Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy Z linii frontu - O gospodarce okiem przedsiębiorcy

22.02.2012
środa

Kratka bez (v)wad(t)

22 lutego 2012, środa,

Dziś konkretniej – obnażmy mechanizm działania państwa na przykładzie. Zobaczmy jak miesza się obłuda, populizm i fiskalizm czyniąc z nas pośmiewisko w skali światowej. Chodzi tu o sławetne auta z kratką, czyli nieustanną walkę fiskusa z ludzką pomysłowością. Efekty takie jak ciężarowe Maluchy oraz wszechobecne kratki są nam znane. Szczegóły zmagań z kolejnymi wzorami i rozporządzeniami wyglądają jak elementy prześmiewczej opowiastki – przez mnie często przedstawianej zagranicznym znajomym. Długo zajmuje mi przekonanie ich, że ta historia nie jest po prostu moim wymysłem. Teraz jednak nie zajmujmy się szczegółami, które często przesłaniają nam pewien mechanizm prezentujący w całej okazałości chore myślenie naszego państwa.

Dawno temu ktoś w Ministerstwie Finansów doszedł do wniosku, że podstępni przedsiębiorcy oszukują Skarb Państwa używając samochodów firmowych do prywatnych celów. Do tego te samochody często są luksusowe! To przecież niezgodne ze sprawiedliwością społeczną – zakrzyknęli oburzeni politycy. Zaczęto zatem intensywnie myśleć jak ukrócić ten proceder. Kontrole użytkowania samochodów nie mogły być skuteczne – zawsze można się wytłumaczyć, że samochód był używany w danej chwili na potrzeby dojazdu do kontrahenta. Jako, że przedsiębiorca nie ma normowanego czasu pracy nie sposób mu udowodnić kłamstwa. Ktoś zatem wpadł na pomysł – niech chociaż VAT od tego samochodu i paliwa od niego nie odliczy! Jak wymyślono tak zrobiono, zaś obchodzenie i łatanie tych przepisów jest historią.

Pomyślmy zatem jaki tak na prawdę skutek miało to działanie:
– czy przedsiębiorcom nadal opłaca się używać samochodów na potrzeby własne? Oczywiście, że tak – może nieco mniej, ale paliwo, amortyzacja, naprawy etc. nadal stanowią koszt uzyskania przychodu. Sprawiedliwość społeczna pozostaje niezaspokojona
– w firmie jednoosobowej z jednym samochodem rozumowanie urzędników jeszcze może miało jakiś sens – nadużycia niewątpliwie miały miejsce, ale w większych firmach logika ta zawodzi. Posiadając flotę samochodów osobowych niemal każda firma nie może odliczyć od nich (ani ich paliwa) VAT mimo, że przedsiębiorca nie ma szans ich wykorzystać w celach prywatnych. I tak wiele firm zostało obłożonych zupełnie niesłusznym podatkiem tylko dlatego by trochę dokuczyć pewnej grupce nieuczciwych. To jest dopiero niesprawiedliwość!
– tu dochodzimy do sedna – dziś chodzi wyłącznie o wpływy budżetowe z nieodliczonego VATu. Łatwo się o tym przekonać przypominając sobie wzór deklaracji VAT z przed kilku lat gdzie wręcz istniała rubryka, gdzie należało wpisać kwotę nieodliczonego VATu. Chyba jakiś urzędnik chciał się pochwalić jak wiele dzięki jego pomysłowi udało się dodatkowo zebrać do budżetu. Tylko dlaczego tego nie robić na sposoby mniej dla wszystkich kłopotliwe? Myślę, że do regulacji wpływów do budżetu służą stawki podatkowe lub walka z szarą strefą, a nie tworzenie wyjątków w prawie na niekorzyść podatników pod hasłami apelującymi do najniższych uczuć społeczeństwa.

Tak właśnie fiskalizm oparty na obłudzie i populizmie dokonał sporej niesprawiedliwości obciążając de facto karami podmioty, które nawet nie miały szans być nieuczciwe. Zresztą to nie jedyny taki przypadek w naszym kraju. Usługi hotelowe i gastronomiczne nie stanowią kosztu uzyskania przychodu – bo przedsiębiorca mógłby tego nadużyć i żywić się w restauracjach. Takiego rozpasania być nie może! A co z firmami budowlanymi wysyłającymi całe ekipy na drugi koniec Polski na budowy? Czemu one mają cierpieć za to, że czyjaś wrażliwość nie godzi się na to, że jakiś przedsiębiorca może nadużyć systemu? Przecież niemal wszystko przedsiębiorca może zabrać do domu i wykorzystać w celach prywatnych – komputery, meble… To może wszystko opodatkujmy? A skutki są jakie każdy widzi. Nie twierdzę, że podatki są tu bezpośrednią przyczyną zamykania biznesów, ale na pewno gdyby sprawy traktować w przyjazny dla przedsiębiorców sposób to tych zawieszeń działalności byłoby mniej.

Niestety jest jeszcze jeden negatywny skutek tej całej historii.

Temat aut z kratką wrócił niedawno na fali spodziewanej kolejnej zmiany przepisów. Samo słuchanie debaty przyprawiało o dreszcze. W audycji T. Mosza w Tok.fm zaproszona dziennikarka, której nazwiska z sympatii i litości nie wspomnę wypowiadała się w następującym duchu: „Dlaczego przedsiębiorcy mieliby móc odliczać VAT od paliwa? Dlaczego mają mieć takie przywileje?” Droga Pani – przywilej to nadana na mocy prawa korzyść przysługująca danej grupie społecznej. Brak możliwości odliczania VAT od paliwa to niekorzystny wyjątek w prawie – coś takiego nazywa się represjami albo szykanami. Uznanie zniesienia represji za przywilej to jakby uznać zaprzestanie trucia kogoś za działanie lecznicze.

Skoro rozsądna i zorientowana w temacie osoba z pełnym przekonaniem w rozmowie publicznej opowiada takie głupoty oznacza to, że indoktrynacja wymierzona w przedsiębiorców jest skuteczna i stała się integralną częścią sposobu myslenia wielu osób. Doświadczałem tego sam wielokrotnie próbując rozpowszechnieąc list otwarty do Lecha Wałęsy. Rozsądni i wykształceni ludzie zasadniczo odpowiadali: „Nie ma co bronić przedsiębiorców bo oni zatrudniają na czarno.” Czego można się zatem spodziewać po przeciętnym zjadaczu chleba?

W następnym wpisie kilka słów o śmieciach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 22

Dodaj komentarz »
  1. Ech, idzie pan w tani populizm. Niech pan napisze, jak tę sprawę rozwiązują w innych krajach.

    Przepis nie jest szykaną, ale przejawem zdrowego rozsądku. Skoro przedsiębiorca (albo jego pracownik) wykorzystuje służbowy samochód do celów prywatnych, to nie powinien tego wliczać do kosztów uzyskania przychodu. Proste? Najwyraźniej nie dla wszystkich.

    Gdyby przedsiębiorcy rozliczali się z użytkowania samochodów jak należy, nie byłoby żadnych kratek ani innych. A ponieważ chcą zaoszczędzić na podatkach, niech się nie dziwią, że fiskus chce im to uniemożliwić.

  2. Za granicą nie robi się takich manewrów. Auta z kratką to wyłacznie polska specyfika. Wyraźnie rządzący innymi krajami doszli (do zapewne słusznego) wniosku, że sposobem na egzekucję przepsiów nie jest totalny zakaz wszystkiego tylko wyłapywanie przepisy naruszających.

    Rozwiązując problem trzeba wziąć pod uwagę kilka kwestii:
    – czy naruszenia są na tyle poważne w swej naturze, że warto się sprawą zajmować. U nas urzędnicy i politycy zajmują się każdą pierdołą (czy cytryna do herbaty jest kosztem uzyskania przychodu czy nie). Tymczasem miliardy w szarej strefie przechodzą bokiem bo armia urzednicza zajmuje się odzyskaniem podatku na cytrynach na kwotę tysiąca złotych w skali kraju. Nikt nie przedstawił żadnych wyliczeń, jak duża była skala nadużyć. Za to urzędnicy są w stanie łatwo wykazać swą przydatność – kto bowiem inny cytryny skontroluje?
    – jakie skutki będzie miało nałożenie regulacji
    Aby ukarać garstkę nieuczciwych przedsiębiorców nałożono obciążenia podatkowe także na tych uczciwych. Całe flotylle samochodów osobowych zostały obciążone podatkiem tak na wszelki wypadek. To tak jakby chcąc ograniczyć przestępczość wprowadzić godzinę policyjną. Może i skuteczne, ale zupełnie bez sensu.

    Wniosek jest jeden i prosty: tu nie chodzi fiskusowi o uniemożliwienie obchodzenia podatków – bo po prostu 90% przypadków dotyczy to samochodów gdzie nikt niczego nie obchodził. (choćby wszystkie wielkie firmy które mają flotylle samochodów). Chodzi po prostu o wyciągnięcie większej ilości pieniędzy do budżetu. Potrzeby budżetu są zrozumiałe – ale metody Ministerstwa już nie.

    Aby uzyskać efekt instaluje w głowach ludzi takich jak Pan przekonanie, że przedsiębiorcy to krętacze by uzasadnić dziwaczny przepis, który tych samych kretaczy będących marginesem dotyka w niewielkim stopniu.

  3. @ Tomasz Kasprowicz

    „Za granicą nie robi się takich manewrów. Auta z kratką to wyłacznie polska specyfika. Wyraźnie rządzący innymi krajami doszli (do zapewne słusznego) wniosku, że sposobem na egzekucję przepsiów nie jest totalny zakaz wszystkiego tylko wyłapywanie przepisy naruszających. ”

    Auta z kratką być może tak, ale już osobne tablice rejestracyjne dla firmowych samochodów to wynalazek bynajmniej nie nasz. Podobnie, jak dość skomplikowany sposób rozliczania podatku w Niemczech.

    Nie zgadzam się, że rzecz dotyczy garstki przedsiębiorców. W przypadku cytryn być może tak, auta służbowe wykorzystywane do celów prywatnych to inna sprawa. Kilka lat temu jedna z firm leasingowych przeprowadziła badanie, okazało się, że połowa firm przyznaje się do tego, że pozwala pracownikom korzystać z aut służbowych do celów prywatnych. Nie sądzę, żeby w przypadku właścicieli firm było inaczej.

    Nie znam prawie żadnego przedsiębiorcy, który by nie wykorzystywał samochodu zarejestrowanego na firmę do celów prywatnych. Dlatego nie uważam tego za dziwactwo, ani szykanę. Jeśli coś nie jest kosztem uzyskania przychodu, nie powinno być tak traktowane.

    Napisałem „prawie żadnego”. A to dlatego, że znam jednego, który prowadzi dg i korzysta z instytucji użyczenia samochodu. Rozlicza każdy przejechany kilometr wg stawki. Co Pan na to? Uczciwy nie ma się czego bać 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie do wiary. To jakies nowoczesne Alternatywy 4 Barei?
    Przedsiebiorcy beda z olowkien liczyc ile kilometrow samochod przejechal w celach „firmowych” a ile w celach” prywatnych? Matrix jakis. Tak sie nie da pracowac.
    Nie powiem gdzie mieszkam, ale prowadzimy z mezem mala spolke, dwa samochody, z ktorych kazdy po pracy jedzie kupic kotlety czy ogorasy, a weekend na wycieczke. Koszty zakupu, amortyzacja wliczane w koszty przychodu w 100% . Do tego polowa kosztow utrzymania wlasnego mieszkania wliczona w koszty, mimo, ze osobno uzywamy wynajete biuro.
    Przedsiebiorce szanuje sie chocby za to, ze nie obciaza panstwa, sam sie utrzymuje, nie zasila armii bezrobotnych. Slowem radzi sobie sam.
    A i konroli w ciagu ponad 10 lat bylo o, slownie: ZERO. Panstwo sie cieszy, ze ludzie sami sobie zarabiaja, jeszcze Panstwo utrzymuja.
    Zycze Polskim Przedsiebiorcom podobnego komfortu a na razie skladam wyrazy wspolczucia.

  6. Panie Tomaszu
    Auta z kratką to nie tylko polska specyfika.
    Również w „starej Unii” w niektórych krajach fiskus stosuje rózne metody żeby przedsiebiorców pozbawić odliczenia rożnych podatków związanych z firmowymi samochodami. W krajach Beneluxu modne sa kombi z podwyższonym dachem (po przerobce), w Danii trzeba wyrzucić tylne fotele, zabudować chciaż częściową kratkę i podłogę w „części towarowej”. Nie wiem czy chodzi w tym przypadku o VAT, ale na pewno chodzi o ominięcie baaardzo wysokiej akcyzy, która na samochody osobowe wynosi nawet 200%.do tego sam. firmowe mają żółte tablice. Mój kontrachent posiadający sporą fabryczke mebli (15 prac, 7000 m2) po 30 latach prowadzenia interesu dorobił sie Opla Omegi, bo na Mercedesa w wersji osobowej nie było go stać. O wykorzystywaniu pojazdów słuzbowych do celów prywatnych mógłbym duzo napisać z przykładami, i nie chodzi tylko o malutkie firmy, ale w tej chwili nie mam na to czasu

  7. @ tsubaki

    „Przedsiebiorcy beda z olowkien liczyc ile kilometrow samochod przejechal w celach „firmowych” a ile w celach” prywatnych? Matrix jakis. Tak sie nie da pracowac.”

    Taaaak. Oczywiście, od pracowników można wymagać na przykład skanowania oka i notowania przejechanych kilometrów i wszystkich wizyt u kontrahentów. Przedsiębiorca jest świętą krową?

    Może jeszcze sobie Pani wrzuci w koszta pieluszki dla dziecka albo wakacje nad morzem? I może jeszcze cała reszta powinna całować Panią po rękach, za to że podjęła Pani działalność gospodarczą dla osiągnięcia zysku? Dla osiągnięcia zysku, a nie żeby państwa nie obciążać.

  8. @ Andrzej52

    Takiego wyjaśnienia oczekiwałem od autora bloga, który jest przecież publicystą ekonomicznym z doktorskim tytułem. Szkoda, że zamiast zrobić trochę researchu wolał napisać kolejny łzawy tekst o tym, jak to jest źle i że wszyscy się uwzięli na biednych przedsiębiorców (#represje).

  9. Słuchałem też EKG jak ta pani się wypowiadała. Jej argumentacja sprowadzała się do tego, że skoro ona nie może odliczać VAT jak jedzie swoim samochodem np. na wywiad, to dlaczego miałby to robić jakiś przedsiębiorca. Zapomniała chyba o tym, że jej pracodawca mógłby przecież kupić samochód i dać jej jako służbowy. Nie musiałaby zużywać swojego prywatnego auta… Ewentualnie mogłaby zrezygnować z pensji i przejść na działalność gospodarczą… tylko pewnie to nie byłoby takie korzystne dla tej pani… hehe. Nie dość, że argumenty były jak kulą w płot, to jeszcze pani była dość agresywna w dyskusji na ten temat….

    Ale tak jak Pan zauważył – to jest efekt indoktrynacji, która trafia na podatny grunt, czyli zawiści skierowanej do przedsiębiorców, którzy wożą się furami…

  10. @mrx

    Różne kraje mają różne rozwiązania dotyczące różnych podatków. Nie do końca rozumiem co to ma do rzeczy poza tym, że tamtejsi przedsiębiorcy mają swoje problemy. Prosze jednak zauwazyć, że:
    – osobne tablice rejestracyjne to kwestia ewidencyjna nie mająca nic wspólnego z opodatkowaniem wszystkich na raz
    – podatek akcyzowy to inna para kaloszy i nie ma nic wspólnego z prywatnym użyciem
    – skomplikowane systemy jak w Niemczech mają za zadnaie opodatkować przywatny użytek – co jest sensowne i nie o tym rozmawiamy.

    Żeby nie było wątpliwości – nie mam nic przeciwko opodatkowaniu prywatnego użycia samochodów. Osobne tablice rejestracyjne też mogą być jakimś rozwiązaniem (choć pewnie niewiele wnoszą) W UK czy USA wszystko sobie można odliczyć jeśli samochód jest używany do celów firmowych, jeśli nie to się za to płaci i tyle.

    Natomiast dowalanie wszystkim po równo tak na wszelki wypadek jest dla mnie nie do przyjęcia. Gdyby ustawodawca zadecydował, że brak odliczania VAT od paliwa to jest opłata za prywatne używanie samochodu w fromie uzaleznionej od ilości zuzytego paliwa to bym się nie czepiał (i może by to było sensowne). Prosze jednak zauważyć, że tak nie jest tzn prywatne uzywanie samochodu dalej nalezy opodatkowywać! Innymi słowy Pana znajomy uczciwy przedsiębiorca płaci 2 razy – po pierwsze nie odliczając VAT od całości paliwa, po drugie nie wilczając w koszty prywatnych przejazdów.

    Mrx – proszę ustosunkuj się do tego bo widzę, że skutecznie omija Pan zasadniczą część problemu skupiając się na standartowych „bo zagraniczą też coś jest”, „jakby przedsiębiorcy nie kombinowali to nie mieliby źle”, „kto uczciwy nie ma się czego bać”.

    Prosze zatem o jasne i proste stanowisko w bardzo konkretnych punktach:
    – czy Pana znajomy rozliczający się uczciwie może odliczyć VAT od paliwa (to znaczy czy uczciwy nie ma się czego bać”), czy też jest podwójnie opodatkowany zasadniczo z tego samego powodu?
    – jaki sens poza fiskalizmem ma opodatkowanie masy samochodów osobowych, które nie są i nie mogą być używane przez włascicieli (np w dużych firmach)?
    – czy jest Pan zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej?

  11. @ Tomasz Kasprowicz

    Sednem sprawy w moim odczuciu jest odpowiedź na dwa pytania:
    – czy należy opodatkować prywatne używanie służbowego samochodu (i w tym miejscu się zgadzamy),
    – czy należy rozliczać jako koszt prywatne użytkowanie samochodu firmowego (i wydaje mi się, że tutaj także się zgadzamy).

    To, o czym Pan pisze, to metoda dojścia do celów określanych przez powyższe pytanie. I zgadzam się, że ta wybrana przez nasze MinFin nie jest szczególnie fortunna. Jednak jest różnica między określeniem metody jako a) skomplikowanej, b) mało skutecznej, a nazwaniem tego szykanami i represjami.

    MinFin może nieporadnie, a może z braku innych pomysłów forsuje przepisy, których celem jest przymuszenie przedsiębiorców do uczciwego płacenia podatków. Pan od razu zakłada złą wolę urzędników. Złośliwy mógłby zapytać – ma Pan na tę złą wolę jakieś kwity?

    „Prosze zatem o jasne i proste stanowisko w bardzo konkretnych punktach:
    – czy Pana znajomy rozliczający się uczciwie może odliczyć VAT od paliwa (to znaczy czy uczciwy nie ma się czego bać”), czy też jest podwójnie opodatkowany zasadniczo z tego samego powodu?”

    A jak Pan myśli? Skoro rozlicza się ryczałtem za km, to nie ma mowy o odliczeniu VAT. Załóżmy, że rejestrujemy przejechane kilometry i na ich podstawie możemy rozliczać rzeczywiste poniesione koszty – czy to Panu pasuje?

    „- jaki sens poza fiskalizmem ma opodatkowanie masy samochodów osobowych, które nie są i nie mogą być używane przez włascicieli (np w dużych firmach)?”

    Jak wyżej – żaden fiskalizm, dążenie do osiągnięcia racjonalnego celu, jakim jest wyegzekwowanie należnych podatków od tych, którzy ich nie płacą. To metoda jest zła, a nie cel.

    „- czy jest Pan zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej?”

    Tak czy inaczej przed nią nie uciekniemy. Ani Pan ani ja nie jesteśmy terrorystami, którzy chcieliby wnieść na pokład samolotu ładunek wybuchowy. A jednak nie możemy wnieść ze sobą płynu w pojemniku większym niż 100 ml, musimy natomiast prześwietlać bagaż podręczny. O tym, co się dzieje na amerykańskiej granicy nie wspomnę.

    Lub bliższy przykład – czy jest Pan albo ktoś z komentatorów botem? Oczywiście, że nie. A jednak musimy przepisywać kod z obrazka, żeby skomentować tekst na blogu.

    Odpowiedzialność zbiorowa jest faktem i w milionowych zbiorowościach tego nie zmienimy.

  12. „Nie znam prawie żadnego przedsiębiorcy, który by nie wykorzystywał samochodu zarejestrowanego na firmę do celów prywatnych. Dlatego nie uważam tego za dziwactwo, ani szykanę. Jeśli coś nie jest kosztem uzyskania przychodu, nie powinno być tak traktowane.
    Napisałem „prawie żadnego”. A to dlatego, że znam jednego, który prowadzi dg i korzysta z instytucji użyczenia samochodu. Rozlicza każdy przejechany kilometr wg stawki. Co Pan na to? Uczciwy nie ma się czego bać”

    W jakim celu wprowadzono ograniczenia w VAT od osobowych? Rzekomo w takim, że znaczna część przedsiębiorców/pracowników firm wykorzystuje samochody także prywatnie (co jest zupełnie naturalne i dziwne by było gdyby było inaczej). Tym samym fiskus chciał niejako opodatkować w ten uproszczony sposób użytek prywatny osobówek (dobrze, że nie zrobił tego samego z laptopami, telefonami, itd.) :)))

    Niestety nie zwalnia to nikogo z obowiązku wykazywania w podatku dochodowym użytku prywatnego i ostatnio skarbówka wzięła się mocno za kontrolowanie firm pod tym kątem.
    Mamy więc dwa różne obciążenia podatkowe za ten sam przywilej…

    Zgadzam się, że użytek prywatny powinien być jakoś opodatkowany, ale uważam, że akurat nie powinno się to odbywać na gruncie VAT.
    Wystarczy tu podać choćby przykład firm rozliczających się z dochodu ryczałtem – dla nich brak możliwości odliczenia VAT od paliwa jest wyjątkowo dotkliwy.

    Generalnie chodzi o kasę dla fiskusa i dorabianie do tego teorii, że tak jest sprawiedliwie uważam za zupełnie zbędne.

  13. @ Michal K.

    „Generalnie chodzi o kasę dla fiskusa i dorabianie do tego teorii, że tak jest sprawiedliwie uważam za zupełnie zbędne.”

    Zawsze chodzi o kasę dla fiskusa, więc nie ma się o co oburzać. Po to jest fiskus, żeby ciągnąć kasę i jako użytkownik wielu publicznych urządzeń nie mam z tym problemu.

  14. „Może jeszcze sobie Pani wrzuci w koszta pieluszki dla dziecka albo wakacje nad morzem?”
    Brawo! Bingo! Zgadl Pan.
    Wprawdzie pieluszek juz nie kupowalam jak zaczynalismy, ale obecnie, jak kupuje papier toaletowy do biura i do domu, to idzie wszystko na jeden papier, inaczej bym zwariowala.
    Nikt mi nie zaglada w takie drobiazgi. Trzeba zachowac rozsadek, panstwo powinno byc przewidywalne, przyjazne dla ludzi, ktorym sie chce wiecej niz innym, ktorzy z zalozonymi rekami nie czekaja na zmilowanie boskie czy wstawiennictwo Najswietszej Panienki Maryi.
    Nikt po rekach nie caluje, ale szacunek jest odczuwalny. Tutaj ludzie po prostu potrafia siebie uczciwie ocenic: nie jestem okazem zdrowia ani czempionem biznesu, ale Tamci potrafia, moze i mnie czegos naucza. Slowem pokora.
    W karaju Jezusa Chrystusa ludzie cierpia na chroniczny brak pokory wobec zycia, wlasnej slabosci. A konsekwencja tego jest brak szacunku wzajemnego, a wrecz niezrozumienie tego slowa (Pan twierdzi ze szacunek to calowanie raczek?)

  15. @ Mrx

    Widzę, że zaczynamy dochodzić do wspólnego pola:

    Zgadzamy się w wielu punktach:
    – prywatny użytek samochodu powinien być opodatkowany
    – instytucja braku rozliczenia VAT od paliwa jest zła (skomplikowana, nieskuteczna, niesprawiedliwa)
    – rozwiązanie to służy wyłącznie zciągnięciu większej ilości pieniędzy do budżetu, a nie zmuszeniu kogokolwiek do uczciwego płacenia podatków bo nieuczciwości w żaden sposób nie zmniejsza
    To dużo punktów wspólnych.

    Porozmawiajmy zatem o tym co nas różni:
    Ja uważam, że jeśli chcemy podnieść wpływy do budżetu to trzeba albo podnieść podatki, albo zwiększyć bazę podatkową (walka z szarą strefą). Jeśli podnosimy podatki to mówmy – potrzeba więcej pieniędzy więc podnosimy podatki (najlepiej w mało uciążliwy biurokratycznie sposób). I to jest działanie fair – przykłady: podniesienie VAT w tym roku, podniesienie składki rentowej. Czyli można.

    Jednak w tym konkretnym przypadku podniesiono podatki w sposób uciązliwy (ewidencje) bynajmniej nie pod hasłem potrzeb budżetowych tylko pod hasłem: „Przedsiębiorcy są nieuczciwi w rozliczaniu użycia samochodów więc niech sobie nie odliczą”. Jesli to nie są „kwity” na złą wolę i populizm to ja nie wiem co jest.

    Innymi slowy dzięki hasłu: „cwaniak przedsiębiorca” MF podniosło podatki ku ogólnym aplauzie społecznym (bo dowalili tym prywaciarzom), w żaden powtarzam żaden sposób nie ścigając tych nieuczciwych (czyli argument ze sprawiedliwości społecznej odpada) ani nie zmniejszając skali zjawiska, uderzając przy tym najbardziej w firmy mające duże floty aut osobowych, które siłą rzeczy taką nieuczciwością wykazać się nei mogły bo ich właściciele fizycznie nie byliby w stanie ich wszystkich używac do celów osobistych. A co gorsza wizja cwaniaka przedsiębiorcy została dodatkowo ugruntowana w społecznym odbiorze.

    To dlatego uznaję tą całą sytuację za repesje, nie dla tego, że trzeba opodatkowywać prywatne użycie samochodu.

  16. Panie Tomaszu
    Pana blog zniknął z pierwszej strony Polityki.pl i nie ma go też na blogach. Coś tematy gospodarcze/ekonomiczne nie maja szczęścia w Redakcji.

  17. Panie Tomaszu,

    pominął Pan podstawowy problem. Brak możliwości odpisu Vat przez płatnika tego podatku jest pogwałceniem samej zasady obojętności Vat. Mało tego jest sprzeczne z obowiązującą nas 6.Dyrektywą unijną. Innymi slowy, polski ustawodawca łamie prawo unijne.

    Opodatkowanie prywatnego użytkowania samochodu służbowego istnieje w polskich przepisach fiskalnych ( opodatkowany jest albo użytkownik, albo własciciel- podmiot gospodarczy), jeżeli ktoś tego nie czyni, to też łamie prawo, ale to jak widać dość powszechny obyczaj w naszym kraju.

  18. @ Andrzej52

    Rzeczywiści coś jest na rzeczy, choć na pierwszej stronie się widzę 🙂 Ale nie oszukujmy się – sukces tego bloga bardziej zależy od Państwa – jego czytelników niż promocji na stronie polityki. Mam nadzieję, że moje pisnaie spodoba się na tyle, że przekażą Państwo wici dalej 🙂

    @ marlena

    Dziękuję za podniesienie tej kwestii. Choć wspominałem ten temat w tekście mówiąc o tym zjawisku jako niekorzystnym wyjatku w prawie – to rzeczywiście mogłoby to zostać zaznaczone wyraźniej.

  19. Proszę to powiedzieć red. Żakowskiemu albo Smoczyńskiemu. Zostanie Pan /neoliberalnym populistą/.

    Z tego co mi wiadomo usługi hotelowe można wrzucić w koszty, tylko nie ma odliczenia VATu, co oczywiście jest absurdem.

    Sam fakt istnienia podatku dochodowego jest absurdalny i jej efektem nagonki na tzw. bogatych. Dochody z tego tytułu wynoszą ok 25 % budżetu, które można prościej i szybciej uzyskać innymi sposobami. Osoby fizyczne powinny płacić VAT i podatek od nieruchomości. Osoby prawne – podatek od sumy aktywów. Prosto, łatwo i sprawiedliwie. Płacą firmy duże (suma aktywów), a nie rosnące (dochód), nie potrzebna żadna księgowość podatkowa, koszty uzyskania przychodów, prawnicy, tłumy urzędników skarbowych. Kwoty można uzyskać takie same lub większe, a małe firmy całkowicie byłyby zwolnione. Czy to nie lepszy pomysł? I dlatego nie wejdzie w życie. Musi być gmatwanina, żeby zawsze można było zrzucić winę na złych spekulantów.

    U red. Bendyka na blogu może się Pan dowiedzieć, że polscy przedsiębiorcy są głupi i nieinnowacyjni. Lepiej było za komuny. Wtedy państwo dbało o /innowacje/ i wskaźniki.

  20. Blog jest na belce u góry jako nowy, ale nie ma pod spodem wśród wszystkich.

  21. @ Krzysztof Mazur
    Kropla drąży skałę.. W końcu się tu znalazłem – to już coś.

    Dyyskusja o systemie podatkowym jest konieczna bo monstrum, które teraz mamy to jakaś straszna pomyłka. Sposoby poboru są bardzo różne i można opodatkowywać różne przepływy i aktywa – grunt by budżet się zbilansował. Jedno jest pewne nowy system musi być prosty. Bez wyjątków, dziur i ulg. Inaczej dalej będzie bagno jak teraz.

    Polscy przedsiębiorcy są bardzo innowacyjni. Szkoda że znaczna część tej innowacyjności marnuje się na innowacyjną walkę z absurdami państwa

  22. Zaloze sie, ze w MF pracuje znikomy procent ludzi z przedsiebiorczym doswiadczeniem. Pozawala to umacniac sie ministerialnemu (biurokratycznemu) przeswiadczeniu o tym, ze kazdy przedsiebiorca „kreci na boku” i trzeba ich lapac na czym sie da.
    Przedsiebiorcy z kolei (slusznie) sa przekonani (jak i obywatele), ze danina dla panstwa to zmarnowane pieniadze. Kazdy widzi jak sa wydawane, na kogo i jak uzasadniane.

    ta gra bedzie sie toczyc dopoki jedna strona nie padnie: przedsiebiorcy pod wysokoscia podatkow lub MF z braku harczu. Wspolnego jezyka i porozumienia nie widze z racji „jakosci” naszych elit politycznych i biurokratycznych.

  23. Może żeby usatysfakcjonować system fiskalny z rozliczeniem Vatu w samochodach firmowych i osiągnąć „sprawiedliwość społeczną”. 25% zakupionego paliwa w miesiącu zakwalifikować na cele prywatne, a reszte 75 % na cele służbowe i od tych 75% odliczyć VAT. To jest z opcją realną, ale czy korzystną dla fiskusa.
    Co do papieru toaletowego, o którym ktoś napisał, to do domu kupuję osobno do pracy osobno szary, bo biały pracownicy kradli, a wtedy płaciłem 100% podatku bo wydałem pieniądze które zginęły.
    Rada dla MF – likwidować szarą strefę. Bo tu nie ma podatku dochodowego i Vatu. To naprawdę można zrobić. Proszę zastosować system korzyści finansowych dla strony, która godzi się płacić szarej strefie. Uzyskanie zwrotów, które będą oczywiście mniejsze jak zapłata szarej strefy do budżetu.

css.php