17.01.2013
czwartek

Małe jest piękne

17 stycznia 2013, czwartek,

Niestety wyobraźnią rządzą rzeczy wielkie – polityka w skali makro, wielkie korporacje. Małe i średnie firmy nie spotykają się z taką atencją bo to mniej pieniędzy, mniej wpływów. Male firmy są podobno nieefektywne i nie mogą się liczyć na rynku globalnym. Wszystko to mity, małe firmy są dla gospodarki bardzo korzystne – często dużo bardziej niż firmy duże. Oto kilka powodów dlaczego…

1. Dinozaury wyginęły bo były za duże. Duże firmy cierpią na podobne przypadłości jak dinozaury – kiedy ktoś kopnie je w ogon, zanim mózg odnotuje ten fakt kopiący jest już daleko. Widać to na każdym kroku – dominujące na rynku wielkie firmy tracą innowacyjność i ustępują mniejszym, ale bardziej dynamicznym. Wielki Microsoft nie potrafi wyprodukować sensownego systemu dla tableta czy telefonu na czym swą potęgę zbudował dużo mniejszy niegdyś Apple. Dziś duży Apple jest podgryzany przez dużo mniejszego (na tym rynku) Samsunga. Oczywiście trudno nazwać którąś z tych firm małą, ale

2. Większość dużych firm była kiedyś mała. Najbardziej innowacyjne firmy Doliny Krzemowej zaczynały od najmniejszych operacji, o wspomnianych wcześniej Apple i Microsofcie startujących w garażach. Jednak ich bycie dużym jest efektem sukcesu, a nie sukces efektem bycia dużym. Z rozmiaru wynikają głównie kłopoty.

3. Rozmiar to nie tylko śmierć innowacji, ale także słabe reagowanie na zmieniające się warunki rynkowe. Zarządzanie dużą firmą to jak prowadzenie tankowca – zmianę ordynuję dziś – efekty widzę za trzy kwartały. To zaś jest w kontraście do małych firm gdzie efekty działań widać niemal natychmiast. Stąd dążenie dużych firm by różnymi sposobami naginać rynek do swoich potrzeb zamiast siebie dostosowywać do potrzeb klientów. Daje to dobre efekty przez pewien czas by zakończyć się wielką klapą kiedy oczekiwania klientów są już bardzo dalekie od tego co oferuje firma. Tak właśnie skończyła się świetlana kariera Nokii.

4. Jesteśmy w sytuacji gdzie moce produkcyjne świata są znacząco przerośnięte. Ilość możliwych do wyprodukowania rocznie samochodów znacznie przekracza możliwość wchłonięcia ich przez rynek. Niektórzy obwiniają o to za słaby popyt, ale nie w tym rzecz – tyle samochodów po prostu nie potrzeba. Kierowanie gospodarki w kierunku wyspecjalizowanego, bardzo efektywnego ale nieelastycznego wielkoseryjnego przemysłu wymagającego wielkich zakładów jest więc nieporozumieniem, bo będą się one raczej zamykać niż otwierać. Walka o ich zatrzymanie polega głównie na przekupywaniu koncernów jak widać na przykładzie Fiata. Zamknięta ostatnio fabryka w Tychach zniknęła nie dla tego, że była najgorsza, tylko dla tego, że od rządu włoskiego można było wyciągnąć więcej pieniędzy. Nieuchronnie prowadzi to więc do obciążania efektywnych małych i średnich firm by utrzymać nierentowne molochy. Takie podejście ma jednak bardzo krótkie nogi bo im więcej pomocy w firmę się pakuje tym bardziej jest ona od niej uzależniona. Świetnie widać to po naszym Locie, który jest już tak nieefektywny, że upaść musi pomimo pompowania w niego kolejnych miliardów. Przyszłością jest natomiast produkcja krótkoseryjna i specjalistyczna, która nie wymaga tak znacznych nakładów kapitałowych i może być realizowana przez znacznie mniejsze firmy.

5. Małe firmy są też dużo bezpieczniejsze dla gospodarki. Utrata 1500 miejsc pracy w 500 małych firmach to nie jest tragedia, gdyż na ich miejsce powstanie zaraz 600 nowych. Tymczasem upadek jednego wielkiego zakładu to lokalna katastrofa, zaś na jego miejsce nie powstanie szybko nic nowego. Co więcej można się raczej spodziewać, że wiele okolicznych firm także niebawem upadnie. Na większą skalę widać to w Finlandii gdzie problemy jednej Nokii trzęsą całą gospodarką. Zaś małe firmy to większa stabilność systemu i mniejsza szansa, że czyjeś nietrafione decyzje pogrążą cały region. Dlatego pełen przedsiębiorczości i małych firm Śląsk poradził sobie z zamknięciem wielu kopalń i zakładów przemysłowych i poradzi sobie z wchłonięciem pracowników z zakładów Fiata. Okolice bardziej monokulturowe gdzie dominuje jeden pracodawca są jego zakładnikiem.

Tyle na początek. Czekam na inne pomysły dlaczego małe jest piękne.

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. Drogi Panie Kasprowicz
    Zawiść i patrzenie na koniec własnego nosa to źli doradcy. Dzisiaj nowoczesne miejsce pracy kosztuje jakiś milion euro. Ma Pan 2 takie, żeby dać pracę swoim 2 pracownikom? Tymczasem tylko te nowoczesne miejsca pracy są w stanie dostarczyć samochód poniżej 30 tys złotych. Produkowany przez Pana firmę kosztowałby 120 tys. A gdzie pieniądze na stworzenie nowego modelu, zawsze powyżej 2 miliardów euro. Ma Pan?
    Czemu Pan próbuje napuszczać jednych na drugich? Masowa produkcja dostarcza tanich towarów masowych, a dla firm wielkości Pańskiej jest wystarczająco dużo nisz i miejsca na innowacyjność gdyby nie zazdrość. Bo Pan marzy o zatrudnianiu niewolników pracujących po 14 godzin dziennie za bochenek ryżu przy młotku na łańcuchu. Wtedy byłby Pan tańszy od Fiata. Ale ile ludzi umierałoby z głodu i barku leków? Każdy nowy lek to także miliard euro.
    O tym, że powyżej pewnej wielkości efekt synergii to bzdura niby wiadomo i w lepszych czasach rozbito np ITT z dobrym skutkiem a Microsoft wykręcił się tylko łapówką. Ale niestety, fakt, że nie można sobie poradzić z koncernami to skutek neoliberalnej ideologii, którą akurat Pan wyznaje. Dopiero uznanie wartości człowieka w gospodarce, choćby poprzez przyszłe związki (dzisiejsze to XIX w.) może coś zmienić.

  2. @ Pan Kasprowicz
    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Gdyby Pan zapytal Bila Gatesa co woli: Microsoft w garazu czy jako swiatowy gigant, odpowiedzi nie musze podpowiadac. Podobnie jest z Panem. Gdy firma Kasprowicz urosnie jak Microsoft (co jest malo prawdopodobne) wtedy jej wlasciciel juz nie powie: “small is beauty”. Jezeli natomist chodzi o dinozaury wiadomo z fizyki ze waga rosnie w sposob liniowy natomiast powierzchnia w sposob kwadratowy. Im wiekszy stwor tym trudniej mu kontrolowac temperature. Bledem jest mniemanie ze przyczyna wyginiecia dinozaurow byla slaba mobilnosc.

  3. Panie doktorze Kasprowicz – znow sie na Panu zawiodlem. A oto czemu:
    1. Dinozaury wyginęły NIE dla tego, ze były za duże, ale dla tego, ze sie zmienil klimat na naszej planecie. Wiekszosc dinozaurow byla bowiem mala, niektore wielkosci kurczaka, ale one tez wyginely. A wieloryby, mimo ze sa olbrzymie, to moga wyginac tylko dla tego, ze wielkie firmy, przy pomocy wielkich statkow na nie poluja, podobnie jest tez ze sloniami, na ktore poluje sie, praktycznie przemyslowo, dla ich kosci sloniowej. Wedlug Wikipedii “Dotychczasowe znaleziska dinozaurów świadczą o tym, że były to największe zwierzęta lądowe, jakie kiedykolwiek chodziły po Ziemi. Jednakże większość dinozaurów nie była gigantami.” A takze “Naukowcy nadal spierają się, co było przyczyną wymierania kredowego oraz jak długo trwało. Nie ma dowodów geologicznych i paleontologicznych, czy dinozaury wymarły w ciągu kilkuset lat czy kilku milionów lat. Uważa się, że przyczyna wymarcia dinozaurów powinna wyjaśniać także wymarcie w tym samym czasie innych grup organizmów, w tym morskich, m.in. amonitów, wielu gatunków otwornic. Więc chociaż na przestrzeni lat powstało wiele różnorodnych teorii, hipotezy tłumaczące wyłącznie wymarcie dinozaurów (np. konkurencja ssaków, epidemia, rozwój roślin okrytonasiennych itp.) są powszechnie odrzucane.”
    2. Nie jest prawda, ze większość dużych firm była kiedyś mała. Wiekszosc duzych firm zaczynala od razu jako duze firmy, z poteznym
    kapitalem i poparciem panstwa, jak ich pierwowzor, czyli Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska (ang. British East India Company), ktorej to działalność zapoczątkowała królowa angielska Elżbieta I nadając jej przywilej monopolu handlowego z Wschodnimi Indiami.
    3. Nie jest prawda, ze “duzy rozmiar to nie tylko śmierć innowacji, ale także słabe reagowanie na zmieniające się warunki rynkowe”, gdyz tylko duze firmy jest stac na dobrych, fachowych menedzerow i dobre systemy zarzadzania, w tym skomputeryzowane Systemy Informowania Kierownictwa (SIK czyli Management Information Systems) oraz na finansowanie duzych dzialow badawczo-rozwojowych (B+R czyli R&D). Minely juz czasy, kiedy to sam jeden James Watt zbudowal pierwsza nowoczesna maszyne parowa w warsztaciku o powierzchi kilkunastu metrow kwadratowych (do obejrzenia w British Museum w Londynie). Dzis, aby tylko usprawnic silnik np. samochodowy, to trzeba miec spore laboratorium z jeszcze wieksza hamownia i dostep do superkomputera, aby na nim prowadzic symulacje dzialania tegoz silnika, co wymaga tez drogiego, specjalistycznego oprogramowania, na ktore nie jest stac mala a nawet i srednia firme.
    4. Zgoda, ze jesteśmy w sytuacji, gdzie moce produkcyjne świata są znacząco przerośnięte, ale tylko w niektorych dziedzinach, np. w produkcji samochodow osobowych. Brakuje nam zas wciaz np. zywnosci, zsczegolnie, gdybysmy chcieli racjonalnie zywic cala ludnosc swiata, a wiec dostarczac np. wiecej kalorii dla III swiata a mniej dla I swiata.
    Problemem jest zas glownie brak popytu, gdyz. np. w olbrzymiej wiekszosci krajow swiata (szczegolne na tzw. III Swiecie) jezdzi zbyt duzo starych, na ogol energochlonnych i czesto niebezpiecznych samochodow, ale ich wlascicieli po prostu nie jest stac na nowe. Poza tym, to fabryki w Tychach sie nie zamyka, a tylko ogranicza w niej produkcje, a wiec tez i zatrudnienie. Zas LOT jest wrecz malym przewoznikiem, a jego klopoty wynikaja glownie z ogolnoswiatowej recesji oraz blednych decyzji zarzadu (np. zakup/wynajecie owych nieszczesnych amerykanskich “Dreamlinerow” pod presja rzadow RP i USA), zas takie giganty jak np. Lufthansa czy BA, to radza sobie calkiem niezle.
    5. Małe firmy NIE są też dużo bezpieczniejsze dla gospodarki, gdyz one bardzo czesto bankrutuja, a poza tym oferuja one nizsze place i gorsze warunki pracy niz duze, a takze, o czym juz pisalem, marnuja one kapital, ktory przynosi wyzsza stope zwrotu (zysku) w duzych niz w malych firmach. Poza tym, to Gorny Śląsk NIE poradził sobie z zamknięciem wielu kopalń i zakładów przemysłowych i NIE poradzi sobie tak samo z wchłonięciem pracowników z zakładów Fiata.
    Pozdrawiam
    LK

  4. @ kagan
    Czy wedlug Pana Kasprowicza male jest piekne odnosi sie rowniez do Polski?
    Jezeli tak to: Slask staje sie malym pieknym, Pomorze tak samo. Pozniej za tym przykladem idzie Poznanskie i Mazowsze. Tak po kolei dochodzimy do sytuacji ktora byla w okresie rzadow Boleskawa Krzywoustego. Male jest piekne. Pozniej rozbiory i w ten sposob mamy nowa jakosc. Wszyscy powiedza miala byc jakosc, a jest jakos. Tylko nie moge zrozumiec dlaczego lokomotywa unii sa najwieksze Niemcy, a nie malutka Grecja? Przeciez male jest piekne?

  5. @Marcin – racja, idac logika dra Kasprowicza, to im mniejsza gospodarka, tym jest ona lepsza (przynoszaca wieksze zyski, latwiejsza do zarzadzania, szybciej reagujaca na zmiany na rynku, bardziej innowacyjna etc.) a wiec tez im mniejszy kraj, tym jest on lepszy. Czemu wiec nie podzielic Polski na setki minipanstewek, wielkosci nie wiekszej niz obecnych gmin? Przeciez takie Monako, San Marino czy tez Liechtenstein, nie mowiac juz o Watykanie, to maja bardzo wysoki PKB per capita, a takie giganty jak np. Chiny czy Indie maja raczej niski PKB per capita!
    A tak na serio – tu chodzi przeciez glownie o to, ze w malych firmach trudno jest zorganizowac zwiazek zawodowy, a poza tym, to odbywa sie tam (z reguly) bardzo szybka rotacja kadr (gdyz kazdy z pracownikow, ktory/a tylko moze, to ucieka z takiej firmy do duzej), a wiec latwiej jest placic mniej i oferowac gorsze warunki placy pracownikom malych niz duzych firm.
    Jak to mowia – kiedy nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, ze chodzi i pieniadze…
    Pozdr.
    LK

  6. In English, if you don’t mind, don’t you?
    I negatively assess capacity of SMEs for providing not only innovations, but also decent, and, above all, safe conditions of work and decent pay for their employees.
    It is easy to praise the SMEs sector, if one has a good and stable government job, but it is totally different story, if one’s only chance to get a job is to work in the SME, especially in a small, family-run business in a small country town in a less developed part of present-day Poland.
    Obviously, SMEs is a necessity, especially in present-day conditions of high, structural and chronic unemployment. But one thing is the economic and technological necessity of existence of this sector, and the other is its objective assessment, that must be negative from the point of view of its employees as well as its lack of capacity for innovation.
    SMEs in Poland:
    In years 1994-2006 micro-enterprises constituted the great majority of all enterprises: of all Polish two to over three million enterprises, roughly 94.4% were micro, 4.5% small and 0.9% medium. Large enterprises constituted only 0.2% of all Polish enterprises, but were employing roughly 35% of all workers and generating 54% of GDP, 55% of exports and were responsible for 56% of all investments.
    In years 1995-2004 only roughly 62% of Polish SMEs survived first year of their operation. Of all SMEs created in 1995, only 32.3% were doing business in 2001 (5 years later). It is even worse in 21st century: only 31.9% of all SMEs created in 2001 were doing business in 2004, i.e. only 3 years later.
    According to Gazeta Wyborcza, between years 2000 and 2010 disappeared, in Poland alone, 70 thousand small shops, of which the majority employed less than 10 persons. The share of those smallest shops in the total market decreased in lat 10 years by 5%, while the share of shops employing 10 and more workers increased in the same period by 2%.
    The most dynamically develops the sector of large shops, i.e. employing more than 50 persons: in year 2010 the share of supermarkets in the Polish market increased by 10% and hypermarkets by 6%.
    In case of Poland, significant increase in number of micro-enterprises, i.e. those employing 9 or less persons, especially in years 1995-2003 (in that period number of micro-enterprises in Poland increased from 1, 921,151 to 3,410,233 i.e. by 77.5%) was caused mostly by the demands of employers, who forced their employees to establish own micro-firms, as this way the (former) employers did not have to pay social security levies.
    Obviously, the (former) employees are worse-off as formally independent entrepreneurs, as they have now to pay their social security contributions from their own income. Employees tried to resist such unfair demands, but usually they had no choice, as the only alternative to establishing their own “businesses” was an instant dismissal, while unemployment rate in Poland in that period was on average 15.5%, and there was (on average) over 325 unemployed persons per one job offer (according to the official GUS figures).
    Those data from Poland clearly show that frequently a micro-enterprise is a mockery of entrepreneurship, as those “micro-entrepreneurs” were simply forced to open their own “enterprises” by the owners of larger, economically viable firms, who supplied the smaller firms with orders.
    It is also obvious, that the owners of micro-firms would be, as a rule, much better-off as salaried employees. But as the current government of Poland is pro-business and anti-employees, so ordinary people are powerless, especially in situation, where unemployment is high, trade unions are weak, and practically restricted to large, state owned firms and state administration.
    This is a very ugly face of free market capitalism, a face, which was not supposed to appear in Poland, according to what the leaders of “Solidarity” trade union (who are now in the government) were saying at the start of Polish transformation, i.e. in the early 1990s
    The above data clearly prove that SMEs sector is economically weak and inefficient, and frequently based on simple coercion.
    Taking Poland, as an example, it can be easily proved, that although SMEs sector employs over 65% of workers, it produces only slightly more than 45% of GDP, i.e. it has much lower productivity than large enterprises. In other words: any dollar, euro or złoty invested in the SMEs sector, is a dollar, euro or złoty wasted, as it would produce much larger return, when invested in a large enterprise.
    The reasons for such a situation are obvious, as SMEs suffer from endemic:
    shortage of capital: they have usually no access to the bank loans, so they have to borrow, on a very large interest from the so-called loan sharks, and even if they have an access to so-called micro loans, they still have to pay, quite frequently, interest rates as high as 80 to 125 per cent a year, that is a clear example of state-sanctioned usury;
    shortage of skills: as they pay generally less than large enterprises, they naturally do not attract the best employees (see also next sections on remuneration and condition of work in the SMEs);
    uncertainty: as a rule, almost 50% of SMEs do not survive the first year of operation, and less than 1/3 of them survive beyond 4-5 years of operation, thus their owners frequently do not invest in them more, that barely necessary to survive.
    CONCLUSION:
    I do not want to be misunderstood.
    I am not for elimination or even curbing the SMEs sector. I only negatively assess its capacity for providing not only innovations, but also decent, and, above all, safe, conditions of work and decent (just) pay.
    I am also sure that none of advocates of the SMEs, that have good quality jobs in the public sector or in academia, would change their present good quality job for a job in the market sector, and especially in a small, privately own enterprise, i.e. in the SMEs sector.
    It is so easy to praise the SMEs sector, if one has a good and stable government job, but it is a totally different story, if your only chance to get a job is to work in the SME, especially in a small, family-run business in a small country town in a less developed part of present-day Poland.
    SMEs is a necessity – even in “communist” Poland that sector existed for purely “technological” reasons (namely the sheer impracticality of nationalisation of small repair shops and very small farms).
    But one thing is the economic and technological necessity of existence of this sector, and the other is its objective assessment, that must be negative from the point of view of its employees as well as its capacity (or rather its lack) for innovation.
    More than 200 years ago James Watt developed its steam engine in a very small workshop, which takes today a very small part of London’s Science Museum. But similar technological innovation requires today a big laboratory, sometimes bigger than the whole Science Museum in London, so it requires big capital and organisation that is obviously beyond the capacity of the SMEs sector.
    As Basefsky and Sweeney (2005) notice, “public policy has largely been focused on the quantity rather than the quality of new jobs created.”
    Thus politicians routinely refer to small businesses as the engine of both economic growth and job creation. Even Trade unions tend to praise the “mom and pop” small company, when they wish to highlight the negative impact of Wal Mart and other big retailers on small towns and communities.
    Thus it can be said that SMEs sector is indeed very convenient for the politicians, who treat it as a cheap source of low quality jobs, so it lowers the official unemployment rate, but the rule of thumb is that the strongest defenders of the SMEs would newer voluntarily decide to work in this sector. Da liegt der Hund begraben…

  7. Potrzebne są zarówno małe, średnie i duże przedsiębiorstwa – kwestia w jakiej sferze gospodarki miałyby działać. W produkcji masowej np. samochodów wielkie firmy są bardziej efektywne. Są małe ( średnie ) firmy produkujące samochody lecz stać na nie jedynie szejków arabskich.
    95% firm to mikrofirmy typu “Pan Bolek z handlagrem” , domokrążcy zajmujący się tzw. dystrybucją bezpośrednią czy też pracownicy przymuszeni przez pracodawcę chcącego pozbyć się świadczeń wynikających z KP na rzecz pracownika do założenia własnej działalności gospodarczej. Niektórzy działając na własną rękę zgłaszają działalność
    gospodarczą by mieć dostęp do bezpłatnej służby zdrowia.
    To nie jest ŻADEN znaczący potencjał gospodarczy – taka trochę zbiurokratyzowana forma gospodarki pierwotnej – każdy tyle co dla siebie i trochę na wymianę.

  8. @KSJ – i o to chodzi, ze 95% sektora MŚP to są, jak to słusznie zauważyłeś, bida-mikrofirmy, pozbawione kapitału, głównie domokrążcy zajmujący się tzw. dystrybucją bezpośrednią czy też pracownicy przymuszeni przez pracodawcę chcącego pozbyć się świadczeń wynikających z Kodeksu Pracy na rzecz pracownika do założenia tzw. własnej działalności gospodarczej. Te firmy nie są i nie mogą być podstawą do transformacji Polski do rangi wysokorozwiniętego kraju. To jest tylko sposób na przeżycie, i to (na ogół) na poziomie minimum socjalnego, ale nie na rozwój… :-(
    Pozdr.
    LK

  9. W sektorze publicznym, który obejmuje firmy państwowe, samorządowe oraz sferę budżetową, przeciętne wynagrodzenie było dużo wyższe i wyniosło 4346 zł, podczas gdy w firmach prywatnych kapitału polskiego, średnia pensja była niższa aż o 1850 zł i wyniosła niespełna 2,5 tys. zł. Przy czym należy zaznaczyć, że owa średnia nie obejmuje mikroprzedsiębiorstw osób fizycznych, tj. podmiotów o zatrudnieniu do 9 pracowników. W tych ostatnich bowiem przeciętne pracownicze wynagrodzenie w tymże roku wyniosło 1592 zł.
    http://www.stachurska.eu/?p=12027
    ============

    Z zastrzeżeniem, że statystyka może wszystko udowodnić, ale nieciekawy obraz…..
    Szczególnie dochody samozatrudnionych i małych firm.

  10. wiesiek59 – nie podpierałbym się tymi danymi w odniesieniu do małych i mikrofirm bo wiemy jak tam jest. Pracodawca płaci tyle ile MOŻE ( albo CHCE ) a wykazuje tyle ile MUSI. Stąd większość umów,( jeśli są ) to płaca minimalna + bliżej nieokreślona premia uznaniowa. Nie zmienia to faktu, że relacje płacowe są podobne ( choć nie zawsze ) do tych, o których piszesz.

  11. kaesjot
    18 stycznia o godz. 15:33

    Zauważ, że od TYCH SUM będą naliczane składki emerytalne, urlopy macierzyńskie, renty powypadkowe, sieroce……
    Szara sfera nie podlega uskładkowieniu.

    I za kilkanaście lat będzie problem, dostrzegany zresztą już teraz.
    Ludzie chętnie by się może doubezpieczali, ale z czego odłożyć?

  12. @all
    Autor tego bloga musi mieć anielską cierpliwość. Cokolwiek napisze jest zaciekle atakowany i wciska mu się w usta słowa których nie powiedział. Temat dotyczy zalet jakie mają małe firmy tymczasem wielu piszących traktuje to jako atak na duże firmy.
    Zaletą małych firm jest często ich wielka elastyczność. W dużej firmie wprowadzenie nowego produktu trwa miesiące w małej tygodnie.
    Zaletą mogą być przyjacielskie i i prawie rodzinne relacje jakie się tworzą pomiędzy pracownikami a szefem.

  13. Z własnych doświadczeń:

    Mała firma (~50 osobowy start-up, firma-córka przedsiębiorstwa średniej wielkość liczącej kilka tysiecy pracowników)

    Pieniądze
    Wielkość budżetu dostępnego dla zespołu relatywnie mniejsza
    Czas dostępu do małych i dużych kwot pieniędzy jest generalnie krótszy, gdyż wymaga uzgodnienia z małą liczbą szefów
    Zwrot pieniedzy wydanych na potrzeby firmy jest bardzo szybki i nie wymaga skomplikowanej papierkologii.

    Ludzie
    Średnia jakość pracownika jest wyższa
    Średnia uniwersalność pracownika większa
    Dostęp do specjalisty/eksperta jest szybszy i prostrzy
    Ilość i maksymalna potencjalna jakość specjalistów jest mniejsza
    Szef jest specjalistą technicznym z aktualnymi kwalifikacjami.
    Plotkowanie i walki podjazdowe istnieją, ale zajmują mniej czasu.

    Komunikacja
    Jeden, najwyżej dwa zakłady, (biuro plus fabryka), jedna miejscowość lub dzielnica, czasami jedna lokacja – wszyscy pracują pod jednym dachem, co czyni komunikacje bardzo prostą i efektywną,

    Warunki pracy
    Mniejszy wybór szprzętu (np. pomiarowego, narzędzi)
    Brak specjalistycznych działów. We wszystkich tych sprawach jesteś zdany na siebie.
    Rzadka wymiana komputerowego hardware
    Brak wewnętrznych szkoleń
    Brak możliwości pracy z domu
    Brak kłopotów z biurokracją
    Sytemy kontroli jakość używane do poprawy jakości, redukcji kosztów, itp.
    Współpraca “wszystkich ze wszystkimi” jest czymś naturalnym.
    Czasami ciężko jest się doprosić wystarczającej uwagi dostawców i odbiorców.
    BHP jest zminimalizowane do rzeczy naprawdę istotnych, mniej zbiurokratyzowanie ale efektywniejsze.

    Wynagrodzenie
    Niższe zarobki. Niższa odprawa. Z większym prawdopodobieństwem można być zwolnionym z dnia na dzień.
    Mała albo żadna pomoc w znalezieniu nastepnej pracy.
    Gorsze ubezpieczenie zdrowotne. Rzadsze pokrywanie kosztów studiów. Rzadsze płacenie za szkolenia.
    Firma zatrudnia tylko lokalnie.
    Firma rzadziej płaci za nadgodziny, częściej próbuje oferować czas wolny w zamian.

    ————————————————————————————-

    Wielka firma (30 mld $+ sprzedaży rocznej, maks. 150 tys. pracowników)

    Pieniądze
    Budżet dla zespołu jest relatywnie większy
    Dostęp do “większych” pieniędzy jest genaralnie wolniejszy gdyż wymaga dostosowania się do bardzo rozbudowanego procesu oceny i zatwierdzania projektów i ich opłacalności
    Dostęp do “mniejszych” pieniędzy jest genaralnie szybszy (firmowa karta kredytowa oraz zakupy za pośrednictwem skomputeryzowanego systemu zakupów)
    Zwrot pieniedzy wydanych na potrzeby firmy jest powolny i wymaga skomplikowanej papierkologii.

    Ludzie
    Średnia jakość pracownika jest niższa ale najlepsi pracownicy są lepsi niż w małej firmie.
    Średnia uniwersalność pracownika mniejsza, ale szansa na znalezienie specjalsty większa.
    Dostęp do specjalisty jest wolny, skomplikowany i często taki specjalista, nawet jeśli isnieje, albo może nie zostac zlokalizowany albo może nie dostać pozwolenia na pracę z tobą
    Większy wybór ekspertów i większa szansa, że wśród nich znajdzie się taki, jakiego szukasz oraz specjalista światowej klasy
    Istnieje podział na dwie ścieżki kariery, menadżerską i inżynierską w związku z czym twój szef może być “dyrektorem z zawodu”, czyli jego kwalifikacje techniczne mogą być przestarzałe.
    “Polityka” wewnętrzna przybiera monstrualne rozmiary, tworzą się udzielne księstewka, zderzają się ego dyrektorów z negatywnymi skutkami dla efektywności pracowników

    Komunikacja
    Bardzo duże kłopoty komunikacyjne. Wielkie zespoły rozrzucone po całym świecie zmuszają do częstych podróży do wielu zakładów, do pracy w “dzikich” godzinach (bardzo wczesne i/lub bardzo późne w/g czasu lokalnego), współpracy z ludźmi bardzo różnych kultur, niekoniecznie mówiących wspólnym językiem wystarczająco dobrze, do używania bardzo rozbudowanych i skomplikowanych sytemów informatycznych

    Warunki pracy
    Większy wybór sprzętu.
    Obecność i dostępność do bardzo wielu świetnie wyposazonych działów. IT, prototypownia, dział mechaniczny, wszelkie laboratoria, itp. Funkcjonuje to lepiej lub gorzej, zwykle całkiem dobrze, tyle tylko, że czasami dosyć wolno.
    Częsta wymiana komputerowego sprzętu
    Bogata oferta szkoleń, czasami istnieje cały dział za nie odpowiedzialny
    Powszechność pracy z domu
    Dusząca biurokracja
    Kontrola jakość czasami używana do poprawy jakości i wydajności ale bardzo często tylko na pokaz
    Twój szef traktuje cię jak niewolnika i jak lew walczy o wyłączność na twój czas. Nieformalna współpraca z kolegami z innych działów nad ich lub twoim projektem jest zasadniczo niemożliwa.
    Praca z dostawcami jest łatwiejsza i przyjemniejsza, gdyż po telefonicznym przedstawieniu się z podaniem miejsca pracy 100% rozmówców “staje na baczność” i rzuca wszystko aby tylko tobie dogodzić. Nazwa firmy działa magicznie i otwiera wszystkie drzwi.
    BHP jest zamienione w biurokrację i częściej służy na pokaz aniżeli aby chronić zdrowie pracownika. Finansuje się nie to, co najważniejsze i z powódów politycznych a nie zabezpieczenia zdrowia pracowników.

    Wynagrodzenie
    Wyższe zarobki. Wyższa odprawa. Wczesniejsze zawiadamianie pracowników o nadchodzących zwolnieniach.
    Duża i wielostronna pomoc w szukaniu nastepnej pracy.
    Tańsze i lepsze ubezpieczenie zdrowotne. Firma płaci za studia. Firma funduje kursy zawodowe.
    Firma zatrudnia osoby z większego obszaru. Płaci za hotel i bilety lotnicze zapraszając na interview.
    Pracownicy godzinowi częściej mogą liczyć na nadgodziny. Oczywiście lepiej płatne niż regularne godziny pracy.

  14. Na marginesie, amerykańska definicja “małej firmy” to mniejsza niż 500 pracowników…a w EU to mniejsza od 50 a wieksza od 10…
    Takie rozważania jak w bieżącym wpisie powinny być doprecyzowane, czy my rozmawiamy o “małej firmie” liczącej około 50 osób (moje doświadczenie) czy 1.5 osoby, czyli ja i żona na pół etatu w kiosku na rogu…albo ja kładę kafelki…
    Nigdy nie pracowałem w mikro-firmie, więc o tym nie mam pojęcia.
    Dla mnie najmniejsza, w jakiej szukałbym pracy to właśnie około 50 osób. Konfiguracja, jaką znam, czyli firma-córka wiekszej firmy, atmosfera pracy w rodzinie plus relatywnie większe bezpieczeństwo zapewniane przez firmę-matkę wydaje się idealnym rozwiązaniem. Praca w dużym koncernie też ma swoje zalety, ale trzeba poszukać małego, dynamicznego zespołu pracującego nad ciekawym technicznie projektem. Praca w innym charakterze odmóżdża, frustruje i wypala.

  15. Nie mozna wszystkich firm wrzucac do jednego worka w tej klasyfikacji.
    Inne kryteria dotycza uslug, a inne produkcji. Firmy produkcyjne potrzebuja sklad materialowy, sklad wyrobow gotowych, hale produkcyjne, wyposazenie w maszyny. Firmy uslugowe, zwlaszcza projektowe potrzebuja tylko przestrzen biurowa i komputery. Czesto nawet nie posiadaja wlasnego print shopu. I w tych firmach bywa duza elastycznosc, zespoly dobiera sie w zaleznosci od otrzymanego projektu. Natomiast firmy produkcyjne nawet te male, elastyczne potrzebuja maszyny ktore naogol sa wlasnoscia firmy. Chociaz zdarza sie ze sa wypozyczone. Jednak gdy firma pracuje na pozyczonych maszynach i w rentowanych obiektach, wtedy jest to firma jednego produktu ktora male zawirowanie na rynku zdmuchuje. I ona najczesciej pracuje na kontraktach, gdzie pracownik wlasciwie czuje sie caly czas jak na walizkach. Czy taki byznes proponuje wlasciciel tego blogu?
    Stabilizacja jest glownym zrodlem sukcesow. Trzy niemieckie firmy Mercedes, BMW i Volkswagen w ubieglym roku osiagnely rekordowa sprzedaz: 4,7 milionow samochodow osobowych. Ich zrodlem sukcesow jest ciagle udoskonalany proces produkcji, oraz wysokiej jakosci wyrob. Majac takich sasiadow Polska nie musi wcale odkrywac Ameryki, wystarczy od nich sie uczyc.

  16. @ Przedsiębiorczy( stop podwyżce Zus dla przedsiębiorców)
    (18 stycznia o godz. 17:17) @all
    Małe firmy mają tylko jedną zaletę, i to tylko dla rządu, a mianowicie ukrywają one bezrobocie, gdyż osoby, które są w tych firmach zatrudnione, znikają ze statystyk bezrobocia, jako iż są one formalnie zatrudnione, mimo, iż ich wydajność racy jest bardzo niska, a więc powinny być one liczone najwyżej jako częściowo zatrudnione. I zgoda, małe firmy są częstp bardziej elastyczne niż duże, szczególnie w zwalnianiu pracowników i obniżaniu ich zarobków. A te “przyjacielskie i i prawie rodzinne relacje jakie się tworzą pomiędzy pracownikami a szefem” w małych firmach to widać choćby po tym, jak ten szef goni owych pracowników do roboty i jak łatwo się ich pozbywa, z braku związków zawodowych w owych małych firmach.

  17. @zza kałuży – my tu mówimy o malych firmach w Polsce, a nie w USA, gdzie są zupełnie inne warunki…
    W Polsce w małych firmach pracują bowiem z reguły tylko, ci których odrzuciły średnie i duże firmy (nie dotyczy to oczywicie lekarzy, prawników i niektorych architektów oraz usług typu fryzjerstwo czy też agencje towarzyskie, gdzie z natury prowadzonej działalnosci firmy są z reguły tylko małe).
    LK

  18. @Marcin – oczywiście, że Polska powinna brać przykład ze swych najbliższych zachodnich i północnych sąsiadów takich jak np. Niemcy czy Szwecja, a nie z bankruta ekonomicznego, politycznego i moralnego, jakim jest dziś USA. Jeśli chodzi o Szwecję, to nauczką dla Polski jest to, że nie mozna oddawać swych firm zagranicznemu kapitałowi, gdyż dokąd Saab i Volvo były szwedzkie, to prosperowały, a zaczęły one upadać, szczgolnie zaś Saab, kiedy je przejął amerykański kapitał. Bierzmy więc przyklad z Niemiec i budujmy swą przyszłość na dużych polskich firmach, tak jak Niemcy buduja ją na takich niemieckich firmach jak np. BMW, Daimler (Mercedes). czy tez VW.
    LK

  19. @ kagan
    “Bierzmy więc przyklad z Niemiec”
    Niestety to wolanie na puszczy. W zeszlym roku prezesem rozczlonkowanej “korporacji” PKP zostal uczen Balcerowicza niejaki
    Karnowski. Tech chloptys bez doswiadczenia sam mowi kolejarzom ze NA KOLEI TO ON SIE NIE ZNA. Jak zaznaczyl na niego mowia bankomat, bo
    przedtem pracowal w bankowosci. Deutze Bahn z PKP na pewno nie zrobi.
    Moze co najwyzej resztke tej firmy puscic z torbami wedlug scenariusza ktory zna od swojego nauczyciela. Na poczatek stwierdzil ze trzeba sprzedac kolejke na Kasprowy by “splacic dlugi”. Ciekawe kto jest na tyle ciemny by wierzyc w bajki polegajace na tym ze aby wychodzic z dlugow trzeba robic z firmy lombard?

  20. Panowie – znowu zaczynacie pyskówki !!!
    Tu powiem słowami osła ( dla rozładowania atmosfery ) z anegdoty :
    ” Panowie – po co się kłócicie, czy most ma być lekki i sprężysty jak chce zając, czy tez wg słonia cięzki i sztywny . Wydaje mi się, że powinniśmy najpierw ustalić, czy pobudować go wzdłuż, czy w poprzek rzeki ”
    Moim zdaniem mówicie o sprawach patrząc na nie z różnych punktów widzenia.
    Kagan i Marcin patrzą na problem poprze pryzmat polityki państwa jako formy organizacji społeczeństwa, które winno dbać o ich interes wspólny, inni poprzez swój osobisty interes czy interes swojej firmy.
    Ludzi są miliardy, firm – miliony, ale Ziemia – planeta, na której żyjemy jest JEDNA !

  21. @ZWO
    Dlaczego idzie Pan w stronę komentarzy, które nie przedstawiają większej wartości, a są zaprzeczeniem kultury osobistej. Nie mam Pana za trola.
    Skąd Pan wie o czym ja marzę? W szczególności skąd pomysł o tym, że marzę by ludzie umierali z głodu? A może to Pan mierzy innych swoją miarą?
    Ja nie staram się nikogo napuszczać na nikogo innego. Walczę tylko z pomysłami, że małe firmy = brak efektywności i marnowanie kapitału. I w pełni się zgadzam z Pana poglądem na rolę masowej produkcji w budowaniu dobrobytu – tu nie o to chodzi. Masowa produkcja osiągnęła takie rozmiary i efektywność, że mamy do czynienia z dużym przerostem mocy produkcyjnych i te moce będą się zmniejszać a nie zwiekszać. W tej sytuacji stawianie na budowanie i utrzymywanie molochów jest bezcelowe.

    @Kagan (i częściowo @Marcin)
    1. Prosze wybaczyć, ale licencia poetica obowiązuje. Dinozaury to przenośnia, aczkolwiek wyginęly dlatego, że nie były w stanie się przystosowac do zmienionych warunków środowiskowych. Równiez dla tego, że mialy znaczące rozmiary bo większy orgzanizm trudno jest modyfikować przy drastycznych zmianach warunków. Dlatego ewolucję w przypadku bakterii mierzy się w godzinach, w przypadku dużych gadów czy ssaków w tysiącelciach. O taką mobilność mi chodizło (nie szybkość chodzenia).
    2. Porozmawiajmy zatem o faktach – na przykład 5 największych firm prywatnych USA:
    - Cargill zaczynał w 1865 jako tartak i pare kamienic
    - Koch Industries w 1925 firma 2 inżynierów któryz opracowali bardziej efektywny sposób rafinacji. Niszczeni przez korporacje w końcu rozwineli firmę startując od małej rafinerii
    - Mars – założyciel recznie wykonywał i osobiście sprzedawał cukierki w wieku lat 19 potem rozwijał biznes
    - Bechtel – zaczynał jako podwykonawaca przy budowie linii kolejowej w 1900
    - PwC – firma doradcza siłą rzeczy mała startowała od kilu osób
    To fakty chyab mamy ustalone.
    3. No to dlaczego mimo dostepu do tego wszystkiego ci najwięksi co chwilę mają powazne problemy z powodu nienadążania za konkurencją?
    4.Żywności też mamy nadprodukcję. To że ona nie trafia do glodnych to inna sprawa.
    5. Znowu Pana wymysly. Na kolejne ich obalenie – kolejne najswierzsze statystyki – Śląsk ma najwyższe płace w Polsce. Śląsk sobie poradził i sobie poradzi, choćby Pan zaklinał rzeczywistość, ze jest ianczej.
    Duże firmy tez bankrutują – różnica taka że bankructwo malego niewiele znaczy, bankructwo dużego to tragedia.
    6. Do promocji własnych dużych tekstów zachęcam do załozenia własnego bloga. Ten tekst już był i o błędach metodologicznych i logicznych w nim zawartych już pisałem

    @wiesiek59
    No i trzeba sobie zadac pytanie skąd się biorą wysokie pensje w administracji. Pewnie z podatków sięgających 40% płaconych przez pracownikó w tych małych firmach. Gdyby tych podatków nie było płaca skoczylaby do 4500. No ale jest decyzja polityczna by było inaczej.

    @zza kałuzy
    Bardzo ciekawy wpis i zgodny również z moimi obserwacjami.

    @Marcin
    Rozumiem, że Lichtenstein też się Panu nie podoba bo za mały?

  22. Jeszcze słówko o spojrzeniu makro vs mikro
    MŚP w Polsce to:
    75% miejsc pracy
    67% PKB
    99,8% wszystkich firm
    Jako grupa społeczna przedsiebiorcy z rodzinami to 4,5 mln osób
    No to możemy zacząć dyskutować co to jest spojrzenie mikro, a co makro.

  23. kaesjot
    19 stycznia o godz. 10:22
    Bardzo przepraszam, jesli poczułes sie urażony. Ale jek ktos nazywa moich byłych już pracowników odrzutami, mnie bezposrednio przestepca podatkowym, oraz posrednio wyzyskiwaczem, to niestety ale nie wytrzymuje. W zyciu codziennym takie osoby omijam szerokim łukiem (najlepszy sposob, mam taka osobe w rodzinie) i nie podejmuje zadnej dyskusji, gdyz merytoryczna dyskusja, o czym sie na tym blogu juz przekonalem, z takim osobnikiem nie jest mozliwa.

  24. Tomasz Kasprowicz
    19 stycznia o godz. 11:08
    PwC co produkuje ?
    Bankructwo dużego – zostaje z milionami, małego zaś zlicytują doszczętnie.

  25. Andrzej52
    19 stycznia o godz. 12:02
    Nie poczułem się urażony – uważam kłótnię za formę twórczą pod warunkiem jednak, że każda strona prezentuje postawę ” nie zgadzam się z Tobą ” a nie ” nie masz racji” i potrafi powiedzieć “z Twego punktu widzenia to masz rację ale ja na to patrzę inaczej”.
    Mój zięć, gdy rozmawiamy na te tematy mówi mi: “Zgadzam się z tobą – tak POWINNO BYĆ ale JEST INACZEJ a ja muszę żyć w tym, co JEST”
    Nie można dyskutować o ŚRODKACH gdy nie ma się na myśli tego SAMEGO CELU !

  26. Chciałbym obalic kilka mitów o malych firmach rozpowszechnianych przez niektórych “znafców”.
    Male firmy nie mają dostepu do nowoczesnych technologii – sam zanm w mojej okolicy firmę produkująca obrabiarki CNC do obrobki drewna, według własnych projektów. Równiez w okolicy jest firma pracujaca na CNC ,
    male firmy produkuja tylko na rynek lokalny – nastepna nieprawda, sam jestem przykładem produkcji na rynek europejski, a rowniez na granicy spotykalem male (mikro) firmy produkujace do europejskich potentatów (tapicerka dla MB).
    Jesli wlasciciel malej (mikro) firmy znajdzie nisze na rynku, moze być naprawde potentatem, oczywiscie w odpowiedniej skali.
    Nie jest prawdą, ze pracownicy tylko czekają żeby przenieść sie z malej do duzej firmy. U mnie dwoch pracowników przepracowało po kilkanaście lat.
    Wynagrodzenia – statystyka swoje, a czy ktos sie zastanowił jaki udział w wyższych wynagrodzeniach (srednich) w dużych firmach maja wynagrodzenia kadry zarządzajacej. A są to kwoty milionowe.
    @kaesjot
    Pełna zgoda
    Pozdrawiam

  27. @ Tomasz Kasprowicz
    “Masowa produkcja osiągnęła takie rozmiary i efektywność, że mamy do czynienia z dużym przerostem mocy produkcyjnych i te moce będą się zmniejszać a nie zwiekszać.”
    Widze ze Pan jest tez zwolennikiem “Post Industrial Era”? Chiny rozwijaja sie od ponad 20 lat w tempie 10% rocznie i tam tak nikt nie sadzi. W tym czasie osiagnely dzieki wlasnie masowej produkcji pozwalajacy wyprzedzic Niemcy i Japonie, a za kilka lat to zrobia z USA. U nich nie ma przerostu mocy produkcyjnych, oni wiedza ze jeszcze jest pare krajow ktorych nie zdolali dodac do swojej listy klienteli. Zrobia to wtedy gdy reszta krajow oglosi w swoich planach rezygnacje z masowej produkcji na rzecz uslug, albo garazowych wytworni.

  28. @Andrzej52 (19 stycznia o godz. 17:40)
    1. Prosze bez chamskich atakow ad personam, panie wlascicielu malej firmy!
    2. Male firmy nie mają dostepu do nowoczesnych, kosztownych technologii. Pojedyncze przypadki, w ktorych np. wlasciciel malej firmy kuopi sobie najnowszy notebook np. Sony z najnowszym systemem operacyjnym Windows 8 niczego nie dowodza. CNC to zas jest dosc stara technologia, a obrabiarki CNC widzialem niedawno w muzeum techniki w Wiedniu i w innych muzeach techniki.
    3. Olbrzymia wiekszosc malych firm produkuje tylko na rynek lokalny. Nieliczne przypadki, np. tego, ze ktos kooperuje np. z Niemcami, o niczym nie swiadcza.
    4. Poza tym, to regula jest, ze pracownicy tylko czekają żeby przenieść sie z malej do duzej firmy, a to, ze w jakiejs firmie 2 (slownie dwoch) pracowników przepracowało po kilkanaście lat, swiadczy tylko o tym, ze berobocie jest spore i trudno jest o dobra prace, wiec bierze sie taka, jaka jest…
    5. Wynagrodzenia w malych firmach sa z definicji nizsze niz w duzych, gdyz te firmy maja znacznie nizsza wydajnosc pracy niz duze. Poza tym, to racja, ze w duzych formach zarzad zarabia miliony, ale takze i mediana wynagrodzen w malych firmach jest znacznie nizsza niz w duzych. Mam na to dowody w postaci odpowiednich statystyk.
    LK

  29. @Marcin (19 stycznia o godz. 23:25)
    Tez uwazam, iz Pan Doktor Tomasz Kasprowicz jest zwolennikiem teorii “ery postindustrialnej”. Ale zgoda, ze ta teoria nie ma zadnego potwierdzenia, skoro np. takie Chiny Ludowe to rozwijaja sie od ponad 20 lat w tempie 10% rocznie oraz w tym czasie osiagnely, dzieki wlasnie masowej produkcji, PKB pozwalajacy wyprzedzic Niemcy i Japonie, a za kilka lat to zrobia z USA. A w kolejce stoi tez India, Brazylia czy tez nawet i Indonezja nie mowiac juz o Rosji czy Iranie…

  30. @Andrzej52 – niestety, ale prawda jest, ze w malych firmach szukaja zatrudnienia tylko ci, ktorych nie chcialy wieksze firmy i ze wlasciciele malych firm, aby przetrwac musza (i to na calym swiecie, nie tylko w Polsce) oszukiwac na podatku i musza oni wyzyskiwac swych pracownikow, aby osiagnac jakis zysk. To sa wszystko fakty, a z nimi sie nie dyskutuje!
    LK

  31. @Tomasz Kasprowicz – prosze zajrzec do “Encyclopaedia Britannica” z roku 1974 (reprint z r. 1984), gdzie napisane jest, iz prywatny sektor, ktory wowczas byl w Polsce glownie domena malych i bardzo malych firm, dawal 20% produkcji sektora pozarolniczego i 80% produkcji sektora rolniczego. W latach 1970tych bylo w Polsce, w/g owej encyklopedii, 174 tys. przedsiebiorstw przemyslowych, z czego 119 tysiecy to byly prywatne firmy, glownie rzemioslo. Duze firmy, t.j. zatrudniajace ponad tysiac pracownikow, stanowily wowczas tylko 2% ilosci firm, ale dawaly zatrudnienie dla znacznie ponad 90% pracownikow sektora pozarolniczego. Male, prywatne firmy zatrudnialy bowiem wowczas przecietnie tylko po 3 pracownikow.
    Zrodlo: Encyclopaedia Britannica – Macropaedia, Vol. 14 z r. 1984 str. 632-3.

  32. kagan
    19 stycznia o godz. 23:34
    Dowody, szczególnie do pkt 4.
    kagan
    19 stycznia o godz. 23:59
    Czy jest pan pracownikiem aparatu skarbowego, ze oskarza pan wszystkich o przestepstwa podatkowe ? I ma pan na to dowody ? Jesli nie to prosze p przeproszenie tych milionów pracujacych na własny rachunek.
    Jadę z wnuczką na narty, oczywiscie do osrodka prowadzonego przez mała firme. Molochy mnie nie interesują.

  33. @Andrzej52 – nie, nie jestem pracownikiem aparatu skarbowego, ale sluzb specjalnych pewnego panstwa, stad wiec wiem, co wiem, ale tez, z wiadomych powodow, to nie moge kazdemu powiedziec wszystkiego, co ja wiem. Mam nadzieje, ze ta moja wypowiedz wyjasni panskie watpliwosci. A czy ten osrodek to przypadkiem nie nalezy do jakiejs duzej firmy albo do panstwa? Jak inaczej moglby on pozwolic sobie np. na zbudowanie i utrzymanie wyciagow narciarskich i tras zjazdowych?
    LK (KRYPTONIM, M. IN. KAGAN)

  34. @ Tomasz Kasprowicz (19 stycznia o godz. 11:08)
    @ZWO – dziekuje za zwrocenie mu uwagi na skandaliczna wrecz forme jego wypowiedzi. Ale swoja droga, to prawda jest, ze małe firmy = (na ogol) brak efektywności i marnowanie kapitału. Swiadcza o tym wszelakie dane empiryczne. I nie jest tez prawda, ze moce produkcyjne w duzych firmach będą się zmniejszać – one sie beda zwiekszac, szczegolnie w firmach chinskich, koreanskich, indyjskich czy tez brazylijskich, gdyz w tych krajach mamy albo olbrzymi, niezaspokojony wciaz rynek, albo tez, jak w Korei Poludniowej, poparcie panstwa dla swojego wlasnego kapitalu i polityke masowej produkcji na eksport (co tez daje sie zauwazyc takze w ChRL i Brazylii).
    @Kagan (i częściowo @Marcin)
    1. Zgoda, dinozaury wyginęly dlatego, że nie były w stanie się przystosowac do zmienionych warunków środowiskowych, a nie dla tego, ze byly one duze czy male, gdyz tak samo wyginely duze jak i male dinoazury, a wiadomo tez, ze malych diznozaurow bylo znacznie wiecej niz duzych. Tu nie chodzi o zadna “licencia poetica”, a o oczywisty blad popelniony z powodu przyjecia obiegowych, a mylnych opinii o dinozurach. Poza tym, to nawet w przypadku bakterii, to ewolucja trwa dlugo – prosze nie mylic powstawania mutacji z ewolucja – mutacje powoduja ewolucje, ale ewolucja to jest cos znacznie wiecej niz mutacje…
    2. Prosze pana – prosze podac mi przyklady prawdziwych firm, ktore produkuja cos konkretnego, a nie jakies wirtualne firmy oparte na spekulacji, ktore, tak naprawde, to nic nie sa warte, gdyz ich akcje moga w kazdej chwili stac sie papierami calkowicie bezwartosciowymi. Poza tym, to przodujaca realna gopspodarka swiata sa dzis Chiny Ludowe a nie USA, ktore dzis przoduja tylko w zaciaganiu kolejnych dlugow.
    Zas najwieksze koroporacje swiata to sa dzis (wedlug dochodu – List of companies by revenue – Wikipedia):
    1 Exxon Mobil
    2 Royal Dutch
    3 Walmart
    4 Sinopec Group
    5 China National Petroleum Corporation
    6 BP
    7 Saudi Aramco
    8 Vitol
    9 State Grid Corporation of China
    10 Chevron
    Zas wedlug FORUNE 500, to najwiekszymi amerykanskimi firmami sa obecnie (wedlug money.cnn.com/magazines/fortune/fortune500/2012/full_list/):
    1 Exxon Mobil
    2 Wal-Mart Stores
    3 Chevron
    4 ConocoPhillips
    5 General Motors
    6 General Electric
    7 Berkshire Hathaway
    8 Fannie Mae
    9 Ford Motor
    10 Hewlett-Packard
    To sa, Panie doktorze, fakty, a nie panskie pobozne zyczenia…
    3. Prawie wszystkie firmy maja klopoty podczas recesji, a, jak to juz wyjasnialem, dlugotrwala recesja swiatowa trwa od kryzysu energetrtcznego z lat 1970tych, tego samego, ktory pograzyl takze gospodarke PRLu, bowiem gdyby nie ta recesja, to PRL splacilby dlugi zaciagniete przez Gierka w latach 1980tych.
    4.Co do żywności to mamy wciaz jej globalny niedobor, a nie nadprodukcję, szczegolnie zas niedobor zywnosci zdrowej, wysokiej jakosci, a nadprodukcje najwyzej tzw. junk food.
    5. Prosze Pana – gdyby nie masowa emigracja ze Slaska, takze tzw. Niemcow, ktorzy Niemcami stali sie zreszta dopiero niedawano, to na Slasku mielibysmy tragedie. Tyle, ze poniewaz ze Slaska ostatnio wyjechaly miliony – glownie rodowitych Slazakow (glownie do Niemiec) oraz poniewaz Slask opuscily niedawno takze miliony tzw. “ptokow”, czyli przyjezdnych robotnikow z biednej centralnej i poludniowo-wschodniej Polski, to pozostali tam jakos wiaza koniec z koncem, gdyz jednak troche fabryk i kopalni na tym Slasku jednak, przez zaniedbanie wladz, ocalalo…
    I zgodza, ze duze firmy tez bankrutuja, ale wtedy to wladze pomagaja ich pracownikom, a kto pomoze pracownikom panskiej firmy, kiedy bedzie musial Pan ich zwolnic? Urzad Pracy moze?
    6. Nie mam zamiary zakladac w;asnego bloga, szczegolnie,ze odpowiednie wladze zaraz by mi go zamknely za pisanie na nim prawdy. A w moim tekscie nie ma zadnych błędow – ani metodologicznych ani tez logicznych!
    @wiesiek59 – zgoda, wysokie pensje w administracji biora sie z podatków. Ale tak jest na calym swiecie. Gdyby zas tych podatkow nie bylo, to zwiekszyly by sie tylko zyski kapitalistow, a nie zarobki pracownikow najemnych, gdyz tak sie dziwnie sklada, to najwiecej (“na reke” czyli netto) zarabiaja pracownicy w tych krajach, gdzie sa najwyzsze podatki (z wyjatkiem naftowych emiratow).
    @Marcin – Liechtenstein to jest, niestety, ale glownie pralnia brudnych pieniedzy. Tyle,ze bardzo ladnie polozona!

  35. @ Tomasz Kasprowicz – sam pan napisal, ze MŚP w Polsce to jest az 75% miejsc pracy ale tylko 67% PKB. czyli, ze gdyby przeniesc pracownikow z sektora MŚP do duzych firm, to wzroslby PKB Polski!
    Ponadto, to wedlug „Encyclopaedia Britannica” z roku 1974 (reprint z r. 1984), to prywatny sektor, ktory wowczas byl w Polsce glownie domena malych i bardzo malych firm, dawal 20% produkcji sektora pozarolniczego i 80% produkcji sektora rolniczego. W latach 1970tych bylo w Polsce, wedlug owej encyklopedii, 174 tys. przedsiebiorstw przemyslowych, z czego 119 tysiecy (ponad 68% calosci) to byly prywatne male firmy, glownie rzemioslo. Duze firmy, t.j. zatrudniajace ponad tysiac pracownikow, stanowily wowczas tylko 2% ilosci firm, ale dawaly zatrudnienie dla znacznie ponad 90% pracownikow sektora pozarolniczego. Male, prywatne firmy zatrudnialy bowiem wowczas przecietnie tylko po 3 pracownikow.
    Zrodlo: Encyclopaedia Britannica – Macropaedia, Vol. 14 z r. 1984 str. 632-3.

  36. @ kagan
    Oczywiscie ze Lichtenstein to pralnia, podobnie zreszta jak spory odsetek malych firm sluzacych do chowania pieniedzy z darowizn za zalatwienie spraw. Na przyklad firm corek sluzacych przesuwaniu panstwowych pieniedzy do kieszeni prywatnej celem omijania ustawy kominowej. Tutaj zreszta dotykami nastepnego watku: jak dzialaja pralnie brudnych pieniedzy.
    Jest taka zasada ktora znana jest fachowcom i nie tylko ze gdy sie przepusci pieniadze przez kilka pralni to wiadomo ze musza byc czyste. Podobnie z praczami: gdy sie zmieni kilkakrotnie dane personalne zawsze pytaja o poprzednie dane, nigdy o poprzednio – poprzednie. Jezeli wiec chce sie aby rozwijac w kraju szara strefe polecam maly byznes, on na przyklad dobrze dziala w Afryce. W krajach gdzie ineternetowe przekrety robi sie na naiwnych klientach wiedza ze malych firm nikt nie znajdzie, podczas gdy duze sa za duze by sie ukryc.
    Pozdrawiam

  37. @Marcin – pelna zgoda. Poza tym, to wiadomo jest, ze wiekszosc malych firm, ktore utrzymuja sie latami, pomimo ciaglych recesji, inflacji i dewaluacji, to sa tylko owe pralnie pieniedzy, czyli tzw. fronty dla nielegalnej dzialalnosci, np. dla handlu narkotykami, handlu tzw. zywym towarem czy tez dla sutenerstwa.
    A co zmian personaliow – pamietam taki stary kawal, w ktorym urzednik pyta sie Pana Kapuscinskiego, czemu on chce zmienic nazwisko na Zielinski. Odpowiedz jest prosta” “musze teraz pisac Kapuscinski, dawniej Zylbersztajn, a teraz bede pisac Zielinski, dawniej Kapuscinski”.
    Pozdr.
    Kagan, dawniej Kowalski

  38. @lecher
    PwC produkuje informację.

    @Andrzej52
    Zastanawiam się czemu tak prostych faktów niektórzy nie są w stanie pojąć. Chyba dla tego, z eburzy im to wizję świata. Tak samo fakt, że mimo updku przemysłu Śląsk rozwija się abrdzo dobrze.

    @Marcin
    Chiny prześcignęly Japonię i Niemcy w jakim względzie? PKB? Chiny mają 1/6 ludności świata. Póki nie mają 1/6 PKB to mają sporo do nadgonienia – w stosunku do państw, które mają znacznie więcej niż proporcjonalny udział w PKB światowym.

    @kagan
    Ciekawe, że Pana bezpodstawne twierdzenia to sa fakty z którymi się nie dyskutuje, a teorie naukowe i twarde statystyki sa dla Pana niewiarygodne, jesli nie potwierdzają Pana wizji świata. Nie wiem czy jest Pan swiadom, ale są pewne jednostki chorobowe charakteryzujące się takimi obajwami.
    1. Nic nie mylę. Uodpornienie się na antybiotyki w kilku generacjach jest naocznym obajwem ewolucji.
    Co do malych dinozaurów to wiele gatunków przetrwało (duża ich grupa nazywa się dizś “ptaki”) z wielkich nie przetrwalo nic.
    2. Jelsi to nie sa prawdziwe firmy to nie wiem co jest. T największe prywatne firmy USA produkujace bardzo dużo. (Pan podaje największe firmy świata – i to do tego te publiczne)
    3. TO już przerabialiśmy – żadnej recjesji od lat 70tych nie bylo, PRL nie byłby w stanie spalcić niczego bo gospodarkę mial księżycową, niekonkurencyjną, technologicznie zacofaną.
    4. Prosze dane. Ja moge podac dopłaty do ograniczania produkcji żywności przez rolników.
    5. Brednie. Jacy Niemcy? Pan pisze o Śląsku Opolskim może? Jakie miliony emigracji? Z całej polski podobno były 2 miliony. Prosze się czasem wyłonic z oparow absurdu i sprawdzić faktu bo grozi Panu całkowite zerwanie z rzeczywistością.
    6. Oczywiście sa i jedne i drugie. Już ot tłumaczyłem w detalach. Używa Pan pojeć i teorii ekonomicznych, o których Pan nie ma pojęcia.
    Niech się Pan cieszy, że Pan jest w Australii bo będąc w Polsce mialby Pan na bank kilka pozwów o znieslawienie (w tym ode mnie) za nazywanie ludzi wyzyskiwaczami, oszustami itd itp.

  39. @ Tomasz Kasprowicz
    “Chiny prześcignęly Japonię i Niemcy w jakim względzie? PKB? Chiny mają 1/6 ludności świata. Póki nie mają 1/6 PKB to mają sporo do nadgonienia – w stosunku do państw, które mają znacznie więcej niż proporcjonalny udział w PKB światowym.”
    Ja nie napisalem ze Chiny przescignely USA i Japonie w PKB/osobe. Jezeli chodzi o rozwoj gospodarczy jednym z “cudow” gospodarczych jest zycie na koszt przyszlych pokolen. Ameryka dawno przestala sie rozwijac od czasu gdy na biezace potrzeby pozycza, co zreszta robi juz wiekszosc krajow w tym Polska. Gdyby nagle wszystkie dolary rozproszone po swiecie wrocily do USA, a jest ich w granicach 10x wiecej niz w obiegu krajowym, wtedy mielibysmy rzeczywisty obraz tego jaka wartosc jest tej waluty, a zatem i PKB/ osobe.
    Chiny sie klaniaja. Tam sie nie stosuje styropianowej ekonomii. PRL jej tez nie stosowal.

  40. kagan
    20 stycznia o godz. 6:40
    “A czy ten osrodek to przypadkiem nie nalezy do jakiejs duzej firmy albo do panstwa? ”

    Zamiast wypisywać bzdury, wystarczyło zeby zapytał pan Pana Google, i znalazł by pan odpowiedz, ze w Beskidach funkcjonuja wyłącznie male , prywatne osrodki (osób fizycznych lub spółek ), a jedyny duzy osrodek , należący jeszcze do ubiegłego roku do państwowej firmy , a obejmujacy stoki w Szczyrku na Małym Skrzycznem i Pośrednim ,wyglada jak w latach siedemdziesiatych, taki maly skansen PRL-u. Zresztą ulubionego okresu przez pana. Tylko ceny sa współczesne. Nawet parkingi są płatne, taki państwowy ,PRL-owski relikt. kiedy okoliczne gminy i prywatni przedsiebiorcy wykorzystywali boom na turystykę i narciarstwo (co roku przybywaja nowe krzeselka), w tym państwowym relikcie nie zrobiono nic, nawet nie potrafiono go sprzedać. Najlepsza miara upadku jest to, że 30-40 lat temu, byly trudnosci z wjazdem/wyjazdem z Szczyrku, a dzisiaj wyjeżdza sie bez żadnych korków. W przeciwności do Wisly czy Ustronia. A 30 lat temu było w Polsce zarejestrowanych 1 milion samochodów osobowych.

  41. @Andrzej52
    1. Jeszcze raz sie pytam, czy ten prywatny osrodek, do ktorego Pan wyjechal, nie zostal przypadkiem wykupiony przez jakas duza zachodnia siec hoteli, np. Accor.
    2. I co z tego, ze 30-40 lat temu, byly trudnosci z wjazdem/wyjazdem do i z Szczyrku, a dzisiaj wyjeżdza sie bez żadnych korków? To znaczy tylko, ze dzis do Szczyrku przyjezdza znacznie mniej turystow, gdyz dzis Polakow coraz mniej jest stac na takie wyjazdy. Pare lat temu nocowalem np. w Starym Orlim Gniezdzie, a bylo tam, w hotelu na conajmniej kilkadziesiat osob, tylko kilka pokojow zajetych. Poza tym, to z samego Gornego Slaska ubylo w ostanuch 30-40 latach ponad milion rodowitych Slazakow (‘krzokow’, ktorzy wyemigrowali glownie do Niemiec), a w ostatnich 20 latach conajmniej drugie tyle przyjezdnych robotnikow z biedniejszych regionow Polski (‘ptokow’, ktorzy wrocili do siebie, np. do Galicji czy Kongresowki, albo tez wyemigrowali np, na przyslowiowy zmywak do UK).
    LK

  42. @Marcin – Chiny Ludowe (ChRL, PRC) przescignely USA, Japonie, Niemcy, Francje i W. Brytanie w realnej produkcji (glownie przemyslu), a takze przescignely Japonie, Niemcy, Francje i W. Brytanie w wysokosci PKB, a to oznacza tez, ze niedlugo to Chiny Ludowe beda takze najwieksza potega militarna swiata, a wiec tez i najwieksza potega polityczna swiata. Wazne jest tez, ze Chiny, w odroznieniu od USA, Polski, W. Brytanii czy tez Australii nie zyja na kredyt. Ale Pan Kasprowicz ze swoim amerykanskim doktoratem nie chce, albo nie jest w stanuie tego zrozumiec. A szkoda!

  43. @Tomasz Kasprowicz (20 stycznia o godz. 15:27)
    @lecher
    PwC produkuje raczej DEZinformację.
    @Andrzej52
    Prosze nie pisac bzdur, ze mimo upadku przemysłu Śląsk rozwija się bardzo dobrze. Ten region jest dzis tylko nedzna resztka tego, czym byl jeszcze cwierc wieku temu. Jak to juz pisalem: z samego Gornego Slaska ubylo w ostatnich 30-40 latach ponad milion rodowitych Slazakow (‘krzokow’, ktorzy wyemigrowali glownie do Niemiec), a w ostatnich 20 latach conajmniej drugie tyle przyjezdnych robotnikow z biedniejszych regionow Polski (‘ptokow’, ktorzy wrocili do siebie, np. do Galicji czy Kongresowki, albo tez wyemigrowali np. na przyslowiowy zmywak do UK). Gdyby nie ten exodus ludnosci na olbrzymia, niespotykana obecnie nigdzie w Europie skale, to stopa bezrobocia na Gornym Slasku przekroczylaby dawno temu 25%!

  44. @T. Kasprowicz (@kagan)
    Widze, ze zostaly juz Panu tylko oszczerstwa, w tym nazwanie mnie chorym psychicznie. Wlasnie pisze na ten temat list do redakcji POLITYKI…
    1. Uodpornienie się bakterii na antybiotyki w kilku generacjach NIE jest dowodem na ewolucje, gdyz to jest tylko zmiana w ramach tego samego gatunku (species), a nie powstanie nowego. I zaznaczam, ze ja nie neguje teorii ewolucji, ale nie zgadzam sie na jej splycanie.
    A ptaki nie sa dinozaurami, tylko gromada stałocieplnych zwierząt z podtypu kręgowców powstala w wyniku ewolucji dinozaurow, podobnie jak ludzie nie sa malpoludami, a tylko gatunkiem ssaka z rodziny człowiekowatych (Hominidae) powstalym w wyniku ewolucji malpoludow.
    2. Podalem najwieksze firmy swiata i w USA (te ostatnie wedlug Fortune 500). I zgoda, firmy przez pana podane sa prawdziwe, ale one przeciez nic realnego nie produkuja…
    3. Od lat 1970tych mamy do czynienie z permanentna globalna recesja, a owa księżycową, niekonkurencyjną, technologicznie zacofaną gospodarke to ma dzisiejsza Polska.
    4. Zgoda, w UE sa dzis dopłaty do ograniczania produkcji żywności przez rolników. Ale to oznacza tylko to, ze kapitalizm rynkowy generuje ciagle kryzysy nadprodukcji. A dane o niedozywieniu w III swiecie i o niewlasciwym odzywianiu sie w takich krajach jak np. USA, UK czy Australiia mozna znalezc np. na stronach FAO (The Food and Agriculture Organization of the United Nation).
    5. Pisze o calym Gornym Śląskum a wiec o regionie pomiedzy, z gubsza, miedzy Katowicami (Kattowitz) i Opolem (Oppeln). A z calej Polski to od roku 1980 wyjechalo dobrze ponad 2 miliony ludnosci. Na poczatek polecam artykul p.t. “3 miliony emigrantów z Polski, to już jest prawdziwa tragedia narodowa!”:
    “Polskie Radio podało oficjalnie w dniu 23.08.2012 roku, że w ostatnich latach wyjechało za granicę w poszukiwaniu godnych warunków bytu ok. 3.000.000 Polaków, a wskutek obecnego wzrostu bezrobocia emigracja narasta z każdym dniem.
    Władze Wielkiej Brytanii ogłosiły wiadomość, że w ostatnich latach ponad milion przybyszy z Rzeczypospolitej pomnaża dochód narodowy Anglii!
    W Niemczech jest już ponad 1.200.000 Polaków, a we Francji ok. 800.000!
    W większości są to ludzie dobrze wykształceni w wieku poniżej 40 roku życia.
    (patrz witryna “odwagacywilna.nowyekran.pl”)
    6. Znow tylko ad personam. Prosze napisac do mnie na adres: lech.keller(at)gmail.com a podam panu moj polski adres i przyjade na proces, ktory mi pan wytoczy. Mam bowiem dowody, i to nie do obalenia, ze wlasciciel firmy musi wyzyskiwac swych pracownikow, aby osiagnac zysk…
    Lech Keller

  45. @T. Kasprowicz – w Niemczech jest już ponad 1,200,000 Polaków,ale takze conajmniej tyle samo, jak nie wiecej Niemcow z Polski, glownie z Gornego Slaska, ktorzy tam wyjezdzaja od lat 1970tych. Wedlug bardzo konserwatywnych szacunkow, to obecnie w Niemczech mieszka conajmniej ok. 2–3 mln osób polskiego pochodzenia i osób wywodzących się z Polski. Sama liczbe Niemców (obywateli RFN) pochodzacych z Polski (bez wysiedlencow z lat zaraz po II WS) ocenia sie dzis na conajmniej 1,5 miliona!
    Stad tez na Gornym Slasku nie ma dzis ponad 25% bezrobocia…

  46. @kagan
    Może jakieś źródla danych? Wymysły własne się nie kwalifikują. Tylko prosze pisac o Górnym Śląsku.
    Ja Pana nie nazwalem chorym psychicznie. Stwierdziłem jedynie, że istnieją pewne jednostki chorobowe mające objawy podobne do prezentowanych przez Pana. Z tego nie mozna wnioskować, że stwierdziłem, że Pan na którąś z tych niewymienionych jednostek choruje. Że to choroby psychiczne sobie dopowiedzial Pan sam, na zasadzie uderz w stół…
    1. Owszem jest dowodem na ewolucję. Ewolucja w ramach gatunku jak najbardziej istnieje i jest faktem. Ewolucja w obrębie rożnych populacji tego samego gatunku może prowadzić do powstania 2 osobnych gatunków, co nie oznacza, że ma ona miejsce wylącznei w tym momencie. Ewolucje jet procesem ciągłym i następuje cąły czas.
    Ptaki sa najbliżsyzmi potomkami dinozaurów (które jak wszystko wskazuje też były stałocieplne). Jednym z decydujących elementów ich przetrwania był także rozmiar (podobnie jak w przypakdu ssaków).
    2. Żeby nie bylo niedopowiedzeń – proszę zdefiniować co to jest “realna produkcja” bo znowu się rozbijemy o definicje. Pójdzie kilkadziesiąt postów a potem okaze się, ż ePan rozumie przez “realną produkcję” tylko to co wyprodukowano w Chinach i innych reżimach kolektywistycznych.
    3. Od 1970 do ostatniego kryzysu nei było na świecie recesji. Wzrost poziomu życia bez precedensu. W pierwszej dekadzie XXI wieku produkcja osiągnęła 25% całego XX wieku. Może Pan sobie wierzyć w co zechce – wyznanie religijne sa prywatną sprawą. Trzeba mieć jednak świadomość, że rzeczywistości nie da się zakrzyczeć – choć jak widac mozna próbować
    4. Nie tylko w UE zresztą. Co tylko pokazuje jak fatalnym rozwiązaniem jest ustrój kolektywistyczny.
    5. No i jak się to ma do Pana “milionów ktore wyjechaly ze Śląska”? Oczywiście nijak bo gdzyby “miliony” wyjechaly to by wiatr po pustych polach hulał – a spojrzenie przez okno przeczy tej tezie. No ale Pan z australii widiz lepiej

  47. @Tomasz Kasprowicz (21 stycznia o godz. 12:05)
    Przeciez ja sie powoluje na zrodla danych, np. przedstawilem liste 10 najwiekszych firm z USA wedlug Fortune 500 oraz powolywalem sie na dane z Encyclopaedia Britannica itp. itd.
    I czemu mam nie pisac o Górnym Śląsku? Ja ten region badam od dawna jako klasyczny wrecz przypadek tzw. rust belt, przypadek podobny, ale nie identyczny z zaglebiem Ruhry w Niemczech czy tez znanymi mi dosc dobrze miastami Charleroi w Belgii i Adelaide w Australii.
    CDN
    A co do owych chorob psychicznych, to aluzja byla widoczna. Przykro mi jest wiec, ze sie ponizyl Pan do takich niskich insynuacji. Naprawde nie spodziewalem sie tego po Panu, jak by nie bylo po czlowieku swiatowym i wyksztalconym, posiadaczu amerykanskiego doktoratu (PhD).
    LK

  48. @ kagan
    Kryzys lat 70 jest efektem powstania OPEC i z tym zwiazanego pierwszego etapu monopolistycznego kontrolowania cen paliw. Nie musze nikogo logicznie myslacego przekonywac o tym ze wzrost cen nosnikow energii dziala w sposob zwielokrotniony w postaci spirali wzrostu cen produktow w efekcie podwyzki cen transportu i ogrzewania. Ten efekt spirali wzrostu ciagnie sie latami, raz uruchomiony nie daje sie zatrzymac. Nastepny efekt monopolistyczny kreujacy wzrost cen nosnikow energii nastapil w koncowce 20 wieku w wyniku uwolnienia cen paliw na rynku amerykanskim. To wyniklo ze zwyklego faktu przeglosowania w parlamencie amerykanskim tego uwolnienia ktore od dluzszego czasu oczekiwaly wielkie koncerny. Ten drugi efekt odczuwamy do teraz. Na przyklad byl taki moment gdy w okresie po roku 2000 barylka ropy skoczyla gwaltownie do ponad $150 w wyniku paniki spowodowanej wojna w Iraku, po czym nastapilo wahniecie w dol ponizej 50.
    W tym samym czasie juz przemysl rafineryjny zdolal przekalkulowac ze przeszarzowal, bo na pompach w stacjach benzynowych zaczely sie problemy z magazynowaniem paliwa. Malo kto wie ze monopole paliwowe na kontynencie amerykanskim robiac pierwszy kryzys zmiotly z rynku setki malych firm. Jednoczesnie wykorzystaly ich rurociagi i sklady do polaczenia w jeden wielki system jako przestrzen magazynowania paliw. To umozliwolo w sposob powolny windowanie cen paliwa bez skutkow gwaltownej reakcji rynku.
    Dodatkowym elementem ktory osiagnieto przez stopniowe dojscie do ceny ponad $50 za barylke bylo uzyskanie oplacalnosci pozyskiwania ropy z piaskow
    roponosnych.
    Jezeli ktos chce dowodzic ze przez te lata nie bylo kryzysu, powinien sprawdzic jak rosly ceny paliw. Oczywiscie ze nie w Polsce, bo Polska ciagle boryka sie z inflacja, wiec to jest trudno obiektywnie stwierdzic na podstawie cen w zlotowkach.
    Pozdrawiam

  49. Jak co miesiąc otrzymalem z US postanowienie podatkowe o przeksiegowaniu zwrotu VAT na PIT 5. I jak co miesiac był to list polecony z potwierdzeniem odbioru. Ty razem juz nie wytrzymale i zadzwonilem do Pani kierownik rachunkowości, podpisanej pod tym postanowieniem z propozycja, czy nie mozna by tego pisma przesyłac meilem na moja pocztę. Listonoszka musi z listem biegac, ja jestem odryeany od pracy, no i US musi ponieśc koszt wyslania. Otrzymalem odpowiedź, ze niestety ale polskie prawo nie przewiduje takiego sposobu korespondencji.
    Mógłby to zrozumiec, gdyby chodziło o przymusowe przeksiegowanie, od którego podatnik moze sie odwołać, ale w tym wypadku chodzi o dzialanie US na moja prośbę zawarta w pismie.
    Równiez US mógłby wszelkie wezwania wysylać meilem, a tylko w razie gdyby delikwent nie stawił sie np. w ciagu 7 dni, dopiero wtedy wysyłać pismo. Założę sie, że 90% podatników odpowiedziało by na takie wezwanie..
    A koszty biurokracji rosną.

  50. Andrzej52 22 stycznia o godz. 17:52
    “Otrzymalem odpowiedź, ze niestety ale polskie prawo nie przewiduje takiego sposobu korespondencji.”
    1/ Można skontaktować się ze swoim lokalnym posłem i poprosić go o zapytanie poselskie.
    2/ Można skontaktować się z Sejmową Komisją Administracji i Cyfryzacji
    http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/agent.xsp?symbol=SKLADKOMST&NrKadencji=7&KodKom=ACF
    Wybrać sobie posła do korespondencji albo skierować zapytanie do przewodniczącego (przewodniczącej ;-)
    Mają nawet internetowy formularz emailowy!
    http://orka.sejm.gov.pl/ListydoS7.nsf/JK1?OpenForm&ACF
    3/ Można ten sam list posłać do:
    Komisji Finansów Publicznych
    Komisji Gospodarki
    Kropla drąży skałę a jak nic pan nie zrobi to nie będzie miał pan czystego sumienia! ;-)

  51. “Kropla drąży skałę a jak nic pan nie zrobi to nie będzie miał pan czystego sumienia”
    Wolne zarty. Dwa lata temu poslalem dwa emaile do senator Mikulski w odstepie kilku miesiecy – pozostaly bez odpowiedzi. Dobry zart tynfa wart.

  52. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 18:49
    A mnie, w mojej naiwnosci wydawało sie, że w ministerstwach siedzą ludzie myslacy. Rowniez urzednicy na najniższych szczeblach mogli by ruszyć głowa. Chociaz, w czasie kiedy składałem pisma o szybki zwrot VAT (25 dni), Pani Ela potrafila co miesiąc telefonicznie umówic sie ze mna na kontrolę.
    Mój US nie ma nawet podpisu elektronicznego.
    Pozdrawiam

  53. kagan
    20 stycznia o godz. 22:32
    To fakt, że w latach siedemdziesiątych kilkaset tysiecy rodowitych Ślazaków opusciło swoja Heimat, ale wyjechaly cale rodziny, a nie pracownicy, w ramach akcji “łaczenia rodzin”, czyli zostali sprzedani po kilkanaście marek za głowe przez tow. Gierka, tak holubionego przez pana i Marcina przywódce PRL-u. A w ich miejsce przybyli osadnicy z Polski. (Tychy, Żory, Jastrzębie) Tak że tamte wyjazdy, mają sie nijak do obecnego poziomu bezrobocia na Śląsku. Ale pan, jako studiujacy Górny Ślask, oczywiscie o tym wie.

  54. @ Andrzej 52
    Te gloszone teorie o “kupowaniu Niemcow” ze Slaska sa to powiesci z tysiaca i jednej nocy. Czy mozesz pokazac jakies dokumenty w tej sprawie, czy tylko powtarzasz to co powiedzialy: jedna baba drugiej babie? Mam szereg znajomych z Slaska ktorzy wyjechali do Niemiec przez Friedland i inne obozy i akurat nie w latach 70, a w 80 bo wtedy z Polski wyjezdzaly juz miliony, w tym tacy ktorym Jaruzelski serwowal paszporty w jedna strone. Wiekszosc jezdzila tzw autobusami wycieczkowymi z Orbisu do Niemiec albo do Austrii, wszystko w jedna strone. Wyjechaloby znacznie wiecej, bo czesc wracala gdy sie okazalo ze nie przyznano im niemieckiego pochodzenia. Ja nie wiem o co ten spor? To ile osob dzisiaj deklaruje polskie pochodzenie w Niemczech jest nie do sprawdzenia, bo nie wszyscy sie do tego pochodzenia przyznaja. Zreszta znaczna czesc Slazakow nawet tych ktorzy pozostali uwaza ze ma korzenie niemieckie.

  55. Marcin
    22 stycznia o godz. 21:30
    Ja wyraźnie napisałem, ze chodzi o okres Wielkiego Eda. Jutro poszukam materiałów na ten temat.
    Jaruzelski serwował paszporty w jedna strone opozycji, a nie Ślazakom. Brat jechał na zaproszenie do ciotki w Osnabruck, to musiał przedstawić “żyranta”, który gwarantował, że brat wroci. Nie mógł to byc nikt z rodziny. Był to rok 1982. Ślazacy , którzy wyjeżdżali z tego PRL-owskiego raju w latach osiemdziesiątych, mieli tyle wspólnego z pochodzeniem niemieckim, że ich Opa lub Vater byli wcieleni pod koniec wojny do Wehrmachtu.

  56. @ Andrzej52
    “mieli tyle wspólnego z pochodzeniem niemieckim, że ich Opa lub Vater byli wcieleni pod koniec wojny do Wehrmachtu.”
    W czasie ostatniej wojny mieszkancy Slaska byli traktowani przez Niemcow jako ich obywatele, dlatego byli wcielani do wojska. Jednoczesnie byly zrobione listy powstancow Slaskich i ci byli albo rozstrzeliwani, albo wywozeni do obozow koncentracyjnych. To sa fakty ktore ja znam i o nich nie ma co dyskutowac, bo sa powszechnie znane. Tzw Volkslist ktora musieli podpisac Slazacy to nie bylo nic innego jak zadeklarowanie obywatelstwa.
    Przy okazji kawal slaski: Przychodzi Francik do pracy i go nagabuje pierwszy sekretarz aby wstapil do partii. Mowi ze sie zapyta zony. Zona mowi: powiedz ze chodzisz do kosciola. Tak wiec zrobil. Sekretarz na to: inni tez chodza, pracujemy nad tym aby ich ideologicznie uswiadomoc. Francik juz byl sklonny podpisac, ale mowi: musz to obgodac z moja. Przychodzi do domu a jego zona na to: wejdz do biura i pokaz wiadomy znak reka, i krzyknij Hail H..
    Francik jak pedziala tak zrobiol. Zdumialo go jaka reakcja byla sekretarza, bo
    on na to pedziol: Co to Francik, czy juzas tu sa nasi?

  57. Andrzej52 22 stycznia o godz. 21:08
    “A mnie, w mojej naiwnosci wydawało sie, że w ministerstwach siedzą ludzie myslacy.”
    Nie napisałem o tych posłach i komisjach dlatego, że chciałem sobie pobazgrać na czyimś blogu. Słowo daję, że uważam, iż należy próbować. Moje dwa ostatnie kontakty z polską administracją są oddzielone kilkuletnią przerwą ale oba dobrze zapamietałem. Jeden przypadek wywarł na mnie bardzo dobre, wręcz fantastyczne wrażenie. Kilka lat temu wymieniałem paszport i dowód osobisty. Odczekałem do mojej świątecznej wizyty w Kraju aby uniknąć dosyć słonych opłat konsularnych. W Polsce byłem 5 tygodni ale przez swoją głupotę od urzędu zgłosiłem się na jakieś 2-3 tygodnie przed powrotem. Do Polski wjechałem na jeszcze ważnym paszporcie ale w momencie składania podania o nowy – paszport był już nieważny. Mój dowód stracił ważność wieki temu. Zgodnie z przepisami nie mógłbym (bez jakichś specjalnych cyrków i dodatkowej papierkologii) odebrać żadnego z moich nowych dokumentów, bo nie miałem nic ważnego, co potwiedzałoby moją tożsamość. Wtedy jeszcze pytano się np. o meldunki itp. Plus urząd nominalnie gwarantował otrzymanie nowych dokumentów w czasie 4 tygodni, nie wcześniej. A jak się skończyło? Całkowicie bezproblemowo. Dokumenty, bez żadnych dodatkowych opłat, dostałem w dziesięć dni i odebrałem bez problemu. W żadnych kolejkach nie stałem dłużej niż (może) dziesięć minut, z czego większą część zabrało mi rozejrzenie się po urzędzie. Trzy panie (dwie w informacji i jedna w okienku) były super-uprzejme, kompetentne, nie spieszące się. O nowych dokumentach dowiedziałem się telefonicznie – uprzejma urzędniczka zadzwoniła do domu i zaprosiła po odbiór. Szczęka po prostu opada z podziwu i z radości, że tak działa urząd.
    Kocham mój Wroclaw!

    Drugi raz zostawił mieszane wrażenia. Sprowadzałem do kraju urnę z prochami krewnego. Przepisy są co najmniej konfundujące, pierwszy kontakt z konsulatem wkurzający i tragiczny. Miałem pecha i trafiłem na barana plus kilka zielonych i niezorientowanych urzędniczek. Po zrobieniu awantury pojawił się (bardzo młody) konsul, który był oliwą wylaną na fale mojej złości. Otwarcie powiedział na samym początku, że on się także nie zna na tym, co ja chcę zrobić, że osoba, która za to odpowiada jest chora, ale przyrzekł, że spróbuje mi pomóc i rzeczywiście wspólnie zmogliśmy nowe i niezane dla nas obu formalności. Kulturalnie, uprzejmnie, w miarę szybko. Ponieważ procedura wymaga dwukrotnego kontaktu z konsultem, za drugim razem waliłem już jak w dym do tego urzędnika i znowu doświadczenia były bardzo pozytywne. Czyli można.
    Chyba wszystko zależy od ludzi, niestety w okresie, w którym jeszcze system kuleje nie możemy liczyć na raczkujący system.
    —————————————–
    Po doświadczeniu z urną i konsulatem przyrzekłem sobie, że napiszę do MSZ-tu pismo sumujące moje doświadczenia. Nie po to, aby się pieniaczyć, nie narzekające, nie po to, aby komuś “dokopać”, ale wskazujące na możliwe uproszczenia i nielogiczności w przepisach. Twój wpis przypomniał mi, że skończyło się na moich dobrych chęciach. Zachęcając Ciebie do emailowania swoich sugestii posłom obiecuję, że sam napiszę grzeczny i konkretny list do MSZ. A nuż to coś da?

  58. zza kałuży
    22 stycznia o godz. 23:58
    Nie chyba, ale na pewno wszystko zależy od ludzi. Nawet kontrola skarbowa moze byc niestresujaca, jesli obydwie strony, urzędnik i kontrolowany podchodzą do siebie z szacunkiem. Z wymienioną wcześniej Panią Elą rozmawiałem nawet na tematy prywatne. Inna sprawa, że urzednicy wraz z naturalnym odchodzeniem tych co pamiętają PRL, zmieniaja sie na przyjaznych dla klienta.
    Chyba skorzystam z propozycji i wyślę maila do Ministerstwa Finansów. W końcu takie zmiany w prawie wymagają rozporządzenia , a nie ustawy (tak myślę).
    pozdrawiam.

  59. Moje doświadczenia z urzedami mieszane – chyba uzalezniane od poziomu.
    Zasadniczo im niżej tym lepiej i poprawa idzie w górę. Samorzady zwłaszcza gminne zwykle są na prawdę świetnie zorganizowane i sprawy zwykle załatwia się dość lekko (z dokładnoscią do jakichś upierdliwości). Powiaty nieźle, ale wyraźnie gorzej. Urzedy centralne (US itd) zdecydowanie gorzej choć poprawa widoczna.
    A pisać rzeczywiście warto. Sam korespondowałem z Ministerstwem Nauki i odpowiedzi były fachowe i bardzo pomocne (walczyłem z zupełnie tragiczną biurokracją uniwersytecką gdzie było wszystko łącznie zpróbami zastraszania mnie).

    @Marcin
    Ślązacy musieli podpisywać volkslisty, c nie znaczy, ze zaraz stawali się volksdojczami. Mój pradziadek wpisał, że jest Polakiem i go wywieziono na roboty. mamy w domu dokument – ciekawa pamiatka historyczna.

  60. @Marcin
    Obiecałem cos wiecej o przehandlowanych Ślazakach przez Wielkiego Eda.
    “tyle np. historia emigracji do RFN pokazuje w nowym świetle perwersyjną racjonalność władz PRL: w latach 70. władze traktowały Ślązaków i Mazurów jako kartę przetargową, łącząc negocjacje o emigracji z rozmowami o pomocy gospodarczej. Okazuje się, że ekipa gierkowska przehandlowywała kapitalistom własnych obywateli za kredyty na preferencyjnych warunkach.”
    Sławne łączenie rodzin.
    Wiecej :
    http://www.otwarta.org/index.php/kraj-bez-wyjscia-migracje-z-polski-1949-1989/

  61. @ Andrzej52
    “Okazuje się, że ekipa gierkowska przehandlowywała kapitalistom własnych obywateli za kredyty na preferencyjnych warunkach”
    Pozyczki Polski byly z wielu krajow, natomiast Slazacy wyjezdzali tylko na pochodzenie do Niemiec, wiec preferencyjne kredyty kto niby mial dawac?
    Czy te banki prywatne ktore maja gdzies czy Slazacy mieszkaja w Polsce czy w Niemczech? Nie jest zadna tajemnica ze te kredyty na preferncyjnych warunkach zdecydowanie nie byly, skoro odsetki rosly jak ciasto na drozdzach
    osiagajac w okresie dekady lat 80 wzrost o ponad 100% swojej wartosci.
    Jestem przekonany ze to nie od Gierka zalezalo czy Polacy mogli wyjezdzac swobodnie, bo to byly zalecenia z Moskwy. Zreszta w tym samym czasie Jugoslawianie ktorzy byli niezalezni od Moskwy jezdzili na zachod bez ograniczen, mogli zostawac, ale to nie bylo wcale proste. Oni nie mogli pokazac Niemcom ze dziadek byl w Wermachcie. Tak ze zwalanie wszystkich nieszczesc Polski na Gierka jest nieuczciwe. Dla Slaska zrobil tak wiele ze negatywna opinia o nim jest zwyczajna nieuczciwoscia.

  62. Marcin
    Dalsza dykusja o Górnym Śląsku jest bezsensowna, gdyż:
    1.Nieprzekonanych i tak nie przekonam
    2.To blog o małych firmach, na dyskusję o Ślasku zapraszam na blog Pana Jana Dziadula.

  63. http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/potrzebna-jest-nowa-polityka-inwestycyjna/
    Ujednolicenie przepisów, to koło ratunkowe rzucone przede wszystkim kilkunastu dużym zagranicznym firmom, które – jeszcze przed kryzysem – zadeklarowały wysokie pułapy zatrudnienia, a teraz nie są w stanie zobowiązań tych dotrzymać. Coraz więcej firm jest po prostu wyrzucanych ze stref. W 2011 roku minister gospodarki cofnął inwestorom, którzy nie wywiązywali się z deklaracji inwestycyjnych 33 zezwolenia na działalność w SSE. W 2012 roku wypowiedzianych zostało już 41 umów. Łącznie do końca 2012 r. cofnięto 593 zezwolenia .==============

    Hmm……

  64. Ja właściwie w kwestii formalnej. Uzytkownik kagan został zbanowany z forów Polityki przez jej redakcję.

    Na jego prośbę publikuję jego ostatnią odpowiedź:

    1. Zgoda, ze ewolucja jest procesem ciągłym i następuje cąły czas, ale to, ze bakterie tworza mutacje odporne na poszczegolne lekarstwa, nie oznacza jednak, ze powstal nowy gatunek, a wiec mutacje nie sa bezposrednim dowodem na to, ze nowe gatunki powstaja na drodze ewolucji. Zas ptaki pochodza od dinozaurow, a wiec one jednak nie tyle wyginely, ile daly poczatek nowym gatunkom. Wieloryby nie sa zas specjalnie mniejsze od dinozaurow, a prosperuja calkiem niezle, jako iz ich wrogami sa w zasadzie tylko ludzie, a glownie Japonczycy. Na mlode wieloryby poluja zas ze zwierzat tylko orki, ale to sa tez przeciez wieloryby, tyle ze jeszcze bardziej drapiezne!
    2. Realna produkcja to sa wyroby przemyslowe i materialne uslugi, np. transportowe, krawieckie, szewskie, fryzjerskie, budowlane etc. Innymi slowy: glownie to, co produkuja takie kraje jak Chiny (ChRL i Tajwan), Korea (glownie Poludniowa), Japonia czy tez Niemcy, a nie tzw. uslugi finansowe, w ktorych specjalizuja sie dzis wirtualne gospodarki takich panstw jak np. USA czy UK.
    3. Globalna, “dlugofalowa” recesja jest na swiecie od roku 1973, czyli od pamietnego kryzysu energetycznego, a jej objawami sa glownie znaczny spadek tempa wzrostu produkcji i PKB praktycznie we wszystkich krajach I Swiata (z grubsza OECD) oraz spadek plac realnych w tychze krajach. Prosze tez nie mylic PKB, ktory jest tylko miara aktywnosci rynku z produkcja, i to z produkcja liczona po stalych, a wiec porownywalnych cenach. Ponadto to praktycznie caly wzrost produkcji w XXI wieku mial miejsce w Chinach. Takie sa FAKTY! Cenzura ich nie zagluszy…
    4. Wspolpraca buduje, konkurencja rujnuje, stad tez przyszlosc ma tylko kolektywizm, co widac najlepiej na przykladzie takich panstw jak ChRL, Tajwan, Singapur czy Korea (ta Poludniowa, jakby sie ktos pytal).
    5. Gorny Slask (Katowickie i Opolskie) to bylo w roku 1965 razem ponad 4 i pol miliona nieszkancow, a w roku 1983 (woj. Bielskie, Czestochowskie, Katowickie i Opolskie) juz okolo 6 i pol miliona (6,466 tys.) a dzis (dane za rok 2011) to jest zaledwie 5,639 tysiecy, czyli ze oficjalnie to ubylo z Gornego Slaska (woj. Opolskie i Slaskie) prawie milion Polakow, a nalezy pamietac, ze wielu tych emigrantow nigdzie nie zglosilo swego wyjazdu, a wiec sa oni formalnie dalej zameldowani na Slasku i tam tez sa oni liczeni w spisach ludnosci.

    Oraz odpowiedz dla Marcina
    @Marcin – to, ze od lat 1970tych gospodarka swiatowa znajduje sie w recesji, to jest tak wrecz oczywiste, ze trzeba miec sporo zlej woli albo tez sporo niewiedzy, aby ten FAKT negowac. Jak to slusznie zauwazyles, rok 1973 byl koncem taniej energii, i to na calym swiecie. Kiedy mieszkalem w USA pod koniec XX wieku, to jezdzilo tam jeszcze troche paliwozernych “krazownikow szos” z lat 1960tych i 1970tych, ale wiekszosc samochodow to byly juz wtedy pojazdy najwyzej sredniej wielkosci, czyli np. Toyota Camry, samochod zdecydowanie paliwooszczedny, sczegolnie w porownaniu do tego, co wowczas produkowano w USA. Podobnie jest w Australii, gdzie w zeszlym roku Ford sprzedal tylko kilkanascie tysiecy swego Falcona, co oznacza zreszta rychle zamkniecie fabryki Forda w Melbourne i kolejny wzrost bezrobocia na antypodach.

    Jednakze wzrostu cen nergii nie da sie w pelni skompensowac bardziej energooszczednymi samochodami, pralkami czy tez lodowkami – on musial zwolnic tempo wzrostu gospodarki, stad tez obserwujemy dzis prawdziwa epidemie bezrobocia w krajach, ktore przed tem znaly je tylko podczas fazy glebokiej depresji. Najlepszym przykladem jest tu RFN, ktora (poza pierwsza faza odbudowy po zniszczeniach wojennych) nie znala w ogole bezrobocia, a wiec sprowadzala, i to na wielka skale, robotnikow (tzw. gastarbajterow) z Turcji i b. Jugoslawii az do polowy lat 1970tych, a od poczatku lat 1980 boryka sie ten kraj z bezrobciem dobrze ponad 10%, szczegolnie, jesli uzwzglednic miliony Niemcow, ktorzy choc pracuja, to sa dofinansowywani przez panstwo, gdyz inaczej, to nie przezyli by z tych niskich plac, ktore tam dzis otrzymuja a swa prace w niepelnym wymiarze czasu.

    A co do inflacji – ona dzis jest bardzo wysoka praktycznie na calym swiecie, choc jest ona zanizana przez uzrzedy statystyczne, glownie poprzez manipulacje tzw. koszykiem dobr (mieso podrozalo, ale lokomotywy stanialy). Najlepsze dowody to sa takie, ze w Australii juz kilka lat temu wycofano z obiegu monety 1 i 2 centowe, a w Polsce planuje sie to samo z 1 i 2 groszowkami. A przeciez nie tak dawno temu, to 10 tysiecy dolarow byla nieywobrazalnie wielka suma pieniedzy (pamietam dobrze te klsyczne Westerny o napadach na bank, w ktorych zrabowano te, olbrzymia wowczas, kwote 10 tys. USD), a w Anglii to tygodniowka robotnika wynosila mnej niz funt szterling (w roku 1860 inzynier zarabial w Anglii mniej niz 9 funtow na miesiac a urzednik panstwowy do 6 funtow na tydzien czyli mniej niz funta dziennie) i nie tak dawno jeszcze mozna bylo kupic w Europie nowy samochod sredniolitrazowy za tysiac dolarow.

    I takie krotkie oswiadczenie:
    Ze wzgledu na powtarzajace sie ataki na moja osobe oraz zwiekszjaca sie ingerencje cenzury na tym blogu, nie zamierzam dluzej brac udzialu w dyskusji toczacej sie na nim. Podpisano: Kagan.

css.php