inteligencji całej grupy społecznej w Polsce i to bedąc na emigracji od 31 lat.

    @marlena
    Oczywiście dokonałem wielkiego uproszczenia i dla pełnego obrazu nalezałoby nieco przystrzyc cyfry z każdej strony. Dziękuję za wskazanie tej nieścisłości.

  8. @Kasprowicz
    W wiekszosci panskich wpisow prowadzi pan nagonke przeciwko pracownikom. Panskim marzeniem jest niewolnictwo, stan w ktorym bedzie mozna latwo i bezkarnie wynajmowac, wyrzucac i wykorzystywac sile robocza. W niewolnicwie widzi pan ‚likwidacje bezrobocia’.

    Na sukces biznesu (co jest wrunkiem redukcji bezrobocia) skalda sie dziesiatki skladnikow a pan panie Kasporowicz ciagle z uporem maniaka sugeruje ze tylko po likwidacji przywilejow pracowniczych bezrobocie moze sie zmniejszyc. Jest to zalosne ! Od absolwenta uniwestytetu w Illinois wiecej sie spodziewam.

    Niestety to prawda. Olbrzymia wiekszosc pracodawcow (malych przedsiebiorstw) to tylko stado baranow. Az 80% malych biznesow upada w ciagu pieciu lat swego istnienie. Odpowiedzialni za to sa wlasciciele, menadzery, prezesy i wodzowie, wladcy niewolnikow. Bo w glowach maja puskte. Poziom wyksztalcenia w malym bizensie jest zalosny i za to placa. I niestety ci ludzie nawet nie potrafia wynajac konsultanta.

    Pozbywanie sie praw pracowniczych nie uratuje pracodawcow. Edukacja by im bardziej pomogla a przedewszystkim racjonalna polityka rzadu.

    Panie Kasporowicz. Z cala pewnoscia stwierdzam ze nie jest pan w stanie obliczyc maginalnych kosztow i dochodow dodatkowego pracownika. Na uniwestytetach w Illinois tego nie ucza. Niech pan to zademonstruje. Np Firma Kasporowicz & Co produkujaca 250 produktow przez 20 procesow i zaopatrujaca 25 tys klientow w 150 gminach, zatrudnia 450 pracownikow i zatrudnila dodatkowego 451, inspektora QC.
    Ile ten 451 pracownik inspector QC kosztuje i jaki wzrost dochodu spowodowal ?
    Widze ze zyje pan w fantastycznych teoriach librealnego oszolomstwa. Jest pan pozbawiony racjonalizmu.
    Koszty samego pracownika nic nie znacza. Dodatkowe miejsce pracy to nie tylko koszt pracownika. Z drugiej strony dodatkowy dochod to nie tylko zasluga dodatkowego pracownika. Mysle ze tylko na przaykladzie kiosku Ruch bedzie pan w stanie zademonstrowac swe obliczenia.

    I niech pan nie wprowadza w blad blogowisko ze ja jestem na emigracji. Nie jestem zadnym emigrantem, przed nikim nie uciekam. Mieszkam gdzie mi sie spodobalo i tyle.

  9. @Tomasz Kasprowicz
    Celowo podałem jako ostatni w drugim przypisie link do krótkiego wywiadu z Tadeuszem Kowalikiem, ponadto był tam link do Obserwatora Finansowego z artykułem wyjaśniającym pewne wątpliwości dużej części ekonomistów obecnych podczas wykładu profesora E.S. Phelpsa odnośnie jego podejścia; jeżeli chodzi o link do wywiadu J. Żakowskiego z prof. Phelpsem to zamieściłem go raczej w celu ukazania różnicy pomiędzy pana neoliberalnym podejściem, a podejściem profesora Phelpsa zakładającym jednak istnienie naturalnej stopy bezrobocia. Jej wielkość niegdyś Longin Komołowski- AWS-owski minister pracy oszacował na 8-10%. Co ciekawe w ostatnim wywiadzie przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda powołał się na Longina Komołowskiego w innej sprawie, co jest o tyle dziwne, że nie powinien się do niego przyznawać w ogóle, podobnie jak do Ewy Lewickiej odpowiedzialnej za przyjęcie formuły reformy emerytalnej, która nie służy emerytom, a międzynarodowym instytucjom finansowym. Dlatego też za Piotrem Kuczyńskim postuluję stopniową likwidację funduszy emerytalnych.

    W Stanach Zjednoczonych, kraju w którym długo pan przebywał, istnieje znaczne zróżnicowanie wysokości składek dla różnych grup dochodowych. Postuluje ich progresywne rozciągnięcie od niższych niż obecnie dla najgorzej zarabiających, do wyższych dla lepiej zarabiających. Dziwne jest pana twierdzenie, że może tu dojść do oszustw. Obecnie już instytucje państwowe dysponują metodami do walki z szarą strefą, które działają co prawda tak sobie . Dobrze jednak, że nazywa pan rzecz po imieniu w przypadku wysoko opłacanych menedżerów, którzy unikają tej formy opodatkowania (i wyższego PIT) zatrudniając się na umowy cywilnoprawne. Jak pisał niedawno Piotr Kuczyński do jednego ze swoich dyskutantów, porządnie nie spróbowano wziąć się za ten rodzaj umów będący dla jednych umową śmieciową dla innych wręcz doskonałym sposobem oszukiwania fiskusa.

  10. Myślę, że przywrócenie stawek PIT 19, 30 i 40 % załatwiłoby sprawę. Ponadto ujednolicenie stawki CIT w UE (z czasem) prawdopodobie miałoby też pozytywny efekt zmuszając ponadto naszych jak i innych przedsiębiorców z takiej stefy do konkurowania innowacyjnością produktów.

    PS. Upiera się pan, że należy porzucać stare metody wytwarzania, a przecież Szwedzi jako pierwsi w Europie zamknęli swoje stocznie. Skandynawowie przeznaczają też ok. 3% swojego PKB na badania i rozwój. Dlatego m.in. przytaczani przez profesora Kowalika Aiginger i Ladesmann nazywają te kraje centres of exellence in Europe.

    PS2. Jeżeli poczuł się pan urażony to przepraszam.

  11. Jest zdumiewajace ze Kasprowicz widzi (jeszcze istniejace) prawa pracowniecze jako przeszkode w likwidacji bezrobocia. Jest to bezpodstawna napasc na wszytkich ludzi pracy.

    Zdumiewa mnie rowniez malostkowosc autora choc wiadomo ze liberalna szkola pozbawiona jest wizji.

    Pojecie ze bizness zatrudni wiecej osob gdy prawa pracownicze zostana dalej ograniczone co sugeruje ze ci co bronia praw pracowniczych powoduja bezrobocie jest szczytem arogancji.

    Prosta analiza wskazuje ze bezrobocie jest rezultatem wielu faktow i zaniedban. A przedewszystkim niedudolnosci rzadow. To naturalne. Polscy politycy nie musza spelniac zadnych minimalnych wymogow kwalifikacyjnych na publiczne stanowiska ktore zajmuja a hordy neo-liberalow im doradzaja. Bo neo-liberalizm jest w modzie. (jeszcze)

    Podstawowym wymogiem dla likwidacji bezrobocia jest dobre zdrowie polskiego biznesu. Za to odpowiedzialni sa wlasciciele/kierownictwo firm i rzad. Rzad jest odpowiedzialny za stworzenie pozytywnej atmosfery dla biznesu. Nie wiem w jaki sposob Kasprorowicz interpretuje to ze ja nawoluje aby rzad zwiekszal zatrudninie. Taka intepretacje mozna wytlumaczyc tylko brakiem zadowalajacej znajomosci jezyka polskiego.

    Rzad niestety utrudnia zakladanie i prowadzenie biznesu w Polsce. Likwidacja biurokracji nic nie kosztuje a rzad nie ma dobrej woli by sie jej pozbyc. Rzad nie potrafi reprezentowac interesu polskiego biznesu na arenie miedzynarodowej. Rzad nie potrafi nawet chornic polskiego rynku przed dumpingiem na masowa skale. O czym Kasporwicz nie wie i nie zdaje sobie sprawy ze szkodliwosci zjawiska,..bo on, tego nie odczuwa jak pisze. (skandaliczna malostkowosc)

    Przedewszyskim rzad nie wypelnia minium powinnosci w zakresie edukacji, eliminacji dyskryminacji, i regulacji strefy finasowej ktora jest niezwykle wazna dla rozwoju bizesu. Bo rzad nie wie po co rzadzi.

    Co bizness potrzebuje ??? Wyminie tylko dwie najwazniejsze potrzeby. (poza rzadem fachowcow)

    Przedewszstkim pomysl na product, serwis, pomysl na bizens, technologie. Tu sytuacja Polski jest wiecej niz tragiczna. Polska jest zrodlem zaledwie 745 patentow. W przeliczniu na glowe mieszkanca Rosja ma 3 razy wiecej patentow, Niemcy 8 razy wiecej. Tylko w Kaliforni w 2010 zarejerstrowano 30 000 patentow.

    Powyzsze swiadczy o kataklizmie ktory dotknal Polske. Szkolnictwo nie produkuje wynalazcow ani ludzi myslacych. To rezultat miedzy innymi religii w szkolach.
    Nie dziwmy sie wiec ze pomyslow na biznes brak a to podstawa. Biznes bez pomyslow, bez wlasnosci intelektualnej moze tylko wegetowac lub zbankrutowac.

    Druga z przyczyn zlego zdrowia polskiego biznesu jest brak dostepu do kapitalu. Tak , tak , sa banki i instytucje finansowe i co z tego. Maly bizness nie ma szansy nic od nich dostac. Albo dostanie na warunkach ktore sa nie do zaakceptowania. Ale problem lezy zupelnie gdzie indziej. Instytucje finasowe dysponuja kapitalem swych klientow tzn wszystkich ludzi. Ale dyponuja tym kapitalem tylko dla swego wlasnego zysku. (To jedna z parodii liberalizmu.)
    Czyli kapital nalezacy do wszystkich ludzi istytucje finasowe inwestuja zgodnie z wlasnym interesem np, na gieldach lub innych rynkach. Interes kraju ani biznesu nie jest w tych decyzjach nawet rozwazany.

    W rezultacie produktywniasc kapitalu jest marnowana w skadaliczny sposob przy biernej postawie glupich politykow i hord ich neo-liberalnych doradcow. To jedna z glownych przyczyn kryzysu, zasluguje na oddzielna dyskusje.

    Na podstawie powyzszego a jest to tylko wstep widac ze bezrobocie jest rezultatem durnego rzadu, braku pomyslow na bizness i skandalicznej marotrawnosci produktywnosci kapitalu.
    Przyczyn jest znacznie wiecej, praw pracowniczych nawet bym nie wymienil. Wrecz przeciwnie istnienie praw pracowniczych pomaga w stabilnosci biznesu.
    A Kasporowicz napada na prawa pracownicze,.. wstyd!

    Panie Kasprowicz ‘lower the turnover of employees – better for the business’. Kozdy pracodawca o tym wie, tzn poza polskim pracodawca ktory jeszcze nie w pelni wyszedl z jakini.
    Ale ma to rowniez szersze znaczenie. Brak stabilnosci i bezpieczenstwa zatrudnienia pozbawia ludzi zdolnosci kredytowych i konsumpcyjnych. Co doprowadzi do spowolnienia gospodarki, co z kolei uderzy w pracodawcow. A wiec latwe zatrudnianie i wyrzucanie uderzy w pracodawcow podwojnie. Procodawcy domagajacy sie dalszego ograniczenie praw pracownicych sami siebie niszcza.

  12. @Samael
    Wygląda na to, że znajdujemy porozumienie co do pryncypiów, jednak chyba nie co do szczegółowych środków. Nie widze jak przywrócenie starej progresji ma pomóc w sytuacji najniżej uposażonych (nie neguje tu samej ideii progresji ale to zupełnie inna dyskusja). Podnosząc opodatkownie lepiej zarabiających nijak nie rozwiązujemy problemu obciążenia podatkowego pracy najniżej wykwalifikowanych. Tj jesli taka osoba nie potrafiła na siebie (i obciążenia podatkowe) zarobić wcześniej to po takiej zmianie dalej będziemy mieli do czynienia z tą samą sytuacją.

    Jedynie znaczące obniżenie obciążeń właśnei w przypadku niskowykwalifikowanych dadzą efekty (samo dociążenie lepiej zarabiających nic nie da). I tu pisze o nadużyciach. Mają one wiele twarzy – umowy managerskie są jedną znich jak Pan słusznie zauważył. Ja osobiscie preferuję zatrudnianie na umowę o pracę, jednak zdazyło mi się kilkakrotnie zatrudniać na inne umowy – na wyraźne życzenie pracownika! Chodziło właśnie o redukcję obciążeń (i ta redukcję do kieszeni brął właśnei rpacownik). Znane mi się także (dość powszechne) przypadki zatrudnianie na poziomie płacy minimalej i płacenie reszty „pod stołem”., Tu efekt jest podobny (a nawet bradziej korzystny dla pracownika) – obniżenie obciążeń które wydaje mi się dobrym pomysłem mogłoby zachęcić do rozpowszechniania takich patologii.

    W urzędy walczące z szarą strefą nie wierzę. Obecnie to służby wogóle niewydolne. Urzędy wolą liczyć smaochody na parkingach czy sprawdzac listy obecności na firmowych imprezach. Odzyskują jakieś smieszne kwoty kiedy w szarej strefie uciekają miliardy. Ale to wymagałoby wiedzy, pomysłowości, inicjatywy i pewnie sporych niewygód oraz potencjalnie mogloby być niebezpieczne. Dużo łatwiej kotrolowac papiery (wpis papierowy świat)
    PS Nie tak łatwo mnie urazić 🙂

    @axiom1
    Nigdzie nikt nie pisał, że Pan przed czymś uciekał – ale najwyraźniej jak się uderzy w stół…
    Nie zna Pan moich marzeń i celów. Proponuję się trzymać faktów, zamiast robić wycieczki osobiste.
    Jesli poczyta Pan linki wstawione przez Samaela usłuszy Pan z ust ludzi, na których powołuje się lewica słowa często bardzo zblizone do moich – utrzymanie bierzącego stanu rzeczy jest niemożliwe. To własnie on powoduje niewolnictwo. Prosze porozmawiać z młodymi. Niech Pan stworzy jeszcze więcej praw pracowniczych – tak jak w Grecji na przykład czy Hiszpanii – to zobaczymy jakie wtedy będzie bezrobocie.

    Pan mi opowiada o wielkiej firmie gdzie się pojawił nowy człowiek związany z kontrolą jakośc – ja odpowiadam: najwęcej czasu i energii spędzam w firmie zatrudniającej 4 osoby. Mogę z pewnym marginesem błędu oczywiście określić ile każdy z nich do firmy wnosi i czy opłacalnej jest jego/jej zatrudnienie. I tu zgadzam się z Panem, że stabilnośc zatrudnienia jest dobra dla firmy bo bez pracowników moja firma nie istnieje. Posiadają oni wiedze i umiejętności firmie potrzebne, a po za tym ja ich po prostu po ludzku lubię i chcę żeby byli zadowoleni. Co nie zmienia faktu, że jeśli trzeba kogoś zwolnić to z ciężkim sercem (bo nie jest to przyjemne) to robię. Takich firm zatrudniających do 5 osób jest w Polsce ponad 99%. Pomimo Pana wysokiej oceny kompetencji przedsiębiorócw zapewniam, że szacunki przy tak niewielkiej liczbie osób są dość dokładne. W firmach dużych używa się do tego innych narzedzi.

    Mam propozycję – pisze Pan że winny jest rząd, banki, system edukacji. W dużej części tych zastrzeżeń się z Panem zgadzam, choć pewnie w innych miejscach postaiwłbym akcenty. Proponuję jednak, żeby Pan zaproponowął jakiś konstruktywny program tego co należy zrobić. Tylko nie jakies tam ogólne „poprawić system edukacji”, „stworzyć program”, czy „przeznaczyć więcej środków”. Proszę opisać jakieś konretne działania.

  13. @Tomasz Kasprowicz
    @axiom1

    Z tego co pisze wcale nie wynika, że pracownicy w Hiszpanii posiadają za dużo praw. Hiszpanie zanim wyprzedzili ich Polacy mieli najwyższą ilość umów cywilnoprawnych w stosunku do innych rodzajów zatrudnienia.

    Panie Kasprowicz chyba Pan przeinacza. Proponuję jedynie w celu sfinansowania subsydiów do pracy najniżej wykwalifikowanych podniesienie podatków dla nalepiej zarabiających i wprowadszenie progresji składek ZUS z niższymi niż do tej pory składkami dla gorzej zarabiających i wyższymi dla najlepiej zarabiających. Praca odpłatna pod nadzorem jest pracą, która może być świadczona tylko w oparciu o umowę o pracę, nie może być to umowa cywilnoprawna (przynajmniej tak jest w założeniu, co jak widać wisi naszym ustawodawcom, którzy nie chcą, aby te umowy były kontrolowane przez PIP, poza teoretyczną sytuacją, kiedy pracownik sam tego zarząda i co za tym idzie w większości przypadków po prostu straci pracę).

    Z czasem zależałoby mi na realizacji tego pomysłu:
    http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/113748,gwarantowana-placa-powszechna.html

  14. @Samael
    Autor artykulu z twego linku chyba nie chodzi po Ziemi. Piszac
    „W Wielkiej Brytanii wojną pokoleń straszy David Willets, członek „gabinetu cieni” partii konserwatywnej.” wskazuje ze nie wie ktora partia obecnie rzadzi w Brytani. Nieslychane, wybory byly tam w 2009 i konserwatysci wygrali. Konserwatysci nie moga wiec byc gabinetem cieni. To rola opozycji.

    Pozostala czesc artykulu rowniez pelna jest bledow. Np, przyrost naturalny swiata sie ciagle zwieksza i zwieksza sie coraz szybciej. Kryzys demograficzny w Polsce jest dzielem polskich politykow a nie jakas tam pochodna swiatowych trendow. Rowniez posadzanie Friedmana o pomysl powszechnej gwarantowanej placy jest fantazja. O to nawet Marksa nie mozna by posadzic. A analizy kryzysu wrecz zalosne. To zadne alalizy ani zadne propozycje.

    To miedzy innymi wskazuje jak daleko Polska jest od realu. Po prostu religia wyjalowila mozgi, zabila procesy myslowe, zdolnosci tworcze i analityczne.
    Zamieszczm link do strony ze statystykami patentow. http://www.uspto.gov/web/offices/ac/ido/oeip/taf/cst_all.htm
    To wskazuje na intelektualna katastrofe w Polsce. W tak bez-tworczym srodowisku nie ma mowy o pomyslach na biznes. Polska jest skazana na stulecia niewolnictwa i nawet kompletna zaglade.

    @Kasprowicz
    Zachecam pana do udowodnienia ze srodowisko polskich pracodawcow nie jest stadem baranow. Przecietny polski pracodawca chyba ma podstawowke skonczona, moze nawet ma mature z religi. Ale jest ekonomicznym kanibalem, jedna noga ciagle w jaskini. Prowadzenie wlasnego biznesu daje mu natomiast
    wladze zeby pokazac jakim jest panem. PS; Wielmoznym Panem ! 80% takich pracodawcow upada w ciagu pieciu pierwszych lat swego istnienia. Niech pan pokaze ze tak nie jest.

    W Polsce pracodawcy sa tak glupi ze nawet nie ptrafia sie zorganizowac i wspolnym glosem walczyc o lepszy klimat dla polskiego biznesu. Ale za swoja niedole chca odbic na pracownikach. Bo w Polsce zawsze bedzie dobrze tak dlugo jak inni maja gorzej. Prawda ?

    Otwarcie nowego biznesu czesto zaczyna sie od ceremoni poswiecenia,…ha ha, swiat sie smieje z tej tepoty w srodku Europy w XXI wieku. W wiekszych biznesach jest podobnie. Zebrania zarzadow zaczynaja sie od modlitwy. 1100 kapellanow ‚pracuje’ w zarzadach spolek polskich biznesow. Kto jak nie baran zatrudnil by kleche na stanowisko w zarzadzie spolki? Brak slow.

    Polski biznes jako calosc daje sie dymac ile wlezie. Np niedawno ogloszono ze KK bedzie 54% akcjonariuszem nowego wierzowca w W-wie. KK ktory nie placi podatkow prowadzi biznesy ktore nieuczciwie konkuruja z innymi biznesami ktore placa podatki. I polski baran pracodawca nie protesuje tak jawnej dyskryminacji.
    Nie do Wary !!!

    Inny przyklad dyskryminacji; Duze korporacje celowo unikaja biznesu z malymi przdsiebiorcami. Czyli z 99% biznesow. I co ? I nic ! 99% biznesow akceptuje ta dyskryminacje.

    Panie Kasprowicz. Niech pan ma odwage spodziewac sie pracy od rzadu. Rzad ma 650 mld zl budzet i zatrudnia 700 tys urzedasow. To ich zadaniem jest posiadanie strategi rozwoju dla Polski, planow i programow i konkretnych propozycji. To nie jest moje zadanie. Moim zadaniem jest punktowac i krytykowac co robie.

    Jednakze rzad w skaldzie ktorego zaden z ministrow ani premier nie musza spelnic minimalnych wymogow kwalifikacyjnych no stanowiskach ktore zajmuja nie jest w stanie nic pozytywnego dla Polski zrobic. Kazdy pies i kot mogli by byc w takim rzadzie. To samo mozna powiedziec o kazdej z parti pod dozywotnia dyktatura dyktatora tumana. W polskim systemie politycznym wiedza nauka i doswiadczenie sa wrogami wladzy.

    Polska potrzebuje ponadpartyjna i ponad kadencyjna Rade Rozwoju Gospodarki.
    Potrzeba wciagnac jeszcze istniejacy talent do pracy nad przyszloscia Polski. Tylko do takiej organizacji wysle moje konkretne propozycje.

  15. @axiom1

    Niestety pomyliłeś się. Wybory w Wielkiej Brytanii miały miejsce miesiąc po publikacji artykułu w maju 2010. Szczegółów koncepcji w przypadku Friedmana nie znam (ten zdaje się proponował likwidację emerytur, świadczeń socjalnych itd; ja nie jestem za takim podejściem), ale w Niemczech pewien właściciel sieci drogerii opowiadający się za pomysłem proponował 1000 euro na głowę :
    http://www.radiownet.pl/publikacje/7695

  16. @Samael
    Kwestia Hiszpanii to odpwoedź na pytanie – co było pierwsze jajko czy kura. Moim zdaniem jest to kierunek w którym zmierzmay jeśli nie zreformujemy prawa pracy. Ochrona pracownika (zatrudnionego na umowę o prace) jest tam bardzo duża co skutkuje wielką ilością innych form zatrudnienia. To samo dzieje się u nas.

    Najwyraźniej też nie do końca zrozumiałem przekaz – podniesienie PIT ma służyć jako źródło finansowania obniżek obciążeń dla najniżej zarabiających. Ciekawe tylko czy są jakieś projekcje pokazujące czy to się jakoś zbilansuje. W chwili obecnej dochody z PIt to tylko jakieś 15% dochodów podatkowych budżetu. Nawet dość znaczna podwyżka raczej nie spowoduje wielkich wpływów.

    Przeczytałem link i mam pewne obiekcje co do ideii. Jest to zasadniczo powszechny zasiłek (w domyśle za jakąś społeczną pracę – ale również za leżenie na kanapie). Moje wątpliwości są wielotrakie:
    – przedstawione przykłady pracy nieodpłatnej społecznie korzystnej (open source, wiki etc) powstają bez takiego wsparcia i wątpliwe jest by były znacznie większe kiedy takie wsparcie się pojawi
    – prace społeczne w postaci „wychowanie wnuczków”, „prace domowe” etc są niewątpliwe pracą, ale praca na własną rzecz. To jakby płacić za wynoszenie śmieci i myscie zebów. Jedno i drugie społecznie korzystne, ale żeby zaraz za to płacić…
    – no i oczywiście podstawowy problem – skąd na to brać pieniądze. Tu mówimy o gigantycznych wydatkach, które nie bardzo mają się nawet jak zwrócić (co może mieć miejsce w przypadku dopłat dla najsłabiej zarabiających). W mojej opinii spowoduje to dodatkowo demotywację do poszukiwania pracy i dość szybkie bankructwo.

    @axiom1
    Nie popadajmy w jakieś logiczne zapętlenia. Pan twierdzi, że przedsiębiorcy to kretyni, a ja mam udowadniać, że tak nie jest. To jakbym ja stwierdził, że wierzę w jednorożce, a potem kazał Panu udowadniać, że ich nie ma. To jest pomieszanie kolejności rzeczy. Jeśli uważa Pan, że przedsiębiorcy to barany, to niech Pan przedstawi jakieś obiektywne dowody, a jeśli takich nie ma to prosze mieć dośćodwagi cywilnej by przeprosić.

    Pisze Pan o niskiej przeżywalności małych firm. To oczywiście prawda, ale nie dotyczy tylko Polski – takie statystyki są na całym świecie. To wszyscy przedsiębiorcy na świecie to nieudacznicy? To skąd się biorą wielkie sukcesy (także w Polsce)?

    Jednak widzę, że Polska przypadkłość poprzestawania na narzekaniu jest najtrudniejsza do wyplenienia. Moim zdaniem to czego nam brakuje najbardziej to konstruktywne podejście.

  17. @Kasprowicz, ciekawi mnie panska opinia na ten temat.

    „Polska potrzebuje ponad partyjna i ponad kadencyjna Rade Rozwoju Gospodarki.
    Potrzeba wciagnac jeszcze istniejacy talent do pracy nad przyszloscia Polski.”

    Bo przeciez wiadomo ze system polityczny nie jest w stanie niczego naprawic. To juz 22 straconych lat, bez planu ani strategi dla Polski. To juz 22 lata pogarszajacej sie sytuacji co makro ekonomiczne wskazniki dowodza a prognozy sa przygnebiajace.

    Bo partie polityczne sa po to; slowami Janka Rokity

    „Zimny pot mnie oblewa, gdy pomyślę, że mógłbym uczestniczyć w tym zidioceniu. Partie przekształciły się w prywatne folwarki kiepskich idei. Udział w życiu publicznym wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, obrzydliwego lizusostwa względem lidera partyjnego i wymyślania coraz nowych obelg pod adresem lidera partii przeciwnej. W zasadzie tego wymaga się teraz od posłów – mówi Rokita”

    Polskim problemem No.1 sa dozywotnie dyktatury w partiach politycznych. Na szczeblu partyjnym dozywotni dyktatorzy eliminuja wszystkich ktorzy swym intelektem ich przewyzszaja. Dyktatorzy partyjni ustalaja wiec dozwolony poziom intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Jest to sabotaz najwyzszego rzedu szkodliwosci spolecznej.

    To glowny powod zacofania Polski. Kazda dyktatura przynosi tylko zacofanie. A partie sa na utrzymaniu podatkowicza. Jest ironia ze podatkowicz nie ma mozliwosci wymuszenia praworzadnosci w partiach politycznych ani nie jest w stanie zaprzestac finansowania holoty dla ktorej elementarne procesy demokratyczne sa obce. Holoty ktorej wizja Polski lezy w Epoce Kamienia, sluzalczosci wobec KK i Zachodu.

    Celem jest wiec wyzwolenie setek tysiecy wysoko wyksztalconych i doswiadczonych polakow z jarzma dyktatury dozywotnich partyjnych dyktatorow. To ci ludzie powinni miec otwarte mozliwosci pracy dla kraju w otwartym systemie politycznym i nadawac ton rozwoju Polski.

    Tak sie jednak nie stanie, system polityczny sie nie zreformuje. Dlatego potrzebna jest ponad partyjna organiacja ktora zajmie sie przyszloscia Polski.

  18. Przypomnę, że bezrobocie w Polsce, mierzone wskaźnikiem ekonomicznej aktywności ludności (BAEL) jest około dwukrotnie niższe, rzędu 5%, niż według statystyk oficjalnych podawanych przez GUS. To oznacza, że bezrobocie w Polsce jest w istocie bardzo bliskie stopy naturalnej – pracy nie ma ten, kto jej mieć nie chce.

    Prawdziwym problemem jest wysokość obciążeń parapodatkowych, które ponoszą małe firmy. Przeciętny glazurnik albo tynkarz będzie wolał zarejestrować się jako bezrobotny (500 zł i ubezpieczenie zdrowotne) i pracować dorywczo na czarno (dodatkowe 1500 zł) niż zarejestrować firmę i z 2000 zł musieć odprowadzić 23% VAT, 19% PIT, oraz de facto regresywny parapodatek w postaci składek na ubezpieczenia w wysokości 900 zł. Bez sprytnego księgowego glazurnikowi i opiekunce do dzieci zostanie niewiele więcej niż zasiłek dla bezrobotnych.

    I to zapewne jest główny powód, dla którego GUS podaje dwukrotnie wyższe bezrobocie, a BAEL wskazuje na dwukrotnie niższe.

  19. @axiom1: to, o czym piszesz, to wielowiekowe i ponadpokoleniowe upodlenie naszego narodu. albo kurwimy sie wobec innych (np. KK lub USA dzisiaj) lub samych siebie (tzw. „wodzow”). Okres komuny wzmocnil to w nas bardzo, poniewaz u wladzy byli nie utalentowani i inteligentni ale najbardziej przebiegli manipulatorzy i oni niszczyli (potencjalna) konkurencje, premiujac podobne sobie kur**** oraz wymuszajac chowanie cech pozytywnych.

    Ci co sa u wladzy w dzisiejszej Polsce, to sa roczniki najgorzej przesiakniete ta prostytucja (moralna, ideologiczna). Wychowali sie jeszcze za czasow raka i wniesli go w sobie (i tym co mowia, robia, mysla) w nowa ere. Nie ma znaczenia czy z lewej czy prawej strony – oni 20 lat temu siedzieli w tym samym zlobie. Pojawia sie pytanie, czy zawsze mieli tak rozbiezne poglady na polske i swoich podwladnych (nas) czy tylko podielili sie sztucznie, bo kazdy chcial wladzy (gdzie 2 polakow tam 3 opinie).
    Tak czy inaczej, caly styropian musi pojsc do piachu, zanim w polsce bedzie sansa na poprawe. A to oznacza 2040, bo tylko tam (wtedy) nie bedzie tych mitomanow, pseudo-wodzusiow, niszczacych wszystko i wszystkich podczas realizacji swoich psychoz.

    kazda rewolucja to 3 pokolenia: pierwsze „rewolucyjne”, ktore doprowadzilo do niej (tuski i inni), drugie pokolenie „przejsciowe” (pamietajace zle czasy i nowa ere) czyli roczniki cirka 1975-i-wyzej, i dopiero 3 pokolenie, NIE pamietajace niczego sprzed rewolucji i (co wazne) majace w d**** wszelkie uzasadnienia, styropian, komunizm-jest-be, SBcja-byla-fe, ja-z-bolkiem-na-bramie, itd. Sztuka polega na tym by ci pierwsi nie zatruli drugich (zbytnio) i trzecich (w ogole), bo wtedy realizacja systemu po-rewolucyjnego moze zajac jeszcze dluzej.

    U nas pokolenie przejsciowe jest niestety podtrute. Za to pokolenie 3cie to ci anty-ACTAowcy co sie Tusk tak nacial, bo ich nie rozumie.

  20. @axiom1
    Co sądze? Myśle, że kwestie tu poruszane są krytycznie istotne. Wiem również jaka jest klasa polityczna i wiem, że z tego powodu takie ani podobne ciało nie powstanie (a dyktatury raczej nie zakładam). Wystarczy popatrzeć na los „komisji Palikota” i podobnych. Utopione bo niemedialne, a i tak zakres ich działań i tak miał być minimalny. Zresztą to nie tylko polski problem – cały świat zachodni cierpi na tą dolegliwość – brak wizji i odwagi – ciągła dojutrkowość. A osobiście uważam, że w weilu kwestiach stoimy na krawędzi, ale nikt się tym nie zajmuje bo to niewygodne albo za trudne.

    @vanaker
    Mam tu jednak odrębne zdanie. Zatrudniłem właśnie młodego człowieka po prawie, który postanoił się przebranżowić. Opowiedział jak wygląda sytuacja mlodych prawników – część jego znajomych jest już od przeszło roku na bezpłatnym stażu. Płatnej prcy w tym zawodzie nie ma, a podaz jest olbrzymia więc pracodawcy nadużywają tej sytuacji ile się da. Z drugiej strony inwestycja tych ludzi w edukację była tak duża, że nie chcą porzucić tej beznadziejnej dorgi.

    Prawda jest taka, że jest masa stanowisk pracy czekających na ludzi i jest masa ludzi szukających pracy. Problem polega na tym, że wymagania stanowisk pracy i kometencje ludzi są w straszliwym rozjeździe. I to jest jeden z głównych problemów naszego rynku pracy. Co gorsza ten problem za chwilę będzie jeszcze gorszy kiedy ci ludzie staną się trwale bezrobotnymi.

  21. @tomek: twoj opis mlodego prawnika, przywraca debate: czy powinnismy ksztalcic wg. ambicji mlodziezy (tzn kazdy wybiera co chce) czy wg. planowanego zapotrzebowania na dane kwalifikacje (analiza rozwoju panstwa i przewidywanie zapotrzebowania, PLUS eliminacja „zbednych” kierunkow)?
    Po co nam tyle (bezrobotnych) prawnikow?

  22. „Problem polega na tym, że wymagania stanowisk pracy i kompetencje ludzi są w straszliwym rozjeździe.”

    Nic bardziej słusznego. Obserwuję to od lat 90 ubiegłego wieku, kiedy zaczęto rozmontowywać system kształcenia zawodowego, a jednocześnie powstało mnóstwo prywatnych uczelni – zazwyczaj humanistycznych, bo taki kierunek studiów jest jednak znacznie tańszy niż ścisły lub techniczny.

    Doprowadziło do tego, że większość młodych ludzi kończy licea ogólnokształcące, które żadnego zawodu nie dają, a potem kończy kierunki humanistyczne, co również żadnego zawodu im nie daje.

    W ten sposób, mniej więcej od dwudziestu lat, system ten – a raczej brak systemu, bo neoliberalne założenie, że niewidzialna ręka rynku uczyni wszystko, to zwykłe umywanie rąk od polityki edukacyjnej – sprawia, że mamy bardzo dużo młodych ludzi z wysokimi aspiracjami (bo skończyli studia), chociaż 80% miejsc pracy w Polsce jest w handlu i w usługach. W zasadzie studia wyższe będą tym ludziom zawodowo zbędne.

    A ci, którzy kiedyś skończyli zawodówki lub technika i nie wyemigrowali jeszcze do Wielkiej Brytanii (tam na nich czekano z otwartymi rękami, bo Margaret Thatcher rozmontowała system edukacji zawodowej już wa latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku) mogą zacierać ręce. W takiej sytuacji na rynku pracy glazurnik, spawacz, a nawet operator wózka widłowego jest na wagę złota i zarabia więcej niż pracownik banku albo prawnik. Ci ostatni mają umowy śmieciowe za 1500 (o ile je mają). Po prostu absolwentów bankowości i prawa (oraz wielu innych kierunków humanistycznych) jest za dużo.

    Jak widać, niewidzialna ręka rynku wcale nic nie reguluje, a już na pewno nie sprawia, że ludziom jest lepiej.

  23. Oto Minister Pracy w nie-rzadzie dyktatora Donka Tuska
    „Minister Kosiniak-Kamysz nadal służy do mszy”
    http://www.polskatimes.pl/artykul/473768,minister-kosiniak-kamysz-nadal-sluzy-do-mszy,id,t.html?cookie=1

    To kpina z bezrobotnych i wszystkich polakow.
    31 letni chlystek, lekarz z zawodu ktory nie posiada nawet roku stazu pracy poza strukturami partyjnymi.
    W jaki sposob taki chlystek moze wypelnic swoj obowiazek jako Minister Pracy? Dyktator Donek Tusk jest niepoczytalny. Kosiniak-Kamysz natomiast shanbil sie przyjmujac to stanowisko i dalej sie moze tylko skompromitowac.

    Dlatego tylko ponad partyjna i ponad kadencyjna organizacja ludzi swiatlych jest jedyna szansa na zaadresowanie problemu polskiego bezrobocia i przyszlosci Polski. Polskie partie polityczne do takich celow nie dorosly.

  24. vanaker
    14 marca o godz. 12:15
    Nie narzekaj na problem z rozliczaniem VAT i innych skladek. Problem istnieje tylko gdy zacofany biznes chce to robic recznie. Programy jak Quick Books lub Pastel sa tanie i latwe w obsludze. Business nie placi 23% VAT, biznes rozlicza sie tylko z roznicy przychodow i odchodow VAT. 23% placi tylko koncowy konsument.

    Ale Vat na poziomie 23% jest problemem. Bo spowalnia to konsumpcje i gospodarke. Vat na poziomie 23% jest zlodziejstwem. Gdy wporwadzano VAT uzasadnieniem bylo ze poniewaz kazdy kozysta z uslug rzadu i administracji kazdy powinien placic, nawet ci co nie placa podatkow. Wtedy Vat byl rzedu 4-5% Ale skoro rzad prywatyzuje i dostarcza coraz mniej uslug podwyzszanie VAT jest rabunkiem. A Vat na poziomie 23% zlodziejstwem. Nawet glupta. Bo rzad moglby miec wiecej gdyby Vat byl nizszy i konsumcja wyzsza. Warto by sprawdzic. Ale w takim nie-rzadzie tumanow jak obecny nikt nawet nie mysli o takich analizach.

    Poziom bezrobocia o ktorym piszesz. Gus klamie. To jeszce jedna organizacja upartyjniona i sluzaca partyjnej propagandzie. Wedlug Gus przed wyborami w pazdzierniku 2011 w Polsce bylo okolo 1.9 mln bezrobotnych. W lutym tego roku Gus podal ze jest ich 2.8 mln. Oczywiscie Gus robil przysluge wyborcza dla PO. A niedawno widzialem ze Gus szacuje bezrobotnych na 2.2 mln.
    Ale zadne z szacunkow Gus nie uzwglednia tych kilka milionow polakow ktorzy wyjechali do pracy do innych krajow, a to okolo 4-5 milionow po 1989. Polska strcila 4 mln miejsc pracy po 1989 i to jest glownym problemem Zus i budzetu.

    Ciekawe jak lekarz pediatra na stanowisku ministra pracy ma zamiar to naprawic.

  25. Odwiedzajac Polske i rozmawiajac z ludzmi zawsze mam wrazenie ze polacy, rodacy, nieszczesnicy i meczennicy sa ludzmi z zupelnie innej planety.

    Nie kojarza, nie posiadaja zdolnosci analitycznych, malo wiedza i niczym pozytecznym sie nie interesuja. W niczym sie nie specjalizuja i generalnie nie widza dalej niz koniec swojego nosa. Dla polaka nie ma jutra, nie ma planow nie ma ambicji. Jest dzisiej, Donek lepszy od Kaczynskiego, jest wodka i zagrycha i jakos tam bedzie, aby do jutra. Brak rozumienia slow zadziwia mnie najbardziej.

    Np Kasprowicz na moje stwierdzenie ‚ze w latach 1980-81 sytuacja Polaki nie byla wcale zla na tle zachodu i swiata’ Kasporwicz wmawia mi ze ja napisalem ze ‚komunizm jest najlepszym systemem na swiecie’. Takich przekretow jest pelno i miedzy innymi z tego powodu polacy nigdy sie nie porozumia.

    Jednoczesnie jest to narod pelen magistrow i wysokiej klasy specjalistow od niczego; historykow, socjologow, filozofow, archeologow, … i przeroznej masci wysoko wykwalifikowanych nieudacznikow ktorzy na wolnym rynku moga tylko przepasc.

    Oczywiscie takim narodem kazdy pajac jest w stanie rzadzic i tak sie wlasnie dzieje prez ostatnie 22 lata. Nia ma wiec podstawy by sie dziwic z niemozliwosci rozwiazywania najbardziej elementarnych problemow.

    Czy Polska musi byc na 126 miejscu w swiecie w kategori ‚latwosc zakladania nowego bizensu’ i to po 22 latach transformacji. Przeciez tego typu ‚problemy’ mozna naprawic w jeden dzien. W podobny sposob problem polskiego bezrobocia nigdy nie zostanie rozwiazany. Bo polak cieszy sie widzac gdy inny (bezrobotny, bezdomny) ma gorzej. Niech ma. Bo powszechna glupota nie pozwala zrozumiec ze gdyby ten bezrobotny pracowal to placilby podatki i dlatego ‚ja’ bym placil mniej.

    Rzad Brytyjski nie ukrywa. Do brytyjskigo budzetu wplywa dodatkowe 20-25 mld funtow z pracy tanich immigrantow, glownie z Polski. Bo Polska tych pienedzy nie chce

    Polska jest narodem bezmyslnych glupcow skazanym na niewolnicto. Polska zawsze bedzie tylko zrodlem taniej sily roboczej i rynkiem zbytu dla Uni i Swiata. I zrodlem najemnikow walczacych na wlasny koszt w interesie obcego imperializmu. Najemnik na wlasny koszt – polski wynalazek !!!

    Zdolnosci tworcze w Polsce nie istnieja, przez 25 lat nie bylo matematyki na maturze, jest natomiast religia, wszedzie, od zlobka do uniwesytetu i nawet w zarzadach spolek !!!

    A rezultaty sa takie; przytaczam dane z http://www.uspto.gov/web/offices/ac/ido/oeip/taf/cst_all.htm

    W 2010 Polska zarejerstrowala 1.46 patenta na milion mieszkancow. Niemcy zarejerstrowali 166.66 patentow na milion miszkancow (113.84 razy wiecej od Polski) a Stan Kalifornia zarejerstrowal 797.88 patentow na milion mieszkancow (544.98 razy wiecej od Polski).

    Widac wiec jakim fiaskiem jest polska edukacja. To skandal, zagrozenie No1. To wrozy zaglade. To cena za dyktatury partyjne przez tumanaw dla ktorych wiedza, nauka i doswiadczenie sa wrogami.

  26. @vanaker
    I tu wchodizmy na śliski temat. Kto ma regulować kierunek w jakim ludzie mają się edukować i potem ponosić za to odpowiedzialność? Każdy sam? Czy też państwo? Czy państwo jest w stanie udźwignąć taką odpowiedzialność? Ja osobiście wątpie/

    @Axiom

    Vanaker ma rację. Gdyby te wszystkie naliczenia i rozliczenia podatkowe były takie proste to ja nie miałbym ciągle masy pracy. Proponuję posiedzieć trochę w temacie od strony praktycznej i samemu próbować uzgadniać te wszystkie rozliczenia. Może to zmieni pogląd.

    Cytuję Pana wypowiedź:
    „W koncu lat 1970 np w Brytani bylo znacznie gorzej niz w Polsce. Podobnie w USA. ” Dodając do tego kilka innych o tym, że u nas nie było za PRL źle, a na zachodzi syf i wogóle to tylko niewolnictwo i kolonie zapewniały dobrobyt zas kapitalizm nie może zarobić na siebie – wywnioskowałem, że uważa Pan komunizm za system lepszy od kapitalizmu ergo najlepszy bo innych nie widzę.

    Przyłączam się w znacznej mierze do Pana krytyki naszego państwa. Bardzo prostymi metodami możnaby bardzo dużo zdziałać. Własciwie bez kosztów dla budżetu – a właściwie ze sporymi mozliwościami oszczędności. Czemu tak się nie dzieje nie mam pojęcia.

  27. Panie Marcinie,w tym co pan pisze jest trochę racji,ale tylko trochę-wynika z Twoich obserwacji, ze dopiero pokolenie 3 tzn.obecni 20 latkowie zbawią świat.Ale świat to nie tylko komunikacja .Trzeba też coś umieć-wiem,że najlepszy zawód to programista i model-ale używanie swoich kwalifikacji jest konieczne celem produkcji dóbr i godnego życia(pogardzany inzynier).Na razie jest co burzyć i kontestować,co potem.

  28. @gax: niezbedna jest transforrmacja strategii narodowej. A to jest duzy temat, z ktorym nie zawalczyly niektore kraje. U nas moze byc tez ciezko.

  29. Sądzę, że regulacja tego, w jakim kierunku mają się kształcić absolwenci liceów ogólnokształcących, to musztarda po obiedzie. Większość z nich wybierze studia humanistyczne, bo tak ich ukształtuje proces edukacji szkolnej. Może gdyby w gimnazjum i liceum było więcej ciekawych zajęć z fizyki i jakieś zajęcia techniczne, to część zostałaby mechanikami, a część inżynierami, może – bo humanista raczej nic nie opatentuje – wzrosła by też innowacyjność gospodarki. Obecny program nauczania niestety do niczego takiego nie się nie przyczynia. Nawet mimo wsparcia zainteresowań dziecka i nastolatka ze strony rodziców, trudno się spodziewać, żeby rodzice zafundowali młodemu człowiekowi małego laboratorium chemiczne z zestawem odczynników i szkła laboratoryjnego, prawda?

    I to chyba na tyle w kwestii tego kto (i czy oraz jak) ma regulować kierunki edukacji.

  30. @vanaker
    Niestety ma Pan pełną rację. Nauka chemii ograniczała się za moich czasów do rysowania wzorów rekacji na tablicy. Fizyka to było głównie rozwiązywanie zadań. Tych niewiele starych przyrządów, które szkoła miała siedziały zamknięte w magazynkach. Jestem dziwnie przekonany, że dziś nie jest inaczej. Jak zatem uczniowie mają „lubić” chemię czy fizykę. To się potem pojawiają masy „humanistów”.

  31. Te 4 zdroworozsądkowe punkty są oczywiście prawdziwe na mocy zwykłej logiki, ale niestety lewica oraz makroekonomio-ekonometria logiki nie uznaje i wierzy w realne istnienie agregatów statystycznych, a nie ludzi. Lewica sobie myśli, albo tylko tak udaje, że jak się nadrukuje i rozda pieniądze, to wszyscy będą bogatsi, bo więcej kupią, a skąd się towary wezmą, to ich nie interesuje. Wydaje im się, że fabryki same sobie produkują i mogą naprodukować bez ograniczeń, wystarczy /pobudzić popyt/.
    Każdy zdroworozsądkowy argument, że to logicznie niemożliwe zostanie nazwany /skrajnym leoliberalizmem/ albo /oszołomskim ultraliberalnym austrokonserwatyzmem/ (to ostatnie z blogu highbookvalue.com).
    Jedynie ten straszny austrokonserwatyzm ze strony mises.pl oferuje zdroworozsądkowe podejście. Tak czy owak do większości społeczeństwa to nie dotrze, wyborcy zawsze wybiorą dodruk pieniądza i jego rozdawnictwo i upadek państwa jest pewny. Może być jedynie szybciej lub później i bardziej lub mniej gwałtownie.

    Zdrowy rozsądek jest sprzeczny z makroekonomią, która związki przyczynowo-skutkowe zastępuje korelacjami.

css.php