Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

30.05.2017
wtorek

Co Ministerstwo chce wyciągnąć od przedsiębiorców?

30 maja 2017, wtorek,

Temat Jednolitego Pliku Kontrolnego dość dynamicznie się rozwija. Najpierw miały to być dane dostarczane na żądanie organów skarbowych. Szybko okazało się, ze pełne dane dotyczące podatku VAT będziemy musieli przesyłać co miesiąc – od zeszłego lipca duzi, od początku roku także mali i średni. Właśnie pojawił się pomysł, by do Ministerstwa Finansów przesyłać także plik zawierający wyciągi bankowe – i to codziennie.

To oczywiście wywołało falę oburzenia – choć często niesłusznie. Samo przesyłanie nie będzie dla firm kłopotliwe, bo mają to robić banki (będzie to kłopotliwe dla banków, ale to inna sprawa), zaś sam obowiązek będzie dotyczył tylko większych podmiotów – choć można się spodziewać, że apetyt Ministerstwa będzie rosnąć. Pozostaje pytanie: czy to rozwiązanie ma sens, czy cel uświęca środki.

Płatności zawierają bardzo dużo informacji o firmie i przedsiębiorcach i ich żądanie przez państwo bez żadnego uzasadnienia jest daleko posuniętą inwigilacją. Oczywiście zwolennicy tego typu rozwiązań od razu powiedzą, że uczciwi przedsiębiorcy nie mają się czego bać. To mantra powtarzana przy każdym kolejnym ograniczeniu naszej prywatności, którego przynajmniej od czasów 9/11 było już co najmniej kilka rund. Okazuje się, ze ważniejsze od prywatności jest bezpieczeństwo – czy u nas finanse państwa – zaś „uczciwi nie mają się czego bać”. Otóż mają, bowiem wiedza o nas w rękach państwa i jego służb raz zgromadzona, może zostać wykorzystana różnorako. Szczególnie jeśli jakiś delikwent się takiej władzy narazi, może szybko się okazać, że ich analiza pozwoli szybko zidentyfikować głównych kontrahentów, którym wyperswaduje się dalszą współpracę. A to tylko jeden z możliwych scenariuszy. Dlatego ograniczenie prywatności powinno mieć dobre uzasadnienie.

Tutaj ma nim być uszczelnianie systemu podatkowego w zakresie VAT. Pozostaje pytanie – czy to rzeczywiście pomoże? A może Ministerstwo po prostu utonie w zalewie danych. Dotychczasowe doświadczenia z JPK VAT są mieszane. Ministerstwo ogłosiło, że sprawdziło pliki i wynalazło w nich błędy. Wskazano trzy kategorie, z czego dwie zasadniczo dotyczą błędów w deklaracjach. Trzeci to wykazywanie faktur od podmiotów niezarejestrowanych jako podatnicy. Jak widać, coś się w Ministerstwie dzieje, ale dokonane czynności są w swej naturze bardzo proste. Służą raczej do wyszukiwania pomyłek, a nie przestępstw. Może zatem warto by się było skupić na dopracowaniu obecnych algorytmów, zamiast dorzucać do wielkiej ilości danych kolejną ich olbrzymią porcję?

Szczególnie że dane wyciągów są dużo trudniejsze do zanalizowania niż dane dotyczące VAT. Przelewy trudno się klasyfikuje, a w przypadku firm będących spółkami osobowymi czy działalnościami gospodarczymi osoby fizycznej przelewy firmowe i prywatne mogą się przeplatać. Zatem algorytm mogący znaleźć w nich coś podejrzanego musiałby być wysoce wyszukany, a jednocześnie podatny na błędy. Masa fałszywych śladów może sparaliżować i tak wątłe służby informatyczne Ministerstwa.

Największy jednak zarzut zostawiam na koniec. Ministerstwo twierdzi, ze skupia się na ograniczeniu wyłudzeń VAT – tzw. karuzel, które kosztują Skarb Państwa nawet kilkanaście (niektórzy twierdzą, że nawet kilkadziesiąt) miliardów złotych rocznie. Problem polega jednak na tym, że te przestępstwa zwykle nie generują jakichkolwiek płatności bankowych, więc ich wykrycie na podstawie wyciągów nie jest możliwe. Po co więc Ministerstwu nasze wyciągi – bardzo trudno powiedzieć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. ” Właśnie pojawił się pomysł by do Ministerstwa Finansów przesyłać także plik zawierający wyciągi bankowe – i to codziennie. ”

    Gdym prowadzil biznes w Polsce zamknal bym go natychmiast i wyemigrowal.

    To jest terroryzm. Rzad terroryzuje zamiast rzadzic.

    Winni sa rowniez przedsiebiorcy. To cud ze nie potrafia sie zorganizaowac i akceptuja kolejne akty terroru przeciwko dzialalnosci gospodarczej.

    Ludzie biznesu w Polsce winni wreszczie stworzyc swa organizacje. Taka organizacja powinna sie domagac systematycznej likwidacji biurokracji i obnizania podatkow. Ustalic wskazniki biurokracji, systematycznie monitorowac i krytykowac. Tak dalej sie nie da. Rzad chce zniszczyc podatkami wszystkie formy zycia i biznesu. Sektor administracji i rzadu rosnie bez kontroli. W 1989 bylo 159 tys urzedasow w administracji i rzadzie, obecnie 700 tys. Nie kontrolowanej biurokracji nie da sie finaansowac z podatkow. To droga do katastrofy.

    Obecnie przecietnie zarabiajacy polak oddaje w postaci roznego rodzaju podatkow az 60-65% swych zarobkow. Praca stracila juz sens. Prowadzenie biznesu traci sens.

  2. Sam fakt ze biznes dostaje zobowiazania podatkowe w momencie wystawienia faktury a nie w momencie otrzymania zaplaty jest aktem skandalicznej glupoty rzadzacych. Co za kretynizm ! Jak zaplacic podatek Vat od jeszcze nie otrzymachych pieniedzy ze sprzedarzy ? Jak zaplacic podatek od zysku przed rozliczeniem zysku co sie odywa raz na rok ?
    Dlaczego przedsiebiorcy nie potrafia sie zorganizowac i zaskarzyc tak absurdalne przepisy do sadow ??? Do sadow w Uni ???.

  3. Już obywatel Piszczyk liczył zużycie spinaczy w biurze i do tego samego prowadzą działania ministerstwa. Państwo nie potrafi ustawić progresywnego systemu gospodarki, stawia na taniość i bylejakość (najczęstsze kryteria przetargów publicznych: jak najniższa cena i jak najkrótszy czas – jako kryterium jakościowe :))))))))!!!, 40% wagi!). Cięcie kosztów przez niemogące zarobić firmy prowadzi do szeregu patologii jak umowy śmieciowe, szary rynek, praca firm w środowisku deflacyjnym, pauperyzacja wymyślaczy itd. Państwowe uwielbienie kontroli i konieczność stosowania kar, pozbawia wielu wysokich rangą pracowników administracji zdrowego rozsądku i racjonalizmu myślenia. Możliwość zastosowania lepszego rozwiązania, przegrywa ze zgodnością biurokratycznych formalizmów, ze szkodą dla nas wszystkich. System regresywny oparty na pernamentnych kontrolach blokuje rozwój i myśl. To na pewno nie jest dobra zmiana.

  4. Po co więc Ministerstwu nasze wyciągi? – przecież to proste:
    Proszą na chwilę (jeśli Pan wytrzyma) włączyć TVP-Info i zobaczyć jak wygląda odpowiadanie na dowolne zarzuty wobec władzy czy kogokolwiek z partii rządzącej. Natychmiast zaczyna się prześwietlanie życiorysu i świństw (może prawdziwych a pewnie zmyślonych) wszelkiego rodzaju od czasu kiedy Jahwe tworzył światło i był w ciąży z Adamem i Ewą. Przecież te wyciągi to wspaniała możliwość dokopania każdemu, a przynajmniej grożenia dokopaniem. Bo ich posiadanie wcale nie musi być z miejsca wykorzystane. Tylko w razie potrzeby.
    I proszę sobie nie myśleć, że którykolwiek z mających dostęp do materiałów będzie miał najmniejsze opory z ich wykorzystaniem. Przecież w Polsce obowiązuje wartość prawdy materialnej a nie praworządna ochrona obywatela. To wcale nie jest sprawa tylko PiS. To sprawa wszystkich, którzy „uczciwi niczego nie muszę się bać”. Bo oni wszyscy są właśnie tacy: Oni nie, ale to inni „przestępcy” muszą się bać jak powiedział kiedyś Leszek Miller!!!
    A koniec gadania i początek działania wobec elementów zbliża się szybko, szybciutko. Oj zbliża.

css.php