Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

28.03.2017
wtorek

Jak idzie uszczelnianie

28 marca 2017, wtorek,

Początek tego roku przypomina dość mocno początek poprzedniego. Wpływy podatkowe są rewelacyjne. Nadwyżka budżetowa w styczniu powalała. W lutym, choć już nie tak spektakularnie, dalej było świetnie. Pozostaje pytanie – czy to rzeczywistość czy też księgowe sztuczki, które skutkować będą kolejnym „grudniem”, który kompletnie zmiecie euforię zwolenników rządu?

Pamiętamy bowiem, że zeszłoroczne uszczelnianie systemu podatkowego dawało świetne rezultaty do listopada. W grudniu okazało się, że wyniki ściągalności są gorsze niż w 2015 r. Co zatem przed nami?

Sztuczne elementy wpływające na świetne wyniki niewątpliwie istnieją. Można wymienić przynajmniej cztery:

1. Przeniesienie podatków z zeszłego roku: grudzień był rzeczywiście fatalny – ale nie aż tak, jak pokazują to statystyki. Rząd widząc, że ma nieco zapasu ze względu na nierealizowane inwestycje, postanowił na ostatniej prostej możliwie dociążyć budżet 2016 r., by odciążyć bardzo napięty budżet 2017 r. Zatem dokonał dużej liczby zwrotów podatku VAT – wcześniej przetrzymywanych, by podpompować wynik. Wielkość zwrotów na początku roku jest więc niższa niż normalnie. To efekt trwały.

2. Nagła bonanza zwrotów w grudniu to wydarzenie jednorazowe. Fiskus znowu przetrzymuje, co się da i jak długo się da. To znowu daje zwiększone wpływy, ale na krótszą metę – efekt jest przejściowy, bo pieniądze w końcu oddać trzeba.

3. PiS zlikwidował możliwość kwartalnego rozliczania VAT dla wielu podmiotów. To ruch zasadniczo słuszny, jednocześnie jednak wiele firm po raz pierwszy zapłaciło VAT już teraz – zamiast dopiero w kwietniu. W porównaniu rok do roku może to dawać spektakularne efekty. Jednak całość efektu zniknie po rozliczeniu pierwszego kwartału – czyli już niebawem. Potem znowu zacznie narastać, by po kwartale zniknąć. Taka huśtawka czeka nas w tym roku, bo lata 2015 i 2016 nie są wprost porównywalny.

4. Wprowadzenie odwrotnego obciążenia dla branży budowlanej to kolejny spory zastrzyk gotówki dla budżetu. Wiele firm wystawia faktury w kwotach netto i nie ma jak odliczyć naliczonego podatku. Musi więc czekać na zwrot, to zaś odbija się o problem wspomniany w punkcie 2. Pula środków do zwrotów jeszcze bardziej wzrosła, a że zwracana nie jest – budżet puchnie. Cierpią za to przedsiębiorcy, bo ich płynność wydatnie się pogarsza. To też jest jednak efekt przejściowy, bo pieniądze w końcu oddać trzeba będzie.

Zatem utrzymanie tak świetnych wyników ściągalności podatków nie jest możliwe. Wie o tym doskonale Ministerstwo Wszystkiego Gospodarczego. Mój znajomy ze studiów, dziś wiceminister, Leszek Skiba studzi entuzjazm zwolenników PiS i ostrzega, że do nadwyżki budżetowej nie ma się co przyzwyczajać. Dość to rozsądne bo rozbudzona w zeszłym roku euforia skończyła się falą dymisji w MF, gdy okazało się, ze ściągalność wcale się nie poprawiła. Okazuje się, że do uszczelniania zabrakło kitu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Kitu można dorobić tzn dodrukować.

  2. Dziękuję za te informacje.
    Teorie wrednych górników i rencistów wyżerających budżet oraz złodziejskiej EU to ja mogę sobie robić sam. Natomiast brakuje właśnie takich informacji o sposobach gospodarowania przez państwo. I tu się robi bardzo bardzo ciemno bo zimno to już było zawsze. Wcale mnie przy tym nie cieszą bajki o genialnym Polaku, który sobie zawsze poradzi bo sposób radzenia jest tylko jeden: kraść. Szczególnie kiedy jedyną metodą gospodarowania jest wystawianie ciągle nowych kar. Brak mi informacji porównawczych o kosztach utrzymania tego systemu. Czy wydawanie 15% środków na zbrojenia, gorzej niż za PZPR, to jakakolwiek perspektywa?
    Nie można powiedzieć, że ludziom żyje się źle. Poziom życia tych 80% podniósł się niesłychanie i w prostych kategoriach materialnych od Europy już nie odstaje. Ale na rozwinięte kategorie dzisiejszej Europy brakuje i środków i rozumu. Jazda w dół jeszcze się nie zaczęła ale na ile starczy ludziom sił?

  3. Panie Doktorze,
    Wystarczy wprowadzić domiar, zwany w Australii „audytem” (audit) a ściągalność podatków radykalnie się poprawi. Trzeba tylko chcieć.
    Ponadto należy zlikwidować wszelkie zniżki podatkowe oraz opodatkować zagraniczne firmy działające w Polsce oraz dochody i majątki kościoła i kleru.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zabrakło kitu do uszczelniania budżetu. Mam wrażenie, że cały PiS jest do kitu.

  6. Na razie wpadli na „genialny” pomysł, by do kontrahentów firm, które z takich czy innych powodów mają zaległości podatkowe urzędy skarbowe wysyłają szczegółową informację nt. tego, za jakie okresy , jakie kwoty zaległość dotyczy.
    Widać uważają, że lepiej jak firma padnie z braku kontrahentów i przestanie w ogóle płacić podatki, zwalniając zatrudnionych pracowników niż miałaby płacić tylko część podatków na jaka ją aktualnie stać.

  7. Azur
    A PO?

css.php