Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

27.02.2012
poniedziałek

Na szaro

27 lutego 2012, poniedziałek,

Szara strefa to dla przedsiębiorcy środowisko naturalne. Zasadniczo nie musi się przejmować różnymi dziwnymi ograniczeniami nakładanymi przez państwo i co nie mniej ważne nie musi odprowadzać podatków. Szara strefa to przedsiębiorczość w stanie czystym.

Co więcej jako środowisko naturalne ma ono moc wciągania z powrotem tych, którzy próbowali od niego uciec. Pojawienie się znaczniejszego udziału szarej strefy w jakiejś branży nieuchronni będzie powodowało jej szybkie powiększanie się. Firmy starające się przestrzegać przepisów w dłuższym okresie nie są po prostu w stanie konkurować z firmami w szarej strefie.

Z drugiej strony są siły odwrotne starające się upchnąć chaotyczną przedsiębiorczość w legalistyczne ramy. Powód jest prosty – pieniądze dla budżetu, choć występują także cele poboczne jak ochrona środowiska czy praw pracowniczych. Dlaczego przedsiębiorcy na to pozwalają? Bardzo wielu z nas dobrze czuje się spełniając wymogi społeczne także te wyrażone w formie prawnej i nawet uważa płacenie podatków za rzecz słuszną. Drugim końcem kija jest aparat represji państwa, który ma wbić niepokornych w objęcia porządku prawnego.
Wszystko zatem sprowadza się do chłodnej kalkulacji – czy korzyści uniknięcia przepisów przeważają nad zagrożeniem ze strony aparatu skarbowego i poczuciem psychicznego dyskomfortu? Odpowiedź w dużej mierze zależy od branży i efekt jest często hybrydowy. Część firmy pozostaje legalną fasadą, za którą odbywa się także inny półlegalny obrót. Są jednak pewne cechy branż które sprzyjają szarej strefie:
– jeśli firmy by skutecznie operować muszą być duże to dość skutecznie eliminuje szarą strefę bo dużemu trudniej się ukryć. Dlatego nie ma w szarej strefie banków, hut i stoczni. Jednak duży rozmiar to nie jest naturalne środowisko przedsiębiorcy
– jeśli firmy świadczą usługi dla ludności a nie dla firm to skala szarej strefy wzrasta. Dlatego w szara strefa istnieje szeroko w gastronomii, hotelarstwie, drobnych usługach budowlanych, a znacznie jej mniej w usługach informatycznych
– jeśli firmy działają w dochodowych branżach to łatwiej im udźwignąć koszty biurokracji i podatków. Dlatego konsultanci działają legalnie, a drobni rzemieślnicy często ukrywają większość dochodów.

Dość uniwersalnym poglądem jest stwierdzenie, że lepiej by było gdyby szara strefa była mniejsza. Trzeba jednak bardzo uważać co się ma na myśli! Likwidacja szarej strefy to likwidacja miejsc pracy i dużej części ukrytego PKB. Dziś szacuje się, że na świecie w szarej strefie pracuje 1,8 miliarda ludzi, zaś w Polsce PKB wypracowywane przez przedsiębiorców działających w ukryciu to 25 -30% tego legalnego (to dwa razy więcej niż średnia unijna). Likwidacja szarej strefy byłaby katastrofą. Zatem należy działać w kierunku zachęt do legalizacji a nie likwidacji.
Tu jednak zderzymy się oczywiście z polską mentalnością urzędniczo-polityczną, która ludzi w szarą strefę wpędza, zamiast z niej wydobywać. Obciążenia legalnych przedsiębiorców są dwojakiego rodzaju. Po pierwsze są podatki, po drugie regulacje. Podatki jakie są każdy widzi, zaś ich poziom nie jest wcale tragiczny. Jeśli chodzi jednak o regulacje to mamy do czynienia z fatalnym stanem. Przepisy są napisane beznadziejnie, zawile i często same sobie przeczą. Do tego bez końca się zmieniają. Dostosowanie się do nich jest wielkim wysiłkiem i wymaga dużego zaangażowania. Co gorsza wiąże się z dużym niebezpieczeństwem bo stosować się do nich trzeba nawet wtedy kiedy samo ministerstwo nie wie jak to robić. Ale kontroli która przyjdzie za rok lub dwa nie będzie to interesowało.

I tak podatek VAT, który w swym założeniu jest prosty dzięki dziesiątkom wyłączeń, zwolnień przełączeń i wyjątków jest koszmarem (o jednym z nich dwa wpisy temu). Nieco lepiej jest z podatkami dochodowymi, ale nad wszystkim i tak króluje prawo pracy ze swym towarzyszem dotyczącym ubezpieczeń społecznych. Informatyczne programy kadrowo-płacowe przypominają nieprzebyty gąszcz by być w stanie uwzględnić wszystkie zawiłości od ekwiwalentu z pranie odzieży po wynagrodzenie zmarłej osoby. Nie zapominajmy także o setkach przepisów pozapodatkowych, o połowie których przedsiębiorca dowiaduje się w momencie kontroli. Zasadniczo każda firma – łącznie z tymi jednoosobowymi – powinna posiadać dział prawny by być w stanie nadążyć i objąć polski system prawny, a i to bez gwarancji poprawnego działania.

Co gorsza taki stan rzeczy nie wydaje się mieć żadnego uzasadnienia. Regulacje te nie dają ani grosza do budżetu – a wręcz przeciwnie ich stosowanie obniża dochody firm co przekłada się na niższe dochody, zaś kontrola to płace urzędników. Radykalne uproszczenie przepisów to budżetowo-przedsiębiorczy sukces na wyciągnięcie ręki. To więcej podatków od istniejących firm, a także tych które wyjdą z szarej strefy. No ale przecież ważniejsze jest roztrząsanie agenturalnej przeszłości Wałęsy, czy deliberacje czy krzyż należy przenieść z Sali obrad Sejmu.
Drugą stroną medalu jest aparat skarbowy i pochodne, który zajmuje się głównie kontrolami legalnie działających przedsiębiorstw w zupełności pomijając poszukiwanie nieujawnionych źródeł dochodu. A przecież wystarczyłoby sprawdzić poziom życia ludzi deklarujących dochody na poziomie najniższej krajowej. Szybko chęci pracowników na otrzymywanie większości wynagrodzenia „pod stołem” zostałyby znacząco ograniczone, a co za tym idzie i przedsiębiorcy nie mieliby takiej możliwości. Jednak dużo łatwiej jest sprawdzać czy firmy zastosowały się do kruczków prawnych lub liczyć samochody na parkingu firmowym by udowodnić ich wykorzystanie do celów prywatnych. Okazuje się, że prowadzenie legalnej firmy to wystawienie się dobrowolnie na strzał ze strony urzędów (mój znajomy miał tylko w zeszłym roku 13 kontroli z różnych instytucji, we wszystkich stwierdzono co najwyżej drobne uchybienia). Czy zatem nie wygodniej w szarej strefie?

To pytanie dedykuję politykom. Dalsze traktowanie przedsiębiorców jako dojnych krów, na które można co chwila dorzucać kolejną wiązkę idiotycznych regulacji będzie skutkowało spadkiem wpływów podatkowych, wyższym oficjalnym bezrobociem, dalszą zapaścią ZUS i NFZ. A nie trzeba wiele – wystarczy na chwilę zmienić perspektywę z urzędniczej na perspektywę człowieka, który ma chęci i pomysł by zrobić coś pożytecznego. Wtedy może politycy dostrzegą prawdę, że przedsiębiorcy nie trzeba pomagać – wystarczy mu nie przeszkadzać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. Tomasz Kasprowicz
    27 lutego o godz. 7:06
    Tak mamy zbiezne poglady. I ja rowniez otarlem sie o Gemini. Ale po co ten pospiech. Temat bezrobocia nie zostal wyczerpany, nawet nie zostal rozwiniety.

  2. jak mozna placic na panstwo tak zle zarzadzane? z ktorego wyciekaja miliardy na rozne debilne projekty i instytucje, na kolesiow i zatrudnionych krewnych?
    szara strefa to alternatywa dla tych co nadal chca dzialac, ale nie chca byc pod pregiezem bandyckiego panstwa, bezprawnie okradajacego kazdego naiwnego.

  3. Zdecydowanie nie placic na zle zarzadzane panstwo – ale prosze konsekwentnie w takim razie nie korzystac z oswiaty, kultury, drog publicznych, wszelkiego rodzaju zasilkow z chorobowym wlacznie, nie oczekiwac pomocy policji czy wojska itp, itd.

    W przeciwnym razie nawoluje Pan do niczego innego, tylko do zycia na koszt tych nieszczesnych naiwnych placacych sumiennie podatki i zapewniajacych Panu wszystkie w/w dobra. Innymi slowy zarzucajac panstwu okradanie innych, sam Pan czyni to samo.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A kiedy Pani bedzie miala dosyc? (nie jest to atak, jedynie pyatnie)
    Przy jakim poziomie ZUSu, PITu, VATu?
    Czy spodziewa sie Pani, ze Tusk i jemu podobni kiedykolwiek cos zreformuja by bylo taniej i lepiej? Ze rzad ktory juz przetrwal niezadowolenie spoleczne po kolejnej podwyzce tego lub tamtego podatku, dobrowolnie obnizy pobierana danine by ludziom bylo lepiej?

    I nie liczmy na prawice, jakby dorwala sie do zloba, bo oni tez nie potrafia racjonalizowac, tylko wydawac. Lewica tez spalona, bo brakuje jej modeli, teorii i ideologii, poza tym oni z zalozenia sa za rozdawnictwem.

    Kiedy obywatele maja powiedziec „dosyc!” ????

    Na pomoc Policji chyba nikt nie liczy, tak samo jak na skutecznosc sadow i prokuratur, nie mowiac o wieziennictwie. A wojsko nam po co? Wiecej generalow/admiralow niz gdziekolwiek indziej w przeliczeniu na bojowych zolnierzy. Jak Pani mysli, skad taka eksplozja firm ochroniarskich w tym kraju?

  6. Wiecie państwo co,ja twierdzę,że nie potrzeba żadnych naukowych tłumaczeń,aby dojść do konkluzji,że zarówno ten rząd,jak i „funkcjonujące” pod jego administracją państwo są do dupy.Niech ktoś mi wytłumaczy-Jak to jest ?-Wciąż dodatni wzrost gospodarczy,liczba ludności malejąca,a bieda rośnie.

  7. @axiom1
    Złóżmy to na karb braku doświadczenia w prowadzeniu bloga. Myślę, że się poprawię z czasem 🙂

    Państwo nasze jest fatalnie zorganizowane, obrośnięte bluszczem biurokracji i grup interesów. Niestety ci, którzy byliby w stanie to zmienić są jednocześnie grupą najbardziej na tym stanie korzystającą. Być może Marcin ma rację i jedynym sposobem na reformę jest przykręcenie kurka. To trochę jak z obecnym stanem służby zdrowia – nie ważne ile pieniędzy tam wlać i tak nic się nie zmieni.

    Jednak jako liberał uważam, że nie należy rządu obarczać odpwowiedzialnością za rzeczy którymi zjamowac się nei powinien (tworzenie miejsc pray, mieszkania, ceny surowców etc) Od tego jest rynek. Państwo ma być skuteczne i tanie w zakresie swoich obowiązków i sprawować rolę regulatora tma gdzie to potrzebne. Reszta tworzy patologie, które widzimy – a potem pod naporem długu jest bankructwo, które uderza najbardziej w najbiedniejszych, których to polityka państwa miała chronić.

  8. dodajmy jeszcze, ze bankructwo lub jego powazne ryzyko to okazja o dalszych transferow finansowych od biednych (obarczanych kosztami reform) do bogatych (np. wlascicieli obligacji lub udzialowcow bankow).

    dopracowano do perfekcji „distaster capitalism”, tym razem w wersji finansowej.

  9. Panie redaktorze! Aby stanowić dobre prawo to trzeba trochę się orientować albo być przynajmniej jedną kadencję sołtysem (przepraszam sołtysów). Przecież prawie cały rząd z prezydentem to historycy! Więc proszę się nie dziwić, że dla nich ważniejszy jest krzyż niż gospodarka! Ponadto posłowie są całkowicie oderwani od życia, 20 lat w sejmie tylko za to iż spało się na styropianie to za mało aby zmieniać prawo! Coś mi się wydaje, że oni nawet nie wiedzą co to takiego szara strefa.

  10. „… nie należy rządu obarczać odpwowiedzialnością za rzeczy którymi zjamowac się nie powinien (tworzenie miejsc pracy, mieszkania, ceny surowców etc) Od tego jest rynek.”

    Rynek jest od cen surowcow zgoda. Odpowiedzialnoscia rzadu jednak jest tworzenie miejsc pracy i prowadznie polityki mieszkaniowej.

    Oczywiscie rzad nie powinien tworzyc miejsc pracy bezposrednio, ani budowac domow. Rzad powinien stwarzac incjatywy a przede wszystkim miec strategie rozwoju dla kraju.

    Np Obama niedawno przedstawil plan rozwoju US na nastepne kadencje (jesli wygra) na nastepne 10 i 20 lat. Czescia tego planu jest $800 mld incjatywa tworzenia miejsc pracy. W ubieglym roku Obama oglosil $450 mld program tworzenia miejsc pracy a dwa lata temu przeznaczyl na to $150 mld. Rzad musi sterowac i zachecac. Prywatny sektor na to odpowie.

    Podobnie z gospodarka mieszkaniowa. To rzad jest ospowiedzialny z plany przestrzennego zagospodarowania. W Polsce zaledwie 30% miast ma takie plany. W resultacie buduje sie chaotycznie, czesto nie to co potrzebne i nie tu gdzie trzeba.

    Incjatywy tworzenia miejsc pracy nie sa zadna jalmuzna ze strony rzadu. Wrecz przeciewnie to obowiazek. Same podatki z nowych miejsc pracy zwaracaja koszty takich incjatyw.

  11. 12 kontroli w roku jakoś by człowiek zniósł (tylko po co?) gdyby kontrolerzy przynajmniej byli ze sobą zgodni. Podczas szkolenia BHP w pracy opowiadano nam historię jak to firmę w jednym miesiącu nawiedzili kontrolerzy z dwóch różnych urzędów, których kompetencje częściowo się pokrywały. Pierwszy urzędnik stwierdził brak barierki przy rampie rozładunkowej co jego zdaniem stwarzało ryzyko dla pracowników i nakazał montaż tejże. Właściciel firmy zrealizował zalecenie. Po czym pojawił się inny kontroler, który stwierdził, że to istnienie barierki jest zagrożeniem, bo w razie np. pożaru utrudnia ewakuację. Na pytanie do czyich zaleceń właściciel firmy ma się stosować wzruszył ramionami. Właściciel zrobił barierkę łatwą do demontażu – zależnie która kontrola miała przyjść barierkę zakładano lub zdejmowano. ABSURD

  12. Szara strefa jest rezultatem nieudolnosci rezimu. Na przykladzie symbolicznego Kowalskiego.
    Kowalski nie ma pracy, rzad nic nie robi by likwidowac bezrobocie, Kowalski nie ma zaslilku, Kowalski nie ma z czego zyc i nikogo to nie interesuje. Niech zdycha, dobrze mu tak !!!

    Ale Kowaslki walczy, sam sobie chce stworzyc prace. A rezim robi mu problemy z rejerstracja firmy. Z drugiej strony bank robi problemy z zalozeniem konta na firme. Kowalski nie ma wiec wyboru. Musi dzialac na szaro by przezyc. Staje sie szara strefa. Operuje gotowka, nie zostawia sladow.

    I co? Czy rezim ma prawo plakac ze firmy szarej strefy nie palca CIT i VAT. Nie placa bo nie istnieja oficjalnie i rezim sam sie do tego przyczynil. Ale kazdy osobnik rozlicza sie z PIT. W czym wiec problem. Kowalski rowniez rozliczy sie z PIT. A jak sie skarbowce rozliczenie Kowalskiego nie podoba to niech to udowdni na wlasny koszt. To az tak proste.
    A wiec jak sie szara strefa nie podoba to niech rezim wezmie tych ludzi pod swoja opieke. Likwidacja biurokracji przyczynila by sie formalizacji szarej strefy ale rezim te biurokracje ciagle zwieksza.

  13. Panie Marcinie, Panskie spoirzenie na otaczajaca nas rzeczywistosc jest szalenie jednostronne. Wina za wszystko obarcza Pan panstwo, calkowicie usprawiedliwiajac spoleczenstwo, ktore jest w znacznej mierze wspoltworca panujacej sytuacji i uchylajac sie od swiadczen na rzecz panstwa( czyli w koncowym efekcie nas wszystkich) okrada swoich wspolobywateli( wsrod nich swoich wlasnych krewnych).

    O tym, ze firmy oferujace uslugi na czarno przyczyniaja sie do bankructw innych firm w swojej branzy, firm dzialajacych legalnie, placacych podatki, zatrudniajacych oficjalnie pracownikow i nie wytrzymujacych konkurencji ” czarnuchow” nie chce sie Panu myslec. Szalenie wygodne stanowisko. Gospodarka to naczynia polaczone. Jakie sa granice Vat i innych danin? Nieograniczone, jezeli inni beda sie od tych swiadczen migac. W naszym kraju moze Pan zbudowac caly dom nie placac ani grosza Vatu.
    Jest to zjawisko powszechne.

    Pensje na czarno calkowicie lub czesciowo ( nierzadko na wyrazne zyczenie pracownika). Tylko kto te pare milionow ludzi ( wraz z 800tys pracujacymi na umowy zlecenia i nie placacymi skladek) bedzie utrzymywal, jezeli osiagna wiek emerytalny? My wszyscy placacy podatki. Czeka nas katastrofa za jakies 20 lat, bo te miliony przejda na garnuszek opieki spolecznej, ktora bedzie absolutnie niewystarczajaca.

    A Pan Slawomir moze by na potwierdzenie swej tezy o biedniejacym spoleczenstwie przedstawil jakies wiarygodne zrodla i liczby, bylabym nieslychanie wdzieczna.

    Przy czym zaznaczam, ja nie bronie kretynizmow w polskim ustawodawstwie, ktorych jest niemalo, ale takich mamy ustawodawcow jakich sobie sami wybralismy – oni sa naszym odbiciem lustrzanym.

    A ze jestesmy pomimo mnogosci dyplomow spoleczenstwem niewyksztalconym i zacofanym, to tez sami sobie zawdzieczamy. Nie mowie tu o wybitnych jednostkach, czy nawet przecietnych, ale o masie.

  14. Gdybym powiedział że z ust mi Waść to wyjął – musiałbym jednocześnie wyrazić podziw: jak się udało tak spójny wątek merytoryczny odseparować od dziegciu, żółci i innego ścierwa, które mi się z ust sączy na samo hasło: aparat państwowy (biurokracja, system podatkowy, legislacja, administracja itp.). Ja – jako przedsiębiorca z ponad 20-letnim stażem – od dawna już przestałem opowiadać o tym, czego ze strony państwa nieustannie doświadczam. Chyba że w domu, jak dzieci w pracy, wnuk w szkole – coś czasem upuszczę z tego jadu. Przy ludziach już never… Raz, że niewiasty i dzieci niewinne usłyszeć mogą; dwa, że nawet jak się opamiętam, ocenzuruję i nie bluzgam, to dopiero jest obciach – bo słuchacze mają mnie za fantastę i obsesjonata, który najwidoczniej wymaga leczenia, bo przecież to się w głowie nie mieści, żeby tak być miało, jak mówi; trzy, że nawet w wąskim rodzinnym gronie miewam przedstawicieli owego aparatu państwowego; cztery, że nawet na różnych konwentyklach przedsiębiorców przekonać się nieraz mogłem jaką to armią biznesmenów pasożytujących na tym systemie obrosła biurokracja. Każda nowa bzdurna ustawa – i od razu telefon: jesteśmy biurem oferującym przedsiębiorcom pomoc w wywiązaniu się obowiązków, organizujemy szkolenia, redagujemy poradniki, wypełniamy sprawozdania… Tej strefy nie nazwę szarą, nawet czarną, ale bluzgać nie będę. Ba, nawet media mogą dziesiątki lat (vide programy p. Jaworowicz) benefitować na tym szambie.
    Jedyny niedosyt jaki czuję, to żeś Waść te słuszne oceny tyczące roli państwa wobec przedsiębiorców ubrał w kontekst dylematu: czy zwalczać szarą strefę, czy raczej pobłażać. Bo to trochę jakby wpasowywać się w ten szajs i liczyć na korzyści.
    Tak czy owak gratuluję tekstu, który zmusił mnie do odezwania; sugerowałbym ewentualne drążenie wątku: czy możliwe jest jakieś unacześnienie zasady „ignorantio iuris…” Bo prawodawstwo sprzed tysiąca lat mógł opanować nawet niepiśmienny czeladnik szewca – dzisiejszego natomiast (nie tylko polskiego, bo UE dopiero daje tu czadu!) nie jest w stanie zrozumieć nawet (albo zwłaszcza) homo bardzo sapiens…

  15. Przeczytałam dokładnie całość, komentarze też. Chyba mi najbliżej do zdania Marleny. Pozostali Komentatorzy mają poglądy takie bardziej roszczeniowe. Kiedyś pracowałam w firmie gdzie pensja podstawowa była bardzo skromna za to dodatki kilka razy wyższe a często też premie w kopercie. Szybko uciekłam i znalazłam sobie coś normalnego wprawdzie za mniejsze pieniądze ale bardziej stabilne. Bo pieniądze to nie wszystko. Szara strefa jest i to zapewne często akceptowana przez obie strony. Tych co oferują taką pracę jak i tych co ją biorą ( nie zdają sobie sprawy z konsekwencji lub robią to świadomie). Przy takiej obopólnej akceptacji szara strefa będzie. Najbardziej mnie denerwują komentarze „rząd nie zrobił tego, tamtego” itd. A my? Ja nie czekam, że ktoś mi coś da!!! Nie oznacza to, że wszystko mi się podoba , bo tak nie jest ale dobrze jest wykazać trochę własnej inicjatywy. Wtedy nawet najdrobniejszy sukces lepiej smakuje.

  16. @podatnik
    Biorąc pod uwagę żargon tych ustaw widać, że to prawo tworzą prawnicy. Bardzo słabi prawnicy, albo mający w tym swój interes.

    @axiom1
    Tu się wpełni zgadzamy, choć może co innego roumiemy przez pojęcia np „polityka mieszkaniowa” – plany przestrzennego zagospodarowania – tak; uproszczenie procedur, rozsądne regulacje etc jak najbardziej. Ale polityka mieszkaniowa w sensie: za naszej kadencji wybudujemy 300 000 mieszkań? Toż to przecież bzdura i tu się myślę dalej zgadzamy.
    Polityka zatrudnienia: uproszczenie procedur, uelastycznienie prawa, obniżenie pozapłacowych kosztów pracy tak! miliardy na tworzenie miejsc pracy, które zostaną wchłonięte przez biurokrację, firmy szkoleniowe, a pracy stworzą tyle co kot napłakał nie! Słusznie Pan pisze, że trzeba strategii i zachęt. Ja mam na początek plan minimum – przestańcie przeszkadzać.
    I oczywiście ma Pan rację pisząć, że szara strefa rośnie na wyraźne życzenie rządu bo zwiększając biurokrację zwiększa zachęty by ją tworzyć.

    @marlena
    A ja widze sens w tym co Marcin pisze. Oczywiście, ze to obywatele tworzą szarą strefę – ale nie ze złośliwości czy chęci okradzenia kogokolwiek. Robią to właśnie z winy państwa, które towrzy idiotyczne przepisy i narzuca obciążenia biurokratyczne. Gdyby prawo było jasne i niezbyt uciążliwe w stosowaniu nikomu niechaiłoby się być w szarej strefie. I są przykłady na świecie które to potwierdzają.
    A na marginesie katastrofa za 20 lat nas czeka niezależnie od tego czy szara strefa będzie czy nie. ZUS zbankrutuje tak czy inaczej.

    @bib
    Wcale nie taki dylemat chciałem pokazać – jeśli mi się nie udało muszę być wyrazistszy na przyszłość. Dylematu w mojej ocenie nie ma, jest tylko prosty wybór: albo robimy rewolucję w naszym prawie i wprowadzamy szarą strefę w legalny obrót, albo godzimy się na jej stąłe przyrastanie. tertium non datur.

    @Hanna
    Poglądy pozostałych można nazwać na wiele sposbów, ale roszczeniowymi bym ich nie nazwał. Wskazują oni, że nasze państwo jest niewydolne i zasadniczo marnuje pieniądze, które się mu przekazuje. Co oczywiście podnosi pytanie o cel dawania państwu pieniędzy. Problem z rządem nie jest taki, że nie zrobił tego czy tamtego, tylko że zrobił bardzo wiele by utrudnić życie osobom takim jak Pani którzy z inicjatywą wychodzą i próbują coś zrobić nieoglądając się na to co im państwo da. Ale oburzają się jak państwo chce im co raz więcej zabierać (w różnej formie – pieniędzy i czasu) samo nie dając wiele w zamian.

  17. Podpisuje sie pod wpisem Podatnika. To jakies straszne szyderstwo demokracji, ze prawo stanowia ludzie, ktorzy przez 20 lat wyspecjalizowali sie w…no wlasnie w czym? W prowadzeniu kampanii wyborczych? W sumie w brazy reklamowej mieliby co do powiedzenia, ale reszta? To tak jakby matematyki na uczelni uczyla studenka pierwszego roku, jakiegokolwiek kierunku. Do wszystkich zawodow trzeba miec pozwolenia, dyplomy, kursy, a do tego najwazniejszego-do kierowania calym krajem ida ludzie, ktorzy nigdy niczym nie zarzadzali. No przeciez przedsiebiorcy nie beda tego traktowac powaznie.

    No i strach, o czym ktos juz wyzej wspomnial, co bedzie za 20-30 lat. Zarobki z szarej strefy przejedzone, tysiace biednych starcow rusza do opieki spolecznej. To nie jest tylko problem w Polsce. Umowy smieciowe to nie polaska specyfika, raczej podejrzana na Zachodzie. A jak opieka spoleczna zbankrutuje? No przeciez nie ma tak, ze bedzie sie kasa lala z budzetu wiecznie? Co oni zrobia, ci starzy ludzie? Umra dla dobra kraju? Czy chwyca za kosy?

  18. Umowy o dzielo czy tez zlecenie funkcjonuja wszedzie – tyle ze odpowiedzialnosc za swoje czyny poszczegolnych obywateli jest wieksza. I swiadomosc konsekwencji takze. Zatem nie ma powszechnego migania sie od skladek emerytalnych. Nawet jak nie ma obowiazku odprowadzania ich do panstwowych instytucji, to i tak ludzie placa je tamze, badz zawieraja prywatne ubezpieczenie emerytalne.

    Natomiast jednoosobowa dzialalnosc gospodarcza na rzecz np. bylego pracodawcy badz jednego usligobiorcy, czesto jest okreslana jako „pozorna” i formalnie i fiskalnie niedopuszczalna. Bo traktowana jako forma uchylania sie od wyzszego opodatkowania niz wynikaloby ono ze stosunku pracy.

    Bo temu to w Polsce glownie sluzy – omijaniu zawierania stosunku pracy, mimo ze takowym faktycznie jest.

  19. Pani Marleno, wychodze z zalozenia, ze w dobrze funkjonujacym panstwie z widocznymi korzysciami/efektami jego dzialalnosci, obywatele nie beda migac sie od podatkow a firmy oplacaja swoje i wszystk jest na legalu, bo koszty funkcjonowania sa do zniesienia. Sa takie przypadki na swiecie, gdzie (w miare) wysokie podatki sa dzwigane, ale zakres i jakosc instytucji panstwa uzasadniaja ich placenie.
    U nas te pieniadze nie znikaja w czelusci kont szwajcarskich jak u roznych dyktatorow, ale wszyscy WIDZIMY jak one sa marnowane i na kogo. Do tego dochodzi niewyleczony konflikt z czasow komuny „my” (obywatele, lub ich grupki) kontra „oni” (czyli nadal „ten”, obcy nam aparat panstwowy) a 20 lat „demokracji” nikogo tego nie oduczyly, tym bardziej, ze nasz system to radzej mafijno-kumotersko-rodzinny uklad niz cokolwiek innego. Tutaj Bib ma racje.

    Szara strefa staje sie wiec nie tylko koniecznoscia, dla tych ktorzy nie moga udzwignac wybrykow i wymogow panstwa, ale i dla tych, ktorzy nie chce marnowac swoich pieniedzy i nie czuc sie frajerami ze je oddali na zmarnowanie.
    I tutaj mam blisko do stwierdzenia Bib’a odnosnie szarej strefy, ale wg. mnie nie chodzi o to czy poblazac czy nie. Po prostu, jej istnienie obnaza chciwosc nie poparta sila, by zamknac furtki. Jakze to polskie – bezpodstawne ambicje/checi a calkowity brak sily/umiejetnosci by je zrealizowac (ppamietacie niedawnego Tuska jak grzmial, ze terrorystom od ACTA nie ustapi?). Poza tym, moze i samo „panstwo” jako mglisty moloch („las”) chcialoby zamknac furtki (dla ideologii lub by zachowac monopol na konkretny typ wladzy), ale juz indywidualne „drzewa” (sejmowcy, senatowcy, burmistrzowie, rodziny pracownikow izb skarbowych, itd) kreca zawsze cos na boku i byloby im to nie na reke. Bo nawet po sejmie trzbea znalezc jakas halture by utrzymac hulaszczy tryb zycia do jakiego sie przywyklo na (nomen omen) „wiejskiej”.

    O moralnosci (np. szarej strefy) porozmawiajamy w zdrowym panstwie. Czy w ramach znanego wszystkim kryzysu ministerstwa pozwalnialy kogokolwiek? Czy zlikwidowano jakiekolwiek? Czy NIE wyplacono milionow w 13tkach urzedasom? Rozpasany folwark administracyjny trzbe karmic cudzymi pieniedzmi, a te, coraz czesciej, trzeba bedzie rabowac, bo nikt ich dobrowolnie nie odda.

    Wiem, ze dochodzimy do zasadniczego pytania: to skad ma panstwo brac pieniadze na swoje zobowiazania (np. emerytury), skoro obywatele nie chca oddawac swojej gotowki. I odpowiedz jest prosta jak ukradziona grecka autostrada: nie wlewa sie dobrych pieniedzy w slad za zlymi (don’t put good money behind bad money). To panstwo, jak i wiele innych jest u kresu aktualnego modelu funkcjonowania. Stad okradanie 3go filara, itd.
    I nie tylko u nas, nie ma odpowiedzi na „co dalej”, poniewaz (i zataczamy kolo) aktualne „elyty” to cwoki i dyletanci, kretacze i beztalencia.
    Jak sie wzielo pijanego kapitana do robty to i sie Concordia na skalach rozbila.

  20. Panie Tomaszu, nie moge sie zgodzic z Panska teza, ze za czyny jednostki ponosi odpowiedzialnosc panstwo.
    I ze gdyby obciazenia byly nizsze to wszyscy radosnie placiliby wszystkie nalezne daniny. Nie jest to poprostu prawda. Sa tacy, ktorzy nigdy nie beda placili niezaleznie od tego ile beda zarabiali i zadna abolicja w tym przypadku niczego nie zalatwi, sa tacy, ktorzy placa zgrzytajac zebami i czuja sie nieustannie okradani przez panstwo. A ja place i czuje sie okradana przez wspolobywateli, bo to oni nie placa powoduja, ze moje podatki beda musialy byc coraz wyzsze.

    Problem polega na tym, ze dla wiekszosci panstwo to jest jakis enigmatyczny twor. I ta wiekszosc nie rozumie, ze panstwo to my wszyscy. Bardzo mnie zawsze ciesza wypowiedzi pracownikow budzetowki, ze im pensje placi panstwo i oni nie beda odpowiednio troszczyc sie o obsluge jakiegos prywaciarza.
    To samo dotyczy pracownikow sluzby zdrowia czy oswiaty – kompletnie nie maja swiadomosci, ze swoje pensje zawdzieczaja uczniom, studentom czy pacjentom. I traktuja tychze w przerazajacej wiekszosci jako zlo konieczne, bez naleznego kazdemu czlowiekowi szacunku, czestokroc z pogarda.

    Podobnie ci, ktorzy wyludzili nienalezne renty i ci, ktorzy im je przyznali nie maja swidomosci, ze okradaja innych chorych, ktorym ze wzgledu na stan zdrowia sie ta renta faktycznie nalezy. A jest mikra bardzo, poniewaz uzurpatorzy czerpia z tego samego garnuszka o ograniczonej pojemnosci.

    To samo dotyczy lewych zwolnien lekarskich, ktore tez sa plaga w Polsce. Czy zwolnien dla kobiet w ciazy od momentu jej stwierdzenia, najwyzszej w calej Europie. Czy zwolnien lewych dla mlodych matek, ktore nie ida na urlop wychowawczy, bo to nie oplacalne jest i bujaja sie latami stosujac plodozmian – prawo do urlopu i L4. Blokujac lata cale etaty w firmie i uniemozliwiajac zatrudnienie na stale innej kobiety pracujacej w jej zastepstwie.Tutaj winien jest ustawodawca gwarantujacy ciezarnym 100% swiadczenia na zwolnieniu lekarskim. Przypuszczam, ze nawet swietej trudno byloby sie oprzec pokusie;-).

    Postawa Pana Marcina moze byc jako taka sluszna – nie placmy panstwu, ale nie w demokracji. Do tego nalezaloby zmienic ustroj, mamy w kraju paru apologetow innego, wymagajacego jednakowoz wziecia odpowiedzialnosci za siebie we wlasne rece. Tylko ze z ta odpowiedzialnoscia cos u nas krucho.

  21. marlena
    28 lutego o godz. 15:43
    Oczywiscie ze ‚panstwo’ jest za wszystko odpowiedzialne. A ‚panstwo’ to jednoosobowa dyktatura Donka Tuska !
    Skoncentrowal on cala wladze po przez manipulacje i cwaniactwo i jest za wszystko odpowiedzialny. Za szara strefe, za dlug publiczny, za sluzbe zdrowia i za Kowalskiego ktory nie placi tyle podatku co ty.
    Polska nie jest zadna demokracja, nawet nie jest parodia demokracji.
    Skad ci to przyszlo do glowy ??? Aha w gazecie tak napisali….

    Dlaczego nie masz pretensji do KK ? To oni cie okradaja z przyzwoleniem dyktatora. To KK demoralizuje polakow, to KK jest winny za brak w kraju etyki i elementarnej moralnosci z przyzwoleniem dyktatora.

    Przeciez lekarz ktory daje lewe zwolnienia jest OK. Pojdzie sie wyspowiadac, da lapowke i dostnie rozgrzeszenie. W tym tkwi zaraza i twoje nieszczescie.

  22. Nie wiem czy to się da wymyślić, ale dużo by uprościło znalezienie sposobu na uwzględnianie w legislacji skali przedsiębiorstw. Trudno bowiem równo traktować firmę jednoosobową i zatrudniającą setki, ba, choćby kilku pracowników. Owszem, jako maluch nie muszę prowadzić pełnej księgowości, jakieś tam dopusty omijają mnie bodaj także w ZUS-ie czy podatkach. Kiedyś miałem ośmiu zatrudnionych i jakoś mało bolało (lata 90-te ; do ZUS wystarczyła – w epoce przedkomputerowej – jedna płachta raportu) – dziś mam jednego pracownika na zleceniu i chyba będę się musiał cafnąć do ręcznego wypełniania KPiR, bo firma dostarczająca mi od 10 lat program komputerowy do prowadzenia księgi przychodów i rozchodów raptem wpadła na pomysł, żeby moduł płacowo kadrowy wydzielić i kasować mnie osobno dwukrotnie drożej niż samą księgę. I to wszystko tylko dla jednego emeryta zatrudnianego na zleceniu… Są owszem internetowe portale księgowe, niekiedy prawie darmowe, ale też tak potwornie rozbudowane i upierdliwe, że życia mało by je okiełznać; już ponad pół roku różne testuję i ręce opadają, zwłaszcza mając świadomość, że to wszystko i tak państwa nie wzbogaci, bo ponoć dochody z podatku dochodowego przedsiębiorców i tak są iluzoryczne, zważywszy koszty egzekwowania. Ręcznie mógłbym księgować płace bez problemu, ale nie w tym dzisiejszym systemie, kiedy nie ma jednej składki procentowej na ZUS, ale jest kilka rozszufladkowanych wskaźnikami procentowymi, często jeszcze zwariantowanymi, uzależnionymi od wieku zatrudnionego, albo od jakiejś kwartalnie ustalanej średniej płacy czy czegoś tam, co muszę na bieżąco śledzić, bo a nuż się zmieniły
    Ktoś mi radził, żeby na początku roku zlecić raz biuru rachunkowemu wyliczenie ZUS-u i potem już tylko kopiować. Ale przecież jeden parametr (np. składka zdrowotna )wchodzi w życie w styczniu, drugi (np. rentowa) od lutego, inne władza może w każdej chwili zaordynować dowolnie. Nie można tylko – mimo lat obiecywania – wprowadzić kultury oświadczeń (zamiast zaświadczeń); nie można stosować e-podpisów, nadal nie honoruje się faktur internetowych, nadal utrzymujemy świętość pieczątek (spotkałem się nawet z opinią urzędnika, że dokument z pieczątką w kolorze czarnym jest wątpliwy, bo mógł być kserowany!); nadal trzeba pocztą odsyłać potwierdzenia sald w obrotach z kontrahentami, choćby były one groszowe, albo i zerowe – no bo przecież pocztowiec też musi z czegoś żyć.
    Jeżeli gospodarz tego blogu dostrzega kwestię opłacalności walki z szarą strefą – czemu się nie przeciwię, bo są w przyrodzie dziwy – to warto by może też zapostulantować, żeby państwo zatroskane o swój skarb stworzyło choćby portale internetowe, na których przedsiębiorca mógłby bezpłatnie i bez szkody dla zdrowia znaleźć aktualnie obowiązujące przepisy prawne , programy ułatwiające wywiązywanie się z posług wobec fiskusa… ZUS daje „płatnika” darmo, fiskus nawet programu do pitów rocznych nie wygenerował, zostawiając to pole różnym inicjatywom społecznościowym; chwała, ale co mi za pożytek z różnych leksykonów prawnych, które opatrzone są klauzulą: niniejszy tekst nie może stanowić źródła prawa.
    Jako przedsiębiorca muszę, a nawet chcę, ubezpieczać się co roku od odpowiedzialności prawnej z tytułu błędów w sztuce ( najogólniej mówiąc ). Czemu nie ma takich ubezpieczeń dla urzędników i innych wymyślaczy przepisów i regulacji; czemu władza musi być bezkarna, albo w najlepszym wypadku pozbawiana w wyborach mandatu. Nie odbierajmyż im prawa do otrzymania – jak każdy człowiek – mandatu w wysokości stosownej do popełnionej nierozumności, nieostrożności, nieobyczajności.

  23. Marcin
    „. Do tego dochodzi niewyleczony konflikt z czasow komuny „my” (obywatele, lub ich grupki) kontra „oni” (czyli nadal „ten”, obcy nam aparat panstwowy) a 20 lat „demokracji” nikogo tego nie oduczyly ”
    Trafiłeś prawie w dziesiątke, prawie, bo co w takim razie powiedzieć o sławnych już Grekach czy Włochach. Włoskie słuzby skarbowe w okolicach sylwestra zrobiły nalot w jednym z kurortów w Dolomitach na hotele i butiki wykazujące bardzo niskie obroty. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki obroty handlu i turystyki w ciągu kilku dni wzrosly o 300%. Tak, trzykrotnie.
    Ale z tymi pozostałosciami po komunie masz racje, do tego dochodzi takie typowo polskie widzenie tylko końca własnego nosa.
    Chociaż widze w swojej okolicy marnotrawstwo moich pieniędzy, myśle podobnie jak Marlena.
    Niektóre kraje alpejskie w bardzo prosty sposób zlikwidowały szarą strefę w hotelarstwie. Po prostu gość po zameldowaniu otrzymuje „karte gościa” upoważniającą do znacznych zniżek na atrakcje w okolicy, lub nawet na darmowe korzystanie z infrasrtuktury turystycznej (np szwajcarska dolina Samnaun). Goście są zadowoleni, gmina ma wpływy z opłat lokalnych, państwo ma wpływy z VAT i PIT. Proste ja budowa cepa. Spróbujmy to wprowadzić w naszych „kurortach”, zobaczymy jaki się podniesie rwetes.

  24. andrzej 52: zgoda, ze da sie zalatac dziury (np. jak opisujesz), ale to nadal nie zalatwia sprawy gigantycznego marnotrawstwa i pasozytniczej adminstracji.
    Bo Wasze podejscie zapewnia nam kilkadziesiat lat tego samego szajsu, ze zmienaijacymi sie gebami klamliwych „politykow”, i hord cwaniakow dorabiajacych sie naszym kosztem.

    cwaniactwo jest taka sama pozstaloscia komuny. tak jak brak szacunku do klienta (w „biznesie”) czy petenta (w urzedzie). Wielu naszych byznesmenow ciagle przeciez mysli o jednym numerze za milion dolarow, a nie budowaniu firm, czy pozycji rynkowej. Ale, tak samo mysla „konsultanci”, urzednicy, piszacy granty unijne, itd.

    nie chowajmy glowy w piasek i nie wierzmy politycznym mitomanom, sprzedawczykom demokracji, ze „ich droga” jest jedyna dla nas, kraju i swiata.

    @bib: w anglii, Companies House, ma wszystko online, tak jak tax office. siedzisz w domu i klikasz.

    co do ubezpieczenia urzednikow – zuwaz, ze w tym roku juz proboja przekrecic na nie szpitale: jaki rwetes sie podniosl z tym drugim onbowiazkowym ubezpieczniem (jakas wersja OC?), o ktorym nikt nic nie wie a obowiazuje?

  25. Panie Marcinie, „nasze” podejscie zapewnilo nam kilkadziesiat lat tego szajsu, jak Pan to raczyl uprzejmie ujac ;-). Ale, jak wynika z powuzszej dydkusji, to nie bylo podejscie ani moje, ani Andrzeja52, ani paru jeszcze innych osob, co oczywiscie nie jest zadnym usprawiedliwieniem.

    Natomiast Pan swiadomy niewlasciwego podejscia naszego pokolenia reprezentuje dokladnie jego stanowisko, obarczajac wina za wszystko rzad i rozgrzeszajac siebie. Gdzie tu powiew swiezosci i nadziei dla przyszlosci kraju? Pan i Pan Tomasz jestescie reprezentami pokolenia, ktore o ekonomii i gospodarce pojecie miec powinno. I poczucie odpowiedzialnosci za siebie i rady udzielane innym.

    Czy namawiajac innych do zanurzenia sie w szara strefe, bedzie Pan czul sie odpowiedzialny za kogos, kto posluchal Panskiej rady i na skutek wypadku niezawinionego przez siebie bedzie niezdolny do pracy i skazany na np300 zlotowa rente? Czy o takich sytuacjach, a wlasciwie tragediach, nierzadkich przeciez Pan pomyslal?

    Czytam ten blog i komentarze i nie znajduje tu doprawdy nic innego, jak tylko typowe nasze narzekanie. A oczekiwalabym konstruktywnych propozycji. Rozwazenia jakiegos konkretnego problemu i proby zastanowienia sie nad jego rozwiazaniem. Zwlaszcza od mlodych, porzadnie wyksztalconych ludzi, ktorym przyjdzie jeszcze jakies pol wieku zyc w tym kraju. Stworzenia listy najbardziej palacych problemow i znalezienia sposobu upublicznienia jej. To Wy macie setki FB-owych przyjaciol, w sprawie ACTA dalo sie zmobilizowac jakos masy. Sa formy nacisku na rzad – stworzcie Stowarzyszenie Podatnikow i niezalezne np Malych Przedsiebiorcow i walczcie o swoja przyszlosc.

    Wywalczcie moze na poczatek, aby interpretacje Ministra Finansow byly wiazace dla wszystkich urzednikow skarbowki. To by przedsiebiorcy wiele ulatwilo. Zwroccie sie do instytucji unijnych w sprawie niezgodnosci polskiego Vat z 6.Dyrektywa. Jest naprawde szerokie pole do popisu, jezeli Wam zalezy, aby bylo lepiej, aby Wam sie normalnie zylo w tym kraju.
    Protestujcie przeciwko protestom rodzicow niechcacych posylac 6-latki do szkoly.

    Ja ponad 50 lat temu zaczynalam edukacje majac 6 lat, niecale zreszta. Slonia znalam tylko z obrazka, w realu ujrzalam go bedac juz w liceum we wroclawskim zoo. Dzisiejsze 6- latki wymieniaja jednym tchem wszystkie znane dinozaury i sprawnie posluguja sie komputerem. Tylko rodzice zyja w ciemnogrodzie, albo tez narzekaja tylko i protestuja dla zasady, bo geny mamy poniekad skazone.

  26. @tsubaki i marlena
    Moi drodzy przekonanie, że nasza emerytura zaelży od składek jest błędne. Nasza emerytura zalezy wyłącznie od demografii. W związku z tym opłacanie/nieopłacanie składek ma znaczenie tylko dla bieżącego deficytu ZUS, a bardzo trzeciorzędne dla tego co dostaniemy na starość. Dotarło to nawet do wicepremira. Jakaś forma emerytury obywatelskiej jest nieuchronna – pytanie tyko kiedy nastąpi upadek dzisiejszego systemu.

    @marlena
    Nigdzie nie twierdzę, że za czyny jednostki odpowiada państwo. Każdy odpowiada za swoje czyny. Państwo odpowiada za warunki w jakich podejmujemy decyzje. Ja też podatki płacę i płaczę.
    Oczywiście ma Pani rację, że istnieją ludzie, którzy podatków nigdy nie będą płacili. Istniejątakże tacy, którzy będą placili (prawie) zawsze. Chodzi jednak o tych pośrodku – stworzyć takie warunki by płacić chcieli. Bo nie wierzę, że to jak się państwo zachowuje nie ma wplywu na zachowanie obywateli. Przykład prosty – w pewnym okresie suma obciążeń podatkiem dochodowym w Rosji wynosiła 107% – zapłaciłaby Pani?
    Weźmy też pod uwagę, że to co płacimy płacimy po coś. Jeśli widzimy, że nasze pieniądze są marnowane to się niezbyt chce płacić.
    Pyta Pani o konkretne roziwązania. Będę o nich pisał już niebawem.

    @bib
    Siedzę w programach kadrowych i muszę poweidzieć, że się nei dziwię, że za to kasują osobno. Ilość wiedzy i zmian wymaganych po prostu nie daje możłiwości utrzymania takiego programu w cenie księżki przychodów-rozchodów. Ale to nie wina firm tylko państwa. Te przepisy o kosztach pracy są niedorzeczne.
    Proszę zauważyć, że ja nie psotuluję walki z szarą strefą tylko jej ulegalnianie – m.in. drogami o jakich Pan pisze!

  27. Pani Marleno,jesteśmy prawie rówieśnikami,tak więc sądzę,że świat oglądany przez nas przez wiele lat,z pozycji raczej egalitarnych/nie wiem jak jest teraz/,niewiele się różnił.I wtedy i teraz kreatywna księgowość służyła rządzącym,zaś wiarygodnym miernikiem sytuacji społecznej i warunków życia był głos ulicy.Może zamiast pytać o liczby, porozmawia pani z osobami z dolnej drabinki dochodów i usłyszy pani ,że ich sytuacja, nie tylko się nie poprawia,ale ulega stałemu pogorszeniu,a osób takich wciąż przybywa.Z chęcią podyskutował bym z Panią dłużej,lecz wychodzenie z szarej strefy, przy zerowej pomocy państwa/ile wspaniałych liczb/ chwilowo zbyt absorbuje,tak mój czas jak i umysł.W każdym razie serdecznie pozdrawiam.

  28. Dyskusja pokazuje brak koncentracji na wielkich liczbach. Po co sie interesowac czy jakis tam Kowalski z szarej strefy naprawde zaplacil wystarczajacy podatek?. To nie ma sensu. Polski przedsiebiorca ktory widzi zagrozenie biznesm szarej strefy powinien ten biznes kupic i wchlonac zamiast narzekac.

    Polskim najwiekszym problemem jest bezrobocie i zwiazane z tym straty ZuS-u i budzetu. Rzad nic z tym nie robi a jest to podstawowym obowiazkiem rzadu.

    Po 1989 Polska stracila 4 mln miejsc pracy. Ile to kosztuje? Bardzo duzo. Szacujac na podstawie obecnej sredniej pensji; ZUS stracil 730 mld zl. Budzet sracil 695 mld zl w postaci PIT i dalsze 485 mld zl w postaci VAT.

    A PKB stracil okolo 9,750 mld zl to jest okolo 440 mld zl rocznie. Sa to gigantyczne straty. Polska pozyskala z prywatyzacji zaledwie 150-200 mld zl ale stracila nawet wiecej przez dewidendy.

    Tylko odbudowa poziomu zatrudnienia do okolo 17-17.5 mln miejsc pracy moze ocalic Polske. Na inne tematy nie warto dyskutowac. Duzo mozna osiagnac i nawet to nie bedzie kosztowne. Ale kto w tym nie-rzadzie nadaje sie do dyskusji ?. To stado baranow ktore nalezy pogonic. Im szybciej tym lepiej.

  29. @bib
    Nie narzekaj tak bardzo. Też prowadze firmę od 25 lat, zatrudnialem nawet 10 pracowników (razem z pół- ćwierćetatowcami), i zawsze swoją ksiegowość prowadziłem sam,ręcznie, pracując przy tym w warsztacie. Obecne ZUS-y nie są aż tak skomplikowane. Na stronie min. finansów znajdziesz linki do deklaracji, potrzebny tylko jest e-podpis, ale dzisiaj nie jest to jakaś zawrotna suma ok. 200,-PLN na dwa lata, i sam sie do tego przymierzam. Zaoszczędze na paliwie i na czasie, chociaż chodzi tylko o dwie deklaracje VAT-oskie.
    Sławomir Stefaniszyn
    Wcześniej pisał Pan, że zaden urząd państwowy nie pomógł Panu przy próbie założenia działalności, teraz Pan pisze że znów państwo nie chce Panu pomóc przy wychodzeniu z szarej strefy. A jakiej pomocy Pan oczekuje. Mógł Pan otrzymać dofinansowanie na rozpoczęcie działalności, dwa lata można płacić niski ZUS, czy to jest mało. A może urzędnik ma jakiś pomył Panu podsunąć ? Przepraszam za złośliwości.
    Pani Marlena prosiła Pana o jakieś liczby dotyczące ubóstwa w Polsce. W moim sasiedztwie jest budynek socjalny, w którym mieszka kilka osób dorosłych, tylko jedna para sie jakąś dorywczą pracą, ale na budynku wiszą dwie anteny płatnej telewizji satelitarnej. A ludzie ci otrzymują zapomogi z moich podatków płaconych miastu (patrz wpis z niedzieli). I to ma być ubóstwo?.
    Marleno
    Popieram założenie jakiegoś stowarzyszenia drobnych przedsiębiorców, czy coś w tym rodzaju. Własnie ludzie młodzi jak Marcin, czy Pan Tomasz powinni sie zająć takimi sprawami.
    Pozdrawiam

  30. @axiom1: jest jeszcze jeden aspekt prywatyzacji, ktory wpisuje sie w spolegliwosc wobec swiatowej finansiery i kumoterstwo, szkodzace krajowi: wyprzedano zyskowne firmy, zostawiajac sobie same kiepskie.
    Balcerowicz oczywiscie pitoli, ze inaczej sie nie dalo, ale logika wskazuje, ze LATWO bylo sprzedac dobre i zyskowne. Za to, zostawienie sobie kiepskich firm to ciagly drenaz budzetu i brak mozliwosci rozwoju.

    chicagowski disaster capitalism, zgotowany nam przez balcerowicza i jego kumotrow. w ta szkole „intelektualna” wpisuje sie rowniez bezrobocie.

    @andrzej52: ja nie taki mlody
    http://www.marcinduszynski.com/category/wspomnienia-2/

  31. „zaś wiarygodnym miernikiem sytuacji społecznej i warunków życia był głos ulicy” – Panie Slawomirze, czy rzeczywiscie? Ktory glos – gornikow, stoczniowcow, szwaczek z Lodzi czy ” warcholow” z Radomia?
    Ja sklanialabym sie do przyznania wiarygodnosci raczej dwom ostatnim wymieninym przeze mnie glosom.

  32. Pracuję na etacie i dorabiam sobie troszkę skromną działalnością gospodarczą. Zakładając firmę kilka lat temu nie miałam żadnych większych trudności. W tej chwili chyba jest jeszcze łatwiej. Rok temu GUS poprosił o potwierdzenie, aktualizację danych, listownie i koniec.
    Oczywiście mam zastrzeżenia ale innej natury. Płacę, od działalności gospodarczej, składkę zdrowotną w pełnej wysokości a wolałabym np składkę społeczną lub składkę zdrowotną od rzeczywistych dochodów. Do tego trzeba zmiany przepisów. Obserwując też dyskusję na temat wieku emerytalnego mam pewne przemyślenia. Np. jeśli kobiety mogą (ze względów ekonomicznych) i chcą, być w domu zajmując się dziećmi lub tylko domem i mężem, niech mają prawo do dobrowolnego ubezpieczenia. Dać im prawo do zbierania na emeryturę poprzez płacenie składki jak w działalności gospodarczej.

  33. Z dużym zainteresowaniem obserwuję wpisy na blogu. mam kilka uwag:
    @ Andrzej, Marlena – istnieje już kilka stowarzyszeń małych przedsiębiorców – firmy rodzinne http://www.firmyrodzinne.pl., Związek Przedsiębiorców i Pracodawców http://www.zpp.net.pl, ponadto szereg stowarzyszen branżowych jak np. Polskie Stowarzyszenie Biur Tłumaczeń.

    Problem wpływu Państwa na szarą strefę jest bardzo poważny. Myślę o tworzeniu mentalności – myślę o przetargach instytucji państwowych na usługi sprzątania, ochroniarskie lub bliższe memu sercu tłumaczenia. Wybór tylko na podstawie kryterium najniższej ceny wymusza wyrzucanie pracowników na umowy zlecenia lub samozatrudnienie. Oferowane stawki nie umożliwiają zatrudnienia na normalnych warunkach. Wystarczyłaby klauzula w umowie że wykonawca będzie przedstawiał kopię opłacanych składek ZUS za pracowników (za niska świadczy o tym, że pracownicy nie są zatrudnieni prawidłowo). Może być inny dokument. Jest to jeden z powodów dlaczego nie startuję w przetargach gdyż nie jestem w stanie oferować konkurencyjnych stawek przy opłacaniu pracowników na średnim poziomie obowiązującym na rynku.

  34. wszystkie koncepcje placenia Zbytecznego Upustu Skladkowego przedstawiane przez politykow, blogersow i szanownych komentatorow zapominaja o jednej rzeczy, o ktorej wspomnial zreszta Tomasz: ZUS jest jak kubel – dzisiejsze platnosci rozdawane sa dzisiejszym emererytom.
    Platnosci p. Hanny nie sa JEJ, ale naleza do dzisiejszych emerytow. Postrzeganie platnosci ZUS jako formy oszczednosci jest bledem, poniewaz tak naprawde to ZUS bierze na siebie dzisiaj (JEDYNIE) zobowiazanie, ze wyplaci p. Hannie odpowiednik jej „skladek” za 30 lat, liczac na to, ze skads te $$$ wytrzasnie, od WTEDY pracujacych by oddac ICH kase p. Hannie.
    Stad ten system nie ma szans w spolecznestwie starzejacym sie i NIE rozmnazajacym sie. I stad nasi politycy lataja jak kury z urwanymi glowwami.

    A tutaj pojawia sie moj smutek, ktorym zarazil mnie znajomy matematyk: wartosc pieniadza w czasie. A znajomy menedzer dodal trucizny: dzisiejsi menedzerowie (gdziekolwiek) obiecujacy cokolwiek komukolwiek, ale za 20-30 lat, nie interesuja sie realnosci swoich obientic, poniwaz nie bedzie ich gdy przyjdzie czas realizacji owych obientic. Za to, nasza kase (zwana klamliwie „skladka”) juz przejedli i to nie za 30 lat, ale DZISIAJ, gdy znana jest wartosc kadej tej zlotowki. Menedzerowie czy politycy, ta sama banda klamcow. NIKT nie wie co bedzie za 20-30 lat.

  35. Panie Marcinie, Panie Tomaszu, nie zapominamy. Jestem tego jak najbardziej swiadoma. I o to wlasnie chodzi, ze wszyscy placacy skladki placa je na aktualnych emerytow i jeszcze budzet musi dokladac, aby wyrownac niedobory. Polska reforma systemu emerytalnego bazujaca na trzech filarach, byla rewolucyjna na miare Europy i sluszna moim zdaniem. Tylko po drodze wystapily wynaturzenia – to je nalezalo skorygowac. Tymczasem wiekszosc pracujacych z radoscia wielka przyjela odwrot od idei, w blogim( mylnym) przekonaniu, ze ZUS jest remedium na wszystkie bolaczki i pewna kase w przyszlosci.

    Tylko jakie Panowie widza rozwiazanie – skad czerpac srodki na emeryture obywatelska? Jezeli nie skladki do ZUS, to podniesienie podatkow, bo skads te kase brac trzeba.
    To, ze na skutek rozwoju demograficznego placacych skladki bedzie mniej, a okres wyplacania emerytur bedzie znacznie dluzszy tez jest jasne. To, ze ludzie sami beda oszczedzac w taki czy inny sposob na starosc tez jest utopia, bo przeciez panstwo dac musi. Jezeli niewielu ubezpiecza domy (a odsetek posiadanych przez nas domow w stosunku do populacji jest bez mala najwyzszy w Europie) a potem w razie kataklizmu wyciaga reke do panstwa( czyli rowniez do mnie) po pomoc.

    To, ze wielu swiadomie decydowalo sie na zatrudnianie na najnizszej stawce, a reszte otrzymywalo pod stolem, a teraz dostaja pisma z ZUS, ze ich wymiar emerytury przy identycznych dochodach za 15 – 20 lat bedzie wynosil troche ponad 200 zl. Z podstolowych dochodow niczego nie oszczedzili, bo nie lezy to w naturze Polaka.

    Huston- mamy problem. Tylko jak go rozwiazac? Czyim kosztem? Tych, co skrupulatnie placili i niewiele otrzymaja? Wszystkich tych, ktorzy placa podatki od pelnych dochodow, poprzez podniesienie stawek PIT?
    A ci w szarej strefie znowu sie beda migac i smiac w kulak z nas oferm?
    Najprosciej byloby zlikwidowac podatki posrednie i zostawic tylko bezposredni( nie wiem czy 60% by starczylo, nalezaloby policzyc), ale tylko teoretycznie, bo niezaleznie, ze nie jest to zgodne z unijnymi zasadami, to doprowadziloby do padniecia kraju na pysk w blyskawicznym tempie i zubozenia tych zle i srednio sytuowanych. I eksplozji szmuglu, bo nikt by towarow w kraju nie kupowal.

    Emerytura obywatelska – kraje, ktore moga sobie na nia pozwolic np.Szwecja, Dania tez juz maja problemy, a mogly sobie na nia pozwolic miedzy innym ipoprzez wysoka akcyze obowiazujaca na niektore dobra. Czyli akcyza tez nie jest rozwiazaniem.

    A zatem, jak Panowie widzicie praktyczny sposob na osiagniecie tego szczytnego celu?
    Bo ja za glupia jestem, aby miec jakas sensowna koncepcje.

  36. Kasprowicz „To pytanie dedykuję politykom. Dalsze traktowanie przedsiębiorców jako dojnych krów….”

    Jest nawet gorzej. Rzad gnebi przedsiebiorcow jak tylko sie da. Glownie po przez otwarcie granic do globalnej konkurencji. Dumping z calego swiata nie jest zwalczany za co polski przedsiebiorca i polski bezrobotny placa. Np kazdy product zywnosciowy z zachodu jest dumpingiem. Bo zachodni rolnik dostaje trzy razy wieksza zapomoge.

    Samo pojecie globalnej konkurencyjnosci jest absurdem. Ile kosztuje polski rzad na glowe mieszkanca ? Jak sie to porownuje z innymi krajami ? Tu nalezalo by zaczac. Jezeli rzad jesk konkurencyjny, bylby to dobry przyklad. Ale wiadomo ze rzad jest gigantycznym marnotrastwem. Rzad jest odpowiedziany posrednio lub bezposrednio za 60-80% kosztow polskich przedsiebiorstw. I ten sam rzad sprowadza swiatowa konkurencje na polski bizness. Dlaczego nie na siebie ???

    W kategori ‚rejerstracja nowego bizesu’ Polska zajmuje 126 miejsce w swiecie a w kategori ‚pozwolenie na budowe’ 160 miejsce. Do trzech lat czeka sie na pozwolenie na budowe (Ref Bank Swiatowy).

    Jak wiec mozna to uzasadnic ??? Niekonkurencyjny rzad narzuca wiekszosc kosztow na polski biznes i sprowadza konkurencje z calego swiata przeciwko polskiemu businesowi ??? To szalenstwo, sabotaz ! Kogo ten rzad reprezentuje ?

    Popieram opinie Kasporowixza. Dopoki rzad nie odwroci niezwykle niekorzystne trendy demograficzne polski sytem emerytalny nie przetrwa. Nie ma na to szansy.
    Jedynym realistycznym wyjsciem z tej beznadziejnej sytuacji jest tworzenie nowych miejsc pracy. Rzad jest za to odpowiedzialny. Rzad musi opracowac strategie rozwoju gospodarczego dla kraju i plany jej realizacji. Z nadrzednym celem, tworzenia nowych miejsc pracy. Po przez stwarzanie sprzyjajacej ‚atmosfery’ dla biznesu.

    Nowe miejsca pracy wchlona bezrobotnych i emigranotow. Zwiekszy sie bezpiecznestwo ekonomiczne polakow i odrodzi sie przyrost natyralny. Im wiecej ludzi bedzie pracowac tym wiecej bedzie placic skladki ZUS i podatki. Tym wiekszy bedzie PKB.

  37. Szanowni Państwo
    A jednak rząd zaczyna coć robic z naszymi świętymi krówkami bezrobotnymi
    http://biznes.onet.pl/prawo-do-leczenia-tylko-dla-pracowitych,18570,5043654,1,prasa-detal
    Czyżby rząd doszedł juz do muru, że na takie decyzje się odważył?

  38. Andrzej52
    1 marca o godz. 7:46
    Kazdy biznes (ale nie twoj) wie, gdy obywatel ma wiecej pieniedzy w swojej kieszeni, tym latwiej bedzie je wydobyc. Te 2.8 mln bezrobotnych w Polsce jest olbrzymim rynkiem ale wyeliminowanym z powodu braku dochodow. Zaluzmy 1 mln dostaje prace i ty zyskujesz 50 nowych klientow. W tym dla ciebie bylby problem. Bo twoim sukcesem jest gdy inni maja gorzej. Ale tacy od ciebie nic nie kupia. Sam sobie podcinasz gardlo i nawet o tym nie wiesz.

    Kpisz z ludzkiej niedoli nazywajac bezrobotnych ‚świętymi krówkami’

    Natomiast Władysław Kosinak-Kamysz, minister pracy i polityki socjalnej, pediatra ktory nie posiada nawet jednego roku stazu pracy poza strukturami partyjnymi na stanowisku ministra pracy jest kpina z obywateli i z obowiazku.
    To jedna z najbardziej nie odpowiednich osob na najbardziej nie odpowiednim stanowisku. (ministrem skarbu jest archeolog, zastapil geodete)
    Wiekszosc bezrobotnych nawet nie widzi potrzeby by sie rejerstrowac. Bo pracy nie ma i z takim ministrem i nie-rzadem pracy nie bedzie.

  39. axiom1
    1 marca o godz. 8:26
    Prosze przeczytaj tekst artykułu ze zrozumieniem.
    Szerzej odpowiem na Twoje ostatnie komentarze wieczorem, moja przerwa sniadaniowa sie skonczyła, i tak gdzieś do 18 -tej musze popracować. O mój biznes sie nie martw.

  40. ” Dopoki rzad nie odwroci niezwykle niekorzystne trendy demograficzne polski sytem emerytalny nie przetrwa” – axiom, to doprawdy bardzo interesujace stwierdzenie. Szczegolnie interesowaloby mnie, jak to wprowadzic w czyn 😉 . Musialoby zaskutkowac zwiekszenia zatrudnienia w budzetowce i wysylania nadzorcow panstwowych do alkow malzenskich. Musieliby byc zaopatrzeni w uprawnienia do przeprowadzania rewizji osobistej i odpowiednie urzadzenia, aby wykryc te wszstkie spirale tudziez inne srodki antykoncepcyjne.

    Ponadto kazda obywatelka mialaby obowiazek comiesiecznego dostarczania wykresow owulacji, bo inaczej bylby przerost zatrudnienia tychze nadzorcow. No chyba ze zdamy sie na trojki spoleczne – kiedys to funkcjonowalo calkiem dobrze. Mysle, ze znalazloby sie wielu chetnych – a ile by bylo przy tym radochy 😉 .

  41. Przy okazji zlikwidowany zostalby problem bezrobocia w Polsce, bo takie czynnosci nadzorcze, to kazdy jest w stanie przeprowadzic, a nawet wspomoc delikwentow wiedza fachowa bierna badz czynna 😉 .

    Tyle, ze znowu mamy problem, bo zatrudnienie musialoby obciazac budzet panstwa, wiec biloby to wylacznie w uczciwych podatnikow i zwiekszalo obciazenia;-( .

  42. marlena
    1 marca o godz. 10:13

    „….to doprawdy bardzo interesujace stwierdzenie. Szczegolnie interesowaloby mnie, jak to wprowadzic w czyn …” To robota dla fachowcow.

    Skad przyszlo ci do glowy ze ‚budzetowka’ musiala by zwiekszyc zatrudnienie ?

    Nie czytasz mnie uwaznie. Axiom1 napisal; „Rzad musi opracowac strategie rozwoju gospodarczego dla kraju i plany jej realizacji. Z nadrzednym celem, tworzenia nowych miejsc pracy. Po przez stwarzanie sprzyjajacej ‘atmosfery’ dla biznesu.”

    Czy rozumiesz o jaka ‚atmosfere’ tu chodzi ?

  43. @Axiom1: ale aktualni „specjalisic” nie maja pojecia jak wyjsc z tego dolka. nie ma aktualnie teorii ktora by ratowala aktualny syfny kapitalizm.
    Stad bezradnosc politkow i sztampowe hasla „ekonomistow”.

  44. Marcin
    1 marca o godz. 12:46
    „Nothing is impossible for a determined mind!”

    Takie teorie sa. Nawet sa praktycznymi rozwizaniami.
    Kapitalizm nigdy nie stal na swoich nogach. Stal na kolonialnym zlodziejstwie, niewolniczym wyzysku a w otatnich 30 latach na kredycie.

    W 1989 Polska przyjela system ktory sam siebie nie potrafi utrzymac. Nawet po 22 latach kolejnych deficytow ciagle niewiele osob zdaje sobie z tego sprawe.
    A rzad nawet nie potrafi nasladowac dobrych rozwiazan nie mowiac o przywodztwie. Za wszystko odpowiedzialni sa ludzie. W Polsce nie ma zadnych kwalifikacyjnych wymogow na wysokie stanowiska publiczne. Czego sie wiec spodziewac. Premierem i ministrem moze byc kazdy. Nawet historyk, nawet kazdy pies i kot.

    „Nothing is impossible for a determined mind!”

    W Singapore nie maja nawet wody ale stworzyli jeden z najwyzszych poziomow zycia dla swych obywateli. Co potwierdza twoj slogan.

  45. Wyrak – weszlam na strone ZPP i odczucia mam mocno mieszane.

    Fakt – skladka nie duza, mozna zaryzykowac. Misja opisana zbyt emocjonalnym jezykiem, ze zbednymi wycieczkami pod adresem politykow, a poza tym same w niej komunaly. Nic na temat w jaki sposob ZPP zamierza forsowac swoje projekty, czy tez zglaszac zastrzezenia w rzadzie. Myslalam, ze dowiem sie czegos z materialow i raportow – niestety dostep do nich uwarunkowany jest podaniem adresu mailowego. Wstydza sie swoich dzialan, czy co ? Zrezygnowalam w tej sytuacji.

    Barometry – „sporzadzone na podstawie badan grupy reprezentatywnej” , osobiscie wolalabym, aby ta grupa byla okreslona liczbowo.

    Generalnie nie doczytalam sie niczego na temat jakichkolowiek osiagniec jesli chodzi o reprezentacje przedsiebiorcow, zero uwag na temat lobbingu. Za to mnostwo oferowanych uslug – oczywiscie platnych, bo brak uwagi, ze w ramach skladki, prawne robione przez studentow byly chyba wolne od oplat, juz nie pamietam. Ogolne wrazenie moje jest takie, ze celem glownym jest zarabianie pieniedzy za uslugi – nie ma w tym oczywiscie nic zdroznego. Tylko nie o takim stowarzyszeniu myslalam – takie BCC bis. Podobne metody – konkurs na przedsiebiorce roku – ciekawe, czy tez platny. Wiele tytulow u nas sie po prostu kupuje.
    Naduzywanie tytulu „ekspert” tez nie budzi mojego zaufania. Wspolna platforma zakupowa za dodatkowa oplata – tez nie widze w tym nic nagannego, ale mozna to bylo ubrac w bardziej elegancka forme ( prowizja od dostawcy zalezna od wysokosci zamowienia zalatwia to samo, a nie kluje w oczy)

    Jakos nie jestem przekonana.

  46. Axiom
    „Jest nawet gorzej. Rzad gnebi przedsiebiorcow jak tylko sie da. Glownie po przez otwarcie granic do globalnej konkurencji. Dumping z calego swiata nie jest zwalczany za co polski przedsiebiorca i polski bezrobotny placa. Np kazdy product zywnosciowy z zachodu jest dumpingiem. Bo zachodni rolnik dostaje trzy razy wieksza zapomoge.”
    Jak idziesz do sklepu, to dlaczego chcesz kupić jak najtaniej, a najlepiej za darmo i jeszcze otrzymać rabat?
    Jesteśmy w Unii i o wysokości ceł na towary z poza Unii decyduje Unia a nie polski rząd. Towary unijne są u nas sprzedawane bez cła, podobnie jak polskie towary w krajach unii. Dopłaty do produkcji rolnej w krajach starej unii są o ok 60-70% wyższe od dopłat w Polsce. Tylko że w krajach starej unii koszty produkcji rolnej również są wyższe i to nie o 60% niz u nas. Poza tym jakieś 80-90% polskich „gospodarstw rolnych” produkuje tyle, że nie są w stanie siebie utrzymać. Jaką korzyść z 1000,-PLN dopłaty może odnieść rolnik posiadający 2 ha ziemi? Czy za te pieniądze może unowocześnić swoje gospodarstwo? Te pieniadze wystarczą na nowy telewizor , czy na napój z żyta. Błąd zostal popełniony w czasie negocjacji traktatu akcesyjnego. Gdyby przed wstąpieniem do Unii polski parlament objął rolników podatkiem PIT, a dopłaty były przeznaczone dla rolników wykazujących sprzedaż, wtedy dopłaty mialyby sens. W obecnym kształcie dopłaty tylko „konserwują” skansen , jakim jest polskie rolnictwo, oraz są okażją do wyłudzania pieniędzy przez różnych cwaniaczków, „miastowych rolników”, którzy kupili ziemię, zameldowali sie na wsi, ale niczego nie produkują.
    „Kpisz z ludzkiej niedoli nazywajac bezrobotnych ‘świętymi krówkami’
    Gdybyś mniej emocjonalnie czytał teksty, wiedzialbyś że chodzi o bezrobotnych uchylających się od podjęcia pracy.
    Gdybyś Ty prowadząc dzialalność gospodarczą uchylał się od płacenia składek ZUS, to ZUS może wystąpić do sądu o odebranie Ci uprawnień do prowadzenia dzialalności.
    Dlaczego bezrobotny uchylający się od przyjęcia oferty pracy, a na dodatek pracujący na czarno, lub za granicą, ma nie mieć odebranych przywilejów.
    Jest to kolejna dziura do uszczelnienia, przez którą wyciekają nasze pieniądze.

  47. @axiom1

    Ja się dumpingu z całego świata nie boję. Kryzys nie kryzys polscy przedsiębiorcy radzą sobie nieźle. Z polityką protekcjonistyczną mam same złe skojarzenia. Niech politycy skupią się na ułatwianiu w robieniu normalnego biznesu a nie na „ochronie” branż czy przedsiębiorstw bo wiemy jak to się kończy – nieefektywnymi molochami wysysającymi pieniądze z normalnych firm.
    Tak samo rząd nie jest odpowiedzialny za tworzenie miejsc pracy – rząd ma tylko stworzyć warunki do tego by te miejsca pracy powstawały – a to coś zupełnei innego. Zagadzam się natomiast, że budowa miejsc pracy to klucz do sukcesu. Ale na to sie składa wiele czynników także po stronie potencjalnych pracowników. Choćby się zawziąć tylu socjologów ilu mamy nie zatrudnimy. No chyba, że zagramy jak za PRL i zatrudnimy wszystkich, ale jak życie powie sprawdzam to znowu się okaże, że „straciliśmy” 4 mln miejsc pracy, a właściwie, że tyle miejsc pracy było fikcyjnych.
    Najważniejsze odzwierciedlają rankingi, które Pan przedstawia – nasz fatalny system i (bezsensowne) gnębienie przedsiębiorców.
    Ja rozumiem krytykę kapitalizmu, jednak nie zgadzam się z jego Pana oceną. W XX wieku wyprodukowano więcej dóbr niż przez ostatnie 2000 lat. 10 pierwszych lat XXI wieku już wyprodukowano ponad 1/3 tego co w całym XX wieku (http://www.economist.com/node/21522912) Kto to zrobił jak nie kapitalizm? Jaki inny system jest się w stanie zatem utrzymać? Niewolnictwo? Feudalizm? Wtedy wzrost to było jakieś 0,04% rocznie. Komunizm? Dopiero co widzieliśmy jak spekatakluarnie splajtował. Trzeba poprawiać, ale nie popadajmy w przesadę. Gdzie te niemieckie kolonie i zadłużenie na których zbudowały swoją potęgę?

    @Hanna
    Może Pani przy obecnych przepsiach płacić wyższe składki na ubezpieczenia społeczne – ustawodawca dał tylko dolną granicę. Czy to sensowne to inna sprawa. Dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne też istnieją – można by tez obejść przepisy odnośnie społecznej zakłądając działalność i nic nie robiąc tylko płacić składki.

    @ Marlena
    Dotyka Pani bardzo poważnego problemu – wartego osobnego wpisu. Rozwiązań jest kilka i wszystkie muszą być wdrożone w życie:
    – pełne zatrudnienie (to przyjdzie z czasem)
    – wydłużenie wieku emerytalnego
    – przyspieszenie wchodzenia na rynek pracy (wcześniejsze rozpoczęcie edukacji, ograniczenie dostepu/przywrócenie elitarności studiów wyższych)
    – ogranicznenie poziomu emerytur
    – podniesienie podatków
    Pytanie tylko co w jakiej skali, żeby się ta układanka nie rozsypała.

  48. Kasprowicz zaatakowal sloganami zimnej wojny.
    „Komunizm? Dopiero co widzieliśmy jak spekatakluarnie splajtował”

    A Chiny ciagle komunistyczne rozwijaja sie w tepie 6-16% kazdego roku przez ostatnie 40 lat i sa w stanie uratowac zdechle ekonomie Europy Zachodniej i USA. Jak to mozliwe panie Kasporowicze ze ten lepszy system po prostu zdechl ?

    Walesa przeskoczyl przez plot a JP2 sie modlil zeby Europa Wschodnia upadla. I upadla. Upadla z powodu zawieruchy i bojkotu przez zachod. Nie upadla z powodu systemu, upadla z powodu interwencji z zewnatrz.

    Zachod natomiast upadl z powodu ze system kapitalistyczny sam siebie nie potrafi utrzymac. Po zakonczeniu kolonialnego zlodziejstwa i niewolnictwa i wyczerpaniu kredytu zachod zdycha. Zachodnie ekonomie juz zdechly. Jedynym ratunkiem sa komunistyczne Chiny. O czym Kasporwicz nie wie.

    Hallo tam panie Kasporowicz ! Czy pan wie ze jest kryzys ? Gigantyczny kryzys panie Kasporowicz. Rodem z zachodu bo kapitalizm zdechl spektakularnie.

    Referencja do ‚the Ekonomist’ niczego poza hipokryzja nie udawadnia. W kafejce w Moskwie herbata kosztowala $0.50 w Nowym Jorku $10. W ten sposob produkcja wschodu i zachodu byly wyceniane. Co jest bzdura. To bajka dla dzieci panie Kasporowicz.

    Wzrost produkcji ostanich 200 lat zawdzieczamy wyzwoleniu sie nauki spod dominacji KK i rewolucji przemyslowej. To nie ma nic wspolnego z kapitalizmem.
    Z kolonialnym zlodziejstwem i niewolnictwem tak. Kolonialne potegi zawlaszczaly cala produkcje przemyslowa i rolna z koloni.

    Polecam Kasporowiczowi DVD z Discovery TV Channel ‚how America was built’. Produkcja USA. Ameryka zbudowano na zlodziejstwie ziemi. Ziemia, osadnicy i niewolnicy byli motorem napedowym rozwoju. Na zachodzie Stanow tyrali niewolnicy z Chin, na wschodzie niewolnicy z Afryki. Nowi osadnicy podbijali cene ziemi ktora sluzyla jako kapital rozmanzany po oprzez mechanizm rynkowy, osadnikow przybywalo ziemi nie. Cena ziemi wiec rosla i napedzala rozwoj. Polecam Kasprowiczowi zapoznac sie z historia kolonializmu.

    A tego nawet nie potrafe dalej bronic. Axiom1 napisal;
    „Rzad musi opracowac strategie rozwoju gospodarczego dla kraju i plany jej realizacji. Z nadrzednym celem, tworzenia nowych miejsc pracy. Po przez stwarzanie sprzyjajacej ‘atmosfery’ dla biznesu.”

    Jak mozna tego nie rozumiec ? To chyba jest po polsku. W czym problem panie Kasporwicz ??? Dlaczego intepretuje to pan jako wyzwanie do rzadu dla zatrudniania jeszcze wiecej biurokratow. To zalosne awanturnictwo z pana strony bo podejrzewam ze polski pan rozumie.

  49. Komunizmu nigdy nie bylo. socjalizm mial byc droga do.
    z tego co pamietam to komunizm mial nastapic dopiero po splajtowaniu kapitalizmu, kiedy ten drugi rozpracuje efektywna produkcje, technologie, wszyscy sie dorobia, itd. Czyli DZISIAJ. Proby z 1917 byly po prostu porzedwczesnym niewypalem, bo Rosja i inni przechodzili prosto z feudalizmu w komunizm (probowali). Pomija i unikam debaty o ludobojstiwe, itd – zostanmy przy ekonomii.

    Kiedys moj ulubiony wykladowca ekonomii tlumaczyl nam, ze socjalizm, a w szczegonosci PLAN, mialby wieszke szanse dzisiaj, w zintegrowanej i zinformatyzowanej gospodarce – nie robiliby go ludzie ale superkomuptery. Bylyby bardziej racjonalne i nie ulegalyby lobbingowi tej czy innej branzy, nie daloby sie oklamac, itd.

    Pamietajmy przepowiednie coraz wiekszych kryzysow kapitalizmu, jego coraz wieksze rozchwianie, wynikajace z nielogicznosci (wytkniete przez marksa). Co mamy dzisiaj? Ile baniek?
    ja przewiduje kolejna w ubezpieczeniach
    http://www.marcinduszynski.com/2011/12/the-next-global-crisisbubble-insurance/

    @Axiom1: ja montuje ksiazke, chcac zbudowac spojny model czegos innego, tylko troche brakuje czasu by to wszystko pokslejac. Nie bedzie to rewulcji na Nobla, ale proba innego spojrzenia na nasz grajdolek. A zaczelo sie niewinnie od dyskusji ekonomistow przy dobrej wodce.

  50. @Axiom

    Dyskusję o tym gdzie było lepiej w latach 70tych w Polsce czu USA już przerabialiśmy. Moim zdaniem zarówno dane statystyczne jak i kryterium uliczne (w którym kierunku odbywała się emigracja zarobkowa) już dość jednoznacznie określają, w którym z krajów było lepiej. I upadek tych krajów nie wiem jak można przypsiać zewnętrznej ingerencji – wojsk żadnych nie widziałem, od wpływów gospodarczych byliośmy odcięci.

    Chiny komunistyczne to mieszanka ultraliberalnej gospodarki (zero zabezpieczeń pracowniczych, zero ochrony środowiska) z korupcją i zamordyzmem. Jeśli to jest definicja komunizmu to trzeba przepisać podręczniki.

    Kryzys owszem jest – zresztą kryzysy mamy średnio co 10 lat. I co z tego? Niewiele. Zresztą odsłona zadłużeniowa kryzysu to nie jest owoc kapitalizmu tylko demokracji. Patrząc na USA kryzys finansowy się zakończył – teraz trzeba sobie poradzić tak czy inaczej z dlugami publicznymi. Ale tak jak pisałem niewiele to ma z kapitalizmem (a w szczególności liberalizmem) wspólnego.

    Wszystko prawda co Pan pisze o okropieństwach kolonialnych i innych różnych popełnionych przez kraje zachodu. Co do oceny moralnej jesteśmy tu na pewno zgodni. Co do oceny gospodarczej na pewno nie – w USA zniesiono niewolnictwo w 1863, a prawdziwy wzrost gospodarczy miał miejsce dopiero w XX wieku. Jaki tu związek między niewolnictwem a bogactwem? Podobnie z koloniami choć tu rozdział czasowy nie jest tak wyraźny jak w przypadku USA. Jednak największy rozwój przypadł w Europie na lata 60-80, kiedy kolonii już dawno nie było.

    Co do kredytu to ciężko mi się wypowiedzieć co Pan miał na myśli Temat może być ciekawy, ale nie do końca rozumiem przekaz.

    Na koniec punkt dotyczący roli rządu w zakresie miejsc pracy – tu się chyba w pełni zgadzamy i dzieli nas jedynie semantyka. Pod przytoczonym cytatem podpisuję się czterema kończynami. Jednak stwierdzenie: „rząd odpowiada za tworzenie miejsc pracy” reaguję alergicznie bo kiedy ktoś tak mówi (nie twierdzę, że Pan) to ma zwykle na myśli to, że każdy może przyjść do urzędu i dostać w jakiś magiczny sposób pracę.

  51. @Tomasz Kasprowicz

    I wyszło szydło z worka. Szlachetny Pan Tomasz, który w ostatnim wpisie na blogu twierdził, ze im niższe bezrobocie tym lepiej zdaje się się popierać zgoła inne rozwiązania. Podejrzewałem, że owa szlachetność nie była uczciwa. Pan Kasprowicz napisał:

    „rząd nie jest odpowiedzialny za tworzenie miejsc pracy – rząd ma tylko stworzyć warunki do tego by te miejsca pracy powstawały – a to coś zupełnei innego. Zagadzam się natomiast, że budowa miejsc pracy to klucz do sukcesu”.

    art. 65 ust. 5 Konstytucji RP

    Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym organizowanie i wspieranie poradnictwa i szkolenia zawodowego oraz robót publicznych i prac interwencyjnych.

    Przypomnę, że w zeszłym i w tym roku rząd drastycznie okroił fundusze na staże i szkolenia dlatego też uważam, że konstytucja jest łamana.
    Już Panu tłumaczę dlaczego uważam, że nie jest Pan szczery. Twierdzi Pan, że budowa miejsc pracy to klucz do sukcesu a jednocześnie twierdzi, że pełne zatrudnienie przyjdzie z czasem i poprawą koniunktury oraz nieznaczną (a jakżeby inaczej w końcu jest Pan liberałem) pomocą rządu. Uważam jednak, że mimo tego co Pan twierdzi jest Pan zwolennikiem higienicznego bezrobocia gwarantującego szacunek do pracy, czytaj zatrzymanie wzrostu płac i zapewniającego wzrost wydajności prac (czyli pracownik słyszący np „jest dziesięciu na twoje miejsce, długo się jeszcze będziesz z tym p…rdolił jak zwykł motywować do pracy były kierownik mojego brata, który jednak zmienił pracę na lepszą),bo nie wiem jak ten cudowny wolny rynek z nieznaczną pomocą państwa ma działać z czasem na rzecz pełnego zatrudnienia. Jak mawiał Keynes „Na dłuższą metę wszyscy jesteśmy martwi” 🙁

    @Andrzej52

    Mam nadzieję, że nie twierdzisz, że jednym z tych przywilejów bezrobotnych jest opieka zdrowotna. To akurat prawo gwarantowane konstytucją. Poza tym czy mi się wydaje czy produkujesz (w znacznej części) na eksport? To punkt wyjścia do nowego komentarza raczej nie do końca przyjemnego dla Ciebie.

  52. Samael
    2 marca o godz. 8:46
    Tak , zgadza sie , 100% produkcji od 20 lat sprzedaje w Unii.
    Proszę o komentarz niezbyt przyjemny dla mnie.
    Co do tych bezrobotnych, naprawde sie nie rozumiemy. Kilka lat temu zgłosiłem do UP chęć zatrudnienia pracownika. Owszem zgłaszali sie, ale na samym początku rozmowy bezrobotni zastrzegali , że ich interesuje tylko adnotacja , że nie są mi poptrzebni.
    Na ten temat kończę dyskusję.
    pozdrawiam

  53. „w USA zniesiono niewolnictwo w 1863, a prawdziwy wzrost gospodarczy miał miejsce dopiero w XX wieku”
    A czarny obywatel UsA dostal prawo glosu 102 lata pozniej. Kobiety byly niewolnicami do 1920.
    Obecnie w US minimalna placa wynosi okolo $7.5 na godzine. Ale nie dotyczy to oficjalnych, legalnych imigrantow ktorzy tyraja za $1.50 na godzine a jak sie praca konczy to wynocha. Inni immigranci (nieoficjalni) nie maja prawa nawet do $1.50 na godzine.
    Glownym powodem wzrostu gospodarczego XX wieku w US byly wymogi I i II wojny siwatowej, wojen w Korei i Wietnamie i napasci na Iraq w 1992, Granade, Paname i Jugoslawie. Za prace dla potrzeb wojny nie mozna kredytowac kapitalizmu jako systemu ekonomicznego.

    Nie prawda jest ze obecny kryzys to jeden z wielu i nie ma sie czym przejmowac. Jest sie czym przejmowac bo przekroczono juz granice wytrzymalosci. Kazdy z krajow zachodu jest technicznie niewyplacalny. W kazdym z krajow zachodu sytuacja pogarsza sie drastycznie i kryzys sie poglebia. Politycy ani ekonomisci nie maja pojecia co robic.

    Jak do tego doszlo jest wiadome i oczywiste. Np data ze stron US Department of Commerce wskazuje historie dlugow US. To nie jest kryzys demokracji. To jest rezultatem niewydolnosci systemu ktory systematycznie sie zadluzal przez ostatnie 40 lat.
    Kapitalizm jako system ekonomiczny zdechl !!! Nigdy nawet nie stal na swoich nogach. Stal na kolonialnym zlodziejstwie, wyzysku niewolnikow i naduzyciom kredytowym.

    Fakt jednokierunkowej emigracji nieczego nie udawadnia. Media zachodnie klamia i otumaniaja i glupcy z innych krajow chca sie dostac do zachodnich rajow. Po to zeby wegetowac i dac soba zamiatac.

    Kryzys finansowy się nie zakończył, dlugi ciagle rosna, bezrobocie rosnie. Ilosc bankrupcji biznesow i osob indywidualnych bije rekordy. A nawazniejszej przyczyny kryzysu nawet do tej pory nie zidentyfikowano. Jest nia debilizm ekonomiczny swiata zachodniego.

    Powroce jeszcze do dumpingu. Tego nie mozna tolerowac za zadna cene. Kasporowicz nie moze stawac w obronie polskiego przedsiebiorcy i tolerowac obcy dumping na polskim rynku. Jedno wyklucza drugie.

  54. @Samael
    Osobiście uważam, że nieskie bezrobocie jest dobre dla wszystkich. Nieszczerości w tym nie ma. Natomiast uważam dotychczasową politykę państrwa w jego zwalczniu za nieskuteczną. Mój komentarz, że pełne zatrudnienie przyjdzie z czasem został źle odczytany. Miałem na mysli, że procesy demograficzne doprowadzą do tego, że będzie brakowało rąk do pracy.

    @axiom1
    Bogactwa na wojnie się nie buduje. Odczyty wzrostu gospodarczego może i są fajne tylko, że to produkcja czołgów etc. czyli rzeczy które ludziom sa niepotrzebne. Stąd po wojnie recesja kiedy się przemysł musi przestaiwć na produkcję ludziom potrzebnym. Nie z wojen bierze się dobrobyt w krajach zachodu. A chyba każdy przyzna, ze takiego dobrobytu jak mamy w karjach zachodu – w tym Polsce historia nie zna. Oczywiście można wskazać wiele grup które cierpią biedę w tych krajach, ale dalej ich sytuacja jest znacznie lepsza niż sytuacja grup nawet całkiem dobrze sytuowanych 150-200 lat temu. Stwierdzenie, że to wynik wojen niewolnictwa, kolonializmu i wojen to jakaś pomyłka. A stwierdzenie, że potęga USA się opiera na inwazji w Jugosławi to zupłenie pozostawiam bez komentarza…
    Nie demonizowałbym tez upadków i niewypłacalności państw. Te się zdarzają co chwila – Polska też zbankrutowala w zakresie długów zaciągniętych przez PRL (co pokazuje, że tamten system tez leciał na zadłużeniu).
    Dumping jest zły – oczywiście. Jednak jako polski przedsiębiorca go jakoś bardzo dotkliwie nie odczuwam.

    Prosze Pana – prosiłbym o jednoznaczne zdefiniowanie swojego stanowiska. Moje odczytywanie Pana komentarzy daje mi nastepujący obraz:
    – najlepszym systemem gospodarczym jest komunizm jak w Polsce za PRL
    – sytuacja gospodarcza krajów komunistycznych była lepsza niż kapitalistycznych
    – upadek komunizmu wywołany był zewnętrzną interwencją (na razie nie zostąło określone na czym miałaby polegać)
    – sukces Niemiec był wynikiem spisku państw zachodu chcących na granicy z komunizmem pokazac modelowe państwo dobrobytu jako element PR i zamydalnia ludziom oczu tak by myśleli, że w komuniźmie jest gorzej niż w kapitaliźmie.
    Czy ja dobrze rozumiem?

  55. @Andrzej52

    Twój komentarz zmienia postać rzeczy. Jeżeli tak było to nie mam nic do Ciebie. Jeżeli jednak były to lata 2007- 2008 to nawet się nie dziwię sytuacji, bo ile pamiętam istniała wówczas możliwość wyboru pracy a nie brania pierwszej lepszej z brzegu. Czy przypuszczasz, że Twoi potencjalni pracownicy chcieli uzyskać obok pracy za granicą także świadczenie dla bezrobotnych lub też obijać się w dalszym ciągu za pieniądze m. in. z twoich podatków? Wielu moich znajomych pracuje w Polsce lub za granicą poniżej swoich kwalifikacji (częściowo ze względu na ukończone niszowe studia) i raczej nie w głowach im takie wałki. Pochodzę też z regionu (chociaż to raczej norma Polski prowincjonalnej) gdzie dzieci często znajdują pracę dzięki rodzicom w instytucjach państwowych gdzie ci pracują. Tak znalazła pracę moja koleżanka, która nie ma pojęcia o swoim zawodzie a pracuje i tak też dziedziczyło pracę paru moich znajomych (bo nie przyjaciół). Normą jest przecież zatrudnianie młodych na umowy śmieciowe.
    Sprzedajesz na eksport co pośrednio oznacza, że na wytwarzane przez Twoją firmę dobra nie ma chętnych w Polsce. Axiom1 wyszedł tymczasem od wielkości naszego rynku i konieczności poszerzenia go o niepracujących i niezarabiających (również na czarno lub także, ale z powodu konieczności a nie chęci). Stwierdziłeś wówczas, że o twój interes nie ma on co się martwić, bo i tak dobrze Ci się wiedzie. Wymowne, ale co z faktycznym bezrobociem? Czyżby ono w ogóle nie istniało Twoim zdaniem?

  56. czym jest praca: obowiazkiem, przywilejem?
    czy pelne zatrudnienie powinno istniec i byc obowiazkiem panstwa, czy jest niemozliwe/niepotrzebne?

  57. W polowie lat 70. bylam w paru krajach Ameryki Srodkowej i Poludniowej i widzialam panstwowe programy przeciwdzialania bezrobociu( dla mnie to byl wowczs zupelnie nieznany termin) m.in. w Wenezueli.

    Wszechobecni byli windziarze, otwieracze drzwi(nawet do sklepow), umundurowani i uzbrojeni straznicy ( czy tez wg dzisiejszej nomenklatury ochraniarze). Poza staniem niewiele mieli do roboty. Jak przesledzi Pan dzieje Wenezueli od tamtej pory, to stwierdzi Pan, ze sytuacji to nie uzdrowilo. A byly to zajecia niewymagajace zadnych kwalifikacji.

  58. @Marlena
    Pełne zatrudnienie to wypadkowa koniunktury, co nie znaczy, że państwo nie ma żadnego wpływu na cykl koniunkturalny. W przypadku kraju takiego jak Polska, który nie jest przecież mikropaństwem zależnym od działań swoich sąsiadów można zauważyć taką zależność. Z jednej strony państwo ogranicza swoje działania w zakresie aktywnego zwalczania bezrobocia, kształci przyszłych bezrobotnych nie tylko na kierunkach studiów, których absolwenci nie znajdą pracy, ale też w technikach i szkołach zawodowych gdzie zawód zdobywa się głównie zapoznając się z jego teorią. Mam też zastrzeżenia co do stosunków pracy, które wykształciły się w Polsce pod wpływem wysokiego bezrobocia. Nie wiem dlaczego powołuje się Pani na przykład krajów południowoamerykańskich skoro Skandynawia jest bliżej

  59. @Marcin
    Praca jest koniecznością a nie kategorią moralną (już w Biblii piszą, że to kara za grzechy 😉 Pełne zatrudnienie w sensie 100% zdolnych do pracy jest niemozliwe. jednak bezrobocie na poziomie frykcyjnym – jakichś 3-4% jest natrualne i oczekiwane. Oczywiście im więcej produktywnei pracujących tym lepiej. Z naciskiem na „produktywnie”, bo o efektach programów przeciwdziałania bezrobociu wspomnianych przez marlenę nie ma co mówić. Państwo ma za zadnie prowadzić politykę, która jak najwyższemu zatrudnieniu sprzyja, ale zapewnienie miejsc pacy to nie rola państwa.

    @ Samael
    To nie państwo szkoli bezrobotnych – oni sami sobie kierunki wybierają. Państwo nawet zachęca do technicznych (choć niemrawo). Gdyby państwo zakazywało kierunków humanistycznych to miałbym zastrzeżenia.

  60. @Tomasz Kasprowicz
    Już pisałem Panu o swoim przyjacielu, który wylądował za granicą po przyszłościowym kierunku technicznym. Takich znajomych po lub w trakcie studiów technicznych mam więcej. Jest co prawda wśród nich paru młodych wspierających UPR, ale Ci z czasem przekonają się jak różnią się poglądy, w które uwierzyli od rzeczywistości. Wie Pan dobrze, że w Polsce nie ma przemysłu, który mógłby absolwentów kierunków technicznych wchłonąc. Poza tym napisałem o kształcie polskiego szkolnictwa zawodowego, bo nie każdy musi ukończyc studia a jednak warto miec zawód. To z badań profesora Kabaja. Pisał o tym też Andrzej 52.

  61. Tomku, zgodzilbym sie z tymi 3-4%, gdyby nie to, ze mnie krew zalewa jak widze bezdomnych zlomiarzy. Obaj wiemy, ze to wiekszy/glebszy problem, ale nawet te 3-4% to sa setki tysiecy bez pracy, a tutaj wlacza sie psychology of unemployment i szersza socjologia, z negatywnymi konsekwencjami spolecznymi.
    W kazdym panstwie, nie wazne jak rozwinietym, ile setek tysiecy mozna porzucic zanim cos sie sypnie?

    czy 100% pracujacych jest na prawde niemozliwe czy tylko we wspolczesnych (plytkich) teoriach ekonomicznych?

  62. Jest niemozliwe naprawde. 3-4% jest mozliwe w spoleczenstwach protestanckich, w katolickich zdecydowanie nie. W katolickich nie istnieje pojecie etosu pracy ;-( . A zwlaszcza w Polsce.

    Przerazajace jest to, ze przeszlo po 20 latach nie zmienil sie sposob myslenia Polakow skazony komunizmem. A nawet powiedzialabym, ze jest zdecydowanie gorszy. Byc moze przez to, ze odpadl element strachu przed organami wladzy i poczucia uzaleznienia od tejze. Ale pozostalo oczekiwanie, ze odpowiadac za nas musi panstwo, bo przeciez to panstwo dawalo prace, mieszkania, bony na samochody. Teraz Polak w Polsce jest roszczeniowy, nastawiony na przywileje, pozbawiony poczucia odpowiedzialnosci za swoj los i swoje czyny. I za wszystkie niepowodzenia zawsze wini „onych”, i zawsze jest na nie. Szlachta co prawda wymarla, ale liberum veto ma sie dobrze, a nawet wysmienicie. Nie umiemy sie porozumiec i nie probujemy nawet dojsc do konsensusu, ito niezaleznie od tego czy w dyskusji( acha, tego tez nikt nas nie nauczyl) bierze udzial 3 czy 300 osob .
    Za komuny jakies 15 do 20% markowalo tylko prace, zwlaszcza biurowa. Wiec jak mieli przekazac potomkom, ze na utrzymanie nalezy zapracowac, a nie bujac sie w robocie? Polak przychodzi do pracy, ale niekoniecznie po to aby pracowac. Wydajnosc pracy nasza co prawda wolniutko sie zwieksza( ale to dzieki mniejszosci) ale i tak siega tylko ok 60% wydajnosci europejskiej. Jakosc pracy, to nastepny temat – bylejakosc, wykonywanie zadan na ostania chwile, czesto wbrew wyraznym wytycznym przelozonego, bo przeciez jestesmy kreatywni, a poza tym wiemy lepiej. Ale kazdy ma wygorowane pojecie o sobie i swoich mozliwosciach, malo kto czuje sie doceniany, bo ileby nie zarabial, to i tak zasluguje na wiecej. A juz z cala pewnoscia kolega na to wiecej nie zasluguje.
    Interesujace jest to, ze pracujac poza Polska wkracza w nas nowy duch i tam potrafimy. Byc moze z glebokiego patriotyzmu, zeby pokazac tym wrednym „szkopom”,”angolom” czy „zabojadom”, ze jestesmy jednak lepsi od nich. Ale ci sami ludzie po powrocie do kraju natychmiast traca wene i te sama robote, ktora perfekcyjnie wykonywali w Niemczech ( no ale tam byla kontrola) tutaj pieprza. I to ludzie, ktorzy zyja z wykonywania uslug, a zatem teoretycznie powinno zalezec im na dobrej opinii klienta.
    Zastanawia mnie zawsze, dlaczego ludzie zyjacy z prowizji(agenci nieruchomosci, sprzedawcy etc) nie probuja nawet zapamietac oczekiwan konkretnego klienta i po paru probach wcisniecia tego, co akurat maja pod reka, wykreslaja go ze swojej i komputera pamieci.

    Do tego dochodzi lekcewazenie prawa, brak poszanowania innych( z wlasnymi dziecmi wlacznie) i mamy co mamy ;-). Moglabym wyliczac dalej.
    Jezeli nie zdobedziemy sie na kolosalny wysilek edukacyjny juz od przedszkola ( tylko, kto mialby to zrobic? skoro z zalozenia jestesmy na nie), jezeli nie zmienimy mentalnosci, to jeszcze przez pare pokolen bedziemy w ogonie Europy. Od 89 r stracilismy juz dwie generacje, bo one sa skazone przez nas, stracimy nastepne. A szkoda. Niestety nie da sie nacisnac „reset” i od jutra jestesmy inni.

  63. @Samael
    Kształt naszej gospodarki jest niestety jaki jest. Jednak musze powiedzieć, ze w obu firmach w jakich pracuję potrzebni są pracownicy z wykształceniem technicznym i nie mogę takowych znaleźć. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że wykształcenie to jedno a inne kompetencje to drugie. Dlatego właśnei zrobilem eksperyment i zatrudniłem bystrego prawnika po studiach i postaram się go przyuczyć. Może tędy droga.

    @Marcin
    3-4% ale niekoniecznie ciągle tych samych ludzi. Chodiz o poziom bezrobocia ludzi właśnei zmieniających pracę/przekfalifkujących się i tych ktoryz nie chcą pracować. Oczywiście zawsze znajdą się tacy trwale bezrobotni, ale przy tkaim poziomie bezrobocia pytanie na ile to będzie na własne życzenie

    @marlena
    Zmiana wydajności pracyza granicą jest rzeczywiście zaskakująca i warta dalszego zbadania. Najszczęstszym wytlumaczeniem jest tu zwykle różnica w wynagordzeniu – i na pewno coś w tym jest. Ale mam wrażenie, że to nie jedyny powód i opisany przez Pania mechanizm też am swój wpływ. Czy ktoś widział jakieś badania socjologiczne w tym temacie? Wnioski z nich moglyby być jednymi z cenniejszych dl anaszego kraju

  64. @Marlena

    A nie przyszło Pani do głowy, że oprócz etyki pracy wykształconej w PRL winą za obecny stan rzeczy można winić niskie w stosunku do efektów pracy płace i stosunki pracy wykształcone w polskiej wersji kapitalizmu przy wysokim bezrobociu. Osobiście nie sądzę, że będzie Pani miała ochotę przeczytać teksty do których linki zamieszczę, ale jeżeli się Pani postara dobrnąć do ich końca to przekona się Pani, że jest nieco inaczej niż Pani twierdzi.

    1. http://www.obserwatorfinansowy.pl/2010/05/20/niskie-place-hamuja-rozwoj-panstw/

    2. http://www.lewica.pl/?id=23009

  65. wolny kapitalizm i jeog promotorzy sa wszyscy za niskimi placami jako (jakoby) zrodlem konkurencyjnosci. To wpasowuje sie w zdzierstwo pracodawcow.

css.php